Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00281 005034 18488908 na godz. na dobę w sumie
My Company Polska - e-wydanie - 3/2020
My Company Polska - e-wydanie - 3/2020
Numer: 3/2020 Archiwum publikacji: numery archiwalne
Wydawca: MY COMPANY MEDIA sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISSN: 2450-0046 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: e-prasa >> biznesowe, branżowe, gospodarka
Porównaj ceny (wydanie papierowe, wydanie cyfrowe (-8%)).
My Company Polska to magazyn biznesowy skierowany do grupy małych i średnich przedsiębiorców, właścicieli tych firm i ich managerów. Jego zadaniem jest pomagać im w prowadzeniu biznesu, informować o rzeczach dla nich najważniejszych, a także inspirować do rozwoju. 

Każdy numer magazynu składa się z czterech sekcji. W otwierającej pismo sekcji Know What przedstawiane są historie liderów firm i skuteczne strategie. W części Dossier redakcja przybliża reguły funkcjonowania wybranej branży lub gałęzi gospodarki, zaś w sekcji Know How zamieszczone zostaną liczne poradniki, pomagające prowadzić biznes w Polsce – z dziedziny finansów, inwestycji, ubezpieczeń, zarządzania, prawa i księgowości. W kończącej miesięcznik sekcji Life Style publikowane są artykuły o motoryzacji, kulinariach czy podróżach.
 
Autorami piszącymi do My Company Polska są dziennikarze-eksperci oraz autorytety w branży biznesowej. Miesięcznik współpracuje z największymi organizacjami zrzeszającymi polski biznes, a także organizuje własne konferencje i szkolenia. 

Darmowy fragment publikacji:




l . p a k s l o P y n a p m o C y M I H C Y Z C R O B Ę S D E Z R P I I Z D U L A F E R T S RAPORT EKSPANSJA ZAGRANICZNA: JAK POLSKIE FIRMY PODBIJAJĄ ŚWIAT WIELOZADANIOWOŚĆ TO MIT 144 STRONY O BIZNESIE NR 3 (54) MARZEC 2020 cena 12,99 zł (w tym 8 vat) RAHIM z Paktofonki właściciel MaxFloRec: Zarabianie hajsu na rapie przestało być tematem tabu. s. 20 TYTUS z Asfalt Records: HIP-HOP wchłonął POP s. 24 GREENCELL Paweł Ochyński założył swój biznes, bo zwolnili go z pracy. Dziś ma ponad 100 mln przychodów s. 31 PREPERSI Jak się zarabia na apokalipsie s. 52 SEKS PRZEDSIĘBIORCY Jak wygonić pracę z sypialni s. 134 MILIONY NA HIP-HOPIE [Historia o tym jak muzyka blokowisk stała się maszynką do robienia pieniędzy] 6 9 9 6 0 4 S K E D N I I 6 4 0 0 - 0 5 4 2 N S S T E M A T N U M E R U Rozmawiał Kuba Dobroszek Fot. Irek Dorożański Nie mieliśmy pojęcia, jak się robi biznes. Debiut wydaliśmy za pożyczone pieniądze. Moja mama wzięła kredyt, a my go spłacaliśmy. Na początku skupialiśmy się głównie na płytach – muzyka, teledyski – a z czasem poszerzyliśmy portfolio o ubrania – mówi Rahim, raper i założyciel MaxFloRec. H I P - H O P //R A H I M Wizerunek? Zawsze wychodziłem z założe- nia, że muzyka obroni się sama, ale ostatnie lata pokazują, że cała otoczka bardziej wpływa na „hype” wokół artysty. Jest wielu twórców mających świetny PR, którzy są kontrowersyjni i na pierwszy plan wyciągają wszystkie okołomuzycz- ne rzeczy. Ludzie się nimi interesują, a to jest chyba najważniejsze. Nie cieszy mnie fakt, że twórcy stają się coraz bardziej tabloidowi. Na szczęście są również perełki, któ- re umieją przebić się muzyką, a nie wyłącznie wizerunkiem. Na ile wy – jako wytwórnia – kreuje- cie ten wizerunek, a na ile są to de- cyzje konkretnego artysty? Są artyści na tyle kreatywni, ma- jący na siebie świetny pomysł, że nie trzeba im nic doradzać, wystarczy umożliwić realizację własnych po- mysłów. Ale są też artyści, dla któ- rych to muzyka jest ważna, a w du- pie mają image. Wtedy musimy pod- powiadać, nadawać kolorytu. Fajnym casem w tym temacie jest przykład jednego z naszych pod- opiecznych – Kleszcza. W jednym z teledysków pomalował sobie twarz à la Joker, co się bardzo dobrze przyjęło. Zobaczyliśmy, że to ma po- tencjał, więc postanowiliśmy tym imagem zagrać, pojawił się więc człowiek z maską. To się super sprawdziło. Mówiąc wprost: nie wszyscy znali muzykę Kleszcza, ale wiedzieli, że jest taki koleś z „poma- lowanym ryjem”. Dzięki temu zapo- znali się z jego twórczością. Łatwiej pracuje ci się z artystami, którym trzeba podpowiadać wize- runek, czy z tymi, którzy mają już na siebie pomysł? To zależy od charakteru. Najbar- dziej cenię sobie twórców, dla któ- rych warstwa artystyczna jest na pierwszym miejscu, mniej cenię osoby jedynie odtwarzające zastane schematy. Fajnie, jeśli ktoś ma po- mysł na siebie, bo to ułatwia pracę, ale on musi mieć też otwartą głowę i być gotowym na partnerską współ- pracę. MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 21 Jesteśmy w Mikołowie, w siedzibie MaxFloRec. Czym właściwie jest MaxFloRec: wydaw- nictwem, agencją koncertową, firmą odzieżową czy przed- siębiorstwem? RAHIM: Zawsze uważałem, że MaxFloRec to agencja artystyczno- -wydawnicza. Odzieżówka to u nas poboczny temat – nie jest ani głów- nym celem, ani istotnym środkiem wpływów. Skupiamy się na opiece artystycznej, kreowaniu wizerunku artysty, wspieraniu jego pomysłów. Na tym się znamy. Jak to wszystko się zaczęło? Z potrzeby działania po swojemu. Kiedy wydawałem swoje pierwsze płyty, to robiłem to „pod kimś” i często miałem wrażenie – pomija- jąc kontrakty niewolnicze, które kie- dyś były, niestety, na porządku dziennym – że byłem traktowany jako produkt, a nie jak partner. Za- częło mi to doskwierać, bo przecież nagrywałem płyty, które były mniej lub bardziej popularne! Otaczałem się fajnymi i znanymi ludźmi, ale kiedy wchodziliśmy na rynek, w któ- rym to wydawca dyktuje warunki, nie czuliśmy się z tym najlepiej. Chciałeś więc stworzyć przeciwwagę? Tak. Miejsce, w którym artysta czuje, że ma wokół siebie ludzi, któ- rzy o niego dbają, wierzą w niego. Chcą inwestować pieniądze. Czują jego wizerunek. T E M A T N U M E R U Często zdarzają się artyści, którzy na wszystkie propozycje mówią: „nie”? Są malkontenci, ale staramy się z takimi osobami nie wchodzić we współpracę, bo to już na starcie nie wróży niczego dobrego. Chcemy działać długofalowo, każda płyta to dobra wola: nasza i artysty. Młodzi ludzie na ogół jeszcze nie wie- dzą, w którą stronę chcą podążać. Sam to zauważam, spotykam wielu 20-latków, którzy są bardzo niedookreśleni. Chcą robić trochę tego, trochę tamtego, łączyć się z innymi gatunkami... Ciężko takich artystów ustabilizować, trudniej ich przedstawić szerokiej publiczności. Ale chyba nie powiesz mi, że to wynika wyłącznie z wieku. Oczywiście, że nie. Bardzo ważna jest chęć poszukiwania. Zobacz choćby drogę naszego podopieczne- go Grubsona, który przeobraził się ze skocznego zioma w filozoficznie pływającego na nutach artysty. Ewolucja jest naturalną koleją rze- czy, widzę to na swoim przykładzie. Dużo debiutantów się do was zgłasza? Dostajemy sporo demówek. Choć należy pamiętać, że współcześnie zmieniła się rola wytwórni. Coraz wię- cej osób chce działać na własną rękę. Coraz bardziej to wytwórnia musi do- stosowywać się do potrzeb artystów. To znaczy? Jeśli ktoś ma kilka klipów na swo- im kanale na YouTube i te jego tele- dyski osiągną dużą popularność, to takiemu artyście niespecjalnie spieszno do wiązania się z kimś. Na- gle okazuje się, że on zaczyna zara- biać na YouTube, dostaje ofertę na dystrybucję, interes się kręci. Jeśli człowiek jest rezolutny, to naprawdę jest w stanie sobie ze wszystkim po- radzić. Czyli rozumiem, że rola wytwórni zmieniła się wraz z rozwojem Internetu oraz cyfrowej dystrybucji muzyki? YouTube nie pomaga wytwór- niom, pomaga artystom. Kanały wy- twórni straciły na mocy, straciły za- sięgi na rzecz właśnie pojedynczych 22 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 artystów. Rynek jest dynamiczny, ten hiphopowy bardzo mocno się zmienia. Jedno co niezmiennie działa na korzyść wytwórni to doświadcze- nie – jest zespół ludzi pracujących nad karierą danego artysty. Mam przykłady twórców, którzy na pew- nym etapie współpracy z MaxFloRec stwierdzili, że chcieliby spróbować działać sami. Bardzo często wracali do nas z feedbackiem, że nie zdawali sobie sprawy z tego, ile to jest robo- ty, jak dużo trzeba pracować. Kiedy wytwórnie muzyczne prze- stały być tylko wytwórniami, a stały się całymi – jak to określiłeś na po- czątku – agencjami artystyczno- -wydawniczymi? Naszym priorytetem było wydanie pierwszej płyty, na której byśmy nie stracili. Nie mieliśmy pojęcia, jak się robi biznes. Debiut wydaliśmy za po- życzone pieniądze. Moja mama wzię- ła kredyt, a my go spłacaliśmy. Wy- szliśmy ponad kreskę, więc zobaczyli- śmy, że ma to rację bytu, trzeba lepić śniegową kulę. Szukaliśmy osób dzia- łających zajawkowo, szybko zbudo- waliśmy zespół, dzięki któremu udało nam się wydawać kolejne albumy. Wychodziło nam osiągnięcie zbilan- sowania się, widzieliśmy, że jest w tym potencjał. Gdy jakiś album zro- bił górkę, to zdobywaliśmy kasę na kolejną inwestycję. Na początku sku- pialiśmy się głównie na płytach – muzyka, teledyski – a z czasem po- szerzyliśmy portfolio o ubrania. Chcieliśmy po prostu iść trochę pro- mocyjnie, pokazywać nasze logo na bluzie czy T-shircie. Zaczynaliśmy od limitowanych sztuk, z czasem prze- szliśmy do większej produkcji. Dzisiaj już nie da się dać czegoś unikalnego, bo praktycznie wszystko jest dostęp- ne na rynku. Zacznijcie produkować maski anty- smogowe, one są coraz popular- niejsze. To akurat ciekawe, bo my kilka- naście lat temu produkowaliśmy bandany, które wtedy trochę były okryciem szyi, a trochę maskami. To był produkt, który wprowadziliśmy jako jedni z pierwszych w kraju i bardzo dobrze się sprawdzał. Ale mimo wszystko odzież to dla nas wciąż poboczna gałąź biznesu. OD PARU ŁADNYCH LAT SAMI RAPERZY NAWIJAJĄ, ŻE NA SWOJEJ MUZYCE ZARABIAJĄ HAJS. NIE WSTYDZĄ SIĘ O TYM MÓWIĆ, PRZESTAŁO TO BYĆ TEMATEM TABU. ARTYSTA NIE JEST TYLKO CZŁOWIEKIEM KREUJĄCYM DZIEŁO. TO TEŻ OSOBA WYKONUJĄCA KONKRETNY ZAWÓD Zawsze tak było? Wiadomo, że marzą mi się coraz większe kolekcje, ale zauważyłem, że zaangażowanie, które w to wkła- dam trochę pozbywa mnie energii, jaką chciałbym wkładać w muzykę. Stwierdziłem, że nie ma sensu inwe- stować w to nie wiadomo ile czasu i pieniędzy. Kiedyś miałeś dziesięć marek hiphopowych, dziś już liczy się to w setkach bo każdy ma jakąś limitowaną serię. Wiadomo, że są marki, które stworzyły linie bardzo sprytnie, alternatywnie do nazwy wytwórni. Taką wiesz, submarkę. Przykładem jest El Polako. Ktoś ku- puje te ciuchy, bo one są po prostu fajne, nie musi słuchać rapu. Jak oceniasz komercyjne współpra- ce raperów? Wojtek Sokół promuje Samsunga, a jego Prosto wydaje kolekcję z Vistulą i 4F. O.S.T.R. oglą- dasz w Canal + – komentuje ci mecz. To jest okej? To naturalna kolej rzeczy. Parę ładnych lat temu dostałem propozy- cję wystąpienia w reklamie pewnego napoju. Reklama wcale nie była przypałowa, ale jeszcze wtedy śro- dowisko hiphopowe było mentalnie na tyle zamknięte i każde takie działania wykraczające poza równa- ły się z przypięciem komuś odpo- wiedniej łaty, że stwierdziłem, iż pieniądze, które mogę tam zarobić są nieporównywalne do ubytku na wizerunku, jaki mi groził. Zaznaczę, że nie były to miliony złotych, nato- miast środowisko rapowe na pewno by mi tego nie wybaczyło. Sokół nie jest pierwszym raperem, który poja- wił się w tego typu współpracy. Parę lat temu Eldoka reklamował bodajże Sprite’a. Znajdziesz wiele przykła- dów takich połączeń: jedne znajdują się w telewizji, inne w internecie i mediach społecznościowych. Prze- cież sam product placement występu- I I K S Ń A Ż O R O D K E R Schemat na zarobek w polskim rapie jest bardzo prosty: przychody z twórczości danego artysty muszą być większe niż poniesione koszty. To oznacza, że możesz zarobić na płycie, której sprzedało się zaledwie 500 sztuk, a możesz stracić na albumie sprzedanym w nakładzie 15 tys. – mówi Marcin „Tytus” Grabski, prezes zarządu Asfalt Records. Rozmawiał Kuba Dobroszek Fot.Filip Miller T E M A T N U M E R U 24 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 cale nie tak dawno Asfalt Records obcho- dził 20. urodziny. Sto lat! TYTUS: Dziękuję. Wytwór- nia rozwinęła się z mojej aktywno- ści dziennikarskiej – pierwotnie zaj- mowałem się hip-hopem czysto z zamiłowania, a powstanie wytwór- ni nie było działaniem planu bizne- sowego. Kiedy zaczynałem działal- ność, hip-hop nie był jeszcze tak po- pularną muzyką jak współcześnie. Planowałeś tak duży sukces? Absolutnie się go nie spodziewa- łem! Tym bardziej że profil muzycz- ny Asfalt Records był od zawsze trochę z boku tego, co dzieje się w głównym nurcie. Artyści, których promowaliśmy i promujemy – tacy jak Fisz, Łona czy O.S.T.R. – to twór- cy prezentujący muzykę dla wyma- gającego słuchacza. W rapie, jak w każdej muzycznej gałęzi w Polsce, do głosu dochodzą rozmaite projek- ty. O Asfalt Records mówiono swego czasu jako o „inteligentnym hip-ho- pie”. Termin trochę śmieszny, ale w dużym uproszczeniu oddaje to, czym od 20 lat się zajmujemy. Sta- wiamy na jakość, nie na ilość, w ży- ciu kieruję się intuicją i spontanicz- nością, które pozwalają mi podążać w kierunku takich wartości. Z jakimi trudnościami biznesowymi zmagałeś się na początku kariery wydawniczej? Na działalność gospodarczą ni- gdy, na szczęście, nie musiałem brać kredytów. Miałem dość łatwy start, ponieważ – jeszcze jako student – prowadziłem wspierany przez ro- dziców punkt poligraficzny na wy- dziale prawa Uniwersytetu War- szawskiego, więc miałem jakiś tam budżet. Potem stosunkowo szybko zacząłem czerpać zyski z działalno- ści wydawniczej samej wytwórni. Początków nie wspominam jako trudnych, zwłaszcza że w tamtych czasach prowadzenie wytwórni i promowanie artystów nie wymaga- ło takich pieniędzy jak współcześnie. Nie wymagało? Praktycznie nie istniała scena te- ledyskowa, a informacje o artystach rozchodziły się samoistnie. Bardzo duże znaczenie miała sama muzyka, twórców było znacznie mniej. Ła- twiej było się przebić, a hip-hop sta- nowił ciekawostkę, słuchacze ze zniecierpliwieniem czekali na kolej- ne płyty. Internet zmienił sposób funkcjono- wania wytwórni płytowych? Tak, choć należy powiedzieć, że dużo zrobił wzrost zainteresowania samym hip-hopem. Liczba słuchaczy tego gatunku rośnie z roku na rok w postępie logarytmicznym, co spo- wodowało, że rap – z półhobbistycz- nego zajęcia – stał się czymś całko- wicie zawodowym. Z czego wynika ten wzrost popular- ności hip-hopu? Jesteśmy chyba pionierem w Eu- ropie jeśli chodzi o popularność rapu. Wystarczy spojrzeć na listy sprzedażowe, gdzie – z wyjątkiem Dawida Podsiadło i składanek – kró- luje właśnie hip-hop. Na przykład w Niemczech, gdzie podobna fala miała miejsce mniej więcej na po- czątku milenium, to zainteresowanie rapem już wygasło, nie jest aż tak intensywne. Hip-hop od zawsze był czymś nowym, nieznanym. Tak jak swego czasu młodzi ludzie zachwy- cali się punk rockiem czy muzyką elektroniczną, tak później pokochali hip-hop. Warto jednak wspomnieć, że w przypadku rapu mamy do czy- nienia z wyjątkowo liczną grupą twórców, bo – technicznie – sto- sunkowo łatwo tworzyć muzykę hiphopową. Nie potrzebujesz wy- kształcenia muzycznego, nie mu- sisz grać na żadnym instrumencie. Doszło do tego, że hip-hop wchłonął pop, bo dziś w Polsce i na świecie H I P - H O P //T Y T U S artystów popowych, którzy stronią od hip-hopu praktycznie nie ma. Jeszcze w latach 90. było mnóstwo zespołów popowo-rockowych, cho- ciażby U2. Teraz twórcy najwięk- szych hitów wywodzą się ze środo- wiska R’n’B, nawet artyści typowo rockowi sięgają w swojej twórczości po elementy czysto hiphopowe. W Polsce świetnym przykładem mojej tezy jest Taco Hemingway, który trafił swoją twórczością rów- nież do słuchaczy, którzy za fanów hip-hopu się nie uważają. Na przykład do odbiorców radiowej „Trójki”. Tutaj bym się kłócił, bo „Trójka” jest jednak ostatnim bastionem moc- no broniącym się przed hip-hopem. Niewiele utworów rapowych trafiło na dzienną playlistę tej stacji. Hip- -hop jest tam grany jako ciekawost- ka, coś specjalnego. A jednak „Sanatorium” Taco po raz pierwszy usłyszałem właśnie w „Trójce”. W gestii wizerunku artysty jest udostępnianie swojej twórczości wszędzie tam, gdzie nie będzie to uznane za obciach. Pamiętajmy, że jakość i image muszą iść ze sobą w parze, bo możesz być bardzo zdolnym muzykiem, ale bez odpo- wiedniego wizerunku nic nie osią- gniesz. Show biznes jest o tyle spe- cyficzny, że możesz stosować się do wszelkich zasad i reguł, a i tak nie zdobyć chwały. To nie nauka ścisła, dużo zależy od różnych czynników, do końca nieprzewidywalnych. Wiesz, ludzie wiedzą, że coś lubią, stają się fanami danego artysty, do- piero gdy to coś się wydarzy, za- dzieje. Wtedy wiedzą, że tego im brakowało, natomiast trudno prze- widzieć ludzkie gusta. Stąd tak częste nieoczekiwane kariery? One mają związek z wizerunkiem i muzyką, choć nie zawsze, bo cza- sami nawet artysta z kiepską twór- czością, kiepskim imagem osiągnie ogromny sukces. Z resztą uwielbiam pracować z ludźmi, którzy mają na siebie jakiś pomysł. Artysta o ukształtowanej wizji samego sie- bie jest łatwiejszy we współpracy. MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 25 L U D Z I E L U D Z I E 28 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 // L I M I T L E S S ABY ŁATWO OSZCZĘDZIĆ Marek Szymaniak Sara Koślińska jest współzałożycielką i prezeską Limitless – startupu, który stworzył aplikację ułatwiającą osobom takim jak ona, młodym i lubiącym nowe technologie, budowanie finansowego komfortu przez oszczędzanie i inwestowanie. Aplikacja działa w prosty sposób. I właśnie w prostocie tkwi jedna z przyczyn jej sukcesu. Jej użytkownicy nie muszą bowiem długo myśleć ani specjalnie mobilizować się do zarządzania pie- niędzmi, inwestowania i oszczędza- nia. Dlaczego? Bo po zainstalowaniu Limitless użytkownicy każdego dnia robiąc zakupy, odkładają automa- tycznie na swoich kontach drobne kwoty i tym samym realizują wy- znaczone przez siebie cele np. uzbieranie kilku tysięcy złotych na wakacyjny wyjazd czy kilkuset zło- tych na nowy sprzęt elektroniczny. Są też tacy, którzy aplikację traktują jako możliwość odkładania pienię- dzy na emeryturę. – Nasza aplikacja ułatwia oszczę- dzanie, inwestowanie i zarządzanie przepływem gotówki. Niejako „cho- wa” przed użytkownikami część pieniędzy, aby mogli zrealizować postawione sobie cele. Równocze- śnie dba o to, aby nie zostali bez gotówki, bo wypłacanie tego, co już udało się odłożyć, działa demoty- wująco. Dzięki aplikacji nie muszą też samodyscyplinować się i pamię- tać o odkładaniu pieniędzy, bo dzie- je się to automatycznie. Z kolei oso- by, które same oszczędzały i inwe- stowały maksymalizują odkładane kwoty. Rozumiejąc historie ich wy- datków, aplikacja potrafi automa- tycznie stworzyć tzw. buckety oszczędnościowe na stałe wydatki typu ubezpieczenie samochodu, mieszkania itp. i zaproponować im . E W O S A R P Y Ł A R E T A M I tańszą ofertę – wyjaśnia Sara Ko- ślińska. Na pomysł takiej aplikacji wpadł Ka-ming Lim, starszy od Koślińskiej o pokolenie inwestor z Singapuru, który ma już ponad 30 lat doświad- czenia w branży finansowej. – Ni- gdy jednak nie miał do czynienia ze startupami i poszukiwał rozumieją- cego ten świat wspólnika – mówi Koślińska. Pierwotnie Ka-ming Lim złożył propozycję współpracy zna- jomej Sary Koślińskiej, fińskiej przedsiębiorczyni i inwestorce, któ- ra prowadziła kiedyś biznes w Pol- sce. Ona zaproponowała spotkanie z kimś, kogo bardziej zainteresuje ten produkt, a przy tym ma do- świadczenie w pracy w startupach. Tym kimś byłam ja – wspomina Sara Koślińska i dodaje, że po kwa- dransie rozmowy z Ka-ming Limem była zdecydowana. – Powiedziałam mu, że to produkt dla mnie, mam na niego wizję i po prostu wchodzę w to – zdradza. WYGRAŁ UPÓR Przekonanie Ka-ming Lim nie było łatwe. Doradzano mu, aby znalazł wspólnika, który ma wykształcenie techniczne. Jednak Koślińska nie za- mierzała dać za wygraną. Konse- kwentnie wysyłała mu pytania o po- stępy w pracy nad projektem. – Po kilku tygodniach moich nacisków poddał się i powiedział, że jeśli nie zrobi tej aplikacji ze mną, to ona ni- gdy nie powstanie. I miał rację – śmieje się Sara Koślińska. Koślińskiej udało się też przeko- nać wspólnika do zmiany strategii LIMITLESS TO NIE TYLKO APLIKACJA DO OSZCZĘ- DZANIA NA OKREŚLONY CEL, ALE TAK- ŻE POTĘŻNE NARZĘDZIE SPRZEDAŻO- WE PRODUK- TÓW NIEFI- NANSOWYCH SARA KOŚLIŃSKA przekonała wspólni- ka do zmiany strate- gii biznesowej. Opła- ciło się, bo dzięki temu aplikacja szyb- ko zdobyła liczne grono użytkowników biznesowej. Ka-ming Lim pierwot- nie chciał bowiem, aby aplikacja zarabiała na reklamach i sprzedaży usługi bezpośrednio użytkowni- kom. – Lepszym rozwiązaniem okazało się zaoferowanie aplikacji bankom i instytucjom finansowym, które będąc naszymi klientami opłacają roczną licencję oraz pro- wizję za sprzedaż produktów finan- sowych np. ubezpieczeń. Dzięki temu użytkownicy końcowi mogą korzystać z niej bezpłatnie – tłu- maczy Koślińska. Limitless zarabia też na sprzeda- ży przez aplikację produktów niefi- nansowych. System ma bowiem do- stęp do wielu danych transakcyj- nych swoich klientów. Zna też ich zainteresowania i wyznaczone cele, dzięki czemu, kiedy na ich koncie oszczędnościowym pojawi się odpo- wiednia kwota, może zaoferować im produkt dostępny np. na Amazonie, czy lokalnym odpowiedniku. Jeśli użytkownik zdecyduje się na zakup, klikając w link, z aplikacji do Limit- less trafi procent od sprzedaży. Wśród klientów Limitless są już banki np. fiński OP, austriacki Raif- feisen, Grupa Santander i firmy ubezpieczeniowe, a jak zapewnia Koślińska niebawem dołączą do nich także korporacje, które będą mogły zaoferować rozwiązanie swo- im pracownikom, jako dodatkowy benefit. INSTYTUCJE WIELKIE I POWOLNE Jednak droga jaką przeszedł startup nie była usłana różami. Przypomina- ła raczej górską wędrówkę stromą ścieżką. Wprawdzie powstały pod koniec 2016 r. Limitless szybko uzy- skał pierwsze pieniądze na rozruch od holenderskiego akceleratora Star- tupbootcamp i kilku aniołów biznesu (m.in. z Londynu, Singapuru i Au- stralii) oraz węgierskiego banku MKB, które pozwoliły wypuścić MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 29 // Ś W I A T B A T E R I I ENERGIA DO BIZNESU Paweł Ochyński jest założycielem i twórcą Świata Baterii oraz marki Green Cell, czyli największych dostawców baterii, ładowarek i akcesoriów do laptopów w Polsce. Firmę założył, kiedy zwolnili go z pracy. Marek Szymaniak Liczony w milionach zło- tych sukces Świata Baterii oraz Green Cell mógłby nigdy się nie wydarzyć, gdyby Paweł Ochyński nie został zwolniony z salonu sieci Vobis, która zajmo- wała się sprzedażą i serwisem sprzę- tu komputerowego. Ochyński zaczął tam pracę jeszcze na studiach na Wydziale Weterynarii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Początko- wo miało to być zajęcie tylko na wa- kacje, ale pasja do komputerów wciągnęła go do pracy w pełnym wymiarze. Kiedy przeniósł się do Krakowa, Vobis zaczął mieć kłopoty. PAWEŁ OCHYŃSKI na biznesowy pomysł wpadł dzięki obserwacji potrzeb klientów. Sukcesu nie byłoby jednak bez odrobi- ny ryzyka Firma szukała oszczędności, które rozpoczęły redukcje etatów, w tym tego który wiosną 2010 r. obejmo- wał Ochyński. W ten sposób nasz bohater postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Co więcej, miał już na to plan. – Jeszcze pracując w Vobisie (na B2B), zacząłem dorabiać, świadcząc usługi związane z konfiguracją komputerów, ich naprawą w domu klienta itd. W pewnym momencie zacząłem w ten sposób zarabiać więcej niż w salonie. Zauważyłem wtedy, że pierwszym elementem, który eksploatuje się w laptopie jest bateria. Kiedy straciłem pracę wie- działem, że zajmę się sprowadza- niem ich do Polski i handlem przez internet – opowiada Ochyński. Na rozkręcenie biznesu oraz pierwsze większe zamówienie towa- ru z Chin pożyczył pieniądze od ro- dziców. – Jak mnie zwolnili, to wy- chodziłem z galerii handlowej, gdzie był salon Vobisu i rozmawiałem z mamą przez telefon. Powiedziałem jej wtedy, że będę handlował bate- riami sprowadzonymi z Chin. Rodzi- ce pożyczyli mi pieniądze na zakup pierwszego towaru – mówi. Wybór dostawcy towaru nie był łatwy. Ochyński wspomina, że przez miesiąc sprawdzał jakie sprowadzane MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 31 . I E W O S A R P Y Ł A R E T A M L U D Z I E CHCIAŁ POMÓC MAMIE, ZBUDOWAŁ MILIONOWY BIZNES Jakub Pawelski ma zaledwie 21 lat, a już osiągnął spory sukces. Jest twórcą i prezesem LiveKid, czyli firmy oferującej mobilne platformy do obsługi żłobków i przedszkoli, której roczne przychody sięgają kilku milionów złotych. Marek Szymaniak 34 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 Aplikacja LiveKid zapew- ne nigdy by nie powsta- ła, gdyby nie to, że mama Jakuba Pawel- skiego tonęła w tak zwanej papierkowej ro- bocie, z którą musi zmagać się każdy dyrektor przed- szkola i żłobka. – Moja mama pro- wadzi żłobek i widziałem, jak dużo czasu poświęca na to, aby rozliczyć rachunki, sporządzić listę posiłków do zamówienia, a przede wszystkim uzupełnić wszelką dokumentację do- tyczącą np. nieobecności, godzin po- bytu, snu czy ilości zjedzonych posił- ków. Zastanawiałem się, ile czasu mogłaby zaoszczędzić, gdyby wyko- rzystała do tego system informatycz- ny. Chciałem nawet jej taki kupić, ale na rynku nic takiego nie istniało, więc jako programista postanowiłem sam go stworzyć – wspomina Jakub Pawelski. Miał wówczas 17 lat i uczył się jeszcze w informatycznym Tech- nikum Łączności w Krakowie. – Już w czasie nauki pracowałem jako pro- gramista w software-housie, ale „po godzinach” chciałem się rozwijać. Napisanie własnej aplikacji było świetnym wyzwaniem – dodaje. STARTUP NA MATURĘ Szybko okazało się, że aplikacja stwo- rzona „tylko dla mamy” rozwiązuje problem, z którym zmaga się tysiące właścicieli, dyrektorów czy osób za- rządzających żłobkami i przedszkola- mi. – System, który stworzyłem dla mamy mogli używać wszyscy, a co ważniejsze niczego podobnego nie było na rynku. Dodatkowo to był czas, kiedy kończyłem technikum, powoli zbliżała się matura, więc trzeba było zdecydować: studia czy własny biz- nes. W mojej klasie znalazłem wspól- nika Mateusza Kuleszę i założyliśmy spółkę – mówi Jakub Pawelski. – Nie mieliśmy nic do stracenia. Żadnych zobowiązań wobec rodziny czy kredy- tów bankowych na mieszkanie. To idealny czas, aby spróbować stworzyć coś od zera. Firma LiveKid formalnie powsta- ła pod koniec 2017 r., kiedy gotowy był prototyp aplikacji. W pierwszej połowie kolejnego roku, kiedy rówie- śnicy Jakuba przygotowywali się do egzaminu maturalnego, on wraz ze wspólnikiem znajdował pierwszych // L I V E K I D „NIE MA DRU- GIEGO TAKIEGO ZESPOŁU NA POLSKIM RYNKU JAK NASZ. DBAMY, ABY PRACOWA- LI U NAS NAJ- LEPSI Z NAJ- LEPSZYCH” – TWIERDZI JAKUB PAWELSKI klientów. – W połowie 2018 r. z sys- temu korzystało już 20 żłobków. Wtedy zrozumieliśmy, że prawie nie mamy konkurencji i doskonale wypełniamy niszę, ale brakowało nam pieniędzy na szybszy rozwój – opowiada Jakub Pawelski. Tak się złożyło, że Pawelski dostał wówczas lukratywną ofertę pracy od duńskie- go banku Danske Bank. – Chcieli, abym został programistą w ich litew- skim hubie i rozwijał ich aplikację fintechową Mobile Pay. Zgodziłem się, bo wynagrodzenie było astrono- miczne, jak na moje doświadczenie i wiek. Wiedziałem, że za zarobione tam pieniądze będziemy mogli wła- snymi siłami, bez poszukiwania in- westora rozwijać LiveKid – zdradza. Pawelski pracował na Litwie pra- wie rok – do wiosny 2019 r. Jedno- cześnie wraz ze wspólnikiem i za- trudnionym programistą rozwijał LiveKid. Wspomina, że kiedy wrócił na stałe do Polski rozwój nad bizne- sem dynamicznie przyspieszył. – To był kluczowy moment, bo wszyscy wreszcie zaczęliśmy praco- wać w jednym miejscu, a nie jak wcześniej zdalnie z Wilna, Londynu i Krakowa. Mieliśmy kapitał na roz- wój aplikacji i bardzo szybko zdoby- waliśmy nowych klientów – tłuma- czy Pawelski. Opowiada, że odebrał wówczas jeszcze jedną lekcję: ogra- niczonego zaufania. – Zatrudniliśmy handlowca, który miał szukać dla nas klientów w Warszawie. Daliśmy mu sprzęt, czyli siedem tabletów, na których miał prezentować naszą aplikację i sprzedawać je zaintereso- wanym naszą usługą właścicielom placówek. Niestety, po tym, jak je do- stał rozpłynął się w powietrzu. Po kilku tygodniach z prokuratury do- staliśmy wiadomość, że to był oszust, który sprzedał nasz sprzęt. Straty nie były duże, bo to tylko kilka tysięcy złotych. I być może z per- spektywy czasu nie ma to wielkiego znaczenia dla naszego biznesu, ale z pewnością jest to lekcja ograniczo- nego zaufania na całe życie – mówi. DLA DYREKTORÓW, OPIEKUNEK I RODZICÓW Dziś systemu LiveKid korzysta po- nad 500 placówek w całej Polsce. Aplikacja umożliwia dyrektorom za- rządzanie placówką, a funkcjonalno- ści rozwiązują problemy związane z finansami (płatności, rozliczenia z rodzicami), logistyką (np. zamó- wienia posiłków), biurokracją (np. ułatwiają wysyłanie raportów do or- ganów nadrzędnych) czy komunika- cją z rodzicami. – Naszą usługę sprzedajemy w modelu SaaS. Dyrektor placówki płaci miesięczny abonament, a w za- mian dostaje aplikację. Opłaty wyno- szą od 200 do 600 zł miesięcznie MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 35 . I E W O S A R P Y Ł A R E T A M S T R A T E G I E SALAMI BEZ KRZTYNY MIĘSA? WEGAŃSKIE WĘDLINY TO POLSKA SPECJALNOŚĆ 40 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 STRATEGIE ZIELONY RYNEK Pierwszoligowi gracze rynku spożywczego nie mają złudzeń: wege to nie chwilowa moda, ale styl życia, który już silnie wpływa na globalny rynek, a będzie jeszcze bardziej. Nawet, jeśli statystyki wskazują, że w Polsce spożycie mięsa rośnie. // W E G E B I Z N E S Małgorzata Mierżyńska Gdy w jedną ze stycznio- wych niedziel odwie- dzam Wegebazar, rze- czywiście jest ciasno i tłoczno. Rzeczywiście jest sporo wystawców i produktów. Rzeczywi- ście nie są to już tylko smętne paczki tofu czy pulpety z soi, jakie jeszcze do niedawna zalegały w sklepowych lodówkach, ale torty i ciasta, batony, pierożki, pasztety, parówki, pasty, sosy i majonezy, napoje, półproduk- ty i pełne dania, na których widok cieknie ślinka. Tyle że targ odbywa się w centrum Warszawy, większość klientów jest grubo przed trzydziest- ką i kupują, nie pytając o cenę. To odzwierciedla trzy cechy, za pomocą których można w uproszczeniu opi- sać dzisiejszych konsumentów wege w Polsce. Po pierwsze to wielkomiej- scy milenialsi i pokolenie Z gotowe zapłacić za żywność drożej w imię własnego zdrowia – to po drugie – i zwolennicy idei dobrostanu zwierząt i zrównoważonego rozwoju – to po trzecie. Na razie więc to wciąż jeszcze nisza, ale z roku na rok szybko ro- śnie. I będzie puchnąć w tempie kosmicznym. Nie tylko ze względu na wzrost świadomości, dostrzegal- ne już gołym okiem zmiany klima- tyczne i wymogi dostosowywania gospodarki do cyklu zamkniętego, które z pewnością już wkrótce UE postawi producentom mięsa. Tak- że z przyczyn demograficznych: w ciągu najbliższych 10 lat trzech na czterech klientów sklepów będzie wywodzić się z pokolenia mile- nialsów i generacji Z. To oni dziś maszerują w obronie klimatu i po- dzielają poglądy Grety Thunberg na temat problemów środowiskowych związanych z produkcją mięsa. Styl życia, jaki reprezentują – dbałość o wellbeing i planetę – w ciągu najbliższej dekady przejdzie do ma- instreamu i przełoży się na decyzje zakupowe we wszystkich sektorach rynku: od żywności poczynając, przez modę i kosmetyki po trans- port i usługi, żeby wspomnieć tylko pierwsze z brzegu. To ważna infor- macja w najbliższej perspektywie dla producentów przede wszystkim z branży spożywczej. WOJNA POSTU Z KARNAWAŁEM Wiele wskazuje, że jesteśmy na po- czątku dużej zmiany. Choć w skali globalnej wegetarian i wegan nadal jest stosunkowo niewiele – szacunki mówią, że ok. 5 proc. – to już pra- wie co piąty konsument deklaruje, że stara się jeść coraz mniej mięsa. Z danych Europejskiego Związku Wegetarian wynika, że jako wege- tarianie określa się 3,7 proc. Euro- pejczyków, a 1,6 proc. przestrzega diety wegańskiej. – W Polsce według badania opinii publicznej przeprowadzo- nego w maju 2019 r. przez Panel Ariadna 6,6 proc. dorosłych było na diecie wegetariańskiej, a 1,8 proc. na wegańskiej. 3,8 proc. badanych twierdziło, że ograniczyło spożycie produktów mięsnych do ryb – mówi Maciej Otrębski z roslinniejemy.pl i dodaje, że z panelu Ariadna i we- dług danych Mintela wynika, że, w populacji w wieku 18–34 lat w ub.r. co najmniej co 10. osoba nie je mięsa. BIGOS, LECZO, PAELLA... właściwie każda mięsna potrawa ma już na rynku swoją wegeta- riańską lub wręcz wegańską wersję WOJNA POSTU Z KARNAWAŁEM ZARÓWNO RYNKOWA, JAK I INFORMACYJNA TRWA. SZANSE ROŚLINOŻERCÓW NA ZDOMINOWANIE MIĘSOCHOLIKÓW Z ROKU NA ROK ROSNĄ Wszystkie te badania opie- rają się jednak na deklaracjach. Twarde dane z polskiego rynku dowodzą, że mięso trzyma się mocno. Statystyki GUS wskazują, że w 2018 r. Polacy zjedli 76,9 kg mięsa na osobę, czyli aż 9,7 proc. więcej niż w 2017 r.. Według Europejskiego Kodeksu Walki z Rakiem, aż 62 proc. Polaków nie spożywa codziennie warzyw i owoców. Jedynie 2 proc. sięga po nie codziennie zgodnie z zalece- niami, czyli je co najmniej 400 g na dobę. Porównując spożycie warzyw w latach 2002–2016, za- uważyć można nawet spadek ich spożycia o 5 kg na głowę. Wojna postu z karnawałem za- równo rynkowa, jak i informacyj- na trwa. Wobec rosnącej świado- mości zdrowotnej i konieczności rozwiązania problemów klima- tycznych oraz środowiskowych, ale też dlatego, że żyjemy w dobie mediów społecznościowych, szanse roślinożerców na zdomino- wanie mięsocholików rosną. MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 41 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I // W E G E B I Z N E S MIĘSO Z ROŚLIN Bezmięsne mięso, które smakuje i wygląda jak mięso. Masło maślane? Nie, przyszłość polskiego rynku spożywczego oraz okazja biznesowa dla producentów… mięsa. Cezary Szczepański JAAP KORTWEG, właściciel The Ve- getarian Butcher, opracował wegeta- riańskie „mięso” bogate w białko z holenderskiego łubinu. Z jego po- mysłu skorzystał m.in. Burger King Na początku lutego jedna z największych sieci handlowych w Polsce, Lidl, wprowadziła do polskich sklepów linię produktów Next Level Meat. „Jedzenie na ko- lejnym poziomie” to w rzeczywisto- ści wegańskie potrawy udające mię- so, które oficjalnie zadebiutowały na rodzimym dla sieci, niemieckim ryn- ku w zeszłym roku. Co wchodzi w skład Next Level Meat? Na przykład burgery i klopsi- ki, które zamiast mięsa wieprzowe- go czy wołowego powstały z piecza- rek, grochu i buraków oraz ze zbóż, w tym soi i pszenicy. Produkt nie jest jednak ani innowacją światową (znana w USA marka Beyond Meat swoje bezmięsne mięso sprzedaje w marketach od 2016 r.), ani nawet lokalną. Stanowi jednak kolejny krok w rozwoju tej bardzo innowacyjnej kategorii produktowej. BEZMIĘSNA ALTERNATYWA Jeszcze kilka lat temu rynek był czarno-biały. – Był konsument „mięsny” lub „bezmięsny”. Od kil- ku lat pojawia się jednak coraz wię- cej odcieni szarości, czy raczej kolo- rów, co przed producentami stawia coraz większe wyzwania, ale i moż- liwości – zapewnia Katarzyna Gę- bala, prezes zarządu polskiej firmy Polsoja. Prezes Polsoi zwraca uwagę na dwutorowy rozwój rynku pro- duktów wegetariańskich i wegań- skich. – Wśród produktów, którymi można zastąpić mięso wyróżniamy dwie grupy. Jedna to alternatywy dla mięsa, czyli produkty, które nie mają zadania imitować mięso, nato- miast są jego dobrym zastępstwem. Do tej grupy zaliczamy tofu burgery z grzybami lub zielonym groszkiem marki Polsoja czy różnego rodzaju produkty warzywne np: kotleciki jaglane z burakiem naszej drugiej marki – Well Well. Drugą natomiast grupę produktów stanowią bez- pośrednie analogi mięsa, czyli te, które smak i strukturę mięsa mają imitować np.: pulpeciki sojowe, nuggetsy sojowe czy też kultowe parówki sojowe marki Polsoja. Tu faktycznie bliskość z oryginałem jest kluczowa – podsumowuje. TWÓRCY MIĘSA O ile pierwsze produkty wchodzące w skład nowej kategorii to efekt prac innowacyjnych startupów, o tyle współczesny rynek coraz mocniej zapełniony jest przez ofertę producentów tradycyjnego mięsa. Firmy czują bowiem zmiany na rynku i już teraz dostosowują MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 45 I R E H C T U B N A R A T E G E V E H T / N E T T U R M A I L L I ; W E W O S A R P Y Ł A R E T A M I S T R A T E G I E KATARZYNA GĘBALA prezes zarządu firmy Polsoja NIE TYLKO DLA WEGANOgraniczanie lub rezygnacja z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego to szeroko zauwa- żany trend w wielu krajach, w tym w Polsce. Do opinii publicznej dociera wiele niepokojących sygnałów o szkodliwym wpływie przemysłu mięsnego na środo- wisko naturalne, o kiepskiej jakości mięsa dostępnego na rynku itp. To powoduje, że konsumenci coraz bar- dziej świadomie wybierają produkty spożywcze, a grupa tzw. fleksitarian, czyli osób świadomie ograniczających spożycie mięsa rośnie. Tacy konsumenci w naturalny sposób zwracają większą uwagę na produkty roślinne, w tym te imitujące mięso. MIĘSO Z ROŚLIN NIE TYLKO W DOMU Innowacyjne produkty można kupić nie tylko w skle- pach, ale także spożyć w restauracjach. Mowa tu nie tylko o miejscach, w których z zasady sprzedawane są produkty wegańskie, ale także globalne fast foody. W 2019 r. Burger King wprowadził w Pol- sce nową wersję jednego z najbardziej znanych burgerów – Whoopera. Whooper Rebel nie zawiera wołowiny, ale jej zamiennik stworzony przez markę The Vegetarian Butcher. Wokół debiutu pojawiły się jednak kontrowersje – bo o ile sam produkt mięsa nie zawiera, o tyle przygotowywany jest na grillu, na którym przyrządzane są tradycyjne burgery. Nie spełnia więc wymogów stawianych przez wegan, co wywołało spore zamieszanie w mediach spo- łecznościowych. Burger King nie jest osamotniony w rewolucji – np. Bobby Burger wprowadził burgery z roślinnym kotletem marki Linda McCartney Food. się do nowych konsumentów, nie rezygnując z klasycznych potraw mięsnych. – Przykładem może być wiodący niemiecki producent mięsa Rugenwalder Muhle, który w 2012 r. zdecydował się na wpro- wadzenie pierwszych roślinnych alternatyw, które obecnie gene- rują już 30 proc. ich przychodów – komentuje Karolina Kosno, PR  Communication Manager z orga- nizacji ProVeg Polska. Na rynku znane są także polskie firmy. Przykładowo, od ok. 20 lat działa polska firma Polsoja, która produkuje roślinne tofu. Kilka lat temu jej przedstawiciele podjęli decyzję o wejściu w segment pa- rówek, kiełbas i bezmięsnych wę- dlin. W Polsce jednak dominującą pozycję na rynku mają takie firmy, jak Sokołów, Pekpol czy Silesia. Elementem łączącym ich ofertę jest posiadanie konkretnej linii produk- tów pod wspólnym brandem: Soko- łów ma „Z gruntu dobre”, Pekpol „Dziarskie Jarskie”, a Silesia „Be- Vege”. Produkty trafiają nie tylko do typowych sklepów spożywczych, ale także np. do restauracji działa- jących w sklepach Ikea czy na stacje Orlen lub Lotos, a dokładnie jako „wkład” do znanych i przez wielu lubianych hot dogów. Mimo rosnącej oferty zdaniem przedstawicielki ProVeg w Polsce producenci mają jeszcze szerokie pole do popisu. – Wciąż jednak nie dorównujemy naszym zachodnim sąsiadom w ofercie i dostępności zamienników mięsa. Spodziewamy się natomiast znacznego rozwoju 46 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 RYNEK MIĘSNYCH ZAMIENNIKÓW W CIĄGU NAJBLIŻSZYCH KILKU LAT MOŻE ROSNĄĆ W TEMPIE 7 PROC. ROCZNIE. DO 2023 R. OSIĄGNIE WARTOŚĆ 6,3 MLD DOL. polskich marek i wprowadzania kolejnych zagranicznych produ- centów – zapewnia. BIZNESOWY SKOK Producenci mięsa nową kategorię traktują bardzo poważnie. – Linię pasztetów warzywnych „Dziarskie Jarskie” wprowadziliśmy na rynek na początku 2019 r. Już wcześniej otrzymywaliśmy pytania od klien- tów o tego typu wyroby. Nasze pasztety produkujemy z nieprze- tworzonych warzyw, w składzie nie ma żadnych substancji konserwują- cych, wzmacniaczy smaku i sztucz- nych barwników – tłumaczy To- masz Łączyński, prezes ZM Pekpol Ostrołęka. Mimo że produkty bezmięsne są droższe niż ich mięsne odpowied- niki, firma nie zrezygnowała z roz- woju oferty. – Chociaż na początku odbiorcy porównywali nas cenowo, argumentując, że inne produkty są tańsze, to nas nie zniechęciło. Uznaliśmy, że jest grupa odbior- ców, która będzie chciała z tego skorzystać, która potrzebuje wła- śnie takich produktów. Jest to pro- dukt na miarę czasów, jeśli chodzi o względy zdrowotne, zastosowane składniki, wpisujący się w trendy S T R A T E G I E HULAJNOGI GONIĄ ROWERY Popularność miejskich rowerów rosła dopóki na drogi nie wjechały elektryczne hulajnogi. Ale rowery nie dają za wygraną. Operatorzy mówią, że na dłuższą metę to właśnie rowery ten wyścig wygrają. LIME I HIVE to naj- więksi na świecie operatorzy elek- trycznych hulajnóg do wynajęcia. Po po- czątkowych, global- nych sukcesach ich prywatni inwestorzy zaczęli jednak po- wątpiewać w długo- falową opłacalność modelu biznesowego Warto przypomnieć, że pierwsze 20 min jazdy warszawskim miejskim rowerem jest bezpłatne, a w przy- padku hulajnóg już na starcie płaci się od 2 do 3 zł. Potem każda minuta jazdy to kolejne 45–50 gr. Aleksandra Myczkowska-Utrata zapowiada, że Nextbike zamierza realizować ekspansję na kolejne miasta, biorąc udział w nowych przetargach. – Prowadzimy bardzo relacyjny biznes. Dzięki wielolet- niemu doświadczeniu z roku na Marek SzymaniakWedług szacun- ków firmy do- radczej Roland Berger w tym roku globalna wartość rynku tzw. bike sha- ringu wyniesie 5,8 mld dol. W Pol- sce jego wartość szacuje się na 80 mln zł. Nic więc dziwnego, że w ten segment, zdominowany przez niemiecką sieć bezobsługowych wy- pożyczalni rowerów Nextbike, wchodzą kolejni gracze. Rynek rósł, bijąc co sezon rekordy liczby wypo- życzeń. W 2019 r. jednak bardzo przyhamował, kiedy do gry wkro- czyły modne elektryczne hulajnogi. Do Nextbike, który nad Wisłą działa od 2011 r., należy obecnie ponad 80 proc. polskiego rynku bike sharingu. W minionym se- zonie firma obsługiwała w Polsce 45 systemów w 11 województwach i posiadała blisko 20 tys. rowe- rów (trzeciej i czwartej generacji, standardowe, tandemy, dla dzieci, familijne/cargo, handbike, trójko- łowe, składaki oraz standardowe elektryczne i standardowe wypo- sażone w foteliki do przewożenia dzieci). Liczba rowerów ogółem w stosunku do roku poprzedniego wzrosła o jedną trzecią. W tym okresie rosła nie tylko flota, ale też liczba stacji. Tylko w Warsza- wie w systemie Veturilo liczba stacji wzrosła z 377 w 2018 r. do 390 w ub.r. Jednak nie pozwoliło to utrzymać rosnącego trendu wy- pożyczeń. W poprzednim sezonie firma na terenie stolicy odnotowała 48 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 5,9 mln wypożyczeń – rok wcze- śniej blisko 0,5 mln więcej. Spadek zainteresowania wypo- życzalniami rowerów odnotowano również w Łodzi, Poznaniu, Rado- miu i Szczecinie. W tym ostatnim z miast liczba wypożyczeń była w ub.r. mniejsza o 80 tys. Spadła bo- wiem do 410 tys. z 490 tys. w 2018 r. Zdaniem włodarzy miasta to efekt rosnącej konkurencji ze strony, chęt- nie wybieranych przez młode osoby, elektrycznych hulajnóg. Podobnie sprawa wygląda w Warszawie, gdzie działa pięciu prywatnych operatorów hulajnóg oferujących już blisko 5 tys. takich pojazdów. NA HULAJNOGACH JEŻDŻĄ MŁODZI Z danych firmy Nextbike wynika, że e-hulajnogi przejęły 5–7 proc. ryn- ku rowerów miejskich. Taki wynik z pewnością można uznać za sukces ich operatorów. Jednak Aleksandra Myczkow- ska-Utrata, dyrektor ds. komunikacji Nextbike Polska twierdzi, że taki wzrost był możliwy dzięki rozwo- jowi infrastruktury, w tym dróg dla rowerów, co sprzyja pojawianiu się alternatywnych urządzeń transportu współdzielonego. – To prawda, że hulajnogi „przejęły” 5–7 proc. rynku rowerów miejskich. Trzeba mieć jed- nak na uwadze efekt nowości i grupę docelową. Hulajnogi najczęściej wybierane są przez młodzież i osoby przed trzydziestką – uważa Aleksan- dra Myczkowska-Utrata i dodaje, że niewątpliwie przewagą Nextbike jest cena – rower to środek transportu o wiele tańszy. STRATEGIE S T R A T E G I E JAK ZAROBIĆ NA ARMAGEDONIE Prepersi (inna forma to Atak zombie? Wojna? Powódź? Huragan? Epidemia śmiertelnego szczepu wirusa? A może długotrwała awaria dostaw wody i prądu? To tylko niektóre niespodziewane zagrożenia, na które przygotowują się prepersi. A z nimi robi to biznes. preppersi) to ludzie, którzy starają się przy- gotować siebie i swoje rodziny na niespodzie- wane wydarzenia zmie- niające nasz spokojny, cywilizowany świat w piekło. Ruch preperingu (od angielskiego słowa prepare, czyli „przygotowywać się”) narodził się w Stanach Zjednoczo- nych po zamachach terrorystycz- nych w latach 90. XX w., a po ata- kach z 11 września 2001 r. rozwinął na dobre. Dziś w USA jest ponad 52 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 Marek Szymaniak 3 mln prepersów, a ich liczba rośnie proporcjonalnie do powiększającej się listy potencjalnych zagrożeń. Na takiej samej zasadzie prepersi pojawili się nad Wisłą. Zaczęło ich przy- bywać przed kilku laty, kiedy wybuchł konflikt zbrojny na Ukrainie. Nasze po- łożenie geograficzne i bolesna historia, a ostatnio zagrożenia związane ze nad- chodzącą katastrofą klimatyczną spra- wiają, że osób, które chcą być „gotowe na wszystko” jest coraz więcej. Szacuje się, że w Polsce jest już kilkadziesiąt ty- sięcy prepersów, a to już pokaźna baza klientów, którzy potrzebują nie tylko STRATEGIE specjalistycznego sprzętu i wiedzy, ale przede wszystkim zapasów żywności i wody. Człowiek bez wody może przeżyć kilka dni. Bez jedzenia wytrzyma trzy tygodnie. Dlatego każdy prepers ma w swoim domu oraz bezpiecz- nym schowku w terenie zapasy, któ- re pozwolą przetrwać mu kryzysowy okres. Żywność z bardzo długim terminem ważności dostarcza na przykład świętokrzyska firma Marlej, która od 1989 r. zajmuje się m.in. przetwórstwem mięsa. Zakład po- wstał z inicjatywy dwóch braci Piotra i Zbigniewa Piwowarczyków. Firma początkowo zajmowała się tylko ubojem drobiu, bo inni członkowie rodziny parali się hodowlą kurcza- ków. Z czasem jednak rozwinięto ofertę m.in. o produkcję konserw. Od 2014 r. w ofercie Marlej są także kon- serwy dla prepersów („Wek Preper- sa”, „Skrzydło Prepersa” czy „Udo Prepersa”) w różnych odsłonach smakowych. Ich receptury powstały przy udziale Pierwszego Polskiego Prepersa – Adolfa Kudlińskiego. Co ważne nie zawierają one żadnych sztucznych substancji, a mimo to są gotowe do spożycia co najmniej przez 1,5 roku od daty produkcji. – Pomysł produkcji konserw dla prepersów powstał w wyniku panującej kilka lat temu mody na tę tematykę. Poza tym nasze produkty wpisywały się w dogmaty szeroko pojętego preperingu. Są zdrowe, bo zawierają w składzie 100 proc. mięsa bez żadnych sztucznych sub- stancji i konserwantów (jedynymi dodatkami są naturalne przyprawy i sól), a przy tym można długo je przechowywać, dlatego idealnie nadają się do tworzenia zapasów żywności – mówi Piotr Piwowar- czyk, prezes firmy Marlej, i dodaje, że ceny konserw mięsnych oscylują od 5 do 12 zł. – Początkowo nasza produkcja opierała się na czterech rodzajach konserw. Obecnie mamy ich dziewięć. Pomysły na receptury przychodziły z czasem. W dłuższym okresie planujemy poszerzyć jeszcze naszą ofertę – dodaje. LICZY SIĘ JAKOŚĆ Dziś w firmie Marlej pracuje 13 osób. Piwowarczyk zdradza, że jej klien- tami są przede wszystkim osoby szukające wysokiej jakości pro- duktów, dbający o własne zdrowie i posiadający elementarną wiedzę o produkcji żywności. – Chodzi o wiedzę na temat powszech- nie stosowanych konserwantów, barwników i innych składników o wątpliwej reputacji. To jest jedno z głównych kryteriów wyboru na- szych produktów, ale oczywiście są to też tak prozaiczne powody, jak smak, zapach czy struktura naszych produktów, które różnią się znacz- ne od tych produkowanych przez duże firmy – wyjaśnia Piwowarczyk i zdradza, że sprzedaż produktów dla prepersów odbywa się przede wszystkim przez internet. Tam też, głównie w mediach społecznościo- wych i przez stronę internetową, firma je promuje. – Jednak naj- lepszą reklamą są opinie naszych klientów. Prepersi często wymie- niają się informacjami na forach in- ternetowych, polecając sobie nasze produkty – twierdzi. Piwowarczyk uważa, że na rynku panuje duża konkurencja, ale władze Marlej się jej nie obawiają. – Na- sza przewaga to przede wszystkim indywidualne podejście do klienta oraz wysoka jakość produktu, któ- rego nie da się łatwo skopiować. Nie obawiamy się dużych zakładów, które istnieją na rynku od dłuższego czasu, gdyż nie jest to nasza ka- tegoria wagowa – zapewnia Piotr Piwowarczyk. Mówi, że firma jest rentowna, a jej kapitał zakładowy wynosi 50 tys. zł. – Produkcja kon- serw to tylko jedna z gałęzi naszej działalności. W przyszłości chcemy poszerzyć portfolio naszych produk- tów i dotrzeć do nowych klientów. Skupiamy się też na konsolidacji, bo branża charakteryzuje się dużą nie- pewnością spowodowaną wzrostami m.in. cen mięsa – tłumaczy. Oczywiście żywność to tylko jeden z elementów stałego wypo- sażenia każdego szanującego się prepersa. Fundamentem jest też tzw. plecak ucieczkowy, który stan- dardowo do pełna wypakowany jest niezbędnym sprzętem. A taki oferuje np. działający od 2015 r. in- ternetowy Sklep Polskiego Prepersa, którego założycielem jest Patryk Górski. Przedsiębiorca ma doświad- czenie w branży energetycznej // P R E P E R S I W POLSCE JEST JUŻ KILKADZIESIĄT TYSIĘCY PREPERSÓW. TO DOSKONALI KLIENCI, ALE POTRZE- BUJĄ SPECYFICZNYCH PRODUKTÓW. NA PRZYKŁAD PLECAKÓW CZY KOMPASÓW SPRZEDAWANYCH W SKLEPIE PATRYKA GÓRSKIEGO i stoczniowej, a sklep ze sprzętem i żywnością dla prepersów to jego dodatkowa działalność. – Stworzyłem markę Sklep Pol- skiego Prepersa, bo interesuje się tą tematyką i w tej niszy zauważyłem rynkową okazję, aby spróbować założyć własny biznes. Obecnie prowadzimy sprzedaż internetową, a część produktów jest dostępna w partnerskich sklepach stacjonar- nych na terenie Trójmiasta – in- formuje Patryk Górski. W ofercie jego sklepu są m.in. żywność, czyli głównie mięsne konserwy, artykuły obronne (maski przeciwgazowe, pi- stolety gazowe, pałki teleskopowe), przedmioty pomocne do przetrwa- nia w terenie (kompasy, składane saperki, krzesiwa, apteczki, linki, namioty czy filtry do uzdatniania wody), a także materiały edukacyj- ne, czyli książki i poradniki uczące np. gotowania w terenie lub lecze- nia ziołami. MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 53 KONSERWY FIRMY MARLEJ mają bardzo długi termin ważności i składają się tylko z naturalnych składników. Dlatego chętnie sięgają po nie prepersi K C O T S E B O D A ; E W O S A R P Y Ł A R E T A M I P O L S K I E S P E C J A L N O Ś C I Krajowe Inteligentne Specjalizacje (KIS) to dziedziny, w których polska gospodarka ma największy potencjał i które należy wspierać. W większości programów unijnych, gdzie pieniądze rozdzielane są na poziomie krajowym, projekty muszą wpisywać się w którąś z KIS. To swego rodzaju filtr kierujący strumień unijnych pieniędzy na kierunki sprawiające, że polska gospodarka ma stawać się bardziej innowacyjna. Jak to wygląda w praktyce, jakie najciekawsze firmy czy projekty mamy w tych dziedzinach, co nowego się w nich pojawia? Odpowiedzi znajdziecie w kilku kolejnych tekstach, gdzie przyjrzymy się najciekawszym spośród naszych krajowych specjalizacji, pokazując je przez pryzmat wpisujących się w nie polskich przedsiębiorstw. 56 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 STRATEGIE // M E D Y C Y N A ZNALEŹĆ ODPOWIEDZI NA CHOROBY Krzysztof Orłowski W diagnostyce i telemedycynie w przypadku sukcesu wygrana może być bardzo duża, lecz szanse na nią niestety są zwykle niepewne. Kluczem do sukcesu w tej branży często jest – poza świetnym pomysłem – umiejętne połączenie wykorzystywania przez firmę środków unijnych oraz inwestycji kapitałowych. Akurat w tej branży wy- jątkowo często impul- sem do założenia firmy jest realna czy wręcz paląca potrzeba. Tak było np. w przypadku NephroLab Plus. Zaczę- ło się od tego, że córka prof. Macieja Mazura, pomysłodawcy i współzało- życiela firmy, w 2012 r. zachorowała na zespół nerczycowy. To rzadkie schorzenie o podłożu autoimmuno- logicznym ujawniające się najczę- ściej u małych dzieci. Nie da się go w pełni wyleczyć, a jedynie zaleczyć. Polega na masywnym pojawieniu się białka w moczu. Wraz z tym pojawia- ją się obrzęki. Różne czynniki mogą wywołać nawrót choroby, np. infek- cje, ugryzienia owadów, w związku z czym regularnie trzeba się badać. – Standard jest taki, że co ty- dzień trzeba robić badanie ogólne moczu – jak się w nim wykaże obecność białka, natychmiast trzeba kontaktować się z lekarzem, a czę- sto kończy się to hospitalizacją. W przypadku naszej córki zdarzało się to co dwa miesiące, czasami czę- ściej – mówi Maciej Mazur. W leczeniu wykorzystywane są głównie sterydy podawane w du- żych dawkach, których już po ustą- pieniu objawów nie można od razu odstawić. Leki te mają niestety silne skutki uboczne. Powodować mogą m.in. otyłość, nadciśnienie, jaskrę, zaćmę czy spowolnienie wzrostu dziecka. Kilka lat przymusowego zaj- mowania się tą tematyką plus wykształcenie – Maciej Mazur jest chemikiem pracującym na Uniwersytecie Warszawskim – do- prowadziło go do interesujących wniosków. Punktem wyjścia było dostrzeżenie niedostatków w sto- sowanym obecnie diagnozowaniu nawrotów choroby. Okazało się, że pewne jej symptomy można bo- wiem dostrzec wcześniej. To sprawa bardzo istotna, ponieważ przy od- powiednio szybszej reakcji leczenie może być mniej inwazyjne i można wówczas zastosować mniejsze daw- ki leków. Z opracowaną na własne potrze- by metodą wczesnego diagnozowa- nia symptomów nawrotu choroby prof. Mazur trafił do Uniwersytec- kiego Ośrodka Transferu Techno- logii, z którym już wcześniej przy innych okazjach współpracował. To tam poradzono mu, by ją opatento- wał. Po uzyskaniu patentu wspólnie z dr Elżbietą Kuźmą-Mroczkowską i dr hab. n. med. Małgorzatą Pań- czyk-Tomaszewską z Warszaw- skiego Uniwersytetu Medycznego założył NephroLab Plus, spółkę, której celem jest rozwinięcie i sko- mercjalizowanie tego odkrycia. Na projekt pod tytułem „Opra- cowanie metod analizy składników NEPHROLAB PLUS to firma, która wie, jak szybko wykryć nawrót zespołu nerczycowego SCOPE FLUIDICS stawia na urządzenia diagnostyczne białkowych w moczu do zastosowań w diagnostyce chorób nerek” firma pozyskała blisko 4,4 mln zł. z POIR z Poddziałania 1.1.1, czyli tzw. Szyb- kiej ścieżki. Projekt ten potrwać ma 4 lata. Co będzie dalej? Celem jest opracowanie i wprowadzenie na rynek dwóch produktów: prostych w obsłudze testów dla pacjentów oraz metody, którą można byłoby wykorzystywać do laboratoryjnego potwierdzenia wyników. Kolejnym krokiem byłoby zmodyfikowanie standardów leczenia pacjentów. Krótko mówiąc, poprawienie stanu zdrowia i jakości życia kilku tysięcy MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 57 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I MOJA FIRMA ZARZĄDZANIE, MARKETING, HANDEL, FINANSE, NOWE TECHNOLOGIE, DRIVE → 62 | MARKETING SKUTECZNA AKCJA PROMOCYJNA 80 | SKUTECZNY BIZNES W HANDLU ASORTYMENT DLA SKLEPU 100 | PPK SZANSA DO WYKORZYSTANIA 65 | FINANSE OSTATNI DZWONEK NA DUŻE DOTACJE DLA MSP 68 | AKADEMIA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI BIURO, SKLEP, MAGAZYN 72 | ZARZĄDZANIE ZOSTAŃMY PRZYJACIÓŁMI K C O T S E B O D A 75 | FINANSE STABILNE CENY ROPY TO TEŻ OKAZJA 78 | FINANSE METAL DROŻSZY NIŻ ZŁOTO 83 | DRIVE DOKĄD JEDZIEMY, CZYLI MOTORYZACYJNE TRENDY LAT 20. XXI W. 90 | DRIVE KUBICA W FORMULE 1 W DTM 92 | DRIVE LUKSUS I DUŻE UMIEJĘTNOŚCI 96 | CYBERBEZPIECZNY PRZEDSIĘBIORCA CAŁY NASZ ŚWIAT W KOMÓRCE – JAK GO NIE STRACIĆ 108 | PRAWO I PODATKI PAŃSTWO KONTRA PRZEDSIĘBIORCY 111 | PRAWO I PODATKI PLUSY DODATNIE I PLUSY UJEMNE 114 | PRAWO I PODATKI CZEKAJĄC NA BREXIT 118 | UWAGA! KONTROLA SKARBOWA! PROWOKACJA BARTOSZYCKA MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 61 // F I N A N S E OSTATNI DZWONEK NA DUŻE DOTACJE DLA MSP Ten rok to ostatni moment, w którym możliwe będzie pozyskanie przez MSP dużej dotacji finansowej. Raczej nie ma co liczyć, że takie szanse, jakie stwarzał Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka, jeszcze się powtórzą. Firmy, które chciałyby zrealizować projekty – szczególnie te wymagające dużych nakładów na badania lub wdrożenie – zdecydowanie powinny się pospieszyć, by skorzystać z tego co jeszcze zostało. Krzysztof Orłowski Na pierwszy rzut oka widać, że pieniądze się kończą. W har- monogramie konkursów na 2020 r. podobnie jak w poprzed- nich latach znajdziemy najważniej- sze pozycje takie jak Szybka ścież- ka (Poddz. 1.1.1) czy Badania na ry- nek (Poddz.3.2.1). Jednak kwoty zaplanowane na konkursy w tym roku są już wyraźnie mniejsze. W tym drugim wypadku w tego- rocznych konkursach do rozdania jest raptem 750 mln zł – w zeszłym K C O T S E B O D A roku było to 2,6 mld zł. Jednocze- śnie w wielu programach już w ogóle nie będą rozpisywane nowe konkursy. Na przykład do 16 marca składać można wnioski w ostatnim, rozpisanym jeszcze w zeszłym roku, konkursie w pro- gramie sektorowym B+R GameINN (skierowanym do branży gier kom- puterowych), na który przeznaczo- ne zostało 100 mln zł. W zeszłym roku były trzy takie programy: GameINN, INNOSTAL i INNOship, a przeznaczona na nie łącznie alo- kacja wynosiła prawie 500 mln zł. Ubywa również cennych z per- spektywy firm mniejszych progra- mów takich jak np. Poddziałanie 2.3.4 Ochrona własności przemy- słowej. Umożliwiało ono zdobycie dofinansowania na uzyskanie praw patentowych lub ochrony praw do produktu na rynku zagranicznym. Jednak nowości jest niewiele. Zapowiadane przez NCBR konkursy tematyczne (informuje o nich dy- rektor NCBR– patrz ramka) czy Granty na Eurogranty z oferty PARP. To z kolei program, który ma zachęcić przedsiębiorstwa do ubiegania się o środki z programów unijnych rozdzielanych z Brukseli (takich jak Horyzont 2020, ale nie tylko). MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 65 M O J A F I R M A ZOSTAŃMY PRZYJACIÓŁMI Marek Szymaniak Rozstania zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym nie są łatwe. Kiedy jednak przebiegają w zgodzie i wzajemnym szacunku, obie strony mogą wiele na nich zyskać. Byli pracownicy są nie tylko źródłem informacji o naszej firmie dla nowych kandydatów, ale też mogą pomóc im się wdrożyć. Współpracę koń- czy dziś zazwy- czaj mniej lub bardziej oficjal- ne pożegnanie, a w lepszej wer- sji tzw. exit in- terview. – To zdecydowanie za mało – mówi Katarzyna Tang, specjalistka od rekrutacji oraz założycielka Re- cruitment Open Community Polska. Jej zdaniem pracodawcy powinni 72 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 utrzymywać dobre relacje ze swoimi byłymi pracownikami, bo dzięki temu mogą wzmocnić wizerunek do- brego miejsca pracy, ułatwić procesy rekrutacyjne i znaleźć nowych uta- lentowanych ludzi. – Były pracownik to skarb, bo jest najbardziej wiary- godnym źródłem informacji o naszej firmie. Nie korzystając z jego wie- dzy, doświadczeń, a także pomocy przy znalezieniu nowego pracowni- ka i zapełnieniu zwalnianego stano- wiska, strzelamy sobie w stopę – podkreśla Tang. MOSTY I DRZWI Taki strzał w stopę to powszechna praktyka w polskich firmach. Z ba- dań Pracuj.pl wynika, że tylko 8 proc. ankietowanych pracowni- ków utrzymuje kontakt z byłym pracodawcą z inicjatywy dawnych przełożonych. Zdecydowana więk- szość (63 proc.) tego nie robi, a za- // F I N A N S E STABILNE CENY ROPY TO TEŻ OKAZJA Emil Szweda Geopolityczne zawirowania wywołują krótkotrwałe szoki i skoki notowań ropy. W dłuższym terminie o cenie decydują popyt i dostępność surowca. Popyt zaś w kolejnych dekadach będzie raczej malał. Czy warto zatem inwestować w czarne złoto? 14 września 2019 r. rebeliancki ruch Huti zaatakował – przy użyciu dro- nów – instalacje w saudyjskiej rafi- nerii. W rezultacie Arabia Saudyjska straciła – czasowo – około połowy mocy wydobywczych, a jest to ok. 11 mln baryłek ropy naftowej dzien- nie. Liczba równie dobra jak każda inna. By być bardziej obrazowym – każdego dnia na świecie wydoby- wa się ok. 100 mln baryłek ropy, co pod koniec 2019 r. o mniej więcej 2 proc. przewyższało dzienny popyt na ten surowiec. W następstwie ataku światowe dostawy zostały zatem uszczuplone o 5 proc. Na dzień przeprowadzenia ataku wybrano sobotę, więc na re- akcję rynku trzeba było poczekać dwa dni. Wzrost notowań ropy WTI z 55 dol. za baryłkę do 64 dol. za ba- ryłkę był tyleż spektakularny, co krótkotrwały. Już 10 dni później notowania wróciły do 55 dol., a na początku października spadły do 51 dol., czyli poniżej poziomu sprzed ataku. Arabia Saudyjska przywróciła pełne wydobycie już 25 września ub.r. 3 stycznia br. miało miejsce inne zdarzenie, które także wpłynęło wy- K C O T S E B O D A INWESTORZY ZDAJĄ SIĘ IGNOROWAĆ ROSNĄCE ZAGROŻENIE GEOPOLITYCZNE DLA STABILNOŚCI DOSTAW, A PRZEZ TO TAKŻE I NOTOWAŃ CEN ROPY NAFTOWEJ NA ŚWIATOWYCH RYNKACH raźnie na przebieg notowań. USA – również przy użyciu drona – do- konały udanego zamachu na życie Kasema Sulejmaniego – irańskiego generała podejrzewanego o inspiro- wanie i organizowanie działań terro- rystycznych wymierzonych w cele i interesy USA na Bliskim Wschodzie. Jeszcze tego samego dnia notowania ropy wzrosły z 61 dol. za baryłkę do 64 dol., osiągając maksimum trzy dni później, nieco powyżej 65 dol. za ba- ryłkę. Następnie – gdy tylko okazało się, że konflikt przynajmniej na razie nie będzie eskalowany – notowania wróciły do 57,5 dol. za baryłkę. Pytanie, które się nasuwa przy okazji tych dwóch wydarzeń, jest MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2020 75 M O J A F I R M A METAL DROŻSZY NIŻ ZŁOTO Notowania palladu biją rekordy popularności. W ciągu czterech lat jego notowania wzrosły z 500 dol. do 2,5 tys. dol. za uncję. Za tym wzrostem stoi splot niezależnych zdarzeń – volskwagenowska dieselgate, smog w chińskich miastach i zapomniane inwestycje w RPA. Emil Szweda PALLAD (Pd, łac. palladium) w czystej postaci jest lśniący i srebrzystoszary Biorąc pod uwagę, że roczne wydobycie palla- du to nieco ponad 200 t, przy ponad 3 tys. t wy- dobywanego złota, nie powinniśmy się dziwić, że pallad (2,5 tys. dol. za uncję) jest wyceniany wyżej niż kró- lewski kruszec (1,6 tys. dol. za uncję). Sęk jednak
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

My Company Polska - e-wydanie
Numer:
3/2020

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również: