Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
04567 056755 16356515 na godz. na dobę w sumie
Błękitny brylant - ebook/pdf
Błękitny brylant - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 187
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3420-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'Błękitny brylant' to poetycka opowieść, rozpoczynająca się refleksją głównego bohatera. Retrospekcje, w których przypomina sobie korespondencję z ukochaną, wprowadzają czytelnika w jego dramat osobisty.

Rozstanie z ukochaną jest tym bardziej dramatyczne, że bohater dowiaduje się o katastrofie samolotu, którym miała lecieć. Sytuacja ta zmusza go do zrelacjonowania ich poszukiwań wyjątkowego brylantu.

Ów cudowny kamień jest obarczony swoistą klątwą, odkąd został wykradziony z buddyjskiej świątyni przez francuskiego awanturnika. Wiele (historycznych) postaci, które miały kontakt z błękitnym brylantem, dotyka nieszczęście. Brylant wędruje przez mroczne i jasne zakamarki historii.

Ponieważ poszukiwacze są w sobie zakochani, ich gra miłosna przeplata się z codziennością. Ponadto, czytelnik znajduje opis wielu ciekawych miejsc godnych polecenia z uwagi na ich walory przyrodnicze, jak i zabytki, które pojawiają się na trasie poszukiwań.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

J e r z y P i ą t k o w s k i B ł ę k i t n y b r y l a n t Motto: „ - Doszedłeś do krawędzi, mówisz, i powracasz cało ? Nie wszyscy tak szczęśliwi, kilku spadło w przepaść. ” PRELUDIUM DLA MEMNONA (XIV – CONRAD AIKEN ) 1 Copyright by Jerzy Piątkowski Okładka – bieszczadzki kwiat zdjęcie: Jerzy Golowski Wydanie pierwsze 2011 2 To był jej głos ... Wciąż myślał o miłości do niej i czuł, nadal ją kocha - Maria Luiza, Maria Luiza - cichutko powtarzał. Gdzie jesteś kochanie? Gdzie teraz jesteś ? Głos mu się łamał i zamierał . Nie mógł zaznać spokoju. Co chwilę wstawał, siadał aż zapadł nieruchomo w fotelu ... Jakże gwałtowna i gorąca była ich miłość, a potem nieoczekiwany zwrot i ta niesamowita noc ... z czerwonym winem na pożegnanie. Wino, wino czerwone – słodkawa i cierpka krew życia. Po tygodniu chciała zobaczyć „Traviatę” Verdiego we Lwowie. Przekonywał warto, bo to cudo samo w sobie. Jakaż piękna w niej aria mówił. Maria Luiza ... Maria Luiza - teraz jej imię powtarzał jak w gorączce. Wstał, by za moment usiąść znowu do komputera . Monitor jaśniał powoli jak ekran w sali kinowej, by przyjąć na siebie obrazy. Gdzie teraz jesteś Mario Luizo - wołało serce, aż pełna wielkiego temperamentu muzyka wypełniła pokój: „Więc pijmy, więc pijmy na chwałę miłości - szczęśliwy kto serce jej dał. Niech wino zaszumi nam w głowie o słodka miłości ...” „Traviata” – czyli „zabłąkana” albo „zagubiona” w szczęściu i w życiu. Opera Verdiego zrodzona z „Damy kameliowej” Aleksandra Dumasa, który był poetą. Kobieta kwiat ... „kamelia” - róża ... o białych lub kremowych kwiatach. Maria Luiza – teraz szaleńczo szeptał jej imię, i on był poetą, co tu nie miało większego znaczenia, inna wytworzyła się sytuacja, i nieco inne oblepiały ich, obłudne - konwenanse otoczenia. 3 Tam Paryż, miasto zabawy, pępek świata ... i Violetta - prawdziwa królowa życia. Przekonana - dla kobiety najważniejsza jest wolność. Magia sztuki - magia życia ... i Violetta, która nie chce deklarować miłości. Kobiety są urocze i nieprzewidywalne. Alfredo – jej prowincjonalny kochanek, w uczuciach groteskowy i naiwny, i błąkający się w zepsutym światku, zdobywa się jednak na płomienny toast, na cześć prawdziwej miłości. Violetta odpowiada na zew krwi i przyłącza się do pochwały zabawy. A Maria Luiza, ta najsłodsza istota - spod znaku zodiakalnej Wagi, czyż nie wpisała się jednoznacznie w mój los i w moje przeznaczenie ? A może jedynie w przyjętą konwencję miłości niemożliwej i śmierci nieuchronnej. Moje z nią pożegnanie - myślał, pożegnanie, co to właściwie było ? Co to było ? Ciągle nie pogodzony, sięgnął po butelkę czerwonego wina, podarowanego przez nią. Takie wino zaproponowała na ostatnią ich noc. I świadomie puściła piosenkę Sławy Przybylskiej ... „Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie, Więc jakie wino weźmiemy jak nie czerwone Za nasze noce podróżne, niedokończone Za nasze noce i morze i żeglowanie Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu” Napełnił pucharek cierpką cieczą do połowy i wyszeptał; za ciebie kochanie moje, za ciebie Mario Luizo, za ciebie Mario, gdziekolwiek jesteś ! 4 I wyciągnął pakiecik listów, które pisali do siebie. Przynajmniej one ocalały - pomyślał i zaczął odczytywać ich fragmenty. Chciała, by poznał okolicę w której mieszka, potem już pisał do niej: Marysieńko ! Stoję samotny jako ta jedyna limba bieszczadzka na wzniesieniu i wzdycham. Widziałem ją i ciebie jeszcze wczoraj. Popatrz, płynie czas kochana ... nasącza każdą chwilę, by dojrzewała jak krople rosy światłem i drganiem twojego głosu. Cóż mam ? Może jesteś dla mnie wróżbą z niepojętego świata – nadzieją ? ----------------------------------------------------------- Marysieńko ! Słoneczko ty, wytęsknione jak dzień w kolorze śliwkowym ... Patrzę na twoją fotografię, jesteś na huśtawce; roześmiana, jasnowłosa. Bliska jak szczęście na które się patrzy. Nie umiem pisać listów, choć jakiś dobry duszek poezji dźwiga moje pióro, zerka do słownika serca, aby wybrać adekwatne sylaby. Wysącza przy tym krwi serdecznej kropelki małe i duże, chce rysować nimi kwiaty. Czy mogą być frezje a może fiołki ? Nie wiem co mu powiedzieć ? Marysieńko ! W twoich oczach duszek poezji kąpie się jak w jeziorze, czuje się jak u siebie, dotyka twoich rzęs jak pióro ptaka, gdy ślizga się o trzciny. 5 Rysuje warg wysokie brzegi. Gwiżdże i szepcze mi do ucha słowa zbereźne, jurne i pełne pożądania. Marysieńko, ciebie przy mnie nie ma. Słychać jak aniołowie nucą kantyczki za balustradą gwiazd. I wolniusieńko blednie daleka ochra widnokręgu i jutrzenka wędruje z konewką światła ... ----------------------------------------------------------------- Marysieńko ! Od deszczu moich pocałunków obudzona ... Tak... tak, kochanie moje. Deszczem pocałunków pokrywam twoje ciało. Chłodzę ust gorących rozchylony kwiat, gubię się księżniczko moja, w kiści jasnych włosów rozsypanych na poduszce. Wiem, że zapraszasz mnie na falujący i pełny świateł festiwal roztańczonych piersi. Pod jedną z nich łomocze rozkochane serce. Nie mam wątpliwości dla kogo tam z głębi woła. Czas nabiega krwią i marzeniem, oddech jest jak morska fala, łagodnie muska brzegi i słychać jej miły szum. Żywioł opiewany każdego ranka przez radosne ptaki. Deszcz gromadzi się w małych dołeczkach, fałdkach; moje usta błądzą wytrwale po skórze, która drga od pragnienia i emocji. Pożądanie jeszcze dojrzewa, jeszcze nie pora na przesilenie. ----------------------------------------------------------------- 6 Marysieńko ! Jakże jesteś ostrożna – jak łasiczka wielkiego Leonarda ... tylko ty wiesz, jakiej słodyczy u ciebie szukam, więc otwierasz mi ramiona tajemnicy i zamknięte mosiężne bramy jesieni. Mówisz mi, kochany mój, tam w loszku ... pod zamkiem ... trzymam najlepsze alkohole. Napój miłosny, który pragnę pić tylko z tobą. Nie wiedziałam, kiedy się zjawisz; czekałam kochany i jestem pewna, że takich słodyczy twój język nigdy nie kosztował. Tyle się dzieje najdroższy ... rozsądek stracił zupełnie głowę, ale dobrze mu tak, już dawno nic dobrego dla mnie nie zrobił. ------------------------------------------------------------- I odpisała: Aureolusie ! Och, ty mój pisarczyku kochany. Ciągle mnie zaskakujesz , ileż słodkości płynie w twoich listach. A twoje pisanie wywołuje u mnie pragnienie, podniecenie i wściekłość, bo ciebie przy mnie nie ma. Piszesz to co czujesz a mnie się to udziela i zaraz adrenalina idzie w górę ! Tęsknisz - martwisz się o mnie. Co to kochanie znaczy ?... Czyżby tak szybko ? Ale pisz proszę – tak kocham czytać to, co piszesz do mnie. 7 Marysieńko ! No i do czego doprowadziłaś ... U nas kochanie, wcale wiele wody nie musi upłynąć, by anioł rozkoszy usiadł na pościeli. On nas rozumie i na nas czeka. Wydaje mi się, że znam ciebie od zawsze, każdą komórkę twojego ciała, każdy pieprzyk, sutki. Każde pragnienie twojego łona. Tam w gwiazdach jest dawno zapisane, że jesteś moja, jak i to, że mam być tym, który napełni ciebie rozkoszą. Przygotowuję ciebie na tę ucztę spełnienia, czyń i ty ze mną podobnie. Pozbądź się lęku, bo on nie może być światłem naszej drogi. ----------------------------------------------------------------------------- I odpisała: Mój kochany ! Szaleństwo, szaleństwo, szok ! Co ty ze mną robisz ? ... Doprowadzasz do drżenia całego mojego ciała, ręce drżą, nie mogę pisać ... Rozkosz czuję wszędzie, chcę być cała twoja ! Chcę ciebie czuć przy sobie ... i w sobie ! Jeszcze tylko 94 dni ! Nie mogę dalej pisać, muszę ochłonąć , głęboki buziaczek. Marysieńka 8 Marysieńko, kochanie moje ! Nareszcie, tego od ciebie oczekiwałem, bo nie może być inaczej. Drżenie twojego ciała, tu odczuwam – to drżenie szczęścia, dlatego jestem świadomy tego stanu, chcę byś wiedziała dokąd zmierzamy, ochłonęła, lecz nie wystygła w miłości do mnie. Zbudujemy większy domek naszej miłości dla wspólnego oddania. ----------------------------------------------------------------- I odpisała: Kochany ! Jak ja tęsknię za tobą ! Chciałabym, abyś mnie teraz tak mocno wziął w swoje ramiona i przytulił do siebie, czułabym się taka bezpieczna i kochana. Bez słów ! Nasłuchując tylko bicia naszych serc ... i prosiłabym - chwilo trwaj (marzycielka). A stringów nie mam, bo nie lubię ! ------------------------------------------------------------------------ Maryś ... moja Maryś, kochanie moje - na sny wspaniałe tej nocy skazana ! Oczywiście, biorę ciebie kochanie w ramiona i mocno przytulam. 9 Całuję najdelikatniej jak tylko potrafię po ciepłej szyi, czuję jak twoja krew pulsuje, bawię się kosmykami twoich włosów. Ucho przykładam do twojej piersi, łaskoczesz mnie pręcikiem sutka. Pozwalasz całować siebie po muszelce ucha. Język płynie rowkami małżowiny jak księżyc przez jasne niebo. Pępuszek twój szuka mojej dłoni, zaprasza pod płatek odchylonej koszuli. Gładzisz moją głowę szepcząc „jesteś mój na wszystkie dni i noce”. I zasypiamy przytuleni do siebie. ------------------------------------------------------------------------ Pisała: Aureolusie – kochany ! Ile mi sił wystarczy, na ile czasu , aby trwać w tym uczuciu nie wiem ... ------------------------------------------------------------------- Pisała: Kochanie ... Piękny list napisałeś mój poeto, miłość płonie w nim ! - dziękuję. Dziękuję za to, że jesteś, że mnie rozumiesz, że mam z kim porozmawiać i czasem się spotkać. Często jesteś w moich myślach (może aż za często) , targają mną uczucia różne ... jesteś kochany ! Całuję mocno, do zobaczenia. M. 10 Pisała: Aureolusie, mój chłopaku ! Nie pamiętam swojego snu, wiem tylko, kiedy otworzyłam oczy pojawiły się łzy. Może to były łzy szczęścia, może ekstazy, bo przecież napoiłeś mnie eliksirem miłości. Tęsknię za tobą mój kochany, tak brakuje mi ciebie, nie wiem jak długo to wytrzymam. Ale muszę wytrzymać, bo przecież napisałeś - budujemy domek miłości. Czekam, napisz mi coś słodkiego – twoja mała dziewczynka. --------------------------------------------------------------- Marysieńko, moja mała dziewczynko ! Tulę się do ciebie, by odrobina ciepła z twoich piersi płynęła ku mnie ciepłym strumieniem w którym moja głowa szuka schronienia, a ty przesuwasz ją niżej i niżej. Nie bój się mojego trójkąta bermudzkiego mówisz żartobliwie i ja wiem, że statek mój nie zniknie w głębinie, że jego maszty poczują przestrzeń oceanu i będę mógł żeglować z tobą daleko aż poza widnokrąg. Usta moje szukają twoich ... jest coś wielkiego w tym poszukiwaniu, w spotkaniu warg, w zgodzie języka z mową ciała. Oczy nasze jarzą ... definiują szczęście, są ze sobą na dobre i złe. Dłonie ... kochane dłonie szukają się wzajemnie ... mówią o miejscach wybranych jak o wyspach szczęśliwych. Dotykasz mnie a ja ciebie. 11 Dotyk nasz pan ... zachęca ... ogłasza zwycięstwo ... tasuje karty. Wszystko przed wami – powiada. Łono twoje porywa moje ręce, więcej delikatności – mówi do nich ... więc ledwo wyczuwalny dotyk przemieszcza się ze wzgórz strzeżonych, płynie wolniusieńko ciepłą doliną, czuje, że tu jest potrzebny, że jest u siebie ... ----------------------------------------------------------------- Pisała: Mój mistrzu pieszczot ! I znowu wielkie podniecenie, zadrżało moje ciało, zakołatało serce ! Tulę ciebie do moich rozpalonych piersi, dotykam twojego ciała, jestem mokra a ty gotowy! Rozkosz i spełnienie ... Nie umiem opisywać, ale wiem co czuję. Dobranoc mój kochany – śpij i śnij ! Twoja - Maria Luiza ----------------------------------------------------------------------- Sięgnął po wino ... po wino pożegnania ... gdzie jesteś kochanie moje, gdzie jesteś - Mario Luizo, wciąż rozmyślał ... i o tym ... jak wtedy ich życie pełne miłości, potoczyło się jak z górki. 12 Curiosa kryminalne i obyczajowe Jechali sobie w dwie pary na przejście graniczne powoli ... majestatycznie Nawet nie było im nudno patrzyć jak kolumna za kolumną staje albo rusza systematycznie Lub kiedy długi sznur aut niby kochanek za wybranką podąża ku otwierającej się dolinie Strwiąża A tej już strzegły złote wiązy i nakrapiane czerwienią buki odbite w wodnych okienkach zza których wyzierała nicość Słońce bajdurzyło nad okolicą jak Piekarski na mękach prosząc o litość Albo jak smakosz historii sztuki który przy cyrylicy „wymięka” wdrapywało się po pagórkach Krościenka Powietrze było nasycone tarcicą ... żywicą Obok migotała chłodna pstrągowa rzeczka obrośnięta turzycą z łodygami dzikiego barszczu 13 Rzeczka była z wąsatymi trawami którą ciepły wietrzyk marszczył albo trząsł ich długimi brodami jakby to były smerfy z bajek Tworzył przy tym utajony łąkowo-wodny raj dla ptaków kumkających żab ... pijawek i raków Małe pajączki przenosił podmuch z nitkami babiego lata i ta mleczna wata ... rwała się ... Unosiła lepiąc do suchych sęczków ostów i bodiaków albo spasionych ślimaków ciągnących za sobą nitki białego śluzu Tu i ówdzie pęczniały od wilgoci nocy zielone czapy mchu zatopione w promieniu słońca co je złocił jak wielkie piramidy z Gizy Pisarz najwyraźniej zakochany usadowił się obok Marii Luizy błękitnookiej blondynki o piersiach wybujałych jak dorodne bakłażany Seweryn nieskory do wizyt siedział przed nim zaspany Z nosem rysującym przednią szybę jak orzeł szponami taflę wody gdy unosi szarpiącą się rybę 14 Był bardzo namolny marudził o życiu pełnym wad i udzielał dobrych rad - brunetce Judycie I gnał go jakiś niepokój który zwykle zbiera tęsknoty lasów By zadziwić świat muzyką najdoskonalszą - jakby to sam Orfeusz grał ... idąc za Eurydyką Jechali na spotkanie z profesorem był dla licznych - alfą i omegą a nie nauki potworem (rzadkością tacy uczeni) Potrafił wyczytać wszystko z inskrypcji ... z kości i kamieni Tymczasem pisarz – z imienia Aureolus Bombastus przytulony do Marii Luizy zaczął składać pokłon innemu miastu Stambuł ... mówił - przytłacza dookoła posągi - świątynie ... gwiazdy - koła Dekoracje i z całym dziwactwem schody i sułtańskie loże ... pasaże Obramowane portale z marmuru malowidła - korytarze ... 15 I podwórka ocienione drzewami dziedzińce z sadzawkami Pozłacane sarkofagi – rabaty z róż albo smukłych lilii Sklepy korzenne za nimi tuż - tuż ... i turkusowe białe i zielone kafelki Są tam ... i mury grube jak marzenia z ciosanych bloków żółtego wapienia I wiecie ... w mieście tym - prawem serii padła główna wygrana w loterii Trafiła się fuksem ośmiu skazanym centralnego więzienia Którym jak tam już chcecie odechciało się gonić wiatr po świecie Woleli miasto pełne tajemnic i wiekowe w którym kiedyś stało baśniowe złote drzewo Ze śpiewającymi ptakami gdzie klimat jest prawie arkadyjski A w nim nie byle jakiś pierwszy lepszy ale sam cesarz Justynian I – władca bizantyjski 16 Namówił dwóch perskich mnichów by po cichu ... w poselstwie swym w długich bambusowych prętach (jak pisze Księga Min) Przemycili z Chin - największy sekret mocarstwa jedwabniki ... do stolicy cesarstwa Nie odstąpili od planu wierni swemu panu Ruszył z kopyta przemysł jedwabniczy a wraz z nim pogalopowała produkcja barwnych tkanin i dywanów Żywiony świeżym liściem morwy jedwabnik nie zginął a Stambuł ... jedwabiem zaszeleścił i na długo słynął Więcej powiedzieć mogłoby tu wino upijane z dzbana – okazałe misy i talerze albo haremy sułtana których strzegła czarnych eunuchów wataha A to przeniosło się i na ziemie krymskie i było doskonałe prawie jak szkło rzymskie lub symfonia Bacha Pozostał Krowi Bród czyli Bosfor tak mawiali Grecy potem nazwa chudła nie miała posłuchu 17
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Błękitny brylant
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: