Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00273 006055 13249900 na godz. na dobę w sumie
Alchemia zen. Świadome życie według duchowego mistrza Osho - książka
Alchemia zen. Świadome życie według duchowego mistrza Osho - książka
Autor: Liczba stron: 272
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1643-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia duszy i umysłu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Mamy w sobie ogromny potencjał, którego absolutnie nie jesteśmy świadomi. Zmiażdżenie tej grubej skorupy ignorancji jest czymś bardzo bolesnym, ale kiedy jesteś gotowy, by znieść ten ból, a skorupa już pękła, pojawia się zmiana w jakości życia. Stajesz się nieśmiertelny. Znika cierpienie. Rozkosz zostaje Twoją naturą, sednem Twojego istnienia.
Osho

Angażuj się we wszystko każdą komórką swojego ciała

Nosisz w sobie zarówno góry, jak i doliny. Potrafisz wspiąć się wysoko i poczuć, że znalazłeś się na szczycie świata, zdobywając Mount Everest własnej świadomości. Bywa jednak, że wpadasz w dołek i czujesz się tak, jakby wessała Cię czarna dziura. Twoja świadomość raz rzuca Cię w mroczne, posępne czeluści, by za chwilę pomóc rozwinąć skrzydła, wysyłając Cię prosto do nieba. Zen pomaga Ci osiągać wyżyny i unikać niepotrzebnych upadków...

Zen jest najczystszą formą medytacji. Czyni świadomym każde działanie, a ono dzięki temu zamienia się w prawdziwie twórczą aktywność.

Zen to najwspanialsza alchemia. Przekształca Twoją zwyczajną, prozaiczną egzystencję w życie pełne wszelkiej świętości.

Zen zawsze pulsuje w rytmie serca. Może nie mieć związku z Twoim ilorazem inteligencji, ale na pewno ma wiele wspólnego z Twoją inteligencją emocjonalną.

Zen uczy nas zdzierać maski i ujawniać naszą prawdziwą twarz. Odkrywa moralność, która wyłania się z czystej świadomości, a nie z reguł współżycia społecznego czy hipokryzji, w której tonie każde społeczeństwo.

Ta książka jest wspaniałą propozycją zarówno dla tych, którzy poszukują wiedzy duchowej, jak i tych, którzy po prostu są ciekawi świata. Otwórz ją, a natychmiast porwie Cię wypowiedź dotycząca czegoś bardzo Ci bliskiego, ale ujętego z innej perspektywy, niż byś się tego spodziewał.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Alchemia zen. Œwiadome ¿ycie wed³ug duchowego mistrza Osho Autor: Swami Chaitanya Keerti T³umaczenie: Magdalena Zamorska ISBN: 978-83-246-1643-5 Tytu³ orygina³u: The Alchemy of Zen. Osho s Insights on Conscious Living Format: A5, stron: 272 Mamy w sobie ogromny potencja³, którego absolutnie nie jesteœmy œwiadomi. Zmia¿d¿enie tej grubej skorupy ignorancji jest czymœ bardzo bolesnym, ale kiedy jesteœ gotowy, by znieœæ ten ból, a skorupa ju¿ pêk³a, pojawia siê zmiana w jakoœci ¿ycia. Stajesz siê nieœmiertelny. Znika cierpienie. Rozkosz zostaje Twoj¹ natur¹, sednem Twojego istnienia. Osho Anga¿uj siê we wszystko ka¿d¹ komórk¹ swojego cia³a Nosisz w sobie zarówno góry, jak i doliny. Potrafisz wspi¹æ siê wysoko i poczuæ, ¿e znalaz³eœ siê na szczycie œwiata, zdobywaj¹c Mount Everest w³asnej œwiadomoœci. Bywa jednak, ¿e wpadasz w do³ek i czujesz siê tak, jakby wessa³a Ciê czarna dziura. Twoja œwiadomoœæ raz rzuca Ciê w mroczne, posêpne czeluœci, by za chwilê pomóc rozwin¹æ skrzyd³a, wysy³aj¹c Ciê prosto do nieba. Zen pomaga Ci osi¹gaæ wy¿yny i unikaæ niepotrzebnych upadków... Zen jest najczystsz¹ form¹ medytacji. Czyni œwiadomym ka¿de dzia³anie, a ono dziêki temu zamienia siê w prawdziwie twórcz¹ aktywnoœæ. Zen to najwspanialsza alchemia. Przekszta³ca Twoj¹ zwyczajn¹, prozaiczn¹ egzystencjê w ¿ycie pe³ne wszelkiej œwiêtoœci. Zen zawsze pulsuje w rytmie serca. Mo¿e nie mieæ zwi¹zku z Twoim ilorazem inteligencji, ale na pewno ma wiele wspólnego z Twoj¹ inteligencj¹ emocjonaln¹. Zen uczy nas zdzieraæ maski i ujawniaæ nasz¹ prawdziw¹ twarz. Odkrywa moralnoœæ, która wy³ania siê z czystej œwiadomoœci, a nie z regu³ wspó³¿ycia spo³ecznego czy hipokryzji, w której tonie ka¿de spo³eczeñstwo. Ta ksi¹¿ka jest wspania³¹ propozycj¹ zarówno dla tych, którzy poszukuj¹ wiedzy duchowej, jak i tych, którzy po prostu s¹ ciekawi œwiata. Otwórz j¹, a natychmiast porwie Ciê wypowiedŸ dotycz¹ca czegoœ bard Spis treĂci Wprowadzenie Zen na co dzieñ Sztuka medytacji Prawdziwa twarz Wyĝszy poziom miïoĂci Tu i teraz Mistyczna kraina 5 7 31 113 133 157 219 SZTUKA MEDYTACJI Medytacja to jedyna prawdziwa alchemia. Wszystkie inne rzeczy, które zostaïy opisane pod szyldem alchemii, to jedynie bzdury, okul- tystyczne nonsensy, ezoteryczne Ămieci. Prawdziwa nauka to tylko jedna rzecz — medytacja, poniewaĝ jest ona pomostem pomiÚdzy ciaïem a ĂwiadomoĂciÈ. Gdy tylko uda Ci siÚ dotrzeÊ do sedna swojej istoty i gdy siÚ zorientujesz, ĝe to Ty jesteĂ ĂwiadomoĂciÈ, znajdziesz siÚ poza narodzinami, poza ĂmierciÈ. A kiedy ktoĂ wykroczy poza czas, zaczyna odczuwaÊ wielkÈ radoĂÊ, poniewaĝ znikajÈ wszystkie lÚki, rozprasza siÚ caïy mrok. Alchemia medytacji M oĝna przeĝyÊ ĝycie na dwa sposoby — Ăwiadomie lub automatycznie, jak robot albo absolutnie uwaĝnie. WiÚkszoĂÊ ludzi przeĝywa swoje ĝycie w póïĂnie, poru- szajÈc siÚ póïĂwiadomie. Dlatego wïaĂnie wokóï nas widzimy tak wiele cierpienia i bólu. Ludzie nie wiedzÈ, jak dziaïaÊ w peïni Ăwiadomie. Zwykle reagujÈ nieĂwiadomie lub mecha- nicznie. Wciskamy guzik i wiatrak siÚ wïÈcza. Podobnie siÚ dzieje z nami: ktoĂ wciska nasz „guzik”, a my od razu reagu- jemy. KtoĂ nas wyzywa i obraĝa, a my wpadamy we wĂciekïoĂÊ i chcielibyĂmy go zabiÊ. Takiego zachowania nie moĝna okre- ĂliÊ mianem Ăwiadomego lub refleksyjnego. Jest ono po pro- stu mechaniczne, wywoïuje u nas seriÚ reakcji ïañcuchowych i zniewala nas. To niewolnictwo, a nie wolnoĂÊ. Medytacja to nauka, czysta nauka dotyczÈca Ăwiadomo- Ăci — tego, jak staÊ siÚ wolnym. Medytacja to wolnoĂÊ. Medytacja to uwaĝnoĂÊ, obserwacja kaĝdego swojego dzia- ïania. Medytacja to sposób ĝycia polegajÈcy na przeksztaï- ceniu samego siebie z nieszlachetnego metalu w zïoto. To alchemiczny proces majÈcy na celu wewnÚtrznÈ metamor- fozÚ. To rewolucja w ĝyciu jednostki i, docelowo, rewolucja w ïonie spoïeczeñstwa. Pewna przebudzona istota, której przydarzyïa siÚ taka rewolucja, staïa siÚ BuddÈ, OĂwieconym, 33 n e z a i m e h c l A 34 który od tysiÚcy lat wskazuje Ăwiatïo milionom ludzi. To wïa- Ănie jest magia medytacji. To, czego dokonaï Budda, jest nie- porównywalne z niczym innym; tysiÈce reformatorów spo- ïecznych nie sÈ w stanie tego dokonaÊ. Reformatorzy spoïeczni przeprowadzajÈ zmiany jedynie powierzchownie; sÈ to zabiegi kosmetyczne. Ale Budda przynosi ze sobÈ gïÚbokÈ transfor- macjÚ. Jest niÈ nauka zwana medytacjÈ. PrzyszïoĂÊ naleĝy do tej wïaĂnie nauki. Nauka jest czymĂ uniwersalnym — moĝna jÈ zastosowaÊ wobec kaĝdego. Wierzenia i systemy nie sÈ uniwersalne, z natury sÈ lokalne i prowincjonalne. Moĝesz siÚ o nie wykïócaÊ lub za nie wal- czyÊ. ProwadzÈ nas donikÈd. Nie osiÈgniemy dziÚki nim samorealizacji. Medytacja to podróĝ do wïasnego wnÚtrza, w stronÚ tajemniczych skarbów, które tam kryjemy — ku ra- doĂci i szczÚĂciu, które mamy w sobie. Czïowiek peïen szczÚ- Ăcia, czïowiek oĂwiecony wnosi radoĂÊ i blask w ĝycie innych. Jest prawdziwym bïogosïawieñstwem. W tej ksiÈĝce podzielÚ siÚ z Wami wiedzÈ na temat pew- nych metod medytacji — tego, jak moĝna poszerzyÊ swojÈ ĂwiadomoĂÊ i jak przeĝyÊ ĝycie w zdrowszy, radoĂniejszy sposób. ¥miech jest formÈ medytacji N ajwspanialszym darem Osho dla ludzkoĂci jest uczenie ludzi stylu ĝycia zwiÈzanego z medytacjÈ i radowa- niem siÚ. Nie chce, by czïowiek wyrzekaï siÚ ĝycia i uciekaï w Himalaje, ale by pozostaï na tym targowisku i nauczyï siÚ sztuki medytacji po to, by przeksztaïciÊ to ĝycie w jednÈ wielkÈ twórczÈ zabawÚ. Czïowiek, zamiast patrzeÊ na to ĝycie jako na niekoñczÈcÈ siÚ udrÚkÚ, powinien traktowaÊ je jako wyjÈtkowy dar od losu. Ten dar wykracza ponad powagÚ i monotoniÚ religii, dziÚki niemu moĝemy przekroczyÊ ograniczenia naszego intelektu. To sztuka ĝycia, którÈ naleĝy wpajaÊ wspóïczesnemu czïo- wiekowi. Osho przedstawia Ămiech jako medytacjÚ. Gdy sponta- nicznie wybuchamy Ămiechem, nasz haïaĂliwy umysï zatrzy- muje siÚ na kilka chwil, dajÈc nam przedsmak tego, czym jest medytacja. W jednym ze swoich wykïadów dotyczÈcych „Przekazu Lampy”1 Osho mówi: „Mój wkïad w religiÚ to miÚdzy in- nymi poczucie humoru, jakiego nie ma w ĝadnej innej religii. A jedno z moich podstawowych twierdzeñ na ten temat brzmi 1 KsiÈĝka Chung-yuan Changa, w której autor przybliĝa pierwotny przekaz zen — przyp. tïum. 35 n e z a i m e h c l A 36 nastÚpujÈco: Ămiech jest najwyĝszÈ wartoĂciÈ duchowÈ. Wszystkie religie ograniczaïy moĝliwoĂÊ Ămiania siÚ. Poczu- cie humoru nie jest postrzegane przez ĝadnÈ religiÚ jako wïaĂciwoĂÊ duchowa. Ja uwaĝam Ămiech za najwyĝszy atry- but religii i myĂlÚ, ĝe gdybyĂmy mogli zadecydowaÊ, ĝe co roku, przez godzinÚ, okreĂlonego dnia caïy Ăwiat ma siÚ ĂmiaÊ, pomogïoby to rozproszyÊ mrok i zapobiegïoby przemocy, poniewaĝ Ămiech jest jedynÈ ludzkÈ wïaĂciwoĂciÈ, której nie posiada ĝadne zwierzÚ”. „Wszystkie zwierzÚta sÈ niezdolne do Ămiechu, a kaĝdy, kogo we wspomnianych religiach uznaje siÚ za ĂwiÚtego, od razu staje siÚ podobny do zwierzÈt, poniewaĝ traci umiejÚt- noĂÊ Ămiania siÚ. Spada na ewolucyjnej drabinie, nie mogÈc wznieĂÊ siÚ wyĝej”. „¥miech ma w sobie wielowymiarowe piÚkno. Potrafi CiÚ odprÚĝyÊ; niespodziewanie sprawia, ĝe czujesz siÚ lekki jak piórko; moĝe pozbawiÊ Twoje ĝycie udrÚk, zamieniajÈc je w cudowne doĂwiadczenie [sic]. Moĝe zmieniÊ caïe Twoje ĝycie. Sam kontakt ze Ămiechem moĝe sprawiÊ, ĝe zachce Ci siÚ ĝyÊ, ĝe poczujesz wdziÚcznoĂÊ”. Bierne sïuchanie P oranek to najlepszy moment na pobudzenie siÚ. To naj- lepszy moment na medytacjÚ. To czas, gdy caïy Ăwiat budzi siÚ, wtedy teĝ moĝna popróbowaÊ róĝnych technik medytacyjnych. Gdy tylko siÚ obudzisz, poïÈcz siÚ ze swoim wnÚtrzem. A najlepszym sposobem na to, ĝeby siÚ podïÈczyÊ, jest bycie Ăwiadomym swojego oddechu. PrzyglÈdaj siÚ swoim wdechom i wydechom. Obserwuj je. Nie oddychaj, po prostu obserwuj. Obserwuj biernie. Wsïuchuj siÚ w delikatny i subtelny děwiÚk, z jakim przepïywa Twój oddech. Posïuchaj ptaków Êwierka- jÈcych za oknem. DěwiÚków dochodzÈcych z kuchni. Przyszedï mleczarz i rozmawia z TwojÈ matkÈ. Listonosz rzuciï gazety pod drzwi. Dociera do Ciebie děwiÚk pojazdów na szosie. SÈ pewne sytuacje, których nie kontrolujesz. Moĝesz biernie sïu- chaÊ i nie ma potrzeby, by siÚ w nie angaĝowaÊ lub je osÈdzaÊ. Po prostu wsïuchaj siÚ w to wszystko, nie wybieraj niczego. To moĝe byÊ najlepszy sposób na odprÚĝenie siÚ i akcep- tacjÚ. Póěniej, w ciÈgu dnia moĝesz przystanÈÊ na jakiejĂ Ăcieĝce, obserwujÈc otaczajÈcy CiÚ ruch. Nie masz z nim nic wspólnego. Tyle rzeczy siÚ dzieje, a Ty nie jesteĂ w nie zaan- gaĝowany. Po prostu je obserwujesz. PraktykujÈc takie wïaĂnie bierne sïuchanie rankiem, jesz- cze w ïóĝku moĝesz poczuÊ odprÚĝenie na dobry poczÈtek 37 n e z a i m e h c l A 38 dnia. Rozwijasz w ten sposób cierpliwoĂÊ i powoli oraz Ăwia- domie uwalniasz siÚ od caïego poĂpiechu oraz obcesowych zachowañ. Sïuchaj biernie z caïkowitym oddaniem děwiÚków pochodzÈcych z kuchni i z ulicy — zapach przygotowywa- nego jedzenia; wszystko to dociera do Twoich zmysïów. To coĂ, czego nie stworzyïeĂ, a co jednak tam jest. Moĝesz to po prostu zaakceptowaÊ, nie angaĝujÈc siÚ. A teraz przenieĂ strzaïÚ swojej ĂwiadomoĂci do wnÚtrza. Tam odbywa siÚ ruch rozmaitych myĂli. One tam sÈ. Nie zapraszaïeĂ ich. Nie sÈ Ăwiadomie przez Ciebie stworzone. Podobnie jak wtedy, gdy z boku przyglÈdasz siÚ ruchowi na szosie, obserwuj swoje myĂli, ale nie angaĝuj siÚ w nie. Twój umysï transmituje myĂli. Moĝesz je usïyszeÊ; sÈ tak gïoĂne, ĝe dostrzegasz děwiÚki i wyglÈd kaĝdej z nich. Po prostu obserwuj i wsïuchuj siÚ w rozmowÚ toczÈcÈ siÚ wewnÈtrz Twojej gïowy i wypatruj przerw. Dostrzeĝesz krótkie przerwy pojawiajÈce siÚ pomiÚdzy nimi. BÈdě czujny i zatrzymaj siÚ w takiej przerwie; byÊ moĝe nie nastÈpi to pierwszego dnia. Odkrycie tych przerw moĝe Ci zabraÊ kilka dni. Ale nie ma siÚ czym przejmowaÊ i nie ma co siÚ niecierpliwiÊ. Po prostu ciesz siÚ tym biernym sïuchaniem, przyglÈdaniem siÚ i pozo- stañ w swoim wnÚtrzu. A teraz, gdy juĝ skoñczysz, moĝesz wstaÊ i pójĂÊ do ïazienki. PamiÚtaj, by po wyjĂciu z ïóĝka pozostaÊ caïkowicie Ăwiadomie wewnÈtrz swojego ciaïa. Nie rozpraszaj siÚ, idÈc. BiorÈc prysznic, pozwól wszystkim komórkom swojego ciaïa poczuÊ cudowny dotyk wody. BÈdě dzieckiem, pobaw siÚ wodÈ, ale zachowaj wewnÚtrznÈ czujnoĂÊ. Pozwól wodzie po kolei obmywaÊ poszczególne czÚĂci ciaïa i poczuj w tych miej- scach budzÈce siÚ ĝycie. Na koniec poczuj w caïym swoim ciele oĝywienie. To oĝywienie jest czymĂ boskim. PamiÚtaj, by siÚ tym wszystkim rozkoszowaÊ. Dokazuj. Swawola to prawdziwa wprawka w medytacji. Podróĝ do wnÚtrza J est rano. Budzisz siÚ. BÈdě Ăwiadom tego, ĝe siÚ budzisz. Nie masz co siÚ ĂpieszyÊ. Zanim wstaniesz z ïóĝka, poïÈcz siÚ ze sobÈ, ze swoim wnÚtrzem. Odczuj samego siebie. Po- czuj, ĝe to Ty siÚ budzisz. Poczuj siebie. Poczuj, jakim bïo- gosïawieñstwem jest przebudzenie, podobne do kwiatu lotosu otwierajÈcego pïatki i koïyszÈcego siÚ na rzeĂkim porannym wietrzyku. Zanim wstaniesz z ïóĝka, Ăwiadomie wejdě w swoje ciaïo. Zabierz ĂwiadomoĂÊ w kaĝdy jego zakamarek. Zacznij od stóp. PrzenieĂ ĂwiadomoĂÊ do lewej stopy. Poczuj to. A teraz przenieĂ uwagÚ do prawej stopy. BÈdě tam przez chwilÚ. Poczuj to. Powtórz proces przenoszenia ĂwiadomoĂci z jednej stopy do drugiej. Koncentrowanie uwagi jest jak ïadowanie energiÈ, budzenie swojej stopy do ĝycia. One zasïugujÈ na TwojÈ miïoĂÊ. BÚdÈ CiÚ nosiÊ przez caïy dzieñ, przez caïe ĝycie. Po prostu dostrzeĝ je. PrzenieĂ ĂwiadomoĂÊ w górÚ swojego ciaïa. UmieĂÊ uwagÚ w Ărodku pÚpka. Zostañ tam przez chwilÚ. Sprawdě swój oddech. Przyjrzyj mu siÚ, jak wchodzi i wychodzi. Zjednocz siÚ z nim. Poczuj, ĝe jesteĂ oddechem. TrzymajÈc siÚ oddechu, pozostañ bierny i uwaĝny. 39 n e z a i m e h c l A 40 A teraz przenieĂ ĂwiadomoĂÊ do serca. Poczuj jego sïodycz. Poczuj jego dobro i wraĝliwoĂÊ. Oto prawdziwa natura Two- jego serca. Poczuj, ĝe jesteĂ miïoĂciÈ, samÈ miïoĂciÈ i niczym wiÚcej. A teraz niech Twoja uwaga uniesie siÚ w stronÚ gardïa. Pozostañ w nim. Korzystasz z tego narzÈdu przez caïy dzieñ bez umiaru. Teraz jest odpowiednia chwila, by daÊ mu trochÚ energii. Z gardïa przenieĂ siÚ w rejon swojej twarzy. WïaĂnie jÈ ukazujesz przez caïy dzieñ Ăwiatu. Bycie w peïni Ăwiadomie wewnÈtrz wïasnej twarzy sprawi, ĝe okryje siÚ ona jeszcze wspanialszym blaskiem. Poczuj od Ărodka swoje policzki, nos, swoje usta, uszy i oczy. Nie otwieraj oczu i poczuj je od wewnÈtrz. Oczy zuĝy- wajÈ okoïo 80 procent swojej energii, patrzÈc przez caïy dzieñ na Ăwiat zewnÚtrzny. Oddaj oczom trochÚ energii. Uwaga kierowana na gaïki oczne z wewnÈtrz w naturalny sposób przeniesie energiÚ ku Ărodkowi — w rejon trzeciego oka. Tutaj moĝesz zatrzymaÊ siÚ dïuĝszÈ chwilÚ. To centrum ener- getyczne to Twój most do innej rzeczywistoĂci. A teraz przenieĂ energiÚ do gïowy. Poczuj jÈ od wewnÈtrz. W wyniku nieustajÈcego przepïywu myĂli i zmartwieñ jest ona zmÚczona i wyczerpana — w duĝej mierze niepotrzebnie i daremnie. Wypeïnienie tego centrum energetycznego caïÈ dostÚpnÈ energiÈ uzdrowi jÈ i usprawni jej funkcjonowanie. JeĂli wszystkie umysïy byïby zdrowe i silne, na Ăwiecie nie byïoby ĝadnych problemów. A teraz nadszedï czas, by opuĂciÊ gïowÚ, udaÊ siÚ do swo- ich ramion — do lewego ramienia, a nastÚpnie do prawego. Niech Twoja energia siÚgnie dïoni; niech siÚ rozgrzejÈ. Poczuj to ciepïo. Potrzyj je o siebie delikatnie i dotknij swojej twarzy, zwïaszcza oczu. Teraz caïe ciaïo jest peïne energii; peïen ener- gii i entuzjazmu jesteĂ gotów rozpoczÈÊ dzieñ. Energia to sama radoĂÊ. Poczuj tÚ radoĂÊ. Przeprowadzaj to doĂwiadczenie w swoim ïóĝku przez kilka dni z rzÚdu. Póěniej zabierzemy siÚ za róĝne inne tech- niki. ZapamiÚtaj jedno — traktuj serio medytacjÚ, ale nie ma potrzeby, byĂ zachowywaï jakÈĂ szczególnÈ powagÚ. To podróĝ ku szczÚĂciu. 41 n e z a i m e h c l A 42 ZaproĂ Boga do swego wnÚtrza S ïyszaïeĂ, ĝe Bóg jest wszÚdzie, we wszystkim, w kaĝdym liĂciu drzewa, w gwiazdach, a nawet w czÈsteczkach kurzu. Ale gdy stwierdzÚ, ĝe Ty takĝe jesteĂ Bogiem, byÊ moĝe mi nie uwierzysz. Prawdopodobnie powiesz: „Ja? Bogiem? Jestem czïowiekiem peïnym gniewu, strasznie zachïannym — jak mógïbym byÊ Bogiem?”. Ale alchemia polega na tym, ĝe w chwili, gdy zaakceptujesz to, ĝe jesteĂ Bogiem, przestaniesz byÊ tym rozgniewanym lub zachïan- nym czïowiekiem. Nasz umysï akceptuje ĂwiÚtoĂÊ, boskoĂÊ we wszystkim z wyjÈtkiem nas samych. CzÈsteczki kurzu mogÈ byÊ peïne ĂwiÚtoĂci, ale my nie! ProponujÚ medytacjÚ — nowÈ formÚ akceptacji naszej boskoĂci; w momencie, gdy zaczniesz jÈ akceptowaÊ, przestaniesz byÊ tÈ samÈ osobÈ. Twoja Ăwiado- moĂÊ ulegnie przeksztaïceniu, wewnÚtrznej rewolucji. Dlatego dzisiaj, gdy pójdziesz do ïóĝka, Bóg w Tobie takĝe pójdzie spaÊ. Poczuj to. Nie ma znaczenia to, co robiïeĂ przez caïy dzieñ. Zapomnij o tym. PamiÚtaj tylko o jednym — Bóg idzie spaÊ. To odczucie zmieni jakoĂÊ Twojego snu. Twój sen zachowa tÚ jakoĂÊ przez caïÈ noc i przebudzisz siÚ z tym samym odczuciem. Obudzisz siÚ, czujÈc, ĝe Bóg równieĝ siÚ obudziï. JeĂli tak siÚ nie stanie, zabierz siÚ za to Ăwiadomie. Pozostañ przez chwilÚ w ïóĝku i poczuj, ĝe budzi siÚ Bóg. Poczuj w kaĝdej komórce swojego ciaïa, ĝe Bóg siÚ budzi wraz z TobÈ. Nie ma nic innego niĝ Bóg. BoskoĂÊ to po prostu inna nazwa ĂwiadomoĂci. ¥wiadomoĂÊ to materia, z której wszyscy jeste- Ămy ulepieni. Nie jesteĂmy fizycznÈ materiÈ, nie jesteĂmy umysïem — jesteĂmy ĂwiadomoĂciÈ. W chwili, gdy to sobie uĂwiadamiamy, zaczynamy jaĂnieÊ ĂwiadomoĂciÈ. Ta wspa- niaïa ĂwiadomoĂÊ nie zna cierpienia ani bólu. Jest ulepiona z radoĂci. Jest prawdÈ. Sat chit anand. JeĂli czujesz w sobie przedsmak boskoĂci, to nawet jeĂli jest on bardzo niewyraěny, zaprowadzi CiÚ do prawdy, Ăwia- domoĂci i wiecznej radoĂci. JeĂli bÚdziesz rozpoczynaÊ dzieñ od przypomnienia sobie o tym, to kaĝdego dnia ten smak bÚdzie silniejszy, aĝ pozostanie na staïe. BÚdziesz oddychaï boskoĂciÈ. PamiÚtaj, ĝe zachïannoĂÊ w kwestii boskoĂci jest niepo- trzebna. Zacznij od sïabego wraĝenia we wïasnym wnÚtrzu i pozwól mu siÚ w naturalny sposób rozwijaÊ. Pewnego dnia nadejdzie taki moment, ĝe poczujesz siÚ peïen boskoĂci. W ta- kich chwilach osoby oĂwiecone stwierdzajÈ: Aham Brahmasmi (jestem Bogiem). Niech boskoĂÊ przeniknie caïÈ TwojÈ istotÚ. Poczuj, jak ĂwiadomoĂÊ dociera do kaĝdego zakÈtka i zaka- marka Twojej istoty. Niech caïa Twoja istota napeïni siÚ Ăwiatïem. A wtedy wszystko, co istnieje w Tobie i poza TobÈ, nie bÚdzie niczym innym jak boskoĂciÈ. Chodzisz w Bogu, mówisz w Bogu. Kabir2 Ăpiewaï: Uthoon baithoon so parikrama. (Bez wzglÚdu na to, co robisz, siedzisz czy stoisz, to jest to wïaĂnie medytacja). A teraz Bóg czuje i Bóg myĂli poprzez Ciebie. To wszystko jest boskÈ grÈ. To jego lila. ¥wiÚtuj tÚ chwilÚ. 2 XV-wieczny indyjski mistyk i ĂwiÚty sikhizmu oraz sufizmu; sku- piaï siÚ na jednoczeniu religii hinduistycznej i islamskiej — przyp. tïum. 43 n e z a i m e h c l A 44 W dolinie medytacji M edytacja to poznawanie samego siebie, bratanie siÚ z samym sobÈ, doĂwiadczanie wïasnego wnÚtrza do samego Ărodka. W ostatniej porannej „budzÈcej” medytacji zyskaliĂmy wglÈd w sztukÚ docierania do sedna naszej istoty i przyglÈdania siÚ sobie od wewnÈtrz. Zróbmy teraz jeszcze jeden krok — no dalej. Jak siÚ czujesz? Czy czujesz siÚ bardzo oĝywiony? Czy chciaïbyĂ gïÚbiej w siebie wniknÈÊ? Czy chciaïbyĂ, by Twój chwilowy wglÈd przeksztaïciï siÚ staïy sposób widzenia rzeczy? JeĂli tak, to porzuÊ ten pomysï. To nie jest moĝliwe. Nic nie jest trwaïe; zmiana musi nastÈpiÊ. PamiÚtaj, nie zatrzy- muj siÚ na ĝadnym doĂwiadczeniu. Naucz siÚ ruszaÊ dalej. Kaĝde doĂwiadczenie, nie wiadomo jak przyjemne, moĝe nas zniewoliÊ, jeĝeli nie zostawimy go i nie ruszymy dalej. Kaĝde doĂwiadczenie, którego nie pozostawisz za sobÈ, gdy jego czas minÈï, moĝe siÚ zamieniÊ w kajdany. A medytacja to wolnoĂÊ — bezgraniczna wolnoĂÊ; w rzeczywistoĂci jest ona wolnoĂciÈ wïaĂnie od doĂwiadczenia. Na poczÈtku bÚdziesz zbieraï wszystkie moĝliwe doĂwiadczenia — byÊ moĝe teĝ takie, do których bardzo bÚdziesz lgnÈÊ. JeĂli ulegniesz i dasz siÚ im pochwyciÊ, staniesz siÚ nie- zdolny do dalszej wspinaczki i eksplorowania nieznanych terenów. A, jak mówiÈ mistycy, ostateczna rzeczywistoĂÊ jest czymĂ nieznanym. Jest najgïÚbszÈ tajemnicÈ. Dlatego zobaczmy, jakÈ porannÈ medytacjÚ, która skutecznie przy- bliĝy nas do jakoĂciowej zmiany naszego codziennego ĝycia, moĝemy praktykowaÊ. ¥miech to bardzo skuteczna technika medytacyjna pole- cana przez mistyków i naukowców, poniewaĝ leĝy on na linii przeciÚcia siÚ zainteresowañ nauki i duchowoĂci. ¥miech to najlepsza kuracja, jakÈ moĝesz sobie zafundowaÊ, chcÈc poprawiÊ zarówno zdrowie, jak i caïe swoje ĝycie. Mówi siÚ, ĝe Ămiech jest zdrowszy nawet od joggingu. Naukowcy wyka- zali, ĝe optymistyczne podejĂcie do ĝycia pomaga uregulowaÊ gospodarkÚ hormonalnÈ, co z kolei wzmacnia system immu- nologiczny. Ci, którzy ĂmiejÈ siÚ z caïego serca, sÈ bardziej aktywni fizycznie i mniej podatni na naïogi. I pamiÚtaj, ĝe istnieje ogromna róĝnica pomiÚdzy serdecz- nym Ămiechem a Ămianiem siÚ z kogoĂ. Mówimy o czystym, gïÚbokim Ămiechu; takim, który nikogo nie rani. Ten czysty Ămiech moĝna przeksztaïciÊ w medytacjÚ. Jedynie taki Ămiech moĝe przeniknÈÊ kaĝde wïókno Twojego ciaïa i oĝywiÊ je od wewnÈtrz. Caïa Twoja istota bÚdzie emanowaÊ Ămiechem, który rozproszy smutek, i bÚdzie dziaïaÊ na innych kojÈco. Dlatego, gdy tylko obudzisz siÚ rankiem, powinieneĂ Ăwiadomie zaczÈÊ siÚ ĂmiaÊ. Chociaĝ, podobnie jak inni, byÊ moĝe zaczniesz wÈtpiÊ w swojÈ poczytalnoĂÊ, nie pozwól, by jakieĂ uwagi dotyczÈce zdrowych zmysïów zakïóciïy Twój Ămiech. Spoïecznie akceptowane wyobraĝenia dotyczÈce sza- leñstwa sÈ w gruncie rzeczy duĝo gorsze niĝ Twoja tak zwana niepoczytalnoĂÊ. Ale ten rodzaj szaleñstwa okazuje siÚ lepszy od zdrowego rozsÈdku i prowadzi do prawdziwego zdrowia psychicznego oraz fizycznego. Zacznij siÚ Ăwiadomie ĂmiaÊ. Wïóĝ tak wiele energii, jak tylko potrafisz, w trenowanie Ămiechu. Juĝ niebawem prze- konasz siÚ, ĝe Twój Ămiech staï siÚ czymĂ naturalnym. Gdy 45 Ămiech ucichnie, zamknij oczy i przenieĂ siÚ do swego wnÚtrza. Poczuj oĝywienie wygenerowane przez Ămiech. Zapadnij siÚ gïÚboko w swoje wyciszenie. ¥miech prowadzÈcy do wycisze- nia to przedsmak medytacji. To prawdziwy balsam dla zdro- wia i samopoczucia. n e z a i m e h c l A 46 ZrozumieÊ medytacjÚ L udzie czÚsto narzekajÈ: „Nie mam czasu na medytacjÚ”. To prawda, ĝe nie majÈ czasu na coĂ, co nie przynosi im pieniÚdzy. SÈ teĝ tacy, którzy skarĝÈ siÚ, ĝe majÈ tyle wolnego czasu, ĝe nie wiedzÈ, co z nim zrobiÊ. PieniÈdze nie stanowiÈ dla nich problemu; ich jedynym problemem jest czas. Tak duĝo czasu! OglÈdajÈ telewizjÚ, czytajÈ gazety, chodzÈ do klubów albo na wyĂcigi, grajÈ teĝ w karty bÈdě szachy. Ale pomimo tych wszystkich zajÚÊ czujÈ siÚ znudzeni. Tak naprawdÚ nie chodzi tutaj o nadmiar czasu lub jego brak. Rzecz w tym, by zrozumieÊ, czy rzeczywiĂcie do medy- tacji potrzebny jest nam czas, czy teĝ niekoniecznie. Dla mÚdrca medytacja jest stylem ĝycia, czymĂ od ĝycia nieod- dzielnym. To sposób ĝycia lub jeĂli ktoĂ woli: sztuka ĝycia. Natomiast jeĂli jesteĂ osobÈ o temperamencie naukowca, moĝesz jÈ nazwaÊ naukÈ o ĝyciu. Istnieje jeszcze jedno odpo- wiednie sïowo — wprawa. Tak, medytacja to sposób nabie- rania wprawy. Moĝesz nazwaÊ jÈ, uĝywajÈc wspóïczesnego terminu z zakresu psychologii — gestalt (postaÊ). Zmieñ swój gestalt, a znajdziesz siÚ w stanie medytacji. Medytacja jest czymĂ takim jak oddychanie; nie musisz znajdowaÊ na to czasu, bo w przeciwnym razie mógïbyĂ 47 n e z a i m e h c l A 48 umrzeÊ, zapomniawszy choÊby na moment o oddychaniu. Spacerujesz, siadasz — wszystko to siÚ dzieje, a Ty równo- czeĂnie oddychasz. Nie musisz znajdowaÊ czasu na oddycha- nie. Nie mówisz do swojej ĝony czy przyjaciela: „ChwileczkÚ, zróbmy maïa przerwÚ, ĝebym mógï chwilÚ pooddychaÊ”. Brzmiaïoby to zabawnie. Moĝesz byÊ pewien, ĝe caïy czas oddychasz, nie myĂlÈc o tym. Medytacja moĝe byÊ tak naturalna jak oddychanie. Moĝesz siÚ jej oddawaÊ bez przerwy przez caïy dzieñ. Medy- tacja to nic innego, jak uwaĝnoĂÊ, obserwacja wïasnej Ăwia- domoĂci. WpleÊ ĂwiadomoĂÊ we wszystko, co robisz — space- rowanie, rozmawianie, jedzenie, siedzenie i spanie. Niech Twoja ĂwiadomoĂÊ bÚdzie blisko Ciebie. Stoisz w zatïoczo- nym autobusie zatopiony w rozmyĂlaniach o tym, co zrobisz, gdy dotrzesz do domu. A w tym samym pojeědzie takĝe inne osoby majÈ podobne myĂli. DepczÈ sobie wzajemnie po pal- cach i niepotrzebnie wywoïujÈ spory. Dzieje siÚ tak, poniewaĝ nikt w rzeczywistoĂci nie znajduje siÚ tam, gdzie powinien. To samo dzieje siÚ na szerszÈ skalÚ. Rzeka ĝycia toczy swe wody poza naszÈ ĂwiadomoĂciÈ. Brak czujnoĂci to prawdziwa przyczyna wszystkich naszych cierpieñ. Czïowiek oddajÈcy siÚ medytacji bÚdzie wszystko to zmieniaï. Po pierwsze, uĂwia- domi sobie swojÈ nieĂwiadomoĂÊ. Zaobserwuje swoje mecha- niczne dziaïania. Zacznie stawaÊ siÚ Ăwiadom wszystkich swo- ich aktów — zarówno tych wielkich, jak i tych maïych. Wiele rzeczy, które dziÚki naszej nieĂwiadomoĂci sprawiajÈ, ĝe ĝycie jest peïne cierpieñ, automatycznie zniknie. Zawsze robimy róĝne rzeczy nieĂwiadomie i póěniej ich ĝaïujemy — nie powinienem byï tego robiÊ, nie powinienem byï tego mówiÊ. Ale skrucha lub poczucie winy nie zmieniajÈ niczego. Tworzy siÚ tylko ïañcuch zaleĝnoĂci — robimy coĂ nieĂwiadomie i z przyzwyczajenia, nastÚpnie ĝaïujemy tego. Jest to zamkniÚte koïo, które zmienia nas w niewolników. Pïomieñ ĂwiadomoĂci spala wszystkie wiÚzy i uwalnia nas od reakcji ïañcuchowej. Medytacja to wolnoĂÊ; wolnoĂÊ Ăwia- domego dziaïania. ¥wiadomoĂÊ nie zna cierpienia. Jest rado- ĂciÈ. W kolejnych podrozdziaïach tej ksiÈĝki powiem wiÚcej o tym, co zrobiÊ, by osiÈgnÈÊ stan ciÈgïej medytacji. 49 n e z a i m e h c l A 50 Przygotowanie do vipassany W dzisiejszych czasach najpopularniejszÈ metodÈ me- dytacji jest vipassana. Ostatnio medytujÈca policja z Delhi pojawiïa siÚ na pierwszych stronach delhijskich dzien- ników. Wszyscy praktykujÈ vipassanÚ, poczÈwszy od morder- ców z wiÚzienia Tihar, a skoñczywszy na supergliniarzu Kira- nie Bedim i supermodelkach, takich jak Madhu Sapre. Ostatnio uczyli siÚ jej takĝe czïonkowie parlamentu. WyglÈda na to, ĝe sïowo vipassana staïo siÚ synonimem medytacji. I w rzeczy samej tak jest. To coĂ bardzo prostego, ale w naszym ĝyciu wszystkie proste sprawy siÚ skompliko- waïy, poniewaĝ my sami staliĂmy siÚ skomplikowani. Dlatego teĝ proste sprawy wydajÈ siÚ bardzo trudne. W przeciwnym razie siedzenie i obserwowanie tego, jak nasz oddech wchodzi i wychodzi, byïoby najprostsza rzeczÈ, jakÈ moĝna zrobiÊ. Ale sam spróbuj i zobacz — okaĝe siÚ, ĝe jest to bardzo trudne. PrzemyĂlisz kaĝdÈ bezsensownÈ i niepotrzebnÈ sprawÚ, ale nie bÚdziesz obserwowaï oddechu. Znudzisz siÚ w ciÈgu piÚciu minut, wstaniesz i zajmiesz siÚ czymĂ innym. BÚdziesz mógï siedzieÊ dïuĝej i oglÈdaÊ swój oddech tylko wtedy, jeĂli wczeĂniej poczujesz siÚ zmÚczony fizycznie i wyczerpany. Dawniej, gdy trzeba byïo fizycznie siÚ napracowaÊ, a ĝycie byïo proste, bardzo ïatwo byïo praktykowaÊ vipassanÚ. Drwal wycina drzewa w lesie, a gdy jest zmÚczony, siada i obserwuje swój oddech. Jego odprÚĝenie jest gïÚbokie jak medytacja. Jego sen jest bardzo gïÚboki. Wspóïczesny czïowiek nic nie wie o gïÚbokiej medytacji ani o gïÚbokim Ănie, który w ter- minologii jogicznej jest nazywany sushupti. Zatem vipassana jest czymĂ bardzo skutecznym, ale obecnie zostaïa wyrwana z kontekstu. Dobrze by byïo, gdybyĂ przez chwilÚ poĂwiÚciï siÚ jakiejĂ drobnej fizycznej aktywnoĂci, zanim zajmiesz siÚ vipassanÈ — moĝe to byÊ krótki jogging lub poranny spacer bÈdě chwila szybkiego i chaotycznego oddychania. NastÚpnie znajdě sobie jakieĂ wygodne miejsce, gdzie moĝesz usiÈĂÊ i obserwowaÊ swój oddech. Gdy robisz wdech, Twoja uwaga powinna wniknÈÊ do wnÚtrza ciaïa wraz z powietrzem. BÈdě czujny i skupiony w momencie, gdy oddech zawraca. Pozo- stañ tam. Gdy robisz wydech, pozwól, by Twoja uwaga po- ruszaïa siÚ wraz z nim. DziÚki tej praktyce nabierzesz takiej wprawy, ĝe wszystko to stanie siÚ dla Ciebie czymĂ natural- nym i niewymagajÈcym wysiïku. Wedïug mÈdroĂci tao, staranie siÚ to wrota do tzw. bez- wysiïkowoĂci. Kaĝdy wysiïek to przygotowanie do medytacji. Pozycje jogiczne nie sÈ medytacjÈ; sÈ jedynie do niej przy- gotowaniem. Niech CiÚ nie kusi myĂl o wkroczeniu na ĂcieĝkÚ vipassany bez wczeĂniejszych przygotowañ. MógïbyĂ siÚ w ten sposób otumaniÊ i doprowadziÊ do Ămierci. Jest wielu ludzi, którzy medytujÈ, ale wyglÈdajÈ na tÚpych i martwych, ich twarze nie majÈ ĝadnego blasku. Medytacja to coĂ ĝywego i iskrzÈcego siÚ. RozjaĂni Twoje oblicze. Jeĝeli tak siÚ nie dzieje, to znaczy, ĝe coĂ jest nie tak z TwojÈ medytacjÈ, ĝe ona nie dziaïa. Medytacja z pewnoĂciÈ zadziaïa i to zdziaïa cuda tylko wtedy, jeĝeli przygotujesz siÚ do niej bez poĂpiechu i bez zachïannoĂci. 51 Medytacja powinna sprawiÊ, ĝe staniesz siÚ wraĝliwszy i bardziej zmysïowy — przepeïniony ĝyciem. Twoja obec- noĂÊ emanuje peïniÈ ĝycia i energiÈ, które uzdrawiajÈ innych i poprawiajÈ im nastrój. WstrzÈĂnij do gïÚbi caïÈ swojÈ istotÈ. To niewaĝne, jak tego dokonasz. Wkrocz na ĂcieĝkÚ vipassany. Najpierw spró- buj wchïonÈÊ otaczajÈcÈ CiÚ ĂwieĝÈ i peïnÈ ĝycia energiÚ. Jedynie wtedy bÚdziesz gotów do tego, by swobodnie wypïy- nÈÊ na gïÚbokie wody tej medytacji. n e z a i m e h c l A 52 ’adowanie akumulatorów ilka chwil medytacji to wszystko, czego potrzebujesz, by pobudziÊ zmÚczone ciaïo i umysï. K Medytacja rozprzestrzenia siÚ jak poĝar — od Pune w Indiach do Pensylwanii i od Bombaju do Manhattanu. Znalazïa takĝe drogÚ do popularnych mediów — czy to prasy, czy sieci. Udowadnia teĝ, ĝe moĝe byÊ jednÈ z form leczenia fizycznych dolegliwoĂci. Jeĝeli masz problemy z ser- cem, udaj siÚ do zachodniego lekarza. Ale skonsultuj siÚ rów- nieĝ z nauczycielem medytacji, bo to wïaĂnie medytacja moĝe odciÈĝyÊ Twoje serce. I rzeczywiĂcie, w Stanach Zjednoczonych zarówno rzÈ- dowe szpitale, jak i uniwersytety stanowe kïadÈ duĝy nacisk na badanie jej. Caïy Wschód znaï magiÚ medytacji i jÈ prak- tykowaï. Ale wyglÈda na to, ĝe gdzieĂ po drodze zostaïa ona zapomniana. Obecnie z powrotem pojawia siÚ, choÊ za po- Ărednictwem Zachodu. Moĝna mówiÊ o takim zjawisku przede wszystkim w przypadku mieszkañców miasta, któ- rzy obecnie intensywnie kultywujÈ to, co zachodnie. Na Wschodzie byïo na przykïad wiadomo, ĝe jeĂli boli CiÚ gïowa, musisz wyjĂÊ na zewnÈtrz i przez kilka chwil pood- dychaÊ. WciÈgnÈÊ powietrze lewym nozdrzem siedem razy i wypuĂciÊ je siedem razy prawym, a nastÚpnie powtórzyÊ to, zmieniajÈc strony. W ten sposób automatycznie pojawi siÚ 53 n e z a i m e h c l A 54 równowaga pomiÚdzy energiÈ yin i yang, a ból gïowy od razu minie. Nie bÚdÈ potrzebne tabletki przeciwbólowe, które majÈ wiele efektów ubocznych, a takĝe uzaleĝniajÈ. Medytacja jest prosta. Ale nasze ĝycie staïo siÚ tak skom- plikowane, ĝe sprawy proste przestaïy byÊ dla nas kuszÈce. Na tym wïaĂnie polega caïy problem. A teraz przykïad z ĝycia wziÚty. Gdy próbujemy siÚ zalogowaÊ do komputera i nie uzyskujemy poïÈczenia, zaczyna nas denerwowaÊ opieszaïoĂÊ internetu. Chcemy przejrzeÊ bardzo waĝne dla nas wiadomo- Ăci, ale ïÈczenie trwa dïugo i nie bardzo wiemy, czym siÚ zajÈÊ. POMEDYTUJ! Zamknij oczy. Oddychaj. PrzyglÈdaj siÚ wdychanemu powietrzu. PrzemieĂÊ siÚ wraz z nim tak gïÚboko, jak tylko moĝesz, i zobacz, w którym miejscu zawraca, zanim zaczniesz je wydychaÊ. Rób to równieĝ w przerwach, gdy czekasz, aĝ dany e-mail siÚ zaïaduje! Oddychanie pobudzi caïy Twój organizm, a zamkniÚcie oczu na kilka chwil orzeěwi je. Istnieje w Europie potÚĝne przedsiÚbiorstwo kompute- rowe Sidoun, które ma swojÈ gïównÈ siedzibÚ we Freiburgu w Niemczech. Personel praktykuje haïaĂliwÈ medytacjÚ, zanim zabierze siÚ za swoje obowiÈzki. Przez tych kilka chwil wyrzucajÈ z siebie wszystkie brudy, które nagromadziïy siÚ w ich podĂwiadomoĂci. W ten sposób jest im ïatwiej zaczÈÊ wszystko od nowa. SÈ zadowoleni, lĝejsi i przygotowani do tego, by stawiÊ czoïa kolejnemu dniu pracy. Równowaĝenie vipassany P oniewaĝ vipassana jest niezwykle skutecznÈ formÈ medytacji, moĝesz odnieĂÊ nadzwyczajne korzyĂci, praktykujÈc jÈ we wïaĂciwy sposób. Najlepiej jest to robiÊ wczesnym rankiem lub przed lunchem, jeĂli zwykle budzisz siÚ póěno. Na poczÈtek godzina medytacji na pewno Ci wystarczy. Nie staraj siÚ od razu wyjechaÊ na dziesiÚciodniowy obóz, podczas którego bÚdziesz musiaï codziennie siedzieÊ wiele godzin bez przerwy. Kaĝda przesada na poczÈtku moĝe oka- zaÊ siÚ bardzo bolesna. Wielu ludzi popeïnia bïÈd i przesadza z vipassanÈ. Naleĝy siÚ pilnowaÊ, by nie popaĂÊ w duchowÈ zachïan- noĂÊ. To ten sam chciwy umysï, który wczeĂniej zabiegaï o pieniÈdze, seks i wïadzÚ, teraz wykonuje shirshasanÚ i ugania siÚ za duchowymi doĂwiadczeniami. Nasze ciaïo jest naraĝone na niezdrowy szok, gdy pod- dajemy je nagïym zmianom. Medytacja wymaga odpowied- nich przygotowañ; tak wiÚc nasze ciaïo powinno byÊ trak- towane jak ĂwiÈtynia Boga, a nie zmuszane do jakiegoĂ nienaturalnego stylu ĝycia. DrugÈ rzeczÈ, o której naleĝy pamiÚtaÊ, jest to, ĝe gdy przez godzinÚ robisz vipassanÚ, to — by jÈ zrównowaĝyÊ — musisz znaleěÊ czas na praktykÚ medytacji w tañcu. Jeĝeli bÚdziesz robiï jedynie vipassanÚ, 55 n e z a i m e h c l A 56 moĝesz staÊ siÚ bardzo powaĝny, sztywny i ociÚĝaïy. Praktyka vipassany moĝe usztywniÊ ciaïo. Nie powinno tak siÚ dziaÊ. Im bardziej elastyczne i lekkie jest ciaïo, tym piÚkniejsze i bar- dziej relaksujÈce jest caïe doĂwiadczenie. Dlatego teĝ znajdě chwilÚ na to, by potañczyÊ lub poÊwiczyÊ aerobik. W ten sposób odnajdziesz zdrowÈ równowagÚ. Moĝesz to robiÊ takĝe w odwrotnej kolejnoĂci: najpierw taniec, a potem vipassana. Wszystko zaleĝy od tego, jakie potrzeby ma Twoje ciaïo i jak reaguje na nowe sytuacje. PamiÚtaj o jednym — nie bÈdě sztuczny i zbytnio nie forsuj swojego ciaïa. Ciaïo ma swoje wïasne ograniczenia; spróbuj je odkryÊ. Ciaïo jest mÈdrzejsze niĝ umysï. Sïuchaj go wiÚc i darz szacunkiem. To Twoje ciaïo, które sïuĝy do realizacji ostatecznej prawdy. TrzeciÈ rzeczÈ, o której naleĝy pamiÚtaÊ, jest to, ĝe nie naleĝy robiÊ vipassany wieczorem ani tuĝ przed snem. Moĝe zakïóciÊ sen, poniewaĝ wieczorne Êwiczenia potrafiÈ wygenerowaÊ ogromnÈ iloĂÊ energii; nie bÚdziesz wiedziaï, co z niÈ zrobiÊ. Twoje ciaïo musi w nocy odpoczÈÊ, a kaĝda medytacja, która wieczorem da Ci sporo energii, bÚdzie wpïywaÊ na Twój sen. Moĝe to prowadziÊ do rozdraĝnienia, które nie zniknie aĝ do nastÚpnego dnia. Vipassana, zamiast zmieniaÊ siÚ w chorobliwe rozdraĝ- nienie, powinna pozostaÊ zdrowÈ medytacjÈ. Dlatego oczy- wiĂcie najlepiej jest robiÊ jÈ rano, gdy powietrze jest czyste, a caïe Twoje ciaïo budzi siÚ ze snu. Sïoñce wschodzi, a ptaki ĂpiewajÈ. To zbiorowe budzenie siÚ do ĝycia pomaga prze- budziÊ siÚ kaĝdej osobie. ’atwiej wtedy jest poczuÊ siÚ jednym z uniwersalnÈ ĂwiadomoĂciÈ. OdkryÊ to coĂ w codziennoĂci! ¿ ycie to coĂ wiÚcej niĝ tylko trwanie, a medytacja moĝe Ci pomóc znaleěÊ jego gïÚbsze znaczenie. Pewnego razu uczeñ zapytaï swojego nauczyciela: „Dla- czego na Ăwiecie jest tak wiele cierpienia?”. Mistrz odparï: „Jest go tak wiele, poniewaĝ nie prakty- kujesz medytacji. Nie jest ona w Twoim ĝyciu czymĂ najwaĝ- niejszym; jest jak ostatni produkt na Twojej liĂcie zakupów. W dniu, w którym stanie siÚ dla Ciebie bezwzglÚdnie naj- waĝniejsza, zniknie caïe cierpienie”. Mistrz mówiï dalej: „Nie mów, proszÚ, o cierpieniu na Ăwiecie; nic z nim nie moĝna zrobiÊ. Istnieje cierpienie wypeï- niajÈce ĝycie kaĝdego czïowieka, i z nim moĝna siÚ bezpo- Ărednio rozprawiÊ. Kaĝdy czïowiek moĝe dokonaÊ w sobie transformacji. Gdy tylko to siÚ wydarzy, Ăwiat automatycz- nie siÚ zmienia, poniewaĝ Ăwiat skïada siÚ z poszczególnych jednostek. Nie ma dĝungli, sÈ tylko pojedyncze drzewa”. Uczeñ zapytaï o Ăwiat, a nauczyciel odwróciï kota ogo- nem i zmieniï punkt widzenia. Stworzyï w umyĂle ucznia naglÈca potrzebÚ, podkreĂlajÈc: „Nie martw siÚ o Ăwiat. ZwróÊ uwagÚ na siebie. Wyjdě i zobacz! Ptaki ĂpiewajÈ. Natura nieustannie siÚ raduje. Dlaczego czïowiek jest tak nieszczÚ- Ăliwy i oddzielony od caïego istnienia?”. 57 n e z a i m e h c l A 58 Czïowiek zapomniaï, jak ĝyÊ. Nie ma w jego ĝyciu rado- Ăci, poniewaĝ nie ma medytacji. Tak, istnieje niekoñczÈca siÚ liczba rozrywek, ale nie ma radoĂci. To ciÈgïe naduĝywanie rozrywki nie niweluje jego cierpieñ. Medytacja to prawdziwe lekarstwo mogÈce poïoĝyÊ kres cierpieniu. To jedyne lekar- stwo, które dziaïa — a dziaïa cuda. Zatem pierwszÈ rzeczÈ, którÈ naleĝy zrobiÊ, jest przeniesienie medytacji na samÈ górÚ listy. Nie zaczynaj dnia bez medytacji. A pierwszÈ i naj- waĝniejszÈ medytacjÈ wartÈ polecenia jest to, ĝebyĂ budzÈc siÚ, rozeĂmiaï siÚ, i ĝebyĂ zrobiï to gïoĂno. Nie bÈdě zbyt skromny, ĂmiejÈc siÚ, rób to z caïego serca. WïÈcz w to rów- nieĝ swojÈ rodzinÚ! ¿ycie jest tak Ămieszne i komiczne, ĝe nie da siÚ na nie inaczej reagowaÊ niĝ Ămiechem. Zrób to, zanim zaczniesz czytaÊ codziennÈ gazetÚ. A wtedy nawet podczas czytania wiadomoĂci bÚdziesz siÚ Ămiaï. CzytajÈc „W parku peïno pijaków? SiÚ wytnie drzewa i po kïopocie” — moĝesz siÚ ĂmiaÊ. Jest tak wiele poezji w ĝyciu, a Ty siÚ nie Ămiejesz. Nie traktuj wszystkiego zbyt powaĝnie. ¥miech znaczy duĝo wiÚcej niĝ wszystkie nasze powaĝne intelektualne dyskusje. Zniszczono miliony drzew, by CiÚ codziennie karmiÊ stekiem takich ĝaïosnych, chorych bzdur. A na te wiadomoĂci skïadajÈ siÚ same nieszczÚĂcia. ProponujÚ Ci, byÊ wyszedï z domu i znalazï sobie jakieĂ miejsce na ïonie Natury. ¥miaïo obejmij jakieĂ drzewo. MogÈ nadejĂÊ takie czasy, gdy ciÚĝko bÚdzie znaleěÊ jakieĂ drzewo w sÈsiedztwie. ¥ciskaj je mocno przez dïuĝszÈ chwilÚ, a zaleje CiÚ fala ĝyciowej energii. Poczujesz siÚ podbudowany i poczujesz ulgÚ. Znajdě chwilÚ o poranku, by medytowaÊ pod drzewem. Napeïnij pïuca tlenem, by ener- gicznie rozpoczÈÊ dzieñ. Codziennie siedzÈc i medytujÈc pod drzewem, wytworzysz wïasne pole energetyczne. Cierpienie zniknie z Twojego ĝycia, poniewaĝ bÚdziesz miaï wiÚcej siïy ĝyciowej. Nie musisz byÊ ĝebrakiem, majÈc tak wiele energii ĝyciowej wokóï siebie. Moĝesz byÊ wïadcÈ swojego wewnÚtrz- nego Ăwiata. 59 n e z a i m e h c l A 60 Samotny lot ycie samemu z sobÈ i rozumienie siebie to drogi do osiÈ- gniÚcia spokoju. B Czïowiek, poprzez sposób bycia i sposób ĝycia, jest tïu- mem. Wydaje siÚ pojedynczÈ istotÈ, ale w rzeczywistoĂci ĝyje w nim tïum ludzi — wszystkie jego zwiÈzki istniejÈ w nim równoczeĂnie. Kiedy wiÚc wnika w siebie, przed oczami poja- wia mu siÚ wiele wyobraĝeñ zwiÈzanych z jego relacjami. Nigdy nie jest w stanie poczuÊ caïego siebie, siebie poje- dynczego — jedynie on i nic wiÚcej. Ta sytuacja ciÈgnie siÚ przez caïe jego ĝycie, a nawet przez ĝycia kolejne. MogïeĂ sïyszeÊ, ĝe niektórzy ludzie, rodzÈc siÚ, pamiÚtajÈ swoje poprzednie ĝycia. Kaĝdy jest obïadowany wspomnie- niami i wyobraĝeniami — to one wïaĂnie zamieniajÈ go w tïum. Z powodu tego bagaĝu wejĂcie w stan medytacyjny jest trudne, prawie niemoĝliwe. Przekraczanie tego ïadunku czy omijanie go to prawdziwa sadhana. NieĂliĂmy ten ciÚĝar i stopiliĂmy siÚ z nim w jednÈ caïoĂÊ. Jak siÚ z tej plÈtaniny uwolniÊ — tego wïaĂnie uczy nas medytacja. Istnieje wiele metod, ale przede wszystkim naleĝy zro- zumieÊ sytuacjÚ — nie intelektualnie, ale praktycznie. Naleĝy siÈĂÊ samemu i poĂwiÚciÊ kilka minut lub godzin tej samotnoĂci na spotkanie w cztery oczy z naszym prawdzi- wym ja. To wymaga odwagi. Ludzie majÈ odwagÚ, by wyjĂÊ na zewnÈtrz i spotkaÊ ludzi, ale rzadko kiedy majÈ odwagÚ spotkaÊ samego siebie. UciekajÈ od kaĝdej sytuacji, która wiÈĝe siÚ z przebywaniem w samotnoĂci. Skoro na poczÈtku moĝna sobie daÊ radÚ z kilkugodzinnÈ samotnoĂciÈ, to znaczy, ĝe moĝna siÚ przygotowaÊ do 21-dniowego odosobnienia. Ten okres 21 dni moĝe naprawdÚ pozytywnie wpïynÈÊ na inten- sywnoĂÊ naszej medytacji i transformacji. Wiele siÚ wtedy moĝe zdarzyÊ. Na poczÈtku potrzeba duĝo odwagi, by udaÊ siÚ na takie odosobnienie. Nikt nie moĝe tego zrobiÊ za Ciebie. Ta podróĝ jest generalnie samotnym lotem do samotnego czïowieka. Wspomniana „samoĂÊ” to nasza ostateczna rzeczywistoĂÊ; inne rzeczy przychodzÈ i odchodzÈ. BÚdÈ na Ciebie wpïywaÊ, bÚdÈ CiÚ przywiÈzywaÊ, bÚdÈ nad TobÈ panowaÊ, ale nigdy siÚ TobÈ nie stanÈ. W swojej najgïÚbszej istocie zawsze pozosta- niesz absolutnie sam. Nawet tak zwane miïoĂci-Twojego-ĝycia w miarÚ upïywu czasu blednÈ. MogÈ pozostawiÊ po sobie nie- zatarte wspomnienia lub blizny na Twojej psychice, ale nie stanÈ siÚ TobÈ — pozostajÈ jedynie ciÚĝarem albo pakietem wspomnieñ. Potrzebujesz odwagi, by móc siÚ wyzwoliÊ od tego wszyst- kiego i wyraěnie zobaczyÊ siebie. To jest prawdziwe wyzwo- lenie. ZapamiÚtaj sïowa Gautamy Buddy: „Dlatego, Anando, bÈdě sam sobie Ăwiatïem na drodze, bÈdě sam sobie schro- nieniem. Nie szukaj schronienia na zewnÈtrz. Trzymaj siÚ prawdy, która jest lampÈ, trzymaj siÚ prawdy, która jest schronieniem. Nie szukaj schronienia w nikim, poza samym sobÈ”. 61 n e z a i m e h c l A 62 Wschodnia lekcja szyscy musimy zaakceptowaÊ holistyczne podejĂcie w medycynie. W W staroĝytnych Indiach postrzegaliĂmy ludzkÈ istotÚ jako organicznÈ caïoĂÊ, skïadajÈcÈ siÚ z ciaïa, umysïu i ducha. Gdy mówiÚ „staroĝytnych”, nie mam na myĂli czegoĂ, co miaïo miejsce tysiÈce lat temu. Uĝywam tego sïowa, by podkreĂliÊ pewien sposób ĝycia, a nie okreĂliÊ czas. Nawet teraz po- zostaïo w Indiach kilka regionów, w których zachodnia cywi- lizacja nie zmieniïa lokalnego stylu ĝycia. Wraz z zachodniÈ cywilizacjÈ pojawiïa siÚ moda na spe- cjalizacjÚ, a wraz ze specjalizacjÈ pojawiïy siÚ podziaïy. Tak wiÚc obecnie mamy lekarzy od kaĝdej czÚĂci ciaïa, którzy nie majÈ pojÚcia o ciele, umyĂle i duszy. Mamy psychiatrów, któ- rym temat zdrowia fizycznego jest obcy, a w kwestii duszy sÈ gïÚboko zdezorientowani. Specjalizacja gra bardzo istotnÈ rolÚ, jeĂli chodzi o dbaïoĂÊ o ludzkie zdrowie, ale moĝe uczyniÊ wiele szkód, jeĝeli nie bÚdzie braïa pod uwagÚ takĝe innych punktów widzenia. Poddawanie ciaïa róĝnym zabiegom bez znajomoĂci ich wpïywu na umysï i duszÚ jest jak leczenie liĂci i ignorowanie ukrytych korzeni. Czïowiek to istota psychosomatyczna. Zachodnia medy- cyna wyszïa z bïÚdnego zaïoĝenia, ĝe umysï i ciaïo to dwie odrÚbne caïoĂci, które powinny byÊ leczone osobno, ponie- waĝ nie majÈ ze sobÈ nic wspólnego. Ale ostatnio pewne prze- prowadzone na Zachodzie badania podwaĝyïy to zaïoĝenie. Zdano sobie sprawÚ z tego, ĝe leczenie caïej osoby — jej ciaïa, umysïu i ducha — przynosi czÚsto duĝo lepsze efekty. WczeĂniej zachodni kardiologowie skupiali siÚ na sercu i nie próbowali szukaÊ podejĂcia biorÈcego pod uwagÚ cia- ïo-umysï-ducha, by leczyÊ schorzenia serca i by im zapobie- gaÊ. Ich metoda polegaïa na leczeniu juĝ zaistniaïych pro- blemów za pomocÈ chirurgii lub leków. Dr Erminia Guarneri, dyrektor medyczny Programu Scripps Ornish Fundacji Scripps dla Medycyny i Nauki, sÈdzi, ĝe to pochopne zaïo- ĝenie to taki aspekt zachodniej medycyny, który musi ulec zmianie. „Musimy poszerzyÊ perspektywÚ i wyjĂÊ poza fizyczne leczenie”, twierdzi Guarneri. „Musimy obserwowaÊ caïÈ osobÚ, poniewaĝ umysïowych, emocjonalnych, a nawet duchowych aspektów leczenia nie moĝna oddzieliÊ od fizycznych”. Dr Naresh Trehan, znany kardiolog, wyraĝa podobnÈ opiniÚ, mówiÈc, ĝe medytacja i alternatywne terapie grajÈ ogromna rolÚ w leczeniu schorzeñ serca. Mówi, ĝe nauczyï siÚ pewnych technik medytacyjnych i ĝe mogÈ siÚ one bardzo przydaÊ do kontrolowania poziomu stresu, który jest gïównÈ przyczynÈ ataków serca. Badania przeprowadzone przez wydziaï medycyny na Uniwersytecie Harvarda wykazaïy, ĝe pacjenci, którzy prze- szli zawaï serca, mogÈ zmniejszyÊ ryzyko drugiego ataku, jeĝeli nauczÈ siÚ zachowywaÊ spokój podczas emocjonalnych konfliktów. Podobne badania wykonane w Klinice Mayo wykazaïy, ĝe psychiczne napiÚcia to wskazówka, ĝe u danego pacjenta w przyszïoĂci mogÈ pojawiÊ siÚ kïopoty z sercem. 63 Medytacja uczy nas, jak zachowaÊ spokój i opanowanie we wszystkich stresujÈcych sytuacjach, gïównie tych, w któ- rych duĝÈ rolÚ grajÈ emocje. Stres pogarsza stan osób z wyso- kim ciĂnieniem krwi, cukrzycÈ i schorzeniami serca. Bardzo waĝne jest to, by za pomocÈ medytacji poradziÊ sobie ze stre- sem juĝ na poczÈtkowym etapie jego powstawania i w ten sposób zapobiec póěniejszym problemom zdrowotnym. Trwa- jÈce 20 lat badania przeprowadzone na 730 „sercowych” pacjentach wykazaïy, ĝe ludzie cierpiÈcy z powodu depresji byli o 70 procent bardziej podatni na zawaï serca niĝ ci, którzy depresji nie miewali. To badanie potwierdza sïusznoĂÊ staroĝytnego wschod- niego podejĂcia, broniÈcego powiÈzañ pomiÚdzy ciaïem, umy- ïem i duchem. n e z a i m e h c l A 64 Uniwersalna inteligencja T o zmieniïo moje ĝycie. To zmieniïo moje zwiÈzki. To takĝe przeksztaïciïo moje ĝycie seksualne” — to wïa- Ănie ludzie na Zachodzi mówiÈ na temat medytacji. ChcÈ ĝyÊ szczÚĂliwie, chcÈ, by wszystko siÚ ukïadaïo, i dlatego szu- kajÈ schronienia w medytacji. Medytacja to nowoczesna man- tra mïodego pokolenia. Starsze pokolenie ĝyïo zgodnie z wïasnym systemem wie- rzeñ, nieustannie o niego walczÈc. Mïode pokolenie widzi daremnoĂÊ tych wywoïujÈcych konflikty ideologii i decyduje siÚ na prawdziwÈ naukÚ mówiÈcÈ o transformacji. Tak, medytacja to wïaĂnie nauka przeprowadzania trans- formacji. Eliminuje konflikty i wyposaĝa w narzÚdzia sïuĝÈce transformacji; dziÚki temu moĝesz przeĝyÊ swoje ĝycie zado- wolony, peïen entuzjazmu, energii i zachwytów. Medytacja staïa siÚ koniecznoĂciÈ dla dbajÈcej o swoje zdrowie mïodej generacji. „Nigdy nie wychodzÚ z domu bez medytacji”, to wïaĂnie mówiÈ. I rzeczywiĂcie, poranek to najlepszy czas na medytacjÚ. Moĝna jÈ nazwaÊ Ăniadaniem dla duszy. Wbrew temu, co siÚ powszechnie uwaĝa, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie medytacja nie polega na koncentracji. Jest ona caïkowitÈ jednoĂciÈ ciaïa, umysïu i duszy. WziÚcie prysznica tuĝ przed medytacjÈ jest czymĂ wïa- Ăciwym, poniewaĝ odĂwieĝa caïe ciaïo i dziÚki temu efekt 65 n e z a i m e h c l A 66 medytacji moĝe odczuÊ kaĝda jego czÈstka. Moĝesz wyjĂÊ na balkon lub znaleěÊ w pobliskim parku miejsce odpowiednie do medytacji. Niech wschodzÈce sïoñce i lekki wietrzyk piesz- czÈ Twoje ciaïo. Wydychaj ze swojego organizmu nieczysto- Ăci i toksyny, a wdychaj czystoĂÊ poranka. Rób to dogïÚbnie i ĝywo. Nie troszcz siÚ o czas trwania tej medytacji. Prakty- kuj tak dïugo, jak Ci wygodnie, bo liczy siÚ jakoĂÊ, a nie iloĂÊ. Co do medytacji, to zapamiÚtaj tylko jedno sïowo — natu- ralnoĂÊ. Zmuszanie siÚ do czegokolwiek stanie siÚ jedynie ěró- dïem niepotrzebnych konfliktów w Twoim, i bez tego ciÚĝkim, ĝyciu. PozbÈdě siÚ z niego caïej sztucznoĂci, a bÚdziesz szczÚ- Ăliwy. Nie przejmuj siÚ. Beztroska jest niezbÚdna. Zamknij na kilka minut oczy i poczuj jednoĂÊ z otaczajÈcym CiÚ ĝyciem — blaskiem sïoñca, chïodnym powiewem i Ăpiewem ptaków! Po tym Ăniadaniu dla duszy cieszyÊ CiÚ bÚdzie nie tylko zwykïe Ăniadanie, ale wszystkie Twoje zwykïe dziaïania. Wprowadzisz nieĂpiesznoĂÊ medytacji w kaĝdy aspekt swo- jego ĝycia. Twój kontakt z kolegami w pracy bÚdzie ĝywy i peïen energii. WzroĂnie wzajemny szacunek. W miejsce utrudniajÈcej kaĝdÈ relacjÚ rywalizacji pojawi siÚ uĝyteczna wspóïpraca. BÚdziesz czuï siÚ zmotywowany do perfekcji i kreatywnoĂci, zamiast dÈĝyÊ z determinacjÈ i za wszelkÈ cenÚ do sukcesu. ¿ycie, w którym wierzy siÚ w ideÚ dzielenia siÚ, jest ĝyciem peïnym szczÚĂcia. DÈĝenie do osobistych korzyĂci stwarza wiele cierpienia, poniewaĝ skïania do wykorzystywania innych do zaspokajania wïasnych ambicji. Juĝ Heraklit3 ostrzegaï nas przed zagroĝeniami, których ěródïem jest nasza indywidualna inteligencja, i radziï, byĂmy stali siÚ jednym z inteligencjÈ uniwersalnÈ. 3 Staroĝytny grecki mÚdrzec; urodziï siÚ okoïo 540 p.n.e., zmarï okoïo 480 p.n.e.; autor pism kosmologicznych, politycznych i teolo- gicznych; znany z powiedzenia panta rhei — przyp. tïum. To czyni cuda! L udzie czÚsto dopytujÈ, gdzie najlepiej medytowaÊ. To bardzo istotne pytanie. Gdy znajdziemy jakieĂ konkretne miejsce, w którym czujemy siÚ dobrze i które ma miïÈ at- mosferÚ, to znaczy, ĝe to wïaĂnie tu. PowinniĂmy codziennie medytowaÊ w tym wïaĂnie miejscu. DziÚki naszej codziennej medytacji miejsce zyskuje specyficzny charakter, pole ener- getyczne, które póěniej ukierunkowuje naszÈ medytacjÚ. Miejsce wita CiÚ z otwartymi ramionami, gdy wracasz do niego, by medytowaÊ. Caïy byt to samo ĝycie. Drzewa, zie- mia, niebo to ĝycie. DziÚki naszej regularnej praktyce miejsce, w którym medytujemy, nabiera ĝycia. Jest peïne naszej ener- gii, energii medytacyjnej, i przejmuje wibracje naszego spo- koju oraz wyciszenia. Za kaĝdym razem, gdy medytujemy, zyskujemy dostÚp do energii przechowywanej w takim miej- scu. Serca osoby medytujÈcej i miejsca medytacji zaczynajÈ biÊ w jednym rytmie. KiedyĂ pewien czïowiek przybyï do mistrza zen. MÚĝczy- zna ten nie byï zbyt wraĝliwÈ osobÈ. Gdy wkroczyï do pokoju medytacyjnego, gïoĂno trzasnÈï drzwiami. Mistrz zen odezwaï siÚ do niego: „Najpierw cofnij siÚ do drzwi i proĂ je o wyba- czenie. ByïeĂ wobec nich bardzo wymagajÈcy”. 67 n e z a i m e h c l A 68 MÚĝczyzna zrozumiaï, w czym rzecz, i cofnÈï siÚ, by prosiÊ drzwi o wybaczenie. W ten sposób mistrz zen daï mu pierw- szÈ, bardzo istotnÈ lekcjÚ medytacji: bÈdě delikatny wobec wszystkiego — nawet tych rzeczy, które nie wydajÈ siÚ oĝywione. ¿ycie istnieje wszÚdzie. Zanim wejdziesz w pole medytacji, stañ siÚ uwaĝny i czujny. WnieĂ ze sobÈ wraĝli- woĂÊ. Medytacja sprawi, ĝe staniesz siÚ bardziej wraĝliwy, i rozbudzi TwojÈ intuicjÚ. Poczujesz w sobie ĝycie — mnóstwo bogactw i sens ĝycia, którego nigdy wczeĂniej nie doĂwiad- czaïeĂ. BÚdziesz czuï ĝyczliwoĂÊ dla wszystkich i wszystkiego. Egzystencja przestanie sprawiaÊ wraĝenie nieprzyjaznej i wro- giej. BÚdziesz otoczony aurÈ ĝyczliwoĂci i spokoju, która jest efektem medytacji. BÚdzie ona równieĝ wpïywaÊ na innych, ale, co najwaĝniejsze, wpïynie pozytywnie na miejsce, w któ- rym medytujesz. BÚdzie CiÚ ono naprawdÚ przyjmowaÊ z otwartymi ramionami. Takĝe ĂwiÈtynie tchnÈ takim ĝyciem. Miejsc kultu nie moĝna przemieniÊ w ĂwiÈtynie poprzez mechaniczne schylanie gïowy w pokïonach. Jedynie szczerze medytujÈc w jakimĂ miejscu, moĝna sprawiÊ, ĝe to miejsce stanie siÚ ĂwiÈtyniÈ. Gautama Budda medytowaï pod drzewem Bodhi, aĝ pewnego dnia nastÈpiïa eksplozja oĂwiecenia. Bïogosïawione drzewo Bodhi byïo Ăwiadkiem tej ostatecznej eksplozji i wchïa- niaïo jej wibracje. To drzewo jest ĝywe po dziĂ dzieñ. Staïo siÚ jedynÈ w swoim rodzaju ĂwiÈtyniÈ i symbolicznÈ inspiracjÈ dla tysiÚcy poszukujÈcych prawdy duchowej. Na tym polega magia medytacji. ¥nienie a medytacja P odczas medytacji raczej zajmujemy siÚ ĂniÈcym niĝ snami. Wszyscy jesteĂmy ĂniÈcymi. ¥nienie to nasza rze- czywistoĂÊ. W ciÈgu dnia wiÚkszoĂÊ naszej energii pochïania myĂlenie. W nocy, podczas snu ta sama energia przeksztaïca siÚ w sny. Nasze sny sÈ ěródïem wyobraĝeñ, które sprawiajÈ wra- ĝenie realniejszych niĝ rzeczywistoĂÊ! A my ïÈczymy siÚ z tÈ rzeczywistoĂciÈ podczas snu. ¥nimy, ĝe ktoĂ nas zabiï, wiÚc budzimy siÚ, drĝÈc i pïaczÈc. Za dnia spodobaïa nam siÚ jakaĂ kobieta — królowa piÚknoĂci albo gwiazda filmowa — ale nie mogliĂmy jej mieÊ. To stwarza stan wygïodnienia i depry- wacji. ¥pimy, a w tym czasie te same obrazy przewijajÈ siÚ przez nasze sny. A sny sÈ peïne wspóïczucia. DajÈ nam to, czego pragniemy. Ale nastÚpnego dnia rano pojawia siÚ twarda rzeczywi- stoĂÊ i frustracja. Ta historia zdarza siÚ kaĝdej normalnej oso- bie. IstniejÈ ludzie, których moĝemy nazwaÊ niedorastajÈcymi do normalnoĂci. MyĂlÈ, ĝe sny, które miewajÈ nocÈ, sÈ realne i ĝe naleĝy tak dïugo za nimi goniÊ, aĝ stanÈ siÚ rzeczywisto- ĂciÈ. Normalni ludzie sÈ zdumieni swoimi snami i momen- talnie o nich zapominajÈ, by wróciÊ do swoich codziennych dziaïañ. Ludzie wyrastajÈcy ponad normalnoĂÊ medytujÈ nad swoimi snami i dÈĝÈ do samorealizacji. 69 n e z a i m e h c l A 70 Pewien sïawny taoistyczny mÚdrzec, Zhuangzi (wym. czuan cyy)4, znany w Ăwiecie dziÚki unikatowym i niepo- wtarzalnym opowieĂciom, obudziï siÚ pewnego ranka bardzo smutny. Usiadï na ïóĝku i zawoïaï swoich uczniów. Ci przy- byli do niego, pytajÈc: „Mistrzu, co siÚ staïo? Przez caïe Twoje ĝycie nie widzieliĂmy, ĝebyĂ byï taki smutny. Co siÚ staïo?”. Zhuangzi odpowiedziaï: „Nie zrozumiecie, na czym polega mój problem. Jest on doprawdy trudny. Nie sÈdzÚ, byĂcie potrafili go rozwiÈzaÊ. Nawet ja tego zrobiÊ nie potrafiÚ”. Ale uczniowie nalegali. Zhuangzi powiedziaï: „No cóĝ. Spróbujcie go rozwiÈzaÊ. Ostatniej nocy miaïem sen. W tym Ănie przemieniïem siÚ w motyla!”. Uczniowie rzekli: „To nie jest problem. Sny sÈ snami. Po prostu zapomnij o nim”. Mistrz odpowiedziaï: „Nie, nic nie rozumiecie. Problem jest powaĝniejszy i bardziej zïoĝony. Obecnie niepokoi mnie pewna moĝliwoĂÊ. Ostatniej nocy Zhuangzi staï siÚ motylem. Zatem fakt ten rodzi kolejnÈ moĝliwoĂÊ: w tej chwili ten sam motyl moĝe ĂniÊ o przemienieniu siÚ w Zhuangzi. Kto jest realny — motyl czy Zhuangzi? Czy ktoĂ z was potrafi rozwiÈ- zaÊ ten problem? Kim jestem — Zhuangzi czy motylem?”. Sny sÈ snami. Medytacja nie zajmuje siÚ snami. Zaj- muje siÚ rzeczywistoĂciÈ znajdujÈcÈ siÚ poza snami — tym kimĂ, kto Ăni. Strzaïa musi byÊ skierowana w tÚ stronÚ. Uwaga powinna byÊ skierowana na ĂniÈcego, który musi siÚ zwróciÊ w stronÚ samego siebie. Dzisiaj, idÈc na spoczynek, zaproponuj swojemu umysïowi, ĝe gdy tylko zaczniesz ĂniÊ, staniesz siÚ tego Ăwiadom i skupisz swojÈ energiÚ nie na swo- ich oczach, ale na oku trzecim — centrum energetycznym 4 Mistrz Zhuang (spotyka siÚ takĝe pisowniÚ Chuang), 369 – 298 p.n.e., wielki chiñski taoista, pisarz, interesowaï siÚ wolnoĂciÈ duchowÈ i spoïecznÈ — przyp. tïum. znajdujÈcym siÚ pomiÚdzy fizycznymi oczami. Zdasz sobie sprawÚ z obserwujÈcego siebie i sny zniknÈ. Oczy patrzÈ na zewnÈtrz; sny równieĝ przychodzÈ do Ciebie z zewnÈtrz. Trze- cie oko widzi samo siebie w Twoim wnÚtrzu, widzi Twoje wewnÚtrzne ja. To jest medytacja. 71 n e z a i m e h c l A 72 BÈdě sam sobie Ăwiatïem ammasati! PamiÚtaj, ĝe jesteĂ BuddÈ!” Mówi siÚ, ĝe sïowa te wypowiedziaï Gautama Budda. Dla Buddy caïy Ăwiat S staï siÚ BuddÈ, poniewaĝ ujrzaï go w swoim Ăwietle. OĂwiecony czïowiek widzi to samo Ăwiatïo w kaĝdej isto- cie. Nie ma róĝnicy ani hierarchii waĝnoĂci pomiÚdzy duĝym a maïym, ĂwiÚtym i Ăwieckim. W wizji czïowieka oĂwieconego nie mieszczÈ siÚ takie kategorie. Jedyna dostrzegana przez takÈ osobÚ róĝnica polega na tym, ĝe jedna osoba Ăpi, podczas gdy inna jest przebudzona. Osoby przebudzone nie stwarzajÈ wielkich problemów. WspóïczujÈ wszystkim tym, którzy siÚ jeszcze nie przebudzili, i dzielÈ siÚ z nimi swoim Ăwiatïem, nie osÈdzajÈc ich ani nie potÚpiajÈc. Nie sÈ w stanie odrzuciÊ ani potÚpiÊ nikogo. Nawet takie osoby jak Angulimala5 sÈ obdarzone przez BuddÚ wspóïczuciem, podobnie jak kaĝdy inny bhikszu6. NaraĝajÈc swoje ĝycie na Ămiertelne niebezpieczeñstwo, Gautama Budda udaje siÚ takĝe do niego i w koñcu przemienia go w bhikszu. Podczas tego spotkania wspóïczucie wygrywa, a przemoc musi ulec. Taka wïaĂnie jest moc niedyskryminujÈcego dzie- 5 Staroĝytny indyjski rzezimieszek i morderca, który zostaï mni- chem, nawróciwszy siÚ po spotkaniu z GautamÈ BuddÈ — przyp. tïum. 6 W peïni wyĂwiÚcony mnich, asceta — przyp. tïum. lenia siÚ iluminacjÈ. Kto potrafi przemieniÊ kryminalistÚ takiego jak Angulimala, kto jest gotów zabiÊ nawet wïasnÈ matkÚ? Jedynie ktoĂ taki jak Budda, kto nie lÚka siÚ Ămierci i bez- wzglÚdnie wierzy, ĝe boskoĂÊ mieszka takĝe w ïotrze. Wierzy, ĝe moĝna jÈ odsïoniÊ, dzielÈc siÚ wïasnym Ăwiatïem. Mówi siÚ, ĝe „tysiÈce Ăwiec moĝna zapaliÊ od jednej Ăwiecy, nie skra- cajÈc w ten sposób jej ĝycia. SzczÚĂcie nigdy nie maleje poprzez fakt dzielenia siÚ nim”. Istnieje wielu kapïanów, którzy chcÈ, by zwracano siÚ do nich Wasza ¥wiÈtobliwoĂÊ albo podobnie. Ale w oczach Buddy nie istnieje coĂ takiego, jak rzeczy ĂwiÚte i bezboĝne; ludzie sÈ albo przebudzeni, albo nieprzebudzeni. Przebudzenie poja- wia siÚ wraz z medytacjÈ. O to wïaĂnie chodzi w historii z wszystkimi ĂpiÈcymi Buddami. Gdy jedna osoba uĂwiadamia sobie swoje oĂwie- cenie, zaczyna przypominaÊ innym ĂpiÈcym Buddom, by siÚ przebudzili. Na przykïad sïawny indyjski mistyk Kabir Ăpiewa: „Sadho, ja agat neend na keeje!”. Kabir takĝe zwraca siÚ do nich Sadho, mimo ĝe jeszcze ĂpiÈ. Alan Cohen7 mówi: „Spotkaïem czïowieka, który nazy- waï wszystkich »Budda«. »Jak siÚ dziĂ miewasz, Buddo?« — dopytywaï siÚ. »PiÚkny zachód sïoñca, nieprawdaĝ Buddo?«. Na poczÈtku irytowaïo mnie to jego wielkoduszne okreĂlenie. A potem naprawdÚ zaczÚïo mi siÚ podobaÊ. Czuïem siÚ lepiej, niĝ bÚdÈc »GoĂciem«”. Pewnego razu pewien bhikszu zapytaï BuddÚ: „Czy jesteĂ mesjaszem?”. 7 Popularny amerykañski autor poradników z zakresu rozwoju ducho- wego, holistycznej medycyny, zwiÈzków miÚdzyludzkich i równowagi wewnÚtrznej — przyp. tïum. 73 n e z a i m e h c l A 74 „Nie”, odparï Budda. „Zatem jesteĂ nauczycielem?”, nalegaï bhikszu. „Nie, nie jestem nauczycielem”. „Kim wiÚc jesteĂ?”, zapytaï bhikszu. „Jestem przebudzeniem”, odparï Budda. Budda po prostu oznacza przebudzenie, iluminacjÚ i oĂwie- cenie. A kaĝdy, kto chce osiÈgnÈÊ oĂwiecenie, musi wejĂÊ na ĂcieĝkÚ medytacji. Medytacja prowadzi do wspóïczucia. Nie trzeba kultywowaÊ wspóïczucia; jest ono produktem ubocz- nym medytacji. Kaĝdy musi wïoĝyÊ jak najwiÚkszy wysiïek w rozpalenie wïasnej lampy. Inne, wyjÈtkowo waĝne stwier- dzenie Gautamy Buddy, brzmi: „BÈdě sam sobie Ăwiatïem”. Medytacja to zarówno sztuka zapalania wïasnej lampy, jak i nauka o tym. Medytacja nie potrzebuje ĝadnego kapïana. Ona przecina same korzenie kapïañstwa. Jest to samotna podróĝ wïasnego ja, prowadzÈca do ostatecznego przebu- dzenia. Musimy zaufaÊ lampie, którÈ mamy w swoim wnÚ- trzu, i bezustannie praktykowaÊ medytacjÚ. Nie daÊ siÚ rozstroiÊ M etoda medytacji, która sprawdzaïa siÚ przez ostatnie dziesiÚÊ tysiÚcy lat, polega na obserwacji swojego oddechu. Ta technika nigdy nie zawiodïa po prostu dlatego, ĝe angaĝuje w chwilÚ obecnÈ caïÈ naszÈ ĂwiadomoĂÊ. Medy- tacja równieĝ oznacza sztukÚ bycia w danym momencie — nie w przeszïoĂci ani teĝ nie w przyszïoĂci; po prostu w tej wïaĂnie chwili. Gdy modlimy siÚ lub Ăpiewamy mantrÚ, nasz umysï moĝe wÚdrowaÊ we wszystkich kierunkach. MyĂlenie nie ustaje. Kalkulacje trwajÈ. Umysï wypeïnia targowisko — bazar la luna. Moĝemy zaczÈÊ ĂniÊ na jawie albo toczyÊ wewnÚtrzny dialog z ukochanym, ĝonÈ, przyjacielem lub wrogiem. Nie jest waĝne z kim — moĝemy zaczÈÊ rozmawiaÊ z Wszech- mocnym Bogiem zamieszkujÈcym naszÈ wïasnÈ wyobraěniÚ. Moĝemy wytworzyÊ halucynacje. Wszystko to, co czyni nasz umysï, zabiera nas w przeszïoĂÊ lub przyszïoĂÊ. A co sprowa- dza nas do tej chwili? Oddychanie. Nie jesteĂmy w stanie oddychaÊ w przyszïoĂci albo prze- szïoĂci. To po prostu niemoĝliwe. Gdy oddychamy, nasze myĂlenie równieĝ zostaje wstrzymane, poniewaĝ oddychaniu musimy poĂwiÚciÊ caïÈ naszÈ uwagÚ. 75 n e z a i m e h c l A 76 Nie da siÚ podzieliÊ uwagi. Oddech wytwarza w ciele okreĂlonÈ iloĂÊ energii, co ma swój efekt. Przy pewnych meto- dach medytacyjnych zaleca siÚ energiczne oddychanie. Ta technika jest nawet lepsza niĝ zwykïa metoda polegajÈca na obserwowaniu oddechu. Te metody prowadzÈ do gïÚbszego odprÚĝenia; gdy póěniej siÚ relaksujesz, potrafisz pasywnie i naturalnie obserwowaÊ swój oddech, nie opuszczajÈc tej chwili. Podczas vipassany Ăwiadomie wraz z oddechem wchodzi siÚ do wïasnego wnÚtrza i równie Ăwiadomie siÚ z niego wychodzi. PomiÚdzy nie ma ĝadnej przerwy. Nie myĂlisz o wydychaniu podczas wdechu. Nie myĂlisz o wdychaniu podczas wydechu. Wypróbuj tÚ metodÚ i sprawdě, co pod- czas tego procesu bÚdzie siÚ z TobÈ dziaïo. Wyjdě na taras albo idě w inne ustronne miejsce, gdzie na pewno nikt Ci nie przeszkodzi. Przez jakiĂ czas, tak dïugo jak uznasz za sto- sowne, oddychaj energicznie — wïóĝ caïÈ swojÈ energiÚ we wdechy i wydechy. W pewnym momencie poczujesz chÚÊ, ĝeby usiÈĂÊ, stanÈÊ czy nawet poïoĝyÊ siÚ. Zrób to. NastÚpnie obserwuj swój oddech, jak wchodzi i wychodzi. BÚdziesz czuï gïÚboki spokój i caïkowite odprÚĝenie, a poza tym poczujesz przedsmak tego, czym jest medytacja. Stosu- jÈc takie techniki, zawsze bÚdziesz potrafiï odnaleěÊ swój wïa- sny rytm i okreĂliÊ czas potrzebny Ci na tÚ praktykÚ. Medy- tacja nie jest dziaïaniem, akcjÈ. Tak naprawdÚ zdarza siÚ wtedy, gdy nie ma juĝ dziaïania ani umysïu. To intensywne odczuwanie wypeïniajÈcej nas nieznanej energii. Ta energia to sama radoĂÊ i prawdziwa uczta. JeĂli zaczniesz kaĝdy dzieñ w ten sposób, dostÈpisz oĂwie- cenia. Poranna dawka tej energii uczyni cuda na resztÚ dnia. BÚdziesz poruszaÊ siÚ z takÈ pewnoĂciÈ siebie, jakiej wczeĂniej nie znaïeĂ. Gdy Twoi koledzy z pracy zacznÈ dostrzegaÊ tÚ zmianÚ, moĝesz zaproponowaÊ im, ĝeby do Ciebie doïÈczyli. A wtedy, byÊ moĝe, nawet z Twojego biura zniknÈ napiÚcia, a ono samo zamieni siÚ w miejsce medytacji. Rozpowszechnianie wspólnej medytacji moĝe wywoïaÊ rewolucjÚ, której nasze peïne szarzyzny biura pilnie potrze- bujÈ. No dalej, tchnij trochÚ energii w swoje biuro. Nie masz nic do stracenia z wyjÈtkiem odrobiny nudy! 77 n e z a i m e h c l A 78 WypuĂÊ gniew z powietrzem K iedyĂ widziaïem pewien raport z badañ, który stwier- dzaï, ĝe takie cechy osobowoĂci, jak zïoĂÊ i wrogie nastawienie, mogÈ juĝ u bardzo mïodych ludzi niszczyÊ naczynia krwionoĂne. Podczas dziesiÚciu lat przebadano 376 osób dorosïych rasy czarnej oraz biaïej w wieku od 18 do 30 lat i odkryto, ĝe osoby, które prezentowaïy wyĝszy poziom gniewu i wrogoĂci, byïy podatniejsze na wapnienie naczyñ krwionoĂnych. ChoÊ czÚsto nie rozpoznaje siÚ ĝadnych symp- tomów, to zwapnienie moĝe prowadziÊ do chorób serca. Nie trzeba byÊ naukowcem ani badaczem, by znaÊ wpïyw zïoĂci na zdrowie czïowieka. Wystarczy byÊ kimĂ wraĝliwym. Osoba rozgniewana wysyïa caïÈ sobÈ wibracje gniewu i agre- sji na zewnÈtrz. Przebywanie w pobliĝu niej moĝe wywoïaÊ mdïoĂci. Sama jej obecnoĂÊ potrafi byÊ nieprzyjemna. Gdy z kolei staniesz blisko kogoĂ, kto medytuje, poczujesz unie- sienie; otoczy CiÚ rodzaj bardzo przyjemnej aury. Jeĝeli nega- tywne wibracje mogÈ wpïynÈÊ na drugÈ osobÚ, to czy potra- fisz sobie wyobraziÊ, jak bardzo wpïywajÈ na osobÚ, która zawsze ma je w sobie, która z nimi ĝyje? To musi byÊ dla niej piekïo. Nawet drzewo od razu wie, ĝe zbliĝajÈcy siÚ do niego drwal ma zamiar je ĂciÈÊ. Naukowcy zmierzyli strach takiego drzewa. SÈ teĝ w stanie zmierzyÊ zadowolenie i radoĂÊ roĂlin w momencie, gdy ogrodnik przychodzi, by siÚ nimi zajÈÊ. RozumiejÈ naturÚ róĝnych wibracji — zarówno tych pozy- tywnych, jak i negatywnych. Ale czïowiek staje siÚ coraz mniej na nie wraĝliwy. Tak bardzo gu
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Alchemia zen. Świadome życie według duchowego mistrza Osho
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: