Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00336 005630 13106363 na godz. na dobę w sumie
Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. Tom 28, Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905-1939) - ebook/pdf
Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. Tom 28, Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905-1939) - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-1951-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Tom zawiera spisane w getcie warszawskim wspomnienia Cwi Pryłuckiego (1862–1942), publicysty, jednego z pionierów prasy żydowskiej. Wspomnienia te zachowały się (niestety nie w komplecie) w oryginale, spisane odręcznie w dwunastu zeszytach. Zachowane zeszyty obejmują lata 1905–1939.

Akcja rozpoczyna się w chwili, gdy Cwi Pryłucki, otrzymawszy w Petersburgu koncesję na wydawanie żydowskiego dziennika, przenosi się do Warszawy, po czym rozwija się chronologicznie aż do wybuchu II wojny światowej. Pryłucki omawia kolejne inicjatywy prasowe, w których brał udział. Bardzo dużo uwagi poświęca ruchowi syjonistycznemu i osadnictwu żydowskiemu w Palestynie, często wspomina przy tym własną działalność publicystyczną.

Po wojnie wspomnienia Pryłuckiego, jako że nie dotyczyły okupacji niemieckiej, nie znalazły się w kręgu zainteresowań badaczy Zagłady – a to oni głównie korzystali z materiałów ARG. Jako pierwszy zainteresował się nimi Marian Fuks, zbierający w latach 70. XX wieku materiały do monografii o prasie żydowskiej w Warszawie, z jego inicjatywy w 1983 roku publikowano je w odcinkach na łamach „Fołks-Sztyme”. Nie było to jednak wydanie kompletne – pominięto w nim wszystkie dopiski i uzupełnienia znajdujące się na luźnych kartkach. Jedyna istniejąca analiza wspomnień Pryłuckiego wyszła spod pióra izraelskiego jidyszysty Nathana Cohena. Jednak opublikowana tylko po hebrajsku i w dodatku w tomie zbiorowym, jest praktycznie niedostępna przeciętnemu polskiemu czytelnikowi. Niniejsze wydanie jest więc pierwszą pełną edycją wspomnień Cwi Pryłuckiego.

Do książki dołączona jest płyta zawierająca zeskanowane oryginały opublikowanych dokumentów.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W s t ę p Dziś na ulicach warszawskiego getta porozklejano ogłoszenia w czarnych ramach, infor- mujące o śmierci Cwi Szolema Pryłuckiego. Przechodnie przystawali na chwilę. Młodzi ludzie wzruszali ramionami i szli dalej. Ludzie w średnim wieku pocierali czoła: „Który to Pryłucki? Noach? Nie, jego ojciec, cóż, młodzi nie powinni umierać…”. Starsze pokolenie stało zdziwione: „To on jeszcze żył, stary Pryłucki? To on w ogóle przebywał w Warsza- wie?”. Nic nie wiedzieli1. Wydaje się zaskakujące, że śmierć jednego z weteranów żydowskiej, wielkonakładowej prasy codziennej w Polsce, człowieka, którego nazwisko przed 1939 r. było powszech- nie rozpoznawalne na tzw. żydowskiej ulicy, nie zrobiła większego wrażenia na miesz- kańcach getta, wśród których było zapewne wielu dawnych czytelników gazet wyda- wanych przez Pryłuckiego. Reakcje te staną się jednak zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że Cwi Pryłucki w chwili śmierci miał lat osiemdziesiąt i należał do zupełnie innej epoki. Jego czynna działalność redaktorska i polityczna zakończyła się jeszcze przed wybuchem wojny (częściowo zresztą usunął go w cień jego własny syn, Nojech Pryłucki). Wypada zatem przypomnieć ją choćby w najważniejszych zarysach. Od Krzemieńca do Warszawy Cwi2 Pryłucki urodził się 29 lipca 1862 r. w Krzemieńcu na Wołyniu jako syn Nachmena i Sary3. Ojciec, zamożny kupiec i przyjaciel Icchaka Bera Lewinsona4, wychowywał 1 S. Szejnkinder, Z mojego dziennika, ARG I 461, tłum. M. Siek, w: Archiwum Ringelbluma. Kon- spiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 23 [w przygotowaniu]. 2 W źródłach i opracowaniach biografi cznych pojawiają się różne warianty imion Pryłuckiego: Cwi, Cwi Hirsz, Cwi Szolem, Hirsz Szulim, German Naumowicz (ten ostatni występuje w źródłach i opracowaniach rosyjskojęzycznych). 3 Dane biografi czne podaję za: Leksikon fun der najer jidiszer literatur, t. 7, New York 1956–1981, kol. 224–225; Leksikon fun der jidiszer literatur, prese un fi lologie, t. 2, Wilno 1927, kol. 967–970; Polski słownik judaistyczny, t. 2, Warszawa 2003, s. 365; Polski słownik biografi czny, t. 28/4, Wro- cław 1985, s. 628–629. 4 Icchak Ber Lewinson (1788–1860), pisarz hebr., zwany „rosyjskim Mendelssohnem”, wywarł ogromny wpływ na rozwój ruchu haskalowego i jego literaturę w Rosji. Wstęp XI syna w duchu Haskali. Młody Cwi oprócz otrzymania tradycyjnej edukacji żydowskiej mógł zatem uczyć się także języków obcych – rosyjskiego, niemieckiego i francuskiego, co umożliwiło mu później studia wyższe. W 1880 r. uczęszczał jako wolny słuchacz na wykłady na uniwersytecie w Kijowie, później – w Berlinie. W pamiętnikach wspomina, że słuchał m.in. wykładów z ekonomii Gustava von Schmollera5 (cz. I, z. VI, k. 404). Już w młodości nadsyłał korespondencje do prasy hebrajskiej. Debiutował w 1880 r. artykułem pt. Sziwat Cijon (Powrót do Syjonu) w czasopiśmie „Ha-Boker Or”6, współpracował też z „Ha-Cefi rą”7. Zaangażowany od samego początku w działal- ność ruchu Chibat Cijon i Bnej Mosze (zob. Słownik terminów częściej występujących w tekście) objeżdżał Wołyń, agitując za osadnictwem żydowskim w Palestynie. W tym duchu publikował także na łamach „Ha-Melic”8, gdzie w latach 90. XIX w. prowadził (pod pseudonimem Aminadab) stałą rubrykę „Pinkas katan” (Mała kronika), w której ustosunkowywał się m.in. do poglądów Mojsze Lejba Lilienbluma9 i Achad ha-Ama10. Polemice z tym ostatnim poświęcił ponad sto artykułów w cyklu pt. Al dawar tocaot ha-bikoret (W sprawie wyników wizytacji). W 1900 r., w następstwie nieudanych interesów, Pryłucki musiał opuścił Krzemie- niec. Z „jednego z najlichszych miast powiatowych Wołynia, zamieszkanego głównie przez Żydów, trudniących się drobnym handlem i przemycaniem towarów”11 wyjechał do Petersburga – stolicy imperium, a zarazem „laboratorium wybiórczej integracji”12, jak określił to jeden ze współczesnych badaczy. Dla podobnych Pryłuckiemu żydow- skich migrantów ze strefy osiedlenia Petersburg był nie tyle „oknem na Europę”, co raczej oknem na Rosję13. Dawał możliwość zetknięcia się z zupełnie innymi Żydami – zasymilowanymi, rosyjskojęzycznymi, zatrudnionymi w administracji państwowej lub uprawiającymi wolne zawody, ale zarazem świadomymi swojej odrębności narodowej. 5 Gustav von Schmoller (1838–1917), ekonomista, jeden z głównych przedstawicieli szkoły histo- rycznej w ekonomii, wykładał m.in. w Strasburgu i Berlinie. 6 „Ha-Boker Or” (1876–1886), hebr. miesięcznik literacki, założony we Lwowie przez Awrahama Bera Gottlobera, później wydawany w Warszawie. 7 „Ha-Cefi ra” (1862–1931), pierwszy hebr. tygodnik (od 1886 r. dziennik) w Królestwie Polskim, założony w Warszawie przez Chaima Zeliga Słonimskiego i poświęcony popularyzacji nauki; po objęciu redakcji przez Nachuma Sokołowa zmienił profi l na syjonistyczny i bardziej publicystyczny. 8 „Ha-Melic” (1860–1873, 1878–1904), drugi hebr. tygodnik (od 1886 r. dziennik) w Rosji, wycho- dzący kolejno w Odessie i Petersburgu, propagujący ideologię Haskali. 9 Mosze Lejb Lilienblum (1843–1910), pisarz i publicysta tworzący w j. żyd., hebr. i ros., jeden z najważniejszych przedstawicieli Haskali w Cesarstwie Rosyjskim. Jego autobiografi a Chatot neu- rim (Grzechy młodości, 1873) wywarła wielki wpływ na pokolenie młodzieży żydowskiej szukają- cej swego miejsca w modernizującym się świecie. 10 Achad ha-Am (właśc. Aszer Cwi Ginzberg, 1856–1927), pisarz, publicysta, jeden z czołowych działaczy ruchu Chowewej Cijon, twórca koncepcji tzw. duchowego syjonizmu, czyli odnowy moralnej i utworzenia w Erec Israel ośrodka kultury promieniującego na diasporę. 11 Słownik geografi czny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 4, Warszawa 1883, s. 776. 12 B. Nathans, Beyond the Pale. The Jewish Encounter with Late Imperial Russia, Berkeley–Los Angeles–London 2002, s. 83. 13 Ibidem, s. 88. XII Wstęp Jedną z płaszczyzn, na której środowisko to prowadziło dyskusje światopoglądowe, była prasa hebrajska i rosyjsko-żydowska14. W Petersburgu Pryłucki w pełni poświęcił się dziennikarstwu. Do 1903 r. był współpracownikiem, a także przez jakiś czas redaktorem politycznym „Ha-Melic”, w którym publikował wiele, zarówno pod własnym nazwiskiem, jak i pod pseudoni- mami (Aw, Bar Galuta, P., Ben Sara i in.) lub anonimowo. Następnie współpracował m.in. z czasopismami „Ha-Zman”15 i „Buduszcznost’”16. Jego pierwszy artykuł napi- sany w języku żydowskim (jidysz) ukazał się w dodatku do „Ha-Melic” zatytułowanym „Bleter fun a Togbuch”. Rosnące znaczenie prasy codziennej sprawiało, że co bardziej przedsiębiorczy wydawcy coraz częściej zabiegali w Głównym Urzędzie do Spraw Druku17 o kon- cesję na wydawanie dziennika w języku żydowskim. Pryłucki zaczął się o nią starać już w 1902 r., ale nie było to sprawą łatwą, gdyż władze carskie patrzyły niechęt- nie na „żargon”18. Ostatecznie koncesję taką przyznano w 1903 r. innemu dziennika- rzowi, współpracownikowi prasy hebrajskiej i rosyjsko-żydowskiej Szaulowi Ginzbur- gowi – jak się zdaje, liczono na to, że żydowska gazeta codzienna będzie dobrym narzędziem do propagowania emigracji Żydów z Rosji19. Wydawany przez Ginz- burga dziennik „Der Frajnd”20 zaczął wychodzić w styczniu 1903 r. i zyskał szybko ogromną popularność21. Gdy na fali wydarzeń rewolucyjnych 1905 r. stosunek cenzury do prasy żydowskiej stał się dużo bardziej liberalny, także Pryłucki otrzymał zgodę na wydawanie dziennika (cz. I, z. VI, k. 381). Jednak Petersburg jako lokalizacja dla nowej gazety nie miał racji bytu: ze względu na specyfi kę lokalnej społeczności żydowskiej nie było w nim zbytu dla prasy żydowskiej (praktycznie cały nakład „Frajnda” rozchodził się poza Petersbur- giem). Na horyzoncie za to coraz jaśniej świeciła gwiazda stolicy Królestwa Polskiego, 14 O prasie żydowskiej w XIX-wiecznym Petersburgu zob. klasyczne stadium: J. Slucki, Ha-itonut ha-jehudit-rusit be-mea ha-tsza-esre, Jeruszalaim 197. 15 „Ha-Zman” (1903–1915) – dziennik hebrajski założony w Petersburgu przez Ben-Cijona Kaca, później wydawany w Wilnie. 16 „Buduszcznost’” (1899–1904) – tygodnik ros.-żyd. wydawany w Petersburgu, redagowany przez S.O. Gruzenberga, udostępniający dużo miejsca na swych łamach rosyjskim syjonistom. 17 Główny Urząd do Spraw Druku (Главное управление по делам печати, 1865–1917), instytucja państwowa w carskiej Rosji odpowiedzialna za kontrolę i cenzurę wszelkiego rodzaju wydawnictw krajowych i zagranicznych, działająca w Petersburgu przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Podlegały jej lokalne Komitety Cenzury, istniejące w większych ośrodkach wydawniczych. 18 Omówienie postępowania cenzury carskiej wobec wydawnictw żydowskich zob. D.A. Eliasze- wicz, Prawitielstwiennaja politika i jewriejskaja pieczat’ w Rossii 1797–1917. Oczerki istorii cen- zury, Sankt Petersburg–Jerusalim 1999, s. 435–456. 19 S. Ginzburg, Amolike Peterburg, New York 1944, s. 219–221. 20 „Der Frajnd” (1903–1912) – pierwszy dziennik żyd. w Cesarstwie Rosyjskim, założony przez Szaula Ginzburga, w 1909 r. przeniesiony z Petersburga do Warszawy. 21 O „Frajndzie” zob. A.S. Frenkel, Woschożdenije i zakat „Der Frajnd” – pierwoj w Rossii jeżedniewnoj gazety na idisze (1903–1914), „Archiw Jewriejskoj Istorii” 6, 2011, s. 104–122; S.A. Stein, Making Jews Modern. The Yiddish and Ladino Press in the Russian and Ottoman Empi- res, Bloomington–Indianapolis 2004, passim. Wstęp XIII która od końca XIX w. wyrastała na jeden z głównych ośrodków kultury żydowskiej w Cesarstwie Rosyjskim. Pryłucki uzyskał zatem zgodę na przeniesienie koncesji do Warszawy, dokąd przyjechał wiosną 1905 r. Przeprowadzka do Warszawy – podobnie jak wcześniejsze przenosiny do Peters- burga – wiązała się z koniecznością zaistnienia w zupełnie nowym środowisku. Pry- łucki był jednym z wielu żydowskich migrantów, którzy na przełomie XIX i XX w. przybyli z południowych i środkowych guberni Rosji do Królestwa Polskiego, zbiorczo określanych tutaj mianem litwaków (choć termin ten historycznie odnosił się tylko do Żydów zamieszkujących tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego, z wyjątkiem Woły- nia)22. Mimo że Pryłucki formalnie nie był litwakiem, jego kontakty ze środowiskiem rosyjsko-żydowskim i pobyt w Petersburgu sprawiły, że zetknięcie się z Żydami pol- skimi było dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, o czym świadczy zanotowana w pamiętnikach rozmowa z Nachumem Sokołowem (cz. II, z. I, k. 1). W celu zako- rzenienia się w warszawskim środowisku dziennikarskim zaczął nawet uczyć się pol- skiego (cz. II, z. I, k. 28). Jesienią 1905 r. znalazł się także w gronie ośmiu warszaw- skich redaktorów – sygnatariuszy petycji do warszawskiego generał-gubernatora, którzy po ogłoszeniu przez Mikołaja II tzw. manifestu październikowego23 odmówili dalszego składania materiałów redakcyjnych do cenzury prewencyjnej24. 1 sierpnia 1905 r. Pryłucki wydał pierwszy numer dziennika „Der Weg” (Droga) – pierwszej w historii żydowskiej gazety codziennej w Królestwie Polskim (cz. II, z. I, k. 21–22). W jego zamierzeniu „Der Weg” miał być „encyklopedią powszechną, przy- gotowywaną przez zespół fachowców, których misją była edukacja żydowskiej publicz- ności”25, redagowaną na wzór gazet rosyjskich, czyli podporządkowaną artykułowi prze- wodniemu, zamieszczonemu na pierwszej stronie. Ten układ gazety zdawał się tak nie- naruszalny, że nawet bieżące wiadomości pierwszej rangi, jak np. o zawarciu pokoju w Portsmouth kończącego wojnę rosyjsko-japońską, podawano jakby mimochodem i na drugim planie26. Ten pierwszy warszawski dziennik żydowski wzbudził wśród warszaw- skich Żydów duże poruszenie. Jak pisał naoczny świadek: 22 Więcej o litwakach zob. F. Guesnet, Migration et stéréotype: le cas des Juifs russes au Royaume de Pologne à la fi n du XIXe siècle, „Cahiers du Monde Russe” 41, 2000, nr 4, s. 505–518. Zob. też dalej, przyp. 94. 23 17(30) października 1905 r., pod wpływem premiera Siergieja Wittego, car Mikołaj II wydał odezwę (znaną jako manifest październikowy), w której zapowiedział przyznanie swobód obywa- telskich (w tym wolności słowa), powszechnego prawa wyborczego i powołanie Dumy Państwo- wej jako władzy ustawodawczej. Jakkolwiek wiele z obietnic manifestu po stłumieniu rewolucji odwołano (lub też nigdy nie wprowadzono w życie), został on wykorzystany jako podstawa dzia- łalności prasy masowej w j. żyd. i od tego momentu można mówić o gwałtownym jej rozkwicie na ziemiach Królestwa Polskiego. 24 S. Lew, Prokim jidisze geszichte. Socjale un nacjonale bawegungen baj jidn in Pojln un Rusland fun 1897 biz 1914, Nowy Jork 1941, s. 204; D. Druk, Cu der geszichte fun der judiszer prese (in Rusland un Pojlen), Warsze 1920, s. 43. 25 K. Weiser, Jewish People, Yiddish Nation. Noah Prylucki and the Folkists in Poland, Toronto– –Buffalo–London 2011, s. 50. 26 D. Druk, op. cit., s. 40. XIV Wstęp Wszędzie, gdzie się wówczas weszło, ludzie nie przestawali mówić o nowym „Kurierze” czy nowym „Frajndzie”, jak wielu warszawskich Żydów nawet w późniejszych latach nazy- wało każdą żydowską gazetę27. „Der Weg” zawieszono po trzech miesiącach na skutek wewnętrznych konfl ik- tów w zespole, kłopotów z cenzurą i ogólnie trudnej sytuacji politycznej, by ponow- nie otworzyć pod tym samym tytułem w końcu listopada 1905 r. Odnowiony dziennik robił lepsze wrażenie, wychodził na lepszym papierze, był ogólnie bogatszy w treści (zaczęto np. wówczas drukować felietony o teatrze żydowskim, które były dla aktorów zupełną nowością28), i po otwarciu I Dumy w kwietniu 1906 r. osiągnął nakład w wyso- kości 15 tys. egzemplarzy. Jednak problemy fi nansowe redakcji zaczęły się mnożyć – z udziału wycofał się dotychczasowy sponsor, niejaki inżynier Ippo, który wcześniej zainwestował w gazetę 25 tys. rubli. Ani wprowadzenie wydania wieczornego (co był zupełną nowością w ówczesnej prasie żydowskiej), ani założenie hebrajskiego dzien- nika „Ha-Jom”, z którego dochody miały uratować „Der Weg” – nie pomogły i gazeta zakończyła żywot (cz. II, z. II, k. 57). Po zamknięciu „Der Weg” Pryłucki został głównym współpracownikiem zało- żonego w lutym 1907 r. przez Mordechaja Spektora (redaktora) i Szaula Hochberga (wydawcę) nowego dziennika pt. „Unzer Leben” (Nasze Życie). Prowadził w nim rubrykę z bieżącym komentarzem politycznym pt. „Der Moment” (Chwila), która zdo- była sporą popularność (cz. II, z. II, k. 60). Młody literat Awrom Zak, pełniący funkcję sekretarza Pryłuckiego w „Unzer Leben”, opisywał swojego szefa jako „godnie wyglą- dającego Żyda, z przystrzyżoną siwawą brodą, z pince-nez na orlim nosie, ze znaczną, lśniącą łysiną”29. Ówczesne zwyczaje redakcyjne wymagały, by redaktor potrafi ł zro- bić w gazecie dosłownie wszystko – od napisania tekstu po jego skład i druk; redaktor naczelny do tego musiał trzymać stale rękę na pulsie i Pryłucki przestrzegał tej zasady nawet podczas letniego wypoczynku na daczy, w Milanówku albo w Józefowie pod Warszawą. Zak jako sekretarz dojeżdżał do niego codziennie „z redakcyjną korespon- dencją, rękopisami i różnymi gazetami, krajowymi i zagranicznymi”30. Ze wspomnień współczesnych wynika, że zarówno na daczy, jak i Warszawie Pryłuccy prowadzili dom otwarty, chętnie podejmując gości. Wielu z nich było ideowymi towarzyszami Pryłuc- kiego lub jego współpracownikami w tej czy innej gazecie31. Opus vitae – „Der Moment” Częste konfl ikty Pryłuckiego z Szaulem Hochbergiem na tle zarobków współpracow- ników doprowadziły do tego, że w 1910 r. Nojech Pryłucki, Dowid Druk i Hilel Caj- tlin postanowili założyć nowy dziennik, z Cwi Pryłuckim jako redaktorem naczelnym (cz. II, z. II, k. 72–73). Był to śmiały krok: w ówczesnej Warszawie ukazywały się 27 Ibidem, s. 39. 28 Ibidem, s. 46. 29 A. Zak, In onhejb fun a friling, Buenos Aires 1962, s. 78. 30 Ibidem, s. 87. 31 E. Cejtlin, In a literariszer sztub, Buenos Aires 1946, s. 162–183; A. Zak, In onhejb..., s. 127. Wstęp XV już cztery dzienniki żydowskie, z których jeden, „Hajnt”, odnosił spektakularne wręcz sukcesy, wydawało się zatem, że rynek jest nasycony. Ale przykład „Hajntu” przeko- nał przedsiębiorców, że w prasę warto inwestować i w ten sposób znaleźli się sponso- rzy dla nowej gazety codziennej, którzy w dodatku mieli zaufanie do Cwi Pryłuckiego (postrzeganego bardziej jako przedsiębiorca niż pisarz)32. Dziennik „Der Moment”, którego pierwszy numer ukazał się 5(18) listopada 1910 r., był pomyślany jako „gazeta mieszczańska, gazeta, która koiła nerwy, nie dopuszczała do robienia hałasu i zawsze poszukiwała kompromisu”33 – innymi słowy, od samego początku i ex defi nitione znajdował się w opozycji do „Hajntu”, który miał opinię goniącego za sensacją. Biograf Nojecha Pryłuckiego, Kalman Weiser, charakte- ryzuje ogólne nastawienie „Momentu” jako „bezpartyjne forum, na którym zasadniczo akceptowano każdą żydowską orientację polityczną i kulturalną (z wyjątkiem asymi- lacji)”34. Redakcja mieściła się najpierw przy ul. Dzikiej 4, potem przeniosła się na Nalewki 38. Jeden z jej pierwszych współpracowników, A. Almi, pisał we wspomnie- niach o „pionierskim duchu”35, który towarzyszył powstawaniu („w wilgotnym, zim- nym mieszkaniu”36) pierwszych numerów „Momentu” i o tym, w jaki sposób uczył się postrzegać świat międzynarodowej polityki: Ten wielki świat otwiera przede mną Cwi Pryłucki, który dyktuje mi codziennie swój polityczny artykuł wstępny. Oswajam się z Francją, Anglią, Niemcami, Chinami, Japo- nią. Redaktor zanurza się w paryskim „[Le] Temps” albo „Matin”, w „Berliner Tageblatt”, w „Neue Freie Presse” i w innych zagranicznych gazetach. Potem zaczyna maszerować po gabinecie tam i z powrotem, z rękami założonymi do tyłu. Ja siedzę gotowy z zamoczonym piórem nad kartką papieru i czekam. […] Wreszcie redaktor zaczyna dyktować. Ale zaraz ktoś mu przerywa. Raz jest to Dowid Druk, to znów inny współpracownik przynosi artykuł albo przychodzi I[sroel] Ch[aim] Zagorodski z fragmentem kroniki warszawskiej – i nie można tego odłożyć na potem, musi zaraz trafi ć do zecerni. A wszystko musi przejść wcześniej przez ręce redaktora37. Talent Pryłuckiego do tłumaczenia niedoświadczonym czytelnikom zawiłości międzynarodowej polityki potwierdzał także w swych wspomnieniach eseista i krytyk teatralny Aleksander Mukdoni: „Cwi Pryłucki nie był wielkim pisarzem, ale umiał pisać »o żydowskiej polityce«, to znaczy umiał pisać o polityce międzynarodowej na sposób żydowski. […] Mówił dokładnie tak, jak jego czytelnicy mówią o polityce, ale, rozumie się, z większą wiedzą i większymi kompetencjami”38. Pryłucki był jednym z tych redaktorów, którzy doskonale rozumieli swoich czy- telników, ponieważ rekrutowali się z tej samej sfery. Stąd też w „Momencie” unikano tematów, które mogłyby zgorszyć konserwatywnych, małomiasteczkowych odbiorców 32 A. Mukdoni, In Warsze un in Lodż, t. 1, Buenos Aires 1955, s. 231. 33 D. Druk, op. cit., s. 108. 34 Ibidem, s. 63. 35 A. Almi, Momentn fun a lebn, Buenos Aires 1948, s. 115. 36 Ibidem. 37 Ibidem, s. 116. 38 A. Mukdoni, op. cit., s. 232–233. XVI Wstęp (lub religijnych współpracowników). Awrom Zak wspominał nieco anegdotyczną histo- rię o tym, że kiedyś przyniósł Pryłuckiemu do druku nowelę, w której znalazło się zdanie: „Tamtej nocy dzwony białego klasztoru dzwoniły dziwnie smutno”. Pryłucki zakwestionował „dzwony białego klasztoru” jako „niezbyt pasujące” w „Momencie” i proponował autorowi zastąpienie ich „dzwonkiem w pensjonacie”, na co jednak Zak się nie zgodził39. Dzięki reklamowanemu na łamach nowej gazety projektowi budowy miasta-ogrodu w Miłosnej k. Warszawy (czytelników zachęcano do zbierania drukowanych w nume- rach kuponów, uprawniających do udziału w losowaniu bezpłatnych działek) w 1911 r. nakład „Momentu” osiągnął 20 tys. egzemplarzy40. Jednak obaj Pryłuccy, ojciec i syn, mieli większe ambicje niż tylko podnoszenie nakładu. „Moment” miał być (podob- nie jak inne gazety żydowskie w tym czasie) narzędziem do formowania tożsamości żydowskich mas w duchu narodowotwórczym. Stąd też np. to od redakcji „Momentu” wyszła inicjatywa założenia w Warszawie klubu rzemieślników żydowskich (i kilkaset rubli łapówki za jego statut!), „który powinien umożliwić stworzenie instytucji kultu- ralnej dla żydowskich mas robotniczych”41. Podobnie jak „Hajnt”, z którym trwała bez- pardonowa rywalizacja, „Moment” wywarł wielki wpływ na świadomość czytelników w latach 1912–1913 na skutek dwóch kluczowych wydarzeń: wyborów do IV Dumy w Warszawie (cz. II, z. III, k. 89–96) oraz procesu Bejlisa w Kijowie (cz. II, z. III, k. 114–120). Agitacja prasowa (prowadzona m.in. piórem Nojecha Pryłuckiego) zmo- bilizowała wyborców żydowskich do rejestrowania się, co przełożyło się na ostateczny wynik wyborów warszawskich w 1912 r., zakończonych spektakularną klęską endecji. Z kolei podczas relacjonowania procesu Bejlisa (na ten czas otwarto w Kijowie fi lię redakcji) nakład „Momentu” wzrósł do 150 tys. egzemplarzy42. Okres I wojny światowej, mimo że odciął gazetę od części czytelników i współ- pracowników, był dla „Momentu” ostatecznie dość owocny. Po zamknięciu wszystkich pism żydowskich w lipcu 1915 r. przez Rosjan, „Moment” zaczął się ponownie uka- zywać natychmiast po wejściu Niemców do Warszawy na początku sierpnia 1915 r. (cz. II, z. IV, k. 159). Podczas wyborów do Rady Miejskiej w lipcu 1916 r. kandydatura Nojecha Pryłuckiego i założona przez niego partia „Fołkspartaj” (tzw. fołkiści) odnio- sła wśród Żydów warszawskich miażdżące zwycięstwo (cz. II, z. V, k. 186). „Moment” jako nieofi cjalny organ fołkistów zyskał dzięki temu znacznie na popularności, choć Cwi Pryłucki „pozostał osobiście wierny syjonizmowi i pozwalał na druk opinii kry- tycznych wobec fołkizmu”43. 39 A. Zak, „Der Moment” cwiszn bejde welt-milchomes, w: Di jidisze prese wos iz gewen, red. D. Flinker, M. Canin, S. Rozenfeld, Tel Awiw 1975, s. 84. 40 D. Druk, op. cit., s. 110–111; K. Weiser, Jewish People..., s. 65. 41 B.E. Rak, Wspomnienia żydowskiego działacza rzemieślniczego, tłum. M. Urynowicz, Warszawa 2010, s. 34. 42 M. Mozes, Di erszte jorn fun warszewer „Moment”, w: Di jidisze prese wos iz gewen..., s. 74–75; A. Zak, „Der Moment”..., s. 83. 43 K. Weiser, „Der Moment” (1910–1939), w: Studia z dziejów trójjęzycznej prasy żydowskiej na ziemiach polskich (XIX–XX w.), red. J. Nalewajko-Kulikov, współpr. G.P. Bąbiak, A.J. Cieślikowa, Warszawa 2012, s. 82. Wstęp XVII W 1920 r. uroczyście obchodzono dziesięciolecie istnienia pisma. W numerze jubi- leuszowym Cwi Pryłucki przypomniał w artykule okolicznościowym, że „Moment” w założeniu miał być „rodzajem żydowskiego parlamentu”44. Natomiast w wydanym z tej okazji almanachu opublikował artykuł pt. Di rolie fun der judiszer froj in moder- nem judisz-gezelszaftlichen leben (Rola kobiety żydowskiej w nowoczesnym żydow- skim życiu społecznym)45. Redakcja „Momentu” mogła z optymizmem patrzeć w przyszłość. Najpopular- niejsze i najciekawsze numery piątkowe liczyły 14 stron i „wyróżniały się szerokim wachlarzem materiałów publicystycznych, artykułów literackich i recenzji teatralnych. Na stronie poświęconej literaturze i sztuce […] zamieszczano recenzje wydawnicze, eseje, krytykę teatralną i dyskusje o sztukach plastycznych. Osobne rubryki zajmo- wały się sprawami ekonomicznymi, kwestiami związanymi z emigracją, poradami praw- nymi i podatkowymi. »Moment« miał również pierwszego stałego reportera sportowego w prasie jidyszowej […] i dział szachowy”46. Od 1924 r. wydawano także popołu- dniówkę „Warszewer Radio” (Warszawskie Radio), przeznaczoną dla mniej wymaga- jącego odbiorcy47. Pierwszy objawy kryzysu zarysowały się w 1925 r., gdy najpopularniejszy żydow- ski felietonista w Polsce, B. Jeuszzon, na skutek konfl iktu z Nojechem Pryłuckim zerwał współpracę z „Momentem” i przeszedł do „Hajntu”, pociągając za sobą kilka tysięcy czytelników (cz. II, z. VII, k. 229–230). Pod koniec lat 20. ambitna próba unowocze- śnienia gazety (zakup nowoczesnej maszyny rotacyjnej z Niemiec), w połączeniu z ist- niejącymi obciążeniami fi nansowymi (utrzymanie rozbudowanego zespołu redakcyj- nego, na redukcję którego nie wyrażały zgody bardzo wpływowe związki zawodowe) oraz światowym kryzysem fi nansowym dramatycznie pogorszyły sytuację „Momentu”. W celu ratowania pisma w 1931 r. założono kooperatywę „Nasza Prasa”, w skład której wchodzili przedstawiciele redakcji, administracji i drukarni oraz poprzedni właściciele48. Cwi Pryłucki odnosił się krytycznie do tych pomysłów (cz. II, z. IX, k. 262–263), a podczas zebrania wszystkich pracowników, na którym zapadła decyzja o utworzeniu kooperatywy, nie odezwał się ani słowem49. W 1938 r. kooperatywa, nie mogąc się uporać z długami, wystąpiła do sądu o usta- nowienie nadzoru sądowego. Syndykiem masy upadłościowej mianowano warszaw- skiego adwokata, Marka Kahana (w niektórych źródłach występuje też jako Kohan). Kahan, zwolennik Włodzimierza Żabotyńskiego i ruchu rewizjonistycznego, przekształ- cił „Moment” w organ rewizjonistów, co doprowadziło w marcu 1939 r. do strajku w redakcji (cz. II, z. X, k. 303–304). I choć ostatecznie doszło do porozumienia, a gazeta ukazywała się nadal, to Cwi Pryłucki – formalnie pozostający redaktorem naczelnym 44 C. Pryłucki, „Der Moment” als judisze tribune, „Der Moment”, 19 XI 1920, s. 6. 45 Idem, Di rolie fun der judiszer froj in modernem judisz-gezelszaftlichen leben, w: Almanach cum 10-jehrigen jubileum fun „Moment”, Warsze 1921, s. 177–188. 46 Ibidem, s. 83. 47 Preliminary Inventory of Yiddish Dailies and Periodicals Published in Poland Between the Two World Wars, oprac. Y. Szeintuch, współpr. V. Solomon, Jerusalem 1986, s. 70. 48 Ibidem, s. 86. 49 A. Zak, „Der Moment”..., s. 92. XVIII Wstęp – coraz rzadziej przychodził do redakcji, nie mając już żadnego wpływu na treść i kie- runek gazety, a jego wieloletni komentarz polityczny coraz częściej nie kwalifi kował się do druku50. Jeden z młodych współpracowników „Momentu”, Sz. Szejnkinder, któ- rego dziennik z getta warszawskiego także zachował się w Archiwum Ringelbluma, tak wspominał swoją współpracę z Pryłuckim na krótko przed wybuchem wojny: W tym powstającym chaosie i duchowym upadku poznałem przywódcę stada, Cwi Pryłuc- kiego. Nie siedział on już w pokoju redakcyjnym, pracował u siebie w domu. Ale kiedy tylko przychodził do redakcji, ten stary, wysoki, trochę przygarbiony redaktor naczelny – wszystko wyłapywał swoim wrażliwym uchem, wszystko obejmował swoim mądrym wzrokiem i zni- kał. Z każdym rozmawiał łagodnie, cichym, miękkim tonem. Jednocześnie dbał o to, żeby jego nazwisko jako redaktora odpowiedzialnego nie zostało splamione. Nawiązawszy z nim bliższy kontakt, zauważyłem, że redaktor naczelny przeżywa na stare lata wewnętrzną tragedię, wieczną tragedię starszego pokolenia, które nie może się pogodzić z reformami, nowym stylem życia, pogardzaniem tradycją przez młode pokolenie. Prasa żydowska, jak w ogóle cała prasa, w ostatnich przedwojennych latach nabrała całkiem nowego charakteru. Zamiast być dla społeczeństwa organem informacji i kształcenia stała się ofi cjalnym narzędziem aparatu propagandy. […] Ogólna pauperyzacja kulturalna spo- łeczeństwa odcisnęła swoje piętno również na prasie i z tego powodu Cwi Pryłucki bardzo cierpiał. W przeciwieństwie do innych gazet, gdzie funkcję formalnego, odpowiedzialnego przed władzą redaktora pełniła fi kcyjna osoba, tzw. siedzący redaktor, czyli taki, który mógł iść do więzienia, gdyby cenzura tak zechciała, „stary” nie pozwalał, aby w „jego” „Momencie” ktoś inny prócz niego był odpowiedzialny. W godzinach przedpołudniowych zwykłem siedzieć w jego cichym, arystokratycznym mieszkaniu przy Bonifraterskiej 31, w lecie natomiast w Śródborowie. Tam nie tylko pisałem jego piątkowe artykuły polityczne, które rodziły się we wtorek lub środę i w piątek były już nieaktualne, ale także czytałem mu powie- ści i materiały publicystyczne. Przysłuchiwał się uważnie i zatrzymywał mnie co chwilę, wykreślał zdania, wyrażenia, które zgrzytały, nie brzmiały wystarczająco dobrze dla jego wrażliwego ucha. Każdego dnia czytał „Der Moment” od deski do deski. Nanosił poprawki na złą korektę i za każdym razem, kiedy znajdował w kronice coś, co mogło mieć związek z cenzurą albo z późniejszym dementowaniem, zaraz dzwonił do redakcji, alarmował, inter- weniował. Właściciele po cichu żartowali sobie ze „starego”, że ma już starczy uwiąd myśli, że boi się różnych trefnych rzeczy, które teraz są już koszerne. Ale pozorny szacunek dla „starego”, dla redaktora naczelnego pozostał. Jedynym szczerze oddanym mu człowiekiem był I[cchak] I. Propus, jego wieloletni sekretarz i adiutant. Nie przepuszczał on żadnego materiału, któ- rego wcześniej nie zobaczyłby „stary”. Chyba że ktoś taki materiał przeszmuglował i oso- biście oddał w drukarni…, co ostatnio zdarzało się często51. „Der Moment” wychodził nadal podczas pierwszych trzech tygodni oblężenia War- szawy we wrześniu 1939 r. Rewizjonistyczni redaktorzy ewakuowali się z Polski zaraz po wybuchu wojny, zabierając ze sobą kasę redakcji, zatem Cwi Pryłucki wziął się znowu do pracy. Trwało to jednak krótko i wkrótce na posterunku pozostali jedynie 50 Ibidem, s. 100. 51 S. Szejnkinder, op. cit. Wstęp XIX nieliczni młodsi współpracownicy, jak Awrom Zak, którzy, wstrzymując wypłaty oso- bom niepojawiającym się w pracy, zrobili jednak wyjątek dla starego redaktora naczel- nego: „Codziennie przychodziła jego starsza córka (»Sonieczka« – jak ją nazywał) po te skromne kilka złotych ze skąpego codziennego dochodu”52. O ostatnich chwilach „Momentu” pisał we wspomnieniu Bernard Mark, zatrudniony tam jako redaktor nocny, po wojnie dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego: „Moment” dożył do 23 września [1939]. Była to już druga śmierć gazety. Pierwsza nastąpiła 14-go września, w przeddzień uroczystych świąt Rosz Haszana (Nowy Rok żydowski). Ze szczególną zaciętością Niemcy bombardowali centralną ulicę dzielnicy północnej, Nalewki. […] Płonęła także kamienica naszej redakcji. Pastwą ognia padło drugie piętro, pokoje redakcji, administracji i archiwum. Spłonęła część linotypów, ale drukarnia mieszcząca się na niskim parterze ocalała. […] Ostatni numer wydaliśmy 23 września, w wigilię święta Dnia Pojednania, kiedy nastąpił drugi druzgocący atak powietrzny na dzielnicę żydowską. Ogień był wtedy już tak silny, że ostatnie linotypy zaczęły topnieć. […] Starzy zecerzy stali w ponurym milczeniu cicho pła- cząc. Stary, popularny dziennik „Moment”, ukazujący się od r. 1910, zginął w płomieniach53. O tym, jak bardzo Cwi Pryłucki utożsamiał się z wydawaną przez siebie gazetą, świadczyć może ostatnie zanotowane zdanie wspomnień: „Gdy piszę te słowa, 11 czerwca 1941, nie wiadomo, kiedy »Der Moment« będzie mógł znów się ukazy- wać” (cz. II, z. X, k. 312). Pamiętniki nie zawierają ani jednego zdania dotyczącego życia w getcie – tak jakby kres edycji „Momentu” był dla jego wieloletniego redaktora faktycznym końcem historii. Rodzina Cwi Pryłucki poślubił w styczniu 1882 r. Pesię54 z domu Bekelman, o której nic bliż- szego nie wiadomo. Mieli przynajmniej trzech synów i trzy córki. Z synów najstarszy był Nojech, urodzony w 1882 r. w Krzemieńcu, z zawodu adwokat, a z zamiłowania – badacz języka i folkloru jidysz. Był także bardzo aktywny politycznie jako założy- ciel partii Fołkspartaj, członek Rady Miejskiej Warszawy w 1916 r., a później poseł na Sejm w II Rzeczypospolitej. Po wybuchu wojny uciekł na Litwę, gdzie objął pionierską katedrę fi lologii żydowskiej na Uniwersytecie Wileńskim. Po napaści Niemiec na ZSRR został aresztowany i rozstrzelany w sierpniu 1941 r.55 W przypadku pozostałych dzieci Pryłuckiego nieznane są nawet daty urodzenia, a informacje biografi czne są dość skromne. Biograf Nojecha Pryłuckiego, Kalman 52 A. Zak, „Der Moment”..., s. 107. 53 B. Mark, Wspomnienia o udziale ludności żydowskiej w cywilnej obronie Warszawy, w: Cywilna obrona Warszawy we wrześniu 1939 r. Dokumenty, materiały prasowe, wspomnienia i relacje, War- szawa 1964, s. 306. 54 W bazie ofi ar Holocaustu (Central Database of Shoah Victims’ Names) prowadzonej przez Yad Vashem żona Pryłuckiego fi guruje jako Pnina. 55 Więcej o Nojechu Pryłuckim zob. K. Weiser, Jewish People..., passim.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. Tom 28, Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905-1939)
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: