Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00577 021292 15574161 na godz. na dobę w sumie
AlphaHuman - książka
AlphaHuman - książka
Autor: Liczba stron: 328
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-2737-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> życiowe filozofie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Podróżniku Życia!


Mamy tylko ten jeden moment, więc zatrzymaj się na chwilę z tą książką w dłoniach. Nie ma przypadków. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Niekiedy dopiero po latach rozumiemy dlaczego.

Za chwilę stanie się coś ważnego. Zadasz sobie pytanie, które jest kwintesencją zrozumienia tego, co doprowadziło Cię do tej chwili.

Pełnisz różne role w swoim życiu - członka rodziny, przyjaciela, pracownika, obywatela. Masz jakąś płeć i oceniasz siebie na różne sposoby, czasem gorsze, czasem lepsze. Wychowywano Cię przez całe życie, byś był 'kimś' i miał to 'coś' - te dwie misje zabrały Ci sporo czasu z Twego cennego życia. Tak jakby przepisem na życie był domek do mieszkania, ciało do pokazania, praca do zapewnienia bezpieczeństwa, internet do ucieczki od siebie samego, rodzina i znajomi do zniknięcia w tłumie. W tym śnie kończy większość z nas. A Ty... Czy Ty tak właśnie chcesz skończyć?

Zastanów się przez chwilę, kim byś był bez tych wszystkich aspektów osobowości. Jak byś żył, gdybyś nie przemieniał się w kogoś przy innych ludziach, by dobrze Cię postrzegali. Gdybyś przestał zaciskać zęby, gdy pragniesz krzyczeć, i nie udawał, gdy pragniesz coś komuś otwarcie powiedzieć? Gdybyś zaczął prezentować prawdziwą odwagę, zamiast nieśmiałości albo pozerstwa, gdybyś nie sprzedawał siebie pod maską wyjątkowości czy kultury i dowiedział się tego, co powinieneś już dawno zrozumieć? Gdybyś wiedział, że istnieje coś więcej, co przekracza najśmielsze wyobrażenia i jest dostępne tylko nielicznym? Co by się wtedy stało? Kim byś wtedy był? Kim w ogóle jesteś, gdy zdejmiesz z siebie te wszystkie warstwy wieku, płci, wyglądu, celów życiowych, podziału na bliskich i dalekich, moralne i niemoralne, gorsze i lepsze? KIM TY W OGÓLE JESTEŚ??

Uważaj... Oferuję tylko i wyłącznie Prawdę. Gdy raz się Ją złapie za nogi, nie ma odwrotu. Jeśli chcesz Ją poznać, jeśli czujesz, że jest głębszy powód, dla którego wybrałeś... a może zostałeś wybrany przez tę książkę... to chcesz odkryć Siebie, o jakim nawet nie miałeś odwagi pomarzyć. I jeśli jest w Tobie coś więcej niż tylko mały światek nieświadomych iluzji, których trzeba bronić przez całe życie, jeśli masz odwagę zobaczyć, co jest w króliczej norze, jeśli nie boisz się być takim bohaterem, który patrzy sobie w twarz w lustrze z dużą pokorą i świadomym zrozumieniem, jeśli pragniesz, jeśli jesteś gotowy, oddaj się temu, co szuka Cię przez całe życie... To znaczy, że nadszedł już ten Czas i powinniśmy na siebie trafić.



Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Idź do Przykładowy rozdział Spis treści Katalog książek Nowości Bestsellery Zamów drukowany katalog Twój koszyk Dodaj do koszyka Cennik i informacje Zamów cennik Zamów informacje o nowościach Wydawnictwo Helion SA 44-100 Gliwice tel. 032 230 98 63 e-mail: sensus@sensus.pl AlphaHuman Autor: Mateusz Grzesiak ISBN: 978-83-246-2737-0 Format: A5, stron: 328 Podróżniku Życia! Mamy tylko ten jeden moment, więc zatrzymaj się na chwilę z tą książką w dłoniach. Nie ma przypadków. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Niekiedy dopiero po latach rozumiemy dlaczego. Za chwilę stanie się coœ ważnego. Zadasz sobie pytanie, które jest kwintesencją zrozumienia tego, co doprowadziło Cię do tej chwili. Pełnisz różne role w swoim życiu — członka rodziny, przyjaciela, pracownika, obywatela. Masz jakąœ płeć i oceniasz siebie na różne sposoby, czasem gorsze, czasem lepsze. Wychowywano Cię przez całe życie, byœ był „kimœ” i miał to „coœ” — te dwie misje zabrały Ci sporo czasu z Twego cennego życia. Tak jakby przepisem na życie był domek do mieszkania, ciało do pokazania, praca do zapewnienia bezpieczeństwa, internet do ucieczki od siebie samego, rodzina i znajomi do zniknięcia w tłumie. W tym œnie kończy większoœć z nas. A Ty… Czy Ty tak właœnie chcesz skończyć? Zastanów się przez chwilę, kim byœ był bez tych wszystkich aspektów osobowoœci. Jak byœ żył, gdybyœ nie przemieniał się w kogoœ przy innych ludziach, by dobrze Cię postrzegali. Gdybyœ przestał zaciskać zęby, gdy pragniesz krzyczeć, i nie udawał, gdy pragniesz coœ komuœ otwarcie powiedzieć? Gdybyœ zaczął prezentować prawdziwą odwagę, zamiast nieœmiałoœci albo pozerstwa, gdybyœ nie sprzedawał siebie pod maską wyjątkowoœci czy kultury i dowiedział się tego, co powinieneœ już dawno zrozumieć? Gdybyœ wiedział, że istnieje coœ więcej, co przekracza najœmielsze wyobrażenia i jest dostępne tylko nielicznym? Co by się wtedy stało? Kim byœ wtedy był? Kim w ogóle jesteœ, gdy zdejmiesz z siebie te wszystkie warstwy wieku, płci, wyglądu, celów życiowych, podziału na bliskich i dalekich, moralne i niemoralne, gorsze i lepsze? KIM TY W OGÓLE JESTEŒ?? Uważaj… Oferuję tylko i wyłącznie Prawdę. Gdy raz się Ją złapie za nogi, nie ma odwrotu. Jeœli chcesz Ją poznać, jeœli czujesz, że jest głębszy powód, dla którego wybrałeœ… a może zostałeœ wybrany przez tę książkę… to chcesz odkryć Siebie, o jakim nawet nie miałeœ odwagi pomarzyć. I jeœli jest w Tobie coœ więcej niż tylko mały œwiatek nieœwiadomych iluzji, których trzeba bronić przez całe życie, jeœli masz odwagę zobaczyć, co jest w króliczej norze, jeœli nie boisz się być takim bohaterem, który patrzy sobie w twarz w lustrze z dużą pokorą i œwiadomym zrozumieniem, jeœli pragniesz, jeœli jesteœ gotowy, oddaj się temu, co szuka Cię przez całe życie… To znaczy, że nadszedł już ten Czas i powinniœmy na siebie trafić. Spis treści Wstęp Przed narodzinami Klauzula Nieśmiertelności Rodzisz się kilka lat po narodzinach Gry rodzinne Cykl życia osobowości Przekonania Emocje Zachowania Wartości Środowisko Czas Inni Metodologia Dlaczego i po co Ile i intensyfikatory 7 9 43 81 99 119 123 133 155 173 185 193 201 227 261 291 6 ALPHAHUMAN Gdy kończą się podziały Epilog 313 323 RODZISZ SIĘ KILKA LAT PO NARODZINACH Mówi siÚ, ĝe do trzeciego roku ĝycia dziecka nie nastÚpujÈ je- go narodziny. Mówi siÚ, ĝe dziecko nie potrafi wtedy jeszcze uĂwiadomiÊ sobie swojego istnienia i ĝe jako maïy Budda-Chry- stus wiedzie niewinne, nienaznaczone cierpieniem ĝycie. Mówi siÚ, ĝe to dziecko nie czyni jeszcze rozróĝnienia: ja – inni, i ĝe jest zawsze tym, czym siÚ w danym momencie zajmuje. Mówi siÚ i jest w tym racja — psychologowie sÈ dziĂ zgodni, ĝe idea ego, czyli naszych osobowoĂci, nie pojawia siÚ na samym poczÈtku, ale powstaje dopiero w procesie socjalizacji i wychowania. Paweïek dostaje do zabawy maïe ĝoïnierzyki. Prztyka jed- nym o drugi, bawi siÚ, cieszy i korzysta z tego, co dostaï w pre- zencie. Pewnego dnia przychodzÈ sÈsiedzi ze swoim synkiem i temu na widok ĝoïnierzyków zapalajÈ siÚ iskierki w oczach. Podbiega do Paweïka, ïapie dwa z nich i ucieka z pokoju. Maïy w ryk (tak nauczyï siÚ komunikowaÊ; pïacz dziecka jest jed- nym z uniwersalnych jÚzyków, jaki posiada ludzkoĂÊ) i z przy- zwyczajenia (a moĝe z przekonañ) do pokoju wbiega mama, bierze go na rÚce i przytula, by siÚ uspokoiï. Zaczyna siÚ — ona nie wie, co robi, on nie wie, co jest robione, ale Ty bÚdziesz 82 ALPHAHUMAN wiedziaï. TakÈ masz przewagÚ nad automatycznym procesem uczenia siÚ. Paweïek zapïakaï, bo poczuï siÚ ěle — zabrano mu coĂ, czym sprawiaï sobie przyjemnoĂÊ. I mimo ĝe mógïby w tym momen- cie zrobiÊ cokolwiek innego, bo nie ma jeszcze dorosïych wy- magañ co do bycia zabawianym, to jego chïonna gïowa juĝ siÚ uczy, ĝe to dziÚki ĝoïnierzykom jest mu dobrze. I w tym mo- mencie PiotruĂ, gdy znika bodziec dajÈcy przyjemnÈ emocjÚ (dziecko nie rozumie, ĝe to nie kwestia boděca, ale ĝe ono sa- mo siÚ w ten stan wprowadza), traci jÈ i jest mu ěle. Reaguje pïaczem i dopiero wówczas wïÈcza guzik w gïowie mamy. Ten guzik moĝe mieÊ róĝne brzmienia: x „Staïo siÚ coĂ zïego” — ta myĂl wywoïuje lÚk, ta emocja zaĂ powoduje zachowanie w postaci szybkiego biegu do jego pokoju i wziÚcia dziecka na rÚce. x „Pïacz oznacza cierpienie” — ta myĂl wywoïuje cierpie- nie, ta emocja zaĂ powoduje zachowanie w postaci przy- woïania zlÚknionym gïosem synka do siebie. x „Paweïek pïacze i jest mu ěle” — ta myĂl wywoïuje chÚÊ pomocy, a to koñczy siÚ wziÚciem go na rÚce, co moĝe spowodowaÊ, ĝe Paweïek nauczy siÚ mechanizmu szuka- nia rozwiÈzania problemu nie w sobie, ale na zewnÈtrz. x „Dobra matka dba o dziecko” — ta myĂl wywoïuje wy- rzuty sumienia, te zaĂ powodujÈ szereg negatywnych procesów umysïowych, gdy mama krytykuje dialogiem wewnÚtrznym obraz samej siebie i sama zaczyna pïakaÊ. Ten guzik to okreĂlone przekonanie, czyli schemat poznawczy — to, jak nasz umysï postrzega Ăwiat (co oczywiĂcie tworzy nasz Ăwiat, Ăwiat projekcji i myĂli). Do niego jest doïÈczona emocja. Do tej emocji — zachowanie. To zaĂ, gdy jest powta- Rodzisz się kilka lat po narodzinach 83 rzane, staje siÚ nawykiem. A nawyk przeniesiony na poziom toĝsamoĂci to charakter. By owo przekonanie zostaïo odpalo- ne, musi zostaÊ wïÈczony guzik — czyli pojawiÊ siÚ bodziec (tak zwane kryterium wejĂcia). W powyĝszym przypadku guzik jest audytywny, to pïacz synka. Poniewaĝ ten bodziec przechodzi teraz przez filtry (patrz: TyMyĂl, wydane przez Onepress), jest definiowany jako „coĂ” negatywnego. Ta interpretacja wywo- ïuje od razu emocjÚ, której zewnÚtrznÈ realizacjÈ jest okreĂlo- ne zachowanie. ZlÚkniona mama biegnie wiÚc do pokoiku, widzi zapïakane dziecko (co wywoïuje kolejne interpretacje, napÚ- dzajÈce jedynie emocje) i bierze je na rÚce. Ono nieco siÚ uspo- kaja (bycie w jej ramionach to z kolei bodziec dla Paweïka, wy- woïujÈcy ulgÚ) i opowiada, ĝe zabrano mu zabawki. Mama idzie wiÚc z synkiem znaleěÊ zïodziejaszka, odbiera mu zabawkÚ i od- daje Paweïkowi. Oto moĝliwe scenariusze na przyszïoĂÊ: x Umysï Paweïka uczy siÚ, ĝe gdy stanie siÚ coĂ zïego, na- leĝy zwróciÊ siÚ do: mamy/kobiety/kogoĂ najbliĝszego/ kogoĂ starszego (w tych wszystkich kategoriach logicz- nych znajduje siÚ mama). Powstaïe przekonanie pokutu- je w jego ĝyciu w postaci bezradnoĂci (Seligman nazwaï to wyuczonÈ bezradnoĂciÈ) i szukania pomocy na ze- wnÈtrz zamiast w Ărodku. x Umysï Paweïka uczy siÚ, ĝe pïacz zwraca uwagÚ. Od tej pory pïacze coraz wiÚcej, bo dziÚki temu ma korzyĂÊ — moĝe zmieniÊ Ăwiat na taki, jaki chce. Po wielu latach moĝe siÚ uĝalaÊ nad sobÈ i wchodziÊ w osobowoĂÊ ofia- ry, by uzyskaÊ to, co chce. x Umysï Paweïka uczy siÚ kobiecej energii. W przyszïoĂci ma tendencjÚ do bycia pasywniejszym, bardziej relacyjnym i przyjmujÈcym do siebie wiele. To dlatego, ĝe problemy 84 ALPHAHUMAN z dzieciñstwa byïy rozwiÈzywane przez kogoĂ starszego, silniejszego, delikatnego i staïo siÚ to modelem dla przy- szïych jego zachowañ. x Umysï Paweïka uczy siÚ, ĝe jeĂli przez kogoĂ cierpi, to musi stworzyÊ sobie grupÚ, by odebraÊ swoje. Takie rze- czy bÚdÈ bardzo widoczne juĝ od przedszkola, a w szkole stanÈ siÚ podstawÈ funkcjonowania w relacjach z innymi. Nie jesteĂmy w stanie przewidzieÊ wielkiej zïoĝonoĂci umysïu i tego, w jakim kierunku pójdzie Paweïek (dlatego potraktuj powyĝsze scenariusze tylko jako moĝliwe). Moĝemy jedynie byÊ inteligentni, obserwowaÊ i zmieniaÊ w miarÚ pojawiajÈcych siÚ potrzeb naszÈ gïowÚ. A ona uczy siÚ bardzo efektywnie — tak jak maïy Paweïek, który juĝ zaczyna ĝyÊ jako „synek”. To jeden z pierwszych i najbardziej popularnych mechanizmów, do którego doïÈczona jest instytucja „mamusi”. Ta fundamental- na, dogmatyczna konstrukcja poïÈczy dwa umysïy rodzicielskim mechanizmem, w którym powstanie tak zwany zwiÈzek. Paweïek rodzi siÚ wraz z niewidzialnÈ KlauzulÈ NieĂmier- telnoĂci, o której oczywiĂcie nie ma pojÚcia — to czÚĂÊ ukïadu dla wszystkich dusz ĝyjÈcych na Ziemi. Z klauzulÈ, która za- kïada jego nieistniejÈce istnienie — to znaczy, ĝe nie jest ĝa- den i rodzi siÚ absolutnie czysty (czy jak nazywajÈ to buddyĂci: pusty), bez ĝadnych naleciaïoĂci intelektualnych. Ale w wa- runkowym Ăwiecie umysïu nie ma szansy pozostaÊ takim na dïugo, bo bïyskawicznie staje siÚ czÚĂciÈ mechanizmów, w któ- rych ĝyjÈ ludzie. Te mechanizmy zostanÈ doïÈczone do kon- strukcji, którÈ Zygmunt Freud nazwaï ego, a którÈ my nazywa- my osobowoĂciami. To intelektualne „ja”, czyli sposób widzenia siebie w zobrazowanej przez umysï wersji. Poniewaĝ skïadamy Rodzisz się kilka lat po narodzinach 85 siÚ z umysïu, ciaïa, duszy i serca, istnienie tylko jako ego jest niezwykle ograniczonym sposobem postrzegania siebie — bo istniejemy jako „coĂ” o wiele gïÚbszego, niĝ postrzega to inte- lekt. Innymi sïowy, to, za co (kogo) uwaĝasz siebie, to zawsze za maïo. Skoro myĂl jest produktem dziaïalnoĂci czïowieka, tak samo jak krzesïo jest produktem dziaïalnoĂci stolarza, to jeĂli stwierdzimy, ĝe jesteĂmy tym, co o sobie myĂlimy, to mu- simy teĝ konsekwentnie stwierdziÊ, ĝe stolarz jest krzesïem. Ale nie jest — to tylko jego dzieïo. Jak myĂl w przypadku umy- sïu czïowieka. Dotyczy to wszystkich myĂli, w tym myĂli na temat siebie samego — skoro jest przedmiot myĂli (myĂlÚ, ĝe jestem synem), to jesteĂ jeszcze podmiot myĂlÈcy (czyli wïaĂnie ktoĂ, kto tworzy myĂl „jestem synem”). — Kim jesteĂ? — zapytaï królik, który byï bardzo mÈdry i wiedziaï wszystko. — Jestem sobÈ — odpowiedziaï lisek (dopiero siÚ uczyï i nie wiedziaï jeszcze wszystkiego). — A kto to jest „sobÈ”? — królik dopiero zaczynaï zaba- wÚ, bo przewidywaï, co siÚ za chwilÚ stanie. — SobÈ to ja! — skomentowaï lisek, choÊ sam siÚ zdzi- wiï, gdy siebie usïyszaï. Królik byï gotowy: — Nie, sobÈ to sobÈ, a ja to ja. Które z tych dwóch jest prawdziwe? — Oba! — broniï siÚ lisek, choÊ juĝ byïo za póěno. No bo jak jedno i drugie moĝe byÊ prawdziwe, skoro jedno ma opiniÚ na temat drugiego i te dwie opinie sÈ przecieĝ róĝne. — Skoro uwaĝasz siebie za liska i siÚ oceniasz, to prze- cieĝ jest tam i ktoĂ, kto ocenia — ty — i ktoĂ, kto jest oce- niany — sobÈ. Któremu z nich wierzysz? 86 ALPHAHUMAN Lisek zaczÈï siÚ zastanawiaÊ. Nikt nigdy nie zadawaï mu takich dziwnych pytañ, byï po prostu liskiem i tyle. A tu królik siÚ przy- czepiï i zamienia idealne ĝycie w zestaw problematycznych dy- wagacji. Po co komu taka filozofia? — A jakie to ma w ogóle znaczenie?! — krzyknÈï ze zïo- ĂciÈ, bo czuï, ĝe królik go atakuje. Nie mógï zareagowaÊ in- aczej, bo to, co uwaĝaï za „siebie”, byïo przez niego samego (choÊ za pomocÈ sïów królika) kwestionowane i stawaïo siÚ wÈtpliwe. — Ogromne — spokojnie odpowiedziaï królik — w za- leĝnoĂci od tego, jakÈ masz o sobie opiniÚ, jesteĂ szczÚĂliwy albo nie. JeĂli oceniasz siebie ěle, to obraz siebie, jaki sobie tworzysz, jest mÚczÈcy i nie pozwala ci ĝyÊ tak, jak napraw- dÚ chcesz. A jeĂli oceniasz siebie dobrze, to wtedy inaczej siebie postrzegasz, co zmienia twój obraz Ăwiata na o wiele bardziej pozytywny. — Dobrze, a jak to siÚ ma do tego, ĝe ja to nie ja? — lisek dawaï sobie szansÚ wzrostu. — To bardzo proste. JeĂli TY masz jakÈĂ opiniÚ o SOBIE, to znaczy ĝe istniejÈ dwa liski — jeden oceniajÈcy, a drugi oceniany. Co siÚ stanie, jeĂli siÚ ze sobÈ nie zgadzajÈ? Gdy ten lisek, co ocenia, mówi ěle o tym drugim, ocenianym? — To wtedy siÚ ěle czujÚ, mam wraĝenie, ĝe w Ărodku coĂ siÚ kïóci i mam konflikty. I pojawiajÈ siÚ te wszystkie dialogi wewnÚtrzne, którymi gadam do siebie i w które po- trafiÚ siÚ tak wkrÚciÊ, ĝe zapominam o caïym rzeczywistym Ăwiecie. — OczywiĂcie, ĝe tak. Nie masz innego wyjĂcia, bo do- piero zaczynasz poznawaÊ róĝnicÚ pomiÚdzy prawdziwym sobÈ a wyobraĝeniem na temat siebie, jakie masz w swoim Rodzisz się kilka lat po narodzinach 87 umyĂle. Gdy zrozumiesz, ĝe prawdziwy ty to coĂ zupeïnie innego niĝ myĂl, którÈ nazywasz „ja”, wtedy oddzielisz siÚ od swojego umysïu i zaczniesz ĝyÊ w zgodzie. — Jak mogÚ to oddzieliÊ? — pytaï lisek. Temat go zain- teresowaï, zresztÈ jak miaïby nie zainteresowaÊ, skoro do- tyczyï najbardziej fundamentalnych i istotnych rzeczy w je- go ĝyciu. — ¥wiadomoĂÊ wyzwala nas wszystkich. Zdanie sobie sprawy rozpoczyna naukÚ i choÊ przed tobÈ jeszcze dïuga droga, to wejĂcie na ĂcieĝkÚ tego, co prawdziwe, jest abso- lutne i nieodwracalne. Na razie po prostu zrozum, co to jest osobowoĂÊ, by zaczÈÊ z niej korzystaÊ i juĝ nigdy nie pozwo- liÊ, by ona korzystaïa z ciebie. — A jaka jest róĝnica miÚdzy prawdziwym „ja” a tym wy- obraĝonym, umysïowym? — dociekaï lisek, który nie miaï jeszcze cierpliwoĂci. Nie mógï mieÊ, bo mu siÚ spieszyïo. — Taka, ĝe jesteĂ zawsze czymĂ wiÚcej niĝ to, co sÈdzisz na swój temat. Skoro istnieje myĂl, kim jesteĂ, to musi teĝ istnieÊ wczeĂniej, przed niÈ, producent tej myĂli. I ty jesteĂ zawsze twórcÈ, stworzycielem Ăwiata umysïowego, ale nie jego wytworem. Nie moĝesz byÊ jednoczeĂnie producentem i produktem, to tak jakby powiedzieÊ, ĝe dziÚcioï jest dziu- plÈ, którÈ robi. — Czyli to, co myĂlÚ na swój temat, to tylko pewne wy- obraĝenie? — Dokïadnie. I bÚdzie z tobÈ do koñca twojego ĝycia, podczas którego bÚdziesz uczyï swój umysï, kim jesteĂ. To przygoda caïego naszego istnienia. — A ty, króliku, jesteĂ juĝ taki mÈdry, ĝe wiesz wszystko? — zaciekawiï siÚ lisek, bo siÚ porównaï. 88 ALPHAHUMAN — Wiem to, co potrzebujÚ wiedzieÊ. Nie wiem tego, cze- go nie potrzebujÚ. Ale jeĂli bÚdzie taka potrzeba, to siÚ chÚt- nie dowiem. — To tak samo jak ja! — I caïa reszta nas wszystkich, lisku. Tych osobowoĂci, toĝsamoĂci, ego jest zawsze tyle, ile sobie przypisujesz. Moĝe uwaĝasz siÚ za mÚĝczyznÚ lub kobietÚ — to bÚdzie pierwsza. Moĝe za czïowieka — to druga. Moĝe za osobÚ inteligentnÈ albo gïupiÈ, atrakcyjnÈ lub brzydkÈ, odpo- wiedzialnÈ lub nerwowÈ — liczba nie ma, z punktu widzenia mechanizmów, ĝadnego znaczenia. Wszystko, za co siÚ uwa- ĝasz, stworzy intelektualnÈ toĝsamoĂÊ, która jako osobowoĂÊ bÚdzie wyznaczaïa losy Twojego ĝycia. Jak to dziaïa? Podczas jednego z badañ ciÈĝowych rodzice dowiadujÈ siÚ, ĝe urodzi im siÚ synek. WracajÈ rozentuzjazmowani do domu i zaczynajÈ umysïowe projekcje tego, jak zorganizujÈ jego po- kój. ¥ciany pomalowane na zielono, z rysunkami samochodzi- ków. Mama zaczyna odwiedzaÊ sklepy z zabawkami, choÊ jest jeszcze za wczeĂnie, by je kupowaÊ, ale obejrzeÊ przecieĝ zaw- sze moĝna. Jej uwagÚ przyciÈgajÈ resoraki i ĝoïnierzyki, pewnie dlatego, ĝe tym bawiÈ siÚ chïopcy. Gdyby chodziïo o dziewczyn- kÚ, wtedy Ăciany byïyby róĝowe, a wĂród zabawek znalazïyby siÚ lalki i maïy domek. Czy dla dziecka ma jakiekolwiek zna- czenie, czy bawi siÚ lalkÈ, czy samochodzikiem? Nie. Czy ma znaczenie, ĝe nad jego gïówkÈ krÚcÈ siÚ inne maskotki? Nie. Czy cokolwiek ma dla niego znaczenie? Nie. A dla kogo ma? Dla tych, którzy tworzÈ jego Ăwiat, na tym etapie Ăwiat mÚĝ- czyzny albo kobiety. Przygotowanie do przyszïej roli socjalnej zostaïo rozpoczÚte. MinÈ lata, zanim ona siÚ zorientuje — je- Ăli w ogóle — ĝe ma szczególne zamiïowanie do kupowania Rodzisz się kilka lat po narodzinach 89 ciuchów (byïa strojona przez mamÚ i bawiïa siÚ lalkami), a on, ĝe kuszÈ go samochody. Ciekawe dlaczego... PïeÊ jako sche- mat biologiczny to tylko jeden kÈt, z jakiego moĝna patrzeÊ na czïowieka, zresztÈ z rozwojem ludzkoĂci o wiele istotniejsza niĝ biologia staïa siÚ koncepcja pïci energetycznej czy socjalnej. Kobiety w naszej kulturze intelektualnej majÈ byÊ emocjo- nalne. MajÈ siÚ przejmowaÊ rzeczami, wyolbrzymiaÊ ich zna- czenie i obraĝaÊ siÚ. MajÈ interesowaÊ siÚ ciuchami i zajmo- waÊ siÚ domem. MajÈ byÊ delikatne, kobiece, sentymentalne, podniecaÊ siÚ tylko dla swojego mÚĝczyzny i zachowywaÊ jak damy. Nie ĂmiaÊ siÚ z kloacznych ĝartów, trzymaÊ fason i po- dziwiaÊ partnera. ZnaÊ swoje miejsce i realizowaÊ okreĂlonÈ misjÚ ĝyciowÈ w roli matki i ĝony, ewentualnie — w naszej kul- turze — takĝe pracownika. UdawaÊ niezwykle skomplikowane, nie mówiÊ od razu tego, co myĂlÈ, a jeĂli juĝ, robiÊ to w sposób tak niejasny i zawoalowany, by mÚĝczyzna nie zrozumiaï. Ma- jÈ byÊ ciepïe, lubiÊ relacje i wiÈzaÊ siÚ z innymi, by prowadziÊ ĝycie socjalne przynajmniej jako czïonek rodziny. MajÈ byÊ aktywne w domu, gdzie pranie, sprzÈtanie i gotowanie to ich podstawowe zadania. MÚĝczyěni dla odmiany majÈ siÚ rodzinÈ opiekowaÊ od strony finansowej i zapewniaÊ jej byt. Eduko- waÊ, pokazywaÊ i dowodziÊ z wykorzystaniem myĂlenia anali- tycznego i logicznego. Nie powinni pokazywaÊ po sobie emo- cji ani uczuÊ, muszÈ byÊ twardzi i rywalizowaÊ ze sobÈ. MajÈ osiÈgnÈÊ sukces i zbieraÊ przez caïe ĝycie przymioty, które go definiujÈ — pieniÈdze, tytuïy, mieszkania, samochody, dzieci itd. DziÚki temu stanÈ siÚ kimĂ — co teĝ staje siÚ ĝyciowÈ mi- sjÈ dla tej wïaĂnie pïci. Ich wyglÈd ma mniejsze znaczenie niĝ w przypadku kobiet, bo jakoĂÊ osobowoĂci mÚĝczyzny mierzy siÚ wedïug innych standardów. Co by siÚ staïo, gdyby ludzie zakwestionowali te koncepcje? Gdyby zwÈtpili, czy powyĝsze 90 ALPHAHUMAN kryteria aby na pewno sÈ czymĂ, co oni chcÈ realizowaÊ? Wte- dy mogïoby siÚ okazaÊ, ĝe sÈ wolni... I ĝe zaczynajÈ ĝyÊ ponad podziaïami, jako ludzie. Jest wiele definicji pïci, a wĂród nich ta biologiczna nie jest najistotniejsza. Dobry homoseksualista moĝe byÊ o wiele bardziej kobiecy pod kÈtem energetycznym niĝ biologiczna kobieta, a lesbijka zarówno hormonalnie, jak i behawioralnie mÚska. Podobnie z pïciÈ socjalnÈ — ona takĝe czyni z nas mÚĝczyzn i kobiety, a ludzie, nie kwestionujÈc tego, podpisujÈ niewidzial- ny spoïeczny cyrograf toĝsamoĂci, z jakÈ bÚdÈ nieĂwiadomie mieÊ do czynienia przez caïe ĝycie. Kto powiedziaï, ĝe kobiety sÈ do tego, a mÚĝczyěni do czegoĂ innego? Kto powiedziaï, ĝe naleĝy mieÊ pïciowe misje, które sprowadzajÈ siÚ do grania okreĂlonych ĝyciowych ról, tak jakby to byï ostateczny cel? Mo- ĝe jest coĂ poza tym? Kim byĂ byï, gdybyĂ nie byï mÚĝczyznÈ, kim byĂ byïa, gdybyĂ nie byïa kobietÈ? NieograniczonoĂÊ od- powiedzi pozwoli Ci zrozumieÊ, ĝe poza pïciÈ (czy moĝe pod jej spodem) jest coĂ wiÚcej. To nie znaczy, ĝe biologicznie coĂ siÚ zmieni — dalej moĝesz cieszyÊ siÚ tym, ĝe masz biust lub mÚskÈ klatkÚ — to w Twojej gïowie zajdÈ potÚĝne zmiany: za- miast ĝyÊ rolÈ, którÈ zaakceptowaïeĂ jako czïonek okreĂlonej kultury, moĝesz zaczÈÊ samodzielnie tworzyÊ swoje wïasne standardy ĝycia. Meksykanka, Polka, Niemiec i Rosjanin to tyl- ko etykiety, za którymi chowajÈ siÚ schematy poznawcze i na- wyki tworzÈce osobowoĂÊ. Przyjmuje siÚ jÈ od urodzenia jako oczywisty dogmat, który wyznacza nasze standardy funkcjo- nowania jako jednostki pïciowej. Nie urodziïeĂ siÚ jako kobieta czy mÚĝczyzna pod innym kÈtem niĝ biologiczny, ale szybko przyjÈïeĂ, ĝe masz takĝe okreĂlone role do odegrania. JesteĂ kobietÈ, to lubisz ciuchy, mÚĝczyzna musi siÚ interesowaÊ sa- mochodami... Tak jakby to byïo zgodne z prawdÈ. Rodzisz się kilka lat po narodzinach 91 Dlatego jednym z pierwszych kroków na drodze oczyszcze- nia jest pozbycie siÚ umysïowej pïci. Wypisz na kartce wszyst- kie rzeczy, które — wedïug Ciebie — jako mÚĝczyzna (lub ko- bieta, jeĂli niÈ jesteĂ) powinieneĂ zrobiÊ i osiÈgnÈÊ. Gra jest warta Ăwieczki — jesteĂ w stanie dojĂÊ do poziomu czystoĂci i otwartoĂci, na którym zaczynaïeĂ jako niemowlÚ: tam, gdzie nie ma róĝnic innych niĝ fizjologiczne (a i te wobec potÚĝniej- szych mocy stracÈ na znaczeniu). To pierwsze zadanie, jakie CiÚ czeka na drodze do bycia AlphaHuman — tym kimĂ lub czymĂ, co jest poczÈtkiem i koñcem jednoczeĂnie, gdzie praw- dziwe „ty” siÚ zaczyna i koñczy. Spójrz na kartkÚ peïnÈ wpisów i znajdě kontrprzykïady do wszystkiego, co napisaïeĂ. Niech to bÚdÈ argumenty przekonujÈce Ciebie — takie, które zïamiÈ wczeĂniejsze generalizacje. Minimum trzy do kaĝdego wpisu. Paweïek spÚdza aktualnie czas na byciu. ¥pi tyle, ile chce. Je to, co podpowiada mu ciaïo, bo umysï jeszcze nie przejÈï te- go obowiÈzku. KaĝdÈ informacjÚ, jakÈ ma do przekazania, uze- wnÚtrznia, nie zatrzymujÈc nic w Ărodku. To nie tylko ïÈczy go z RzeczywistoĂciÈ, ale nade wszystko jest zdrowe — gdyby kaĝdy dorosïy oddawaï siÚ Prawdzie i nie zatrzymywaï emocji w sobie, liczba chorób znacznie by siÚ zmniejszyïa. Podobnie zamiast wiele lat póěniej automatycznie reagowaÊ na zakotwi- czone zjawiska z przeszïoĂci, moĝna z czystym rachunkiem wchodziÊ ze spontanicznoĂciÈ w kaĝdÈ nowÈ relacjÚ. DziÚki temu ciÈgle siÚ zaczyna — otwierasz oczy rano i jesteĂ nowo narodzony, bo co byïo wczoraj, byïo wczoraj, ale dziĂ jest juĝ dziĂ. To przepiÚkne ĝycie, w którym kaĝdy ma niekoñczÈcÈ siÚ szansÚ na to, by zawsze startowaÊ z biaïÈ, niezapisanÈ kartÈ. Paweïek jest tym, co robi, bo nie powstaï jeszcze ĝaden kon- cept osobowoĂci (dziecko nie wie jeszcze intelektualnie o tym, ĝe istnieje, a wiÚc nie dysocjuje siÚ umysïem od ĝycia). WiÚě 92 ALPHAHUMAN ïÈczÈca go ze Ăwiatem ma szczególny charakter — nie istnieje on bowiem jako „ktoĂ” w Ăwiecie, ale nim jest — i do niego wszystko siÚ zbliĝa. ZnajdujÈ go ludzie pochylajÈcy siÚ nad ko- ïyskÈ, děwiÚk, który sam wpada przez uszy, ruchy rÈczek i nó- ĝek istniejÈce same w sobie jako jeszcze niezaleĝne refleksy. Nie istniejÈ koncepty miïoĂci, motywacji, rodziny, celów i pla- nów, wspomnieñ i relacji, nie ma wartoĂci, moralnoĂci i za- sad, które póěniej bÚdÈ wyznaczaïy sposób jego funkcjonowa- nia. Istnieje takĝe poza pïciÈ, ĝyjÈc w peïnej synergii tego, co mÚskie i kobiece. Umysï jest jednak bardzo szybko programowany — tak musi byÊ, bo proces adaptacyjny przygotowujÈcy czïowieka do bycia jednostkÈ socjalnÈ jest koniecznym elementem rozwoju. Mu- sisz nauczyÊ siÚ bycia czïowiekiem, Duszo — wraz z caïym kolorytem tego ĝycia, zarówno po jasnej, jak i ciemnej stronie mocy. Chodzi tu o umiejÚtnoĂci najbardziej bazowe, jakie ma- my do osiÈgniÚcia — od przechodzenia przez ulicÚ na zielo- nym, a nie czerwonym Ăwietle, poprzez mówienie w miejsco- wym jÚzyku, aĝ po szereg odpowiednich zachowañ socjalnych, które pozwalajÈ ĝyÊ w grupie. I gdyby tylko czïowiek zdawaï sobie sprawÚ, ĝe to tylko umiejÚtnoĂci i ĝe za nimi wszystkimi stoi on, wtedy byïoby zupeïnie inaczej. A tak do umiejÚtnoĂci jest doczepiana osobowoĂÊ (ego) i to ona kontroluje ĝycie oraz zasïania to caïe szczÚĂcie, z którym siÚ urodziliĂmy. Jednostki czekajÈ caïe ĝycie, by móc wróciÊ do dnia narodzin — gdy ja- ko wyposaĝeni w wiedzÚ doroĂli uznajÈ spójnie swojÈ bezwa- runkowÈ, wrodzonÈ naturÚ. MijajÈ lata, Paweïek juĝ wie Ăwiadomie, ĝe jest chïopcem, juĝ zaczÈï istnieÊ jego Ăwiat. Nauczyï siÚ, jak ma reagowaÊ, by dostaÊ nagrodÚ, wie, ĝe gdy przejawia dziewczÚce zachowania, niespecjalnie podoba siÚ to tacie (który oczywiĂcie ze swojego Rodzisz się kilka lat po narodzinach 93 domu wyniósï obraz instytucji tak zwanego prawdziwego mÚĝ- czyzny i nieĂwiadomie przekazuje go dalej), wie takĝe, czym naleĝy siÚ bawiÊ. To osobowoĂÊ pïci — od niej siÚ zaczyna. Ale pojawiïy siÚ juĝ kolejne. Paweïek zaczÈï istnieÊ takĝe jako sy- nek — a jeĂli jest synek, to jest teĝ tatuĂ i mamusia. — Kim jest synek? — zapytaï lisek wsïuchany w pasjo- nujÈcÈ opowieĂÊ mÈdrego królika. — Maïym, nieprzygotowanym do ĝycia czïowieczkiem, którego doroĂli ludzie wychowujÈ — usïyszaï w odpowiedzi. — Co to znaczy: wychowaÊ? — To znaczy stworzyÊ na swoje podobieñstwo — wpro- wadziÊ w jego umysï modele, czyli wzorce i standardy my- Ălenia i postÚpowania, po czym zaczÈÊ adaptowaÊ umysï dziecka, by jak najbardziej do tych standardów siÚ zbliĝaïo i pasowaïo. — Czy to nie jest produkowanie ludzi? — lisek najwyraě- niej rozumiaï juĝ wiÚcej i dociekaï wiedzy. — I tak, i nie. Z punktu widzenia umysïowego istniejÈ tylko produkty, które ludzie nazywajÈ kobietami, mÚĝczyzna- mi, dorosïymi, dzieÊmi, atrakcyjnymi, gïupimi czy mÈdrymi — to wszystko wytwory ich wyobraěni, którymi oni ĝyjÈ na co dzieñ. JednoczeĂnie poza wyobraěniÈ oni wszyscy istnie- jÈ jako istoty duchowe, które majÈ okreĂlonÈ rolÚ do ode- grania. SÈ w gïÚbi czymĂ wiÚcej, niĝ kiedykolwiek wiÚkszoĂÊ z nich spostrzeĝe. — SÈ istotami duchowymi? — chciaï zrozumieÊ lisek. — SÈ wszystkim, za co bÚdziesz ich uwaĝaï. SÈ teĝ poza twoim postrzeganiem — urodzili siÚ puĂci i czyĂci, bez ĝad- nej skazy opinii, przekonania czy automatycznej reakcji. To póěniej, w procesie ich wychowania stajÈ siÚ produktami 94 ALPHAHUMAN swoich i nie swoich umysïów i w efekcie grajÈ okreĂlone ĝy- ciowe role. — Dlaczego grajÈ te role? — Bo tak zorganizowali ĝycie, ĝe wchodzÈ w róĝne role i siÚ ich trzymajÈ, nie znajÈc niczego innego. Powstrzymuje ich strach, ĝe gdy wyjdÈ z danej roli, wtedy stracÈ coĂ naj- waĝniejszego, co majÈ — siebie samych. A w gruncie rze- czy to brak zrozumienia tego stanu rzeczy jest dla nich za- czÈtkiem kaĝdego cierpienia. — A gdyby siebie stracili, to by zniknÚli? — Intelektualnie tak, naprawdÚ to nie mogliby zniknÈÊ. Ale przestaliby postrzegaÊ wersje siebie, jakie istniejÈ w ich umysïach, za prawdziwe. Wiedzieliby, ĝe poza umysïem jest coĂ jeszcze i zamiast graÊ role, decydowaliby, kim chcÈ byÊ w danej sytuacji. Wtedy na przykïad matka nie musiaïaby byÊ matkÈ do koñca ĝycia swojego dziecka, bo to moĝe je ograniczaÊ w swobodzie i niezaleĝnoĂci, i mogïaby w pew- nym momencie porzuciÊ bycie matkÈ na rzecz na przykïad bycia przyjacióïkÈ. I byïoby im ïatwiej ĝyÊ, we dwójkÚ. A tak schematy poznawcze matki sÈ przez niÈ praktykowane na synu, który ma juĝ na przykïad kilkadziesiÈt lat. Mimo ĝe minÚïo sporo czasu, jej syn staï siÚ i mÚĝczyznÈ, i mÚĝem, i ojcem, to ona dalej traktuje go tak samo jak przed laty. To nie pozwala im razem wzrastaÊ i ogranicza ich rozwój, bo ona nie porzuca tego, co juĝ dawno nieaktualne, a on nie buduje nowego, co byïoby duĝo bardziej adekwatne do jego teraěniejszego ĝycia. — Czyli musimy siÚ ciÈgle zmieniaÊ, aktualizujÈc nasze przekonania? A skÈd bÚdÚ wiedziaï, co mam zmieniÊ? — RzeczywistoĂÊ ciÚ nauczy, co jest ci potrzebne. Zaw- sze Ăwiat jest lustrem dla nas samych, pokazuje nam, co Rodzisz się kilka lat po narodzinach 95 w danym momencie myĂlimy. Od nas zaleĝy, co z tymi my- Ălami zrobimy. Inaczej musiaïbyĂ ĝyÊ poniĝej swoich moĝ- liwoĂci, korzystajÈc z rozwiÈzañ intelektualnych sprzed lat, które oczywiĂcie nie sÈ adekwatne do tego, czego potrzebu- jesz teraz. — A czego potrzebujÚ teraz? — zapytaï zapobiegliwie lisek. — Czy wydarzyïo siÚ dzisiaj coĂ, co byïo dla ciebie naukÈ? — królik rozumiaï, ĝe na to pytanie nie on powinien odpo- wiedzieÊ. — Rozmawiaïem z borsukiem i powiedziaï mi, ĝe byïem niemÈdry. A ja siÚ zdenerwowaïem, bo przecieĝ tyle lat spÚ- dziïem na nauce, a on mi mówi takie rzeczy... — zasmuciï siÚ lisek. — WïaĂnie odkrywasz to, co masz do zmiany, jeĂli tak uznasz. Co dokïadnie ciÚ zdenerwowaïo, gdy borsuk powie- dziaï, co powiedziaï? — ¿e nie postrzega mnie jako kogoĂ mÈdrego, a przecieĝ taki wïaĂnie jestem. — Czy gdy chcesz byÊ postrzegany jako mÈdry, masz kon- trolÚ i odpowiedzialnoĂÊ za swoje szczÚĂcie w swoich rÚkach? — Nie. Bo to inni decydujÈ o tym, czy tak mnie postrze- gajÈ, czy nie. — To prawda. A czy to czyni ciÚ mÈdrym? — Nie! Bo zaleĝnoĂÊ od innych nie jest przykïadem mÈ- droĂci! — Wspaniaïy wniosek. Czy wobec tego chciaïbyĂ zmie- niÊ swoje postrzeganie siebie? — Tak. Na przykïad na takie, ĝe ja chcÚ siebie postrze- gaÊ jako mÈdrego, bez sïuchania innych. — Czy to mÈdry wniosek: nie sïuchaÊ innych? 96 ALPHAHUMAN — Nie, to nie jest mÈdry wniosek. Lepiej sïuchaÊ i sie- bie, i innych, i decydowaÊ, co jest dla mnie dobre. — A czy borsuk wobec tego miaï racjÚ? — Miaï. PokazujÈc mi to, ĝe zaleĝaïem od innych. I praw- dÚ powiedziawszy, znajdÚ jeszcze kilka sytuacji, gdy nie by- ïem mÈdry. — Okazaï siÚ wiÚc wrogiem czy przyjacielem? — z uĂmie- chem kontynuowaï królik. — Przyjacielem... A ja miaïem do niego pretensje. ChcÚ go iĂÊ przeprosiÊ. — Nazywa siÚ to zadoĂÊuczynieniem. I jak sïusznie za- uwaĝyïeĂ, nigdy nie jest na nie za póěno. Masz powody, by byÊ z siebie dumnym. Duĝo siÚ dziĂ nauczyïeĂ — chwaliï królik. — Teraz juĝ rozumiem, co to znaczy, ĝe rzeczywistoĂÊ jest lustrem nas samych. Ona pokazuje nam, które z naszych przekonañ i myĂli sÈ nieadekwatne, nieaktualne, przez co zyskujemy motywacjÚ, by je zmieniÊ. — WïaĂnie tak. — I gdybym nie spotkaï borsuka, to tkwiïbym w swoich przekonaniach przez dïuĝszy czas, ograniczajÈc siÚ i prze- szkadzajÈc sobie samemu w peïni swojego rozwoju. To dziÚ- ki niemu i wszystkim innym sytuacjom, jakie mnie spotykajÈ, mogÚ rosnÈÊ. Inaczej nie wiedziaïbym, co jest mi potrzebne! — Teĝ doszedïem do tego samego, lisku. I postanowiïem tym ĝyÊ — skomentowaï królik. — Chyba zaczynam doceniaÊ twojÈ mÈdroĂÊ, króliku — z podniesionÈ gïowÈ mówiï lisek. — Tylko dlatego, ĝe zaczynasz dostrzegaÊ swojÈ — po- chyliï siÚ na znak pokory i szacunku królik. Rodzisz się kilka lat po narodzinach 97 Wypisz na kartce podzielonej na dwie czÚĂci to, co chciaïbyĂ od ludzi usïyszeÊ na swój temat (na przykïad: jestem ïadny, mÈdra itp.), i to, czego usïyszeÊ byĂ nie chciaï (na przykïad: powinieneĂ sprzÈtaÊ swój pokój, ěle to zrobiïeĂ itp.). To dwie czÚĂci Twojej osobowoĂci, jednÈ z nich chcesz pokazaÊ ludziom (przez co odbierasz jÈ sobie i oddajesz masce), a druga to coĂ, co sÈdzisz na swój temat i ukrywasz przed innymi. MajÈc to wszystko na kartce, znajdě teraz — w tej kolejnoĂci — po trzy autentyczne powody, dlaczego to, co chcesz usïyszeÊ na swój temat, nie byïoby zgodne z prawdÈ (czyli jeĂli na przykïad chcesz usïyszeÊ, ĝe jesteĂ mÈdry, przypomnij sobie trzy konkretne przy- kïady swojej gïupoty z przeszïoĂci), i dopiero po tym trzy auten- tyczne powody, dlaczego tak jednak jest (tutaj bÚdÈ potrzebne trzy dowody na TwojÈ mÈdroĂÊ). Potem po drugiej stronie ta- beli (tam, gdzie wypisaïeĂ to, czego nie chcesz usïyszeÊ) prze- prowadě nastÚpujÈcy proces — najpierw znajdě trzy powody, ĝe to, czego nie chcesz usïyszeÊ, jest jednak prawdziwe (na przykïad dowody na trzy ěle zrobione rzeczy w przeszïoĂci), i potem, ĝe nie jest (czyli trzy inne przykïady na to, ĝe zrobiïeĂ teĝ w przeszïoĂci coĂ dobrze). To wyrównuje zarówno osobo- woĂci pyszaïków, jak i tych, którzy nie wierzÈ w siebie. Prze- stajesz siÚ wywyĝszaÊ, przestajesz siÚ poniĝaÊ — znowu jesteĂ prawdziwy.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

AlphaHuman
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: