Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00260 008122 20000661 na godz. na dobę w sumie
Bł. Matka Speranza. Nieznane cuda bliźniaczej duszy Ojca Pio - ebook/pdf
Bł. Matka Speranza. Nieznane cuda bliźniaczej duszy Ojca Pio - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 464
Wydawca: Dom Wydawniczy Rafael Język publikacji: polski
ISBN: 9788375697810 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Jej serce żyło w niebie, ale stopami stąpała po ziemi (św. Jan Paweł II o Matce Speranzie).

- W jakim celu kard. Stefan Wyszyński wysłał Karola Wojtyłę do Collevalenzy?

- Jak Matka Speranza pomogła w wyniesieniu św. Faustyny Kowalskiej na ołtarze?

- Za co św. Jan Paweł II był wdzięczny hiszpańskiej mistyczce?

- Skąd w celi Matki Speranzy wzięła się ikona Matki Boskiej Częstochowskiej?

- Jak Matka Speranza pomagała św. Ojcu Pio i św. Josemarii Escrivie de Balaguer zbawiać dusze?

***

Błogosławiona Matka Speranza, mistyczka i stygmatyczka, bliźniacza dusza Ojca Pio. Jak twierdzi jej biograf miała swój udział w ocaleniu życia papieża Polaka podczas zamachu na placu św. Piotra. Posiadała nadzwyczajne zdolności, jak: dar bilokacji, wgląd w ludzkie serca, kontakt z duszami czyścowymi. Jej życie przepełnione było miłością i ufnością w niezmierzoną Bożą potęgę, poprzez którą dokonywała niemożliwego.

Collevalenza, w której dzięki Matce Speranzie powstało Sanktuarium Miłości Miłosiernej, bywa przez pielgrzymów nazywana 'małym Lourdes'. Tuż przy świątyni znajduje się cudowne źródło, którego woda uleczyła wielu z cierpień fizycznych i duchowych.

Autor książki José María Zavala, dzięki dostępowi do świadectw zebranych w trakcie procesu beatyfikacyjnego i po wysłuchaniu osobistych relacji tych, którzy przez całe lata żyli u boku Matki Speranzy, pokazuje, jak zaufanie do Boga przekuwa się w świętość.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

bł. MATKA SPERANZA Nieznane cuda bliźniaczej duszy Ojca Pio José María Zavala Tłumaczenie z jęz. hiszpańskiego: Monika Kłysińska Tytuł oryginalny Madre Esperanza Tłumaczenie Monika Kłysińska Korekta Agata Chadzińska Anna Kendziak Projekt okładki Marta Zdebska Skład Łukasz Sobczyk Zdjęcie na okładce fot. archiwum autora © 2016 José María Zavala ISBN 978-83-7569-781-0 © 2020 Dom Wydawniczy RAFAEL ul. Rękawka 51 30-535 Kraków tel. 12 411 14 52 e-mail: rafael@rafael.pl www.rafael.pl Pragnąłbym napisać kilka książek pełnych ognia, które obiegłyby świat jak żywy płomień, rozpalając swym światłem i żarem ludzi, przekształcając biedne serca w żagiew, aby ofiarować je Jezusowi jako rubiny do Jego królewskiej korony. Josemaria Escriva de Balaguer WSTĘP PANORAMA MIŁOSIERDZIA 7 Nie tak dawno od jednego z  moich braci, ojca trójki dzieci, usłyszałem: „Rzecz nie w tym, żeby mieć dziecko, ale żeby sprawić, by dobrze wzras- tało; nie w tym, żeby posadzić drzewo, ale żeby podlewać je i o nie dbać, by przyniosło owoc; nie w tym, żeby na- pisać książkę, ale żeby zrobić to w taki sposób, by ktoś ją przeczytał”. Książka, którą oddaję w ręce czytelników, jest z tych, które czyta się bardzo dobrze. Powiedziałbym nawet, że się ją pochłania. Z jednym zastrzeżeniem: to nie jest lek- tura przygodowa, kronika czy powieść historyczna ani też coś z gatunku fantastyki naukowej. Dlatego z ogrom- ną przyjemnością przyjąłem prośbę autora o napisanie wstępu. Odnoszę wrażenie, że José María Zavala, tkając opo- wieść o nadzwyczajnym życiu błogosławionej Matki Spe- ranzy1 od Jezusa Alhamy Valery, pomaga nam „otwierać okna”. Okna otwiera się po to, by wpuścić do domu tlen, światło, zobaczyć linie horyzontu. Technologia w  świecie środków komunikacji przy- zwyczaiła nas do dostępu do niezliczonej ilości danych, informacji, obrazów i do ich wymiany z coraz bardziej zaskakującą prędkością. 1 W niniejszej publikacji imię Matki podane jest zgodnie z jego naj- popularniejszym brzmieniem na świecie, czyli włoskim. W  ory- ginale książki jest ono –  co oczywiste –  w  brzmieniu hiszpań- skm (Esperanza). W języku polskim oddałoby go imię Nadzieja. (Wszystkie przypisy pochodzą od polskiego tłumacza). 9 Dzięki tej książce wyglądamy teraz, przyprawieni nie- mal o lęk wysokości, przez innego rodzaju okna. Za nimi nasze spojrzenie rozszerza się na panoramę, do której kon- templowania nie przywykliśmy w dzisiejszych czasach: na nadprzyrodzony horyzont tego, co leży dalej niż wszystko, co widzimy, słyszymy i postrzegamy. Okna otwarte na wiel- ką tajemnicę odkrywającą się przed nami jako nieskończo- na miłość, a która ostatecznie jest dużo mocniejsza i bar- dziej zwycięska niż inna tajemnica – tajemnica zła, w której „parszywiec” toczy swoją zaciętą bitwę. Można powiedzieć, że Matka Speranza była szeroko otwartym oknem, za pośrednictwem którego Bóg w na- szych czasach zajaśniał niewiarygodnym światłem swojej miłości miłosiernej. Należę do Zgromadzenia Synów Miłości Miłosier- nej założonego przez Matkę Speranzę, którą poznałem 15 października 1962 roku, kiedy miałem niewiele po- nad dziesięć lat, i z którą byłem blisko związany aż do dnia jej odejścia z tego świata 8 lutego 1983 roku. Kiedy teraz czytam tę książkę, sercem spoglądam na tamte lata i – na ile tylko odległość w czasie mi na to poz- wala – uświadomiłem sobie, że żyłem, choć niemal tego nieświadomy, w atmosferze bardzo niezwykłej, a jedno- cześnie otulonej pozornie najzwyklejszym rytmem życia. To doświadczenie pozwala mi lepiej zrozumieć, dlaczego mieszkańcom Nazaretu trudno było przyjąć tajemnicę wcieloną w „syna cieśli”. Bowiem czasami to, co nadprzy- rodzone i niezwykłe, wydaje się tak naturalne i zwyczaj- ne, że jego dostrzeżenie wymaga szczególnej uwagi. Bo, jak mawiał pewien stary rabin, Bóg lubi się chować przed nami, żebyśmy Go szukali, jak to robią dzieci, kiedy ba- wią się w chowanego. 10 José María Zavala Matka Speranza, a z nią inni wielcy święci, w których towarzystwie autor tego dzieła nam ją przybliża, poczy- nając od świętego Ojca Pio z Pietrelciny, miała dostęp do tej zadziwiającej tajemnicy. Albo inaczej: jak sama zwy- kła mawiać: „Dobry Jezus uchylił zasłony i pokazał”... I ta żałość, kiedy On „chował się”! Na myśl przywodzi mi to wzniosłe wersety świętego Jana od Krzyża: „Gdzie się ukryłeś, Umiłowany, i mnie wśród jęków zostawiłeś?”2. Ktoś mógłby zarzucić, że wszystko to jest kwestią opinii, a nawet może tylko sugestii. Niemniej znajdą się również tacy, zdaniem których Kościół posiada wielką mądrość i jest niezwykle ostrożny w poddawaniu ocenie tych niecodziennych wydarzeń zwanych przez nas „cu- dami”. Dobrze, że tak jest, bo zapobiega to wyciąganiu pochopnych wniosków na tym jakże niezwykle grząskim gruncie. Ponadto prawdą jest, że aby ocenić świętość da- nej osoby, Kościół skupia się najpierw na tym, co nie- zwykłe – ale nie w cudach, lecz w cnotach przeżywanych w stopniu „heroicznym”. Z drugiej strony faktem jest także to, iż poza przy- padkiem męczeństwa, pod ogłoszeniem „heroiczności cnót” danej osoby – co pozwala na uznanie jej za „błogo- sławioną” lub „świętą” oraz na publiczne oddawanie jej czci – Kościół wymaga „podpisu” Boga, to jest dokona- nia cudu za pośrednictwem rzeczonej świętej lub rzeczo- nego świętego. Jeśli chodzi o Matkę Speranzę, to stało się tak również przed jej beatyfikacją, o czym José María Zavala opowia- da w najdrobniejszych szczegółach. 2 Św. Jan od Krzyża, Pieśń duchowa, przeł. B. Smyrak OCD, Kraków 2002. 11 Matka Speranza W oparciu o to oficjalne uznanie, które tej wielkiej apostołce Bożego miłosierdzia nadaje ewangeliczną „wiarygodność”, możemy rozszerzyć ową wiarygodność na wiele innych nadzwyczajnych znaków, jakie Bóg, Oj- ciec nieskończonej miłości, uczynił w jej życiu. José María Zavala, dzięki dostępowi do bezsprzecznie wiarygodnych świadectw wielu osób zebranych w trak- cie procesu kanonizacyjnego Matki Speranzy w Positio super virtutibus3, lub po wysłuchaniu osobistych relacji tych, którzy przez całe lata żyli u jej boku, zabiera nas w niesamowitą podróż na granicy tego, co niewidzialne, gdzie miłość Boga przecina drogę naszego ludzkiego do- świadczenia, by wspierać, oświecać, przebaczać, uzdra- wiać i pocieszać „jak dobry Ojciec i czuła Matka”, jak by to ujęła Matka Speranza. Nie sądzę, by przypadek zadecydował o udostępnie- niu tej książki szerokiej publiczności dokładnie w Roku Miłosierdzia, który jest odzwierciedleniem żywego pra- gnienia papieża Franciszka, byśmy nasze spojrzenia skie- rowali na miłość Ojca Niebieskiego ukazaną w miłosier- nym obliczu Jego Syna Jezusa oraz od Niego uczyli się jako Jego dzieci, którymi jesteśmy, bycia miłosiernymi dla siebie nawzajem. Matka Speranza, wyróżniająca się tym, że była kobietą głęboko zanurzoną w Kościele, zwykła mawiać, iż świę- tość nie polega na czynieniu cudów, ale na wykonywa- niu konkretnych życiowych zajęć miłych Bogu i zawsze uwzględniających potrzeby ludzi. Dodawała jednakże, że przez wstawiennictwo świętych Bóg czyni cuda, aby ukazać swoją żywą obecność w historii oraz obudzić lub 3 Dokumentacja o heroiczności cnót kandydata na ołtarze wykorzys- tywana w procesie beatyfikacyjnym. 12 José María Zavala ożywić wiarę w tych, w których trwa ona uśpiona lub zu- pełnie martwa. Oby wielu, po przeczytaniu tej książki, pozwoliło się objąć Bożej miłości, która powołując się na słowa Matki Speranzy, „chce szczęścia swoich dzieci i kroczy za nimi, i szuka niestrudzoną miłością, jakby bez nich nie mogła zaznać szczęścia”, gdyż „On kocha nieskończenie czule nawet najbardziej przewrotnego, najbardziej opuszczo- nego i nieszczęsnego człowieka”. Czyż nie jest to przypadkiem najbardziej pocieszają- ca pewność, jakiej wszyscy potrzebujemy, jedyna, która może przynieść nam pokój i odmienić nasze życie? o. Aurelio Pérez García Syn Miłości Miłosiernej Collevalenza, 8 września 2016 roku, w Roku Miłosierdzia 13 Matka Speranza CZĘŚĆ PIERWSZA ŚWIĘTA MNISZKA 15 Jej serce żyło w niebie, ale stopami stąpała po ziemi. Jan Paweł II o Matce Speranzie W ciszy klasztornej celi nikt nie zwrócił uwagi na dwa niewidzialne pociski, które bezlitośnie przeorały wnętrzności niewinnej ofiary. Nie- kwestionowanym faktem stało się natomiast to, że ta za- częła wymiotować tryskającymi strugami krwi i wić się z powodu bólu brzucha, jak gdyby chwilę wcześniej ktoś roztrzaskał jej wnętrzności. Zegar pokazywał godzinę drugą nad ranem 13 maja 1981 roku – tego samego dnia, w którym Turek Ali Agca przygotowywał zamach na papieża Jana Pawła II na placu Świętego Piotra. Dusze oddane Bogu nie wierzą w przy- padki; wszystko jest dziełem Opatrzności lub Przypad- kowości, pisanych z wielkiej litery. Niedługo potem doktor Tommaso Baccarelli, pilnie wezwany przez siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Miłości Miłosiernej, dotarł do miejscowości Colleva- lenza, do osiedla, na którym mieszkały. Wszedł do win- dy w Domu Pielgrzyma B i wjechał na ósme piętro, by już po chwili stanąć na progu celi oznaczonej numerem 134 wyrytym na metakrylowej tabliczce. Spojrzał przera- żony na bladą i wycieńczoną twarz zakonnicy spoczywa- jącej na tapczanie. Na lewo od niej, na nocnym stoliku, 17 stały dwa obrazki: Jezusa od Miłości Miłosiernej, które- go święto obchodzono w uroczystość Chrystusa Króla, i Maryi Pośredniczki, wspominanej w drugi dzień święta Zesłania Ducha Świętego, zwany Dniem Białego Gołębia. Lekarz spojrzał na stos rzuconych na krzesło prze- siąkniętych krwią ręczników i z zatroskaniem pokręcił głową. Na myśl natychmiast przyszło mu jedno słowo: transfuzja. Musiał się pospieszyć. Zapewne ta kobieta umarłaby, jeżeli z  jej ust wypłynąłby niespodziewanie kolejny strumień krwi. Kilka sióstr ze Zgromadzenia było już gotowych oddać krew. Baccarelli urodził się 23 stycznia 1929 roku w Todi i był doświadczonym kardiologiem. Matkę Speranzę po- znał przypadkowo w 1951 roku, a od 1975 roku był jej osobistym lekarzem. Siostra Amada Pérez była naocznym świadkiem tego wydarzenia. Oczami pełnymi łez patrzyła na poranione, pozbawione życia ciało Matki Speranzy, wówczas osiem- dziesięciosiedmioletniej. Chociaż już prawie trzydzieś- ci lat wcześniej, kiedy poznała założycielkę Zgroma- dzeń Służebniczek i Synów Miłości Miłosiernej, została uzdrowiona ze swoich lęków, teraz, jako świadek jej nie- wymownego cierpienia dla ratowania dusz, nie mogła przestać drżeć na widok straszliwych konwulsji, które na przemian z agonalnym charczeniem wstrząsały zmaltre- towanym ciałem tej staruszki, którą tak bardzo kochała. Działo się tak niezależnie od tego, że Amada Pérez, jako opiekunka Matki Speranzy od 1969 roku aż ostatniej chwi- li jej życia, była dobrze obeznana z bólem i nieszczęściami bliźnich. Już w wieku czternastu lat, jako uczennica szko- ły w San Sebastián, chciała zostać zakonnicą, aż wreszcie 24 grudnia 1953 roku, w wigilię świąt Bożego Narodzenia, 18 José María Zavala po ukończeniu nowicjatu w Rzymie dane jej było złożyć śluby w zakonie Służebniczek Miłości Miłosiernej. Urodziła się 6 lutego 1936 roku w Barrientos de la Vega (prowincja León). Jako świadek 15 marca 1989 roku zło- żyła swoje cenne świadectwo w  ramach diecezjalnego procesu kanonizacyjnego Matki Speranzy, zainaugurowa- nego przez biskupa Grandoniego 10 kwietnia 1988 roku, a na który to proces złożyły się aż pięćdziesiąt dwa tomy dokumentów. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych mianowała rela- torem tego procesu księdza Jose Luisa Gutiérreza Góme- za, członka prałatury Opus Dei. Pod jego kierunkiem opracowano trzy tomy Positio super virtutibus. 12 czerwca 1993 roku dostarczono je do tejże kongregacji, a następ- nie powierzono komisji złożonej z siedmiu teologów, któ- rzy w styczniu 2002 roku jednomyślnie wypowiedzieli się na temat heroiczności życia Matki Speranzy. W marcu to samo uczyniła komisja złożona z kardynałów i biskupów. 23 kwietnia tego samego roku Jan Paweł II ogłosił Matkę Speranzę czcigodną służebnicą Bożą, a beatyfikował ją pa- pież Franciszek 31 maja 2014 roku. W liście apostolskim z okazji beatyfikacji Franciszek podkreślił zasługi Matki Speranzy jako „założycielki dwóch zgromadzeń życia konsekrowanego, świadka ła- godności Boga, szczególnie wobec ubogich, i promotorki świętości duchowieństwa diecezjalnego”. Dzięki dostępowi do niemal nieznanego dotąd Positio otwiera się przed nami wyjątkowy zasób dokumentów i świadectw. Dane nam będzie więc poznać z pierwszej ręki gigantyczną i  niedocenianą wartość naszej boha- terki. Wśród świadectw znajdujemy również to złożone przez Amadę Pérez: 19 Matka Speranza „Matka przez wiele lat cierpiała na wrzody żołądka, którym często towarzyszyło krwawienie, zwłaszcza po za- życiu silnego leku lub antybiotyku albo po zjedzeniu cze- goś ciężkostrawnego. Wrzody krwawiły, gdy doświadczała nadzwyczajnego cierpienia, jak miało to miejsce 13 maja 1981 roku... Jeśli chodzi o krwotok w dniu zamachu na Jana Pawła II, chciałabym podkreślić, iż był tak obfity, że trzy lub cztery ręczniki zupełnie przesiąkły krwią. Chociaż była druga w nocy [13 maja], wezwałyśmy doktora Bacca- rellego, który przybył natychmiast i przeraził się na widok takiej ilości krwi i tak wyczerpanej Matki. Lekarz zarządził natychmiast bezwzględną transfu- zję. Wczesnym rankiem kilka sióstr było już gotowych oddać krew. Jednakże przed przystąpieniem do zabiegu, w trakcie badań mających na celu ustalenie grupy krwi Matki, technicy z laboratorium stwierdzili, że czerwone krwinki są w całkowicie normalnym stanie i dalsze po- stępowanie nie było już konieczne. Kiedy tego samego dnia usłyszałyśmy o zamachu na papieża, zrozumiałyś- my, co było przyczyną tego strasznego krwotoku”. Jak to możliwe, że niedługo po tym, jak w sposób dla oczu widoczny straciła tyle litrów krwi, czerwone krwinki Matki Speranzy pozostały w stanie nienaruszonym? Nie pojawił się nawet najmniejszy ślad anemii. Lekarze nie byli w stanie wy- jaśnić tego, co zaszło, odwołując się wyłącznie do nauki. Siostra Amada Pérez, ojciec Mario Gialletti i  inni członkowie Zgromadzenia, którzy jak w otępieniu wcho- dzili do celi i z niej wychodzili, na własne oczy widzie- li, jak krew tryskała z ust Matki niczym lawa z wulkanu, tworząc ogniste strumienie. Lekarz, który do niej przyjechał, stwierdził również, że krew skapująca z  ułożonych na krześle ręczników 20 José María Zavala kropla po kropli wyżłobiła w posadzce maleńką dziurę. Koszula nocna Matki, pościel, powłoczki na poduszki i na materac były jednakowo nasycone krwią, jakby ktoś wylał całe szklanki czerwonego wina na obrus. Te dantejskie sceny przywodziły na myśl prorocze wersety poematu Stanisław napisanego przez kardyna- ła Karola Wojtyłę na krótko przed wyborem na papie- ża, poświęconego świętemu męczennikowi z  Krakowa: „Słowo nie nawróciło, nawróci krew”. Podczas gdy życiu Jana Pawła II groziło śmiertelne niebezpieczeństwo, wijąca się w spazmach agonii Matka Speranza raz za razem odnawiała swoją oblację. Z pew- nością w  pamięci widziała znowu tę biedną dziewczy- nę rozdartą przez odłamki pocisków, ofiarę jednego ze strasznych bombardowań, które nawiedziły rzymską sto- licę podczas drugiej wojny światowej. Prawie czterdzieści lat od rzezi dokonanej przez sa- moloty wroga, zakonnica nadal zachowywała w pamię- ci obraz z 13 sierpnia 1943 roku. Niewinna czteroletnia istota z twarzą wykrzywioną bólem w ramionach zroz- paczonej matki. Kobieta biegła w jej kierunku w amoku. Była boso, miała rozczochrane włosy. Płakała tak, że nie da się tego opisać. Ta scena zapisała się w sercu Matki Speranzy tak głęboko i trwale, że tej samej nocy opisała ją szczegółowo w swoim osobistym dzienniku. To ponowne przeżywanie swego rodzaju piety prze- pełnionej cierpieniem dziewczynki ułożonej bezwładnie na kolanach matki niczym na katafalku z pewnością skło- niło ją do ofiarowania własnej krwi w tym jedynym celu, jakim było ocalenie życia papieża w zamachu, w którym miał ucierpieć niewiele później. „Choroba i  krwotoki 21 Matka Speranza Matki Speranzy –  jak zapewnia egzorcysta Giovanni Ferrotti, syn Miłości Miłosiernej – ustały dopiero wtedy, gdy podano do wiadomości, że Ojcu Świętemu nie gro- ziło już żadne niebezpieczeństwo”. 22 José María Zavala PIEKIELNE CIERPIENIA Tym razem ślady krwi u Matki Speranzy nie po- wstały w wyniku starć toczonych z diabłem, któ- ry od czasu do czasu brutalnie ją bił bez żadne- go zlitowania i tylko cztery ściany jej celi pozostawały niemymi świadkami jakże ogromnego cierpienia. Tak było 7 października 1958 roku, kiedy to przed śniada- niem Matka wezwała ojca Mario Giallettiego i innych wybranych kapłanów ze Zgromadzenia, aby powiedzieć im, że poprzedniej nocy nikczemny diabeł bezlitośnie ją pobił. Sam Gialletti tak z przerażeniem opisywał później ten koszmar na jawie w swoim niepublikowanym dzienniku, oddanym teraz do naszej dyspozycji: „Matka ma czerwo- ny ślad na szyi, taki jak po oparzeniu lub bardzo silnym uścisku. Wyjaśniła nam, że diabeł groził, że ją udusi. Na prawym policzku siniak i niewielka rana spowodowana gwałtownym uderzeniem demona, który wybił jej rów- nież kilka zębów. Matka dodała, że zły wyrwał jej prawie wszystkie włosy (czego nie mogliśmy zobaczyć, ponie- waż zakonnica zakrywała głowę welonem...)”. Oczywiście nie zawsze była ofiarą. Czasami stawa- ła się „katem” samego demona, co potwierdził Pietro Iacopini, syn Miłości Miłosiernej z zakonu bezhabitowe- go, nauczyciel. Poznał on Matkę Speranzę w 1950 roku i  towarzyszył jej aż do jej śmierci. Zuchwałości jego poczynań jako fotografa zawdzięczamy dzisiaj niemal 23 wszystkie zdjęcia zrobione za życia zakonnicy, niechętnej jakiemukolwiek sporządzaniu jej wizerunków. Podczas mojego pobytu w Collevalenzie Pietro opowie- dział mi o pewnym egzorcyzmie odprawionym w kaplicy domu Synów Miłości Miłosiernej, w którym wziął udział: „Tego dnia nie byłem w stanie prowadzić lekcji, po- nieważ nawet w klasie słychać było nieziemskie wrzaski dobiegające z  kaplicy. Uczniowie byli przerażeni, więc postanowiłem tam pójść i sprawdzić, co się dzieje. Kie- dy otworzyłem drzwi oratorium, zobaczyłem, jak Mat- ka kładzie rękę na ramieniu młodego mężczyzny, a ten krzyczy z wściekłością: «Zabierz tę rękę! Pali mnie!». Tak działała jej ręka owinięta bandażem. Jeden z obecnych tam kapłanów wyjaśnił mi, że opę- tany młody mężczyzna w  towarzystwie swojej rodziny przybył tego samego ranka z Florencji. Wszyscy modlili- śmy się o jego uwolnienie. Opętany rzucił się ponownie na Matkę, karcąc ją: «Przestań wreszcie! Za dużo dusz mi zabierasz!». Kapłani próbowali powstrzymać go przed atakiem, ale był tak silny, że nie mieli wyboru: musieli wycofać się w popłochu. Kiedy w końcu nastał spokój, Matka powiedziała, że jeszcze dużo trzeba się modlić o ostateczne uzdrowienie tego młodego człowieka”. Sama zakonnica w  trakcie jednej z  pogadanek dla swoich córek w czasie rekolekcji duchowych, które od- były się 12 lutego 1967 roku, relacjonowała podobne wy- darzenie. Tym razem chodziło o pewną ubogą kobietę od wielu lat opętaną i obdarzoną nadzwyczajną siłą. Nie- szczęśniczka pełzała i wiła się po podłodze niczym wąż, nie przestając przy tym krzyczeć: „Nie dotykaj mnie tą ręką. Parzysz mnie!”. Przeciwko opętanej, która ryczała wściekle, a piana buchała jej przy tym z ust i nosa, Matka 24 José María Zavala użyła nie tylko mocy modlitwy, lecz także siły fizycznej – chwyciła ją za szyję i cisnęła demonem o ścianę. Tylko w ten sposób kobieta została wreszcie uwolniona. Matka Speranza nazywała demona pogardliwie „par- szywcem”, od łacińskiego terminu tineosus, „pełen moli”, „zarobaczony”, co potocznie, zgodnie ze słownikiem ję- zyka hiszpańskiego, oznacza „znikomy, nędzny i  pod- ły”. Co ciekawe, tak samo określał go święty Josemaria Escriva de Balaguer, któremu podczas rekolekcji w klasz- torze Karmelitanek Bosych w  Segowii w  październiku 1932 roku zły duch zmarnował noc przez swoje kawa- ły, co sam święty zapisał w swoich Zapiskach intymnych: „W nocy demon, który przechadzał się po mojej celi, za- czął poruszać minione sprawy. Ciężka chwila dla mnie. Dziś rano to samo. Ofiarowuję Ci to, mój Boże, jako za- dośćuczynienie. Ale jestem słaby, nic nie mogę, nic nie jestem wart: nie zostawiaj mnie samego. Zmartwiony odbyłem rozmowę z moim Ojcem – Janem od Krzyża: «Tak mnie traktujesz w  twoim domu? Jak możesz po- zwolić, by parszywiec maltretował twoich gości? Myśla- łem, że jesteś bardziej gościnny...»”4. Na marginesie, Escriva i Matka Speranza mieli okazję się spotkać i pokochać w sposób tak charakterystyczny dla oddanych Bogu dusz. Ale to inna, mało znana histo- ria, którą zajmiemy się w swoim czasie... 4 Cyt. za A. Vázquez de Prada, Założyciel Opus Dei, rozdz. VII.4, Wydawnictwo „M”, Wydawnictwo św. Jacka, Kraków 2002, tłum. Paweł Skibiński. 25 Matka Speranza KTO POWIEDZIAŁ „GUZ”? Siostra Amada Pérez, podobnie jak wielu innych świadków cudów Pana, już wtedy była przekona- na o  niewyczerpanej zdolności czynienia cudów przez Matkę Speranzę, przyzwyczajoną do przeżywania niebezpieczeństw, cierpień i chorób innych ludzi jako le- karstwa dla uzdrowienia ciała i duszy. Jeśli to mało, z  pomocą przychodzi cudowne do- świadczenie księdza Alfonso Marianiego, urodzonego 11 października 1909 roku w Asyżu, od 1954 roku kapła- na ze Zgromadzenia Synów Miłości Miłosiernej, które zdarzyło się po tym, jak poznał Matkę trzy lata wcześniej. Jako początkujący wówczas mistrz nowicjatu, a póź- niej przeor klasztorów w  różnych włoskich miastach, ojciec Mariani przeżywał chyba właśnie najgorszą noc swojego życia, wijąc się z  bólu w  poliklinice w  Perugii. Następnego dnia miał mieć usunięty z brzucha guz roz- miarów melona. Ale zanim zabrano go na salę operacyjną, dzięki bilokacji (nadprzyrodzonemu darowi pozwalające- mu mistykom i/lub świętym przebywać w dwóch różnych miejscach jednocześnie) w jego pokoju zjawiła się Matka Speranza. Szeptała mu do ucha słowa pocieszenia i jedno- cześnie gładziła brzuch ręką naznaczoną stygmatami. Po chwili zniknęło wszystko: Matka oraz ból. Wczesnym rankiem kapłan ubrał się, wyszedł na ko- rytarz, pożegnał się i sam opuścił szpital wśród stanow- czych, jednakże bezskutecznych protestów personelu 26 medycznego. Pewnie zadawał sobie pytanie, zupełnie zasadne: „Po co mam tutaj tkwić choćby jeszcze minutę dłużej, skoro jestem zupełnie zdrowy?”. Oczywiście doktor Mauro Bianchi, dyrektor ośrod- ka rehabilitacyjnego polikliniki w  Perugii, uśmiechnął się dyskretnie na wieść o tym, co właśnie przydarzyło się ojcu Marianiemu. Bez najmniejszego sprzeciwu pozwolił na wypisanie go ze szpitala, wiedząc, że w jego własnej rodzinie znane już były „psikusy”, jakie Matka Speranza płatała przy użyciu wszechmocnej mocy Jezusa. 27 Matka Speranza CUDA ZA ŻYCIA Nie po raz pierwszy zakonnica, znana już w ca- łych Włoszech jako święta mniszka, ponieważ za życia dokonywała cudów, podobnie jak sam Jezus, wymiotowała krwią w obecności świadków. Zanim pójdziemy dalej z naszą opowieścią, zauważ- my, że nawet jeśli ją tak nazywano, to ona sama w ogó- le nie uważała siebie za świętą. Pewnego dnia, kiedy była zajęta szorowaniem schodów przed domem, podeszła do niej starsza kobieta i zapytała właśnie o „świętą mniszkę z Collevalenzy”. Wtedy Matka odpowiedziała: „Moja cór- ko, w klasztorze nie ma świętych mniszek, chociaż wszyst- kie staramy się takie być. Zapewniam cię, że w tej chwili żadnej świętej nie ma”. Jakiś czas później, podczas rozmo- wy ze swoim spowiednikiem księdzem Gino Capponim potwierdziła to, mówiąc: „Ojcze, klasztor powinien być fabryką świętych, ale na razie nie ma tutaj żadnej świętej”. 4 czerwca 1959 roku ojciec Arsenio Ambrogi, kapłan z  niemal dwudziestoletnim doświadczeniem, poinfor- mował księdza Mario Giallettiego, że tego samego ranka około godziny dziesiątej Matka Speranza poczuła się bar- dzo źle i znowu wymiotowała. Tym razem to miłość do kapłanów stała się przyczyną jej nieopisanego bólu. Sama siostra potwierdziła to Giallettiemu dwa dni później. Gdy tylko poczuła się lepiej, powiedziała: „Pa- nie Jezu, ofiaruję Ci to za tego kapłana, który tak bardzo 28 cię obraża. Wiesz, że od siedmiu lat modlę się za niego, a jeszcze nie dane mi było z nim porozmawiać”. Wtedy Jezus odparł: „Wyjrzyj przez okno... Dzisiaj przyjdzie cię odwiedzić”. Tym duchownym był proboszcz z Perugii. Właśnie przyjechał do Collevalenzy, żeby dotrzymać towarzystwa siostrze. Tego samego popołudnia spotkał się z  Matką Speranzą. Wszedł i nim zdążył otworzyć usta, mniszka powiedziała mu prosto z mostu: „Synu, od siedmiu lat modlę się za ciebie. W twojej parafii już nikt się nie spo- wiada. Ty sam dopuszczasz się licznych świętokradztw i niszczysz wiele dusz”. Następnie opowiedziała mu, jak siedem lat wcześniej Pan pokazał jej księdza, który mo- ralnie źle się prowadził, aby ufna w  miłosierdzie Boże powierzyła Mu jego życie. Tego dnia ów kapłan narodził się na nowo. 29 Matka Speranza SPIS TREŚCI WSTĘP PANORAMA MIŁOSIERDZIA ........................................7 CZĘŚĆ PIERWSZA ŚWIĘTA MNISZKA .........................................................15 CZĘŚĆ DRUGA CUDA WCZORAJ I DZISIAJ ........................................389 KALENDARIUM ŻYCIA MATKI SPERANZY .........447
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bł. Matka Speranza. Nieznane cuda bliźniaczej duszy Ojca Pio
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: