Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00555 010944 7499538 na godz. na dobę w sumie
Bajki uzdrawiajki. Bajkoterapia dla dzieci z chorobą nowotworową - ebook/pdf
Bajki uzdrawiajki. Bajkoterapia dla dzieci z chorobą nowotworową - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wymownia Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3944-4412-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> bajki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Bajki uzdrawiajki” to pełne ciepła, niosące ukojenie bajki skierowane przede wszystkim do dzieci walczących o zdrowie, zmagających się z ciężarem choroby nowotworowej. Bajki oczywiście mogą być czytane również dzieciom zdrowym. Nauczą one wówczas najmłodszych empatii i zrozumienia dla rówieśników potrzebujących pomocy.

Osobom dorosłym często bardzo trudno jest nieść pociechę tym małym istotom, które doświadczają cierpienia, słabości, strachu, osamotnienia. Z wieloma trudnymi emocjami mierzyć się muszą również rodzice i opiekunowie i właśnie dlatego potrzebują oni wsparcia w przeprowadzaniu dzieci przez trudny proces dochodzenia do zdrowia. Pomoc taką nieść mogą najmłodszym bajki przedstawiające bohaterów doświadczających tego samego, co one. Barwnie przedstawione przez Justynę Piecyk postaci mierzą się ze strachem przed szpitalem, niezrozumieniem tego, co dzieje się z ich organizmami, niechęcią do trudnego i wycieńczającego leczenia, osamotnieniem w trakcie długich dni spędzonych z dala od rodzin – w szpitalnych łóżkach. Małe, odmalowane przez autorkę nie tylko słowem, ale także pędzlem istotki pamiętają doskonale dzień, w którym świat ich i ich bliskich niemalże się zawalił, gdy dowiedziały się o chorobie, której nie rozumiały. Podobnie, jak pacjenci oddziałów dziecięcych usłyszały one słowo chemioterapia, które niczego im nie wyjaśniało, czekały na przeszczep szpiku i obserwowały niepokojące zmiany zachodzące w ich wyglądzie i samopoczuciu. Bajki w sposób łagodny oswajają dziecko z trudną dla niego sytuacją i budują silną wiarę w to, iż walka o zdrowie zakończy się sukcesem. Dzięki bajkom dziecko zrozumie, że choroba, której doświadcza nie jest niczym nowym i że wiele dzieci przed nim zostało z niej wyleczonych. Bohaterowie Justyny Piecyk mimo smutku, lęku przed śmiercią, oddalenia od domu walczą i wierzą, że lekarze to dobrzy ludzie, którzy przywrócą im szczęśliwe życie. Tak też się dzieje. Warto nadmienić, że autorka opatrzyła bajki własnoręcznie wykonanymi ilustracjami, niezwykle barwnymi wizerunkami bohaterów, których najmłodsi pokochają i z którymi łatwo się utożsamią. Ebook ma formę pliku PDF, dzięki czemu przepiękne ilustracje dziecko oglądać może np. na tablecie czy smartfonie. Wizerunki najbardziej lubianych przez dziecko bohaterów można także wydrukować i powiesić w pokoju chorego po to, by bohater-przyjaciel swym uśmiechem przypominał mu, iż walkę z chorobą można wygrać.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

0 1 Spis treści Różyczka …………………………………………………… 3 Zebra i tęcza ………………………………………………… 5 Żyrafka ……………………………………………………… 7 Rybka Emo …………………………………………………. 11 Skrzydlaty królik …………………………………………… 15 Biedroneczka Klara ………………………………………… 17 Gacek …………………………………………...................... 20 Eryk ………………………………………………………… 22 2 Różyczka W pięknym ogrodzie, którego nazwy już nie pamiętam, z malutkiego ziarenka zaczęła wykluwać się niewielka roślinka. Skrapiana drobnymi kropelkami deszczu szybko pięła się ku słońcu, wyciągając swoją długą i giętką szyję. Po pewnym czasie miała już małe, drobne listeczki, a jej główka zamieniła się w słodki, różowy kwitnący pączek. Tak naprawdę nie wiedziała jeszcze jakiego będzie koloru i czekała z niecierpliwością typową dla młodych istot na moment, kiedy wreszcie się rozwinie i zamieni w piękny dojrzały kwiat. Miała zaledwie 7 miesięcy, co w życiu róży oznacza etap wczesnoszkolny, gdy zauważyła, że zaczyna różnić się od swoich rówieśniczek dookoła. Jej malutkie listki, zamiast się rozwijać, opadły ze smutkiem w dół i zaczynały więdnąć, buzia z lekko różowej zamieniała się w zupełnie białą, nawet kolce, które do tej pory chroniły ją przed insektami, stawały się jakby mniej ostre i kłujące. Różyczka nie wiedziała co się z nią dzieje, całe dnie czuła się bardzo słabo, słonko ją raziło i deszczyk nie cieszył jak dawniej. Nawet jej stary przyjaciel motyl nie przysiadał tak często na jej płatkach, bojąc się, że jest dla niej zbyt ciężki. 3 Pewnego dnia do ogrodu przyszedł młody ogrodnik. Różyczka wystraszyła się go bardzo - miał na sobie zielony fartuch, a z kieszeni wystawały mu duże nożyce ogrodowe, których strasznie się bała, przeczuwając, że wróżą coś złowieszczego. Ogrodnik pochylił się nad nią strapiony i powiedział: - Co my z Tobą zrobimy, bidulko - trzeba będzie cię wyciąć. „Tylko nie to!”- pomyślała z przerażeniem Różyczka - „ Na pewno coś da się jeszcze zrobić. Nie chcę tak młodo umierać!” Ogrodnik już wyjmował nożyce z kieszeni, gdy nagle tuż przed jego głową przefrunął wielobarwny motyl, przyjaciel róży, i zaczął gwałtownie machać swoimi drobnymi skrzydełkami. Zdjęty litością ogrodnik zawahał się przez chwilę. „Przecież byłaś najpiękniejsza w moim ogrodzie. Muszę Ci pomóc. Zaczekaj, muszę Ci się przyjrzeć” - pomyślał. Przez trzy dni oglądał ją dokładnie, biorąc w dłonie każdy listek i szukając przyczyn choroby. Bardzo długo nie mógł nic znaleźć, wszystko z pozoru wydawało się w porządku. Postanowił więc drążyć dalej. Rozkopał ziemię wokół róży i nagle... zauważył podziemne korytarze. „Kto mógł je wykopać?” - zastanawiał się ogrodnik. Sprawca jednak schował się głęboko pod ziemią i ani myślał wychodzić. Ogrodnik postanowił zaczaić się na niego w nocy. Dopiero po jakimś czasie, kiedy już miał zamiar zrezygnować z szukania przyczyn choroby róży, zauważył opuszczającego swoją kryjówkę szkodnika. Był to Podjadacz Pospolity – najgorszy z pasożytów, bardzo trudny do wytępienia i niezwykle podstępny, gdyż niszczył rośliny, podgryzając ich korzonki. Szczególnie lubił młodziutkie i słabe roślinki. Ale był i sposób na niego. Ogrodnik zakupił drogie preparaty i codziennie podawał je Różyczce powolutku, w małych ilościach, dlatego, że były one tak silne, że niszczyły też i Różyczkę. Robal, schowany w swej norce, zadowolony chrupał korzonki młodej roślinki, gdy nagle poczuł słodki sok spływający z sufitu. Zaciekawiony, zaczął go pić - najpierw małymi łyczkami, a potem coraz łapczywiej, bo trucizna podawana przez ogrodnika miała dla Podjadacza przepyszny smak. To łakomstwo zgubiło go. Nagle poczuł gorycz w ustach i zaczął pluć. Gorący sok palił go w gardło i szkodnik zechciał uciec od korytarza pełnego 4 soku jak najdalej. Zaczął nerwowo rozkopywać ziemię, wydostał się na powierzchnię i pobiegł przed siebie, biegł tak i biegł... i biegł..., aż stracił zupełnie siły i padł martwy. Różyczka tymczasem odetchnęła głęboko, a wraz z nią i ogrodnik. Była jeszcze bardzo słabiutka, ale już zaczęła się uśmiechać, jej korzonki pod ziemią szybko odrosły, a listki zaczęły się na nowo zielenić. Gdy po pewnym czasie przyleciał jej przyjaciel motylek, w ogóle jej nie poznał - taka była piękna. Najpiękniejsza w całym ogrodzie, a jej pączek miał najpiękniejszy różowy kolor, jaki widział w swoim życiu motyl. A motyl widział już wiele, ale o tym może opowiem wam innych razem... Zebra i tęcza Pewna malutka, rozbrykana Zebra obudziła się o świcie. Wyjrzała przez okno swojego pokoiku i na niebie zobaczyła piękną, wielobarwną tęczę. Zauroczona tym widokiem postanowiła odnaleźć jej początek i wdrapać się na sam jej szczyt. Oczywiście nie powiedziała nic rodzicom, bo pomyślała, że i tak zajęci swoimi sprawami nie zauważą jej nieobecności. Maleńkie kropelki deszczu migoczące wszystkimi kolorami doprowadziły ją aż do samego podnóża tęczy. Zeberka zaczęła swoją wspinaczkę i nawet nie obejrzała się za siebie. Nie zauważyła też swoich rodziców, którzy zaniepokojeni jej nieobecnością znaleźli małe ślady kopytek na ziemi i pobiegli za nią. Mama już dosięgała tęczy krzycząc: - Zejdź na dół córeczko! - gdy nagle brzeg tęczy zaczął podwijać się do góry. Zeberka odwróciła głowę i zobaczyła za sobą przepaść. Mogła już teraz tylko iść do przodu, bo cały tył tęczowej drogi zniknął za nią. Zaczęło brakować jej sił. Zauważyła też, że piękne, czarne pasy na jej skórze zaczynają opadać jeden po drugim. Stała się całkiem biała. Miała już dosyć, ale nie mogła się teraz zatrzymać, droga za nią ciągle się skracała.. Słońce było tak blisko, że zrobiło jej się niedobrze z gorąca. Nic już nie chroniło jej bladej skóry przed promieniami. 5 Nagle zaczął padać drobniutki deszczyk, jego delikatne kropelki spadały jedna po drugiej na Zeberkę. Bo musicie wiedzieć, że aby na niebie powstała tęcza, potrzebne są oprócz promieni słońca także i krople deszczu. Zeberka zaczęła powoli nabierać nowej mocy. Najpierw nie miała siły nawet się napić, ale krople spadające na jej skórę orzeźwiały ją i chłodziły. Zauważyła też zarysy pasów, które utraciła podczas wędrówki. 6
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bajki uzdrawiajki. Bajkoterapia dla dzieci z chorobą nowotworową
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: