Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00614 009311 7428760 na godz. na dobę w sumie
Miesięcznik Znak. Luty 2012 - ebook
Miesięcznik Znak. Luty 2012 - ebook
Numer: Archiwum publikacji: numery archiwalne
Wydawca: Znak Język publikacji: polski
ISSN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: e-prasa >> kobiece, lifestyle, kultura
Porównaj ceny (wydanie papierowe, wydanie cyfrowe).

TEMAT MIESIĄCA: Zmierzch epoki ekologii?
Ekologia stawia przed ludzkością ambitne cele. Powoli jednak okazuje się, że nie stajemy na wysokości zadania. Naukowcy, myśląc o nadciągającej katastrofie, przygotowują „plan B”.

DEBATY
Czy dialog między Kościołem i środowiskami lewicy jest dziś możliwy? Czy istnieją problemy, które mogłyby zachęcić obie strony do wspólnego działania? Czym w ogóle jest dziś dialog, czemu służy? Kontynuujemy debatę na temat szans porozumienia ludzi Kościoła i lewicy.

IDEE
Tak trudno o niej mówić – zwłaszcza filozofom – a zarazem nie sposób przemilczeć. Miłość. Dlaczego tak ją kochamy? Czy może być wieczna? Co łączy ją z prawdą? I czy w oparciu o nią można kształtować religijność we współczesnym świecie?

LUDZIE – KSIĄŻKI – ZDARZENIA
Żyjemy w czasach dzienników. Czytamy je chętniej niż powieści. A jednak dziennik jedynie czasem bywa dziełem literackim. O tworzeniu własnego portretu z okruchów codzienności, o komponowaniu go we dwoje oraz o próbie rekonstrukcji „poruszonej”.


Darmowy fragment publikacji:


2 luTy 2012 nr 681 TEMAT MIESIĄCA: zMIErzCh EpokI EkologII? Ekologia stawia przed ludzkością ambitne cele. Powoli jednak okazuje się, że nie stajemy na wysokości zadania. Naukowcy, myśląc o nadciągającej katastrofie, przygotowują „plan B” 06 Pożegnanie z ekologią?, Marzena Zdanowska 11 Opcja Pinatubo, Edwin Bendyk 15 20 Etyka nad techniką, Ile ekologii w „ekologii”, January Weiner z o. Stanisławem Jaromi OFMconv. rozmawia Marzena Zdanowska 27 Dalekie od równowagi, David Deutsch DEBATy Czy dialog między Kościołem i środowiskami lewicy jest dziś możliwy? Czy istnieją problemy, które mogłyby zachęcić obie strony do wspólnego działania? Czym w ogóle jest dziś dialog, czemu służy? Kontynuujemy debatę na temat szans porozumienia ludzi Kościoła i lewicy 38 Kościół, lewica, wojna, Andrzej Romanowski 42 Na razie tylko obietnica, Jakub Majmurek 46 Cierpkie owoce dialogu, z ks. Robertem Woźniakiem rozmawia Dominika Kozłowska 51 Goldhagen: gorliwy nadinterpretator, David Rieff IDEE Tak trudno o niej mówić – zwłaszcza filozofom – a zarazem nie sposób przemilczeć. Miłość. Dlaczego tak ją kochamy? Czy może być wieczna? Co łączy ją z prawdą? I czy w oparciu o nią można kształtować religijność we współczesnym świecie? 62 Filozofowie i miłość, z Alainem Badiou rozmawia Nicolas Truong 65 Prawda miłości, z Alainem Badiou rozmawia Nicolas Truong 70 Paradoksy sekularyzacji, z Karolem Tarnowskim i Adamem Lipszycem rozmawia Michał Pospiszyl 81 Europa: religie na wolnym rynku, ks. Janusz Mariański lUDzIE – kSIĄŻkI – zDArzENIA Żyjemy w czasach dzienników. Czytamy je chętniej niż powieści. A jednak dziennik jedynie czasem bywa dziełem literackim. O tworzeniu własnego portretu z okruchów codzienności, o komponowaniu go we dwoje oraz o próbie rekonstrukcji „poruszonej” 91 Tajny dziennik, Miron Białoszewski 96 Dziennik we dwoje, Jadwiga Stańczakowa 104 Hering, Czapski, Białoszewski, Tadeusz Sobolewski 108 Czas dzienników, Paweł Rodak 117 Szibbolet nie dla Różewicza, Michał Sobol 118 Polityka jak literatura?, Marcin Polak 127 Ryzyko głośnego myślenia, Krystyma Czerni Janusz Poniewierski: Tertulian z ulicy Wiślnej Janusz Poniewierski: Krótka historia II Soboru Watykańskiego STAŁE rUBrykI 35 86 115 Marek Skwarnicki: Psałterz 125 Jerzy Illg: Budowniczy nadgwiezdnych wież 128 List od redakcji 20 o. stanisław jaromi 51 daniel goldhagen 62 alain badiou 91 miron białoszewski i k S w E L o B o S z S u E D a t , S w E n t S a E / m o c . S S E r P a c a B a / m i V , S w E n t S a E / P F a / a P D / E k h c S n a h L E a h c i m , i m u w h c r a , a r a k a m a n y ż a r g . t o F 3 DoMINIkA kozŁowSkA Mądrość etapu W zeszłym miesiącu opublikowaliśmy blok tekstów na temat relacji kościoła i lewicy. Pytaliśmy przede wszystkich o przyczyny zaniku przyjaznego i owocnego dialogu środowisk lewicowych i ludzi kościoła po roku ’89. odwoływaliśmy się przy tym do przykładów takiej współpracy, która miała miejsce w latach 70. i 80. w tym miesiącu powracamy do tej kwestii, publikując kolejne głosy: andrzeja romanowskiego, Jakuba majmurka i ks. roberta woźniaka. również i tym razem nasze pytania dotyczą przede wszystkim kościoła, choć zdajemy sobie sprawę, że aby dialog był w ogóle możliwy, wolę jego podjęcia muszą przejawiać obie strony. katolicy o poglądach lewicowych niejednokrotnie czerpią z tradycji środowisk związanych z kik-ami, „tygodnikiem Powszechnym”, „więzią”, „znakiem”, zwłaszcza zaś z przykładu takich osób, jak Jerzy turowicz, Stanisław Stomma czy tadeusz mazowiecki. interpretując przykłady z historii, trzeba jednak pamiętać, że obecnie zarówno kościół polski, jak i lewica działają w radykalnie innych warunkach, niż miało to miejsce przed rokiem ’89. na czym więc dziś ma polegać „mądrość etapu”, by odwołać się do określenia ukutego przez Stommę? czy powinniśmy wytyczać przede wszystkim takie cele, które w danym momencie historycznym wydają się osiągalne, nie tracąc przy tym oczywiście z oczu dalszej perspektywy? ks. robert woźniak w rozmowie z miesięcznikiem „znak” podkreśla, że „współczesna cywilizacja jest chora także dlatego, że zachorował kościół”. w tej sytuacji, jeśli jako chrześcijanie chcemy dać coś światu, musimy najpierw odnowić naszą tożsamość chrześcijańską, a nie świecką. również i w tym kontekście przykłady z historii są bardzo budujące. kościół mógł się stać w latach 70. i 80. miejscem spotkania ludzi dobrej woli również dlatego, że wcześniejsze dwie dekady były okresem jego głębokiej odnowy duchowej, dokonującej się za sprawą ii Soboru watykańskiego. kościół był wtedy miejscem, w którym człowiek odzyskiwał dominium – władzę samostanowienia, dzięki której staje się partnerem dialogu z Bogiem i drugim człowiekiem. Jak podkreśla ks. woźniak, „problem polega na tym, że takiego człowieka dziś nie kształtuje kultura, a i w życiu kościoła ten cel jest nieraz za mało widoczny”. . ul. Tadeusza Kościuszki 37, 30-105 Kraków tel. (12) 61 99 530, fax (12) 61 99 502 www.miesiecznik.znak.com.pl e-mail: miesiecznik@znak.com.pl redakcja: Marta Duch-Dyngosz, Dominika Kozłowska (redaktor naczelna), Janusz Poniewierski, Adam Puchejda, Justyna Siemienowicz, Marcin Sikorski, Krystyna Strączek, Karol Tarnowski, Magdalena Wojaczek, Henryk Woźniakowski, Marzena Zdanowska, Mateusz Zimnoch zespół: Wojciech Bonowicz, Bohdan Cywiński, Tomasz Fiałkowski, Tadeusz Gadacz, Jarosław Gowin, Stanisław Grygiel, ks. Michał Heller, Wacław Hryniewicz OMI, Piotr Kłodkowski, ks. Jan Kracik, Janina Ochojska-Okońska, bp Grzegorz Ryś, Marek Skwarnicki, Władysław Stróżewski, Stefan Wilkanowicz, Jacek Woźniakowski współpraca: Jacek Maj, Cezary Kościelniak, Jerzy Surdykowski opieka artystyczna i projekt graficzny: Marek Zalejski/studio q produkcja: Beata Czarkowska, Barbara Gąsiorowska, Agnieszka Goławska, Urszula Horecka, Anna Szczepańska-Krasoń, Elżbieta Kot, Agnieszka Zakrzewska, Magdalena Stachorzyńska/studio q druk: Drukarnia Colonel, Kraków, ul. Dąbrowskiego 16 reklama: Marcin Sikorski, tel. (12) 61 99 500, e-mail: sikorski@znak.com.pl prenumerata: Joanna Dyląg, tel. (12) 61 99 569, e-mail: dylag@znak.com.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo ich redagowania i skracania. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń. Rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów publicystycznych bez zgody wydawcy jest zabronione. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu operacyjnego „Promocja czytelnictwa. Rozwój czasopism kulturalnych” okładka: fragment dziennika Mirona Białoszewskiego 4 ZNAK|02•2012 temat miesiąca Zmierzch epoki ekologii? Sadzonki trangenicznej bawełny. Profesor G. Lashmi Sita pracuje w centrum badawczym Monsanto w Bangalore w Indiach, 2000 | fot. EASt NEWS/SCIENCE PHoto LIBRARY Zmierzch epoki ekologii? 5 02•2012|ZNAK Ekologia stawia przed ludźmi ambitne cele – dbać o inne istoty, ograniczać wpływ na klimat, rozwijać gospodarkę w sposób zrównoważony. Wiele wskazuje na to, że nie odnosimy na tym polu znaczących sukcesów. W międzyczasie naukowcy opracowują nowe technologie, które mają ułatwić nam funkcjonowanie w świecie zmieniającego się klimatu i wyczerpanych zasobów. Czy nowe rozwiązania technologiczne zajmą miejsce ekologii? Co nas czeka, jeśli nie będziemy szukać alternatywy dla doktryny zrównoważonego rozwoju? Czy rozwój nauki może wpływać na wyznawany system wartości? 6 temat miesiąca temat miesiąca ZNAK|02•2012 Pożegnanie z ekologią? Marzena zdanowska Wydawało się, że ekologia jest jedyną szansą. Alternatywą miały być nagminne huragany, powodzie, choroby i inne oznaki końca świata. Można też było odnieść wrażenie, że społeczność międzynarodowa traktuje poważnie nadciągające zagrożenia, kiedy powstawały porozumienia łączące prawie wszystkie państwa w walce o utrzymanie Ziemi w dobrym stanie. Powoli jednak okazuje się, że nie stajemy na wysokości zadania, a naukowcy, myśląc o nadciągającej katastrofie, przygotowują „plan B” Zrównoważony, cZyli jaki? Pojęcie zrównoważonego rozwoju zostało wpro- wadzone już w XVIII w. przez Hansa Carla von Carlowitza. Mimo że pierwotnie odnosiło się jedynie do leśnictwa, jego użycie dobrze obra- zuje kryjącą się za nim ideę. Ówczesna Sak- sonia borykała się z brakiem drewna potrzeb- nego w górnictwie i przy wytopie metali. Lasy znikały w zastraszającym tempie, niezbędny surowiec importowano z innych regionów, ale to tylko odsuwało w czasie moment, kiedy osią- galne zasoby po prostu się wyczerpią. Carlo- witz postanowił wydać podręcznik, w którym uczył, jak dbać o odnawianie źródła, co w tym przypadku wymagało jedynie sadzenia nowych drzew i kontrolowania, żeby przyrost równo- ważył zużycie. W XX w. termin stał się znowu popularny, na skutek pojawienia się podobnych problemów, czyli wyczerpywania surowców. Tym razem chodziło jednak o surowce nieodnawialne, a zrównoważone ich zużycie zaczęło oznaczać wprowadzanie ograniczeń i poszukiwanie alter- natywnych rozwiązań technologicznych. Najpopularniejsza definicja zrównoważonego rozwoju określa go jako rozwój, który „zaspo- kaja potrzeby obecne, nie zagrażając możliwo- ściom zaspokojenia potrzeb przyszłych pokoleń”. W dyskusjach międzynarodowych nie ma wątpli- wości, że zawsze trzeba brać pod uwagę trzy ele- menty – środowisko, społeczeństwo i gospodarkę. Jednak w różnych językach samo brzmienie ter- minu „zrównoważony rozwój” zwraca uwagę na inne jego wymiary. W języku angielskim jest to 7 02•2012|ZNAK substainable development, czyli rozwój, który można utrzymać. Sugeruje to, że taki model wymaga włożenia pewnego wysiłku, który zapew- niłby jego trwanie. W języku francuskim jest to développement durable, czyli po prostu rozwój trwały. Oba te znaczenia łączą się w niemieckim pierwowzorze – Nachhaltige Entwicklung. Inaczej jest w języku polskim. Słowo „zrównoważony” nie mówi niczego ani o wymiarze czasowym, ani o wkładzie człowieka, a wielu osobom kojarzy się błędnie z rozwojem, który można czymś zrówno- ważyć, czyli ostatecznie niegenerującym kosztów ekologicznych, lub z rozwojem równoważącym różnice w społeczeństwie (np. podczas VI Kon- gresu Obywatelskiego osoby, które brały udział w obradach sekcji poświęconej zrównoważo- nemu rozwojowi, pytały m.in. o sytuację osób bezrobotnych i resocjalizację więźniów). Wymiar społeczny oczywiście nie powinien być tu ignoro- wany. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że polskie tłumaczenie pojęcia odwraca uwagę od problemu wyjściowego, czyli ograniczonych zasobów. cZy to mogło się udać? Kiedy omawiany termin przeżywał swoją drugą młodość, import surowców do danego kraju czy regionu był problemem o wiele mniejszym, niż kiedy określenie powstawało. W XX w. wyczer- pywanie zasobów nabrało wymiaru globalnego – jeśli zużyjemy do końca złoża na naszej planecie, będzie to oznaczało dokładnie tyle, że się skoń- czyły. Dlatego tak ważne stało się ograniczanie – z czasem dotyczyło już nie tylko wydobycia surowców nieodnawialnych, ale także zanie- czyszczeń, które mogły np. skazić skończone zasoby wody albo emisji gazów cieplarnianych, które mogły rozregulować jedyny, jaki mamy, klimat Ziemi. Globalny problem nie mógł być rozwiązany inaczej, jak tylko przez współpracę w wymiarze światowym. Symbolem takiej kooperacji stał się wynegocjowany w 1997 r. protokół z Kioto, czyli porozumienie dotyczące przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Jego głównym postu- latem było ograniczenie przez sygnatariuszy emisji gazów cieplarnianych w porównaniu ze stanem z roku 1990. Realizacji projektu podjęła się ogromna większość państw świata, które nie tylko wprowadzały w życie wypracowane usta- lenia, ale też wkładały wiele wysiłku w przeko- nanie krajów mniej zaangażowanych. Dużym problemem okazała się postawa Stanów Zjed- noczonych, jednego z największych emitentów dwutlenku węgla, które nigdy nie ratyfikowały protokołu. Niepokoił też kierunek rozwoju Chin i Indii, których rosnące gospodarki nie opierały się na zielonych rozwiązaniach. Ważnym celem współpracy międzynaro- dowej stało się przekonanie nielicznych niepo- kornych do włączenia się w walkę z globalnym ociepleniem. Ostatnia konferencja klimatyczna ONZ, która odbyła się w Durbanie, mogła być zwiastunem przełamania impasu. Wszystkie kraje, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi, Chi- nami i Indiami, zgodziły się na pakiet rozwiązań mających ostatecznie doprowadzić do podpisania „nowego protokołu z Kioto” w 2015 r. Kilkadzie- siąt godzin później media rozpisywały się o for- malnym wystąpieniu Kanady z grona sygnata- riuszy protokołu. Tamtejszy minister środowiska, Peter Kent, uzasadniał to posunięcie oszczędno- ścią – kary za niedotrzymanie deklaracji doty- czących emisji gazów mogły wynieść aż 14 mld dolarów kanadyjskich. Decyzję o wystąpieniu można byłoby traktować bardzo krytycznie, gdyby nie drugi argument mówiący, że poro- zumienie z Kioto jest po prostu nieskuteczne. Mimo wprowadzania nowych rozwiązań emisje nie spadły, lecz zwiększyły się w porównaniu z rokiem 1990, i to aż o 49 . Czy całą walkę o zrównoważenie rozwoju należy uznać za porażkę? Mimo wszystko dużo udało się osiągnąć. Na pewno zwiększa się świadomość społeczna problemu. Chociaż nie potrafimy jej przełożyć na ograniczenie emisji gazów, wyraźnie rośnie popularność przeróżnych zielonych rozwiązań. Nawet notowania spółek na giełdzie zależą od tego, czy dana firma kojarzy się z przyjaznym nastawieniem do środowiska, czy raczej boryka się z reputacją truciciela. Naukowcy są jednak sceptyczni. Z jednej strony podsuwają nam coraz bardziej ekologiczne rozwiązania. Z drugiej zaś – opracowują plany ratunkowe na wypadek katastrofy. 8 temat miesiąca ZNAK|02•2012 Kiedyś mogliśmy mieć nadzieję na zahamowanie wzrostu temperatury, jeśli uda się przekonać do działania wszystkie państwa na ziemi. Teraz trzeba będzie przekonywać wszystkich, żeby nie obniżali temperatury bez zgody reszty świata Epoka lodowcowa. tanio i sZybko Jednym z częściej powracających zagadnień w debacie na temat zmian klimatu jest kwestia dotycząca wpływu człowieka na temperaturę. Z jednej strony mamy tysiące badań, raportów i opracowań, potwierdzających ludzką winę, z drugiej – sceptyków, którzy badaniom zarzu- cają uproszczenia, raportom przekłamania, opra- cowaniom stronniczość. Ten dylemat nie ma żad- nego znaczenia dla skuteczności rozwiązań, nad którymi pracują obecnie naukowcy. Mowa o geo- inżynierii, czyli regulowaniu klimatu nie przez usuwanie przyczyn, ale bezpośrednio skutków. Opracowywane techniki często polegają na bardzo prostych mechanizmach, np. odbijaniu promieni słonecznych za pomocą sztucznie two- rzonych chmur. Prof. David Keith z Uniwersytetu Harvarda podczas jednego ze swoich wykładów krótko określił rozwiązania, nad którymi pracują zwo- lennicy geoinżynierii – są bardzo tanie, bardzo szybkie i bardzo niepewne. Na małą epokę lodowcową mógłby pozwolić sobie pierwszy lepszy miliarder, a do tego nie musiałby na nią czekać dłużej niż kilka mie- sięcy. Problemów, pytań i wątpliwości jest jednak dużo. Po pierwsze, nigdy nie prowadzono poważ- nych badań z wykorzystaniem takich technik. Coraz częściej pojawiają się głosy nawołujące do rozpoczęcia na małą skalę eksperymentów, dzięki którym nauczylibyśmy się operować nieużywa- nymi wcześniej narzędziami. A najważniejsze jest w tym przypadku sprawdzenie, czy one w ogóle działają, jak przewidują badacze. Po drugie, nawet gdyby okazało się, że takie metody są skuteczne, osoby nad nimi pra- cujące starają się zniechęcić do ich używania, ponieważ ochładzanie klimatu w ten sposób jest po prostu niewychowawcze. Prof. Keith podkreśla, że odbijanie promieni słonecznych nie rozwiązuje problemu, tylko leczy symp- tomy. Celem nadal powinno być zmniejszenie stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Skoro nie udało się zmniejszenie jego emisji (redukcja stężenia może nastąpić nawet wiele lat po jej ograniczeniu), kiedy nikt nie mówił o możliwym „planie B”, jak może się to udać teraz, kiedy poja- wiają się doniesienia o rozwiązaniach geoinżynie- ryjnych? Keith twierdzi nawet, że z tego powodu geoinżynieria była przez wiele lat tematem tabu. Samo mówienie o niej może pogrzebać wszelkie wysiłki włożone w walkę ze zmianami klimatu. Ale mówić trzeba, ponieważ bez debaty nigdy nie dojdzie do przeprowadzenia koniecznych badań i eksperymentów. Trzecim problemem jest kwestia dostęp- ności. Tym razem chodzi o dostępność może zbyt łatwą. Ta technologia jest w zasięgu poje- dynczych osób, nie prowadzi się nad nią szeroko zakrojonych badań, nie można przewidzieć jej krótko- i długoterminowych skutków, a do tego nie ma żadnych regulacji dotyczących wyko- rzystania kontrowersyjnych metod. Pewnego dnia ktoś może pokusić się o sprawdzenie ich działania w sposób nie do końca korzystny dla całej planety. bill gatEs i chmury Odbijanie promieni słonecznych można po- równać do walki z zapaleniem płuc przez zbi- janie temperatury zimnymi okładami – nie jest rozwiązaniem problemu, lecz jedynie chwilowym łagodzeniem niektórych objawów. Jednak coraz Pożegnanie Z ekologią? Marzena Zdanowska 9 02•2012|ZNAK inicjatywy, które opierają się na metodach zgod- nych z intuicjami „starych dobrych ekologów”. Globalne Banki Nasion pełnią różne funkcje, jedną z nich jest przechowanie materiału o moż- liwie jak największej różnorodności genetycznej do celów badawczych. Jednak coraz częściej mówi się o nich w kontekście zmian klimatycznych, które mogą w sposób bardzo widoczny odbić się na rozmieszczeniu geograficznym gatunków roślin. Możliwe, że w zmienionych warunkach ludzkość będzie potrzebowała nasion mało dzi- siaj popularnych zbóż czy warzyw, które mogą lepiej znosić wyższą temperaturę lub mniejszą wilgotność. Jeśli nie uda się ich uprawiać, mogą zawsze posłużyć jako źródło materiału genetycz- nego do dalszych modyfikacji w laboratoriach. Już dzisiaj powraca się do prawie zapomnia- nych gatunków zbóż. Przykładem znanym w Polsce jest pszenica orkisz, która swego czasu została zastąpiona roślinami bardziej wydajnymi. Teraz jest odkrywana na nowo ze względu na swoje wartości odżywcze, ale też wysoką odporność na warunki pogodowe. Być może więc żegnanie się z ekologią, nawet jeśli okazuje się ona niekiedy nieskuteczna, jest . przedwczesne. ] MARZENA ZDANOWSKA – członek redakcji miesięcznika „Znak” więcej osób uważa, że warto zainwestować w two- rzenie tego typu rozwiązań. David Keith oraz badacz klimatu Ken Caldeira zyskali wsparcie m.in. Billa Gatesa, który wyłożył na ten cel 4,5 mln dolarów. W tym momencie mogą pojawić się kolejne wątpliwości. Co stanie się z techno- logiami opracowanymi za prywatne pieniądze? Czy będzie można je opatentować, tak jak stało się to z genetycznie modyfikowanymi organi- zmami? Kto będzie miał prawo z nich korzystać i na jakich zasadach? Nazwisko Billa Gatesa samo w sobie nie musi budzić niepokoju. Od wielu lat znany jest on z bardzo skutecznej działalność filantropijnej. Jego wrażliwość w połączeniu z efektywnością dają imponujące rezultaty. Jednak ten przy- kład pokazuje, że wchodzimy w erę rozwiązań o zupełnie innej niż dotychczas dostępności, które mogą trafić również w ręce miliarderów o niższym stopniu zaangażowania w dobro wspólne. Kiedyś mogliśmy mieć nadzieję na zahamowanie wzrostu temperatury, jeśli uda się przekonać do działania wszystkie państwa na ziemi. Teraz trzeba będzie przekonywać wszyst- kich, żeby nie obniżali temperatury bez zgody reszty świata. Mimo licznych badań problematyka klimatu wciąż kryje wiele niewiadomych. Prof. Keith pod- kreśla, że we wszelkich działaniach i decyzjach w tej dziedzinie potrzebna jest duża ostrożność. Najgorszym scenariuszem będzie, jeśli uwierzymy, że geoinżynieria jest dla nas ratunkiem, i prze- staniemy walczyć z przyczyną problemu, a osta- tecznie okaże się, że te alternatywne rozwiązania wcale nie działają tak, jak byśmy chcieli. a jEśli się niE powiEdZiE? Trudno stwierdzić, czy zainteresowania nau- kowców odzwierciedlają ich pesymizm czy prze- zorność, ale istnieje również ogromna rzesza badaczy, którzy opracowują plany na wypadek, gdyby nie udała się ani redukcja emisji, ani ochło- dzenie klimatu metodami geoinżynieryjnymi, a rosnąca temperatura zmieniła w znaczny sposób warunki życia na Ziemi. Propozycje roz- wiązań adaptacyjnych wykorzystują zaawanso- wane technologie, ale jednocześnie pojawiają się 10 temat miesiąca ZNAK|02•2012 Pola ryżowe San Fernando, w tle erupcja wulkanu Pinatubo, Filipiny, 8 lipca 1991 | fot. BuLLIt MARquEz/AP/EASt NEWS
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Miesięcznik Znak. Luty 2012
Numer:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również: