Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00478 009513 7508563 na godz. na dobę w sumie
My Company Polska - e-wydanie - 12/2016
My Company Polska - e-wydanie - 12/2016
Numer: 12/2016 Archiwum publikacji: numery archiwalne
Wydawca: Tarsago Polska Język publikacji: polski
ISSN: 2450-0046 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: e-prasa >> biznesowe, branżowe, gospodarka
Porównaj ceny (wydanie papierowe, wydanie cyfrowe (-8%)).
My Company Polska to magazyn biznesowy skierowany do grupy małych i średnich przedsiębiorców, właścicieli tych firm i ich managerów. Jego zadaniem jest pomagać im w prowadzeniu biznesu, informować o rzeczach dla nich najważniejszych, a także inspirować do rozwoju. 

Każdy numer magazynu składa się z czterech sekcji. W otwierającej pismo sekcji Know What przedstawiane są historie liderów firm i skuteczne strategie. W części Dossier redakcja przybliża reguły funkcjonowania wybranej branży lub gałęzi gospodarki, zaś w sekcji Know How zamieszczone zostaną liczne poradniki, pomagające prowadzić biznes w Polsce – z dziedziny finansów, inwestycji, ubezpieczeń, zarządzania, prawa i księgowości. W kończącej miesięcznik sekcji Life Style publikowane są artykuły o motoryzacji, kulinariach czy podróżach.
 
Autorami piszącymi do My Company Polska są dziennikarze-eksperci oraz autorytety w branży biznesowej. Miesięcznik współpracuje z największymi organizacjami zrzeszającymi polski biznes, a także organizuje własne konferencje i szkolenia. 

Darmowy fragment publikacji:




� PIERWSZY BIZNES: SKĄD WZIĄĆ PIENIĄDZE NA START � DOSSIER: UBER, AIRBNB, VETURILO – WSPÓLNIE TANIEJ I LEPIEJ MyCompanyPolska.pl STREFA LUDZI PRZEDSIĘBIORCZYCH NR 12 (15) GRUDZIEŃ 2016 | cena 12,99 zł (w tym 8 vat) POLSKA Wygraj 60 000 zł na start lub rozwój swojej firmy! s. 40 Nie musisz być najlepszy ani innowacyjny. Ale bądź pierwszy. znajdź niszę w biznesie STRATEGIE Jak w Polsce eksplodował biznes na sztucznych ogniach EMERYTURY Czy świadczenie równe dla każdego jest możliwe PRIVATE BANKING Nie tylko dla bogaczy MARKETING Spraw, by prezent był pamiętany i skuteczny BIEGÓWKI Wąskie narty podbiją twoje serce 6 9 9 6 0 4 S K E D N I 6 4 0 0 - 0 5 4 2 N S S I I KNOW KNOW WHAT WHAT KNOW WHAT 22 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 Z T R E H N A J STRATEGIE STRATEGIE TEMAT Z OKŁADKI Jesteśmy tu pierwsi Jeśli dobrze trafimy z niszą rynkową, będziemy mieć klientów tylko dla siebie, a do tego, co jest równie ważne, od razu dobrze rozpoznanych. Zanim zaś dołączy do nas konkurencja (o ile w ogóle), mamy czas, by stać się trudnymi do wygryzienia. I może jeszcze zdążymy poszukać kolejnych nisz. Alicja Hendler Jedni twierdzą, że nisza rynkowa to po pro- stu luka: niezagospodarowana czy nieodkryta część rynku. Taka, gdzie rośnie popyt, pojawia się wyraźne zapotrzebowanie albo popyt ten można zbudować, zaspokajając potrzeby, któ- rych wcześniej klienci niezbyt sobie uświadamiali. Tego rodzaju niszę znalazł choćby bohater jednego z naszych artykułów. Odpowiedział na rodzące się właśnie w Polsce zapotrzebowanie na gotowe drewniane kliny, które dotąd każdy, np. robotnik na budowie, robił sobie sam. Według innych nisza to wąska grupa odbiorców ze ściśle określonymi potrzebami, czasem bardzo nietypo- wymi, którzy gotowi są za odpowiedni produkt czy usługę zapłacić wyższą cenę. Wąska, nie znaczy jednak mała, bo może chodzić o klientów na całym świecie. I znów, boha- terki kolejnego z naszych artykułów taką właśnie niszę znalazły: produkują wysokiej jakości szczotki ze szczeci- ny dzika do włosów i bród, które zarazem są oryginalnie zdobione i żadna nie jest taka sama. Ci, którzy znaleźli niszę, najpierw mieli swoją pasję czy wręcz ukochany zawód. A potem przyszło olśnienie: dlaczego w tym moim świecie nikt jeszcze nie zaoferował tego czy tamtego? Mamy jeszcze „błękitne oceany”, nowo utworzo- ne rynkowe przestrzenie, często mylone z niezajętymi niszami, bo przecież nie ma się w nich jeszcze konkuren- cji. Jednak w przypadku „błękitnego oceanu” nie chodzi o niszę, tylko o masową, wręcz „mainstreamową” klien- telę, tyle że uformowaną w nowy sposób. Np. europejska sieć kin Kinepolis wybiła się swego czasu dlatego, że, po pierwsze, zrezygnowała z koneserów ambitnych filmów i nastawiła na tłumy spragnione łatwej rozrywki, a po drugie, skoncentrowała się na zaspokojeniu potrzeby, której nie uwzględniała reszta branży: widzom-rodzicom zaoferowała opiekę nad dziećmi podczas seansu. Fakt, że nie muszą oni wynajmować niańki, żeby wyjść do kina, K C O T S R E T T U H S bardzo pozytywnie wpływał na ich decyzję o wizycie w Ki- nepolis. Podobnie wpływał też na decyzje tych rodziców, którzy brali pod uwagę inne możliwości na wieczór: re- staurację, teatr czy klub. Zresztą, to właśnie tacy pozorni „nie-klienci” są oczkiem w głowie twórców błękitnych oceanów. Chętnie ich podbierają branżom innym niż ich własna, choć z nimi spokrewnionym. KLIENTOM UGNĄ SIĘ KOLANA Niszę można również znaleźć na bardzo, wydawałoby się, zapełnionym rynku. Wystarczy jeden element, ale taki, przez który klientom ugną się kolana, spełni np. ich wy- obrażenia o dobrym życiu. To zresztą wcale nie taka rzad- ka sytuacja, weźmy choćby gastronomię. My opisujemy jednak w naszym artykule kogoś z zupełnie innej bajki, a mianowicie producentów wysmakowanych estetycznie, podświetlanych łazienkowych luster, które można „wyjąć ze ściany” i przyciągnąć do siebie. Zwycięscy twórcy „błękitnych oceanów” zazwyczaj nie kierują się sercem, tylko chłodną logiką i badaniami marketingowymi. W przypadku tych, którzy znaleźli swo- je nisze, często jest inaczej: najpierw jest pasja czy wręcz ukochany zawód. A potem olśnienie: dlaczego w tym moim świecie nikt jeszcze nie zaoferował tego czy tamte- go? Właściciele niszowych biznesów, których opisujemy, przeżyli taki moment. Niszy można też oczywiście szukać inaczej: zrobić choćby regularny rekonesans – przyjrzeć się jakiejś branży, miastu, społeczności i znaleźć coś, czego brakuje lub co można zrobić lepiej, co nieraz jest drobiazgiem, ale mogłoby „zrobić różnicę”. Albo np. śledzić zmieniające się przepisy i chwycić okazję, tworząc nową, potrzebną usługę. Wtedy też bywa, że przeżywa się olśnienie. Pasja jednak i tak się przyda, bo później trzeba przecież uruchomić firmę i znaleźć w sobie do tego deter- minację. A pasjonatom przyda się chłodny rozsądek, by najpierw przetestowali, czy jest rynek na ich pomysł. Bez względu jednak na to, jak wpadliśmy na docho- dową niszę, i tak najważniejsze jest to, że byliśmy w niej pierwsi. A jeśli mamy ofertę czy model biznesowy, które trudno skopiować, to tym lepiej. � MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 23 STRATEGIE STRATEGIE MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 25 KNOW KNOW WHAT WHAT KNOW WHAT W małej, TEMAT Z OKŁADKI pogodnej niszy Ich biznes, ręcznie wytwarzane, wysokiej jakości szczotki do włosów i brody, zrodził się z zamiłowania do rękodzieła i ozdabiania, ale też z pragnienia, by działać spokojnie, radośnie, wręcz się relaksować. Właściwa nisza sama je znalazła. Mieczysław T. Starkowski Ilona Dzierzęcka jest z zawodu matematykiem nu- merycznym i ubezpieczeniowym, ale od zawsze naj- bardziej fascynowało ją rękodzieło: tradycyjne hafty i koronki – czółenkowa i klockowa. Podstaw uczyła się na kursach. Gdy miała 11 lat, ukończyła kurs ha- ftu kujawskiego dla dorosłych i zarobiła swoje pierwsze niezłe pieniądze: zdobytą wiedzę przekazała bowiem cioci, według programu, w którym sama uczestniczyła. Anna Kaźmierczak, jej bliska koleżanka, pasjonowa- ła się z kolei dekupażem – techniką zdobniczą, która polega na przyklejaniu na specjalnie przygotowanej powierzchni papierowego wzoru, np. serwetki. Anna jest socjologiem. Przez lata pracowała w dużych korpora- cjach jako asystentka prezesów. Aż do zeszłego roku. Jednak po kolei. Na początku 2015 r. Ilona trafiła do pewnej pracowni szczotkar- skiej. Była na urlopie wychowawczym i opiekowała się synkiem, lecz potrzebowała odskoczni. Rękodzieło było oczywistym wyborem. – Wspaniała sprawa: ręce mają zajęcie, a głowa odpoczywa – podkreśla. – Zaczęłam od szczotek do butów. Stosuje się w nich miękkie włosie, które nawleka się łatwiej. Później przyszła kolej na szczotki do włosów, ze szczeciną dzika, a więc trudniej- szą do nawlekania, bo twardszą. Parę miesięcy później, przed Wielkanocą, Ilona przyniosła kilka szczotek do domu. Spojrzała na nie: dlaczego są takie zwykłe, smutne? Przecież mogłyby być pięknie pomalowane, każda jedyna w swoim rodzaju... A potem – olśnienie. Natychmiast zadzwoniła do Anny. Musiała się z nią podzielić swoim pomysłem – zaczną takie piękne szczotki same produkować. Anna bez trudu dała się przekonać. TYLKO MY Nie chodziło jedynie o to, żeby szczotki nie były smętne czy nudne. W końcu w supermarketach i drogeriach aż 24 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 Markę nazwały Brushes with Love, czyli Szczotki z Miło- ścią, bo od po- czątku wierzyły w swoją pasję, umiejętności i determinację. roi się od tych kolorowych. Ich miały być jednak z zupeł- nie innej półki: ręcznie wytwarzane, oryginalne i z na- turalnego włosia – ze szczeciny dzika, która jest bardzo podobna do ludzkich włosów. Nie szarpie ich, więc i nie kaleczy, a do tego ma charakterystyczne jasne końców- ki, w których znajduje się świetna dla ludzkich włosów keratyna. Jak dotąd, do czesania nikt niczego lepszego nie wymyślił. Wyglądało na to, że mogą mieć produkt absolutnie niszowy, a przy tym bliski ich sercu, którego wytwarza- nie będzie czystą frajdą. Zaczęły przeszukiwać internet. Okazało się, że chyba nikt nie robi takich szczotek, a przynajmniej internet o nim nie wie. Pojawiły się też wątpliwości. Ich wyroby siłą rzeczy będą dość drogie. W każdej chwili popyt na nie może się załamać. Czy warto wchodzić w taki biznes? – Owszem, to ogromne wyzwanie – przyznaje Ilona. – Jednak także wielka szansa. A my od początku zwyczajnie wierzyły- śmy w ten produkt – a to podstawa. Wierzyłyśmy też w siebie, w swoje umiejętności, determinację, pasję. Dlatego zresztą naszą markę nazwałyśmy Brushes with Love, czyli Szczotki z Miłością. POCZĄTKI Na początku trudno im było zdobyć odpowiednie surow- ce, długo też szukały stolarza galanteryjnego. – To za- wód zdecydowanie ginący – wyjaśnia Anna. – Wykonują go ludzie starsi, doskonale znający swój fach, ale raczej mało otwarci na zmiany, a tym bardziej na innowacje. W pewnym momencie myślały nawet o sprowadza- niu opraw do szczotek z Indii. Nie jest to jednak dobry pomysł w przypadku tak niszowego biznesu. W sumie skontaktowały się z co najmniej 80 stolarzami, nim zna- lazły odpowiednich wykonawców. Oprawy robią dla nich surowe. Dlatego Anna je potem szlifuje. Na drewnie nie może być widać śladów piły. R E L L I M P I L I F Ilona Dzierzęcka (z lewej) i Anna Kaźmierczak najbardziej w pracy cenią radość z dzia- łania i kontrolę nad wszystkim. STRATEGIE STRATEGIE KNOW WHAT TEMAT Z OKŁADKI Po tej stronie lustra Między przejrzeniem się a przyjrzeniem się sobie w lustrze jest istotna różnica – zaznacza Leszek Jamiołkowski, wspólnik w spółce Miior. I na tej różnicy, a także na potrzebie wygody i dizajnerskiej estetyki, jego firma oparła swój unikalny produkt – lustra na prowadnicach. Lustra, z których korzystamy, goląc się, robiąc makijaż czy zakładając soczewki, wiszą zwykle w łazience, nad umywalką. A umywalka to prze- szkoda, blokuje swobodne dojście. Aby z bliska przyjrzeć się swemu obliczu, przyjmujemy cza- sem karkołomne wprost pozycje. Miior produkuje jednak lustra, jakich dotąd nie wi- dziano: to one, całą taflą, zbliżają się do człowieka, a nie człowiek do nich, i dają mu tyle światła, ile potrzebuje. – Stworzyliśmy produkt i zajęliśmy niszę. Jednak najważ- niejsze jest nie to, że mamy coś innego niż branża, ale to, że dzięki tej innowacji ułatwiamy ludziom życie. Połączy- liśmy pomysł z funkcją użytkową, a do tego z estetyką, bo wzornictwo musi nadążać za nowoczesnością – mówi Leszek Jamiołkowski. Pomysł zrodził się w domu jego wspólnika, Wojciecha Ciastonia, który obserwował codzienne kłopoty, zwłasz- cza płci pięknej, związane z korzystaniem z tradycyjnego lustra. Wojciech uruchomił wtedy swój zmysł konstruk- torski. Jest głównym autorem technologii Axio-Link – systemu prowadnic umożliwiających łatwe dobranie dystansu między lustrem a twarzą. Wystarczy lekko pociągnąć za ramę zwierciadła, a centralna część tafli odsuwa się od ściany. Jednocześnie automatycznie włącza się oświetlenie. Wszystkie elementy zakłócające estetykę, czyli kabelki i śrubki, są ukryte. THE WINNER IS... Najpierw były proste lustra, dopełnienie kolekcji mebli spółki braci Ciastoniów. Następnie, po zaproszeniu do współpracy uznanej już, młodej projektantki Katarzyny Okińczyc, powstały lustra najwyższej próby o nazwach: Al., Dot., Ella. i od razu doceniło je międzynarodowe śro- dowisko wzornictwa. Chwalono je za oszczędną, minima- listyczną estetykę, staranność wykończenia i ergonomię. W 2014 r. Dot. otrzymało dwie nagrody: Must Have podczas Łódź Design Festival i uznawaną za „Oscara wzornictwa” Red Dot Award. – I co? – pyta retorycznie Jamiołkowski. – Niewiele się wydarzyło, nawet zabrakło notatek w mediach branżowych. Nie było dość środków E W O S A R P Y Ł A R E T A M I Karolina Prewęcka Prosty i sku- teczny pomysł na niszę: lustra, które całą taflą zbliżają się do człowieka, a nie człowiek do nich. na promocję – dodaje. To wtedy postanowili z Wojcie- chem Ciastoniem połączyć siły. Jamiołkowski wniósł swo- je wieloletnie doświadczenie w handlu, zwłaszcza na ryn- kach zagranicznych. – Zawsze motywuje mnie ciekawość. Pytam i lubię być pytany. Z tych relacji może się zrodzić nie tylko wiele znajomości, ale też biznesów – mówi. Od samego początku lustra Miior, produkowane w Markach pod Warszawą, wytwarzane są przede wszyst- kim z polskich komponentów, np. ze specjalnie wygina- nego aluminium, co może zapewnić tylko jeden dostawca w kraju. Większość prac to ręczna robota. „Sercem” projek- tu jest autorski system prowad- nic umożliwia- jący dobranie dystansu. TEMAT SAM W SOBIE Spółka Miior powstała w prima aprilis 2015 r. Wspólni- cy uznali, że ich lustra są „tematem samym w sobie” i szkoda by było nie skoncentrować się tylko na nich. Inaczej mogłyby „rozmyć się” na tle branży meblar- skiej. Postanowili rozbudować ofertę. W tej chwili mają ok. 30 wzorów (lustra w różnych kształtach i z różnych materiałów). MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 27 KNOW WHAT Wybuchowy biznes T o prawda, że sprzedawcy sztucznych ogni Fajerwerki kojarzą się głównie z zabawą sylwestrową i pięknie rozświetlonym nocnym niebem. Jednak pirotechniczny biznes nieźle zarabia niemal przez cały rok, a jego oferta jest znacznie lepsza jakościowo i ciekawsza niż jeszcze kilka lat temu. Klientów zdobywa się często poprzez pokazy – na żywo i w internecie. Okres świątecz- no-noworoczny to czas żniw dla producentów i sprzedawców fajerwerków. właśnie w okresie świąteczno-noworocznym mają najlepsze żniwa. Wtedy najwięcej wy- dajemy na fajerwerki. Z badań KPMG wynika, że w końcówce 2014 r. nabył je więcej niż co trzeci Polak, a generalnie gospodarstwa domowe prze- znaczyły na nie 520 mln zł. Pod koniec 2013 r. kupili- śmy fajerwerki za łącznie 440 mln zł, a rok wcześniej za 442 mln zł. Jednak ten potężny zastrzyk gotówki w okolicy sylwestra nie pozwoliłby się utrzymać wielu firmom, które działalność prowadzą przez cały rok. Na szczęście przybywa miast i gmin, które coraz chętniej lokalne imprezy czy festyny uświetniają pokazami sztucz- nych ogni. Takie pokazy to często także stały element Arkadiusz Komorski 36 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 KNOW WHAT G O R Ą C Y T E M A T Politycy długu się nie boją. Do czasu Rząd zakłada optymistycznie, że wszystko jakoś się ułoży. Ale wiele zależy od czynników, których nie kontroluje. Witold Gadomski, publicysta „Gazety Wyborczej” Program gospodarczy rządu nie poświę- ca wiele miejsca sprawie ograniczenia deficytu budżetowego i długu publicznego. Przeciwnie, wiele jego pomysłów – 500+, zapowiedziane obniżenie wieku emerytal- nego, podniesienie emerytury minimalnej, program mieszkaniowy dla mniej zamożnych – wiąże się z wyższymi wydatkami państwa. Rząd ma nadzieję, że zwiększając nakłady, poprawi funkcjonowanie wielu ważnych dla społeczeństwa dziedzin: służby zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa. Społeczeństwo odczuje poprawę i nagrodzi rządzącą partię podczas kolejnych wyborów. Przy takim rozumowaniu powiększający się dług wydaje się sprawą drugorzędną. Rosnące wydatki mają być finansowane dzięki poprawie ścią- galności podatków i za pomocą podatków nowych, jawnych lub ukrytych – np. daniny od spółek ener- getycznych, która obciąży rachunki za elektryczność. Tyle że poprawa ściągalności podatków jest nie- pewna, a w dodatku może pogorszyć płynność firm i przydusić wzrost gospodarczy. Wicepremier oraz minister finansów Mateusz Morawiecki zapowiada, że rząd utrzyma deficyt na poziomie niższym niż 3 proc. PKB, dzięki czemu Polska uniknie Procedury Nadmiernego Deficytu ze strony Komisji Europejskiej. Ale 3-procentowy defi- cyt oznacza, że dług będzie rósł zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w relacji do Produktu Krajo- wego Brutto. Sytuacja finansów publicznych byłaby łatwiejsza, gdyby ceny szły w górę w kilkuprocento- wym tempie. Wówczas PKB, liczony w cenach bieżą- 44 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 W I półroczu 2016 r. dług zwiększał się nadspodziewanie szybko. W drugim prawdopo- dobnie jego przyrost będzie mniejszy, co nie znaczy, że problem nie jest poważny. War- szawiakom nie daje o nim zapomnieć licznik długu publicznego tykający w sercu miasta. KNOW WHAT KNOW WHAT 48 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 WYWIAD Przyszłość pod lupą optymistki Starajcie się mieć nie tylko szeroko otwarte oczy, ale i głowy – radzi decydentom Natalia Hatalska, założycielka i prezes infuture hatalska foresight institute oraz autorka prognoz dotyczących przyszłości społeczeństwa i gospodarki, w rozmowie z Dorotą Goliszewską i Alicją Hendler. Dlaczego społeczne i gospodarcze prognozy budzą tyle emocji? Mamy tendencję do patrzenia na przyszłość pod kątem tego, jaką chcemy, aby była, często traktując ją zresztą jako przedłużenie najświeższej przeszłości i teraźniejszości. Ktoś powie, że nie zgadza się z daną prognozą, zignoruje ją, bo nie traktuje jej jako jednego z wielu możliwych scenariuszy. Na przyszłość trzeba tymczasem patrzeć w sposób obiektywny i wielostronny, co jest trudne. Bez oceniania, czy to, co może się wyda- rzyć, jest dobre albo złe, wygodne czy nie. Prognozując, analizuje się obiektywne czynniki, które, o ile zaistnieją, mogą spowodować w konkretnej perspektywie funda- mentalne konsekwencje. Dopiero potem, np. jako firma, możemy oceniać, czy jesteśmy w stanie przygotować się na dane zmiany. W swoim raporcie na temat przyszłości pracy rozważa pani różne scenariusze. Ludzie zwykle skupiają się na takich czynnikach jak technologia i demografia. Pani bierze pod uwagę aż pięć, w tym klimat, politykę... To prawda, o przyszłości biznesu i pracy mówi się zwłaszcza w kontekście czynnika technologicznego. W końcu każde przedsiębiorstwo musi dziś technologię uwzględniać w swoich działaniach. Lecz należy pa- trzeć szerzej. Weźmy na przykład czynniki polityczne i transparentność. Ta ma ogromny wpływ na funkcjo- nowanie firm. Muszą one działać w rzeczywistości, w której mamy internet i media społecznościowe, i każ- da rzecz może być łatwo upubliczniona. Formą transpa- rentności jest dialog z użytkownikami, oczekiwanie na odzew z ich strony. Trendy są dziś napędzane przez I K S W O K W Y Z R K K E T J O W Transpa- rentność ma ogromny wpływ na funkcjono- wanie firm. Badania pokazują na przy- kład, że organizacje przejrzyste w zakresie wynagro- dzeń przy- ciągają wię- cej talentów. potrzeby użytkowników. Albo weźmy wynagrodzenia. Jesteśmy nauczeni, że nie zdradzamy, ile zarabiamy. Ale widać już nasilający się odwrotny trend, żeby wyna- grodzenia ujawniać, i to nie tylko na poziomie organi- zacji. Badania pokazują bowiem, że osoby, które wiedzą, ile zarabiają ich koledzy, są bardziej zmotywowane do pracy, a firmy przejrzyste w zakresie wynagrodzeń przyciągają więcej talentów. Takie zmiany oznaczają większą uczciwość wobec pracowników... Na przykład wobec kobiet. Wiemy, że zarabiają zdecydowanie mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach, wyłącznie przez płciową dyskrymina- cję, a nie dlatego, że mają mniejsze kompetencje. A na rynku startupów zobaczymy, że biznesy zakładane przez kobiety są mniej dofinansowane niż te zakładane przez mężczyzn. I to mimo że badania pokazują, iż startupy kobiet częściej odnoszą sukces. W trend transparentności wpisuje się narzędzie przygotowane na zlecenie Ministerstwa Finansów, które umożliwia, na podstawie danych z firmy, ocenić, czy różnice płac wynikają w niej z kompetencji czy z płci albo wieku danych osób. Transparentność pomoże zlikwidować różnice, których nie powinno być. Zdaje się być pani optymistką w tym widzeniu przyszłości. Zakładam też oczywiście różne negatywne skutki, niemniej optymizm bardziej do mnie przemawia. Jeśli spojrzymy na jakość naszego życia 100 lat temu, to wi- dać, że się poprawia, człowiek żyje dłużej, potrafi leczyć MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 49 DOSSIER CSR Wspólnie, czyli wartość w skali mikro Aż 335 mld dol. ma do 2025 r. wynieść globalny przychód z ekonomii współdzielenia – twierdzą eksperci PwC. Na dodatek chodzi tylko o pięć najważniejszych obszarów: finanse, transport, hotelarstwo, turystykę i zatrudnienie. Zjawiska tego nie można więc ignorować. Jarosław Horodecki CZYM WŁAŚCIWIE JEST gospodarka współdzielenia, czy też – jak wolą mówić inni – współpracy? Najlepiej wyjaśnić to na konkretnych przykładach, których na co dzień mamy już wiele. To choćby modne ostatnio w dużych miastach rowery, z których może korzystać każdy, kto ma na to ochotę i oczywiście zarejestruje się w specjalnej aplikacji. To słynne serwisy interne- towe, takie jak BlaBlaCar (wspólny transport), Uber (prywatne taksówki) czy Airbnb (wynajem turystom prywatnych wolnych łóżek, pokoi, domów i mieszkań). Z badania przeprowadzonego przez PwC wynika, że już 40 proc. dorosłych Polaków słyszało o takich serwi- sach, a aż 26 proc. aktywnie z nich korzysta. ŚWIAT HIPERPOŁĄCZONY Oczywiście, aby gospodarka współdzielenia mogła za- istnieć na masową skalę, potrzebne były odpowiednie technologie. Nie da się przecież zamówić kierowcy Ubera, będąc na imprezie, za pomocą stacjonarnego komputera. Mało kto też korzysta z BlaBlaCar, prze- szukując całą bazę danych – korzystamy raczej z usług lokalizacyjnych. Aby współdzielenie rozwinęło skrzy- dła, potrzebny był szybki wzrost liczby smartfonów i zdecydowana poprawa jakości komórkowego dostępu do internetu. Według danych Ericsson Mobility Report w 2014 r. było na świecie 2,6 mld smartfonów, rok później – już 3,4 mld. Technologie nie stanowią więc realnej przeszkody. Tym bardziej że według raportu Cisco Internet Business Solutions Group do 2020 r. na świecie będzie już 7-krotnie więcej „zsieciowanych” urządzeń niż ludzi. Brian Chesky, jeden z założycieli Airbnb.com, pod- sumował to kiedyś w wywiadzie dla „The New York Ti- mes”, stwierdzając, że jego firma odniosła sukces, bo zrozumiała, że świat jest dziś hiperpołączony – „tech- Aby współ- dzielenie rozwinęło skrzydła, potrzebny był m.in. rozwój technologii: wzrost liczby smartfonów i poprawa jakości ko- mórkowego dostępu do internetu. nologia pozwala skontaktować się z każdym wynajmu- jącym i każdym turystą czy biznesmenem na świecie”. Wpływ na rozwój ekonomii współdzielenia mają też nasze potrzeby i chęć bardziej efektywnego wykorzy- stania zasobów. Sztandarowy przykład to samochód, który według statystyk wykorzystywany jest średnio przez godzinę dziennie, a w dużych miastach jazda nim wcale nie należy do przyjemności ze względu na korki i brak miejsc parkingowych (albo wysokie kosz- ty parkowania). Lepiej więc, zamiast posiadać własne auto, po prostu mieć do niego dostęp, a nawet dzielić pokonywanie w nim drogi z innymi. Stąd pomysł na BlaBlaCar, Ubera czy też budowane właśnie sieci miej- skich wypożyczalni samochodów – na wzór sieci wy- pożyczalni rowerów. Współdzielenie nie byłoby oczywiście możliwe bez odpowiedniej bazy użytkowników i spontaniczne- go tworzenia się społeczności skupionych wokół da- nej idei – użyczania samochodu, wolnego łóżka czy wspólnych zakupów produktów spożywczych (jak w przypadku serwisu LokalnyRolnik.pl). Ważną rolę w tym względzie odegrał Facebook, który zaczął roz- wijać się w 2007 r. i początkowo był przez wielu trak- towany jako kolejna chwilowa moda. Jednak na rychły upadek Facebooka, tak samo zresztą jak i Google, nic nie wskazuje. Zresztą – przy wielu problemach, jakie tworzy Facebook – odgrywa on bardzo istotną rolę z punktu widzenia współpracy: to dzięki portalom społecznościowym ludzie mogą się szybko komuniko- wać. Wystarczy smartfon z dostępem do internetu, by zgromadzić tysiące osób wokół jakiegoś wydarzenia. CO SKŁANIA LUDZI DO WSPÓŁDZIELENIA Jak twierdzi Michał Pawelec, dyrektor regionalny BlaBlaCar, skłania ich do tego chęć optymalizacji MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 53 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I N I E K T Ó R E P O P U L A R N E P R O J E K T Y Z W I Ą Z A N E Z G O S P O D A R K Ą W S P Ó Ł D Z I E L E N I A Uber � Wykorzystanie prywatnych samo- chodów w miastach jako taksówek. Kickstarter, PolakPotrafi.pl � Współfinansowanie projektów. Veturilo, Next Bike � Wspólne użytkowanie rowerów miejskich. Business Link, MyMeetingRooms � Współdzielenie przestrzeni biuro- wej i miejsc służbowych spotkań. TakeTask.pl, Freelancer.com � Oferowanie usług przez osoby prywatne (lub znajdowanie ofert). BlaBlaCar, JadeZabiore.pl � Wspólne przejazdy prywatnym samochodem na długich trasach. Kokos.pl � Pożyczki społecznościowe. Airbnb � Udostępnienie przez prywatne osoby (a ostatnio firmy) łóżka, pokoju, mieszkania, domu, jurty – wynajem krótkoterminowy. RanoZebrano.pl, LokalnyRolnik.pl � Sprzedaż produktów spożywczych prosto od rolników, klienci tworzą grupy zakupowe. Allegro.pl, Olx.pl � Aukcje i handel. MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 55 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I KNOW HOW Sekcje: Finanse, Marketing, Nowe technologie, Prawo i podatki, Pierwszy biznes 65 | FINANSE ŚWIATŁO MYŚLI TECHNICZNEJ 70 | FINANSE FUNDUSZE EUROPEJSKIE: LIDERZY I MARUDERZY 74 | FINANSE BEZPIECZEŃSTWO PONAD ZYSKIEM 82 | MARKETING PRAKTYCZNY, ZASKAKUJĄCY I W PUNKT 86 | NOWE TECHNOLOGIE KOMPUTER PO GODZINACH 90 | PRAWO I PODATKI � JPK POWINIEN STAĆ SIĘ IMPULSEM DO UNOWOCZEŚNIENIA PROCESU ROZLICZEŃ VAT W FIRMIE � ZARZĄDZANIE SPOREM GOSPODARCZYM � DUŻY PLUS DLA MAŁYCH FIRM 94 | PIERWSZY BIZNES � SKĄD WZIĄĆ PIENIĄDZE � SAMODZIELNA KSIĘGOWOŚĆ CZY JEDNAK NIE? 64 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 KNOW HOW FINANSE Potwierdzają się zapowiedzi firm doradczych: w tej perspektywie finansowej projekty informatyczne mają znacznie mniejsze szanse na dotację. Fundusze europejskie: liderzy i maruderzy Patrząc wyłącznie na daty, jesteśmy już niemal w połowie perspektywy finansowej 2014–2020. Jednak nadal dużo bliżej początku niż końca. Czy wobec tego małe i średnie firmy, które chciałyby skorzystać z funduszy unijnych, muszą się spieszyć? W przypadku programów regionalnych – na pewno tak. 70 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 Krzysztof Orłowski MARKETING Praktyczny, zaskakujący i w punkt Dzięki gadżetom możemy za niewielkie pieniądze wpłynąć na to, jak będzie postrzegana nasza firma. Choćby teraz, przed świętami, gdy wręczamy upominki swoim partnerom czy klientom. Ale każdy kij ma dwa końce: nieumiejętne posługiwanie się gadżetami może się dla firmy skończyć źle. Arkadiusz Komorski nie przenosi żadnych wartości związanych z firmą, która go wręcza, a co więcej, do- stajemy tego typu urządzenia tak często, że równie często bez żalu je gubimy. To nie może tak wyglądać. BUMERANG I KARTKA NA ŚWIĘTA Aby gadżet przyniósł ofiarodawcy korzy- ści, musi być dopasowany do obdarowane- go. Znajomość tego ostatniego jest zatem kluczowa. Tymczasem wiele firm ten fakt ignoruje i szuka uniwersalnego drobiazgu, który można by dać każdemu, a to błąd, bo jeśli coś ma być dla wszystkich, to zwy- kle jest dla nikogo. Tkaczyk radzi: – Dużo lepszą strategią jest podzielenie odbior- ców według kryteriów, np. wieku, miejsca zamieszkania, zainteresowań, i dobranie gadżetów tak, żeby wywierały jak naj- większy wpływ. Dla dzieci klientów firmy księgowej może to być np. przezroczysta skarbonka, a dla ich rodziców ładowany solarnie powerbank. Kolejna ważna sprawa to oryginalność: coś nietypowego ma większą szansę, by zwrócić uwagę i zapaść w pamięć. – Na przykład bumerang oznaczony logo, który niesie przesłanie „tu się wraca” – mówi Paduszyński. Katarzyna Koguciuk z firmy Vilaro, doradzającej w sprawach wizerunku firm i komunikacji marek, także wskazuje na oryginalność, a nawet na to, że gadżety powinny zaskakiwać. Obdarowywanie ko- goś kolejnym firmowym długopisem albo kubkiem zwykle nie ma sensu. Choć, jak zauważa Paduszyński, nawet kubek może być oryginalny, np. taki, który po nalaniu do niego wrzątku będzie zmieniał barwę, pokazując logo firmy. Często jednak można wybrać lepiej. – Jeśli działamy w branży IT, możemy O A D N X I Nie wartość gadżetu, ale jego oryginal- ność sprawi, że obdarowany nas zapamięta. Może nim być np. ładowarka solarna do smartfonów i tabletów... Firmowe gadżety, w odróżnieniu od typowych reklam w mediach, nie mają mieć siły masowego rażenia, ale oddziaływać indy- widualnie. Jakub Paduszyński z firmy ConQuest Consulting, która zaj- muje się doradztwem biznesowym, przy- pomina, że statystyczny człowiek skupia swoją uwagę na reklamie przez chwilę, a potem o niej zwykle zapomina. – Nato- miast ten, kto używa firmowego gadżetu, dłużej obcuje z widocznym na nim logo i dzięki temu lepiej zapamiętuje markę – tłumaczy Paduszyński. 82 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 To jeden z ważniejszych powodów, dla których gadżety mogą odgrywać ważną rolę w budowie wizerunku przedsiębiorstw czy brandów: zakotwiczenie w pamięci od- biorców. Jednak Paweł Tkaczyk, ekspert ds. budowania wizerunku, podkreśla, że to dopiero początek. – Gadżet musi również kojarzyć się z firmą ofiarodawcy i przypo- minać o jej wartościach. Powinien być też użyteczny, aby obdarowana osoba chciała go używać – mówi Tkaczyk i dodaje, że wybranie gadżetu, który spełnia wszystkie warunki, jest bardzo trudne. – Na przy- kład pendrive jest użyteczny, ale zwykle KNOW HOW NOWE TECHNOLOGIE Komputer po godzinach Świat komputerowej rozrywki to nie tylko świetna zabawa, to także ogromny rynek i jeszcze większe pieniądze. Gracze są skłonni wydawać dużo na sprzęt, który zapewni doskonałą grafikę i dźwięk, ale dostarczy również maksymalnie realistycznych doznań. Jarosław Horodecki Podstawowy problem, jaki stoi przed fanami komputerowej rozrywki, to wybór sprzętu, z jakiego będą korzystać, od- dając się swojej pasji. Można bowiem zdecydować się na zakup odpo- wiednio wydajnego komputera PC (ewen- tualnie laptopa – patrz ramka) albo kon- soli do gier. Na początku skupmy się na tej pierwszej opcji. Przede wszystkim dlatego, że mnóstwo interesujących gier, szczegól- nie strategicznych, ukazuje się właśnie w wersji na pecety. Nie bez znaczenia jest także uniwersalność tego sprzętu. Konsola to urządzenie służące wyłącznie szeroko pojętej rozrywce, natomiast pecet zbudo- wany pod kątem gier może równie dobrze służyć do pracy. Szybki procesor i duża ilość pamięci przydadzą się bowiem także, gdy trzeba będzie obsłużyć skomplikowa- ne bazy danych lub prowadzić obliczenia w rozbudowanych arkuszach kalkulacyj- nych. Wydajna karta graficzna pozwoli z kolei zdecydowanie przyspieszyć działa- nie programów do edycji zdjęć albo obrób- ki sekwencji wideo. PECET DLA GRACZY Wybierając peceta, dzięki któremu bę- dziemy mogli zanurzyć się w wirtualnym świecie, możemy oczywiście postawić na dostępne w sklepach gotowce. Ale tak na- prawdę optymalną konfigurację sprzętu uzyskamy tylko wtedy, gdy zbudujemy go samodzielnie. Na dodatek, składanie kom- putera z poszczególnych podzespołów to naprawdę wielka frajda i przygoda. 86 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 Zacznijmy od serca zestawu, czyli pro- cesora. Obecnie, w erze cyfrowej rzeczy- wistości, monitorów 4K i rozbudowanej sztucznej inteligencji wirtualnych postaci, trzeba stawiać na naprawdę szybkie „chi- py”. Jeśli myślimy o tym, by grać w wyso- kiej rozdzielczości, korzystając z najwyż- szej dostępnej grafiki, od razu sięgnijmy po procesory Intel i7 najnowszej generacji. Osoby lepiej obeznane z komputerami po- winny przy tym wybrać układ z literą „K” w nazwie, co oznacza, że będzie można go „podkręcać”, czyli zwiększać szybkość jego działania ponad normę przewidzianą przez producenta. Tyle że wówczas trze- ba też pomyśleć o odpowiednim chłodze- Dzięki jej odpowiedniej wydajności świat przedstawiony na ekranie będzie dokład- niejszy, a animacja – bardziej płynna. Zależność jest w tym przypadku banalnie prosta – im szybsza karta graficzna, tym lepsza jakość obrazu. Najlepiej sięgnąć po produkty firmy Nvidia z rodziny Pascal, czyli modele GTX 1060 i wyższe. Który z nich wybrać, zależy już wyłącznie od za- planowanego budżetu. Oczywiście są też karty przygotowane specjalnie z myślą o graczach, np. te marki Asus ze znakiem Republic of Gamers. Mają skuteczniejsze chłodzenie, najszybsze kości pamięci oraz fabrycznie podwyższoną częstotliwość taktowania procesorów. Dobierając poszczególne podzespoły, pamiętajmy, by stworzyć peceta odpowiednio zbalansowanego, co oznacza, że nie warto łączyć drogiego i szybkiego procesora z tanią kartą graficzną. Nietrafionym posunięciem jest też wydawanie wszystkich pieniędzy na tę ostatnią, a oszczędzanie na pamięci RAM. niu. Potrzebny więc będzie duży radiator, a może nawet układ chłodzenia wodnego. W przypadku sprzętu do gier kolejnym bardzo ważnym (a może nawet ważniej- szym) elementem jest karta graficzna. Za- pomnijmy przy tym o tych wbudowanych w procesor. Są one po prostu niewystar- czające, by obsługiwać współczesne gry. Mocna karta graficzna jest nieodzowna. Budując własny komputer PC, trzeba uwzględnić również pamięć (minimum 16 GB), twarde dyski (dobrze, by system zapisany był na nośniku SSD), napęd DVD lub Blu-ray. No i w końcu tak oczywiste drobiazgi jak klawiatura i mysz. Te ostat- nie są zresztą dostępne w specjalnych wariantach przeznaczonych dla graczy. Klawiatury mogą mieć np. specjalne kla- KNOW HOW PIERWSZY BIZNES N°9 Skąd wziąć pieniądze Idziemy „na swoje”, ale problemem są pieniądze czy raczej ich brak. Jakie ewentualne źródła finansowania mogą wziąć pod uwagę ci, którzy właśnie założyli pierwszy biznes (albo się do tego przymierzają)? Eryk Rutkowski 94 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 I I K S Y R D W A D KNOW HOWFINANSE LIFE STYLE Sekcje: Pasje, Kuchnia, Motoryzacja, Dookoła świata 100 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 Podobno przydarzyło się to wielu miłośnikom narciarstwa zjazdowego: raz zasmako- wawszy wolności, jaką dają biegówki, potem nawet nie zbliżali się do wyciągów. LIFE LIFE STYLE STYLE Najstarsze znane w literaturze przepisy na szczupaka po polsku można znaleźć w czeskich i niemieckich książkach kucharskich z XVI w. Szczupak i przyjaciele Światowa kariera polskich dań nie sprowadza się do pierogów, kiełbasy i żurku. Na stołach Niemiec, Francji, Anglii czy Rosji od wieków gościły nieraz bardzo wyrafinowane potrawy, które trafiały tam z naszych kuchni. Niektóre warto sobie przypomnieć przed świętami. Michał Karpiński 104 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 LIFE STYLE Auto na miarę Jarosław Horodecki Ford Focus to auto doceniane za bardzo dobre zawieszenie. Jego atutem są też systemy poprawiające bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo, komfort oraz niskie koszty – to przede wszystkim te cechy doceniają flotowi użytkownicy samochodów. Nic dziwnego zatem, że właśnie na nie kładą nacisk producenci kierujący swą ofertę do przedsiębiorców. OWSZEM, MIŁO JEST MIEĆ NA POKŁADZIE nowoczesną nawigację oraz dobrej klasy zestaw audio wraz z gło- śnikami gwarantującymi najwyższą jakość dźwięku. Niektórzy docenią też możliwość surfowania po stronach internetowych na ekranie nowoczesnego systemu multi- medialnego. Tyle że to rozwiązania, na które zwracamy uwagę, kupując raczej rodzinne auto, kiedy to kierują 108 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 nami emocje. W firmowej flocie wybór samochodu jest decyzją zdecydowanie bardziej pragmatyczną. BEZPIECZEŃSTWO TO PODSTAWA Firmowe auto ma być przede wszystkim narzędziem pracy. Co istotne, narzędziem bezpiecznym, co najlepiej widać w stosowanych rozwiązaniach właśnie z tej dzie- dziny. Komplet airbagów nie robi już na nikim wrażenia – poduszki z przodu i z boku to dzisiaj standard, jakim 20 lat wcześniej stał się ABS. Teraz nawet w miejskich, niedrogich samochodach znajdziemy rozmaite systemy elektroniczne, które pomagają kierowcy i w pewnym zakresie eliminują jego błędy. Jednym z popularnych rozwiązań jest system automatycznego hamowania w ruchu miejskim i przy dużych prędkościach autostradowych. Niejednego Raj z dwiema głowami ➊ ➋ DOOKOŁA ŚWIATA Andora, czwarte najmniejsze państwo w Europie, wciśnięta między Francję a Hiszpanię, szczyci się wyjątkową długością życia swych mieszkańców. Warunki ku temu ma zresztą idealne. Leży w Pirenejach, o ciężkim przemyśle nie ma tu mowy, za to jest to, co najlepsze w śródziemnomorskiej kuchni i stylu życia południowców. Adam Mielczarek Miłośnik podróży wszelakich, zwykle organizowanych samodzielnie. Jego pierwszy paszport pamięta czasy adnotacji „Do krajów socjalistycznych z wyjątkiem Jugosławii”. NAJSZYBSZA METODA, by dotrzeć do Andory, to wyku- pienie lotu do Barcelony. Tak też robimy. Lądujemy na El Prat, drugim największym lotnisku Hiszpanii, i tuż po wyjściu z terminalu przesiadamy się do busa. Po kolejnych trzech godzinach jesteśmy u celu. Choć wjeżdżamy do kra- ju spoza Unii Europejskiej, pogranicznik zagląda tylko do środka pojazdu i na oko ocenia, czy jest zagrożenie terro- rystyczne. Widocznie wszyscy sprawiamy dobre wrażenie, bo nawet nie interesuje się naszymi bagażami. Traf chce, że na miejscu jesteśmy o godz. 23. Nasz Hotel Marfany to szeregowy budynek przy głównej ulicy w Andorra la Vella, stolicy, która tworzy dwumiasto z Escaldes-Engordany. Hotel prowadzi Pedro, jak się póź- niej okaże, sympatyczny Andorczyk, który, rzecz jasna, nie ma w zwyczaju przesiadywać wieczorami w recepcji. Woli się wyspać, a nam wysłać e-mailem kod do wejścia wraz z informacją, który pokój zostawił otwarty. System działa: nie musimy koczować do rana na ulicy. WIELKI MAGNES O swej wyjątkowości, spokoju i umiłowaniu dobrego życia mieszkańcy Księstwa Andory, bo tak brzmi oficjalna na- zwa tego minipaństwa, lubią mówić często i barwnie. Tak jak Maria, nasza miejscowa przewodniczka, która oprowa- dza nas po różnych miejscach przy okazji kilku jedno- dniowych wycieczek. I tak, gdzieś między zabytkowym kościółkiem na odludziu, z wiekowymi freskami i kilkoma rzędami ławek, a muzeum będącym w istocie porzuconym domem z tradycyjnym wystrojem i wyposażeniem, niezo- rientowani turyści dowiadują się, że księstwo, jako jedyny kraj na świecie, ma dwie równorzędne głowy państwa i żadnej z nich w Andorze nie wybierają. Pierwsza to prezydent Francji (tu jako współksiążę świecki), a druga – biskup hiszpańskiej diecezji Seo de Urgel (czyli współksiążę episkopalny). Na 468 km kw. żyje zaś 86 tys. obywateli, przy czym rodowici Andorczycy sta- nowią... mniejszość. – To pokazuje, jakim dobrym krajem do życia jesteśmy – mówi z przekonaniem Maria. Przez ostatnie kilka dekad to państewko tak przycią- gało imigrantów, że miejscowi to już tylko 49 proc. jego populacji. Reszta to Hiszpanie, Portugalczycy, Francuzi i kilka innych nacji, w tym ok. 50 Polaków. Ten najazd K C O T S R E T T U H S ➊ Widok na Pas de la Casa od strony stoków narciarskich. Serpentyny na zbo- czu po lewej wiją się na terenie Andory, po prawej mamy już Francję. ➋ Plac Rotonda z rzeźbą Salvadora Dalego, czyli samo centrum stolicy. Szpiczasta oszklo- na wieża w głębi po prawej to Caldea – lokalne spa. jest łatwy do wyjaśnienia: niskie podatki, wręcz zabawnie niskie ceny alkoholu, a do tego niezwykle wysoki poziom usług robią swoje. Przemieszczając się dalej, do suszarni tytoniu (to tutaj uprawa niemal narodowa), słyszymy od naszej przewod- niczki o przywiązaniu do tradycji i zapale do pracy. – To nas upodabnia do Katalończyków i Basków, a odróżnia od pozostałych Hiszpanów. Nie mamy w zwyczaju odkładać wszystkiego na potem – stwierdza z dumą Maria. Przy okazji tych wycieczek, wykupionych w lokalnym biurze, na światło dzienne wychodzi jednak coś zupełnie przeciwnego, czyli luz Andorczyków. A to kierowca auto- karu zawieruszy się gdzieś na pół godziny, akurat kiedy mamy jechać dalej (Maria nie zna jego numeru telefonu), a to kilkanaście osób zatrzaśnie się w przydrożnej świąty- ni, bo nikt wcześniej nie pomyślał o naoliwieniu zamka... Lecz budzi to tylko ogólne rozbawienie, bo idealna pogoda i piękne widoki działają niczym kojący balsam. Jednak Andorę odwiedzają głównie inni turyści, zaku- powi, rocznie podobno nawet 9 mln. Podczas weekendów drogi dojazdowe zapełniają się autami z obcymi rejestra- cjami. Większość z nich przed wieczorem opuszcza to „bezcłowe centrum handlowe” z bagażnikami wyłado- wanymi używkami, ubraniami, perfumami czy sprzętem elektronicznym. Przemykając szybko przez sklepy, słyszy- my głównie hiszpański, ale i angielski, niemiecki, rosyjski. ! Szczypta historii � Historia Andory sięga czasów Karola Wielkiego (IX w.), a system, w którym funkcjonują dwie głowy państwa, świecka i episkopalna, usta- nowiono w 1278 r. Lokalny parlament (dziś 28-osobowa Rada Generalna) powstał w 1419 r. Przez dwa lata (1812–1814) ten maleńki kraj był częścią Katalonii, po zajęciu jej przez I Cesar- stwo Francuskie. W lipcu 1934 r. Borys Skosyriew, upadły rosyjski arystokrata i awanturnik, a także świeżo upieczony obywatel Andory, obwołał się jej królem Borysem I, ogłosił nową konstytu- cję i wypowiedział wojnę biskupowi Seo de Urgel (głowie episkopalnej). Po trzech tygodniach został aresztowa- ny i wydalony z kraju. W czasie II wojny światowej Andora pozostała neutralna. W 1993 r. zatwierdzono w referendum pierwszą konstytucję w jej historii, przystąpiła też do ONZ. MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2016 113
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

My Company Polska - e-wydanie
Numer:
12/2016

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również: