Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00138 005908 13103520 na godz. na dobę w sumie
Bibuła - ebook/pdf
Bibuła - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 228
Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62948-18-5 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Bibułą w żargonie rewolucyjnym nazywają każdy druk nielegalny, nieopatrzony sakramentalną formułą „dozwolone cenzurą” - pisał w 1903 roku w broszurze Bibuła Józef Piłsudski - wówczas redaktor, wydawca i zecer socjalistycznego pisma „Robotnik”.

Bibuła, napisana w latach przynależności Piłsudskiego do PPS, stanowi pasjonujący opis funkcjonowania konspiracyjnych wydawnictw. Podczas lektury tego barwnego dzieła poznajemy tajniki redagowania i powielania zakazanych druków, zorganizowaną siatkę konspiracyjnych redakcji i kolporterów oraz ich metody przemycania pism przez granicę zaboru.

Pisana na zamówienie redakcji czasopisma „Naprzód” Walka rewolucyjna pod zaborem rosyjskim. Wrażenia i fakty z ostatnich lat dziesięciu. Bibuła od sierpnia do grudnia 1903 roku ukazywała się w odcinkach. Dopiero w ostatnim zamieszczono nazwisko autora. Obecne wydanie książkowe zostało ponownie zredagowane i uwspółcześniono język.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

BiBuła BiBuła Józef Piłsudski Jirafa Roja Warszawa 2009 © Copyright by Jirafa Roja, 2009 Redakcja: Łukasz Gołębiewski, Sylwia Mroczek-Zawadzka Korekta: Olgierd Małachowski Opracowanie graficzne serii: Grzegorz Zychowicz | Tatsu Zdjęcia na okładce: Mark Fairey | Dreamstime.com James Steidl | Dreamstime.com tatsu@tatsu.pl Łamanie: Tatsu ISBN 978-83-62948-18-5 Wydanie I Warszawa 2009 Spis treści Walka o wolność słowa 7 Wstęp 11 Trochę historii 14 Granica i zieloni 30 Trzecia linia graniczna 80 Tajne drukarnie 101 Cyrkulacja bibuły Składy 134 Kolporterka 180 Zakończenie 217 Walka o wolność słowa „Bibułę” pisał Józef Piłsudski — nie marszałek i naczelnik pań- stwa, lecz młody konspirator i wydawca nielegalnego „Robot- nika”, działacz socjalistyczny okryty chwałą po udanej, brawu- rowej ucieczce w 1901 roku z petersburskiego szpitala, gdzie został przewieziony z warszawskiej Cytadeli, po tym jak sku- tecznie symulował chorobę psychiczną Tekst „Bibuły” pisany był na zamówienie Ignacego Daszyń- skiego i redakcji czasopisma „Naprzód”, i nosił tytuł: „Walka rewolucyjna pod zaborem rosyjskim Wrażenia i fakty z ostat- nich lat dziesięciu Bibuła” Poszczególne fragmenty, uzupeł- nione później dla potrzeb wydania książkowego, ukazywały się w odcinkach od sierpnia do grudnia 1903 roku Dopiero w ostatnim zamieszczono nazwisko autora — wówczas już członka Centralnego Komitetu Robotniczego PPS, ścisłych władz najprężniejszej w owym czasie niepodległościowej or- ganizacji działającej pod zaborami W „Bibule” Piłsudski niejako podsumował okres swojego życia, w którym jego pasją było dziennikarstwo i wydawanie głównego organu PPS — „Robotnika” (pracował wówczas pod pseudonimem „Wiktor”) Przejął redagowanie pisma od nume- ru siódmego (1894 rok) i kontynuował je z dużym sukcesem do aresztowania w lutym 1900 roku, kiedy drukowany był numer 8 BiBuła 36 Zasięg społeczny „Robotnika” w owym czasie był zdumie- wający, biorąc pod uwagę warunki, w jakich przyszło działać konspiratorom Nakład wzrósł z początkowych 1200 do 1600 egz (w 1904 roku, a więc już po rozstaniu się Piłsudskiego z re- dakcją, pismo miało 44 tys egz nakładu; warto tu może przy- pomnieć, że pomimo zakrętów dziejowych tytuł przetrwał lata okupacji i emigracji, a zabił go dopiero wolny rynek — ostatni numer ukazał się w 2003 roku) Sam nakład jednak nie od- zwierciedlał zasięgu pisma, które podawane było z rąk do rąk jako jeden z nielicznych druków ukazujących się poza cenzurą na ziemiach zaboru rosyjskiego (inne publikacje najczęściej by- ły drukowane za granicą i przemycane do Polski, przez co nie mogły zachować aktualności krajowego „Robotnika”) W „Bibu- le” Piłsudski opisuje, jak zorganizowana była drukarnia i sieć kolportażu, jak funkcjonowały nielegalne składy druków, ile po- mysłowości i brawury wymagało organizowanie punktów czy- telniczych, będących nie tylko zalążkami struktur partii, ale też czymś na kształt tajnych bibliotek Przemycanie nieobjętych cen- zurą druków w czasach, kiedy na ziemiach przynależnych Rosji zabronione było niemal wszystko, czego nie oferują matuszka Rossija i batiuszka car oraz ich poplecznicy (a już w szczególno- ści zabroniona była wolna myśl), mogło nawet oznaczać wyrok śmierci, a na pewno zesłanie lub więzienie Piłsudski w sposób anegdotyczny, nieraz humorystyczny, opisuje koleje losów kol- porterów bibuły, ich pomysłowość i przebiegłość w ukrywaniu się przed szpiclami, strażą graniczną i kontrolami policyjnymi Nielegalne składy druków organizowano, często wykorzystując naiwność ludzi, nieświadomych, co przechowują w domach Był to najlepszy sposób, gdyż najczęściej wpadano ze strachu przed rewizorem, zaś osoby nieświadome swych „zbrodni” lęku nie odczuwały Druki przewożono pociągami, furmankami, ukry- wano pod ubraniem, w specjalnych walizkach, pokonywały setki Walka o Wolność słoWa 9 kilometrów, w ich kolportaż zaangażowano masę narażających się ludzi Walczących o niepodległą Polskę, ale także o wolność słowa, na co bardzo wyraźnie w swojej książce zwracał uwagę Piłsudski „Rozwój swobodnego, nieskrępowanego pętami cen- zury słowa, to przede wszystkim nasze zwycięstwo” — pisał Tej idei wolności nie pozostał, niestety, wierny, współtworząc polity- kę wewnętrzną II Rzeczypospolitej, a na ironię zakrawać może fakt, że w 1938 roku Sejm uchwalił specjalną ustawę, która pod karą więzienia zakazywała szkalowania imienia Józefa Piłsud- skiego Uchwalona wprawdzie wiele lat po śmierci autora „Bi- buły” i w specyficznych okolicznościach politycznych, w obliczu zagrożenia niemiecką agresją, nie mniej ustawa ta była niejako drwiną z poglądów głoszonych przez towarzysza „Wiktora” „Bibułę” warto przeczytać nie tylko po to, by poznać zmaga- nia o wolność słowa pod rosyjskim zaborem Książka napisana jest żywym językiem, opowiada pojedyncze historie zwykłych, zaangażowanych w konspirację ludzi Opowiada też koleje losu samego Piłsudskiego, w szczególności okoliczności aresztowa- nia w nocy z 21 na 22 lutego 1900 roku, kiedy to w ręce żandar- mów wpadł częściowo wydrukowany 36 numer „Robotnika” (numer 36 -bis wydrukowano ostatecznie w Londynie) Po kilku wcześniejszych wpadkach Piłsudski postanowił zorganizować tajną drukarnię na piętrze kamienicy przy ul Wschodniej 19 w Łodzi (budynek stoi do dziś a przed wejściem widnieje ta- blica upamiętniająca ze słowami „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo”) Samo umieszczenie drukarni na piętrze było nowatorstwem, gdyż należało całkowicie wytłumić hałasy pra- sy drukarskiej, mało tego — Piłsudski wraz z żoną Marią za- trudniali służące, które niczego się nie domyślały, posługując w domu, w którym od rana do nocy trwały prace poligraficzne i introligatorskie Pomagał Piłsudskiemu doświadczony drukarz Stanisław Rożnowski Sam proces odbijania kartek zajmował 10 BiBuła wiele czasu, a Piłsudski także redagował i składał teksty, po- sługując się wybrakowanymi zestawami czcionek Policja długo nie mogła trafić na ślad redakcji „Robotnika”, którego kolejne numery niejako urągały carskiemu systemowi prewencji poli- tycznej Aresztowanie redakcji i zajęcie drukarni nie na wiele się zdało, w 1900 roku PPS dysponowała już tak silną siatką kolportażu, że wznowienie prac redakcji w innym miejscu nie zajęło wiele czasu * * * Obecne wydanie zostało ponownie zredagowane, język uwspół- cześniono, tak by odpowiadał dzisiejszym normom i terminolo- gii — choć w niektórych miejscach zachowana została pisow- nia oryginału, głównie w zapisach dialogów oraz w niektórych przypadkach terminów związanych z konspiracją (np okre- ślenie „zajazdy” jako miejsce nielegalnych spotkań) Książka ta miała w swoich dziejach kilka wydań, począwszy od druko- wania w odcinkach w „Naprzód”, przez broszurowe wydanie z 1903 roku w krakowskiej Drukarni Teodorczuka i S-ki (któ- ra drukowała też „Naprzód”), monumentalne wydanie „dzieł” Piłsudskiego z 1937 roku, liczne wydania emigracyjne (przede wszystkim w londyńskiej oficynie Puls) oraz krajowe w drugim obiegu (Nowa, Wydawnictwo Nieobecnych), a także wydania po 1989 roku Łukasz Gołębiewski Wstęp Ktoś powiedział niegdyś, że Polacy są narodem konspiracji i rewolucji Zdanie to tyczy się epoki przedpowstaniowej, za- kończonej epopeą 1863 roku Wątpię jednak, by kiedykolwiek w przeszłości — wyłączając, naturalnie, krótkie okresy wal- ki orężnej i bezpośrednich przygotowań do niej — było ono słuszniejsze, niż dzisiaj, przynajmniej dla zaboru rosyjskiego W obecnym czasie ruch rewolucyjny, organizacje i kółka kon- spiracyjne tak szeroko się rozgałęziły w zaborze rosyjskim, zy- skały tak powszechne prawo obywatelstwa, że prawdopodob- nie większa część społeczeństwa polskiego tak lub inaczej jest z nimi ustosunkowana Jednych życie rewolucyjne pochłania całkowicie, czyniąc z nich zawodowych konspiratorów; drugich wciąga w swój wir częściowo, modyfikując i zastosowując do swych wymagań ich życie prywatne, pozarewolucyjne; trzecich zaczepia ono pośrednio, przez pierwszych i drugich, robiąc z nich chwilo- wych uczestników tej czy innej funkcji rewolucyjnej lub zwią- zując ich tak czy inaczej z życiem rewolucyjnym przez węzły pokrewieństwa, miłości, przyjaźni i nawet zwykłej znajomości z konspiratorami Wreszcie do najszerszych kół dochodzą od- głosy bojów toczonych w zaborze rosyjskim przez wzrastającą w siły rewolucję z przemocą rządową Odgłosy te, w postaci 12 BiBuła druków nielegalnych, strajków, manifestacji, aresztowań i re- wizji, stały się niejako chlebem powszednim, czymś ogólnie znanym, omawianym i roztrząsanym przez ogół Polaków pod berłem carskim Pomimo jednak szerokości ruchu rewolucyjnego, pomimo, że wtargnął on nawet w życie prywatne mnóstwa ludzi, dotąd jest on bardzo mało znany ogółowi Pochodzi to po pierwsze stąd, że najczęstszym stykaniem się z ruchem rewolucyj- nym jest stykanie się z jego efektami publicznymi, z natury rzeczy nie mogącymi dać wyobrażenia o głęboko i rozmyśl- nie ukrytych ich sprężynach Następnie musowe osłania- nie tajemnicą szczegółów życia rewolucyjnego nie pozwala na badanie go przez niedyskretne oczy Wreszcie ogromna większość ludzi, biorących obecnie udział w ruchu rewolu- cyjnym, to ludzie pługa i kielni, nie pióra Zatem trudno jest oczekiwać, by przez nich życie rewolucyjne znalazło swoje odbicie w literaturze Wobec tego przy ocenach ruchu rewolucyjnego stałym zja- wiskiem jest u nas przesada w tę lub inną stronę Gdy jedni tworzą przesadne, pełne fantazji legendy o rozmiarach, siłach i kierunku organizacji rewolucyjnych w zaborze rosyjskim, in- ni nie doceniają ich znaczenia i pracy, widząc w nich wybryki niedojrzałej młodzieży albo też rozpoznając olbrzymie wysiłki umysłu i energii ludzi, organizujących i wprawiających w ruch maszynę rewolucyjną Należąc do stronnictwa rewolucyjnego, znając wielu jego przedstawicieli, biorąc niekiedy udział w jego pracach, zebra- łem mnóstwo spostrzeżeń i danych, które sam dla siebie sta- rałem się nieraz zaszeregować i zgrupować w jedną całość, by sobie dokładniej przedstawić stan rzeczy w Polsce Od dawna też nosiłem się z zamiarem spisania tych wra- żeń Życzenie moje zbiegło się z chęcią redakcji pisma „Na- Wstęp 13 przód”, by zaznajomić czytelników z życiem i walkami braci zza kordonu Zgodnie z życzeniem redakcji wybrałem dla swej pracy formę felietonową Wybrałem ją nie tylko dlatego, że była ona najłatwiejsza do wykonania, lecz i dlatego, że ułatwiła mi ona uporanie się z największą przeszkodą — względem na bezpie- czeństwo towarzyszy, pracujących na niwie rewolucyjnej, ma- jących za plecami żandarma, a przed oczami cytadelę W fe- lietonie łatwiej niż w poważniejszym dziele uniknąć stawiania kropki nad „i”, łatwiej pominąć to lub owo, usunąć niepotrzeb- ne szczegóły lub łączyć je w jedno dla uplastycznienia zjawisk typowych Nie zaprzeczę jednak, że to ustawiczne trzymanie pióra na uwięzi musiało wpłynąć ujemnie, zmniejszając ży- wość i barwność opisu Pracę swą podzieliłem na trzy części Pierwsza z nich, sta- nowiąca obecne wydawnictwo, zawiera opis tej części życia re- wolucyjnego, która ma styczność z rozwojem i rozpowszechnia- niem druków nielegalnych — z bibułą Drugą część poświęcę ludziom — organizacyjnej i agitacyjnej stronie życia rewolucyj- nego Wreszcie trzecią — efektom pracy rewolucyjnej i zmia- nom, jakie ona wywołuje w stosunkach społecznych u nas Dodać jeszcze muszę, że należąc do stronnictwa socjali- stycznego i mając lepsze dane tylko o nim, pominąłem w zu- pełności wszystko to, co się tyczy innych, a raczej innego stron- nictwa pracującego tajnie w zaborze rosyjskim Mówię o stron- nictwie narodowo-demokratycznym Wreszcie niech mi będzie wolno złożyć tu serdeczne po- dziękowanie tym znajomym i przyjaciołom, którzy, nadsyła- jąc mi swoje wrażenia, uwagi i spostrzeżenia, niechybnie się przyczynili do zwiększenia wartości mojej pracy Kraków, 3 listopada 1903 r. Trochę historii Bibułą w żargonie rewolucyjnym nazywają każdy druk nielegal- ny, nieopatrzony sakramentalną formułą: „dozwolone cenzu- rą” Ilość tej bibuły z każdym rokiem wzrasta, wsiąkając coraz głębiej w warstwy ludowe, zataczając coraz szersze koła Uznał to sam rząd Książę Imeretyński* w znanym swym memoriale stwierdza, że książka nielegalna wdarła się nawet pod strzechy włościańskie i przyczyniła się do wywołania nastroju przeciw- rządowego wśród chłopów Nie trzeba jednak przypuszczać, że bibuła w zaborze rosyjskim ma zawsze treść rewolucyjną Rząd rosyjski krępuje życie społeczne w tak różnorodnych kierun- kach, że bodaj nie ma stronnictwa, które nie byłoby zmuszone nielegalnie wydawać swoje publikacje, bez cenzury Nawet ugo- dowcy, zasadniczy przeciwnicy roboty nielegalnej, wydali kil- ka książek za granicą, by potem, podobnie jak rewolucjoniści, przemycić je przez kordon i rozpowszechnić w społeczeństwie Jest więc bibuła klerykalna, patriotyczna, socjalistyczna, nawet ugodowa Znajdziemy wśród niej utwory artystyczne wysokiej wartości, jak dzieła Wyspiańskiego lub Zycha, i lichoty patrio- tyczno-klerykalne; znajdziemy grube tomy badań historycznych * Aleksander Imeretyński — generał gubernator warszawski w latach 1897-1900 trochę historii 15 i drobne broszurki rozmaitych stronnictw; znajdziemy wreszcie zwyczajne książki do nabożeństwa, pisma periodyczne, odezwy, obrazki, fotografie, korespondentki itp Wszystko to przeciska się przez granicę różnymi drogami, rozchodzi się wszędzie, gdzie ludzie umieją czytać po polsku Nim jednak bibuła stała się tak poczytna, musiała przejść przez mnóstwo etapów i jej pierwsze kroki były bardzo skrom- ne i niepewne Gdy sobie przypomnę swoje lata dziecinne, staje mi żywo w pamięci obraz mojego pierwszego zetknięcia się z bi- bułą Było to w dworku szlacheckim na Litwie jakieś dziesięć lat po powstaniu Wrażenie wieszatielskich rządów Murawje- wa* było jeszcze tak świeże, że ludzie drżeli na widok mundu- ru czynowniczego, a twarze ich wyciągały się, gdy w powietrzu zabrzmiał dzwonek, zwiastujący przybycie któregoś z przed- stawicieli władzy moskiewskiej W tym to czasie matka moja wyciągała niekiedy z jakiejś kryjówki, jej tylko wiadomej, kilka książeczek, które odczytywała, ucząc nas, dzieci, pewnych ustę- pów na pamięć Były to utwory naszych wieszczów Tajemnica, którą te chwile były otaczane, wzruszenie matki, udzielające się małym słuchaczom, zmiana dekoracji, jaka następowała z chwilą, gdy niepożądany jakiś świadek trafiał przypadkowo na nasze rodzinne konspiracje — wszystko to zostawiło niezatarte wrażenie w mym umyśle Te właśnie książki wraz z kilku inny- mi, pieśniami historycznymi Niemcewicza, paru broszurkami z czasów przedpowstaniowych, były bodaj jedynymi przedsta- wicielkami nieocenzurowanej literatury w tym czasie Ocalały one podczas burzy powstaniowej w niewielkiej ilości, a chowane z pietyzmem, jak relikwie, niszczone zaś przez tchórzostwo przy każdym istotnym lub przypuszczalnym niebezpieczeństwie, nie * Michaił Murawjew — znany z okrucieństwa gubernator Litwy w okresie powstania styczniowego 16 BiBuła mogły wywierać szerokiego wpływu, ograniczając się najczęściej do rodzinnego koła posiadaczy takiej książki Bibuła w tym czasie znajdowała przytułek u tych, którzy uparcie stali przy przygaszonym krwią bohaterów 1863 ro- ku i ledwie tlącym się zniczu narodowo-rewolucyjnym Były to jakby mogilne płomyki, nieśmiało i chwiejnie oświetlające smutne twarze rozbitków, ocalałych z ogólnej klęski Ale na mogiłach wyrasta trawa, z popiołów powstaje nowe życie, żądne słońca i swobody I w Polsce, która wówczas była jedną wielką mogiłą, zazieleniało; zjawiło się nowe życie, nowy ruch, który, zrobiwszy wyłom w modlitewno-rzewnym stosunku do prze- szłości, otworzył nowy okres dla nielegalnej książki Mówię tu o ruchu socjalistycznym W latach 1875-1876, od czasu do czasu zaczynają się uka- zywać druki socjalistyczne Grono ich czytelników musiało, na- turalnie, na razie być bardzo szczupłe, lecz zapał zwolenników idei socjalistycznej oraz jej zaraźliwość wśród ludu pracującego rozszerzały je szybko w tej właśnie warstwie narodu, do której dawniej cenzuralna nawet książka miała mały dostęp Bibu- ła socjalistyczna przez dłuższy czas była jedyną, jaka istniała w sterroryzowanym po powstaniu 1863 roku społeczeństwie polskim Z czasem jednak odrętwienie i przestrach minęły, tym bardziej, że walka socjalistów naocznie przekonywała lu- dzi, iż wyłamywanie się spod barbarzyńskich praw caratu nie jest niemożliwe Oprócz więc socjalistycznych książek i bro- szur już w latach 80-tych spotkać można większą ilość nie- cenzuralnych książek — czy to zagranicznych wydań naszych poetów, czy to książek historycznych, czy wreszcie ulotnych broszur, w ten lub w inny sposób oświetlających stan rzeczy w zaborze rosyjskim Lecz chociaż liczba czytelników i ilość bibuły kursującej w kraju stale wzrastały, niełatwo było przezwyciężyć przeszko- trochę historii 17 dy, które tego rodzaju robocie stały na drodze Przeszkody te były dwojakiego rodzaju Pierwsza z nich polegała na braku w kraju jakiejkolwiek organizacji na tyle silnej i rozporządzają- cej takimi środkami, by zapewnić bibule stały kurs i zadowolić wymagania przynajmniej tej części odbiorców, która stanowiła stały kontyngent czytelników i dystrybutorów Zakazane druki ukazywały się zbyt sporadycznie, nieregularnie, dostarczaniem ich rządziła taka przypadkowość, że nikt nigdzie nie mógł być pewien, że ten lub inny druk otrzyma Organizacje rewolucyjne nie były trwałe, a ich środki techniczne zależne były od przy- padków, tak, iż niekiedy bibuły było dużo, natomiast potem mi- jały miesiące całe bez świeżego jej dopływu Nic dziwnego, że bibuła w oczach ludzi była czymś nadzwyczajnym, wpadającym do kraju drogą jakiegoś cudu, nagle i niespodzianie, czymś ta- kim, co można otrzymać, lecz czego żądać nie wypada Oprócz tej zewnętrznej niejako przeszkody istniały i we- wnętrzne Ludzie wprost bali się roboty nielegalnej, której prze- jawem była bibuła Posiadanie książki nielegalnej w oczach oto- czenia dawało jakby patent na działacza rewolucyjnego, a strach przed represją rządową oraz dziecinna wiara we wszechpotęgę i wszechwiedzę policji carskiej były wówczas jeszcze tak po- wszechne, że w większości przypadków unikano książki nie- legalnej Trzeba było ją ludziom wpychać w ręce, namawiać do czytania, przekonywać, że nie jest tak niebezpieczną rzeczą Jedni więc patrzyli na posiadanie książki nieocenzurowanej jak na bohaterstwo, drudzy jak na szaleństwo, trzeci jak na zbrodnię, inni wreszcie jak na środek agitacji i sposób rozpo- wszechniania swych przekonań Rzadko jednak książka niele- galna była dla kogoś wprost potrzebą, koniecznością w takich warunkach, jakie Polska pod caratem musi znosić W tym położeniu epoką dla bibuły stała się działalność Polskiej Partii Socjalistycznej, w skrócie zwanej PPS Była to 18 BiBuła pierwsza z organizacji rewolucyjnych w Polsce popowstanio- wej, która potrafiła przetrwać dziesiątki lat bez przerwy i któ- ra zdobyła się na taką organizację i taką technikę, iż jej robota wydawnicza i kolporterska ani razu nie doznała poważniejszej przerwy Na razie stałe ukazywanie się w większej ilości za- granicznych wydawnictw partii przyjęto z pewną nieufnością Lecz gdy ilość ich coraz bardziej wzrastała, gdy w dodatku par- tia rozpoczęła stale wydawać „Robotnika”, gdy przez dłuższy czas usilne polowania żandarmerii za drukarnią partyjną nie miały powodzenia, gdy wreszcie w samej kolporterce zapano- wała pewna regularność i wydawnictwa zaczęły dochodzić do wszystkich odbiorców bez względu na to, czy mieszkają w War- szawie, czy na prowincji — publiczność, i robotnicza, i inteli- gentna, uwierzyła w stałość i trwałość tego zjawiska Wrażenie, jakie wywarło powodzenie PPS na terenie pań- stwa rosyjskiego, było ogromne Wkrótce zewsząd zaczęły na- pływać propozycje sprowadzania z zagranicy takich lub innych wydawnictw Do 1900 roku nie było bodaj żadnej organizacyjki rewolucyjnej w całym państwie, która takiej propozycji PPS nie czyniła Ludzie przyjeżdżali z Petersburga, Moskwy, Samary jako delegowani najrozmaitszych kółek, żądając sprowadzenia to druków nielegalnych, to drukarni Przypominam sobie pod tym względem zabawną rozmowę, jaką miałem w Londynie z jednym takim delegatem w 1897 roku Skądś, z głębi Rosji, z odpowiednimi rekomendacjami przy- był poważny, już trochę szpakowaty, mężczyzna i zwrócił się do mnie z prośbą o pośrednictwo przy nawiązaniu stosun- ków z PPS — Jakiż ma pan interes do PPS? — zapytałem — Hm! Interes jest bardzo skomplikowany Widzi pan, my tam w Rosji zawiązaliśmy stowarzyszenie w celu obale- nia cenzury trochę historii 19 — Cenzury? — zawołałem zdumiony — Ależ, panie, czy nie praktyczniej byłoby zacząć od obalenia cara, który tę cen- zurę ustanawia? — Pan mnie nie rozumie, car swoją drogą, cenzura swoją, tamto niech robią inni, my zaś weźmiemy się za cenzurę Przy tym zaczął mi szeroko dowodzić, że cenzura jest jed- ną z najszkodliwszych instytucji Zgodziłem się chętnie, lecz poprosiłem, by mi wyjaśnił, w jaki sposób owo obalenie ma się odbywać i jaką rolę ma w tym odgrywać PPS Mój interlokutor znowu bardzo szeroko i wymownie mi dowiódł, że wszystkie partie rewolucyjne są zainteresowane zniesieniem cenzury Zgodziłem się i na to Wreszcie zaczął rozwijać plan owego stowarzyszenia Chodziło o to, by ścią- gnąć do Rosji i rozpowszechnić tak ogromną ilość druków za- kazanych wszelkiego gatunku i rodzaju, że cenzura stałaby się nonsensem z powodu swej bezużyteczności Byłem coraz bardziej zbudowany ogromem pracy, którą przedsiębierze stowarzyszenie, więc raz jeszcze spytałem, jaką rolę wyznacza stowarzyszenie dla PPS w tej akcji — Ależ, rzecz prosta! — zawołał poważny delegat — My zobowiążemy się dostarczyć PPS potrzebną ilość wydawnictw do jakiegokolwiek punktu Europy PPS zaś odda je nam w tym punkcie państwa rosyjskiego, który sama sobie wybierze Więc, jak się okazało, olbrzymi plan zniesienia cenzury oparty był na zdolności transportowej PPS Byłem nieco prze- jęty wzruszeniem wobec tak wielkiego zaufania naiwnego de- legata, lecz zacząłem go przekonywać, że PPS ma nieco inne zadanie niż walkę z cenzurą i że wobec tego trudno by jej by- ło zacieśnić swoją pracę tylko do tego celu Delegat odjechał rozgoryczony „nietolerancją PPS” W Polsce, gdzie ludzie tak szerokich natur nie mają, nie ist- niały, co prawda, organizacje powołane do zniesienia cenzury, 20 BiBuła lecz raz po raz poszczególne osoby albo kółka tworzyły plany wydawnicze oparte na pomocy PPS w przewiezieniu tych wy- dawnictw do kraju Wydawnicza i kolporterska działalność PPS wniosła niejako do ponurego domu niewoli trochę Europy z jej swobodą druku i tym ogromnie ośmieliła ludzi Bibuła przestała być czymś niezwykłym, ludzie przyzwyczajali się mieć ją w ręku, tak, iż po pewnym czasie w kołach, otrzymujących wydawnic- twa PPS, można było wprowadzić reformę, polegającą na tym, że część przynajmniej była sprzedawana Zjawili się nawet pre- numeratorzy periodycznych wydawnictw partyjnych Za przykładem PPS wkrótce poszły inne organizacje niele- galne w Polsce — żydowska socjalistyczna organizacja Bund i Narodowa Demokracja, które to trafiały do innych części na- rodu, gdzie nie sięgał wpływ PPS i oswajały coraz szersze koła ludzi z nielegalną robotą i niecenzuralną literaturą Obok partyjnych wydawnictw w coraz większej ilości spro- wadzano dzieła naukowe, przeważnie historyczne i utwory ar- tystyczne, które, o ile zajmują się tak żywotną dla Polaków spra- wą, jak stosunek do najazdu, są w Rosji zakazane Ta ostatnia część bibuły dotarła do najbardziej tchórzliwych, najbardziej ugodowo usposobionych ludzi Zresztą sami ugodowcy, chcąc wypowiedzieć się otwarcie, musieli się uciec do wydawania rzeczy nielegalnych Pierwszym takim wydawnictwom ugodo- wym, które szerzej było rozpowszechnione, były „Stosunki pol- sko-rosyjskie” Leliwy Do otrzaskania się z bibułą najbardziej reakcyjnie usposobionych ludzi niemało się przyczynił i znany memoriał księcia Imeretyńskiego, wykradziony i wydany przez PPS Książka ta rozeszła się w tysiącach egzemplarzy i była czytana bodaj przez wszystkich inteligentnych Polaków Ilość bibuły krążącej po kraju nie daje się ściśle oszacować Pod tym względem znam tylko liczby opublikowane przez PPS w sprawozdaniu Centralnego Komitetu partii za czas do 1900 trochę historii 21 roku Za 1899 rok sprawozdanie podaje liczbę 99 872, jako ilość egzemplarzy najrozmaitszych druków puszczonych w obieg Inne partie danych takich nie ogłaszały, lecz ogólne wrażenie wszystkich znających stosunki, jest takie, że ilość bibuły nie PPS-owej, krążącej po kraju, jest w każdym razie nie mniej- sza Podwoiwszy tę liczbę i dodawszy do niej przypuszczalną ilość bibuły nie partyjnej oraz wziąwszy pod uwagę, że od 1899 roku rozwój pracy różnych partii szedł crescendo, otrzymamy cyfrę 250-300 tysięcy egzemplarzy druków nielegalnych, jako roczną konsumpcję czytającej publiczności polskiej w zaborze rosyjskim Nie znam odpowiedniej statystyki wydawnictw le- galnych, podlegających cenzurze, lecz w każdym razie śmia- ło twierdzić można, że druki nielegalne stanowią obecnie po- ważną część lektury polskiej pod caratem Jak każdy łatwo zrozumie, taka olbrzymia ilość bibuły wy- wierać musi ogromny wpływ na stosunek ludzi do wszystkie- go, co nielegalne, a przede wszystkim na stosunek do samej książki nieocenzurowanej Druk nielegalny wobec swej po- wszedniości przestaje być świętością, nie straszy ludzi i nie nasuwa myśli o prześladowaniach rządowych, lecz podrywa w umysłach ludzkich autorytet rządu i wiarę w jego potęgę Już sama nazwa „bibuła”, żartobliwie poufała, świadczy o sze- rokim rozpowszechnieniu książki nielegalnej, o tym, że znikł ów tajemniczy urok, którym dawniej była otoczona Zmiana, jaka pod tym względem zaszła, jest tak rażąca, że się rzuca w oczy każdemu, kto może porównywać stan obec- ny z dawniejszym Niedawno spotkałem towarzysza, który był aresztowany przed 1893 rokiem (rok rozpoczęcia działalności PPS) i wrócił do roboty dopiero po 10 latach Gdym go spytał, co go najbardziej uderzyło po powrocie, odpowiedział bez wa- hania, że przede wszystkim był zdumiony, widząc, jak się roz- powszechnia obecnie druk nielegalny „Myśmy — rzekł mi ów 22 BiBuła towarzysz — musieli prosić ludzi, by wzięli książkę do ręki, musieliśmy podrzucać ją, wpychać do kieszeni, a tu patrzę: lu- dzie sami bibuły żądają, rozbijają się o nią, kupują Ba — dodał — możliwe już są malwersacje z bibułą i handel książką niele- galną” W istocie, niektóre z wydawnictw nielegalnych są tak popularne, że można na nich robić interesy Tak np „Zbiorki poszyj” wydania londyńskiego były tak rozchwytywane przez robotników w Warszawie, że pierwsze transporty, zawierające 500 egzemplarzy tej książeczki, rozeszły się tam w ciągu mie- siąca i wreszcie ofiarowywano za nie po 25 kopiejek za egzem- plarz Pojawiła się nawet specjalna nazwa „bibuła dochodowa”, tj taka, która daje pewny dochód sprzedającym Nawet wśród włościan rozwija się przyzwyczajenie do czy- tania nielegalnych książek Mógłbym na dowód tego przytoczyć mnóstwo faktów, lecz ograniczę się dwoma bardziej charaktery- stycznymi W pewnej wsi nad Wisłą włościanie otrzymywali stale bibułę narodowo-demokratyczną; oprócz tej ostatniej niekiedy dochodziły do nich także wydawnictwa socjalistyczne Nie wiem, jaka była tego przyczyna, lecz bibuła przestała do nich dochodzić Chłopi postanowili wówczas sami szukać źródeł bibuły Zebrali trochę pieniędzy i wysłali delegata, by znalazł kogokolwiek do za- wiązania stosunków, przy tym uradzono szukać nie tylko naro- dowych demokratów, lecz i socjalistów Nie znam szczegółów tej odysei delegata chłopskiego, wiem tylko, że odbywał ją i pieszo, i furmankami, i wreszcie o kilkanaście mil od rodzinnej wioski przypadkiem trafił na jakiegoś PPS-owca, przez którego zawią- zał stosunki z partią i uspokojony wrócił do domu Inny fakt tej samej kategorii miał miejsce w głębi Rosji, w koszarach wojskowych Wiadomo, że rekruci Polacy nie od- bywają służby wojskowej w Polsce Rząd wysyła ich w głąb Ro- sji lub na wschodnie granice państwa, gdzie w wielu pułkach połowa żołnierzy składa się z Polaków Otóż paru towarzyszy trochę historii 23 z młodzieży uniwersyteckiej zawiązało stosunki z żołnierzami Polakami Wkrótce stosunki ogromnie się rozszerzyły i agita- cja szybko się rozwijała Puszczono do koszar moc bibuły Gdy się o tym dowiedziano w Warszawie, wysłano do tego miasta doświadczonego towarzysza z poleceniem uregulowania tej sprawy Ów towarzysz zwrócił uwagę zapalonych agitatorów na niebezpieczeństwo, jakie grozi całej robocie przy masowym rozpowszechnianiu bibuły wśród żołnierzy i polecił wycofać puszczoną już bibułę z koszar Gdy to postanowienie zakomunikowano żołnierzom, a była to przeważnie młodzież wiejska, świeżo od pługa i kosy oderwa- na, ci zebrali się na naradę i odpowiedzieli agitatorom w spo- sób następujący: „Takich książek my sami dostać nie możemy Nie dacie nam ich panowie, to mieć ich nie będziemy Ale wybaczcie, co już jest u nas, tego wam nie oddamy To już niech będzie nasze” Ogromna ilość literatury nielegalnej krążącej po kraju, stano- wi bez wątpienia nowe i nieznane dotąd zjawisko w Polsce pod caratem, a przyzwyczajenie i nawet pewne przywiązanie do bi- buły wśród ludu pracującego w miastach i we wsi ziszcza owo marzenie Mickiewicza, który, będąc sam autorem ówczesnych druków zakazanych, wzdychał do czasu, gdy książka jego zabłądzi pod strzechy włościańskie Zjawisko to nie mogło ujść uwagi rzą- du Wspominałem już wyżej, że książę Imeretyński nie tylko nie negował faktu czytania książek zakazanych przez włościan, lecz nawet tym właśnie motywował konieczność pewnych ulepszeń w szkolnictwie oraz potrzebę kontragitacji rządowej Wpływ tego „kulturtregerstwa” carskiego okazał się minimalny, powiedzmy raczej równy zeru, natomiast nie ma wątpliwości, że sam rząd uległ wpływowi bibuły i musiał się przed nią cofnąć Rząd ustąpił nie w ten sposób, jak mi obiecywał delegowany rosyjskiego stowarzyszenia, o którym wspominałem wyżej —
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bibuła
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: