Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00198 011963 7452404 na godz. na dobę w sumie
Bajki mojego dzieciństwa - ebook/pdf
Bajki mojego dzieciństwa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 241
Wydawca: SBM Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7845-608-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zapraszamy do magicznej krainy, w której zatrzymał się czas – krainy literatury dziecięcej. Zebrane w książce uniwersalne, ponadczasowe teksty od dziesięcioleci towarzyszą dorastaniu kolejnych pokoleń. Znajdziesz tu: klasyczne wiersze, najpiękniejsze baśnie, a także znane legendy.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Bajki mojego dzieciństwa Bajki mojego dzieciństwa wiersze Baśnie legendy 4 wiersze Julian Tuwim Maria Konopnicka aleksander Fredro ignacy Krasicki stanisław Jachowicz władysław Bełza adam Mickiewicz 5 Julian Tuwim Lokomotywa Stoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa – Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch – jak gorąco! Uch – jak gorąco! Puff – jak gorąco! Uff – jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. Wagony do niej podoczepiali Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali, I pełno ludzi w każdym wagonie, A w jednym krowy, a w drugim konie, A w trzecim siedzą same grubasy, Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy. 6 A czwarty wagon pełen bananów, A w piątym stoi sześć fortepianów, W szóstym armata, o! jaka wielka! Pod każdym kołem żelazna belka! W siódmym dębowe stoły i szafy, W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, W dziewiątym – same tuczone świnie, W dziesiątym – kufry, paki i skrzynie, A tych wagonów jest ze czterdzieści, Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów I każdy zjadłby tysiąc kotletów, I każdy nie wiem jak się wytężał, To nie udźwigną – taki to ciężar! Nagle – gwizd! Nagle – świst! Para – buch! Koła – w ruch! 7 Najpierw powoli jak żółw ociężale Ruszyła maszyna po szynach ospale. Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi. A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to, Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, 8 Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha? Że pędzi, że wali, że bucha, buch–buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para, co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy I koła turkocą, i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!... 9 Julian Tuwim rzepka Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie, Chodził tę rzepkę oglądać co dzień, Wyrosła rzepka jędrna i krzepka, Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka! Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę, Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może! Zawołał dziadek na pomoc babcię: „Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!” I biedny dziadek z babcią niebogą Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, 10 Przyleciał wnuczek, babci się złapał, Poci się, stęka, aż się zasapał! Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Zawołał wnuczek szczeniaczka Mruczka, Przyleciał Mruczek i ciągnie wnuczka! Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! 11 Kicia za Mruczka, Na kurkę czyhał kotek w ukryciu, Zaszczekał Mruczek: „Pomóż nam, Kiciu!” Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Kurka za Kicię, Kicia za Mruczka, Więc woła Kicia kurkę z podwórka, Wnet przyleciała usłużna kurka. Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! 12 13 Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Gąska za kurkę, Kurka za Kicię, Kicia za Mruczka, Szła sobie gąska ścieżyną wąską, Krzyknęła kurka: „Chodź no tu, gąsko!” Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Leciał wysoko bocian–długonos, „Fruńże tu, boćku, do nas na pomoc!” Bociek za gąskę, Gąska za kurkę, 14 Kurka za Kicię, Kicia za Mruczka, Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, Dziadek za rzepkę, Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę! Pocą się, sapią, stękają srogo, Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą! Żabka za boćka, Bociek za gąskę, Gąska za kurkę, Kurka za Kicię, Kicia za Mruczka, Skakała drogą zielona żabka, Złapała boćka – rzadka to gratka! Mruczek za wnuczka, Wnuczek za babcię, Babcia za dziadka, 15 Dziadek za rzepkę, A na przyczepkę Kawka za żabkę, Bo na tę rzepkę Też miała chrapkę! Tak się zawzięli, Tak się nadęli, Że nagle rzepkę Trrrach!! wyciągnęli! Aż wstyd powiedzieć, Co było dalej! Wszyscy na siebie Poupadali: Rzepka na dziadka, Dziadek na babcię, Babcia na wnuczka, Wnuczek na Mruczka, Mruczek na Kicię, 16 Kicia na kurkę, Kurka na gąskę, Gąska na boćka, Bociek na żabkę, Żabka na kawkę I na ostatku Kawka na trawkę. 17 Julian Tuwim Słoń Trąbalski Był sobie słoń, wielki – jak słoń. Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski. Wszystko, co miał, było jak słoń! Lecz straszny był zapominalski. Słoniową miał głowę i nogi słoniowe, I kły z prawdziwej kości słoniowej, I trąbę, którą wspaniale kręcił, Wszystko słoniowe – oprócz pamięci. Zaprosił kolegów – słoni – na karty Na wpół do czwartej. Przychodzą – ryczą: „Dzień dobry, kolego!” Nikt nie odpowiada, Nie ma Trąbalskiego. Zapomniał! Wyszedł! 18 Miał przyjść do państwa Krokodylów Na filiżankę wody z Nilu: Zapomniał! Nie przyszedł! Ma on chłopczyka i dziewczynkę, Miłego słonika i śliczną słoninkę. Bardzo kocha te swoje słonięta, Ale ich imion nie pamięta. Synek nazywa się Biały Ząbek, A ojciec woła: „Trąbek! Bombek!” Córeczce na imię po prostu Kachna, A ojciec woła: „Grubachna! Wielgachna!” Nawet gdy własne imię wymawia, Gdy się na przykład komuś przedstawia, Często się myli Tomasz Trąbalski I mówi: „Jestem Tobiasz Bimbalski”. Żonę ma taką, jakby sześć żon miał! (Imię jej: Bania, ale zapomniał). 19 No i ta żona kiedyś powiada: „Idź do doktora, niechaj cię zbada, Niech cię wyleczy na stare lata!” Więc zaraz poszedł – do adwokata. Potem do szewca i do rejenta. I wszędzie mówi, że nie pamięta! „Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem, Może kto z panów wie, czego chciałem?” Błąka się, krąży, jest coraz później, Aż do kowala trafił, do kuźni. Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał, Przypomniał sobie to, co zapomniał! Kowal go zbadał, miechem podmuchał, Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha, Potem opukał młotem kowalskim I mówi: „Wiem już, panie Trąbalski! Co dzień na głowę wody kubełek oraz na trąbie zrobić supełek”. 20 I chlust go wodą! Sekundę trwało I w supeł związał trąbę wspaniałą! Pędem poleciał Tomasz do domu. Żona w krzyk: „Co to?” – „Nie mów nikomu! To dla pamięci!” – „O czym?” – „No... chciałem...” – „Co chciałeś?” – „Nie wiem! Już zapomniałem!” 21 Maria Konopnicka Stefek Burczymucha O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha, – Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź... to dostoję! Wilki?... Ja ich całą zgraję Pozabijam i pokraję! Te hieny, te lamparty To są dla mnie czyste żarty! A pantery i tygrysy Na sztyk wezmę u swej spisy! Lew!... Cóż lew jest?! – Kociak duży! Naczytałem się podróży! I znam tego jegomości, Co zły tylko, kiedy pości. Szakal, wilk?... Straszna nowina! To jest tylko większa psina!... 22 23
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bajki mojego dzieciństwa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: