Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00823 008697 14650627 na godz. na dobę w sumie
Alkoholizm. I grzech i choroba - ebook/pdf
Alkoholizm. I grzech i choroba - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 113
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0223-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Na początku lat 90. napisałem książkę na temat alkoholizmu, zatytułowaną Grzech czy choroba? Z biegiem lat dochodzę jednak do wniosku, że alkoholizm jest czymś więcej niż chorobą i że o nim można także mówić w kategoriach grzechu. Ale ani pojęcie grzechu, ani koncepcja choroby nie oddają w pełni jego istoty. Doświadczenie uzależnienia i wyzdrowienia sugeruje, by raczej postrzegać alkoholizm w kategoriach braku pewnych ważnych umiejętności życiowych.
Nie oznacza to, że każdy, kto nie ma takich umiejętności, musi się uzależnić. Ale każdy uzależniony umiejętności tych nie ma i musi je nabyć, jeśli chce zachować trzeźwość. Program Dwunastu Kroków AA pomaga to osiągnąć. Uczy takich umiejętności duchowych, myślowych i społecznych, które pozwalają zastąpić destrukcyjne uzależnienie od alkoholu lub innych substancji twórczym poczuciem współzależności wszystkich ludzi oraz zależności od opiekuńczej siły wspólnoty lub jakiejś Siły Wyższej. W szerszej perspektywie cywilizacyjnej program Dwunastu Kroków AA może być pojmowany jako wielopłaszczyznowa odpowiedź na bolączki nowoczesności.
Przedstawiona w niniejszej książce interpretacja kroków jest subiektywna. Ma na celu przybliżenie czytelnikom kroków, a dokładniej – jednego z wielu możliwych sposobów ich rozumienia.
Wiktor Osiatyński

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Osiatynski 3 str.4:Osiatynski 3 01 1/13/11 10:51 AM Page 4 Projekt graficzny Janusz Barecki Redakcja: Anna Chyckowska Korekta: Jolanta Spodar Zdjęcie autora © Natalia Osiatyńska Copyright © by Wiktor Osiatyński 2007 Copyright © by Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2007 Teksty Dwunastu Kroków AA i Dwunastu Tradyci AA © World Services Inc.; przedrukowano za zgodą ISBN 978-83-244-0150-5 Wydawnictwo Iskrry ul. Smolna 11 00-375 Warszawa tel./faks (0-22) 827-94-15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 5 Wstęp Na początku lat dziewięćdziesiątych napisałem książkę na te- mat alkoholizmu, zatytułowaną Grzech czy choroba? W tamtym czasie Polacy wciąż jeszcze często mieli moralizatorski i puni- tywny stosunek do tego nałogu. Traktowany był on przede wszystkim jako wada moralna. Alkoholika uważano za człowie- ka grzesznego, pozbawionego szacunku i nadziei. Dzisiaj coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że alkoholizm to nie do- wód słabej woli lub upadku moralnego, lecz choroba. I że na tę chorobę jest sposób. Mimo to ja sam z biegiem lat dochodzę do wniosku, że al- koholizm jest czymś więcej niż chorobą i że można o nim mó- wić także w kategoriach grzechu. Ale ani pojęcie grzechu, ani koncepcja choroby nie oddają w pełni jego istoty. Doświadcze- nie uzależnienia i wyzdrowienia sugeruje, by raczej postrzegać alkoholizm w kategoriach braku pewnych ważnych umiejętno- ści życiowych, dotyczących samopoznania, kontroli zachowań, kształtowania i wyrażania uczuć, a także nawiązywania więzi międzyludzkich. Nie oznacza to, że każdy, kto nie ma takich umiejętności, musi się uzależnić. Ale każdy uzależniony umie- jętności tych nie ma i musi je nabyć, jeśli chce zachować trzeź- wość. Stosowany we wspólnocie Anonimowych Alkoholików program Dwunastu Kroków pomaga to osiągnąć. O tym właśnie traktuje niniejsza książka. Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 6 ROZDZIAŁ PIERWSZY Doktor Jekyll i pan Hyde Alkoholik jest człowiekiem rozdartym. Ludzie z zewnątrz, ob- serwując jego zachowanie, widzą, jak się zmienia. Gdy nie pi- je, przeważnie można na niego liczyć – jest życzliwy i przyja- zny. Gdy zaczyna pić, to jakby wstąpił weń jakiś demon. Z każdym kieliszkiem wódki lub butelką piwa demon w coraz większym stopniu obejmuje we władanie ciało i umysł alkoho- lika. Najpierw zmienia się język – pijący zaczyna używać wul- garnych słów. Potem ruchy tracą formę – zamiast liniowych, prowadzących od zamysłu do celu, stają się koliste i rozlazłe. Podnosi się ton głosu, pijany mówi coraz głośniej, ale za to mniej precyzyjnie. Wreszcie krzyczy i awanturuje się. Często dochodzi do rękoczynów. Jeśli te nie skończą się tragicznie i pi- je dalej, nagle słabnie. Teraz mówi ciszej, ale już niemal w ogó- le bez sensu. Zaczyna błądzić mu wzrok; jeszcze jedno piwo i usypia. To znaczy, wydaje się, że usypia, w istocie traci świa- domość. Nazajutrz nie wszystko udaje mu się przypomnieć. Alkohol utrudnia wytworzenie się pamięci krótkotrwałej, bez której nie może sformować się chemiczna pamięć trwała. Toteż alkoholik budzi się z bólem głowy i dojmującym podejrzeniem, że wczo- raj coś nawywijał, ale nie bardzo wie co. Doświadczenie pod- 6 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 7 DOKTOR JEKYLL I PAN HYDE powiada mu, że na kaca dobrze zrobi klin. Więc albo czeka po- irytowany w pracy do czasu, gdy będzie mógł się napić, albo pi- je od razu z rana i wpada w ciąg. Wtedy pije całymi długimi okresami, aż padnie z wyczerpania. Przestaje pracować, wypełniać obowiązki rodzinne. „Szary dzień zamienił się w niedzielę” – jak brzmi kultowa piosenka wśród pijaków. Al- koholik przechodzi do innego świata, a w nim nie jest tym sa- mym człowiekiem, którym był, zanim wpadł w ciąg. W ciągu alkoholik łamie wszystkie obietnice dawane innym i sobie. Po poprzednim pijaństwie przyrzekał, że to się nie po- wtórzy. Postanawiał też zmienić wiele rzeczy w życiu, kontro- lować siebie. Stawiał sobie bardzo wysokie wymagania, które trudno było spełnić. Gdy je łamie, dopada go poczucie klęski. To prowadzi z kolei do dalszego rozprężenia moralnego: „Sko- ro i tak jestem potępiony, to teraz już mogę zrobić wszystko”. Myśli: „A co mi tam” (chociaż dużo lepiej oddaje to rosyjskie słowo „naplewat’”) i robi wszystko – w celu zdobycia alkoholu, wykazania swej siły albo tylko po to, by pokazać, że w ogóle istnieje. Osoby uzależnione charakteryzują oscylacje zachowań między kontrolą w okresach abstynencji a całkowitym rozluź- nianiem kontroli pod wpływem alkoholu. Doskonale opisał je i wyjaśnił John Bradshaw w książce Toksyczny wstyd… Okresy pijaństwa niekiedy kończą się tragicznym zdarze- niem: wypadkiem, wielką awanturą, kłopotami zawodowymi, po których następuje otrzeźwienie. Czasem są to poważne proble- my zdrowotne, a często zwykłe zmęczenie i wycieńczenie orga- nizmu piciem. Pijaństwo powoduje różne dolegliwości, narasta- jącą słabość fizyczną i pojawiające się w końcowej fazie picia wrażenie, że coś jednak nie jest w porządku. Po odstawieniu al- koholu występują: męczące kace, bezsenność, koszmary, delirki. Trwa to od kilku do kilkunastu dni. Można je przetrwać w do- mu, lepiej na odtruciu. W tym czasie potęguje się poczucie klę- ski i winy. Alkoholik najpierw chce umrzeć lub się zmienić, przy- sięga, że to już koniec, że nigdy więcej w życiu nie wypije. Potem 7 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 8 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... zaczyna żmudnie odbudowywać siebie i zdruzgotane przeświad- czenie o własnej wartości. Przepojony winą sprząta mieszkanie, szoruje podłogi, chodzi po zakupy; domownicy ubóstwiają tę fa- zę choroby i marzą, by ten stan trwał wiecznie. Podobnie praco- dawcy, gdyż alkoholik w tym okresie zazwyczaj pracuje niezwy- kle wydajnie. W tych pierwszych dniach po zaprzestaniu picia alkoholik sam głęboko wierzy w to, że to już był ostatni raz, gdyż cier- pienia podczas odstawienia są tak ogromne, że nikt przy zdro- wych zmysłach nie chciałby tego powtórzyć. Gdy tylko zdrowie polepszy się na tyle, że będzie mógł funkcjonować, nowo upie- czony abstynent zacznie łapczywie odrabiać straty, jakie spowo- dowało pijaństwo: będzie pracował do późna i brał dodatkowe zlecenia, by móc oddać długi, będzie wykręcać się z kłopotów z prawem, jakie zdarzyły mu się podczas ciągu. Żona i znajomi znów będą myśleć, jaki on jest wspaniały, kiedy nie pije. Ale gdy wszystko już zacznie się mu układać, nagle znowu pójdzie w ciąg. Odbędzie się to raptownie – ani bliscy, ani sam alkoho- lik nie są w stanie tego momentu dokładnie przewidzieć. Wy- korzysta do tego jakiś powód albo sam takowy sprowokuje. A najczęściej pójdzie w tango bez żadnej przyczyny. Wszystko to wymyka się normalnej logice. Normalni ludzie postępują w sposób przewidywalny. Uczą się też na własnych doświadczeniach. Gdy dotkną gorącego pieca, pamiętają, by więcej tego nie robić. Alkoholik wciąż na nowo dotyka pieca pomimo coraz boleśniejszych poparzeń. Tak jakby o nich zapo- minał albo jak gdyby jakaś siła większa od niego przyciągała go do pieca i kazała położyć na nim dłoń. I znów staje się innym człowiekiem, pełnym złości, agresji, brutalności. Przechodzi z jednej osobowości w drugą. Jak w opowiadaniu Roberta Lou- isa Stevensona, którego bohater, spokojny, rzetelny, powszech- nie szanowany doktor Jekyll, pod wpływem sporządzonej prze- zeń substancji przemieniał się w bestię – w pana Hyde’a. Z tym że u Stevensona tylko doktor Jekyll wiedział, że jest również 8 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 9 DOKTOR JEKYLL I PAN HYDE panem Hyde’em; wszyscy inni myśleli, że to dwie odmienne osoby. W przypadku alkoholika jest odwrotnie – każdy widzi dwoistość jego natury, każdy, oprócz jego samego. Alkoholowy doktor Jekyll robi bowiem wszystko, żeby jak najmniej wie- dzieć o prawdziwym obliczu pana Hyde’a. A nawet o jego ist- nieniu. Istotą alkoholizmu oprócz przymusu picia i utraty kontroli nad ilością wypijanego alkoholu jest również skomplikowany mechanizm intelektualny, który mówi alkoholikowi, że ten nie ma problemu z piciem. Ten mechanizm iluzji i zaprzeczeń (po angielsku denial) w dużej mierze rządzi sposobem myślenia al- koholika także wówczas, gdy ten nie pije. Polega on na mini- malizowaniu ilości wypijanego alkoholu oraz konsekwencji pi- cia, a także na znajdowaniu uzasadnień oraz wyszukiwaniu rzekomych powodów picia. ZAKŁAMANIE Alkoholik myśli, że pije tyle samo co inni. W istocie tak jest, bo przebywa przecież głównie w towarzystwie pijących. Co więcej, wydaje mu się, że pije „lepiej” od innych, bo oni upijają się wcześniej od niego. „Mocna głowa”, która w istocie jest rezul- tatem przyzwyczajenia organizmu do alkoholu, stanowi dla al- koholika dowód, że nie ma on problemu. Drugim argumentem jest umiejętność całkowitego zaprzestania picia co jakiś czas. Najczęściej dzieje się tak po wyjściu z ciągu. Niekiedy w wy- niku danej komuś obietnicy. W Polsce wielu ludzi przerywa pi- cie na cały miesiąc w sierpniu, gdy księża wzywają do abstynen- cji. We wrześniu, po żniwach, powracają do picia, przekonani, że nie mają problemu. W istocie jednak każdy alkoholik umie przestać w ogóle nie pić na jakiś okres. Żaden alkoholik nie po- trafi natomiast pić codziennie jeden lub dwa kieliszki i nie prze- brać tej miary. Niealkoholik tak właśnie pije, alkoholik wcze- śniej czy później wypije więcej, aż do upicia się. 9 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 10 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... Minimalizowanie picia przejawia się także w przekonaniu, że pijący wypił mniej, niż w rzeczywistości miało to miejsce. Alkoholik rzeczywiście wierzy, że wypił mniej i ze zdziwie- niem patrzy na narastającą lawinowo liczbę pustych butelek w domu. Dopóki ma siły, usuwa je w miarę picia, by móc się dalej okłamywać. Częste przykłady zakłamania to przekonanie, że ktoś nie pi- je przed piątą po południu albo nie pije rano lub że pije jedynie piwo, jakby alkoholizm wiązał się wyłącznie z wódką. Inną for- mą minimalizowania jest niedostrzeganie, lekceważenie lub usprawiedliwianie konsekwencji pijaństwa. Przysłowiowym przy- kładem jest przeświadczenie, że to nie wypity litr wódki, lecz grzybek na zakąskę spowodował rozstrój żołądka i wymioty. Alkoholik racjonalizuje swoje pijackie ekscesy, szuka dla nich uzasadnień. Pije, bo... Bo szef się na niego uwziął. Bo żo- na go nie rozumie. Bo przeżył zawód miłosny. Bo ustrój mu się nie podoba. Bo spotkało go kolejne nieszczęście. W istocie te wszystkie nieprzyjemności są najczęściej skutkiem picia, ale dla alkoholika są jego przyczyną i usprawiedliwieniem. Nawet brak pamięci, zwany „urwanym filmem”, w jakimś sensie służy alko- holowemu zakłamaniu: wszak wytarte z pamięci zostają ostat- nie godziny pijaństwa, kiedy to alkoholik traci kontrolę nad swoim postępowaniem i dokonuje czynów, których powinien się wstydzić. Istotnym elementem zakłamania jest obwinianie innych lu- dzi za negatywne konsekwencje picia. To żona i dzieci są win- ne awantury w domu, to szef ponosi odpowiedzialność za nie- powodzenia w pracy, a inni użytkownicy dróg – za wypadki. Alkoholik uważa, że los, Bóg, świat i ludzie się na niego uwzię- li i doświadczają go kolejnymi plagami. Sądzi też, że będąc ofia- rą losu i ludzi, musi pić, bo inaczej nikt by nie zniósł czegoś podobnego. „Chore” myśli są największym sojusznikiem obsesji alkoho- lowej. To właśnie one podsuwają alkoholikowi „powody” do pi- 10 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 11 DOKTOR JEKYLL I PAN HYDE cia. Zakłamanie, które nie pozwala dostrzec powagi problemu, racjonalizacja, obwinianie innych, litowanie się nad sobą – wszystko to dostarcza wymówek, by się napić. Ile lat ludzie pi- ją, powtarzając słowa: „Jaki ja biedny”, „Nikt mnie nie kocha”, „Nikt mnie nie rozumie”, „Jaki koszmarny jest ten świat”. Uża- lanie się nad sobą to istotny element sposobu myślenia alkoho- lika. Podobnie jak niezwykła zdolność dostrzegania w świecie wszystkiego, co złe, groźne, negatywne i pomniejszanie tego, co przyjemne bądź radosne. W gruncie rzeczy alkoholik musi podsycać w sobie negatywny obraz świata. Gdyby bowiem świat wydawał mu się dobry, ludzie przyjaźni, wówczas nie miałby „powodu”, by pić. A jeśli mimo to by pił, musiałby sta- nąć twarzą w twarz ze swoim alkoholizmem. A to jest akurat coś, co alkoholik próbuje za wszelką cenę ukryć – przed sobą i przed innymi. Oni na ogół widzą to zakłamanie, ale samego siebie alkoholik może oszukiwać przez lata. Ten system zakłamania jest spójny i silny. Stanowi logiczny zbiór poglądów na temat świata, ludzi i samego siebie. Nad je- go budową i ulepszaniem alkoholik długo pracuje, wykorzystu- jąc do tego swą wiedzę i walory umysłowe. Nic dziwnego, że opiera się on faktom, a nawet sugestiom ludzi z otoczenia al- koholika, którzy zwracają uwagę na jego zachowanie i ekscesy. Alkoholik nie dostrzega jednak postaci pana Hyde’a. Nawet gdy domyśla się, że czasem postępuje nie tak, jak by tego chciał, uważa to za jednorazowy przypadek. Tę strukturę zakłamania przełamać może tylko jakaś kata- strofa. Ale sama katastrofa nie wystarcza. Potrzeba również, by ludzie, którym alkoholik wciąż jeszcze ufa, pokazali mu jego prawdziwe oblicze. Takie zetknięcie z prawdą może przybrać charakter interwencji kryzysowej. Warunkiem skutecznej interwencji jest gotowość ludzi z naj- bliższego otoczenia alkoholika, by ją przeprowadzić, oraz umie- jętność, gdyż interwencja wymaga także od osób ją podejmują- cych przełamania dawnych nawyków. Najbardziej utrwalonym 11 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 12 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... nawykiem matek, żon, przyjaciół i bliskich alkoholika jest chro- nienie go przed drastycznymi konsekwencjami picia. Dzięki te- mu alkoholik może dalej pić w przekonaniu, że nie jest to tak groźne, jak się wszystkim wydaje. Nic dziwnego, że tak myśli, skoro to inni płacą za niego rachunki. Wśród Anonimowych Alkoholików krąży anegdota o spon- sorze, który zaopiekował się nowicjuszem. Zabierał go na mi- tyngi i przygotowywał do przerabiania programu AA. Po ja- kimś czasie do sponsora zatelefonowała matka nowicjusza z prośbą, by ten ratował syna, który zapił. Sponsor przyjechał do eleganckiego domu z zadbanym ogrodem. Matka zaprowa- dziła sponsora do sypialni, w której spał schorowany syn. Leżał w półmroku, w czystej, pachnącej pościeli. Na stoliku obok łóż- ka stała karafka z sokiem, butelka z wodą, kompot. Obok talerz winogron oraz pokrojona pomarańcza. Na drugim stoliku, przy oknie, w wazonie bukiet kwiatów. „Niech pan go ratuje” – bła- galnie zwróciła się do sponsora matka. „A może mamuśka ma tu jeszcze jedno łóżko, to ja też chętnie sobie popiję” – odpo- wiedział sponsor. Anegdota ta dobrze oddaje istotę tak zwanego współuzależ- nienia. Polega ono na nadmiernej opiekuńczości bliskich wo- bec pijących i nie zawsze świadomym ułatwianiu im picia. Uła- twieniem jest przynoszenie alkoholikowi piwa, by wyleczył kaca, spłacanie jego długów, usprawiedliwianie nieobecności w pracy oraz chronienie od ponoszenia innych konsekwencji. Po to, by alkoholik dostrzegł, że ma problem, musi sam do- świadczać skutków pijaństwa. Nie zda sobie z nich sprawy, gdy matka lub żona obmyje go z wymiotów, na które upadł, pod- niesie go, wykąpie i położy do czystej pościeli. Nie doświadczy ich, gdy jego przełożeni usprawiedliwią pijacką nieobecność w pracy udawaną chorobą albo gdy rodzina i przyjaciele dadzą mu pieniądze, by spłacił długi. Toteż w praktyce pierwszym krokiem do przełamania za- kłamania jest zmiana postaw osób z otoczenia osoby pijącej. 12 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 13 DOKTOR JEKYLL I PAN HYDE Powinny one robić wszystko, by alkoholik miał z picia nie tyl- ko korzyść (lepsze samopoczucie, ucieczka od problemów), lecz także aby to on osobiście ponosił straty, jakie nieuchron- nie powoduje nadmierne używanie alkoholu. By ponosił kon- sekwencje, a nawet cierpiał, bo tylko wtedy może dostrzec rzeczywistą przyczynę swego stanu i zechcieć zmienić postę- powanie. By alkoholik postanowił się zmienić, musi upaść na dno. Je- go bliscy mogą mu „podnieść” to dno, tak by się nie rozbił, spa- dając ze zbyt dużej wysokości. Mogą pomóc mu bezpiecznie upaść, a potem się podnieść. Temu służy między innymi umie- jętnie przeprowadzona interwencja. Jej celem jest pokazanie al- koholikowi rzeczywistości przez wzbudzenie u niego motywa- cji do zmiany. Powinni w niej brać udział bliscy alkoholika, inni ludzie, których on szanuje, oraz pracodawca. Wszyscy muszą być odpowiednio przygotowani przez zawodowego terapeutę, który także uczestniczy w interwencji. Interwencja nie powinna przekształcić się w wypominanie ze strony obecnych bądź usprawiedliwianie się alkoholika. Ten powinien dostrzec u zebranych troskę, a nie potępienie. Toteż podczas interwencji należy unikać ocen oraz stwierdzeń, że al- koholik jest taki albo inny lub że zawsze postępuje tak czy ina- czej. Bo od „zawsze” łatwo można znaleźć jakiś wyjątek. Toteż podczas interwencji trzeba trzymać się konkretnych faktów, które warto przedtem zapisywać. Na przykład: „Tego a tego dnia (zawsze należy podać datę) miałam umówioną wizytę u lekarza, a ty obiecałeś przyjść zaraz po pracy do domu i zo- stać z dziećmi. Nie przyszedłeś, nie zadzwoniłeś, tylko wróci- łeś pijany o północy”. „Tego i tego dnia spóźniłeś się dwie go- dziny do pracy. Innego dnia wyszedłeś podczas przerwy obiadowej i wróciłeś po dwu godzinach pijany. Kiedyś w ogó- le nie wróciłeś po obiedzie. Kilkakrotnie w ogóle nie przysze- dłeś do pracy. Czasem bez usprawiedliwienia, a kiedy indziej żona zadzwoniła, że źle się czujesz. A teraz żona potwierdza, 13 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 14 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... że tak naprawdę byłeś pijany lub miałeś kaca”. „Tego i tego dnia po pijaku zrobiłeś awanturę w domu; interweniowali sąsiedzi. Kiedy indziej uderzyłeś po pijanemu syna, a tego a tego dnia – mnie”. Ta część interwencji ma na celu pokazanie doktorowi Jekyl- lowi pana Hyde’a i jego postępków, które Jekyll zazwyczaj wy- piera ze świadomości. Toteż ogromne znaczenie ma dobranie odpowiedniego momentu do interwencji. Z pijanym alkoholi- kiem nie ma co rozmawiać, bo nic do niego nie dotrze. Bezpo- średnio po odstawieniu alkoholu cierpienia i kac również unie- możliwiają komunikację, dlatego w tym okresie alkoholikowi potrzebne jest wyłącznie fizjologiczne odtrucie organizmu. Dopiero pod koniec odtruwania, gdy pacjent zaczyna rozsąd- nie myśleć, pojawiają się u niego wyrzuty sumienia i wątpliwo- ści co do własnego postępowania. To jest dobry czas na inter- wencję. Jeśli się go przegapi, alkoholik zbierze się w sobie i zakłamanie powróci z całą mocą. Dlatego Anonimowi Alko- holicy chodzą na oddziały detoksyzacyjne i do izb wytrzeź- wień, by mówić o swojej chorobie i drodze do wyzdrowienia. Interwencja ograniczona do nawet najbardziej szczegóło- wych przykładów pijaństwa nie byłaby skuteczna, gdyby nie budziła nadziei na poprawę i nie pokazywała drogi zmiany. Dlatego tak ważny jest udział w niej terapeuty lub trzeźwego alkoholika, a najlepiej obydwu. Alkoholik opowiada o sobie, o podobnych zdarzeniach i przeżyciach oraz o swoich uczu- ciach, z którymi pacjent może się utożsamiać. Alkoholik i te- rapeuta mówią też, dokąd można pójść po pomoc – podają adresy i godziny spotkań AA lub adres ośrodka terapii uza- leżnień. Właściwie przeprowadzona interwencja jest inna od wszyst- kiego, co dotąd spotykało alkoholika ze strony bliskich. Po- przednio słyszał wymówki i ponaglenia, by miał silną wolę. On kiwał głową, obiecywał i znowu pił. Teraz usłyszał, że to nie jest kwestia silnej woli i obietnic. Że bliscy go nie potępiają, tyl- 14 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 15 DOKTOR JEKYLL I PAN HYDE ko się o niego martwią. Że nie będą dłużej tolerować jego pi- jaństwa, ale on sam może coś zrobić. Że może zmienić postę- powanie, i to nie w ogóle, ale bardzo konkretnie. Że może na- śladować tych, którzy byli w tej samej sytuacji i którym udało się zmienić. Po właściwej interwencji doktor Jekyll zaczyna widzieć pa- na Hyde’a w całej jaskrawości. Widzi, że jest bezsilny wobec Hyde’a i postanawia coś z nim zrobić, by ten nie rządził jego życiem. Na początku stara się go zneutralizować. Przestaje pić, zmienia środowisko, zamiast do baru chodzi na spotkania AA, naśladuje innych Anonimowych Alkoholików, pyta o rady swe- go sponsora. Zmienia tryb życia, solidnie pracuje, przestaje kła- mać i awanturować się. Przynosi do domu pensję i nie ma już długów. Przełożeni w pracy nie muszą wciąż mieć do niego pretensji, a on nie potrzebuje ich okłamywać. Nie kłóci się z ludźmi, nie wraca do domu z podbitymi oczami. Ma coraz mniej problemów ze światem zewnętrznym. Wydawało mu się, że pił z ich powodu. A teraz widzi, że miał te problemy, ponie- waż pił, a nie odwrotnie. Gdy polubi nowe życie, będzie chciał na stałe zneutralizować pana Hyde’a, pozbyć się go albo przy- najmniej zahibernować. Zobaczy, że w istocie pan Hyde prze- szkadzał doktorowi Jekyllowi w życiu, uniemożliwiał mu reali- zację jego celów i wartości. Po jakimś czasie entuzjazm minie. Doktorowi Jekyllowi bę- dzie czegoś brak. Zacznie być mniej cierpliwy, bardziej nerwo- wy. Zwiększą się jego oczekiwania wobec otoczenia, wszak już nie pije, zatem teraz ludzie powinni okazywać mu szacunek i podziw. Będzie mu coraz trudniej poradzić sobie z małymi niepowodzeniami, z frustracją i codziennym życiem. Może na- wet zatęsknić za panem Hyde’em. Wtedy stanie w obliczu naj- trudniejszego wyboru, bez porównania ważniejszego niż decy- zja o zaprzestaniu picia po interwencji. Teraz będzie wybierać między powrotem do picia a rozpoczęciem pracy nad zmianą 15 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 16 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... siebie samego. Siebie, czyli doktora Jekylla, a nie pana Hyde’a. Bo tak naprawdę u alkoholika nie ma rozdarcia między dokto- rem Jekyllem a panem Hyde’em. Rozdarty jest sam doktor Je- kyll. To rozdarcie wcale nie było wynikiem picia, lecz picie by- ło skutkiem rozdarcia. To przecież doktor Jekyll stworzył substancję, która powoływała do życia pana Hyde’a. I to on nie potrafił oprzeć się przemożnej pokusie, by go wciąż przywoły- wać, nawet gdy już wiedział, co tamten naprawdę robi. Jeżeli w tym kluczowym momencie doktor Jekyll nie zapi- je, przekona się, że to on, a nie pan Hyde ma problem alkoho- lizmu. I że to doktor Jekyll musi coś z tym zrobić. Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 17 ROZDZIAŁ DRUGI Leczenie doktora Jekylla Problem doktora Jekylla ma niewiele wspólnego z alkoholem. Alkohol jest tylko swego rodzaju środkiem na ten problem. Problem doktora Jekylla polega na tym, że nie umie on ra- dzić sobie z życiem. Czuje targające nim emocje – od depresji do euforii – i nie potrafi znaleźć równowagi między nimi. Zdaje mu się, że nerwy nosi na wierzchu, jakby nie miał skóry. Łatwo je podrażnić. On sam myśli o sobie, że jest wrażliwy, a inni mówią, że cechuje go raczej drażliwość. Łatwo obraża się, zapada w mil- czenie, a gdy może – ucieka. Czuje kłębiące się w nim uczucia, ale nie znajduje sposobu, by je uporządkować, a nawet nazwać. Gdy je wyraża, robi to gwałtownie. Trudno mu akceptować róż- nych od niego ludzi, odmienne zdanie i własną frustrację. Nic dziwnego, że niełatwo mu nawiązywać i utrzymywać stosunki z innymi. Nie potrafi wyznaczać i bronić bezpiecznych granic między sobą a ludźmi, często czuje się więc przez nich odtrąco- ny lub wykorzystywany. Nie ma pewności, czy jest akceptowany. Ten lęk prowadzi go do zwracania na siebie uwagi, także po- przez różnego rodzaju wybryki. Słowem – alkoholik jest niedoj- rzały emocjonalnie. Niedojrzałość emocjonalna jest cechą dziecka. W okresie dorastania zazwyczaj młodzież poznaje granice, uczy się nawią- 17 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 18 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... zywania relacji z innymi, a także odpowiedzialności. To trudny i bolesny proces. Niektórym przychodzi to łatwiej niż innym. Ogromną rolę odgrywają rodzice, nauczyciele i najbliższe oto- czenie. Ważne też są cechy osobiste. Niektóre dzieci przecho- dzą okres dojrzewania wyjątkowo dotkliwie. Czasem wpadają w depresję lub zapadają na choroby psychosomatyczne. Niektórym pomaga alkohol lub narkotyk. Po piwie zmniej- sza się lęk, zanika wstydliwość, wzrasta zdolność wyrażania własnego zdania. Substancja staje się środkiem, który pozwala zmniejszyć ból dojrzewania. U niektórych powstrzymuje ten proces niemal całkowicie. Właśnie oni uzależniają się od alko- holu szybciej niż inni. To dlatego przypadki alkoholizmu u mężczyzn, którzy zaczęli pić po ukończeniu dwudziestego pierwszego roku życia, należą do rzadkości. Oni już przedtem dojrzeli. Zdecydowana większość alkoholików zaczęła pić – przeważnie zresztą „tylko” piwo – w wieku kilkunastu lat. Oni nie zdążyli wydorośleć i pozostali niedojrzałymi, uzależniony- mi ludźmi. Alkohol lub narkotyk stał się dla nich środkiem ra- dzenia sobie z życiem i spoiwem więzi rówieśniczych. Z czasem alkohol zaostrzył wszystkie problemy, które z po- czątku miał wyeliminować. Ekscesy i kace spotęgowały wstyd i lęk przed odrzuceniem, rodząc i pogłębiając poczucie winy. Korzystanie z alkoholu jako środka zmieniającego niemal na- tychmiast nastrój wzmogło niecierpliwość. Poczucie mocy, ja- kie dawał alkohol, zrodziło pychę i chęć dominacji nad innymi ludźmi. Po pewnym czasie alkohol zaczął jednak zbierać żni- wo, pojawiły się problemy ze światem. Ale był on już zbyt cen- ny, by się go wyrzec. Wtedy powoli szuka się więc wykrętów, wymówek i usprawiedliwień. Tak wytwarza się mechanizm za- kłamania, który stopniowo zawładnia myśleniem alkoholika. W procesie trzeźwienia trzeba rozplątać węzeł, na który składają się różnorodne problemy: skutki pijaństwa i związane z tym poczucie winy, zakłamanie i fałszywy obraz świata, nie- dojrzałość i nieumiejętność radzenia sobie z życiem, a niekie- 18 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 19 LECZENIE DOKTORA JEKYLLA dy także dramatyczne przeżycia z dzieciństwa i młodości, któ- re spowodowały niezwykłą wrażliwość, lęk czy poczucie odrzu- cenia u późniejszego alkoholika. Po rozplątaniu węzła trzeba jeszcze uczyć się tych wszystkich umiejętności życiowych, któ- rych alkoholik nie nabył w młodości lub które utracił w latach aktywnego alkoholizmu. Temu właśnie służy Dwanaście Kroków Anonimowych Al- koholików. Jest to program zrzucania z oczu zasłony zakłama- nia, sprzątanie spustoszeń, jakie spowodowało wieloletnie nad- używanie alkoholu, oraz uczenie się umiejętności życiowych, niezbędnych do trzeźwego życia. Słowem – jest to przyspieszo- ny kurs dojrzewania emocjonalnego. Kroki AA nie są poleceniami, nakazami ani nawet dobrymi radami. Są napisane w liczbie mnogiej, w czasie przeszłym do- konanym. Ma to ogromne znaczenie. Nie brzmią: „Jeśli chcesz być trzeźwy, musisz uznać, że jesteś bezsilny wobec alkoholu”. Albo: „Musisz sporządzić gruntowny i odważny obrachunek moralny”. Kroki stwierdzają: „Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsil- ni wobec alkoholu i przestaliśmy kierować własnym życiem” (krok pierwszy). Albo: „Zrobiliśmy gruntowny i odważny obra- chunek moralny” (krok czwarty). Kroki są sprawozdaniem. Po- dobnie jak Wielka Księga, w której kroki zostały zamieszczone. Dwanaście Kroków stanowi sprawozdanie z tego, co pierwsza setka trzeźwych alkoholików robiła w ciągu pierwszych pięciu lat istnienia AA po to, by zachować trzeźwość. Przekaz kroków brzmi: „My zrobiliśmy to i to, jeśli masz podobny problem, mo- żesz zrobić to samo. Możliwe, że i tobie pomoże. Ale jeśli nie chcesz, to szukaj czegoś innego. Zawsze masz wybór: możesz nadal pić i cierpieć, ponosić coraz poważniejsze konsekwencje albo spróbować tego, co nam pomogło”. W AA nie ma miejsca dla baloników, alkoholomierzy i testów. Każdy musi sam uznać swoją bezsilność wobec alkoholu. Bez przymusu, bez potępień, bez nacisków. Wobec alkoholików potępienia i przymus rzad- ko skutkują. 19 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 20 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... Nad krokami pracuje się indywidualnie, ale przerabia się je w grupie terapeutycznej lub na specjalnych mityngach AA. Można nad nimi również pracować ze sponsorem. Drugi człowiek, najlepiej z pewnym stażem trzeźwości, a koniecz- nie z własnym doświadczeniem przerabiania kroków, może pomóc nowemu uczestnikowi programu w tym, jak pracować nad każdym krokiem. Sponsor lub grupa trzeźwiejących alko- holików stanowią także lustro, w którym może przejrzeć się nowy. Oni mogą mu pomóc zachować uczciwość, wyłapując niemal bezbłędnie każdą próbę ucieczki w zakłamanie, szu- kanie powodów picia, zwane racjonalizacją, czy litowanie się nad sobą. Nie ma jednego sposobu rozumienia, interpretowania czy przerabiania Dwunastu Kroków. Owszem, istnieją porad- niki, które pomagają przerabiać kroki, ale każdy trzeźwieją- cy alkoholik robi je na swój sposób. Każdy może różnie roz- kładać akcenty, dostrzegać odmienne problemy, wypełniać kroki niepowtarzalną treścią własnego życia i osobistych do- świadczeń. Mimo to te odmienne w treści kroki prowadzą wszystkich w tym samym kierunku – do coraz głębszej i bar- dziej odpowiedzialnej trzeźwości. Biorąc pod uwagę te odmienności, spróbujmy najogól- niej i bardzo powierzchownie prześledzić zmiany, jakie są celem każdego z Dwunastu Kroków AA. Warto jednak pamiętać, że przedstawiona poniżej interpretacja kroków jest subiektywna i nie stanowi żadnej normy ogólnej. Ma je- dynie na celu przybliżenie czytelnikom kroków, a dokład- niej – jednego z wielu możliwych sposobów ich rozumienia. FUNDAMENT KROK PIERWSZY: „Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec al- koholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem”. 20 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 21 LECZENIE DOKTORA JEKYLLA Pierwszy krok stanowi podstawę całego programu. Jego głów- nym celem jest przełamanie zakłamania, które nie pozwala uza- leżnionemu dostrzec prawdy. Nawet jeśli po wyjściu z ciągu pi- jący domyśla się, że może mieć problem z alkoholem, gdy tylko nabierze sił, powróci do utrwalonych przekonań i utartych spo- sobów myślenia. Znów zacznie sądzić, że pił z powodu różnych problemów, że wcale nie wypił zbyt dużo i że radzi sobie z al- koholem. Powrócą też złudzenia i nadzieje, że znów będzie mógł się kiedyś napić. Umysł doktora Jekylla bagatelizuje rolę pana Hyde’a i wciąż na nowo wypiera go ze świadomości. Pierwszy krok ma to zmienić. Dobrze zrobiony, pozwoli za- wsze pamiętać o bezsilności wobec alkoholu. Istota alkoholizmu polega na utracie kontroli nad alkoho- lem. Dramat alkoholika polega zaś na nieustannym powtarzaniu prób dowiedzenia innym i sobie, że kontroli tej nie utracił. To postępowanie jest zresztą całkiem racjonalne i logiczne. Skoro alkoholizm jest traktowany jako wada charakteru, a alkoholik – jak śmieć, nie należy się dziwić, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce się przyznać do alkoholizmu. A bez tego trudno o ja- kąkolwiek zmianę. Pierwszy krok ma zmienić to przeświadcze- nie poprzez uznanie bezsilności wobec alkoholu. Bezsilność nie oznacza słabej woli, a wyzdrowienie z alko- holizmu nie jest równoznaczne z przywróceniem silnej woli. Bo przecież w innych sprawach życiowych alkoholik może im- ponować siłą woli. Dotyczy to na przykład zdolności do pracy ponad siły, by wyrównać straty poniesione w okresie picia. Często dotyczy to także wysiłków niezbędnych, by zdobyć al- kohol – trzeba doprawdy silnej woli, by załatwić sobie alkohol w środku nocy w obcym mieście, a to udawało się niemal każ- demu uzależnionemu. Alkoholik nie ma woli – ani silnej, ani słabej – wobec alkoholu. Na tym zresztą polega istota uzależ- nienia. Ten brak woli jest spowodowany utratą kontroli. Ta ma dwa wymiary. Po pierwsze alkoholik nie jest zdolny swobod- nie zadecydować, czy i kiedy będzie pić, a kiedy nie. Na przy- 21 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 22 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... kład większość osób nie pije przed egzaminem, przed pój- ściem na jakieś ważne spotkanie, przed randką z narzeczoną. Ludzie nie piją, gdy obiecają bliskiej osobie, że po pracy przyj- dą do domu i razem pójdą w gości. Alkoholik czasem dotrzy- ma takiej obietnicy. Ale kiedy indziej, gdy w drodze do domu spotyka kumpla, pójdzie z nim na piwo. Idąc, pamięta o zło- żonej żonie przysiędze, ale jakaś siła większa od niego pcha go do pubu. Wchodzi, obiecując tym razem sobie samemu, że wy- pije tylko jeden kufel. Czasem, rzadko, rzeczywiście tak się dzieje, ale najczęściej wypija drugie, trzecie i następne piwo. Zapomina o obietnicach i o północy wraca pijany do domu. Tu dochodzimy do drugiego wymiaru utraty kontroli. Alko- holikowi trudno przerwać picie po jego rozpoczęciu. Przeważ- nie po pierwszym kieliszku pije drugi, trzeci i następny – aż do upicia się. Stąd powiedzenie, że pijący alkoholik nie zasypia, tylko traci świadomość. Ponadto alkoholik nie upija się ostat- nim kieliszkiem, lecz pierwszym. Może funkcjonować w ogóle bez alkoholu, ale po wypiciu pierwszego kieliszka uaktywnia się mechanizm, który każe mu pić dalej. Właśnie dlatego całkowite zaprzestanie picia na jakiś czas wcale nie dowodzi, że ktoś nie jest uzależniony. Dużo pewniej- szym sprawdzianem jest postanowienie, że ktoś codziennie przez miesiąc będzie wypijał tylko jedno piwo lub jeden kieli- szek wina albo wódki. Osoba nieuzależniona sprosta takiemu testowi, alkoholik wcześniej czy później wypije więcej. Mechanizm utraty kontroli nie działa zawsze. Zdarza się, że alkoholik dotrzyma danego słowa i wróci po pracy do domu. Bywa, że wypije jedno czy dwa piwa i się nie upije. Alkoholik dobrze pamięta takie przypadki i przytacza je na dowód, że nie ma problemu. Pierwszy krok polega na dostrzeżeniu rzeczywistości. W tym celu warto starannie zapisać te przypadki, gdy ktoś za- czął pić, pomimo iż obiecywał sobie i innym, że tego nie zro- bi. A także te, gdy przyrzekał, iż wypije jednego, a mimo to się 22 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 23 LECZENIE DOKTORA JEKYLLA upił. Przerabiając ten krok, nie można ograniczyć się do ogól- nego stwierdzenia, że „jestem bezsilny, bo przecież inaczej bym się tu nie znalazł” (w grupie AA lub na terapii). Trzeba być możliwie jak najbardziej konkretnym. Tego a tego dnia, w ta- kiej a takiej sytuacji obiecałem (matce, żonie, szefowi), że przyjdę trzeźwy, ale się upiłem. Tego a tego dnia w drodze z pracy wszedłem na jedno piwo, ale wynieśli mnie pijanego o północy. Dobrze jest odczytać ten krok grupie alkoholików z dłuższym stażem trzeźwości, gdyż oni bezbłędnie wyczują, czy ktoś rzeczywiście dowiódł sobie i innym bezsilności, czy też nadal minimalizuje i usprawiedliwia swoje pijaństwo albo użala się nad sobą. Minimalizacja i zakłamanie dotyczą nie tylko bezsilności wobec alkoholu, lecz także skutków picia. Dostrzeżeniu rze- czywistości służy zatem druga część pierwszego kroku, która mówi o tym, że „przestaliśmy kierować własnym życiem”. Pra- cując nad tą częścią pierwszego kroku, warto wyliczyć wszyst- kie problemy życiowe, które były związane z nadmiernym pi- ciem. Nieukończona szkoła lub studia, problemy w pracy, kłopoty i awantury rodzinne, konflikty z prawem to oczywiste przykłady. Ale niezdolność kierowania własnym życiem doty- czy także niezrealizowanych celów i zamierzeń, porzuconych planów, czyli tego wszystkiego, czego kiedyś pragnęliśmy, a z czego zrezygnowaliśmy, często nie pod bezpośrednim wpływem alkoholu. Z wielu zamierzeń zrezygnowaliśmy na trzeźwo i w pełni świadomie i dopiero przechodząc pierwszy krok, uświadamiamy sobie, że zrobiliśmy tak dlatego, iż te za- mierzenia utrudniałyby nam nieskrępowane picie alkoholu. Dzięki temu ta część pierwszego kroku uzmysławia nam, że al- kohol – a dokładniej chęć picia bez przeszkód i bez nadmier- nych negatywnych konsekwencji – podświadomie decydowały o pozornie najbardziej trzeźwych decyzjach życiowych. Czę- stym przejawem tego zjawiska jest niechęć alkoholika do po- dejmowania długotrwałych zobowiązań. 23 Osiatynski 3 02.2 19/4/07 14:35 Page 24 ALKOHOLIZM: I GRZECH, I CHOROBA, I... Jeszcze głębszego wymiaru nabiera pierwszy krok, gdy uświadamiamy sobie przykłady niekierowania własnym życiem zupełnie niezwiązane z alkoholem. Na przykład niespełniona pierwsza miłość – jeszcze zanim ktoś zaczął pić; pokrzyżowa- ne plany studiów – przez nacisk rodziców albo przez komisję egzaminacyjną, która odrzuciła czyjąś kandydaturę; niedoszły do skutku wyjazd na stypendium zagraniczne. W takich przy- padkach alkohol mógł nie odgrywać wielkiej roli. Ale wypisa- nie ich przy okazji pierwszego kroku może się później przy- dać – przede wszystkim przy kroku trzecim. Najpierw jednak trzeźwiejący alkoholik przedstawia pierw- szy krok grupie niepijących alkoholików. Po raz pierwszy spoj- rzał prawdziwie na swoje życie. Widzi ogrom spustoszeń: pi- jaństw, niedotrzymanych słów, zakłamania. Nie może znieść tego ciężaru. Wtedy podchodzą do niego inni trzeźwi alkoho- licy, mówiąc: „Wspaniale. Przekonałeś nas, że jesteś alkoholi- kiem. Mamy nadzieję, że nie zapomnisz o swojej bezsilności. Na wypadek, gdybyś miał zapomnieć, noś przy sobie zeszyt z pierwszym krokiem, abyś mógł go zacząć czytać, gdy obudzi się przymus picia. Teraz możesz zacząć pracować nad tym, by się nie budził. A wyrzutami sumienia się za bardzo nie przej- muj. To nie ty byłeś temu winien, to choroba. Zresztą za jakiś czas poradzisz sobie również z poczuciem winy. Na razie umocnij przekonanie o swojej bezsilności. Nie pij, chodź na mityngi i zacznij pracę nad drugim krokiem”. ZDROWE MYŚLENIE KROK DRUGI: „Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie”. W oryginale angielskim jest mowa o sanity. W połowie lat osiem- dziesiątych, podczas prac nad polskim przekładem trzeźwiejący alkoholicy sugerowali przetłumaczenie tego jako „zdrowie umy- 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Alkoholizm. I grzech i choroba
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: