Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00184 005969 12598181 na godz. na dobę w sumie
My Company Polska - e-wydanie - 1/2018
My Company Polska - e-wydanie - 1/2018
Numer: 1/2018 Archiwum publikacji: numery archiwalne
Wydawca: Tarsago Polska Język publikacji: polski
ISSN: 2450-0046 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: e-prasa >> biznesowe, branżowe, gospodarka
Porównaj ceny (wydanie papierowe, wydanie cyfrowe (-8%)).
My Company Polska to magazyn biznesowy skierowany do grupy małych i średnich przedsiębiorców, właścicieli tych firm i ich managerów. Jego zadaniem jest pomagać im w prowadzeniu biznesu, informować o rzeczach dla nich najważniejszych, a także inspirować do rozwoju. 

Każdy numer magazynu składa się z czterech sekcji. W otwierającej pismo sekcji Know What przedstawiane są historie liderów firm i skuteczne strategie. W części Dossier redakcja przybliża reguły funkcjonowania wybranej branży lub gałęzi gospodarki, zaś w sekcji Know How zamieszczone zostaną liczne poradniki, pomagające prowadzić biznes w Polsce – z dziedziny finansów, inwestycji, ubezpieczeń, zarządzania, prawa i księgowości. W kończącej miesięcznik sekcji Life Style publikowane są artykuły o motoryzacji, kulinariach czy podróżach.
 
Autorami piszącymi do My Company Polska są dziennikarze-eksperci oraz autorytety w branży biznesowej. Miesięcznik współpracuje z największymi organizacjami zrzeszającymi polski biznes, a także organizuje własne konferencje i szkolenia. 

Darmowy fragment publikacji:




EDYTORIAL Wakacje 2017 r. spędziłam wraz z przyjaciół- mi w Rumunii. Od dawna planowaliśmy przemierzyć Karpaty wzdłuż i wszerz, w tym poznać emocje, jakie towarzyszą podróży słynnymi transalpejskimi drogami. Przy budowie jednej z nich, arcytrudnej Trasy Transfogarskiej, zginęło wielu ludzi tylko dlatego, że kaprysem dyktatora było to, by ona powstała. Dzisiaj Rumunia tamte mroczne czasy ma za sobą i jest europejskim liderem, jeśli chodzi o tempo wzrostu gospodar- czego. Szacunki mówią, że w 2017 r. jej wzrost PKB przekroczy 8 proc. W swoim entuzjazmie zmieniania kraju przypomina Polskę z lat transformacji i tak samo jak my wtedy zachwyca dynamizmem, świeżością i wiarą w sukces. A ponieważ stary reżim był tam ostrzejszy niż u nas, społeczeństwo ma także ugruntowane przekonanie, iż to ono jest gwarantem tego, że sprawy kraju pójdą w dobrym kierunku. Dość przypomnieć protesty przeciwko próbie poluzowania przez władze prze- pisów antykorupcyjnych, które tylko na ulicach Bukaresztu zgromadziły ponad 600 tys. ludzi. Mam nadzieję, że fundamenty wzrostu Rumunii okażą się stabilne i solidne. Z wakacyjnych obserwacji wiem jednak, że ten kraj ma jeszcze wiele rezerw i niewykorzystanych szans. Jedną z nich jest turystyka, dziś zaniedbana, ze słabo rozwiniętą i nie najlepszej jakości bazą noclegową, z usługami gastronomicznymi pozostawiającymi wiele do życzenia czy fatalnym oznakowaniem miejsc, które warto, a nawet trzeba zobaczyć. To mogłaby być dźwignia rozwoju, tym bardziej że kraj jest piękny. W nowym roku życzę Rumunii, by dostrzegła i wykorzy- stała wszystkie swoje szanse i by przenigdy nie przyszło jej do głowy zawrócić z drogi, którą dziś kroczy. redaktor naczelna DOROTA GOLISZEWSKA Od ponad 25 lat związana z prasą biznesową w Polsce. Pełniła funkcje kierownicze – w randze zastępcy redaktora naczelnego oraz redaktor naczel- nej – w wielu opiniotwórczych tytułach ekonomicznych: „Prawo i Gospodarka”, „Cash”, „Parkiet”, „Profit”, „Manager Magazin”. R O T U M Ł A H C M I Polub nas na Facebooku. I dołącz do grona fanów magazynu „My Company Polska”. NASZA REDAKCJA Alicja Hendler Była wicenaczelną „Media Polska”, szefową działów Zarzą- dzanie i Marketing w „Busi- nessman Magazine”, redaktorką w „Harvard Business Review Polska”, „Manager Magazin” i „First Class” (dodatku do „Rzeczpospolitej”). Jej specjal- ności to biznes i gospodarka oraz rozwój osobisty. Karolina Prewęcka Lubi pisać przede wszystkim o ludziach. Autorka artykułów i książek, zwłaszcza w formule wywiadów rzek. Przez kilkanaście lat była związana z „Media Marketing Polska”. W książce dla dzieci pyta małych czytelników tytułowym „Kim będziesz?”. Może będą wśród nich przyszli bohate- rowie „My Company Polska”? Jarosław Horodecki Od 1992 r. pracuje jako dziennikarz. W latach 90. w prasie komputero- wej i technicznej. W firmie Polska OnLine odpowiadał za budowanie serwisów internetowych. W „Ma- nager Magazin” zajmował się m.in. branżami telekomunikacyjną, informatyczną, elektroniczną, lotniczą i motoryzacyjną, a także kwestiami związanymi z CSR. MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 1 KNOW WHAT 10 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 LIDERZY LIDERZY Karolina Prewęcka ROBIMY DOBRĄ RZECZ K rzysztof Wnęk, który wraz z żoną Kingą Realizują autorski projekt, jakiego u nas nie było. Dla Figelo, domowych placów zabaw dla dzieci, na dobre zostawili korporacje i stanowiska. stworzył markę Figelo, przyznaje, że poprzedniemu etapowi życia zawdzięcza- ją wiedzę przydatną w biznesie, jednak ich dzisiejsza zawodowa satysfakcja jest nieporównanie większa. Teraz splatają pracę z życiem prywat- nym. Mają trzech synów. Figelo powstało dla nich, a po- tem zachwyciło inne dzieci i ich rodziców. Skala produk- cji nagle skoczyła. Lecz oboje widzą w tym „nie biznes, ale dobrą rzecz, która obroni się sama”. „Zaszyć” po- ważne funkcje w fajnym sprzęcie do zabawy – to idea, która przyświecała powstaniu marki Figelo. Jej pomy- słodawcy stawiają na użyteczność, bezpieczeństwo i estetykę. przez opiniotwórczy portal Zabawkowicz.pl. Nagrody te są ukoronowaniem wcześniejszych pięciu lat. Naj- pierw przeszli od konceptu do rozpoczęcia produkcji na większą skalę i opracowali sposób dystrybucji. Potem wzbogacali ofertę i zdobywali klientów (w dużym stop- niu poprzez media społecznościowe), a teraz wdrażają plan poprawy bezpieczeństwa swoich placów, dodawa- nia nowych funkcji i doskonalenia wzornictwa. Na stałe współpracują z projektantką i dwiema stolarniami z oko- lic Nowego Sącza, gdzie mieści się ich firma. – Jednak najlepszymi projektantami Figelo są dzieci. Obserwując je, słuchając ich pomysłów, zmieniamy nasz produkt. Tak, w ramach generalnego konceptu, zrodziła się na przykład idea namiotu czy torów wyścigowych dla resorówek. Szczególnie zaangażowany jest nasz syn Staś. Nazywamy go spiritus movens Figelo – opowia- da Krzysztof. NAJLEPSZYMI PROJEKTANTAMI FIGELO SĄ DZIECI. OBSERWUJEMY JE I SŁUCHAMY ICH POMYSŁÓW. Krzysztof Wnęk Swoje zestawy sprzedają (głównie w kraju, choć zdarzają się już zamówienia z zagranicy) tylko przez własny sklep internetowy. Chcieliby też otworzyć kilka tzw. show roomów w największych miastach Polski. Pro- mowałyby ich markę i jednocześnie odpowiadałyby na potrzeby części klientów pragnących zobaczyć i dotknąć nietani w końcu produkt, zanim postanowią go ku- pić. Najbardziej rozbudowane zestawy kosztują ponad 3 tys. zł. W planach jest też wprowadzenie przyrządów dla dzieci powyżej 11. roku życia (Staś rośnie!) – czyli maksymalnego wieku użytkowników, dla których dziś produkują swoje place. MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 11 Potrzeba matką wynalazku – Nie mogłem pogodzić się z tym, że najważniejszym elementem zajęć wychowania fizycznego na etapie wczesnoszkolnym najczęściej okazuje się strój. Obowiąz- kowo biała koszulka, ciemne spodenki. Ruch, poprawa kondycji fizycznej, profilaktyka wad postawy – to wszystko zeszło na drugi plan. Musiałem coś w zamian zaproponować moim synom – wspomina Krzysztof. Chciał, żeby Mikołaj i Staś (Wojtka jeszcze wtedy nie było na świecie), zaraz po tym, jak rano wstaną z łóżek, mogli napotkać po drodze do łazienki czy kuchni jakiś przyrząd gimnastyczny, z którego chętnie skorzystają. Drabinki ze zjeżdżalnią czy małą ściankę wspinaczko- wą. – Postanowiłem w fajnym sprzęcie do zabawy „za- szyć” poważne funkcje, jak choćby poranną rozgrzewkę – mówi Krzysztof. A przy okazji chciał odciągać dzieci od komórek czy komputerów. Podkreśla, że marka Figelo, której idea narodziła się w 2012 r., to „dobra rzecz”, ponieważ sygnowane nią zabawki są użyteczne, ale także bezpieczne i estetyczne. Te trzy kryteria uważają z żoną za najważniejsze przy tworzeniu produktów dla dzieci (i ich rodziców). W punkcie zwrotnym Jesienią 2017 r. przyszły aż dwa prestiżowe wyróżnie- nia. Po pierwsze, Grand Prix przyznane przez głosu- jących rodziców na targach akcesoriów dziecięcych Kind Jugend w Kolonii. Po drugie, tytuł Zabawki Roku w kategorii „place zabaw” w konkursie organizowanym E W O S A R P Y Ł A R E T A M I KNOW WHAT W BIZNESIE LICZY SIĘ DZIŚ INTERDYSCYPLINARNOŚĆ. ZAŁOŻYCIEL FACEBOOKA  STUDIOWAŁ PSYCHOLOGIĘ I INFORMATYKĘ, PREZES LINKEDIN – FILOZOFIĘ, ELON MUSK – FIZYKĘ I EKONOMIĘ. 18 MY COMPANY POLSKA | 12 ▪ 2017 WYWIAD JAK FUNDUSZE VC ZMIENIĄ POLSKĄ GOSPODARKĘ Misją PFR Ventures jest rozbudowa w trzy do pięciu lat profesjonalnego rynku venture capital w Polsce. Jeśli to się uda, rynek ten będzie dostarczał coraz więcej pieniędzy na innowacyjne startupy, i będą to „inteligentne pieniądze”, także prywatne – mówi Monika Morali-Majkut, niezależny ekspert i przewodnicząca Komitetu Inwestycyjnego PFR Ventures, w rozmowie z Dorotą Goliszewską i Alicją Hendler. Jak pani ocenia warunki do zbudowania u nas rynku venture capital? Na rynku przybywa zespołów z doświadczeniem w in- westycjach typu venture, czyli na wczesnym etapie rozwoju firmy. Tworzą je inwestorzy z dużą wiedzą i doświadczeniem w budowie startupów. Przybywa też kapitału. Ale wiele jest jeszcze do zrobienia. W ostatniej dekadzie podwoiła się liczba inkubatorów i akceleratorów w Polsce, zwiększyła się liczba centrów badawczych międzynarodowych korporacji. Mimo to polska gospodarka wciąż wykazuje względnie niski poziom innowacyjności. Paradoksalnie, choć w rankingach przed- siębiorczości plasujemy się wysoko, nie przekłada się to na tworzenie innowacyjnych firm. W zestawieniu Global Innova- tion Index z 2016 r. Polska zajęła dopiero 39. miejsce, a jeśli chodzi o miarę innowacyjności, na 100 punktów dostała tylko 40. O wiele mniejsze Czechy znalazły się kilkanaście pozycji wyżej, z 50 punktami. Inne statystyki pokazują np., że udział produktów wysokiej technologii w czeskim eksporcie jest dwa razy większy niż u nas – nad Wisłą jest to ledwie 8 proc. Na pytanie, czy jako gospodarka, wytwarzamy produkty na bazie wysokich technologii na rynek globalny, odpowiedź brzmi: w niewielkim stopniu. Często mylimy projekty innowacyjne z wynalazkami. Tymczasem „innovation” to nie to samo co „invention”. Innowacje wynikają nie tylko z badań podstawowych nad nowoczesnymi technologiami w uniwersyteckich laborato- riach, czy z kosztownych projektów typu B+R w dużych czy małych firmach. Mnóstwo innowacji powstaje w oparciu o ist- niejące już technologie czy materiały, ba – innowacje to też ulepszanie istniejących produktów i usług. Są to innowacje biznesowe – produktowe, usługowe, etc. Chociażby Face- book, który był początkowo przede wszystkim innowacją biznesową – student wykorzystał istniejącą wiedzę IT, aby stworzyć zupełnie nowy produkt. I między innymi w tym Polska mogłaby być dobra. Kiedy rozmawiam z funduszami venture capital na świecie, niektóre dziwią się, że tak rzad- ko spotykają polskie startupy. Mamy przecież fantastyczne zaplecze kompetencyjne w IT, polscy programiści pracują nad nowoczesnymi rozwiązaniami dla spółek z Europy Za- chodniej, czy USA. Potrzebujemy, by spośród nich wyłonili się tzw. founderzy, czyli założyciele firm technologicznych, którzy mają nie tylko wiedzę specjalistyczną, umiejętności techniczne, zrozumienie, czy zdolność tworzenia techno- logii, ale również wizję i pomysł na produkt, na rynek, na model biznesowy: jak to skomercjalizować, jaki produkt jak sprzedać, by odnieść rynkowy sukces. Najlepiej globalny. Czy można temu zaradzić? To długofalowy proces. Na poziomie czysto ludzkim konieczna jest interdyscyplinarność myślenia. W krajach rozwiniętych systemy edukacyjne coraz bardziej się na tym koncentrują. Przykładem jest Finlandia, która w wielu szkołach zupełnie zrezygnowała z podziału na przedmioty. Tam duża część edukacji opiera się na interdyscyplinarnych projektach premiujących pracę zespołową. Także nad suk- cesem każdego produktu opartego na wysokiej technologii na świecie pracuje interdyscyplinarny zespół. Zespół, który ma wyobraźnię i potrafi połączyć wiedzę technologiczną z wiedzą rynkową, z zakresu zarządzania i rozwoju firm, motywowania ludzi i komunikacji. W biznesie coraz częściej można spotkać humanistów, matematyków, fizyków. Założyciel Facebooka studiował informatykę i psychologię, prezes LinkedIn – filozofię, Elon Musk, założyciel firmy Tesla – fizykę i ekonomię. Ale sam człowiek nie wystarczy. Żeby startupy miały szansę, ważne jest też wsparcie całego ekosystemu. Trzeba zbudować most między uczelniami a biznesem i kapitałem, a także zbudować system faktycznego wsparcia MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 19 R E L L I M P I L I F KNOW WHAT WYWIAD pomysłodawców od samego początku rozwoju ich pro- duktów i firm: poprzez mentoring, inkubację pomysłów, akcelerację ich młodego biznesu, wreszcie pomoc w jego rozwoju. Swoją dużą rolę w tworzeniu takiego ekosyste- mu widzą m.in. instytucje z Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju: od wsparcia pomysłodawców w programie Dobry Pomysł, poprzez akcelerację startupów w projek- cie akceleracyjnym Scale-Up, po wspieranie ekspansji zagranicznej firm. Ogromną rolę do odegrania ma PFR Ventures, budując rynek venture capital w Polsce. Za sukcesem Doliny Krzemowej w USA stoi m.in. dobrze funkcjonujący rynek venture capital. Polskie startupy i technologie takiego rynku też bardzo potrzebują. No i jeszcze trzeba się umieć odnaleźć na rynku globalnym... Tak, zwłaszcza że polski rynek bywa dla innowa- cyjnych produktów za mały. Na rynkach rozwiniętych istnieje szeroki segment tzw. early adopters – to ludzie, którzy jako pierwsi wyszukują i kupują nowinki tech- niczne, pozwalając w ten sposób na ich wczesne, maso- we testowanie na rynku. U nas takich osób jest bardzo niewiele. My raczej podążamy za rynkami bardziej rozwiniętymi, w związku z czym naprawdę innowacyjny produkt trudniej jest u nas wprowadzić. Dotychczas za mało też było inteligentnego kapitału, a często i know how, żeby móc taki biznes skalować, zwłaszcza za grani- cą. Jeśli chodzi o tworzenie oprogramowania, czyli naszą silną stronę, za 50 proc. przychodów z jego sprzedaży na świecie odpowiadają USA. Można stworzyć produkt IT, sprzedać go w Polsce grupie klientów i nawet zarobić kilka milionów złotych. Ale żeby były to przychody powtarzalne, trzeba mieć zasoby na ciągłe ulepszanie produktu, najlepszych ludzi, bo konkurencja nie śpi, a czas wprowadzania produktów na rynek niesamowicie przyspieszył. Do tego potrzebna jest skala. Po inkuba- cji biznesu, a dalej – jego akceleracji, powinno nadejść skalowanie sprzedaży, żeby firma mogła dalej inwesto- wać w rozwój nowych technologii i przetrwała. A jeśli zmienia się dana technologia, firma musi umieć się do tego dopasować. Dla powodzenia wielu nowoczesnych produktów trze- ba więc mieć wyobraźnię, jak zagospodarować między- narodowe rynki, ale trzeba też robić to bardzo szybko. Startupy z Estonii, Izraela czy Skandynawii tworzą od razu strategię międzynarodową, zmusza ich do tego skala lokalnego rynku. Warto się od nich tego uczyć. Wymaga to biznesowego doświadczenia, wiedzy o rynku i konkurencyjnych rozwiązaniach w skali międzynaro- dowej – bo w produktach innowacyjnych, technologicz- nych często rywalizujemy globalnie. A zatem potrzeba więcej wyobraźni? Potrzeba wyobraźni, wizji, wiedzy o rynku, ambicji, może też odwagi. Ale wyobraźnia jest tu chyba kluczo- wa. Ona rodzi się z doświadczenia – widzimy, jak robią to inni i to nas inspiruje. Wiele dobrego może zdziałać 20 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 STARTUPY Z ESTONII, IZRAELA CZY SKANDYNAWII TWORZĄ OD RAZU STRATEGIĘ MIĘDZYNARODOWĄ, ZMUSZA JE DO TEGO SKALA LOKALNEGO RYNKU. WARTO SIĘ OD NICH TEGO UCZYĆ. praca u podstaw – np. spotkania młodzieży licealnej z przedsiębiorcami, także w małych miasteczkach, na wsiach, pobudzanie wyobraźni tych młodych ludzi, aby więcej z nich szło na studia, zakładało własny biz- nes interesowało się tym, jak zmienia się świat i co jest możliwe. Kluczową rolę odgrywają też studia, czy –po- budzają wyobraźnię, pozwalają uczyć się od skutecznych przedsiębiorców, pozwalają na wymianę doświadczeń i pomysłów ze studentami innych kierunków, wspiera- ją marzenia o podbijaniu rynków i o własnym biznesie – czy nie. Wspólne warsztaty studentów medycyny ze studentami informatyki na temat najnowszych trendów w technologiach medycznych, tzw. med-techu, wspól- ny projekt rozwoju nowej technologii w tej dziedzinie, może jeszcze student z marketingu pomagający osza- cować globalny rynek – takie projekty bardzo działają na wyobraźnię wszystkich stron. Wyobraźmy sobie, że dodatkowo pozyskaliby choć na kilka godzin, nawet przez skype’a, wkład doświadczonego mentora z bizne- su, który odniósł międzynarodowy sukces w tej branży. Jeden taki projekt, takie właśnie doświadczenie, potrafi zmienić życie i ambicje zawodowe wielu ludzi. Wielu startupowiczów postuluje, by to państwo wspie- rało ich wyobraźnię, uczyło, co dalej robić ze swoim po- mysłem. Młode firmy często też upadają, bo nie udało im się znaleźć mentora. Rola państwa to przede wszystkim stworzenie przyja- znych przedsiębiorcom warunków do funkcjonowania – np. prawnych czy podatkowych. Tu ważna jest stara zasada, żeby po pierwsze nie szkodzić. Słyszałam ostatnio komentarz praktyka rynku brytyjskiego o tym, jak wiele ich rynek zawdzięcza przyjaznym regulacjom podatkowym, które zachęcają aniołów biznesu i inwe- storów typu venture capital do inwestycji w ryzykowne projekty we wczesnej fazie rozwoju – nie tylko te oparte o badania i rozwój, ale wszelkie innowacyjne projekty. Ale państwo czy inne instytucje mogą również pomóc inaczej. Pokazują to przykłady takich krajów jak USA, Korea Południowa, Japonia czy Izrael. W Polsce funkcjo- nuje już szereg programów wsparcia innowacji – euro- pejskich, rządowych, samorządowych, korporacyjnych. Grupa PFR uruchomiła nawet specjalny portal dla star- tupów (www.startup.pfr.pl) zbierający w jednym miejscu m.in. informacje na temat wsparcia, jakie mogą otrzy- mać przedsiębiorcy we wczesnej fazie rozwoju spółek. Jako Polska mamy też do zagospodarowania znaczą- ce środki unijne na innowacje, a za sprawą programu R E L L I M P I L I F MONIKA MORALI-MAJKUT � Niezależny ekspert i przewodnicząca Komitetu Inwestycyjnego PFR Ventures. � Posiada 20-letnie doświadczenie w ob- szarze inwestycji w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Polsce i Europie Środkowo- -Wschodniej. � Przez 11 lat związana z Advent Interna- tional, najpierw w Londynie, a następnie w Warszawie jako Partner i szef Adventu na Polskę oraz członek Komitetu Inwe- stycyjnego region CEE. � Wcześniej pracowała jako Principal w Apax Partners w Monachium. Karierę zaczynała w 1997 r. w Berenberg Bank w Hamburgu. � Wieloletni wiceprezes Polskiego Sto- warzyszenia Inwestorów Kapitałowych (PSIK), zasiadała też w wielu radach nad- zorczych, w tym grupy MCI Capital SA. PFR Ventures szansę na stworzenie tak potrzebnego dla startupów rynku venture capital. Tylko w tym programie do zainwestowania jest ponad 2 mld zł. Projekty typu venture, czyli we wczesnej fazie rozwoju, obciążone są wysokim ryzykiem. PFR Ventures będzie współfinanso- wać takie inwestycje, dając nawet do 80 proc. potrzeb- nych środków. Celem jest zarówno zainwestowanie tych środków, jak i zachęcenie inwestorów prywatnych zarówno polskich, jak i zagranicznych, by inwestowali w polskie fundusze venture capital i w polskie startupy. Na tym w ogóle polega misja PFR Ventures: unijne pieniądze przeznaczone na venture capital muszą być inwesto- wane na warunkach rynkowych, pobudzając prywatną inicjatywę, także inwestorską. Środki te mają służyć stworzeniu rynku działającego na dobrych zasadach, według najlepszych międzynarodowych praktyk, który przetrwa i dalej będzie się rozwijał, także wtedy gdy w przyszłości pieniądze publiczne się skończą. Mam nadzieję, że ich miejsce zajmą środki od prywatnych in- westorów, od korporacji inwestujących w innowacje oraz od polskich inwestorów instytucjonalnych. Dzięki temu więcej polskich zespołów zarządzających funduszami powinno w następnych latach zbudować swój tzw. track record – pokazać, co umieją, zdobyć doświadczenie, aby następnym razem móc ubiegać się o dodatkowe finan- sowanie od prywatnych inwestorów, także w międzyna- rodowych instytucjach. Zadaniem PFR Ventures jest też zainteresowanie polskim rynkiem zagranicznych zespo- łów venture capital; wraz z nimi do polskich startupów trafi międzynarodowe doświadczenie, w tym zwłaszcza umiejętność skalowania biznesów za granicą. A co już się dzieje? W czerwcu PFR Ventures ogłosił pierwszy konkurs w ramach programu PFR Starter FIZ skierowanego do funduszy venture capital inwestujących w innowacyjne spółki w najwcześniejszej fazie rozwoju. To jest najwięk- szy z programów, z 728 mln zł do zainwestowania, bo tu są również największe potrzeby. Chodzi o startupy obciążone najwyższym ryzykiem, którym najtrudniej o inwestorów. Konkurs jest obecnie rozstrzygany – kilkanaście funduszy zaproszono do tzw. procesu due diligence i negocjacji umowy. Tymczasem ogłaszana jest już kolejna runda konkursu. Jak dotąd na rynku funk- cjonowało ok.70 podmiotów w różny sposób inwestu- jących w projekty typu venture, w tym ok. 30 funduszy to fundusze venture capital w sensie instytucjonalnym według definicji Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych. A PFR Ventures, tylko za sprawą Startera, powoła do życia kilkanaście dodatkowych. Zainicjowane zostały też nabory do kolejnych pro- gramów. Rozstrzygany jest np. ogłoszony kilka miesięcy temu konkurs w ramach PFR Biznest FIZ – dla aniołów biznesu. Są oni bardzo ważni, bo często mają odpowied- nie doświadczenie i know-how, najczęściej branżowe lub menedżerskie, czyli są w stanie pomóc młodym przedsięwzięciom w kolejnych fazach rozwoju. Chcą inwestować prywatne środki, a PFR Ventures da im do MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 21 D O S S I E R O P T Y M A L I Z A C J A K O S Z T Ó W DĄŻENIE DO OPTIMUM Eryk Rutkowski Chcecie zwiększyć swoją wydajność i zyski? Spróbujcie wykryć w firmie bezsensowne czy kulejące procesy, które generują niepotrzebne koszty i marnują czas pracowników. Pomoże wam w tym optymalizacja. O ptymalizacja to dążenie do optimum, po- szukiwanie możliwie najlepszego rozwią- zania, wziąwszy pod uwagę wiele różnych kryteriów jednocześnie – tłumaczy Marek Jarocki, partner w Dziale Doradztwa Podat- kowego EY Polska, i przywołuje przykład ogrodnika, który tnie sekatorem rośliny, co może być metaforą cięcia firmowych kosztów. – W niezdarnych rękach taki sekator może wyrządzić więcej szkody niż pożyt- ku. Poza tym dobry ogrodnik nie używa wyłącznie jed- nego narzędzia do pielęgnacji roślin. Ma w zanadrzu wiele innych, którymi może wpłynąć na zwiększenie plonów. Jednak w firmach koszty tnie się na oślep bardzo często, nie zawracając sobie głowy wielowymiarowo- ścią i złożonością firmowych procesów, jeśli dają szyb- kie i łatwe oszczędności. Niestety – przy takim podej- ściu zazwyczaj korzyści są tylko doraźne, a w dłuższej perspektywie mogą się firmie odbić czkawką. Kla- 26 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 syczny przykład to utrzymywanie kulejącego procesu przy jednoczesnej redukcji kadry, która go obsługuje. Uszczuplenie zespołu powoduje, że proces ten sta- je się jeszcze mniej efektywny, a pracownicy – coraz bardziej wyeksploatowani. – Zwalniamy połowę ludzi i nagle się okazuje, że wydajność spadła o 50 proc., bo nie zmieniliśmy procesu, co sprawia, że przestajemy dostarczać klientowi produkt na czas. Wtedy on się od nas odwraca i idzie do konkurencji – opisuje Jakub Ro- siecki, starszy menedżer w dziale Digital Business Transformation w Deloitte. Eksperci radzą więc, by, jeśli już szukamy łatwych oszczędności, robić to tam, gdzie kosztów generuje się najwięcej. W większości przypadków ma to miejsce w tzw. działach wsparcia, czyli w księgowości, kadrach i logistyce. Poza tym szukajmy w tych obszarach, gdzie cięcia nie wpłyną bezpośrednio na jakość obsługi. Po- winno się za to unikać ich wtedy, gdy może to spowo- dować gorsze postrzeganie firmy przez klienta. Rosiecki przestrzega zwłaszcza przed oszczędno- ściami, które powodują pogorszenie jakości wyrobów czy usług. Czasami jednak zdarza się w firmach pro- dukcyjnych, że obniżenie jakości jest wręcz wskazane. Pod jednym warunkiem: mamy do czynienia z nad- jakością. Na przykład dział badań i rozwoju pewnego przedsiębiorstwa zarekomendował zakup komponentu ze stopu zawierającego minimum 75 proc. jednego z me- tali, dzięki czemu wytwarzany przez tę firmę produkt mógł być eksploatowany przez 10 lat. Sęk w tym, że było to bardzo drogie rozwiązanie. Gdy sprawdzono dokład- nie rynek, okazało się że nikt takich stopów nie oferuje i trzeba by je specjalnie zamawiać. Obniżono więc wy- maganą zawartość wspomnianego metalu do 60 proc., aby wyrób służył bezawaryjnie przez siedem lat, dzięki czemu uniknięto ponoszenia zbędnych kosztów. wą stawkę VAT i przechodziły dalszą procedurę w fir- mie, aż do wypuszczenia ich na zewnątrz. Wprowadzenie tych zmian poprzedziła jednak wnikliwa analiza. Osoby odpowiedzialne za cały pro- ces „przeszły” przez niego od początku do końca, aby przekonać się na własnej skórze, jak on działa. Takie działanie jest kluczowe dla optymalizacji, ale szefowie firm często nie zdają sobie z tego sprawy, zapominają też, że z „dyrektorskiego szczebla” rzadko widać, czy coś rzeczywiście funkcjonuje tak jak powinno. BEZSENSOWNE CZYNNOŚCI Zdarzają się też zupełne absurdalne sytuacje. W pew- nej firmie jeden z pracowników drukował załączniki do e-maili, wkładał je do specjalnej przegródki, po czym dokumenty te zabierano do innego oddziału, tam były skanowane i znowu przesyłane pocztą elektroniczną. Marnowano czyjś czas, papier, tusz, eksploatowano niepotrzebnie urządzenia. To oczywiście skrajny przy- OPTYMALIZACJA ZWIĘKSZA MARŻĘ – Wszystkie działania, które zwiększają marżę, czyli różnicę między przychodami a kosztami, są działaniami optymalizacyjnymi – mówi Rosiecki i dodaje, że kryte- riów optymalizacyjnych może być dużo. – Czasem sukces będziemy mierzyć spadkiem kosz- tów, czasem wzrostem wydajności, a innym razem po- ziomem zadowolenia klienta. Nie ma jednego uniwer- salnego kryterium. Istotą procesów optymalizacyjnych jest właśnie połączenie różnorodnych korzyści – za- znacza Jarocki. Możemy optymalizować każdy aspekt działalności przedsiębiorstwa. Od procesów związanych z zarzą- dzaniem, marketingiem czy zakupami, po te dotyczą- ce produkcji, logistyki i magazynowania. Na przykład w jednym z dużych koncernów spożywczych pracow- nicy mieli problem z wpisywaniem prawidłowej stawki VAT przy składaniu zamówień. Te notorycznie wracały więc do poprawki, co opóźniało o kilka dni proces zaku- powy i przez to działania promocyjne nie były gotowe na czas. Nawet czytelnie zredagowane ściągawki nie pomogły. Przeprowadzono więc optymalizację, mody- fikując program do składania zamówień, które od tej pory „parkowały” na chwilę w systemie, a wtedy wyna- jęci eksperci od podatków uzupełniali w nich prawidło- I K A N A P E Z C Z S Ł A F A R : E J C A R T S U L I kład czynności, które pracownicy, nawet jeśli wykonu- ją je skrupulatnie i z oddaniem, nie wnoszą do firmy żadnej wartości dodanej, bo ktoś zbędny proces zapro- jektował, nie przemyślawszy porządnie jego sensu. Ci, którzy muszą go realizować, często mają zresztą bar- dzo dobre pomysły na jego usprawnienie, jednak rzad- ko mogą się z tym przebić. Tak jak operator wózka nieposiadającego kabiny, który jeździł nim zarówno po magazynie, jak i na ze- wnątrz, skąd pobierał palety. Latem nie było proble- mu, ale zimą musiał się ciepło ubierać przed opusz- czeniem wnętrza, a potem rozbierać po powrocie na halę. Za każdym razem zabierało mu to kilka minut. Zasugerował więc przełożonemu rozwiązanie pro- blemu, czyli zabudowanie kabiny wózka. Ale nie był w stanie się przebić ze swoim pomysłem powyżej po- ziomu brygadzisty. – Gdy policzyliśmy, ile czasu zaj- muje mu zejście z wózka, ubranie się, wejście na wó- zek, przewiezienie palet i rozebranie się po powrocie, okazało się, że inwestycja w kabinę, o której mówił, DOSSIER MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 27 DOSSIER KNOW HOW Sekcje: Finanse, Zarządzanie, Motoryzacja, Prawo i podatki, Social media SIELANKA MOŻE SIĘ SKOŃCZYĆ Paweł Piotrowski Prognozy na najbliższe miesiące: surowce w cenie, dług w przecenie, akcje dużych polskich spółek lepsze niż małych, możliwe huśtawki na światowych rynkach walut, akcji i nieruchomości, atrakcyjny Wschód. Jednak większość znaków zapytania, dotyczących warunków inwestowania, pozostaje ta sama co rok temu. P rzypomnijmy, że przed ro- kiem inwestorom spać nie dawała przede wszystkim kwestia przyszłej polity- ki Donalda Trumpa. Wtedy był on dopiero prezydentem elektem, więc zagadek było mnóstwo, lecz od tamtej pory sytuacja w zasadzie się nie zmieniła: zarówno reali- zacja ogłoszonych już przez niego zamie- rzeń, jak i kolejne jego kroki wciąż są wiel- ką niewiadomą. A przecież to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, będzie w znacz- 34 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 nym stopniu kształtować w najbliższych miesiącach warunki inwestycyjne w Polsce i na świecie. MISTER PRESIDENT, GDZIE TA OBNIŻKA PODATKÓW? Pod znakiem zapytania stoi np. reforma Trumpa zakładająca zmniejszenie podat- ków płaconych przez korporacje. – Już w minionym roku miała stanowić paliwo dla rynku akcji w USA – zwraca uwagę Ry- szard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. ak- cji w Union Investment TFI (UI TFI). Z kolei Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Środkowej, przypomina, że plany amerykańskiego prezydenta dotyczące obniżki danin od przedsiębiorstw i zapowiedź ogromnego programu inwestycyjnego kreowały dla gospodarki amerykańskiej dobre perspek- tywy. – Wywołany w ten sposób impuls in- flacyjny przemawiałby za przyspieszeniem zacieśniania polityki pieniężnej w USA, po- wodując tym samym umocnienie się dolara – mówi Sielewicz. Tak się jednak nie stało. Planowana reforma Trumpa zderzyła się FINANSE inwestować W co w 2018 roku z problemami natury legislacyjnej i w efek- cie dolar, zamiast zyskiwać, przez większą część 2017 r. tracił na wartości. Co zatem może się wydarzyć w najbliższych kilkuna- stu miesiącach? WALUTY I AKCJE MOGĄ WYMKNĄĆ SIĘ SPOD KONTROLI – Wpływ na amerykańską walutę będą miały oczywiście rosnące w Stanach stopy procentowe, ale trzeba pamiętać, że tempo zaciskania tamtejszej polityki pieniężnej pozostaje dosyć niejasne – zauważa Siele- K C O T S R E T T U H S ZACIEŚNIANIE POLITYKI MONETARNEJ PO OKRESACH NISKICH STÓP ZWIĘKSZA RYZYKO PRZECENY NIEKTÓRYCH KLAS AKTYWÓW, JAK WALUTY CZY AKCJE. wicz, który, podobnie jak wszyscy eksper- ci, z którymi rozmawialiśmy, jest przeko- nany, że amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) będzie kontynuować podnoszenie stóp (w ostatnich tygodniach spekulowano, że zrobi to w 2018 r. trzykrotnie). Również według Rusaka tempo schładzania gospo- darki przez Fed wciąż pozostaje niewiado- mą, ale inni, jak np. Marcin Lipka, główny analityk firmy Cinkciarz.pl, przewidują, że będzie ono dosyć szybkie. Zdaniem Lipki przyspieszy także proces wycofywania się z luzowania ilościowe- go (czyli tzw. QE) w strefie euro. A Dorota Strauch, główna analityk Raiffeisen Bank Polska, zauważa: – Z rynkowego punktu widzenia kluczowe jest to, czy te zmiany w polityce monetarnej zostaną odebrane MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 35 KNOW HOW FINANSE jako „koniec ery taniego pieniądza”. Gdyby tak się stało, pojawiłoby się ryzyko odwró- cenia trendów na rynkach akcji oraz silnych wahań na rynku walutowym. Według Strauch jest to jednak scenariusz mało prawdopodobny. Lecz nawet jeśli się nie spełni, wcale to nie oznacza, że pod wpływem decyzji banków centralnych nie dojdzie do sporej huśtawki na rynkach. A to dlatego, że zacieśnianie polityki monetar- nej po okresach bardzo niskich stóp zawsze zwiększa ryzyko wymknięcia się spod kon- troli i przeceny niektórych klas aktywów, jak waluty, akcje czy nieruchomości. – Trudno przewidzieć, jak nowojorska giełda zareaguje na podwyżki stóp – po- twierdza Ryszard Rusak i przypomina, że koniunktura na Wall Street będzie miała przełożenie na sentyment na globalnych rynkach akcji. Podobnie jest w przypadku rynków wa- lutowych: tu sytuacja w dużym stopniu za- leży przecież od wzajemnych relacji głów- nych walut, w tym właśnie dolara i euro. STRZEŻCIE SIĘ PAPIERÓW SKARBOWYCH – 2018 r. może być bardzo trudny dla posia- daczy obligacji – prognozuje Marcin Lipka i argumentuje, że przy stosunkowo dobrej koniunkturze, wysokim wykorzystaniu mocy wytwórczych rozwiniętych gospoda- rek oraz spodziewanym wzroście cen su- rowców możemy mieć do czynienia z szyb- szym od oczekiwań wzrostem inflacji. – Nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby ren- towności 10-letnich obligacji skarbowych w USA zaczęły zmierzać w kierunku 3 proc., a niemieckich – w stronę 1 proc. Przy tych hipotetycznych zmianach inwestor posia- dający tego rodzaju papiery dłużne byłby narażony na utratę ok. 5 proc. zainwesto- wanego kapitału – ocenia Lipka. I nie jest w swej opinii odosobniony. Również zdaniem Sielewicza nadciągają- cy okres zacieśniania polityki monetarnej sprawia, że inwestowanie w obligacje jest obecnie mniej atrakcyjne. Z kolei Paweł Cymcyk, doświadczony analityk i makler MAREK ROGALSKI GŁÓWNY ANALITYK WALUTOWY DM BOŚ W2018 r. przede wszystkim większe znaczenie mogą mieć działania banków centralnych. Dla polskiego rynku istotny będzie kontekst Rada Polityki Pieniężnej – Europejski Bank Centralny – Rezerwa Federalna. Brak wyczekiwanej przez coraz większą część uczestników rynku podwyżki stóp procentowych przez RPP może ograniczyć możliwości dalszej aprecjacji złotego w sytuacji, gdy rynek będzie coraz wyraźniej dyskontował pierwszą podwyżkę stóp w 2019 r. Z kolei Fed, w ramach procesu redukcji swojego ogromne- go bilansu, będzie systematycznie zwiększać kwotę, która nie będzie ponownie reinwestowana w obligacje, ale trafi na rynek. W IV kwartale 2018 r. będzie to już 50 mld dol. miesięcznie. Tym samym, nawet jeśli Fed nie zrealizuje swojego scenariusza trzech podwyżek stóp, to i tak polityka monetarna ulegnie zacieśnieniu. To może zmniejszać atrakcyj- ność inwestycji w amerykańskie aktywa, zwłaszcza że szkodzić będzie także polityka. Raczej nie należy się spodziewać niczego dobrego po prezydencie Trumpie, a pojawią się też obawy, że republika- nie mogą przegrać tzw. częściowe wybory do Kongresu w listopadzie. To może sprawić, że dolar w 2018 r. pozostanie słaby, chociaż korekty nie są wykluczone. Najwięcej emocji może przynieść funt, gdyż negocjacje dotyczące brexitu wejdą na ostatnią prostą. Teoretycznie scenariusz tzw. twardego i chaotycznego procesu wyjścia z UE jest mniej prawdopodobny, ale nie można go zupełnie odrzucić. Wiele będzie zależeć od tego, czy Theresa May utrzyma stanowisko premiera, a jeżeli nie, to jak szybko odbędą się na Wy- spach nowe wybory parlamentarne. 36 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 WPŁYW NA WALUTY BĘDĄ MIAŁY ROSNĄCE W USA STOPY PROCENTOWE. ICH PODWYŻKI SPODZIEWAJMY SIĘ TEŻ W POLSCE. papierów wartościowych, a zarazem pre- zes Związku Maklerów i Doradców (ZMiD), przestrzega: – Odradzałbym inwestycje w papiery skarbowe, szczególnie w obli- gacje krajów ze strefy euro. Część polskich inwestorów uważa, że zakup zagranicznych papierów dłużnych jest bardziej opłacalny lub bezpieczniejszy niż zakup polskich. Pro- blem w tym, że w najbliższym czasie wła- śnie zachodnie obligacje rządowe mogą być pod silną presją i w efekcie inwestowanie w nie może się okazać nieopłacalne – tłu- maczy Cymcyk. Pamiętajmy jednak, że w 2018 r. praw- dopodobne są także podwyżki stóp pro- centowych w Polsce. Jak zauważa Dorota Strauch, nasza gospodarka może się spo- dziewać nadal dobrych wyników zarówno w przypadku konsumpcji, jak i inwestycji. Mogłoby to być jednym z czynników skła- niających członków Rady Polityki Pienięż- nej (RPP) do rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp. Lecz najważniejsza tu będzie inflacja. – Jej gwałtowny wzrost w pierwszej poło- wie roku może okazać się dużym zaskocze- niem i być tzw. czarnym łabędziem – mówi Ryszard Rusak, który radzi bacznie obser- wować, jak sytuacja na rynku pracy wpływa na inflację bazową. KNOW HOW KNOW HOW FINANSE PPK POMYSŁ NA WYŻSZE EMERYTURY Robert Mierwiński Prace nad uruchomieniem Pracowniczych Planów Kapitałowych sprawiły, że firmy jak nigdy dotąd zainteresowały się funkcjonującymi od wielu lat Pracowniczymi Planami Emerytalnymi. 40 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 Choć PPE to dla pracodawcy dodatkowy koszt, można rozpatrywać go w kategorii inteligentnej, bo od razu inwestowanej przez zatrudnionego, podwyżki. Łukasz Kwiecień w świetle przepisów, to uczynić i do jakiego stopnia będzie trudno wypisać się na stałe. Ministerstwo szacuje, że w systemie pozo- stanie ok. 8,5 mln osób, czyli jakieś 75 proc. wszystkich pracujących. Do niedawna projekt zakładał, że do PPK nie trafi budżetówka, jednak w końcu po- stanowiono ją włączyć. Zdaniem ekspertów to dobrze, i nie chodzi tu tylko o strumień pieniędzy na świadczenia. – Jeśli pomysło- dawca chce uwiarygodnić swój koncept, to powinien przekonać obywateli własnym za- angażowaniem – podkreśla dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekono- mistka Konfederacji Lewiatan. CO Z PRZEDSIĘBIORCAMI? Składkę na PPK mają opłacać solidar- nie pracownik i jego pracodawca. Swoje wsparcie zadeklarowało również państwo. Każdy zatrudniony otrzyma 250 zł na start, a potem co roku dopłatę w wyso- kości 240 zł. Zaletą nowego systemu ma być możliwość dziedziczenia środków i ich faktycznie prywatny charakter. Do PPK będą włączane stopniowo wszystkie firmy zatrudniające co najmniej jedną osobę, za którą odprowadzana jest składka do ZUS, przy czym najpierw, od 2019 r., wejdą te największe. w nowy system, a także skutki tych zmian dla ich biznesu. Minimalna składka danego pracownika wyniesie co najmniej 3,5 proc. wartości jego wynagrodzenia netto, przy czym po jego stronie będzie to 2 proc., a 1,5 proc. dopłaci pracodawca. – Czy sek- tor MSP będzie na takie składki stać? Małe i średnie przedsiębiorstwa mają mniej- sze zaplecze finansowe od dużych firm, przez co rosnące koszty pracy są dla nich większym obciążeniem i mogą ostatecznie doprowadzić do braku opłacalności pro- wadzenia biznesu – ostrzega dr Starczew- ska-Krzysztoszek. Powyższe liczby to i tak najniższy moż- liwy koszt. Docelowo składka może wzro- snąć do 8 proc., gdzie pracodawca będzie odpowiadał za 4 proc. Na dodatek w aktu- alnym projekcie nie zaznaczono, czy do jej zwiększenia wystarczy wniosek pracownika i czy konieczna będzie również zgoda tego, kto go zatrudnia. Jednak zdaniem Przasnyskiego nowe obciążenie nie powinno mocno uderzyć w przedsiębiorców. – Jest ono tak skalku- lowane, aby nie pogarszało w istotny spo- sób kondycji firm, a jednocześnie nie ogra- niczało nadmiernie bieżących dochodów z tytułu wynagrodzenia za pracę – przeko- nuje ekspert. Jednak pojawiają się istotne dla przed- siębiorców pytania, jeśli chodzi o ich wkład Według aktualnych zamierzeń rządu włą- czeni do PPK przedsiębiorcy będą bowiem MAŁGORZATA STARCZEWSKA-KRZYSZTOSZEK GŁÓWNA EKONOMISTKA KONFEDERACJI LEWIATAN. Nie wiemy, jak na te zmiany zareagują pracownicy. Polacy wciąż w małym stopniu myślą o swojej przyszłości i nie odkładają pieniędzy na emeryturę. Wprowadzenie PPK tego od razu nie zmieni, a każdy odczuje, przynajmniej na początku, niższe zarobki. Istnieje duże prawdopodo- bieństwo, że pracodawcy z czasem przerzucą swoją część składki na PPK na pracowników. Nie dostaną oni podwyżek, a jeśli te nawet się pojawią, to będą niższe niż bez zmian w systemie. MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 41 P racownicze Plany Kapita- łowe (PPK) mają być po- wszechnym, dobrowolnym i prywatnym systemem dłu- goterminowego oszczędza- nia. Jak zapowiada wicepre- mier Mateusz Morawiecki, będą największym, po 500+, rządowym programem, który „realnie wzmocni bez- pieczeństwo finansowe polskich rodzin oraz podniesie ich standard życia”. PPK mają z jednej strony pomóc w ra- towaniu krajowego systemu emerytalnego, a z drugiej – zachęcić Polaków do oszczę- dzania. A że taka zachęta jest potrzebna, świadczą choćby badania Deutsche Banku, z których wynika, że w 2016 r. zaledwie 28 proc. Polaków deklarowało, iż odkłada pieniądze na emeryturę. W 2017 r. odsetek ten był jeszcze mniejszy i wyniósł 24 proc. – Wmontowanie do polskiego systemu emerytalnego instytucji pracowniczych planów kapitałowych jest z całą pewnością krokiem we właściwym kierunku – uważa Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker. – Przede wszystkim dlatego, że będą one generować dodatkowy strumień pieniędzy wykorzystywanych do wypłaty przyszłych świadczeń. Według niego korzyści odczują też go- spodarka i rynek kapitałowy, choć będzie to widoczne dopiero po pewnym czasie, gdy system osiągnie odpowiednio dużą skalę. (Dodajmy, że do niedawna zamysł był taki, iż wprowadzenie PPK będzie oznaczało li- kwidację OFE. Te jednak mają zostać). Ministerstwo Finansów przewiduje, że do Pracowniczych Planów Kapitało- wych będzie należeć aż 11 mln osób, w tym ok. 9 mln zatrudnionych w przedsiębior- stwach. Wszyscy Polacy w wieku 19–55 lat zostaną zapisani do systemu automatycz- nie (starsi będą mogli się przyłączyć, jeśli zechcą, nowe rozwiązanie nie obejmie też prawdopodobnie samozatrudnionych). To, że program ma być dobrowolny, oznacza, że każdy będzie mógł się z niego wypisać. Na razie jednak nie wiadomo, jak miałby, K C O T S R E T T U H S ; E W O S A R P Y Ł A R E T A M I FINANSE POLSKIE INSPIRACJE POŻYCZKA VENTURE Krzysztof Orłowski To nie jest rozwiązanie dla każdego. Lecz dla niektórych, szczególnie młodych i szybko rosnących firm, które nie mogą dostać kredytu w banku, może być niezłym wyjściem. Pożyczka z funduszu venture capital daje też szansę na szybkie pozyskanie całkiem sporego kapitału bez groźby utraty kontroli nad spółką. 44 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 Z azwyczaj jest tak, że fundusze venture capital poszukują firm, w które mogłyby zainwesto- wać kapitał w zamian za część ich udziałów, z myślą, że za kilka lat z zyskiem je odsprze- dadzą. Udzielanie przedsię- biorstwom pożyczek to rozwiązanie w ich przypadku rzadko spotykane (choć może się zdarzyć, że dofinansują w ten sposób swoją spółkę portfelową). Takim rodzyn- kiem w cieście jest w Polsce Podlaski Fun- dusz Kapitałowy. Skąd wziął się pomysł, by pożyczać? – Nie każda firma jest gotowa na to, żeby przyjąć do spółki inwestora. W na- szym wypadku perspektywa inwestycyjna wynosi do pięciu lat. Wyjście z inwestycji, jeśli ma ona dla wszystkich generować jak najwyższą stopę zwrotu, najczęściej ozna- cza, że taką spółkę trzeba w całości sprze- dać. Tymczasem przedsiębiorcy zwykle nie są nastawieni na to, żeby to robić, po- nieważ czują się ze swoją firmą związani i traktują jej prowadzenie jako działalność docelową – wyjaśnia Krystyna Kalinow- ska, dyrektor inwestycyjna w Podlaskim Funduszu Kapitałowym. Pożyczka to rozwiązanie poniekąd salomonowe – skierowane do przedsię- biorstw, które do wejścia kapitałowego, z tego czy też innych powodów, się nie kwalifikują, a jednocześnie fundusz widzi w nich duży potencjał wzrostu. KIEDY CZAS TO PIENIĄDZ Jedną z firm, które z niego skorzystały, jest spółka Blue Ocean z podwarszawskie- go Piaseczna, importer i wyłączny dystry- butor w Polsce szerokiej gamy markowych artykułów dla dzieci poniżej 3. roku życia. Sprzedaje pościel dla nich, maty, koły- ski, nawilżacze powietrza czy pudełka na zabawki, a zaczynała osiem lat temu od oferującego dziecięcy asortyment skle- pu online. Cztery lata temu wprowadzi- ła, jako wyłączny dystrybutor, pierwszą zagraniczną markę, a dziś za 99 proc. jej przychodów odpowiada sprzedaż hurto- wa. Spółka wyszukuje na świecie wcze- śniej niedostępne dla polskiego klienta produkty, które wyróżniają się na tle kon- kurencji. To, jak na razie, udana strategia, tyle że trzeba się liczyć z pewną specyfiką: w większości przypadków za sprowadzany towar trzeba płacić z góry, a z kolei sie- ci handlowe, do których ten potem trafia (m.in. Smyk, Empik, Euro RTV AGD), ocze- kują odroczonych terminów płatności. im Paradoksalnie więc, lepiej się wszystko sprzedaje, tym większa powstaje luka w finansowaniu, którą trzeba błyska- wicznie załatać. Jeżeli firma nie znalazła- by wystarczających pieniędzy, musiałaby ograniczyć realizację zamówień, mimo że na produkty są już chętni. Ta specyfika szczególnie może dać w kość, gdy zbliża się sezon świąteczny – końcówka roku to dla branży niemowlęcej czas żniw. WYSOKOŚĆ POŻYCZKI ZAMYKA SIĘ ZWYKLE W PRZEDZIALE OD 400 TYS. DO 1,5 MLN ZŁ, A OCZEKIWANA STOPA ZWROTU WAHA SIĘ OD 8 DO 15 PROC. ROCZNIE. – Nie chcieliśmy rezygnować z rozwo- ju firmy. Poszukiwaliśmy więc finanso- wania. Rozmawialiśmy o tym z różnymi instytucjami, a także z osobami fizyczny- mi – opowiada Izabela Eksztein, członek zarządu Blue Ocean. W takiej sytuacji naturalnym źródłem finansowania teoretycznie powinien być kredyt bankowy. I w przyszłości firma za- mierza z niego korzystać. Na razie jednak okazała się dla banków zbyt młoda, no i nie posiada aktywów trwałych, które mo- głyby być zabezpieczeniem długu. Pożycz- ka, którą piaseczyńska spółka otrzymała w Podlaskim Funduszu Kapitałowym, to kilkaset tysięcy złotych na okres kilku miesięcy. – Jest to finansowanie droższe niż z banku, dlatego musimy mieć wysoką marżę, która pozwoli zarobić na pokrycie jego kosztów – dodaje Eksztein. Pozyskanie go poszło bardzo spraw- nie. Odpowiedź funduszu na pierwszego e-maila w tej sprawie nadeszła już następ- nego dnia. Należało też przede wszyst- kim pokazać swoje dane finansowe, któ- re przekonałyby, że inwestycja ma sens, a w firmie wizytę złożył przedstawiciel PFK, aby z bliska przyjrzeć się jej dzia- łalności i perspektywom wzrostu. – Jeśli wszystko się powiedzie, a nie ma powodu, żeby było inaczej, będziemy chcieli konty- nuować współpracę w najbliższych kilku latach – deklaruje Eksztein. Główni właściciele Blue Ocean nie biorą absolutnie pod uwagę sprzedaży udziałów w swej spółce. – Stworzyliśmy od podstaw firmę, która jest coraz bar- dziej rozpoznawalna w kraju i poza nim. Przychodzą do nas zagraniczni producen- ci, prosząc o pomoc w wejściu na polski rynek. Świadczy to o tym, że dobrze wy- konujemy swoją pracę. Bardzo lubimy tę branżę i chcemy to kontynuować tak dłu- go, jak to będzie możliwe – mówi prezes Blue Ocean Karol Głąbicki. Od około pięciu lat z PFK współpra- cuje też Krzysztof Koc, właściciel firmy Kontrast, która jest importerem m.in. akcesoriów łazienkowych i artykułów do dekoracji podłóg (jak np. dywaniki czy maty). Jego przedsiębiorstwo zatrudnia WYPEŁNIAMY LUKĘ W FINANSOWANIU KRYSTYNA KALINOWSKA DYREKTOR INWESTYCYJNA PODLASKIEGO FUNDUSZU KAPITAŁOWEGO. Firmy, które mają zdolność kredytową, w pierwszej kolejności szukają finanso- wania w banku – tam dosta- ną najtańsze pieniądze. Lecz gdy przedsiębiorstwo szybko się rozwija, bank często ma problem z udzieleniem mu wystarczającej kwoty kredytu, bo zwykle wylicza zdolność kredytową na bazie warto- ści historycznych. Tymcza- sem firma, mając więcej pieniędzy, mogłaby dużo więcej zarobić. Takie właśnie przedsiębiorstwa najbardziej nas interesują. Muszą jednak mieć klientów, rosnący port- fel zamówień. Nie konkuru- jemy z bankami – nasza oferta wypełnia lukę w finan- sowaniu, którą pewne firmy napotykają na swej drodze rozwoju. To nie jest produkt dla każdego, lecz propozycja skierowana do specyficznej grupy przedsiębiorców. MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 45 K C O T S R E T T U H S ; E W O S A R P Y Ł A R E T A M I KNOW HOW FINANSE A W BANKU – DZIEJE SIĘ Rozwój technologii informatycznych oznacza wielkie zmiany dla banków i całego sektora finansowego, niektórzy nawet żartują, że przez to bankowość trzeba wymyślić od nowa. Tak czy owak, polskie banki trzymają rękę na pulsie. J ak przewidują analitycy firmy badawczej IDC, do 2025 r. zasoby wytwarza- nych przez ludzkość danych zwiększą się lawinowo, do niewyobrażalnej wartości 16,3 zettabajtów (zettabajt to 1 mld terabajtów). Dla porównania, w 2016 r. zasoby te były w przybliżeniu 10-krotnie mniejsze. Taki zalew informacji drastycznie zmieni zasady funkcjonowania wielu zaawansowanych technologicznie biznesów, w tym branży bankowej. Kto naj- szybciej nauczy się je skutecznie przetwa- rzać i wykorzystywać dla potrzeb swoich klientów, ten zyska przewagę konkurencyj- ną. Kto się spóźni, będzie musiał liczyć się z utratą udziałów w rynku. 48 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 Piotr Ceregra, współpraca Maciej Kot w terminie, tym wyższa jest jej ocena punktowa. Dysponując taką oceną, bank czy instytucja pożyczkowa może już nie- mal w czasie rzeczywistym podjąć decy- zję, czy i na jakich warunkach udzielić finansowania. O tym, jak bardzo technologie zwią- zane z przetwarzaniem danych zmienia- ją, a właściwie już zmieniły bankowość, świadczy prosty przykład: dziś oczywiste jest, że niewielką pożyczkę można do- stać od ręki. Jest to możliwe dzięki da- nym Biura Informacji Kredytowej. Baza BIK, przez lata napełniana informacjami o konsumentach i ich zobowiązaniach kredytowych, dziś pozwala bankom i fir- mom pożyczkowym niemal automatycz- nie szacować ryzyko związane z danym klientem. Wiarygodność kredytowa osoby starającej się o finansowanie jest okre- ślana poprzez porównanie jej do profilu klientów, którzy już otrzymali kredy- ty. Im bardziej jej profil jest podobny do tych, którzy spłacają swoje zobowiązania BANKI, KTÓRE POKOCHAŁY FINTECHY „Coraz więcej instytucji rynku finansowe- go zaczyna traktować innowacyjność jako jedną z głównych metod budowania prze- wagi konkurencyjnej” – zauważa Komisja Nadzoru Finansowego w opublikowanym niedawno raporcie, podkreślając w nim dynamizm polskiego sektora finansowego w wykorzystywaniu nowych technologii. Ważny jest także moment, w którym ten dokument został opublikowany. Zmia- ny w prawie, które już niedługo wejdą w życie (patrz ramka o dyrektywie PSD2), wymuszą na bankach znacznie większe niż dotąd otwarcie się na współpracę z zewnętrznymi dostawcami usług finan- sowych (fintechami) i wtedy wszystko nabierze jeszcze większych rumieńców. KNOW HOW KNOW HOW 100 Prezentujemy ostatnią już w naszym cyklu część pomysłów, pomysłów na biznes C Z Ę Ś Ć C Z W A R T A które można spróbować zamienić w udany biznes albo przynajmniej się nimi zainspirować i zrobić coś innego, własnego. Pięć z nich, które szczególnie nam się spodobały, oznaczonych jako „nasz wybór”, omawiamy nieco szerzej. NASZ WYBÓR 76WŁASNA PASIEKA Urok obcowa- nia z naturą, satysfakcja podczas miodobrania i zarabianie na proekologicznej działalności. To mogła- by być nasza działalność gospodarcza. Na dodatek na miód jest popyt (Polacy wolą krajowy), a jego ceny są zadowala- jące (22–25 zł za kilogram). Biznes ten warto prowadzić, gdy ma się w pasiece co najmniej 10 rodzin pszczół. Wtedy przynajmniej część z nich przetrwa zimę. Najlepiej również odkupić od kogoś goto- wą pasiekę (wielu wiekowych pszczelarzy nie ma następców). Jeśli stworzymy ją od podstaw, np. w środku miasta, trzeba się liczyć z tym, że w pierwszym roku miodu może w ogóle nie być. W kolejnych latach silna rodzina potrafi dawać nawet po 30–40 kg. Hodowla pszczół wymaga na początku zainwestowania ok. 9 tys. zł (o ile mamy własny teren), a także dużej wiedzy. Poza tym, gdy ten biznes krok po kroku rozkręcamy, dopiero czas pokazuje, czy nam się udało. Najpierw należy kupić ule (po ok. 300 zł) i pszczele odkłady, czyli młode rodziny (po ok. 200 zł), oraz: bluzę pszczelarską (100 zł), szczotecz- kę (20 zł), podkurzacz (50 zł), dłuto (20 zł), ramki (2 zł) po 10 sztuk na każdy ul, węzy (po 60 zł) i kraty odgrodowe oddzielające matkę od miodni. Na tym nie koniec, bo wkrótce trzeba będzie dokupić miodarkę z blachy kwasood- pornej (1,5 tys. zł), pojemnik na miód (50 zł), widelec do odsklepiania ramek (50 zł) i wanienkę (za 300–1000 zł). Jeśli zapiszemy się do Polskiego Związku Pszczelarstwa, będziemy mogli ubiegać się o dopłaty czy refundacje z Agencji Rynku Rolnego (o ile będziemy mieli choć 10 rodzin i pasiekę od co najmniej roku). Ten biznes to wyzwanie, lecz jeśli się uda – nie tylko da zarobić, ale i nas uszczęśliwi. 52 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 77 FARMA Z WIEPRZOWINĄ (I NIE TYLKO) PREMIUM Polacy coraz lepiej rozumieją, że istotne jest to, co jedzą, a także – że należy dbać o dobrostan zwierząt hodowlanych. Tym- czasem wciąż brakuje miejsc, które ofe- rowałyby mięso klasy premium (np. wie- przowinę ze świń polskich ras puławskiej i złotnickiej) oraz stosowne przetwory w rozsądnych cenach. Farma, na której hodowano by świnie, a następnie w skle- piku sprzedawano świeże, doskonałej jakości mięso i porządne, zdrowe wędliny oraz przetwory mięsne, byłaby odpowie- 79 ORGANIZACJA SPOTKAŃ NETWORKINGOWYCH Dla ludzi zaangażowanych w jakąś dzie- dzinę, problem albo szukających okazji do rozwoju. Należałoby zatroszczyć się też o wartość dodaną w postaci cieka- wych prezentacji, spotkań z autorytetami, konkursów czy warsztatów. Plus porady, jak budować markę osobistą. 81PRZYWRACANIE DO PRACY BYŁYCH WIĘŹNIÓW Zakładamy firmę szkoleniową, która po- maga więźniom wrócić do pracy. Uczymy takie osoby poszukiwanych umiejętności, przydatnych w cyfrowym świecie i glo- balnej gospodarce (np. programowanie, marketing cyfrowy), a także prowadzimy agencję pracy kojarzącą je z pracodawca- mi i usługobiorcami. Nasi fachowcy byliby nieco tańsi niż średnia na danym rynku, moglibyśmy też pozyskać dla naszego pro- jektu dofinansowanie z funduszy publicz- nych, a może założyć fundację? K C O T S R E T T U H S ZARZĄDZANIE dzią na to zapotrzebowanie. Przychody pochodziłyby od klientów indywidualnych oraz restauracji, moglibyśmy też współpra- cować z wybranymi sklepami. 78MOBILNA MYJNIA PAROWA Podobno Polacy zrobili się wymagający i wolą myjnie ręczne, oferujące wyższą jakość niż bezdotykowe. Ale pojawiają się już także myjnie parowe i cieszą się dużym wzięciem u klientów, szczególnie zamożniejszych. Myją bowiem nie tylko dokładnie, ale i ekologicznie. A ponieważ odpadają problemy z odpływem wody, wystarczy własny samochód, stosowne urządzenie i już można z taką myjnią przyjechać do klienta. My oferowaliby- śmy nie tylko mycie auta i pranie w nim tapicerki, ale też inne usługi, jak pranie 80ŚMIECIARKI 2.0 Nasza aplikacja byłaby połączona z czujnikami zainstalowanymi w śmietni- kach, dzięki czemu śmieciarki otrzymywały- by sygnał, dokąd podjechać i zabrać śmieci. Korzyść: optymalizacja kursów śmieciarek. Można to połączyć z nowoczesnymi koszami na śmieci, które mają wbudowane zgniatar- ki. Klienci: ci, którzy odpowiadają za groma- dzenie i wywóz odpadów komunalnych. 82NIEBANALNE ZAPACHY A dokładnie specjal- ne świece do wnętrz. Mieszkania też potrzebują czasem zapachów nadających im szczególny klimat, i nie chodzi o typowe kadzidełka czy kwiatowe wonie, ale np. o zapach tytoniu do fajki, świeżo skoszonej trawy, rozgrzanego słońcem siana, smażone- go boczku, gorącej czekolady, piekącej się szarlotki czy wysuszonej na słońcu bawełnianej poszewki. W USA pewien bardzo młody człowiek świetnie zarabia, produkując np. świece z zapachem cygar. My zaproponowalibyśmy takie ciekawostki na naszym rynku. NASZ WYBÓR meblowych obić, dywanów, czyszczenie te- rakoty czy usuwanie mchu. Naszymi klien- tami mogłyby być także sklepy spożywcze czy różne punkty usługowe, gdzie ważna jest higiena. Wystarczy 100–150 stałych klientów, gotowych zostawić miesięcznie 100–150 zł za mycie i pranie tapicerki, by nasz interes był dochodowy. Zawsze można mnożyć takie myjnie, dzieląc się zarobkiem ze współpracownikami. Aby uruchomić tego typu biznes, trze- ba za kilkanaście tysięcy złotych kupić specjalne urządzenie, lecz sprzedawcy proponują je nieraz w leasingu. Dodat kowe koszty, poza leasingiem, to chemia i paliwo, czyli z opłatami na ZUS daje to ok. 4 tys. zł. Za tanią promocję w inter- necie i na ulotkach zapłacimy niecały 1 tys. zł (w tym druk 1 tys. ulotek). Je- śli zapragniemy mieć stronę www (ale można zacząć od darmowej na Face- booku), na jej najprostszą wersję wydamy minimum 1 tys. zł. MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 53 ZARZĄDZANIE JAWNOŚĆ PŁAC POPŁACA W polskich firmach jawność wynagrodzeń pracowników spotyka się rzadko. Przybywa jednak przedsiębiorstw, które ją wprowadzają i potem widzą, że naprawdę było warto. Jak jednak wdrożyć u siebie taką rewolucję, żeby sobie pomóc, a nie zaszkodzić? Arkadiusz Komorski Powoli, ale systematycznie rośnie liczba firm, które – także w procesie rekrutacji - na jawności płac budują swój wizerunek dobrego miejsca pracy, gdzie panują przejrzyste reguły. Takie podejście pomaga ograniczać fluktuację kadr i związane z nią koszty. 58 MY COMPANY POLSKA | 01 ▪ 2018 KNOW HOW W latach 90., wzorem zachodnich firm, szczególnie amerykań- skich, to, ile kto zarabia, stało się u nas tematem tabu. Ta tajemniczość miała ułatwiać pracodawcom zarządza- nie rekrutacją, wynagrodzeniami, miała też zapobiegać konfliktom czy nawet buntom w przedsiębiorstwie na tle płac. W Polsce ten model dodatkowo cemento- wało utrzymujące się przez lata wysokie bezrobocie, które sprawiało, że to praco- dawcy dyktowali warunki na rynku pracy. Jednak dziś sytuacja się zmienia. Po pierwsze, rozwój internetu wpływa na ogólny wzrost transparentności firm i branż, więc coraz trudniej jest ukryć to, co się w nich dzieje. Po drugie, pozycja pracowników się wzmocniła, bo zmalało bezrobocie, a na dodatek konkurują o nich często także przedsiębiorstwa z zagrani- cy. Przybywa też osób, które pragną pro- wadzić etyczny biznes, a jeszcze więcej chciałoby się w takim biznesie zatrudnić. W efekcie coraz więcej jest firm, które na jawności płac budują swój pozytywny wi- zerunek dobrego miejsca pracy, gdzie pa- nują jasne i przejrzyste reguły. To pomaga budować morale, rywalizować o warto- ściowych pracowników, a także ograni- czać fluktuację kadr i związane z nią roz- liczne koszty. JAWNOŚĆ PŁAC I ZASAD W OMD, jednej z czołowych agencji na pol- skim rynku domów mediowych, która za- trudnia ok. 170 osób, jawność płac wprowa- dzono już 15 lat temu. Pracownicy tej firmy mogą się zalogować do jej wewnętrznego systemu i sprawdzić wynagrodzenie kogo- kolwiek – od członków zarządu po recep- cjonistkę. Zniknął też problem negocjowa- nia pensji, bo teraz każdy wie, że jeśli chce zarabiać więcej, to jest do tego tylko jedna droga: awans, a ten jest automatyczny, jeśli spełnia się jasno określone warunki. Jakub Bierzyński, twórca i prezes OMD, tak opisuje efekty tej przejrzystości: – Nie musimy ciągle zmagać się z wymianą kadr, szkolić i rekrutować ludzi, a to duża oszczędność czasu i pieniędzy. Zadowo- leni są też pracownicy, bo mogą zapla- nować nie tylko ścieżkę kariery, lecz tak- że swoje życie prywatne. Wiedzą, że my traktujemy ich fair, a oni traktują nas jak partnera, co widać po ogromnym wzro- ście ich efektywności i mocnym ograni- czeniu rotacji. Na świecie uważa się, że zdrowy po- ziom rotacji pracowników to najwyżej ja- kieś 20 proc. rocznie, tymczasem w OMD jest ona nawet mniejsza i wynosi kilka- naście procent. Zdaniem Bierzyńskiego jawność płac walnie przyczyniła się też do zdobycia przez jego agencję, aż trzy- krotnie w ostatnich pięciu latach, tytułu Pracodawcy Roku w konkursie firmy do- radczej AON Hewitt. W grudniu 2016 r. na ujawnienie wy- nagrodzeń zdecydowała się spółka MSL Group Poland, zatrudniająca ponad 80 osób, która jest z kolei w czołów- ce rodzimej branży public relations. – Przedstawiliśmy widełki płacowe oraz wymagany staż pracy w przypadku po - szczególnych stanowisk – mówi Seba- stian Stępak, dyrektor zarządzający MSL Group Poland, i wyjaśnia: – Była to odpo- wiedź na potrzeby nie tylko pracowników, ale również klientów, którzy mają kłopot z porównaniem ofert różnych agencji PR ze względu na brak wypracowanych stan- dardów nazewnictwa stanowisk wzglę- dem doświadczenia piastujących je osób. Po roku od wprowadzenia nowych zasad widać już, że było warto: rota- cja personelu spadła z kilkudziesięciu do kilkunastu procent, a przecież jest ona w tej branży jednym z największych problemów, także ze względu na klien- tów. – Agencja PR to przede wszystkim jej konsultanci i ich kompetencje. To oni budują przewagę firmy na rynku. Klienci chcą pracować z zespołem, który wygrał organizowany przez nich przetarg, a nie borykać się z wdrażaniem co kwartał DZIĘKI PRZEJRZYSTOŚCI NIE MUSIMY CIĄGLE ZMAGAĆ SIĘ Z WYMIANĄ KADR. ZADOWOLENI SĄ TE
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

My Company Polska - e-wydanie
Numer:
1/2018

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również: