Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00299 005040 14820002 na godz. na dobę w sumie
Bal Manekinów - ebook/pdf
Bal Manekinów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 116
Wydawca: Biblioteka Analiz Język publikacji: polski
ISBN: 83-89143-54-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Napisana po rosyjsku, na początku lat 30. XX wieku groteska Bruno Jasieńskiego została przetłumaczona m.in. na język angielski, niemiecki, francuski, fiński, holenderski, włoski i chiński, wystawiana była na scenach całego świata. Do Polski 'Bal Manekinów' trafił dopiero w 1957 roku, na fali Październikowej 'odwilży', opublikowany został w miesięczniku 'Dialog'. Niniejsza edycja oparta została na tłumaczeniu Anatola Sterna i jest pierwszym wydaniem tego utworu, jakie ukazuje się jako osobna publikacja książkowa.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

BAL MANEKINÓW Bruno Jasie(cid:276)ski BAL MANEKINÓW Redakcja i wstęp Piotr Kitrasiewicz Jirafa฀Roja Warszawa฀2006 © Copyright by Bruno Jasieński © Copyright by Jirafa Roja, 2006 Łamanie: Tatsu Zdjęcia na okładce: Angelo Gilardelli (str. 1), Anna Gołębiewska (str. 4) Druk: Sowa – Druk na życzenie, tel. (022) 431 81 40 www.sowadruk.pl ISBN 83-89143-54-2 Wydanie I Warszawa 2006 Spis฀treści Jasieński i jego teatr . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Bal manekinów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 Jasieński฀i฀jego฀teatr „Napisałem sztukę-groteskę wyszydzającą zachodnią socjalde- mokrację. Pobudziła mnie do tego nieobecność w naszym rewo- lucyjnym repertuarze spektakli wesołych, które dawałby widzo- wi proletariackiemu możliwość pośmiania się przez dwie godziny z jego wrogów zdrowym, beztroskim śmiechem, dającym rewolu- cyjny trening. Postanowiłem podjąć próbę stworzenia rewolucyj- nej farsy”. Tak napisał w swoim wspomnieniu-życiorysie, na początku lat trzy- dziestych, Bruno Jasieński o sztuce scenicznej „Bal manekinów” opublikowanej w Moskwie przez Państwowe Wydawnictwo Lite- ratury Artystycznej w 1931 roku z przedmową Anatolija Łunaczar- skiego, krytyka i pisarza, jednego z najważniejszych decydentów w polityce kulturalnej ówczesnego Związku Radzieckiego. Jak wynika z powyższego cytatu, utwór zaplanowany został jako komedia, co nie było niczym zaskakującym w pisarstwie Jasieńskie- go, który już w swojej wcześniejszej twórczości ujawniał elementy satyryczno-groteskowego komizmu (chociażby w głośnej powieści „Palę Paryż” czy noweli „Nogi Izoldy Morgan”) i będzie powracać do niego także w niektórych późniejszych dziełach (np. w opowia- daniu „Nos”). „Bal manekinów” zaczął pisać u schyłku lat dwudziestych pod- czas pobytu w Paryżu. Prawdopodobnie utwór powstał w języku polskim i dopiero po jego ukończeniu pisarz przełożył go na rosyj- ski. Kolejne swoje dzieła – na przykład powieści „Człowiek zmie- nia skórę” i „Zmowa obojętnych” – pisał już od początku po ro- syjsku. 7 Na scenach Europy „Bal manekinów” wzbudził zainteresowanie, a jego rozgłos wykro- czył poza granice ZSRR. Nie wszystkim jednak przypadł do gustu w państwie sowieckim. Połączenie konwencji farsy z groteskową fan- tastyką raziło gusta co bardziej „prawomyślnych” krytyków zapatrzo- nych w pierwsze jaskółki nadciągającego niczym złowroga chmura realizmu socjalistycznego. Niektórzy recenzenci zarzucali autorowi takie czy inne potknięcia artystyczne oraz ideologiczne, ale były to ataki niezbyt śmiałe. Przedmowa Łunaczarskiego robiła swoje, była tarczą ochronną sugerującą, że autor znajduje się pod ochroną władz. Przytoczmy fragmenty tego „Predisłowia” (w tłumaczeniu Grze- gorza Lasoty): „Bruno Jasieński nie obawia się wprawiać w ruch najbardziej współczesnych chwytów artystycznych. (…) Należy mieć odpowied- nio dużo wewnętrznej wolności, by uznać te wszystkie fantastyczne niezwykłości, tak jak Grecy przyjmowali podobną pstrą maskaradę w sztukach swego Arystofanesa… Raz uznając lustro fantastyki ustawione przez autora, zrozumie- cie, jak odbija się w nim „burżuazyjno-socjalistyczny” świat, celnie trafiony wesołą pierzastą strzałą wypuszczoną przez Brunona Jasień- skiego i nazwaną przezeń „Balem manekinów”. Taki stan pozornego bezpieczeństwa nie trwał jednak długo. Już w 1933 roku Łunaczarski został odsunięty przez Stalina na „boczny tor” i wkrótce zmarł w tajemniczych okolicznościach. Mocno i bez- kompromisowo sformułowane zostały odgórne zalecenia na temat tego o czym i w jaki sposób mają pisać ludzie pióra. Fantastyka, do- puszczalna i odnosząca sukcesy w poprzedniej dekadzie (np. sztuki- buffo Majakowskiego czy powieści Aleksego Tołstoja), teraz stała się niebezpiecznym reliktem przeszłości, zapatrzeniem w obce, czyli im- perialistyczne, wzorce. Wznowienie utworu w 1936 roku – tym razem na łamach „Mieżdunarodnoj Litieratury”, gdzie obok tekstu rosyjskie- go „Balu manekinów”, były także tłumaczenia na angielski, niemiec- ki, francuski i chiński, spotka się z bardziej „konkretnymi” zarzutami, mówiącymi – przykładowo – o burżuazyjnym punkcie widzenia pisa- 8 rza, co w ówczesnych warunkach brzmiało co najmniej niepokojąco. Ale był to już początek zaplanowanej kampanii przeciwko Jasieńskie- mu, który w 1938 roku trafi za kratki jako „polski szpieg”. Do światowej prapremiery „Balu manekinów” w ZSRR nie doszło, chociaż zainteresowanie tekstem wykazywał wielki reżyser Wsiewo- łod Meyerhold. Podobno na przeszkodzie stanęły względy techniczne. Zresztą niedoszłego inscenizatora sztuki Jasieńskiego spotkał ten sam los co autora: obaj zostali zamordowani u schyłku lat trzydziestych. Po raz pierwszy „Bal manekinów” dostąpił próby sceny w 1934 roku w Pradze. Czeską wersję dramatu przygotował Emil Burian, dyrek- tor i główny reżyser awangardowego teatru „D 34 („D” czyli „Di- vadlo”). Po spektaklu tym na wiele lat zapadła cisza, chociaż Anatol Stern w wydanej w 1969 roku monografii o Jasieńskim wspomina o inscenizacji japońskiej, nie podając jednak żadnych bliższych da- nych. Dopiero w 1958 roku utwór pojawił się w tłumaczeniu słowac- kim na scenie w Bratysławie. Jego międzynarodowa kariera datuje się od lat siedemdziesiątych, kiedy to zaczęły pojawiać się tłumaczenia na języki europejskie (fiński, niemiecki, francuski, holenderski, wło- ski) i następujące po nich inscenizacje. „Bal manekinów” został wy- stawiony w Helsinkach (1975), Paryżu (1976), Wiedniu i Monachium (1977), Amsterdamie (1978), Salerno (1977), Formii (1984). Nie była to jednak kariera przez duże „K”, gdyż po dzieło Jasieńskiego sięga- ły najczęściej sceny podrzędne, offowe (jak Atelier di Formia) lub studenckie (amsterdamski zespół teatralny CREA). Żadna z tych in- scenizacji nie stała się wydarzeniem artystycznym na większą ska- lę, mogącym równać się z sukcesami międzynarodowymi innych naszych dramaturgów, takich jak: Sławomir Mrożek, Tadeusz Róże- wicz czy Janusz Głowacki. W latach trzydziestych „Bal manekinów” mógł rzeczywiście podbić teatry świata: był dziełem awangardowym, w którym fantastyka służyła zbudowaniu obrazu określonego konflik- tu społecznego, kontestowanego wówczas w wielu krajach zachod- nich. Po sukcesie powieści „Palę Paryż” miałby Jasieński duże szanse na międzynarodowy rezonans także swoją komedią. Jej inscenizacja w cieszącym się światowym uznaniem Teatrze im. Meyerholda (Mey- erhold żył jeszcze kiedy na cześć wybitnego inscenizatora nazwano 9 jego imieniem kierowaną przez niego placówkę, aby po kilku latach teatr rozwiązać a jego samego rozstrzelać), mogłaby utorować sztuce drogę do najlepszych scen Europy. Nie nastąpiło to jednak. Organizator i reżyser „Bal manekinów” nie był jedyną przygodą Jasieńskiego z dramatur- giczną formą literacką i w ogóle z teatrem. W latach I wojny świato- wej, spędzonych w Moskwie, uległ zauroczeniu sztuką Melpomeny. Bywał w teatrach (np. w słynnym MCHAT) i zachwycał się wysokim poziomem inscenizacji oraz ich niekonwencjonalnym charakterem. „W Rosji, gdzie Jasieński spędził czas wojny i rewolucji, jego naj- większą pasją, jak się okazuje, był teatr, a nie historia i polityka, któ- rych koła wciągnęły poetę znacznie później” – napisał Paweł Byrski w opublikowanym w Internecie w 2004 roku szkicu „Teatr Brunona Jasieńskiego”. „To wtedy Jasieński wyrobił sobie doskonały smak te- atralny i, jako szesnastolatek, przeżywał głęboko tę dziedzinę sztuki. W Moskwie oglądał przedstawienia Meyerholda, Wachtangowa, ulu- bionego Tairowa: wybitnych reżyserów nowatorów”. Po powrocie do kraju Jasieński założył w 1919 roku w rodzinnym Klimontowie teatr amatorski. Przedstawienia odbywały się w stylo- wym budynku dawnego klasztoru zamienionego na liceum ogólno- kształcące. Był szefem i reżyserem zespołu. Po teksty awangardowe jeszcze wówczas nie sięgał, inscenizacyjne szlify zdobywał realizując dzieła polskich klasyków. Pierwszym – była komedia Gabrieli Zapol- skiej „Ich czworo”, kolejnym – tragedia Stanisława Wyspiańskiego „Sędziowie”. Wystawił także „Wesele” tego ostatniego autora, dora- biając do dramatu krakowskiego mistrza własny prolog, w którym za- powiedział – niezgodny z duchem arcydzieła – zryw narodowy prze- ciwko społecznym ciemiężycielom. Wprowadził również do utworu nową postać Widma Głodu. Sam wyrecytował Prolog, a w roli Pana Młodego obsadził swojego brata, Jerzego. Postać Racheli zagrała sio- stra pisarza, zmarła wkrótce, Renia. Było to pierwsze działanie arty- styczne autora późniejszego „Balu manekinów”, a wówczas twórcy 10 futurystycznych wierszy, wprowadzające na płaszczyźnie teatralnej elementy krytyki społecznej i agitacji komunistycznej. Teatr prze- trwał do 1922 roku. Kolejna przygoda Jasieńskiego ze sceną nastą- pi w Paryżu, jeśli nie liczyć kilku jego artykułów poświęconych te- atrowi i sztuce aktorskiej zamieszczonych w polskiej prasie w latach dwudziestych. W stolicy Francji znalazł się Bruno w 1926 roku. Nad Sekwanę przyjechał razem z żoną w podróż poślubną, która przekształciła się w kilkuletni pobyt. W rok po przyjeździe, w jednej z ubogich, pary- skich dzielnic, przy ulicy St. Denise, założył teatr dla polskich emigran- tów, któremu nadał nazwę Nowa Scena Robotnicza. Wystawił na niej m.in. spektakl według wierszy Marii Konopnickiej noszący tytuł „A jak król poszedł na wojnę”, widowisko „Dwie godziny w Polsce niepodle- głej”, będące opartą na dokumentach udramatyzowaną wersją procesu kilku komunistów z lat dwudziestych, z wykorzystaniem fragmentów „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego oraz własny utwór – „Rzecz gro- madzką”, sceniczną adaptację poematu „Słowo o Jakubie Szeli”. Zobaczmy jak sam Jasieński wspominał tamten okres w 1931 roku, w swoim pseudo-życiorysie napisanym na żądanie partyjnych zwierzchników i opublikowanym jako przedmowa do wyboru jego „Stichów”: „W 1927 roku zorganizowałem w Paryżu teatr robotniczy wśród polskich emigrantów-robotników, który w ciężkiej epoce represji po- licyjnych winien był stać się przekaźnikiem idei rewolucyjnych i or- ganizatorem masy proletariackiej wyzyskiwanej we Francji. Masa ta, złożona z chłopów małorolnych i bezrolnych, których z Polski wy- gnał głód, była zdana na łaskę i niełaskę francuskiego kapitału. Oto dlaczego moim kolejnym przedsięwzięciem stała się praca nad sztu- ką o rewolucyjnej walce chłopstwa o ziemię, oparta na tych samych motywach, co i poemat o Jakubie Szeli. Sztuka ta, mimo donosów pol- skiej ambasady i prześladowań ze strony policji paryskiej, była wysta- wiana w dziesiątkach skupisk robotniczych paryskiego okręgu i miała szeroki oddźwięk. Nasilenie represji żądało od teatru robotniczego wyjątkowej wprost wynalazczości w obsługiwaniu kampanii politycznych. I tak, 11 dla przykładu, zakaz organizowania wieców przez robotników-cudzo- ziemców podyktował nam schemat sztuki-wiecu, gdzie prezydium sta- nowiła scena, rozmieszczeni zaś na widowni aktorzy, podając kwestie i nawołując widzów do wystąpień, stopniowo wciągali do uczestnic- twa całe audytorium, przekształcając spektakl w prawdziwy wiec” („Coś w rodzaju życiorysu”). Oprócz działalności teatralnej, a raczej teatralno-politycznej pra- cował nad „Palę Paryż”, a po ukończeniu tego słynnego utworu pro- zatorskiego, zabrał się za „Bal manekinów”. Wszystko wskazuje na to, że gdyby nie wypadki wynikające z rezonansu „Palę Paryż”, drukowanego na łamach komunistycznego dziennika „L’Humani- te” (pisarza dwukrotnie wydalono z Francji), także „Bal maneki- nów” ujrzałby światło dzienne na deskach Nowej Sceny Robot- niczej. Prawdopodobnie zresztą to nie tylko powieść wpłynęła na decyzję władz francuskich. Policja interesowała się Jasieńskim już wcześniej z okazji jego działalności teatralnej. Agitacyjny charakter przedstawień prezentowanych na Nowej Scenie Robotniczej niepo- koił służby państwowe, a Brunona zaczęto postrzegać jako uciążli- wego cudzoziemca. Manekiny mówią po polsku Do Polski „Bal manekinów” trafił dopiero w 1957 roku, na fali Paź- dziernikowej „odwilży”, po oficjalnym zrehabilitowaniu pisarza w ZSRR. W czerwcowym numerze miesięcznika „Dialog” ukazał się utwór Jasieńskiego w tłumaczeniu jego wieloletniego przyjaciela- futurysty, Anatola Sterna. Ale jeszcze zanim ta publikacja nastąpiła, tekst przekładu trafił do rąk młodego i ambitnego studenta ostatnie- go roku reżyserii, Jerzego Jarockiego, który uparł się, żeby właśnie „Bal manekinów” zrealizować na scenie jako swój spektakl dyplomo- wy. Jarocki chodził i jeździł od teatru do teatru, lecz żaden dyrektor nie chciał zgodzić się na jego propozycję. Pomógł mu dopiero Erwin Axer, który namówił kierownika katowickiej sceny, Józefa Wyszo- mirskiego, żeby dał szansę obiecującemu inscenizatorowi. I tak, Ja- 12 rocki wystawił „Bal manekinów” w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego. Spektakl stał się wydarzeniem i to nie tylko lokal- nym. Odbił się szerokim echem po całym kraju, a reżyser pokazał już w nim swój późniejszy, teatralny pazur. Jarocki sięgnął raz jesz- cze po dramat Jasieńskiego, tym razem dla potrzeb zagranicznego wi- dza. W 1976 roku zrealizował „Bal manekinów” na scenie w uralskim Czelabińsku, mieście „cieszącym się” wyjątkowo złą sławą z powodu trzech katastrof nuklearnych, jakie w nim nastąpiły na przestrzeni kil- ku dekad, z udziałem aktorów radzieckich. Być może wybór tej akurat sceny nie był przypadkowy. Skojarzenie manekinów z nieszczęsnymi, napromieniowanymi mieszkańcami, którym nie wolno było skarżyć się na swój los, jest aż nadto wymowne. Katowicka inscenizacja Jarockiego zapoczątkowała żywot „Balu manekinów” na polskich scenach. Reżyserzy nie sięgali jednak po ten utwór zbyt często, świadomi jego inscenizacyjnych i scenograficz- nych trudności. Ale ci nieliczni, którzy zdecydowali się na to arty- styczne wyzwanie, przedstawiali publiczności interesujące insceniza- cje. Najlepszą z nich okazała się sceniczna wersja „Balu manekinów” zaproponowana przez Janusza Warmińskiego w stołecznym Teatrze Ateneum w 1974 roku. Wystąpili w niej m.in.: Marian Kociniak, Ignacy Machowski, Krystyna Janda, Joanna Jędryka i Grażyna Barsz- czewska. W pięć lat później Warmiński przeniósł ten spektakl przed kamery Teatru Telewizji. Inscenizacja zebrała bardzo wysokie oceny krytyków, a telewizyjna wersja dzieła Jasieńskiego weszła do kanonu najwybitniejszych osiągnięć Teatru TV. W 1980 roku „Bal manekinów” wystawił Jacek Weksler we wro- cławskim Teatrze Współczesnym, a w 1989 utwór ten zaprezentował Grzegorz Warchoł w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackie- go. Nie sposób nie wspomnieć o musicalowej wersji komedii Jasień- skiego jaką przygotował Teatr Studyjny w Łodzi w 1983 roku. Re- żyserował Bogdan Michalik, a w spektaklu zadebiutowała Adrianna Biedrzyńska. Muzykę przygotował młody jeszcze wówczas aktor, wsławiony rolą w filmie muzycznym „Wielka majówka”, Zbigniew Zamachowski. Po latach Zamachowski zasłynie nie tylko jako aktor teatralny i filmowy, ale również kompozytor i autor tekstów. 13 W 1997 roku „Bal manekinów” trafił po raz pierwszy w sferę te- atralną publiczności anglojęzycznej. Nastąpiło to za sprawą Kazimie- rza Brauna, który przygotował inscenizację tego utworu we własnym tłumaczeniu w amerykańskim Buffalo, w stanie Nowy Jork. Intere- sująca była koncepcja przedstawienia. Braun zaprezentował ją w ra- mach jednego spektaklu na dwóch scenach: „The Drama Theater” i „The Black Box Theater”. W pierwszym teatrze przedstawił akcję rozgrywającą się w magazynie mody, a w drugim – na bankiecie. Wprowadziło to pewien zamęt, gdyż widzowie musieli w przerwie przejść z jednej placówki do drugiej, ale za to personel teatralny nie musiał zmieniać scenografii. Manewr ten niewątpliwie korespondo- wał z awangardowym duchem utworu, chociaż inscenizacja Brauna nie odniosła wielkiego sukcesu. Po „Bal manekinów” sięgało także radio, studenci szkół teatral- nych przygotowujący spektakle dyplomowe oraz zespoły amatorskie. Ostatnim znanym przedstawieniem jest skrócona, czterdziestominuto- wa, wersja utworu zaprezentowana przez Teatr Ruchu – Warsztat Eks- presji Twórczej z radzyńskiego Ośrodka Kultury, na VI Przeglądzie Teatrów Amatorskich SPOT w Warszawie w marcu 2005 roku. Niniejsza edycja „Balu manekinów”, którą oddajemy do rąk Czy- telnika, oparta została na tłumaczeniu Anatola Sterna i jest pierw- szym wydaniem tego utworu, jakie ukazuje się w osobnej publikacji książkowej. PIOTR KITRASIEWICZ 14 BAL MANEKINÓW OSOBY: Manekiny Lider Arnaux Deriguard Angelika Levasin Solange Delegaci Komisarz Policji Lokaje Akt฀I Salon jednego z pierwszorzędnych domów mody w Paryżu. Słychać przytłumione dźwięki jazzbandu: tango. Na scenie – tańczące pary męskich i damskich manekinów. Manekiny mają przeważnie standaryzowane głowy manekinów z wystaw, niektóre – drążki manekinów krawieckich. Chwilę trwa taniec. Potem muzyka milknie. Tańczące pary rozchodzą się po scenie, część znika w sąsiednich pokojach. Na proscenium spacerują, trzymając się pod rękę, Manekin Męski 1 i Manekin Damski 1. SCENA 1 MANEKIN DAMSKI 1 Cóż to za rozkosz poruszać się, krążyć w tańcu, upajać się ruchem. Czy można wymyślić większą mękę niż ta, gdy się zmusza kogoś, aby jak kamień trwał nieruchomo przez lata całe. Tylko ludzie zdolni są do takiego okrucieństwa. Doprawdy, dziwię się sobie, że nie oduczyłam się w ogóle przestawiać nogi. W ciągu tych dłu- gich miesięcy absolutnej nieruchomości, nieraz już wydawało mi się, że wrosłam na zawsze w podłogę, że nigdy już nie potrafię się 17 od niej oderwać. Za jedną taką noc, jak dzisiejsza, gotowa byłam oddać resztę swego życia. Poruszać się. Zmieniać miejsce w prze- strzeni! Czuć słodkie zmęczenie w stawach rąk i nóg! Zginać je, rozginać! Czyż może być większe szczęście? Nie, nie chcę myśleć o tym, że ta noc przejdzie i o świcie znów trzeba będzie się zmie- nić w nieruchomą kukłę. Na samą myśl o tym wydaje mi się, że oszaleję. [Chwyta partnera za rękę] Słuchaj, 42, powiedz mi, dla- czego właściwie nie mielibyśmy urządzać takich balów częściej? Dlaczego musimy czekać z tym aż do karnawału? Czy nie mogli- byśmy się tu zbierać co noc? MANEKIN MĘSKI 1 To niemożliwe. Przecież wiesz, że to może się odbywać tylko tu- taj. W sąsiedztwie urządzają raz do roku karnawałowy bal – i dzię- ki temu możemy i my korzystać z muzyki. MANEKIN DAMSKI 1 Czy nie można się obejść bez muzyki? MANEKIN MĘSKI 1 Można, oczywiście, ale gdzie? W naszym domu mody to niemoż- liwe. Nie wyobrażasz sobie nawet z jakim trudem udało mi się wymknąć. Przecież mój właściciel nie pozostawia nigdy pracow- ni bez nadzoru. Nie było jeszcze wypadku, żeby nie nocował tam któryś z rzemieślników. Trzeba upolować chwilkę, kiedy zaśnie, żeby się wyśliznąć. A gdyby się jeszcze sprowadziło taki tłum go- ści… Obudziłby się od razu. MANEKIN DAMSKI 1 No, wiesz, też mi przeszkoda – człowiek. Ostatecznie można go zabić. MANEKIN MĘSKI 1 A gdyby narobił przy tym hałasu? Przybiegłby ktoś z pomocą – i wtedy kryska. Ludzie zaczęliby się nas lękać. Przybiliby nas na 18 zawsze do podłogi. Jeśli chcemy zachować tę odrobinę wolności, która nam jeszcze pozostała, trzeba być aż do przesady ostrożnym. Gdzież mamy się zbierać? Pomyśl: wszędzie są nocni dozorcy. Nie tylko w mojej pracowni, ale i u Barciaya, i u Soulca, i u Alby, i u Esdera, i w damskich salonach mód – wszędzie. MANEKIN DAMSKI 1 To prawda, podczas karnawału pracuje się u nas nawet w nocy. Wykańczają suknie balowe dla klientek. Ani chwili nie jest się samą. W zeszłym roku nie udało mi się wydostać w ciągu całego karnawału. MANEKIN MĘSKI 1 Gdyby nie strajk w waszym atelier, to i w tym roku nie mogłabyś nawet marzyć o tym. Miałaś szczęście, że akurat personel zastraj- kował, a właściciel nie chciał ustąpić. U nas w zeszłym roku też zastrajkowano, ale było tyle terminowych zamówień, że patron zgodził się z miejsca podnieść płace, byle tylko nie rzucano robo- ty. No, i rozumiesz sama… MANEKIN DAMSKI 1 Więc znowu będziemy może na lata całe przykuci do podłogi. Po dzisiejszej nocy, kiedyśmy zakosztowali rozkoszy ruchu, będzie to jeszcze trudniej znieść… [Muzyka. Pary zaczynają krążyć] MANEKIN MĘSKI 1 Nie zatruwajmy sobie szczęścia tej nocy rozmyślaniami o jutrze. Trzeba korzystać z chwili. [Obejmuje partnerkę. Tańcząc oddala- ją się w głąb sceny] 19 SCENA 2 MANEKIN MĘSKI 2 [Rytmicznie posuwając się wzdłuż rampy z damskim Manekinem 2] No, więc jak? Jutro znowu tańczymy? Przecież wasza pracownia będzie z pewnością przez najbliższych parę nocy pusta. Kto wie, po ilu latach trafi się nam znowu taka okazja. MANEKIN DAMSKI 2 [Melancholijnie] Mówisz o latach?… Któż z nas ma przed sobą jeszcze całe lata życia? Moda zmienia się dziś tak szybko. Mówią, że płaskie fi- gury będą w przyszłym roku niemodne. Znów jest moda na piersi. Jeśli to prawda, to w przyszłym roku pójdziemy wszystkie na szmelc. MANEKIN MĘSKI 2 No, a co się stanie w takim razie z płaskimi kobietami? Przecież prawie wszystkie kobiety są teraz płaskie? Więc i one pójdą na szmelc? A czym się je zastąpi? Przecież ludzi nie majstruje się tak szybko jak nas. Wyjaśniał mi to kiedyś dokładnie rozmiar 42. MANEKIN DAMSKI 2 Cóż, prawdopodobnie i niektóre kobiety pójdą na szmelc. Sama sły- szałam, jak nasza właścicielka mówiła o tym jednej klientce z Ave- nue Kleber. Tylko, że z ludźmi odbywa się to widać jakoś inaczej, bo ta sama klientka nieraz jeszcze potem przyjeżdżała i zamawiała sobie nowe toalety. Tak, z pewnością wszystkich płaskich kobiet nie wyrzucą. Kobiety można przerabiać. MANEKIN MĘSKI 2 Przerabiać? MANEKIN DAMSKI 2 Mówią, że są nawet jakieś specjalne pracownie, gdzie je zupełnie na nowo przerabiają. Zależnie od mody, obstrugują je lub dorabia- 20 ją brakujące części. Widać to się opłaca. Nas nie przerabiają. Nie opłaca się. Nowy manekin kosztuje taniej. Wy, męskie manekiny, jesteście pod tym względem szczęśliwsze od nas – wasza moda zmienia się rzadziej, żyjecie dłużej. Dożyje pan z pewnością do następnego balu… MANEKIN MĘSKI 2 Cóż pani przeszkadza urządzić następny bal chociażby jutro? Trzeba korzystać z okazji. Za kilka dni strajk się skończy. MANEKIN DAMSKI 2 Obawiam się, że już się skończył. Słyszałam, jak właścicielka mówiła zarządzającej, że od jutra będzie pracował nowy personel. Ani jedna z dawnych krojczyń ma nie być przyjęta z powrotem do pracy. Wła- ścicielka mówiła, że nowe przychodzą tuzinami i błagają, aby im dano pracę. Od jutra będzie już pewnie znów wszystko po dawnemu. Zno- wu się zacznie wykańczanie toalet po nocach. Nie, w tym sezonie nie uda się już nic urządzić… [Tańcząc, para oddala się w głąb sceny] SCENA 3 Męski Manekin 3 wchodzi, trzymając pod pachą Męski Manekin z rękami, ale bez nóg, na samym kiju, we fraku. Stawia go pod ścianą. MANEKIN MĘSKI 4 [Zwracając się do wchodzącego] Jak się masz, 44? Cóż to się stało z 42? Zabrakło nóg, żeś go tak musiał przywlec pod pachą? MANEKIN MĘSKI 3 Żebyś wiedział, że zabrakło. Na całą pracownię mieliśmy trzy pary. Z rękoma jeszcze jakoś dało radę, chociaż też trzeba było 21 sztukować damskimi. [Pokazuje jedną ze swych rąk] A nóg dla niego zabrakło. MANEKIN MĘSKI 4 Zabrakło… MANEKIN MĘSKI 3 Biedaczysko, tak się szykował na dzisiejszy wieczór, tak się wy- sztafirował – i masz ci los. Został bez pedałów i rób co chcesz. Prosił, żeby go nie zostawiać samego, żeby go zabrać ze sobą. Mó- wi: chociaż w kąciku postoję, popatrzę, jak inni chodzą i tańczą. Żal mi się go zrobiło. Zwaliłem go sobie na plecy i przywlokłem tu. Niech sobie biedaczysko stoi i patrzy. Wiadomo, markotnie by mu było w pustej pracowni. Kto wie, może się tu przypadkiem znajdzie jakaś para zbytecznych nóg? MANEKIN MĘSKI 4 Ale, znajdzie! Ani marzyć. W naszej pracowni dobra połowa na- szych została w domu – nie miała na czym przyjść. A ile kłopotów było z rękami. Mówią, że w całym Paryżu nie ma męskich rąk. Wi- dać, ludzie coś przewąchali i pochowali. Zebrało się trochę damskich – u rękawiczniczek i manicurzystek. A o nogach lepiej nawet nie mó- wić: w magazynach konfekcyjnych są tylko damskie, do pończoch. Trochę męskich znalazło się u szewców, ale tyle, że na palcach po- liczyć. Ja sam musiałem wziąć damskie, bo inaczej w ogóle nie tra- fiłbym na bal. [Pokazuje nogi w damskich pantofelkach na wysokich obcasach] Godzinę się męczyłem, zanim je jakoś dopasowałem. MANEKIN MĘSKI 5 [Który dotąd się przysłuchiwał, wtrąca się do rozmowy] Nie wy- obrażacie sobie nawet panowie, ile kłopotów mieliśmy z organi- zacją dzisiejszego balu. Po prostu nóg nie czuję. Przecież nas, ma- nekinów z rękami i nogami, jest niewiele, z każdym rokiem coraz mniej. Z witryn eleganckich magazynów dawno już nas uprzątnię- to, trzymają jeszcze tylko w sklepach z taniochą. 22
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bal Manekinów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: