Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00566 017499 16943799 na godz. na dobę w sumie
A mój syn... - ebook/pdf
A mój syn... - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 162
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-933728-1-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> słowniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zmienione i poprawione wydanie felietonów pisanych przez Jacka Podsiadłę do 'Tygodnika Powszechnego'.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

pani. Jeśli pani bez nogi podoba się grać w klasy, ma do tego takie samo prawo jak pani z obiema nogami. Ich nieszczęście polega na tym, Ŝe są odmieńcami - więc tych dwóch bę- dziemy nazywali zboczeńcami, a tę panią kaleką. MoŜemy złagodzić nazewnictwo i mówić o dewiantach i inwalidce, moŜemy nawet posunąć się do eufemizmów czy zgoła peryfraz w rodzaju „kochających inaczej” czy „sprawnych inaczej”, a i tak będą przez język napiętnowa- ni. Inaczej się nie da. śeby być dobrze zrozumianym w kwestii wynaturzeń i Ŝeby nie było, Ŝe mam coś przeciw „gejom”: zgadzam się z efekciarskim spostrzeŜeniem nie pamiętam czyjego autorstwa, Ŝe gdyby seks oralny był zgodny z naturą, mielibyśmy genitalia na czołach. A przecieŜ zakazujące owego wynaturzenia prawo ponoć wciąŜ obowiązujące w paru stanach Stanów jest kosmiczną bzdurą i dobrowolnym ustawieniem się dwieście lat za Murzynami. Bo kiedyś za „występki przeciw naturze” to owszem, palono, oj, tak palono, Ŝe jeszcze dziś na myśl o tym niektórym robi się ciepło. A, właśnie. Do rzeczy. Staram się trwać w przekonaniu, Ŝe takŜe w dziedzinach fałszu i nierozumu, wszeteczności i zbrodni, nie masz nic nowego pod słońcem w nowoczesnym świecie. Kiedy włączam TV i trafiam na kolejny wywiad z mordercą wylewającym łzy nad własnym losem, wyobraŜam sobie, Ŝe 200 lat temu mógłbym usłyszeć zamiast niego „gorzkie Ŝale ubogiej grzesznicy Ewy Turkowej, rodzonej Cybulszczanki, z Burdąga w jedwabieńskiej parafii, która z przyczyny otrucia własnego małŜonka mieczem stracona została na dniu 27 maja r. 1791”. Kiedy trafiam na wizję lokalną z utopienia dziecka przez konkubenta ich mat- ki, wspominam na „zamordowanie trojga dziatek w mieście Jansborku 16 maja r. 1830 przez ich własną matkę popełnionem, jak teŜ i sama tamŜe swój koniec wzięła, razem ze swoimi dziatkami Ŝycie sobie odjąwszy”. Kiedy trafiam na tok-szoł z prostytutką albo obywatelem, który z Ŝoną się skłóciwszy zabił psa własną teściową, przypomina mi się „obraz nędzy i roz- paczy dwóch sióstr, które zostały sprzedane do Ameryki Południowej na pastwę przez zbrod- niczych handlarzy i wywiezione ze wsi i gm. Dolinka pod ŁomŜą” lub zwyczajne „piekiełko w rodzinie”. Wszystko to są tytuły starych pieśni dziadowskich zaczerpnięte z ich zbioru au- torstwa Stanisława Nyrkowskiego. Niekiedy utrwalano te pieśni drukiem, a ich funkcja bliska była funkcji dzisiejszych mass-mediów zaspokajających zapotrzebowanie społeczne na krew, ohydę i dreszczyk w krzyŜach. Zeszyciki z tekstami owych mrocznych ballad jako Ŝywo przypominają tytułową stronę „Super Ekspresu”: „ZamroŜone dzieci przez rodzonego ojca - Cudowne Nawrócenie Okrutnej Macochy Sześciorga Sierotek - Matka dusicielka - Samobój- cza śmierć Zredukowanego robotnika”. Zapotrzebowanie na wynaturzenie i zbrodnię rośnie, ale telewizji wciąŜ jeszcze nie wszystko wolno pokazywać, w kaŜdym razie nie przed 22-gą. Co innego internet. Wystarczy niechcący wyłączyć filtr rodzinny i hulaj dusza! Dla kaŜdego coś miłego. Dla nekrofili zdję- cia trupów. Dla sadystów sceny tortur. Pani z panią. Pan z dzieckiem. Pani z pieskiem. Pan z piersiami. Pani robi kupkę do kamery. Co za bogactwo! MoŜnaby załamać ręce nad nagłym upadkiem świata, ale przecieŜ i to nic nowego. Jan Witkowski z Wolbromia złoŜył przed są- dem w 1778 roku zeznania, które dziś zamieściłby pewnie na stronie www.witkowski-max, tymczasem moŜna je znaleźć w krakowskim Wojewódzkim Archiwum: „...z małą dziew- czynką, lat moŜe dwanaście mającą miałem uczynek cielesny (...), potem moŜe ze trzydzieści lub czterdzieści razy miałem ten sam uczynek z kurami, nawet raz to i z gęsią (...), z psem miałem uczynek cielesny moŜe dwanaście razy lub więcej, co nikt nie widział, takŜe w Piotr- kowie ze świnią, raz jeden takŜe z owcą (...), z kotem tamŜe chciałem mieć sprawę cielesną i w pysk mu naturalia moje wkładałem, ale effectus był nullus, podobnieŜ z wiewiórką”. Co nowego, to to, Ŝe dawniejszy występek, wynaturzenie, despekt, a przynajmniej „senzacja”, dziś staje się czymś pospolitym, powszechnie dostępnym, normą, a czasami nawet - obiektem podziwu. Pomyślicie, Ŝe zmyślam, ale opowiadała mi znajoma pisarka, Ŝe jej córka z chłopa- kiem obawiają się, Ŝe nie są „cool”, bo jako nieliczni w klasie są całkowicie heteroseksualni. I to jest rozchwianie norm, jakiego się obawiam, choć po raz siedemnasty powtórzę, Ŝe nie 27 mam nic do gejów. Dopóki wyczyny pani Chylińskiej z wąsaczami w celu pozyskania weny twórczej odbieramy jako Ŝenujące ekscesy, effectus śpiewanych przez nią piosenek będzie nullus. Ale kiedy zauwaŜam, Ŝe do napisania felietonu wystarcza mi przeczytanie kilku ksią- Ŝek i godzina gapienia się w sufit, zaczynam się zastanawiać: jestem cool czy nie? 28
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

A mój syn...
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: