Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00175 009794 11017989 na godz. na dobę w sumie
Baśnie - Grimm - ebook/pdf
Baśnie - Grimm - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 241
Wydawca: SBM Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7845-588-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Któż z nas nie czytał baśni o zagubionym w lesie Czerwonym Kapturku? Kto nie słyszał o śpiącej królewnie, na którą rzuciła zaklęcie zła wróżka? Kto wreszcie nie użalał się nad losem biednego Kopciuszka, źle traktowanego przez macochę i siostry? W baśniowy świat braci Grimm wpleciona jest prawda o świecie oraz wyraźna nauka moralna dla młodego czytelnika. Baśnie te wychowują i bawią kolejne pokolenia, ucząc, że dobro zawsze zwycięża. Zawarte w naszej książce piękne, kolorowe ilustracje oraz quiz z wiedzy o baśniach uatrakcyjnią lekturę. Zabierz swoje dziecko w świat magii i przygód!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

GRIMM BaÊnie Copyright © SBM Sp. z o.o., Warszawa 2012 © Copyright for the illustrations by SBM Sp. z o.o., Warszawa 2012 Tekst: Zespół redakcyjny Ilustracje: Agnieszka Drabik Redakcja: Elżbieta Wójcik Korekta: Natalia Kawałko Skład i przygotowanie do druku: Daniel Potęga Projekt okładki: Daniel Potęga Wydanie I Wydrukowano w Polsce Wydawnictwo SBM Sp. z o.o. ul. Sułkowskiego 2/2 01-602 Warszawa www.wydawnictwo-sbm.pl Wstęp Jakub i Wilhelm Grimm to jedni z najsłynniejszych autorów baśni. Ich utwory znane są dzieciom na całym świecie. Któż z nas nie czytał baśni o zagubionym w lesie Czerwonym Kapturku? W baśniach braci Grimm znajdziemy wiele negatyw- nych postaci: podstępnego wilka, złą macochę, szpetne wiedźmy czy złośliwego skrzata. I choć zarzuca się tym tekstom wiele okrucieństwa, to jednak zawsze zwycięża w nich dobro. Bohater, który postępuje szlachetnie, zosta- je wynagrodzony. Zło natomiast zostaje ukarane. W ten sposób baśnie przekazują prawdę o świecie, pozostawiając młodym czytelnikom jasną naukę moralną. W baśniowy świat bowiem wplecione są zwykłe problemy. Miłośnicy baśniowej magii również znajdą u braci Grimm swoje ulubione postaci i motywy: piękne księż- niczki o czystym sercu, walecznych królewiczów czy do- bre wróżki. Baśnie braci Grim były wielokrotnie wznawiane i tłu- maczone na wiele języków. Warto zatem przypomnieć sobie te najbardziej znane i poznać te nieznane. 3 Śpiąca królewna Dawno, dawno temu żyli sobie król i królowa, którzy byli bardzo nieszczęśliwi, ponieważ nie mieli dzie- ci. Pewnego dnia, kiedy królowa siedziała zadumana nad stawem w pałacowych ogrodach, żaba wskoczyła na mu- rek koło niej i powiedziała: – Twoje życzenie się spełni. Zanim upłynie rok, bę- dziesz miała śliczną córkę. Stało się dokładnie tak, jak oznajmiła żaba. Król i kró- lowa wkrótce doczekali się małej córeczki. Byli tak niewia- rygodnie szczęśliwi, że urządzili wielką ucztę. Zaprosili na nią krewnych i przyjaciół oraz dwanaście wróżek, które miały przygotować dla małej królewny wspaniałe dary z okazji jej urodzin. W królestwie mieszkało wprawdzie trzynaście wróżek, lecz para królewska obawiała się, że liczba trzynaście przyniesie córeczce pecha. Nie zaproszono więc trzynastej wróżki, która znana była ze swojej 4 5 nieuprzejmości. Wróżka bardzo się z tego powodu rozzłościła. W tym uroczystym dniu wszyscy goście zgromadzili się w wielkiej sali, pięknie przystrojonej różami. Dwanaście wróżek ustawiło się w kolejce, aby obdarować królewskie dziecko niezwykłymi, magicznymi prezentami. – Dam jej siłę – powiedziała jedna. – A ja obdaruję ją urodą – rzekła druga dobra wróżka. Inna z kolei podarowała maleństwu bogactwa, następ- na zdrowie i tak każda dawała królewnie wspaniałe pre- zenty. Dziewczynka otrzymywała takie podarki, jakich rodzice mogliby jej tylko życzyć. Kiedy jedenaście wróżek obdarowało już królewnę, a dwunasta właśnie do niej podchodziła, aby również ofiarować swój podarunek, nagle otworzyły się drzwi. Do sali wkroczyła trzynasta wróżka. Powiał silny wiatr, a w całym zamku pogasły świece. Jedynym pragnieniem rozgniewanej wróżki była zemsta. – W swoje piętnaste urodziny królewna skaleczy się w palec wrzecionem i umrze! – krzyknęła złowrogo i wyszła. W sali zapadła głucha cisza. Wtedy podeszła dwunasta wróżka, która jeszcze nie zdążyła wręczyć małej królewnie 6 swojego prezentu. Oznajmiła ona, że nie jest w stanie zdjąć klątwy, ale może trochę złagodzić jej skutki. – Córka króla nie umrze, lecz zaśnie na sto lat – oświad- czyła dwunasta wróżka. Król i królowa chcieli zapobiec spełnieniu się strasz- nej klątwy, toteż rozkazali zniszczyć wszystkie wrzeciona w królestwie. Mijały lata, a mała królewna wyrosła na piękną, mądrą i miłą dziewczynkę. Wszyscy ją kochali i szanowali. 7 Rankiem w dniu piętnastych urodzin królewna prze- bywała sama. Wędrowała sobie korytarzami z komnaty do komnaty, szukając zajęcia. „Jeszcze nigdy nie byłam w starej wieży” – pomyślała dziewczyna i postanowiła właśnie tam się udać. Szła wspaniałymi schodami, aż dotarła do wieży. Wdrapała się wąskimi, krętymi schodkami, by dotrzeć do dużych, ciężkich drzwi, w których zamku tkwił za- rdzewiały klucz. Zaciekawiona królewna powoli przekręciła klucz i drzwi otworzyły się ze zgrzytem, ukazując siedzącą w środku starą kobietę. – Witaj, dobra kobieto – rzekła królewna. – Co tutaj robisz? Nigdy wcześniej cię nie widziałam. – Przędę – odpowiedziała staruszka. – Podejdź tutaj, może spróbujesz? Każda kobieta powinna umieć prząść. To łatwe, zobaczysz. Gdy tylko królewna wzięła wrzeciono, skaleczyła się w palec i od razu zasnęła bardzo głęboko. W tej samej chwili wszyscy znajdujący się w zamku także zapadli w sen. To samo stało się z królem i królową, którzy właśnie wrócili do zamku, a także z dworzanami i służącymi. Nawet konie w stajniach i gołębie na dachach 8 9 pogrążyły się we śnie. Gęste jeżyny szybko porosły za- mek aż po czubek dachu, tak że nie był on widoczny dla innych ludzi. Historię o pięknej królewnie i uśpionym zamku opowiadano sobie w okolicy przez całe lata. Niejeden książę przybywał, aby znaleźć drogę ukrytą wśród ciernistych jeżyn, ale żadnemu się nie udało. Kol- czaste krzaki zdawały się bronić dostępu do zamku. Minęło prawie sto lat, kiedy przejeżdżający przez te ziemie królewicz usłyszał legendę o śpiącej królewnie. Niezniechęcony porażkami poprzedników postanowił spróbować szczęścia i dotrzeć do zamku. Gdy zbliżył się do gąszczu jeżyn, stało się coś nieoczekiwanego: ciernie zamieniły się w cudowne kwiaty i rozstąpiły się, by go przepuścić. Na dziedzińcu pięknego zamku zauważył śpiące konie, psy, a także rycerzy. Minął ich i wszedł do środka, gdzie znalazł uśpioną parę królewską, wciąż siedzącą na swo- ich tronach. Wszyscy wyglądali tak, jakby przed chwilą zasnęli. Królewicz długo przeszukiwał zamek. Zaglądał do każdego pomieszczenia. Dotarł wreszcie do starej wie- ży i  otworzył drzwi niedużej komnaty, w której spała królewna. Miała cudowne złociste włosy, zaróżowione 10 policzki i pełne czerwone usta. Wyglądała tak pięknie, że królewicz nie mógł się oprzeć pokusie i pocałował ją. Otworzyła wtedy swoje śliczne, błękitne oczy. W tej samej chwili oczy otworzyli też król i królowa, a także dworzanie i  służący oraz konie i gołębie. Cały zamek przebudził się, a radosne głosy rozbrzmiały po- nownie tak, jakby nic się nie stało. Królewicz i królewna zakochali się w sobie. Wkrót- ce odbyło się ich huczne wesele. I żyli razem długo i szczęśliwie. 11 Czerwony Kapturek Dawno, dawno temu, na skraju lasu w niewiel- kim domku mieszkała mała dziewczynka wraz ze swoją mamą i tatą drwalem. Była ona bardzo wesoła i uczyn- na, więc chętnie pomagała mamie. Wszyscy nazywali ją Czerwonym Kapturkiem, ponieważ dziewczynka cho- dziła w czerwonej pelerynce z kapturkiem, którą uszyła dla niej babcia. Dziewczynka często odwiedzała swoją ukochaną babcię. Babcia Czerwonego Kapturka miesz- kała sama w małej chatce po drugiej stronie lasu. Pewnego dnia mamusia powiedziała do swojej córeczki: – Może poszłabyś dzisiaj do babci na herbatkę? Nie czuje się ona dobrze, więc zaniosłabyś jej trochę domowe- go ciasta i butelkę soku. Twoja wizyta na pewno dobrze jej zrobi. Podając dziewczynce koszyk, mama powiedziała: – Pamiętaj moje dziecko, abyś nie zbaczała z drogi ani też nie rozmawiała z nikim obcym. 12 13 Czerwony Kapturek obiecał swojej mamusi, że będzie szedł prosto do domku babci. Mama zawiązała córeczce kapturek, pocałowała na pożegnanie i dziewczynka ru- szyła w drogę. Idąc przez las, Czerwony Kapturek spotkał wilka. – Dzień dobry, moja droga, dokąd idziesz? – zapytał wilk przymilnie. – Idę do mojej babci – odpowiedziała dziewczynka uprzejmie, nie domyślając się nawet złych zamiarów wilka. 14 – A co tam masz w tym koszyku? – dopytywał dalej podstępny wilk. – Ciasto i sok dla mojej chorej babci – odpowiedziała grzecznie dziewczynka. – A gdzie mieszka twoja babcia? – zapytał milutko wilk. Czerwony Kapturek wskazał przebiegłemu wilkowi drogę do domku babci. – A czy to prawda, że twoja babcia lubi kwiaty? Może nazbierałabyś trochę leśnych kwiatów dla swojej babci? – zaproponowało wilczysko. Dziewczynka stwierdziła, że to bardzo dobry pomysł. Żałowała, że sama nie pomyślała o kwiatkach dla babci. Ona tak lubiła kolorowe, pachnące leśne kwiaty. I kiedy Czerwony Kapturek zbierał kwiaty, wilk podążał wprost do domku jej babci. Najpierw dziewczynka zbierała kwia- ty tuż przy leśnej dróżce. Jednakże po chwili zobaczyła, że pod starym drzewem rosną o wiele ładniejsze, więc postanowiła zerwać kilka. Zajęło jej to dość dużo czasu, ale w pewnym momencie przypomniała sobie słowa ma- musi. Zmartwiła się, że nie dotrzymała obietnicy, zabrała więc koszyk i bukiecik kwiatów, po czym natychmiast wyruszyła w drogę. 15 Wilk, korzystając z okazji, że dziewczynka była bardzo zajęta, szybko dotarł do domku babci. – Ach! – powiedziało wilczysko do siebie. – Najpierw pożrę starą babcię i zdrzemnę się trochę. A na deser zosta- wię sobie tę małą. Zapowiada się smakowity obiad. Wilczysko delikatnie zapukało do drzwi domku babci. – Kto tam? – dobiegł słaby głos z wnętrza chatki. – To ja, babciu, twoja wnuczka. Przynoszę ci w ko- szyczku ciasto i butelkę soku – powiedział wilk cieniut- kim głosikiem. – Otwórz drzwi i wejdź do środka, kochanie – powie- działa staruszka. Wilka nie trzeba było zapraszać dwa razy. Wszedł do izby, rzucił się na biedną staruszkę i połknął ją jednym kłapnięciem pyska. Następnie zamknął drzwi, położył się w łóżku, nacią- gnął na siebie kołdrę i usnął w oczekiwaniu na przyjście Czerwonego Kapturka. Po jakimś czasie dziewczynka delikatnie zapukała do drzwi chatki. – Otwórz drzwi i wejdź do środka – powiedział wilk milutkim głosem. 16 17 – Mamusia przysyła ci domowe ciasto i sok do herbaty – rzekła dziewczynka, kiedy weszła do domku. A gdy zajrzała do sypialni, pomyślała, że babcia wygląda bardzo dziwnie. – Babciu, ale dlaczego masz taki dziwny głos i dlaczego leżysz w łóżku? – dopytywał Czerwony Kapturek. – Przeziębiłam się – odpowiedział wilk. – Podejdź tu- taj, moje dziecko, i usiądź przy mnie na łóżku – poprosiło zwierzę. Gdy Czerwony Kapturek podszedł do łóżka, zapytał: – Babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy? – Żebym cię mogła lepiej widzieć, moja droga – odpo- wiedział wilk. – A dlaczego masz takie wielkie uszy? – dopytywała dziewczynka. – Żebym cię mogła lepiej słyszeć, moja kochana. – A dlaczego masz takie wielkie zęby? – Żeby cię zjeść – ryknął wilk, wyskakując z łóżka. Przerażony Czerwony Kapturek dopiero teraz rozpo- znał wilka w czepku i koszuli babci. Odwrócił się czym prędzej i pobiegł w kierunku drzwi, wołając o pomoc. Wilk ruszył za dziewczynką, złapał czerwoną pelerynkę w paszczę i już miał ją pożreć, ale w tym właśnie momen- cie do domu wkroczył tatuś dziewczynki. 18 – Co tu się dzieje? – zawołał, kiedy zobaczył przerażo- nego Czerwonego Kapturka i goniącego go wilka. – Och, tatusiu, myślę, że wilk zjadł babcię – szlochała mała dziewczynka. Tata, nie zastanawiając się długo, wyciągnął nóż i prze- ciął brzuch wilka. Następnie wydobył z niego całą i zdro- wą babcię, ponieważ wilk połknął ją w całości. Potem zaszył wilkowi brzuch i kazał mu uciekać do lasu. Następnie wszyscy zasiedli do stołu i delektowali się pysznym ciastem i sokiem. Czerwony Kapturek obiecał, że już nigdy nie będzie rozmawiał z żadnym nieznajo- mym, nigdy nie zboczy z leśnej ścieżki i zawsze będzie przestrzegał słów mamusi. A złego wilka już nikt nigdy w tej okolicy nie spotkał. 19 Jaś i Małgosia Byli sobie kiedyś Jaś i Małgosia – braciszek i sio- strzyczka, którzy mieszkali z tatusiem i złą macochą nie- daleko lasu. Pewnego wieczoru, gdy Jaś i Małgosia byli już w łóżkach, usłyszeli, jak zła macocha mówi do ich ojca: – Musimy pozbyć się dzieci. W domu bieda, a one za małe, żeby nam pomagać przy pracy. Zostawimy je w lesie, będzie więcej jedzenia dla nas. – Co ty wygadujesz? – zapytał ojciec. – Wilki je pożrą! W lesie jest bardzo niebezpiecznie. Nie możemy ich po- rzucić zupełnie samych. – Dadzą sobie radę, a nam będzie lżej – odpowiedziała zła macocha. – Nie ma innego wyjścia. I tak długo nalegała, aż mąż z ciężkim sercem się zgodził. Kiedy Małgosia usłyszała słowa tatusia, długo płakała. – Co z nami będzie, Jasiu? Co z nami teraz będzie? – mówiła przez łzy. Ale Jaś milczał, obmyślając w głowie plan. Kiedy Małgosia w końcu zasnęła, Jaś po kryjomu 20 21 wyszedł na podwórko i nazbierał do kieszonek tyle bia- łych kamyczków, ile tylko dał radę pomieścić. Nazajutrz rodzice przygotowali się do wyjścia w las i za- brali dzieci ze sobą. Zawsze tak robili, ponieważ ojciec był drwalem, a macocha mu pomagała. Gdy szli, Jaś cały czas ukradkiem rzucał za siebie kamyki. Kiedy doszli na pola- nę, macocha dała im po kawałku chleba i kazała czekać, a sama poszła z ojcem w głąb lasu. Jaś i Małgosia usiedli przy ognisku na polance i czekali, aż rodzice skończą robo- tę. Dzieci czekały i czekały, ale zapadł zmrok i zrozumiały, że rodzice nie przyjdą. Małgosia znów zaczęła płakać, ale Jaś pokazał jej małe białe kamyczki. Idąc w blasku księży- ca, doskonale je widzieli i tak trafili do domu. Jakaż była radość ojca, gdy zobaczył swe dzieci całe i zdrowe. Macocha była jednak zła i skrzyczała je, że za- błądziły. Nie chciała bowiem, aby domyśliły się, że miała zamiar się ich pozbyć. Nie wiedziała, że dzieci słyszały jej rozmowę z ojcem. Nazajutrz znów chciała je zostawić w lesie. Kazała więc dzieciom położyć się spać i zamknęła drzwi na klucz, żeby Jaś nie mógł wyjść nazbierać kamy- ków. Jaś wziął więc z domu okruszki chleba i rankiem znów poszli do lasu. Chłopiec rzucał za siebie okruszki, żeby znów trafić do domu. Ale wieczorem, kiedy rodzice 22 23
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Baśnie - Grimm
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: