Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00487 006551 19993984 na godz. na dobę w sumie
1939 Zaczęło się we wrześniu - ebook/pdf
1939 Zaczęło się we wrześniu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 66
Wydawca: Nowy Świat Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7386-357-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Czy była możliwość uniknięcia klęski wrześniowej? Czy słuszne było stwierdzenie ministra Becka, że “Polska nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę”? A może należało iść z Hitlerem na Związek Radziecki? Czy sojusznicy Polski rzeczywiście nas zdradzili? Czy armia polska była do wojny nieprzygotowana? A może zawiedli dowódcy? W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej Tomasz Łubieński, autor “Bić się czy nie bić”, prezentuje zupełnie nowe spojrzenie na wydarzenia z września 1939 roku. Książka na pewno wywoła wiele kontrowersji.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

TOMASZ ŁUBIEŃSKI   (cid:883)(cid:891)(cid:885)(cid:891)  ZACZĘŁO SIĘ WE WRZEŚNIU 1. Czy wrzesie(cid:276) 1939 roku pami(cid:266)tnego b(cid:266)dzie raz jeszcze, na swoj(cid:261) siedemdziesi(cid:261)t(cid:261) rocznic(cid:266) tematem jakiej(cid:286) istotnej a przynajmniej ciekawej dyskusji, któr(cid:261) podnio(cid:286)le nazwiemy publiczn(cid:261) debat(cid:261)? Dzi(cid:286), kiedy odchodz(cid:261), zwłaszcza zim(cid:261), w(cid:286)ród gwałtownych skoków ci(cid:286)nienia, odwil(cid:298)y i zamieci, przekraczaj(cid:261)c z trudem dziewi(cid:266)ćdziesi(cid:261)tk(cid:266) ostatni (cid:298)ołnierze wrze(cid:286)niowej kampanii. Których (czy tylko dlatego, (cid:298)e jest ich ju(cid:298) tak niewielu?) pami(cid:266)ta si(cid:266) niewyra(cid:296)nie. O wiele słabiej ni(cid:298) powsta(cid:276)ców warszawskich. Tu pami(cid:266)ci przychodz(cid:261) z pomoc(cid:261) fotografie, kroniki filmowe. A na nich młodzi chłopcy w zdobycznych panterkach i hełmach, z literami AK na biało-czerwonych opaskach. Obok sanitariuszki, torba przez rami(cid:266) i lok spod fura(cid:298)erki. Weterani 1863 mieli przed wojn(cid:261) swoje doroczne styczniowe (cid:286)wi(cid:266)ta, defilady z medalami, zbiorowe fotografie. Co wi(cid:266)cej, skomponowano i uszyto im okoliczno(cid:286)ciowe mundury. Według ubiorów której(cid:286) z partii powsta(cid:276)czych, co za wszelka cen(cid:266) (bo to t(cid:266)sknota ka(cid:298)dej partyzantki) chciała wygl(cid:261)dać jak regularne wojsko. Co do przedwojennych polskich mundurów ujednoliconych dla ka(cid:298)dej broni, a wi(cid:266)c piechoty z numerem pułkowym, kawalerii (kolorowe proporczyki furkocz(cid:261)ce pod melodie (cid:298)urawiejek), strojnej brygady podhala(cid:276)skiej w pelerynach i kapeluszach z piórkiem, saperów w butach z wysokimi cholewami, marynarki wojennej, artylerii i lotnictwa, to mo(cid:298)na je ogl(cid:261)dać nie tylko w muzeach, równie(cid:298) w niejednej szafie, gdzie na pewno prze(cid:298)yj(cid:261) swoich wła(cid:286)cicieli. Nie byłoby wi(cid:266)c problemów z rekonstrukcj(cid:261). Ale weteranów przegranej kampanii 1939 roku nie pami(cid:266)ta si(cid:266) tak, jak przed wojn(cid:261) pami(cid:266)tało si(cid:266) o weteranach roku 1863, chocia(cid:298) od jednej i drugiej kl(cid:266)ski do kolejnej niepodległo(cid:286)ci odległo(cid:286)ć jest podobna: kilkadziesi(cid:261)t trudnych lat. To prawda, podczas kampanii wrze(cid:286)niowej niewiele zostało z tej elegancji, która czyniła z (cid:298)ołnierza, zwłaszcza z oficera, szczególnie kawalerzysty, przedmiot miło(cid:286)ci panien i m(cid:266)(cid:298)atek w ka(cid:298)dym domu i w ka(cid:298)dej chatce bez wyj(cid:261)tku, o czym mówi piosenka. Opowiadał mi obywatel miasta Kazimierza nad Wisł(cid:261), (cid:298)e kiedy podpity ułan o północy wlókł za sob(cid:261) szabl(cid:266) po bruku, staraj(cid:261)c si(cid:266) szerokim łukiem omin(cid:261)ć studni(cid:266) na rynku, w okolicznych kamienicach budziły si(cid:266) młode (cid:297)ydówki i ju(cid:298) długo nie mogły zasn(cid:261)ć. Wrze(cid:286)niowe wojsko nie było ju(cid:298) malownicze: ta szara od nocnego marszu, um(cid:266)czona kurzem i sło(cid:276)cem, ci(cid:261)gle w odwrocie, czasem w rozpaczliwym kontrataku piechota i konie rozbiegaj(cid:261)ce si(cid:266) na wszystkie strony (cid:286)wiata pod bombami. (cid:297)ołnierze pomieszani z cywilami, oddział, tłum, ludzie, zwierz(cid:266)ta, i jak tu wymagać od młodych lotników z rasy panów, (cid:298)eby atakuj(cid:261)c tak(cid:261) zatłoczon(cid:261) szos(cid:266) troszczyli si(cid:266) o precyzj(cid:266). Zreszt(cid:261) o ka(cid:298)dej porze i ka(cid:298)dego roku ubywa nie tylko weteranów, równie(cid:298) (cid:286)wiadków wrze(cid:286)niowej katastrofy, podówczas dzieci. Wi(cid:266)c coraz trudniej, a zarazem coraz łatwiej, to znaczy dowolniej b(cid:266)dzie si(cid:266) tamt(cid:261) dat(cid:266) pami(cid:266)tało. Oczywi(cid:286)cie nigdy nie zabraknie oficjalnych uroczysto(cid:286)ci, czy ewentualnie sporów w ocenach ludzi i zdarze(cid:276), bo z tego (cid:298)yj(cid:261) uczeni, specjali(cid:286)ci i publicy(cid:286)ci. Od wojen, dyplomacji i alternatywnego spekulowania. Ale referatowe pokłosia konferencji na rocznice ukazuj(cid:261) si(cid:266) zwykle z szacownym opó(cid:296)nieniem. Z kolei medialne spory o dzieje najnowsze gin(cid:261) w bie(cid:298)(cid:261)cym słowno-muzycznym szumie. A przecie(cid:298) bywa, (cid:298)e całkiem niedawna przeszło(cid:286)ć odnosi si(cid:266) do dnia dzisiejszego. Jako (cid:296)ródło, komentarz, analogia, która daje do my(cid:286)lenia, dotyczy nas, dotyka. Dotyka bezpo(cid:286)rednio, fizycznie: mo(cid:298)e warto zdać sobie spraw(cid:266), (cid:298)e gdyby nie to, co wydarzyło si(cid:266) 1 wrze(cid:286)nia 1939 roku i w dniach nast(cid:266)pnych, (cid:298)ycie naszego pokolenia, a tak(cid:298)e pokole(cid:276) obok, czyli po s(cid:261)siedzku poprzednich i nast(cid:266)pnych, wygl(cid:261)dałoby inaczej. To oczywiste, mówi(cid:261)c emfatycznie – (cid:298)ycie narodu, Europy, znacznej cz(cid:266)(cid:286)ci ludzko(cid:286)ci, która do(cid:286)wiadczyła II Wojny (cid:285)wiatowej. Mówi(cid:261)c prywatnie – ka(cid:298)dego z nas. W tym moje własne. Inaczej by wygl(cid:261)dało? Jak mianowicie? Tego nie potrafi(cid:266) i nawet nie chc(cid:266) sobie, bo po co, wyobra(cid:298)ać. Ale czuj(cid:266), ogl(cid:261)daj(cid:261)c si(cid:266) wstecz, (cid:298)e równie(cid:298) nade mn(cid:261), jeszcze niczego wówczas nie(cid:286)wiadomym, przesun(cid:261)ł si(cid:266) cie(cid:276) historii. Zdarzyło si(cid:266) nawet, (cid:298)e obchody o kilka lat zaledwie młodszej rocznicy Powstania Warszawskiego odegrały bie(cid:298)(cid:261)c(cid:261) polityczn(cid:261) rol(cid:266). Powstania, które ł(cid:261)czy si(cid:266) z wrze(cid:286)niow(cid:261) katastrof(cid:261), dlatego mówi(cid:266) o nim, bo miało być rewan(cid:298)em, odwetem oczekiwanym przez cał(cid:261) okupacj(cid:266). A tymczasem okazało si(cid:266) tragicznym powtórzeniem, mimo wszelkiej ró(cid:298)nicy technicznej i psychologicznej, jaka istnieje mi(cid:266)dzy regularn(cid:261) wojn(cid:261) i powstaniem. Powtórk(cid:261) przegranej z tym samym pot(cid:266)(cid:298)nym przeciwnikiem. Walk(cid:261) podj(cid:266)t(cid:261) bez szansy zwyci(cid:266)stwa, w które za wszelk(cid:261) cen(cid:266) umówiono si(cid:266) uwierzyć. W daremnym, raz jeszcze, oczekiwaniu pomocy i odsieczy. A potem pytania, pytania, nocne rodaków nie tylko rozmowy. Równie(cid:298) intrygi, porachunki. Nie brak ich po zwyci(cid:266)stwie, wi(cid:266)c tym bardziej towarzysz(cid:261) kl(cid:266)sce. Bo wprawdzie zwyci(cid:266)zców na ogół si(cid:266) nie s(cid:261)dzi, ale przegranych jak najbardziej. Wokół pami(cid:266)ci Wrze(cid:286)nia i Powstania (b(cid:266)d(cid:266) si(cid:266) odt(cid:261)d posługiwał tak(cid:261) niepoprawn(cid:261) ortograficznie du(cid:298)(cid:261) liter(cid:261)) toczono latami walk(cid:266) o rz(cid:261)d dusz zamiast walki o władz(cid:266), która to walka została rozstrzygni(cid:266)t(cid:261), póki obowi(cid:261)zywało gwarantowane geopolitycznie hasło powtarzane przez Władysława Gomułk(cid:266), a tak(cid:298)e jego nast(cid:266)pców: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Zrozumiałe, (cid:298)e nie wspomniał Gomułka, mo(cid:298)e nawet nie pomy(cid:286)lał, z czyj(cid:261) – no bo z obc(cid:261) pomoc(cid:261) i przemoc(cid:261) zdobytej. Ale te(cid:298) nie musiał si(cid:266) tym dr(cid:266)czyć, bo wszelka władza w niejasnych przypadkach powołuje si(cid:266) na wy(cid:298)sz(cid:261) sprawiedliwo(cid:286)ć dziejow(cid:261), na stra(cid:298)y której czuje si(cid:266) przez histori(cid:266) stawiana moc(cid:261) faktów dokonanych. I tu dodajmy Gomułce do towarzystwa, tak troch(cid:266) na zło(cid:286)ć, czołowego sanacyjnego pułkownika Bogusława Miedzi(cid:276)skiego, przedwojennego marszałka Senatu, który z otwarto(cid:286)ci(cid:261) godn(cid:261) towarzysza Wiesława o(cid:286)wiadczał: „Jeste(cid:286)my skazani na do(cid:298)ywotnie rz(cid:261)dzenie”. Wielce to podobny sposób my(cid:286)lenia: zdradza pr(cid:266)dzej czy pó(cid:296)niej gro(cid:296)n(cid:261) dla ka(cid:298)dej władzy, dora(cid:296)nie wygodn(cid:261) arogancj(cid:266). Poczucie, (cid:298)e jest si(cid:266) jako(cid:286) tak misyjnie, a jak trzeba to dla dobra sprawy siłowo, nie do zast(cid:261)pienia. Tak cynicznie? Jeszcze gorzej. Bo z pełnym przekonaniem. „Nasz wiek jest wiekiem propagandy, a nie demokracji”, pisał m(cid:261)dry Józef Rettinger w „Wiadomo(cid:286)ciach Literackich”. Nasz XXI wiek równie(cid:298). Rz(cid:261)dz(cid:261)cy Polsk(cid:261) niepodzielnie, zazdro(cid:286)nie przed 1939 rokiem, przegrali wrze(cid:286)niow(cid:261) prób(cid:266) i zapewne nie mo(cid:298)na było jej wygrać, tylko (cid:298)e oni uczynili to w złym stylu. To znaczy zbyt wielu z nich nie zdało egzaminu w sprawie smaku. O pot(cid:266)dze smaku pisał Herbert. W tym wypadku dowodem smaku byłaby skrucha, przyznanie si(cid:266) do bł(cid:266)dów i zaniedba(cid:276), których przyczyn(cid:261) była wła(cid:286)nie arogancja, siostra ignorancji. Przyznanie si(cid:266) choćby po latach. Niestety, jaki polityk czy wojskowy dobrowolnie przyzna si(cid:266) do odpowiedzialno(cid:286)ci za przegran(cid:261)? Zreszt(cid:261) nie musi. Zrobi(cid:261) to za niego rywale i przeciwnicy polityczni. A tak(cid:298)e wrogowie. Kl(cid:266)ska wrze(cid:286)niowa dostarczyła satysfakcji wrogom Polski, których nigdy nie brakowało, bo jest to kraj, wbrew temu co ciepło sam o sobie zwykł my(cid:286)leć, kłopotliwy. Nieustawny, to znaczy ani przyzwoicie, sympatycznie mały, ani wystarczaj(cid:261)co du(cid:298)y i wa(cid:298)ny stosownie do swoich ambicji, i o samym sobie wyobra(cid:298)e(cid:276). Polski ambasador w Pary(cid:298)u Juliusz Łukasiewicz, nie czekaj(cid:261)c na wojn(cid:266), napisał ksi(cid:261)(cid:298)k(cid:266) pt. „Polska jest mocarstwem”. Zdaniem Mussoliniego, które ch(cid:266)tnie sobie w Warszawie powtarzano – „Polska jest mocarstwem niezale(cid:298)nym”. Niezale(cid:298)nym – to była prawda, jednak czy mocarstwem? Raczej, jak to kto(cid:286) okre(cid:286)lił, „mocarstwem kieszonkowym”. Tylko (cid:298)e Łukasiewicz, jako urz(cid:266)dnik pa(cid:276)stwowy mógłby si(cid:266) nabawić kłopotów słu(cid:298)bowych i towarzyskich. Podobnie jak wszyscy, którzy publicznie w(cid:261)tpili w polsk(cid:261) sił(cid:266) militarn(cid:261). Ale jeszcze o Powstaniu: przywołane obchody 50-lecia a ju(cid:298) najwyra(cid:296)niej 60-lecia, zdominowała legenda, która za logiczny sk(cid:261)din(cid:261)d punkt wyj(cid:286)cia przyj(cid:266)ła stwierdzenie, (cid:298)e skoro Powstanie było, to widocznie, najlepszy dowód, być musiało, co wi(cid:266)cej takie, jakim wła(cid:286)nie pocz(cid:266)stowała nas historia. Inaczej mówi(cid:261)c nie ma tu o czym deliberować. Wystarczy po wojskowemu po prostu pami(cid:266)tać i czcić. A rozmaite pytania, dociekania, wydziwiania co do przewidywa(cid:276), przygotowa(cid:276), decyzji, dowodzenia Powstaniem i jego skutkach z u(cid:298)yciem niesympatycznych słów jak szanse, sens, koszty i to jeszcze ze znakiem zapytania, s(cid:261) bezprzedmiotowe. Nie tylko dlatego, argument nieodparty, (cid:298)e sprawa dotyczy czasu zaprzeszłego, czasu bezpowrotnego. Po prostu grymaszenie na przeszło(cid:286)ć nie ma racji bytu, nie mo(cid:298)e liczyć na wi(cid:266)ksze społeczne powodzenie, kiepsko si(cid:266) sprzedaje, do(cid:286)ć mamy bie(cid:298)(cid:261)cych kłopotów, (cid:298)eby udr(cid:266)czać si(cid:266) przeszło(cid:286)ci(cid:261). O zwyci(cid:266)stwie legendy zdecydował te(cid:298) szanta(cid:298) patriotyczny, który patriotyzm wymuszał, kiedy innego sposobu na jego wykrzesanie nie było. Jak si(cid:266) okazało i w wolnej Polsce (a czemu(cid:298) by nie, skoro nale(cid:298)y do zasłu(cid:298)onej tradycji) ma legenda oficjalne, mocne prawo obywatelstwa. St(cid:261)d niedawne obchody rocznicowe upłyn(cid:266)ły pod rozwini(cid:266)tymi chor(cid:261)gwiami polityki historycznej, której niejako z natury dobrze słu(cid:298)(cid:261) multimedia, odwołuj(cid:261)ce si(cid:266) do umasowionej wyobra(cid:296)ni. 2. Ale przecie(cid:298), tylko spokojnie, bez konserwatywnej histerii, media same przez si(cid:266), niejako z góry nie s(cid:261) złem, po prostu nale(cid:298)(cid:261) do dzisiejszego (cid:286)wiata (innego (cid:286)wiata nie b(cid:266)dzie) wi(cid:266)c trzeba im dać szans(cid:266). (cid:297)e to na swój sposób mo(cid:298)liwe (cid:286)wiadczy Muzeum Powstania Warszawskiego (tylko pami(cid:266)tajmy, (cid:298)e historia Powstania zaczyna si(cid:266) we Wrze(cid:286)niu). Muzeum jest sukcesem. Oczywi(cid:286)cie refleksji nie gwarantuje, trzeba j(cid:261) sobie zapewnić ju(cid:298) we własnym zakresie. Przemawia do, przypomina (cid:298)e, czasem nawet zbyt dosłownie. Opowiadał mi uczestnik Powstania (przedtem w Kedywie), naprawd(cid:266) bohater, kawaler Virtuti Militari, (cid:298)e po prostu uciekł z Muzeum. Wypłoszył go sugestywnie przywołany grzmot niemieckich butów o bruk. Pami(cid:266)tał ten odgłos: nie wszyscy weterani lubi(cid:261) wspominać tamte czasy, chocia(cid:298) byli młodzi, walczyli i prze(cid:298)yli. Cywile równie(cid:298) nie lubi(cid:261): moja matka zawsze wył(cid:261)czała telewizor, kiedy rozpoczynała si(cid:266) filmowa strzelanina z lat wojny czy okupacji. Nawet na Krecie – mimo, (cid:298)e urodził si(cid:266) tam Zeus, mieszkał ogólnie znany potwór Minotaur, in(cid:298)ynier Dedal, twórca labiryntu i jego nieszcz(cid:266)sny syn Ikar, król Minos i perwersyjna królowa Pazyfae z córkami, tragiczn(cid:261) miło(cid:286)nic(cid:261) Fedr(cid:261) i Ariadn(cid:261), któr(cid:261) na pobliskiej wyspie Naksos opu(cid:286)cił, na rozkaz Dionizosa, dzielny zabójca Minotaura, ate(cid:276)ski królewicz Tezeusz, mimo wielu innych bogów, półbogów i bohaterów, et caetera i tak dalej, słowem tego wszystkiego, co razem stanowi nasz(cid:261) europejsk(cid:261) własno(cid:286)ć i mimo (cid:298)e od lat pływamy tam i nurkujemy w mi(cid:266)dzynarodowym towarzystwie, ta(cid:276)czymy i popijamy schłodzone wino przy akompaniamencie cykad, nie mówi(cid:261)c ju(cid:298) o innych wakacyjnych przyjemno(cid:286)ciach – a wi(cid:266)c nawet na Krecie ludzie pami(cid:266)taj(cid:261) o wojnie! A najstarsi Krete(cid:276)czycy, ubrani na czarno, wsparci na kijach z oliwkowego drzewa, jeszcze słysz(cid:261), wspominaj(cid:261) taki sam jak ten, który wita w progach Muzeum Powstania Warszawskiego, łoskot podkutych niemieckich butów. I pytaj(cid:261), popijaj(cid:261)c łagodny winogronowy bimberek domowej fabrykacji, przy stolikach nakrytych ceratowym obrusem w kratk(cid:266) z widokiem na morze albo góry, co to znaczy „Deutschland, Deutschland über alles”, bo niby rozumiej(cid:261) co to znaczy, albo mog(cid:261) spytać, przecie(cid:298) tury(cid:286)ci i letnicy niemieccy s(cid:261) mile, licznie widziani, tylko dlaczego „ponad wszystko”? Ja najmocniej prze(cid:298)yłem kolejn(cid:261) rocznicow(cid:261) wizyt(cid:266) w Muzeum, kiedy prosto stamt(cid:261)d pojechałem na Pow(cid:261)zki. I po zwiedzaniu multimedialnej ekspozycji pełnej (cid:298)ycia, ruchu, głosów, muzyki, wibracji, wybuchów i komunikatów, usłyszałem brzozow(cid:261) cisz(cid:266), w której bohaterowie poznani w Muzeum, to znaczy tylu spo(cid:286)ród nich, le(cid:298)y pod białymi krzy(cid:298)ami. A po s(cid:261)siedzku, jak(cid:298)eby inaczej, w swojej kwaterze, rzadziej odwiedzani, bo ju(cid:298) niewielu zostało im najbli(cid:298)szych, odpoczywaj(cid:261), (cid:286)pi(cid:261) snem wiecznym, tak si(cid:266) ładnie mówi, a tak naprawd(cid:266) obracaj(cid:261) si(cid:266) w proch, w niepami(cid:266)ć, (cid:298)ołnierze Wrze(cid:286)nia. No wła(cid:286)nie, Wrze(cid:286)nia du(cid:298)(cid:261) liter(cid:261). Znowu mi si(cid:266) samo tak napisało. A gdyby uło(cid:298)yć jaki(cid:286) polski kalendarz historyczny, miesi(cid:261)c po miesi(cid:261)cu, mo(cid:298)e niejeden miesi(cid:261)c, pisany dot(cid:261)d prawidłowo z małej litery awansowałby ortograficznie do du(cid:298)ej, ewentualnie jeszcze z jakim(cid:286) towarzysz(cid:261)cym przymiotnikiem. Taki pomysł. Spróbujmy po kolei. Po prostu Stycze(cid:276): to miałoby znaczyć w domy(cid:286)le Powstanie Styczniowe? Raczej nie, to nie brzmi. Lepiej zostawić, jak jest. W lutym, tak na wyczucie, niewiele si(cid:266) nam wydarzyło. Jedna Olszynka Grochowska p(cid:266)dzla Wojciecha Kossaka jeszcze nie czyni historycznej wiosny. Rewolucja lutowa to nie u nas tylko obok, w Rosji – słowem kalendarzowy odpoczynek. Ale ju(cid:298) marzec, rozumiemy do(cid:286)ć jednoznacznie i współcze(cid:286)nie jako Marzec, czyli wydarzenia marcowe 1968 roku. W kwietniu, jak w marcu, zdarzyła si(cid:266) przedwojenna konstytucja, chocia(cid:298) całkiem inna. Równie(cid:298) przysi(cid:266)ga Ko(cid:286)ciuszki na krakowskim rynku. Chyba mało kto pami(cid:266)ta, (cid:298)e wypadła akurat w kwietniu? Maj, czyli majowa jutrzenka, szczególnie „Vivat maj, trzeci maj, dla Polaków błogi raj”, czyli rocznica Konstytucji, tej najsławniejszej majowej, z 1791 roku. Słowem maj, wystarczaj(cid:261)co patriotycznie umajony, nie potrzebuje du(cid:298)ej litery. Natomiast Czerwiec mógłby nawet obyć si(cid:266) bez przymiotnika „pozna(cid:276)ski 1956”, czy „radomski” (20 lat pó(cid:296)niej). Je(cid:286)li z kontekstu wynika, o które wydarzenie chodzi. Nic si(cid:266) na to nie poradzi, (cid:298)e lipiec, odk(cid:261)d Manifest PKWN przestał być powodem do (cid:286)wi(cid:266)towania, utracił historyczne znaczenie. W sierpniu bodaj najwi(cid:266)cej si(cid:266) działo. Bitwa Warszawska 1920 roku. Powstanie Warszawskie: pisz(cid:266) Powstanie du(cid:298)(cid:261) liter(cid:261) podobnie jak Wrzesie(cid:276). A Sierpie(cid:276), po prostu Sierpie(cid:276), ewentualnie z przymiotnikiem „Polski”, czyli Polski Sierpie(cid:276), kojarzy si(cid:266) z Solidarno(cid:286)ci(cid:261). Wrzesie(cid:276), podobnie jak wcze(cid:286)niej Marzec i Czerwiec wszedł ju(cid:298) tu i ówdzie z du(cid:298)ej litery do potocznej pisowni, a wi(cid:266)c ma pewne szanse na oficjalne ortograficzne uznanie. Podobnie Pa(cid:296)dziernik – oczywi(cid:286)cie nie ten wielkosocjalistycznorewolucyjny pa(cid:296)dziernik Majakowskiego, który „dmuchał jak zawsze wiatrami pa(cid:296)dziernik” i w ci(cid:261)gu dziesi(cid:266)ciu dni wstrz(cid:261)sn(cid:261)ł (cid:286)wiatem…, tylko nasz lokalny z 1956 r., Polski Pa(cid:296)dziernik, jak Polski Sierpie(cid:276) – w ko(cid:276)cu nie tylko dla Polski wa(cid:298)ny. Przewracamy nast(cid:266)pn(cid:261) kartk(cid:266). „Listopad dla Polaków niebezpieczna pora”, zwłaszcza wiadomej Nocy Listopadowej, która za spraw(cid:261) Wyspia(cid:276)skiego stała si(cid:266) tak wa(cid:298)na równie(cid:298) dlatego, (cid:298)e poprzez jej nieobliczalne konsekwencje, czyli kl(cid:266)sk(cid:266) Powstania Listopadowego mogła powstać wielka literatura Wielkiej Emigracji. Równie(cid:298) w listopadzie – radosne, bez wzgl(cid:266)du na pogod(cid:266), odzyskane listopadowe (cid:285)wi(cid:266)to Niepodległo(cid:286)ci. Ale ju(cid:298) grudniowi mo(cid:298)e przydać si(cid:266) zmieniona ortografia. Grudzie(cid:276), czyli wypadki na Wybrze(cid:298)u 1970 r., albo Grudzie(cid:276) jako stan wojenny 1981 r. I gdyby nie Bo(cid:298)e Narodzenie, domowe (cid:286)wi(cid:266)to obchodzone niezale(cid:298)nie od wiary czy niewiary, mo(cid:298)na by powiedzieć, (cid:298)e polski kalendarz niewesoło si(cid:266) zamyka. A wi(cid:266)c Marzec, Czerwiec, Sierpie(cid:276), Wrzesie(cid:276), Pa(cid:296)dziernik i Grudzie(cid:276). Ponad połowa kalendarza z du(cid:298)ej litery. S(cid:261) to imiona własne, mówi(cid:261)c po francusku noms propres. Z wyj(cid:261)tkiem Wrze(cid:286)nia, wszystko wydarzyło si(cid:266) po wojnie. Nale(cid:298)y do historii najnowszej, to znaczy, moim zdaniem, jeszcze nie do prawdziwej historii. Imiona te s(cid:261) tak blisko, (cid:298)e aby przywołać ich pami(cid:266)ć, wystarczy nazwa którego(cid:286) z wymienionych miesi(cid:266)cy. Ale Wrzesie(cid:276), niech mu b(cid:266)dzie Polski Wrzesie(cid:276), jest tu najwa(cid:298)niejszy. Bo gdyby nie wojna, która we Wrze(cid:286)niu si(cid:266) rozpocz(cid:266)ła, nigdy by si(cid:266) nie wydarzyły wszystkie te polskie miesi(cid:261)ce pisane z du(cid:298)ej litery, które nale(cid:298)(cid:261) do naszych dziejów najnowszych. I wła(cid:286)nie z powodu Wrze(cid:286)nia takie było, nie (cid:298)adne inne alternatywne, lepsze czy gorsze, (cid:298)ycie polskich pokole(cid:276). 3. Czy istnieje legenda Wrze(cid:286)nia? Jak legenda Powstania? Powiedziałbym nawet, (cid:298)e to legenda Powstania pami(cid:266)ć Wrze(cid:286)nia usuwa w cie(cid:276). Bo to wi(cid:266)cej ni(cid:298) legenda: legenda przekuta w mit, w prawd(cid:266) legendy, bo legenda te(cid:298) jest jak(cid:261)(cid:286) prawd(cid:261). To znaczy z biegiem dni, biegiem lat, prawd(cid:261) si(cid:266) staje i tryumfuje, bo zdolna jest nawet pokonać (cid:286)wiadectwa, zakwestionować dokumenty. Co z tego, (cid:298)e przeciwstawiali si(cid:266) kiedy(cid:286) legendzie Powstania na przykład generał Władysław Anders, redaktor Jerzy Giedroyć, Stefan Kisielewski, ten ostatni nie do(cid:286)ć, (cid:298)e pisarz, kompozytor, publicysta, to jeszcze uczestnik Powstania. Podobnie jak nieletni wówczas Jan Ciechanowski, po latach historyk Powstania, czy przyszły poeta Bolesław Taborski. Ich prawda o Powstaniu rozmija si(cid:266) z legend(cid:261). Wi(cid:266)c przegrywa z innymi wspomnieniami, które lepiej odpowiadaj(cid:261), przyj(cid:266)temu za obowi(cid:261)zuj(cid:261)ce, społecznemu zamówieniu. Opowiadał mi pewien bohater Powstania, trzykrotnie ranny, cudem ocalony, choć wła(cid:286)nie w Powstaniu stracił wiar(cid:266), (cid:298)e nie mo(cid:298)e dogadać si(cid:266) z kolegami, których pami(cid:266)ci(cid:261) bez reszty zawładn(cid:266)ła legenda. Dopytywałem si(cid:266), jak on sam, skoro jego towarzysze broni coraz mniej skłonni s(cid:261) przyznać si(cid:266) do jakiej(cid:286) słabo(cid:286)ci, dawał sobie rad(cid:266) z arcyludzkim uczuciem strachu. Otó(cid:298) mój bohater rzeczywi(cid:286)cie nie bał si(cid:266), ale interesuj(cid:261)ce zastrze(cid:298)enie, miał po temu prywatne powody. Po pierwsze wiedział, (cid:298)e na pewno zginie, czyli był spokojny. A poza tym w ogóle brakuje mu (taki defekt) wyobra(cid:296)ni. Wi(cid:266)c, skoro nie bardzo mógł sobie wyobrazić w jaki sposób zginie, nie upierał si(cid:266) przy rozmy(cid:286)laniach o własnej (cid:286)mierci. Zreszt(cid:261) okazji do niej miał bez liku, niektóre nawet wspomina ze szczególnym humorem: oto nie si(cid:266)gn(cid:261)ł go miotacz płomieni, wiatr zakr(cid:266)cił w drug(cid:261) stron(cid:266) i Niemiec, dobrze mu tak, sam si(cid:266) (cid:298)ywcem spalił. Nikt z wy(cid:298)ej przywoływanych z imienia posiadaczy gorzkich refleksji o Powstaniu nie był nigdy w (cid:298)yciu komunist(cid:261), czy choćby zwolennikiem władzy ludowej, która istotnie w złej wierze, czemu trudno si(cid:266) dziwić, na rozmaite sposoby zwalczała, pomniejszała, fałszowała i prawd(cid:266) i legend(cid:266) Powstania. Naprawd(cid:266) nigdy do ko(cid:276)ca si(cid:266) z nimi nie pogodziła, broni(cid:261)c swojego w(cid:261)tpliwego legitymizmu. Słowem: wszyscy pozostali my(cid:286)l(cid:261)cy inaczej ni(cid:298) ka(cid:298)e legenda, zwolennicy Polski wolnej i niepodległej, ale odporni na mit, musz(cid:261) trafić mi(cid:266)dzy malkontentów, mizantropów i sceptyków, jak ich okre(cid:286)lił w rocznicowym przemówieniu powszechnie powa(cid:298)any (cid:286)wiadek, kronikarz, uczestnik historii, w tym Powstania prof. Władysław Bartoszewski, niezmiennie wierny swoim emocjom sprzed lat sze(cid:286)ćdziesi(cid:266)ciu. Pami(cid:266)ć Powstania przyćmiewa pami(cid:266)ć Wrze(cid:286)nia, nie tylko dlatego (cid:298)e jest o całych pi(cid:266)ć ci(cid:266)(cid:298)kich lat okupacji młodsza. Po Wrze(cid:286)niu nie została legenda (cid:298)ycia i (cid:286)mierci z pełnymi rado(cid:286)ci (cid:298)ycia wła(cid:286)nie i junackiego humoru skocznymi piosenkami, które (cid:286)piewano w Powstaniu. Wrze(cid:286)niowa legenda jest tragiczna, poniewa(cid:298) bliska prawdy. Prawdziwe wrze(cid:286)niowe (cid:286)wiadectwa nie upi(cid:266)kszaj(cid:261) kl(cid:266)ski. Poza kilkoma przykładami nieuleczalnego wojskowego samochwalstwa. I wynoszenia lokalnych, przej(cid:286)ciowych sukcesów wysoko ponad ich rzeczywiste znaczenie. Niepopularne, kr(cid:266)puj(cid:261)ce słowa-hasła, jak: wina, bł(cid:261)d, lekcja, s(cid:261)d historii, czy mówi(cid:261)c zwyczajniej, historyczna recenzja potomnych, maj(cid:261) na przykładzie Wrze(cid:286)nia wi(cid:266)ksze szanse, ni(cid:298) wobec Powstania. Które wci(cid:261)(cid:298) bywa traktowane nami(cid:266)tnie, osobi(cid:286)cie, a tak(cid:298)e politycznie, nawet komercjalnie. Co w sumie nie sprzyja refleksjom ani ocenom. Oczywi(cid:286)cie, s(cid:261) to wszystko nadobowi(cid:261)zkowe roztrz(cid:261)sania, luksusowe wzruszenia, dost(cid:266)pne dla ludzi, którzy chc(cid:261) widzieć co(cid:286) poza swoim wydłu(cid:298)onym przez kryzys nosem. Którym pami(cid:266)ć historyczna (byle nie polityka, czyli historyczna propaganda), jest do czego(cid:286) pomocna. Na przykład do poukładania sobie relacji z nasz(cid:261) tera(cid:296)niejszo(cid:286)ci(cid:261), do krytycznego jej zrozumienia. No, powiedzmy mo(cid:298)e mniej ambitnie, (cid:298)e niedawna przeszło(cid:286)ć po prostu zaciekawia. To ju(cid:298) byłoby co(cid:286). I emocjonuje. To nawet bardzo wiele, byle nie wpadać w toksyczne emocje i nie ułatwiać sobie sprawy, zwalaj(cid:261)c cał(cid:261) odpowiedzialno(cid:286)ć za polskie katastrofy na złe, obce, zewn(cid:266)trzne moce. Na przekl(cid:266)te, geopolityczne przeznaczenie. Wrogów Polsce nie brakuje i nigdy nie brakowało, choć ch(cid:266)tnie dziwili(cid:286)my si(cid:266) temu, przekonani o swojej niewinno(cid:286)ci. A wrogowie, jak na nich przystało, intencje te(cid:298) mieli wrogie i siły cz(cid:266)sto wielokrotnie pot(cid:266)(cid:298)niejsze. I rozbiorowa tradycja z ko(cid:276)ca XVIII wieku, kiedy to trzy drapie(cid:298)ne orły czy s(cid:266)py rozdziobały Rzeczpospolit(cid:261) na cz(cid:266)(cid:286)ci, powtórzyła si(cid:266) siedemdziesi(cid:261)t lat temu w demonicznej odmianie. Tym razem malownicze ptaszyska zostały zast(cid:261)pione przez uproszczone graficznie symbole. Niby jakie(cid:286) narz(cid:266)dzia tortur: swastyk(cid:266) oraz sierp i młot. Zaborców było tylko dwóch, ale, mo(cid:298)na by powiedzieć, nowej, nieznanej dot(cid:261)d generacji. Zacz(cid:266)li od podboju Polski, a mieli zamiar podbić i zmienić cały (cid:286)wiat. Ale ka(cid:298)dy na swój nieludzki obraz i podobie(cid:276)stwo. Wi(cid:266)c tylko co do zguby Polski, na zgub(cid:266) Polski jako(cid:286) potrafili si(cid:266), do czasu, porozumieć. We Wrze(cid:286)niu, jak pó(cid:296)niej w Powstaniu, nikt nam naprawd(cid:266) nie pomógł. Chocia(cid:298) we Wrze(cid:286)niu mieli(cid:286)my zobowi(cid:261)zanych własnor(cid:266)cznymi podpisami, układami sojuszników. Z kolei w Powstaniu trudno było si(cid:266) pogodzić z dwuznaczn(cid:261) sytuacj(cid:261). Bo znik(cid:261)d pomocy, a do tego główny sojusznik naszych od pi(cid:266)ciu ju(cid:298) lat sojuszników oci(cid:261)ga si(cid:266) z pomoc(cid:261), maj(cid:261)c inne co do nas plany, wi(cid:266)cej, wszelk(cid:261) pomoc wła(cid:286)ciwie uniemo(cid:298)liwiał. Jak mógł i jak (cid:286)miał? A czego mo(cid:298)na było si(cid:266) po nim spodziewać? Przecie(cid:298) pi(cid:266)ć lat wcze(cid:286)niej, we Wrze(cid:286)niu, napadł na Polsk(cid:266). Tym razem zaczekał a(cid:298) Niemcy rozprawi(cid:261) si(cid:266) z Powstaniem. I nie został za to przez wolny (cid:286)wiat pot(cid:266)piony, bo dora(cid:296)nie byłoby to niewygodne, a potem, z czasem, czemu nie, jak najbardziej, tym bardziej, (cid:298)e nie ma to ju(cid:298) praktycznego znaczenia. Zło ma to do siebie, (cid:298)e nigdy samo nie uderzy si(cid:266) w piersi, inaczej nie byłoby złem, prawda? Co gorsza, jak tłumaczy nasze judeochrze(cid:286)cija(cid:276)stwo, zło jest potrzebne (cid:286)wiatu, historii, człowiekowi. Moralnie. (cid:297)eby człowiek potrafił zło od dobra odró(cid:298)nić. Poza tym trudno jest, jak ewangelicznie chciał Jan Paweł II, zło dobrem zwyci(cid:266)(cid:298)ać. Łatwiej, skuteczniej zło złem. W ostatniej wojnie (cid:286)wiatowej stalinowskie zło odegrało wła(cid:286)nie główn(cid:261) rol(cid:266) w pokonaniu zła hitlerowskiego. Czy istniał dobry wybór mi(cid:266)dzy Stalinem i Hitlerem? Niektórzy si(cid:266) zastanawiali, który wi(cid:266)kszym, który mniejszym złem. Hitler czy Stalin? Stalin czy Hitler? Jeden zbrodniarz i drugi zbrodniarz. Ka(cid:298)dy inny. Jeden gorszy od drugiego. Ale w ko(cid:276)cu który gorszy? Wiele przy odpowiedzi zale(cid:298)ało od wojennych losów pytanego. Ale czy w ogóle był sens ich porównywać? Powiedzmy, (cid:298)e chocia(cid:298) byli to (cid:286)miertelni wrogowie – uzupełniali si(cid:266). Mo(cid:298)e nawet chwilami w duchu podziwiali? W ka(cid:298)dym razie po podpisaniu Paktu Ribbentrop- Mołotow, 24 sierpnia 1939 r., Stalin wzniósł toast nie tylko za wznowion(cid:261) współprac(cid:266) niemiecko-radzieck(cid:261), ale te(cid:298) osobi(cid:286)cie za zdrowie Hitlera. Ten ostatni nie był tak wylewny, niemniej jednak w Polsce, we wrze(cid:286)niu 1939 r. doszło mi(cid:266)dzy nimi prawie na dwa lata do owocnej współpracy. Hitlerowcy przeprowadzili akcj(cid:266) A-B, zaawansowan(cid:261) prób(cid:266) fizycznej likwidacji polskiej inteligencji, lokalnych elit w zachodnich województwach, przesiedlali kogo chcieli do Generalnej Guberni. Niepodpisanie volkslisty, je(cid:286)li miało si(cid:266) tak(cid:261) mo(cid:298)liwo(cid:286)ć, groziło ci(cid:266)(cid:298)kimi konsekwencjami. W pa(cid:276)stwie Józefa Stalina dokonano wielkich wywózek Polaków na Sybir, zmuszano do przyjmowania radzieckiego obywatelstwa, w masowych rozstrzeliwaniach gin(cid:266)li polscy oficerowie. Czy była jaka(cid:286) wymiana do(cid:286)wiadcze(cid:276), wzajemne uzgodnienia? Wiadomo tylko, (cid:298)e wysocy rang(cid:261) funkcjonariusze Gestapo i NKWD spotkali si(cid:266) na przełomie 1939 i 1940 roku w Zakopanem. W ka(cid:298)dym razie lojalni wobec siebie przez prawie dwa lata partnerzy, nie tylko w sprawie rozwi(cid:261)zywania problemu polskiego, obdarzali siebie pewnym, ograniczonym z natury rzeczy, zaufaniem. Niemcy do(cid:286)ć hojnie dzielili si(cid:266), oczywi(cid:286)cie w sposób przemy(cid:286)lany, osi(cid:261)gni(cid:266)ciami swojej techniki wojskowej, strona radziecka rewan(cid:298)owała si(cid:266) barterowo, surowcami i (cid:298)ywno(cid:286)ci(cid:261). 4. Do jakiego stopnia pytania o szanse, a w zwi(cid:261)zku z tym o koszta Powstania, które zadawali sobie malkontenci, mizantropi i sceptycy, niektórzy wymienieni tu z imienia i nazwiska, maj(cid:261) sens wobec Wrze(cid:286)nia? Dotykamy sprawy rewizjonizmu historycznego, dla którego wszystko jest mo(cid:298)liwe. Alternatywa bywa bardziej przekonywaj(cid:261)ca ni(cid:298) wydarzenia, które faktycznie miały miejsce, a dzisiejsza wszechwiedza pozwala bez skr(cid:266)powania wyrokować o przeszło(cid:286)ci. Wiele pyta(cid:276), kiedy my(cid:286)limy o Powstaniu i Wrze(cid:286)niu, b(cid:266)dzie si(cid:266) powtarzało. St(cid:261)d przypomn(cid:266) sobie troch(cid:266) wra(cid:298)e(cid:276) z rocznicowych spotka(cid:276), których tematem była, jakby to zarozumiale nie brzmiało, ocena Powstania. Gdzie(cid:286) około 50. rocznicy Powstania zaproszony do telewizji słowami: „Bo pan jest przeciw powstaniu”, znalazłem si(cid:266) w dyskusyjnej mniejszo(cid:286)ci. (cid:297)eby „co było do okazania” (przypomina si(cid:266) CBDO ze szkolnych zeszytów), okazało si(cid:266) (cid:298)e niby tragedia, niby kl(cid:266)ska, a tak naprawd(cid:266) – Victoria. Patriotyczna, w ka(cid:298)dym razie. Jak wiadomo, wszelkie znaki zapytania, trzykropki, tryb warunkowy, zdania zło(cid:298)one podrz(cid:266)dnie nie sprawdzaj(cid:261) si(cid:266) w telewizyjnej gramatyce. Raczej zdecydowane pojedyncze kropki, a najlepiej wykrzykniki. Powiedzmy, (cid:298)e powoływałem si(cid:266) na liczb(cid:266) ok. 200 tys. ofiar Powstania. Jakie około? Najwy(cid:298)ej 180 tysi(cid:266)cy – prostuje mój kompetentny antagonista, który wi(cid:266)cej (naprawd(cid:266) wiele) wie, mniej rozumie. I ju(cid:298) leci na ekranie nast(cid:266)pne pytanie. Albo innym razem, historyk-polityk, czy raczej od pewnego czasu polityk-historyk, w ka(cid:298)dym razie profesor nieustaj(cid:261)cy, po prostu stwierdza, (cid:298)e to dzi(cid:266)ki Powstaniu nasz kraj nie zasilił wielkiej rodziny Republik Radzieckich jako kolejna spo(cid:286)ród nich siedemnasta. I nie ma cierpliwego antenowego czasu, (cid:298)eby tłumaczyć, (cid:298)e Powstanie ma tu niewiele do rzeczy. Polska walczyła na wszystkich frontach, powstawała przeciw Niemcom, i co z tego. W(cid:266)gry czy Rumunia walczyły u boku Hitlera. Czechosłowacja miała dwa powstania, krótkie praskie i powa(cid:298)ne słowackie. Bułgaria trzymała si(cid:266) z boku. A jak okre(cid:286)lić wojenn(cid:261) przeszło(cid:286)ć NRD? Ale wszyscy otrzymali podobny satelicki status. Kraju Demokracji Ludowej. Oczywi(cid:286)cie ka(cid:298)de z tych pa(cid:276)stw miało inny stopie(cid:276) zniewolenia, zale(cid:298)no(cid:286)ci od moskiewskiej centrali. Inn(cid:261), równie(cid:298) przez wojenne do(cid:286)wiadczenia powojenn(cid:261) histori(cid:266), narodow(cid:261) specyfik(cid:266). Jedno pewne: Stalin, to Stalin zdecydował o równoległym, do(cid:286)ć elastycznym dla wszystkich modelu stopniowanej sowietyzacji, powolnego trawienia. Ale umarł. A co było potem, to ju(cid:298) inna skomplikowana historia. No wła(cid:286)nie. Skomplikowana, ale jak tu si(cid:266) przebić ze znakami zapytania? Z pytaniami, czy mo(cid:298)e rozczarowani kl(cid:266)sk(cid:261) Powstania i tym, (cid:298)e Zachód nie pomógł, Zachód przede wszystkim, bo od Armii Czerwonej jakby mniej si(cid:266) wymagało. (cid:297)e zniszczenie Warszawy, a potem jej odbudowanie ułatwiły jednak pogodzenie si(cid:266) społecze(cid:276)stwa z now(cid:261), niechcian(cid:261) władz(cid:261)? Albo jak przekonywaj(cid:261)co zaprzeczyć Normanowi Daviesowi, który napisał, (cid:298)e straty niemieckie i powsta(cid:276)cze ((cid:298)ołnierskie) w zabitych były porównywalne. To tak dobrze, buduj(cid:261)co brzmi, chocia(cid:298) naprawd(cid:266), znowu podobnie jak we Wrze(cid:286)niu, zgin(cid:266)ło Polaków z broni(cid:261) w r(cid:266)ku, nie licz(cid:261)c ludno(cid:286)ci cywilnej, wielokrotnie wi(cid:266)cej ni(cid:298) wrogów. I inaczej być nie mogło wobec niemieckiej przewagi technicznej i logistycznej. Czy we Wrze(cid:286)niu, czy w Powstaniu. A słusznej sprawy wy(cid:298)szo(cid:286)ć moralna oraz bohaterstwo, nie mogły (cid:298)adn(cid:261) miar(cid:261) takiej przewagi zniwelować. „Na (cid:298)ywo”, czyli w sytuacjach kiedy przed widowni(cid:261) nie chroni telewizyjne szkło, bywało mocno nieprzyjemnie. Kiedy(cid:286) sam Jan Nowak Jeziora(cid:276)ski uczynił mi zaszczyt mianuj(cid:261)c partnerem do dyskusji o Powstaniu, dyskusji publicznej dla Polskiego Radia w salach Muzeum Historycznego na Starym Mie(cid:286)cie. Ale kiedy zacz(cid:261)łem, taka moja rola, utyskiwać na fatalne uzbrojenie, złe dowodzenie, polityczn(cid:261) naiwno(cid:286)ć, szafowanie w Powstaniu najlepsz(cid:261) krwi(cid:261), słowem szukaj(cid:261)c dziury na całym upi(cid:266)kszonym obrazie Powstania, krzepcy jeszcze (było to kilkana(cid:286)cie lat temu) kombatanci zacz(cid:266)li powstawać z krzeseł. Stan(cid:266)ła mi wówczas scena z Potopu, kiedy Butrymowie brali si(cid:266) za Kmicicow(cid:261) kompani(cid:266). Tyle, (cid:298)e tam podnosili si(cid:266) z ci(cid:266)(cid:298)kich, nie dla Butrymów ław. Ale odgłos był zbli(cid:298)ony, przesławne, gro(cid:296)ne „rum rum” i sam Kurier z Warszawy musiał zapobiec nieobliczalnej awanturze, przyznaj(cid:261)c mi prawo do wyra(cid:298)ania własnej opinii. A potem podzieliłem si(cid:266) z Nowakiem-Jeziora(cid:276)skim tym literackim skojarzeniem, jako (cid:298)e obaj kochamy Sienkiewicza. Innym razem szcz(cid:266)(cid:286)liwy, bo ocalał w dobrym zdrowiu i z dobr(cid:261) pami(cid:266)ci(cid:261) bohater Powstania, odpowiedział na moje narzekania, (cid:298)e o Powstaniu nie powinni wypowiadać si(cid:266) ci, którzy nie brali w nim udziału. Ale ja przepraszam, czy to znaczy, (cid:298)e Powstanie ma być wył(cid:261)czn(cid:261) własno(cid:286)ci(cid:261) jego przedostatnich ju(cid:298) weteranów? A co na to wszyscy nie-weterani? Których jest coraz wi(cid:266)cej, bo wci(cid:261)(cid:298) rodz(cid:261) si(cid:266) tak zwane nowe pokolenia, dla których przyszło(cid:286)ci, tak si(cid:266) mówi, podj(cid:266)to powsta(cid:276)cz(cid:261) walk(cid:266)? Czy ci obdarowani pami(cid:266)ci(cid:261) Powstania nie maj(cid:261) prawa do wi(cid:266)kszej dociekliwo(cid:286)ci, zadawania pyta(cid:276)? A gdyby kto(cid:286) zaproponował odwrotnie, na przekór, (cid:298)e to wła(cid:286)nie akurat mo(cid:298)e kombatanci nie powinni zabierać głosu we własnej sprawie, tylko spokojnie, pozostaj(cid:261)c przy swoim, wysłuchać jak te(cid:298) Powstanie postrzegane jest z dystansu? Poniewa(cid:298) ich emocje, oceny, oparte na wspomnieniach b(cid:266)d(cid:261) zawsze subiektywne i powiedzmy sobie otwarcie: biologia zaciemnia, czy raczej nadmiernie rozja(cid:286)nia perspektyw(cid:266). Bywa te(cid:298) odwrotnie: nie brakuje młodych, czy (cid:286)rednio-młodych miło(cid:286)ników wojen i entuzjastów powsta(cid:276) w ró(cid:298)owych technikolorach, którym nie pasuj(cid:261) jakie(cid:286) pesymistyczne wspomnienia. Oczywi(cid:286)cie, niczego podobnego nie wypada gło(cid:286)no powiedzieć, a poza tym mi(cid:266)dzy uczestnikiem czy naocznym (cid:286)wiadkiem historii z jednej, a krytycznym badaczem (cid:296)ródeł z drugiej strony tocz(cid:261) si(cid:266) klasyczne spory, czasami mocno nieprzyjemne. Kto(cid:286) pami(cid:266)ta wyra(cid:296)nie i wydaje mu si(cid:266), (cid:298)e działo si(cid:266) to wczoraj. Sk(cid:261)d strzelał, z jakiej broni, o której godzinie, czy ju(cid:298) padało, czy jeszcze (cid:286)wieciło sło(cid:276)ce, pod czyim dowództwem, czy chciało mu si(cid:266) raczej pić czy spać, gdzie stali Niemcy, gdzie nasi, kto si(cid:266) sprawdził, kto załamał. Tymczasem rozmaite relacje si(cid:266) nie zgadzaj(cid:261), z dokumentów te(cid:298) wynika inaczej. Ale one równie(cid:298) mog(cid:261) si(cid:266) mylić. I oto młody historyk, kr(cid:266)puj(cid:261)ca sytuacja, poucza weterana, kiedy tamtego zawiodła pami(cid:266)ć, gdzie pomylił si(cid:266), w którym momencie dopu(cid:286)cił si(cid:266) bł(cid:266)du, jak zachował si(cid:266) naprawd(cid:266), a jak powinien był. I oto w psychice kombatantów, którzy ryzykowali bezinteresownie, dla patriotycznej idei, w miar(cid:266) upływu lat pogł(cid:266)biaj(cid:261) si(cid:266) roszczenia. Rodz(cid:261) si(cid:266) pretensje do podziwu, posłuchu, oraz poczucie wy(cid:298)szo(cid:286)ci. To zrozumiałe, i co mogłem odpowiedzieć starszemu panu z rozetk(cid:261) Virtuti w klapie niemodnej marynarki, kiedy publicznie hukn(cid:261)ł na mnie, (cid:298)e wymy(cid:286)lam bzdury na temat pora(cid:298)ki Powstania, podczas gdy on pami(cid:266)ta te chwile, kiedy nad Warszaw(cid:261) załopotała biało-czerwona flaga. I tej chwili nie zapomni a(cid:298) do (cid:286)mierci. Na szcz(cid:266)(cid:286)cie we własnym łó(cid:298)ku. A nie zasypany pod gruzami, rozerwany na strz(cid:266)py, ranny i spalony (cid:298)ywcem, ustrzelony przez goł(cid:266)biarza. Mo(cid:298)na by tak dalej wyliczać, tylko po co. Ale najgorzej było, przykra niespodzianka, podczas spotkania w mie(cid:286)cie K(cid:266)dzierzyn-Ko(cid:296)le, daleko od Warszawy. Tam, na Dolnym (cid:285)l(cid:261)sku, spodziewaj(cid:261)c si(cid:266) krytyki Powstania, dla równowagi i sprawiedliwo(cid:286)ci zaokr(cid:261)glałem refleksje, wystrzegałem si(cid:266) wszelkiego dyskusyjnego ryzyka. Co jednak nie wystarczyło, przeciwnie, jeszcze roze(cid:296)liło radykalnych słuchaczy z rodzin kresowych, jak si(cid:266) okazało. Wi(cid:266)c zostałem nawet przez mił(cid:261) pani(cid:261), która prowadziła spotkanie, oskar(cid:298)ony o z gruntu polskiemu duchowi obc(cid:261) kupieck(cid:261) mentalno(cid:286)ć. (cid:297)e niby co si(cid:266) w historii kalkuluje, jakie s(cid:261) koszta zrywu patriotycznego, które ponosz(cid:261) przecie(cid:298) nie tylko jego bohaterowie, równie(cid:298) osoby towarzysz(cid:261)ce oraz przypadkowe. I tak jest słusznie, powiedziano mi, było tak zawsze i tak ma być. W podobnych sytuacjach czułem duchowe wsparcie wielkich Mizantropów, Malkontentów i Sceptyków, ale wiadomo, (cid:298)e im wolno wi(cid:266)cej, wolno wszystko, a zreszt(cid:261) kto tam dokładnie wie, (cid:298)e mieli jakie(cid:286) odmienne zdanie, niewa(cid:298)ne, skoro wygrywa legenda. I nie tłumaczy mnie wcale data urodzenia: jako parolatek mógłbym przynajmniej kibicować troch(cid:266) tylko starszemu Antkowi Rozpylaczowi. Niby nie moja wina, bo czy ode mnie zale(cid:298)ało, (cid:298)e wojn(cid:266) sp(cid:266)dziłem u rodzonego dziadka na rzeszowsko-tarnowskiej wsi. Ale wobec tego mógłbym przynajmniej powstrzymać si(cid:266) od zabierania głosu w sprawie Powstania. Tym bardziej, (cid:298)e nikt z mojej galicyjskiej rodziny w Powstaniu nie walczył. 5. Co innego we Wrze(cid:286)niu 1939 r. Mój ojciec, oficer rezerwy, dostał Krzy(cid:298) Walecznych za Kampani(cid:266) Wrze(cid:286)niow(cid:261). Tym cenniejszy, (cid:298)e przyznały go emigracyjne władze w Londynie. Mimo (cid:298)e on sam mocno naraził si(cid:266) emigracji, powojennym zaanga(cid:298)owaniem w krajow(cid:261) rzeczywisto(cid:286)ć i mało tego, namawiał emigrantów do powrotu. „Co my z panem, Panie Konstanty, zrobimy – powiedział mu podobno generał Anders – przecie(cid:298) Pan jest porz(cid:261)dnym człowiekiem”. Krótko przed (cid:286)mierci(cid:261) ojciec napisał i wydal „Kartki z wojny”, które rozpoczynały si(cid:266) wła(cid:286)nie w 1939 r. Szczerze, a wi(cid:266)c prawdziwie, na ile było to mo(cid:298)liwe w warunkach cenzuralnych, przedstawił co go we Wrze(cid:286)niu spotkało i, dla mnie to najwa(cid:298)niejsze bo (cid:296)ródłowe, jak o tym my(cid:286)lał wówczas, a nie dopiero po latach wojny, okupacji i Polski Ludowej. Poza tym w ówczesnym MSZ pracowało trzech jego krewnych. Michał Łubie(cid:276)ski, Dyrektor Gabinetu ministra Becka, był tego(cid:298) codziennym współpracownikiem. Pozostawił po sobie maszynopis zatytułowany „Refleksje i reminiscencje”, pisany w ko(cid:276)cu 1940 i w 1941 roku w polskiej komendzie miasta Perth (Szkocja). Prócz przenikliwych uwag na temat przedwojennego pa(cid:276)stwa znajdziemy tam (cid:286)wiadectwo człowieka, który towarzyszył Beckowi w wa(cid:298)nych podró(cid:298)ach dyplomatycznych oraz był uczestnikiem doniosłych spotka(cid:276) i narad. Ludwik Łubie(cid:276)ski został w 1939 roku jednym z sekretarzy Becka. Podczas wojny był adiutantem Andersa, po wojnie pracował w Radiu Wolna Europa. Aleksander Łubie(cid:276)ski, był Dyrektorem Protokołu Dyplomatycznego. Według innych (cid:296)ródeł tylko pełni(cid:261)cym obowi(cid:261)zki przypisane do tego stanowiska, przedtem attache wojskowym w Helsinkach i w Pary(cid:298)u. Nic o nim nie wiem, ale poseł francuski w Warszawie Jean Laroche sporz(cid:261)dził na pro(cid:286)b(cid:266) premiera Brianda poufn(cid:261) charakterystyk(cid:266) tego dyplomaty: „Kapitan Łubie(cid:276)ski sprawia wra(cid:298)enie bardzo inteligentnego człowieka… Jak s(cid:261)dz(cid:266), nie zaniedba niczego, aby wywrzeć pozytywne wra(cid:298)enie na osobach, z którymi b(cid:266)dzie w kontakcie. Nie uwa(cid:298)am jednak, aby te cechy miały wpływać na okazywanie mu zupełnego zaufania (przynajmniej do czasu uzyskania pełniejszych informacji)… Były oficer carski – jest sympatyczny, miły, inteligentny i subtelny. Mimo (cid:298)e utrzymujemy z nim serdeczne stosunki, to wydaje mi si(cid:266), i(cid:298) nie nale(cid:298)y sobie robić wielkich złudze(cid:276). Z punktu widzenia jego uczuć wobec Francji, nie uwa(cid:298)am go za absolutnie pewnego… Jest oportunist(cid:261) i obecnie gra kart(cid:261) Marszałka”. Jak na stosunki mi(cid:266)dzy sojusznikami, raport nie sprawia dobrego wra(cid:298)enia. I takie te(cid:298) były wzajemne przedwojenne relacje mi(cid:266)dzy Francj(cid:261) i Polsk(cid:261). Polska w osobie ministra Becka robiła Francji na zło(cid:286)ć. Francja traktowała Polsk(cid:266) protekcjonalnie, rozdra(cid:298)niona z powodu swojego słabn(cid:261)cego w Europie autorytetu. Rzeczywi(cid:286)cie istniała gro(cid:296)ba, (cid:298)e Francja zagwarantuje sobie pokój i granice z Niemcami, pozostawiaj(cid:261)c otwart(cid:261) spraw(cid:266) niemieckich roszcze(cid:276) na Wschodzie, to znaczy wobec Polski. Ale Beck zwalczał równie(cid:298) antyniemieckich polityków zwi(cid:261)zanych z Francj(cid:261): Titulescu w Rumunii i Benesza. Ten ostatni istotnie był Polsce nieprzyjazny, ale swoj(cid:261) drog(cid:261) nie uczyniono nic, aby zmienić to nastawienie. Przeciwnie, zdaje si(cid:266) (cid:298)e wrogo(cid:286)ć i lekcewa(cid:298)enie Czechosłowacji były stałym elementem polskiej polityki zagranicznej. Dra(cid:298)niły te(cid:298) Polsk(cid:266) francuskie sympatie i zabiegi niegdy(cid:286) wokół Rosji, aktualnie wobec Zwi(cid:261)zku Radzieckiego. W tym tradycyjna polska zazdro(cid:286)ć o to, kto jest na (cid:286)rodkowym wschodzie Europy głównym Francji przyjacielem. A zatem w rozpami(cid:266)tywaniu Wrze(cid:286)nia czuj(cid:266) si(cid:266) pewniej. A klasyczne pytanie, czy mieli(cid:286)my we Wrze(cid:286)niu bić si(cid:266), czy nie bić z Hitlerem, te(cid:298) zasługuje na zastanowienie. W ogóle jest to trudne jako trawestacja, na historyczny polski u(cid:298)ytek, nierozstrzygni(cid:266)tego egzystencjalnego „być albo nie być”. Które bez powodzenia, ale jednak roztrz(cid:261)sał pewien młody ksi(cid:261)(cid:298)(cid:266) du(cid:276)ski. Podobnie w wersji polskiej nie ma dobrej odpowiedzi na „bić si(cid:266) czy nie bić” w sytuacji, kiedy słuszno(cid:286)ć jest po naszej stronie, ale mamy gwarantowane raczej tylko zwyci(cid:266)stwo moralne. Natomiast zwyci(cid:266)stwo po prostu, zwyci(cid:266)stwo tout court oka(cid:298)e si(cid:266) dora(cid:296)n(cid:261) tylko nadziej(cid:261), długo si(cid:266) nie spełniaj(cid:261)c(cid:261). Zadawałem sobie to pytanie pisz(cid:261)c o powstaniach polskich dziewi(cid:266)tnastego wieku. Kolejno przegrywanych i znowu powtarzaj(cid:261)cych si(cid:266) z podobnymi bł(cid:266)dami i złudzeniami. Równie(cid:298) o Powstaniu Warszawskim. Które było tamtych powsta(cid:276) ostateczn(cid:261), oby ostatni(cid:261) konsekwencj(cid:261). Desperackim, tak uwa(cid:298)am, zwie(cid:276)czeniem. W kontek(cid:286)cie Wrze(cid:286)nia pytanie „bić si(cid:266) czy nie bić” brzmi jeszcze inaczej. Nie było we Wrze(cid:286)niu (cid:298)adnego powstania, istniało Pa(cid:276)stwo Polskie, wojsko polskie, nasza duma. (cid:297)adnych butelek z benzyn(cid:261), broni zrzutowej, zdobycznej, czy domowej roboty, tylko lepsze czy gorsze, oryginalne albo zakupione, ale ju(cid:298) polskie czołgi, działa, samoloty i okr(cid:266)ty. Piechota i kawaleria lekko zmotoryzowana, lotnictwo i marynarka tak pi(cid:266)knie si(cid:266) rozwijaj(cid:261)ce. Społecze(cid:276)stwo zostało wł(cid:261)czone w te przygotowania. Szkoły, zrzeszenia kupców, gminy (cid:298)ydowskie składały si(cid:266) na uzbrojenie, które podczas podniosłych uroczysto(cid:286)ci przekazywano wojsku. Latem 1939 roku masowo kopano rowy, przeci(cid:261)gano druty kolczaste. Dozorcy gromadzili piasek i wod(cid:266) do gaszenia po(cid:298)arów. Zaklejano szyby paskami papieru, spodziewaj(cid:261)c si(cid:266) bombardowa(cid:276). Na Placu Piłsudskiego w Warszawie mo(cid:298)na było si(cid:266) zapisać na (cid:298)ywe torpedy, według mody, która przyszła z Japonii. W Krakowie pewien hotel udekorował fasad(cid:266) lufami armatnimi z tektury. 6. A zatem, czy mo(cid:298)na było ust(cid:261)pić Hitlerowi? Przeciwstawiono mu si(cid:266) wiadomo z jakim skutkiem, wi(cid:266)c pytanie powraca tylko teoretyczne, czy nie nale(cid:298)ało, zamiast liczyć na odsiecz i przeceniać własne siły, raczej cofn(cid:261)ć si(cid:266), poczekać do lepszej okazji. Czy jednak, tak jak si(cid:266) stało, walczyć bez wzgl(cid:266)du na cen(cid:266), któr(cid:261) przyjdzie zapłacić. Pyta(cid:276) o Wrzesie(cid:276) jest znacznie wi(cid:266)cej, ni(cid:298) o Powstanie. Czy ówczesny rz(cid:261)d sanacyjny jest winny wrze(cid:286)niowej kl(cid:266)ski? Inaczej mówi(cid:261)c, czy ponosi za ni(cid:261) odpowiedzialno(cid:286)ć, skoro nie chciał jej z nikim dzielić? Czy si(cid:266) skompromitował? No, tak to wygl(cid:261)da. Niestety. Czy wobec tego, opozycja miała prawo bezwzgl(cid:266)dnie, czasem nawet brutalnie rozliczać si(cid:266) z sanacj(cid:261) w chwili kl(cid:266)ski narodowej, wykorzystać moment załamania pa(cid:276)stwa dla przej(cid:266)cia władzy, eliminować ludzi z rz(cid:261)dz(cid:261)cego przed wrze(cid:286)niem obozu, równie(cid:298) tych którzy oddawali si(cid:266) nowemu polskiemu rz(cid:261)dowi do dyspozycji? Chyba nie było innego wyj(cid:286)cia. A czy nale(cid:298)ało wypowiedzieć wojn(cid:266) Zwi(cid:261)zkowi Radzieckiemu, skoro Armia Czerwona 17 wrze(cid:286)nia przekroczyła nasz(cid:261) wschodni(cid:261) granic(cid:266)? Istnieje teoria, (cid:298)e wówczas oficerowie wi(cid:266)zieni w Katyniu i innych obozach mieliby jasny status je(cid:276)ców wojennych. A jednak wydaje si(cid:266), (cid:298)e prawnicy stalinowskich słu(cid:298)b bezpiecze(cid:276)stwa uporaliby si(cid:266) z tym problemem, skoro zapadła polityczna decyzja: „rozstrzelać”. Poza tym represje wobec obywateli wrogiego pa(cid:276)stwa mogły być jeszcze bardziej rozległe i ci(cid:266)(cid:298)kie, a i tak niewiele im brakowało. Dokonywano przecie(cid:298) masowych aresztowa(cid:276) i wywózek. Ale przyszło mi zmierzyć si(cid:266) z tym głównym pytaniem, tzn. czy nale(cid:298)ało bić si(cid:266) czy nie bić z Hitlerem, jeszcze dawno dawno temu, jeszcze w poprzedniej epoce, przed czerwcem 1989 roku, a prawie pół wieku po Wrze(cid:286)niu. Przy czym pytanie padło w agresywnej, spersonalizowanej formie. No prosz(cid:266) si(cid:266) przyznać, czy Pan, krytykuj(cid:261)c tutaj nasze powstania, nawet warszawskie, nie skapitulowałby przed Hitlerem? To co, mo(cid:298)e nale(cid:298)ało w ogóle poddać si(cid:266) Hitlerowi, skoro był o tyle silniejszy? A wi(cid:266)c obie daty 1939 i 1944, Wrzesie(cid:276) i Powstanie, uzyskały wspólny mianownik. Pytał student zapewne, pod koniec dyskusji na temat Powstania wła(cid:286)nie. W słynnej krakowskiej „Beczce” u dominikanów, prowadzonej przez ojca Andrzeja Kłoczowskiego OP. Duszpasterza akademickiego, który w trudnych latach 80. przywracał młodym ludziom wiar(cid:266) w sens aktywnego (cid:298)ycia tutaj. „Beczka” znaczyła wówczas bardzo wiele, nieporównanie wi(cid:266)cej ni(cid:298) zwykły klub dyskusyjny, była nieformalnym (cid:286)rodowiskiem rozgrzanej umysłowo młodzie(cid:298)y, ambitnie walcz(cid:261)cej z chorobami tamtych lat, tzn. marazmem i frustracj(cid:261). I wchodz(cid:261)c do „Beczki”, czyli na sal(cid:266) o beczkowatym kształcie, do byłego klasztornego refektarza, pełnego pi(cid:266)knych dziewczyn i odwa(cid:298)nych chłopców (te rozchylone usta, gniewne spojrzenia) czułem, (cid:298)e wszyscy albo prawie s(cid:261) przeciw mnie, czterdziestoparoletniemu wówczas malkontentowi, sceptykowi i mizantropowi, chocia(cid:298) wcale tak o sobie nie my(cid:286)lałem, nie znalem zreszt(cid:261) tej wyliczanki. to legionowym. Akurat jeszcze na długo przed czynem Ja, prelegent, z Warszawy, co prawda w pierwszym pokoleniu, ale ju(cid:298) zara(cid:298)ony konformizmem, czyli determinizmem historycznym – a tymczasem na miejscu w Krakowie, tym najbardziej tradycyjnym z polskich miast i to w wersji mieszcza(cid:276)skiej, nigdy nie brakowało radykalnej młodzie(cid:298)y. A w „Beczce” zbierała si(cid:266) ta dobra, radykalna młodzie(cid:298). Jeszcze w czasie rozbiorów, Galicja (Lwów i Kraków) była Piemontem nie tylko kulturalnym. I jad(cid:261)c na spotkanie, czytałem pi(cid:266)kne dziewi(cid:266)tnastowieczne wspomnienia obywateli Krakowa, którzy jako kilkunastoletni chłopcy uciekli do powstania styczniowego. A gdy spotkała ich rosyjska niewola, młodociany wiek, naiwna odwaga budziły, chyba w drodze wyj(cid:261)tku, kozack(cid:261) lito(cid:286)ć. Zatem wrócili do Krakowa i być mo(cid:298)e równie(cid:298) ich potomkowie tłoczyli si(cid:266) w „Beczce”. Do(cid:286)ć, (cid:298)e panował tam klimat dyskusyjno-insurekcyjny, a w tym klimacie pytanie z Hitlerem w tle brzmiało wła(cid:286)ciwie retorycznie, prowokacyjnie. (cid:297)ebym w ko(cid:276)cu si(cid:266) samookre(cid:286)lił, przestał kr(cid:266)cić w denerwuj(cid:261)cy sposób. Wi(cid:266)c odpowiedziałem jak trzeba. Odruchowo i bojowo. Prawd(cid:266) mówi(cid:261)c, w tamtej atmosferze nie miałem wyboru. A poza tym któ(cid:298)by nie chciał, raz na jaki(cid:286) czas przynajmniej, spodobać si(cid:266) młodzie(cid:298)y. Być mo(cid:298)e pomagała mi równie(cid:298) dyskusyjna rutyna: nie próbować rozmów na niebezpiecznych przykładach. No bo Hitler! Sama my(cid:286)l o jakich(cid:286) ust(cid:266)pstwach wobec Hitlera wydaje si(cid:266) niedopuszczalna. Wi(cid:266)c ja równie(cid:298) zadeklarowałem stanowcze „nie” wobec jego bezczelnych (cid:298)(cid:261)da(cid:276). I zostałem chyba pierwszy raz podczas spotkania nagrodzony brawami. A mo(cid:298)e, jak to si(cid:266) stało w tym wypadku, czasem najtrafniejsza bywa pierwsza, instynktowna, niechby nawet troch(cid:266) wymuszona ogóln(cid:261) atmosfer(cid:261) reakcja. Bo dzisiaj po latach utwierdziłem si(cid:266) racjonalnie w przekonaniu, (cid:298)e minister Beck, jakim by nie był ministrem, jako pierwszy w Europie czyli na (cid:286)wiecie polityk, stawiaj(cid:261)c si(cid:266) Hitlerowi w imieniu Polski i swoim własnym, miał racj(cid:266). A pewno(cid:286)ci tej nabrałem, kiedy całkiem niedawno rozmno(cid:298)yły si(cid:266) glosy na ró(cid:298)ne sposoby pow(cid:261)tpiewaj(cid:261)ce w linii politycznej polskiego ministra spraw zagranicznych, byłego słuszno(cid:286)ć owej zaskakuj(cid:261)cej zmiany podpułkownika artylerii konnej. Bo czego tak na dobr(cid:261) spraw(cid:266), zastanawiaj(cid:261) si(cid:266) rewidenci historii, domagał si(cid:266) Hitler. W sumie niby nie tak wiele. Wł(cid:261)czenia Gda(cid:276)ska do Rzeszy, czyli uznania niemiecko(cid:286)ci tego miasta, które akurat wówczas było jednym z najgorliwiej niemieckich, a nawet hitlerowskich miast. A wi(cid:266)c potwierdzenia stanu faktycznego, choć zrozumiałe, (cid:298)e ani ten stan, ani ten fakt Polsce si(cid:266) nie podobał. Co do korytarza – stara sprawa, niemieccy politycy Treviranus czy Stresseman publicznie u siebie i przy wszelkich mi(cid:266)dzynarodowych okazjach podejmowali temat korytarza jako krzycz(cid:261)c(cid:261) niemieck(cid:261) krzywd(cid:266). Oto ten polski korytarz w sposób nienaturalny rozdziela Prusy Wschodnie od pozostałej ojczyzny. I Zachód współczuł, rozumiał te pretensje, a brytyjski premier Chamberlain ju(cid:298) w 1925 r. stwierdził, (cid:298)e polski korytarz nie jest wart (cid:298)ycia jednego brytyjskiego grenadiera. I rzeczywi(cid:286)cie dopiero polsko-niemiecki pakt o nieagresji, zawarty z Hitlerem w 1934 r., oznaczał przynajmniej zawieszenie na kilka lat spornych kwestii. Przez owych kilka lat Hitler cierpliwie nie podnosi gda(cid:276)skich ani pomorskich problemów. Nawet w 1939 r., kiedy stosunki ju(cid:298) s(cid:261) bardzo złe, czego za(cid:298)(cid:261)da prócz Gda(cid:276)ska, który całym sercem do niego nale(cid:298)y? Eksterytorialnej szosy i linii kolejowej w poprzek korytarza. Logicznego ułatwienia niemieckiej komunikacji ze wzgl(cid:266)dów ludzkich i gospodarczych. A tym samym potwierdzenia istnienia korytarza. I być mo(cid:298)e spraw(cid:266) dałoby si(cid:266) uregulować za po(cid:286)rednictwem kilku bezkolizyjnych wiaduktów, przy której to okazji pełna polskiej fantazji my(cid:286)l techniczna miałaby okazj(cid:266) dopełnić si(cid:266) z niemieck(cid:261) akuratno(cid:286)ci(cid:261). To prawda: (cid:298)(cid:261)dania niemieckie zostały wypowiedziane w ko(cid:276)cu kwietnia 1939 w ostry sposób. Ale dopiero wówczas gdy poufna i grzeczna, mo(cid:298)na powiedzieć bezpo(cid:286)rednia (bo brało w niej udział w sumie 7 osób) rozmowa Hitlera z Beckiem w Berchtesgaden oraz pojednawcze wysiłki Göringa nie przyniosły (cid:298)adnego efektu. Mo(cid:298)na było jednak zrozumieć przywódców Trzeciej Rzeszy, a pami(cid:266)tajmy, (cid:298)e nie byli to gentlemani. Oto Polska, która wydawała si(cid:266) zainteresowana współprac(cid:261) z Niemcami na zasadzie wzajemnego zrozumienia dla obopólnych interesów, a najlepiej rzeczywi(cid:286)cie cudzym kosztem, jak to miało miejsce przy upokarzaniu i rozbiorze Czechosłowacji, umacnia, odnawia sojusz z Francj(cid:261), zawiera z Angli(cid:261), czyli pa(cid:276)stwami, które zrobiły si(cid:266) w stosunku dla nowych Niemiec nieprzyjazne. A przecie(cid:298) pa(cid:276)stwa te nie pod (cid:298)adnym przymusem, tylko z własnej woli i kalkulacji przyj(cid:266)ły do wiadomo(cid:286)ci, wła(cid:286)ciwie uznały kolejne sukcesy Hitlera. Remilitaryzacj(cid:266) Nadrenii, Anschluss, zagarniecie Sudetów, zaj(cid:266)cie Kłajpedy jako odwiecznie niemieckiego Memla, podbój Czech i Moraw, a wszystko osi(cid:261)gni(cid:266)te sztuk(cid:261) dyplomatyczn(cid:261), czyli bez wojny. Politycy pa(cid:276)stw zachodnich bardzo pó(cid:296)no zrobili si(cid:266) wra(cid:298)liwi na opini(cid:266) publiczn(cid:261), której si(cid:266) nie podobały wewn(cid:266)trzne sprawy niemieckie. A wcze(cid:286)niej pokój mi(cid:266)dzynarodowy, pokój, na który po do(cid:286)wiadczeniu I wojny (cid:286)wiatowej nie było prawie ceny, dla społecze(cid:276)stw zachodnich oraz ich przedstawicieli stan(cid:261)ł na pierwszym miejscu. Polska prasa tylko cz(cid:266)(cid:286)ciowo ubolewała nad tym co dzieje si(cid:266) w Niemczech. Natomiast minister Beck dostrzegał w mieszaniu si(cid:266) do cudzych spraw niepokoj(cid:261)cy syndrom „wojen religijnych”. Zwierzył si(cid:266) swojemu biografi(cid:286)cie Konradowi Wrzosowi, (cid:298)e „Europa wolała obra(cid:298)ać si(cid:266) na Hitlera, ni(cid:298) si(cid:266) z nim uło(cid:298)yć”. Ale tu Beck nie miał racji. Europa układała si(cid:266) z Hitlerem, choć od pocz(cid:261)tku nie miała o Trzeciej Rzeszy dobrego mniemania. Natomiast uwaga polskiego ministra, wypowiedziana na forum Ligi Narodów, z pewno(cid:286)ci(cid:261) podobała si(cid:266) Niemcom. Aby s(cid:261)siedzi Niemiec, czy jakie(cid:286) mi(cid:266)dzynarodowe organizacje nie przejmowały si(cid:266) zbytnio na przykład losem niemieckich (cid:297)ydów, losem, który w majestacie prawa regulowały ustawy norymberskie. A tak(cid:298)e obywatelskie inicjatywy, czy rozporz(cid:261)dzenia lokalnych władz. Cz(cid:266)(cid:286)ciowo tylko inspirowane, ale bez formalnej biurokracji, przez pa(cid:276)stwo. Wewn(cid:266)trzn(cid:261) spraw(cid:261) Niemiec była te(cid:298) na pewno krwawa rozprawa Hitlera z brutalnym i nieobliczalnym Ernstem Röhmem, w czym niektórzy obserwatorzy chcieli si(cid:266) dopatrzeć zwyci(cid:266)stwa nazizmu umiarkowanego. Co prawda, przy okazji zamordowano przeciwników Hitlera z innych ugrupowa(cid:276), ale znalazł si(cid:266) w(cid:286)ród nich równie(cid:298) wpływowy, a bardzo Polsce nieprzyjazny generał von Schleicher. Słowem Nowe Niemcy robiły u siebie porz(cid:261)dki po swojemu i wygodniej było Europie my(cid:286)leć, (cid:298)e jej to nie dotyczy. Przyjmowano do wiadomo(cid:286)ci pokojowe deklaracje Hitlera z nadziej(cid:261), (cid:298)e prze(cid:286)wituj(cid:261)ce w nich gdzieniegdzie gro(cid:296)by nie przekre(cid:286)laj(cid:261) pojednawczej intencji. Politycy europejscy musieli przyznać Hitlerowi polityczn(cid:261) skuteczno(cid:286)ć, najwidoczniej wrodzon(cid:261), skoro jedyn(cid:261) szkoł(cid:261), z któr(cid:261) miał do czynienia i to negatywnie, była Wiede(cid:276)ska Akademia Sztuk Pi(cid:266)knych. A wi(cid:266)c talent, który zawsze budzi respekt rutyniarzy. Narodowosocjalistyczna rewolucja była w tym rozumieniu spraw(cid:261) czysto niemieck(cid:261), nie eksportow(cid:261) i tym jej nacjonalistycznym ograniczeniem p
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

1939 Zaczęło się we wrześniu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: