Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00343 005249 14100015 na godz. na dobę w sumie
Baśnie. Psalmodie. Maria Komornicka - ebook/pdf
Baśnie. Psalmodie. Maria Komornicka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 144
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3796-9231-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
 Jak dotąd szczegółowego opracowania literaturoznaw¬czego doczekały się obie baśnie i wszystkie psalmy Komornickiej. Dlatego celem niniejszej pracy nie jest powtarzanie czy wtórne przetwarzanie już powiedzianych rzeczy, ale zwrócenie uwagi na te aspekty Baśni. Psalmodii, które jeszcze nie zostały dokładnie opisane. Uwagę skupia się na określeniu atmosfery, jaka panowała przed ukazaniem się tomiku i po tym wydarzeniu, oczekiwań samej autorki oraz na dyskusjach na łamach czasopism. Sam tekst Baśni… przetranskrybowano, starano się jak najmniej ingerować w kształt oryginału, a jedynie zwiększyć klarowność jego odczytu. Po raz pierwszy wyjaśniono wszystkie nawiązania i odwołania do literatury dawniejszej, wyłuskano i objaśniono kryptocytaty dla lepszego zrozumienia treści oraz niektóre, najważniejsze symbole.
W obu baśniach mamy do czynienia zarówno z parabolami, jak i z przemyślaną stylizacją językową, stawiającą na rytmiczność tekstu. W pierwszej główny konflikt rozgrywa się między czterema postaciami: okrutnym ojcem‒tyranem, podległą mu córką Allą, matką (próbującą z zaświatów ratować swoje dziecko) i tajemniczym oblubieńcem. W Andronice występuje pojednanie tego, co żeńskie, z tym, co męskie. Nie jest to typowa postać kobieca Komornickiej – jej bohaterka zostaje obdarzona tradycyjnymi atrybutami męskimi.
Na tle baśni psalmy wydają się bardziej „dojrzałe” i stonowane. Bohatera lirycznego stawia poetka w dwóch pozycjach wobec Stwórcy: podległej Mu istoty oraz natchnionego wieszcza, stawiającego się z Nim na równi. W budowie utworów można wyodrębnić dwa rodzaje członów ‒ synonimiczne i antytetyczne, mające na celu urozmaicenie wypowiedzi.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Maria Komornicka Baśnie. Psalmodie Maria Komornicka Baśnie. Psalmodie Opracowała i opatrzyła wstępem Katarzyna Turkowska Wstęp i komentarze: Katarzyna Turkowska Redakcja naukowa: prof. dr hab. Barbara Wolska Recenzja wydawnicza: prof. dr hab. Jerzy Smulski Projekt typograficzny i skład: Katarzyna Turkowska Ilustracja na okładce: Liliana Pomykalska Korekta: Beata Prokopczyk Projekt okładki: Katarzyna Turkowska Wydrukowano z gotowych materiałów dostarczonych do Wydawnictwa UŁ przez Katedrę Edytorstwa Teksty Marii Komornickiej opublikowano dzięki zgodzie udzielonej przez jej spadkobierców, reprezentowanych przez p. Zofię Dernałowicz oraz dr. hab. Tomasza Komornickiego, prof. pan © Copyright by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2013 © for Maria Komornicka’s texts by Zofia Dernałowicz, Tomasz Komornicki Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I w.06427.13.0.m ISBN (wersja drukowana) 978-83-7969-010-7 ISBN (ebook) 978-83-7969-231-6 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63, faks (42) 665 58 62 Spis treści Spis treści Historia pewnej książki 7 9 Maria Komornicka Historia pewnej książki 13 O edycji 14 Okoliczności powstania 9 Maria Komornicka 13 O edycji 16 O dziele 18 Zawartość 14 Okoliczności powstania 24 Głosy krytyki 16 O dziele 43 Baśnie 18 Zawartość 24 Głosy krytyki 45 O ojcu i córce 61 Andronice Baśnie Psalmodie 87 45 O ojcu i córce 89 Do Pana 99 Pan kona 61 Andronice 107 Tęsknota Psalmodie 119 Aneks 121 Do kwestii: „Co myśli i czego chce nowe pokolenie?” 87 Do Pana Sprostowanie i wyznanie 97 Pan kona 129 Komentarz edytorski 105 Tęsknota 131 Wykaz znaków i skrótów 132 Opis źródeł 134 Zasady transkrypcji 119 Do kwestii: „Co myśli i czego chce nowe pokolenie?” Sprostowanie i wyznanie 138 Aparat krytyczny Komentarz edytorski 129 Wykaz znaków i skrótów 130 Opis źródeł 132 Zasady transkrypcji 136 Aparat krytyczny Aneks Historia pewnej książki Maria Komornicka Maria Komornicka posiada jeden z najbardziej tajemni- czych i kontrowersyjnych, ale też tragicznych życiorysów polskiego modernizmu. Wymarzony początek kariery zwiastował nadejście nowego polskiego talentu, tymcza- sem żaden chyba talent nie został w tak potworny sposób zaprzepaszczony i zniszczony — nie tyle przez samego jego posiadacza/posiadaczkę, ile przez rażący konserwa- tyzm i tabuizowanie tematów, o których dziś można mó- wić i pisać bez przeszkód. Ta świetnie zapowiadająca się poetka i bez wątpienia jedna z  najbardziej utalentowanych publicystek, prze- świadczona o tym, że swoim myśleniem przekraczała pro- gi epoki, dążyła do poezji doskonałej, której — w swoim mniemaniu —  jako kobieta, nie miała szans uprawiać. Czytając jej recenzje publikowane na łamach prasy war- szawskiej, ale też ostatnie notatki krytycznoliterackie Piotra Własta, powstałe w  czasie wojny, pozostające do tej pory w rękopisach, można stwierdzić, że w pracy zawsze była szczera, ambitna i błyskotliwa. Wewnątrz targana wiecznymi niepokojami i  tęsknotami, którym 9 potrafiła dać ujście dopiero w  swoich utworach. Nietu- zinkowa osobowość, jaką dysponowała, i wrodzona inte- ligentna uszczypliwość uchodzić mogła dobremu poecie, ale nie poetce. Komornicka wiedziała, że może zostać uznana tylko i wyłącznie jako mężczyzna, ale jej śmierć i ponowne narodziny jako Piotr Odmieniec Włast już na zawsze pozostaną w sferze domysłów i rozważań. Początków Piotra Własta należy szukać wśród re- cenzji pisanych dla „Chimery”, które Komornicka miała podpisywać pseudonimem. Matka zasugerowała wtedy, by przybrała imię legendarnego protoplasty rodu, Piotra Włostowica, zwanego Duninem. Maria odtąd funkcjonu- je w literackim światku jako Włast. W 1899 roku pisze Baśnie. Psalmodie — zbiór parabolicz- nych baśni i symbolicznych psalmów. W tych ostatnich za- wiera pośrednio zarys myśli przewodnich swojej twórczości. Życie i śmierć, anima i animus. Komornicka szuka sposobu na złączenie opozycji. Efektem jest przesycony emocjami, autobiografizujący tomik, który sama autorka uznała za pró- bę wyłonienia pewnego fundamentu z chaosu1. Już wtedy można zauważyć rozchwianie emocjonalne, jakiego doświadczała młoda Komornicka. Jego skutkiem trzeba nazwać Biesy, opublikowane na łamach „Chimery” w 1902 roku. Trzeba przyznać, że Komornicka szukała swojego miejsca w społeczeństwie, z niesamowitą zażartością. Jej 1 W aneksie do niniejszego wydania zamieszczam Sprostowanie i wy- znanie Komornickiej, wydrukowane na łamach „Głosu” po ukazaniu się recenzji Baśni. Psalmodii. Tekst ten nie był wcześniej publikowany i stanowi ważne „programowe” oświadczenie Komornickiej. 10 niespełnione pragnienie bycia docenioną oraz ból nie- dostosowania wybrzmiewają w Biesach bardzo dobitnie — w pierwszych zdaniach bohaterka mówi o duchowej samotności, zdradzie, wyobcowaniu, odrzuceniu przez stado. Biesy charakteryzuje motyw rozdarcia, kojarzone- go bardziej z zawartym w judaicach motywem „pomię- dzy”. Bohaterka-autorka, zawieszona w przestrzeni, od- izolowana na własne życzenie od świata zewnętrznego, toczy ze sobą najstraszniejsze boje. To zapis walki od- mieńca-kobiety. Do tego kobiety artystki, nadprzeciętnie zdolnej, która tylko ze względu na to, że jest kobietą, nie ma prawa zaistnieć. Sama, proroczo, zdaje sobie sprawę z tego, że otaczająca ją ludzka miernota prędzej uzna ją za niepoczytalną niż uzdolnioną. Wyrażenia „żądza potęgi” i „żądza życia” zostają multiplikowane na różne sposoby. Biesy krzyczą — tragicznie i histerycznie. Przerażająco, ponieważ w pewnym momencie trzeba dojść do wniosku, że bohaterka w swych pragnieniach utraciła instynkt sa- mozachowawczy i zmierza ku absolutnej zagładzie. Desperackie próby bohaterki — to samobójstwa, to znów wkradnięcia się w łaski społeczeństwa — spełza- ją na niczym. Realizowany wcześniej przez Komornicką w Skargach motyw klątwy wiecznej samotności zostaje powtórzony w Biesach: Padłam na ziemię rzężąc. — Nade mną huczał łoskot klątwy: W WIEKUISTOŚĆ2. 2 Cytat za: M. Komornicka, Utwory poetyckie prozą i wierszem, oprac. M. Podraza-Kwiatkowska, Warszawa 1996, s. 366. 11 W 1907 roku, podczas podróży z matką, Komornicka pali damskie stroje. Odtąd ubiera się po męsku, każe zwracać się do siebie w męskich formach. W chwili sym- bolicznej śmierci Marii Komornickiej rodzi się Piotr Od- mieniec Włast. Choć nie jest to przemiana transseksual- na, a najprawdopodobniej ideologiczna o lekkim podłożu paranoidalnym, Włast rozpoczyna wkrótce tułaczkę po zakładach dla umysłowo chorych. Paradoksalnie, ratuje go wybuch wojny —  w tym czasie wraca do rodzinne- go Grabowa. Świat literacki z ulgą przyjmuje zniknięcie ekscentrycznej poetki i szybko o niej zapomina. Rodzina traktuje Własta jak osobę chorą psychicznie i ubezwłas- nowolnioną, jedynie dzieci ze zrozumieniem i naturalnoś- cią (znaną tylko najmłodszym) wołają na niego „dziadzio Piotr”3. W latach 1917–1927 w  Grabowie powstaje testament Piotra Własta — Księga poezji idyllicznej. Stanisław Pigoń nazwał to dzieło świadectwem ruiny4. Pięćsetstronicowy sztambuch, starannie wykaligrafowany, o  układzie roz- strzygniętym według personalnego klucza Własta (zawie- ra szeroką gamę utworów: od emocjonalnych tyrad przez dziecinne wierszyki po sonety francuskie i poezję misty- cyzującą), świadczy o tym, że autor troszczył się o kształt ostateczny dzieła, które zamierzał opublikować. Do tego, niestety, nigdy nie doszło. 3 Z komentarza Marii Danilewicz-Zielińskiej, pochodzącego z fil- mu dokumentalnego A. Czarneckiej i D. Pawelca Nadmiar życia. Maria Komornicka, zrealizowanego dla programu 2 Telewizji Pol- skiej w Krakowie w 1995 roku. 4 S. Pigoń, Trzy świadectwa o Marii Komornickiej, [w:] Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, „Archiwum Literackie”, t. 8, 1964. 12 Zagadkowe wydają się też okoliczności mentalne to- warzyszące ostatnim tygodniom życia Piotra Własta. A może na powrót Marii Komornickiej? Włast umiera w samotności w 1949 roku w zamkniętym ośrodku w Iza- belinie. O tym, jak tragiczna była to samotność, świad- czy ostatni list, który starzec wysyła z odosobnienia do siostry. List zwyczajny, ale pokonany i bezsilny Włast podpisuje go po prostu: Maria. O edycji Jak dotąd szczegółowego opracowania literaturoznaw- czego doczekały się obie baśnie i wszystkie psalmy. Ba- dacze literatury Młodej Polski opisywali tło historycz- noliterackie, nawiązania symboliczne, przeprowadzali analizy jungowskie i gatunkowe. W 2006 roku powstała obszerna monografia autorstwa Izabeli Filipiak, która szczegółowo odtwarza nie tylko losy poetki, ale analizuje jej najważniejsze utwory. W 2011 roku ukazała się dru- ga monografia biograficzno-interpretacyjna, autorstwa Brigitty Helbig-Mischewski. Dlatego celem niniejszej pracy nie jest powtarzanie czy wtórne przetwarzanie już powiedzianych rzeczy, ale zwrócenie uwagi na te aspek- ty Baśni. Psalmodii, które jeszcze nie zostały dokładnie opisane. Uwagę skupia się na określeniu atmosfery, jaka panowała przed ukazaniem się tomiku i po tym wydarze- niu, oczekiwań samej autorki oraz na dyskusjach na ła- mach czasopism. Sam tekst Baśni… przetranskrybowano według podanych w dalszej części zasad, starano się jak najmniej ingerować w kształt oryginału, a jedynie zwięk- szyć klarowność jego odczytu. Po raz pierwszy wyjaś- niono wszystkie nawiązania i odwołania do literatury 13 O ojcu i córce Żył niegdyś w rozległych włościach swoich pan możny i  okrutny. Żył nieprzystępny i  samotny w  zamczysku swoim, wśród puszczy, siejąc trwogę w  całym kraju. Matki w  chatach straszyły płaczące dzieci jego imie- niem, a najodważniejszy człowiek w obliczu jego drżał tajemną obawą. Nikt dwa razy nie spojrzał mu prosto w twarz, którą miał ciemną i porytą, jak spękana suszą gleba — i pełną jakiejś srogiej mądrości. Oczy jego, pod wysokim czołem bezbrewe i  lodowo zimne — prze- szywały duszę jak nożem i czytały w jej najgłębszych myślach i  zamiarach. Ktokolwiek nie był bezgrzesz- nym aniołem, a na sumieniu czuł grzech, słabość lub kłamstwo, ten we wzroku jego wił się męką deptanego gadu1 — tak okrutnie uśmiechał się zaciętymi warga- mi, taką wzgardą kurczyły się jego powieki. Głos miał ogromny — wiatr słuchał go i niósł jego rozkazy w głąb wsi najdalszych — a wtedy truchlał każdy, czy to w polu, czy w ścianach domostwa swego. Gdy na wysokim, ka- rym koniu ukazywał się na skraju puszczy, niby sam 1 gadu — dawn. forma dop. l.p. rzecz.: gad. 47 duch ostępów, dzieci uciekały z drogi, krzycząc, Żydzi złazili z  furmanek i  kryli się po rowach — a  tym, co w  polu odrabiali pańszczyznę, ręce opadały z  wysiłku i pośpiechu — tak ich gnał przemożny strach przed pa- nem. Rzadko kiedy — i to pod wpływem gniewów sza- tańskich, którym czasami podlegał — dopuszczał się na poddanych gwałtu; lecz nie było krzywdy, która by mu nie uszła płazem, gdyż sądzono, że potrafi zabijać wzro- kiem, wytężeniem woli sprowadzać na ludzi klęski i cho- roby, a sam ujść wszelkiej potędze ziemskiej, piekielnej, a nawet boskiej. Mówiono, że diabła zwyciężył — i że ten służył mu odtąd za pachołka. Widziano, jak nocą krążył po lasach, po moczarach i cmentarzach — a błęd- ne ognie kłaniały mu się zewsząd pokornie. Dokąd tam szedł i co tam robił — nikt śledzić nie miał ochoty. Cza- sami tylko, w zawieje zimowe, słyszano głos jego w wyciu wichru — gdy tarzając się po polach, jęczy i woła ratunku — i błaga ziemię, by mu się dała porwać — a niewysłu- chany, wybucha śmiechem i gniewem, urąga jej, smaga ją, szarpie — aż bezsilny, kona cichym płaczem, ukryty w szczelinach skalnych. Kto się wtedy pod pierzyną obu- dził i wycie to usłyszał, szeptał: „Pan chodzi po świecie”; i bił się w piersi, a wzywał opieki niebieskiej. W zamku ponurym, na półrozwalonym, którego ze- wsząd strzegły przepaście, mieszkał pan ów z córką jedyną, Allą. Dziwy opowiadano o nim i o niebosz cz ce2 jego żo- 2 Rozważana również forma nieboszce → niebożce (w znaczeniu: ‘nie- bożę’). Jednak wystąpienie tego typu błędu uznaje się za prawdo- podobne tylko wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę fonetyczny zapis wyrazu przez zecera lub Komornicką. W przypadku poetki nie dysponujemy jednak rękopisem, który mógłby potwierdzić przy- 48 nie, którą miał gwałtem porwać3 jednemu z książąt — a po- tem z miłosnej nienawiści zakatować. Ta pani piękna i aniel- ska nigdy nie pokochała swojego ciemiężcy — i to podobno uczyniło go tak ponurym i srogim. Umarła wkrótce, z wiel- kiej rozpaczy, zostawiając córkę, na którą ojciec przeniósł nienawiść i miłość, które żywił dla matki. Postanowił być dla niej wszystkim w życiu, panować wyłącznie4 nad jej uczuciami i myślami, gdyż pożerało go pragnienie kocha- nia, którego nigdy nie zaznał. Zazdrosny o nią od dnia jej urodzin, nie dopuszczał do niej nikogo, nie odstępował jej na krok — nocami tylko, zamknąwszy komnatę ze śpiącą, wymykał się na samotne wędrowania. Nie uczył jej czy- tać — bo książki tłumaczą życie; ani pisać — bo w piśmie łatwo się ukryje zdrada; ani modlić się — gdyż w modli- twie duch ulat a 5 w niebiosa, on zaś, w pysze swojej chciał, by Alla w nim widziała istotę najwyższą i stwórcę wszech- rzeczy. Mówił jej tylko o własnej potędze — i w mniema- niu o swej wszechmocy utwierdzał ją sztukami czarodziej- skimi: ukazywał się jej w powietrzu, uniesiony skrzydłami czarnymi; stawał przed nią w płomieniach, by nagle znik- nąć i znowu się ukazać; wywoływał spod ziemi olbrzymie węże i  kłęby krótkich żmij, smoki skrzydlate i  miliony robactwa; na jego skinienie gasło słońce, potoki zalewały puszczę, zamek stawał w ogniu. To przywoływał karły ze szpar ściennych i szkielety z lochów podziemnych, i duchy puszczenia. W druku mamy do czynienia z jednym zastosowa- niem takiego zapisu (choć → chodź), co nie może stać się przyczyną potwierdzenia hipotezy zapisu fonetycznego słowa niebożka. 3 gwałtem porwać — porwać siłą, pod przymusem, natychmiast. 4 panować wyłącznie — tu: mieć na wyłączność. 5 ulat a — odlatuje. 49 o ciele mglistym i sinym — a wszystkie usługiwały mu. To znowu patrząc w jej oczy, zgadywał jej myśli lub wtrącał ją w sen, lub spojrzeniem wzbudzał w jej ciele nieznośne mę- czarnie. Ale nie pieścił jej nigdy — gdyż czułość i słodycz były mu nieznane. Alla wzrastała wśród puszczy i czarów, do żadnej istoty ludzkiej niepodobna. Dusza jej, nierozbudzona ani wido- kiem ludzi, ani nauką i zabawą — spała dręczącym snem w ciele cudownej piękności. Jedno tylko uczucie miesz- kało w niej: trwoga przeraźliwa przed ojcem. Ku niemu biegły wiecznie jej oczy zamglone — koło niego krążyły jej myśli zgrozy pełne, dziwaczne i bezładne. Ojciec wy- pełniał całą jej duszę grozą swej postaci, czarami, głosem potężnym jak morze — i straszniejszym jeszcze, ciężkim milczeniem, w  którym często dni całe trawił. Obec- ność jego czuła wszędzie — w ciszy komnat bezludnych, w szumie puszczy i wrzawie potoków, w niebie, po któ- rym skłębione pędziły chmury czarne. Wszystko, co nie było nim samym, było jego dziełem i zabawą. Była pewna, że to z woli ojca istnieje cały świat — i że za jego rozka- zem — znikłby nagle, jak znikały widma czarnoksięskie; znikłaby ona także i zostałby się tylko — on, wszechpo- tężny i okrutny. Tak rosła Alla w przerażeniu swoim. Cieszył się ojciec owocami swego wychowania, gdyż taką chciał widzieć córę swoją, żyjącą w potędze jego du- cha jako dziecię w łonie matki. Lecz w radości jego była rana: Alla nie kochała go — bała się go tylko zwierzęcym, ślepym strachem. Więc wpadał w gniewy piekielne, kato- wał ofiarę swoją. A nocami po puszczy szły jęki rozdziera- jące, przeciągłe — wył ból potępieńczy — i łkała rozpacz krwawa, dzika, bez ratunku. 50 * W noc majową, ciepłą, księżycową — otwartym oknem do komnaty Alli płynęły wonie tajemniczych, leśnych kwiatów na srebrzyście dzwoniącej, bezustannie dzwo- niącej fali księżycowej. Chwilami, z wiatrem, w te bla- ski wpadał gwar jakiś daleki — jakby od śpiewu aniołów płynących gwiazdami. Alla spała snem ciężkim, bez widzeń, bez czucia. Spa- ła piękna i martwa jak marmurowe posągi nagrobków, a  fala jasna, wonna — echami dalekiej radości gwar- na — pogrążała ją całą w światłości. Nagle poruszyła się na łożu. Ktoś pochylił się nad nią, twarz zetknął z jej twarzą i zawołał: — Allo! Allo! Pełna trwogi, bez ruchu, wsłuchiwała się w  ciszę. Dzwoniły fale księżycowe, śpiewał daleki, radosny hymn. I głos zawołał cichy, uporczywy: — Allo! Allo! Zamknięte powieki uderzyło nagle jarzące światło. Za- drgały jej rzęsy, dreszcz jakiś nieznany ścisnął jej serce. — Allo! Allo! Teraz głos brzmiał donośnie i słodko, jakby z tysiąca łon rozśpiewanych. Dwie ręce uniosły ją na łożu… Ogromne światło zalało jej oczy; zagrzmiała chóralna, pojąca pieśń. I  Alla, w  olśniewającej mgle, ujrzała nie- przejrzane6 zastępy istot promiennych, strojnych w obłoki, w kwiaty, w gwiazdy. Ująwszy się za ręce, otoczyły ją set- kami kręgów coraz szerszych, a kołysząc się w takt pieśni 6 nieprzejrzane — niedające się ogarnąć wzrokiem, niezliczone. 51
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Baśnie. Psalmodie. Maria Komornicka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: