Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00390 005432 19041506 na godz. na dobę w sumie
Bądź nieustraszony. 5 życiowych zasad dokonywania przełomów i osiągania celów - książka
Bądź nieustraszony. 5 życiowych zasad dokonywania przełomów i osiągania celów - książka
Autor: Liczba stron: 248
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-283-6074-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> twoja kariera
Porównaj ceny (książka, ebook (-30%), audiobook).

Podziwiamy ludzi, którzy dokonali czegoś wielkiego, co przysłużyło się społeczeństwu i uczyniło świat lepszym. Wielcy przywódcy, myśliciele, nieustępliwi naukowcy, odkrywcy czy wspaniali artyści - oni wychodzili poza schematy i postępowali inaczej. Okazywali nieustraszoność. Nie bali się porażek, raczej starali się przemyśleć przyczyny niepowodzenia, a potem próbowali dalej. Często na swojej ścieżce byli osamotnieni. Kiedy w końcu dokonywali przełomu i osiągali swój cel, korzyści z tego odnosiło wielu ludzi. Dziś, w świecie pełnym wyzwań i potężnych zagrożeń, potrzebujemy takich bohaterów: odważnych, podejmujących ryzyko, umiejących myśleć inaczej niż inni. Ludzkość ma mnóstwo problemów, które mogą rozwiązać tylko nieustraszeni.

Ta inspirująca książka zmotywuje Cię do wykazania się śmiałością. Znajdziesz tu opis pięciu kluczowych właściwości, dzięki którym zwyczajny człowiek staje się wybitnym rewolucjonistą lub innowatorem. Poznasz prawdziwe historie przeciętnych ludzi, którzy dokonali niezwyczajnych rzeczy, odnieśli imponujący sukces mimo zniechęcających barier, porażek i głośnego sprzeciwu innych. Przekonasz się, że świat potrzebuje odważnego podchodzenia do innowacji i wcielania w życie przełomowych rozwiązań. Ta wyjątkowa książka wprost wskazuje, co i jak należy robić. Potraktuj ją jako źródło inspiracji i skrzynkę pełną znakomitych narzędzi, dzięki którym osiągniesz każdy cel i pokonasz dowolną przeszkodę!

Zasady, dzięki którym odmienisz świat:

Teraz Twoja kolej: bądź nieustraszony i zmieniaj świat na lepsze!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: Be Fearless: 5 Principles for a Life of Breakthroughs and Purpose Tłumaczenie: Katarzyna Rojek ISBN: 978-83-283-6074-7 Copyright © 2019 by The Case Foundation All rights reserved, including the right to reproduce this book or portions thereof in any form whatsoever. Simon Schuster is the original publisher of this title. SIMON SCHUSTER and colophon are registered trademarks of Simon Schuster, Inc. Polish edition copyright © 2020 by Helion SA All rights reserved. All rights reserved. No part of this book may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording or by any information storage retrieval system, without permission from the Publisher. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Helion SA dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Helion SA nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://onepress.pl/user/opinie/banieu Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Helion SA ul. Kościuszki 1c, 44-100 Gliwice tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl WWW: http://onepress.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność SPIS TREŚCI Przedmowa ...................................................................................................9 Wprowadzenie ...........................................................................................13 Jak odnaleźć w sobie nieustraszoność ........................................................13 Moja historia ..............................................................................................19 O tym, jak porzuciłam zwyczajne życie ......................................................19 Część I. Zrób Wielki Zakład Rozdział 1. Zacznij w miejscu, w którym się znajdujesz .............................29 Rozdział 2. Bądź śmiały ..............................................................................45 Rozdział 3. Przebijaj się przez stereotypy ....................................................55 Rozdział 4. Patrz dalej niż inni ...................................................................65 Rozdział 5. A teraz Twoja kolej: zrób własny Wielki Zakład ....................71 Część II. Bądź odważny, podejmuj ryzyko Rozdział 6. Uświadom sobie niezadowolenie .............................................77 Rozdział 7. Traktuj ryzyko jak dziedzinę nauki i rozwoju ..........................85 Rozdział 8. Podchwyć wątek tam, gdzie inni go porzucili ..........................93 Rozdział 9. Ryzykuj albo żałuj ..................................................................101 Rozdział 10. A teraz Twoja kolej: znajdź swoją „strefę odwagi” ..............109 7 Poleć książkęKup książkę 8 BĄDŹ NIEUSTRASZONY Część III. Wyciągaj wnioski z poniesionych porażek Rozdział 11. Rozbijaj się i ucz ...................................................................115 Rozdział 12. Przegrywaj śladami gigantów ...............................................123 Rozdział 13. Pokonuj przeciwności losu ..................................................131 Rozdział 14. Przyjmuj długofalową perspektywę ......................................137 Rozdział 15. A teraz Twoja kolej: ucz się na błędach ..............................145 Część IV. Opuść swoją strefę komfortu Rozdział 16. Eliminuj martwe pola ..........................................................149 Rozdział 17. Twórz nieoczekiwane sojusze ..............................................157 Rozdział 18. Razem jest raźniej ................................................................167 Rozdział 19. Czerp ze współpracy z myślą o rozwoju ...............................179 Rozdział 20. A teraz Twoja kolej: opuszczaj własną strefę komfortu... codziennie .......................................187 Część V. Pozwól pilności potrzeby pokonać strach Rozdział 21. Chwytaj chwilę ....................................................................191 Rozdział 22. Bądź osobą pierwszego reagowania ......................................197 Rozdział 23. Nie przesadzaj z przemyśleniami i analizami. Działaj ..........205 Rozdział 24. A teraz Twoja kolej: bądź tym kimś ....................................215 Przypisy końcowe .....................................................................................219 Zakończenie .............................................................................................233 O tym, jak powróciłam do źródeł zwyczajnego życia ...............................233 Podziękowania .........................................................................................237 O autorce .................................................................................................247 Poleć książkęKup książkę Rozdział 1. ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ Pewnego popołudnia 2005 roku siedziałam w poczekalni gabinetu doktor Barbary Van Dahlen, obserwując z niecierpliwością, jak mijają kolejne minuty. Przybyłam z wyprzedzeniem na spotkanie z Barbarą, psycho- lożką pracującą z rodzinami, przyjaciółką o życzliwym sercu i nieskazi- telnej reputacji. Moja ciekawość została wprost rozpalona, kiedy widzia- łam się z Barbarą kilka dni wcześniej podczas pewnego eventu. Zapytała wtedy, czy miałabym czas na spotkanie. „Mam pewien pomysł — po- wiedziała — i bardzo bym chciała przedstawić go właśnie tobie i do- wiedzieć się, co o nim myślisz”. Właśnie dlatego znalazłam się we wspo- mnianej poczekalni, gdzie siedziałam i zastanawiałam się, co takiego Barbara chciałaby ze mną przedyskutować. Wkrótce drzwi się otwarły i Barbara zaprosiła mnie serdecznie do gabinetu. „Mam pewien problem” — zaczęła od razu. „I inni ludzie z mo- jej branży zauważają to samo”. Tydzień po tygodniu Barbara otrzymy- wała telefony z prośbami o wsparcie psychologiczne od mężczyzn i ko- biet służących w wojsku, jak również od ich rodzin. Ze względu na wojnę z terroryzmem, która trwała w Afganistanie oraz Iraku, prawie 200 tysięcy pracowników armii zostało powołanych do służby czynnej, przy czym wielu z nich było na misjach już kilkukrotnie. Barbara przed- stawiła mi szokującą rzeczywistość życia podczas takiej służby. Żołnierze wracali do domu z traumą; nasilał się kryzys spowodowany rosnącą liczbą przypadków zaburzenia stresowego pourazowego. Stres związany z ko- niecznością wielokrotnego powracania na misje zaczynał odciskać swoje 29 Poleć książkęKup książkę 30 BĄDŹ NIEUSTRASZONY piętno w wielu rodzinach wojskowych. Niestety — mówiła dalej Barbara — Departament ds. Weteranów był przytłoczony skalą problemu. Nie nadążał z zaspokajaniem popytu na usługi w dziedzinie zdrowia psy- chicznego, przez co zbyt wielu żołnierzy wraz z rodzinami pozostawało bez tak potrzebnych im zasobów. Ponadto, Barbara powiedziała mi, że sama prowadzi kilka rodzin na zasadzie pro bono oraz zdołała już przekonać część kolegów i koleżanek, aby robili to samo. Godzina terapii tygodniowo za darmo nie stanowi szczególnego obciążenia dla żadnego lekarza; większość lekarzy, z któ- rymi rozmawiała, przystała z radością na to, by odegrać choć drobną rolę w zakresie pomocy doświadczonym na linii frontu. „Oto mój pomysł” — powiedziała Barbara. „Chcę stworzyć ogólno- krajową sieć lekarzy i przedstawicieli zawodów pokrewnych, którzy zga- dzają się pracować pro bono godzinę w tygodniu. Jeżeli uda nam się na- kłonić do tego wystarczającą liczbę osób, to zdołamy wypełnić lukę, która obecnie występuje w zakresie świadczenia wojskowym i ich rodzi- nom usług w dziedzinie zdrowia psychicznego”. Siedziałam, chłonąc pomysł Barbary, po czym zasypałam ją pyta- niami o to, jak zamierza powołać do życia tę sieć, jakiego rodzaju wspar- cia potrzebuje oraz w jakim czasie powinno się to wszystko udać zrobić. Wreszcie zadałam najtrudniejsze pytanie: na jakiej podstawie ona, jako osoba samodzielnie prowadząca własny gabinet, bez doświadczenia w two- rzeniu jakichkolwiek organizacji, uważa, że zdoła to wszystko uruchomić. „Ponieważ potrzeba jest pilna, rodziny cierpią, a ja gorąco pragnę dostarczyć rozwiązanie tego problemu” — odpowiedziała bez wahania. Wielki Zakład Barbary polegał na tym, że będzie ona w stanie stwo- rzyć wystarczająco dużą sieć lekarzy i przedstawicieli innych pokrew- nych zawodów, wraz z liderami ze świata wojska, polityki i sektora pry- watnego, aby służyli swoją pomocą, oraz że jej hasło — Give an Hour, czyli „Podaruj godzinę” — poruszy tych ludzi, którzy pragną zmieniać świat na lepsze, choć mają ograniczone możliwości czasowe. Uwierzy- łam w wizję Barbary i wyszłam z gabinetu podekscytowana możliwością Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 31 udzielania wsparcia, podczas gdy ona będzie propagować pomysł. Wkrótce narodził się projekt Give an Hour1. W kolejnych latach, które minęły od mojej wizyty w gabinecie Barbary, tysiące osób w całym kraju odpowiedziały na jej apele. Prawie ćwierć miliona godzin zostało przeznaczonych dla potrzebujących w ramach sieci licencjonowanych specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego — jest to czas warty w branży terapeutycznej prawie 25 milionów dolarów — wszystkie za darmo. W 2012 roku czasopismo „Time” wymieniało Barbarę wśród 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie, a jej or- ganizacja otrzymała cztery gwiazdki, czyli najwyższą notę, od Charity Navigator, największej w Stanach Zjednoczonych organizacji oceniają- cych przedsięwzięcia charytatywne wykraczające ponad obowiązujące standardy. Barbara nie poprzestała na tym. Stała się znanym liderem w dzie- dzinie zdrowia psychicznego, inicjując wysiłki na rzecz redukowania zjawi- ska stygmatyzacji oraz angażując czołowych przedsiębiorców w propa- gowanie jej przesłania i dalsze rozbudowywanie ruchu. Jej działalność została przedstawiona w filmie dokumentalnym, który został nadany w stacji PBS pod koniec 2017 roku. Historia Barbary stanowi wymowne świadectwo tego, co jednostka jest w stanie robić, by zmieniać świat. Bez żadnego doświadczenia w bu- dowaniu organizacji, bez pomocy pracowników, bez dodatkowych fun- duszy i zaplecza, o których wiedziała, że są konieczne, Barbara zrobiła swój Wielki Zakład i wcieliła go w życie krok po kroku. Zaczynając do- kładnie w tym miejscu, w którym była — jako jedna psycholożka pra- cująca przez jedną godzinę tygodniowo pro bono — pokazała innym, że mogą robić to samo. Poprosiła tylko o minimalne zaangażowanie, a entu- zjastyczna reakcja stała się hołdem dla mądrości jej planu. W obliczu wyzwania polegającego na tym, by zacząć dokładnie w tym miejscu, w którym się jest, wszyscy otrzymują równe szanse. W większości przypadków opinia publiczna nie słyszy o Wielkich Zakła- dach, dopóki świat nie pozna rezultatów, potwierdzonych i spektakular- Poleć książkęKup książkę 32 BĄDŹ NIEUSTRASZONY nych. Gdybyśmy mogli się cofnąć do początku tego rodzaju przedsię- wzięć, wówczas bylibyśmy często zadziwieni prostotą pierwotnych po- mysłów. Powinno to być inspirujące dla wszystkich tych z nas, którzy pragną zmieniać świat na lepsze, ale czują, że na przeszkodzie stoją im brak doświadczenia lub zasobów. Dotyczy to również innowacji oraz wynalazków. W Stanach Zjed- noczonych wyobrażamy sobie, że innowatorami są samotnicy, którzy majsterkują w garażu i tam też doznają olśnienia. Może to i dobry ma- teriał na anegdotę, ale prawda jest taka, że przełomy bardzo rzadko tak wyglądają. Autorami licznych innowacji oraz wynalazków są najczęściej osoby, które zmagały się z rzeczywistymi frustracjami — i które doszły do momentu, kiedy stwierdziły: „Musi być na to inny sposób”. Wtedy też przystępowały do jego opracowywania. Weźmy jako przykład takie „nowomodne” pomysły, jak zmywarki, urządzenia zabezpieczające do- my przed włamaniami czy wycieraczki samochodowe — żaden z nich nie pochodził od samotnika z garażu. Mało tego, wszystkie te rzeczy zo- stały wymyślone przez kobiety. Wymowny przykład tego mechanizmu pochodzi sprzed ponad 100 lat, kiedy pewna odnosząca nieprzeciętne sukcesy bizneswoman zbu- dowała przedsiębiorstwo również na tym, że istniał pewien problem do- magający się rozwiązania. Ową bizneswoman była Madam C.J. Wal- ker2, córka niewolników, która miała odwagę i chęć, by spełnić swoje marzenie biznesowe oraz zmienić świat na lepsze pomimo skrajnie bole- snych doświadczeń w swoim życiu. Historia jej Wielkiego Zakładu jest tak zniewalająca, że firma LeBron James ujawniła plany wyprodukowania se- rialu o niej ze zdobywczynią Oscara, Octavią Spencer, w roli głównej. Możemy tylko domyślać się, jak wysoki był pułap wyzwania, które podjęła Walker w młodości. Urodziła się jako Sarah Breedlove w 1867 roku, tuż po wojnie secesyjnej, na plantacji w Luizjanie, gdzie jej rodzi- ce oraz całe rodzeństwo byli niewolnikami. Chociaż była wolna, to jednak w pierwszych latach życia doświadczyła wielu tragedii i zaznała licznych trudów. Zanim skończyła siedem lat, straciła oboje rodziców i została wysłana do siostry i jej męża w Missisipi, którzy zatrudnili ją jako pomoc Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 33 domową, mimo że miała zaledwie dziesięć lat. Wyszła za mąż w wieku czternastu lat, aby uwolnić się z opresyjnego domu. Zanim skończyła siedemnaście lat, została mamą. Owdowiała jako dwudziestolatka. Pra- cowała jako praczka za 1,5 dolara tygodniowo. Niewiele wskazywało na to, że jej życie odmieni się tak radykalnie. Nie dane jej było żyć w takim klimacie, jaki mamy dziś, w którym biznesowe marzenia często się speł- niają. Wydawało się, że biedna kobieta bez środków nie ma żadnych szans. Jak jednak sama później stwierdziła: „Start w moim przypadku był możliwy, bo sama go sobie umożliwiłam”. Jak w przypadku licznych Wielkich Zakładów źródłem pomysłu Breedlove stał się wysiłek na rzecz rozwiązania pewnego problemu oso- bistego: kobiecie wypadały włosy, a na rynku nie było żadnych pro- duktów, które mogłyby temu zaradzić. W tamtych czasach choroby skóry głowy i wynikające z nich łysienie były bardzo powszechne wśród czar- noskórych kobiet, w dużej mierze ze względu na substancje chemiczne używane do mycia i prania. Zamiast zaakceptować swój los, kobieta za- częła eksperymentować przy użyciu domowej roboty mikstur, wspiera- na radami swoich braci fryzjerów. Postanowiła, że będzie codziennie myła głowę płynem, który wymyśliła. Dzięki temu, że stosowała swoje nowe rozwiązanie dzień w dzień, włosy zaczęły odrastać, ona sama zaś zaczęła się rozglądać za sposobami, w jakie jedyny w swoim rodzaju płyn mógłby pomóc innym kobietom. Gdy Breedlove poślubiła dziennikarza Charlesa Josepha Walkera — i zaczęto ją rozpoznawać jako Madam C.J. Walker — wzięła swój produkt o nazwie Madam Walker’s Wonderful Hair Grower i w ra- mach Walker System zaczęła chodzić od drzwi do drzwi, by uczyć ko- biety, jak pielęgnować włosy i używać płynu. Wraz z mężem następnie ruszyła przez kraj, aby tworzyć nowe rynki zbytu dla rozrastającej się firmy. Z czasem jej działania stały się czymś więcej niż tylko sprzedawa- niem produktu. Poprzez szkolenie i zatrudnianie do pracy w sprzedaży dużej liczby czarnoskórych kobiet w całym kraju — co było niemałym osiągnięciem u progu XX wieku — udzieliła wsparcia i dała szanse na własne zarobki kobietom, które miały bardzo ograniczone możliwości. Poleć książkęKup książkę 34 BĄDŹ NIEUSTRASZONY Powołała do życia Madam C.J. Walker Hair Culturists Union, organi- zację, która pobierała miesięczną opłatę w wysokości 25 centów, by oferować różne rozwiązania biznesowe i edukacyjne, jak również ubez- pieczenie na życie i inne korzyści. Zachęcała tę sieć młodych przedsię- biorców do praktykowania filantropii w ich społecznościach, a na do- rocznej konwencji, gdzie wszyscy się spotykali razem, kierowała specjalne słowa uznania do tych, którzy wykazywali się największą hoj- nością w swoich rodzimych społecznościach. „Nie satysfakcjonuje mnie zarabianie pieniędzy dla samej siebie” — mawiała. „Staram się też da- wać zatrudnienie tysiącom kobiet mojej rasy”. Madam Walker żyła zaledwie 51 lat, a w ostatniej dekadzie swojego życia została popularną mówczynią motywacyjną, milionerką i filan- tropką. „Sama musiałam zbudować swoje życie i dać sobie szansę” — opowiadała słuchaczom. „Ale udało mi się! A więc nie siedźcie i nie cze- kajcie, aż możliwości was znajdą. Raczej wstańcie i sami je twórzcie”. Madam Walker zrobiła coś więcej niż stworzenie produktu. Powie- działaby zapewne, że jej Wielkim Zakładem było tworzenie możliwości dla innych ludzi. „Sama musiałam zbudować swoje życie i dać sobie szansę”. — Madam C.J. Walker Czasami rozpoczynanie w tym miejscu, w którym się jest, polega na tym, że posiada się podstawową wiedzę i doświadczenie, jak w przypad- ku Barbary Van Dahlen. W obecnej erze podziałów i rozłamów zdarza się jednak, że źródłami Wielkich Zakładów mogą być pomysły ludzi, którzy wypracowali swoje wynalazki, nie znając określonych pojęć czy nie posiadając stosownego doświadczenia. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku Brian Chesky i Joe Gebbia, świeżo upieczeni absolwenci Rhode Island School of Design, wyruszyli do San Francisco, gdzie pracowało wówczas bardzo wielu młodych profe- sjonalistów z tej samej co oni dziedziny sztuk pięknych3. Wkrótce jed- nak wysokie koszty utrzymania sprawiły, że mieli kłopoty z opłacaniem Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 35 czynszu. Musieli więc znaleźć jakiś sposób na dodatkowe dochody — i to szybko. Mniej więcej w tym samym czasie do Chesky’ego i Gebbii dotarły pogłoski, że w związku z dużą konferencją właśnie z dziedziny sztuk pięknych, która będzie się odbywała w mieście, nie ma już żadnych miejsc w miejscowych i okolicznych hotelach, przez co wielu uczestni- ków nie ma się gdzie zatrzymać. „A gdybyśmy tak — pomyśleli przyja- ciele — podnajęli część przestrzeni w naszym apartamencie?”. Stworzyli więc prostą stronę internetową, na której umieścili zdjęcia swojego lo- kum wraz z trzema dmuchanymi materacami, które kupili, by je „podna- jąć”. Potencjalnym gościom obiecali domowe śniadanie w cenie nocle- gu. Wkrótce zgłosiła się pierwsza chętna osoba — świeżo upieczony absolwent Arizona State University, zdeterminowany, by znaleźć noc- leg w przystępnej cenie. (Chesky i Gebbia liczyli 80 dolarów za mate- rac). Niedługo po tym dwóch kolejnych uczestników konferencji po- twierdziło swoją rezerwację. W ten sposób narodził się serwis Airbnb. Drobny sukces wspomnianego przedsięwzięcia zmotywował Briana Chesky’ego i Joego Gebbię do tego, by przemienić ulotny pomysł w kon- kretniejszy scenariusz. Zaczęli więc zabiegać o inwestorów, większość których zresztą uważała, że idea korzystania z domów obcych ludzi była szalona. Mało tego, moment również nie sprzyjał przyjaciołom. Nad- ciągający kryzys finansowy zmniejszał apetyty inwestorów na wspiera- nie niesprawdzonych pomysłów. Aby nie rezygnować z wysiłków, Chesky i Gebbia zdecydowali się na sprytny zabieg w śniadaniowej części oferty. Starając się znaleźć punkt zaczepienia w Denver, gdzie w 2008 roku odbywała się Democratic National Convention, zaczęli sprzedawać płatki śniadaniowe z nazwi- skami demokratów, aby dodatkowo nagłośnić konwencję oraz powięk- szyć związany z nią dochód — co później powtórzyli podczas Republi- can Convention w Saint Paul w stanie Minnesota. Płatki Obama O’s, jak również Cap’n McCain stały się hitem, dostarczając 30 000 dolarów tak potrzebnego dochodu. W styczniu 2009 roku serwis Airbnb został zakwalifikowany do konkursu dla start-upów organizowanego przez Y Combinator i stał się Poleć książkęKup książkę 36 BĄDŹ NIEUSTRASZONY przedmiotem inwestycji w wysokości 20 tysięcy dolarów ze strony Paula Grahama, współtwórcy Y Combinator. Graham nie był szczególnie za- chwycony pomysłem, aby ktoś płacił za możliwość przespania się na dmuchanym materacu na podłodze w mieszkaniu obcej osoby. Pod ko- niec pierwszej jego rozmowy z dwoma młodymi przedsiębiorcami Joe Gebbia dał mu pudełko płatków śniadaniowych Obama O’s. „Wow” — powiedział Graham. „Wy dwaj jesteście jak karaluchy. Niezniszczal- ni. Jeżeli jesteście w stanie przekonać ludzi, żeby płacili 40 dolarów za pudełko płatków, to pewnie też potraficie ich przekonać do spania na cudzych materacach dmuchanych”. Płatki przesądziły sprawę. Airbnb nie zatrudniał wielu pracowników ani nie wydawał dużych kwot na marketing czy reklamę. Chesky i Gebbia postawili więc sobie pytanie: jaka jest najmniejsza porcja czasu bądź wysiłku, jaką możemy przeznaczyć na ten eksperyment, aby sprawdzić, czy pomysł okaże się trafio- ny?. Nauczyli się, że należy zachować elastyczność oraz wypatrywać moż- liwości, aby utrzymywać się na powierzchni, aż sytuacja firmy się ustabili- zuje i wzmocni. „Jednym z moich najmocniejszych atutów było właśnie to, jak mało wiedziałem”. — Brian Chesky Proces rozwoju nie przebiegał bez problemów. Gdy wciela się w życie nową koncepcję, wówczas część ludzi zaczyna stawiać opór. W przy- padku Airbnb pojawił się intensywny lobbing ze strony branży hotelo- wej. Niektóre społeczności i bloki mieszkalne zabroniły właścicielom wynajmować ich przestrzeni serwisowi; ludzie obawiali się włamań ze strony przyjezdnych. Pomysł jednak chwycił, ponieważ proponował coś, czego poszukiwali podróżujący. Nie chodziło tu wyłącznie o cenę. Cho- dziło o poczucie przynależności do danego miejsca, o przebywanie tam, gdzie człowiek czuje się życzliwiej witany niż w sterylnym pokoju hote- lowym. Ponadto, Airbnb okazał się łatwym sposobem na dodatkowy zarobek dla właścicieli domów, którzy borykali się z wysokimi podat- Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 37 kami czy dysponowali pustymi pokojami. Obecnie firma działa w ponad 80 000 miast i 191 krajach. Każdego dnia ponad pół miliona ludzi prze- bywa w jednej z ponad trzech milionów lokalizacji oferowanych w serwisie. *** Widzisz więc, że każdy może zrobić swój Wielki Zakład i że podjęcie działań często zaczyna się od prostego pytania: „Dlaczego nie ja?”. Wy- obraź sobie studenta. (Być może sam nim jesteś, więc nie musisz sobie tego wyobrażać). Twoją codzienność wypełniają zajęcia na uczelni, różne obowiązki, rodzina, przyjaciele i znajomi. Co mogłoby Cię popchnąć do zainicjowania projektu, który miałby na celu położyć kres głodowi na kampusach? Właśnie to zrobiło dwoje studentów University of Cali- fornia in Los Angeles (UCLA) — Rachel Sumekh i Bryan Pezeshki4. Ich ogólnokrajowa organizacja non profit Swipe Out Hunger narodziła się w 2010 roku jako inicjatywa oddolna po tym, jak Bryan zauważył prośbę o darowanie żywności oraz zaczął pytać wśród znajomych: „Kto chce pomóc?”. Gdy Rachel odpowiedziała twierdząco, odkryła z zakło- potaniem, że jest jedna. W następną sobotę wraz z Bryanem spędzili pięć godzin, nosząc darowaną żywość po całym kampusie, aby ją rozpro- wadzić wśród studentów, którym brakowało pieniędzy na jedzenie. Problem, którym się zajęli, nie był nowy, ale z całą pewnością przez wiele lat nie doceniano jego skali. Ogólnie biorąc, nie przychodzi nam do głowy, że studenci mieszkający na kampusach mogą chodzić głodni, lecz z mojego osobistego doświadczenia wynika, że owo zjawisko istnieje. Chociaż sama w okresie studiów otrzymywałam wsparcie finansowe, nie pokrywało ono wydatków na jedzenie. Ponieważ większa część niewiel- kiej ilości pieniędzy, które zarabiałam, szła głównie na książki i na po- krycie innych kosztów, których nie pokrywały otrzymywane środki, często musiałam rezygnować z posiłków po prostu dlatego, że brakowało mi funduszy. Miałam szczęście, ponieważ bliska rodzina i przyjaciele, którzy mieszkali niedaleko, regularnie zapraszali mnie na obiady i często wy- puszczali od siebie z tym, co zostało z posiłku, abym miała na następny Poleć książkęKup książkę 38 BĄDŹ NIEUSTRASZONY dzień. (Czuję pewne wzruszenie, kiedy o tym myślę — jaką byłam szczę- ściarą, że miałam wokół siebie tak wiele osób, których hojność i życzliwa troska okazały się transformujące pod wieloma wielkimi i małymi względami). Obecnie jeden na siedmiu studentów uczących się w college’ach w całych Stanach Zjednoczonych jest uznawany za na tyle „niezabez- pieczonego pod względem żywności”, że odwiedza bank żywności; w nie- których stanach ta proporcja wynosi jeden na czterech. Właśnie w takich przypadkach interweniuje Swipe Out Hunger. Wysiłki Rachel i Bryana zaczęły się od podpisu, pudełek na wynos oraz słów zachęty kierowa- nych do innych studentów, aby gromadzili dodatkowe produkty spo- żywcze. Nie trzeba było jednak długo czekać, aby natknęli się na sprze- ciw ze strony kierownictwa stołówki, które poczuło się zagrożone przez działalność postrzeganą jako konkurencja. Jeden z kierowników posu- nął się nawet do tego, że porozrzucał pudełka przygotowane przez Rachel i krzyknął: „Do diabła, zabierzcie ten program z mojego kampusu!”. Stało się jasne, że Swipe Out Hunger potrzebuje innej drogi roz- woju. Wtedy to Rachel i Bryan skierowali swój wzrok na program wy- żywienia w swoim college’u. W wielu szkołach wyższych dość łatwo jest tym rodzicom, którzy nie mogą sobie pozwolić na taki program, zasilać co wrzesień pieniędzmi coś, co przypomina kartę bankomatową na je- dzenie, z której studenci mogą korzystać, kiedy chcą coś zjeść na tere- nie kampusu. Często się zdarza, że na koniec roku akademickiego na karcie zostają pewne środki, lecz większość szkół nie zezwala, by prze- szły one na następny rok. W przypadku większych uniwersytetów wartość niewykorzystanych środków może sięgać setek tysięcy dolarów. „A gdyby tak — pomyślała Rachel — studenci mogli przekazać niewykorzystane środki kolegom w po- trzebie?”. Pomysł był genialny — oraz bardzo prosty — i powinien był zostać szeroko rozpowszechniony. Tymczasem UCLA, w obliczu straty tak wysokiego dochodu, nie ułatwił wcielenia go w życie. Jak powiedziała później Rachel: „Czuliśmy się jak dzieci, które łamią zasady ustanowione przez dorosłych”. Twórcy Swipe Out Hunger jednak wytrwali i w 2012 Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 39 roku organizacja uzyskała takie poparcie, że jej wysiłki zostały docenio- ne przez Biały Dom, który jej liderów nazwał „bojownikami zmiany”. Prezydent Barack Obama osobiście pogratulował 15 studentom, którzy przyjechali z Kalifornii odebrać wyróżnienie. Po zakończeniu studiów zaangażowani studenci rozeszli się w swoje strony. Rachel zaangażowała się w pracę socjalną. Szybko jednak oka- zało się, że zespół Swipe Out Hunger, który zawsze tworzyli wolontariu- sze, potrzebuje pełnoetatowego szefa, który pokieruje rozwijającą się organizacją non profit. Zgłosiła się Rachel. „Jesteś za miła, żeby być li- derką” — powiedział jej pewien kolega. Rachel jednak nie przejęła się zbytnio tym komentarzem. Obecnie pod jej kierownictwem program objął już 30 kampusów w Stanach Zjednoczonych; bazuje na franczy- zie, która pozwala studentom-liderom doświadczać silnego poczucia odpowiedzialności za inicjatywę. Dzięki programowi do studentów w po- trzebie trafiło ponad 1,3 miliona posiłków. Ponadto, program obejmuje teraz sieć spiżarni (w tym jedną w UCLA), do których student może wejść i wziąć, co jest mu potrzebne, bez ryzyka stygmatyzacji. W czerwcu 2017 roku gubernator Kalifornii podpisał prawo, które miało na celu zachęcenie uniwersytetów w całym stanie, aby wdrożyły program; prze- znaczył 7,5 miliona dolarów na to, by „uwolnić kampusy od głodu”. Studenci często przysyłają Rachel listy z wyrazami wdzięczności. Pewna młoda kobieta powiedziała, że nie zapisałaby się na studia, gdy- by program nie był dostępny, bo — podobnie jak wielu innych stu- dentów — otrzymywała pewną pomoc finansową, ale nie miała środków na jedzenie. Rachel lubi mawiać, że koszt jednego posiłku jest mały, ale koszt dla społeczeństwa osoby, która rezygnuje ze studiów albo nie za- pisuje się na nie, jest ogromny. „Studenci college’ów muszą się borykać z wieloma formami braku bezpieczeństwa” — przypomina ludziom. „Jedzenie jednak nie powinno do nich należeć”. Podobnie jak Rachel Sumekh, tak i Shazi Visram, córka pakistań- skich i tanzańskich imigrantów, wpadła na pomysł marki zdrowej żyw- ności dla niemowląt i dzieci podczas studiów MBA w Columbia Univer- sity. Wtedy jeszcze nie była matką, ale poruszyła ją historią jednej ze Poleć książkęKup książkę 40 BĄDŹ NIEUSTRASZONY słuchaczek wspomnianych studiów — pracującej matki dwojga dzieci, która narzekała na brak wsparcia w zakresie żywienia małych dzieci. Sama nie miała czasu na gotowanie, marzyła więc o gotowych posiłkach ze zdrowych produktów. Shazi — która sama przyznaje, że ma bezgra- niczną pewność siebie — zachęcona przez rodziców, postanowiła zająć się wspomnianym problemem. Przeanalizowała rynek i wypytała przyja- ciół, którzy byli rodzicami. Z zaskoczeniem odkryła, że rynek żywności dla małych dzieci nie zmienia się od dziesiątków lat, mimo że populacja coraz bardziej się interesuje jedzeniem organicznym o zdrowych skład- nikach. Shazi postanowiła więc, że właśnie to będzie jej Wielki Zakład. Najtrudniejszym zadaniem okazało się pozyskanie inwestorów — wszak Shazi wciąż była studentką. Niemniej jednak dzięki początkowej inwestycji w wysokości 20 tysięcy dolarów dokonanej przez jej matkę młoda kobieta w 2006 roku zdołała uzbierać pół miliona dolarów na uruchomienie firmy produkującej żywność Happy Family. Po drodze pojawiały się pewne przestoje. Początkowo produkt miał postać mrożoną, ale Shazi zauważyła, że klienci supermarketów nie kupują żywności dla dzieci w dziale mrożonek. Dlatego też w 2009 roku zmieniła kurs i po- stawiła na woreczki, które można układać na półkach w dziale żywności dla dzieci. Od tego momentu produkt zaczął robić błyskawiczną karierę. Jest to oczywiście skrócona wersja historii Shazi. Za przytoczonymi faktami kryją się długie lata badań, testów i poszukiwania inwestorów. Ta młoda kobieta nie miała dużo pieniędzy ani koneksji rodzinnych, dlatego też poszukiwanie inwestorów stanowiło poważną część jej pracy w pierwszych latach działalności. Początkowo musiała sprzedawać swój pomysł przede wszystkim inwestorom mężczyznom — którzy nie byli najlepszymi odbiorcami oferty produktu przyjaznego matkom. Ostatecznie jednak Shazi znalazła rozwiązanie w nowej klasie inwestorów odpo- wiedzialnych społecznie — czyli związanych ze zjawiskiem, które omó- wimy na dalszych stronach tej książki. Tacy inwestorzy interesowali się nie tylko samym sukcesem firmy Shazi, ale także okazją do zrobienia czegoś dobrego na rzecz zdrowia dzieci. W 2013 roku Shazi sprzedała swoją firmę Danone, międzynarodowemu koncernowi z siedzibą w Paryżu, Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 41 wytwarzającemu produkty wspierające zdrowie. Pierwszym inwestorom środki włożone w firmę Shazi zwróciły się trzydziestokrotnie. Shazi pozo- staje dyrektorem generalnym, lecz także sama została inwestorem i wspie- ra inne firmy, którym zależy na krzewieniu dobra. Jej szersza misja pole- ga na tym, aby robić, co w jej mocy, w celu promocji zdrowia i dobrego samopoczucia niemowląt i dzieci. Pilność potrzeby wzrosła, kiedy sama Shazi została mamą. Kiedy u jej synka zdiagnozowano autyzm, ścieżki jej życia zawodowego i prywatnego się zbiegły. Obecnie misja Shazi jest szersza i obejmuje zdrowie całej rodziny, a w ofercie znajdują się pro- dukty dla starszych dzieci i kobiet ciężarnych. Perspektywa tej bizne- swoman jest prosta: przejawia ona zainteresowanie tylko tymi projek- tami, które pomogą zmienić świat na lepsze. I chociaż marka Happy Family przynosi ogromne zyski, Shazi mawia: „Dzieciaki są ważniejsze od zysków”. *** „Zacznij w miejscu, w którym się znajdujesz” może być mantrą każdego wizjonera. Ponadto, zawsze mi przypomina o pewnej lekcji, jaką wyniosłam od Jen, trenerki, z którą pracowałam pewnego lata, by poszerzyć grani- ce mojej kondycji fizycznej. Jen jest młoda i nieprzeciętnie sprawna. Wygrała wiele triatlonów — i zainspirowała mnie (jak również chyba zawstydziła) tamtego lata, kiedy współpracowałyśmy. Boksowałam i tre- nowałam na czarny pas w taekwondo, ale nigdy nie uczestniczyłam w żad- nym biegu ani nie biegałam po trasach górskich. Tamtego lata jednak zatrzymałam się na farmie w górach Wirginii, otoczonej bardzo pofalo- wanymi, wietrznymi drogami wiejskimi. Chciałam pod koniec lata być w stanie przebiec 5 kilometrów po tych drogach. Dla większości biega- czy 5 kilometrów to bułka z masłem, ja jednak nigdy nie uczestniczyłam w żadnym biegu ani nawet nie biegałam po wzgórzach. Pierwsza rada Jen brzmiała następująco: „Podziel trasę na kilka od- cinków. Patrz wyłącznie na kolejny kilometr, który masz przed sobą, bo je- śli będziesz wyglądała całych 5 kilometrów, to dojdziesz do wniosku: nie Poleć książkęKup książkę 42 BĄDŹ NIEUSTRASZONY uda mi się to nigdy. Zawsze jednak jesteś w stanie przebiec jeszcze jeden kilometr”. Miała rację. Ostatecznie ów kolejny kilometr przesuwał się do następnej skrzynki pocztowej, potem do następnego zakrętu — przy czym każdy dystans był trochę dłuższy od poprzedniego. Pod koniec lata, dzięki strategii biegania kawałkami po kilka minut, zdołałam prze- biec całe 5 kilometrów po wzgórzach. Podejście „kawałkowania” zawiera pewną mądrość, która przekłada się również na Wielkie Zakłady. Jak wszystko inne w życiu, tak i wielkie osiągnięcia zaczynają się od drobnych kroków: postaw ich wystarczają- co dużo, a zdołasz zrobić wielkie rzeczy. Dlatego też zachęcam Cię do przemyślenia, jak dzielić to, co „niemożliwe”, na mniejsze kawałki. Jest jeszcze jedna lekcja, której nauczyła mnie Jen i która także znaj- duje zastosowanie w przypadku każdego nieustraszonego wysiłku: pew- nego dnia podczas treningu doświadczyłam naprawdę ciężkich chwil. Zauważyłam, że w niektóre dni odnosiłam wrażenie, iż mogłabym latać, a w inne każdy krok przypominał walkę. „Ja też tak mam, nawet po zwycięstwach w triatlonach” — powiedziała Jen. „Niektóre dni są cięż- kie, niektóre dni są lekkie. Ty jednak musisz dalej robić swoje”. Po- traktowałam te słowa jako wyznanie w szerszym kontekście swojego życia: w niektóre dni jest po prostu trudniej pracować nad obranym zada- niem, kopać głębiej, aby znaleźć zasoby wewnętrzne, oraz dążyć do za- mierzonego celu. Kluczowe pozostaje więc przypominanie sobie, że ju- tro prawdopodobnie będzie łatwiej. Często myślę o tym, że Wielki Zakład, który zmienia świat, może się zacząć jako Wielki Zakład w czyimś życiu prywatnym. Obserwując moją matkę, jak walczyła o to, by zapewnić byt naszej rodzinie, rozumiałam już w młodym wieku, jak wielkie to wyzwanie. W niektóre dni widzia- łam mamę przez godzinę, kiedy wróciłam ze szkoły, a zanim mama wy- szła na nocną zmianę. Dlatego też na wczesnym etapie swojego życia zrobiłam Wielki Zakład, aby zapewnić sobie wystarczające bezpieczeń- stwo finansowe i dzięki niemu również pewną elastyczność zawodową, kiedy sama założę rodzinę. Ponieważ wszystkie moje decyzje były pod- Poleć książkęKup książkę ZACZNIJ W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ 43 porządkowane tej głównej idei, nie było mi trudno prosić o podwyżki, wszak realizowałam pewną misję. Również jako młoda osoba postanowiłam wykorzystywać swój czas i talenty do wpierania innych ludzi, ponieważ fakt bycia dzieckiem na stypendium w szkole prywatnej otworzył mi oczy na to, jak bardzo mo- gą się różnić szanse otrzymywane przez nas w życiu. Początkowo wy- obrażałam sobie, że będę pracowała jako prawniczka w sektorze pu- blicznym. Co ciekawe jednak, kręta droga życia doprowadziła mnie do branży technologicznej w sektorze prywatnym, gdzie miałam przywilej pomagać milionom ludzi w przechodzeniu przez cyfrową rewolucję oraz początki internetu. To z kolei dało mi zasoby do zbudowania fundacji, która obecnie inwestuje w ludzi i pomysły mogące zmienić świat. Nie jestem pewna, czy zaryzykowałabym opuszczenie sektora publicznego na rzecz prywatnego, gdybym nie miała wewnętrznego przekonania, że pozostanę skoncentrowana na moim wielkim celu pomagania innym ludziom bez względu na okoliczności. Czy i Ty masz swój Wielki Zakład albo wielką ideę, która płonie w Twoim wnętrzu? Jak by to wyglądało, gdybyś zaczął dokładnie w miej- scu, w którym się znajdujesz, i pchnął własny Wielki Zakład naprzód? Każda z historii przywołanych w tym rozdziale pokazuje, że zrobienie Wielkiego Zakładu nie wymaga dużego budżetu, specjalistycznej wiedzy czy wsparcia dużej firmy bądź organizacji. Wymaga jednak zdolności do ocenienia, czym dysponujesz w tej chwili, co możesz wykorzystać w bieżącej sytuacji, aby realizować swój pomysł. Zacznij właśnie tutaj. Poleć książkęKup książkę 44 BĄDŹ NIEUSTRASZONY 1 Jean Case, Fearless Spotlight: Barbara Van Dahlen, https://casefoundation.org/blog/be-fearless-spotlight-q-a-with-barbara-van-dahlen-ph-d-founder-and-president-of-give-an-hour/, 30 marca 2016 r.; por. też: www.giveanhour.org. 2 A’Lelia Bundles, On Her Own Ground: The Life and Times of Madam C.J. Walker, Scribner, 2001; por. też: madamcjwalker.com. 3 How I Built This: Joe Gebbia, NPR, 17 października 2016 r.; Leigh Gallagher, The Education of Airbnb’s Brian Chesky, „Fortune”, 26 czerwca 2015 r.; Catherine Clifford, How the Cofounder of Airbnb Went from $25,000 in Credit Card Debt to Running His $30 Billion Company, CNBC, 30 czerwca 2017 r. 4 The Swipe Out Hunger Founder Is the Robin Hood of College Meal Plans, „LA Weekly”, 3 maja 2017 r.; Katie Lobosco, She’s on a Mission to Make America’s Colleges Hunger-Free, CNN Money, 12 czerwca 2017 r. Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bądź nieustraszony. 5 życiowych zasad dokonywania przełomów i osiągania celów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: