Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00432 005788 13102302 na godz. na dobę w sumie
Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego 1880‒1914. Antologia przekładów - ebook/pdf
Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego 1880‒1914. Antologia przekładów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 257
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7969-185-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> literaturoznawstwo, językoznawstwo
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka nie jest historycznym ujęciem anarchizmu, lecz ukazanie, jak literatura francuska ‒ zwłaszcza dramat ‒ odzwierciedlała czasy, w których anarchizm przeżywał swój największy rozkwit nad Sekwaną na przełomie XIX i XX w. Zawiera część spuścizny teatru sprzeciwu społecznego, który we Francji został odkryty dopiero pod koniec XX w.

Ówcześni dramatopisarze sięgając po groteskę i konwencję gatunkową farsy, antycypując przy tym ekspresjonizm, teatr epicki i agitprop, ośmieszali przede wszystkim władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, kierujące się jedynie własnym interesem. Nie oszczędzali też dziennikarzy, wojskowych i duchowieństwa. Piszące wówczas kobiety zwalczają również władzę mężczyzn, kładąc podwaliny pod teatr feministyczny.

Wybór utworów podyktowany był kryteriami atrakcyjności i aktualności, bo choć napisane zostały zgoła 100 lat temu i dzisiaj mogą, dzięki swojej uniwersalności, bawić, ale i straszyć. Lektura może również zainteresować historyka, który odnajdzie w nich atmosferę panującą w owych „gorących” czasach.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tomasz Kaczmarek – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Filologii Romańskiej 91-404 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENT Tomasz Swoboda SKŁAD I ŁAMANIE Oficyna Wydawnicza Edytor.org PROJEKT OKŁADKI Barbara Grzejszczak Grafika wykorzystana na okładce autorstwa Magdaleny Sowy © Copyright by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2014 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.06449.13.0.I ISBN (wersja drukowana) 978-83-7969-079-4 ISBN (ebook) 978-83-7969-185-2 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego tel. (42) 665 58 63, faks (42) 665 58 62 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl Spis treści 7 / 57 Anarchia i francuski teatr sprzeciwu / Octave Mirbeau – Wywiad Nelly Roussel – Dlaczego one chodzą do kościoła Octave Mirbeau – Portfel Charles Malato – Wszarz Georges Darien i Lucien Descaves – Kapłony Georges Darien – Grzech obowiązkowy / 107 / 145 / 93 / 187 / 229 Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego 1880–1914 B yć rządzonym to być obserwowanym, nadzorowanym, szpie- gowanym, kierowanym, nastawianym, podporządkowanym ustawom, indoktrynowanym, zmuszanym do wysłuchiwania kazań, kontrolowanym, szacowanym, ocenianym, cenzurowanym, poddawa- nym rozkazom ludzi, którzy nie mają ani prawa, ani wiedzy, ani cnót obywatelskich; Być rządzonym oznacza przy każdej transakcji, przy każdym dzia- łaniu, przy każdym ruchu być odnotowanym, rejestrowanym, kon- trolowanym, opodatkowanym, ostemplowanym, opatentowanym, licencjonowanym, autoryzowanym, aprobowanym, napominanym, krępowanym, reformowanym, strofowanym, aresztowanym; Pod pretekstem dbałości o  dobro ogółu jest się opodatkowanym, drenowanym, zmuszanym do płacenia okupu, eksploatowanym, mo- nopolizowanym, poddawanym presji, uciskanym, oszukiwanym, okradanym; Wreszcie przy najsłabszych oznakach oporu, przy pierwszych słowach skargi i  pierwszych słowach buntu, represjonowanym, karanym, obrażanym, nękanym, śledzonym, poniżanym, bitym, rozbrajanym, duszonym, więzionym, rozstrzeliwanym, sądzonym, skazywanym, deportowanym, chłostanym, sprzedawanym, zdradzanym, i na koniec wyśmiewanym, wyszydzanym, znieważanym, okrywanym hańbą. Taka jest władza, taka jest jej sprawiedliwość, taka jest jej moralność. P.J. Proudhon Po co? Dlaczego? Dla kogo? Kiedy Daniel Grinberg pisał przedmowę do Szkiców z dziejów anar- chizmu autorstwa Piotra Laskowskiego, stwierdzał, że „trzeba doprawdy niezwykłych przymiotów umysłu i charakteru, aby szczerze interesować się anarchizmem w dzisiejszej Polsce, kraju poddanym potężnej presji sił klerykalno-konserwatywnych. Dziś samo przyznanie się do lewicowych sympatii grozi towarzyską anatemą, jeśli nie utratą pracy”1. Słowa te były napisane w 2007 roku i wciąż wydają się aktualne, choć nie są nam osobiście znane przypadki zwolnień z pracy z tego właśnie powodu. Nie 1 D. Grinberg, Wstęp, [w:] P. Laskowski, Szkice z dziejów anarchizmu, Muza SA, Warszawa 2007, s. 5. 10 chcemy tutaj bynajmniej wysławiać na samym początku naszych przymio- tów umysłu i  charakteru, a  już z  całą pewnością nie chcemy przedsta- wiać naszych poglądów czy to lewicowych, czy prawicowych, uważając, iż polityka z nauką nie są dobrymi kompanami. Stawiamy tylko pytanie, w charakterze czysto naukowym, czy przedstawiana pozycja znajdzie czy- telników. Innymi słowy, do kogo jest adresowana? Odpowiedź na to pytanie wiąże się jednocześnie z  dwoma innymi, wcześniej zadanymi: „po co” i „dlaczego”. Rzeczywiście może dzisiaj dzi- wić małe zainteresowanie samym anarchizmem jako ruchem, choć alter- globalizm, w którym obecne są pewne wpływy anarchistyczne począwszy od lat dziewięćdziesiątych XX wieku, dotyka również i nasz kraj. Podobnie jak po pierwszej wojnie światowej, w wyniku której Polska odzyskała nie- podległość, nikt nie postrzegał tego konfliktu jako ogólnoświatowego kata- klizmu, swego rodzaju końca świata, jak to widziano w innych państwach Starego Kontynentu, tak i po przemianach z 1989 roku nikt nie chciał się interesować, poza wyjątkami, ruchem robotniczym, myślą socjalistyczną, a już na pewno unikano myśli anarchistycznej. Dlaczego tak się stało? Ta niechęć wydaje się zupełnie normalnym odruchem z powodu historycznych uwarunkowań. Grinberg odpowiada: „czarna flaga anarchii oraz związane z nią ideały podkopujące autorytet państwa i religii ze zrozumiałych względów nie mogły mieć szerszego po- parcia wśród ludzi spragnionych niepodległości i swobód wyznaniowych”2. Po ponad dwudziestu latach sytuacja nie zmieniła się, czego może dowo- dzić fakt, że  owe Szkice, od których rozpoczęliśmy nasz wstęp, można było kupić za symboliczną złotówkę w księgarni specjalizującej się w sprze- daży niezbyt chodliwych tytułów –  książka została przeceniona o  ponad 50 . Jej obecna wartość z pewnością nie wiąże się z brakiem kunsztu pisar- skiego i wiedzy autora, wręcz przeciwnie, mamy tutaj do czynienia z bar- dzo przenikliwym, erudycyjnym studium i, co godne uwagi, napisanym przystępnym językiem. Czyżby ruch anarchistyczny w Polsce nikogo nie interesował chociażby z historycznego punktu widzenia? W czasie, kiedy tzw. lewica wydawała się hołdować prawicowym pa- radygmatom, wszystko jawiło się oczywiste. Wszak to, co z socjalizmem było kojarzone, od razu odrzucane było en bloc ze względu na reżimowe konotacje. Bowiem nie uświadamiamy sobie, że idee anarchistyczne zo- stały w ewidentny sposób wypaczone: naginane mianowicie do utrwale- 2 Ibidem, s. 5–6. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 11 nia nowego ładu społecznego, systemu komunistycznego, przed którym to niebezpieczeństwem przestrzegała lwia część rewolucjonistów. Czyżby nurt sprzeciwu społecznego nie znalazł w Polsce żyznej gleby? A przecież zapominamy lub po prostu tego nie wiemy, że przez prawie całe XIX stulecie już samo słowo „Polak” było synonimem rewolucjonisty i anarchisty3, było nacechowane treściami tyleż pozytywnymi dla uciemię- żonych, co napawało lękiem nieco bardziej konserwatywnie nastawionych do życia notabli. Postać Polaka budziła więc strach, ale przede wszystkim symbolizowała ideały wolnościowo-wywrotowe. Wymazana z map euro- pejskich Polska była inkarnacją walki o swobodę nie tylko dla zmordo- wanego kraju, pojmowanego jako pewna instytucja, ale też wolności dla każdego obywatela bez względu na jego status ekonomiczno-społeczny. Hasło „Vive la Pologne” często zagrzewało lud francuski do buntu, było tak nośnym wezwaniem do oporu, jak nieco później słowa Międzynarodówki, które będą towarzyszyć „wywrotowcom”4. W  czasach nowożytnych ruch Solidarności obudził tego „wichrzycielskiego” ducha, choć dzisiaj jego po- tencjał stracił na rozmachu i rozmył się w licznych rozgrywkach personal- nych. Nie temu zrywowi jednak poświęcona jest niniejsza książka. Nie jest zamiarem autora tej książki historyczne ujęcie anarchizmu, lecz pokazanie, jak literatura francuska – zwłaszcza dramat – odzwierciedla czasy, w których ów ruch przeżywał swój największy rozkwit nad Sekwaną na przełomie XIX i XX wieku. Wybór utworów podyktowany był kryteriami atrakcyjności i aktualności, bo choć napisane zostały zgoła 100 lat temu i dzisiaj mogą, dzięki swojej uniwersalności, bawić, ale i straszyć. Ponowić więc można pytanie, do kogo zwracają się twórcy tej pozycji? Przede wszystkim do miłośnika literatury, teatrologa… Mamy nadzieję, że  przynajmniej w  niewielkim stopniu wypełniona zostanie luka doty- cząca tego okresu, swego rodzaju biała plama na karcie historii literatury francuskiej i  że  czytelnik będzie mógł się zapoznać ze spuścizną teatru sprzeciwu społecznego, który we Francji został odkryty dopiero pod ko- niec XX wieku. Lektura przedstawianych utworów może również zainte- resować historyka, który odnajdzie w nich atmosferę panującą w owych gorących czasach. 3 Por. M. Bernard, « L’usage du mot Pologne dans les textes littéraires français », in: La Fran- ce et la Pologne, histoire, mythes, représentation, PUL, Lyon 2000. 4 Wyrażenie to pojawia się właśnie w tym kontekście rewolucyjnym u wielu pisarzy fran- cuskich, by wymienić tylko najbardziej uznanych i znanych do dzisiaj takich autorów, jak: Hugo, bracia Goncourt, Flaubert, Jarry, Bainville i wielu innych. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego… 12 Prosperita vs biedota Żeby lepiej zrozumieć fenomen pojawienia się teatru sprzeciwu spo- łecznego, nie sposób pominąć czasów, w jakich się on zrodził. A były to czasy kryzysu i  przesilenia, po których można się było spodziewać no- wego, bardziej sprawiedliwego porządku – na tę ufność wskazywały dzieje całej Ludzkości, ale czy słusznie?5 Okres wzmożonej działalności grup anarchistycznych przypada na ostatnie dwie dekady XIX i pierwsze lata XX wieku aż do wybuchu I wojny światowej, zwanej do dziś przez Francuzów jako Grande Guerre (Wielka Wojna). Począwszy od 1875 roku, kiedy to wprowadzono nową konsty- tucję, Francja staje się III Republiką z dwuizbowym parlamentem (Senat i Izba Deputowanych). W tym czasie Republikanie (nie należy mylić z Re- publikanami amerykańskimi) mają wielki wpływ na życie ekonomiczne i  kulturalne państwa, choć do 1905  roku istniały także dość hałaśliwe orientacje monarchistyczne głoszące restaurację dawnego reżimu. Opor- tuniści, jak nazywano umiarkowanych deputowanych, przeprowadzili sprawnie w 1880 roku ustawy antyklerykalne, godząc przede wszystkim w zakony. Wydawało się, że zadano tym samym dotkliwy (lecz nie śmier- telny) cios Kościołowi rzymskokatolickiemu we Francji. Niemniej jednak ugodowe poczynania władzy nie zagłuszyły szalejącego szowinistycznego nacjonalizmu, którego podporą były wartości katolickie. Po upokarzającej klęsce w wojnie z Prusami wielu generałów nie pogodziło się z utratą Lo- taryngii i Alzacji i rozmyślało już o zbrojnym odwecie. Największym rewanżystą z tego okresu był Georges Boulanger6, który nie ukrywał swojej nienawiści do wszelakiego przejawu elementu germań- skiego. Tej atmosferze, wręcz histerycznej, ulegała też większa część lewicy, która wtórowała prawicowym utyskiwaniom militarystycznym –  w  tej kwestii Francuzi nie mylili się co do zamiarów rodaków Goethe’go; to wła- śnie ta spirala wzajemnych nieufności nakręcała machinę wojenną, która wcześniej czy później musiała znaleźć swe ujście w pożodze pierwszego na taką skalę konfliktu światowego. Nie trzeba chyba nadmieniać, że wielu zginęło, a niewielu zrobiło na tym świetny interes, co nie dziwi, gdyż be- 5 Por. Myriam Revault d’Allonnes, La crise sans fin, essai sur l’expérience moderne du temps, Seuil, 2012. 6 Od jego nazwiska powstał ruch polityczny bulanżyzm (fr. boulangisme albo boulange), który na początku swojej działalności zajmował się szpiegostwem na terenach zajętych przez Niemcy. Po śmierci na gruźlicę Marguerity de Bonnemains, Boulanger popełnia samobójstwo strzałem z rewolweru nad grobem swojej kochanki. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 13 neficjenci działań wojennych nie chwytali za broń, tylko zachęcali innych do walki w imię obrony własnego narodu7. Pomimo pewnych, ale trzeba powiedzieć, że  zaledwie kosmetycz- nych, zmian demokratyzujących życie publiczne (m.in. wprowadzenie powszechnej i laickiej szkoły podstawowej, co nie podobało się klerowi, początki swobody prasy, przywrócenie rozwodów), Francja rozpoczęła in- tensywną ekspansję kolonialną – co, zdaniem konformistycznych polity- ków, było historyczną koniecznością. Choć mówiono o niesieniu kaganka oświaty i rozwoju cywilizacji, jak będzie potem powtarzał z dumą Mus- solini podbijając Etiopię, to jednak Francja była niejako zmuszona przez politykę państw ościennych do rozbudowywania swoich latyfundiów na innych kontynentach; obawiano się zwłaszcza Imperium Brytyjskiego, ale i nieukrywanej pazerności Cesarstwa Niemieckiego, które również rościło sobie prawa do posiadania kolonii. Ta zachłanna w  istocie polityka doprowadziła Francję pod koniec XIX wieku do stania się drugim mocarstwem na świecie, choć kolonie fran- cuskie były mniej zasobne w dobra niż te, które pozostawały w rękach bry- tyjskich. Tak więc wszystko szło ku dobremu, takie przynajmniej żywiono nadzieje. Rządy republikanów doprowadziły do wzrostu koniunktury dzięki licznym inwestycjom, m.in. poprzez budowę kolei, tak więc gospo- darka kraju rozwijała się w najlepsze. W okresie od 1880 do 1911 roku Francja zajęła czwarte miejsce w produkcji światowej. Wszystko wskazy- wało, że szybki rozwój państwa przyczyni się też do poprawy sytuacji byto- wej większości Francuzów bez względu na pochodzenie społeczne. Tak się jednak nie stało. Paradoksalnie – wraz ze wzrostem gospodarczym – ludność biedniała, rodziło się coraz mniej dzieci, a  społeczeństwo starzało się. Uprzemy- słowienie miast doprowadziło do znacznego zwiększenia się liczebności klasy robotniczej, która pod koniec XIX stulecia liczyła już ponad 4 mil- iony ludzi, zwłaszcza w  trzech wielkich aglomeracjach (Paryż, Marsylia i  Lyon). Szerzyły się choroby, alkoholizm i  prostytucja. Proporcjonalnie 7 W okresie poprzedzającym konflikt światowy, jak i podczas samej wojny, powstało wiele utworów rewizjonistycznych, ale i pacyfistycznych, oskarżających władze (zwłaszcza po- lityków, generalicję i kler) o krewkie zamiary. Najbardziej wstrząsającym świadectwem był Ogień (1916) Henri Barbusse’a, który wytaczał ciężkie działa przeciwko władzy. Jego brutalne opisy wstrząsnęły opinią publiczną, która karmiona była dotąd ideowymi pobudkami walki w imię obrony narodu przed barbarzyńskim wrogiem. Barbusse otrzy- mał nagrodę Goncourtów, ale z powodu lewicowych przekonań (wkrótce miał wstąpić w szeregi Komunistycznej Partii Francji) jego przeciwnicy oskarżali go o defetyzm. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego… 14 do ożywienia gospodarczego, warunki pracy urągały coraz bardziej godności ludzkiej, wydłużono też czas pracy do 14 godzin dziennie bez odpoczynku w niedzielę, zatrudniano dzieci. Te miejskie skupiska ludzi pozbawionych, pomimo pracy, środków do życia, stały się z czasem siedliskiem groźnej masy, która nie chciała dłużej znosić swojego położenia. Złość rosła, gdyż klasa wyzyskiwaczy nie ukrywała swoich bogactw. W  owej sytuacji nie- równości społecznych powstały pierwsze jednolite związki zawodowe, które doprowadzą już wkrótce do licznych strajków. W wyniku tych działań władza postanowiła skrócić czas pracy (zwłaszcza dzieci i kobiet), ale do względnej równości było jeszcze daleko. Czas na teatr Począwszy od 1880 roku aż do wybuchu I wojny światowej, ludzie te- atru i intelektualiści związani z anarchizmem organizują we Francji spek- takle, w których obnażają prawdziwe oblicze władzy. Zupełnie ignorowany ze względów politycznych teatr sprzeciwu społecznego do pierwszych lat naszego stulecia nie był znany nikomu poza garstką niestrudzonych poszu- kiwaczy, którzy zdecydowali się na opublikowanie w 2001 roku jego trzyto- mowej antologii8. Teatr ten szydzi z każdego przejawu władzy na przełomie XIX i XX wieku. Sięgając po groteskę i konwencję gatunkową farsy, anty- cypując przy tym ekspresjonizm, teatr epicki i  agitprop, dramatopisarze ośmieszają przede wszystkim władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądow- niczą, które kierują się jedynie własnym interesem. Nie oszczędzają też dziennikarzy, wojskowych i  duchowieństwa, a  kobiety-pisarki zwalczają również władzę mężczyzn, kładąc podwaliny pod teatr feministyczny. Sposób przedstawienia obrazu władzy, jaki wyłania się z dramaturgii tego okresu, jest tym bardziej ważny (nie tylko z socjologiczno-społeczno-histo- rycznego, ale i  literaturoznawczego punktu widzenia), iż  do tej pory nie doczekała się ona polskich przekładów, za wyjątkiem kilku dramatów Oc- tave’a Mirbeau. Teatr sprzeciwu społecznego wykorzystywał rozmaite środki ekspresji i takie formy gatunkowe, jak na przykład melodramat, niemniej utwory satyryczne wydają się najbardziej interesującą spuścizną, która, co warte jest podkreślenia, także obecnie nie straciła na swej aktualności. 8 Au temps de l’anarchie, un théâtre de combat : 1880–1914, choix et éditions des textes par J. Ebstein, Ph. Ivernel, M. Surel-Tupin et S. Thomas, Séguier/Archimbaud, 2001, 3. vol. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 15 Od czasów krwawej rozprawy z Komuną Paryską wszystko wskazy- wało na to, że masy pracujące zostały definitywnie ujarzmione przez nowy régime. Nie na długo jednak zapanował „spokój”. Proletariat, coraz biedniej- szy pomimo gospodarczej prosperity kraju, przyglądał się z wściekłością klasie średniej, bogacącej się na pracy jego rąk. Dramatyczna pauperyzacja sprzyjała rozprzestrzenianiu się różnych patologii społecznych, takich jak prostytucja czy alkoholizm. Przeciętny zjadacz chleba nie miał pewności jutra, żył w  norach i  umierał przedwcześnie w  warunkach urągających ludzkiej godności. Poczucie frustracji wynikające z uświadomienia sobie tych niegodziwości skłoni wiele osób do podejmowania prób stworzenia nowego, bardziej sprawiedliwego systemu społecznego. Od 1882 roku, kiedy to wprowadzono amnestię dla paryskich bun- towników, liczne strajki destabilizują Francję, a dwa lata później rozwija się już bujnie ruch związkowy. Anarchizm przeżywa swój rozkwit. Wiele grup anarchistycznych rozważa współpracę z  syndykalistami, a  nawet i  z  socjaldemokracją, choć większość z  nich widzi nadzieję na zmiany jedynie w bezpośredniej aktywności rewolucyjnej, mającej na celu osta- teczne obalenie społeczeństwa kapitalistycznego. Sam termin „anarchia” czy „anarchizm”, któremu brakuje niekiedy spójności teoretycznej9, staje się synonimem chaosu i morderczej przemocy. Niemniej sama etymologia słowa nie posiada krwawych konotacji. To dopiero przeciwnicy anarchii, którzy słusznie się jej obawiali, przedstawiali ją w czarnych, no ale przede wszystkim czerwonych barwach, tak w sensie dosłownym, jak i przeno- śnym. Niektóre odłamy promujące przemoc, rzecz jasna, w  tym prze- świadczeniu znacząco umocniły władzę. Anarchia oznacza jedynie lub 9 Anarchiści, inspirowani Rewolucją Francuską oraz upadkiem ideałów Komuny Pary- skiej, będą nieustannie oscylować między indywidualizmem i komunizmem. Protopla- ści tego ruchu, Pierre-Joseph Proudhon i  jego uczeń Michaił Bakunin, występowali przeciwko państwu, co nie przeszkodziło pierwszemu z nich wziąć udziału w wyborach parlamentarnych w 1848 roku i zostać deputowanym. Odmiennym torem biegła też ewolucja ich myśli. Rosyjski emigrant został anarchistą dopiero po upadku powstania styczniowego w 1864 roku, podczas gdy Francuz przyjął – w drugiej fazie swojej kariery, pomimo zaciekłego antyklerykalizmu – katolicyzm jako narzędzie edukacji i rękojmię moralności społeczeństwa. Piotr Kropotkin, inny uciekinier rosyjski, będzie się skłaniał ku komunizmowi utopijnemu. Anarchiści przeróżnej maści propagować będą rozmaite poglądy i  w  tej różnorodności odnajdywać będą tę chęć wyrażenia wolności. Nie będą więc tworzyć dogmatów, nie będą też wierzyć w nowy ład, ponieważ dostrzegają w świe- cie, jak to uczynił Proudhon, antynomiczne siły, które wiecznie się ścierają, w przeci- wieństwie do syntezy heglowskiej. Dlatego też będą dążyć do doskonałości, mając świa- domość, że sama w sobie doskonałość gdyby tylko była możliwa, musiałaby oznaczać bezruch, czyli śmierć. Z tego to właśnie powodu, trudno jest podać jedną i ostateczną definicję tego ruchu. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego… 16 przede wszystkim odrzucenie rządów, a według Proudhona, to właśnie one przyczyniają się w największej mierze do destabilizacji życia społecznego. Tak więc można mówić o  aspekcie negatywnym, niszczycielskim anarchizmu, ale i  o  aspekcie pozytywnym, związanym z  dążeniem do ustanowienia nowego ładu, opartego na wolności i braterstwie, co jednak nie przeszkadzało zwolennikom ruchu dopuszczać się licznych aktów prze- mocy. Zamachy nie zjednywały anarchizmowi sympatii obywateli. Tym, co łączyło wszystkich zbuntowanych, była nieukrywana niechęć, by nie powiedzieć – nienawiść, do władzy reprezentowanej przez burżuazję, ar- mię i Kościół. Ożywia się znacząco ruch robotniczy. Jules Guesde10 zakłada w 1879 roku Francuską Partię Robotniczą, a trzy lata później Paul Bro- usse11 ze swoimi zwolennikami (tzw. posybilistami12) Federację Robotni- ków Socjalistycznych. Powstają liczne Giełdy Pracy i  pierwsza centrala związkowa (CGT), a w 1905 roku ujrzy światło dzienne Francuska Sek- cja Międzynarodówki Robotniczej (CSFIO), która zapoczątkuje publikację dziennika wydawanego do dziś: L’Humanité. Od czasu represji policyjnych z początku lat dziewięćdziesiątych anar- chiści bardziej będą skłonni do współdziałania ze związkami, dzięki którym będą mogli głośno wyrażać swoją odrazę wobec stetryczałego kapitalizmu. Aby przekonać do swoich ideałów klasy uciemiężone, tworzyć będą różne federacje (Fédérations des bourses de travail) i uniwersytety ludowe (Uni- versités populaires), które staną się dla nich trybuną polityczną. Tam będą wygłaszać swoje płomienne mowy, tam też będą inscenizowane nie mniej żarliwe spektakle. Teatr stanie się dla anarchistów tubą propagandową par excellence, a w oczach władzy uchodził on będzie za broń bardziej śmier- cionośną niż zamachy bombowe13. Pomimo represyjnych działań państwa, 10 Jules Basile Guesde (1845–1922), francuski socjalista, był deputowanym do Zgroma- dzenia Narodowego. 11 Paul Louis Marie Brousse (1844–1912), francuski lekarz, był bezpardonowym zwo- lennikiem strajków generalnych, które, byłoby najlepiej, gdyby rozlały się po całym terytorium państwa. Z Kropotkinem wydawał periodyk w języku niemieckim „Die Ar- beiter-Zeitung”. U kresu życia jego poglądy złagodniały i Brousse stał się propagatorem reformistycznego socjalizmu. Był przeciwnikiem marksizmu, widział w nim zagrożenie dla nowego ładu społecznego, obawiał się krwawej dyktatury. Aż do śmierci pełnił funk- cję dyrektora szpitala psychiatrycznego. 12 Nie mylić z konwulsjonistami jansenistów, którzy uważali, że mają pozwolenie od Boga na popełnianie wszelakich grzechów, jakie sobie można było tylko wyobrazić. 13 O sile teatru przekonał się sam Zola, którego adaptacja sceniczna Germinalu w 1885 roku została zakazana przez władze francuskie. O tym wydarzeniu informował „Tygodnik Ilu- Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 17 nękającego niepokornych twórców ustawicznymi ingerencjami cenzury, powstaje nowy teatr zaangażowany politycznie i społecznie. W mnogości różnych stylów można wyróżnić dwa typy tego teatru. Z jednej strony mamy do czynienia ze sztukami tzw. „edukacyjnymi” lub „z tezą”, w których dominuje ciężkostrawny patos, z drugiej zaś napotkać można perełki groteski antycypujące nadrealizm, a nawet teatr absurdu. Przeważająca część dramatów nie posiada większych wartości artystycz- nych, gdyż były one pisane zgodnie z zapotrzebowaniem chwili i dzisiaj nie byłyby zrozumiałe nawet dla publiczności francuskiej. Charakteryzuje je schematyzm w rysunku postaci: burżuje są zawsze przedstawiani jako oprawcy, a robotnicy jako ofiary. Ten czarno-biały szablon odnajdujemy co prawda również w ówczesnych farsach, lecz to właśnie brak koturnu pozwoli im oprzeć się upływowi czasu. Dygresja o karykaturze Słów kilka należy poświęcić ówczesnej karykaturze, która z pewno- ścią inspirowała oburzonych stanem rzeczy pisarzy, ale i samo pisarstwo przyczyniało się też do powstawania śmiałych obrazków parodystów. A krytyka była ostra, bezpardonowa – czasami trącąca zacietrzewieniem, to prawda – nie obawiała się niczego ani nikogo, nikt ani nic przed nią się nie uchroniło. Gromiono wszelakie przejawy nowoczesnego feudalizmu i czyniono to w dobrej wierze lub też ze zwykłej złośliwości. Można zary- zykować stwierdzenie, że Chrystus z prezerwatywą na członku męskim, autorstwa Willelma, który ukazał się na łamach Libération w 2005 roku, to, jak gdyby powiedzieć, „stonowane naigrywanie się” z  polityki Waty- kanu w kwestiach antykoncepcji i profilaktyki związanej z zatrważającym rozprzestrzenianiem się AIDS. Wprawmy jednak w  ruch wehikuł czasu i przyjrzyjmy się bliżej (ale nie za długo) barwnym i niespokojnym ostat- nim dekadom XIX wieku, po których zostały tyleż kolorowe, co niewy- bredne w przekazie malunki. Karykatura w owych czasach nabrała rozmachu i jak to w jej natu- rze bywa, nie przebierała w  środkach graniczących z  obrazą majestatu strowany”: „sceny buntu robotników, zawieszenia pracy, gwałtów i energicznej wojskowej represji […] mogłyby wywołać wśród wrażliwych widzów paryskiego demos jeden z tych wybuchów namiętności, które później poskromić niełatwo. Teatr jest trybuną działającą bezpośrednio na masy i iskra roztlona grozi pożarem niezwłocznym”, cytujemy za J. Kul- czycką-Saloni, „Naturalizm jako zjawisko ponadnarodowe”, [w:] Naturalizm, Uniwersy- tet Warszawski, Warszawa 1996, s. 25. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego… 18 i gorszącymi „wyrafinowany gust” mieszczaństwa obscenicznościami. Nie ustępowała swoją zadziornością agitacjom anarchistycznym, wszak sami karykaturzyści związani byli często z tym ruchem i nie mieli najmniej- szych oporów, żeby wyrażać, często bezlitośnie, swoje niezadowolenie. Atakowano przede wszystkim trzy główne podpory ówczesnego społe- czeństwa: władzę, wojskowość i  Kościół. Politykom wytykano egoizm i oddalenie się od zwykłego człowieka. Artyści rysują opasłych politykie- rów, którym w głowach pozostawał jedynie ich partykularny interes – czę- sto deputowany porównywany był z  krwiożerczym bankierem, bo i  ten, obok dziennikarza, był reprezentantem znienawidzonej władzy (zdecydo- wana większość anarchistów nie ukrywała swojego antysemityzmu ze względu na obecność Żydów w instytucjach finansowych). Nawiązując do starodawnych rycin karykaturalnych, politycy przedstawiani są jako pełni zdrowia i zawsze uśmiechnięci, podczas gdy upodleni przez wyzyskiwaczy – zawsze wychudzeni do granic możliwości. Generalicja, choć wydaje się zi- diociała, to jednak nie pozbawiona jest energii niszczycielskiej, która zmu- sza biednych, w imię obrony ojczyzny, do dobrowolnego oddania własnego życia – status armatniego mięsa oblige. Bodaj najbardziej spektakularne ataki przypuszczono na przedsta- wicieli wartości duchowych. Ostrzem satyry ugodzeni zostali tak zwykli wiejscy księża, jak i wyżsi rangą oligarchowie. Dostało się i samemu do- wodzącemu zza Spiżowej Bramy. Kolportowano więc obrazki z papieżem, który oddaje swoje święte ekskrementy na cały bezbożny świat przy co najmniej perwersyjnym uśmieszku. Innym razem widzimy go klęczącego w uduchowionym uniesieniu przed kasami pancernymi wypełnionymi po brzegi sztabkami złota. Nietrudno odczytać z niniejszej sceny, iż prawdzi- wym Bogiem dla namiestnika św. Piotra są pieniądze. Nie oszczędzono i  większych świętości. Trójca Święta stale była wyszydzana ku uciesze gawiedzi; wyobrażano ją  sobie jako staruszka obejmującego zidiociałego młodzieńca i ptaka z aureolą. W innym przypadku hostia dosłownie ucieka z ust pewnej prostej kobieciny, której oddech z pewnością nie był świeży. Ciało Chrystusa ucieka więc w  trwodze z  paszczy parafianki nie ukry- wając przy tym swojego obrzydzenia. Ulubioną postacią szyderców była postać Jezusa. Bardziej umiarkowani pokazywali Chrystusa ulatującego do nieba w balonie (Apollinaire wyobrazi sobie później Syna Bożego jako lotnika kołyszącego się w przestworzach), byli też bardziej nieprzejednani, jak Pépin, który w Instytucji eucharystycznej przedstawia Jezusa, wpycha- jącego dławiącemu się apostołowi całą bagietkę, zachęcającego go żywo, by przyjął jego ciało w całości, a nie gryzami. W „Les Corbeaux”, Szatan Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 19 zjawia się i mówi do Odkupiciela: „Mówisz, że nie chcesz zaszczytów ani bogactw. No to zerknij na twojego pomazańca w Watykanie”, na co Chry- stus odpowiada: „A to podła świnia” [sic!]. A sam Bóg przedstawiany był jako poczciwy staruszek, który nie stroni od pijatyk. Nie brakowało jego tysiącletnich atrybutów, takich jak długa broda – niezbyt zadbana zresztą – i jego to karcący, to miłościwy wzrok.  Ta przesada, którą zawsze karmi się karykatura, uchwytna jest rów- nież w tekstach satyrycznych, między innymi w dramatach o rodowodzie groteskowym i farsowym. Pisarze uczynią ze swoich utworów prawdziwie śmiercionośną broń, godzącą w interesy możnych tego świata. I ci ostatni, świadomi siły słowa, obawiać się będą ciętego pióra tak samo, jak ówcze- snych zamachowców. Wszak sam Stéphane Mallarmé napisał: „nie znam bomby innej niż książka”. Potęga farsy W periodyku L’Art social August Linert stwierdza, że sztuka musi być przerażająca, aby była prawdziwa. Ową grozę próbowano wyrazić poprzez przedstawianie konfliktów klasowych na scenie, co miało zachęcać widzów do podjęcia walki z władzą. Sztuki stricte propagandowe, nie wymagające krytycznej recepcji od odbiorcy, cieszyły się wielkim powodzeniem zwłasz- cza wśród robotników. U bardziej wyrafinowanej publiczności większą po- pularność zyskały utwory, demaskujące mechanizmy władzy za pomocą prześmiewczej satyry. Inspiracji poszukiwali pisarze w literaturze dawnej, chętnie sięgając po gatunki wywodzące się ze średniowiecza i  renesansu –  farsę, mora- litet i sottie14. Niekwestionowanym mistrzem farsy był Octave Mirbeau, który zebrał swoje krótkie utwory i opublikował je w 1904 roku u Fasquel- le’a pod wspólnym tytułem Farsy i Moralitety15. Jego Epidemia – „farsa w jednym akcie”, jak informował podtytuł – zo- stała wystawiona 14 maja 1898 roku w Teatrze Antoine’a. Autor, związany z ruchem anarchistycznym, ukazuje na modłę preekspresjonistyczną de- wiacje władzy, która za nic ma swoich obywateli. Pisarz zainspirował się 14 T. Kaczmarek, « Farces et Moralités d’Octave Mirbeau », Poznań 2005, Wydawnictwo Uniwersytetu Poznańskiego. 15 Ze względu na inną tematykę, dwie farsy: Stare dobre małżeństwo i  Kochankowie nie będą tutaj omawiane, choć i w nich można by się dopatrzeć krytyki mieszczańskiej miłości. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego… 20 wydarzeniem, jakie relacjonował podczas swojej pracy reporterskiej. Otóż w czerwcu 1888 roku został wysłany przez „Le Figaro” do Lorientu, gdzie szalała epidemia tyfusu, dziesiątkująca mieszkańców miasta. Ku jego wiel- kiemu zaskoczeniu, miejscowi lekarze nie znajdowali innego środka na powstrzymanie zarazy, jak tylko modły do Świętej Anny i procesje, na któ- rych czele sami kroczyli z zapałem, wraz z innymi śpiewając psalmy. Miej- scowe władze nie odwoływały się wprawdzie do świętości, ale też nie miały bynajmniej zamiaru uchwalić funduszy niezbędnych dla przeprowadzenia prac sanitarnych, gdyż, jak powiada ze śmiertelną powagą jeden z boha- terów sztuki: „Dur brzuszny jest instytucją narodową… Uszanujmy stare francuskie instytucje”16. We wspomnianym artykule Mirbeau, nie przebierając w słowach (za co zresztą będzie odsądzany od czci i wiary), piętnuje jawnie kryminalne zachowania władz cywilnych i  wojskowych, które wbrew swoim wcze- śniejszym obietnicom nie sfinansowały ze środków publicznych dezyn- fekcji szpitali i koszar, miejsc szerzenia się choroby. Ten brak działania wynikał z przeświadczenia, iż choroba dopada jedynie biedotę i niskich rangą żołnierzy, a przecież powołaniem tych ostatnich jest dzielnie umrzeć za ojczyznę. Mięso armatnie musi znać swoje miejsce, kraj przecież je po to „chował”. Nagle następuje zwrot akcji. Dopiero śmierć dwóch ważniej- szych mieszczan zmusiła rajców do zmiany zdania. W Epidemii Mirbeau wykorzystuje ten makabryczny epizod, ale nie zamierza bynajmniej epatować – jak zapewne by tego chciał Catulle Men- dès – obrazami przepełnionymi grozą i trwogą. Wręcz przeciwnie, stosuje –  na kilkanaście lat przed Brechtem – metodę epickiego dystansu, która pozwoli obudzić zmysł krytyczny u  widza. Nie ma więc tu miejsca na żadne emocje, a odbiorca nie identyfikuje się z postaciami. Autor Epidemii preferuje deformację, wyjaskrawiając przywary (w  czym miał wielkiego poprzednika w Molierze) radnych, zachłannych i egoistycznych, którzy nie posiadają nawet imion, a poruszają się w sztuce niczym marionetki, wy- zbyte wszelkich uczuć; tworzy świat absurdalnych dyskursów i górnolot- nych przemów, poza którymi skrywają się pustka i okrucieństwo; ukazuje polityków w jak najgorszym świetle, ponieważ jawią się mu jako upiory lub złoczyńcy, rojący o panowaniu nad innymi17. 16 O. Mirbeau, Epidemia. Farsa w jednym akcie, tłum. J. Raźny, Łódź 2009, Wydawnictwo Biblioteka, s. 49. 17 Jean Genet odwróci te wartości w Balkonie, ukazując klientów domu publicznego, któ- rzy pragną zaspokoić swoje fantazje nie tylko erotyczne. Autor Elle wydaje się stawiać Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego … 21 Zgodnie z doktryną anarchizmu, Mirbeau odrzucał każdy przejaw wła- dzy18. W innych swoich dziełach zniechęcał rodaków do chodzenia do urn, przekonując, że w ten sposób wybierają własnych prześladowców. Prawo do głosu było dla niego – podobnie jak dla Bakunina – maską, za którą kryją się banki, policja i armia19. Akcja Epidemii toczy się w  sali posiedzeń rady miejskiej w  dużym nadmorskim mieście. Od pierwszej sceny wybrańcy ludu przedstawiani są jako kukły, zaabsorbowane jedynie własnymi interesami. Kilku z nich nawet nie uczestniczy w  obradach z  powodu rozmaitych „radosnych tezę, że seksualni zboczeńcy nie są szkodliwi, dopóki ich urojenia są ich prywatnymi zachciankami, tymczasem „reprezentanci społeczeństwa grają swoje role publiczne, co z  jednej strony czyni z  nich hipokrytów, z  drugiej –  ludzi bardzo niebezpiecznych”, (J.L. Styan, Współczesny dramat, Ossolineum, Wrocław 1995, s. 270–271). 18 Mirbeau krytykował ówczesną władzę, ale jako anarchista z krwi i kości obawiał się wszelakiej władzy, nawet tej, a może przede wszystkim tej, która pochodziłaby z Kra- ju Rad. Swój pesymizm wyraził w sztuce Źli pasterze, w której poddał krytyce m.in. rewolucjonistów dążących do przejęcia władzy. Pogląd ten podzielali inni anarchiści. Na przykład Bakunin uważał, że komunizm jest zanegowaniem wolności, że centrali- zacja własności w rękach państwa jest zaprzeczeniem wolności. Jako przykład podawał gorliwego rewolucjonistę, który doszedłszy do władzy, byłby jeszcze gorszy od samego cara. Także Max Stirner nieufnie odnosił się do idei rządów „czerwonych”, uważając, że własność kolektywna środków produkcji nie pozwoli na rozwój indywidualny obywa- tela. Odrzucenie en bloc własności prywatnej spowoduje wchłonięcie jednostki przez bezimienną masę, co byłoby gorsze od ówczesnego mieszczańskiego ładu. Nie mniej pesymistyczną wizję roztaczał Proudhon, który przestrzegał, że  wprowadzenie w  życie projektu państwa komunistycznego zabije człowieka indywidualnego, bo ten rozpłynie się w bezdusznym mechanizmie administracyjnym. 19 Podobnie jak anarchiści, Mirbeau sądził, iż  „nowa demokracja parlamentarna” jest przedłużeniem rządów monarchistycznych. Przeciwko systemowi mieszczańskiemu oponował Stirner, który również widział w  nim kontynuację absolutyzmu; jego zda- niem u  podstaw każdego państwa leży totalitaryzm, ponieważ tłamsi ono jednostkę (czemu nie zaprzeczał nawet sam Lenin). Król został zastąpiony przez mieszczuchów, którzy pozwalali się na jakiś czas „zdetronizować”, by za chwilę znów znaleźć się u wła- dzy. Władza pragnęła legitymizacji dla swoich dewiacyjnych pobudek, dlatego konse- kwentnie przekonywała, iż jest najnaturalniejszym organem sprawiedliwości i opieki nad słabszymi. Miała być gwarantem porządku i  ładu. Buntownicy wiedzieli jednak, iż oprawcy, jak powie Kropotkin, uważają społeczeństwo za dzikusów gotowych do wsze- lakich okrucieństw, o ile tylko zabraknie władzy nad nim (krytyka ta dotyczyła również Kościoła, który zdaniem anarchistów, przestrzegał przed pogaństwem, bo bez Boga, jak mieli mówić dostojnicy, każdy będzie wyrzynał każdego). Zdaniem Proudhona wybory w rękach niewykształconych obywateli przynoszą korzyści jedynie wielkiej finansjerze i koalicji baronów, dlatego też państwo nie zajmowało się edukacją społeczeństwa. Ma- latesta, który niewątpliwie antycypuje psychoanalizę, mówił o strachu przed wolnością, strachu który miałby tkwić w nieświadomości polityków. Podążając za tą myślą, można by dodać, iż podobny strach powinien także być udziałem poddanych, którzy w obawie przed chaosem zawierzają swe życie nienasyconym mocarzom i przed tym właśnie zda- je się przestrzegać autor Złych Pasterzy, kiedy zachęca do absencji wyborczej. Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego…
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Anarchia i francuski teatr sprzeciwu społecznego 1880‒1914. Antologia przekładów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: