Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00108 006270 12459923 na godz. na dobę w sumie
My Company Polska - e-wydanie - 5/2018
My Company Polska - e-wydanie - 5/2018
Numer: 5/2018 Archiwum publikacji: numery archiwalne
Wydawca: Tarsago Polska Język publikacji: polski
ISSN: 2450-0046 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: e-prasa >> biznesowe, branżowe, gospodarka
Porównaj ceny (wydanie papierowe, wydanie cyfrowe (-8%)).
My Company Polska to magazyn biznesowy skierowany do grupy małych i średnich przedsiębiorców, właścicieli tych firm i ich managerów. Jego zadaniem jest pomagać im w prowadzeniu biznesu, informować o rzeczach dla nich najważniejszych, a także inspirować do rozwoju. 

Każdy numer magazynu składa się z czterech sekcji. W otwierającej pismo sekcji Know What przedstawiane są historie liderów firm i skuteczne strategie. W części Dossier redakcja przybliża reguły funkcjonowania wybranej branży lub gałęzi gospodarki, zaś w sekcji Know How zamieszczone zostaną liczne poradniki, pomagające prowadzić biznes w Polsce – z dziedziny finansów, inwestycji, ubezpieczeń, zarządzania, prawa i księgowości. W kończącej miesięcznik sekcji Life Style publikowane są artykuły o motoryzacji, kulinariach czy podróżach.
 
Autorami piszącymi do My Company Polska są dziennikarze-eksperci oraz autorytety w branży biznesowej. Miesięcznik współpracuje z największymi organizacjami zrzeszającymi polski biznes, a także organizuje własne konferencje i szkolenia. 

Darmowy fragment publikacji:




EKG: JAK ROBIĆ BIZNES Z INDIAMI s. 37 KONSTYTUCJA BIZNESU – CZY POMOŻE PRZEDSIĘBIORCOM? s. 18 STREFA LUDZI PRZEDSIĘBIORCZYCH NR 5 (32) MAJ 2018 | cena 12,99 zł (w tym 8 vat) MyCompanyPolska.pl POLSKA NA Dotacja, pożyczka, crowdfunding czy wsparcie funduszu? Pieniądze ROZWÓJ Sprawdź, co będzie najlepsze dla twojej firmy. ZATORY PŁATNICZE Jak uniknąć problemów z nierzetelnymi kontrahentami s. 56 LUKSUS DLA KAŻDEGO Kwitną wypożyczalnie markowych ubrań, torebek i dzieł sztuki s. 26 5 zagrożeń dla wizerunku marki w sieci s. 64 RODO last minute Czy jest ratunek dla opieszałych? s. 84 s. 50 5 0 6 9 9 6 0 4 S K E D N I I 6 4 0 0 - 0 5 4 2 N S S 8 0 8 4 0 0 0 5 4 2 7 7 9 BEZCENNY UPÓR SUPERŁOWCÓW Warto, a nawet trzeba ich słuchać. Dzięki uporowi i pasji Łowców Burz możemy dziś szybciej reagować na zbliżające się gwałtowne zjawiska atmosferyczne i lepiej opanowywać ich skutki. Możemy też uratować komuś życie. Karolina Prewęcka 10 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 C złonkowie Stowarzyszenia Skywarn Polska, znani bardziej jako Polscy Łowcy Burz, na bieżąco i w każdym zakątku kra- ju monitorują pogodę, wypatrując wichur, burz czy trąb powietrznych. Są przygoto- wani merytorycznie i technologicznie, by zmienić nasze, dotąd często dość niefra- sobliwe, podejście do tych zjawisk. Zanim będzie za późno Burze i wichury pokazały nam swą okrutną siłę zeszłego lata. Nawałnica objęła przede wszystkim województwa kujawsko-pomorskie, pomorskie i wielkopolskie, a jej symbolem stały się powalone Bory Tucholskie. Sześć osób zginęło, w tym dwie harcerki przebywające w tym czasie na obozie w lesie. Było też wielu rannych, a straty materialne szły w miliardy złotych. Śmierci ludzi można było uniknąć. Łowcy ostrzegali przed tym kataklizmem, z topograficzną dokładnością, na swojej stronie www i wysyłali informacje do mediów już kilka dni wcześniej. – Wyobraźmy sobie popołudnie w piątek, korki w wiel- kim mieście i nadciągającą nad ten teren gwałtowną burzę. W takiej sytuacji trzeba się mądrze zorganizować z co najmniej godzinnym wyprzedzeniem. Powiadomić odpowiednie służby i mieszkańców. Nie opuszczać po- mieszczeń. W przeciwnym razie może dojść do trage- dii – wyjaśnia sens takich ostrzeżeń Artur Surowiecki, prezes Polskich Łowców Burz i klimatolog, który robi doktorat na UW. Obliczenia (porównanie lat 1979–1997 i 2003–2017), dokonane m.in. przez członków jego stowarzyszenia, pokazały, że w Polsce wzrasta ryzyko występowania na- wałnic. – Jeśli klimat będzie coraz cieplejszy, a na to się zanosi, i będzie się pojawiać coraz więcej pary wodnej, wytworzy się większa tzw. energia chwiejności i prą- dy wstępujące, które napędzają burze, staną się coraz silniejsze – opisuje. Skruszyli stary model 10 lat temu, a był wtedy niespełna 20-latkiem, postano- wił połączyć swoją pasję obserwatora burz z działaniem prospołecznym. Znalazł kilku młodych, podobnych do siebie zapaleńców i razem stworzyli Polskich Łowców Burz, po czym szybko pojawili się kolejni członkowie ich stowarzyszenia i sympatycy. Pochodzą z różnych zakątków kraju, co ułatwia szczegółowe obserwacje na małych fragmentach terenu. Sami inwestują w sprzęt: w komputery, lustrzanki, kamery, wiatromierze, przeno- śne stacje pogodowe. Artur Surowiecki i jego znajomi połączyli siły, bo widzieli, jak szczątkowe były u nas informacje o zbliżają- cych się groźnych burzach. – Drążyliśmy temat. Trzeba było jednak kilku kolejnych lat, by Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w dużym stopniu pod naszym wpływem, wprowadził prognozy ostrzegawcze. Nadal są one jednak bardzo ogólne – mówi. Wkrótce pokonali następną barierę. Swoim uporem, nawet namolnością, spowodowali, że w 2012 r. pojawiły się w Polsce dane radarowe dotyczące burz, które są ak- LIDERZY LIDERZY KNOW WHAT W USA, BĘDĄC W STREFIE ZAGROŻENIA, ZAWSZE DOSTANIESZ SMS-A Z OSTRZEŻENIEM. W POLSCE WCIĄŻ JEST TO NIEMOŻLIWE. tualizowane na bieżąco (dotąd miały godzinne opóźnie- nie), a po czterech latach, przy wsparciu Stowarzyszenia Klimatologów, osiągnęli naprawdę duży sukces. – Ra- zem poszliśmy na komisję sejmową. Przekonywaliśmy, że uwolnienie danych meteorologicznych jest koniecz- ne, i się udało – wspomina Artur. Wcześniej dostęp do takich danych był limitowany. Dziś każdy może z nich korzystać. To był przełom w działalności rozsianych po Polsce Łowców. Danymi z IMiGW mogą uzupełniać swoje badania, a ich przewidywania stały się dużo trafniejsze. Alarm SMS Artur Surowiecki podkreśla rolę, jaką w ich zespole odgrywa Piotr Szuster, informatyk, wykładowca na Po- litechnice Krakowskiej, członek zarządu Skywarn Polska i jego globalny moderator. Szuster stworzył system SkyPredict2 do wydawania ostrzeżeń przed groźnymi burzami, który uzupełnia państwową usługę RSO (Re- gionalny System Ostrzegania), ale jest od niego znacznie bardziej precyzyjny. W zeszłym roku SkyPredict2 został zintegrowany z aplikacją O!strzegator i teraz instytucje czy osoby posiadające tę aplikację otrzymują ostrzeżenia na pod- stawie aktualnej lokalizacji danego telefonu albo miejsc zdefiniowanych przez użytkownika. Natomiast komu- nikaty RSO są generowane przez wojewódzkie centra zarządzania kryzysowego dla całego regionu i nadawane o wiele rzadziej, niż robi to system Łowców Burz – nie podążają bowiem za użytkownikiem danego aparatu. – Wszystko, co dotąd robimy, to jednak nadal za mało. Aplikacje są popularne wciąż tylko w małych grupach Pasjonaci, którzy ostrzegają Polskę przed nawałnica- mi. Od lewej: Piotr Żuromski, rzecznik prasowy Polskich Łowców Burz; Artur Surowiecki, prezes zarządu oraz Piotr Szuster, twórca systemu do wyda- wania ostrzeżeń. K C O T S R E T T U J S ; E W O S A R P Y Ł A R E T A M I MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 11 LIDERZY LIDERZY W AUTORSKIM STYLU ZAPRASZA NAD BAŁTYK W potencjale dużej firmy, należącej do jej rodziny, Krystyna Wróblewska zobaczyła szansę dla siebie. Wymyśliła i realizuje w synergii z tym, co od lat z rozmachem tworzą jej bracia, własny nowatorski projekt – platformę i sieć apartamentów VacationClub. Karolina Prewęcka 14 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 KNOW WHAT Na liście przyjemności VacationClub są m.in. baseny, sau- ny, Kids Cluby. na fachową analizę rynku usług hotelarskich w kra- ju i zmieniających się potrzeb turystów. Była jednym z nich, a jednocześnie bystrą, młodą ekspertką. Dostrze- gła w ten sposób lukę – brak apartamentów o hotelo- wym standardzie, w których goście czuliby się komfor- towo, niezależni od rytmu hotelowego, a do tego nie płaciliby tyle, co w hotelu. BRACIA WRÓBLEWSCY ZBUDOWALI PIONIERSKĄ SIEĆ DZIESIĘCIU, JAK DOTĄD, HOTELI W FORMULE CONDO. ICH MŁODSZA SIOSTRA POSTANOWIŁA ZAISTNIEĆ NA RYNKU NIERUCHOMOŚCI WAKACYJNYCH. Wiosną 2016 r. zdecydowała się wejść w tę wolną przestrzeń. Nie z pozycji konkurentki dla jakiegokol- wiek segmentu branży, ale kreatorki nowej oferty, która poszerza rynek. Nie mogła też nie skorzystać z tego, co miała tuż, tuż. Postanowiła zaistnieć na rynku aparta- mentów wakacyjnych (które przejmuje w zarządzanie od prywatnych właścicieli), ale zaproponować przy tym gościom coś ekstra – atrakcje, które dają hotele pod szyldem Zdrojowa. I to bez dodatkowych opłat. Na liście przyjemności są m.in. baseny, sauny, Kids Cluby. – Hula wiatr, pada deszcz, plaża odpada, ale nie trzeba być skazanym na siedzenie, choćby w najfajniejszym, apar- tamencie – mówi. MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 15 ła w kilku dopełniających się branżach. Deweloperskiej, hotelarskiej, turystycz- nej. Ich parasolem jest holding Zdrojowa Invest Hotels. R odzina Wróblewskich z Kołobrzegu dzia- w ciągu kilku lat zbudowali nad Bałty- kiem oraz na Dolnym Śląsku pionierską sieć dziesię- ciu, jak dotąd, cztero- lub pięciogwiazdkowych hoteli w formule condo, czyli łączących jednostki hotelowe i mieszkalne. Teraz zarządzają setkami milionów zło- tych. Wróblewscy są deweloperami i operatorami swoich obiektów. Ale historia zaczyna się od ich ojca, który w Kołobrzegu już w latach 90. prowadził ośrodek wypo- czynkowy, obecnie trzygwiazdkowy Jantar Hotel Spa. Bracia Jan i Szymon Wróblewscy Wnieść coś do branży Młodsza siostra, Krystyna, już jako nastolatka przygląda- ła się pracy ojca, a potem braci, i poszła ich drogą. Naj- pierw, jak oni, na prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Jako jedyna z trójki ambitnie zdała egzamin adwokacki. Dla całego rodzeństwa od początku było jednak oczywi- ste, że prawo ma przede wszystkim pomagać rozwijać im własne interesy. – Nigdy nie czułam się skazana na rodzinny biznes i konkretną branżę. Mam ją w DNA. Jest dla mnie czymś naturalnym. Mało tego, jest czymś, co lubię, w czym zdecydowałam się nie tylko zostać, ale coś do niej wnieść – opowiada Krystyna. Miała tę szansę, bo zawsze dużo jeździła za granicę i po Polsce. Miejscom, w których się zatrzymywała, przyglądała się okiem fachowca. Coś ją inspirowało, a coś innego oceniała jako niefunkcjonalne dla gościa, nieestetyczne czy zbędne. Te doświadczenia nakładała E W O S A R P Y Ł A R E T A M I DEBATA EWOLUCJA, NIE REWOLUCJA Apetyty w stosunku do Konstytucji biznesu ze strony przedsiębiorców były duże. Wielu liczyło na przełom. Na temat tego, na ile te oczekiwania się spełniły, a co sprawiło zawód, dyskutują Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP, Krzysztof Kajda, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan, oraz Rafał Baniak, wiceprezydent wykonawczy Pracodawców RP. 18 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 KNOW WHAT Jak panowie oceniają Konstytucję biznesu? I jak jest umocowana w stosunku do innych przepisów? Wydaje się, że niektóre są z nią w konflikcie... RAFAŁ BANIAK: Patrzę na ten dokument jako na składową Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, wdrażanej przez Ministerstwo Rozwoju. Potraktowaliśmy go zgod- nie z tym, co premier Morawiecki zapowiadał – jako gorset dla stanowienia prawa gospodarczego w naszym kraju. A także jako gorset dla urzędów, które zajmują się prawem gospodarczym – głównie ministerstw i innych urzędów centralnych. To taka mapa drogowa, przestrzeń, której w dialogu rządu z rządem i rządu z biznesem nie powinno się przekraczać. Co jest dla nas istotne, Kon- stytucja biznesu została porządnie skonsultowana z or- ganizacjami przedsiębiorców. To rzadkość w przypadku wszystkich rządów ostatnich lat. Po drugie, zastępuje ustawę o swobodzie działalności gospodarczej. Dziś pod- nosimy tę ustawę do rangi prawa przedsiębiorców. Jednak problem zarówno z tą ustawą, jak i ze Stra- tegią na rzecz odpowiedzialnego rozwoju polega na tym, że nie wiemy na razie, czy to jest element czegoś trwałe- go, większego i czy wszystkie resorty będą się wpisywać w takie podejście. Jeśli mówimy o Konstytucji biznesu, a obok pojawia się ustawa o jawności życia publicznego, która w naszej ocenie zbyt mocno wkracza w życie przed- siębiorcy, w jego działalność gospodarczą, to budowanie przyjaznego klimatu dla biznesu może się nie udać. Chce- my jednak wierzyć, że Konstytucja zapowiada szerszą zmianę i nie będzie oderwana od całości poczynań rządu. KRZYSZTOF KAJDA: Określenia „konstytucja” używa się tu PR-owo, by podkreślić rangę wprowadzenia pakietu pię- ciu ustaw. Fajnie to brzmi, ale wszystkie zawarte w nim regulacje zostały przyjęte w zwykłym trybie ustawowym i w takim samym trybie mogą być zmieniane. To ważne, bo sądy w konkretnych sprawach będą stosowały także inne ustawy szczególne, które wyłączają stosowanie Kon- stytucji biznesu. Np. cały dział dotyczący kontroli jest w Konstytucji biznesu tak sformułowany, że wiele ustaw szczególnych wyłącza jego stosowanie. A wracając do wagi tego dokumentu: na pewno nie jest to rewolucja, bo i nie mogła być. Oczekiwanie, że pakietem pię- ciu ustaw, regulujących tak naprawdę rozpoczynanie, pro- wadzenie i zamykanie działalności gospodarczej, dokonamy wielkiego przełomu, jeśli chodzi o prowadzenie działalności, jest dzisiaj niemożliwe do spełnienia. System prawny regu- lujący prowadzenie biznesu jest bardzo skomplikowany. To wiele ustaw szczegółowych, w tym dotyczących podatków, prawa pracy czy ustawy sektorowe w poszczególnych bran- żach regulowanych. Pakiet ustaw, który określa ogólne regu- ły funkcjonowania biznesu, nie mógł tego zmienić. MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 19 R O T U M Ł A H C M I KNOW WHAT DEBATA PEWNE ZAPISY, NP. O DOMNIEMANIU UCZCIWOŚCI PRZEDSIĘBIORCY, NIE SĄ NOWYMI RZECZAMI. ALE PO RAZ PIERWSZY ZOSTAŁY ZAPISANE W DOKUMENCIE RANGI USTAWOWEJ. RAFAŁ BANIAK Wiele rozwiązań prawnych zawartych w Konstytucji biz- nesu inkorporowano z obowiązujących aktów prawnych. Ale należy docenić kilka nowych rzeczy. Cały pakiet zasad do- tyczących prowadzenia biznesu, które wprawdzie obowiązy- wały w polskim systemie prawnym (m.in. Konstytucja RP, KPA, orzecznictwo TK, doktryna prawa), uporządkowano i wpisano wprost do Prawa przedsiębiorców. Każdy będzie mógł je teraz bez problemu odnaleźć i się do nich odnieść w przypadku sporu. Nie należy też bagatelizować tego, jak rząd wyjaśnia, dlaczego te zapisy tam trafiły. Bo jeśli przy okazji wpro- wadzenia Konstytucji biznesu zapowiada się odejście od pewnych stereotypów na linii urzędnik–przedsiębiorca, i pokazuje, że przy tej okazji otwieramy się na nową jakość w tych relacjach, to my mówimy „OK”. Jeżeli rzeczywiście po wejściu w życie nowych regulacji urzędnik będzie miał nieco więcej odwagi przy podejmowaniu decyzji, mając „za- plecze” w postaci tych zasad, to uważamy, że było warto. Ale o tym przekonamy się dopiero za jakiś czas, kiedy będzie już praktyka stosowania nowych przepisów. Za kilka miesięcy będziemy mogli powiedzieć „sprawdzam”. Reasumując, to jest ewolucja, która naszym zdaniem może okazać się czymś pożytecznym dla przedsiębiorców. CEZARY KAŹMIERCZAK: Jedna z tych ustaw jest bardzo istotna – Prawo przedsiębiorców. To przeniesienie pewnych zasad z Konstytucji RP na poziom ustawowy. W Polsce Konsty- tucja, mimo że jest stosowana bezpośrednio, w urzędach skarbowych się nie przyjęła i próba odwoływania się do niej, jest bezskuteczna. Przeniesienie tych zasad daje nam oręż w sporach z urzędnikami, możliwość odwoływania się wprost do ustawy. Nawet jeśli w sporach z nimi jest to broń 20 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 biała, to w sądzie będzie to już artyleria ciężka. To są plu- sy. Ale są i minusy: Prawo przedsiębiorców miało pecha, bo było pisane i procedowane w szczycie wojny z mafiami VAT-owskimi. Stąd przepisy o kontroli są dalekie od tego, czego byśmy oczekiwali. Gdyby były pisane dzisiaj, może wyglądałyby lepiej. To na pewno wymaga poprawy. Ale jest to pierwszy krok, jeśli chcemy się dalej roz- wijać, doganiać Zachód, a wszystkie rezerwy już nam się wyczerpują. Jeżeli chcemy mieć kolejny impuls, to następne kroki powinny dotyczyć podatków. Nie tylko ich obniżenia, ale też uproszczenia. Ustaw o CIT i PIT czy o VAT poprawić się nie da, tylko trzeba napisać je od początku. Rząd obiecywał, że po uporaniu się z mafiami VAT-owskimi zajmie się tym. Mamy też drugi poważny problem. Gdy upadał komu- nizm, wszystkie instytucje, jakie były w państwie, które wcześniej funkcjonowały pod ścisłym nadzorem partii, nagle straciły kontrolera. I w efekcie teraz te sanepidy, nadzory budowlane, te kilkadziesiąt instytucji, które mogą kontrolować i mają wpływ na życie przedsiębiorców, to jest państwo w państwie. Robią, co chcą, same sobą rzą- dzą. Mieliśmy ostatnio taki przypadek: przedsiębiorca miał odbiór budynku przez nadzór budowlany i inspektor chciał rzeczy, których nie ma w prawie. Przedsiębiorca zaczął się powoływać na Morawieckiego, a inspektor tylko wzruszył ramionami i powiedział, żeby w takim razie Morawiecki ten budynek odbierał. Jeśli rząd chce rzeczywiście coś zro- bić, to trzeba to towarzystwo ucywilizować. PRAWO PRZEDSIĘBIORCÓW MIAŁO PECHA, BO BYŁO PISANE I PROCEDOWANE W SZCZYCIE WOJNY Z MAFIAMI VAT-OWSKIMI. GDYBY BYŁO PISANE DZISIAJ, MOŻE WYGLĄDAŁOBY LEPIEJ. TO WYMAGA POPRAWY. CEZARY KAŹMIERCZAK R O T U M Ł A H C M I KNOW WHAT LUKSUS WSPÓŁDZIELONY 26 MY COMPANY POLSKA | 03 ▪ 2018 STRATEGIE Nie trzeba wydawać kroci, by błysnąć luksusem. Dziś suknię od znanego projektanta, markową torebkę, a nawet obraz modnego artysty można mieć za ułamek ceny. Nie na zawsze i nie na własność, ale jednak. Rozkwitają bowiem u nas ciekawe wypożyczalnie, a wszystko oczywiście ułatwia internet. Arkadiusz Komorski Warszawska wypoży- czalnia Love The Dress od ponad dwóch lat oferuje w sieci luksusowe sukienki od polskich i zagra- nicznych projektan- tów. Na maksimum cztery dni to koszt od 10 do 20 proc. ceny katalogowej danej kre- acji, którą kurier za darmo przywozi i odbiera. Kto chce, może ją też zamówić tylko do przymiarki, płacąc tyle, co za dużą pizzę. Tę wypożyczalnię założyła Kinga Kośnik, która miała już dosyć wybierania między zakupem sukienki na wiele okazji, a więc nierzucającej się za bardzo w oczy, a nabyciem często znacznie droższej, za to wyjątkowej, którą założy się jednak najwyżej raz czy dwa, a potem np. zmieni się moda. W efekcie dziś uwalnia inne kobiety od takich dylematów. Na stronie Love The Dress mogą one wybrać dla siebie kreację, zaznaczając w wyszuki- warce swój rozmiar i preferencje. Komfort korzystania z tej usługi zwiększa też fakt, że przed oddaniem sukni nie trzeba się przejmować jej czyszczeniem, praniem, a nawet drobnymi uszkodzeniami wynikającymi z nor- malnego noszenia. – Mamy bardzo różnorodną ofertę – dodaje Kinga Kośnik. – Coś dla siebie znajdą zarówno panie w wieku 18 lat, jak i bardziej dojrzałe. Klientki mogą wybierać spośród znanych marek, jak np. polskie La Mania, Bohoboco czy zagraniczne, jak Hervé Léger bądź Diane von Furstenberg. Otwieramy też panie na wiodące marki międzynarodowe, które trudno kupić w naszym kraju, jak Badgley Mischka czy Needle Thread. Love The Dress promuje się głównie poprzez swoją stronę www i media społecznościowe, od czasu do czasu o firmie pisze też kobieca prasa. Co ciekawe, choć część sukienek można przymierzyć w butiku projektantki Joanny Hawrot przy ulicy Kopernika, tylko co piąta Firma Love The Dress, prowa- dzona przez Kingę Kośnik, wypożycza luksusowe su- kienki polskich i zagranicznych projektantów. Klientki płacą od 10 do 20 proc. ceny katalogowej. klientka jest z Warszawy. Otwierając swój biznes, Kinga Kośnik zakładała, że najwięcej wypożyczających będzie właśnie ze stolicy, a tymczasem stało się inaczej. – Działamy głównie w internecie i mamy klientki w całej Polsce – mówi. Cieszy się, że większość nowych zainteresowanych pojawia się z polecenia. – To pokazuje, że to, co robimy, jest na tyle wartościową usługą, że panie chętnie dzielą się z przyjaciółkami pozytywnymi wrażeniami – zauważa. WYPOŻYCZALNIE UWALNIAJĄ OD DYLEMATU: KUPIĆ NIERZUCAJĄCĄ SIĘ W OCZY RZECZ NA WIELE OKAZJI CZY WYJĄTKOWĄ NA JEDNO WYJŚCIE. Nie zdradza, czy jej firma jest już rentowna, a jedynie to, że dochody reinwestuje w rozwój biznesu. Chodzi nie tylko o poszerzenie oferty o nowe modele, rozmiary i projektantów. – Rozważamy też wprowadzenie akce- soriów i kosmetyków, aby nasze klientki mogły znaleźć wszystko, czego potrzebują, w jednym miejscu. Czy Love The Dress boi się konkurencji? Na razie nie. – Na rynku jest jeszcze kilka podobnych firm, ale my mamy najszerszą ofertę, a większość sukienek jest dostępna w 24 godz. Jako jedyni w kraju proponujemy też usługę przymiarki – wyjaśnia Kośnik. COŚ NA ŚCIANKĘ... Przez internet można też wypożyczyć torebkę. Takie usłu- gi świadczy od zeszłej jesieni firma My Luxury Bag spod Szczecina. Jej właścicielka, Kamila Rybaczek, pomysł na ten biznes podejrzała na Zachodzie, gdzie wypożyczanie markowych torebek rozwija się prężnie od kilku lat. – Każda z nas pragnie czasem poczuć się jak gwiazda filmowa. Dlatego zapewniam dostęp do luksusu wszyst- kim: od bizneswoman, która potrzebuje torebki na dłuż- szy okres i zamiast zastawiać garderobę ciągle nowymi okazami, wykorzysta nas jako wirtualną szafę, poprzez kobiety pragnące pokazać się okazjonalnie na balu czy innej imprezie z czymś, co wzbudzi zachwyt koleża- nek, po panie, które nie mogą sobie pozwolić na zakup drogiej torebki, a przez chwilę chciałyby taką posiadać – wymienia swe potencjalne klientki Kamila Rybaczek. Zdradza, że inwestycja w jej wypożyczalnię (połączo- ną ze sklepem internetowym) pochłonęła ok. 100 tys. zł. Większość tej kwoty poszła właśnie na zakup torebek znanych projektantów z całego świata, jak Prada, Chanel, Yves Saint Laurent, Louis Vuitton, Christian Dior czy Céline. MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 27 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I KNOW WHAT STRATEGIE ELASTYCZNOŚĆ PONAD WSZYSTKO Stałe poszerzanie oferty i kompetencji, wybór trafnych kierunków ekspansji oraz, przede wszystkim, inwestowanie we własne rozwiązania technologiczne – to wszystko sprawiło, że firma eSky z Radomia stała się ważnym graczem na światowym rynku OTA. Eryk Rutkowski Skrót ten oznacza Online Travel Agencies, czyli pośredników w internetowej rezerwa- cji biletów na podróż i miejsc noclegowych. Radomską firmę założyli w 2004 r. Łukasz Habaj, Łukasz Kręski oraz Agnieszka i Piotr Stępniewscy. Zajmowali się obsługą wyjaz- dów w ramach programu Work Travel, czyli wakacyjnych wyjazdów studenckich, łączących pra- cę z nauką, a platforma do optymalizacji kosztów i czasu tych podróży była tylko „przybudówką”. Kiedy jednak po wejściu Polski do UE ich główny biznes zaczął się kur- czyć, na czoło wysunęła się „przybudówka”. W 2005 r. zaczęli sprzedawać bilety lotnicze za pośrednictwem własnego serwisu internetowego. – Po godzinie od uru- chomienia pojawiła się pierwsza rezerwacja – wspomina Łukasz Neska, wiceprezes grupy eSky, związany z nią niemal od początku. Korzystali wówczas z silnika wyszukiwarki stworzo- nego przez Bułgarów. Nie bez powodu. Nawiązując kon- takt z partnerami spoza Polski, mogli poznać tamtejszy rynek i ludzi, z myślą o przyszłej ekspansji. Poza tym dostępne wtedy polskie rozwiązania stosowali ich rywa- le, a chcieli się odróżnić. Bułgarski silnik był, jako jedno z nielicznych wtedy narzędzi, zintegrowany z globalnym systemem, który dawał dostęp do bardzo atrakcyjnej cenowo oferty sprzedażowej. Na rynku konkurowało wtedy ze sobą ostro wiele lokalnych firm. Z czasem zbankrutowały albo wykupili je więksi gracze, którzy szybko zaczęli działać także za granicą. Twórcy eSky, po wchłonięciu klienteli swego rywala, w 2008 r. też postanowili wyjść poza Polskę. Jednak wcześniej zastąpili bułgarski silnik własnym. Przyjęli bowiem nową strategię rozwoju opartego przede wszystkim na autorskich, bardziej elastycznych, stwa- 30 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 Plany na przy- szłość? – Dalej rozwijać się w Europie Środ- kowej, ale także w Zachodniej, i jeszcze bardziej w Amerykach – zapowiada Łukasz Neska, wiceprezes grupy. rzających większe pole manewru rozwiązaniach. – Sama obecność na innych rynkach nie gwarantowała rozwoju. Musieliśmy ją połączyć z odpowiednią infrastrukturą i technologią – tłumaczy Neska. Budowa własnego silnika wymagała sporych pienię- dzy, bo trzeba było stworzyć dział IT (dziś zatrudnia 100 osób). Sfinansowali to z bieżących zysków, nie chcąc oddawać udziałów w spółce inwestorom zewnętrznym. Na tej samej zasadzie sfinansowali też swoje zagranicz- ne podboje. 10 RAZY WIĘKSZY RYNEK ZA TE SAME PIENIĄDZE Zaczęli od Bułgarii i Rumunii. – To nie była taka eks- pansja, jak teraz, oparta na dogłębnej analizie. Raczej coś w stylu „wyjdźmy gdzieś na zewnątrz, najlepiej do Bułgarii, bo znamy tam ludzi, wiemy, jak się z nimi współ- pracuje i że jest potencjał” – wspomina Neska. Dziś mają tam 80 proc. rynku. W Rumunii też im świetnie poszło. Po godzinie od uruchomienia serwisu ruch był taki, że nie był go w sta- nie obsłużyć ich wówczas 20-osobowy zespół. Stali się bardzo popularni. Wyróżniała ich strona dopracowana pod kątem doświadczeń użytkownika, pomógł też mar- keting. – Po tygodniu od otwarcia byliśmy już rentowni – opowiada Neska. Potem był dylemat: zwiększyć zasięg w Europie o Czechy, Słowację i Węgry, czy uderzyć do Ameryki Południowej? Wybrali tę ostatnią, bo przy podobnym nakładzie pracy i pieniędzy czekał tam na nich 10-krotnie większy rynek. Konkurencja na znacznie wyższym pozio- mie ich nie zrażała. Mieli potrzebę rywalizacji i spraw- dzenia, na ile są dobrzy. W 2011 r., pod nazwą eDestinos, weszli do Brazylii, gdzie nie udało się wcześniej utrzymać żadnej zagranicz- nej firmie z ich branży. Dziś są tam numerem trzy. Szyb- ko dostosowali się do uwarunkowań, bardzo różnych od europejskich. Choćby do tego, że podróże wewnątrz kraju stanowią nawet 75 proc. brazylijskiego rynku. Poza tym w większości kanałów sprzedaży (jak najpopularniejsze wyszukiwarki czy metaporównywarki) rywalizowali nie tylko z innymi OTA, ale i z liniami lotniczymi. Do tego większość płatności kartą jest tam rozkładana na raty. się na rozwiązaniach technologicznych. Obawiali się, że ich silnik z 2008 r. mógłby nie podołać przy takim rozma- chu. Wejście na kolejny rynek i przygotowanie pod lokalne potrzeby zajmowało im kilka miesięcy, a każdy krajowy serwis był de facto oddzielnym systemem. Napisali więc całe rozwiązanie od nowa: jest skalowalne, jeśli chodzi o nowe wersje językowe, i elastyczne pod kątem zwięk- szania oferty. SZYBKI WZROST BIZNESU GROZIŁ „PRZEGRZANIEM”, WIĘC WYHAMOWALI Z PODBOJAMI I SKUPILI SIĘ NA ROZWOJU TECHNOLOGII. Tym razem potrzebowali dofinansowania z zewnątrz. W 2014 r. znaleźli inwestora, który wykupił 6,2 proc. udziałów w ich firmie. Po roku w pełni konfigurowal- na platforma eTS była gotowa. Teraz wejście na nowy rynek to kwestia tygodnia. Platforma daje też możliwość obsługi wielu rynków i podmiotów jednocześnie, inte- grując dane od niezależnych dostawców, w tym m.in. od Booking.com. Grupa przeprowadziła także rebranding. Ciągle dodają nowe produkty i optymalizują istnieją- ce. W 2009 r. uruchomili system internetowej rezerwacji miejsc hotelowych i sprzedaży ubezpieczeń podróżnych, a w 2015 r. wynajem samochodów. Dwa lata później, jako pierwsi w Polsce, wprowadzili dynamiczne pakietowanie ofert typu „lot plus hotel”. Do współpracy zapraszają kolejne linie lotnicze (dziś jest ich już 800). Łączą je między sobą, wykorzy- stując swój dostęp do lokalnych przewoźników, więc mogą rywalizować, jeśli chodzi o tanie czy komfortowe sposoby dotarcia do celu na jakimkolwiek rynku, na którym działają. Robią też często testy z udziałem użytkowników z różnych stron świata, żeby czegoś nie przegapić, i bacznie obserwują poczynania klientów na swoich stro- nach – ile czasu na nich spędzają, czy miewają momenty zawahania i niepewności? Wejście do Ameryki Południowej, gdzie smartfony odgrywały znacznie większą rolę niż w Europie, wymu- siło na nich prace nad aplikacją mobilną. Zaczęli je pod koniec 2012 r. i uruchomili ją po dwóch latach. Mieli opory, gdyż mobilne aplikacje zakupowe nie były wtedy w Polsce tak popularne jak obecnie, ale było warto. Dzięki dużej liczbie użytkowników testowali rozwiązanie i je poprawiali. Dziś dostają za nie nagrody, a aplikację ściągnęło już 2,5 mln ludzi. Plany na przyszłość? – Dalej rozwijać się w Europie Środkowej, ale także w Zachodniej, i jeszcze bardziej w Amerykach – zapowiada Neska. � MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 31 Dziś firma eSky działa w 21 krajach, a jej przychody przekraczają 100 mln zł rocznie. Co roku sprzedaje średnio 1 mld usług, co daje jej pozycję ważnego gracza globalnego rynku OTA. Udało im się również pokonać ogromną niechęć Brazylijczyków do zagranicznych firm. Jednak naj- większą zmorą były i nadal są fraudy płatnicze. Próby wyłudzeń w skali miesiąca w eDestinos szacowane są na kilka milionów złotych, stąd ich wykrywanie to podstawa utrzymania płynności finansowej. – Wykorzy- stujemy zaawansowane systemy oparte na technologii uczenia maszynowego, analizując w czasie rzeczywi- stym ok. 300 różnych wskaźników, co pozwala ocenić, czy mamy do czynienia z prawdziwą transakcją czy nie – mówi Neska. Dzięki temu zyskali jedną z kluczowych przewag konkurencyjnych, a Brazylia stała się trampoliną do Boliwii, Peru, Kolumbii, Kostaryki, Paragwaju, Panamy, Portoryko, Hondurasu, Salwadoru, Nikaragui, Gwatema- li i Dominikany. Dziś eSky działa w 21 krajach (doszły jeszcze Czechy, Słowacja, Węgry, Mołdawia i Turcja), a jej przychody przekraczają 100 mln zł rocznie. Sprzedaje też rocznie średnio 1 mld usług i twierdzi, że ma dużą część global- nego rynku OTA. Jaką – trudno ocenić, bo jest on bardzo rozproszony i nie ma na nim jednej formy raportowania udziałów. Firma szacuje też, że jej najwięksi rywale – Expedia i Priceline – mają razem nie więcej niż ok. 10 proc. rynku. ZWOLNIĆ, ABY PRZYSPIESZYĆ Przez pierwsze lata rośli o 100 proc. rocznie, ale groziło to „przegrzaniem”, więc wyhamowali z podbojami i skupili E W O S A R P Y Ł A R E T A M I KNOW WHAT STRATEGIE NAJPIERW BĘDZIEMY NUMEREM 1 Firma Super Prezenty odnosi sukcesy w branży, która nad Wisłą jest bardzo młoda. Nie dlatego, że pozwolił na to wreszcie rozwój technologii, ale z powodu zmian w mentalności ludzi, z których wielu, zamiast kupować przedmioty, woli dziś kolekcjonować przeżycia. To jednak nie jedyna przyczyna powodzenia. Aleksander Sławiński Super Prezenty to część międzynarodowej grupy Gera Dovana, obecnej także na Litwie i Łotwie. Jak polska nazwa wskazuje, grupa ta oferuje klientom prezenty – karty podarunko- we w formie elektronicznej bądź papierowej. Przy czym możemy za nie otrzymać wyłącznie jakieś przeżycie, np. kolację w eleganckiej re- stauracji, kurs gotowania, wyjście do opery, lot balonem, skok na spadochronie itd. 32 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 Historia Gera Dovana sięga 2007 r. Ernestas Vasi- liauskas, jej współzałożyciel, a dziś prezes grupy i dyrek- tor zarządzający na każdym z trzech rynków, zajmował się wtedy, wraz ze współpracownikami, obsługą kart podarunkowych dla jednej z litewskich sieci supermar- ketów. Chodziło o tradycyjne vouchery, za które można dostać jakieś dobro materialne. To wtedy dostrzegli potencjał w pomijanym rynku „przeżyć” i postanowili zacząć je sprzedawać. – Z początku były to klasyczne karty podarunkowe, np. o wartości 100 euro, które można było wymienić na dość konwencjonalne atrakcje wybrane z zaproponowa- nego zestawu: pobyt w hotelu, w sanatorium, później w spa – wspomina Vasiliauskas. Wydawało im się, że dawanie ludziom wyboru, na co chcą przeznaczyć voucher, jest dobrą drogą. Ale wkrótce zmienili zdanie. – Ludzie wolą mieć wszystko z góry ustalone. Dokładnie to przeżycie, w tym miejscu, dla takiej a takiej liczby ludzi – mówi Vasiliauskas. W pięć miesięcy przeszli więc do sprzedaży konkret- nych doświadczeń, a potem szybko zawojowali litewski rynek. Na ten sukces wpłynął także model biznesowy, jaki przyjęła firma, która handluje poprzez trzy kana- ły. Pierwszy to internet, naturalny przy takiej ofercie. Drugi – stoiska w sklepach partnerskich (retail), a trzeci – własne wyspy w galeriach handlowych i butiki, gdzie na półkach, niczym towary, eksponuje się karty poda- runkowe, a na każdą z nich klient otrzymuje elegancką prezentową torebkę. Rzeczy niematerialne zyskują więc ładną materialną otoczkę. Obecnie sfera offline odpowiada za ok. 50 proc. całej sprzedaży Gera Dovana, której obroty sięgnęły w 2017 r. 8 mln euro. Lecz Vasiliauskas przewiduje, że wraz z no- wymi generacjami klientów proporcja ta przechyli się na korzyść internetu. EKSPANSJA NA MOCNYCH NOGACH W 2010 r. Gera Dovana weszła na Łotwę, a w lutym 2012 r., gdy zdobyła tam pozycję lidera – do Polski. Z początku konkurowała z paroma niezbyt aktywnymi firmami, ale i tak nasz duży rynek okazał się sporym wyzwaniem. – Polska to zupełnie inna skala. Znacznie większe są tutaj koszty działania, przez co nieraz trzeba rozstrzygać trudne dylematy, np. czy stawiamy na mar- keting, czy na budowanie oferty. Tymczasem na Litwie zwykle nie trzeba było wybierać – mówi Vasiliauskas i przytacza jeszcze inne różnice. Polacy są np. wyjątkowo wymagający, ale jednocześnie bardziej lojalni niż klienci na Litwie czy Łotwie (co dało się zauważyć, gdy, wskutek wejścia jego grupy zaostrzyła się rynkowa rywalizacja). – Nie przechodzą do konkurencji dlatego, że ta zaoferuje trochę niższą cenę – wyjaśnia Vasiliauskas i zaznacza, że dzięki temu łatwiej jest u nas budować długotrwałe relacje z konsumentami. Jednocześnie nie zgadza się z rozpowszechnioną nad Wisłą opinią, że nasz kraj jest wyjątkowo nieprzyjazny dla przedsiębiorców. Jego zdaniem łatwość robienia biz- nesu jest podobna w każdym z trzech państw, w których działa jego firma, nawet z niewielką przewagą dla Polski. JUBILEUSZOWA EDYCJA EUROPEJSKIEGO KONGRESU GOSPODARCZEGO Przed nami jubileuszowa, 10. edycja Europejskiego Kongresu Gospodar- czego – najważniejszego wydarze- nia gospodarczego w Europie Środ- kowej, które odbędzie się 14–16 maja w Katowicach. Międzynarodowe Cen- trum Kongresowe i kultowy Spodek będą gościć uczestników z Europy i świata. Kongres to 3-dniowy cykl ponad 150 debat, spotkań i innych wydarzeń związanych z gospo- darką, w których bierze udział 9 tys. gości z Polski i innych krajów europejskich. i polskiej gospodarki, razem z jej aspektami regulacji prawnych, społecznymi oraz tłem międzynarodowym. Szczególnego znaczenia nabiera obecnie kwestia digitalizacji gospo- darki i dynamicznego rozwoju technologii, które w sposób rewolucyjny zmieniają nie tylko przemysł i gospodarkę, ale także całą rzeczywistość. Tegoroczne wydanie debaty to jeszcze silniej- sza integracja Europejskiego Kongresu Gospo- darczego z ważnym wydarzeniem towarzyszą- cym – III edycją European Start-up Days. Jesteśmy przekonani, że zbliżająca się, 10. edycja kongresu okaże się wyjątkowa pod każdym względem. Od zawsze zabiegamy o to, by kongres był wydarzeniem, które nie tylko zachęca do otwartej wymiany myśli w ramach debat, ale także stanowi godną okazję do na- wiązywania udanych relacji biznesowych. Do zobaczenia w Katowicach. Wojciech Kuśpik Prezes zarządu, Grupa PTWP inicjator EEC. → Z bogatego progra- mu X EKG wybrali- śmy kilka tematów, które omawiamy szerzej na kolejnych stronach. W tym roku do Katowic przybędzie wyjątkowo mocna reprezentacja europejskiej polityki – z ko- misarzami Unii Europejskiej na czele. Nie zabrak- nie także polityków z unijnych państw członkow- skich. Przedstawicielami polskiego rządu będą na kongresie wysocy rangą urzędnicy resortów gospodarczych. Cieszy nas również licznie zapo- wiadana obecność przedsiębiorców. Tematyka kongresu, jak co roku, obejmuje szerokie spektrum zagadnień europejskiej 36 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 DOSSIER NAD GANGES CIĄGLE NAM NIESPIESZNO Aleksander Sławiński Polskie firmy na razie niechętnie eksportują czy inwestują na indyjskim rynku. Niesłusznie, bo chociaż, robiąc biznes z Indiami, trzeba być gotowym na różne, często niełatwe wyzwania, sprostanie im może przynieść ogromne korzyści. I ndie to drugi największy, pod względem ludności, kraj świata, a także ogromna gospodarka rosną- ca w tempie 7 proc. rocznie i polityczna potęga z ambicjami zostania światowym mocarstwem. Są też w czołówce międzynarodowego rozwoju technologicznego, z coraz liczniejszą klasą śred- nią i coraz większą siłą nabywczą ludności. To wszystko brzmi zachęcająco, a jednak na- sza wymiana handlowa z tym krajem jest ciągle w za- sadzie minimalna. Co prawda, w 2016 r. zwiększyła się o 25 proc., osiągając łącznie wartość 2,77 mld dol., ale to wciąż niewiele. I choć nasz eksport do Indii idzie w górę znacznie szybciej niż import z tego kraju (wzrost, odpo- wiednio, o 44 i 20 proc.), nadal wynosi tylko jedną trze- cią całej wymiany handlowej. Jeśli chodzi o odbiorców z Azji, rodzimi przedsiębiorcy wciąż są bardziej zainte- resowani np. eksportem do Chin. INTERESY W WARUNKACH PROTEKCJONIZMU Wejście na rynek indyjski – niezależnie od tego, czy pragniemy eksportować tam swoje towary, zainwesto- wać, czy otworzyć filię firmy – nie jest proste. W du- żym stopniu wynika to z protekcjonistycznej polityki. Dotyczy ona zarówno barier celnych (także pomiędzy poszczególnymi stanami tego kraju), jak i przepisów, zgodnie z którymi napływ obcego kapitału jest tam utrudniony. Nawet największe światowe korporacje muszą być w Indiach reprezentowane przez miejscowy podmiot, co zazwyczaj przyjmuje kształt spółki joint venture, chociaż możliwe są różne opcje. Znalezienie partnera na miejscu jest zresztą potrzeb- ne także ze względów czysto praktycznych. – Biuro- kracja w Indiach jest wielokrotnie większa niż w Polsce – wyjaśnia Mariusz Kura, dyrektor indyjskiego oddzia- łu firmy Billennium z Warszawy dostarczającej usługi i rozwiązania IT. – Często trzeba wypełniać dokumenty, które nawzajem się wykluczają, a sporą część spraw za- łatwia się nieformalnie, co bez znajomości lokalnej spe- cyfiki byłoby bardzo trudne. Kura, który w Indiach mieszka od 1,5 roku, z za- łożeniem tamtejszego oddziału i prowadzeniem na miejscu jego spraw poradził sobie właśnie dzięki lo- kalnemu partnerowi poleconemu mu przez jedną z or- ganizacji zajmujących się polsko-indyjską współpracą. To w ogóle bardzo dobry kierunek, jeśli chce się omi- nąć wiele trudności, gdyż organizacje te dysponują zazwyczaj siatką kontaktów, dużym doświadczeniem, dzięki czemu pomagają w załatwianiu formalności i tłumaczą zawiłości prawne (patrz ramka „Gdzie udać się po pomoc”). Protekcjonistyczna polityka i często zaporowe cła sprawiają, że przedsiębiorstwu, które pragnie zaist- nieć ze swymi wyrobami na indyjskim rynku, opłaca się otworzyć na miejscu fabrykę we współpracy z lo- kalnym producentem. Tak zrobił choćby Solaris, który stworzył konsorcjum z indyjskim wytwórcą autobusów WEJŚCIE NA RYNEK INDYJSKI NIE JEST PROSTE. TO EFEKT PROTEKCJONISTYCZNEJ POLITYKI. JBM. Polska strona dostarcza technologie i korzysta z doświadczenia swego partnera, co przydaje się także przy załatwianiu kontraktów. WZAJEMNA POMOC WAŻNIEJSZA NIŻ EFEKTYWNOŚĆ Skąd taka rezerwa Hindusów wobec w pełni wolne- go handlu czy przepływu kapitału? Ryszard Sznajder, prezes Polsko-Indyjskiej Izby Gospodarczej, jej źró- deł upatruje nie tylko w kalkulacji ekonomicznej, ale i w kwestiach kulturowych. – W Indiach jest wiele tradycyjnych grup zawodowych, w których profesja DOSSIER MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 37 E W O S A R P Y Ł A R E T A M I przechodzi od pokoleń z ojca na syna. Rząd nie chce ta- kim grupom stwarzać problemów – wyjaśnia i podaje przykład tamtejszej branży tytoniowej. Miliony ludzi utrzymują się w niej ze skręcania i sprzedawania bidi, rodzaju indyjskich papierosów, które w tym wielkim kraju są dużo popularniejsze niż produkty międzynaro- dowych marek. Wpuszczenie zagranicznych koncernów pozbawiłoby rzesze drobnych wytwórców ich tradycyj- nego zajęcia. Takie „przednowoczesne” struktury są może sprzeczne z europejską ruchliwością, lecz w kraju o tak starej kulturze i silnych, odwiecznych podziałach, postępowanie rządu wydaje się zrozumiałe. Różnic kulturowych jest oczywiście o wiele więcej. Indie są wieloetnicznym tyglem. Oprócz dwóch języ- ków państwowych (angielskiego i hindi), używa się tam także 22 języków urzędowych w poszczególnych sta- nach. Ich zróżnicowanie jest przy tym dużo większe niż w Europie, co, paradoksalnie, ułatwia przedsiębiorcom z zagranicy życie, gdyż przez to tym bardziej wszystkie formalności można załatwić po angielsku. Do tego w Indiach istnieje niezliczona liczba religii i ich odłamów oraz kilka systemów pisma. Tym, co spa- ja to wszystko, jest sięgająca czasów starożytnych cy- wilizacja, która, mimo wielu lat brytyjskiej kolonizacji, a dziś również globalizacyjnej presji, trzyma się mocno. Obcokrajowców często najbardziej uderzają podziały kastowe i społeczne kontrasty. – Pierwszą rzeczą, któ- ra rzuca się w oczy, kiedy przyjeżdża się do Indii, jest niesamowite rozwarstwienie – zauważa Mariusz Kura. – Setki ludzi koczują na ulicy, a tuż obok stoją aparta- mentowce z prywatnymi lądowiskami dla helikopterów. 38 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 W Indiach podział na klasy „wyższe” i „niższe” jest głęboko zakorzeniony historycznie i dodatkowo uwarunkowany kwestiami religijno-obyczajowymi, a w związku z tym jest ogólnie akceptowany. O silnym tamtejszym wyczuleniu na wszelkie społeczne hierar- chie należy również pamiętać przy okazji rozmów biz- nesowych: – Hindusi przywiązują ogromną wagę do rang. Podczas negocjacji powinny spotykać się osoby na równorzędnym poziomie. Jeżeli np. na spotkanie z tamtejszym wicedyrektorem wyślemy ze swej strony Solaris stworzył konsorcjum z indyjskim wytwórcą autobusów JBM. Polska strona dostarcza techno- logie. GDZIE UDAĆ SIĘ PO POMOC Przedsiębiorca, który chce wejść na rynek indyjski może skontak- tować się z jedną z wielu organizacji, które zajmują się relacjami między naszymi krajami. Pomocą służą m.in. Polsko-Indyjska Izba Gospodarcza (PIIG), Indyjsko-Polska Izba Handlu i Przemysłu (IPCCI) czy Indo-European Education Foundation (IEEF). Wiele przydatnych informacji, w tym o misjach czy warsztatach, zawie- rają też strony GoIndia.gov.pl i india.trade.gov.pl. Pomocy można również szukać w polskich placówkach dy- plomatycznych w Indiach i w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), rządowej instytucji wspomagającej rodzimy eksport. Ryszard Sznajder, prezes PIIG, przestrzega natomiast sta- nowczo przed poszukiwaniem partnera w Indiach na własną rękę – zwłaszcza w internecie, gdzie roi się od oszustów posługują- cych się często bardzo wysublimowanymi metodami. S E G A M I I I I Y T T E G / S E M T N A T S U D N H / U N K N A A H R U B KNOW HOW Sekcje: Finanse, Zarządzanie, Marketing, Nowe technologie, Motoryzacja, Prawo i podatki Wnajwiększym ogólnopolskim programie – PO IR – na dzia- łalność badawczo-rozwojową firm i wdrażanie innowacji za- rezerwowano w tym roku ok. 6 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze, z grubsza licząc, ja- kieś 1,5 mld zł w ramach programów regio- nalnych. W mniejszej skali środki, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy, znajdzie- my też jeszcze w kilku innych programach. WYBOISTA DROGA DO DOTACJI Szczególnie atrakcyjnym źródłem kapi- tału są dotacje, bo pieniędzy nie musi się potem oddawać (jeśli wyda się je zgodnie z umową), ani spłacać odsetek czy sprzeda- wać własnych udziałów. Ale trudno nieraz z tego źródła zaczerpnąć. Po pierwsze, proces ubiegania się o do- tację jest czasochłonny i wymaga zaanga- żowania zarządu firmy. Jest też sporo wa- runków, które należy spełnić – formalnych i merytorycznych – a zwłaszcza trzeba mieć przekonujący biznesplan i wiarygodny zespół, który będzie go realizować. Procedura konkursowa to zawsze wy- zwanie. Przy każdym większym projekcie musimy do niego zjednać jury podczas pa- nelu eksperckiego, który jest kluczowym elementem procesu oceny. Konkurencja 50 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 FINANSE ZASTRZYK, ŻEBY ROSNĄĆ Krzysztof Orłowski Teoretycznie wachlarz możliwości, jeśli chodzi o zewnętrzne finansowanie rozwoju produktów, inwestycji, ekspansji zagranicznej, jest szeroki. Ale większość rozwiązań jest skierowana do węższych grup firm. Znalezienie takiego, które pasuje, nie zawsze jest więc proste. jest bardzo silna, szczególnie w przypadku najbardziej obleganych programów krajo- wych, jak Poddziałania 1.1.1 czy 3.2.1 PO IR. Po drugie, w zdecydowanej większości programów dotacja pokrywa tylko część kosztów, a stopień dofinansowania zależy od rodzaju projektu, wielkości firmy i jej lo- kalizacji. Jeśli chodzi o duże projekty, może to być maksimum 80 proc. (przedsięwzię- cia bardzo innowacyjne, realizowane przez małe przedsiębiorstwa z najbiedniejszych regionów kraju). Jednak najczęściej stopień dofinansowania wynosi 60 albo 40 proc. Na pokrycie pozostałej części kosztów trzeba więc znaleźć pieniądze gdzie indziej. WYBREDNI ANIOŁOWIE I FUNDUSZE Bardziej kompleksowe finansowanie roz- woju firmy, obejmujące nie tylko zrealizo- wanie konkretnego projektu badawczego czy wdrożeniowego, można uzyskać od aniołów biznesu lub z funduszy seed capital i venture capital. Aniołowie biznesu to prywatne osoby, które, prócz kapitału, mają zwykle bizneso- we doświadczenie. Część z nich należy do stowarzyszeń (takich jak Lewiatan Business Angels czy PolBan), część działa samodziel- nie, są też grupy inwestujące w formie fun- duszu zalążkowego (Business Angels Seed- K C O T S R E T T U H S fund). Typowa inwestycja anioła biznesu wynosi od kilkudziesięciu tysięcy (gdy w jed- no przedsięwzięcie inwestuje kilka osób) do 1 mln zł. W przypadku funduszy zalążko- wych i  venture capital (granica pomiędzy nimi bywa płynna) kwoty są większe. W WIĘKSZOŚCI PROGRAMÓW DOTACJA POKRYWA TYLKO CZĘŚĆ KOSZTÓW, ZWYKLE 60 ALBO 40 PROC. NA RESZTĘ TRZEBA ZNALEŹĆ PIENIĄDZE GDZIE INDZIEJ. Konkretne warunki inwestycji mogą się bardzo różnić w zależności od specyfiki firmy i etapu jej rozwoju. Kluczowe jest to, czy sprzedaje już ona swoje produkty, czy dopiero nad nimi pracuje (etap zalążkowy). – Typowa runda seed w Polsce to ok. 1 mln zł, kolejna – ok. 3 mln zł. Zazwyczaj przedsię- biorcy oddają za to od 15 do 35 proc. udzia- łów w swoim przedsięwzięciu przy każdym podwyższeniu kapitału – mówi Tomasz Cichowicz, partner funduszu VC Luma Ventu- res. Pieniądze te przeznaczane są głównie na prace rozwojowe lub działania sprzedażowe. Pozyskanie kapitału od aniołów biznesu czy funduszy VC to propozycja dla wybra- nych. Jedni i drudzy inwestorzy poszuku- ją firm, które są skalowalne i mają bardzo duży potencjał wzrostu. zjawiskiem Z punktu widzenia przedsiębiorcy naj- ważniejszym zachodzącym na tym rynku jest pojawienie się w ostat- nich latach wielu nowych funduszy VC, do- finansowanych z pieniędzy unijnych. Jest ich już w Polsce ok. 60, ale najprawdopo- dobniej ich liczba wzrośnie 2-krotnie. A za- tem pozyskanie finansowania z tego źródła powinno być w ciągu najbliższych czterech, pięciu lat łatwiejsze. DLA KOGO GIEŁDA W 2017 r. firmy debiutujące na giełdzie zebrały 7,7 mld zł, a te już na niej obec- ne pozyskały w ramach kolejnych emisji 90,8 mld zł. Giełda pozostaje więc ważnym źródłem kapitału, w tym również dla MSP, choć oczywiście nie dla tych najmniejszych i najmłodszych. Żeby starać się o wejście na nią, trzeba wykazać się wynikami. A także przygotować obszerną i kosztowną doku- mentację oraz pogodzić się z upublicznie- niem wielu informacji o swoim biznesie. MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 51 FINANSE POLSKIE INSPIRACJE KLIENT TYLKO WYPŁACALNY Aleksander SławińskiP olska przoduje w Europie, Prewencja, kontrola, konsekwencja, a także wspieranie w rozwoju zaufanego partnera – to podejście się sprawdza, jeśli nie chcemy mieć problemów z płatnościami ze strony kontrahentów. jeśli chodzi o zwlekanie ze spłatą biznesowych faktur – podaje firma analityczna Bisnode. 11–13 proc. z nich jest regulowanych ponad 120 dni po terminie, pod- czas gdy np. w Portugalii jest to 6,6 proc., a w nękanej kryzysem Grecji – 4,1 proc. W tej sytuacji trudno się dziwić rodzimej „modzie” na kredyt kupiecki, czyli odra- 56 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 czanie terminu płatności. Wiele firm, które same nie otrzymały na czas zapłaty, bory- ka się z brakiem gotówki, więc przychylnie patrzą na dostawców, którzy udzielają im takiego kredytu. Liczą, że złapią dzięki temu oddech i zdążą odzyskać własne należno- ści. – W efekcie odbiorcy często oczekują na fakturach kilkumiesięcznych terminów za- płaty – mówi Wojciech Księżopolski z Open Finance i dodaje, że nawet te terminy są nie- jednokrotnie przekraczane. A ponieważ gospodarka to system na- czyń połączonych, tworzą się zatory płatni- cze, na które – jako na największy hamulec swego rozwoju i inwestycji – wskazuje aż jedna czwarta polskich przedsiębiorców (badanie Forum Obywatelskiego). Mają też oni nieraz z tego powodu problemy z płyn- nością i bieżącymi zobowiązaniami. Wy- jątkowo zła jest m.in. sytuacja w branży transportowej: w ciągu ostatnich sześciu miesięcy z opóźnieniem w zapłacie za wy- konane usługi choć raz zetknęło się 70 proc. działających w niej firm – wynika z badania Bibby MSP Index. 34 proc. miało z tym do czynienia nawet kilka razy w miesiącu. Jest to dla transportowców tym bardziej niebez- pieczne, że mają liczne wydatki wynikają- ce z charakteru ich biznesu i wymagające elastycznego reagowania. – Wyzwaniem dla branży transportowej jest również nie- stabilna sytuacja na rynku paliw. Jest ona szczególnie istotna w sytuacji, gdy przed- siębiorca decyduje się na dłuższą współ- pracę uwzględniającą z góry określone wynagrodzenie – dodaje Jerzy Dąbrowski, dyrektor generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services w Polsce. Spóźnianie się z regulowaniem należ- ności, choćby o tydzień czy dwa, jest na- gminne, ale przynajmniej sytuacja wygląda lepiej, jeśli chodzi o kontrahentów niewy- płacalnych. Biorąc pod uwagę ogół MSP, z takim przypadkiem zetknęło się w ostat- nim półroczu tylko co dwudzieste przedsię- biorstwo. Przy czym połowa z nich podkre- śla, że były to sporadyczne incydenty. Kłopotom z odbiorcami-dłużnikami można różnie zapobiegać, ale generalnie działania takie sprowadzają się do prewen- cji, zabezpieczenia należności i właściwego zarządzania niesolidnymi klientami. Poza tym – płaćmy na czas własne zobowiąza- nia. Wówczas nie przyłączymy się do pom- NA NIETERMINOWE PŁATNOŚCI – FAKTORING M A T E R I A Ł P A R T N E R A Joanna Traczyk Specjalista ds. Wsparcia Sprzedaży Faktoringu, Raiffeisen Polbank. nęły skrzydła” i równie szybko upadły przez brak możliwości odzyskania zaległych płat- ności od „zaprzyjaźnionych” klientów. konieczne wobec odbiorców, których lista priorytetów spłaty zobowiązań wyglądała jak na rysunku poniżej. Dodatkowo, właściciele firmy importo- wali coraz większe ilości skór, których cena była tym korzystniejsza, im szybciej nastę- powała zapłata. O ile nasz klient był strategicznym do- stawcą swoich klientów, znajdował się na 4. miejscu listy. Trafiał jednak na koniec kolejki, jeśli odbiorcą było np. duże centrum handlowe, na którym bardzo mu zależało... Rozwiązaniem okazały się faktoring peł- ny Plus i faktoring odwrotny. Pierwszy, dzięki przeniesieniu należno- ści na bank, „przesunął” spłaty faktur od odbiorców ze zobowiązań wobec dostawców na poziom zobowiązania wobec instytucji finansowych. Cechą tego produktu jest prze- niesienie odpowiedzialności braku zapłaty na bank. Klient scedował zatem kontrolę nad płatnościami i wprowadzenie dyscy- pliny płatniczej kontrahentów na bank, sa- memu koncentrując się na nowych rynkach i relacjach. Bank, w ramach obsługi fakto- ringowej, bada kondycję finansową nowych kontrahentów, dając klientowi pewność ich wypłacalności teraz i w przyszłości. Drugi produkt – faktoring odwrotny – wzmocnił pozycję klienta w oczach za- granicznych dostawców i pozwolił uzy- skać preferencyjne warunki cenowe. Klient wysyła do banku faktury dostawców, bank spłaca zobowiązania klienta przed termi- nem płatności, dając mu pole do negocjo- wania niższych cen. Klient spłaca zobo- wiązanie wobec banku później i korzysta z dodatkowego finansowania. Rozwiązania te nie są skomplikowane, a korzyści szybko odczuwalne. Obsługa fak- toringu odbywa się w całości online, rów- nież za pośrednictwem aplikacji mobilnej smart factoR. 21 proc. wszystkich klientów faktorin- gowych w Polsce korzysta z naszych usług. Aż 92 proc. klientów w tegorocznym bada- niu satysfakcji (VOC) wyraziło wysoki i bar- dzo wysoki poziom zadowolenia z usług Raiffeisen Polbank. � Mimo dobrej koniunktury gospodarczej wyniki badań i analizy ekonomiczne wskazują, że zatory płatnicze wciąż są poważnym problemem polskich firm. Jak ich uniknąć? Badanie firmy Euler Hermes wskazu- je, że w 2017 r. upadło o 12 proc. wię- cej firm niż rok wcześniej. Niemal 30 proc. firm upada w pierwszym roku działalności, a blisko 70 proc. – po ok. 5 latach. W pierwszym przypadku porażka może być skutkiem nieprzewidzia- nych barier napotkanych na progu działalno- ści. Jedną z przyczyn upadłości firmy po kilku latach działania może być brak kontroli nad przepływem gotówki. Nieterminowe opłaca- nie faktur przez kontrahentów często skut- kuje problemami z płynnością finansową, co szybko może doprowadzić do upadłości. Większość firm w Polsce to jednoosobowe działalności gospodarcze zajmujące się han- dlem i usługami (raport GUS za 2017 r.). Dzia- łalność ta opiera się głównie na relacjach z klientami i odbiorcami. Jest wiele przykła- dów firm, które na relacjach szybko „rozwi- Jak ustrzec się przed takim scenariu- szem i wprowadzić dyscyplinę płatniczą przy zachowaniu dobrych relacji? Jednym z rozwiązań jest faktoring. Mechanizm jego działania wytłumaczę na przykładzie firmy zajmującej się sprzedażą hurtową galanterii skórzanej. Na początku firma ograniczała działal- ność do rynku lokalnego. Wysoka jakość wyrobów i przystępne ceny spowodowały jednak, że sieć stałych odbiorców szybko się zwiększyła. Dążąc do ograniczenia rosną- cych kosztów produkcyjnych, właściciele za- częli szukać dostawców za granicą i impor- tować skóry z Azji. Bankowy kredyt obrotowy szybko okazał się niewystarczający wobec coraz dłuższych terminów płatności oczekiwanych przez odbiorców. Dynamiczny rozwój i rosnąca sprzedaż zmuszały właścicieli do ciągłego sprawdzania przeterminowanych płatności. Pracownicy gros czasu poświęcali na dzwo- nienie z pytaniem o planowany termin za - płaty za przeterminowane faktury, zamiast budować relacje. Były to jednak czynności i c ś o n ż e a n a l j c a k y d n W i „ , k a w o N - s a k e B . M : o ł d ó r Ź 8 0 0 2 a w a z s r a W , ” e c y t k a r p w Zobowiązania wobec innych kontrahentów „Media”: czynsz, telefon, prąd, gaz Zobowiązania wobec kluczowych kontrahentów, strategicznych odbiorców Świadczenia pracownicze: pensje, nagrody, premie, prowizje, dodatki Zobowiązania wobec instytucji finansowych: banków, firm leasingowych itp. Zobowiązania wobec państwa: Urząd Skarbowy, ZUS Chcesz wiedzieć więcej? Zadzwoń: 22 347 77 66 LICZĄ SIĘ MINUTY, SEKUNDY Staliśmy się społeczeństwem „instant”. Nie lubimy czekać, bo przyzwyczailiśmy się, że wszystko musi być „na już” – mówi Katarzyna Koguciuk, specjalistka ds. komunikacji marki w Orizon Group. Klienci chcą, aby firmy szybko reagowały na ich indywidualne problemy i potrzeby, a nawet odpowiednio do ich aktualnej sytuacji materialnej i najbliższych planów. N iezwłoczna 60 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 (ale dobrze przemyślana) odpowiedź firmy na pytanie zadane na forum internetowym może bardzo pozytywie wpłynąć na jej wizerunek i zaufa- nie do jej marki. A oferta Arkadiusz Komorski przedstawiona danej osobie we właściwym momencie może się okazać podstawowym czynnikiem, który wpłynie na jej decyzję o zakupie. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że dziś firmy powinny wyjątkowo dbać o swoje relacje z klientami w czasie rze- czywistym, czyli „tu i teraz”. Jeśli robią to umiejętnie, mają szansę wspaniale wyróż- nić się w tłumie i zyskać trwałą przewagę konkurencyjną. Zanim rozwinął się cyfrowy świat, relacje „tu i teraz” budowało się tylko od czasu do czasu – wtedy, gdy akurat klienci mieli kon- takt z daną firmą: w sklepie, zakładzie usłu- gowym, na targach, na spotkaniu bizneso- wym czy podczas rozmowy telefonicznej. To były okazje, by obserwować daną osobę i re- agować na bieżąco – spełnić jakąś jej potrze- bę, rozwiązać problem. Kto był w tym dobry, dystansował rywali. Za sprawą internetu, do którego doszło jeszcze ostatnio upowszech- nienie się mobilnego dostępu do sieci, nieby- wale wzrosła liczba potencjalnych okazji do bieżącego kontaktu z klientem. Oczekiwanie zaś, że firma zareaguje jak najszybciej, na- pędza rozwój technologii, które tę szybkość umożliwiają. I vice versa. A świat wirtualny coraz bardziej przypo- mina stacjonarny. Wyobraźmy sobie inter- netowy sklep z odzieżą. Klient chce kupić w nim spodnie, ale nie ma jego rozmiaru. Dobrze by było, aby mógł się dowiedzieć, kiedy rozmiar ten będzie dostępny. Czę- sto można wysłać do sklepu odpowiedni KNOW HOW ZARZĄDZANIE Aleksander Sławiński 5 ZAGROŻEŃ DLA WIZERUNKU MARKI W SIECI Sprawdzanie w internecie opinii o produktach czy pracodawcach weszło już wszystkim w krew. Dla wizerunku firm i marek oznacza to wielkie wyzwania i zagrożenia. Szkoda, że firmy tak często je lekceważą. 1 2 3 4 5 75 proc. konsumentów ufa infor- macjom znalezionym w inter- necie, a aż 40 proc. twierdzi, że zamieszczone w nim opinie były dla nich decydującym czynnikiem przy podejmo- waniu decyzji o zakupie – wynika z badań ChannelAdvisor, światowego lidera roz- wiązań typu marketplace dla e-commerce. W dodatku, w dobie powszechnego mo- bilnego dostępu do sieci, obieg informacji i opinii stał się szybszy niż kiedykolwiek. Jeżeli są one dla marki albo firmy nieprzy- chylne, błyskawicznie uderzają w jej wizeru- nek, a prędzej czy później – zazwyczaj także w jej biznes. Ludzie przeglądają też dzisiaj różne fora czy rankingi częściej i skrupulat- niej niż jeszcze kilka lat temu, przez co bez problemu trafiają na inne, konkurencyjne oferty, za to nieobarczone złym komenta- rzem. Dlatego tak ważna jest wiedza, jakie są podstawowe zagrożenia dla wizerunku marki w internecie i jak sobie z nimi radzić. 64 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 KNOW HOW MARKETING TRZEBA DZIAŁAĆ SPRYTNIE Spektakularny sukces kampanii marketingowej za nieduże pieniądze? Oto inspirujące przykłady i wskazówki ekspertów. Alicja Hendler Kampania „Play Woodstock challenge”. 68 MY COMPANY POLSKA | 05 ▪ 2018 WIELOWYMIAROWE POŁĄCZENIE WYDARZENIA W „REALU” I DZIAŁAŃ ONLINE. F irma badawcza Kantar Mill- ward Brown przeanalizowała kampanie reklamowe zgło- szone do polskiej edycji Effie Awards w latach 2015–2017. Chodzi o najbardziej presti- żowy konkurs marketingowy na świecie, w którym nagradza się naj- skuteczniejsze działania, organizowany u nas przez Stowarzyszenie Komunika- cji Marketingowej SAR. Jeden z głównych wniosków badaczy z pewnością spodoba się reklamodawcom, których nie stać na wielkie, tradycyjne kampanie. „Najbardziej efektywne firmy osiągają wybitne rezultaty przy mniejszych nakładach” – piszą auto- rzy raportu, podkreślając, że dobra strate- gia pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze. Zwracają przy tym uwagę, że o ile nomina- cje do nagród uzyskują na Effie firmy dys- ponujące średnio większymi środkami niż ogół uczestników konkursu, o tyle złoto czy srebro zdobywają ci, którzy „niekoniecznie w wielkości budżetu szukali klucza do spek- takularnego sukcesu”. DOBRY INSIGHT I EMOCJE Należą do nich np. twórcy kampanii „Piękny uśmiech w jeden dzień” przygotowanej dla warszawskiej Malo Clinic przez należącą do Havas Media Group agencję Havas Sports Entertainment. Kampania ta zdobyła w 2014 r. srebro na Effie w kategorii „li- mited budget” (obecnie zastąpionej przez „smart budget”). Chodziło w niej o wypro- mowanie usługi All-on-4 – innowacyjnego zabiegu implantologicznego, który osobom z widocznymi brakami w uzębieniu, a na- wet bezzębnym, pozwala usunąć ten man- kament w najwyżej kilka godzin. Zaczęto od tego, że w audycji „Dzień dobry TVN” fachowcy opowiadali o samym zabiegu i związanej z nim technologii, o której mało kto w Polsce wiedział. Potem przyszła pora na coś większego: poproszono widzów, którym zdewastowane uzębienie utrudnia normalne funkcjonowanie, o zgłoszenie się do serialu dokumentalnego „Dzień dobry z metamorfozami”. Ci, którzy się zakwalifi- kowali, przechodzili zabieg All-on-4 ufun- dowany przez Malo Clinic, zyskując błyska- wicznie piękny uśmiech, zaś odcinki serialu były angażującymi emocje opowieściami o ludziach, którzy nie tylko odmienili swój wygląd, ale stawali się także bardziej pewni siebie, a ich życie – łatwiejsze. RENA
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

My Company Polska - e-wydanie
Numer:
5/2018

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również: