Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00334 020276 17743854 na godz. na dobę w sumie
Ani tryumf, ani zgon - ebook/pdf
Ani tryumf, ani zgon - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 47
Wydawca: Nowy Świat Język publikacji: polski
ISBN: 83-7386-100-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Książka jest krytyczną analizą obiegowo funkcjonujących opinii, nie pozbawioną jednak życzliwości i zrozumienia dla ludzi uwikłanych w historię. Autor przywołuje fakty historyczne, które wśród apologetów Powstania są pomijane, przemawia głosem tych, którzy w Powstaniu zginęli, i którym nigdy nie dano szansy oceny zrywu, jego celowości i sensu. W czterech esejach autor rozwija szereg wątpliwości wobec racji przemawiających na rzecz decyzji o rozpoczęciu Powstania, demistyfikuje optymistyczne hasła okolicznościowe i polemizuje z romantyczną legendą.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

  Tomasz Łubieński  Ani tryumf(cid:481) ani zgon  Szkice o Powstaniu Warszawskim    I GODZINA „W” 1 sierpnia 2004 Społeczny sukces uroczysto(cid:286)ci zacz(cid:261)ł si(cid:266) od dobrze pomy(cid:286)lanego przygotowania. Okazało si(cid:266) raz jeszcze, (cid:298)e (cid:286)rodki komunikacji masowej nie s(cid:261) złem same przez si(cid:266). Mog(cid:261) doskonale słu(cid:298)yć równie(cid:298) dobrej sprawie. Od paru miesi(cid:266)cy przypominano Warszawie o rocznicy Powstania. I to niekoniecznie ksi(cid:261)(cid:298)k(cid:261) czy dyskusj(cid:261). Równie(cid:298) outdoor. (cid:285)wietnym pomysłem było umieszczenie na szybach przystanków fotograficznych dwukolorowych sylwetek powsta(cid:276)ców. Obok teksty wierszy czy piosenek z tamtych dni. Sam byłem (cid:286)wiadkiem (wi(cid:266)c anegdota prawdziwa), jak na ten widok zareagowali agresywnie wygoleni chłopcy z puszkami „Lecha” w gar(cid:286)ci. – Ty – powiedział jeden tak zwany łysy do drugiego łysego. – Zobacz, oni byli w naszym wieku. Pomijam towarzysz(cid:261)cy wypowiedzi bluzg, bo nie miał zwi(cid:261)zku z jej tre(cid:286)ci(cid:261). Sam fakt, (cid:298)e zwrócili uwag(cid:266), mało tego, (cid:298)e odnie(cid:286)li si(cid:266) do swoich rówie(cid:286)ników sprzed kilkudziesi(cid:266)ciu lat, wydał mi si(cid:266) obiecuj(cid:261)cy. (cid:297)e (to ju(cid:298) dodam od siebie, na kredyt) odczuli jak(cid:261)(cid:286) ł(cid:261)czno(cid:286)ć z tamtymi wyobra(cid:298)onymi na szybie. Co ewentualnie, ich (cid:298)ywych, choćby przez sekund(cid:266) skłoni do zastanowienia si(cid:266) nad sob(cid:261), niekoniecznie krytycznie, mo(cid:298)e przeciwnie, z uczuciem ulgi. Kiedy doczekali si(cid:266) swojego autobusu przeczytałem co dokładnie wydrukowano na przystanku. Utwór jednego z bohaterów Powstania, Zbigniewa Jasi(cid:276)skiego, pseudonim „Rudy”. Był tam wers: „Niechby całe miasto spłon(cid:266)ło”. Oto „Rudy” w imieniu wła(cid:286)ciwie narodu, a ju(cid:298) na pewno w imieniu Warszawy, ofiaruje miasto na całopalenie. I jeszcze: „Ta ofiara nie b(cid:266)dzie daremn(cid:261)”. Takie (cid:298)yczenie, taka pewno(cid:286)ć. Dla mnie punkt wyj(cid:286)cia do rocznicowych rozwa(cid:298)a(cid:276). Na kilka dni przed obchodami na mie(cid:286)cie pojawiły si(cid:266) plakaty podnosz(cid:261)ce ten wła(cid:286)nie problem pami(cid:266)ci pokole(cid:276). Oto nasi młodzi współcze(cid:286)ni, rozmaicie poubierani, modnie uczesani albo nie uczesani, a na ramieniu biało-czerwona opaska. Tylko po co ten podpis: „Umierali w sło(cid:276)cu” - co on ma wła(cid:286)ciwie oznaczać? Rozplakatowano program uroczysto(cid:286)ci z powsta(cid:276)cz(cid:261) kotwic(cid:261) i zapowied(cid:296) ksi(cid:261)(cid:298)ki Normana Daviesa Powstanie 44 (tytuł mickiewiczowski). Radio i telewizja umiej(cid:266)tnie stopniowały rocznicowe napi(cid:266)- cie. Na ulicy Przyokopowej, w letnim kurzu i ulewie szykowano Muzeum Powstania Warszawskiego z wykorzystaniem starej fabrycznej architektury. Otworzył Muzeum 31 lipca prezydent Warszawy Lech Kaczy(cid:276)ski, człowiek wychowany w powsta(cid:276)czej tradycji, dla którego sze(cid:286)ćdziesi(cid:266)ciolecie Powstania było spraw(cid:261) osobistej ambicji politycznomoralnej. Ksi(cid:261)(cid:298)ka Daviesa (podobno w ci(cid:261)gu kilku dni sprzedano trzydzie(cid:286)ci tysi(cid:266)cy egzemplarzy) zrymowała si(cid:266) z wej(cid:286)ciem Polski do Unii Europejskiej. Davies odniósł zresz- t(cid:261) trudny mi(cid:266)dzynarodowy sukces: udało mu si(cid:266), jak (cid:298)adnemu dot(cid:261)d z przyjaciół Polski, dowie(cid:286)ć, (cid:298)e jej dzieje, tym razem Powstanie, nale(cid:298)(cid:261) do wspólnej historii. Ulice wakacyjnej Warszawy opanowali zaproszeni przez miasto stołeczne kombatanci. Odprasowane opaski, biało-czerwone wst(cid:261)(cid:298)eczki, a w kieszeniach lekarstwa na ka(cid:298)d(cid:261) imprez(cid:266). Najwidoczniejsi ci z Zachodu, umundurowani w granatowe marynarki typu klubowego, jasne spodnie, anglosaskie w stylu berety albo fura(cid:298)erki, dystynkcje, odznaczenia. Oraz harcerki i harcerze Rzeczypospolitej w strojach organizacyjnych. Spotkały si(cid:266) szcz(cid:266)(cid:286)liwie dwa odległe od siebie, na ile biologia pozwala, pokolenia. Wiadomo: w relacje ojców i synów wpisany jest konflikt, bunt i jego poskramianie. S(cid:261)siednim generacjom wolno mieć z natury odmienne racje, inne (cid:298)ycie. Miło(cid:286)ć rodzicielska bywa agresywna. A czwarte przykazanie brzmi: „Czcij ojca swego i matk(cid:266) swoj(cid:261)”, bo widocznie cz(cid:266)sto jest inaczej. Zreszt(cid:261) ka(cid:298)de przykazanie postawione zostało przeciw ludzkim skłonno(cid:286)ciom – słabo(cid:286)ciom. W tym wypadku synowie niekoniecznie przyjmowali za swoj(cid:261) legend(cid:266) Powstania. „Mój ojciec był bohater, a my jeste(cid:286)my nic” – mówił Stary Aktor na pustej scenie jeszcze w finale Wyzwolenia Wyspia(cid:276)skiego (chodziło o Powstanie Styczniowe). Ale równie(cid:298) taki hołd poł(cid:261)czony z nisk(cid:261) samoocen(cid:261) bywa psychologicznie ryzykowny. Kompleks syna wobec ojca mo(cid:298)e zamiast podziwu przerodzić si(cid:266) w pretensj(cid:266). (cid:297)e ojciec (teraz ju(cid:298) o Po- wstaniu Warszawskim) nie potrafił w swoim zniewolonym powojennym (cid:298)yciu sprostać legendzie. (cid:297)e łudził si(cid:266) luksusowo, dawał si(cid:266) strofować, mylił si(cid:266) w t(cid:266) czy w tamt(cid:261) stron(cid:266). (cid:297)e za mało opowiedział. (cid:297)e przynudzał. (cid:297)e skrywał swoj(cid:261) przeszło(cid:286)ć, swoj(cid:261) rol(cid:266), albo (cid:298)e j(cid:261) mistyfikował. (Być mo(cid:298)e syn domy(cid:286)li si(cid:266) po latach, (cid:298)e ojciec nie chciał swoim do(cid:286)wiadczeniem obci(cid:261)(cid:298)ać bliskich, którzy musz(cid:261) sprostać innej sytuacji). Ale tegorocznymi weteranami opiekowało si(cid:266) ju(cid:298) pokolenie wnuków. Wyra(cid:296)na staro(cid:286)ć i oczywista młodo(cid:286)ć potrafi si(cid:266) przy takich nadzwyczajnych okazjach bezinteresownie porozumieć. To doro(cid:286)li, uwikłani w (cid:298)ycie, stwarzaj(cid:261) problemy swoim nast(cid:266)pcom i poprzednikom. Młode rami(cid:266) w harcerskim mundurku, kubek wody podany z czuł(cid:261) atencj(cid:261), upewni(cid:261) starego (cid:298)ołnierza skuteczniej ni(cid:298) przemówienia, fanfary i telebimy, (cid:298)e sze(cid:286)ćdziesi(cid:261)t lat temu nie tylko miał racj(cid:266), ale (cid:298)e tamta walka, jak widać i słychać dookoła, pomy(cid:286)lnie si(cid:266) sko(cid:276)czyła i (cid:298)e było dla kogo walczyć. Bo, to chwila patosu, zachód i wschód sło(cid:276)ca s(cid:261) najpi(cid:266)kniejsze. Rocznica 2004 przyćmiła uroczysto(cid:286)ci pi(cid:266)ćdziesi(cid:266)ciolecia wybuchu Powstania, które obchodzono przecie(cid:298) podobnie w wolnym kraju. Przewodniczył prezydent Wał(cid:266)sa. Przyjechał prezydent Niemiec Roman Herzog, zaproszono (cid:298)yczliwego Polsce prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, ale taktownie (trzeba to zrozumieć) nie przybył do Warszawy. A weteranów było o dziesi(cid:266)ć lat wi(cid:266)cej ni(cid:298) dzisiaj. (Pomy(cid:286)lmy tylko, jak to szybko idzie: podczas kolejnej wa(cid:298)nej rocznicy 75-lecia Powstania najmłodsi weterani b(cid:266)d(cid:261) mieli po dziewi(cid:266)ćdziesi(cid:261)t lat). W mi(cid:266)dzyczasie ojcom-powsta(cid:276)com podrosły wnuki, która to zachwalana tutaj relacja dziadek-wnuk, sprzyja legendzie. Ale legenda jest tylko, bardzo wa(cid:298)n(cid:261) zreszt(cid:261), cz(cid:266)(cid:286)ci(cid:261) prawdy. Tak, cz(cid:266)(cid:286)ci(cid:261), która niewiele kosztuje, ale przydaje si(cid:266) do (cid:298)ycia. Oczywi(cid:286)cie nie nale(cid:298)y, nawet nie wypada, pytać o cen(cid:266) Powstania jego uczestników: odpowiedzieli ju(cid:298) w swoim czasie raz na zawsze. A nawet je(cid:286)li potem ten czy ów, ju(cid:298) po fakcie, zastanowił si(cid:266) nad swoj(cid:261) wcze(cid:286)niejsz(cid:261) odpowiedzi(cid:261), to dobroczynny mechanizm ludzkiej pami(cid:266)ci zachowa wspomnienie nadziei, na któr(cid:261) zawsze mo(cid:298)e si(cid:266) powołać, zwłaszcza tych pierwszych chwil powsta(cid:276)czej wolno(cid:286)ci. Pomo(cid:298)e zblakn(cid:261)ć obrazom kl(cid:266)ski i załamania. Ci, którzy do(cid:298)yli wolno(cid:286)ci, a(cid:298) po rado(cid:286)ć rocznicowego dnia, maj(cid:261) (cid:286)wi(cid:266)te prawo być dumni. Ale wi(cid:266)kszo(cid:286)ć ju(cid:298) poległa albo pomarła: udział w Powstaniu nie tylko pokomplikował, ale przykrócił (cid:298)ycie niejednemu. Oni milcz(cid:261). Wi(cid:266)c cz(cid:266)sto zbyt efektownie przemawia si(cid:266) za nich, bo zapewne sporo w(cid:286)ród owych milczków znalazłoby si(cid:266) mizantropów, sceptyków, malkontentów, które to słabo(cid:286)ci ludzkie wytykano z okazji podniosłej rocznicy. Dlatego warto si(cid:266) o nich upomnieć: gin(cid:266)li bez ró(cid:298)nicy, jak bojowcy, którzy nie znaj(cid:261) podobno waha(cid:276) i trwogi. A mo(cid:298)e nawet łatwiej: głupio im było za swoje grymasy czy wahania. I chcieli, komu wła(cid:286)ciwie – chyba głównie sobie – udowodnić, (cid:298)e s(cid:261) w porz(cid:261)dku. A skoro trzeba im było a(cid:298) takiego ostatecznego (cid:286)wiadectwa swojej amor patriae, to mo(cid:298)e naprawd(cid:266) (tak mogli my(cid:286)leć) nie warto upierać si(cid:266) przy swoim inteligenckim (mentalnie, nie klasowo) bytowaniu. Dla kontrastu zdarzało si(cid:266), (cid:298)e niektórzy przedstawiciele powsta(cid:276)czej elity uznali swe (cid:298)ycie i zdrowie za zbyt cenne dla kraju, aby nim lekkomy(cid:286)lnie szafować. Ostatnich obro(cid:276)ców Mokotowa, którzy przeszli kanałami do (cid:285)ródmie(cid:286)cia witały (jest taka relacja) ironiczne u(cid:286)miechy eleganckich oficerów i dociekliwe pytania, dlaczego (cid:298)e(cid:286)cie si(cid:266) wycofali? Z wysoko(cid:286)ci sze(cid:286)ćdziesi(cid:261)tej rocznicy szydzi znany felietonista z tych wszystkich, którzy „dzi(cid:286) jeszcze uwa(cid:298)aj(cid:261) Powstanie Warszawskie za bezsensowne, głupie, a nawet zbrodnicze”. Nie od rzeczy byłoby przypomnieć, (cid:298)e najci(cid:266)(cid:298)sze oskar(cid:298)enia przeciw autorom Powstania wytaczał generał Anders. Wielu uczestników i badaczy „dzi(cid:286) jeszcze” krytykuje decyzj(cid:266) i przebieg Powstania. Nie było ono przecie(cid:298) oczywiste, jak si(cid:266) to tylko wydaje dzisiejszym bezinteresownym apologetom, skoro na ostatniej przed wybuchem naradzie sztabowej w pełnym składzie głosowano remisowo. Pi(cid:266)ć za, pi(cid:266)ć przeciw (w danych okoliczno(cid:286)ciach) Powstaniu. Potem zagrała insurekcyjna niecierpliwo(cid:286)ć, patriotyczne napi(cid:266)cie, osobiste ambicje, bez których nie ma polityki i jej przedłu(cid:298)enia – wojny. Tylko kiedy dzisiejsi harcerze pomagaj(cid:261)cy weteranom dorosn(cid:261), być mo(cid:298)e nie wystarczy im oczywisto(cid:286)ć. Wszystko co zbyt rocznicowe, oficjalne, przestaje być dla młodych, wolnych ludzi atrakcyjne. My(cid:286)l(cid:266), (cid:298)e ju(cid:298) dzisiaj rówie(cid:286)nicy harcerskich wolontariuszy w znacznej liczbie, choćby przez przekor(cid:266), dystansuj(cid:261) si(cid:266) wobec Powstania. Bo młodzie(cid:298) w ogóle nie przepada za lekcj(cid:261), zwłaszcza namaszczon(cid:261). Je(cid:286)li pami(cid:266)ć o Powstaniu prze(cid:298)yła tak autentycznie sze(cid:286)ćdziesi(cid:261)t lat, to w znacznej mierze dlatego, (cid:298)e wci(cid:261)(cid:298) były z ni(cid:261), ogl(cid:266)dnie mówi(cid:261)c, kłopoty. Władza ludowa nie tylko t(cid:266)piła Powstanie, ale próbowała odebrać mu wielk(cid:261) rol(cid:266), najch(cid:266)tniej zatrzeć w ludzkiej pami(cid:266)ci. Bez powodzenia, wi(cid:266)c Powstanie stało si(cid:266) dla władzy problemem. Jak zreszt(cid:261) wiele spraw, z którymi borykała si(cid:266) przez cały czas swego panowania. Ko(cid:286)ciół, handel, wie(cid:286) dla przykładu. A z historii najnowszej wymie(cid:276)my Katy(cid:276), 17 wrze(cid:286)nia, wła(cid:286)nie Powstanie Warszawskie. Ale z tej listy Katy(cid:276) w ogóle nie mógł być rozpatrywany, bo nie istniała (cid:298)adna zbrodnia radziecka, tylko niemiecka. I koniec. Kto zaczynał spraw(cid:266) katy(cid:276)sk(cid:261) w(cid:286)ród bli(cid:298)ej nieznajomych, postrzegany był jako wariat, prowokator, niebezpieczny dla otoczenia straceniec. I nie bez powodu. Do(cid:286)ć, (cid:298)e Katy(cid:276) przez kilkadziesi(cid:261)t lat nie funkcjonował publicznie, jako biała, to znaczy czerwona plama. Co innego 17 wrze(cid:286)nia. Tu ju(cid:298) nikt nie mógł zaprzeczyć faktom, pleniło si(cid:266) wi(cid:266)c kłamstwo interpretacyjne, równie uporczywe, jak mało przekonuj(cid:261)ce. Bo trudno było wytłumaczyć człowiekowi o jakiej takiej inteligencji i przyzwoito(cid:286)ci, (cid:298)e pakt Ribbentrop-Mołotow i jego naturalna konsekwencja w postaci wkroczenia Armii Czerwonej do Polski miała inne, prócz zbójeckiego, uzasadnienie. Natomiast wokół Powstania i z Powstaniem toczono gr(cid:266). Od pocz(cid:261)tku. Brutaln(cid:261), oczywi(cid:286)cie. Podst(cid:266)pn(cid:261), jak najbardziej. Prowadzono dyskusje, nawet je(cid:286)li były to pseudodyskusje, bo zawsze kwestia nieudzielenia Powstaniu pomocy pozosta- wała w niedomówieniu. Ale je(cid:286)li wbrew słusznym z pewno(cid:286)ci(cid:261), niekiedy, niestety, niewykonalnym zasadom prawa rzymskiego, mówi si(cid:266) tylko cz(cid:266)(cid:286)ć prawdy, a nie cał(cid:261) prawd(cid:266), to jednak jest w tym nadzieja przeciwko nieprawdzie totalnej, bo przynajmniej co(cid:286) prawdziwego ocaleje. I nawet ta niepewna, ułomna prawda jest widoczna, odró(cid:298)nialna. Trzeba si(cid:266) tylko starać, aby si(cid:266) rozszerzała i pogł(cid:266)biała. A to, co si(cid:266) zakłamuje, byle nie unicestwia, mo(cid:298)na czujnie, poluj(cid:261)c na dobr(cid:261) okazj(cid:266), odkłamać. Autorem wst(cid:266)pu do albumu fotograficznego, który wkrótce po wojnie po(cid:286)wiecono ruinom Warszawy, jest Kazimierz Brandys. Przeciwstawia si(cid:266) dowództwu Powstania, opiewa bohaterstwo walcz(cid:261)cych. I taka b(cid:266)dzie, z ró(cid:298)nymi odmianami i niuansami, przez czterdzie(cid:286)ci lat z gór(cid:261), linia oficjalna. Ró(cid:298)nicuj(cid:261)ca. Dowództwo z rz(cid:261)dem londy(cid:276)skim w tle. Oraz (cid:298)ołnierzy Powstania i lud warszawski, z którego si(cid:266) wywiedli. Ale przynajmniej j(cid:266)zyk Brandysa jest przyzwoity. Co innego wła(cid:286)ciciele Polski Ludowej, wcale niekoniecznie stalinowcy. Taki Gomułka, który dziesi(cid:266)ć lat pó(cid:296)niej otrzymał rekordowe poparcie narodu (tylko Jan Paweł II i Lech Wał(cid:266)sa go prze(cid:286)cign(cid:266)li) ju(cid:298) wtedy wyra(cid:298)ał si(cid:266) o Powstaniu nienawistnie. Dla niego było dziełem sanacyjno-oenerowskich awanturników (i któ(cid:298) by (cid:286)miał mu to wypomnieć w pa(cid:296)dzierniku 1956 roku). Zreszt(cid:261) wszyscy o tym zapomnieli, ale on, m(cid:286)ciwy i małoduszny, nie zapomniał, (cid:298)e mimo swoich niebezpiecznych, partyjnych pora(cid:298)ek, które przysporzyły mu takiej popularno(cid:286)ci, rz(cid:261)d londy(cid:276)ski był jego pierwszym rywalem, a swoj(cid:261) władz(cid:266) zawdzi(cid:266)czał obcej armii. I dlatego nie odpowiedział nawet na list dowódcy Powstania, generała „Montera”, który chciał wrócić do kraju, chciał po prostu umrzeć w Polsce i, aby mieć tak(cid:261) mo(cid:298)liwo(cid:286)ć, deklarował w owym li(cid:286)cie poparcie dla nowej, ludowodemokratycznej ojczyzny. Plugawy j(cid:266)zyk, którego symbolem stało si(cid:266) wyra(cid:298)enie „AK – zapluty karzeł reakcji”, zapo(cid:298)yczono z najgorszej radzieckiej propagandy. W chamski sposób wypowiadał si(cid:266) o Powstaniu premier Edward Osóbka-Morawski, który przeszedł do historii jako przystojny figurant. Porucznik Zenon Kliszko z AL stwierdzał, (cid:298)e ppłk „(cid:297)ywiciel” poddał (cid:297)oliborz Niemcom, (cid:298)eby tylko nie poł(cid:261)czyć si(cid:266) z berlingowcami. Michał Rola-(cid:297)ymierski, legionista, zawodowy oficer, skompromitowany w aferze korupcyjnej, awansowany na dowódc(cid:266) Armii Ludowej, wreszcie marszałek Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, (cid:286)wiadomie kłamał, (cid:298)e Bór-Komorowski uciekł z Warszawy. W tej propagandzie nie szcz(cid:266)dzono równie(cid:298) słowa „Targowica”, co miało szczególny smak i zapach w ustach ludzi, których w do(cid:286)ć powszechnym odczuciu uwa(cid:298)ano za spadkobierców tej niesławnej tradycji. Prócz bezpo(cid:286)rednich szkód, które lata indoktrynacji, szczególnie silnej stalinowskiej, wyrz(cid:261)dziły społecze(cid:276)stwu, zwłaszcza młodemu, miała ona jeszcze jeden uboczny skutek. Otó(cid:298) w przyzwoitym towarzystwie Powstania nale(cid:298)ało bronić w cało(cid:286)ci, jako pomysł i wykonanie. Wyostrzył si(cid:266) rodzaj patriotycznej poprawno(cid:286)ci, wtórnej cenzury. Obie przetrwały okoliczno(cid:286)ci, które były przyczyn(cid:261) ich zaistnie- nia. (cid:297)yj(cid:261) nadal własnym (cid:298)yciem i były doskonale widoczne podczas rocznicy. Tak jakby rozwa(cid:298)anie Powstania, pytanie nie tylko o przyczyny, ale równie(cid:298) skutki, było czym(cid:286) niestosownym. Okazuje si(cid:266), (cid:298)e w niewdzi(cid:266)cznych latach pami(cid:266)tano o Powstaniu, dyskutuj(cid:261)c o nim. Ukazywały si(cid:266) w miar(cid:266) dopuszczalnej mo(cid:298)liwo(cid:286)ci wa(cid:298)ne i popularne ksi(cid:261)(cid:298)ki: Kamienie na szaniec, Przemarsz przez piekło. Ju(cid:298) po Pa(cid:296)dzierniku wydano dwa wa(cid:298)ne opracowania wojskowej historii Powstania: Kirchmayera w „Ksi(cid:261)(cid:298)ce i Wiedzy” i Borkiewicza „PAX-ie”. To ostatnie dzieło ma rang(cid:266) (cid:296)ródła historycznego. Korzystał z niego m.in. obiektywny niemiecki historyk Powstania von Krannhals, którego ksi(cid:261)(cid:298)ka powinna być ju(cid:298) dawno przetłumaczona. Oczywi(cid:286)cie w dziełach Kirchmayera i Borkiewicza, według przywoływanej zasady (prawda, chocia(cid:298) niecała prawda, ale przynajmniej cz(cid:266)(cid:286)ć prawdy) nie była zbytnio dotykana postawa radziecka i PKWN-owska wobec Powstania. Tym bardziej w fachowej, wojskowej analizie Powstanie przedstawia si(cid:266) jako czyn bohaterski, ale pozbawiony szans powodzenia. „PAX” zreszt(cid:261), niezale(cid:298)nie od swej politycznej roli w PRL-u, ma wobec pami(cid:266)ci Powstania wybitne zasługi. Opublikował m.in. wiersze Tadeusza Gajcego, najwi(cid:266)kszego poety „Sztuki i Narodu”, które stanowiły okupacyjn(cid:261) tradycj(cid:266) stowarzyszenia. Powstaniec-akowiec (podobnie jak andersowiec z drugiego korpusu) stał si(cid:266) legend(cid:261), sekssymbolem lat 40 i 50. Romantyczny, owiany tajemnic(cid:261), troch(cid:266) wykl(cid:266)ty. I pi(cid:266)kny. AL-owiec czy berlingowiec nie miał przy nim (cid:298)adnych szans. Chodził tamten w berecie (andersowskim), bluzie z angielskiego battle-dressu, co było troch(cid:266) manifestacj(cid:261), troch(cid:266) konieczno(cid:286)ci(cid:261), modne ubieranie si(cid:266) po wojnie nie było łatwe. „Wysoki, szeroki w barach” – taki przetrwał w piosence Jacka Kaczmarskiego. Wajda w swoim czasie uczcił Powstanie Kanałem, a potem uszlachetniaj(cid:261)c Popiół i diament, dodał do AK- owskiej legendy słynne ciemne okulary Cybulskiego. W ten sposób skomunikował ze sob(cid:261) tragiczne wojenne i o ćwierć wieku młodsze, konsumpcyjne w ramach PRL-owskiego ubóstwa, pokolenie. Ale to raczej okupacja, kiedy wróg był jednoznaczny, a przyszło(cid:286)ć dost(cid:266)pna nadziei, ni(cid:298) Powstanie z jego przekl(cid:266)tymi pytaniami o cen(cid:266), sen i nie doczekan(cid:261) alianck(cid:261) pomoc, stało si(cid:266) sceneri(cid:261) filmów paradokumentalnych (Akcja pod Arsenałem) i serialowych. Trzeba te(cid:298) oddać sprawiedliwo(cid:286)ć Kolumbom Romana Bratnego. Łatwo im wiele zarzucić, zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia. Przez wiele lat podtrzymywały legend(cid:266) powsta(cid:276)czego pokolenia, w sposób zbli(cid:298)ony do prawdy, na ile było to podówczas mo(cid:298)liwe. Temat Powstania stanowił wyzwanie dla uczciwych historyków w ich obowi(cid:261)zkowych zmaganiach z manipulacj(cid:261), a tak(cid:298)e, co bywało przykre, popularnym mitom. Powstanie stało si(cid:266) przedmiotem opozycyjnej edukacji, jak cała najnowsza historia. Pojawiło si(cid:266) równie(cid:298) w rozgrywkach partyjno-rz(cid:261)dowych. Poniewa(cid:298) władza, odk(cid:261)d pozbawiona otwartej przemocy, niepewna swego, starała si(cid:266) na swoj(cid:261) miar(cid:266) uwiarygodnić. Weteranów kokietowano selektywnymi przywilejami, a w ZBOWID-zie spotkali si(cid:266) ludzi, którzy nie mieli sobie nic do powiedzenia, a raczej mieliby zbyt wiele: ci, którzy siedzieli i którzy sadzali. Mimo represji czy fałszów pami(cid:266)ci pozwalano sobie na luksus dyskutowania równie(cid:298) niewygodnych prawd. Zaraz po wojnie, kiedy tropiono AK-owców, Jan Józef Szczepa(cid:276)ski napisał wa(cid:298)ne opowiadanie Buty, o tym, (cid:298)e zło nie omin(cid:266)ło dzielnych partyzantów. W okresie neutralizowania przez lukrowanie pami(cid:266)ci Powstania Warszawskiego Miron Białoszewski wydał swój Pami(cid:266)tnik, gdzie opisał Powstanie nie bohaterskie, widziane oczyma człowieka przera(cid:298)onego. Zastanawiaj(cid:261)ce, (cid:298)e dzisiaj, kiedy mo(cid:298)na powiedzieć wszystko bez obawy, (cid:298)e mo(cid:298)e to komu(cid:286) zaszkodzić i ka(cid:298)dy ma do tego prawo, Powstanie si(cid:266) obchodzi, ale Powstania si(cid:266) nie dyskutuje. Ostatni raz przydało si(cid:266) ju(cid:298) ćwierć wieku temu „Solidarno(cid:286)ci”, jako tradycja i do(cid:286)wiadczenie. Brano z Powstania lekcj(cid:266) odwagi i lekcj(cid:266) rozwagi. Czyli jakby za Powstaniem i przeciw Powstaniu. Twórczy dylemat, który Edmund Osma(cid:276)czyk zaraz po wojnie wyraził prostym wierszem: „Przeklnie rozum tysi(cid:261)ckroć Powstanie, serce ujrzy tysi(cid:261)ckroć je w glorii”. Słu(cid:298)by publicystyczne PRL zajmowały si(cid:266) Powstaniem w złej wierze, nie maj(cid:261)c po temu moralnego prawa. Gorzej, (cid:298)e posługiwały si(cid:266) nie tylko kłamstwem, prawd(cid:261) równie(cid:298), w zmiennych proporcjach. Istotnie, Powstanie skierowane było politycznie przeciw PKWN-owi, ostrzegawczo wobec Armii Czerwonej. Faktycznie nie zadbano o jego dyplomatyczn(cid:261) osłon(cid:266). Na dobr(cid:261) spraw(cid:266) nic konkretnie nie uzgodniono z aliantami. (Inna rzecz, czy by to cokolwiek pomogło). Niew(cid:261)tpliwie rzucono na szaniec pi(cid:266)kne pokolenie. Rzeczywi(cid:286)cie, jak (cid:286)wiadczy o tym wiersz Zbigniewa Jasi(cid:276)skiego (cid:297)(cid:261)damy amunicji, Powsta(cid:276)ców denerwował nadawany z Londynu jako sygnał audycji dla nich i o nich, katastroficzny Chorał Ujejskiego. Amunicji było na trzy-cztery dni, bezcenne ilo(cid:286)ci broni wysłano z Warszawy w teren: nie planowano wówczas „Burzy” w Warszawie. A potem nadszedł 1 sierpnia i rozkaz – Godzina „W”. Ale dzi(cid:286) – współcze(cid:286)nie przyj(cid:266)ło si(cid:266) zbyt łatwo, (cid:298)e wszystkie mo(cid:298)liwe bł(cid:266)dy popełniono w imi(cid:266) wolno(cid:286)ci, która rozgrzesza ze wszystkiego. Tak jak niektórzy uwa(cid:298)aj(cid:261), (cid:298)e wszystko rozgrzesza miło(cid:286)ć. Wi(cid:266)c nie mamy dyskusji o Powstaniu. Bardzo by si(cid:266) przydała w nowej europejskiej sytuacji. Zamiast, słyszałem straszne głupstwa à propos, wypowiadane publicznie. Oto Europa powinna, pami(cid:266)taj(cid:261)c o Powstaniu, mieć si(cid:266) na baczno(cid:286)ci, bo z Polakami nikomu nie pójdzie tak łatwo. Je(cid:298)eli takie ma być nasze zaplecze emocjonalne dla nieuniknionych targów o miejsce bryndzy i oscypka na europejskich straganach... Czy takie ma być przesłanie dla Europy, nasze europejskie wiano? Obawiam si(cid:266), (cid:298)e sprawa mo(cid:298)e okazać si(cid:266) handlowo delikatniejsza, bo jest trudniejsza ni(cid:298) przeprosiny, których tak ch(cid:266)tnie wysłuchujemy. (cid:297)eby nas przepraszali nie tylko wrogowie, ale po kolei alianci, cała wielka czwórka. Mno(cid:298)(cid:261) si(cid:266) recenzje, kto nas ju(cid:298) i jak przeprosił, kto jeszcze nie, czeka w kolejce. I niewiele jest refleksji nad tym, (cid:298)e słowo „przepraszam” jest towarzyskie i nie mo(cid:298)e si(cid:266) równać z „prosz(cid:266) o przebaczenie”. Bo w gruncie rzeczy domagamy si(cid:266) uprzejmo(cid:286)ci, aby poprawić swoj(cid:261) samoocen(cid:266). Chocia(cid:298) nie jest oczywiste, czy je(cid:298)eli wszyscy ch(cid:266)tnie nas przeprosz(cid:261), co(cid:286) si(cid:266) od całego (cid:286)wiata wi(cid:266)cej nale(cid:298)y. W dyskusji o Powstaniu, która byłaby sporem o sens czy bezsens historii, etyk(cid:266) i polityk(cid:266), mógłby nam pomóc Norman Davies, jeden z tych co nadzwyczaj skutecznie wprowadza nas do Europy. Ale obawiam si(cid:266), (cid:298)e zbytnio uległ urokom polskiej historii, traktowanej jako Bo(cid:298)e igrzysko. Mógłby nas uczyć ofiarnego i trze(cid:296)wego brytyjskiego patriotyzmu, niestety, co zreszt(cid:261) bardzo miłe, wyra(cid:296)nie si(cid:266) spolonizował. Tu przypomina mi si(cid:266) opowie(cid:286)ć Mariana Brandysa, jak to w oflagu brytyjscy oficerowie przyj(cid:266)li wiadomo(cid:286)ć o kapitulacji Pary(cid:298)a. Najstarszy stopniem, o typowo brytyjskim nazwisku Casanowa, zebrał wszystkich w ba- raku, powiedział, co si(cid:266) stało. Od(cid:286)piewano „God save the King” i na tym zebranie zako(cid:276)czono nie powracaj(cid:261)c do tematu. Oczywi(cid:286)cie, jako człowieka Zachodu, bardziej Daviesa interesuj(cid:261) i szczerze denerwuj(cid:261) grzechy aliantów zachodnich, ni(cid:298) polskie bł(cid:266)dy. Bardziej ich zaniechania, ni(cid:298) nasze zaniedbania. Spór o decyzj(cid:266) rozpocz(cid:266)cia Powstania uwa(cid:298)a za akademicki, przestrzały, a przecie(cid:298) gdyby nie została podj(cid:266)ta, nie mieliby(cid:286)my tu o czym mówić i pisać. Wylicza polskie bł(cid:266)dy, ale bez szczególnego nacisku, uwa(cid:298)a je bowiem za nieistotne w porównaniu z alianckim niedowładem woli i umiej(cid:266)tno(cid:286)ci w ratowaniu Powstania, co nazywa niekompetencj(cid:261). Mo(cid:298)na si(cid:266) tutaj zastanawiać nad zł(cid:261) wol(cid:261), ale polskie bł(cid:266)dy s(cid:261) konkretniejsze, bo za ka(cid:298)dym z nich stoj(cid:261) ludzkie ofiary. A zatem czy opieszało(cid:286)ć, ignorancja, niech(cid:266)ć wobec losu Warszawy alianckich, w tym anglosaskich biurokratów wojennych i dyplomatycznych, tłumaczy krwawe frontalne ataki (cid:296)le uzbrojonych Powsta(cid:276)ców na fachowo przygotowane niemieckie punkty oporu? Czy sabotowanie działa(cid:276) na rzecz Powstania przez promoskiewskie sympatie, prokomunistyczne przekonania, nawet za moskiewskie ruble, niektórych odpowiedzialnych urz(cid:266)dników koalicji, usprawiedliwiaj(cid:261) rozproszenie skromnych sił i (cid:286)rodków w Godzinie „W”? Czy nielojalno(cid:286)ć Roosevelta, nieskuteczno(cid:286)ć Churchilla tłumaczy, i(cid:298) Powstanie trwało poza granicami ludzkiej wytrzymało(cid:286)ci? Czy brutalna perfidia Stalina zdejmuje z przywódców Powstania odpowiedzialno(cid:286)ć za karmienie (cid:286)miertelnymi złudzeniami siebie samych, swoich (cid:298)ołnierzy i mieszka(cid:276)ców miasta? Przekonania, (cid:298)e Zachód jest winny, mile d(cid:296)wi(cid:266)cz(cid:261) w polskich uszach. Ale czy opieszało(cid:286)ć francusko-angielska w 1939 roku pomniejsza bł(cid:266)dy polskich sztabowców? Francuzi nie chcieli bić si(cid:266) za Gda(cid:276)sk, to prawda. Ale nie było to wcale takie łatwe. Niemiecka „Linia Zygfryda” w pi(cid:266)ć lat pó(cid:296)niej kosztowała aliantów pół roku walk i ćwierćmilionowe straty. W1944 roku Powstanie nie otrzymało nale(cid:298)ytej pomocy ze wzgl(cid:266)dów głównie politycznych. Ale zrzucenie polskiej brygady spadochronowej na Warszaw(cid:266) było nierealne. Lot przez bronione przeciwlotniczo Niemcy z ci(cid:266)(cid:298)kich sprz(cid:266)tem trwałby wówczas około dziesi(cid:266)ciu godzin. Lotniska Powsta(cid:276)cy nie opanowali. Na Woli, gdzie jak sobie wyobra(cid:298)ano, mogłaby l(cid:261)dować brygada, stacjonowały oddziały dywizji „Hermann Göring”. A, co rozstrzygaj(cid:261)ce, Stalin nie (cid:298)yczył sobie przelotów i l(cid:261)dowania swoich sojuszników na zdobytym terytorium. Od czasu do czasu strzelano nawet do alianckich samolotów, (cid:298)eby dać im to do zrozumienia. Mam nadziej(cid:266), (cid:298)e historycy dyskutuj(cid:261)cy o Powstaniu w „Nowym Pa(cid:276)stwie” imputuj(cid:261) Normanowi Daviesowi tez(cid:266) jakoby Powstanie Warszawskie było drugim „cudem nad Wisł(cid:261)”, bo inaczej, gdyby nie nast(cid:261)piło, Armia Czerwona doszłaby do Renu. (To wielki komplement dla mo(cid:298)liwo(cid:286)ci Armii Czerwonej: jeden skok od Białorusi do Nadrenii). A mo(cid:298)e jeszcze dalej. (Nic podobnego w Powstaniu 44 nie wyczytałem). Ten drugi „cud nad Wisł(cid:261)”! Typowe polskie przechwałki, bo przecie(cid:298) główn(cid:261) rol(cid:266) w powstrzymywaniu Armii Czerwonej odegrała niemiecka IX Armia, a zwłaszcza doskonała spadochronowo- pancerna dywizja „Hermann Göring”. (cid:297)e te(cid:298) radziecka propaganda nie wpadała na tak(cid:261) wymow(cid:266) Powstania! Tu(cid:298) obok inna rewelacja: „Doszło do rzeczywistej współpracy sowiecko-niemieckiej na terenie Warszawy w roku 1944, przez 66 dni”. Współpracy nie „obiektywnej”, co podsuwa moderator, ale – podkre(cid:286)la dyskutant: „operacyjnej”. (To jakby replika lubelskiej i moskiewskiej propagandy o współpracy AK z hitlerowcami). Według drugiego dyskutanta, dr. (cid:297)aryna, gdyby dowódcy Powstania wiedzieli, (cid:298)e wcze(cid:286)niej, poza ich plecami zawarto układ o podziale (cid:286)wiata, wyst(cid:261)piliby przeciw temu układowi, a nie tylko (cid:298)eby, co młodemu historykowi wydaje si(cid:266) widocznie zbyt skromne, mało ambitne, zamanifestować polsk(cid:261) wol(cid:266) niepodległo(cid:286)ci. „Nie ulega dla mnie (cid:298)adnej w(cid:261)tpliwo(cid:286)ci – to znowu dr Kunert – (cid:298)e Powstanie było ciosem w samo serce Moskwy i Lublina”. Podobnie, pewnie mniej dramatycznie, odebrał Powstanie Stalin: w tym (cid:286)wietle zrozumiałe, (cid:298)e sam nie pomógł, pomoc alianck(cid:261) uniemo(cid:298)liwił. I logicznie trudno si(cid:266) dziwić aliantom, (cid:298)e nie wsparli owego „ciosu w samo serce Moskwy” (Lublin mo(cid:298)na pomin(cid:261)ć) – czyli swojego mo(cid:298)e nie pierwszego, ale bardzo wydajnego sojusznika. Zatem rozgrzesza si(cid:266) aliantów – tutaj wbrew Daviesowi. I Stalin wypada w porównaniu z aliantami, jak na Stalina zupełnie dobrze. Przynajmniej bez hipokryzji nie kryje, czego mo(cid:298)na si(cid:266) po nim spodziewać. A czego mo(cid:298)na spodziewać si(cid:266) po zbrodniarzu? Humanitaryzm, moralno(cid:286)ć polityczna, braterstwo broni we wspólnej walce nigdy nie były mocn(cid:261) stron(cid:261) Stalina. A do nich te(cid:298) si(cid:266) odwoływano. Historycy współcze(cid:286)ni bardzo ch(cid:266)tnie wykraczaj(cid:261) poza zawodow(cid:261) norm(cid:266): nie wystarcza im opis tego, co ju(cid:298) naprawd(cid:266) było, odkrycia nieznanych (cid:296)ródeł, tłumaczenie mechanizmów, nawet uparte szukanie sensu historii, je(cid:286)li si(cid:266) raz w ten sens uwierzy. Spekuluj(cid:261), co by było, nawet nie „co by było gdyby”, poniewa(cid:298) owo „gdyby” oznacza wzgl(cid:266)dno(cid:286)ć, wahanie, tymczasem nasi specjali(cid:286)ci, zwolnieni na własny wniosek z naukowej dyscypliny, wypowiadaj(cid:261) si(cid:266) z profesorsk(cid:261) pewno(cid:286)ci(cid:261), której, jako wyrocznie, nie porzucaj(cid:261). Tak zwane scenariusze alternatywne wobec przyszło(cid:286)ci przystoj(cid:261) raczej pisarzom, którzy mog(cid:261) je sobie układać na własn(cid:261) odpowiedzialno(cid:286)ć: wiadomo, (cid:298)e tam, gdzie ko(cid:276)czy si(cid:266) dokument, pełne prawo ma wkroczyć wyobra(cid:296)nia. Historyk chc(cid:261)c podj(cid:261)ć tak(cid:261) gr(cid:266) powinien przebrać si(cid:266) do niej w strój lekki i niekr(cid:266)puj(cid:261)cy ruchów, mniej zobowi(cid:261)zuj(cid:261)cy, bo kiedy zaczyna przewidywać, bez dowodów, jak te(cid:298) inaczej uło(cid:298)yłaby si(cid:266) historia, przyjdzie mu stracić cz(cid:266)(cid:286)ć powagi na rzecz fantazji i popularno(cid:286)ci. Tu spotyka si(cid:266) z politykiem, który posługuje si(cid:266) blisk(cid:261) przeszło(cid:286)ci(cid:261) dla swojej przyszło(cid:286)ci: straszenie tym, co mogło być, podobnie jak obiecywanki, nale(cid:298)(cid:261) do tego fachu. Si(cid:266)ganie do odleglejszych dziejów słu(cid:298)y raczej jako krasomówcza ozdoba, popis wszechwiedzy. Poprawna politycznie (ze wsparciem paranaukowym) staje si(cid:266) wró(cid:298)ebna wizja, (cid:298)e gdyby Powstanie nie doszło do skutku albo szybko si(cid:266) sko(cid:276)czyło, byłoby jeszcze gorzej. Za spraw(cid:261) Stalina młodzie(cid:298) powsta(cid:276)cza zostałaby wymordowana metod(cid:261) katy(cid:276)sk(cid:261), wygubiona na Syberii albo w pozostałej cz(cid:266)(cid:286)ci zniewolona. Zniszczenie miasta w tym wariancie pozostawia si(cid:266) po staremu Hitlerowi. Wobec podobnych przewidywa(cid:276) Powstanie jawi si(cid:266) jako zgrabny manewr: oto uratowali(cid:286)my polski honor z imponderabiliami, ku wiecznemu zawstydzeniu aliantów, czyli całego (cid:286)wiata. A jako przykład, (cid:298)e mogłoby sko(cid:276)czyć si(cid:266) jeszcze gorzej, ni(cid:298) si(cid:266) stało, przywołuje si(cid:266) mi(cid:266)dzy wieloma innymi fakt, (cid:298)e w pi(cid:266)ć lat po powsta(cid:276)czej (cid:286)mierci, Krzysztofa Kamila Baczy(cid:276)skiego poszukiwało UB. Wszelako z akowskiego punktu widzenia t(cid:266) okoliczno(cid:286)ć dałoby si(cid:266) uznać za obiecuj(cid:261)c(cid:261): (cid:286)wiadczyłaby ona o kompletnej ignorancji resortu (niestety, nie było tak dobrze), dzi(cid:266)ki której wielu poszukiwanym udało si(cid:266) skryć i przeczekać. (Poszukiwania poety były, jak wiadomo, z góry skazane na pora(cid:298)k(cid:266)). A poniewa(cid:298) amatorom historii (bardziej ni(cid:298) zawodowcom) wolno domniemywać i dywagować (za to nie trzeba traktować ich zbyt powa(cid:298)nie) przyjmijmy, (cid:298)e ubecka wizyta miała być ostrze(cid:298)eniem, mogła być nieporozumieniem. Albo dowodem słu(cid:298)bowych zaniedba(cid:276) i bałaganu w kartotece. Zreszt(cid:261) poszukiwania nie oznaczały jeszcze drastycznych represji: ich repertuar był przebogaty, sprawy dora(cid:296)ne załatwiano po cichu. Okrucie(cid:276)stwa, skrytobójstwa czy morderstwa s(cid:261)dowe poprzedzała cz(cid:266)sto zdrada i oszustwo w postaci zaprosze(cid:276) dla dopełnienia formalno(cid:286)ci, otwartej dyskusji, przy okazji zakładania zupełnie nowych, nielegalnych organizacji. Czy któr(cid:261)(cid:286) z tych technik importowanych ze Wschodu zastosowano by wobec Baczy(cid:276)skiego? Wolno przypuszczać, (cid:298)e oficerowie, których Baczy(cid:276)ski zaniepokoił dopiero w roku 1949 i w zwi(cid:261)zku z tym rozpocz(cid:266)li poszukiwania, nie czytali, nie wiedzieli nawet, (cid:298)e dwa lata wcze(cid:286)niej wydano (cid:285)piew z po(cid:298)ogi. (cid:297)e Baczy(cid:276)ski wywodził si(cid:266) z przedwojennej lewicowej inteligencji, któr(cid:261) wolno było kokietować, a zarazem pozyskiwać. Baczy(cid:276)ski miał ju(cid:298) w chwili (cid:286)mierci wysok(cid:261) pozycj(cid:266) jako poeta, nie bawił si(cid:266) w antykomunizm, słowem: gdyby (cid:298)ył (tylko to słówko „gdyby”) stanowiłby idealny „target” dla Jerzego Borejszy, prezesa „Czytelnika”, który zniewolił, zarazem ocalił wielu pisarzy. I chyba summa summarum dobrze zrobił: kultura polska, a tak(cid:298)e wolno(cid:286)ć polska miały z nich wiele po(cid:298)ytku. Tu szczególnie przekonywaj(cid:261)cy wydaje mi si(cid:266) wiersz Wisławy Szymborskiej o Baczy(cid:276)skim: z zastosowaniem gramatycznej wirtuozerii, tym razem odno(cid:286)nie ze wszech miar na miejscu trybu warunkowego. Oto Baczy(cid:276)ski w obszernym swetrze schodziłby („by” – jak to słówko d(cid:296)wi(cid:266)czy) do telefonu w jadalni którego(cid:286) z Domów Pracy Twórczej. Być mo(cid:298)e po przej(cid:286)ciach, a mo(cid:298)e tylko po spacerze pod Regla- mi: ró(cid:298)nie si(cid:266) mo(cid:298)emy domy(cid:286)lać. A mo(cid:298)e by przez obóz jeniecki wyemigrował? A mo(cid:298)e zwi(cid:261)załby si(cid:266) z „Tygodnikiem Powszechnym”? Gdyby UB bardzo si(cid:266) na Baczy(cid:276)skiego zawzi(cid:266)ło, byłoby z pewno(cid:286)ci(cid:261) wiele interwencji: władzy ludowej – do pewnych granic, jak wiadomo – nieobcy był snobizm, a twórców traktowano jako wa(cid:298)ny element nadbudowy. Co za(cid:286) do akowskiej legendy Baczy(cid:276)skiego: władza w przypływach swojej wspaniałomy(cid:286)lno(cid:286)ci potrafiła przej(cid:286)ć nad legendami do porz(cid:261)dku dziennego. Toutes proportions gardees, Stanisław Ryszard Dobrowolski, w Powstaniu porucznik AK ps. „Goliard”, autor piosenki Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój i wielu innych powsta(cid:276)czych, odnalazł si(cid:266) całkiem nie(cid:296)le w nowej rzeczywisto(cid:286)ci. Rzeczywi(cid:286)cie kłopot byłby z Gajcym, drastycznie obcym ideowo, ale jego mógłby ratować Bolesław Piasecki. Tak czy inaczej, te wszystkie spekulacje co do Baczy(cid:276)skiego, Gajcego i bardzo wielu innych s(cid:261) bezprzedmiotowe: roztrzygn(cid:266)ły je raz na zawsze celne niemieckie kule. Bo Niemcy strzelali celniej. Nie zgadza si(cid:266) z tym mi(cid:266)dzy innymi Norman Davies. Powołuje si(cid:266) na obliczenia, według których stosunek Niemców zabitych do Niemców rannych (cid:286)wiadczy o wysokiej skuteczno(cid:286)ci partyzantów. Było wprawdzie takie krzepi(cid:261)ce hasło – „Jedna kula, jeden Niemiec” – ale przecie(cid:298) oddziały powsta(cid:276)cze nie składały si(cid:266) ze snajperów. Mieli natomiast Niemcy tak zwanych „goł(cid:266)biarzy” skutecznie poluj(cid:261)cych nie tylko na powsta(cid:276)ców, któ-rzy walcz(cid:261), ale głównie na ł(cid:261)czniczki, sanitariuszki, ludno(cid:286)ć. W ko(cid:276)cu trenowali Niemcy strzelanie do ludzi od kilku lat. Wyszkolenie takiego speca jest trudne nawet w rzeczywistym wojsku, có(cid:298) dopiero mówić o warunkach konspiracyjnych. Ale Davies, jak przyznał w jednym z wywiadów, nigdy w wojsku nie był: jego próba dostania si(cid:266) do Królewskiej Marynarki, na szcz(cid:266)(cid:286)cie dla naszej pami(cid:266)ci historycznej, zako(cid:276)czyła si(cid:266) niepowodzeniem. A II wojny (cid:286)wiatowej te(cid:298) na własne oczy nie widział Zwolennicy osi(cid:261)gni(cid:266)ć wojskowych Powstania pieczołowicie ustalaj(cid:261) procenty strat, które Niemcy ponie(cid:286)li w Warszawie w stosunku do całego frontu wschodniego czy zachodniego. Ale znaczna cze(cid:286)ć tych strat dotyczy formacji tak zwanych „kolaboracyjnych”, którym na (cid:298)yciu własnym, nie mówi(cid:261)c ju(cid:298) o cudzym, nie zale(cid:298)ało. Z wielu przyczyn zdrajcy radzieckiej ojczyzny, pijani i okrutni, nie mieli nawet szans komu si(cid:266) poddać. Były równie(cid:298) w Warszawie jednostki pomocnicze, kolejowe, policyjne itp. Regularne oddziały Wehrmachtu czy SS rzeczywi(cid:286)cie napotkały na wielkie trudno(cid:286)ci, st(cid:261)d pochlebne dla przeciwnika opinie po- równuj(cid:261)ce Warszaw(cid:266) i Stalingrad. Tak jest, tak było, walki w(cid:286)ród szkieletów kamienic, cz(cid:266)sto o ka(cid:298)de pi(cid:266)tro, klatk(cid:266) schodow(cid:261), izb(cid:266), a w ko(cid:286)ciołach o poszczególne kaplice czy ołtarze, redukowały przewag(cid:266) techniki, wyszkolenia i organizacji. Wyrównywało si(cid:266) do(cid:286)wiadczenie bojowe. Zwały gruzów niczym potrzaskane kamienne góry stawały si(cid:266) naturalnymi barykadami, piwnice schronami, kanały – jak w staro(cid:298)ytnych twierdzach – pełniły funkcj(cid:266) podkopów i podziemnych korytarzy. Regulaminowe działania w tych warunkach zmieniały si(cid:266) w improwizacj(cid:266), w pojedynki jeden na jednego. (Von dem Bach tłumaczy si(cid:266) z charakteru strat niemieckich – wysoki procent zabitych – tym, (cid:298)e powsta(cid:276)cy strzelali z jak najbli(cid:298)szej odległo(cid:286)ci). Młodzi, sprawni, inteligentni powsta(cid:276)cy, zmobilizowani wiar(cid:261) i nadziej(cid:261), „zemst(cid:261) na wroga”, a w obliczu przegranej strace(cid:276)cz(cid:261) fantazj(cid:261), bronili si(cid:266) i kontratakowali, pomysłowo i wytrwale, ale było ich coraz mniej, bo tacy wła(cid:286)nie głównie gin(cid:266)li. Cenne s(cid:261) niemieckie komplementy, ale słu(cid:298)yły tak(cid:298)e uspra- wiedliwieniom, dlaczego tak długo i uci(cid:261)(cid:298)liwie trwa rozprawa z Powstaniem. Inna sprawa: gdyby Powstanie było rzeczywi(cid:286)cie problemem dla frontu wschodniego (a bez wsparcia Armii Czerwonej nie było), IX Armia niemiecka utrzymuj(cid:261)ca lini(cid:266) Wisły rozprawiłaby si(cid:266) z Powstaniem, wiadomo jednak, (cid:298)e miała inne frontowe problemy. Dla prawdziwego wojska, którym armia niemiecka niestety była, Powstanie stanowiło problem nieciekawy. Co innego rozgrywać wielkie bitwy na rosyjskich stepach i kresach, błyskotliwie atakować, bronić si(cid:266) po mistrzowsku ze współdziałaniem wszystkich rodzajów broni. Tu, w zbombardowanej miejskiej d(cid:298)ungli, zwyci(cid:266)stwo nad młodzie(cid:298)(cid:261) pozbawion(cid:261) instynktu samozachowawczego (jedn(cid:261) z zasad armii niemieckiej było oszcz(cid:266)dzanie (cid:298)ołnierzy) nie pomno(cid:298)y wojennej chwały. Wszelkie pora(cid:298)ki s(cid:261) nie do pomy(cid:286)lenia i mog(cid:261) przynie(cid:286)ć tylko wstyd. Inna rzecz, (cid:298)e niedługo przed pierwszym sierpnia zabrano z Warszawy kilka jednostek, które byłyby w stanie szybko poradzić sobie z Powstaniem. Niemcy, choć z Powstaniem si(cid:266) liczyli, mieli wa(cid:298)niejsze problemy na Wschodzie czy na Zachodzie. Ch(cid:266)tnie zrównuje si(cid:266) straty walcz(cid:261)cych w Powstaniu. Byłoby to znów pochlebne dla powsta(cid:276)czej sztuki wojennej. Być mo(cid:298)e Gajcy i Baczy(cid:276)ski jako (cid:298)ołnierze nie byli dla przeciwnika szczególnie gro(cid:296)ni, trudno jednak zaprzeczyć, (cid:298)e ich (cid:286)mierć oznaczała dla strony polskiej strat(cid:266) nieporównanie wi(cid:266)ksz(cid:261), ni(cid:298) dla naszych przeciwników wyeliminowanie z walki szeregowego Kałmuka czy nawet pana esesmana. Ale s(cid:261) to straty nieporównywalne, łatwiej natomiast mo(cid:298)na podwa(cid:298)yć owe korzystne bilanse zabitych: zupełnie obiektywnym wyliczeniem. Otó(cid:298) na ka(cid:298)dego poległego powsta(cid:276)ca przypada jeszcze około dziesi(cid:266)ciu po- mordowanych cywilów. Tak ich trzeba okre(cid:286)lić, bo byli bezbronni: wszystko jedno – zastrzeleni pod murem, zasypani w piwnicy, czy zmasakrowani mo(cid:296)dzierzowym pociskiem przy studni. Według powsta(cid:276)czej retoryki, a tak(cid:298)e, niestety, reakcji niemieckiej, cały tak zwany „lud Warszawy” uczestniczył w Powstaniu. Stało si(cid:266) tak zanim jeszcze wybiła Godzina „W”, a wła(cid:286)ciwie tu(cid:298) przed ni(cid:261). Kiedy powsta(cid:276)cy kryj(cid:261)c bro(cid:276) i – według wytycznych „Montera”, rozesłanych na kilkana(cid:286)cie godzin przed akcj(cid:261) – biało-czerwone opaski, zmieszani dla niepoznaki z popołudniowym tłumem szykowali si(cid:266) do zaskakuj(cid:261)cego ataku. Zamiast spróbować czynu, jak uczy historia, kiedy tych, co nie mog(cid:261) dłu(cid:298)ej znie(cid:286)ć ucisku, niewoli i oczekiwania jeszcze osłania ostatnia być mo(cid:298)e noc, a pierwszy brzask wskazuje im drog(cid:266). Kiedy słabnie czuj- no(cid:286)ć i pewno(cid:286)ć wartowników. Wybrano jednak pełni(cid:266) słonecznego dnia, bezbronn(cid:261) cywiln(cid:261) przesłon(cid:266). I tym sposobem udzielono wrogowi przyzwolenia (jakby takiego potrzebował), aby strzelać do wszystkiego, co si(cid:266) rusza. I Niemcy (nazwa ogólna) korzystali z tego okrutnego wojennego zwyczaju przez wiele tygodni Powstania. Czy przy wszystkich wojskowych problemach, jakie Warszawa sprawiała od pierwszego sierpnia do drugiego pa(cid:296)dziernika 1944 roku niemieckiej IX Armii i towarzysz(cid:261)cym jej formacjom (nawet je(cid:286)li ł(cid:261)czne ich straty byłyby dwukrotnie powa(cid:298)niejsze), Powstanie przyspieszyło choćby o jeden dzie(cid:276) zako(cid:276)czenie wojny, co było rozmaicie rozumianym, ale póki co wspólnym celem koalicji przeciw Hitlerowi? Czy po(cid:286)wi(cid:266)cenie polskiej stolicy, zdziesi(cid:261)tkowanie pokolenia wychowanego w niepodległym kraju skróciło wojn(cid:266) o jedn(cid:261) przynajmniej noc? Wojn(cid:266), która toczyła si(cid:266) na wielu frontach i kontynentach, na l(cid:261)dzie, morzu i w powietrzu? I nie była jeszcze do ko(cid:276)ca rozstrzygni(cid:266)ta. Geniusz von Brauna pracował wci(cid:261)(cid:298) dla hitlerowskiej Rzeszy. Na przekór alianckim bombardowaniom pot(cid:266)(cid:298)nie funkcjonował niemiecki przemysł wojenny. Odrzutowy Messerschmidt wchodził ju(cid:298) do seryjnej produkcji. W obozach koncentracyjnych wi(cid:266)(cid:296)niowie umierali najbardziej naturaln(cid:261) głodow(cid:261) (cid:286)mierci(cid:261). O(cid:286)wi(cid:266)cimski komin dymił w roboczym rytmie. Do obrony Rzeszy sposobiono najstarsze i najmłodsze roczniki zdolnych do słu(cid:298)by wojskowej. Armia je(cid:276)ców, robotników przymusowych i dobrowolnych budowała linie obronne. A w Berlinie pami(cid:266)tano, co si(cid:266) wydarzyło dwie(cid:286)cie lat temu, pod sam koniec wojny siedmioletniej. Wydarzył si(cid:266) „cud nad Szprew(cid:261)”, czy mo(cid:298)e raczej „cud nad New(cid:261)”: oczywi(cid:286)cie, nie u(cid:298)ywano nigdy takiego okre(cid:286)lenia. Fryderyk, zwany potem „Wielkim”, został ju(cid:298), mogło si(cid:266) tak wydać, ostatecznie pokonany, utracił nawet stolic(cid:266). I oto nagły przewrót pałacowy w Rosji ratuje Prusy oraz ich wojowniczego króla. Wydaje si(cid:266), (cid:298)e Powstanie kl(cid:266)ski Hitlera nie przyspieszyło, a je(cid:286)li opó(cid:296)niło, tym wi(cid:266)ksza jego daremno(cid:286)ć. Opiewanie sukcesów bojowych Powstania doprowadzić mo(cid:298)e do ich popularyzacji przez komercjalizacj(cid:266). Nietrudno wyobrazić sobie kilka przykładowych gier komputerowych „Jeden strzał, jeden Niemiec”, „Podchody w kanałach”, „Paintball w ruinach” (trzeba by je wybudować), ale bardziej szkodliwe dla pami(cid:266)ci Powstania byłoby jej zdziecinnienie (tak(cid:298)e za spraw(cid:261) owych gier). Napisano ju(cid:298) szereg ksi(cid:261)(cid:298)ek ku pokrzepieniu serc (tylko do tego trzeba geniuszu Sienkiewicza), o tym, (cid:298)e wrzesie(cid:276) 1939 roku obfitował w niemieckie pora(cid:298)ki i czasem trudno z tych lektur zorientować si(cid:266), kto wygrał kampani(cid:266). I sk(cid:261)d szok wrze(cid:286)niowej kl(cid:266)ski, za które Powstanie miało być rewan(cid:298)em. Ale nie było. A poniewa(cid:298) pisanie o zagładzie miasta, masowych mordach, wytykanie organizatorom Powstania braków w broni i amunicji, mo(cid:298)e wydać si(cid:266) nu(cid:298)(cid:261)ce i jałowe, wraca si(cid:266) do powsta(cid:276)czych wyczynów. Te były niezwykłe, naprawd(cid:266), tym bardziej (cid:298)e dokonywano je pomimo bł(cid:266)dów wojskowych, sytuacji politycznej rozpaczliwej, z nadziej(cid:261) moralnego raczej zwyci(cid:266)stwa. Ale patriotycznie najpoprawniejsza stała si(cid:266) opinia, (cid:298)e Powstanie wywołane zostało słusznie i nieuchronnie, odegrało wa(cid:298)n(cid:261) rol(cid:266), wła(cid:286)ciwie zwyci(cid:266)(cid:298)yło. Przypisuje si(cid:266) Powstaniu jeszcze jedn(cid:261) zasług(cid:266) dla (cid:286)wiata (równie(cid:298) Davies zdaje si(cid:266) tak uwa(cid:298)ać). Oto przy tej okazji alianci nabrali wobec Stalina nieufno(cid:286)ci, koalicja prze(cid:298)yła kryzys, który niedługo potem stał si(cid:266) zacz(cid:261)tkiem „zimnej wojny”. Co do kryzysu, niebezpieczna to logika, (cid:298)e z powodu Warszawy mogła si(cid:266) w tym momencie rozchwiać koalicja, bo wtedy mógłby si(cid:266) zawalić cały (cid:286)wiat. A „zimna wojna” nie była dla nas pomy(cid:286)lna: za „(cid:298)elazn(cid:261) kurtyn(cid:261)” rozprawiano si(cid:266) bez przeszkód z powsta(cid:276)cami. Opowiadał mi jeden z nich, nikt wa(cid:298)ny, nic specjalnego, historia wła(cid:286)ciwie jakich wiele. Otó(cid:298) był wtedy w (cid:286)ledztwie, młody, wi(cid:266)c prze(cid:298)ył i potem nawet dobrze mu si(cid:266) powodziło (ju(cid:298) umarł). Wi(cid:266)c ubowcy kładli go na podłog(cid:266) i kłuli bagnetem w po(cid:286)ladki, (cid:298)eby si(cid:266) poderwał do okna i sprawdził, czy aby nie nadje(cid:298)d(cid:298)a generał Anders na białym koniu. Je(cid:298)eli ockniemy si(cid:266) z rocznicowego uniesienia albo obudzi nas refleksja, wróc(cid:261) pytania o dwie(cid:286)cie tysi(cid:266)cy ofiar (według przybli(cid:298)onych oblicze(cid:276); w tym, albo ponad to, osiemna(cid:286)cie tysi(cid:266)cy poległych powsta(cid:276)ców), zniszczone miasto, które niespełna półtora roku wcze(cid:286)niej straciło swoj(cid:261) wielk(cid:261) (cid:298)ydowsk(cid:261) dzielnic(cid:266), wraz ze wszystkimi jej mieszka(cid:276)cami. I mało kogo zadowoli prosta odpowied(cid:296), (cid:298)e miasto zniszczono, ludzi mordowano na rozkaz Hitlera, w czym Hitlerowi jego (cid:286)miertelny wróg Stalin, sojusznik naszych sojusz- ników nie zechciał przeszkodzić. Czy jaki(cid:286) pó(cid:296)ny wnuk Powstania, to ju(cid:298) sprawa historiozoficznego gustu, b(cid:266)dzie my(cid:286)lał głównie o cudzych grzechach, czy raczej rozpami(cid:266)tywał, my(cid:286)l(cid:261)c o Powstaniu, polskie pomyłki i bł(cid:266)dy. Co wybierze? To klasyczny spór, toczy si(cid:266) od rozbiorów. Kto bardziej za nie odpowiedzialny, swoi czy obcy? Wydaje si(cid:266), (cid:298)e w tym porz(cid:261)dku oskar(cid:298)anie na przykład Katarzyny II jest bezcelowe: ta wybitna wrogi-ni Polski trzymała si(cid:266) po prostu interesów swojego imperium. Je(cid:286)li kto(cid:286) nie dotrzymał nam słowa, zwiódł, zawiódł, nawet zdradził (ró(cid:298)nie kwalifikuje si(cid:266) chroniczne nie udzielanie pomocy wszystkim polskim powstaniom, z warszawskim wł(cid:261)cznie), to przecie(cid:298) czynił to (cid:286)wiadomie, bo tak mu si(cid:266) jego, nie naszym przecie(cid:298) zdaniem, wydawało i opłaciło. Wi(cid:266)c raczej nie naiwno(cid:286)ć polityczna, nieuwaga, niewiedza, sprawiła, (cid:298)e ten czy ów nasz zachodni aliant dał si(cid:266) chytremu kaukaskiemu góralowi (Davies przyznaje Stalinowi równie(cid:298) inteligencj(cid:266)) wyprowadzić w pole. Widocznie tak wolał, trzeba dopu(cid:286)cić taki amoralny, wcale nie alternatywny, tylko wielce rzeczywisty scenariusz. Gdyby ów zachodni sojusznik nas przepraszał (nie było okazji, nie było takiego zwyczaju podczas zimnej wojny), zgrzeszyłby hipokryzj(cid:261). Chocia(cid:298) alianci martwili si(cid:266) o nas, podziwiali i ubolewali, (cid:298)yczyli nam, za „(cid:298)elazn(cid:261) kurtyn(cid:261)”, jak najlepiej. Za to przepraszaj(cid:261) nas przedstawiciele nast(cid:266)pnych pokole(cid:276), a poniewa(cid:298) ma to coraz mniejsze znaczenie, przepraszaj(cid:261) skwapliwie i wylewnie. (cid:297)eby sobie sprawić satysfakcj(cid:266), nam przyjemno(cid:286)ć. A czy tak musi i musiało być? Tak ju(cid:298) jest. „Narody sumienia nie maj(cid:261)” – napisał nie (cid:298)aden machiawelski politolog czy polityk, tylko nasz stary m(cid:261)dry Fredro, którego przywykli(cid:286)my uwa(cid:298)ać za narodowego komediopisarza, ale który chyba równie(cid:298) z powodów patriotycznych był permanentnie w złym humorze. Alianci nie pomogli nam, mamy do nich (cid:298)al i pretensj(cid:266), w czym (cid:296)ródłowo utwierdza nas Norman Davies, choć przypomina równie(cid:298), (cid:298)e nie dosyć czujnie o to zabiegali(cid:286)my. Jakby zobowi(cid:261)zanie sojusznicze w polityce czy na wojnie samo przez si(cid:266) było wystarczaj(cid:261)c(cid:261) gwarancj(cid:261). Ale na wojnie tak ju(cid:298) jest, (cid:298)e przegrywaj(cid:261)cy nie mog(cid:261) doczekać si(cid:266) pomocy. (cid:297)eby oddalić si(cid:266) na chwil(cid:266) w histori(cid:266), marszałek Francji Grouchy nie zd(cid:261)(cid:298)ył z odsiecz(cid:261), na któr(cid:261) liczył pod Waterloo sam Napoleon. Szlachetnego Ko(cid:286)ciuszki pod Maciejowicami nie uratował (a czy mógł uratować?) generał Poni(cid:276)ski i nigdy nie mógł si(cid:266) z tego wytłumaczyć, bo nosił na- zwisko zha(cid:276)bione udziałem w Targowicy. Bodaj Wellington powiedział, (cid:298)e na wojnie najwa(cid:298)niejsze jest odgadn(cid:261)ć, co kryje si(cid:266) za najbli(cid:298)szym wzgórzem. Ale za Wisł(cid:261), sk(cid:261)d ci(cid:261)gn(cid:266)ła w lipcu 1944 roku Armia Czerwona nie ma i nie było nigdy (cid:298)adnych wzgórz. Na wojnie, broni si(cid:266) dowódców Powstania, nie sposób wszystkiego przewidzieć, a ryzykować trzeba. Ale trzeba te(cid:298) mieć szcz(cid:266)(cid:286)cie i to jest zawodowym oficerskim obowi(cid:261)zkiem. A przywódcy Powstania mieli zbyt mało podstaw, aby na to szcz(cid:266)(cid:286)cie liczyć. St(cid:261)d nawet do Stalina jakie(cid:286) pretensje (powinien przecie(cid:298) pomóc, tak byłoby lepiej dla nas i dla niego), chocia(cid:298) było widoczne ((cid:298)adnych wzgórz za Wisł(cid:261)), kim był, równie(cid:298) dla Polski. Jak dot(cid:261)d nie wyra(cid:298)a si(cid:266) rozczarowania wobec Hitlera. Bo nie wiadomo, jak daleko zajdzie rewizjonizm historyczny. Kuriozalna teoria, (cid:298)e Powstanie, niczym drugi „cud nad Wisł(cid:261)”, a wi(cid:266)c słusznie, powstrzymało Armi(cid:266) Czerwon(cid:261) (co prawda w walce z Niemcami, ale oni te(cid:298) opierali si(cid:266) Stalinowi, a wi(cid:266)c Hitler powinien być Powsta(cid:276)com obiektywnie wdzi(cid:266)czny) – wydaje si(cid:266) niebezpiecznym krokiem w tym kierunku. Upi(cid:266)kszanie Powstania jako bardzo szczególnego zwyci(cid:266)stwa jest jednak dla krytycznej, a wi(cid:266)c dojrzałej, odpornej (cid:286)wiadomo(cid:286)ci społecze(cid:276)stwa nieszkodliwe w porównaniu z ustawicznym rozpami(cid:266)tywaniem wiarołomno(cid:286)ci czy zdrady, których padali(cid:286)my ofiar(cid:261). To ju(cid:298) polska tradycja: postrzegać si(cid:266) jako naród najdzielniejszy zarazem i szczególnie krzywdzony, choć ciesz(cid:261)cy si(cid:266) te(cid:298) niebieskimi protekcjami. Czy to mo(cid:298)liwe być zarazem pi(cid:266)knym zwyci(cid:266)zc(cid:261) i rzewnym przegranym? Poniewa(cid:298) w dziejach najnowszych wi(cid:266)cej zajdzie si(cid:266) przykładów na t(cid:266) gorsz(cid:261) sytuacj(cid:266), mimo (cid:298)e ostatnio niebo nam sprzyja, wci(cid:261)(cid:298) nadmiernie si(cid:266) skar(cid:298)ymy. Toksyczna psychika: ale człowiek, który uległ zatruciu i jest tego (cid:286)wiadomy, chciałby przynajmniej, (cid:298)eby jego dzieci tego unikn(cid:266)ły. Niewiary w siebie, która ka(cid:298)e szukać obro(cid:276)cy i protektora. St(cid:261)d równie(cid:298) samopochlebcza sk(cid:261)din(cid:261)d my(cid:286)l, (cid:298)e byli(cid:286)my, jeste(cid:286)my, b(cid:266)dziemy jakim(cid:286) mostem-pomostem mi(cid:266)dzy, oboj(cid:266)tne, Wschodem i Zachodem, Europ(cid:261) i Ameryk(cid:261), Bałtykiem czy Morzem Czarny. Ale to znaczy równie(cid:298) czym(cid:286) przej(cid:286)ciowym, czym(cid:286) po drodze, czyli mało w gruncie rzeczy obowi(cid:261)zuj(cid:261)cym. Bo pomijaj(cid:261)c okoliczno(cid:286)ć, (cid:298)e mosty-pomosty w tych ponadd(cid:296)wi(cid:266)kowych, (cid:286)wiatłowodowych czasach nikomu nie s(cid:261) potrzebne, na mo(cid:286)cie-pomo(cid:286)cie nic nie ro(cid:286)nie, niczego specjalnego nie tworzy si(cid:266), nie buduje, mało kto si(cid:266) tam zatrzyma, najwy(cid:298)ej, je(cid:286)li znajd(cid:261) si(cid:266) ch(cid:266)tni, mo(cid:298)na zbierać myto. Podejrzliwo(cid:286)ć wobec (cid:286)wiata, przyzwyczajanie si(cid:266) do jego obco(cid:286)ci, spl(cid:261)tane ze sob(cid:261) kompleksy wy(cid:298)szo(cid:286)ci i ni(cid:298)szo(cid:286)ci, powoduj(cid:261) rezygnacj(cid:266), rodz(cid:261) ksenofobi(cid:266), kusz(cid:261) emigracyjn(cid:261) ucieczk(cid:261). Takie trzy polskie siostry: rezygnacja, ksenofobia, emigracja. Ta ostatnia, choć spowita w romantyczn(cid:261) legend(cid:266), jest chroniczn(cid:261) polsk(cid:261) dolegliwo(cid:286)ci(cid:261), któr(cid:261) trzeba doli- czyć do kosztów wszystkich powsta(cid:276), w tym ostatniego warszawskiego. Chocia(cid:298) wła(cid:286)nie na emigracji, w zast(cid:266)pczej XIX-wiecznej stolicy Polski, Pary(cid:298)u, przed stukilkudziesi(cid:266)ciu laty zrodziła si(cid:266) wa(cid:298)na tradycja. „I długie nocne rodaków rozmowy”. Aby mieć wzajemnie pretensje, przede wszystkim do siebie, bo obce adresy s(cid:261) mylne albo nieskuteczne. I w ten m(cid:266)cz(cid:261)cy sposób w sporze, w dyskusji, wykształcać własn(cid:261) to(cid:298)samo(cid:286)ć. II Rocznica nadziei, rocznica (cid:298)ałoby Wprawdzie urodzony w Warszawie, ale z galicyjskich rodziców, najwcze(cid:286)niejsze wojenne dzieci(cid:276)stwo sp(cid:266)dziłem u dziadka na wsi mi(cid:266)dzy D(cid:266)bic(cid:261) a Mielcem. I nic złego mi si(cid:266) tam nie stało. Pod lasem w ziemnym schronie ukrywali si(cid:266) przez par(cid:266) lat (cid:297)ydzi z zassowskiego rynku, poblisk(cid:261) wiosk(cid:266) Ró(cid:298)a spalili Niemcy, zabijaj(cid:261)c kilkana(cid:286)cie osób. Przez cał(cid:261) okupacj(cid:266) nikt z przesłuchiwanych na gestapo w D(cid:266)bicy nie wydał, (cid:298)e równie(cid:298) u nas, wła(cid:286)nie w Zassowie, przechowuje si(cid:266) bro(cid:276) i tam jest dowództwo miejscowej placówki AK. O tym wszystkim dowiadywałem si(cid:266) stopniowo, znacznie pó(cid:296)niej: z tamtych czasów pozostało mi, jako najwyra(cid:296)niejsze, wspomnienie pocisków V-2 wystrzeliwanych z niedalekiego Pustkowa, ale nie wytłumaczono mi dok(cid:261)d tak lec(cid:261) wysoko po niebie. A Powstanie Warszawskie doszło do mojej (cid:286)wiadomo(cid:286)ci dopiero kilka lat po wojnie; zamieszkali(cid:286)my wówczas w blokach przedwojennego Ministerstwa Skarbu na granicy (cid:297)oliborza i Marymontu. W s(cid:261)siedztwie było troch(cid:266) wypalonych i zburzonych domów, ale nasze solidne bloki ocalały. Osławion(cid:261), jedenast(cid:261) przechodni(cid:261) klatk(cid:266) schodow(cid:261) po zmroku przebiegało si(cid:266) z dreszczem, bo podobno tam, w piwnicy, przez dłu(cid:298)szy czas le(cid:298)eli zabici Niemcy. W ko(cid:286)ciele na górce msz(cid:266) odprawiał siwowłosy ksi(cid:261)dz Zygmunt Truszy(cid:276)ski, marianin, ps. Alkatraz, legendarny powsta(cid:276)czy kapelan. Powstanie, choć zaledwie o par(cid:266) lat odległe, wydawało si(cid:266) jak(cid:261)(cid:286) tajemnicz(cid:261) przeszło(cid:286)ci(cid:261). Mało o nim mówiono i opiewano je raczej półgłosem. Czy to ze wzgl(cid:266)du na coraz wyra(cid:296)niejsze oficjalne nastawienie? Czy te(cid:298) ludzie chcieli po prostu zapomnieć o strasznych przej(cid:286)ciach? (Znam równie(cid:298) takich uczestników i (cid:286)wiadków Powstania, którzy do dzi(cid:286) dnia nie chc(cid:261) ogl(cid:261)dać filmów ani czytać ksi(cid:261)(cid:298)ek wojennych). Wtedy nie musiałem sobie z tego wszystkiego zdawać sprawy, ale i dzisiaj nie jestem pewien, jak procentowo układałyby si(cid:266) odpowiedzi na owe pytania. Dla wi(cid:266)kszego komfortu respondentów takie głosowanie powinno być anonimowe. Kiedy front spod Stalingradu cofn(cid:261)ł si(cid:266) a(cid:298) pod nasz dom i dwana(cid:286)cie (tak za
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Ani tryumf, ani zgon
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: