Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00353 005980 13100598 na godz. na dobę w sumie
Bo moje siostry - ebook/pdf
Bo moje siostry - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7859-909-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> powieść
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Bo moje siostry“ opowiada historię młodego mężczyzny, przekreślonego przez los jeszcze... przed urodzeniem. Przyszedł na świat w ludzkim bagnie, w nim się wychowywał i nigdy tak naprawdę nie udało mu się z niego wygrzebać. Czy to z powodu rodzinnego naznaczenia, braku miłości, czy też wrodzonego zła, które tylko czeka, by podnieść łeb i ugryźć, staje się człowiekiem odrzuconym i samotnym. To opowieść mężczyzny wychowanego w rodzinie alkoholików, poniewieranego przez pięć starszych sióstr, które wini za swoje wszystkie nieszczęścia i złe wybory. Ale to on, własnymi rękami, niszczył miłość i rodzinę, które mogły stać się jego ratunkiem. Historia inspirowana zdarzeniami prawdziwymi, która nadal trwa i czeka na swoje zakończenie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Andrzej F. Paczkowski BO MOJE SIOSTRY © Copyright by Andrzej F. Paczkowski e-bookowo Projekt okładki: Andrzej F. Paczkowski ISBN e-book 978-83-7859-909-8 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie II uzupełnione, 2018 Złe przyzwyczajenia są jedynymi przyzwyczajeniami, których ludzie nie potrafią się wyrzec bezboleśnie. John Galsworthy e-bookowo milczę, nie jest bowiem godna pamiętania. Urodziłem się w małej mieścinie. Jej nazwę prze- Moja rodzina była bardzo liczna. Wyglądało na to, że każdy jej członek parzył się jak królik w rui. I nie miało znaczenia, że bieda chytrze wdzierała się do zimnego wnę- trza domu, przez każdą najmniejszą nawet szparkę. Po ścia- nach, na których osiadł czarny grzyb, niemalże wchodzący nam do łóżek, lała się woda. Z okiennych ram płatami odłaziła stara farba, ukazując zmurszałe, gnijące drzewo. Ze ścian odpadał tynk, sufit przeciekał. Kiedy padało, mu- sieliśmy zamykać okna – starych rynien nie naprawiano od wieków, więc woda ściekała po murach. Trafiała wszędzie, tylko nie do kanału. Dwupokojowe mieszkanie było pogrążone w nieusta- jącej ciemności. Właściwie nic nie działało. Kiedy był prąd, to wyłącznie kradziony, bo przez zadłużenie miesz- kania zostaliśmy „odcięci”. Gdy prądu brakowało, musiały wystarczać świeczki kradzione wieczorem z grobów. Od kopcących knotów w domu śmierdziało, a ściany wyraźnie pociemniały. O malowaniu nikt nie myślał. Nawet gdy pojawiały się pieniądze, które można by przeznaczyć na 5 e-bookowo farbę, matka od razu dosłownie je upłynniała. Byłem jedynym męskim potomkiem rodziców. Miałem pięć starszych sióstr. – To i tak dziwne, że ten stary knur potrafił tego chło- paka zmajstrować – powtarzała matka. Gdy tylko podrosłem, zrozumiałem, że moje siostry to prawdziwe potwory. Nie wiedziały, co to miłość i dobre wychowanie. Gardziły mną i moim penisem, zwisającym między nogami. Pewnego dnia postanowiły mi go odciąć ostrym nożem. Biegały za mną z gołym ostrzem i śmiały się jak wariatki z czarno-białych filmów grozy. – Po co ci on? Wisi tylko, do niczego niepotrzebny! – Będziesz miał między nogami to samo co my! – Dawaj go tutaj, zaraz się nim odpowiednio zajmiemy! – Nie piszcz jak dziewczyna i tak nic ci to nie pomoże. – Anielka, łap go za jaja, to nigdzie nie ucieknie. – Anielka była z sióstr najsilniejsza i największa, więc naj- bardziej się jej bałem. Zsikałem się na podłogę, uciekając przed siostrami; wcześniej pozbawiły mnie już spodni i majtek. Zawsze kiedy matka wychodziła, dom zamieniał się w pobojo- wisko. Siostry znęcały się nade mną. Miały to we krwi. – Ale fujara, zlał się ze strachu! – śmiała się Kornelka, wytykając mnie palcem. – I jeszcze beczy jak panienka! – dorzucała Ewusia. – Zostawicie mnie wszystkie, wy kurwy jedne! – krzy- czałem na nie, uciekając slalomem po całym pokoju. Choć, muszę przyznać, trudno było manewrować tak, by 6 e-bookowoAndrzej F. Paczkowski Bo moje siostry wymknąć im się z rąk. Słownik, jak na parolatka, miałem bardzo soczysty, więc wyzywałem siostry od najgorszych. Odnosiłem zresztą dziwne wrażenie, że podobało się im, kiedy obrzucałem je obelgami. Niektóre z nich faktycznie zostały kurwami, więc może nie ma się czemu aż tak dziwić. W pewnym momencie poślizgnąłem się na własnych sikach i wyrżnąłem jak długi. Dopadła mnie Anielka i z całych sił ścisnęła mnie za jaja. Krzyczałem, jakby mnie obdzierali ze skóry. Chcąc przeżyć i zachować penisa jak najdłużej, kopnąłem ją z całej siły w głupkowato uśmiech- niętą gębę. Udało mi się uciec na szafę, na którą wcho- dzenie dość dobrze wytrenowałem przez te wszystkie lata. Anielka płakała, trzymając się za krwawiącą wargę. Siostry od razu ją otoczyły. – Zabijemy cię za to, ty gnoju! – groziła mi pięścią – Jeszcze popamiętasz, kurduplu jeden! – dołączyła się Ewka. Kornelka. – Masz kompletnie przejebane! – wyła Elwirka. – Ty... ty skurwysynu! – chlipała Anielka. Tylko Lusia była cicho. Zawsze wydawała się jakaś taka gapowata i nierozgarnięta. Wtedy stała i przyglądała się jak krowa, co tylko miele gębą i porusza ogonem, nic nie mówiąc. – Powiedz coś! – potrząsnęła na nią Elwirka. – Nie stój jak kupa gówna! – Masz wpiejdol – zawołała Lusia. Była z nich naj- 7 e-bookowoAndrzej F. Paczkowski Bo moje siostry młodsza i miała problem z wymawianiem „er”. Siostry wybuchnęły śmiechem. Śmiała się nawet Anielka, więc za- cząłem liczyć, że może chociaż na chwilę zapomną o mnie. – Ty to jesteś półgłówek jednak! – zwróciła się do niej Anielka. – Lepiej się nie odzywaj, Lusia, bo jak ty już coś powiesz... – Albo naucz się mówić, święty czas – dodała Elwirka. – To po co chciałaś, żebym coś powiedziała? – oburzyła się Lusia. – Powiedziała, a nie robiła z siebie połamańca! – wy- darła się i zdzieliła ją po twarzy. Lusia płacząc odeszła do kąta. – Mam was w dupie! – dodała na odchodnym. Godne podziwu jest to, że pomimo wszystkich prze- szkód i czyhających na mnie sióstr, zdołałem zachować jaja aż do teraz. Zresztą siostry, zrezygnowawszy później z tego pomysłu, znalazły inne sposoby na maltretowanie mnie. Nigdy nie dawały mi spokoju, chyba że walczyły między sobą, co nie zdarzało się często. Matka pochodziła z owego wypaczonego miasta, w którym przyszło mi dorastać. – Tu psy dupami szczekają – mawiała często. – Kiedyś się stąd wyprowadzę i zacznę żyć normalnie, jak na czło- wieka przystało. Ojciec przybył z daleka, z jakiegoś zakichanego miejsca Polski, gdzie diabeł mówi dobranoc. Był niezwykle miękki psychicznie i łatwo poddawał się kontroli, którą sprawo- wała nad nim matka. Słuchał jej rozkazów jak pies. To mu 8 e-bookowoAndrzej F. Paczkowski Bo moje siostry widocznie odpowiadało. Przecież ludzie są różni. – Żaden z niego mężczyzna! Siedzi codziennie jak ta kłoda na balkonie i obrasta tłuszczem. Ja ręce urabiam, a on tylko siedzi i myśli, jak tu się zwalić na mnie. A dzieci to jakby w ogóle nie miał. Wszystko na mojej głowie. Czasami mówiła: – Jest do niczego. Lelum polelum. A jeszcze innym razem: – Załatwię go kiedyś, jak Boga kocham. Prawdziwego faceta z jajami znajdę, nie takie, ot, takie coś. Czasami też: – Co też ja w nim widziałam? Przecież to prawdziwy nieudacznik, życie mi marnuje, a lata lecą. Pić nie potrafi, w łóżku też jest do niczego, cholera go tam wie... Ojciec siedział i kiwał głową, jakby jej nie słyszał. Po- dziwiałem go za cierpliwość, choć ta niestety nie przydała mu się na nic. Co było dziwne, ojciec nigdy matce nie od- powiadał, choć nieustannie obrzucała go epitetami, ciągle go poniżała, obwiniając za całe zło i wszystkie nieszczęścia świata. Matka piła. Często słyszałem, jak mówiła po pijaku do siebie, a może do kogoś, kto ją tam wie, psia mać, z nią to nigdy nie było wiadomo: – Spakuję manatki i mnie nie ma... i niech mnie w dupę pocałuje... Albo: – Jego spakuję. Raz się zdziwi, ja mu jeszcze pokażę... Czy też: 9 e-bookowoAndrzej F. Paczkowski Bo moje siostry – Już ja coś wymyślę... nie będzie mi krwi pił... W domu już od małego przyzwyczajony byłem do li- bacji alkoholowych; odbywały się u nas na okrągło i to- czyły nieprzerwanie. Pamiętam je bardzo wyraźnie. Zmie- niające się pijane męskie twarze o pustych, przekrwionych oczach, obwisłe policzki poznaczone popękanymi naczy- niami krwionośnymi, smród papierosów i fermentującego w brzuchach alkoholu... – Polej, Rysiu! Niech nie stygnie. – Nalewaj, cholera jasna, bo sucho! – Franek! Gdzie ta gorzała, do cholery?! Ci ludzie nie zaprzątali sobie głowy higieną. Nieraz byłem świadkiem ich zwierzęcego zachowania i upadku moralnego, kiedy niezdolni utrzymać moczu, oddawali go na siedząco, kiedy bili się na noże, wymiotowali, czy nie reagowali na bodźce zewnętrzne, znajdując się w stanie całkowitego upojenia, zaćmienia umysłu. Naoglądałem się tylu przepitych i okropnie zmienio- nych przez alkohol twarzy, że wkrótce stały się one dla mnie czymś normalnym. Takie zapamiętałem dzieciństwo. Nie wiedziałem, że zaważy ono na całym moim późniejszym życiu... *** Moja rodzina, jak już wspomniałem, liczyła się w dzie- siątkach. Nie potrafiłbym powiedzieć, ilu dokładnie miała członków. 10 e-bookowoAndrzej F. Paczkowski Bo moje siostry
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bo moje siostry
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: