Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00405 005782 13635742 na godz. na dobę w sumie
Anty-teoria literatury - ebook/pdf
Anty-teoria literatury - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 544
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1114-2 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jak właściwie myśleć dzisiaj o teorii literatury? Jak ją uprawiać? Czy teoria jest potrzebna literaturze? Czy może tylko literaturoznawcom? Pytania te stawiano sobie przez cały XX wiek, ale od końca lat 60., wraz z tzw. Kryzysem teorii w wiedzy o literaturze okazały się one szczególnie ważne.

Książka Anny Burzyńskiej opowiada o sytuacji teorii po strukturalizmie, kiedy to dla wielu badaczy literatury (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i we Francji) stało się jasne, że tworzenie naukowej, ogólnej, systemowej teorii próbującej objąć całość zjawisk literackich jest tyleż niemożliwe, co ostatecznie nieprzydatne. Poststrukturalizm – nurt nastawiony na krytykę tradycyjnego modelu myśli teoretycznej został tu przedstawiony poprzez różnorodne zjawiska nadające mu dynamiczny i niemal „rewolucyjny” charakter: dekonstrukcję teorii nowoczesnej, rozbijanie schematyzmu doktryn teoretycznych za pomocą rozmaitych kłopotliwych kategorii (jak np. „narracja”, „komunikacja”, „lektura”), wreszcie – erotyzacja języka teoretycznego (wprowadzanie do dyskursu teorii podmiotu i teorii interpretacji takich, nieobecnych w nim dotąd jakości jak, „cielesność”, „zmysłowość” czy „przyjemność”). Książka podejmuje także temat konsekwencji postrukturalizmu i jego udziału w tworzeniu kształtu najnowszej teorii literatury – świadomie rezygnującej z fundamentalistycznych i esencjalistycznych skłonności, otwartej na inność i zróżnicowane konteksty kulturowe, a dzięki temu – twórczo interpretującej literaturę.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1114-2 Wstęp 5 Mężowi 6 Wstęp Wstęp 7 Ale gdzie właściwie łączy się ze sobą theoria, praxis i poiesis? John Llevelyn 8 Wstęp Wstęp 9 Skróty A – J.-F. Lyotard (avec J.-L. Thébaud), Au juste, Paris 1979. AC – P. de Man, Alegorie czytania. Rousseau, Nietzsche, Rilke i Pro- ust, przeł. A. Przybysławski, Kraków 2004. AI – S. Sontag, Against Interpretation and Other Essays, New York 1966, polski przekład M. Olejniczak, „Literatura na Świecie” 1979, nr 9. AR – M. Krieger, Introduction: The Literary, The Textual, The So- cial, w: The Aims of Representation. Subject/Text/History, ed. by M. Krieger, New York 1987. AST – W. Iser, Apelatywna struktura tekstów. Nieokreśloność jako warunek oddziaływania prozy literackiej, przeł. M. Łukasiewicz, „Pamiętnik Literacki” 1980, z. 1. AT – Against Theory. The Literary Studies and the New Pragma- tism, ed. by W. J. T. Mitchell, Chicago–London 1985. BI – P. de Man, Blindness and Insight. Essays in the Rhetoric of Contemporary Criticsm, New York 1971. Odwołuję się do wy- dań z 1971 i 1983, przy skrócie podaję rok wydania. BT – P. Barry, Beginning Theory. An Introduction to literary and Cultural Theory, Manchester–New York 1995. CI – L. Bersani, Czy istnieje nauka o literaturze?, przeł. E. Pszczo- łowska, „Pamiętnik Literacki” 1974, z. 3. CL – J. P. Sartre, Czym jest literatura? Wybór szkiców krytycznolite- rackich, wybór A. Tatarkiewicz, przeł. J. Lalewicz, wstęp T. M. Jaroszewski, Warszawa 1968. D – Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warsza- wa 1994. 10 Skróty DS – R. Barthes, Działalność strukturalistyczna, przeł. A. Tatarkie- wicz, w: tegoż, Mit i znak. Eseje, oprac. J. Błoński, Warszawa 1970. EH – P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, wybór, opracowanie i wprowadzenie S. Cichowicza, Warszawa 1985. EI – M. P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatu- ra, Bydgoszcz 1997. IN – U. Eco, R. Rorty, J. Culler, Ch. Brooke-Rose, Interpretacja i nadinterpretacja, red. S. Collini, przeł. T. Bieroń, Kraków 1996. KO – J. Culler, Konwencja i oswojenie, przeł. I. Sieradzki, w: Znak, styl, konwencja, wybrał i wstępem opatrzył M. Głowiński, War- szawa 1977. KP – R. Barthes, Krytyka i prawda, przeł. W. Błońska, w: Współ- czesna teoria badań literackich za granicą. Antologia, oprac. H. Markiewicz, t. II, Kraków 1972. KPM – J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wie- dzy, przeł. M. Kowalska, J. Migasiński, Warszawa 1997. LC – The Languages of Criticism and the Sciences of Man: The Structuralist Controversy, ed. by R. Macksey, E. Donato, Balti- more–London 1970. LF – U. Eco, Lector in fabula. Współdziałanie w interpretacji teks- tów narracyjnych, przeł. P. Salwa, Warszawa 1994. N – K. Rosner, Narracja, tożsamość i czas, Kraków 2003. OD – J. Culler, On Deconstruction: Theory and Criticism after Struc- turalism, London 1983. ODN – R. Barthes, Od nauki do literatury, w: tegoż, Mit i znak. Eseje, oprac. J. Błoński, Warszawa 1970. ODT – R. Barthes, Od dzieła do tekstu, przeł. M. P. Markowski, „Teksty Drugie” 1998, nr 6. OG – J. Derrida, O gramatologii, przeł. B. Banasiak, Warszawa 1999. OP – R. Ingarden, O poznawaniu dzieła literackiego, przeł. D. Gie- rulanka, Warszawa 1976, Dzieła filozoficzne. OZ – P. Jarzębski, O zastosowaniu pojęcia „gra” w badaniach lite- rackich, w: Problemy odbioru i odbiorcy, potem: J. Jarzębski, Gra w Gombrowicza, Warszawa 1982. P – R. Barthes, Przyjemność tekstu, przeł. A. Lewańska, Warszawa 1997. PA – D. Carrol, Paraesthetics. Foucault, Lyotard, Derrida, New York–London 1989. Skróty 11 PAF – R. Rorty, Postmodernizm a filozofia, wybór tekstów pod red. S. Czerniaka i A. Szahaja, Warszawa 1996. PC – G. Deleuze, Po czym rozpoznać strukturalizm?, przeł. S. Ci- chowicz, w: Drogi współczesnej filozofii, wybrał i wstępem opa- trzył M. Siemek, Warszawa 1978. PF – M. Riffaterre, Podejście formalne w naukach historycznolite- rackich, przeł. A. Milecki, w zbiorze: Współczesna teoria badań literackich za granicą. Antologia, t. 4, cz. 2, oprac. H. Markie- wicz, Kraków 1992. PO – J. Derrida, Pozycje. Rozmowy z Henri Ronsem, Julią Kristevą, Jean-Louis Houdebinem i Guy Scarpettą, przeł. A. Dziadek, Bytom 1997. PS – H. Markiewicz, Pytania do semiotyków (literatury), w: tegoż, Literaturoznawstwo i jego sąsiedztwa, Warszawa 1989. PT – Pismo i telekomunikacja, przeł. J. Skoczylas, przekład przej- rzał S. Cichowicz, „Teksty” 1975, nr 3. S – R. Barthes, Styl powieści, przeł. A. Trznadel, „Teksty” 1979, nr 1. SFL – R. Barthes, Sade, Fourier, Loyola, przeł. R. Lis, Warszawa 1996. SQ – D. Carroll, The Subject in Question. The Languages of Theory and the Strategies of Fiction, Chicago 1982. ST – J. Derrida, The States of „Theory”. History, Art and Critical Discourses, ed. by D. Carrol, New York 1989. SZ – R. Barthes, S/Z, Paris 1970. SZG – J. Derrida, Struktura, znak i gra w dyskursie nauk humani- stycznych, przeł. W. Kalaga, w: Współczesna teoria badań lite- rackich za granicą. Antologia, t. 4, cz. 2, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1992. ŚA – Śmierć autora, przeł. M. P. Markowski, „Teksty Drugie” 1999, nr 1-2. T – J. Culler, Teoria literatury. Bardzo krótkie wprowadzenie, przeł. M. Bassaj, Warszawa 1998. TA – Manifest grupy „Tel Quel”, Theorie d’ensamble, Paris 1968. TD – Ta dziwna instytucja zwana literaturą. Z Jacques’em Derridą rozmawia Derek Attridge, przeł. M. P. Markowski, „Literatura na Świecie” 1998, nr 11-12. TNT – J. Hillis Miller, Theory Now and Then, Durham 1991. 12 Skróty TŚ – R. Nycz, Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o litera- turze, Warszawa 1993. TT – R. Barthes, Teoria tekstu, przeł. A. Milecki, w: Współczesna teoria badań literackich za granicą. Antologia, t. 4, cz. 2, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1992. W – R. Barthes, Wykład, przeł. T. Komendant, „Teksty” 1979, nr 5. WA – R. Barthes, Wstęp do analizy strukturalnej opowiadań, przeł. W. Błońska, „Pamiętnik Literacki” 1968, z. 4. Skróty 13 Wstęp. Luzowanie teorii – Teoria? – Uszy Filipa Swallowa, który siedział o parę miejsc dalej przy stole, aż drgnęły pod srebrzystą strzechą włosów. – Kiedy słyszę to słowo, budzi się we mnie żądna krwi bestia1. W Małym światku Davida Lodge’a – powieści, do której chęt- nie się odwołuję, jako że jest to powieść z kluczem, a jej akcja toczy się w środowisku współczesnych amerykańskich literatu- roznawców – taką właśnie reakcję budzi w Filipie Swallow przy- padkowo zasłyszana rozmowa kolegi i koleżanki po fachu. Pięk- na Angelika Pabst, nieprzypadkowo badaczka literackich roman- sów, zwierza się Perssemu McGarrigle, że zebrała już cały mate- riał do swojej książki, a teraz potrzebuje tylko teorii, która pomo- że jej to wszystko ułożyć w całość. Istotny jest tutaj jednak nie tylko ów jawny sygnał niechęci wobec tego rodzaju teorii, choć fakt, że swoją odrazę manifestuje właśnie Swallow (pod postacią którego kryje się Rene Wellek, autor jednej z najsłynniejszych w ubiegłym wieku Teorii literatury), nie jest wcale bez znacze- nia. Ważniejsze jest jednak to, że akcja tej powieści toczy się na początku lat osiemdziesiątych, kiedy to wstępna faza amerykań- skiego poststrukturalizmu zmierza do swego finału i gdy można już dostrzec w miarę trwałe efekty tego, na co spora grupa fran- cuskich i amerykańskich badaczy literatury pracowała mniej wię- cej od połowy lat sześćdziesiątych, a co po dziś dzień uznaje się 1 D. Lodge, Mały światek, przeł. N. Billi, Poznań 1992, s. 35-36. 14 Wstęp za największy w historii kryzys teorii w naukach humanistycz- nych. Po wielkiej fali ataków na teorię, po bulwersujących raz po raz literaturoznawców hasłach o „końcu” czy „śmierci” teorii, po zmasowanej krytyce mitów „porządku”, „całości”, „systemowo- ści” i „ogólności” – lata osiemdziesiąte wkraczają w zupełnie nową erę w dziejach myśli teoretycznej. Erę, w której na samą myśl o tego rodzaju teorii, jakiej w powieści Lodge’a pragnie Angeli- ka, „żądna krwi bestia” budzić się będzie bynajmniej nie tylko w Filipie Swallow. Niechęć wobec teorii to oczywiście zjawisko znakomicie zna- ne skądinąd i właściwie nigdy nie da się do końca przewidzieć jego przyczyn. Opór powoduje bowiem zarówno skłonność do tworzenia jednej Wielkiej Teorii pretendującej do objęcia całości literackich zjawiska i doświadczeń (okoliczność, która bezpośred- nio wpłynęła na poststrukturalizm), jak i wielość różnych, trud- nych do ogarnięcia koncepcji teoretycznych (stan charakterystycz- ny dla czasów obecnych). Tak czy inaczej – jak zabawnie pisał kiedyś Jonathan Culler – teoria jest przede wszystkim źródłem niepokoju, punktem wyjścia dla niekończących się pyszałkowatych stwierdzeń w rodzaju: „Co takiego? Nie czytałeś Lacana? Jak możesz wypowia- dać się na temat poezji, nie mając pojęcia o lustrzanym konstytuowaniu się pod- miotu?” Albo: „Jak można pisać o powieści wiktoriańskiej, nie posługując się Foucaultowskim ujęciem seksualności i histeryzacji ciała kobiety ani udowod- nioną przez Gayatri Spivak tezą o roli kolonializmu w kształtowaniu się pod- miotu w metropolii?” Co więcej – teorie paraliżują nas nie tylko samą zawiłością i wielością, lecz także i tym, że nie zawsze wiadomo, które z nich okażą się faktycznie warte zachodu. Bowiem jakkolwiek oceniałbyś swoją wiedzę, nigdy nie zyskasz pewności, czy rzeczy- wiście „musisz przeczytać” Jeana Baudrillarda, Michaiła Bachtina, Waltera Ben- jamina, Hélène Cixous, C. L. R. Jamesa, Melanie Klein czy Julię Kristevą, czy też możesz spokojnie o nich zapomnieć2. 2 J. Culler, Teoria literatury. Bardzo krótkie wprowadzenie, przeł. M. Bassaj. Warszawa 1998, s. 24. Dalej jako: T. Luzowanie teorii 15 Istnieje wreszcie całkiem uzasadnione przekonanie, że litera- tura najspokojniej mogłaby obywać się bez teorii, bo, jak z kolei dorzucał do tego wszystkiego Murray Krieger w jednym z naj- częściej cytowanych sformułowań: „teoria to słowa o słowach o słowach: sądy teoretyczne o sądach krytycznych na temat se- kwencji zdaniowych, które nazywamy literaturą”3. To nadmierne rozmnożenie słów może spowodować, że zamiast przybliżać się do przedmiotu naszych rozważań lub westchnień, oddalamy się od niego na dystans tak odległy, że przestajemy zajmować się literaturą, a zajmujemy się samą teorią, czego wymownym przy- kładem w dziejach dwudziestowiecznych badań literackich stał się francuski strukturalizm końca lat sześćdziesiątych. Skrajno- ści wszak nigdy nie wychodzą na zdrowie, bo równie dobrze wie- my, że przy haśle „teoria” nie da się tak po prostu nacisnąć przy- cisku delete, bo jeśli jest ona – w najogólniejszym z możliwych sformułowań – tworzeniem pewnych konceptów na temat litera- tury lub nadbudowywaniem nad nią dyskursu drugiego stopnia, to przecież – jak to znów trafnie wyraził Krieger: „nie ma uciecz- ki od teorii, bo zawsze jakąś mamy”4 , a nasza skłonność do spe- kulowania na temat świata (i to nie tylko literackiego) jest tyleż irytująca, co przemożna. Tak czy inaczej teoria, a zwłaszcza teoria literatury to dyscy- plina kontrowersyjna i całkiem odwrotnie niż nobliwa historia na ogół nie ciesząca się zbytnią sympatią. Jednak w latach 1966-1985 zjawisko owej niechęci wobec teorii przybrało formę na tyle zin- stytucjonalizowaną, że zostało uznane za główny wyróżnik roz- maitych krytycznych przedsięwzięć, określonych później mianem poststrukturalizmu. Emocje podobne tym, które wyrażał bohater powieści Lodge’a, miały więc swój początek kiedy indziej i gdzie indziej, a trafnie odnotował ten moment jeden z głównych boha- terów tej książki, francuski krytyk, badacz literatury i pisarz Ro- land Barthes: 3 M. Krieger, Words about Words about Words, Baltimore 1988, s. 6. 4 Tenże, Introduction: The Literary, The Textual, The Social, w: Aims of Representation. Subject/’Text/History, ed. by M. Krieger, New York 1987, s. 3. 16 Wstęp Przychodzi taki dzień, w którym czujemy potrzebę poluzowania teorii, prze- mieszczenia dyskursu, idiolektu, który się powtarza i nabiera zwartości, aby doznał wstrząsu przez jego kwestionowanie5. Przyjemność tekstu – jedna z najbardziej bulwersujących, a za- razem, bez wątpienia, najbardziej antyteoretycznych książek ja- kie wydał wiek XX – ukazała się drukiem w 1973 roku, a więc w najgorętszym okresie kryzysu teorii literatury. Kryzys ten, za- inicjowany został jednak już w 1966 roku wystąpieniami Rolan- da Barthes’a oraz francuskiego filozofa, twórcy dekonstrukcji, Jacques’a Derridy na konferencji teoretycznoliterackiej pt. The Languages of Criticism and the Sciences of Man w Baltimore6 , poświęconej osiągnięciom strukturalizmu we francuskich naukach humanistycznych i zwołanej w celu przeszczepienia tych osiągnięć na grunt amerykański. Słynny 1966 rok (historyczny „początek” poststrukturalizmu) okazał się wówczas ważnym momentem hi- storycznym z co najmniej kilku powodów – zapisał się bowiem zarówno jako szczyt naukowego strukturalizmu, jak i jako jego przesilenie – apogeum tendencji scjentystycznych w humanisty- ce przerodziło się bowiem w ich gwałtowne załamanie i sprowo- kowało niejako pojawienie się opcji krytycznej (lub mutacji) struk- turalizmu, której istotę w najkrótszy zapewne i najbardziej wy- mowny sposób wyraził w tytule swojego artykułu jeden z amery- kańskich badaczy literatury, Robert Young: Poststrukturalism: The End of Theory7 . Książka niniejsza jest podsumowaniem tych wszystkich prze- mian, które zachodziły w myśli teoretycznoliterackiej w ostatnich już bez mała czterdziestu latach, a które przez ostatnie kilkana- ście lat pilnie obserwowałam i starałam się na bieżąco odnotowy- wać. W szczególności mówi ona o poststrukturalizmie i o jego konsekwencjach, dających się dostrzec w najnowszej wiedzy o li- 5 R. Barthes, Przyjemność tekstu, przeł. A. Lewańska, Warszawa 1997, s. 93. Dalej jako: P. 6 Bardziej szczegółowo piszę o tej konferencji w części pt. Po czym rozpo- znać poststrukturalizm? 7 R. Young, Poststrukturalism: The End of Theory, „Oxford Literary Re- view” 1982, vol. 5, s. 3-20. Luzowanie teorii 17 teraturze. Poststrukturalizm został tu zaprezentowany w swojej specyfice – zarówno jako nurt ustosunkowany krytycznie wobec strukturalizmu, jak i kwestionujący tę tradycję refleksji o litera- turze, którą określa się z obecnej perspektywy mianem „teorii no- woczesnej”, a której kryzys na przełomie lat sześćdziesiątych i sie- demdziesiątych spowodował radykalne zmiany w poglądach na cele i zadania literaturoznawstwa. Oczywiście nie proponuję tu ani syntezy historycznej poststrukturalizmu, ani też jego monografii, choć niektóre (zwłaszcza początkowe) partie książki mają na celu wstępne choćby uporządkowanie tej bardzo skomplikowanej i wie- lowątkowej problematyki. Starałam się tu jednak przede wszyst- kim wybrać i opisać najważniejsze, a może i najbardziej interesu- jące (przynajmniej w moim przekonaniu) zjawiska procesu re- -wizji i reform, który zapoczątkował naszą teraźniejszość. Będzie więc tutaj mowa: o samym kryzysie nowoczesnej teo- rii i o jego przyczynach; o rozmaitych strategiach dezintegracji pozornie spójnego modelu tradycyjnego literaturoznawstwa – np. o wprowadzaniu do dyskursu o literaturze kategorii „lektury”, „narracji”, „pisma”, „tekstu” itp. – a więc czegoś w rodzaju „wi- rusów” nie dających się wpisać w opozycjonalne i zhierarchizo- wane konstrukcje pojęciowe tworzące fundamenty nowoczesnej teorii. Następnie – o próbach włączania do podporządkowanego interesom rozumu uniwersum teoretycznego takich, usuwanych na margines tematów, jak „cielesność”, „erotyzm”, „zmysłowość” czy „przyjemność”, pełniących wobec niego również funkcję de- stabilizującą. W dalszej kolejności – o najważniejszym wątku kryzysu teorii, czyli o krytyce teorii interpretacji, zmierzającej do poszerzenia swobody czytania, a także – o bezpośrednio zwią- zanych z tym zagadnieniem kwestiach bardziej szczegółowych dotyczących zwłaszcza praktyk lekturowych Derrridy i dekon- strukcjonistów amerykańskich (np. problematyki wyrażalności, przeniesionej na płaszczyznę tzw. „mimesis krytycznej”, czyli relacji tekstu literackiego i komentarza, zjawiska oporu tekstu li- terackiego wobec wymogu „wyrażania sensu” i wynikających z te- go komplikacji procesu interpretacji, a w konsekwencji – przy- czynku krytyków amerykańskich do rewizji dogmatów krytycz- nych). Ponadto – o najnowszych poglądach na czytanie/pisanie 18 Wstęp literatury i o problematyce związanej z tzw. konfliktem interpre- tacji. Wreszcie – o najbardziej aktualnych przemianach w wie- dzy o literaturze, a zwłaszcza o wszystkim tym, co można uznać za utrwalone już skutki przełomu poststrukturalistycznego. I na koniec – o perspektywach na dalszą przyszłość dyscypliny i o naj- ważniejszych zjawiskach najbardziej aktualnego literaturoznaw- stwa, czyli o konsekwencjach zwrotu pragmatystycznego, etycz- nego i kulturowego, oraz o reorientacji literaturoznawstwa w stro- nę interpretacji. Większość opisywanych tu zjawisk i problemów dotyczy w szczególności humanistyki amerykańskiej i francuskiej, ale nie są one bez znaczenia również dla polskiej refleksji teore- tycznoliterackiej, na co w miarę możliwości także starałam się zwracać uwagę. A ponieważ niektóre z owych zjawisk i proble- mów, ze względu na swoją świeżość, nie doczekały się jeszcze na gruncie polskim zbyt wielu omówień, zatem – mam przynajmniej taką nadzieję – książka ta spełnić może również funkcję informa- cyjną oraz edukacyjną. Czy jednak jest sens zajmować się takim, zrozumiałym za- pewne dla bardzo wąskiej grupy specjalistów zagadnieniem, jak kryzys teorii w wiedzy o literaturze? I czy warto zajmować się tymi problemami jeszcze dzisiaj, kiedy od niektórych z omawia- nych tutaj zaszłości upłynęło już wiele lat? Jestem przekonana, że tak. Po pierwsze – dlatego że poststrukturalizm był okresem bardzo gruntownych przemian w mentalności intelektualnej lite- raturoznawców, przemian, których skutki odczuwamy do dzisiaj. Po drugie – dlatego że dokonała się wówczas całkowita reorien- tacja refleksji metateoretycznej, a co za tym idzie, zmiana prze- konań na temat modelu, charakteru, języka i powinności teorii literatury. Po trzecie – dlatego że to, czym obecnie szczególnie owocnie żywi się i inspiruje wiedza o literaturze (mam tu na my- śli zwłaszcza perspektywę antropologiczno-kulturową oraz poja- wienie się nowych, interesujących języków interpretacji: kultu- rowych, etnicznych, rasowych, postkolonialnych, polityczno- -etycznych, feministycznych, genderowych, queerowych i wielu innych), zostało niejako zainicjowane właśnie w tamtych czasach, kiedy rozpadała się monolityczna teoria oparta na de Saussu- re’owskim modelu języka–systemu, odciętego od zmian historycz- Luzowanie teorii 19 nych, podmiotu i żywej mowy. Wreszcie – dlatego że omawiany tutaj okres w dziejach dwudziestowiecznej wiedzy o literaturze okazał się czasem poruszania „zamrożonej rzeczywistości: za- mkniętej politycznej, etycznej i filozoficznej rzeczywistości (...) opartej na opozycjach i fiksacjach”8 – jak to trafnie określiła Hélène Cixous – a zarazem czasem bardzo intensywnego „otwie- rania myśli”, dzięki któremu uprawiana przez nas dyscyplina sta- ła się prawdziwie pasjonująca. W mojej ocenie również okres między połową lat sześćdzie- siątych a połową lat osiemdziesiątych był jednym z najbardziej interesujących, a zarazem najbardziej „gorących” okresów w dwu- dziestowiecznej humanistyce. Co więcej – mimo rozmaitych ka- tastroficznych wieszczeń – ruch poststrukturalistyczny wpłynął dodatnio na kondycję całej dyscypliny, okazując się ostatecznie zjawiskiem całkiem konstruktywnym, choć jednocześnie przyczy- nił się do ożywienia skostniałych struktur i rozchwiania pozornie mocnych fundamentów. Martin Heidegger – nieprzypadkowo je- den z najważniejszych duchowych patronów poststrukturalistycz- nej „rozbiórki” humanistyki – przewidział to wszystko już znacz- nie wcześniej. W Byciu i czasie pisał: Właściwy „ruch” nauk ma miejsce w toku mniej lub bardziej radykalnej i dla siebie samej nieprzejrzystej rewizji podstawowych pojęć i poziom jakiejś nauki określa się przez to, jak dalece dopuszcza ona kryzys swych pojęć podstawo- wych (...) Wszędzie pośród rozmaitych dyscyplin ożywiły się dziś tendencje do opierania badań na nowych fundamentach9 . Poszukiwanie nowych fundamentów, albo raczej quasi-fun- damentów, jak chętnie mówić będą francuscy i amerykańscy uczestnicy tych wydarzeń, stanie się najważniejszym zadaniem kolejnej już fazy w dziejach współczesnej wiedzy o literaturze (po 1985 roku), określanej często także mianem „pozytywnej”. Zanim to jednak nastąpi, konieczny będzie proces owej „rewizji podstawowych pojęć”, a zarazem – głębokiego oczyszczenia ca- łej dyscypliny, czyli, krótko mówiąc – postu. 8 Z definicji sztuka to gest ratunku. Rozmowa Tomka Kitlińskiego z Hélène Cixous, „Magazyn Sztuki” 1996, nr 4, s. 179. 9 M. Heidegger, Bycie i czas, przeł. B. Baran, Warszawa 1994, s. 14. 20 Skróty Skróty 21 POST 22 Skróty Skróty 23 Między nauką i literaturą Nauka o literaturze znajduje się w szczególnej sytuacji: kto ją uprawia, rozmija się albo z nauką, albo z literaturą. Emil Staiger1 Przeciwnicy teorii literatury, a jest ich z pewnością wielu, ob- chodzili parę lat temu skromny jubileusz. Minęło bowiem dzie- sięć lat2 od chwili publikacji słynnego artykułu Stevena Knappa i Waltera Benn Michaelsa pt. Against Theory 3 . Artykuł ten nie tylko zapoczątkował wieloletnią dyskusję pod hasłem „Za i prze- ciw Teorii”, starannie odnotowywaną na łamach czasopisma „Cri- tical Inquiry”, ale zainicjował niejako formalne pojawienie się 1 Cyt. za: H. Markiewicz, Główne problemy wiedzy o literaturze, Kraków 1980, s. 23. 2 Tekst ten powstał w 1992 roku, kiedy istotnie od wystąpienia Knappa i Michaelsa minęło równo dziesięć lat. Otwierając nim książkę, celowo nie zmie- niłam tej daty, choć w chwili obecnej dystans czasowy od omawianych wyda- rzeń znacznie się zwiększył. W takiej właśnie formie jednak ma ten tekst dla mnie (a może także i dla problemu) drobną wartość historyczną, jako że więk- szość zawartych tu przeze mnie intuicji dotyczących przyszłości teorii literatury potwierdza się również obecnie. By móc to ocenić, warto porównać go z napisa- nym w roku bieżącym zakończeniem tej książki pt. Czy teoria literatury jeszcze istnieje? 3 S. Knapp, W. Ben Michaels, Against Theory, „Critical Inquiry” 1982, vol. 8, nr 4. Kolejne publikacje na ten temat ukazywały się na łamach „Critical In- quiry” w latach 1982-1985, a następnie zostały opublikowane w tomie: Against Theory. The Literary Studies and the New Pragmatism, ed. by W. J. T. Mitchell, Chicago–London 1985. Dalej jako: AT. 24 Post neopragmatystów na scenie amerykańskich badań literackich – nie mniej chyba spektakularne, niż o kilka lat wcześniejsze oficjalne wystąpienie dekonstrukcjonistów 4 . Dla sprawy teorii wydana już później książka pt. Against Theory. Literary Studies and the New Pragmatism miała też być może o wiele większe znaczenie niż słyn- ny manifest amerykańskich adeptów Derridowskiej dekonstrukcji – książka pt. Deconstruction and Criticism z 1979 roku, podsumo- wująca stricte literaturoznawcze efekty myśli Derridy. Dekonstruk- cjoniści bowiem nie występowali przeciwko teorii wprost, posłu- gując się (jak to oni) niejasną i udającą zawsze coś innego retory- ką. To zaś, co pozostało strategicznie niedopowiedziane w manife- ście dekonstrukcjonizmu, wyrażono wprost i bez ogródek w pro- gramie neopragmatyzmu: teoria literatury jest przedsięwzięciem nie tylko niemożliwym i niepotrzebnym, ale nawet szkodliwym. Na- kłada ona bowiem ograniczenia na praktykę (interpretacji), która to przecież stanowi najważniejszą powinność literaturoznawców. Zarzut ten był bardzo poważny i stał się mocnym akcentem zamy- kającym pierwszą fazę zmasowanych ataków na teorię literatury, jakie pojawiały się już od jakiegoś czasu w amerykańskiej huma- nistyce. Od połowy lat sześćdziesiątych wydawało się, że najbar- dziej interesującym problemem badaczy literatury w Stanach Zjed- noczonych jest kwestia ograniczeń i możliwości wiedzy teoretycz- nej, zaś najwłaściwszą postawą, jaką może przyjąć teoretyk litera- tury, jest po prostu bycie przeciw teorii. PRZECIW TEORII Oczywiście opozycja wobec teorii nie zaczęła się w 1982 roku i ograniczając się nawet tylko do ostatniego czterdziestolecia, można by, jak czyni to na przykład Thomas M. Kavanagh, redak- tor tomu pt. The Limits of Theory5 , ulokować jej początki już 4 H. Bloom, P. de Man, J. Derrida, G. Hartman, J. Hillis Miller, Deconstruc- tion and Criticism, London 1979. 5 T. M. Kavanagh, Introduction, w: The Limits of Theory, ed. by T. M. Kava- nagh, Stanford 1982, s. 4. Między nauką i literaturą 25 w 1962, kiedy to ukazał się słynny, prowokacyjny artykuł Susan Sontag Against Interpretation6 , wymierzony generalnie przeciw- ko wszelkim próbom objaśniania literatury za pomocą sztucznych, przeintelektualizowanych i zdecydowanie – taki był koronny za- rzut pisarki – pozbawionych zmysłowości języków. Unikając jed- nak zbyt odległych adresów, a w zamian idąc tropem wyraźnej sugestii przywołanego we wstępie Younga, najważniejszy etap w krytyce teorii literatury związać wypada właśnie z poststruktu- ralizmem, którego początki zwykło się umieszczać w końcu lat sześćdziesiątych (a przynajmniej okres ten uznawać za fazę jaw- nych już manifestacji poststrukturalistycznego przełomu)7 . I jak- kolwiek obecnie trudno byłoby wyrokować, czy to poststruktura- lizm zainicjował potężny nurt problematyzacji statusu teorii w wie- dzy o literaturze, czy też – na odwrót – problematyczny status teorii zapoczątkował serię wystąpień krytycznych określanych mianem poststrukturalizmu, to jednak faktem pozostaje, iż to wła- śnie poststrukturaliści nie tylko poddali status bytowy i poznaw- czy teorii literatury gruntownym przemyśleniom, ale też – a mo- że i przede wszystkim – postawili kwestię teorii niejako na ostrzu noża. Klimat tych poczynań najtrafniej chyba wyrażał już w koń- cu lat siedemdziesiątych francuski filozof Jean-François Lyotard, twierdząc, że już samo pojęcie: „teoria literatury” ma charakter wewnętrznie sprzeczny, ponieważ „teoria” i „literatura” to dwie całkowicie różne, niesprowadzalne do siebie gry językowe, gra- ne za pomocą skrajnie odmiennych reguł – naukowych i artystycz- nych8 . Podobne tezy – od końca lat sześćdziesiątych – głosił rów- nież, z właściwą sobie niefrasobliwością, Roland Barthes, które- go „euforyczny sen o naukowości” przeistaczał się wówczas dość gwałtownie w nie mniej euforyczną ucieczkę od naukowości. 6 S . Sontag, Against Interpretation and Other Essays, New York 1966. Zob. też polski przekład M. Olejniczak w „Literaturze na Świecie” 1979, nr 9. Dalej jako: AI. 7 Dokładniej piszę o tym w następnych rozdziałach. 8 J.-F. Lyotard (avec J.-L. Thébaud), Au juste, Paris 1979. Dalej jako: A. Zob. także: D. Carrol, Paraesthetics. Foucault, Lyotard, Derrida, New York– London 1989, s. 155-164. Dalej jako: PA. 26 Post Uświadamiając sobie mianowicie radykalną odmienność teorii i li- teratury, w których „strukturalne podobieństwo” wierzył jeszcze przed rokiem, proponował on strukturalistom „zamierzoną kom- promitację”: „zagubienie analityczności”, której nauka struktura- listyczna była nosicielką w „nieskończoności języka, której ka- nałem jest literatura”. Zalecał też rezygnację z „iluzorycznego uprzywilejowania, jakie nauka wiąże z posiadaniem języka – nie- wolnika”, a w konsekwencji – przeistoczenie się strukturalistów w pisarzy9 . I jakkolwiek owa kusząca wizja Barthes’a okazała się dość mocno utopijna10 , to jednak koniec lat sześćdziesiątych przyniósł teorii literatury, bezpiecznie zadomowionej w łonie strukturalistycznego paradygmatu naukowego, wyraźnie już da- jący się odczuć niepokój. Choć właściwie nic konkretnego się nie zdarzyło i osławione „poziomy podstawowe”, „struktury głębo- kie” czy „obiektywne eksplanacje” nadal rządziły światem lite- rackich znaczeń, to jednak ogólna atmosfera ulegała powolnej przemianie. Już od początku lat sześćdziesiątych Derrida podwa- żał sens posługiwania się kategorią struktury11 , zaś parę lat póź- niej całkowicie obnażył kruchość mitu „posiadania centrum” – opoki strukturalistycznych konceptualizacji, dekonstruując przy okazji zarówno strukturę, jak i znak12 . W Paryżu coraz śmielej mówiono o intertekstualności i produktywności t e k s t u, a tym samym odrzucano statyczny i ograniczony rozmaitymi przymu- sami model d z i e ł a literackiego13 . Amerykańscy zwolennicy „krytyki utożsamiającej”, w rodzaju Hillis Millera czy Hartma- na, zaczynali się stopniowo przekształcać w wielbicieli „krytyki 19 R. Barthes, Od nauki do literatury, w: tegoż, Mit i znak. Eseje, oprac. J. Błoński, Warszawa 1970, s. 318 i 320. Dalej jako: ODN. 10 Co najlepiej widać na przykładzie S/Z (Paris 1970) – książki Barthes’a, która wbrew intencjom autora okazała się w znacznym stopniu teoretyczna. Dalej jako: SZ. 11 J. Derrida, Siła i znaczenie, w: tegoż, Pismo i różnica, przeł. K. Kłosiński, Warszawa 2004. 12 J. Derrida, Struktura, znak i gra w dyskursie nauk humanistycznych, przeł. W. Kalaga, w: Współczesna teoria badań literackich za granicą. Antologia, t. 4, cz. 2, oprac. H. Markiewicz, Kraków 1992. Dalej jako: SZG. 13 Manifest grupy „Tel Quel” pt. Theorie d’ensamble ukazał się w Paryżu w 1968 roku. Dalej jako: TA. Między nauką i literaturą 27 różnicującej”, zaś rzemieślnicy „uważnego czytania” spod znaku „Nowej Krytyki” niepostrzeżenie stawali się praktykantami „uważ- nego nieodczytania” spod znaku dekonstrukcji14 . I być może nie- przypadkowo, w tym samym niemal czasie, kiedy to Barthes rozta- czał kuszące wizje pozateoretycznego raju, po drugiej stronie Atlan- tyku inny miłośnik bardziej literatury niż teorii, Stanley Fish, „za- gubiony” już wcześniej w Miltonowskim Raju, ogłaszał swoją skraj- nie relatywistyczną wizję „stylistyki afektywnej”, która już za chwilę rozkwitnąć miała w inną antyteoretyczną utopię – „wyzwalającej fikcji czytelnika”15 . Ona to również zwolnić miała samego Fisha– teoretyka z obowiązku posiadania racji ugruntowanej tradycyjny- mi gwarantami obiektywności naukowej, nakazując mu w inter- pretowaniu literatury być jedynie interesującym i twórczym: two- rzyć znaczenia jak najbardziej atrakcyjne, a nie odkrywać „praw- dziwe”, „poprawne” lub też zgodne z intencjami autorów. Oczywi- ście można powiedzieć, że Barthes – tropiciel subtelnych przyjem- ności języka – jeszcze wtedy nie potrafił spełnić swoich deklaracji, Fish – piewca czytelniczej swobody – dość szybko powrócił na bezpieczniejszy grunt „wspólnot komunikacyjnych”, zaś dekon- strukcjonistów czy też np. Tel Quelistów nikt jeszcze wtedy nie traktował zbyt poważnie. Niemniej jednak hasła zostały rzucone: koniec lat sześćdziesiątych – obwieszczając buńczucznie „koniec” lub „śmierć” teorii, przyniósł wiedzy o literaturze swego rodzaju „sytuację graniczną”, po której już tylko… Właśnie, po której już tylko można było n a n o w o mówić o teorii. Ale fakt, że poststrukturaliści szczególną uwagą obdarzyli teo- rię, jest nie tyle istotny sam przez się, co ze względu na sposób postawienia problemu, którego sedno trafnie i lapidarnie wyraził 14 Zob. G. Hartman, Beyond Formalism. Literary Essays 1958-1970, New Haven 1970. 15 Odwołuję się do następujących prac S. Fisha: Surprised by Sin: The Read- er in „Paradise Lost”, New York 1967; Interpreting „Interpreting the Vario- rum, w: tegoż, Is There a Text in This Class? The Authority of Interpretive Communities, Cambridge, Mass. 1980. Zob. też polski wybór prac S. Fisha, In- terpretacja, retoryka, polityka. Eseje wybrane, red. A. Szahaj, Kraków 2002. 28 Post cytowany na początku Staiger. Problem teorii, zwłaszcza w po- czątkach poststrukturalistycznej reformy literaturoznawstwa, to przede wszystkim problem nieprzystawalności teorii do jej przed- miotu oraz związana z tym bezpośrednio kwestia balansowania teorii między biegunem nauki (i koniecznością respektowania jej spekulatywnych roszczeń) a biegunem literatury (i potrzebą uczci- wości wobec specyfiki z natury wymykającego się nauce przed- miotu). Poststrukturaliści, rzecz jasna, nie byli odkrywcami tego dylematu, ale sprowokowani apodyktycznością wymagań teorii spod znaku naukowego strukturalizmu, a zwłaszcza kryzysem strukura1istycznej teorii znaczenia, wysunęli go na plan pierw- szy. Po strukturalizmie sam termin „teoria” nie mógł być już wypo- wiadany z bezkrytyczną oczywistością. Przeciwnie: poddawany był on skrupulatnej weryfikacji, której stawką mogło się okazać albo znalezienie sobie miejsca między wspomnianymi bieguna- mi, albo też odnalezienie strategicznej pozycji poza teorią. Konflikt między teorią i literaturą nie jest jednak ani prosty, ani łatwy do rozstrzygnięcia. Teoria bowiem – jak Derridowski (i Platoński) pharmakon – jest jednocześnie trucizną i lekarstwem. „Koniec” teorii nie oznacza automatycznie „początku literatury”, a próby usytuowania się poza teorią – jak pokazały dalsze dzieje poststrukturalizmu – nieuchronnie prowadzą do zajęcia quasi-teo- retycznej pozy (casus dekonstrukcji). Można jednak powiedzieć, że w przestrzeni problemowej wyznaczonej przez poststrukturalizm przemieszczanie teorii literatury dokonało się właśnie pomiędzy owym „końcem” teorii a „początkiem” literatury, a konkretnie – oznaczało ponowne przemyślenie teorii z punktu widzenia litera- tury, tak aby zbliżyła się ona na powrót do swego przedmiotu. Albo też – z inspiracji dekonstrukcji – ponowne przemyślenie teorii tak, jakby była ona rodzajem literatury i z tej pozornie paradoksalnej pozycji ujawnianie – wedle określenia Paula de Mana – jej „śle- pych plamek” (blind spots)16, a więc miejsc, w których – wzorem tekstów literackich – sprzeniewierza się ona sobie samej. 16 P. de Man, Blindness and Insight. Essays in the Rhetoric of Contemporary Criticsm, New York 1971. Ze względu na to, że odwołuję się tutaj do dwóch różnych wydań książki de Mana (z 1971 i z 1983 roku) za każdy razem odno- śnik zostanie oznaczony skrótem: BI z podaniem roku i strony. Między nauką i literaturą 29 Rozpoczynając w październiku 1988 roku zajęcia na fakulte- cie Modern Literary Theory w Cambridge, w wykładzie inaugu- racyjnym pod takim właśnie tytułem, Stephen Heath zauważał, że jeszcze nie tak dawno synonimem aktualnej i współczesnej teorii był strukturalizm. Obecnie jest nim raczej dekonstrukcja. Tym zaś, co stanowi tutaj szczególnie istotny wyznacznik aktual- ności teorii – dodawał – jest jej „antyteoretyczność”, a więc zara- zem „proliterackość”. Taką teorię Paul de Man nazywał „uniwer- salną teorią niemożliwości teorii”, Geoffrey Hartman „po prostu innym tekstem”, zaś Jacques Derrida i Roland Barthes innego rodzaju „praktyką pisania”17 . Zgadzając się z Heathem co do wyznaczników aktualności tego rodzaju teorii literatury dodać wypada, że w planie krytyki poststrukturalistycznej „antyteore- tyczność” i „proliterackość” stanowią dwie strony tego samego problemu. Ta pierwsza bowiem, z punktu widzenia „końca teo- rii” oznacza ponowne przemyślenie statusu teorii jako dyscypli- ny, jej powinności i możliwości jej uprawiania. Druga zaś, naj- krócej w tym momencie rzecz ujmując, znaczy pisanie teorii, uzna- nie jej za coś w rodzaju nowego gatunku quasi-literackiego. A za- tem odpowiedź na pytania: jak myśleć o teorii po strukturalizmie oraz: jak pisać teorię – zaliczyć należy do najpilniejszych zadań. W STRONĘ LITERATURY Odpowiedź na pytanie, jakiej teorii literatury nie chcą badania literackie, jest na ogół przez przedstawicieli frakcji „post” for- mułowana jasno i wyraziście. Jak podkreśla np. Stephen Melville w książce Philosophy Beside Iself. On Deconstruction and Mo- dernism, komentując prace Derridy i de Mana: „pozytywna wizja teorii jest na dłuższą metę nie do utrzymania (...) ze względu na to, iż pozostaje ona [teoria] ponad lub w separacji z różnorodny- 17 S. Heath, Modern Literary Theory, „Critical Quoterly” 1989, vol. 31, nr 2, s. 35-37. 30 Post mi faktami naszego pisania i czytania”18 . Ale koniec „pozytyw- nej”, lub inaczej „mocnej” teorii to dla poststrukturalizmu w za- sadzie koniec idei theoria w jej uniwersalnym znaczeniu. „Po- wtarzającym się przedmiotem naszej krytyki – dopowiada więc Melville w tym samym miejscu – jest właśnie theoria jako taka”. A więc teoria, która – jak uzupełnia to z kolei Fish w Konsekwen- cjach – jest zawsze fundamentalistyczna, nastawiona na konstru- owanie ogólnych reguł i modeli, która łączy w sobie wszystko, co formalne, ogólne, abstrakcyjne i inwariantne, a w badaniach literackich zmierza przede wszystkim do ustanowienia nadrzęd- nych i ogólnych kryteriów prawomocności interpretacji. Tak ro- zumiana teoria tworzona jest jedynie po to, by rządzić (govern) praktyką lub reformować ją z punktu widzenia ogólnej racjonal- ności. Najpełniejszym wyrazem teorii pozytywnej są, zdaniem Fisha, modele i schematy konstruowane przez naukowy struktu- ralizm, zwłaszcza spod znaku gramatyki generatywnej Chom- sky’ego, ale także rozmaite wersje „hermeneutyki ogólnej”, na czele z najczęściej chyba atakowaną koncepcją Edwarda D. Hir- scha19 . Podobne zarzuty wobec teorii formułowali także przywo- łani na wstępie Knapp i Michaels, którzy pomimo wąskiego uję- cia teorii (jako teorii interpretacji) trafili bez wątpienia w samą istotę sporu. Wszak to właśnie nadmierna restrykcyjność teorii interpretacji stała się jednym z katalizatorów ogólnej krytyki teo- rii w poststrukturalizmie, ponieważ zwróciła uwagę na pogłębia- jący się dystans teorii wobec literatury. Dekonstrukcjoniści, z ko- lei, wstawiając w miejsce „odczytania”, zakładającego weryfi- kowalną trafność lektury, kontrowersyjną formułę misreading20, zwracali uwagę na pochopność i ryzykowność przesądzania z gó- ry o skuteczności teorii. Proponując w miejsce „odczytania” 18 S. Melville, Philosophy Beside Itself. On Deconstruction and Modernism, Minneapolis l986, s. 156. 19 S. Fish, Konsekwencje, w: Interpretacja, retoryka, polityka. 20 Na temat misreading zob. np. J. Riddel, Re-doubling the Commentary, „Contemporary Literature”, Spring 1979, nr 20 oraz moje prace poświęcone dekonstrukcji: Dekonstrukcja i interpretacja, Kraków 2001; Dekonstrukcja jako krytyka interpretacji, „Ruch Literacki” 1985, z. 5-6; Dekonstrukcja: próba kry- tycznego bilansu, w: Po strukturalizmie, red. R. Nycz, Wrocław 1992. Między nauką i literaturą 31 „czytanie” bez ostatecznego rezultatu (= gotowego sensu), prak- tykowali oni szczególny rodzaj krytyki teorii – krytyki dokony- wanej nie wprost, w ramach której – jak określił to Christopher Norris (mając na uwadze przede wszystkim dokonania Hillis Millera i Hartmana) – „badanie granic interpretacyjnej wolno- ści stanowić miało sposób krytyki hermeneutycznych przymu- sów sankcjonowanych przez teorię”21 , a ujawnianie wewnątrz- tekstowych aporii (zgodne z de Manowską tezą o prymacie re- toryki nad logiką) prowadziło do zakwestionowania pozornej neutralności języka teorii22. Literaturoznawcy – przede wszystkim Fish, Knapp, Michaels, Hillis Miller, Hartman czy de Man – zwracali więc uwagę na ne- gatywne dla literatury skutki „pozytywnej” teorii, czyniąc to w trakcie analiz literackich. Z kolei filozofowie ponowocześni, tacy jak Derrida, Deleuze, Foucault, Lyotard czy Rorty, sięgali do samych podstaw – do platońskiej i nowoczesnej tradycji filozo- ficznej – kwestionując ogólny model wiedzy, w którym owa „po- zytywna” teoria znalazła swoje ufundowanie. Tak zwana filozo- fia postmetafizyczna23 wyznaczyła także w ten sposób najogól- niejszy kontekst dla poststrukturalistycznej krytyki teorii litera- tury. Przedmiotem ataku filozofów – jeśli podsumować tylko naj- ważniejsze wątki – stał się przede wszystkim Platoński dualizm pojęciowy oraz Kartezjańsko-Kantowski model apriorycznej i ar- bitralnej racjonalności, której przeciwstawiona została doraźność racjonalizacji lokalnych (sankcjonowania reguł, kryteriów czy wy- tworów tylko poprzez mowę lub działanie usytuowane w danym miejscu i czasie). W szczególności zaś – neutralnemu, niezaan- gażowanemu podmiotowi przeciwstawiony został podmiot będą- cy funkcją historycznie zmiennych praktyk, zaś z tezą o „neutral- ności” logicznej bądź retorycznej dyskursów (filozoficznego, na- 21 Zob. Ch. Norris, Deconstruction: Theory and Practice, London–New York 1982, s. 92-93. 22 Zob. P. de Man, Alegories of Reading: Figural Language in Rousseau, Nietzsche, Rilke and Proust, New York 1979. Zob. też przekład na język polski: Alegorie czytania. Rousseau, Nietzsche, Rilke i Proust, przeł. A. Przybysławski, Kraków 2004. Dalej jako: AC. 23 Określana także czasem „postfilozoficzną”. 32 Post ukowego, teoretycznego itd.) skonfrontowana została wizja „jed- nego języka”, uwzględniająca destabilizujący wpływ strategii re- torycznych, ideologii czy udziału nieświadomości24 . Najistotniej- sze w tym przypadku wydają się propozycje Lyotarda, Derridy i Rorty’ego – głównych destruktorów pozytywnego modelu wie- dzy i teorii. I tak np. Lyotard, opisując ponowoczesny kryzys tzw. Wielkich Narracji – podważył założenie jakiegokolwiek globalnego determinizmu (wyrażonego m.in. w ideach ogólno- ści, systemowości, całościowości, współmierności, prawdziwo- ści reprezentacji itp.) i zakwestionował samą ideę trybu upra- womocnienia czegokolwiek przez coś, co jest wobec niego ze- wnętrzne25 . Rorty z kolei, obnażając złudność mitu poszukiwa- nia Prawdy Absolutnej, odrzucił kryterialną koncepcję prawdy- jako-uzasadnienia wywodzoną z arbitralnie ustanawianych kry- teriów obiektywizacji oraz podważył sensowność tworzenia ja- kichkolwiek „dyskursów uzasadniających”26 . Wreszcie – z naj- ogólniej ujętego przesłania Derridowskiej dekonstrukcji wyni- kała głęboka utrata wiary w metafizykę obecności jako podsta- wową metanarrację kultury zachodniej, opartą o „logocentrycz- ne” mity pewności, rozumności i uniwersalności, a przede wszystkim – konstruowaną według niewzruszonych i trwale zhierarchizowanych opozycji. Krytyka postmetafizyczna okre- śliła w ten sposób najogólniejsze założenia poststrukturalistycz- nej krytyki teorii literatury. Spróbowała bowiem odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co w gruncie rzeczy jest najbardziej niepożądanym wyróżnikiem teorii? Z poststrukturalistycznej perspektywy najbardziej naganne okazało się to, że teoria lite- ratury – i tak zresztą mogłaby brzmieć jej naprędce skonstru- 24 T. Mc Carthy, General Introduction, w: After Philosophy. End or Trans- formation?, ed. by K. Baynes, J. Bohman, T. Mc Carthy, Cambridge, Mass. 1987, s. l-18. 25 J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, przeł. M. Kowalska, J. Migasiński, Warszawa 1997. Dalej jako: KPM. 26 R. Rorty, Filozofia a zwierciadło natury, przeł. M. Szczubiałka, Warszawa 1994; tenże, Konsekwencje pragmatyzmu. Eseje z lat 1972-1980, przeł. Cz. Kar- kowski, przekład przejrzał i przedmową opatrzył A. Szahaj, Warszawa 1998, s. 223. Między nauką i literaturą 33 owana definicja – pragnie być zawsze, w mniejszym lub więk- szym stopniu, „sferą legitymizacji”27 badań literackich, a więc – jeśli zapożyczyć określeń od Lyotarda – chce być dyskursem wyjaśniającym i uprawomocniającym zarówno twierdzenia o statusie bytowym literatury, jak i sankcjonującym prawomoc- ność jej poznawania i interpretacji. Poprzez odwołanie do sze- rokiego zaplecza filozoficznego dekonstrukcjonistyczne i neo- pragmatyczne warianty polemiki z tradycyjnym modelem teorii ujawniały zwłaszcza bezzasadność, a nawet fikcyjność zewnętrz- nych kryteriów obiektywizacji i racjonalizacji, wskazując tym samym sztuczność dwoistej co najmniej relacji zewnętrzności, w jakiej teoria umieszcza się wobec literatury. Dokonuje ona bowiem aktów uprawomocnienia z koniecznego dystansu i do- minującej pozycji, a jednocześnie sama szuka ufundowania w strukturach wyższego rzędu – w „metanarracjach”, które gwa- rantują jej samej „epistemologiczne bezpieczeństwo”28 oraz dają jej możliwość respektowania roszczeń tradycyjnie pojmowanej nauki, bądź zgeneralizowanej hermeneutyki29 . Jeśli więc przed- miotem poststrukturalistycznej krytyki stał się ów teoretyczny dystans, chęć obiektywizowania, a także – jak określił to Rorty – „posiadanie z góry ustalonych kryteriów sukcesu”30 , to śmia- ło można powiedzieć, że w pracach filozofów ponowoczesnych zakwestionowaniu uległ zwłaszcza arystotelesowski w swej ge- nezie model umysłu teoretycznego (dianoia theoretike), który poznaje świat w majestacie autorytetu oraz z konieczną „czy- stością” – tzn. z „eliminacją wszelkich śladów uwarunkowań praktycznych, wynikających ze zmiennych porządków rzeczy, 27 Określenie W. V. Spanosa. Zob. tegoż, De-struction and the Critique of Ideology: A Polemic Meditation on the Margin, w: Criticism Without Bounda- ries. Directions and Crosscurrents in Postmodern Critical Theory, ed. by J. A. Buttgieg, Indiana 1987, s. 51. 28 Określenie J. Watkinsa. Zob. tegoż, Nauka i sceptycyzm, przeł. E. i A. Chmieleccy, Warszawa 1989. 29 Z braku miejsca pomijam rozległy kontekst metanaukowy, obecny także w poststrukturalistycznych dyskusjach nad statusem teorii. 30 R. Rorty, Nauka jako solidarność, przeł. A Chmielecki, „Literatura na Świecie” 1991, nr 5, s. 201. 34 Post lokalnych interesów lub wymogów aplikacji”31 . I w tym wła- śnie sensie poststrukturalistyczną krytykę teorii literatury można nazwać krytyką postteoretyczną. Mimo wielu wad termin ten (po- dobnie jak wspomniane już: filozofia postfilozoficzna lub post- metafizyczna) zwraca jednak uwagę na to, że istota problemu mieści się w sferze generaliów, a także – iż sposób praktykowa- nej krytyki przybiera w tym przypadku szczególny charakter ze względu na dwuznaczną perspektywę przynoszoną przez wszyst- kie fazy „postyczne” – a więc tyleż następstwo w czasie („po” czymś), co tematyzację („o” czymś). Dwuznaczność ta oznacza więc zarówno świadomość wyczerpania się jakiegoś modelu, jak i konieczność jego krytycznego przepracowania, dokonującego się wszak w granicach modelu poddawanego krytyce, przy uży- ciu jego własnych reguł i słownika lub – jak określił to Zygmunt Bauman – bez osiągnięcia „wyzwolenia teoretycznego”32. Jeśli jednak „postteoria” oznacza właśnie owo kwestionowanie (rozu- miane tu jako gruntowny namysł nad teorią jako taką), to nie- uchronnie narzuca się pytanie: jaka teoria jest więc jeszcze do pomyślenia? Rozbiorcy klasycznego modelu theoria odpowiadają na to py- tanie w sposób prosty i oczywisty. Jeśli bowiem wypada pogodzić się z faktem, że nie da się całkowicie wymknąć teorii, to może da- łoby się oprzeć projekt teorii na innych zasadach, poczynając od zmiany całej koncepcji wiedzy i modelu racjonalizacji, które stwo- rzyły jej ogólne zaplecze pojęciowe. I jeśli pozbawienie teorii ufun- dowania w metanarracji metafizycznej oznacza pozbawienie jej „teoretyczności”, to może dałoby się znaleźć jakieś inne tryby upra- womocnień mniej restrykcyjne i bliższe literaturze – zarówno w aspekcie poznawczym (koncepcyjnym), jak i ontologicznym (ję- zykowym). Ta pospieszna rekonstrukcja najgłębszych motywacji poststrukturalistycznego przeformułowywania statusu teorii litera- 31 A. M. Kaniowski, Filozofia po „lingwistycznym zwrocie”, „Teksty Dru- gie” 1990, nr 5/6, s. 96-97. 32 Z. Bauman, Socjologiczna teoria postmodernizmu, przeł. A. Szpociński, w: Postmodernizm – kultura wyczerpania, red. M. Giżycki, Warszawa 1988, s. 7-25. Między nauką i literaturą 35 tury pozwala uchwycić najogólniejszy sens przesunięcia akcentów w filozoficznej refleksji nad teorią. Jest to bowiem przesunięcie od modeli teoretycznych wymagających „wiedzy pewnej” i określa- nia podstaw do projektów usatysfakcjonowanych „wiedzą sytuacyj- ną”, „lokalną”, historyczną itp. (w rozumieniu Fisha33 ). Jest to za- razem sposób na ulokowanie się między wymogiem ogólnej racjo- nalizacji a zarzutem całkowitego braku podstaw. Konkretnie zaś zmiana ta oznacza przejście od modeli teoretycznych wymagają- cych ufundowania w ontologii i epistemologii do projektów zado- walających się „quasi-sankcjami” i racjami o charakterze etycznym (w rozumieniu Rorty’ego czy Lyotarda), moralnym (w ujęciu Bau- mana), ekonomicznym lub hermeneutycznym (w rozumieniu Fi- sha lub Rorty’ego). Wreszcie – przynosi ona ze sobą rezygnację z kryterialnej koncepcji prawdy na rzecz koncepcji „negatywistycz- nej”, a zarazem dynamicznej (Rorty), znajdującej kompromis miesz- czący się pomiędzy globalnym determinizmem i absolutnym rela- tywizmem. Inne pożądane wyznaczniki nowego sposobu myślenia o teorii to: pragmatyzm zamiast esencjalizmu, pluralizm zamiast monizmu czy totalizmu pojęciowego, immanentyzacja reguł zamiast ich transcendowania, irracjonalizm jako słabsza wersja racjonali- zmu, innowacyjność zamiast metodyczności, ponadto – zmienność historyczna i relatywizacja kulturowa34 . Istotne staje się w tym przy- padku także owo wspominane wielokrotnie „między”. Przemiesz- czająca się teoria czy, jak się rzekło, postteoria nie szuka bowiem dla siebie miejsca po przeciwnej stronie arbitralnie ustanowionych dychotomii (co nieuchronnie przywracałoby skompromitowaną postać zhierarchizowanego wzorca binarnego), natomiast pragnie jedynie ulokować się między skrajnościami. W sferze, której spe- cyfikę najkrócej (i właśnie nie do końca) wyraża Derridowska stra- tegia „umykania”, trafnie określona przez Gilberta Hottois: „ani to 33 S. Fish, Antifoundationalism, Theory Hope and the Teaching of Composi- tion, w: tegoż, Doing What Comes Naturally. Change, Rhetoric, and the Prac- tice of Theory in Literary and Legal Studies, Oxford 1980. 34 Odwołuję się tu do cytowanych już prac Fisha, Lyotarda, Rorty’ego, a także do Z. Baumana, Prawodawcy i tłumacze, przeł. A. Ceynowa, J. Giebuł- towski, Warszawa 1998 oraz do I. Hassan, Pluralism in Postmodern Perspecti- ve, „Critical Inquiry” 1986, vol. 12, nr 3. 36 Post (co nie jest już możliwe), ani tamto (które zakłada jeszcze to lub jest tego inną nazwą), ale zupełnie coś innego”35 . Wszystko to brzmi być może obiecująco, ale warto jeszcze drążyć dalej: czy z tego wszystkiego wynika coś konkretnego dla teorii, którą my sami, z pewnym zażenowaniem wprawdzie, ale w dalszym ciągu chcielibyśmy uprawiać? Lub inaczej: co może oznaczać dla nas literaturoznawców sytuacja, w której poczuje- my się zwolnieni z obowiązku poszukiwania głębokich fundamen- tów, prawd obiektywnych czy gwarancji prawomocności? Kon- kretne efekty „erozji obiektywnych podstaw” – jak często określa się omawiane zjawisko – są jak na razie bardzo mało czytelne i jasne. Odwrót od pozytywnej czy „mocnej” teorii jest już chyba faktem dokonanym i prawdopodobnie nie trzeba go aż tak głębo- ko uzasadniać. Najistotniejsze przemiany dotyczą jednak przede wszystkim sfery „mentalności intelektualnej” czy „świadomości teoretycznej” i można je odnieść do całego obszaru refleksji hu- manistycznej, nie tylko wiedzy o literaturze. Podstawowe pyta- nie trzeba więc sformułować tak: czy owe bardzo wyraźnie dają- ce się już zauważyć nurty krytyczne w humanistyce przynoszą jakieś konkretne różnice w sposobach myślenia o literaturze, in- terpretacji, badaniu? Czy dotyczą one także innych dziedzin hu- manistyki? Przemiany, o których w rozmaity sposób piszą Rorty i Bau- man, Lyotard i Derrida, oznaczają przede wszystkim odrzucenie fundamentalizmu na korzyść idei tolerancji i wspólnoty. W jed- nej z ostatnich swoich książek Richard Rorty roztacza wizję hu- manistyki, filozofii, a także teorii – jako zróżnicowanych dyskur- sów opartych na regułach takiej komunikacji, która mogłaby stać się wyzbytą dogmatyzmu konwersacją pomiędzy rozmaitymi, rów- noprawnymi tradycjami i punktami widzenia. W myśl koncepcji Rorty’ego także teoria powinna całkowicie zrezygnować z „moc- nej wersji racjonalności i pogoni za uniwersalnością czy obiek- tywnością”. Może natomiast znaleźć słabsze ufundowanie w ety- 35 G. Hottois, Pour une metaphilosophie du mangage, Paris 1981, s. 121 i n. Cyt. za: J. Bouveresse, Rationalite et cynisme, Paris 1983, s. 118, przekład pol- ski: M. Kowalska w: „Literatura na Świecie” 1988, nr 8-9, s. 352. Między nauką i literaturą 37 ce, a w szczególności w idei porozumienia jako kompromisu „to- lerancyjnej niezgodności i niewymuszonej zgodności”36 . W pro- pozycji Rorty’ego filozof czy teoretyk w spluralizowanym uni- wersum humanistycznym znajduje sobie miejsce pośrednika mię- dzy tradycjami (Bauman nazwie go po prostu „tłumaczem”), nie jest on natomiast nadzorcą („prawodawcą” – według Baumana) w świecie obowiązkowych przekonań. Jego funkcja polegać ma nie na sprawdzaniu trafności sądów w odniesieniu do jakichkol- wiek narzuconych z góry kryteriów obiektywizacji, lecz – jak twierdzi filozof – na podtrzymywaniu i kontynuowaniu cywilizo- wanej konwersacji poprzez nieustanne czytanie i pisanie tekstów. Słowem: przez ich twórczą reinterpretację i rekontekstualizację. Przekładając w pewnym sensie pomysły Rorty’ego na język wie- dzy o literaturze, Stanley Fish znajduje dla teorii miejsce pomię- dzy fundamentalizmem, pragnącym posługiwać się czymś trwal- szym i bardziej stabilnym niż „tylko przekonania” i niezdetermi- nowana praktyka, i antyfundamentalizmem (prowadzącym – w ra- dykalnych ujęciach – do zupełnego chaosu). Podzielając swoje poglądy z takimi teoretykami literatury, jak: Barbara Smith, Ste- ven Knapp i Walter Ben Michaels, John Fekete, Jonathan Culler, Terry Eagleton, Jane Tompkins czy Frank Lentricchia – Fish pro- ponuje kompromisowy antyfundamentalizm – jak sam określa – jako „trochę kuhnowski, trochę derridowski, trochę marksistow- ski, trochę anarchistyczny, ale zawsze historystyczny”37 . Ewen- tualne normy czy reguły są w tak rozumianej koncepcji teorii je- dyne „funkcją historii, konwencji i lokalnych praktyk”. Teoria po Teorii (przez duże T) jest więc w propozycji Fisha i innych neo- pragmatystów przede wszystkim historycystyczna38, hermeneu- tyczna (w post-heideggerowskim i post-gadamerowskim rozumie- niu hermeneutyki), a także retoryczna (tzn. skoncentrowana na tropologicznej pracy tekstów). Jeżeli więc ów potrójny zwrot (hi- storystyczny, hermeneutyczny i retoryczny) określić ma obecny 36 R. Rorty, Nauka jako solidarność, s. 209 i n. 37 S. Fish, Consequences, s. 112; Antifoundationalism, s. 345. 38 Zob. uwagi R. Nycza, Nicowanie teorii, w: tegoż, Tekstowy świat. Post- strukturalizm a wiedza o literaturze, Warszawa 1993. Dalej jako: TŚ. 38 Post sens teorii bardziej niż onegdaj „zwrot lingwistyczny”, to być może przekształci się ona w przyszłości w historię, hermeneutykę czy retorykę39, stając się tylko specyficzną „narracją procesu odkrywa- nia”, wciąż wzbogacanego, nigdy zaś korygowanego czy ograni- czanego40 . Nie ma bowiem żadnej esencji – mógłby obrazoburczo podsumować Rorty ten fragment moich rozważań – nie ma żadnej całościowej czy wszechogarniającej drogi, która nadawałaby kie- runek biegowi naszych badań. I jedynie w słowniku praktyki, a nie teorii można powiedzieć o prawdzie cokolwiek użytecznego41 . W powyższym zdaniu można już wyraźnie dostrzec sens post- strukturalistycznego reformowania teorii literatury, które w isto- cie jest przemieszczaniem teorii w stronę praktyki. Polega ono na tym, że ów kolejny, „praktyczny”, by tak rzec, zwrot teorii ozna- cza nie tyle całkowite wyparcie teorii przez praktykę, ale grun- towne przemyślenie sensu teorii w taki sposób, jakby ona sama była rodzajem praktyki (perspektywa dekonstrukcji) lub poprzez odwrócenie tradycyjnej, Arystotelesowskiej jeszcze hierarchii, za- kładającej prymat teorii nad praktyką (punkt widzenia neoprag- matyzmu). O ile jednak dekonstrukcjonistyczny wkład w przefor- mułowanie relacji między teorią i praktyką należy znów, jak są- dzę, uznać za gest bardziej polemiczny, o tyle neopragmatycy skierowują poststrukturalistyczny dyskurs o teorii w sferę real- nie rozumianej praktyczności pojmowanej po prostu jako „uży- teczność” teorii literatury dla praktyki, jako realne wspomaganie jej przebiegu. Możemy odwoływać się do teoretycznych modeli, pojęć, reguł czy kryteriów – przekonuje Fish – o tyle, o ile są one w danym momencie przydatne, a nie gdy stanowią narzucony z gó- ry szablon czy schemat. Założenie to staje się bardziej zrozumia- łe, gdy przypomnimy sobie, co właściwie znaczy „praktyka” w poststrukturalistycznym słowniku. Otóż, począwszy od Bar- thes’a, Kristevej, Sollersa czy Derridy, synonimem „praktyki” jest Tekst (pisany przez duże T), pojmowany jako sprzężenie pisania i czytania, nierozerwalny splot ecriture-lecture. Stąd też bierze 39 Na temat podobnych przemian w filozofii zob. After Philosophy. 40 S. Fish, Antifoundationalism, s. 354. 41 R. Rorty, Konsekwencje pragmatyzmu, s. 162. Między nauką i literaturą 39 się Barthes’owska idea powrotu do tekstu, Kristevej rozumienie tekstu jako „produktywności” znaczeniowej, w której nie należy doszukiwać się końcowego efektu, Derridy (i Rorty’ego) wpisy- wanie się w ciągły proces wytwarzania tekstów 42 oraz wiele po- dobnych konceptów, których rozmaite znaczenia modyfikują nie tylko sens poststrukturalistycznej „praktyki”, ale także, pośred- nio, sens „teorii”. Jeśli bowiem działalność teoretyczna oznaczać ma aktywny udział w praktykach pisania i czytania lub – mówiąc znów językiem Rorty’ego – podtrzymywanie kulturowej ciągło- ści tych praktyk na drodze nieustannej „konwersacji” między tek- stami i tradycjami to, być może, najtrafniej ową ideę teoretyczne- go pośredniczenia wyraża podsunięta właśnie przez autora Kon- sekwencji pragmatyzmu metafora „słownika”. Teoria–słownik (lub raczej otwarty zbiór konkurencyjnych słowników) winna speł- niać przede wszystkim rolę informująco-edukacyjną jako leksy- kon strategii retorycznych, poetyk, konwencji czytania, intertek- stualnych powiązań czy lokalnych kontekstów. Leksykon – a więc jedynie repertuar możliwości, stale zwiększający swój historycz- nie zmienny zakres43 . Również Thomas Mc Laughlin – jeden z re- daktorów najnowszego słownika terminów literackich – podkre- śla właśnie potrzebę konieczności rezygnacji z hermetyzmu teo- rii ekskluzywności na rzecz poszerzenia wymiaru edukacyjnego44 . Wątek ten pojawia się również w zakończeniu ostatniej książki Johna Hillis Millera, według którego zadaniem teorii na dziś sta- je się „działalność archiwistycznego przypominania i uczenie kry- tycznej lektury”45 . W perspektywie innego jeszcze zwrotu teorii, „zwrotu pedagogicznego”, tak wyraźnie dającego się w ostatnich latach dostrzec na scenie amerykańskich badań literackich, rezy- 42 R. Barthes, Od dzieła do tekstu, przeł. M. P. Markowski, „Teksty Drugie” 1998, nr 6. Dalej jako: ODT; J. Kristeva, Semeiotike. Recherches pour une se- manalyse, Paris 1969; P. Sollers, Logiques, Paris 1968. 43 R. Rorty, Przygodność, ironia i solidarność, przeł. W. J. Popowski, War- szawa 1993. 44 Critical Terms for Literary Studies, ed. by F. Lentricchia, T. Mc Laughlin, Chicago–London 1990, s. 1-8. 45 J. Hillis Miller, Theory Now and Then, Durham 1991, s. 392. Dalej jako: TNT. 40 Post gnacja teorii z „teoretyczności” nie jest więc niczym innym, jak tylko – podkreśla to również Jonathan Culler – po prostu „nauką czytania” literatury 46 . Wprawdzie stwierdzenie, że teoria powinna współdziałać z praktyką, wydaje się tak oczywiste, że aż banalne, to trzeba jed- nak dodać, iż aby odkryć na nowo ten stosunkowo prosty fakt, trzeba było odbyć tak długą (co najmniej trzydziestoletnią) dro- gę, obfitującą w sporą ilość teorii abstrakcyjnych, schematycz- nych i bardziej skupionych na własnej czystości pojęciowej niż na przydatności dla literatury. I jak słusznie powiedział Walter Benjamin po lekturze Metakrytyki teorii poznania Theodora Ador- no – „aby dojść do ścisłego, konkretnego filozofowania, trzeba przebyć lodowe pustynie abstrakcji”47 . Teoria literatury przeło- mu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, teoria – można już chyba powiedzieć – po dekonstrukcjonistycznej „akrobacji”48 , może nawet teoria po postteorii, zdaje się właśnie tę „konkret- ność” na nowo odkrywać, zwracając się „praktycznie” ku litera- turze. Zwrot ten, określany na wstępie (za Heathem) „proliterac- kością” współczesnej teorii, nie dokonuje się wszelako wyłącz- nie przez podjęcie współdziałania z praktykami czytania i pisa- nia tekstów. Dostrzegalny jest bowiem także – tym razem z Bar- thes’owskiej inspiracji – w materii samego języka. Jeśli, jak pod- kreśla Jonathan Culler – jednym z najważniejszych dokonań post- strukturalizmu jest załamanie ścisłego rozróżnienia pomiędzy ję- zykiem przedmiotowym i metajęzykiem, stwierdzenie to nieod- parcie skierowuje naszą uwagę w stronę językowego statusu teo- rii. Polemiczne hasło poststrukturalistów, lapidarnie ujęte w tytu- le jednego z rozdziałów książki Elizabeth Bruss: „Teoria literatu- ry staje się teorią rozumianą jako literatura” (Theory of Literatu- re Becomes Theory as Literature)49 , de Manowski komentarz: „li- 46 J. Culler, The Humanities Tomorrow, w: tegoż, Framing the Sign. Criti- cism and Its Institution. Oxford 1988, s. 41-56. 47 Zob. T. W. Adorno, Dialektyka negatywna, przeł. K. Krzemieniowa, W
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Anty-teoria literatury
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: