Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00680 011602 16987487 na godz. na dobę w sumie
Barbizon, listopad - ebook/pdf
Barbizon, listopad - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 17
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62041-29-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Janusz Przetacznik — urodzony i zamieszkały w Krakowie, z wykształcenia i zawodu prawnik. Zainteresowania: literatura, sztuka, muzyka, podróże. Wiersze pisuje od wielu lat, w większości tylko „do szuflady”. Tematyka tych wierszy jest różnorodna: religijna, patriotyczna, rodzinna, liryczna. Wcześniej autor stosował w swych wierszach różnorakie formy: od sonetu poprzez tzw. biały wiersz do prostych rymowanek, które mogłyby stanowić teksty piosenek. Niektóre z tych wierszy zostały opublikowane (najczęściej pod pseudonimem) w prasie, w kilku antologiach poezji, a także w niektórych internetowych witrynach literackich. W 2000 roku autor wydał w USA tomik, a właściwie swoją antologię, zatytułowaną „Dotykanie Ziemi” (Wydawnictwo Wici, Chicago, 2000), zawierający wybór jego wierszy z całego okresu ich powstawania. W kwietniu 2010 roku został wydany przez Goneta.net w formie e-booka tomik poezji pt. „Pozostało”. Wiersze tam zamieszczone dotykają dylematów religijnych, lirycznych oraz sprawy przemijania, nieubłaganego constance w istnieniu ludzkości. Autor zadaje pytania o człowieczeństwo, o miłość, nawiązuje dialog m.in. z takimi poetami, jak Rilke i Baudelaire poprzez odpowiedzi na ich strofy. Odnajduje również przyjemność z odkrywania dźwięków w ich słownych opisach. Jego teksty inspirowane są m.in. Rilkem, Baudelairem oraz Eliotem i Szekspirem. W niniejszym „Pozostało” to trafne sformułowania spostrzeżeń każdego z nas. Na pewno wielu odnajdzie na tych kartach opisy, do których przyzna się jako do swoich własnych. W przedmowie do „Pozostało” zapowiedziany został zbiorek prozy poetyckiej pt. „Barbizon, listopad”. „BARBIZON, listopad” — to wspomnienia z pobytu Autora we Francji w formie prozy poetyckiej. Na tych kilku stronicach pojawiły się emocje towarzyszące Autorowi podczas podróży do Francji i powrotu do rodzinnego Krakowa. Mocno czuć tu rozdarcie między przywiązaniem do ukochanego miasta, a miejscem pełnym wspomnień szczęścia osobistego. Tekst ma formę listu pisanego do ukochanej, w którym wspomina wszystko to, co najbardziej zapadło mu w pamięć z tej podróży do Barbizon, nawet kalekiego chłopca z peronu stacji metra Chatelet-les Halles. Autor łączy francuskie wspomnienia z szarością rodzinnego Krakowa, do którego wraca z miłością do swojego miejsca zamieszkania, ale też ze spokojem i pogodzeniem się z przemijaniem.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W Barbizon na Grandé Rue nie ma teraz tłumu turystów, nie ma malarzy przy sztalugach, jest sennie i blado-słonecznie, cicho. Jest listopad. Tylko kafejki wabi(cid:261) dziewi(cid:266)tnastowiecznie. Zim(cid:261) parysk(cid:261) tak deszczowo mglist(cid:261) suszyłem ustami twój mokry policzek w roz(cid:286)wietlonym scenami ekranowych rozsta(cid:276) ciepłym kinie. Potem w domu stawała(cid:286) si(cid:266) smutna i znowu nuciła(cid:286) Joe Dassin’a. I te nasze wypady wrze(cid:286)niowo-wrzosowe do głazów p(cid:266)czniej(cid:261)cych w Lesie Fontainebleau. Chowała(cid:286) si(cid:266) w ich szczelinach. a ja dr(cid:298)ałem nie mog(cid:261)c ci(cid:266) odnale(cid:296)ć. Potem po(cid:286)ród tych kamiennych stworów smakowali(cid:286)my nasze (cid:286)niadanie na trawie. A w drodze powrotnej zawsze Barbizon. I ta jedna nasza najdłu(cid:298)sza wyprawa do kraju, gdzie wszystko brzmi tak poetycznie; i potrawy i mostki w cesarskich ogrodach, gdzie w sło(cid:276)cu odurza zapach pni sekwoi nagrzanych i pagody i spowite opium zaułki starego Szanghaju. Z Tob(cid:261) w Pekinie Bram(cid:261) Niebia(cid:276)skiego Spokoju jak(cid:298)e podniecaj(cid:261)cego wejdziemy do Zakazanego Miasta pełnego purpurowych rozkoszy którymi b(cid:266)dziemy si(cid:266) sycić w Pawilonie Pełnej Harmonii W (cid:285)wi(cid:261)tyni Niebios pomodlimy si(cid:266) do u(cid:286)miechni(cid:266)tego Buddy o Dobry Urodzaj pieszczot Nie bój si(cid:266) przej(cid:286)ć Drog(cid:261) Duchów to dobre duchy zaprowadz(cid:261) nas do Pawilonu Firmamentu gdzie nad nami i w nas b(cid:266)dzie tylko Niebo 13 W Ogrodach Sou-Czou Ustawi(cid:266) ci(cid:266) na mostku Małej Lataj(cid:261)cej T(cid:266)czy by si(cid:266) przekonać czy sfruniesz powiewaj(cid:261)c wachlarzem do Sali Trzydziestu Sze(cid:286)ciu Par Mandarynowych Kaczek wabi(cid:261)cych Odległ(cid:261) Woni(cid:261) nieznanego Nie daj si(cid:266) zwabić ja czekam – Pokorny Zarz(cid:261)dca tutaj w altance której sami wymy(cid:286)limy imi(cid:266) O to wszystko chciałbym ci(cid:266) zapytać czy pami(cid:266)tasz? Ale ciebie nie ma. A ja? Czy ja wci(cid:261)(cid:298) jestem? * * * Moje miasto, gdzie złoty hejnał z koronowanej wie(cid:298)y ka(cid:298)e turystom zadzierać głowy. Miasto ze snów, miasto powrotów, miasto tak wielu niemo(cid:298)no(cid:286)ci, z których rodz(cid:261) si(cid:266) arcydzieła. Ka(cid:298)dy z zegarów na ko(cid:286)cielnych wie(cid:298)ach budzi mnie nocami o innej godzinie. Noce s(cid:261) długie, a sen nazbyt krótki, sen bez ciebie. I nie ma ju(cid:298) tej mojej bezsenno(cid:286)ci z tob(cid:261). Czas drzemie wyczekuj(cid:261)c pierwszych westchnie(cid:276) (cid:286)witu. Poprzez nie(cid:286)miałe ptasie zawołania przenika urwana melodia tr(cid:266)bacza... Otwieram okno na o(cid:286)cie(cid:298)... poranny chłód spływa po zaspanych policzkach, sło(cid:276)ce przegrywa bitw(cid:266) z ołowianym niebem, kwietniowy deszcz staccato gra na parapecie. Nadrzecznymi wałami, które tutaj zwiemy bulwarami, chodz(cid:266) pod r(cid:266)k(cid:266) z wiatrem wzdłu(cid:298) rzeki. Tam, w Pary(cid:298)u na bulwarach kolorowiej(cid:261) nasze ulubione kafejki. Choćby jak ta na Bulwarze Sebastopol. Dlaczego ju(cid:298) dzisiaj nie pami(cid:266)tam jej nazwy? Z oddali akordeon niósł paryski walczyk „J’ai deux amours...”2. A wieczorem na pobliskiej zwodniczej Saint Denis, przechadzaj(cid:261) si(cid:266) perły w(cid:286)ród (cid:286)miecia, wi(cid:266)c pocałunkami zakrywałem ci oczy. 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Barbizon, listopad
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: