Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00265 004806 14460927 na godz. na dobę w sumie
Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy - ebook/pdf
Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 624
Wydawca: Kurhaus Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63993-37-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> ekonomia, biznes, finanse
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Najnowsza książka słynnego inwestora i zarazem filozofa biznesu, Nassima Nicholasa Taleba. Doceniona na świecie wieloma prestiżowymi nagrodami, w Polsce uhonorowana została Economicusem 2013 - nagrodą za najlepszy przekład zagranicznej książki biznesowej. Długookresowe strategie już nie działają – stawia tezę Nassim Nicholas Taleb. W dzisiejszym świecie przeważa to, co nieznane, przypadkowe i zmienne. Jak przetrwać w tej niepewności, oswoić nieobliczalność zjawisk i chaos, a nawet na tym wygrać? Odpowiadając na te pytania, w swoim erudycyjnym, dowcipnym eseju autor dotyka najważniejszych dylematów gospodarki, biznesu, życia społecznego w XXI wieku. Po potężnym krachu finansowym w 2008 roku, w trakcie największego w historii kryzysu długu w Europie, Taleb uspokaja: „niektórym rzeczom służą wstrząsy; rozwijają się i rozkwitają pod wpływem zmienności, przypadkowości, nieładu i stresu; przygody, ryzyko i niepewność to ich żywioł”. Te rzeczy nazywa: antykruchymi. Potem błyskotliwie i z pasją wykorzystuje pojęcie antykruchości do wyjaśnienia, jak dziś postrzegać rzeczywistość, istnieć w świecie, podchodzić do podejmowania decyzji.

Antykruchość Taleba to lektura prowokacyjna, intrygująca i inspirująca. Świetna książka dla tych, którzy są gotowi spojrzeć z zupełnie nowej perspektywy na swoje decyzje, inwestycje, przedsięwzięcia biznesowe, życie prywatne. To także wielka, znakomicie napisana pochwała przedsiębiorczości.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Antykruchość O rzeczach, którym służą wstrząsy Nassim Nicholas Taleb Antykruchość O rzeczach, którym służą wstrząsy Nassim Nicholas Taleb Przełożyła Olga Siara Kurhaus, Warszawa 2013 Tytuł oryginału: Antifragile. Things that gain from disorder Copyright © 2012 Nassim Nicholas Taleb All rights reserved. First published in the United States by Random House. Wydanie polskie: © 2013 Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k. Prawa do przekładu polskiego: © 2013 Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przekład: Olga Siara Konsultacja merytoryczna oraz przekład Dodatku I i Dodatku II: dr Zbigniew Żółkiewski Redakcja: Katarzyna Kozłowska Korekta: Elżbieta Lipińska (El-Kor) Projekt okładki: Dariusz Krupa Opracowanie typograficzne i łamanie: Marek Wójcik Zdjęcie Nassima Nicholasa Taleba na okładce: Rex Features/East News Wydanie elektroniczne ISBN: 978-83-63993-37-5 Kurhaus Dobre ścieżki literatury: www.kurhauspublishing.com Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp.k. ul. Klimczaka 7/50, 02-797 Warszawa Dział sprzedaży: kontakt@kurhauspublishing.com, tel. 22 325 34 70 Spis treści PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO PROLOG Dodatek do prologu. Triada albo mapa świata i rzeczy w podziale na trzy własności KSIĘGA I. WSTĘP DO ANTYKRUCHOŚCI Rozdział 1. Między Damoklesem a hydrą Połowa życia nie ma nazwy Proszę, utnij mi głowę Protoantykruchość Niezależność kontekstowa zależy od kontekstu O konieczności nazywania Rozdział 2. Wszechobecna nadmierna kompensacja i nadmierna reakcja Jak wygrać wyścigi konne O antykruchości zamieszek, miłości i innych niespodziewanych beneficjentów stresu Antykruche reakcje jako redundancja Proszę, zakażcie mojej książki: Antykruchość informacji Znajdź inną pracę Złożoność Rozdział 3. Kot i pralka Stresory są informacją Zbrodnie przeciw dzieciom Równowaga, tylko nie to Ukarani przez tłumaczenie 5 s. 15 s. 21 s. 45 s. 53 s. 55 s. 55 s. 57 s. 59 s. 61 s. 64 s. 67 s. 69 s. 71 s. 76 s. 78 s. 81 s. 85 s. 87 s. 88 s. 93 s. 94 s. 95 6 Turystyfikacja Potajemna żądza przypadku s. 96 s. 96 s. 99 Rozdział 4. To, co mnie zabija, wzmacnia innych s. 99 (Anty) kruchość warstwa po warstwie Ewolucja a nieprzewidywalność s. 100 Organizmy to populacja a populacje to organizmy s. 105 Dziękujemy za błędy s. 107 s. 107 s. 109 Dlaczego grupa nienawidzi jednostki s. 110 s. 112 To, co mnie nie zabije, zabije innych s. 113 s. 116 Ja i my Narodowy Dzień Przedsiębiorcy Nauka na cudzych błędach Jak zostać Matką Teresą KSIĘGA II. NOWOCZESNOŚĆ I ODRZUCENIE ANTYKRUCHOŚCI Lenin w Zurychu Rozdział 5. Lewantyńskie targowisko i biurowiec Dwa typy zawodów Wahania oddolne Z dala od Ekstremistanu Dwanaście tysięcy lat Wojna, więzienie czy jedno i drugie Pax Romana Bić albo nie bić Wielki problem indyka Rozdział 6. Powiedzcie im, że uwielbiam (odrobinę) losowości Głodne osły Wyżarzanie polityczne s. 119 s. 121 s. 121 s. 124 s. 127 s. 131 s. 133 s. 135 s. 137 s. 138 s. 140 s. 143 s. 145 s. 147 ANTYKRUCHOŚĆ Bomba zegarowa, zwana stabilnością Co nazywamy tu nowoczesnością? Drugi krok: czy (małe) wojny ratują życie? Co powiedzieć twórcom polityki zagranicznej? Po pierwsze nie szkodzić Przeciwieństwo jatrogenii Jatrogenia na szczycie Czy wieloryb może latać jak orzeł? Nie nicnierobienie Nienaiwny interwencjonizm Rozdział 7. Naiwna interwencja Interwencja i jatrogenia Pochwała prokrastynacji fabiańskiej Neurotyczność w ilościach przemysłowych Państwo może pomóc – jeśli jest niekompetentne Legalny sposób zabijania ludzi Neurotyczność potęgowana medialnie We Francji panuje większy bałagan, niż wam się wydaje Szwecja i rozbudowany aparat państwowy Mylenie katalizatora z przyczyną Rozdział 8. Prognoza jako dziecko nowoczesności Pani Bré ma rywali Predyktywność Stan uzębienia Jak zostać przeciwieństwem indyka Koniec z Czarnymi Łabędziami KSIĘGA III. NIEPREDYKTYWNA WIZJA ŚWIATA Rozdział 9. Gruby Tony i wyznawcy kruchości 7 s. 149 s. 150 s. 151 s. 153 s. 157 s. 157 s. 160 s. 161 s. 162 s. 164 s. 166 s. 167 s. 171 s. 175 s. 176 s. 179 s. 180 s. 181 s. 183 s. 184 s. 187 s. 188 s. 189 s. 189 s. 191 s. 193 s. 195 s. 197 Spis treści 8 Znaczenie lunchu Antykruchość bibliotek Gnuśni towarzysze podróży O frajerach i niefrajerach Samotność Co może przewidzieć nieprognosta Rozdział 10. Potencjał zysku i strat u Seneki Czy chodzi o coś poważnego? Ograniczenie potencjału spadków Stoickie uodpornienie na emocje Udomowienie emocji Jak zostać panem Fundamentalna asymetria Rozdział 11. Nigdy nie bierz ślubu z gwiazdą rocka O nieodwracalności zniszczonych paczek Sztanga Seneki Księgowy i gwiazda rocka Z dala od złotego środka Udomowienie niepewności KSIĘGA IV. OPCJONALNOŚĆ, TECHNOLOGIA I INTELIGENCJA ANTYKRUCHOŚCI Czy naprawdę wiesz, dokąd zmierzasz? Błąd teleologiczny Największa przewaga Ameryki Rozdział 12. Kwaśne winogrona Talesa Opcja i asymetria Opcje słodkich winogron Sobotni wieczór w Londynie s. 197 s. 198 s. 199 s. 202 s. 205 s. 206 s. 209 s. 209 s. 211 s. 213 s. 215 s. 216 s. 217 s. 219 s.219 s.221 s. 223 s. 225 s. 227 s. 231 s. 231 s. 232 s. 233 s. 235 s. 237 s. 238 s. 239 ANTYKRUCHOŚĆ Twój czynsz Asymetria Zjawiska, którym służy dyspersja wyników Tales kontra Arystoteles Jak być głupim Natura i opcje Racjonalność Życie jest długą gammą Rzymska polityka lubi opcjonalność Co dalej Rozdział 13. Uczenie ptaków latania Jeszcze raz, mniej znaczy więcej Luki w myśleniu Poszukiwania oraz dlaczego błędy mogą być inwestycjami Twórcze i nietwórcze destrukcje Radziecko-harwardzki wydział ornitologii Epifenomeny Chciwość jako przyczyna Obalanie epifenomenów Wybiórcza analiza danych (albo Błąd konfirmacji) Gdzie są stresory? L’art pour l’art, uczyć się dla samej nauki Wytworne kolacje Rozdział 14. Kiedy dwie rzeczy to nie „jedno i to samo” Rozdział 15. Historia spisana przez przegranych Błąd mokrej tarcicy Konflacja Prometeusz i Epimeteusz Jak Gruby Tony stał się bogaty (i gruby) 9 s. 240 s. 241 s. 242 s. 244 s. 244 s. 245 s. 247 s. 249 s. 250 s. 251 s. 253 s. 256 s. 257 s. 259 s. 261 s. 261 s. 265 s. 266 s. 267 s. 269 s. 273 s. 274 s. 275 s. 278 s. 280 s. 283 s. 284 s. 286 s. 291 Spis treści 10 Dowody mamy pod nosem Czy to przypomina gotowanie? Rewolucja przemysłowa Rządy powinny finansować nieteleologiczne kombinowanie, a nie badania Argument Matta Ridleya przeciw teleologii Teleologia korporacyjna Przypadek medycyny Odwrotność problemu indyka Szarlatan, pracownik naukowy i showman Siedem porażek, plus minus dwie Rozdział 16. Lekcja chaosu Ekologiczne i ludyczne Antykrucha (sztangowa) edukacja Turystyfikacja nadopiekuńczej matki s. 296 s. 299 s. 303 s. 307 s. 308 s. 312 s. 313 s. 314 s. 318 s. 318 s. 323 s. 323 s. 324 s. 326 Rozdział 17. Dysputa Grubego Tony’ego z Sokratesem Eutyfron Gruby Tony kontra Sokrates Wyższość wiedzy definicyjnej Różnica między frajerem a niefrajerem Zakończenie Księgi IV Kruchość, a nie prawdopodobieństwo Konflacja zdarzeń i ekspozycji Mylenie niezrozumiałego z nierozumnym Tradycja Co dalej? s. KSIĘGA V. NIELINIOWOŚĆ I NIELINIOWOŚĆ O znaczeniu strychów s. 333 s. 333 s. 335 s. 338 s. 339 s. 342 s. 345 s. 346 s. 347 s. 347 s.348 s. 351 s.351 ANTYKRUCHOŚĆ Rozdział 18. O różnicy między wielkim głazem Niech ktoś wezwie władze Nowego Jorku s. 355 s. 356 s. 358 Dlaczego kruchość jest nieliniowa? Kiedy się uśmiechać, a kiedy krzywić s. 360 Dlaczego wklęsłości szkodzą Czarne Łabędzie? s. 362 s. 363 s. 365 s. 366 s. 367 s. 368 i tysiącem kamyczków Prosta zasada wykrywania kruchości Ruch uliczny w Nowym Jorku Kiedy więcej znaczy inaczej „Zbilansowany posiłek” Nie idź, biegnij! Małe może być brzydkie, ale na pewno jest mniej kruche Jak mus to mus Kerviel i mikro-Kerviel Jak wyjść z kina Projekty i prognozy Kiedy „skuteczność” jest nieskuteczna Zanieczyszczenie środowiska Nieliniowość bogactwa Wnioski Dlaczego samoloty nie przylatują za wcześnie Wojna, długi i długi s. 369 s. 369 s. 371 s. 374 s. 375 s. 375 s. 378 s. 379 s. 380 s. 381 s. 382 s. 383 s. 383 Koncepcja dodatniego i ujemnego błędu modelu s. 387 s. 389 s. 392 Rozdział 19. Kamień filozoficzny i jego odwrotność Jak wykryć, kto zbankrutuje Jak stracić babcię A teraz kamień filozoficzny Jak zmienić złoto w błoto: odwrotność kamienia filozoficznego 11 s. 395 Spis treści 12 KSIĘGA VI. VIA NEGATIVA Gdzie jest szarlatan? Wiedza subtraktywna Sztangi raz jeszcze Mniej znaczy więcej Neomania i efekty kołowrotka Technologia w najlepszym wydaniu Rozdział 20. Czas i kruchość Od Symonidesa do Jensena Nauka odejmowania Odwrotność procesu starzenia: efekt Lindy’ego Kilka błędów poznawczych Architektura i nieodwracalna neomania Przemiana nauki w dziennikarstwo Co powinno zniszczeć Prorocy a teraźniejszość Pies Empedoklesa Okna od ściany do ściany Mettyfikacja Co nie ma sensu Rozdział 21. Medycyna, wypukłość i nieprzejrzystość Jak się kłócić na pogotowiu Pierwsza zasada jatrogenii (empiryzm) Druga zasada jatrogenii (nieliniowość reakcji) Ukrywanie dowodów Mętna logika natury Nierówność Jensena w medycynie Winny czy niewinny Niekończąca się opowieść o problemie indyka s. 397 s. 398 s. 399 s. 402 s. 402 s. 407 s. 407 s. 410 s. 414 s. 416 s. 421 s. 423 s. 426 s. 429 s. 430 s. 432 s. 435 s. 436 s. 439 s. 440 s. 441 s. 443 s. 445 s. 447 s. 449 s. 451 s. 452 s. 456 s. 457 ANTYKRUCHOŚĆ Tłumaczcie się nieznajomością biologii: fenomenologia Starożytni byli bardziej złośliwi Jak przepisać leki połowie populacji „Matematyczna dyscyplina” w medycynie Co dalej Rozdział 22. Żyć długo, ale nie za długo Oczekiwana długość życia a wypukłość Odejmowaniem wzbogacasz swoje życie Jatrogenia pieniędzy Religia i naiwny interwencjonizm Jeśli dziś środa, to jestem weganinem Efekty wypukłości i dieta losowa Jak zjeść samego siebie Deprywacja spacerów Chcę żyć wiecznie KSIĘGA VII. ETYKA KRUCHOŚCI I ANTYKRUCHOŚCI 13 s. 459 s. 462 s. 463 s. 465 s. 466 s. 469 s. 469 s. 472 s. 476 s. 478 s. 479 s. 480 s. 483 s. 485 s. 486 s. 489 Rozdział 23. Ryzykowanie własną skórą: antykruchość i opcjonalność kosztem innych Hammurabi Darmowa opcja gawędziarza Starożytni i syndrom Stiglitza s. 491 s. 497 s. 499 s. 503 Postgnozowanie Syndrom Stiglitza s. 505 Problem częstotliwości albo jak przegrać kłótnię s. 509 Dobra decyzja ze złych powodów s. 510 s. 512 s. 513 s. 514 s. 515 Podpalić statki Dlaczego poezja może was zabić Problem izolacji Spis treści 14 Socjalizm szampański Ryzykowanie własną duszą Opcje, antykruchość i sprawiedliwość społeczna Antykruchość i etyka (dużych) korporacji Darmowa opcja Roberta Rubina Który Adam Smith? Rzemieślnicy, marketing i najtańsze produkty, które spełniają oczekiwania Lawrence z Arabii czy Meyer Lansky Co dalej Rozdział 24. Jak dopasować etykę do zawodu Bogactwo bez niezależności Fachowcy a zbiorowość Zasady etyki a zasady prawa Tyrania zbiorowości Kazuistyka jako opcjonalność Big Data i opcja badacza Rozdział 25. Zakończenie EPILOG. Od zmartwychwstania do zmartwychwstania DODATEK I. Graficzny przewodnik po książce s. 517 s. 518 s. 519 s. 520 s. 521 s. 523 s. 525 s. 529 s. 529 s. 531 s. 532 s. 533 s. 537 s. 540 s. 542 s. 546 s. 549 s. 553 s. 555 DODATEK II (bardzo techniczny). Tam, gdzie większość modeli ekonomicznych kruszeje i wysadza nas w powietrze s. 571 Słownik i komentarze autora Bibliografia s. 587 s. 607 ANTYKRUCHOŚĆ Przedmowa do wydania polskiego Antykruchość, która trafia właśnie do rąk polskich czytelników, jest w prostej linii kontynuacją Black Swan (Czarny Łabędź) – profetycz- nej, bestsellerowej książki tego samego autora wydanej w 2007 roku, tuż przed wybuchem kryzysu, opisującej naturę rzadkich zdarzeń, które mają dalekosiężne konsekwencje, są trudne do przewidzenia, a zarazem niemożliwe do wytłumaczenia. Takim tytułowym Czarnym Łabędziem był właśnie kryzys, który ujawnił się wówczas najpierw w Stanach Zjed- noczonych, a następnie na całym niemal świecie i trwa do dziś. O ile jednak w poprzedniej książce Nassim Nicholas Taleb przede wszystkim diagnozuje istnienie takich zjawisk, o tyle w Antykruchości podpowiada, jak sobie z nimi radzić. Autor stawia śmiałą tezę – i konsekwentnie ją udowadnia – że na ryn- ku finansowym, ale też w wielu innych dziedzinach życia rachunek praw- dopodobieństwa i wszelkie narzędzia statystyczne oparte na analizie zdarzeń i danych z przeszłości są dość mało przydatne. Krytykuje pro- gnostów i tych, którzy podejmują brzemienne w skutki decyzje bizne- sowe na podstawie wniosków płynących tylko z historycznych danych, wychodząc z założenia, że maksymalna skala ryzyka, jakie może wystąpić, jest taka, jak najgorszego zdarzenia odnotowanego w przeszłości. W opo- zycji do nich przedstawia swoją niepredyktywną wizję świata, w której zamiast skomplikowanym modelom trzeba zaufać instynktom, intuicji i stale uczyć się na błędach. Są one bowiem nieodzowną częścią procesu ewolucji jednostki, firmy czy społeczeństwa. Pojedyncze elementy syste- mu muszą być kruche, muszą się ze sobą ścierać i konkurować, aby anty- kruchy – czyli stale wzmacniający się – był cały system: gospodarka, społe- czeństwo, organizm. Według autora bowiem to zmienność, niepewność, wyzwania i konieczność podejmowania ryzyka posuwają świat naprzód. Na podstawie własnych obserwacji, lektur i przemyśleń Taleb bu- duje autorską triadę, dzieląc wszystkie istniejące zjawiska, systemy i jed- 15 16 nostki na kategorie: kruche, wytrzymałe i antykruche. Jego zdaniem bowiem nieprzewidywalne i powodujące potężne turbulencje Czarne Łabędzie mogą wywoływać trzy różne skutki: rzeczy kruche ulegają zniszczeniu, wytrzymałe są w stanie znieść wstrząs, ale nie zmieniają się pod jego wpływem, natomiast antykruche odczuwają wstrząsy, jednak w ostatecznym rozrachunku wychodzą z tego mocniejsze, lepsze, bar- dziej rozwinięte. Ta ostatnia cecha właściwa jest przede wszystkim wy- tworom natury, w tym człowieka, ale antykrucha może być też kultura czy gospodarka – jeśli nie jest przeregulowana, zadłużona i nie podlega nierozważnym interwencjom państwa. Przekładając obserwacje Taleba na osobiste zawodowe doświadcze- nia, zwłaszcza z ostatnich kilku lat zarządzania największym bankiem w kraju, zdefiniowałbym antykruchość korporacji jako wypadkową cech tworzących ją jednostek, skorygowaną o elastyczność i umiejętność ho- listycznego postrzegania wyzwań przez zarządzających nią menedżerów. Korporacje są dziś tak skomplikowane, realizują równolegle tak wiele złożonych przedsięwzięć, a jednocześnie muszą się mierzyć z tak nie- zwykle dynamicznym i konkurencyjnym otoczeniem oraz zaspokajać tak szybko ewoluujące potrzeby klientów, że holistyczne podejście, zdol- ność do nadawania właściwych priorytetów poszczególnym zadaniom oraz czerpania z różnorodności doświadczeń i umiejętności zespołu wy- dają się absolutnie kluczowe w procesie rozwoju firmy. Decydują o jej antykruchości, a w konsekwencji o pozycji na rynku. Autor z ogromnym zaangażowaniem przekonuje, że zmienność jest immanentną cechą świata, w którym żyjemy, a wszelkie próby jej wy- rugowania są budową pozornej stabilności, z góry skazaną na porażkę. Dlatego nad sztucznie stabilne systemy przedkłada te z natury niestabil- ne. W pierwszych niespodziewane zdarzenie jest takim szokiem, że sys- temowi grozi upadek. Drugie reagują zgodnie z zasadą: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Pozbawiając systemy, jednostki czy układy czynników stresujących (stresorów), eliminując zmienność rzeczywistości, w jakiej funkcjonują – osłabiamy je i w ten sposób czynimy więcej szkód, niż osiągamy korzyści. ANTYKRUCHOŚĆ 17 Nawet antykruchość ma jednak swoje limity – szoki nie mogą być zbyt duże, aby rzeczy antykruche zachowały swoje prorozwojowe wła- ściwości. Małe pożary lasów oczyszczają je z łatwopalnego materiału. Jeżeli jednak za wszelką cenę staramy się im zapobiegać, to tego materia- łu nagromadzi się tak dużo, że pożar, który w końcu wybuchnie, będzie miał katastrofalne skutki – argumentuje Nassim Taleb i dowodzi, że za- hartowane w obliczu małych dawek stresu jednostki i systemy łatwiej poradzą sobie z większymi zaburzeniami w przyszłości. Autor jest zwolennikiem opcyjności, czyli podejścia, które wobec trudności, zmienności i niepewności towarzyszącej działaniom jedno- stek i systemów każe stale poszukiwać nowych rozwiązań, unikać ruty- nowych działań, próbować wciąż od nowa – ze świadomością możliwej porażki, podejmować ryzyko i w konsekwencji zwiększać swoją anty- kruchość. Jego zdaniem tak właśnie postępują przedsiębiorcy działający na własny rachunek i ponoszący bezpośrednie konsekwencje swoich działań. W opozycji do nich przedstawia m.in. rozmaitych prognostów, ekonomicznych celebrytów, bankowców i polityków, którzy chowają się za parawanem instytucji i unikają bezpośredniej odpowiedzialności za błędne przewidywania i decyzje. Towarzyszy temu erozja moralności i odpowiedzialności biznesowej nieuchronnie prowadząca do kryzysu zaufania. Antykruchość nie jest jednak książką czysto ekonomiczną. Jest w niej dużo więcej elementów filozofii i etyki niż w poprzednich pracach au- tora. Choć nad lektury Taleb zdaje się przedkładać empiryczne pozna- wanie świata, prezentuje się nam jako wielki erudyta, który zgrabnie miesza wątki historyczno-literackie z ekonomią, matematykę z biologią, a bezlitosną ocenę akademików głównego nurtu z autobiograficznymi przypowieściami. Autor przeplata ekonomiczno-filozoficzny wywód licznymi nawią- zaniami do zdarzeń historycznych czy postaci z mitologii, przykładami obserwacji codziennych ludzkich zachowań, zjawisk medycznych czy procesów zachodzących na rynkach finansowych, nie szczędząc słów ostrej krytyki wielkim tego świata – od profesorów prestiżowych uczel- Przedmowa do wydania polskiego 18 ni przez Alana Greenspana, konstruktorów elektrowni w Fukushimie po bankierów i dziennikarzy. Jeśli damy się porwać wartkiemu nurtowi lektury, wywód Taleba wyda się nam niezwykle logiczny – tak oczywi- sty, że dziwimy się, że wcześniej sami nie wyciągnęliśmy podobnych wniosków. Obserwując polską gospodarkę i system finansowy ostatnich lat, łatwo znaleźć przykłady reakcji kruchych, wytrzymałych i antykru- chych na stosunkowo umiarkowane, w porównaniu z zawirowaniami na światowych rynkach, dawki stresu, jakimi są kolejne odsłony kry- zysu. Najsłabsi – nieelastyczni i nieodporni – uczestnicy rynku zosta- li przezeń strawieni. Ci lepiej przygotowani, wytrzymali – przetrwali w niezmienionym stanie, zachowując swoje rynkowe udziały, natomiast antykrusi, choć też odczuli skutki spowolnienia i turbulencji, potrakto- wali kryzys jako szansę na wzmocnienie swojej pozycji. Ich plastyczność pozwala wykorzystać konfrontację z Czarnymi Łabędziami do tego, aby ciągle się zmieniać i doskonalić, a tym samym być lepszymi od swo- ich nieelastycznych konkurentów. Wykazali inicjatywę, rozważyli różne opcje, zmieniając swoje biznesowe strategie i dostosowując się do no- wych wymogów gry rynkowej. Taleb jest wielkim orędownikiem przedsiębiorczości, ceni w niej przede wszystkim nonkonformizm i chęć podejmowania ryzyka. Nazywa ją heroiczną działalnością, niezbędną do rozwoju i przetrwa- nia gospodarki. Jest też piewcą postępu technologicznego i innowa- cji, które w jego przekonaniu nie są efektem naukowych poszukiwań, lecz działań swoistych awanturników, ryzykantów majstrujących przy rzeczywistości metodą prób i błędów. Innowacje i rozwój wypływają z początkowej potrzeby i przynoszą rozwiązania wykraczające poza jej zaspokojenie. Jednocześnie autor jest zwolennikiem samodzielnego zdobywania wiedzy – poza standardowym systemem edukacyjnym, a przynajmniej na jego obrzeżach. Niektóre hipotezy Taleba wydają się jednak iść nieco za daleko, są zbyt ogólne i choć on sam nazywa siebie empirykiem, wiele z tego, co przedstawia jako fakty, wydaje się raczej swobodną interpretacją ANTYKRUCHOŚĆ 19 lubiącego prowokować myśliciela. Ten wykładowca inżynierii ryzyka na uniwersytecie nowojorskim, „intelektualista o wyglądzie ochro- niarza” (jak sam siebie określa), a zarazem piewca prostoty, planowa- nie strategiczne nazywa bzdurą i irracjonalnymi bredniami. Krytykuje też interwencjonizm państwa, rozumiany także jako nadmiar regula- cji prowadzący do pozornej stabilizacji systemu, a przez to do jeszcze większych szkód niż te, które przynoszą pojawiające się nagle Czarne Łabędzie. W świecie próbującym zapanować nad kryzysowym chaosem i odkryć mechanizmy pozwalające uniknąć w przyszłości kolejnych zja- wisk o tak potężnej i destrukcyjnej sile oddziaływania postulaty Taleba są niejednokrotnie kontrowersyjne, nie można jednak przejść obok nich obojętnie. Wobec zdającego się nie mieć końca kryzysu tezy autora są pociąga- jące – mają urok świeżości i antyestablishmentowego buntu. Z wieloma jego spostrzeżeniami nie sposób się nie zgodzić, niektóre jednak trudno zaakceptować. Nawet w tym drugim przypadku lektura Antykruchości każe nam porzucić na chwilę utarte schematy myślenia i postrzegania rzeczywistości, spojrzeć na nią z dystansu. Dlatego warto zapoznać się z przemyśleniami Nassima Taleba, postarać się być antykruchym. Zbigniew Jagiełło* Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego * Zbigniew Jagiełło (ur. 1964). Polski menedżer, na rynku finansowym od kilkunastu lat. Wcześniej związany z grupą UniCredit. Przeprowadził modernizację PKO Banku Polskiego i uczynił go bezdys- kusyjnym liderem polskiej bankowości. Odpowiedzialny za przygotowanie strategii na lata 2010–2012 i 2013–2015. W czasie jego kadencji bank znacznie zwiększył swoją efektywność, poprawił wyniki, ale także uatrakcyjnił ofertę produktową i polepszył jakość obsługi. 12 czerwca 2013 podpisał umo- wę zakupu przez PKO spółek z grupy Nordea. Zwolennik nowych technologii. Inicjator powstania standardu płatności mobilnych w Polsce na bazie innowacyjnego rozwiązania IKO. Członek Institut International d’Etudes Bancaires zrzeszającego międzynarodowe środowisko bankowe oraz Rady ZBP. Odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Solidarności Społecznej za propagowanie idei CSR. Wybrany m.in. na Prezesa Roku 2011 przez Gazetę Giełdy Parkiet, wyróżniony tytułem jednego z najefektywniejszych prezesów 2012 przez Wprost oraz jed- nego z najlepszych menedżerów na czas kryzysu przez Bloomberg Businessweek Polska. W 2013 otrzymał Nagrodę Gospodarczą Prezydenta RP za przestrzeganie zasad ładu korporacyjnego i działalność w zakre- sie społecznej odpowiedzialności biznesu oraz tytuł Innowatora przyznany przez miesięcznik Bank. Przedmowa do wydania polskiego Prolog I. JAK KOCHAĆ WIATR Wiatr gasi świecę i podsyca ogień. Podobnie jest z przypadkowością, niepewnością i chaosem: chcesz z nich korzystać, zamiast się przed nimi ukrywać. Chcesz być ogniem i pragniesz wiatru. Tak można podsumować niepokorny stosunek autora tej książki do przypadkowości i niepewności. Nie chcemy tylko przetrwać niepewności, jakoś sobie z nią poradzić. Pragniemy ją przezwyciężyć, a oprócz tego jeszcze – jak pewna klasa agresywnych rzymskich stoików – mieć ostatnie słowo. Zadanie polega na tym, żeby udomowić, a nawet zdominować czy wręcz podbić to, co niewidzialne, mętne, niewytłumaczalne. Jak? II. ANTYKRUCHOŚĆ Niektórym rzeczom służą wstrząsy; rozwijają się i rozkwitają pod wpływem zmienności, przypadkowości, nieładu i stresu; przygody, ryzyko i niepewność to ich żywioł. Jednakże, mimo wszechobecno- ści tego zjawiska, nie istnieje słowo opisujące dokładne przeciwień- stwo kruchości. Nazwijmy je zatem antykruchością. Antykruchość to coś więcej niż odporność czy wytrzymałość. Odporność pozwala przetrwać wstrząs bez zmian; antykruchość zmienia na lepsze. Ta cecha odpowiada za wszystko, co podlega zmianom w czasie: ewolucję, kulturę, idee, rewolucje, systemy poli- tyczne, innowacje technologiczne, sukcesy kulturowe i ekonomicz- ne, zasady przetrwania na rynku, dobre przepisy kulinarne (na przy- kład na rosół albo befsztyk tatarski z kroplą koniaku), rozkwit miast i kultur, systemy prawne, lasy równikowe, odporność szczepów bak- terii... Nawet za nasze istnienie jako gatunku na tej planecie. Przy 21 22 tym antykruchość wyznacza granicę między tym, co żywe i organicz- ne (lub złożone), jak ludzkie ciało, a tym, co bezwładne, na przykład przedmiotem fizycznym, takim jak zszywacz na twoim biurku. Antykruchość kocha przypadkowość i niepewność, a to pociąga za sobą miłość do błędów, określonej klasy błędów, co ma zasadni- cze znaczenie. Osobliwość antykruchości polega na tym, że pozwala nam radzić sobie z tym, co nieznane, robić rzeczy, których nie rozu- miemy – i to robić je dobrze. Pozwolę sobie powiedzieć to bardziej dobitnie: działanie idzie nam znacznie lepiej niż myślenie, i to dzię- ki antykruchości. Wolałbym być głupi i antykruchy niż wyjątkowo mądry i kruchy. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Łatwo zrozumieć, czemu w naszym otoczeniu służy pewna daw- ka stresu i zmienności: systemom gospodarczym, twojemu ciału, twojej diecie (jak się wydaje, cukrzyca i choroba Alzheimera wynika- ją w dużej mierze z braku zróżnicowania posiłków i stresora, jakim jest sporadyczne doznanie głodu), twojej psychice. Istnieją nawet antykruche kontrakty finansowe, zaprojektowane z myślą o czerpa- niu korzyści ze zmienności rynków. Antykruchość pozwala nam lepiej zrozumieć kruchość. Nie mo- żemy poprawić stanu zdrowia, nie pokonując choroby – ani zwięk- szyć bogactwa, nie zmniejszając strat; na tej samej zasadzie antykru- chość i kruchość stanowią pewne punkty na wspólnej skali. Niepredyktywność Znajomość mechanizmów antykruchości pozwoli nam zbudo- wać ogólny, systematyczny model niepredyktywnego podejmowania decyzji w warunkach niepewności w biznesie, polityce, medycynie i całym życiu – wszędzie tam, gdzie przeważa nieznane, w każdej sytuacji, w której pojawia się przypadkowość, zmienność, mętność lub brak pełnego zrozumienia. Znacznie łatwiej ocenić, czy coś jest kruche, niż przewidzieć wystąpienie zdarzenia, które może mu zaszkodzić. Kruchość potra- fimy zmierzyć; ryzyko pozostaje niemierzalne (wszędzie poza kasy- ANTYKRUCHOŚĆ 23 nem lub umysłami ludzi nazywających się specjalistami od spraw ryzyka). To pozwala rozwiązać problem, który nazwałem Czarnym Łabędziem – polegający na niemożności skalkulowania ryzyka waż- nych, rzadkich zdarzeń; przewidzenia, że nastąpią. Łatwiej poradzić sobie z podatnością na niekorzystne skutki zmienności, niż prze- widzieć zdarzenie, które je wywoła. Dlatego proponuję postawić na głowie obecne przekonania o prognozach, przewidywaniach i za- rządzaniu ryzykiem. Dla każdej dziedziny i każdego obszaru zastosowań podajemy re- guły przejścia od kruchości do antykruchości przez redukcję krucho- ści lub okiełznanie antykruchości. Antykruchość (i kruchość) niemal zawsze pozwala wykryć prosty test na asymetrię: wszystko, czemu zda- rzenia losowe (lub pewne wstrząsy) przynoszą więcej korzyści niż strat, jest antykruche; odwrotna zależność świadczy o kruchości. Odzieranie z antykruchości Co istotne, jeśli antykruchość jest cechą wszystkich naturalnych (i złożonych) systemów, którym udało się przetrwać, to pozbawienie tych systemów zmienności, przypadkowości i stresorów im zaszko- dzi. Zaczną słabnąć, umrą lub eksplodują. Kruszymy gospodarkę, nasze zdrowie, życie polityczne, edukację, niemal wszystko... tłu- miąc przypadkowość i zmienność. Miesiąc spędzony w łóżku (najle- piej z kompletem tomów Wojny i pokoju i dostępem do wszystkich osiemdziesięciu sześciu odcinków Rodziny Soprano) skutkuje zani- kiem mięśni; na tej samej zasadzie złożone systemy pozbawione stre- sorów słabną albo umierają. Nasz nowoczesny, ustrukturyzowany świat szkodzi nam w dużej mierze odgórnie narzuconymi prawami i rozmaitymi ustrojstwami (określanymi w tej książce mianem ra- dziecko-harwardzkich złudzeń), które działają właśnie w ten sposób: są zniewagą dla antykruchości systemów. Na tym polega tragedia nowoczesności: podobnie jak neurotycz- nie nadopiekuńczy rodzice często najbardziej szkodzą nam ci, którzy starają się pomóc. Prolog 24 Jeśli niemal wszystkie odgórne inicjatywy kruszą i blokują an- tykruchość, to wszystkie inicjatywy oddolne rozkwitają dzięki od- powiedniej dawce stresu i nieładu. Sam proces odkrycia (albo inno- wacji, albo postępu technologicznego) wymaga raczej antykruchych eksperymentów i agresywnego podejścia do ryzyka niż formalnej edukacji. Korzyść kosztem innych I w tym miejscu wypada wspomnieć o największym producen- cie kruchości w społeczeństwie i największym generatorze kryzysów, jakim jest system, w którym nie ryzykuje się własną skórą. Niektórzy zyskują antykruchość kosztem innych, gdyż czerpią korzyści (lub zy- ski) z nieprzewidywalności, zmian i zamętu, równocześnie narażając innych na ryzyko spowodowanych przez nie strat lub szkód. A tego rodzaju antykruchość-kosztem-kruchości-innych pozostaje dziś niewi- doczna – radziecko-harwardzkie kręgi intelektualne nie rozumieją zjawiska antykruchości, przez co rzadko dostrzegają opisaną asyme- trię i nigdy (jak dotąd) o niej nie uczą. Co więcej, jak przekonali- śmy się podczas kryzysu finansowego, który wybuchł w 2008 roku, to potężne ryzyko-dla-innych łatwo trzymać w ukryciu dzięki ro- snącej złożoności współczesnych instytucji i procesów politycznych. W przeszłości wyłącznie ludzie o wysokiej pozycji lub statusie spo- łecznym podejmowali ryzyko i ponosili negatywne konsekwencje swoich działań, a ci, którzy robili to dla dobra innych, byli bohate- rami. Tymczasem dziś nastąpił zwrot o 180 stopni. Jesteśmy świad- kami narodzin nowej klasy antybohaterów, czyli biurokratów, ban- kierów, członków MZSz (Międzynarodowego Związku Szpanerów) uczestniczących w forum w Davos oraz profesorów, którzy cieszą się zbyt dużą władzą, ale nie ponoszą żadnej realnej odpowiedzialności. To oni wykorzystują system, podczas gdy cenę płacą obywatele. Jeszcze nigdy w historii tak wielu nie ryzykantów, czyli ludzi nienarażonych osobiście na niebezpieczeństwo, nie sprawowało tak wielkiej kontroli. ANTYKRUCHOŚĆ 25 Tymczasem podstawowa zasada etyczna brzmi: nie będziesz ko- rzystał z antykruchości kosztem kruchości innych. III. ANTIDOTUM NA CZARNEGO ŁABĘDZIA Chcę żyć szczęśliwie w świecie, którego nie rozumiem. Czarne Łabędzie (pisane wielkimi literami) to nieprzewidywalne i nieregularne zdarzenia o ogromnej skali i potężnych konsekwen- cjach, nieoczekiwane dla danego obserwatora – nazywanego zwy- kle indykiem – jeśli nie tylko go zaskoczą, ale też mu zaszkodzą. Postawiłem tezę, że historię tworzą przede wszystkim zdarzenia o randze Czarnych Łabędzi, podczas gdy my skupiamy się na jak najdokładniejszym zrozumieniu tego, co zwyczajne, dlatego nasze modele, teorie i interpretacje nie mogą ich wychwycić ani zmierzyć możliwości wystąpienia tego rodzaju wstrząsów. Czarne Łabędzie opanowują nasze myśli, przez co mamy wraże- nie, że prawie albo tak jakby je przewidzieliśmy, bo z perspektywy czasu potrafimy je wyjaśnić. Z powodu tego złudzenia przewidywal- ności nie zdajemy sobie sprawy z ich roli w naszym życiu. Życie jest labiryntem – i to w znacznie większym stopniu, niż wskazywałyby na to nasze wspomnienia. Ludzki umysł zajmuje się zmienianiem historii w regularną, liniową opowieść, przez co nie doceniamy wagi przypadkowości. A kiedy ją dostrzeżemy, czujemy strach i reagu- jemy zbyt mocno. Ze względu na ów lęk oraz pragnienie porząd- ku niektóre systemy ludzkie, zakłócając niewidoczną lub mało wi- doczną logikę wydarzeń, narażają się na negatywne skutki Czarnych Łabędzi, niemal nigdy nie czerpiąc z nich korzyści. Szukając porząd- ku, odnajdujesz tylko pseudoporządek; jedynie oswajając przypad- kowość, zyskujesz pewien stopień kontroli i porządku. W złożonych systemach występuje wiele wzajemnych zależności – trudnych do wykrycia – oraz nieliniowych reakcji. Nieliniowych w tym sensie, że jeśli podniesiesz dwukrotnie na przykład dawkę lekarstwa albo liczbę pracowników w fabryce, nie uzyskasz dwa razy Prolog 26 lepszych efektów – rezultat będzie albo znacznie lepszy, albo dużo gorszy. Dwa weekendy w Filadelfii nie są dwa razy przyjemniejsze niż jeden – sprawdziłem na własnej skórze. Taka reakcja przedsta- wiona na wykresie nie będzie linią prostą (jak w przypadku reakcji liniowej), tylko krzywą. W takim środowisku proste związki przy- czynowe nie mają racji bytu; trudno zrozumieć funkcjonowanie ca- łego mechanizmu, przyglądając się pojedynczym częściom. Złożone systemy stworzone przez człowieka zwykle produku- ją kaskady i niekontrolowane łańcuchy reakcji, które ograniczają, a wręcz eliminują przewidywalność i wywołują zdarzenia o ogrom- nej skali. Zatem, chociaż poziom wiedzy technologicznej we współ- czesnym świecie rośnie, paradoksalnie – coraz trudniej przewidzieć, jakie będą tego skutki. Ze względu na rozwój sztucznych modeli, odejście od pradawnych, naturalnych wzorców oraz spadek od- porności wywołany przez wszechobecną złożoność, rola Czarnych Łabędzi obecnie rośnie. Co więcej, padamy ofiarą nowej choroby, nazwanej w tej książce neomanią, która każe nam budować systemy wrażliwe na działanie Czarnych Łabędzi. Jest nią postęp. Irytującym aspektem zagadnienia Czarnych Łabędzi – a wła- ściwie zasadniczą, często pomijaną kwestią – jest to, że prawdo- podobieństwo rzadkich zdarzeń jest niepoliczalne. O powodziach stulecia wiemy znacznie mniej niż o powodziach pięciolecia – błąd modelu rośnie, kiedy w grę wchodzi niskie prawdopodobieństwo. Im rzadsze zdarzenie, tym trudniej je przewidzieć i tym mniej wiemy o częstotliwości jego występowania – a mimo to, im rzadsze zdarzenie, tym bardziej pewnie wypowiadają się o nim ci „naukowcy”, którzy prognozują, modelują i korzystają z programu PowerPoint podczas konferencji, pokazując równania na kolorowym tle. Na szczęście to matka natura – dzięki swojej antykruchości – jest najlepszym specjalistą od spraw rzadkich zdarzeń i najlepiej zarządza Czarnymi Łabędziami; przez miliardy lat świetnie sobie radzi bez szczegółowych instrukcji tego czy innego dyrektora z dy- plomem prestiżowej uczelni, mianowanego przez specjalną komisję ANTYKRUCHOŚĆ 27 rekrutacyjną. Antykruchość to coś więcej niż antidotum na Czarne Łabędzie; kiedy zrozumiemy jej mechanizm, przestaniemy odczu- wać intelektualny opór przed zaakceptowaniem zasadniczej roli tych zdarzeń dla rozwoju historii, technologii, wiedzy i wszystkiego innego. Odporność nie jest wystarczająco odporna Zwróćcie uwagę, że matka natura nie jest li tylko „ostrożna”. Bywa agresywna, kiedy niszczy i zastępuje, dobiera i przetasowuje. Jeśli chodzi o zdarzenia losowe, odporność z całą pewnością nie wy- starczy. W dłuższej perspektywie wszystko, co charakteryzuje choć- by najdrobniejsza słabość, ulega rozpadowi pod wpływem nieubła- ganego czasu – a mimo to nasza planeta istnieje prawdopodobnie od 4 miliardów lat, czego nie można wyjaśnić zwykłą odpornością: potrzebna byłaby idealna odporność, żeby jedna awaria nie znisz- czyła całego systemu. Idealna odporność jest nieosiągalna, dlatego potrzebujemy mechanizmu, dzięki któremu system będzie się nie- ustannie regenerował, wykorzystując zdarzenia losowe, nieprzewi- dywalne wstrząsy, stresory i niestabilność, zamiast padać ich ofiarą. W dłuższej perspektywie antykruchość zyskuje na błędnych przewidywaniach. Kontynuując ten tok rozumowania, dojdziemy do wniosku, że te zjawiska, które zyskują dzięki przypadkowości, powinny dominować w dzisiejszym świecie, podczas gdy zjawiska, którym przypadkowość szkodzi, powinny z niego zniknąć. I tak właśnie się dzieje. Żyjemy iluzją, że świat działa dzięki konkretnym przedsięwzięciom, badaniom uniwersyteckim i świadczeniom przy- znawanym przez biurokratów, ale istnieją fascynujące – naprawdę fascynujące – dowody na to, że to jedynie złudzenie, złudzenie, które nazywam uczeniem ptaków latania. Technologia to owoc an- tykruchości, którą wykorzystują ryzykanci, majstrując przy rzeczy- wistości metodą prób i błędów. Tymczasem projekty opracowywane przez analitycznych prymusów to kwestia drugoplanowa. Odkryć dokonują inżynierowie i kombinatorzy, podczas gdy uczeni piszą Prolog 28 podręczniki do historii; będziemy musieli zmienić historyczne inter- pretacje rozwoju, innowacji i wielu podobnych pojęć. O mierzalności (niektórych) rzeczy Kruchość jest raczej mierzalna, ryzyko – zupełnie niemierzalne, szczególnie ryzyko związane z rzadkimi zdarzeniami1. Powiedziałem, że możemy oszacować, a nawet zmierzyć, kru- chość i antykruchość, ale nie jesteśmy w stanie skalkulować ryzyka i prawdopodobieństwa wstrząsów i rzadkich zdarzeń, niezależnie od tego, jak zaawansowanym modelem się posłużymy. Zarządzanie ryzykiem – w dzisiejszej postaci – to nauka o zdarzeniach, które mają nastąpić w przyszłości. Tylko część ekonomistów oraz niektórzy sza- leńcy mogą utrzymywać – wbrew doświadczeniu – że „mierzą” przy- szłą częstość występowania tych rzadkich zdarzeń. I tylko frajerzy im wierzą – wbrew doświadczeniu i dotychczasowej sprawdzalności takich pomiarów. Tymczasem kruchość i antykruchość to elementy aktualnej charakterystyki danego obiektu, stolika, firmy, przemysłu, państwa, systemu politycznego. Możemy wykryć kruchość, zoba- czyć ją, a w wielu przypadkach także zmierzyć – albo przynajmniej zmierzyć w kategoriach względnych z niewielkim marginesem błędu – podczas gdy porównywanie ryzyka okazuje się (jak dotąd) zawod- ne. Nie da się stwierdzić z żadną dozą pewności, że jakieś odległe zdarzenia lub wstrząsy są bardziej prawdopodobne niż inne (chyba że człowiek lubi się oszukiwać), można jednak ze znacznie większą pewnością ocenić, że w razie konkretnego zdarzenia dane obiekty lub struktury będą bardziej kruche niż inne. Bez trudu stwierdzisz, że twoja babcia jest bardziej wrażliwa na nagłe wahania temperatury niż ty, że jakaś dyktatura wojskowa gorzej zniesie zmiany polityczne niż Szwajcaria, że w razie kryzysu jeden bank będzie bardziej za- grożony niż inny albo że trzęsienie ziemi wyrządzi większe szkody 1 Poza kasynami i ściśle określonymi przestrzeniami, zazwyczaj w przypadku sytuacji i konstrukcji stworzonych przez człowieka. ANTYKRUCHOŚĆ 29 nowoczesnemu budynkowi o słabych fundamentach niż katedrze w Chartres. I – co najważniejsze – możesz nawet przewidzieć, który z tych obiektów przetrwa dłużej. Zamiast mówić o ryzyku (które jest równocześnie predyktywne i ugrzecznione), proponuję używać pojęcia kruchości, które nie jest predyktywne i, w odróżnieniu od ryzyka, ma interesujące określe- nie na swoje przeciwieństwo funkcjonalne, nieugrzecznione pojęcie antykruchości. Żeby zmierzyć antykruchość, można zastosować wzór przypo- minający przepis na kamień filozoficzny, zwięzłą i uproszczoną for- mułę, która pozwala zidentyfikować tę cechę niezależnie od dziedzi- ny – od medycyny po strukturę społeczeństw. Nieświadomie wykorzystujemy antykruchość – w życiu co- dziennym, a równocześnie świadomie ją odrzucamy – szczególnie w życiu intelektualnym. Wyznawca kruchości Kierujemy się zasadą, że nie należy ingerować w sprawy, których nie rozumiemy. Tymczasem niektórzy ludzie postępują wręcz prze- ciwnie. Wyznawca kruchości należy do tej kategorii ludzi, którzy zwykle występują w garniturze i krawacie, często także w piątki; taki człowiek przyjmuje żarty z lodowatą powagą i często bardzo wcze- śnie dorabia się kłopotów z kręgosłupem od siedzenia przy biur- ku, latania samolotami i wnikliwego studiowania gazet. Nierzadko uczestniczy w osobliwym rytuale, znanym powszechnie jako spo- tkanie. Oprócz wymienionych cech charakteryzuje go przekonanie, że to, czego nie widzi, nie istnieje, albo że to, czego nie rozumie, nie istnieje. Zasadniczo myli rzeczy nieznane z nieistniejącymi. Wyznawca kruchości pada ofiarą złudzenia radziecko-har- wardzkiego, (nienaukowego) przeszacowania zasięgu wiedzy na- ukowej. Przez to złudzenie staje się kimś, kogo nazywa się naiw- nym racjonalistą, racjonalizatorem, a niekiedy po prostu racjonalistą w tym sensie, że wierzy, iż jest w stanie bez trudu dotrzeć do przy- Prolog 30 czyn zdarzeń. I nie mylmy racjonalizowania z racjonalnością – te dwa pojęcia niemal zawsze są dokładnym przeciwieństwem. W większości złożonych dziedzin, poza fizyką, przyczyny zdarzeń często nie są dla nas oczywiste, a jeszcze mniej oczywiste stają się dla kogoś, kto jest wyznawcą kruchości. Brak instrukcji obsługi w przypadku zjawisk naturalnych nie stanowi jednak szczególnej przeszkody – niektórzy wyznawcy kruchości podejmą się wspólnie stworzenia takiej instrukcji dzięki przyjętej przez siebie definicji terminu „nauka”. Zatem za sprawą orędowników kruchości współczesna kultura jest coraz bardziej ślepa na wszystko, co tajemnicze i nieprzeniknio- ne, na to, co Nietzsche nazywał dionizyjskością w życiu. Albo, tłumacząc Nietzschego na mniej poetycki, ale nie mniej trafny slang brooklyński: chodzi o to, co nasz bohater Gruby Tony nazywa frajerską rozgrywką. Krótko mówiąc, wyznawca kruchości (w dziedzinie medycyny, ekonomii, planowania społecznego) to człowiek, przez którego an- gażujesz się w nienaturalne strategie i działania przynoszące niewiel- kie i widoczne korzyści oraz potencjalnie poważne i niewidoczne skutki uboczne. Istnieją piewcy kruchości w zakresie medycyny, którzy prze- sadnie ingerują w organizm, nie wierząc w naturalną zdolność cia- ła do regeneracji, i podają pacjentom leki mogące wywołać bardzo poważne skutki uboczne; wyznawcy kruchości w dziedzinie polity- ki (interwencjonista i planista społeczny), którzy mylą gospodarkę z pralką wymagającą ciągłych napraw (dokonywanych przez nich sa- mych) i sami ją niszczą; orędownicy kruchości w zakresie psychiatrii, którzy faszerują dzieci lekami, żeby „poprawić” ich życie intelektu- alne i emocjonalne; entuzjaści kruchości z kategorii nadopiekuń- czych matek; wyznawcy kruchości w zakresie finansów, którzy każą ludziom korzystać z modeli ryzyka, które rujnują system bankowy (a potem sami ponownie z nich korzystają); fanatycy kruchości w wojskowości, którzy zakłócają funkcjonowanie złożonych syste- ANTYKRUCHOŚĆ 31 mów; zwolennicy kruchości w zakresie przewidywań, przez których częściej podejmujesz ryzyko, i wiele innych odmian2. W rzeczy samej, w dyskursie politycznym brakuje pewnego po- jęcia. Politycy w swoich przemówieniach, sloganach i obietnicach trzymają się ostrożnych określeń, takich jak: odporność i trwałość, nie wspominając ani słowem o antykruchości. Tym samym tłumią mechanizmy rozwoju i ewolucji. Nie zaszliśmy tak daleko dzięki ugrzecznionemu pojęciu odporności. A co gorsza, nie zaszliśmy tak daleko dzięki politykom – lecz dzięki apetytowi na ryzyko i błędy pewnej grupy ludzi, których musimy wspierać, chronić i szanować. Kiedy proste jest bardziej zaawansowane Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, złożony system nie wymaga skomplikowania i regulacji ani misternych strategii. Im prościej, tym lepiej. Komplikacje prowadzą do multiplikatywnych łańcuchów niespodziewanych skutków. Brak przejrzystości sprawia, że interwencja wywołuje nieprzewidziane konsekwencje, po których następują przeprosiny za „nieprzewidywalność” tychże; kolejna in- gerencja, podjęta w celu naprawy owych skutków ubocznych, wy- wołuje serię rozgałęziających się, „nieprzewidzianych” reakcji, z któ- rych każda jest gorsza od poprzedniej. Jednakże we współczesnym świecie trudno jest wdrażać tę pro- stotę, ponieważ godzi ona w interesy ludzi, którym zależy na kom- plikacjach, uzasadniają nimi swoją rację bytu. Mniej oznacza więcej i zwykle jest skuteczniejsze. Z tego powodu przedstawię szereg sztuczek, wytycznych i zakazów i pokażę, jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy, co więcej – jak nie bać się korzy- stać ze zjawisk, których kompletnie nie ogarniamy, a nawet w jaki sposób powinniśmy z nich korzystać. Albo, jeszcze lepiej, jak zmie- 2 Hayek nie przekładał swojej koncepcji organicznego kształtowania się cen na dziedzinę ryzyka i kru- chości. Jego zdaniem to biurokraci byli nieskuteczni, a nie wyznawcy kruchości. Ta dyskusja rozpoczyna się od kruchości i antykruchości, i prowadzi nas bocznymi drogami do koncepcji organicznego kształto- wania się cen. Prolog 32 rzyć się z własną ignorancją i przestać się wstydzić tego, że jesteśmy ludźmi – jak być człowiekiem bez kompleksów, dumnym z siebie. To jednak może wymagać pewnych zmian strukturalnych. Proponuję pewien plan modyfikacji systemów stworzonych przez człowieka, który pozwoli dojść do głosu prostocie – i naturalności. Ale osiągnąć prostotę wcale nie jest łatwo. Steve Jobs doszedł do wniosku, że „musisz ciężko pracować, żeby oczyścić swój sposób myślenia i uczynić go prostym”. Arabowie tak mówią o ciętej pole- mice: zrozumie ją każdy, napisze tylko mistrz. Heurystyka w moim rozumieniu to uproszczone, zdroworoz- sądkowe zasady, dzięki którym łatwo zrealizować pewne założe- nia. Jednakże ich główną zaletą jest to, że użytkownik wie, iż nie są doskonałe i stanowią tylko środki doraźne, dzięki czemu nie wie- rzy bezgranicznie w ich moc. Kiedy o tym zapominamy, stają się niebezpieczne. IV. TA KSIĄŻKA Moja droga do zrozumienia antykruchości była z pewnością nieli- niowa. Pewnego dnia nagle zdałem sobie sprawę, że kruchość – która nie miała technicznej definicji – można sparafrazować jako cechę rzeczy, które źle znoszą zmienność, a rzeczy, które źle znoszą zmien- ność, źle znoszą także przypadkowość, niepewność, chaos, błędy, stresory itp. Pomyślcie o czymś kruchym, na przykład o przedmio- tach w waszym salonie, takich jak szklana ramka, telewizor, albo, jeszcze lepiej, porcelana w kredensie. Jeśli uznacie je za kruche, z pewnością postanowicie zostawić je w spokoju, zapewnić im ład i porządek. Trzęsienie ziemi albo wizyta waszego nadpobudliwego siostrzeńca z pewnością nie przysłuży się kruchemu przedmiotowi. Poza tym wszystko, co źle znosi zmienność, równie źle znosi streso- ry, uszkodzenia, chaos, rozmaite zdarzenia, nieład, nieprzewidziane konsekwencje, niepewność oraz, co najważniejsze, czas. ANTYKRUCHOŚĆ 33 Natomiast termin „antykruchość” jest jak gdyby przeciwień- stwem definicji kruchości. Dobrze znosi zmienność itp. I czas. A przy tym też ma silny i przydatny związek z nieliniowością: wszystkie nie- liniowe zjawiska są albo kruche, albo antykruche w reakcji na okre- ślone źródło przypadkowości. Najdziwniejsze jest to, że ta oczywista zależność, w myśl któ- rej wszystko to, co kruche, nienawidzi zmienności, i vice versa, zosta- ła całkowicie zignorowana w dyskursie naukowym i filozoficznym. Całkowicie. Tymczasem badanie wrażliwości zjawisk na zmienność to dziwna branża biznesu, którą zajmowałem się przez 20 lat, czyli większość mojego dorosłego życia – wiem, że to zajęcie nietypowe, obiecuję, że później wyjaśnię, dlaczego. Skupiałem się w tej dziedzi- nie na identyfikowaniu obiektów, które „kochają zmienność” lub „nienawidzą zmienności”; wystarczyło więc rozszerzyć koncepcje z domeny finansów, na której się koncentrowałem, na szerszą kwe- stię podejmowania decyzji w warunkach niepewności, niezależnie od domeny, począwszy od nauk politycznych przez medycynę aż po wybór restauracji, w której zjemy obiad3. W tej dziwnej grupie ludzi, którzy zawodowo zajmują się zmien- nością, istnieją dwa typy specjalistów. Do pierwszej kategorii należą teoretycy, autorzy raportów i komentatorzy, którzy badają przyszłe zdarzenia i opisują je w książkach i referatach; drugą tworzą prak- tycy, którzy zamiast badać przyszłe zdarzenia, próbują zrozumieć, jak różne obiekty reagują na zmienność (ale praktycy zwykle są zbyt zajęci praktykowaniem, żeby pisać książki, artykuły, referaty, prze- mówienia, równania i teorie, za które mogliby zostać wyróżnieni przez Szacownych Członków Akademii z Uporczywym Zaparciem). Różnica między tymi dwiema kategoriami jest zasadnicza: jak się przekonaliśmy, znacznie łatwiej i prościej zrozumieć, że dany obiekt 3 Techniczne terminy, których używałem w znaczeniu „nienawidzi zmienności”, to „krótka vega” albo „krótka gamma” dla obiektów, którym zaszkodziłby wzrost zmienności; natomiast „długa vega” albo „długa gamma” to określenia obiektów, które skorzystałyby na wzroście zmienności. Co istotne, nigdy nie wierzyłem, że potrafimy przewidywać zmienność, ponieważ skupiałem się wyłącznie na tym, jak reagują na nią obiekty. Prolog 34 źle znosi zmienność – a więc jest kruchy – niż próbować przewi- dywać szkodliwe zdarzenia, w rodzaju tych ogromnych Czarnych Łabędzi. Ale na ogół tylko praktycy (albo ludzie, którzy coś robią) spontanicznie łapią, o co chodzi. (Dość szczęśliwa) rodzina zaburzeń Jedna uwaga techniczna. Stale powtarzam, że kruchość i anty- kruchość oznacza potencjalną korzyść lub szkodę w reakcji na coś związanego ze zmiennością. Czym jest to coś? Mówiąc wprost, jest to jeden z członków wielopokoleniowej rodziny zaburzeń. Wielopokoleniowa rodzina (albo grupa) zaburzeń: (i) niepew- ność, (ii) niestabilność, (iii) niedoskonała, niepełna wiedza, (iv) przypadek, (v) chaos, (vi) zmienność, (vii) nieład, (viii) entropia, (ix) czas, (x) niewiadoma, (xi) losowość, (xii) zamieszanie, (xiii) stre- sor, (xiv) błąd, (xv) dyspersja wyników, (xvi) niewiedza. Niekiedy niepewność, nieład i niewiadoma przynoszą do- kładnie takie same skutki: niemal wszystkie wpływają pozytywnie (do pewnego stopnia) na systemy antykruche, a negatywnie na sys- temy kruche – nawet jeśli zaburzeniami tymi zajmują się ludzie w odrębnych budynkach w kampusach uniwersyteckich, a jakiś domorosły filozof, który przez całe życie nigdy nie podjął praw- dziwego ryzyka, oświadczy z niezbitą pewnością, że „to zupełnie różne kwestie”. Skąd na liście punkt (ix), czas? Z funkcjonalnego punktu widze- nia czas jest podobny do zmienności: im więcej czasu, tym więcej zdarzeń, więcej nieładu; zauważcie, że jeśli w pewnym ograniczo- nym zakresie jesteście w stanie przetrwać stratę i reagujecie antykru- chością na niewielkie błędy, to czas przynosi tego rodzaju błędy lub przeciwbłędy, które ostatecznie wyjdą wam na dobre. Wasze bab- cie nazwałyby to doświadczeniem. Wszystko, co kruche, z czasem niszczeje. ANTYKRUCHOŚĆ 35 Tylko jedna książka To właśnie czyni tę książkę moją najważniejszą pracą. Miałem tylko jeden, główny pomysł, i za każdym razem szedłem o krok da- lej, tyle że ostatni krok – ta książka – przypomina raczej duży skok. W ten sposób wracam do swojego praktycznego ja i duszy prak- tyka, ponieważ łączę tu całą swoją historię praktyka i „specjalisty od spraw zmienności” z intelektualnym i filozoficznym zaintereso- waniem kwestią losowości i niepewności; wcześniej były to dla mnie odrębne dziedziny. Moje teksty nie są samodzielnymi esejami na konkretne te- maty, z początkiem, rozwinięciem i końcem oraz datą ważności; to raczej niepokrywające się rozdziały poświęcone tej centralnej idei, zbiór analiz skupionych na niepewności, losowości, prawdopodo- bieństwie i nieładzie, w których zastanawiam się, co mamy robić w świecie, którego nie rozumiemy, w świecie o niewidocznych ele- mentach i własnościach, pełnym losowości i złożonym. Zajmuję się zatem procesem podejmowania decyzji w niejasnych sytuacjach. Obowiązuje zasada, że losowo wybrany rozdział jednej książki, na przykład Antykruchości, i losowo wybrany rozdział innej książki, na przykład Fooled by Randomness4, powinna dzielić podobna odle- głość jak rozdziały jednej długiej książki. Zasada ta pozwala żonglo- wać dziedzinami (takimi jak: nauka, filozofia, biznes, psychologia, literatura i elementy autobiograficzne) bez popadania w chaos. Zatem związek tej książki z publikacją The Black Swan5 byłby następujący: wbrew chronologii (i mimo że niniejszy esej prowa- dzi ideę Czarnego Łabędzia do naturalnych, logicznych wniosków) Antykruchość jest tomem podstawowym, a The Black Swan czymś w rodzaju tekstu pomocniczego, wersji teoretycznej, a może nawet 4 Książka Nassima Nicholasa Taleba z 2001 roku. W 2006 roku wydana została w Polsce nakładem Gdańskiego Towarzystwa Psychologicznego pod tytułem Ślepy traf. Ponownie, tym razem nakładem wydawnictwa Kurhaus Publishing, ukaże się w 2014 roku – przyp. Kurhaus Publishing. 5 Najsłynniejsze dzieło Taleba. Pod polskim tytułem Czarny Łabędź ukaże się nakładem Kurhaus Publishing późną jesienią 2013 roku – przyp. Kurhaus Publishing. Prolog 36 dodatku. Dlaczego? Bo książka The Black Swan i jej poprzedniczka, Fooled by Randomness, powstały po to, żeby przekonać nas, że zna- leźliśmy się w tragicznym położeniu – i ciężko na to pracowały. Założeniem niniejszej publikacji jest to, że nikogo nie trzeba prze- konywać o tym, że: (a) Czarne Łabędzie dominują w społeczeństwie i w historii (a ludzie, z powodu racjonalizacji ex post, uważają, że po- trafią je zrozumieć); i (b) w rezultacie nie wiemy do końca, co się dzieje, szczególnie w sytuacji ostrej nieliniowości; dlatego możemy od razu przejść do rzeczy. Zero odwagi, zero wiary to, co ugotowałem. Zgodnie z etosem praktyka w tej książce kieruję się zasadą: jem Przez całą karierę zawodową w każdej linijce piszę tylko o tym, co sam zrobiłem, a jeśli radzę innym podjąć jakieś ryzyko lub go unikać, to znaczy, że sam je podejmuję albo sam go unikam. Jeżeli się mylę, ucierpię jako pierwszy. W The Black Swan ostrzegałem przed kruchością systemu bankowego i obstawiałem, że upadnie (zwłaszcza, kiedy moje przestrogi zlekceważono); inaczej pisanie o tym byłoby nieetyczne. Zastrzeżenie to dotyczy każdej dziedziny, łącznie z medycyną, innowacjami technologicznymi i zwykłymi, co- dziennymi czynnościami. Nie oznacza to, że osobiste doświadczenie człowieka stanowi reprezentatywną próbę doświadczeń, z których można wysnuć wnioski o jakiejś koncepcji; osobiste doświadczenia po prostu nadają opiniom autentyczności i szczerości. Doświadczenie nie pozwala na wybiórczą analizę danych, co ma miejsce w bada- niach, szczególnie tych „obserwacyjnych”, w których badacz próbuje odkryć dawne wzorce i przez samą ilość danych odnajduje w nich stworzoną przez siebie narrację. Ponadto, jeśli muszę sprawdzić coś w bibliotece, żeby o tym na- pisać, to pisanie na ten temat wydaje mi się nieuczciwe i nieetycz- ne. Traktuję to jak filtr – jedyny filtr. Jeśli jakiś temat nie interesuje mnie na tyle, żebym szukał o nim informacji dla siebie, z ciekawości ANTYKRUCHOŚĆ 37 lub jakiejś potrzeby, i dotąd tego nie zrobiłem, to nie powinienem o nim pisać, i już. Co nie oznacza, że nie dopuszczam korzystania z bibliotek (realnych i wirtualnych); po prostu to nie one nie po- winny być źródłem konkretnej koncepcji. Studenci płacą za to, żeby pisać eseje na tematy, o których muszą czerpać wiedzę z biblioteki, żeby rozwijać się intelektualnie; specjalista, który otrzymuje wyna- grodzenie za swoje teksty i jest traktowany poważnie przez innych, powinien stosować silniejszy filtr. Dopuszczalne są wyłącznie wy- destylowane pomysły, te, które siedzą w nas od dawna, i których źródłem jest rzeczywistość. Przyszedł czas, żeby wskrzesić niezbyt dobrze znaną filozoficzną koncepcję zaangażowania doksastycznego; koncepcję klasy przeko- nań, które nie są jedynie deklaratywne i do których jesteśmy na tyle przywiązani, że jesteśmy gotowi podjąć w ich imię ryzyko osobiste. Jeśli coś widzisz Współczesny świat zastąpił etykę prawniczym żargonem: dziś dobry prawnik potrafi wygrać z prawem. Dlatego ujawniam, w jaki sposób ludzie, którzy manipulują systemem, dokonują transferu kruchości, a w zasadzie kradną an- tykruchość. Ci ludzie zostaną nazwani po imieniu. Poeci i malarze są wolni, liberi poetae et pictores, ale z taką wolnością wiążą się kate- goryczne imperatywy moralne. Pierwsza reguła etyki: Jeśli widzisz oszustwo i nie nazywasz go oszustwem, jesteś oszustem. Być miłym dla aroganta to jak być aroganckim dla kogoś miłe- go; na tej samej zasadzie życzliwość wobec człowieka, który dopusz- cza się nikczemności, stanowi przyzwolenie na tę nikczemność. Co więcej, wielu pisarzy i badaczy prywatnie, na przykład po kil- ku kieliszkach wina, mówi co innego, niż ogłasza drukiem. Ich tek- sty są zatem fałszywe. A wiele problemów społeczeństwa bierze się z argumentu, że „inni ludzie tak robią”. Więc jeśli prywatnie po trze- Prolog 38 cim kieliszku libańskiego (białego) wina nazwę kogoś niebezpiecz- nie zwichniętym etycznie wyznawcą kruchości, będę zobligowany zrobić to samo w tej książce. Nazywanie ludzi i instytucji fałszywymi – i to w druku – kie- dy inni (jeszcze) ich o to nie oskarżają, ma swoją cenę, ale nie dość wysoką, by mogła mnie odstraszyć. Kiedy matematyk Benoît Mandelbrot przeczytał szpalty The Black Swan, książki, którą mu zadedykowałem, zadzwonił do mnie i cicho zapytał: „W jakim języ- ku życzyć ci szczęścia? Przyda ci się”. Jak się okazało, nie potrzebo- wałem szczęścia; byłem antykruchy w obliczu rozmaitych ataków: im bardziej atakowała mnie Pierwsza Reprezentacja Wyznawców Kruchości, tym większą popularność zyskiwały moje tezy, bo ludzie mieli motywację, żeby je sprawdzić. Teraz jest mi wstyd, że nie po- szedłem jeszcze dalej, nazywając rzeczy po imieniu. Kompromis oznacza przyzwolenie. Jedyna nowożytna maksy- ma, jaką się kieruję, jest autorstwa George’a Santayany: Człowiek jest moralnie wolny, kiedy [...] ocenia świat i ocenia innych ludzi z bez- kompromisowa szczerością. To nie tylko cel, lecz także obowiązek. Proces erozji Druga kwestia etyczna. Jestem zobowiązany poddać się procesowi naukowemu, dlatego że wymagam tego od innych, ale tylko w takim zakresie jak oni. Kiedy czytam empiryczne stwierdzenia z dziedziny medycyny lub innych nauk ścisłych, chcę wiedzieć, że przeszły one procedurę re- cenzji naukowej, coś w rodzaju weryfikacji faktów, testu dyscypliny intelektualnej autorów. Z kolei twierdzenia logiczne lub twierdzenia poparte rozumowaniem matematycznym nie wymagają takich pro- cedur: mogą i muszą być niezależne. Dlatego techniczne przypisy do swoich książek zamieszczam w specjalistycznych, akademickich publikacjach – i nigdzie indziej (i ograniczam je do twierdzeń wy- magających dowodów lub bardziej rozbudowanych argumentów technicznych). Jednakże w imię autentyczności i dla uniknięcia ANTYKRUCHOŚĆ 39 oskarżeń o karierowiczostwo (dewaluację nauki przez zamianę jej w sport wyczynowy), nie pozwalam sobie publikować niczego poza tymi przypisami. Po ponad 20 latach pracy w charakterze tradera i biznesme- na w branży, którą określiłem jako „dziwną”, spróbowałem tego, co nazywane jest karierą akademicką. I chciałbym powiedzieć tyle – to właśnie stało się inspiracją do sformułowania koncepcji an- tykruchości w życiu oraz dychotomii między tym, co naturalne, a wyobcowaniem nienaturalnego. Biznes jest naturalny, przyjemny, ekscytujący, tętniący życiem i naturalny; tymczasem świat akade- micki w swojej dzisiejszej zawodowej formule nie wykazuje żadnej z tych cech. A dla tych, którzy sądzą, że świat akademicki jest spo- kojniejszym, wyciszonym emocjonalnie miejscem w porównaniu ze zmiennym i ryzykownym światem biznesu, mam niespodziankę: kiedy jesteś aktywny, problemy i sytuacje awaryjne następują jedne po drugich każdego dnia, wypierając i eliminując zmartwienia, ura- zy i konflikty dnia poprzedniego. Klin wybija się klinem, a są one zdumiewająco różnorodne. Do tego naukowcy (szczególnie z zakre- su nauk społecznych) nie ufają sobie nawzajem; żyją swoimi małost- kowymi obsesjami, zazdrością i lodowatą nienawiścią. Drobne gafy przeradzają się w urazy, które z czasem petryfikują się w procesie samotnej pracy przed komputerem w stałym środowisku. Nie wspo- minając już o chorobliwej zazdrości, niemal niespotykanej w świecie biznesu... Z mojego doświadczenia wynika, że pieniądze i transakcje oczyszczają relacje, natomiast idee i abstrak
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: