Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00081 006843 11257616 na godz. na dobę w sumie
Aparycje współczesności - ebook/pdf
Aparycje współczesności - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Oficyna Naukowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64363-34-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> socjologia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka dotyczy wybranych, choć nader ważnych zagadnień odnoszących się do współczesności: od jej pojmowania poprzez kwestie związane ze sztuką, mediami aż do problemów kryzysów i zagrożeń cywilizacji współczesnej. Kultura zdaje się płynąć nurtem, na którego przebieg i kształt nie mamy większego wpływu. Nurt ten toczy się dość bezwiednie i jest bardziej spontaniczny i niezależny od nas jako jednostek, niż chcielibyśmy w to wierzyć. A jednak mamy ochotę korygować i krytykować jego przebieg mimo pewnej jałowości tej krytyki. Kiedy więc piszemy o współczesności, korci nas, by obnażać jej słabości, manowce, niebezpieczeństwa. A przy tym niemal zawsze grozi to blamażem, gdyż albo krytyka jest mało skuteczna, albo po latach okazuje się śmieszna, albo jej pobudki same w sobie wymagałyby krytycznego podejścia. Paradoks polega na tym, że choć jako jednostki nie mamy większego wpływu na charakter współczesności, to jednak powinniśmy mieć wobec niej poczucie odpowiedzialności. Tak więc wobec współczesności i jej kultury nie możemy przejawiać postawy ani skrajnie krytycznej, ani w pełni aprobującej. Na współczesność nie można się obrażać, boczyć, wybrzydzać. Choć nie jest przecież całkowicie naszym własnym tworem, to jednak jest naszym depozytem, który nawet gdy nie jest nazbyt urodziwy i kształtny, musimy wszak przyjąć i uznać za swój.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Projekt okładki istron tytułowych Ireneusz Sakowski Na okładce wykorzystano fotografię rzeźby Joana Miró Dwie figury fantastyczne (1976) autorstwa Mariana Golki Redakcja Ewa Pajestka-Kojder © Copyright by Marian Golka, Warszawa 2015 © Copyright for this edition by Oficyna Naukowa, Warszawa 2015 Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty. Szanujmy cudzą własność i prawo. Polska Izba Książki Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl Publikacja książki dofinansowana przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ISBN 978-83-64363-34-4 OFICYNA NAUKOWA 00-533 Warszawa, ul. Mokotowska 65/3 tel. (22) 622 02 41, faks (22) 622 02 42 e-mail: oficyna.naukowa@data.pl księgarnia internetowa: www.oficyna-naukowa.com.pl Wydanie pierwsze, Warszawa 2015 Skład: RPS, Warszawa ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treœci Wstêp 7 Prezentacja wspó³czesnoœci 11 Nadmiar i œmieæ w kulturze 21 Rozbiór kiczu 39 Skandal artystyczny 63 Gdzie siê podziali artyœci? 81 Idole i niedole 97 Perfidia manipulacji medialnych 111 Czy mo¿na siê ukryæ przed kultur¹ medialn¹ 125 Hipertrofia codziennoœci 141 Zepsuta zabawa 155 Pochwa³a g³upoty? 177 Od klikniêcia do dotkniêcia 191 Retorsje wolnoœci 203 Wspó³czesna cywilizacja – niezrównana czy niezrównowa¿ona? 211 Ambiwalencja kryzysów i zagro¿eñ 227 Zakoñczenie 249 Informacja o pierwodrukach 251 Bibliografia 253 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstêp Czy dobrze widzimy i trafnie oceniamy to, co znajduje siê najbli¿ej nas – czyli nasz¹ wspó³czesnoœæ? Czy brak dystansu u³atwia czy utrudnia poznanie? Podobno, przynajmniej zdaniem Hegla, „sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, a nie o œwicie”. Tak¿e Chiñczycy mówi¹, ¿e dopiero po up³ywie stu lat mo¿na w³aœciwie oceniæ skutki wszelkich wydarzeñ. I jeszcze jedno: czy mamy du¿y wp³yw na kszta³t wspó³czesnoœci? Tak¿e tu powinniœmy mieæ sporo w¹tpli- woœci, mimo ¿e chcemy byæ przekonani, i¿ przejawiamy jakieœ znacz¹ce kreatywne mo¿liwoœci. Ksi¹¿ka ta i zawarte w niej rozwa¿ania zosta³y napisane z per- spektywy krytycznej troski. Troski i krytyki, które dostrzegalne s¹ od dawna – przynajmniej od czasów Jana Jakuba Rousseau – a w odnie- sieniu do kultury medialnej przynajmniej od napisania w 1940 ro- ku przez Maxa Horkheimera i Theodora W. Adorna g³oœnego arty- ku³u Przemys³ kulturalny (1994). Sk¹din¹d, bezradnoœæ tej krytyki wskazuje, ¿e kultura zdaje siê p³yn¹æ nurtem, na którego przebieg i kszta³t nie mamy wiêkszego wp³ywu. Ot, nurt ten toczy siê doœæ bezwiednie i jest bardziej spontaniczny i niezale¿ny od nas jako jednostek, ni¿ chcielibyœmy w to wierzyæ. A jednak mamy ochotê korygowaæ i krytykowaæ jego przebieg mimo pewnej ja³owoœci tej krytyki – mimo poczucia, ¿e próbujemy zawracaæ Wis³ê kijem. Kiedy wiêc piszemy o wspó³czesnoœci, korci nas, by obna¿aæ jej s³aboœci, manowce, niebezpieczeñstwa. A przy tym niemal zawsze grozi to blama¿em, gdy¿ albo krytyka jest ma³o skuteczna, albo po latach okazuje siê œmieszna, albo jej pobudki same w sobie wymaga³yby krytycznego podejœcia, gdy¿ nie zawsze by³y wyrazem troski o kul- turê, lecz raczej troski o w³asne dobre samopoczucie i w³asne zapa- trywania. Jeszcze gorzej, gdy krytyka wspó³czesnoœci opiera siê na szcze- gólnych pochwa³ach przesz³oœci. Tamta zazwyczaj jest wtedy wy- idealizowana, gdy¿ czêsto opiera siê na szcz¹tkowej wiedzy. Selek- tywnie przyjmowane s¹ niektóre pozytywnie ujmowane dawne fak- 7 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstêp ty, które akurat, na zasadzie kontrastu, mog¹ potwierdzaæ pewne negatywne opinie odnoœnie do wspó³czesnoœci. Te aspekty prze- sz³oœci, które nie pasuj¹ do jej idealnego obrazu, nie s¹ oczywiœcie ujmowane jako odniesienie i t³o krytyki wspó³czesnoœci. Obawy wzbudza przede wszystkim krytyczne spojrzenie na sztu- kê wspó³czesn¹. Zapewne jest to spowodowane wieloma pomy³kami niegdysiejszych teoretyków i krytyków, którzy w swoim czasie nie docenili czy to impresjonizmu, czy niektórych przejawów sztuki z okresu miêdzywojennego ani awangardy z drugiej po³owy XX wieku. Obawa przed zarzutem ignorancji jest silna, ale na ten parali¿ wp³ywa te¿ wiele innych czynników, a w tym przede wszystkim nastawienie prezentystyczne, wymagaj¹ce aprobaty bez wyj¹tku wszystkiego, co niesie wspó³czesnoœæ. Ponadto ogarniaj¹cy sztukê „system artystyczny” czy „œwiat sztuki” sprawiaj¹, ¿e na odbiorcach swoiœcie wymuszana jest aprobata dla aktualnej oferty albo przy- najmniej pokorne milczenie. Nie jestem przekonany, ¿e taka bezkry- tyczna akceptacja wszystkiego dobrze s³u¿y sztuce wspó³czesnej, która przecie¿ jest z³o¿ona, wielopostaciowa i ró¿norodna, w której mo¿na dostrzec zarówno sporo dokonañ niezwyk³ych, jak i wiele banalnoœci, pomy³ek i szalbierstw. To w³aœnie wymaga szczególnej analizy. Wymaga te¿ pewnej porcji przekory i nastawienia demisty- fikuj¹cego. Trzeba przy tym pamiêtaæ, ¿e demistyfikacja mecha- nizmów funkcjonowania sztuki – w tym trywialnoœci propozycji artystycznych i obecnoœci skandali medialnych – nie jest demistyfi- kacj¹ samej sztuki. Przeciwnie – jest prób¹ obrony jej wartoœci i sensów. Paradoks polega na tym, ¿e choæ jako jednostki nie mamy wiêkszego wp³ywu na charakter wspó³czesnoœci, to jednak powin- niœmy mieæ wobec niej poczucie odpowiedzialnoœci. Tak wiêc wobec wspó³czesnoœci i jej kultury nie mo¿emy przejawiaæ postawy ani skrajnie krytycznej, ani w pe³ni aprobuj¹cej. Na wspó³czesnoœæ nie mo¿na siê obra¿aæ, boczyæ, wybrzydzaæ. Choæ nie jest przecie¿ ca³kowicie naszym w³asnym tworem, to jednak jest naszym depo- zytem, który nawet gdy nie jest nazbyt urodziwy i kszta³tny, musimy wszak przyj¹æ i uznaæ za swój. I staraæ siê pielêgnowaæ go tak, aby przetrwa³. S³owem, nie mo¿na udawaæ, ¿e nasza wspó³czesnoœæ nie ma wad i usterek. Trzeba obna¿aæ jej s³aboœci i mielizny. Trzeba krzyczeæ, gdy budzi niepokój. Wreszcie, trzeba próbowaæ j¹ korygo- 8 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstêp waæ, choæby po to, by daæ szansê dalszego trwania tym, którzy bêd¹ jej gospodarzami i u¿ytkownikami w przysz³oœci. Pojmowanie wspó³czesnoœci, choæ dotyczy przede wszystkim nas – aktualnie ¿yj¹cych ludzi – jest mgliste i nieokreœlone. Tym bardziej wymaga ona badañ, analizy i refleksji. O niektórych poruszanych w tej ksi¹¿ce problemach pisa³em ju¿ wczeœniej – i to niejeden raz. Wracam do nich, gdy¿ ci¹gle wydaj¹ mi siê wa¿ne i godne przypomnienia. Tutaj, po krótkim zaprezento- waniu podstawowych za³o¿eñ i sposobu rozumienia wspó³czesnoœ- ci, podjête bêd¹ takie kwestie, jak nadmiar i œmieæ w kulturze, jej kiczowata banalnoœæ i trywialnoœæ, istnienie medialnych skandali artystycznych, degradacja zawodu artysty. Dalej poruszone bêd¹ te¿ inne zagadnienia zwi¹zane z funkcjonowaniem mediów, a miano- wicie dominuj¹ca w kulturze rola idoli medialnych, medialne ma- nipulacje oraz kwestia odnosz¹ca siê do tego, czy jesteœmy skazani na kulturê medialn¹ czy te¿ mo¿emy siê przed ni¹ schowaæ. Pojawi siê te¿ refleksja nad tym, jaki charakter ma dziœ codziennoœæ oraz czym jest obecnie zabawa, a tak¿e jaki jest „sens bezsensu”. Ko- lejnym wa¿nym problemem wymagaj¹cym rozwa¿enia jest poczucie „mocy sprawczej” uczestnika wspó³czesnej cywilizacji, zakres wol- noœci, jak¹ dysponuje, oraz pytanie o niebezpieczeñstwa i kryzysy zagra¿aj¹ce wspó³czesnej cywilizacji. Nie bardzo wiemy, czy ludzie ka¿dej epoki i ka¿dego spo³e- czeñstwa maj¹ tak¹ kulturê, jakiej chc¹, czy tak¹, jaka im siê narzuca ze swoj¹ systemow¹ moc¹. Wiemy tylko, ¿e nasza ma pewne cechy, stygmaty czy zadry, które wcale nie œwiadcz¹ o jej wspania³oœci, ale te¿ nie musz¹ byæ traktowane jako trwa³e jej piêtno. Samo ich przywo³anie i opisanie niczego oczywiœcie nie zmieni, lecz mo¿e byæ po prostu jednym ze œwiadectw tej¿e wspó³czesnoœci – wspó³- czesnoœci, która czasem mizdrzy siê do samej siebie, a czasem jêczy z rozpaczy. I jeszcze jedna uwaga: zrozumia³e jest, ¿e przygotowuj¹c te teksty, mia³em poczucie ambiwalencji wobec podjêtego tematu i pro- blemów, które siê z nim wi¹¿¹. Ta ambiwalencja waha³a siê od sprzeciwu do akceptacji, od dezaprobaty wobec wspó³czesnoœci do pogodzenia siê z jej charakterem. Dalszy wywód tylko czêœciowo z tej ambiwalencji zdaje sprawê, bo nie to by³o moim celem. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Nie trzeba szczególnie podkreœlaæ, ¿e wspó³czesnoœæ jest nieokreœlo- na i niejednoznaczna; jej rozumienie jest wzglêdne, nadto stale zmienia swój zakres. Czêsto stosowane wobec niej prefiksy typu: „post”, „hiper”, „super”, „ekstra”, „mega”, niewiele o wspó³czes- noœci mówi¹. Tak¿e okreœlenia typu „nowy...” (neo...; new... itp.) s¹ próbami zwrócenia uwagi na coœ, co jawi siê jako stare w innej, niejako aktualnej postaci (neoklasycyzm, neogotyk, nowa figuracja, new age itp.). Wszystkie te okreœlenia s¹ wyrazem tyle¿ entuzjazmu, co bezradnoœci. Tym bardziej wiêc nale¿y próbowaæ wspó³czesnoœæ zrozumieæ i opisaæ. 1 S³usznie siê stwierdza (np. Barraclough 1971: 20 i nast.), ¿e nasza wspó³czesnoœæ (contemporary) ró¿ni siê od nowoczesnoœci (mod- ern), a tym bardziej od nowo¿ytnoœci, jednak¿e trudno wyznaczyæ jej jednoznaczn¹ cezurê, a choæby umowny pocz¹tek. Jako taki przyj- mowane s¹ ró¿ne momenty: pocz¹tek XX wieku (Delpech 2008: 131 i nast.) lub wybuch pierwszej wojny œwiatowej; zakoñczenie drugiej wojny œwiatowej (Halecki 1994; Wielowieyski 1968); lata szeœædziesi¹te XX wieku (Toffler 1986); lata osiemdziesi¹te XX wieku (Naisbitt 1997). Pewnie bêd¹ i tacy, którzy za pocz¹tek wspó³- czesnoœci zechc¹ uznaæ pierwsze lata XXI wieku. Tak czy inaczej, nale¿y przyj¹æ, ¿e wspó³czesnoœæ przejawia jakieœ cechy swoiste, odró¿niaj¹ce j¹ od epok poprzednich. Dyskusja dotyczy w³aœnie tego, jakie to cechy szczególne stanowi¹ o wspó³czesnoœci. Bodaj naj- czêœciej w tych okreœleniach podkreœla siê to, ¿e z jej pocz¹tkami ujawni³a siê wiêkszoœæ procesów rozwojowych, które decyduj¹ o kszta³cie wspó³czesnoœci. 11 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Wiele odkryæ, zjawisk i wytworów bywa uznawanych za cha- rakterystyczne dla pocz¹tków wspó³czesnoœci: teoria wzglêdnoœci Alberta Einsteina (która podwa¿y³a oczywiste przekonania, ¿e œwiat jest stabilny i jednoznacznie uporz¹dkowany, co sk¹din¹d podjê³a te¿ sztuka awangardowa), psychoanaliza Zygmunta Freuda (która zniszczy³a wyobra¿enie cz³owieka jako jednostki zharmonizowanej i racjonalnej), stopniowe pomniejszanie roli Europy w œwiecie, ro- sn¹ca wspó³zale¿noœæ spo³eczeñstw w kwestiach surowcowych. Do tych elementów wyznaczaj¹cych pocz¹tki wspó³czesnoœci trzeba te¿ zaliczyæ samochód i naftê, nowe Ÿród³a energii (najpierw elektry- cznoœæ, a potem energiê atomow¹), sztuczne tworzywa, odkrycia kosmiczne, elektronikê, automatyzacjê i komputery, przemys³ gene- tyczny, komunikacjê na skalê globaln¹. Wszystko to doprowadzi³o do znacz¹cych przeobra¿eñ w funkcjonowaniu kultury, gospodarki, po- lityki, pracy zawodowej, rodziny, obyczajowoœci, komunikowania oraz idei. Zazwyczaj s³usznie siê te¿ twierdzi, ¿e wspó³czesnoœæ zaczyna siê wtedy, kiedy po raz pierwszy daj¹ znaæ o sobie problemy, które s¹ odczuwane obecnie. Inna rzecz, ¿e ten wspó³czesny œwiat ani nie odcina siê od œwiata poprzedniego, ani nie jest jego prost¹ kontynuacj¹. Jest to – jak stwierdzi³ Geoffrey Barraclough – „nowy œwiat, tkwi¹cy korzeniami w œwiecie starym”. Gdy dzisiaj mówi siê o „ponowoczesnoœci” lub „p³ynnej nowo- czesnoœci” (Zygmunt Bauman), niekiedy o „póŸnej nowoczesnoœci” (np. Jürgen Habermas czy Anthony Giddens) czy „modernie post- modernistycznej” (Wolfgang Welsch), to ma siê na myœli w³aœnie wspó³czesnoœæ. Jean-François Lyotard (1996: 40 i nast.) charakteryzu- je ponowoczesnoœæ jako odrzucenie powszechnie znanych kategorii i regu³ i zast¹pienie ich fragmentarycznoœci¹ i nieokreœlonoœci¹, od- rzucenie zwi¹zków wyraŸnie determinuj¹cych zjawiska na rzecz ich nieprzewidywalnoœci, odrzucenie ca³oœci i zast¹pienie jej ró¿nicami. Zygmunt Bauman (1994: 7) okreœla ponowoczesnoœæ (wyra¿aj¹c¹ siê choæby w stylu ¿ycia) miêdzy innymi jako niespójnoœæ, niekon- sekwencjê postêpowania, fragmentaryzacjê i epizodycznoœæ ró¿nych sfer aktywnoœci ludzi. Wolfgang Welsch (1998: 48 i in.) twierdzi, ¿e ponowoczesnoœæ pojawi³a siê jako skutek refleksji nad specyfik¹ poznania dominuj¹cego w nowoczesnoœci. Ponowoczesnoœæ, wed³ug niego, cechuje siê „rozk³adem ca³oœci”, pluralizmem (a wiêc wieloœ- ci¹ form myœlenia, jêzyka, ¿ycia), wzglêdnoœci¹ i nieokreœlonoœci¹. 12 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Anthony Giddens (2001: 40 i nast.), pisz¹c o póŸnej nowoczesnoœci, stwierdza, ¿e cechuje j¹ zw¹tpienie w Opatrznoœæ, dostrzeganie dwoistej natury nauki i techniki, wymykanie siê wszelkich zmian spod kontroli cz³owieka, „nieprzebrana” iloœæ potencjalnych sposo- bów postêpowania, zasadnicze przekszta³cenia poczucia to¿samoœci cz³owieka, globalizacja itd. Niemal wszyscy autorzy sugeruj¹ przy tym, ¿e ponowoczesnoœæ czy póŸna nowoczesnoœæ stanowi¹ nasz¹ wspó³czesnoœæ. Oczywiœcie nale¿y pamiêtaæ, ¿e wspó³czesnoœæ to koktajl, w któ- rym mieszaj¹ siê jakieœ zachowane elementy tradycji, nowoczesnoœci i ponowoczesnoœci w³aœnie. I jeszcze jedno: nie ma jednej wspó³- czesnoœci, lecz jest ich wiele. Racjê ma wiêc Anna Zadro¿yñska (2001: 8 i 13), gdy pisze, ¿e „wspó³czesnoœæ to stan niejasny”, który sk¹din¹d przejawia „bezkresnoœæ perspektyw”. Oto najwa¿niejsze za³o¿enia, jakie sam przyjmujê w odnie- sieniu do pojmowania wspó³czesnoœci: Po pierwsze, wspó³czesnoœci z natury rzeczy nieustannie siê zmieniaj¹, choæ tempo tych zmian jest ró¿ne. Mo¿na by by³o wrêcz przyj¹æ, ¿e do wspó³czesnoœci zaliczamy to wszystko, co jeszcze siê zmienia, do przesz³oœci zaœ to, co jest ju¿ zastyg³e. By³oby to jednak kryterium myl¹ce, skoro stale zmienia siê pewnie wszystko, tyle ¿e w ró¿nym tempie. Po drugie, wspó³czesnoœci – jako okreœlone odcinki czasu – ró¿ni¹ siê miêdzy sob¹, o czym moglibyœmy siê ³atwo przekonaæ, podró¿uj¹c jakimœ wehiku³em czasu, który umo¿liwi³by drogê wstecz z mo¿liwoœci¹ ogl¹dania jakichœ zatrzymanych w kadrze stanów rze- czy – na przyk³ad co dwadzieœcia lat. Wspó³czesnoœæ dzisiejsza jawi siê jako wyraŸnie inna od tej z 1990, a ta inna od tej z 1970, z 1950, 1930 czy 1910 itd. Nie ma pewnie innej, a przede wszystkim bar- dziej spektakularnej mo¿liwoœci dostrze¿enia up³ywaj¹cego czasu i zmian spo³eczno-kulturowych ni¿ spojrzenie na obrazy kolejno zmieniaj¹cych siê wspó³czesnoœci. Po trzecie, wspó³czesnoœæ niejako z definicji jest zawsze czymœ aktualnym. Jak siê s³usznie zauwa¿a, nie mo¿na sensownie mówiæ o po-wspó³czesnoœci – mo¿na jedynie ewentualnie mówiæ o wspó³- czesnoœciach dawnych ludzi. Ten przesuwaj¹cy siê stale horyzont czasu jest wiêc doœæ bezwzglêdn¹ uzurpacj¹: chce byæ tylko „tu i teraz”. 13 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Po czwarte, w miarê zbli¿ania siê do „naszej” wspó³czesnoœci nastêpuje proces „skracania” czy mo¿e raczej coraz szybszego od- mieniania kszta³tu wspó³czesnoœci kolejnych pokoleñ, a tak¿e ci¹g- ³ego przyspieszania tempa zmian. Wspó³czesnoœæ kogoœ ¿yj¹ce- go oko³o dziesiêciu tysiêcy lat przed nasz¹ er¹ nie ró¿ni³a siê zasad- niczo od wspó³czesnoœci kogoœ ¿yj¹cego dwadzieœcia piêæ tysiêcy lat przed nasz¹ er¹; tak¿e wspó³czesnoœæ kogoœ ¿yj¹cego oko³o 1000 ro- ku n.e. nie ró¿ni³a siê zasadniczo od wspó³czesnoœci kogoœ ¿yj¹cego w 500 roku n.e. Natomiast wspó³czesnoœæ cz³owieka ¿yj¹cego na prze³omie XX i XXI wieku ró¿ni siê zdecydowanie od wspó³czesnoœ- ci osoby ¿yj¹cej na prze³omie XIX i XX wieku. Po pi¹te, wspó³czesnoœæ nie ma, bo nie mo¿e mieæ, jednego oblicza tak¿e w aktualnym momencie, ró¿ne s¹ bowiem wspó³czesnoœci w ró¿nych spo³ecznych i cywilizacyjnych czasoprzestrzeniach. Nadto sama wspó³czesnoœæ przyczynia siê te¿ do ró¿nicowania œwiata (nie- zale¿nie od tendencji przeciwnych: do jego unifikowania). Wspó³czes- noœæ mieszkañców Nowego Jorku czy Doliny Krzemowej w Kalifor- nii jest zupe³nie inna ni¿eli wspó³czesnoœæ tych plemion, które nadal ¿yj¹ w warunkach przypominaj¹cych czasy paleolitu (np. w d¿ungli na Borneo czy w zapad³ych miejscach dorzecza Amazonii). Po szóste, zawartoœæ wspó³czesnoœci to w du¿ym stopniu œwia- domoœæ tego, co pochodzi z przesz³oœci, lecz warunkuje obecny kszta³t œwiata. Jest to swoista treœæ pamiêci spo³ecznej – zw³aszcza ta treœæ, która dotyczy przesz³ych, ale nadal aktualnych uwarunko- wañ rozwoju œwiata. To w sensie subiektywnym. Jednak¿e nasz¹ wspó³czesnoœci¹ jest te¿ to wszystko, z czym obiektywnie obcujemy, a co niekoniecznie obecnie wytwarzamy. Tak wiêc wspó³czesnoœæ to swoista kumulacja wszystkiego z przesz³oœci i teraŸniejszoœci, to ³¹czna zawartoœæ tego wszystkiego, co wp³ywa aktualnie na ludzkie losy. Czy da siê wyodrêbniæ te determinuj¹ce teraz ¿ycie ludzi czynniki, które nie mia³yby mniej lub bardziej odleg³ych korzeni w przesz³oœci? Oczywiœcie nie. Dla przyk³adu: nie mo¿emy sobie wyobraziæ wspó³czesnoœci bez dzisiejszych mediów elektronicz- nych. Czy pamiêtamy jednak, czy chcemy pamiêtaæ, ¿e nie powsta- ³yby one bez szeregu wczeœniejszych odkryæ technicznych i nauko- wych w dziedzinie elektroniki i elektrycznoœci w XIX wieku, bez dawniejszego powstania nauki nowo¿ytnej za inspiracj¹ Kartezju- sza, a nawet bez pocz¹tków nauki europejskiej w staro¿ytnej Grecji? 14 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Dotyczy to tak¿e wielu innych rzeczy i urz¹dzeñ, bez których trudno sobie wyobraziæ wspó³czesne ¿ycie: samochodu, samolotu, elek- trycznoœci, fotografii. Tylko wzglêdnie mo¿emy uznaæ, ¿e wszystko to ma odleg³¹ genealogiê, bo powsta³o piêædziesi¹t, sto czy piêæset lat temu. W istocie, ka¿dy z u¿ytkowanych obecnie wynalazków mia³ d³ug¹ drogê poprzedzaj¹c¹. Po siódme, w perspektywie jednostkowej wspó³czesnoœæ to na- sze ¿ycie od momentu wyklucia siê w³asnej œwiadomoœci i œwia- domoœci otaczaj¹cego nas bli¿szego i dalszego œwiata. Potem nie- siemy ju¿ ze sob¹ ten jego kszta³t i ten charakter, które pewnie przyjmuj¹ w miarê wyrazist¹ postaæ, gdy osi¹gamy pe³noletnioœæ, a przynajmniej, gdy ukszta³towa³a siê w zasadniczych zrêbach nasza osobowoœæ i zwi¹zany z ni¹ sposób pojmowania œwiata i tego, co uznajemy za „nasze” w tym œwiecie. Z tego punktu widzenia inna musi byæ wspó³czesnoœæ dwudziestolatka, inna piêædziesiêciolatka, a jeszcze inna osiemdziesiêciolatka. Ka¿dy z nich ma inne skojarze- nia, inne kryteria ocen, inne przejawy uznawania tego wszystkiego, co wydaje mu siê niezbêdne, a tak¿e zapewne dobre i z³e. Dwu- dziestolatek nie bêdzie w swojej wizji wspó³czesnoœci dostrzega³ na przyk³ad drugiej wojny œwiatowej (niemal tak odleg³ej w jego œwia- domoœci, jak Bitwa pod Grunwaldem), która ci¹gle mo¿e wype³niaæ œwiadomoœæ osiemdziesiêciolatka, a ten z kolei mo¿e nie zauwa¿aæ jako niezbywalnego sk³adnika wspó³czesnoœci na przyk³ad internetu czy telefonu komórkowego. Niezale¿nie od tych ró¿nic istniej¹ przecie¿ pewne wymowne cechy i zjawiska niejako obiektywnie wp³ywaj¹ce na losy wspó³czes- nej cywilizacji. Chyba ka¿dy zgodzi siê z tym, ¿e wspó³czesnoœæ zawiera takie niezbywalne elementy, jak samochód, samolot, telefon, komputer i inne odkrycia oraz urz¹dzenia (o których napomyka³em wczeœniej), bez których trudno sobie wyobraziæ funkcjonowanie we wspó³czesnym œwiecie i funkcjonowanie tego œwiata. 2 Warto jednak zwróciæ przede wszystkim uwagê na pewne szersze zjawiska spo³eczno-kulturowe, które bardziej zasadniczo œwiadcz¹ o obliczu wspó³czesnoœci. Oto istotne problemy stanowi¹ce jed- noczeœnie g³ówne cechy wspó³czesnoœci: 15 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Po pierwsze, w wyniku ró¿nych procesów, ze wsparciem czyn- ników gospodarczych i politycznych, obserwujemy od ponad pó³- wiecza intensyfikacjê zjawisk nazywanych globalizacj¹ – czyli stop- niowe, choæ widoczne zmniejszanie siê polifonicznoœci œwiata. Na- le¿y przy tym jednak wyraŸnie podkreœliæ, ¿e chodzi w³aœnie o proces stopniowy, dotycz¹cy sfery cywilizacyjnej i gospodarczej. Znacz¹ce ró¿nice kulturowe (religijne, jêzykowe, artystyczne), zarówno za- stane, jak i nowo powstaj¹ce, na szczêœcie nadal s¹ na w œwiecie obserwowane. Zglobalizowana wspó³czesnoœæ to tak¿e szybko wzrastaj¹ca i kom- plikuj¹ca siê sieæ wzajemnych powi¹zañ (choæ ju¿ nie zawsze sieæ zwi¹zków spo³ecznych), poczucie z³o¿onoœci œwiata wskutek rów- noleg³ego wystêpowania wielu procesów. Wspó³zale¿noœci politycz- ne, gospodarcze, finansowe, surowcowe, energetyczne, transporto- we, komunikacyjne, informacyjne, militarne, ekologiczne sprawiaj¹, ¿e perturbacje w którejœ z tych sfer w jakimœ zak¹tku œwiata mog¹ znacz¹co wp³ywaæ na problemy w wielu innych miejscach. Wspó³- czesny œwiat nie jest jednolity, jest jednak niezwykle czu³y na wszel- kie zak³ócenia mog¹ce w skrajnej sytuacji doprowadziæ do global- nego parali¿u jego dotychczasowego sposobu funkcjonowania. Po drugie, z europejskiego racjonalizmu wyros³a, przy wsparciu nauki, nowo¿ytna zachodnia technika i technologia, które rozros³y siê do postaci elephantiasis, staj¹c siê jednym z g³ównych czynników globalnych zmian we wszystkich aspektach ¿ycia ludzkiego. Roz- wojowi techniki i technologii bez w¹tpienia s³u¿y³o te¿ pragnienie uwolnienia siê od wysi³ku, od niewygód, od zale¿noœci od przyrody. S¹ one obecnie traktowane jako g³ówne protezy cz³owieka, które maj¹ pomagaæ w niemal wszystkich przejawach ¿ycia. Pomijaj¹c fakt, ¿e ich wspó³czesny rozwój wynika z uwarunkowañ globalnych, nale¿y pamiêtaæ, i¿ obserwowana dzisiaj hipertrofia techniki i tech- nologii nie tylko bywa niekiedy dysfunkcjonalna, lecz przejawia tak¿e daleko id¹ce wyobcowanie. Po trzecie, próbuj¹c ró¿nych nazw-kluczy okreœlaj¹cych wspó³- czesnoœæ, zauwa¿amy, ¿e chyba najczêœciej pojawiaj¹ siê s³owa do- tycz¹ce elektronicznych i cyfrowych œrodków przekazu. Technika i technologia wspó³czesnych mediów s¹ w du¿ym stopniu syno- nimem wspó³czesnoœci, st¹d mo¿na uznaæ, ¿e jedn¹ z bardziej uda- nych propozycji by³o okreœlenie wprowadzone przez Zbigniewa 16 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Brzeziñskiego w 1970 roku: Technotronic Era. Jednak¿e bardziej przy- jê³o siê okreœlenie „spo³eczeñstwo informacyjne”. Komunikowanie cyfrowe nie tylko podtrzymuje ³¹cznoœæ z innymi ludŸmi, sta³o siê wrêcz warunkiem funkcjonowania wspó³czesnej cywilizacji global- nej. Jednostkowemu i spo³ecznemu uzale¿nieniu od obiegu cyfro- wego i przetwarzania informacji towarzysz¹ jednak ró¿ne znaki zapytania. Po czwarte, do wa¿nych rysów wspó³czesnoœci nale¿y te¿ za- liczyæ konsumpcjonizm, który nie tylko jest jednym z najbardziej wyrazistych trendów cywilizacji wspó³czesnej, lecz jest te¿ przez wielu traktowany jako swoista wiara o niemal religijnym wydŸwiêku – wiara, która ma nieœæ obietnice szczêœcia jednostkowego i zbioro- wego. Mo¿na przyj¹æ, ¿e rozwój konsumpcjonizmu w du¿ym stop- niu wynika równie¿ z przekonania, ¿e zaspokojenie narastaj¹cych potrzeb konsumpcyjnych przynosi wolnoœæ i emancypacjê. Tak poj- mowany konsumpcjonizm rozszerza siê mimo krytyki i rozczaro- wañ, które niesie, tak¿e mimo u³udy, która siê z tym ³¹czy, i mimo powstawania nowych ograniczeñ, których zaspokajanie potrzeb konsumpcyjnych wymaga. Po pi¹te, wspó³czesny œwiat to nie tylko gigantyczny obieg informacji – to tak¿e migracje ludzi i migracje idei, które przyczyni³y siê do wielokulturowoœci na niespotykan¹ wczeœniej skalê. Przemie- szczenia ludzi z ró¿nych przyczyn (nomadyzm, uchodŸstwo, migra- cje zarobkowe) s¹ przejawem ¿ycia spo³ecznego od zawsze, jednak wspó³czesna ruchliwoœæ wydaje siê bardziej powszechna i spektaku- larna. Choæ niektórych ta wielokulturowoœæ niepokoi, to proces przemieszczania siê nale¿y uznaæ za niezbywaln¹ cechê cywilizacji wspó³czesnej, a sam¹ wielokulturowoœæ traktowaæ jako coœ oczy- wistego, choæ rzecz jasna wymagaj¹cego nieustannej troski i stwa- rzania jak najlepszych warunków do jej funkcjonowania. Po szóste, jednym z czêœciej przywo³ywanych rysów wspó³czes- noœci s¹ te¿ k³opoty z to¿samoœci¹ – zarówno indywidualn¹, jak i zbiorow¹. Spowodowane to jest wieloma czynnikami: wspomnian¹ wczeœniej ruchliwoœci¹ spo³eczn¹, szybkimi zmianami ¿ycia i ról spo³ecznych, mozaik¹ relacji spo³ecznych, ofertami kultury masowej itd. W efekcie wielu ludzi przesta³o wiedzieæ, kim s¹, ale te¿ nie bardzo wiedz¹, kim chcieliby byæ. Zarówno konstruowanie to¿- samoœci, jak i – przede wszystkim – jej doœwiadczanie s¹ czêsto tak 17 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci zmienne i nieuchwytne, ¿e nieustannie stawiaj¹ pod znakiem zapy- tania wszelkie konstatacje jej dotycz¹ce. Po siódme, istotn¹ cech¹ wspó³czesnoœci – przynajmniej w ob- szarze oddzia³ywania cywilizacji zachodniej – jest poczucie wzglêd- nej niezale¿noœci cz³owieka od losu, od natury, od chorób, od wysi³ku towarzysz¹cego zdobywaniu œrodków do ¿ycia, wreszcie od innych ludzi. Nie dostrzega siê przy tym rozlicznych obiektywnych wspó³zale¿noœci, w które ci¹gle uwik³any jest cz³owiek wspó³czesny. Jedn¹ z bardzo istotnych cech wspó³czesnoœci jest przy tym, jak siê zdaje, nieodwracalnoœæ kierunku zmian. ¯eby prze¿yæ nawet na elementarnym poziomie, nie mo¿na wróciæ do stanu poprzedniego. Produkcja, zaopatrzenie, wy¿ywienie, ogrzanie budynków w zasa- dzie nie mog¹ siê cofn¹æ do technologii z minionych wieków – choæby dlatego ¿e zatracona zosta³a niezbêdna ku temu wiedza i umiejêtnoœci jej wykorzystania, a ponadto prawdopodobnie nie ma ju¿ warunków technicznych i surowcowych do jej odtworzenia. Zdaje siê te¿ zanikaæ pamiêæ spo³eczna dotycz¹ca tych dawnych warunków ¿ycia, tak jak obumar³a pamiêæ innych wa¿nych spraw dotycz¹cych podstawowych uwarunkowañ funkcjonowania cz³o- wieka i ¿ycia spo³ecznego. Po ósme, dalsze funkcjonowanie cywilizacji i nasze dalsze w niej trwanie dokonuj¹ siê nieco na oœlep i trochê na zasadzie dryfowa- nia. Cz³onkowie spo³eczeñstwa „zewn¹trzsterownego” doœæ bier- nie i doœæ bezmyœlnie wzajemnie siê naœladuj¹ w potrzebach i za- chowaniach, nie zdaj¹c sobie sprawy, ¿e s¹ manipulowani przez reklamê i propagandê oraz przez prymat rozrywki. Brak w tym wzglêdzie jakichœ przekonuj¹cych wskazañ, dyskusji – nie mówi¹c ju¿ o podpowiedziach kompetentnych i bezinteresownych autoryte- tów. ¯yjemy we wspó³czesnej cywilizacji kierowani w zasadzie tylko powabem przyjemnoœci i rozrywki, a inspirowani jesteœmy ku temu oddzia³ywaniem idoli medialnych. Odczuwa siê niekiedy, ¿e problemy cywilizacji wspó³czesnej wrêcz wisz¹ jak miecz Damoklesa – co uprawnia do takich okreœleñ, jak na przyk³ad „spo³eczeñstwo ryzyka” (Ulrich Beck) czy „spo- ³eczeñstwo niepewnoœci” (Anthony Giddens). Mo¿na dostrzec w cy- wilizacji wspó³czesnej nawet swoiste „zapêtlenia” – czyli istnienie wielkich, wa¿kich i trudnych problemów, dla których nie ma, przy- najmniej w tej chwili, dobrych rozwi¹zañ i które potencjalnie i real- nie mog¹ powodowaæ wysokie ryzyko i niebezpieczeñstwo. 18 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci Do takich nierozwi¹zywalnych obecnie problemów czy pro- blemów, dla których nie ma dobrych rozwi¹zañ, nale¿y zaliczyæ nagromadzenie gigantycznego arsena³u broni masowego ra¿enia (i – generalnie – zale¿noœæ gospodarki œwiatowej od produkcji i uno- woczeœniania broni); dalej, nale¿y te¿ zaliczyæ konflikty Pó³noc–Po- ³udnie. Do tego trzeba do³¹czyæ problemy wzrostu populacji œwiato- wej i rozrost gigantycznych megalopolis (a przy tym demograficzne starzenie siê Europy). Tak¿e niebezpieczne jest narastaj¹ce bezrobo- cie technologiczne, pog³êbiaj¹ca siê przepaœæ na skali bogactwo– –bieda, wiele regionalnych konfliktów zbrojnych, a nawet d³ugo- trwa³ych wojen miêdzyplemiennych. Niepokój budzi te¿ ci¹gle g³êbo- kie zró¿nicowanie informacyjne zarówno miêdzy kontynentami, jak i wewn¹trz spo³eczeñstw, pog³êbiaj¹ce siê zniszczenia ekologiczne w imiê rzekomego rozwoju gospodarczego, a tak¿e zmiany w cha- rakterze i funkcjonowaniu rodziny. Oczywiœcie nie jest to pe³na lista. Jest wiele prób zdiagnozowania wspó³czesnych problemów (np. Fu- kuyama 2000; Robbins 2006; Œwiêtochowska 1999). Jak rzadko kiedy, sprawdza siê bowiem trafnoœæ opinii José Ortegi y Gasseta, ¿e wspó³czesna cywilizacja jest wprost przygnieciona problemami. To s¹ widoczne, a nawet swoiœcie natrêtne problemy wspó³- czesnoœci. Wszystkie s¹ te¿ wzajemnie powi¹zane w trudny do analitycznego rozpl¹tania wêze³ œcis³ych wspó³zale¿noœci. S¹ te¿ zapewne cechy czy procesy ukryte albo mniej spektakularne, których skutków i przejawów nie widzimy albo widzimy je teraz jako drugo- rzêdne. Tymczasem niektóre z nich mog¹ decydowaæ o kszta³cie przysz³oœci, o œwiecie, jaki bêdzie funkcjonowa³ w dalszej perspek- tywie czasu. Musimy wiêc je tak¿e uwzglêdniæ, choæby w domyœle, w pojmowaniu wspó³czesnoœci. Nale¿a³oby wszak jeszcze przypom- nieæ zagubienie w wolnoœci, kryzys racjonalnoœci i jej bezrad- noœæ wobec wartoœci i wiele innych spraw. Tak¿e te wszystkie do- tycz¹ce kontekstu funkcjonowania sztuki wspó³czesnej, mediów i ca³ej cywilizacji, które zostan¹ podjête w tej ksi¹¿ce w kolejnych rozdzia³ach. Nie da siê unikn¹æ stwierdzenia, ¿e wszystkie próby okreœlenia wspó³czesnoœci wydaj¹ siê niepe³ne i wywo³uj¹ uczucie niedosytu. Mo¿e bierze siê to z tego, ¿e – jak stwierdzi³em – ka¿dy cz³owiek 19 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Prezentacja wspó³czesnoœci mo¿e mieæ swoj¹ w³asn¹ wspó³czesnoœæ i tym samym swoje pry- watne skojarzenia z ni¹ siê ³¹cz¹ce. Mo¿e to te¿ wynikaæ z faktu, ¿e wspó³czesnoœæ ci¹gle nam umyka – na podobieñstwo nieustannie oddalaj¹cego siê horyzontu. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Nadmiar i œmieæ w kulturze Próby stworzenia jakiejœ ontologii œmieci s¹ bardzo trudne ze wzglê- du na to, ¿e œmieci mog¹ obejmowaæ bardzo ró¿ne byty: od starego garnka po rozbity samochód, od dzie³a sztuki po ideê religijn¹, od ¿elbetowego gruzu po pliki cyfrowe. Tutaj uwagê skupiê na szeroko rozumianej kulturze symbolicznej. Artyku³ sk³ada siê z dwóch czêœci. W pierwszej omawiam prze- jawy nadmiaru wytworów kulturowych – w tym g³ównie nadmiaru informacji. W drugiej koncentrujê uwagê na ró¿nych formach œmieci w kulturze, a przede wszystkim na ich losach. Tutaj tak¿e pojawia siê próba odpowiedzi na pytanie, jakie s¹ prawdopodobne skutki obec- noœci œmiecia kulturowego. 1 Czym jest nadmiar w kulturze, w czym siê objawia i od kiedy trwa? Ju¿ Georg Simmel w 1916 roku w eseju Kryzys kultury pisa³, ¿e cz³owiek nowoczesny odczuwa „jakby poczucie przyt³oczenia przez te wszystkie elementy kultury, gdy¿ nie mo¿e on ich po prostu zasymilowaæ” (Simmel 2007: 74). Jednoczeœnie nie mo¿e ich odrzu- ciæ, gdy¿ w jakiœ sposób przynale¿¹ one do sfery jego ¿ycia. Zdaje siê, ¿e autor ju¿ wtedy dotkn¹³ istoty problemu. Nie by³ to g³os odosobniony. Mniej wiêcej dziesiêæ lat póŸniej, bo w 1925 roku, Guglielmo Ferrero napisa³ esej Cud nadmiaru, w któ- rym nieco inaczej uj¹³ problem. Otó¿ podkreœla³, ¿e dziewiêtnasto- wieczny rozwój przemys³u doprowadzi³ do niespotykanego wczeœ- niej nadmiaru wszelkich dóbr. A czym wed³ug niego jest nadmiar? „Jest mo¿noœci¹ posiadania wiêcej, ni¿ wynosz¹ potrzeby i pragnie- nia, jest stanem, w którym nie odczuwa siê nigdy udrêki, wywo³anej tym, ¿e jakieœ pragnienie nie jest zaspokojone” (Ferrero 1929: 61). 21 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Nadmiar i œmieæ w kulturze S³usznie jednak dalej Ferrero zastanawia³ siê, czy mo¿liwe jest odczuwanie jakiegokolwiek nadmiaru w sytuacji, gdy potrzeby mno- ¿¹ siê szybciej ni¿eli iloœæ dóbr, którymi dysponuje spo³eczeñstwo. W efekcie nieustannego wzrostu potrzeb, pragnieñ i po¿¹dañ po- czucia nadmiaru nie osi¹ga siê nigdy, a „choroby” tej nie da siê uleczyæ. Pomijaj¹c fakt, ¿e autor by³ jednym z mniej znanych prekur- sorów dyskursu dotycz¹cego konsumpcjonizmu, zauwa¿my tylko, ¿e Ferrero sugerowa³ istnienie sytuacji, kiedy mamy nadmiar a jed- noczeœnie go nie mamy. Pozostañmy jeszcze przez chwilê we W³oszech – tyle ¿e w latach szeœædziesi¹tych: „Potrzebujemy jakiejœ czystoœci. Jesteœmy przyt³o- czeni obrazami i s³owami, dŸwiêkami, które nie mia³y prawa zaist- nieæ. Przychodz¹ z pustki i tam odchodz¹” – mówi jeden z boha- terów filmu Federico Felliniego Osiem i pó³ z 1963 roku. Pomin¹wszy fakt, ¿e s³owa te by³yby mo¿e bardziej na miejscu w S³odkim ¿yciu tego¿ re¿ysera, to przecie¿ zwracaj¹ uwagê na to, co w tych roz- wa¿aniach jest pierwszoplanowe – czyli nadmiar wytworów kultury symbolicznej. Wszystkie te wypowiedzi zdaj¹ siê ciekaw¹ inspiracj¹ dalszych refleksji, choæ janusowe oblicze istnienia versus nieistnienia nad- miaru nie jest ³atwe do okreœlenia. Na szczêœcie coraz czêœciej badacze zwracaj¹ uwagê na ró¿ne aspekty „kultury nadmiaru”, a w tym na przyczyny istnienia nadmiaru, jego konsekwencje, brak umiejêtnoœci selekcji oraz strategie adaptacji do nadmiaru (por. Szlendak 2013: 7 i nast.). Jedno trzeba na pocz¹tku przyj¹æ: otó¿ nale¿y uznaæ, ¿e nadmiar jest poœrednio wytworem nowoczesnoœci, a bezpoœrednio wytwo- rem kapitalizmu, rozwiniêtego przemys³u, kreatywnoœci, techniki oraz emancypacji spo³ecznej, która miêdzy innymi domaga siê coraz lepszego zaspokajania potrzeb. Dobrze temu wszystkiemu s³u¿y nasza pró¿noœæ i mechanizmy rynkowe. I jeszcze jedno: w zasadzie przejawia siê on tylko w cywilizacji zachodniej. Cywilizacja ta przy- nios³a w ostatnich dwóch stuleciach niespotykan¹ wczeœniej i nie- przejawiaj¹c¹ siê w takiej skali nigdzie indziej nadprodukcjê wszel- kich dóbr: towarów, idei, wytworów sztuki i literatury. A tak¿e ludzi, gdy¿ okres ten cechowa³ siê równie¿ imponuj¹cym wzrostem demo- graficznym. Oczywiœcie historia i geografia gospodarcza, a tak¿e historia i geografia kultury i obyczaju pokaza³yby jakieœ niewielkie 22 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Nadmiar i œmieæ w kulturze wysepki nadmiaru w wybranych stanach, klasach czy kategoriach spo³ecznych równie¿ w odleg³ej przesz³oœci, a tak¿e w innych cywili- zacjach. Ich istnienie nie zmienia jednak ogólnego stanu rzeczy, a mianowicie tego, ¿e dobrodziejstwa i udrêki nadmiaru s¹ dzieæmi (choæ mo¿e lepiej by³oby powiedzieæ – pasierbami) zachodniej no- woczesnoœci. I tylko niejasne jest, czy jej póŸna, rozwiniêta postaæ sta³a siê jedynie scen¹, na której problemy zwi¹zane z nadmiarem wyraŸniej siê zarysowa³y, czy te¿ scen¹, z której s³yszymy g³oœne, choæ nieco fa³szywe jego œpiewy. Dobr¹ intuicjê mieli dawni teoretycy (np. Mieczys³aw Porêbski), którzy twierdzili, ¿e wytwory kultury mo¿na sprowadziæ do pew- nych jednostek informacji. Digitalizacja sprawi³a, ¿e to teoretyczne przypuszczenie sta³o siê faktem powszechnym: dziœ wiêkszoœæ bê- d¹cych w obiegu wytworów kultury – kompozycji, obrazów, foto- grafii, tekstów – ma postaæ cyfrow¹ i jest w pe³ni przeliczalna na jednostki informacji. Od informacji, która kiedyœ by³a swoistym „dobrem rzadkim”, przeszliœmy do zalewu informacji i w efekcie do „przeci¹¿enia infor- macyjnego”. Wiêksz¹ czêœæ ludzkich dziejów prawdopodobnie cha- rakteryzowa³a równowaga miêdzy iloœci¹ informacji oferowanych i po¿¹danych – mo¿e z subiektywnym poczuciem niedostatku tych drugich. Przypuszczalnie od ostatnich piêædziesiêciu lat (a zw³asz- cza od ostatnich dwudziestu) grozi nam przedawkowanie informacji ze skutkami, których nie sposób w tym momencie dok³adnie roz- poznaæ. Choæ nikt nie jest w stanie tego dok³adnie obliczyæ, szacuje siê, ¿e podobno od pocz¹tku istnienia ludzkoœci do 2003 roku wy- produkowano piêæ eksabajtów informacji; obecnie produkujemy tyle w ci¹gu dwóch dni, a tempo to nieustannie przyspiesza (por. Stec 2012: 22). Czym jest zalew informacji (por. Golka 2008: 153 i nast.)? Zja- wisko to mo¿na opatrzyæ wieloma epitetami, takimi jak: szum, be³kot, chaos, szarañcza, otch³añ, krach czy w³aœnie zalew. Trzymaj- my siê tego ostatniego okreœlenia. Wielu autorów wyra¿a³o niepokój wobec tego zalewu. Na przy- k³ad Neil Postman (2004) twierdzi³, ¿e jest to swoista postaæ AIDS (Anti-Information Deficiency Syndrome), czyli po prostu braku odpor- noœci na informacjê wskutek chaosu informacyjnego, który sprawia, ¿e nie wiadomo, jakiemu celowi konkretne informacje maj¹ s³u¿yæ, 23 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Nadmiar i œmieæ w kulturze jakie jest ich przeznaczenie, funkcje itd. Wskutek tego zalewu infor- macja, zamiast pomagaæ, staje siê szkodliwa, a nawet zabójcza. Tho- mas Hylland Eriksen jako g³ówn¹ tezê swojej ksi¹¿ki postawi³ s³usz- ne twierdzenie, ¿e „niepowstrzymany i masowy zalew informacji w naszych czasach zaczyna wype³niaæ wszystkie luki i wolne prze- strzenie, co w konsekwencji doprowadziæ mo¿e do tego, ¿e wszystko stanie siê histeryczn¹ seri¹ przesyconych aktualnoœci¹ chwil, po- zbawionych «przed» i «po» oraz «tu» i «tam»” (Eriksen 2003: 11). W efekcie, przy takim zalewie informacji, przy gigantycznym ich nadmiarze, przy „zgie³ku”, który powoduj¹, tym, czego zaczyna nam brakowaæ, jest spokój, powolnoœæ, odprê¿enie, cisza. Nadto, dodaje autor, przy tak imponuj¹cych mo¿liwoœciach wyboru i dostêpnoœci informacji mamy do czynienia w istocie z niezwyk³ym ogranicze- niem wolnoœci, wynikaj¹cym z przymusu odbioru kolejnych i jesz- cze kolejnych, i nastêpnych informacji – i tak bez ustanku. Problemem jest nie tylko nadmiar informacji, ale te¿ brak kon- tekstu dla ich wyboru, porównania, oceny: „zalewaj¹ce nas nieustan- nie potoki wykluczaj¹cych siê wzajemnie informacji przekazuj¹ nam jedn¹ spójn¹ wiadomoœæ: nie wierz swoim doœwiadczeniom i swojej percepcji, zamiast tego ws³uchaj siê w Nowoœæ. Ale to, co Nowe, bardzo szybko jest zastêpowane Jeszcze Nowszym” (Bard, Söder- qvist 2006: 98 i 234). Oczywiœcie odbiorcy jakoœ sobie radz¹ w tym zalewie, dziêki wytworzonej i rozpowszechnionej ³atwoœci absorbo- wania du¿ych iloœci informacji, po³¹czonej z intuicyjnym rozumie- niem, a w³aœciwie odczuwaniem i rozró¿nianiem tego, co w danym momencie i w danej sytuacji jest istotne, a raczej przydatne i sku- teczne. Tylko w czym skuteczne? W codziennym funkcjonowaniu? We w³asnym rozwoju? W poczuciu przynale¿noœci? Nie bardzo wiemy, jak odpowiedzieæ na te pytania. Zalew informacji towarzyszy nam wszêdzie: podczas dojazdu do pracy czy szko³y, w samej pracy czy szkole, w wypoczynku po pracy czy szkole, a tak¿e obok pracy i szko³y – wszêdzie czyhaj¹ na cz³o- wieka ¿yj¹cego w cywilizacji wspó³czesnej niezliczone bodŸce. Ra- dio, telewizja, sterty czasopism, telefon, internet, wszelkie formy reklamy zewnêtrznej, a oprócz tego bezpoœrednie kontakty z ludŸmi przynosz¹ tyle informacji, ¿e ich selekcja wymaga albo niezwyk³ego treningu, albo wyj¹tkowej odpornoœci, która musi siê ³¹czyæ z du¿¹ czujnoœci¹, a jednoczeœnie pewn¹ doz¹ bezmyœlnoœci w zetkniêciu 24 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Nadmiar i œmieæ w kulturze z tysi¹cami doznañ. I nie zawsze pomaga w tym tzw. percepcja roz- proszona, czyli umiejêtnoœæ jednoczesnego odbioru wielu wra¿eñ – o czym za chwilê. Wszak czêœciej stosujemy pewne oszukañcze czy raczej ochronne taktyki, do których mo¿emy zaliczyæ coœ w ro- dzaju swoistego „surfingu” (czyli bezmyœlne i raczej ma³o uzasad- nione w konkretnym przypadku zatrzymywanie siê na niektórych bodŸcach, z jednoczesnym przymykaniem uwagi na inne). Tak wiêc „informacja pieni siê i przelewa z kana³u na kana³, zostawiaj¹c wiry i spirale samoodwo³añ. Warstwy na warstwach, analiza, wym¹drza- nie siê i ca³kiem sporo nieustannego trawienia” – pisze wymownie James Gleick (2003: 78). W zalewie informacji trudno dotrzeæ do tych w³aœciwych. Pro- blem powstaje w³aœnie wtedy, kiedy nie potrafimy sobie radziæ z selekcj¹: kiedy nie potrafimy dokonaæ wyboru tego, co potrzeb- ne, wa¿ne czy choæby ciekawe. Wtedy, mimo zalewu informacji, w umys³ach jest pustka, a w sercach poczucie ambiwalencji: „co mam wybraæ, czym siê przej¹æ?”. Jak siê wydaje, negatywnym skut- kiem tego stanu rzeczy jest nie tylko trudnoœæ czy wrêcz niemo¿noœæ dotarcia do akurat potrzebnej, odpowiedniej i istotnej informacji. Nie tylko nie istnieje system obrony przed niepotrzebnymi i nie- chcianymi informacjami. Gorzej – nie istnieje skuteczny system selekcji informacji istotnych i nieistotnych. Mo¿e jest tak dlatego, ¿e – owszem – narzekamy na nadmiar informacji, ale go akceptujemy, a nawet cenimy, i rzadko tak urz¹dzamy nasze funkcjonowanie za- wodowe i prywatne, aby siê izolowaæ od tego zalewu. Mo¿na zapewne odbieraæ i nadawaæ wiele komunikatów naraz, jest jednak w tym jakaœ nieprzekraczalna granica, której chyba ¿aden trening nie jest w stanie pokonaæ. Za t¹ granic¹ czyha po prostu zamêt i dezorientacja, a przynajmniej odbiór jedynie rozproszonych, zdezorganizowanych i tym samym w ¿aden sposób nieprzydatnych fragmentów informacji. Wraz z pojawieniem siê jakiegoœ nowego kana³u informacji i jakiegoœ nowego przekazu maleje oddzia³ywanie ca³oœci i ka¿dego przekazu z osobna, choæby z tego wzglêdu, ¿e do mikroskopijnych rozmiarów zmniejsza siê czas uwagi, jak¹ odbiorca mo¿e tym przekazom poœwiêciæ. W spo³eczeñstwie informacyjnym œwiat jest przez odbiorcê nie- jako rekonstruowany ze strzêpów danych, informacji, wiadomoœci, co wcale nie oznacza, ¿e jest on pe³en, prawdziwy, sensowny. Ju¿ 25 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Aparycje współczesności
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: