Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00219 005937 13649312 na godz. na dobę w sumie
Biznesmen i dziennikarka - ebook/pdf
Biznesmen i dziennikarka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323876137 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Amelia Jacobs chce zrobić karierę dziennikarską. Pewnego dnia znienacka trafia jej się nie lada gratka -wywiad z Vaughanem Masonem, słynnym milionerem unikającym kontaktów z prasą. Amelia idzie na spotkanie kompletnie nieprzygotowana. Nic dziwnego, że zbija ją z tropu nie tylko aparycja Masona, ale także niekonwencjonalna oferta, jaką jej składa...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Carol Marinelli Biznesmen i dziennikarka Tłumaczyła Małgorzata Fabianowska Droga Czytelniczko! Witam serdecznie w marcu. W tym miesiącu akcja wszystkich opowieści w serii Światowe Z˙ycie rozgrywa się w świecie ludzi z˙yjących w luksusie, bogatych, ale... czy bardzo szczęśliwych? Oto nasze propozycje: Narzeczona bankiera – opowieść o miłosnych perypetiach Lucy i jej chłopaka sprzed lat, obecnie znanego bankiera... Biznesmen i dziennikarka – historia związku pewnej dziennika- rki. Dylemat: praca czy uczucie? Idol z telewizji i W świecie luksusu (Światowe Z˙ycie Duo) – szczęśliwy związek pragnie zniszczyć ktoś trzeci... Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Carol Marinelli Biznesmen i dziennikarka Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: In the Rich Man’s World Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Harlequin Presents, 2005 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Małgorzata Pogoda Korekta: Maria Kaniewska ã 2005 by The SAL Marinelli Family Trust ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-4426-6 Indeks 389994 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 59 PROLOG W łóz˙ku. Sam. Myśl o kuszącym brzmieniu tych słów sprowa- dziła na usta Vaughana cierpki uśmiech. W przypadku Vaughana Masona bycie same- mu w łóz˙ku to niemal sprzeczność. Przynajmniej zdaniem dziennikarzy, którzy śledzili kaz˙dy jego krok, tropiąc sensację w kontaktach zawodowych i usiłując wściubić nos w jego prywatne z˙ycie – co wprawiało Vaughana w cyniczne rozbawienie. Krzywiąc się, zaaplikował sobie łyk mocnej, czarnej jak smoła kawy. W ciągu ostatnich trzydziestu sześciu godzin prawie nie zmruz˙ył oka, przekroczył kilka stref czasowych i wchłonął dość kofeiny, by podnieść o kilka procent giełdowe notowania ziaren kawy. Teraz zaś marzył tylko o tym, aby wreszcie zasnąć i zakończyć ten niewiarygodnie długi dzień. Niestety, musiał stawić czoło dziennika- rzom, z którymi łączyły go jedyne w jego z˙yciu 6 CAROL MARINELLI prawdziwe więzy miłości pomieszanej z nienawi- ścią. Z rozmyślań wyrwało go energiczne pukanie do drzwi. Rozparł się w fotelu i ziewnął, gdy do gabinetu wparowała z przymilnym uśmiechem jego asystentka Katy Vale. Pochyliła się nad biurkiem – demonstrując odrobinę za głęboki dekolt i spódniczkę za krótką, jak na piątkowe popołudnie – i wręczyła mu listę. – Dziś ma pan szczęśliwy dzień – oznajmiła. – Szkoda, z˙e nie powiedziałaś mi tego trzy- dzieści sześć godzin temu – zripostował Vau- ghan. Ten dzień zaczął się o jakiejś nieludzkiej porze w Japonii i ciągnął poprzez zebranie w Singapu- rze, a potem kilka męczących godzin oczekiwa- nia na tamtejszym lotnisku, by zakończyć się w jego biurze w Sydney. Miał wraz˙enie, z˙e słońce wlecze się wokół Ziemi w odwrotnym kierunku. Jego wewnętrzny zegar całkiem się rozregulował, gdy w końcu dopadło go znuz˙enie, wywołane długimi lotami i zmianą stref czasowych. Nie miał najmniejszej ochoty na udzielanie z˙adnych wywiadów, ale ujrzawszy listę z wykreślonymi czerwonym atramentem nazwiskami reporterów, niemal zdołał się uśmiechnąć. – Zanosi się na nowe wybory – a przynajmniej takie chodzą słuchy – wyjaśniła Katy. – Wszyscy BIZNESMEN I DZIENNIKARKA 7 waz˙ni reporterzy odwołali wywiady z panem i po- lecieli do Canberry łowić sensacyjny materiał... – To znaczy, z˙e mogę się wreszcie przespać. Odwołanie wywiadów bynajmniej nie dotknę- ło Vaughana – przeciwnie, przyniosło mu nie- oczekiwaną, lecz miłą ulgę. Premier rządu był jedną z niewielu osób zdolnych wyprzeć go z na- główków gazetowych stron poświęconych gos- podarce i Mason z radością ustąpił mu miejsca. Cała przyjemność po mojej stronie, pomyślał. Zakręcił wieczne pióro, wstał i przeciągnął się. Lecz zaraz potem westchnął z rozczarowaniem, poniewaz˙ Katy potrząsnęła głową i rzekła: – Obawiam się, z˙e jeszcze nie. ,,Tribute’’ przysłało kogoś w zastępstwie. Vaughan przyjrzał się liście i zmarszczył brwi. – Co, u licha, skłoniło Amelię Jacobs do prze- prowadzenia ze mną wywiadu? – Słyszał pan o niej? – spytała Kate z wyraź- nym zdziwieniem. – Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić pana przy lekturze stron dla kobiet. – Jest dobra – odparł Mason, wzruszając ra- mionami, ale Katy zmarszczyła nos. – Przereklamowana, gdyby pytał mnie pan o zdanie. Nie pytałem, niemal mu się wyrwało, lecz ugryzł się w język. Doprawdy, był nazbyt zmęczo- ny, aby dać się wciągnąć w długą rozmowę z Katy. 8 CAROL MARINELLI Długie rozmowy z nią stawały się ostatnio zbyt częste. Pod byle pretekstem sadowiła swój zgrab- ny tyłeczek w krześle naprzeciw niego, krzyz˙o- wała doskonale wydepilowane nogi, obdarzała go olśniewającym uśmiechem i rozpoczynała poga- wędkę. A gadać umiała jak mało kto! Co stało się z tą dyskretną i kompetentną urzędniczką, którą zatrudnił jako swoją asystent- kę? Gdzie się podziała sumienna biuralistka, któ- ra bez wysiłku radziła sobie z jego nieprawdopo- dobnie przeładowanym rozkładem zajęć? Kobie- ta promieniejąca z dumy, gdy zauwaz˙ył jej pierś- cionek zaręczynowy, i płoniąca się z radości, kiedy przychodził po nią narzeczony? – Chodzi mi o to – plotła dalej Katy, ani trochę niestropiona jego wymownym milczeniem – z˙e pomimo całego szumu wokół tej Amelii jej arty- kułom zupełnie brakuje głębi. Nie potrafi wywlec z˙adnych brudów, z˙adnych skandali dotyczących sław, z którymi przeprowadza wywiady – nicze- go, o czym moz˙na by przeczytać w brukowcach... Vaughan skrył znuz˙ony uśmiech – i tym razem przyszło mu to łatwiej. Katy po prostu tego nie chwyta. Skoro nie potrafi wyczytać między wier- szami treści, które Amelia Jacobs tak zręcznie przemyca, on nie czuje się na siłach, by ją tego uczyć. BIZNESMEN I DZIENNIKARKA 9 Amelia Jacobs jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Albo mistrzynią. Czy jakiego tam poprawnego politycznie okre- ślenia nalez˙ałoby uz˙yć. Pisała dla ,,Tribute’’ zaledwie od kilku mie- sięcy, lecz zyskała juz˙ sporą grupę wiernych czytelników, którzy chłonęli jej artykuły z za- partym tchem, być moz˙e niekiedy wymieniając między sobą porozumiewawcze uśmieszki znad egzemplarzy gazety w jakiejś restauracji lub holu lotniska. Zdaniem Masona, zazwyczaj nieskorego do pochwał, Amelia Jacobs trzymała rękę na pulsie biez˙ących wydarzeń, lecz w razie potrzeby nie wahała się odejść od zwykłych rutynowych pytań i sięgnąć nieco głębiej. Dzięki temu udawało jej się skłonić swych opornych rozmówców do po- twierdzenia bądź zdementowania niepochleb- nych plotek, krąz˙ących na ich temat. Jej wywiady stanowiły osobliwą mieszaninę cynizmu i współ- czucia. – Dlaczego chce przeprowadzić wywiad aku- rat ze mną? – zapytał ponownie, po czym zre- flektował się. Przeciez˙ wydaje się, z˙e kaz˙dy dziennikarz po tej stronie równika pragnie zdobyć o nim choćby strzęp informacji. Niemniej fakt, z˙e Vaughan nie 10 CAROL MARINELLI nosił dredów, nie przekłuwał brwi ani nosa kol- czykami, jadał regularnie trzy posiłki dziennie i nie zwracał ich natychmiast, a w dzieciństwie nie był wykorzystywany seksualnie przez ojca, sytuował go poza zwykłą kategorią rozmówców Amelii Jacobs. – Poniewaz˙ w mediach zawsze było głośno o pańskich skandalach – odparła rzeczowo Katy. – Najpierw romans z tą supermodelką, potem z aktorką... – Ale przynajmniej nie z biskupem – odciął się Vaughan, lecz nawet ironia nie pozwoliła mu uniknąć tej draz˙liwej kwestii. Draz˙liwej, gdyz˙ omawianie z Katy własnego erotycznego z˙ycia wydało mu się bardzo niefor- tunnym pomysłem. – To juz˙ dawne dzieje – rzekł wreszcie z nie- zbyt przekonującą miną niewiniątka, przygląda- jąc się chłodno Katy, która znów załoz˙yła nogę na nogę i uśmiechnęła się do niego słodko. – Owszem – westchnęła. – Ale wie pan, jacy są dziennikarze, kiedy raz juz˙ się czegoś uczepią. A nie muszę panu przypominać, z˙e i ostatnio nie był pan pupilkiem prasy. – I nadal nie jestem – odparł Vaughan z ledwo uchwytną ostrzegawczą nutką w głosie. Katy odchrząknęła i powiedziała: – Na ostatnim zebraniu zarządu uzgodniono, BIZNESMEN I DZIENNIKARKA 11 z˙e przy pierwszej sprzyjającej okazji powinien pan pokazać się mediom od lepszej strony. – Nie mam takiej. – Wzruszył ramionami. – Jestem, jaki jestem i juz˙. – Nieprawda – rzekła ciszej i odgarnęła kos- myk włosów z ładnej twarzy. Vaughan poczuł niepokój – po raz pierwszy zauwaz˙ył brak zarę- czynowego pierścionka na jej palcu. – Przeciez˙ był pan dla mnie taki miły, kiedy zerwałam z Andym. – Nie miałem pojęcia, z˙e się rozstaliście – od- parł z wymuszonym uśmiechem, obserwując z przeraz˙eniem lekko zabarwionym nudą, jak asystentka uśmiecha się do niego, trzepocząc rzęsami. Wyczuwał w niej nieznaczną zmianę, która umknęłaby większości męz˙czyzn. Jednak Vaug- han potrafił czytać w kobietach równie łatwo jak w ksiąz˙ce kucharskiej i widział jasno, z˙e pod jego nieobecność Katy zgromadziła wszystkie niezbęd- ne składniki, a teraz mieszała je juz˙ w garnku i miała zamiar dać mu do skosztowania! – Zerwaliśmy ze sobą przed kilkoma tygo- dniami. Cięz˙ko to przez˙yłam, ale chyba zaczy- nam juz˙ dochodzić do siebie. – Śmiało wytrzy- mała jego spojrzenie. – Moz˙e wpadłbyś do mnie dziś wieczorem na kolację, Vaughan? Jestem pewna, z˙e nie masz teraz głowy do gotowania, 12 CAROL MARINELLI a z pewnością zbrzydło ci juz˙ jadanie w restaura- cjach. – Dzięki, ale nie – odrzucił bez wahania jej propozycję, całkowicie przekonany, z˙e nie ma apetytu, w z˙adnym sensie! – Marzę jedynie o tym, by znaleźć się w łóz˙ku. Boz˙e, ona naprawdę śmiało sobie poczynała! Gdy tylko padło to słowo, uśmiechnęła się zna- cząco. I wciąz˙ wpatrywała mu się w oczy. Vaug- han wiedział dobrze, co jest w menu. Wiedział, z˙e jeśli skorzysta z jej zaproszenia, nie zaczną od przystawek, lecz ominą nawet główne danie, by przejść od razu do deseru. Potrząsnął stanowczo głową, widząc, jak rzed- nie jej mina, i ujął wieczne pióro. W gruncie rzeczy wyświadczam jej przysługę, pomyślał. Gdybym się z nią przespał, skończyłoby się na tym, z˙e musiałbym ją zwolnić. – Przyślij tu pannę Jacobs, skoro tylko się zjawi... A potem – dodał zdecydowanym tonem – moz˙esz juz˙ iść do domu. – Mogłabym zaczekać – spróbowała raz jesz- cze, lecz Vaughan był nieubłagany. – Idź do domu. – Nie złagodził swej odmowy uśmiechem, nie podniósł nawet wzroku znad papierów. Pragnął uniknąć wszelkich dwuznacz- ności. – Zobaczymy się w przyszłym tygodniu w Melbourne. ROZDZIAŁ PIERWSZY ,,Wyślij’’. Palec Amelii zawisł nad klawiaturą kompute- ra, a potem cofnął się. Pokłusowała do łazienki i odetchnęła rozkosz- nym zapachem bergamoty zmieszanej w dosko- nałej proporcji z z˙ywicą olibanową i odrobiną lawendy. Jej rozkład zajęć na piątkowe popołu- dnie był niezmienny, niczym wyryty w kamieniu: Przeczytać swój artykuł moz˙liwie najbardziej bezstronnie. Sprzątnąć mieszkanie, powtarzając jednocześ- nie artykuł na głos i dodając w myśli przecinki i wykrzykniki. Pójść do domu towarowego, wciąz˙ opracowu- jąc w myślach artykuł. Zanieść ubrania do pralni chemicznej. Wpaść na kawę – bardzo mocną, ze śmietanką i trzema łyz˙eczkami cukru. Wrócić do domu. Dokończyć artykuł, wstawiając przecinki i wy- krzykniki. 14 CAROL MARINELLI Odłoz˙yć słuchawkę telefonu z widełek i napuś- cić wody do wanny. Na koniec nacisnąć klawisz ,,wyślij’’ i gdy jej artykuł wdryfuje w cyberprzestrzeń, zanurzyć się w aromatycznej kąpieli i poddać kojącemu dzia- łaniu olejków zapachowych. Lawenda podobno bajecznie pomaga na migreny, które od pół roku nękają ją w kaz˙dy piątek o czwartej po południu. Pewnie, z˙e zmieści się w terminie, nawet jeśli wyśle go o piątej. Lecz potrzebowała tej godziny w cudownej pienistej kąpieli, podczas gdy jej krew, pot i łzy, przelane w ciągu siedmiu dni harówki, spłyną przez cyberprzestrzeń do skrzyn- ki mailowej naczelnego redaktora Paula. Musiała odreagować mękę minionego tygodnia. Oczywiście, większość ludzi marzyłaby o dob- rze opłacanej pracy, polegającej na przeprowa- dzaniu wywiadów ze sławnymi osobami podczas kolacji w eleganckich restauracjach. Lecz dla Amelii stanowiło to jedynie środek do osiągnięcia celu. Zatrudniona na umowie zleceniu na czas dzie- więciomiesięcznego urlopu macierzyńskiego sta- łej dziennikarki, Amelia przyjęła tę pracę wyłącz- nie po to, by wyrobić sobie nazwisko i nawiązać kontakty z odpowiednimi ludźmi, a takz˙e w na- dziei, z˙e otrzyma etat w dziale na pierwszym
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Biznesmen i dziennikarka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: