Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00152 004751 14835965 na godz. na dobę w sumie
Baśnie dla Managerów i Handlowców. Jak Julek Z Własnymi Myślami Walczył I Wreszcie Najdzielniejszym Sprzedawcą Został. - ebook/pdf
Baśnie dla Managerów i Handlowców. Jak Julek Z Własnymi Myślami Walczył I Wreszcie Najdzielniejszym Sprzedawcą Został. - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 43
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-933757-8-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia >> relacje damsko-męskie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Dawno, dawno temu, gdy na świecie był tylko jeden podatek „dziesięciną” przez prosty lud zwany, żył sobie pewnego razu bardzo zdolny, acz i bardzo ubogi, młodzian o dźwięcznym imieniu Julek.

W taki to o to nietypowy, baśniowy sposób rozpoczyna się kolejna książką opublikowana przez doświadczonych psychologów, którzy od 1989 roku zajmują się m. in. przeprowadzaniem treningów, szkoleń oraz doradztwem psychologicznym.

Autorzy odeszli tym razem od klasycznej formuły poradnikowej i stosując zasadę „bawiąc uczyć – ucząc bawić”, napisali zabawną baśń, gdzie pradawne a wielce uczone smoki stały się mentorami dla przygniecionymi porażkami Julka.

Każdy handlowiec, każdy sprzedawca wie, że w jego zawód wpisane są niepowodzenia i porażki. Umiejętność radzenia sobie z nimi jest kluczem do osiągania sukcesów zarówno w pracy zawodowej, jak i w życiu codziennym. Zdaniem autorów, aby móc stawiać czoło trudnościom, konieczna jest praktyczna umiejętność wykorzystania naukowo potwierdzonych osiągnięć z psychologii (np. z psychologii kognitywnej) a na szczególną uwagę zasługuje koncepcja wybitnego psychologa amerykańskiego, prof. Martina Seligmana, co właśnie proponują smoki, szkoląc nieszczęsnego – aczkolwiek bardzo dzielnego – Julka.

A smok to nie byle jaki!

Smok ów bywa i okrutny, ale zaiste w niezwyczajny sposób. Nijakich dziewic już nie żąda a za baraniną też nie przepada, bo mu się siarką po niej odbija. Przenikliwością tylko swą nieludzko onieśmiela, albowiem każdą głupotę i brak kompetencji wyłupiastymi gałami wypatrzy i wielgachnymi nozdrzami wyczuje. Częstuje on prawdą a to danie nie każdemu smakuje, oj nie każdemu. /.../ Jedni mówili, że Smok ten ponoć trzy głowy miał, która każda pod innym imieniem była znana. Drudzy znowu na wszystkie świętości zaklinali się, że to były trzy oddzielne smoki a jeno do takiej perfekcji doprowadzili pracę zespołowa, że na życzenie efekt synergii powstawał, który niczym piorun kulisty spadał na nie, że jednym smoczyskiem się stawali i to nie z trzema a z dziesięcioma łbami od razu. Różne pletli na temat tego stwora niestworzone rzeczy, ale jedno, co wydało się pewne Julkowi, to to, że łby ten smok miał nie od parady, bo jedna głowa drugiej głowie koszty robiła, wystawiając sobie wzajemnie faktury, gdy czas płacenia danin nadchodził.

A dlaczego pradawne i wielce uczone smoczyska kazały swojemu kursantowi szczury ułowić, o tym przekona się sam Czytelnik.

Milej lektury i… nauki!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright by Wojciech Warecki Marek Warecki ISBN 978-83-933757-8-3 ISBN 978-83-933757-9-0 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora. opracowanie graficzne | Wojciech Warecki Marek Warecki korekta | Wojciech Warecki Marek Warecki Baśnie dla Managerów i Handlowców tom I Jak Julek z własnymi myślami walczył i wreszcie najdzielniejszym sprzedawcą został Wojciech Warecki Marek Warecki Warszawa 2011 Wydanie I 1 Marek Warecki Wojciech Warecki Baśnie dla Managerów i Handlowców tom I Jak Julek Z Własnymi Myślami Walczył I Wreszcie Najdzielniejszym Sprzedawcą Został 2 Dawno, dawno temu, gdy na świecie był tylko jeden podatek linowy „dziesięciną” przez prosty lud zwany, żył sobie pewnego razu bardzo zdolny, acz i bardzo ubogi, młodzian o dźwięcznym imieniu Julek. Julek nie był ani zbyt pazerny, ani zbyt leniwy, ani też łapówek dawać nie umiał, a więcej – nawet i nie chciał. Mieszkał ci on razem ze swymi dwoma starszymi braćmi oraz mocno leciwym już ojcem w niedużym domku z rodzinnym sklepikiem ogólnospożywczym na parterze. Rodzic uczciwie pracował przez całe lata na niewielkie, aczkolwiek dostanie utrzymanie. Wiodłoby im się nawet i lepiej, gdyby nie odsetki od kredytu, który ociec wziął jeszcze we wczesnej młodości na rozkręcenie swojego skromnego interesu, a które do tej pory jeszcze spłacał. Nie mieli zatem specjalnych powodów do narzekań, ale do czasu, bo nie dane mu było cieszyć się pogodną starością, oj, nie dane... Gdy jego stareńka żona zachorowała, sprzedać wszystko musiał, aby mieć na koszty leczenia, a i tak na nic to wszystko się zdało. Zmarła nieboraczka pod koniec lata i razem z nią do grobu odeszło także szczęście rodzinne. Julek pilnie chodził do szkół i jeszcze, gdy mateńka żyła, jak mógł pomagał w prowadzeniu sklepu, a i teraz we wszystkich pracach wspierał coraz bardziej pochylającego się do płacy minimalnej ojca. Kochał się skrycie także w ślicznej i niewinnej niczym czek wystawiony in blano asystentce bardzo bogatego prezesa, Dziuni. Julek wiedział, że bardzo ciężko pracowała i po 16 godzin w firmie, a i również chodziła do licencjonowanych szkół przykrólewskich, aby kwalifikacje zwiększyć i języka obcego perfekcyjnie się wyuczyć. Widywał ją często w sklepie, gdy dla swego pryncypała w porze lunchu przybiegała z wiklinowym koszykiem kupować świeże bułeczki, a czasami i gomółkę masła. Nie miał Julek jednak nijakiej śmiałości wyznać jej swego szczerego uczucia i uczciwych planów, jakie wedle niej żywił. Nie raz planował sobie, że zaprosi ją, na jaką interesującą prelekcję, ale nigdy śmiałości nie mógł w sobie znaleźć. Miłował on ją zatem skrycie, mając nadzieję, że znajdzie się kiedy chwila sposobna i wówczas wyzna on jej swą szczerą i gorącą miłość a potem kto wie, co się może zdarzyć... Bracia zaś, gnuśni i leniwi ponad wszelką przyzwoitość, wielce niechętnie spozierali na sukcesy Julka. Zawistnym okiem patrzyli na stopnie w jego indeksie, irytowały ich nagrody i wyróżnienia ze szkół przynoszone co semestr oraz niezmiernie radującymi swego starego ojca stypendiami, za które Julek kupił sobie mocno używanego osiołka z psem w pakiecie, którego wkrótce wielce lubił za zmyślność, i który stał się jego wiernym druhem. Pies, nie wiedzieć czemu, Aroz się wabił, nie za duży i nie za mały, taki, ot, w sam raz, z gładką, brązową sierścią, z długimi – niczym u prosiaka - czarnymi uszami, na wysokich łapach i spiczastym pyszczku, wiernym był mu zawsze towarzyszem, a szczególnie w porze posiłków, zjawiał się punktualnie. Nieważne było dla podłych braci, że więcej wydawał na weterynarza i karmę dla swoich 3
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Baśnie dla Managerów i Handlowców. Jak Julek Z Własnymi Myślami Walczył I Wreszcie Najdzielniejszym Sprzedawcą Został.
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: