Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00148 005580 14269014 na godz. na dobę w sumie
Awesta Wielka. Miano Słowiańskie w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie Zendawesta a Zędaszta to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra - ebook/pdf
Awesta Wielka. Miano Słowiańskie w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie Zendawesta a Zędaszta to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 287
Wydawca: Armoryka Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7950-308-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Pełny XIX-wieczny przekład na język polski autorstwa Ignacego Pietraszewskiego. Dzieło Pietraszewskiego wydane było w ramach wydawnictwa zeszytowego i składało się z trzech tomów. Tom IXV (Berlin 1857) przedstawia pierwsze 8 rozdziałów Księgi Wendidat, składa się z perskiego oryginału księgi i zawiera jej tłumaczenia na język francuski, polski oraz niemiecki. Wydanie to zostało później wznowione w roku 1858XVI. Kolejny tom II dopełnił do końca tekst Księgi Wendidat i wydany został w 1862 r.XVII. Tutaj tekst składa się także z perskiego oryginału księgi wraz z jej tłumaczeniami na języki francuski i polski. Ostatni w końcu, III tom dzieła, zawiera Księgi Wisperad i Jasna, opatrzone oryginałem perskim wraz z tłumaczeniami na języki francuski i polski. Tom ów ukazał się w 1862 r.XVIII W niniejszym wydaniu postanowiliśmy wznowić jedynie tłumaczenie Awesty Pietraszewskiego na język polski. Autorom niniejszej edycji przyświecał cel maksymalnie jasnego i komunikatywnego dla dzisiejszego czytelnika przekazania „ducha” tego tłumaczenia. Zachowano więc oryginalną składnię zdań i tam gdzie to było tylko możliwe – zachowano archaizmy. Usunięto za to liczne błędy zecerskie, rozdzielono tzw. „zbitki” słowne – zgodnie z dzisiejszymi prawidłami języka polskiego oraz, w przypadkach mogących wywołać problemy z jasnością niektórych słów, zastosowano ich zapis fonetyczny. Uwspółcześniono także interpunkcję.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Y T S K E T E T Ę W Ś I , I I G Ę S K E T Ę W Ś I ZĘDASZTA to jest życiodawcza książeczka Zoroastra albo AWESTA WIELKA Armoryka ZĘDASZTA ZĘDASZTA alboalbo AWESTA WIELKA AWESTA WIELKA Miano Słowiańskie Miano Słowiańskie w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie czyli nie ZENDAWESTA ZENDAWESTA a ZĘDASZTA a ZĘDASZTA to jest to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra Życiodawcza książeczka Zoroastra alboalbo AWESTA WIELKA AWESTA WIELKA przełożył Ignacy Pietraszewski wstępem opatrzyli: Julian Edgar Kassner i Andrzej Sarwa Armoryka Sandomierz 2011 Seria: ŚWIĘTE KSIĘGI, ŚWIĘTE TEKSTY, Nr 19 Redaktor serii: Andrzej Sarwa Tekst przygotowali do druku i zredagowali: Julian Edgar Kassner oraz Andrzej Sarwa Tłumaczenie nagłówków z języka francuskiego: Karolina Romańska Projekt okładki: Juliusz Susak Na okładce: Zaratusztra Copyright © 2011 by Wydawnictwo „Armoryka” Wydawnictwo ARMORYKA ul. Krucza 16 27–600 Sandomierz tel +48 15 833 21 41 e–mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl http://www.armoryka.pl/ ISBN 978­83­7950­308­7 Awesta i inne święte księgi Zaratusztrianizm, zwany również zoroastryzmem, swoją nazwę za- wdzięcza ZaratustrzeI wielkiemu prorokowi i reformatorowi religijnemu Medo-Persów, żyjącemu prawdopodobnie w latach 1400-1200 p.n.e. We- dług niektórych źródeł ta data jest przesunięta na przełom wieków VII i VI p.n.e., ale najnowsze badania wykazują jednak błędność takiego da- towania. Jest to data szacunkowa i mocno hipotetyczna, ale niestety ni- czego bardziej precyzyjnego na ten temat powiedzieć nie można. Informacje na temat życia Zaratusztry można znaleźć jedynie w litera- turze awestyjskiej i tekstach pahlawi. Nie istnieją natomiast jakiekolwiek źródła niezależne, w których można by się natknąć na informacje doty- czące tej tajemniczej postaci z zamierzchłej epoki. To bowiem co znajdu- jemy w starożytnych pismach greckich opiera się na informacjach uzy- skanych przez Greków od samych Persów. A oto zwięzły życiorys proroka: Zaratusztra należał do stanu kapłańskiego. Prawdopodobnie był kapła- nem wykształconym według obyczajów i norm obowiązujących w spo- łeczności, wśród której żył. Można domniemywać, iż od siódmego do piętnastego roku życia pobierał nauki, aby po ich ukończeniu móc speł- niać zwykłe obowiązki duchownego.II Widocznie jednak nurtowało go wiele pytań i wątpliwości, na które nie znalazł odpowiedzi w tradycyjnie przekazanej mu wiedzy religijnej, bo przez długi czas, wędrując od mistrza do mistrza, szukał mądrości. Na pytanie jak należy postępować w życiu, aby uzyskać wszystko co najko- rzystniejsze dla duszy uzyskał od mędrców odpowiedź, iż należy żywić biedaków, karmić bydło, gromadzić drewno na podsycanie świętego ognia, wlewać haomę do wody, oraz czcić dewy, wysławiając je w modli- IZoroastrowi – Zoroaster to grecka forma imienia proroka, w języku awestyjskim zwanego Zaratustra, a w języku pahlawi Zartoszt, Zartosht. IIDenkard, Book 7. Marvels of Zoroastrianism, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897, [w:] Internet – http://www.avesta.org. V twie.III I Zoroaster stosował się do tych zaleceń, z jednym wyjątkiem – ni- gdy nie oddał czci daewomIV. Zaratusztra oficjalnie zwalczał bałwochwal- stwo, które jest uważane za jeden z najcięższych grzechów, przeciwsta- wianie się bałwochwalstwu i fałszywym religiom jest natomiast wielką zasługą.V Mijały lata, a Zaratusztra wciąż nie znajdował odpowiedzi na nurtują- ce go pytania, mimo iż posiadł już ogromną wiedzę. Przełom nastąpił, gdy osiągnął wiek trzydziestu lat (większość źródeł podaje taki właśnie wiek proroka, jedno z nich mówi jednak, że miało to miejsce, gdy Zara- tusztra ukończył lat czterdzieściVI). Wówczas doznał czegoś niezwykłego – objawiła mu się świetlista istota, która sama siebie nazwała Vohu Ma- nah, czyli Dobra Myśl. Objawienie jakiego doznał Zaratusztra miało miejsce podczas święta wiosny, gdy udał się nad rzekę, aby dokonać rytualnej ablucji w jej ożyw- czym i oczyszczającym nurcie. Gdy wyszedł z wody i chciał na powrót przywdziać ubranie, ujrzał świetlista istotę – archanioła Vohu ManahVII w ludzkiej postaci, przystojnego, lśniącego i wspaniale przyodzianego w szaty, które wyglądały jakby zostały uszyte z drogocennego jedwabiu. Była to istota ogromna, „dziewięć razy większa od Zaratusztry”. Vohu Manah poprowadził Zaratusztrę przed oblicze Boga Ahura Maz- dy, który znajdował się nieopodal w otoczeniu pięciu innych archaniołów równie wspaniałych, co ten, który pierwszy objawił się nad rzeką. Tekst obrazowo mówi, że gdy szli do Ahura Mazdy archanioł postawił dziewięć kroków, prorok zaś musiał ich zrobić aż dziewięćdziesiąt. Gdy Zaratusztra znalazł się w obecności świetlistych, nieziemskich istot, zauważył, iż intensywność wydzielanego przez nie blasku sprawiła, iż nie widział na ziemi własnego cienia, a więc znalazł się niejako w ser- IIIZadspram XX, 14: Selections of zadspram, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897; por. też: Denkard, Book 5. The Life of Zarathushtra, and other marvels, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897. IVInaczej dewom, czyli demonom. VThe Kârnâmag î Ardashîr î Babagân. ( Book of the Deeds of Ardashir son of Babag ) being the oldest surviving records of the Zoroastrian Emperor, 1896, [w:] Internet – http://www.avesta.org; por. także: Kartir s inscription at Naqsh-i Rajab. Royal inscription found on the Kabah of Zartusht. An account of how Zoroastrianism was propagated beyond Iranian territories during the Third Century, and other religions suppressed, [w:] Internet – http://www.avesta.org. VIM. Willey, The secrets of zoroastrianism, 1995. VIIW tekstach pahlawi jego imię brzmi: Vohuman. VI cu światłości. Prorok złożył hołd Ahura Mazdzie oraz archaniołom i wówczas objawiono mu wielkie prawdy, z których pierwszą jest ta, iż w widzialnym, materialnym, doczesnym świecie trzy rzeczy są właściwe i prowadzące do doskonałości: dobre myśli, dobre słowa i dobre czyny.VIII Dano też Zaratustrze zaznajomić się z wszelką wiedzą. Przede wszyst- kim poznał on, że jedynym i najwyższym Bogiem, stworzycielem wszyst- kiego, jest Ahura Mazda, co oczywiście znalazło oddźwięk w tekstach świętej księgi Awesty, której pojawienie się na świecie zawdzięczamy temu właśnie prorokowi. Awesta, natchniona księga zaratusztrianizmu, została zredagowana w bardzo starożytnym języku zwanym awestyjskim, a zawiera przekazy przez niektórych datowane na niezwykle zamierzchłą przeszłość, bo aż na II tysiąclecie przed naszą erą. Tekst Awesty prawdopodobnie został osta- tecznie zredagowany w VI wieku p.n.e., ale gdy Aleksander Wielki pod- bił imperium perskie, nakazał tę świętą księgę zniszczyć. Została ona od- twarzana przez bardzo długi czas, by ostateczną redakcję uzyskać dopiero za panowania szacha Szapura II (309-379) z dynastii Sasanidów. Istniejąca obecnie Awesta składa się z dwudziestu jeden ksiąg (na- sków) i dzieli się na kilka części. Są to: – Yasna (Jasna) czyli liturgia stanowiąca najstarszą część księgi. Jej au- torstwo przypisywane jest samemu Zaratustrze. – Gaty – najstarsze hymny i pieśni. – Visperat czyli Wszyscy sędziowie. Zbiór wezwań i modlitw do wszyst- kich patronów. – Vendidad (Wendidad, Wendidat, Widewdat) czyli Prawo przeciw de- monom – zawiera przepisy prawne i rytualne. – Jaszty czyli Pieśni pochwalne, zawiera hymny religijne. – Siroza – czyli Trzydzieści dni – jest to wyliczenie (razem z ich epiteta- mi) i przywoływanie trzydziestu boskich patronów poszczególnych dni miesiąca. – Chorda Awesta czyli Młodsza Awesta to zbiór rozmaitych modlitw przeznaczonych do odmawiania w różnych okolicznościach przez osoby świeckie. – Fragmenty – jak sama nazwa wskazuje – obejmuje niekompletne awe- styjskie teksty, których nie dało się przyporządkować do żadnej z wcześniej wymienionych części świętej księgi. VIIISelections of Zadspram, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897, rozdz. 21, 8-16, [w:] Internet – http://www.avesta.org. VII Sądzę, że warto zapoznać się z tym co na ten temat Awesty w XIX wieku pisał Ks. Władysław Zaborski: „Najstarszym zabytkiem piśmiennictwa irańskiego jest Awesta (lub Avesta, Apastak, Awistak – od słowa apartak, czyli prawo), zbiór różno- rakich pism, składających się na księgę, niegdyś nazywaną Zend-Awestą. Tę nazwę zaproponował Anquetil Duperron, sądząc, iż taki właśnie nosiła ona tytuł. Owo przypuszczenie było błędne, ponieważ poszczególne części, z których obecnie składa się księga, początkowo istniały niezależnie od siebie, a zatem nie mogły mieć żadnej wspólnej nazwy, i dopiero gdy ze- brano je w jedną całość, oraz zaopatrzono komentarzami, otrzymały od- powiedni tytuł, mianowicie zaś zbiór ten w języku pahlawiIX nazwano: Awestak wa Zand, w perskim zaś: Awesta wa Zand – co znaczy: „Prawo i komentarz”. Wynika stąd, że wyraz Awesta odnosił się tylko do zbioru oryginal- nych pism irańskich i był rzeczywistym jego tytułem; tytuł ten zachowu- jemy, odrzucając zbyteczny i niewłaściwy dodatek Zand, Zend. Co się ty- czy nazwy języka, w którym pisana była Awesta, jakkolwiek nazwa języ- ka awestyjskiego, jaką mu nadano, nie jest najodpowiedniejsza, nie istniał bowiem żaden lud, który by się tak nazywał, jednakże, ponieważ nie wie- my jaką nazwę nosił lud, który go używał, a znany jest tylko z Awesty, taką nazwę przyjęto w nauce. Uczeni europejscy zapoznali się z Awestą dopiero z końcem ostatnie- go (XVII wieku) stulecia. Anquetil Duperron sprowadził pierwszy do Eu- ropy rękopisy, zawierające tekst Awesty, i wydał częściowe jego tłuma- czenie w języku łacińskim. Ogłoszenie tej pracy dało bodziec Europej- czykom do dalszych poszukiwań w tym kierunku. Zbierano skrzętnie rzadkie rękopisy w Indiach i Persji, kupowano je na wagę złota i sprowadzano do Europy: Paryż, Londyn, Kopenhaga i Monachium posiadają z nich najcenniejsze. Te rękopisy jednak dość długo stanowiły tajemnicę: języka awestyjskiego nie znali nawet ci, któ- rzy go używali w liturgii, i dopiero mozolne prace filologów europejskich doprowadziły do jego zrozumienia. IXKs. Władysław Zaborski uważa, że język pahlawi powstał z języka perskiego, i któregoś z języków semickich; prawdopodobnie językiem tym posługiwali się Partowie sąsiadujący z Asy- ryjczykami; język pahlawi był językiem urzędowym w Persji, spotyka się monety z IV w. (np. pieniądz satrapy Abd Goharau) które noszą napisy w tym języku. VIII Po przyswojeniu sobie języka Awesty poczęto porównywać rękopisy, grupować i składać rozrzucone części piśmiennictwa irańskiego – i wreszcie zestawiono je w całość, taką, jaką obecnie posiadamy. W pierwszej połowie XIX stulecia pojawiły się wydania oryginalnego tekstu. Eugeniusz Burnouf wydał (1829-1843) litografowany tekst jednej części Awesty, zwanej Wendidad; Sade-Spiegel ogłosił drukiem (1851- 1858) właściwą Awestę w języku awestyjskim, wraz z tłumaczeniem w języku pahlawi. Westergaard w Kopenhadze wydał całą Awestę (1852- 1854); wielu innych iranistów opracowało pojedyncze części księgi. Pierwszej próby częściowego tłumaczenia Awesty dokonał Anquetil (1771); oprócz wielu niedokładności jakie przedstawiało to tłumaczenie, nie budziło ono ufności przede wszystkim dlatego, że dokonane zostało według tekstu pahlawi. W ciągu XIX wieku E. Burnouf, Roth, Spiegel, Windischmann, de Harlez wydali kolejne tłumaczenia Awesty na różne ję- zyki europejskie. Awesta, jaką dziś posiadamy w wydaniach europejskich, składa się z dwóch działów: z w i e l k i e j czyli w ł a ś c i w e j Awesty i z m a - ł e j Awesty – zwanej Chorda-AwestaX. W skład właściwej Awesty wcho- dzą trzy części: Wendidad, Wispered i Jasna: pierwsza i trzecia zajmują się legendami i przepisami prawnymi, druga jest księgą liturgiczną. Wendidad stanowiący najobszerniejszą część Awesty; podzielony jest na rozdziały czyli Fargardy. Traktuje on o sposobach oddalania złych du- chów, zawiera podania o czasach pierwotnych, oraz przestrogi i wska- zówki, odnoszące się do rolnictwa i hodowli bydła. Wispered jest zbiorem pieśni, które są, zdaje się, ułomkami tylko, należącymi do części trzeciej. W skład Jasny (Yasna) wchodzą hymny zwane Gathy. Gathy pisane są wierszem i osobnym dialektem, którego używali niegdyś prawdopodob- nie mieszkańcy Merwu (Muru). Archaiczność języka wskazuje, że Gathy są najdawniejszym pomnikiem piśmiennictwa irańskiego; różnorodność stylu daje do myślenia, iż nie są dziełem jednego autora. Co do treści, Gathy nie stanowią całości: traktują o rozmaitych przedmiotach, przeważ- nie jednak zawierają część dogmatyczną. Chorda-Awesta składa się z pieśni i modlitw, które odmawiają wy- znawcy zaratusztrianizmu. Jest to książka do nabożeństwa. Każda prawie pieśń i modlitwa nosi osobną nazwę, z wyjątkiem tak zwanych j a s z t ó w, będących hymnami religijnymi, a których jest dwadzieścia jeden i które sta- XKhorda-Avesta, Xorda Avesta. IX nowią pewną całość. Zaratusztrianie dzisiejsi posiadają, rozumie się, wszystkie te dawne pisma irańskie lecz w innym układzie. I tak ich księgą liturgiczną jest tak zwana Wendidad Sade. Księga ta podzielona jest na rozdziały, z których każdy zawiera wyjątki z różnych części Awesty i od- mawia się w pewne dni uroczyste i przy stosownych obrzędach. Wendidad Sade zawiera tekst tylko w języku awestyjskim. Posiadają również zaratusz- trianie oddzielne części tak wielkiej jak i małej Awesty, lecz obok tekstu awe- styjskiego umieszczony jest zawsze tekst w języku pahlawi wraz z komenta- rzami; taki układ jest kanonicznym dla ich studiów teologicznych, ponieważ język awestyjski jest dla nich niezrozumiałym. Taka jest dzisiejsza Awesta. Czy istniała niegdyś jakaś obszerniejsza Awesta, tego nie wiemy. Herodot pisze, że Hermippus utrzymuje, iż Awe- sta składała się z 20 ksiąg, a każda księga zawierała sto tysięcy wierszy – jest tu widoczna przesada. Według podań Parsów, za dynastii Sasanidów miało istnieć 21 ksiąg. Wymieniają oni nazwy tych ksiąg, treść i ilość rozdziałów zawartych w każdej. Ilość tych rozdziałów miała wynosić po- ważną liczbę 826, z których 196 zaginęło już za Aleksandra Macedoń- skiego. Zaborcy arabscy mieli zniszczyć te pisma, tak że został jedynie Wendidad i oderwane ustępy z innych ksiąg. Nie ulega wątpliwości, że Awesta w dzisiejszym składzie (posiadająca 119 rozdziałów) przedstawia wybitne braki, lecz czy była ona tak obszerna, jak utrzymują Parsowie, to inna rzecz: według najnowszych badań i przekonywujących dowodów, je- żeli istniały niegdyś owe 21 ksiąg, to należały one do piśmiennictwa pah- lawi i zawierały komentarze, nie zaś oryginalne pisma irańskie. Czas, w którym pisane były różne działy Awesty, jest bardzo trudny do oznaczenia; nie zawierają one bowiem takich danych historycznych, które pozwoliłyby powiązać ją synchronicznie ze znanymi dziejami in- nych ludów. Filologia porównawcza, stan społeczeństwa, przedstawiony w tych pismach, podania zoroastran i wzmianki obcych pisarzy, są jedy- nymi wskazówkami, z pomocą których możemy ustalić prawdopodobny czas ich powstania. Język Awesty jest narzeczem jakiegoś ludu indoirańskiego, który za- mieszkiwał stepy nadwołżańskie. Ponieważ język ów stał się martwy już na kilka wieków przed naszą erą, nadto ponieważ ma on większe powino- wactwo z sanskrytem niż z językiem perskim, można sądzić, że starożyt- ność tych zabytków piśmiennictwa sięga bardzo głębokiej przeszłości. Za odległą starożytnością przemawia również stan społeczny, w jakim pozostawał lud, wśród którego powstały te pisma. Społeczeństwo było X jeszcze pierwotne, prowadziło koczowniczy tryb życia, zajmowało się chowem bydła, szczególnymi względami otaczało psy, które strzegły trzód przed napaścią drapieżników. Zaczynały się już rysować warstwy społeczne – kapłani, wojownicy i lud. Rękopisy Awesty, jakie posiadają biblioteki europejskie pochodzą z XIII, a najpóźniejsze z XVI w. naszej ery, a mają być kopiami rękopi- sów z epoki Sasanidów. Według podań Persów, za panowania Szapura II, w IV w. naszej ery, zebrane zostały luźno istniejące podówczas działy pi- śmiennictwa irańskiego w jedną całość.XI Przyjmuje się, że teksty awestyjskie zostały zebrane i spisane specjal- nym alfabetem, liczącym 49 liter, w okresie sasanidzkim (226-651 r n.e.). Ponieważ około IV wieku p.n.e. język Awesty stał się dla Persów całko- wicie niezrozumiały powstały wówczas parafrazy świętych tekstów i ko- mentarze do nich napisane w średnioperskim języku pahlawi.XII Niektóre dzieła literatury religijnej napisano także w tym języku w okresie później- szym. Prócz Awesty istnieją jeszcze inne teksty religijne. I tak wymienić na- leży Denkard, czyli Zasady wiary. Denkard, który jest powstałą w dziewiątym stuleciu encyklopedią zoroastryzmu, zawierającą obszerne cytaty z dzieł starszych o tysiące lat. Jest to jedno z najbardziej wartościo- wych źródeł informacji na temat religii zoroastryjskiej, oprócz samej Awesty. Kolejną księgą jest Bundahiszn (Bundahishn, Bundahišn), czyli Opo- wieść o początkach (o stworzeniu). Powstała ona w VIII-IX wieku naszej ery, a więc w tym samym mniej więcej okresie co Denkard.XIII Wspomnieć też trzeba o jeszcze innych tekstach zaratusztriańskich. Będą to na przykład: Księga Arda Viraf namag (bądź Arda Wiraz namag), czyli Księga o pobożnym Wirazie, autorstwa nieznanego pisarza, o którym wiemy tyle ile mówi sama Księga..., która być może wyszła spod pióra pewnego po- bożnego autora komentarzy do Awesty, napisanych w czasach Sasanidów. Arda Viraf opowiada o wizjach nieba i piekła. Wizje piekła są bardzo dra- styczne, tak że często podczas czytania ich opisów na pobożnych zgroma- dzeniach, ludzie – szczególnie kobiety – krzyczą ze strachu. Księga ta ma XIW. Zaborski, Religie Aryów wschodnich, Kraków 1894, s. 66-71. XIIH. Waldenfels, Leksykon religii, Warszawa 1997, s. 20. XIIITamże. XI mieć rzekomo potężny wpływ na powstrzymywanie się zaratusztrian od grzechu. Zand-i Vohuman Yasht to zoroastriańska apokalipsa, zawierająca obja- wienie czasów ostatecznych, gdy religia będzie bliska wygaśnięcia, a później na skutek interwencji Ahura Mazdy nastąpi odnowienie wszech- świata. Chidag Andarz i Poryotkeshan – katechizm zaratusztriański, zawiera- jący podstawową wiedzę religijną, która musi być znana każdemu chłop- cu i dziewczynie w wieku piętnastu lat, zanim otrzyma święty sznur ku- sti.XIV Jest to święty sznur, którym opasują się dorośli zaratusztrianie. Shkand-gumanig Vizar to zaratusztrańska rozprawa apologetyczna, którą napisał Mardanfarrokh-i Ohrmazddad, jest to tekst pahlawi pocho- dzący z IX w. Dadestan-Denig – tekst pahlawi z IX stulecia – to rodzaj przewodnika po religii zaratusztriańskiej w formie 92 pytań i obszernych odpowiedzi, których udzielił Dastur Manushchihr i Goshnajaman. Jamasp Namak – Księga Jamaspi zawiera opowieści o stworzeniu, opowiada o różnych władcach, ludach Hindustanu, Chin, Arabii, Turkie- stanu i Barbaristanu, poza tym zawiera interesujące przepowiednie doty- czące końca świata. Dabestan-e Madaheb – tekst pochodzi z XVII stulecia n.e. i zawiera opisy m.in. tajemnych praktyk panujących w Indiach w tamtym czasie. Opisuje hinduizm, buddyzm, judaizm, chrześcijaństwo, islam, zoroastria- nizm i rozmaite sekty religijne. Uważa się, że autorem tekstu jest Mir Du l-feqar Ardestani, który napisał go w latach 1670-71. Autor jest lepiej znany jako Molla Mowbad lub Mowbadshah. Istnieje dowód, że autor na- leżał do perskiej rodziny Shi ite, i stał się stronnikiem pseudozoroastryj- skiej sekty Azar Kayvani gdy był jeszcze dzieckiem. Ulema-i Islam – zawiły tekst filozoficzno-teologiczny powstały we- dług jednych badaczy w VII, a według innych w XIII w n.e., prawdopo- dobnie jest to tłumaczenie albo raczej transkrypcja oryginalnego tekstu pahlawi zajmująca się m. in. zagadnieniami eschatologicznymi w ujęciu zurwanistycznym. Zurwanizm to herezja, która powstała w łonie zara- tusztrianizmu pod koniec epoki Achmenidów, a zanikła w kilka stuleci po podboju Persji przez Arabów. XIVE. W. West, The Kusti ritual. The following account is that of Dastur Jamaspji Minochiharji Jamasp-Asa-na, as recorded, s. 383, [w:] Internet – http://www.avesta.org. XII Wizidagicha-i Zadspram – to tekst pahlawi z IX stulecia, składa się z fragmentów Awesty i Zand, jest to niejako zbiór legend i wierzeń zara- tusztrańskich z epoki Sasanidów. Mowy Adarbada syna Mahraspandana – autor to wysokiej rangi du- chowny, który był premierem szacha Szapura II (309-379 n.e.) – jest to dzieło mądrościowe zawierające pouczenia jak żyć, żeby osiągnąć wiecz- ne szczęście i uniknąć kary w Dniu Sądu. Kârnâmag î Ardashîr î Babaga – Księga Czynów Ardaszira syna Ba- baga – Ardaszir I, syn Babaga był założycielem dynastii Sasanidów (224- 628 r n.e.). To krótka praca, napisana prostym stylem, zajmująca się także sprawami religijnymi. W historii Ardaszira zawarta jest myśl, że zwalcza- nie bałwochwalstwa jest zasługą. Menog-i Khard – Osądy Ducha Mądrości – tekst pahlawi powstały prawdopodobnie w VI w n.e. zawierający pouczenia na temat religii zara- tusztriańskiej udzielone pytającemu przez samego Ducha Mądrości. Him va Kherat i Farkho Gabra – Natura i mądrość szczęśliwego czło- wieka – jest to mądrościowy tekst pahlawi zawierający pouczenia jak mą- drze i szczęśliwie żyć. Prócz wyliczonych tekstów są także i inne, ale nie ma potrzeby wszystkich ich wymieniać. Zaznaczę tylko, iż wszystkie one dostarczają nam niezbędnych informacji, zarówno na temat systemu wierzeń i obrzę- dów religijnych czcicieli Ahura Mazdy, jak również informacji na temat postaci proroka Zaratusztry. Pierwszego przekładu Awesty na język polski dokonał Ignacy Pietra- szewski (1796-1869) – iranista rodem z Warmii, wielki patriota. Począt- kowo w służbie cara, potem, gdy car w zamian za stanowisko profesora na uniwersytecie petersburskim, zażądał od niego unikalnej kolekcji sta- rożytnych monet orientalnych, jaką uczony zgromadził w okresie pracy dyplomatycznej na Bliskim Wschodzie, w roku 1843 porzucił Rosję i za- mieszkał w Berlinie. Tu uzyskał stanowisko profesora na miejscowym uniwersytecie, został członkiem Akademii Jagiellońskiej i licznych towa- rzystw naukowych. W swoim pracowitym życiu podjął trud przetłuma- czenia na język polski Awesty, ale ów przekład podporządkował swej hi- potezie, jakoby Zaratusztra nakazał swemu ludowi powędrować na dzi- siejsze polskie ziemie, i tutaj, w okolicach jeziora Gopło, osiedlić się. Pie- traszewski wyciągnął – na podstawie widocznych podobieństw języko- wych – wniosek, iż Polacy wywodzą się od starożytnych Persów. Upo- rczywe trzymanie się tej teorii pozbawiło go profesury na uniwersytecie XIII berlińskim, członkostwa wielu towarzystw naukowych, a nawet bezcen- nej kolekcji monet, którą stracił za długi. Pietraszewski zmarł w nędzy, ale dokończył działa i wydał własnym nakładem swój przekład Awesty. Samo dzieło Pietraszewskiego wydane było w ramach wydawnictwa zeszytowego i składało się z trzech tomów. Tom IXV (Berlin 1857) przed- stawia pierwsze 8 rozdziałów Księgi Wendidat, składa się z perskiego oryginału księgi i zawiera jej tłumaczenia na język francuski, polski oraz niemiecki. Wydanie to zostało później wznowione w roku 1858XVI. Kolej- ny tom II dopełnił do końca tekst Księgi Wendidat i wydany został w 1862 r.XVII. Tutaj tekst składa się także z perskiego oryginału księgi wraz z jej tłumaczeniami na języki francuski i polski. Ostatni w końcu, III tom dzieła, zawiera Księgi Wisperad i Jasna, opatrzone oryginałem per- skim wraz z tłumaczeniami na języki francuski i polski. Tom ów ukazał się w 1862 r.XVIII W niniejszym wydaniu postanowiliśmy wznowić jedynie tłumaczenie Awesty Pietraszewskiego na język polski. Autorom niniejszej edycji przyświecał cel maksymalnie jasnego i ko- munikatywnego dla dzisiejszego czytelnika przekazania „ducha” tego tłu- maczenia. Zachowano więc oryginalną składnię zdań i tam gdzie to było tylko możliwe – zachowano archaizmy. Usunięto za to liczne błędy zecer- skie, rozdzielono tzw. „zbitki” słowne – zgodnie z dzisiejszymi prawidła- mi języka polskiego oraz, w przypadkach mogących wywołać problemy z jasnością niektórych słów, zastosowano ich zapis fonetyczny. Uwspół- cześniono także interpunkcję. Julinan Edgar Kassner Andrzej Sarwa XV Miano slavianskie w ręku jednéj familii od trzech tyśięcy lat zostające, czyli Nie Zendawesta, a Zędaszta, to jest życie dawcza książeczka Zoroastra. Vol. 1, Du wendidad, chap. 1-8 / tł. z zędskiego jęz. Ignacy Pietraszewski. Berlin 1857, ss. 314, 1 nlb. k., Estr. III, 398. XVI Zend-Avesta ou plut t Zen-Daschta expilique d’après un principe tout á fait nouveau par Ignace Pietraszewski, vol. 1, chap I-VIII Du wendidad, Berlin 1858, ss. 440. XVII Zend-Avesta ou plut t Zen-Daschta expilique d’après un principe tout á fait nouveau par Ignace Pietraszewski, vol. 2, chap IX-XXII Du wendidad, Berlin 1862, ss. 120. XVIII Zend-Avesta ou plut t Zen-Daschta expilique d’après un principe tout á fait nouveau par Ignace Pietraszewski, vol. 3, Wyspered et Jasna, Berlin 1862, ss. 321. ồ ồ ồ XIV Księga I: Wendidad Przegart I Bóg rozmawia sam z Zoroastrem, opowiadając: jak tworzył po razy kilkanaście towarzystwa ludzkie, na obraz i podobieństwo swoje – ważna to jest księga pod względem geografii w kraju Perskim, t. j. pierwiastkowym. 1 Przemawia Bohater Stworzenia do uczonego Zoroastra. 2 Jam jest dawca, Twórca. Ty uczony Zoroastrze, bądź spokój dającym, – bo nie ma kto by go dał przyzwoitszym. – 3 Gdybym ja żył pokarmem, nie miałbym potrzeby współdawcy. Ty więc uczony Zoroastrze bądź spo- kój dającym, – bo nie ma, kto by go dał przyzwoitszym. – 4 (Wszakże) wszystko bywałe, t. j. wszystek lud zostaje w życiu a rządzie li tylko so- bie udzielnym, (rozprzężonym), i każdy tylko poznaje się, (świątkuje, nic nie robi!). – 5 Ty bądź spokój dającym, bo nie było dotąd nikogo, co by (ten lud) uspokoił (uporządkował). 6 Po raz pierwszy, i po raz bywały (jam towarzystwa ludzkie stwarzał). – 7 Ale, znalazło się tu i posłannictwo. – 8 Ja nieśmiertelnego życia jestem, byłem i będę. – 9 Po raz pierwszy, co do jaźni mojej; co do koniecznego ożycia; oraz, co do wejścia na mieszkanie, jam się przetworzył, – ja Bo- hater Stworzenia. – 10 Tam każdy żył i rządził się oddzielnie – tam każdy był szczęśliwy, we wszystko obdarzony. – 11 Ale, znalazło się tam posłan- nictwo, które to wszystko przerobiło. Był to bohater mniemany, urojony, pełen żądzy piekielnej. 12 Co do bytu (człowieka), jam go z bytu mojego przeodział, (przetwo- rzył); a zaś co do sposobu życia, Prawodawca tam go nadał, (wskazał). – 13 (Było tam) dziesięć wiatrowych, miesięcy zimowych, a tylko dwa cie- płe. – 14 Kiedy siedm bywało tam ciepłych miesięcy, pięć zimnych było. Takowe miesiące, ściskały wodę – ściskały ziemię – ściskały, (mroziły) urwiątka. – 15 Tu i ówdzie, była ziemia li tylko po wierzchu (zmarzłą), tu i ówdzie, była ziemia zmarzłą aż w Sercu. – 16 Tu i ówdzie, zażywały nie- 3 które rozpuszczone kiełka, (pączki). Tu i ówdzie, zostawały między by- tem, a wygniciem do szczętu. 17 Po raz drugi, co do jaźni mojej, co do ożycia koniecznego, oraz co do wejścia na mieszkanie, jam się przetworzył, – ja Bohater Stworzenia. – 18 Bydłem, miasto Sogdę zażyłem szczególnie. – 19 Ale, znalazło się tam posłannictwo, które to przerobiło. Był to Bohater mniemany, pełen pie- kielnej miłości. – 20 Syczące Muchy, jedzące takowe Bydła, on tam napu- ścił, ten przepełniony miłością piekielną. 21 Trzeci raz także, we względzie jaźni mojej, we względzie koniecz- nego ożycia, i we względzie wejścia na mieszkanie, jam się przetworzył, – ja, Bohater Stworzenia. – 22 Miasto Merw, z cnotami widnemi, ożywi- łem, (zaludniłem). – 23 Ale, znalazło się i tu posłannictwo, i to przetworzy- ło się. Był to bohater urojony, pełen piekielnej miłości. – 24 On tu wprowa- dził w zwyczaj, morderczy samogwałt. 25 Po raz czwarty, co do jaźni życia mojego; co do ożycia koniecznego, oraz co do wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Boha- ter Stworzenia. – 26 Było to miasto Balch, szczególnie czyste, zdrowe, – urządzone w obóz drzewcami osadzony. – 27 Ale, znalazł się i tu posłan- nik, i przetworzył to wszystko. Bohater urojony, pełen miłości piekielnej. – 28 On tu naprowadził przedsiębiercze, wszędzie osiadające (Mrówki). 29 Po raz piąty, co do jaźni życia, co do ożycia koniecznego, co do wej- ścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bohater Stworzenia. – 30 Było to miasta Nisa, leżące w pośrodku miasta Merw i Balchu. – 31 Ale, znalazł się i tu posłannik, i wszystko to przetworzył. Był to bohater urojony, pełen piekielnej miłości. – 32 On tu wprowadził grzech okropny. On tu wmówił ludowi, żem ja wymienny, nie stały, urojony. 33 Po szósty raz także, do jaźni życia mego, co do ożycia koniecznego, i co do wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bohater Stworzenia. – 34 Było to miasto Herat, gdzie wszyscy bohatersko, cnotli- wie, i trzeźwo żyli. – 35 Ale, znalazło się i tu posłannictwo, i wszystko to przetworzyło. Był to bohater urojony, pełen piekielnej miłości. – 36 On tu zaprowadził zwyczaj opilstwa, skąd powstawały: Sarkazm, darcie się, za- bójstwo ciągłe. 4 37 Po siódmy raz nawet, co do jaźni życia mojego, co do ożycia ko- niecznego, i co do wejścia na mieszkanie przetworzyłem się zupełnie, – ja, Bohater Stworzenia. – 38 Było to miasto Wejekeret, (t. j. gdzie owiewa- niem rękodzieła tworzono). Było one dużo ożywione, zaludnione. – 39 Ale, wmieszał się i tu posłannik, i wszystko przetworzył. Był to bohater urojony, pełen piekielnej miłości. – 40 On tu wprowadził zwyczaj bogiń miłości, (Bachantki), które zjadały ostatnie tchnienia mężczyzn, – które były zdolne przywabić, paść przed sobą: Stadnika. 41 Po raz ósmy także, co do jaźni życia, co do ożycia koniecznego, oraz wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie, – ja, Bohater Stworzenia. – 42 Było to miasto Urwa, pełne łąk i uprawy roli. – 43 Ale, znalazło się i tu po- słannictwo, które to przerobiło. Był to bohater urojony, pełen miłości piekiel- nej. – 44 On tu wprowadził grzech lenistwa, przy wszeteczęstwie. 45 Po raz dziewiąty, co do jaźni życia mego, co do ożycia potrzebnego, oraz co do wejścia na mieszkanie, wszystko to przetworzyłem, – ja, Bo- hater Stworzenia. – 46 Byli to mieszkańcy wszystkiemi cnotami natchnie- ni, bystrą krwią ożywieni, nazwy: hirkanie? – 47 Ale, i tu się znalazło po- słannictwo, i wszystko to przetworzyło. Był to bohater nowy, urojony, pe- łen miłości piekielnej. – 48 On tam wprowadził grzech niczem nie napra- wiony, (dla duszy) szkodliwy. Tam mężczyzna dawał się wcielać. 49 Po raz dziesiąty, co do jaźni życia mojego, co do ożycia konieczne- go, i co do wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Boha- ter Stworzenia. – 50 Było to miasto Herechejt, czystością przecudnych cnot napełnione (w obóz urządzone, drzewcami okolone). – 51 Ale, wmieszało się i tu posłannictwo, i przetworzyło to wszystko. Był to bohater urojony, pełen miłości piekielnej. – 52 On tu wprowadził grzech niczem nie popra- wiony, duszy szkodliwy, – tam nieboszczyków pieczono. 53 Poraz jedenasty, co do jaźni życia mojego, co do ożycia potrzebne- go, co do wejścia na mieszkanie, przetworzyłem to wszystko ja, Bohater Stworzenia. – 54 Było to miasto Heumeąt, szczególnie świetny, szczegól- nie w karm bogaty i drugich wykarmiający. – 55 Ale, pojawiło się i tu po- słannictwo, i wszystko to przetworzyło. Był to bohater urojony, pełen mi- łości piekielnej. – 56 On tam wprowadził w zwyczaj strachy i czary. 5 57 Znalazło się tam czterech chciwych, (szczególnie uczonych), szcze- gólnie mową zachwycających. – 58 (Powtarzali oni zawsze), my jesteśmy tu we czterech, i prawa życia podajemy. – 59 Była tam (istotnie) wielka ich siła, bo – obrabiali, zdrowych na umyśle, oczarowywaniem. – 60 Gdzie oni tylko pobywali, to wszystkich za sobą czarami pociągiwali. – 61 Gdzie się takowi tylko pojawili z obrabianiem mową, to do śmierci ludzi oczarowy- wali, – to zgnilizną ich Serca napawali. – 62 Byli oni chciwi datkowania ciągłego, a nie chcieli dawać, gdy u nich prosiłeś. 63 Po raz dwunasty, co do jaźni życia mojego, co do ożycia konieczne- go, i wejścia na mieszkanie przetworzyłem się zupełnie, – ja, Bohater Stworzenia. – 64 Było to miasto Raga, o trzech żyliszczach, t. j. Przedmie- ściach. – 65 Ale, wmieszało się i tu posłannictwo, i przerobiło one. Był to Bohater urojony, pełen miłości piekielnej. – 66 On i tu zaprowadził grze- chy wielkie – oni tam upornymi i wymiennymi w słowie stali się. 67 Po raz trzynasty, co do jaźni życia mego, co do ożycia koniecznego, i wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bohater Stwo- rzenia. – 68 Było to miasto Czechra czysto murowane, murem oprowadzo- ne, bardzo ożywione. – 69 Ale, pojawiło się i tu posłannictwo, i przerobiło one. Był to bohater mniemany, pełen piekielnej miłości. – 70 On tu zapro- wadził grzech niczem nie naprawiony, (duszy) szkodliwy. Było to, że i tam trupów pieczono, palono. 71 Po raz czternasty także, co do jaźni życia mojego, co do ożycia ko- niecznego, i wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bo- hater Stworzenia. – 72 Było to miasto Werena, które miało czteroboczne mury. – 73 Tu miał zażyć, urodzić się trzyciałowy, mąż szczególnie silny, – który obdziałał, ubił ożywczego Dehaka. – 74 Ale, znalazło się i tu posłan- nictwo, i przetworzyło one. Był to bohater urojony, pełen miłości piekiel- nej. – 75 On tu zaprowadził domy publiczne, a w nich dziewczęta zalotne, które za to pieniądze wyłudzały i zbogacały się. 76 Po raz piętnasty znowu, co do jaźni życia mojego, co do zażycia ko- niecznego, i wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bo- hater Stworzenia. – 77 Było to miasto siedmiu Indji. Gdzie się wyciągają, wpadają (rzeczki) Indyjskie, – a co tworzy duży i szeroki Indus. – 78 Ale, znalazło się i tu posłannictwo, i to przetworzyło. Był to bohater mniema- 6 ny, urojony, pełen miłości piekielnej. – 79 On i tu założył chciwe, lubieżne zalotnice (Dziewczęta), – a co utworzyło tam powszechne gorączki. 80 Po raz szesnasty, co do jaźni życia mojego, co do ożycia konieczne- go, i wejścia na mieszkanie, przetworzyłem się zupełnie – ja, Bohater Stworzenia. – 81 Było to miasto Rańha, nadspodziewanie odziane, (zboga- cone we wszystko). – 82 Które (dążąc do szczęścia), stałoby się było naj- pożądańszym miejscem życia wolnego. – 83 Ale, pojawiło się i tu posłan- nictwo, i przetworzyło one. Był to bohater urojony, pełen miłości piekiel- nej. – 84 Tam się pojawił i zażył prawodawca dany, narzucony gwałtem. Był to, li tylko drugich wyzyskujący, – on pieniądze od wszystkich wyłudzał. 85 Lecz być tam muszą jeszcze niektórzy, co będą niepodlegli w ich osadach, w ich życiu należytym, w ich cnotach pierwotnych, w ich roz- mowach szczerych, w ich rzetelności, w ich sąsiednem pożyciu, i w ich gościnności uprzejmej! Przegart II Nie pierwszy Zoroastr opowiadał moralność i bojaźń Bożą, – był to Ima, Dżemszyd perski, który wiary Boga lud nauczał i w Rzeczpospolitą go ustanawiał. Tu się pokazuje zamiar Au- tora, że Syn jego poprowadzi lud Perski do Siódmego klimatu na swobodne życie i wolność w Rzeczypospolitej. 1 Prosi, t. j. wypytuje się Zoroaster Bohatera Stwórcę (w taki sposób I. Pietraszewski tłumaczy imię Ahura Mazda – przyp. red.) – Bohaterze, Stwórco, li myślą spojony, (pojmowany)! Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego! – 2 Komu to z pierwszych mieszkańców na tej ziemi), udało się rozpytywać Ciebie? Ciebie, Bohaterze Stworzenia? – 3 Komuż innemu, prócz mnie, który się Zoroastrem zowie, – komuż to udziełałeś, pouczałeś tychże samych praw wiary o Bohaterze Zoroastrowskim, – t.j. (li o tym Bogu Wszechmogą- cym, którego Zoroastr istotnie pojął?) 4 Na to, odrzekł Bohater Stworzenia: Z Jmą w sumieniu czystym, mną natchnionym – ożywiony cnotami Zoroastrze. – 5 On to był pierwszym z mieszkańców na tej ziemi, przez którego wybadywany równie byłem, ja Bohater Stworzenia. – 6 On to był ten inny, tobie podobny, a który zo- 7 wiesz się Zoroastrem, – któremu podawałem, nauczałem praw o tymże Bohaterze, którego Zoroastr (dziś tak czysto) pojmuje. 7 Owa, o czem rozmawiałem z nim, Zoroastrze, – ja Bohater Stworze- nia. – 8 Wysłuchaj mnie z uwagą, Imo w sumieniu czysty, dla szczęścia ludu zrodzony. Przemawiaj (na piśmie), aby się lud brał do prawa. – 9 Owa, co mnie odpowiedział na to Ima, w sumieniu czysty, Zoroastrze. 10 Nie jest mnie danem, aby komu wmawiać, nie jestem ja czystym mówcą na piśmie, aby pouczać brać prawa Boże. 11 Otóż tedy, Zoroastrze, ja mu odpowiedziałem, – ja, Bohater Stwo- rzenia. – 12 Jeżeli mnie Ima nie możesz wywyższać, pisząc prawa (Boże) i pouczając onych. – 13 To przynajmniej, w pośród ludu mojego, gajem rozkrzewionego wdaj się. To Przynajmniej, pouczże lud mój, wiary (Boga). To przynajmniej wszystko na świecie dla mnie żyjące, traktuj do- brze – opiekuj się dobrze, i wedle woli każdego uczyń szczęśliwym bez różnicy stanu. 14 Owa, co mnie potem odrzekł Ima w sumieniu czysty, Zoroastrze. – 15 Jestem gotów, wpośród ludu Twego wdać się, jako pośrednik. Jestem gotów, lud Twój Boży, wiarą oświecić. Jestem gotów wszystko Twoje, a co tylko żyje na świecie traktować dobrze, – i bez różnicy stanu, każde- go szczęśliwym uczynić. – 16 Nie będzie u mnie samowładnej chętki pano- wania koniecznego, – a to bym był, jako wiatr popędliwym. Nie będę ja gorącym, niecierpliwym, (tyranem). Nie będę ja gwałcicielem (istot nie- winnych, cnotliwych). Nie będzie u mnie chuci miłości piekielnej. – 17 Otóż tedy, aby i on żył długo, przybrałem go sobie – ja, Bohater Stworzenia. 18 (Dałem mu do rąk) przeszyjnicę, lancę złotem wykładaną, oraz ostrzem, także złotem wykładanem, przepasałem go. 19 Imo! jesteś dopiero biorącym wszechwładny rząd panowania (t. j. przy- jąłeś królewskość). 20 Owo tu, dla Ima królewską władzą obarczonego, trzysta ziemi wy- dzieliło się, przeznaczyło się. – 21 I tu, jego ta ziemia, stała się wkrótce pełniuteńką pastwisk, oromej ziemi, mieszkańców co niemiara, Psów, 8 Ptaków, Ogniw rolniczych, ognisk koczowniczych, które się tam wszę- dzie zoczały, świeciły. – 22 Nie było tam już gotowej ziemi, na wynalezie- nie, gdzie by paść trzody, gdzie by rolę uprawiać, gdzie by mieszkańcom nowo się zabudować. 23 I to tu Imowi w sumieniu czystemu poszło przekarmienie, (zabrakło wolnej ziemi). Imo w sumieniu czysty, wyżywicielu wszystkiego na zie- mi. Wyczerpała się już ziemia, aby gdzie paść trzody, aby gdzie na nowo rolę obrabiać. Aby mieszkańcom się na nowo zażyć, i psy utrzymać, i pta- stwo utrzymać, – aby nowe ogniwa założyć, – aby nowe ognie koczowni- ków rozłożyć, gdzie by one na nowo zabłyszczały. Nie ma już tam (u cie- bie) gotowej, wolnej ziemi na wyjadanie trzodom – na nowe oranie – na nowe mieszkania. I tu, Ima przysiadł, ukląkł błagalnie. O świetny Panie! a daj mi upaść gdzie na karm nowy – owo ten tam, już błaga o jedzenie – a ten tu: ja mam ziemi nadto wyżywiającej, nadto płodnej. Już pługa na- rożniki pozłacały u mnie – i tu, on ją przeszył ostrzem. Uchodź precz stąd obdziaływaczu – Sporzycielu święty, uspokoicielu! Kiedy tym czasem żyją tu wioski przepełnione ludem a nie mające skąd wziąć nowych pa- stwisk dla trzód – nowej ziemi na uprawę roli – wolnych miejsc, na nowe mieszkania. Ależ, Imo! mam ja ziemi dosyć, która wyżywi jedno jeszcze tyle, troje tyle – a niech jeno trza będzie więcej, to i to się znajdzie. A niechby się przebrało i to jeszcze, to jestem jutro w stanie przekarmić trzód znowu tyle, dać roli znowu tyle, i miejsc na nowe mieszkania znowu tyle. A choćby i to jeszcze uszło, wyczerpało się, – to jestem w stanie zawsze tyle przekarmić, ile się tego już zażyło, (rozmnożyło). I tu, Imowi wszechwładcy, sześćset ziem nowych, przydało się. 24 Ale, i tu, jego ziemia przepełniła się wkrótce pastwiskami trzód – oromą ziemią – mieszkańcami co niemiara – Psami – Ptastwem domo- wem – ogniwami rolniczemi – i ogniskami koczowniczemi, zewsząd błyszczącemi. – 25 Nie było już tam gotowej a swobodnej ziemi na wyna- lezienie gdzie paść trzody, gdzie orać na nowo, i gdzie mieszkańcom się zażywać. 26 I tu, Imowi wszechwładnie panującemu, dziewięćset nowych ziem dołączyło się. – 27 Ale, i ta ziemia jego, przepełniła się wkrótce trzodami paszącemi się – ziemią zaoraną – mieszkańcami zażyłemi – Psami, ptastwem domowym 9 – ogniwami rolniczemi – i ogniskami koczowników, które z dala błyscza- ły. I nie było już gotowo–wolnej ziemi na wynalezienie pastwisk nowych, roli na nową uprawę – ani miejsc na nowe mieszkania. – 28 I tu znowu, Imowi w sumieniu czystemu zabrakło wyjadania – Imo w sumieniu czy- sty, wyżywicielu! 29 Przepełniła się i ta ziemia żywiołami – już cierpią brak trawy trzody – już brak wolnej ziemi na uprawę – już niema wolnych miejsc dla miesz- kańców, Psów, Ptastwa, ogniwom rolniczym, i koczowniczym a błyszczą- cym zewsząd ogniskom. – 30 Już niema gotowo swobodnej ziemi na wy- należenie pastwisk trzodom, na nowe oranie i na żyliscza mieszkańcom. 31 I tu, Ima przysiadł, ukląkł błagalnie. O Panie prześwietny! a daj mi upaść gdzie na nowe przekarmienie, – bo owo ten tam, już prosi jeść. 32 Ten zaś tu powiada: ja mam ziemi nadto wyżywiającej – już i naroż- niki pługa pozłociały. – 33 I on ją tu przeszył ostrzem. – 34 Uchodź precz stąd pomocniku, sporzycielu święty, uspokoicielu! – 35 Kiedy tymczasem są tu wioski nic nie mające. 36 Skądże wziąć wolnych pastwisk dla trzód – nowej ziemi na uprawę – wolnych miejsc na nowe mieszkania. 37 Ależ Imo! ja mam podostatek ziemi, która wyżywi jeszcze tyle, troje tyle – a niech będzie potrzeba i więcej, to jest jeszcze – a niech się i to przebierze, to być musi. – 38 Ależ Imo! ja mam ziemi tyle, która wyżywi dwoje tyle, troje tyle – a niech będzie potrzeba więcej, to jest – a niech się i takowa przebierze, to jeszcze być musi. – 39 Ależ, Imo! ja mam ziemi tyle, która wyżywi troje tyle, i jeszcze troje tyle nowonarodzonych – a niech potrzeba będzie więcej, to i to jest – a niech się i to przebierze, to i jeszcze być musi. – 40 Takową znowu ilość trzód, jutro będę w stanie przekarmić, – dać nowej roli do orania, – dać nowych miejsc na mieszka- nia. – 41 A niech no i to jeszcze ujdzie, przebierze się, – to we względzie wyżywienia tyle, ile się tego już nabrało, jam zawsze wyżywiciel gotowy. 42 Bo jam pośrednik między biorącymi, – bo jam dawca wszystkiego, jam Bohater Stworzenia. Gdzie kto jeno, o jakim miejscu, zechce pomy- ślić, to jam wszędzie – jam najczystszy, jam oddzielony, ja wynajduję i jeść daję wszelką błogość, szczęście, dary. – 43 Ty równie głównym po- średnikiem być powinieneś między potrzebującymi brać. Ty Imo wszech- 10 władny, dobrocią natchniony. Gdzie jeno trza będzie, ty powinieneś wchodzić, – ty powinieneś żyć razem z mieszkańcami – boś ty czysty – boś i ty oddzielony, ale widny – boś i ty wynalazca i karmiciel błogością, szczęściem. 44 A teraz, pośredniczko, przystąpmy do działania, do tworzenia szczę- ścia ludu – ja, jako wszechmocny dawca, – jako Bohater Stworzenia – jako wszędzie li myślą pojmowany, wszędzie bytujący, jako przeczysty, niepokalany – jako udzielny, niewidomy – jako wynalazca i karmiciel błogością, szczęściem, dobrodziejstwami. 45 Otóż tedy mówię, przystąpmy dopiero do oddziaływania szczęścia ludu. Ty, jako Ima wszechwładny, dobrocią natchniony, ty wszędzie powi- nieneś wejść, wszędzie z mieszkańcami żyć, – boś i ty niepokalany, – boś i ty dla wszystkich jedyny, – boś i ty karmiciel błogością, szczęściem, do- brodziejstwami. 46 I tu przemówił, dodał Bohater Stworzenia Imowi. Imo niepokalany, – wyżywicielu wszystkich zarówno. – 47 Na tych, którzy są zostającymi w grzechach, zima mocno działać musi. – 48 Musi nastać z tego chorowa- nie stojąc, – wycieńczenie zupełne sił, – i umierać będą, żyć mogące isto- ty. – 49 Na tych ludzi, którzy oddają się zbytecznie chuci, zima mocno działać musi. – 50 Musi nastąpić z tej zimy, najpierw ściśnienie mroźne, a potem mocno zaśnieży. – 51 Musi się w takiej porze chronić tam, gdzie są góry – musi się tam otulać, jak można. – 52 Trzecia część, idzie uprowa- dzonego tam żywiołu, na działanie pomoru. – 53 Chociażby uprowadzo- nem tam było w najpożądańszym bycie. – 54 Chociażby było schronione, otulone okólnemi górami. – 55 Choćby było ukryte w rozpadlinie głębokiej i szerokiej i równiutkiej. – 56 Lud i żywioł Boży powinien zostawać w po- chronie – powinien mieć domy, chlewy. – 57 Przed zimą zatem, mając zwłaszcza grosz gotowy, potrzeba nabrać siana. – 58 Przy tych, wodę, jak najprędzej, potrzeba wyprowadzić, – bo ona potem wyciecze w mrozach. – 59 Bo woda ciekąca, idąc jej nabrać w potrzebie, zostawać będzie w osiadłości. – 60 A kiedy żywioł wyjdzie na paszę, to nie potrafi on tam sobie i nogą coś odgrzebać a zjeść. 61 Otóż tedy, budowy przykażesz przygotować dla żywiołu trawą żyją- cego – Szerokie a długie, przeszło coś coś, nad cztery sążnie. – 62 Jak na- 11 leży, na nasienie ufne, – nabierzesz trzód żywiołu domowego, wołów do orania, mieszkańców roboczych, psów, ptastwa, ogniw rolniczych, oraz koczowników z ogniami ich błyszczącemi. 63 Otóż tedy, przykażesz wystawić budowy przy tych chlewach, szero- kie a długie przeszło na cztery sążnie, – a to, aby tam ludzie, wedle woli, wygodnie sobie mieszkali. – 64 Chlewy szerokie a długie, przeszło cztery sążniowe, dla krów cielących się. – 65 Tak jak należy, trza tam również wodę w ciek wprowadzić – a choćby to było o całą hatrę odległości, i da- lej, – bo to dla pojenia i karmu należy. – 66 Tyle ile trza, ptastwa domowe- go, nawieźcie tam sobie. – 67 Znajdzie one tam do żarcia już różnobarwne kwiateczki, – już jadło obdziałane, wymłócone. – 68 Należycie, trza tam i miana, domy wystawić. – 69 Będą one jedno–piętrowe z czeladnią dla tych, co przy stołkach stawają – z warzeniem, oraz z tem, co około kuchni mieć potrzeba. – 70 Jak należy, wszelkiego rodu mężczyzn i kobiet, wszystko to zdatne do mnożenia się nabierzcie tam z sobą. 71 A to takich, jacy się jeno mają na owej tam ziemi, co do urody – co do wejścia a okazania się – i co do czystości obyczajów. – 72 Tyle ile trza będzie, ze wszelkiego rodu bydła, i szczególnie serdecznego, do porady zdatnego, nabierzcie tam ze sobą. – 73 A to takiego, jakie się jeno ma na owej ziemi co do urody, postawy – co do okazałości – i co czystej krwi. – 74 Tyle ile trza będzie, wszelkiego rodu urwiątek, t.j. drzew które będą zdatne do porody, nabierzcie tam z sobą. – 75 A to, jakie się jeno mają naj- lepsze na tej ziemi, co do wytrwałości – a nawet i co do zapachu. – 76 Tyle ile trza wszelkiego rodu jadła warzywnego, do rozmnożenia udobnego, nabierzcie tam ze sobą. 77 A to takiego, jakie się jeno ma na onej ziemi: najlepsze, i co smaku, i razem co do zapachu. – 78 Takowe po parze każ obdziałać, przygotować. – 79 Wszyscy, a wszyscy powinni tam tak żyć, jakby li jeden mąż w całej tej warowni, był. – 80 Nie trza tam będzie nikogo mieć nad sobą pośredni- kiem, ani opiekunem. – 81 Nie trza tam mieć nad sobą kogoś wysoko- dmiącego – nie trza tam i horodniczego. – 82 Nie trza tam mieć nad sobą zdziercę – ani podatkowych. – 83 Nie trza tam cierpieć: ani zatargi czynią- cych – ani wyborców. – 84 Nie trza tam cierpieć między sobą, wyrywa- czów zębowych. – 85 Ani przepasanego pasem, t. j. owego który wyciera ciała. 12 86 Tam matki przez jednego zabrzemienione, a które byłyby naglone przez bohatera urojonego, przez człowieka podłego, do zażycia się z nim, sposobem nierządnym, – już się nie poddadzą. – 87 Między tymi spienię- żającymi się tam mieszkańcami, dziewięć przechodów ulicznych, każesz wyprowadzić. – 88 We środku sześć – w nie objęciu zaś, t. j. zewnątrz mia- sta, trzy. – 89 Między temi przechodami ulicznemi, tysiąc mężów z kobie- tami, a wszyscy zdolni do porody, każesz nabrać i osadzić. – 90 We środku miasta, będzie ich tam sześćset – zewnątrz miasta trzysta. – 91 Aby dobrze się działo tej warowni, otwieraczów w złociste lance, postaw. – 92 W tej warowni, każesz porobić drzwi martwe, t. j. zawsze zamknięte, z furtką przezroczystą, – aby potrzebującym jedzenia, do środka imać, dowożyć i nabierać. 93 Na to, pomyślał Ima: a gdzie ja to miasto mam wystawić, które mi Bohater Stworzenia, przykazuje? 94 Na to przemówił Bohater Stworzenia Imowi. Imo w sumieniu czy- sty, zakładniku szczęścia ludzkiego. – 95 Takowe ziemie, powinieneś na- przód rozpoznać, potem każesz tam wchodzić. – 96 Na podobieństwo owych, jak to nowi mieszkańce czynili, chcąc z ziemi wyżywiać się. 97 (Otóż tedy, Ima tak postąpił i uczynił, jak mu to wskazał Bohater Stworzenia. On owę ziemię naprzód rozpoznał, a potem wszystkim tam wchodzić przykazał. Było one podobne owym, jak to pierworodni miesz- kańce stawili sobie, usiłując przekarmić się z ziemi). Otóż tedy, Ima mia- sto wybudował. Domy były szersze coś nad cztery sążnie. – 98 Tak jak należy, do rozmnożenia się tam niechybnego, nabrał on by- dła nierogatego i rogatego do roli – oraz mieszkańców, psów podostatek, ptastwa domowego, ogniw już zażyłych, oraz koczowników, a których ognie, zwykle z dala zoczają się. 99 Otóż tedy Ima założył miasto. Chaty były tam coś coś szersze i dłuż- sze, nad cztery sążnie – a które ludowi stawały się wygodne i bardzo się podobały. – 100 Chlewy szersze i dłuższe nad cztery sążnie, były tam wy- stawione dla krów cielących się. – 101 Należycie, sprowadził on tam i wodę, – chociaż było to o całą hatrę odległości – a to dla poju bydła. – 102 Należycie, ptastwo także tam postawił. – 103 Gdzie ono miało do skuba- nia już złociste a różnobarwne kwiaty, już i żarcie, ziareczka wymłócone. 13 – 104 Należycie, i domy mieszkalne tam wystawił. – 105 Jedno–piętrowe z czeladnią dla tych, co przy stołkach stawają – z kuchnią, i z tem, co około kuchni mieć potrzeba. – 106 Należycie, wszelkiego rodu mężczyzn i kobiet, a wszyscy zdatni do mnożenia się, nabrał tam z sobą. – 107 A to takich, jakie się jeno miały najprzystojniejsze co do urody, co do okazania się w chodzie, i co do czystości obyczajów. 108 Należycie, wszelkiego rodu rogatego bydła, a szczególnie ser- decznego, do porody zdatnego, nabrał z sobą. – 109 A to takiego, jakie się jeno miało w owej tam ziemi co do postawy, co do okazałości i czystej krwi, najlepsze. – 110 Należycie, wszelkiego rodu urwiątek, t. j. drzew i kwiatów, a do rozmnożenia pewnych, nabrał tam ze sobą. – 111 A to, jakie się jeno miały najlepsze na owej tam ziemi co do wy- trwałości i co do zapachu. – 112 Należycie, wszelkiego rodu jadła wa- rzywnego, do rozmnożenia udobnego, nabrał także z sobą. – 113 A to takiego, jakie się jeno miało w owej tam ziemi najsmaczniejsze i naj- wonniejsze. – 114 Takowe obdziałał po parze, i dostatecznie przygoto- wał. – 115 Wszyscy, a wszyscy powinni byli tam żyć i żyli, jakby jeden mąż w całej tej warowni był mieszkał. 116 Nie było tam potrzeby, i nie miano pośrednika – ani opiekuna. – 117 Nie miano tam nikogo nad sobą, co by wysoko nadymał się – nie było tam ani horodniczego. – 118 Nie było tam nikogo co by zdzierał – nie było i podatkowego. – 119 Nie było tam zatargi czyniących włóczęgów – ani wyborców. – 120 Nie cierpiało się tam wyrywaczów zębów (jako oszczer- ców). – 121 Nie cierpiało się tam zapaśnika, któryby ciała komu wycierał. – 122 Tam najedzone, a które, jeśli były naglone przez bohaterów urojonych, do zażycia się z nim sposobem nierządnym, już się nie poddawały. – 123 Między tymi spieniężającymi się mieszkańcami, dziewięć ulicznych przechodów, kazał on tam wyprowadzić. 124 We środku miasta, wyprowadził sześć, – a zewnątrz trzy. – 125.Mię- dzy temi przechodami ulicznemi, tysiąc mężów z kobietami, a wszyscy udatni do porody, on tam nabrał i osadził. – 126 We środku miasta umieścił sześćset, – a zewnątrz miasta, trzysta. – 127 Dla baczenia nad tą warownią, otwieraczów w złociste lance przybranych przeznaczył. – 128 W tym mie- ście, przykazał on porobić drzwi martwe, zawsze zamknięte a z przezro- czystą furtką, – aby potrzebni, jedzenie doń imali. 129 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 130 Czyjąż to było przyczyną, że takowe światło tam 14 istniało? o przeczysty Bohaterze Stworzenia! a które, oby było w blasku istniało na wieki wieczne – t. j. w tym mieście które Ima wystawił? 131 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Opieka ciągła a dbałość o światło, oraz wstyd. – 132 Tam wszyscy nie grzeli się – tam oświeciwszy się raz, każdy już dążył do cnot, i drugich w cnotach ćwiczył. Tam wszy- scy wstydzili się naoczności. – Orząc ciągle rolę, udoskonalili rolnictwo w całym ich okręgu. Oni gardzili życiem doczesnem, pomnąc na przejście do życia wiecznego. Siedząc, oni wyjmowali naukę gwiazd, księżyca i słońca. – 133 Takowi tam ludzie, jednę nieoddzielność mniemali być rokiem. 134 Czterysta kobiet, bywało tam na dobre zabrzemienionemi. Po dwoje naraz one rodziły w jednym małżeństwie. Po dwóch chłopaków, – a już też zażywały się tam i bliźnięta – chłopiec i dziewczynka. – 135 Takim że sposobem stawało się tam i z owemi krówkami serdecznemi. – 136 Takowi ludzie, w czystym a cnotliwym małżeństwie żyjąc, przemieszkiwali dłu- gie wieki w tej warowni, którą tam Ima wystawić kazał. 137 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 138 Jakie trzebaż by nadania o Bogu, t.j. prawa o Stwór- cy najwyższym wybierać? Byłyż by to owej warowni, którą Ima wysta- wić przykazał? 139 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: Wszystko tam było przekarczo- wanem – uczony Zoroastrze. 140 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 141 Kto jest przeznaczonym, aby stał się ludu świata, ratującym? 142 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – 143 Urwiątko. Mąż Zoroastrow- ski. Z ciebie to wyjdzie, – ty, który się zowiesz Zoroastrem. Przegart III Cała ta księga poucza rolnictwa, dowodząc: że rolnik przykładny, do żebractwa nie przyj- dzie. Ścierwa a trupów ludzkich, na oromą ziemię, zabrania się tu srogo, przykazując two- rzyć mogilniki gminne. Człowiek nierządny około siebie, a w Boga wierząc, i praw Bożych lud pouczając, zbawionym być może. 1 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości prze- znaczonego. – 2 Co jest najpierwszem na tej tu ziemi i najprzyzwoitszem? 15 3 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, aby się porzuciło nie- czyste życie którego się dotąd trzymało – uczony Zoroastrze. – 4 Niech się stara być samoistnym, – niech będzie przedsiębiorczym, – niech hoduje bydełko. – niech uprawia ciągle rolę. – 5 Niech zapragnie a pomiłuje nadania, prawa. – Niech przemawia zawsze: Majstrze mój – pobłogosław mój całkowity żywot – zdziałaj mi spokój upragniony. 6 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 7 Co jest drugiego na tej tu ziemi najprzyzwoitszem? 8 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Trza koniecznie, aby porzucić nie- czyste. – Domek swój własny, niech sobie pobuduje. – 9 Niech założy ogniwo – niech hoduje żywioł domowy – niech się ożeni – niech putruje – niech cią- gle usiłuje. – 10 Takowo żyjąc, on sobie potem przysporzy miana, które go przekarmi. – Żywioł domowy, życie podtrzymujący. – Stan, który go karmić będzie. – Lny, które go odzieją. – W duchu uśpionych, nań pracujących. – Białkę, życie jego utrzymującą. – Mładzików równie usłużnych. – Swój ogień chaty, wszystkich ogrzewający. – On wszystko obdziała. 11 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 12 Co jest trzecie, na tej ziemi najużyteczniejszem. 13 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, ażeby w gospodar- stwie ciągle się karczowało – uczony Zoroastrze. – Trza, aby się starało o jadło, o siano, o lny. – Trza, aby się drzewa szczepiło, skąd by jadło owoców brać. – 14 Wypadłoż by tam bez wody, albo przy wodzie obrabiać rolę – wypadłoż by przy wodzie, albo opodal obrabiać. 15 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 16 Co jest czwarte tu na ziemi najdogodniejszem. 17 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba jak najwięcej, w rol- niczym gospodarstwie zażywiać łąki dla trzód, rolę do wyorywania. 18 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 19 Co jest piąte na tej ziemi nąjdogodniejszem. 20 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, aby mieć w gospo- darstwie, jak najwięcej rosłej i czystej porody bydła dla orania. 21 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 22 Co jest pierwszego tu na ziemi najnieprzyzwoitszem. 16 23 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Jest to rozorujące grzanie się namiętne – uczony Zoroastrze. – 24 Jest to owe prawo, do zbierania się grzania, drugich powołujące. 25 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 26 Co jest drugiego na tej ziemi najnieprzyzwoitszem. 27 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, aby w gospodarstwie utrzymywano się czysto – aby nie wyrzucano bez zakopania ścierwa, ni ludzi zmarłych. 28 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 29 Co jest trzeciem na tej ziemi najnieprzyzwoitszem. 30 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, aby w gminie urządzano smętarze wśród oromej a usiewnej roli – aby się ludzkie ciała niewalały. 31 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 32 Co jest czwartego na tej ziemi najnieprzyzwoitszego. 33 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba strzec się w społe- czeństwie, aby dać się uwieść, cierpiąc u siebie fałszywego bohatera, któ- rego błędnemi myślami można by się ogrzać. 34 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 35 Co jest piąte na tej ziemi najnieprzyzwoitszem. 36 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Potrzeba, aby mężczyźni ubytnieni – uczony Zoroastrze – jak równie dziewice niedorosłe, śpiewami zawierzającemi, wabili się i żyli. – 37 Którzy po polu błąkają się – hukają przy śpiewach miło- snych – porywają się w objęcia, a zgrzytając zębami, tuż mile przemawiają. 38 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 39 Jaka rzecz pierwsza, zajętą ziemię, najwyższem ukontentowaniem uprzyjemni? 40 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Skoro się z roli gospodarczej odgrzebią – aże ona ma być czystą, więc nie będzie się nadal grzebać ścierwa i trupów. 41 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 42 Jaka rzecz druga, posiadaną ziemię, najwyższem szczęściem uprzyjemni? 17 43 Na to Bohater Stworzenia odrzekł: – Skoro się w gminie poddasza mogilnicze naznaczą i okopią. – Trzeba aby ludzkie trupy, nie gdzie in- dziej, a tam się oddawały. – 44 Nie powinien, jak nie bądź, brać jedyny człowiek, skoro się kto zirytawał. – 45 Bo owa, – jeżeliby wziął, pojedyn- czy człowiek, to co tam umarło. – 46 Może się on spodziewać, że przyrzut zarazy, lub śmierć nagła pojawi się u niego na nosie, – albo w oczach – albo na szyi – albo tam, gdzie przechodzą pokarmy. – On się osroży i po- jawi tam, gdzie pachwiny – lub też, tu i tam. – 47 Miałżeby się potem on wyleczyć. – Byłżeby ten gwałtowny przyrzut, lub też śmierć nagła, precz ulatującą. – 48 Nieoczekanym on potem będzie, dopóki mu życia – na wie- ki wieczne. 49 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 50 A gdzie powinni ludzie na gotowo, sporządzić mo- gilnik, – aby się nieboszczyki doń ściągały? 51 Na to odrzekł Bohater Stworzenia: – Tam, gdzie ziemia zupełnie wywodniona – gdzie się z urwiątek oczyszczyło. – 52 Oczyszczyć trza zu- pełnie takową ziemię – Wysuszyć trza zupełnie takową ziemię. – 53 Gdzie się najmniej uczęszcza i nie prowadzi droga, którędy chodzą na paszę trzody, oracze do roli. – 54 Nie blisko od ogniwa Bohatera Stworzenia – od biorątek użytkowi służących od ludu błogosławionego. 55 Dawco świata ludźmi jak gaj rozmnożonego, zostawać w czystości przeznaczonego. – 56 A jakże to ma być daleko od ogniwa
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Awesta Wielka. Miano Słowiańskie w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie Zendawesta a Zędaszta to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: