Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00698 008123 14294588 na godz. na dobę w sumie
Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy. Wydanie II - książka
Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy. Wydanie II - książka
Autor: Liczba stron: 320
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-3399-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> finanse
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Dziesięć zasad przedstawionych w tej książce może wykorzystać każdy. Niezależnie od tego, czy pracujesz za barem w kawiarni, czy jesteś dyrektorem generalnym w dużej korporacji, rabbi Lapin pokaże Ci całkowicie inne podejście do pracy i do kwestii zarabiania pieniędzy.
Dave Ramsey

Mądrość rabbiego Daniela Lapina pomogła ogromnej liczbie osób, łącznie ze mną, odnieść sukces w rozwoju zawodowym, rodzinnym i duchowym. Ta książka to pomocny, rzetelny i napawający nadzieją poradnik. Autor dostarcza wiarygodnych i przydatnych informacji opartych na starożytnej mądrości oraz współczesnych doświadczeniach.
Zig Ziglar,
autor wielu książek oraz programów motywacyjnych

Niezależnie od tego, jak duże odnosisz sukcesy lub jak bardzo jesteś doświadczony, to wspaniałe dzieło wzbogaci Twoje zrozumienie istotnego, ekscytującego procesu budowania dobrobytu.
Michael Medved,
gospodarz programu radiowego oraz autor książki pt. Right Turns

Wiedza aktualna od pokoleń

Świat podlega nieustannym zmianom - szczególnie boleśnie odczuliśmy to wskutek finansowej bessy prześladującej nas w ostatnich latach. A jednak są pewne zasady, które mimo wielu nowych i bezprecedensowych wydarzeń pozostają stałe i nienaruszalne. O nich właśnie traktuje ta książka. Zawiera ona dziesięć fundamentalnych 'przykazań' odnoszących się do biznesu i pieniędzy, które dziś stały się aktualne jak nigdy dotąd. Łącząc historie z życia współczesnych biznesmenów z własnymi doświadczeniami zawodowymi oraz mądrością Tory i talmudycznymi zaleceniami, rabin Daniel Lapin zręcznie wyjaśnia istotę każdego przykazania i pokazuje, jak je stosować, aby odnosić sukcesy finansowe bez względu na okoliczności, przeszkody i historyczne zmiany.

Jako ortodoksyjny rabin poświęciłem wiele czasu na badanie i wyodrębnianie cech, które pomogły Żydom osiągać znakomite wyniki w biznesie. Ta książka ujawnia je, dzięki czemu sprawia, iż stają się one osiągalne dla Czytelnika, który może je wykorzystać, niezależnie od jego pochodzenia czy wyznania. Odkryj reguły leżące u podłoża sukcesu finansistów żydowskich i naucz się ich używać do powiększenia własnego majątku. Dowiedz się, jak osiągać znakomite wyniki w trudnych ekonomicznie czasach, jak zdobyć finansową niezależność lub stać się wybitnym liderem i podejmij odpowiednie kroki, by znaleźć się na ścieżce nieuchronnie prowadzącej na szczyt.



Rabin Daniel Lapin jest gospodarzem programu radiowego, popularnym mówcą oraz pisarzem. Jest też współzałożycielem organizacji Pacific Jewish Center w Los Angeles. Rabbi Lapin został okrzyknięty przez czasopismo 'Newsweek' jednym z 'pięćdziesięciu najbardziej cenionych rabinów w Ameryce'. Jego programy analizowania Tory liczą sobie ponad sto tysięcy zwolenników na całym świecie. Lapin mieszka wraz z rodziną na wyspie w pobliżu Seattle.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł: Thou Shall Prosper Tłumaczenie: Małgorzata Wróblewska Projekt okładki: Urszula Buczkowska ISBN: 978-83-246-3399-9 Copyright © 2010 by Rabbi Daniel Lapin. All rights reserved. Published by John Wiley Sons, Inc., Hoboken, New Jersey. Polish edition copyright © 2012 by Helion S.A. All rights reserved. All rights reserved. No part of this book may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording or by any information storage retrieval system, without permission from the Publisher. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Materiały graficzne na okładce zostały wykorzystane za zgodą Shutterstock Images LLC. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://onepress.pl/user/opinie/bogsie Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl WWW: http://onepress.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Spis treĹci WstÚp WstÚp do drugiego wydania Rozdziaï pierwszy Uwierz w godnoĂÊ i moralnoĂÊ biznesu Rozdziaï drugi PowiÚksz sieÊ ïÈcznoĂci z wieloma luděmi Rozdziaï trzeci Poznaj sam siebie Rozdziaï czwarty Nie goñ za doskonaïoĂciÈ Rozdziaï piÈty Przewodnicz konsekwentnie i nieprzerwanie Rozdziaï szósty Zawsze zmieniaj to, co da siÚ zmieniÊ, i wytrwale trzymaj siÚ tego, co niezmienne Rozdziaï siódmy Naucz siÚ przewidywaÊ przyszïoĂÊ Rozdziaï ósmy Poznaj swoje pieniÈdze 5 9 25 59 89 121 157 187 215 241 x 4 x BOGAò SI¤! Rozdziaï dziewiÈty Miej gest: oddawaj dziesiÚÊ procent swojego dochodu po opodatkowaniu Rozdziaï dziesiÈty Nigdy siÚ nie wycofuj Epilog Przypisy koñcowe Skorowidz 267 285 305 309 319 Rozdzia§ czwarty Nie goĦ za doskona¦oĹciž BŸdŘ wobec siebie wymagajŸcy, ale nie staraj si£ byô perfekcjonistŸ za wszelkŸ cen£; wykorzystuj jak najlepiej kaŚdŸ sytuacj£. Wszyscy wiemy, Ře Ĺwiat nie jest doskona¦y. ĸwiadomoĹò tego jest zakorzeniona w naszej duchowej naturze. Jedynie w najbardziej abstrakcyjnym wymiarze naszego jestestwa moŘemy wyobraziò sobie idealnž perfekcj¢, do której jakaĹ cz¢Ĺò nas nieustannie džŘy. Nie ma nic z¦ego w tym pragnieniu, dopóki nie wywiera ono na nas paraliŘujžcego wp¦ywu. NaleŘy džŘyò do perfekcji, jednak nie wolno pozwoliò, abyĹmy z jej powodu stali si¢ widzami w grze Řycia i biznesu. Która z ról Řycio- wych odpowiada Ci bardziej: obserwatora czy uczestnika? ŗycie cz¢sto sprowadza si¢ do koniecznoĹci funkcjonowania w sytuacjach dale- kich od idea¦u. Przyk¦adem moŘe byò nieustanna krytyka skierowana pod adre- sem Ĺwiata biznesu oraz ca¦ego systemu socjoekonomicznego, w którym dzia¦amy. Czy oferuje on zawsze i dla wszystkich idealne warunki? OczywiĹcie, Ře nie. Jestem pewien, Ře wielokrotnie czu¦eĹ, iŘ nie otrzyma¦eĹ tego, na co zas¦uŘy¦eĹ. W moim przypadku bywa¦o tak cz¢sto. Bywa¦o teŘ odwrotnie: kiedy mia¦em wraŘenie, Ře dostaj¢ to, co mi si¢ nie naleŘy. Ten system nie jest idealny, chyba wszyscy si¢ z tym zgodzž. Judaizm naucza, Ře ludzie powinni si¢ staraò byò jak najlepsi w obliczu swojej niedoskona¦oĹci, poniewaŘ nigdy nie osižgnž perfekcjonizmu. Kiedy zdamy sobie spraw¢ z tego, Ře jako niedoskona¦e istoty ludzkie nigdy nie stworzymy ide- alnego systemu gospodarczego, uĹwiadomimy sobie jednoczeĹnie, Ře ów nieide- alny system moŘe byò naprawd¢ niez¦y. Kiedy samolot podczas lotu psuje si¢ i wpada do oceanu, specjaliĹci badajž przyczyny katastrofy, starajžc si¢ zrozumieò, dlaczego samolot runž¦ do wody. Nie chcia¦bym, aby moje s¦owa zabrzmia¦y lekcewa؞co, ale tak si¢ sk¦ada, Ře mog¢ dostarczyò odpowiedzi na to pytanie: przyczynž katastrofy jest grawitacja. Pytanie, które powinniĹmy sobie postawiò, nie dotyczy tego, dlaczego samolot spad¦ — to oczywiste, takie sž zasady grawitacji — lecz tego, co sprawia, Ře sa- molot utrzymuje si¢ w powietrzu. OtóŘ jest to zas¦uga silników, które przekszta¦cajž x 122 x BOGAò SI¤! znacznž cz¢Ĺò energii chemicznej paliwa w cižg; z kolei dzi¢ki skrzyd¦om cižg przekszta¦ca si¢ w si¦¢ noĹnž. JeĹli usuniemy którykolwiek z powyŘszych sk¦ad- ników, grawitacja bezlitoĹnie Ĺcižgnie maszyn¢ w dó¦. AmerykaĦski system socjoekonomiczny dzia¦a na podobnych zasadach. Wiele kierowanych dobrymi intencjami osób nieustannie organizuje spotkania, których uczestnicy starajž si¢ ustaliò g¦ówne przyczyny biedy na Ĺwiecie. Zadajž sobie pytanie, dlaczego nie wszyscy utrzymujž si¢ na powierzchni dobrobytu, lecz spadajž w otch¦aĦ biedy. OdpowiedŖ jest prosta, choò niepopularna: bieda jest czymĹ nor- malnym, tak jak samolot stojžcy na ziemi jest czymĹ bardziej naturalnym niŘ ten unoszžcy si¢ w powietrzu. Taka jest prawda, mimo Ře Amerykanie nie znajž prawdziwego niedostatku. Mždrzy ludzie tak naprawd¢ powinni gromadziò si¢ na spotkaniach po to, aby poznaò przyczyny dobrobytu. Nie ma nic nienormalnego w tym, Ře przedmioty spadajž z dachu na ziemi¢, a takŘe w tym, Ře dobrobyt czasem stacza si¢ po równi pochy¦ej w kierunku biedy. Potrzeba tyle samo niesamowitej energii, aby poderwaò stutonowy samolot z powierzchni ziemi i aby stworzyò bo- gate spo¦eczeĦstwo. W bogatym spo¦eczeĦstwie normalne jest to, Ře niektórzy jego cz¦onkowie (czasem nawet liczni) sž bogatsi od innych. GdybyĹmy przyjrzeli si¢ wi¢kszoĹci spo¦eczeĦstw, którym uda¦o si¢ wynieĹò swoich cz¦onków ponad minimalny poziom egzystencji, okaza¦oby si¢, Ře niektóre jednostki majž mniej dóbr materialnych niŘ inne. Nies¦uszne jest oskarŘanie spo¦eczeĦstwa na podstawie faktu, Ře niektórzy ludzie sž biedniejsi od innych. Cud polega na tym, Ře w zasadzie nikt w takim spo¦eczeĦstwie nie walczy o przetrwa- nie. Stan polegajžcy na tym, Ře jedni majž mniej — nawet duŘo mniej — niŘ inni, jest smutny, lecz naturalny. Jest jednak wiele powodów ku temu, by chwaliò spo¦e- czeĦstwo, które wynios¦o wi¢kszoĹò (choò nie wszystkich) swoich cz¦onków po- nad poziom zaspokajania podstawowych codziennych potrzeb. Nie ulega wžtpli- woĹci, Ře spo¦eczeĦstwo powinno robiò wszystko, aby polepszyò jakoĹò Řycia wszystkich obywateli, ale teŘ kaŘdy z obywateli powinien sam szukaò sposobów na polepszenie swojej sytuacji. Pomys¦, Ře wszyscy ludzie powinni Řyò na tym samym poziomie, jest utopiž. W przypadku wi¢kszoĹci osób Řycie od wieków polega na tym samym: na próbie osižgni¢cia moŘliwie najbardziej dogodnych warunków egzystencji, mimo prze- ciwnoĹci losu. Istnieje pewien poglžd, który inspirowa¦ od zawsze ŗydów w ich sta- raniach zapewnienia sobie godnego Řycia. Wyp¦ywa on ze struktury Pisma ĺwi£tego, a takŘe z majžcych 3000 lat przekazów ustnych. Zgodnie z tym poglždem, Biblia jest wyrazem nast¢pujžcego paktu, jaki Bóg zawar¦ z ludzkoĹciž: „JeĹli b¢dziecie starali si¢ przetrwaò kaŘde z osobna, egzystencja b¢dzie trud- na i krótka; jeĹli jednak nauczycie si¢ dzia¦aò wspólnie i stworzycie pokojowo na- stawione spo¦eczeĦstwo, funkcjonujžce zgodnie z ustalonymi zasadami, wasze Řycie moŘe staò si¢ nieskoĦczenie wygodne. Wybór naleŘy do was”. NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 123 x NIE NALEŘY OS DZAò BIZNESU NA PODSTAWIE KILKU NIEUCZCIWYCH BIZNESMENÓW Przyznanie, Ře system pozwalajžcy jednostkom korzystnie wspó¦pracowaò, zawiera wiele niedoskona¦oĹci, nie jest tym samym, co dyskredytowanie ca¦ego przedsi¢wzi¢- cia biznesowego, ani nie moŘe byò powodem owej dyskredytacji. Zgadzam si¢, Ře by¦o w historii wielu nieuczciwych biznesmenów, którzy zachowywali si¢ niew¦aĹciwie. Wystarczy przywo¦aò skandal, jaki wywo¦a¦ pod koniec roku 2008 cieszžcy si¢ z¦ž s¦awž Bernie Madoff. Nie sposób opisaò niegodziwoĹò tego oszusta. Laureat Nagrody Nobla za szerzenie pokoju na Ĺwiecie, ocala¦y z holokaustu Elie Wiesel, pot¢pi¦ Madoffa w lutym 2009 roku, nazywajžc owego finansist¢, który, zgodnie z zarzutami postawionymi przez sžd, oszuka¦ inwestorów na sum¢ 50 miliardów dolarów, „psychopatž” 1. Co tu jeszcze dodaò? DuŘo wi¢cej moŘna by powiedzieò o ogromnej roli, jakž zaufanie odgrywa w stosunkach mi¢dzyludzkich, zw¦aszcza na p¦aszczyŖnie finansowej. Podobnie jak ogieĦ, który moŘe ogrzaò nasze domy, dzi¢ki któremu moŘemy przyrzždzaò posi¦ki i który moŘe uwolniò ludzi od harówki, ale który ma takŘe moc niszczžcž, zaufanie moŘe przyczyniò si¢ do powstania wspania¦ych spo¦eczeĦstw lub zostaò wykorzystane do niecnych celów. MoŘna by duŘo powiedzieò o tym, jacy naprawd¢ sž niektórzy ludzie udzielajžcy si¢ chary- tatywnie. Wi¢kszoĹò zdefraudowanych przez Madoffa pieni¢dzy mia¦a byò prze- znaczona dla instytucji charytatywnych, które nast¢pnie dokonywa¦yby korzystnych dla Madoffa inwestycji. Kiedy poŘar zniszczy czyjĹ dom, nigdy nie mamy o to preten- sji do ognia. Kiedy wi¢c ktoĹ zawiedzie nasze zaufanie i okaŘe si¢ nieuczciwym biznesmenem, nie naleŘy winiò za to biznesu. Wina rzadko stoi po stronie etycznego kapitalizmu, lecz zwykle po stronie tych, którzy praktykujž kapitalizm bez etyki. Biznes jest narz¢dziem ludzkiej wspó¦pracy, które, tak jak kaŘde inne, moŘe byò uŘyte w¦aĹciwie lub niew¦aĹciwie. PowinniĹmy jednak widzieò róŘnic¢ mi¢dzy osždzaniem zachowania niektórych biznesmenów jako nieetyczne a osždzaniem biznesu samego w sobie. Wy¦žcznie ludzkoĻô jest zdolna do podejmowania decyzji kierowanych moralnoĹciž i tylko ludzkoĻô moŘe byò za nie osždzana i uznawana za odpowiedzialnž za czyny b¢džce skutkiem owych decyzji. Podobnie jak ostry skalpel moŘe byò uŘyty przez lekarza w celu uratowania Řycia pacjentowi lub przez morderc¢ w celu pozbawienia Řycia jego ofiary, biznes moŘe przynosiò dobrobyt i nadziej¢ albo teŘ cierpienie. Tradycja Řydowska pomaga wyjaĹniò poglžd na otoczenie prawne biznesu, przy- pominajžc, Ře przedmioty martwe w Řadnym wypadku nie mogž byò obwiniane o spowodowanie czyjegoĹ cierpienia. Jedynie ludzie pos¦ugujžcy si¢ tymi przed- miotami mogž (i powinni) byò pocižgni¢ci do odpowiedzialnoĹci. Kiedy pijany kie- rowca potržca Ĺmiertelnie dziecko, Řadna b¢džca przy zdrowych zmys¦ach osoba nie wini za to samochodu. Wina spada na kierowc¢, cz¦owieka, który zdecydowa¦ si¢ spoŘyò alkohol i usižĹò za kierownicž. OczywiĹcie istniejž pewne systemy finansowe, filozoficzne i polityczne, które sprzyjajž nieuczciwoĹci i nagradzajž niew¦aĹciwe za- chowanie. Nie mam jednak wžtpliwoĹci co do tego, Ře system, który nazywam etycz- nym kapitalizmem, który ukszta¦towa¦ handel w Stanach Zjednoczonych Ameryki x 124 x BOGAò SI¤! Pó¦nocnej oraz na którego powstanie mia¦ wp¦yw Ĺwiatopoglžd Řydowsko- chrzeĹcijaĦski, by¦ i jest ca¦kowicie godny. Kiedy w przedsi¢biorstwie sprawy za- czynajž przybieraò naprawd¢ z¦y obrót (a bywa tak od czasu do czasu), obwinia- nie biznesu, jako niedoskona¦ego systemu, jest tylko zaciemnianiem prawdziwe- go czynnika destrukcyjnego — jakim jest odpowiedzialny za powsta¦ž sytuacj¢ cz¦owiek, który podjž¦ niew¦aĹciwe, a cz¢sto teŘ niezgodne z prawem decyzje. DLACZEGO OSKARŘA SI¤ BIZNES, A USPRAWIEDLIWIA INNE PROFESJE Inne profesje nie sž tak bardzo atakowane jak biznes. Zdarza si¢ na przyk¦ad, Ře nie- godziwy lekarz z zimnž krwiž uĹmierca swoich pacjentów. OczywiĹcie sensacyjna natura makabrycznego odkrycia przycižga uwag¢ mediów i spo¦eczeĦstwa, nikt jednak nie sugeruje, Ře medycyna jest z natury niemoralna. Kiedy, jak to si¢ nie- stety czasem zdarza, okazuje si¢, Ře nauczyciel molestowa¦ seksualnie swoje uczennice, ludzie rzadko obwiniajž o t¢ sytuacj¢ system edukacyjny. W gazetach ukazujž si¢ nieraz informacje o gwa¦tach i pobiciach, jakich dopuszczajž si¢ zawo- dowi sportowcy, a prywatne Řycie wielu artystów kryje niejedno szaleĦstwo, mimo to ludzie nie nalegajž, aby rzžd skrupulatnie zbada¦ i uregulowa¦ branŘ¢ sportowž oraz rozrywkowž. Gdy jednak osoby zajmujžce si¢ biznesem zachowujž si¢ nie- w¦aĹciwie i nieetycznie, media cz¢sto sugerujž, Ře takie post¢powanie jest normž w branŘy o tak kwestionowanej reputacji. W samym Ĺwiecie polityki znamy mnó- stwo postaci chcžcych dorobiò si¢ na zaufaniu obywateli i sprzeniewierzajžcych finanse publiczne. Opinia spo¦eczna s¦usznie pot¢pia owych wybranych przez siebie reprezentantów i cz¢sto nie pozwala im ponownie zajmowaò stanowisk, jednak nikt nie sugeruje, Ře powinno si¢ zastžpiò konstytucj¢ innym systemem. Przyznaj¢, Ře w biznesie sž ludzie godni pot¢pienia — wszyscy chyba mieliĹmy do czynienia z kimĹ podobnym. Takie osoby istniejž i nikt nie chcia¦by z nimi robiò interesów. Spotka¦em w Řyciu wiele takich postaci i nie mam zamiaru stawaò w ich obronie. UwaŘam, Ře sž to pasoŘyty. Oddajž si¢ egoistycznym i cz¢sto okrutnym dzia¦aniom, os¦abiajžcym i naraŘajžcym na niebezpieczeĦstwo system, który hojnie obdarza ich korzyĹciami. Post¢powanie takie nie jest naturalnym produktem syste- mu opartego na wolnym i szlachetnym wspó¦dzia¦aniu gospodarczym, ale znacz- nym odchyleniem od normy. Nieuczciwi biznesmeni nie tylko przynoszž haĦb¢ uczciwemu i szlachetnemu sposobowi zarabiania na Řycie, lecz takŘe demorali- zujž wszystkich innych zaangaŘowanych w uczciwe interesy. To w¦aĹnie z ich winy powsta¦o powiedzenie: „Na uczciwoĹci daleko nie zajedziesz”. Dziesižtki lat wzorowo prowadzonego interesu, podczas których dana firma zapewnia¦a prac¢ tysižcom rodzin, a po؞dane produkty ca¦emu Ĺwiatu, mogž pójĹò w niepami¢ò z powodu sensacyjnych informacji o niew¦aĹciwym zachowaniu jednej z osób zaangaŘowanych w Řycie przedsi¢biorstwa. Wydaje si¢ na przyk¦ad, Ře przedsi¢biorstwo Monsanto zanieczyszcza¦o potoki i wype¦nia¦o wysypiska Ĺmieci niebezpiecznymi dla Ĺrodowiska odpadami w okolicach ma¦ego miasteczka NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 125 x Anniston w stanie Alabama. Przedsi¢biorstwo to cieszy¦o si¢ ponadczterdziestolet- nim monopolem na produkcj¢ ch¦odziw przemys¦owych znanych jako polichlorowa- ne bifenyle (PCB), które, jak dziĹ wiadomo, sž niebezpieczne, a kiedyĹ okrzyk- ni¢to je cudotwórczymi substancjami chemicznymi. Sž niepalne, przewodzž ciep¦o, ale nie przewodzž prždu. Stosowano je jako materia¦y izolacyjne w przewodach elektrycznych, silnikach czy transformatorach. Wi¢kszoĹò ludzi prawdopodobnie uzna¦aby za niesprawiedliwe krytykowanie przedsi¢biorstwa Monsanto z powodu produkowania od 1929 roku substancji, która w tamtych czasach nie by¦a uzna- wana za niebezpiecznž. Jednak z notatek s¦uŘbowych sporzždzanych przez ów- czesnych pracowników wynika¦o, Ře przedstawiciele firmy nie post¢powali w¦a- Ĺciwie. OtóŘ osoby, które kiedyĹ odpowiada¦y za funkcjonowanie firmy, wiedzia¦y o potencjalnej szkodliwoĹci substancji lub przynajmniej przypuszcza¦y, Ře moŘe ona mieò niekorzystny wp¦yw na zdrowie ludzi. Na przyk¦ad notatki s¦uŘbowe oznaczone jako „TAJNE: przeczytaò i zniszczyò” pokazujž, iŘ w 1966 roku dyrekto- rzy w Monsanto odkryli, Ře ryby Řyjžce w potoku, do którego wylano odpadki, zdycha¦y w cižgu kilku sekund. We wrzeĹniu 1969 roku firma powo¦a¦a komitet, który mia¦ si¢ zajžò wyjaĹnieniem tego faktu. Protokó¦ jednego z zebraĦ ujawnia, Ře podczas pracy komitetu wyznaczono dwa g¦ówne cele: utrzymanie sprzedaŘy i dotychczasowych zysków oraz obron¢ dobrego wizerunku Monsanto. Firmie zaleŘa¦o na tym, aby nie straciò jednego z najbardziej dochodowych przedsi¢wzi¢ò oraz „zajžò si¢ zmniejszeniem ryzyka poniesienia ewentualnej odpowiedzialnoĹci”2. Krótko mówižc: wszystko wskazuje na to, Ře szefowie firmy rzeczywiĹcie zacho- wali si¢ w sposób naganny. Podobnie by¦o w przypadku przedsi¢biorstwa Enron. Kiedy 2 grudnia 2001 roku firma og¦osi¦a bankructwo, by¦o to najs¦ynniejsze w historii Stanów Zjednoczo- nych skorzystanie z rozdzia¦u 11. Kodeksu upad§oĻciowego. Chyba kaŘdy powinien byò w pewnym sensie poruszony zaistnia¦ž sytuacjž. KaŘda uczciwa osoba zwižzana z biznesem zosta¦a pokrzywdzona, nie ze wzgl¢du na to, Ře wiedzia¦a o wszyst- kim, co zasz¦o, lub rozumia¦a, w jaki sposób liczba ponad 3000 spó¦ek zaleŘnych zosta¦a wykorzystana do oszustw finansowych, lecz dlatego, Ře firma sta¦a si¢ ra؞- cym przyk¦adem nieprzyzwoitoĹci. Wszyscy s¦yszeli doniesienia o potajemnie nisz- czonych dokumentach i o tym, jak tysižce pracowników straci¦y swoje oszcz¢d- noĹci, podczas gdy wyŘsi rangž dyrektorzy jakimĹ cudem sprzedali swoje akcje w niektórych przypadkach nawet na szeĹò miesi¢cy przed katastrofž. KaŘdy s¦ysza¦ teŘ, jak w lecie 2001 roku Sherron Watkins, jedna z dyrektorek, która wczeĹniej pracowa¦a w firmie audytorskiej Arthur Andersen obs¦ugujžcej Enron, w siedmio- stronicowym liĹcie skierowanym do Kennetha Laya, prezesa i dyrektora generalnego, wyrazi¦a obaw¢, iŘ Enron moŘe okazaò si¢ „kunsztownym oszustwem ksi¢gowym”. Takie afery sž poŘywkž dla b¦¢dnych przekonaĦ o biznesie. Wizerunek bizne- su zosta¦ powaŘnie naruszony, a zawód biznesmena oczerniony wraz z upadkiem firmy, która by¦a uznawana za siódme co do wielkoĹci przedsi¢biorstwo USA. Latem 2001 roku oburzenie spo¦eczeĦstwa by¦o tak wielkie, Ře Kongres Stanów Zjednoczonych przeprowadzi¦ ponad osiem rozpraw. Dziennik „The Wall Street x 126 x BOGAò SI¤! Journal” nawo¦ywa¦ jednak do skoncentrowania si¢ na g¦ównych winowajcach, a nie na systemie. „Choò historia osób, które straci¦y pieniždze zgromadzone na fun- duszu emerytalnym spó¦ki, jest tragiczna, chodzi raczej o konkretne matactwa i przest¢pstwa korporacyjne niŘ o luki w prawie dotyczžcym rent i emerytur czy o plan emerytalny 401(K)*. Z pewnoĹciž nie jest to usprawiedliwieniem dla kongre- su, aby blokowa¦ prywatne programy emerytalne, dzi¢ki którym miliony Ameryka- nów mogž cieszyò si¢ wygodž na staroĹò”3. Mimo Ře niektórym firmom udaje si¢ niszczyò dowody winy i tuszowaò matactwa, ogromna wi¢kszoĹò przedsi¢biorstw komercyjnych wytrwale powstrzymuje si¢ przed choòby najdrobniejszym niew¦a- Ĺciwym zachowaniem. Kryzys tzw. kredytów hipotecznych subprime†, w latach 2008/2009 równieŘ nie by¦ spowodowany brakami w systemie, lecz b¦¢dami ludzi. Winnych by¦o wielu polityków ca¦ymi latami naciskajžcych na kredytodawców za poĹrednictwem Fannie Mae‡, aby udzielali kredytów subprime z powodów, które moŘna by nazwaò politycznymi4. Niewiarygodnym faktem nie sž nieprawid¦owoĹci w handlu i przemyĹle, lecz to, z jakž rzadkoĹciž do nich dochodzi. Warto zaznaczyò, Ře informacje o tym cieszž si¢ takž popularnoĹciž w¦aĹnie z powodu wzgl¢dnej incydentalnoĻci. OczywiĹcie to w Řadnym stopniu nie usprawiedliwia zachowania poszczególnych jednostek, jednak dowodzi, Ře b¦¢dem by¦oby skazywanie ca¦ego systemu. Wielkie skandale, takie jak opisane powyŘej, przys¦aniajž fakt, Ře owe nieetycznie post¢pujžce jednostki stanowiž nieznacznž, jednak widocznž mniejszoĹò. DuŘo cz¢Ĺciej spotyka si¢ uczci- wych biznesmenów praktykujžcych to, co nazywam etycznym kapitalizmem, lu- dzi, którzy poprzez honor i wartoĹci Řywiž oraz podtrzymujž system, jednoczeĹnie przynoszžc korzyĹci sobie i swoim rodzinom. Jest to z pewnoĹciž ho¦d sk¦adany wro- dzonej sile i poczciwoĹci rozleg¦ej, wspania¦ej sieci wspó¦dzia¦ania ludzi na p¦asz- czyŖnie ekonomicznej, której nie zdo¦ajž zniszczyò nieliczni sabotaŘyĹci. BOGACZE TO NIE WCIELENIE Z¨A; ZROBILI TEŘ DUŘO DOBREGO Nie ma wielu osób, które sž wy¦žcznie z¦e albo wy¦žcznie dobre. KaŘdy cz¦owiek jest mieszankž emocji, aspiracji i wartoĹci moralnych. Czasem ludzie post¢pujž w spo- sób szlachetny, a innym razem sami przeklinajž w¦asne zachowanie. Najcz¢Ĺciej * 401(K) — najpopularniejszy pracowniczy plan emerytalny w USA — przyp. t§um. † Kredyt subprime — kredyt bankowy, którego oprocentowanie jest wyŘsze niŘ przy standar- dowym kredycie. Jego specyfika polega na tym, Ře udziela si¢ go temu kredytobiorcy, który ma z¦ž histori¢ kredytowž (np. nie p¦aci rat w wyznaczonym terminie) — przyp. t§um. ‡ Federal National Mortgage Association (FNMA, powszechnie nazywane Fannie Mae) — przedsi¢biorstwo sponsorowane przez rzžd Stanów Zjednoczonych. Jest to prywatna firma, na mocy specjalnego prawa upowaŘniona do poŘyczania pieni¢dzy i udzielania gwarancji kredytowych — przyp. t§um. NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 127 x jednak dzia¦ania ludzi sž z¦oŘone. Jednym z powodów, dla których uniwersalne porozumienie moralne jest tak z¦udne, jest fakt, Ře wi¢kszoĹò zachowaĦ ludzkich to kombinacje dobra i z¦a. PrzypuĹòmy, Ře ofiaruj¢ mojej córce wspania¦y prezent. Jest to pozytywny, pozbawiony egoizmu czyn, który ona zapami¢ta na zawsze, jednak moŘe on wywo¦aò takŘe niekorzystne konsekwencje, na przyk¦ad zazdroĹò rodzeĦstwa lub odwlekanie usamodzielnienia si¢ córki. KaŘdy musi nauczyò si¢ wy- najdywania pozytywnych elementów z¦oŘonego zachowania skomplikowanych ludzi. W XIX wieku pojawili si¢ w Stanach Zjednoczonych pierwsi magnaci przemy- s¦owi. Wszyscy oni byli ludŖmi; nie wszyscy byli anio¦ami, ale teŘ nie wszyscy byli diab¦ami. Czy byli wĹród nich wyjžtkowo podli biznesmeni? Owszem. OpowieĹci o przymusie zaopatrywania si¢ w tzw. sklepach firmowych oraz o niespe¦niajžcych norm kwaterach s¦uŘbowych cz¢sto by¦y prawdziwe. Na przyk¦ad odkryto, Ře Pullman Company zmusza¦a swoich pracowników do wynajmowania lokali b¢- džcych w¦asnoĹciž firmy oraz wymaga¦a, aby kupowali oni produkowane przez siebie produkty po zawyŘonych cenach. Nierzadko zdarza¦o si¢, Ře na pasku wy- p¦aty uwzgl¢dniano zad¦uŘenie pracownika. WĹród przedsi¢biorców zdarzali si¢ niegodziwi ¦ajdacy. Jednak nie by¦a to zasada i nie naleŘy podawaò w wžtpliwoĹò uczciwoĹci wszystkich generacji biznesmenów, wĹród których by¦o wielu szla- chetnych ludzi. Oto, jak Andrew Carnegie opisuje moment, w którym w wieku 12 lat otrzy- ma¦ pierwszž pensj¢: Nie umiem wyraziò, jak bardzo by¦em dumny, kiedy otrzyma¦em swoje pierwsze tygodniowe wynagrodzenie. Jeden dolar i dwadzieĹcia centów, które sam zarobi¦em i które wr¢czono mi za to, Ře przyda¦em si¢ na coĹ Ĺwiatu! Nie by¦em juŘ ca¦kowicie uzaleŘniony od moich rodziców, ale w koĦcu sta¦em si¢ równoprawnym cz¦onkiem, przyczyniajžcym si¢ do dobrobytu rodziny i b¢džcym w stanie jej pomóc! MyĹl¢, iŘ to w¦aĹnie sprawia, bar- dziej niŘ cokolwiek innego, Ře ch¦opiec staje si¢ m¢Řczyznž, prawdziwym m¢Řczyznž. Wspania¦e jest poczucie poŘytecznoĹci5. Byò moŘe nie jest to mowa Ĺwi¢tego, ale teŘ nie z¦odzieja. Do dziĹ mieszkaĦcy wi¢kszych i mniejszych miast w Stanach Zjednoczonych korzystajž z efektów filan- tropii Andrew Carnegie’go za kaŘdym razem, kiedy wchodzž do miejskiej biblioteki. Parki, uniwersytety i szpitale to niektóre z dobrodziejstw, jakimi owi hojni przed- si¢biorcy obdarowali spo¦eczeĦstwo amerykaĦskie. Jednak Andrew Carnegie oraz inni magnaci zostali w póŖniejszym okresie okrzykni¢ci „wyzyskiwaczami”. Za Řycia zasadniczo postrzegano ich w sposób realistyczny — jako majžcych wa- dy ludzi, którzy jednak zrobili wi¢cej dobrego niŘ z¦ego. Przeanalizujmy kolejny, mniej znany przypadek. James Jerome Hill urodzi¦ si¢ w ubogiej chacie w kanadyjskim Ontario w 1838 roku. Jego ojciec zmar¦, kiedy James by¦ jeszcze dzieckiem, dlatego ch¦opiec pomaga¦ matce, pracujžc w sklepie warzywniczym za cztery dolary miesi¢cznie. Dzi¢ki hartowi ducha i ci¢Řkiej pracy Hill przyczyni¦ si¢ do wybudowania linii kolejowej przecinajžcej pó¦nocny zachód. x 128 x BOGAò SI¤! Jego pomys¦ polega¦ na stopniowym, niespiesznym budowaniu kolejnych odcinków linii kolejowej oraz na rozwijaniu gospodarki danego rejonu przed przejĹciem do budowy kolejnego etapu. „W celu przycižgni¢cia imigrantów zaoferowa¦ przesiedle- nie ochotników za jedyne 10 dolarów, jeĹli zgodzž si¢ oni uprawiaò ziemi¢ w po- bliŘu linii kolejowej”6. Zorganizowa¦ specjalne kursy dla nowo przyby¦ych, na których opowiadano o warunkach lokalnych oraz uczono róŘnych technik upraw, mi¢dzy innymi p¦odozmianu. Sprowadzi¦ z Anglii 7000 sztuk byd¦a i odda¦ je lu- dziom zasiedlajžcym tereny znajdujžce si¢ w pobliŘu budowanej linii kolejowej. Hill powiedzia¦ imigrantom pracujžcym i osiedlajžcym si¢ w pobliŘu linii kolejo- wej, Ře wszyscy oni jadž na tym samym wózku; wyt¦umaczy¦, Ře albo b¢dž razem pracowaò dla wspólnego dobra, albo wspólnie klepaò bied¢. Aby upewniò si¢, Ře osadnicy osižgnž sukces, utworzy¦ eksperymentalne farmy, na których testowano nowe rodzaje nasion, trzymano Řywy inwentarz i sprawdzano wydajnoĹò sprz¢tu rolniczego. Sponsorowa¦ konkursy i sowicie nagradza¦ tych farmerów, którzy osižgali najlepsze wyniki w produkcji mi¢sa i uprawy pszenicy7. Czy robi¦ to wszystko z powodu bezinteresownego altruizmu? OczywiĹcie, Ře nie. Stara¦ si¢ zapewniò sobie przysz¦ych uŘytkowników swojej linii kolejowej. Poma- gajžc im w osižganiu sukcesów, przyczynia¦ si¢ do w¦asnego przysz¦ego dobrobytu. Finansowa¦, asystowa¦ i budowa¦ infrastruktur¢, aby staò si¢ bogatym. MoŘemy byò jednak pewni jednego: owi pionierzy, którzy za jedyne 10 dolarów mogli prze- nieĹò si¢ z zat¦oczonych kamienic czynszowych do ziemi obiecanej, owi farmerzy, którzy za darmo otrzymali 7000 sztuk angielskiego byd¦a, a takŘe wielu innych, którzy rozpocz¢li nowe Řycie wzd¦uŘ linii kolejowej Hilla — wszyscy czuli wdzi¢cznoĹò dla tego cz¦owieka. Ów poglžd zmieni¦ si¢ w okresie wielkiego kryzysu, kiedy socjalista Matthew Josephson napisa¦ ksižŘk¢ zatytu¦owanž The Robber Barons (Wyzyskiwacze). KsižŘka ta zosta¦a wydana w 1934 roku. Do tamtego czasu wiek XIX by¦ postrzega- ny jako okres bezprecedensowego rozkwitu gospodarczego. OczywiĹcie nie wszy- scy stali si¢ bogaci, jednak wi¢kszoĹò ludzi cieszy¦a si¢ standardem Řycia, o któ- rym ich rodzice mogli jedynie pomarzyò. SprawnoĹò i pomys¦owoĹò tych, których Josephson nazwa¦ wyzyskiwaczami, z pewnoĹciž oszcz¢dzi¦a niemal kaŘdemu harówki. Dost¢pnoĹò ropy naftowej, transport kolejowy, wielka róŘnorodnoĹò produktów — wszystko to sprawi¦o, Ře prawie kaŘdy Řy¦ w lepszych warunkach niŘ kilka lat wczeĹniej. Jednak ksižŘka Josephsona cieszy¦a si¢ zainteresowaniem wĹród waszyngtoĦskich twórców Nowego ¥adu§, postrzegajžcych opisanych przez autora magnatów jako symbole skorumpowanego systemu gospodarczego, który spowodowa¦ wielki kryzys. Tak ujž¦ to Walter Donway: § Nowy ¥ad (ang. New Deal) — program reform ekonomiczno-spo¦ecznych wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933 – 1939. Celem tych reform by¦o przeciwdzia¦anie skutkom wielkiego kryzysu, który pozostawi¦ miliony Amerykanów bez pracy, w n¢dzy, a gospodark¢ w stanie chaosu — przyp. t§um. NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 129 x Kiedy posypa¦a si¢ lawina upadajžcych banków i nasta¦a n¢dza kryzy- su, wygodnie by¦o zas¦oniò si¢ kolekcjž czarnych charakterów wymienio- nych przez Josephsona oraz ich wyĹmiewanym bogactwem, aby odwróciò uwag¢ od roli, jakž w kryzysie gospodarczym odegra¦ System Rezerwy Fede- ralnej wraz z szaleĦstwem ustawy Smoota-Hawleya**. KsižŘka wraz z po- t¢pionymi portretami opisywanych w niej postaci oraz marksistowskž analizž rzeczywistoĹci sta¦a si¢ b¦yskawicznie dzie¦em kultowym, a jej obraŖliwy tytu¦ uzyska¦ rozg¦os przewyŘszajžcy wartoĹò treĹci […] Podobnie jak Josephson, wielu dzisiejszych moralistów stawia znak równoĹci mi¢dzy duŘymi zarob- kami a nieuczciwymi zyskami […] zupe¦nie tak, jakby owe zarobki same w sobie by¦y dowodami przest¢pstwa8. Reakcjž na oĹwiadczenia rzždowe dotyczžce chciwoĹci Wall Street by¦y próby populistów ograniczenia firmowych premii, które sta¦y si¢ cechž rozpoznawczž Capitol Hill w pierwszych miesižcach 2009 roku, kiedy to usi¦owano odwróciò uwag¢ opinii publicznej od roli, jakž rzžd odegra¦ w zaistnieniu i pogorszeniu si¢ obecnego kryzysu gospodarczego. JEĹLI TRAKTUJESZ LUKSUS JAK CHLEB POWSZEDNI, TO ZNACZY, ŘE SPRAWY MAJ  SI¤ BARDZO DOBRZE Gospodarka Stanów Zjednoczonych musi funkcjonowaò doĹò dobrze, skoro tylu Amerykanów traktuje luksus jak chleb powszedni. KaŘdy chyba s¦ysza¦ wypo- wiadane przez nich cz¢sto zdanie: „Chyba wezm¢ dzieĦ wolny i sp¢dz¢ go z rodzinž” albo: „Nikt jeszcze nie umar¦, Řa¦ujžc, Ře sp¢dzi¦ za ma¦o czasu w pracy”. Sž to tylko ¦adne zdania, jednak mogž byò one wypowiadane wy¦žcznie przez kogoĹ, kto nie martwi si¢, Ře jego dzieci pójdž spaò g¦odne i przestraszone. W niektórych paĦstwach, zarówno kiedyĹ, jak i dziĹ, jest wielu rodziców, którzy nie martwiž si¢ tym, Ře sp¢dzajž za ma¦o czasu ze swoimi pociechami, ale tym, Ře nie zdo¦ajž za- pobiec ich Ĺmierci g¦odowej. Wzi¢cie dnia wolnego, nawet w tak szlachetnym celu jak sp¢dzenie czasu z dzieòmi, to luksus, a moŘliwoĹò zrobienia tego oznacza, Ře Twoje zmartwienia nie sž zwižzane z jedzeniem, dachem nad g¦owž i przetrwa- niem. Ogromna liczba mieszkaĦców naszej planety ch¢tnie w mgnieniu oka za- mieni¦aby si¢ z Tobž miejscami. Zdaj¢ sobie spraw¢ z tego, Ře to, co teraz powiem, moŘe si¢ wydaò przesadž, jednak jest to prawda. Przez wi¢kszoĹò historii ludzkoĹci (a w niektórych krajach równieŘ dziĹ) znaczna cz¢Ĺò populacji k¦ad¦a swoje dzieci do ¦óŘek, wiedzžc, Ře sž g¦odne. WyobraŖmy sobie tylko, jak bolesna musi byò dla rodzica ĹwiadomoĹò, **Ustawa Smoota-Hawleya — amerykaĦska ustawa z 1930 roku, która zwi¢ksza¦a do rekor- dowych poziomów c¦o na ponad 20 tysi¢cy towarów importowych. W opinii wielu wspó¦cze- snych ekonomistów przyczyni¦a si¢ do pog¦¢bienia i przed¦uŘenia wielkiego kryzysu. Wiele krajów odpowiedzia¦o tym samym, wprowadzajžc w¦asne c¦a, co poskutkowa¦o zmniejsze- niem importu i eksportu o ponad po¦ow¢ — przyp. t§um. x 130 x BOGAò SI¤! Ře nie moŘe zapewniò swoim potomkom tej podstawowej potrzeby. ŗaden z rodzi- ców b¢džcy w takiej sytuacji nie uzna¦by za wartoĹciowe pozostanie w domu w celu sp¢dzenia czasu z dzieòmi. Cena tego by¦aby zbyt wysoka. Dzisiejsza niesamowita struktura socjoekonomiczna jest nieco inna. Prawie nie zauwaŘa si¢, Ře w wielu firmach poprzez odpowiedniž polityk¢ kadrowž za- ch¢ca si¢ pracowników do brania dni wolnych z powodów rodzinnych. Kierowni- cy cz¢sto z dumž wskazujž na puste miejsce przy biurku i mówiž: „Mike jest na urlopie ojcowskim”. Urlop ojcowski? MyĹla¦em, Ře tylko kobiety rodzž dzieci. Oczy- wiĹcie kraje, które podžŘajž za ogólnym kszta¦tem etycznego kapitalizmu, sž dziĹ tak produktywne, Ře od czasu do czasu pracownik moŘe zostaò w domu z Řonž i no- wo narodzonym dzieckiem. Czy to nie wspania¦e? CZYM RÓŘNI SI¤ ETYCZNY KAPITALIZM OD ZWYK¨EGO Stosuj¢ termin „etyczny kapitalizm” w odniesieniu do wyszukanego, trwa¦ego systemu wspó¦pracy ludzi na p¦aszczyŖnie ekonomicznej. Socjalizm opowiada si¢ za nieograniczonym zaangaŘowaniem rzždu w niekoĦczžcž si¢ i daremnž misj¢ ustanowienia równych warunków Řycia dla wszystkich. UwaŘa, Ře jeĹli trzeba po- Ĺwi¢ciò temu celowi masy, które muszž z tego powodu cierpieò, a nawet umieraò, to niech tak b¢dzie. Jak bezdusznie powiedzia¦ W¦odzimierz Lenin: gdzie drwa ržbiž, tam wióry lecž. Druga skrajnoĹò to kapitalistyczna polityka nieinterwencji, która obstaje przy koncepcji, Ře rzžd nie powinien angaŘowaò si¢ w gospodark¢ kraju, poniewaŘ uniemoŘliwi¦by w ten sposób oddzielnym jednostkom džŘenie do osižgni¢cia osobistych korzyĹci. Pierwszy z opisanych systemów odmawia oby- watelom ich podstawowych praw, podczas gdy drugi daje im wolnž r¢k¢ i zbytniž swobod¢. Oba systemy ostatecznie nie przynoszž efektów, poniewaŘ ignorujž du- chowy wymiar BoŘych darów i wymagaĦ. UwaŘam, Ře kiedy amerykaĦski biznes dobrze funkcjonuje, pracodawca i pra- cownik sž w mniejszym stopniu skupieni na swoich prawach, a w wi¢kszym stopniu na wzajemnych zobowižzaniach. WeŖmy na przyk¦ad prawo do godzinnej przerwy na lunch. Kiedy uŘywam terminu „etyczny kapitalizm”, wyobraŘam sobie sposób, w jaki podchodzi do tej kwestii prawo Řydowskie. Mimo iŘ nakazuje ono, aby po kaŘdym posi¦ku odmawiaò modlitw¢ dzi¢kczynnž, to oferuje równieŘ wersj¢ skróco- nž tej modlitwy dla pracowników otrzymujžcych tzw. dniówk¢, tak aby nie okra- dali szefa z czasu przeznaczonego na prac¢. Pracownik ma moralny obowižzek ca¦odziennego zapracowania na swoje wynagrodzenie. Oto wspania¦y przyk¦ad na to, Ře niektórzy pracownicy traktujž powaŘnie owo zobowižzanie. Pewnego popo¦udnia szed¦em Řwawym krokiem wzd¦uŘ nabrzeŘa w Marina del Rey w Los Angeles w Kalifornii, aby zabraò ze swojego jachtu o na- zwie „Idea¦” zostawionž tam ksižŘk¢. W pewnym momencie zauwaŘy¦em m¦odego m¢Řczyzn¢, który przymocowywa¦ przepi¢knž stalowž tabliczk¢ do jachtu sžsia- dujžcego z moim. Zatrzyma¦em si¢, aby chwil¢ z nim porozmawiaò, pochwali¦em jego fachowoĹò i zaczž¦em wypytywaò go, czy nie upi¢kszy¦by w podobny sposób NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 131 x mojego jachtu. Po udzieleniu odpowiedzi na kilka moich pytaĦ, Robert Dryer przerwa¦ mi, mówižc: „Z radoĹciž odpowiem na dalsze pana pytania, mog¢ nawet pokazaò panu, jak to si¢ robi, ale dopiero po siedemnastej, poniewaŘ dostaj¢ wyna- grodzenie w formie dniówki”. By¦em zdumiony jego uczciwoĹciž i zapyta¦em, gdzie jest jego szef. „Pod koniec tygodnia wraca z Hawajów” — odpar¦ m¢Řczyzna. Zrobi¦em wszystko, aby punktualnie o pižtej znaleŖò si¢ w tym samym miej- scu na nabrzeŘu, i okaza¦o si¢, Ře Robert, by¦y marynarz ¦odzi podwodnej Mary- narki Wojennej Stanów Zjednoczonych, by¦ tak wiarygodny jak jego s¦owa. Krót- ko po siedemnastej spakowa¦ swoje narz¢dzia, poszed¦ ze mnž do mojego jachtu i otworzy¦ dwa piwa. Tam pogaw¢dziliĹmy d¦uŘej, niŘ by¦o to zaplanowane. Nie uwa- Řa¦ swojej pilnoĹci i uczciwoĹci za coĹ wyjžtkowego. W ten sposób go wychowano. Bez wahania zaproponowa¦em mu pe¦noetatowž prac¢ u mnie. Chcia¦ wiedzieò, czym mia¦by si¢ zajmowaò. Powiedzia¦em mu, Ře tego jeszcze do koĦca nie wiem, ale wiem na pewno, Ře osoba z tak mocno zakorzenionž ĹwiadomoĹciž tego, w jaki sposób dzia¦a ca¦y system, z pewnoĹciž jest potrzebna w mojej organizacji. Dryer pracowa¦ ze mnž póŖniej przez kolejnych szeĹò lat, towarzyszy¦ mnie i mo- jej rodzinie w transoceanicznych wyprawach i sta¦ si¢ prawie jej cz¦onkiem. Wiem, Ře Bob nie by¦ wyjžtkiem. Wielu Amerykanów (jeĹli nie wszyscy) ma podobne poczucie sprawiedliwoĹci i obowižzku. Judaizm, a przez to równieŘ etyczny kapita- lizm, opiera si¢ na systemie zaz¢biania si¢ raczej obowižzków niŘ praw. NiezaleŘ- nie od tego, czy jestem Twoim szefem, czy pracownikiem, nie chodzi o wspólne pra- wa, lecz wzajemne zobowižzania. NaleŘy jednak pami¢taò o tym, Ře obowižzkiem pracodawcy jest zap¦acenie pracownikowi w ustalonym terminie i nieobarczanie go bezsensownž pracž. ŗydow- skie prawo nakazuje na przyk¦ad, Ře bez wzgl¢du na wysokoĹò wynagrodzenia, pracodawca nie moŘe nakazaò pracownikowi w jednym dniu wykopania do¦u, w drugim wype¦nienia go ziemiž, po czym ponownego wykopania go w trzecim dniu. Wczesne lata doĹwiadczeĦ produkcji masowej i pracy przy liniach monta- Řowych na poczžtku XX wieku pokaza¦y, Ře traktowanie pracowników jak roboty i pozbawianie ich znaczenia w Řyciu zawodowym jest nie tylko niemoralne, ale teŘ ekonomicznie nieefektywne. Dla ŗydów, którzy zawsze postrzegali Boga jako dobroczyĦc¢ i m¢drca, nie by¦o to zaskoczeniem. Bóg chce, aby przedsi¢biorstwa dobrze prosperowa¦y, poniewaŘ jest to dowodem, Ře Jego dzieci we w¦aĹciwy sposób wykorzystujž system etycznego kapitalizmu. Mimo niesamowitych korzyĹci wyp¦ywajžcych z systemu, który zapewnia tak wiele dla tak wielu, nie brakuje krytykantów organizujžcych krucjaty przeciwko kapitalizmowi Stanów Zjednoczonych. Wystarczy porozmawiaò z pierwszym lep- szym studentem. Zadziwiajžce jest to, co wi¢kszoĹò z nich myĹli o amerykaĦskim biznesie. Rich Karlgaard, wydawca magazynu „Forbes”, powiedzia¦: „Niedawno s¦ucha¦em programu rozg¦oĹni radiowej BBC, w którym poruszano temat londyĦ- skiego dystryktu finansowego zwanego »the City«. Cytowano s¦owa wielu m¦odych brytyjskich bankierów, którzy twierdzili, Ře moralnoĹò jest przeszkodž w džŘeniu do sukcesu zawodowego i Ře jeĹli chce si¢ zostaò milionerem, lepiej jest mieò gen x 132 x BOGAò SI¤! socjopaty”9. Mylž przyczyn¢ ze skutkiem. To nie system sprawia, Ře socjopatycz- ne zachowania si¢ op¦acajž — to socjopatyczne zachowania uszkodzi¦y system. Biblia oraz ustne przekazy wcižŘ przypominajž ŗydom ostrzeŘenie Boga skie- rowane do ludzkoĹci: Stworzy¦em was z niezliczonymi pragnieniami i t¢sknotami, jednak umieĹci¦em was w Ĺwiecie o pozornie ograniczonych Ŗród¦ach. MoŘe si¢ wydawaò, Ře nie starczy wszystkiego dla wszystkich. Jednak jeĹli b¢dziecie si¢ stosowaò do ustalonych przeze mnie zasad cižg¦ej wspó¦pracy, niczego wam nie zabraknie. JeĹli zdecydujecie si¢ oddzielnie džŘyò do zaspokojenia potrzeb, b¢dziecie skazani na nieustannž walk¢ o przetrwanie. Stworzy¦em Ĺwiat tajemniczy i niezrozumia¦y dla ludzkiego umys¦u. B¢dziecie musieli byò wobec siebie hojni i pomocni. B¢dziecie ze sobž wspó¦pracowaò i b¢dzie- cie musieli zrozumieò, Ře stosunki mi¢dzyludzkie na p¦aszczyŖnie ekono- micznej opierajžce si¢ na etycznym kapitalizmie sž czymĹ, co mi si¢ podoba, i sž dobre. Inne sposoby poradzenia sobie w Řyciu, pozbawione kooperacji, sž nie tylko z¦e, ale postara¦em si¢ teŘ, aby by¦y nieefektywne. ETYCZNY KAPITALIZM DZIA¨A TYLKO W JEDEN SPOSÓB Tylko w jeden sposób? To stoi w sprzecznoĹci z ludzkim instynktem. Postaram si¢ to wyt¦umaczyò. Trzeci na Ĺwiecie pod wzgl¢dem wielkoĹci most wiszžcy, Tacoma Narrows Bridge w stanie Waszyngton, zosta¦ dopuszczony do uŘytku w lipcu 1940 roku. Rankiem 7 listopada tego samego roku zerwa¦a si¢ wichura i most zaczž¦ niepokojžco falowaò. Niebawem jezdnia zacz¢¦a p¢kaò i run¢¦a w zimne wody znaj- dujžcej si¢ dwieĹcie stóp niŘej Puget Sound. Liny zacz¢¦y si¢ rwaò, od¦amy beto- nu polecia¦y w dó¦, belki noĹne wygi¢¦y si¢ i w cižgu godziny most zniknž¦ z po- wierzchni ziemi. Odbudowa wyd¦uŘy¦a si¢ o 10 lat z powodu II wojny Ĺwiatowej. Jak ¦atwo sobie wyobraziò, powo¦ano komisj¢, która mia¦a zbadaò przyczyny zawalenia si¢ mostu. Wyniki wskazywa¦y na to, Ře pewne podstawowe zasady konstrukcji mostów zosta¦y pogwa¦cone ze wzgl¢du na oszcz¢dnoĹci i walory este- tyczne. Sto lat przed tym, jak wybudowano Tacoma Narrows Bridge, John Scott Russell, wiceprezydent towarzystwa Royal Scottish Society of Arts, opublikowa¦ dokument zatytu¦owany: O wibracjach mostów wiszŸcych oraz innych struktur smuk§ych. Pismo to zawiera¦o wiele informacji potrzebnych do tego, aby wybudowaò mocny i stabilny most. Konstrukcja, która zastžpi¦a poprzedni most, zosta¦a wy- budowana zgodnie z wszystkimi normami i okaza¦a si¢ bezpieczna oraz wytrzyma¦a. DziĹ na Ĺwiecie jest wiele pi¢knych wiszžcych mostów, a kaŘdy z nich jest wyjžt- kowy. Mog¦oby si¢ zatem wydawaò, Ře istniejž niezliczone sposoby budowania mostów wiszžcych. To mylny wniosek. Mimo Ře kaŘda konstrukcja ma unikato- wy kszta¦t, styl i kolor, róŘnice te kamuflujž podstawowe podobieĦstwo. KaŘdy kiedykolwiek wybudowany most wiszžcy jest zaprojektowany tak, aby oprzeò si¢ tym samym si¦om w ten sam sposób. NiezaleŘnie od tego, czy jest on drewniany, NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 133 x tak jak ten na rzece Kwai w Azji, czy stalowy, jak George Washington Bridge ¦žczžcy Manhattan z New Jersey, wszystkie mosty sž skonstruowane w standardowy, wypróbowany sposób. Trzeba przy ich budowie wzižò pod uwag¢ wytrzyma¦oĹò i ci¢Řar materia¦u, z którego b¢dž skonstruowane. NaleŘy pami¢taò o grawitacji, planowanym obcižŘeniu oraz sile wiatru. Kluczowe narz¢dzia to z¦oŘone wzory fi- zyczne oraz matematyka stosowana. Tak d¦ugo, jak dzia¦a si¢ w ramach okreĹlonych kryteriów systemowych, budowane mosty mogž przejawiaò unikalne pi¢kno i styl. Oto, w jaki sposób nauczy¦em si¢ stosowaò zasady budowania mostów w in- nych obszarach ludzkiej dzia¦alnoĹci. Gdy by¦em dzieckiem, zach¢cano mnie do odnajdywania moralnego przes¦ania we wszystkim. Bardzo lubi¦em demontowaò stare zegarki i próbowaò je naprawiaò, dlatego sta¦em si¢ pewnego rodzaju sž- siedzkž sk¦adnicž zepsutych zegarów i zegarków. KaŘdy z sžsiadów i znajomych, kto mia¦ stary Ĺcienny lub r¢czny zegarek albo inny rodzaj czasomierza, wpada¦ do mnie i obdarowywa¦ mnie kolejnym skarbem powi¢kszajžcym mojž kolekcj¢. Ojciec popiera¦ moje zainteresowanie i zach¢ca¦ mnie do naprawy zardzewia¦ych czasomie- rzy. Ch¢tnie wi¢c rozbiera¦em zegarki na cz¢Ĺci pierwsze i stara¦em si¢ je naprawiò. Prawie zawsze proces ponownego sk¦adania elementów blokowa¦o pi¢ò lub szeĹò ma¦ych trybików, których w¦aĹciwego po¦oŘenia nie udawa¦o mi si¢ ustaliò. Moje wysi¦ki nie przynosi¦y zadowalajžcych rezultatów, wi¢c wkrótce straci¦em zapa¦. PóŖniej pyta¦em mojego ojca, dlaczego zach¢ca¦ mnie do zabawy z zegarkami. Powiedzia¦, Ře czeka¦, aŘ odkryj¢ moralne przes¦anie mechanicznych zegarków. Moralne przes¦anie? Mia¦em zaledwie 10 lat i chyba za wczeĹnie by¦o na to, aby obcižŘaò mnie moralnymi przes¦aniami. Jednak mój ojciec sždzi¦ (i ja równieŘ uwaŘam tak od tamtej pory), Ře spostrzegawczy i wnikliwi ludzie odnajdujž prze- s¦anie moralne niemalŘe we wszystkim i Ře nigdy nie jest na to za wczeĹnie. Do dziĹ pami¢tam, w jaki sposób ojciec spoŘytkowa¦ t¢ wiedz¢: mimo Ře jest mnó- stwo sposobów ponownego sk¦adania zegarków, mechanizm b¢dzie funkcjonowa¦ tylko wtedy, kiedy zostanie z¦oŘony w jedyny w§aĻciwy sposób. Tarcza moŘe byò pomalowana na róŘne kolory, a koperta zrobiona z cyny lub ze szczerego z¦ota, jednak jeden system podstawowych zasad musi zostaò zachowany. Podobnie jest w przypadku spo¦eczeĦstwa. MoŘe si¢ wydawaò, Ře istnieje wiele metod na stworzenie prosperujžcej gospodarki, jednak tak nie jest. Choò stare po- wiedzenie zapewnia nas, Ře cel moŘna osižgnžò róŘnymi sposobami, Řydowskie postrzeganie Ĺwiata zaprzecza tej tezie i sugeruje, iŘ bez wzgl¢du na to, czy chodzi o most, czy o biznes, zwykle jest tylko jeden skuteczny sposób na osižgni¢cie celu i wiele innych, które zawodzž. Stworzenie systemu, w ramach którego obywatele wspó¦pracujž ze sobž na p¦aszczyŖnie ekonomicznej, przypomina konstruowanie mostu. Post¢powanie zgodne z systemem etycznego kapitalizmu zapewnia solid- nž struktur¢, wewnžtrz której jest miejsce na indywidualizm, wybór i osobowoĹò. Pomimo dobrego funkcjonowania, system zasad, zwyczajów i protoko¦ów regu- lujžcych stosunki mi¢dzyludzkie na p¦aszczyŖnie ekonomicznej w Stanach Zjed- noczonych jest nieustannie atakowany. Paradoks polega na tym, Ře cz¢sto ci, którzy najintensywniej krytykujž moralnž zasadnoĹò systemu, jednoczeĹnie wycižgajž x 134 x BOGAò SI¤! z niego najwi¢ksze korzyĹci. KaŘdy z nas powinien byò w duŘym stopniu przeko- nany o s¦usznoĹci dzia¦aĦ, które nie tylko poch¦aniajž wi¢kszž cz¢Ĺò najbardziej produktywnych godzin w cižgu dnia, ale teŘ zapewniajž nam przetrwanie, a cz¢- sto stajž si¢ cz¢Ĺciž naszej toŘsamoĹci. MyĹl¢, Ře przydatne okaŘe si¢ przeanali- zowanie czterech g¦ównych oskarŘeĦ wysuwanych przeciwko biznesowi. CZTERY G¨ÓWNE ZARZUTY STAWIANE BIZNESOWI Jest pewna waŘna sprawa, o której naleŘy zawsze pami¢taò. Na ludzi ma wp¦yw w¦aĹciwie wszystko, co im si¢ w Řyciu przydarza. MoŘe Ci si¢ wydawaò, Ře zapo- mnia¦eĹ dŖwi¢k jakiejĹ melodii, którž kiedyĹ s¦ysza¦eĹ, lub imi¢ osoby, którž po- zna¦eĹ dawno temu. Jednak gdy tylko znajomy zanuci Ci do ucha kilka nut albo przyprowadzi tamtž osob¢, natychmiast je rozpoznasz. Tak naprawd¢ nigdy nie zapomnia¦eĹ ani melodii, ani imienia danej osoby. Informacje te prawdopodobnie znajdowa¦y si¢ w mniej dost¢pnym obszarze mózgu, ale wcižŘ tam by¦y. Wszystko to, co dociera i zatrzymuje si¢ w Twoim mózgu, staje si¢ cz¢Ĺciž Ciebie i wp¦ywa na to, kim si¢ stajesz, na dzia¦ania, które podejmujesz, i na s¦owa, które wypowiadasz. MoŘna wykorzystaò t¢ ĹwiadomoĹò w celu umyĹlnego wszcze- pienia sobie okreĹlonych koncepcji i zasad, które chce si¢ zachowaò i wed¦ug których chce si¢ post¢powaò. Oglždanie filmu lub przedstawienia teatralnego jest bardzo dobrž metodž przyswajania danych zagadnieĦ i koncepcji. Czytanie ksižŘek to równie dobry sposób. Niemniej najbardziej skutecznym sposobem jest czytanie tekstu na g¦os. Kiedy do naszych uszu dociera nasz w¦asny g¦os wypowiadajžcy dane s¦owa, ¦a- twiej je przyswajamy i wierzymy w nie. Jestem pewien, Ře zaobserwowa¦eĹ kiedyĹ k¦amc¢, który w koĦcu sam zaczyna wierzyò w wypowiadane przez siebie, wcižŘ powtarzane ¦garstwa. Nie twierdz¢, Ře powinieneĹ powtarzaò k¦amstwa, propo- nuj¢ raczej je odrzucaò. Jednak zarówno w Řyciu zawodowym, jak i prywatnym z pewnoĹciž cz¢sto s¦yszysz, jak ludzie oczerniajž biznes. Od tej pory nigdy nie traò okazji do odpierania podobnych nies¦usznych zarzutów. Zdob¢dziesz wi¢cej w¦adzy w biznesie, niŘ jesteĹ sobie w stanie wyobraziò, kiedy Twoje uszy us¦yszž, jak Twoje usta wypowiadajž prawd¢ o wybranym przez Ciebie sposobie przyczy- niania si¢ do dobrobytu na Ĺwiecie — o praktykowaniu biznesu. Oto cztery g¦ówne zarzuty stawiane biznesowi oraz sposoby ich odpierania. Biznes jest z¦y, niemoralny, ca¦kowicie wadliwy i/lub niesprawiedliwy (wybór naleŘy do Ciebie), poniewaŘ: 1. Przyczynia si¢ do powstania nierównoĹci, dajžc jednym wi¢cej kosztem drugich, którzy dostajž odpowiednio mniej. 2. Jest nap¢dzany chciwoĹciž. 3. Szkodzi Ĺrodowisku naturalnemu. 4. Odcz¦owiecza ludzi, przekszta¦cajžc ich w konsumentów. NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 135 x Analizujžc powyŘsze cztery mity, moŘna zauwaŘyò, Ře, paradoksalnie, najlep- szym sposobem na džŘenie do doskona¦oĹci, za którž t¢skni nasza dusza, jest praktykowanie tego, o czym wrogowie biznesu mówiž jako o dowodzie niedosko- na¦oĹci. Twierdzž oni, Ře biznes jest k¦opotliwy, poniewaŘ nie jest idealny na po- niŘszych obszarach dzia¦ania. Mit 1.: biznes jest z natury niesprawiedliwy — daje jednym wi¥cej kosztem drugich, którzy dostaj¡ odpowiednio mniej Analizujžc ten zarzut, zastanówmy si¢, jak biznes moŘe byò potencjalnie dobry, skoro jednoczeĹnie jest przyczynž nierównoĹci i dysproporcji. Wiele osób postrzega biznes jako odwrotnoĹò post¢powania Robin Hooda, czyli zabieranie biednym i dawanie bogatym. Jednž z osób, które uwaŘajž, Ře pewni ludzie zarabiajž zbyt duŘo pieni¢dzy, jest Ben Cohen, producent lodów z Vermont, prezes przedsi¢biorstwa Ben and Jerry’s Homemade Ice Cream. „Jednž z kwestii, jakie powinniĹmy rozwaŘyò, jest po prostu ograniczenie moŘliwoĹci osižgania zbyt duŘych dochodów przez po- szczególne osoby. Teoretycznie nikt nie powinien zarabiaò wi¢cej niŘ prezydent Stanów Zjednoczonych. MyĹl¢, Ře trudno by¦oby si¢ spieraò z opiniž, iŘ nie ma trudniejszej i cenniejszej dla spo¦eczeĦstwa pracy”10. W¦aĹcicielowi firmy w rol- niczym stanie Vermont, produkujžcej lody znakomitej jakoĹci, byò moŘe zawód prezydenta wydaje si¢ najci¢Řszž i najszlachetniejszž profesjž, jednak jestem pe- wien, Ře wielu zwyk¦ych ludzi mia¦oby inne zdanie. KtoĹ inny moŘe uwaŘaò za- wód nauczyciela za cenniejszy, a straŘaka za trudniejszy. Jednak wielu obnosi si¢ ze swojž moralnž próŘnoĹciž, opowiadajžc si¢ powaŘnym tonem, ukazujžcym ich prawdziwž szlachetnoĹò, za poglždami Bena. Zabawne, Ře ludzi tych bardziej rozwĹcieczajž dochody biznesmenów niŘ du- Řo wi¢ksze zarobki postaci Ĺwiata rozrywki czy sportu. MyĹl¢, Ře dzieje si¢ tak dlatego, iŘ dochody gwiazd sportu uwaŘa si¢ za zas¦uŘone. Gracze ligowi potrafiž czyniò cuda z pi¦kž czy kijem bejsbolowym, a co wi¢cej, ich kariery koĦczž si¢ przed przekroczeniem wieku Ĺredniego. To samo odnosi si¢ do muzyków. Oczywi- Ĺcie prawdziwi muzycy majž „wielki talent”, w odróŘnieniu od prezesów zarzždu. MyĹl¢, Ře wi¢kszoĹò krytyków biznesu jest bardziej wyrozumia¦a dla ludzi, którzy wygrali los na loterii, niŘ dla tych, którzy zarabiajž pieniždze w procesie funkcjonowania rynku. Nikt nie sugeruje, Ře osoby, które wygra¦y pieniždze na loterii, osižgn¢¦y zbyt duŘy dochód. Nigdy nie s¦ysza¦em, aby ktoĹ stwierdzi¦, Ře zdobywca nagrody pieni¢Řnej jest coĹ winien spo¦eczeĦstwu. MyĹl¢, Ře wi¢kszoĹò z nas postrzega równieŘ zawód aktora jako rodzaj hazardu. Niektórzy aktorzy „wygrywajž” naprawd¢ duŘe sumy pieni¢dzy, i to jest w porzždku — przynajm- niej nie zabierajž ich biednym ludziom. Jednak biznes to coĹ innego. Ludzie robižcy interesy nie majž po prostu szcz¢Ĺcia, by, jak prostoduszny ch¦opek-roztropek, trafiò na loterii najwyŘszž wygra- nž. Biznesmeni knujž i spiskujž, aby zgromadziò wi¢cej dóbr niŘ inni. Sž podli x 136 x BOGAò SI¤! i samolubni. Wykorzystujž ludzkž naiwnoĹò z bezwzgl¢dnž przebieg¦oĹciž. Co wi¢- cej, nie majž Řadnych umiej¢tnoĹci ani talentów, robiž to, co móg¦by zrobiò kaŘdy, gdyby mia¦ takž moŘliwoĹò. Niestety, tym poglždom przytakuje zbyt wiele osób. Mówiž oni, Ře biznes jest z¦y, przede wszystkim dlatego, iŘ pog¦¢bia przepaĹò mi¢dzy tymi, którzy majž wiele, a tymi, którzy nie majž niczego. Bez wžtpienia wielu przyzwoitych ludzi niepokoi nierównoĹò. Pewnych ludzi dr¢czy widok tych, którzy majž duŘo wi¢cej od nich. Sž teŘ tacy, którzy, obdarzeni empatiž, odczuwajž smutek, a nawet poczucie winy, widzžc ludzi majžcych duŘo mniej niŘ oni sami. Zasadniczo kaŘdy przyzwoity cz¦owiek odczuwa Řal na widok ubogich ludzi majžcych mniej niŘ pozostali. Uczucia te sž zwykle bardziej dojmujžce u osób, które same majž niewiele i nie sž ograniczone do kwestii pieni¢dzy. Wi¢kszoĹò nastoletnich ch¦opców odczuwa zazdroĹò wzgl¢dem rówieĹników, którzy sž bardziej wysportowani, wyŘsi lub majž wi¢ksze powodzenie u p¦ci pi¢knej. Podobnie jest z dziewcz¢tami w okresie dojrzewania. Niektóre z nich przeklinajž Ĺwiat za to, Ře uroda i wdzi¢k zosta¦y nierówno rozdzielone. Pewnego razu jedna ze znanych aktorek, której syn w naszej synagodze uczestniczy¦ w ceremonii bar micwy, zwierzy¦a mi si¢, Ře wspó¦czuje brzydkim ludziom. Kiedy Řartobliwie po- dzi¢kowa¦em jej za wspó¦czucie, zrobi¦a wraŘenie, jakby uwaŘa¦a, Ře nie pojž¦em g¦¢bi jej wraŘliwoĹci i mi¦osierdzia. Dziwne, Ře oburzenie jest mniejsze w przypadku nierównego podzia¦u urody niŘ w przypadku nierównego podzia¦u pieni¢dzy. Byò moŘe ludzie uwaŘajž, Ře ¦atwiej jest coĹ zrobiò w zwižzku z tym drugim. W rzeczywistoĹci jednak cel ów, teoretycznie po؞dany, nigdy nie zosta¦ osižgni¢ty w praktyce, a džŘenie do niego moŘe okazaò si¢ niebezpiecznž iluzjž. Czasem ludziom jest przykro, Ře majž mniej od innych, ale równie cz¢sto zda- rza si¢, Ře ludziom jest przykro, poniewaŘ majž wi£cej niŘ inni. GdybyĹmy wszy- scy byli pod kaŘdym moŘliwym wzgl¢dem tacy sami, te przykre uczucia z pewno- Ĺciž by nie istnia¦y. Dlatego w¦aĹnie kampanie majžce na celu wyeliminowanie wszelkich róŘnic nies¦usznie zyskujž prestiŘ moralny. Tradycja Řydowska naucza, Ře równoĹò nie jest rzeczywista i nie moŘe byò ce- lem samym w sobie. Byò moŘe w¦aĹciwe, a nawet zalecane by¦oby, aby w¦aĹciciel zoo codziennie dostarcza¦ wszystkim s¦oniom odpowiedniž dla kaŘdego iloĹò siana. Wszystkie krowy na farmie byò moŘe powinny dostawaò iloĹò paszy proporcjo- nalnž do masy cia¦a. Niemniej ludzie majž przeróŘne preferencje i priorytety, dlatego niemoŘliwe jest, aby wszyscy Řyli w ten sam sposób. ŗydowska mentalnoĹò akceptuje fakt, Ře niektórzy ludzie wolž cieszyò si¢ wolnž od stresu egzystencjž, niŘ poĹwi¢caò si¢ ci¢Řkiej pracy i osižganiu sukcesu zawo- dowego. Dla niektórych wczesne ma¦ŘeĦstwo, wychowanie wielu dzieci i sp¢dza- nie radoĹnie Řycia w wielkiej, ha¦aĹliwej rodzinie jest waŘniejsze niŘ posiadanie pieni¢dzy pozwalajžcych na sp¢dzenie cudownych wakacji. Dla innych taki wybór by¦by nie do pomyĹlenia. Sž tacy, którzy poĹwi¢cajž ma¦ŘeĦstwo dla kariery, inni kupujž sobie drogie samochody, innych znów pasjonujž jachty. Niektórzy wolž NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 137 x prowadziò spartaĦskie Řycie i oszcz¢dzaò kaŘdy grosz. Sensowne jest za¦oŘenie, Ře ci ostatni b¢dž si¢ cieszyò lepszž i pewniejszž staroĹciž niŘ ci, którzy wszystko wydajž. Jak moŘna zapewniò równoĹò przy takiej róŘnorodnoĹci wyborów? Byò moŘe jedynym sposobem na unikni¢cie dyskomfortu patrzenia na bied¢ by¦oby wprowadzenie zakazu dokonywania wyboru i otoczenie kaŘdego obywatela ogrom- nym kokonem jednakowoĹci od narodzin po Ĺmierò. OczywiĹcie obecnoĹò biedy jest zniech¢cajžca i ¦atwo jest obarczyò za to winž ca¦ž struktur¢ spo¦ecznž, która wydaje si¢ tolerowaò takž sytuacj¢. Jest to jednak pu¦apka i nie naleŘy z tego powodu uznawaò ca¦ej struktury spo¦ecznej za z¦ž z natury. Czasem ludzie przejawiajžcy taki tok myĹlenia okrywajž p¦aszczem szlachetnoĹci i prawoĹci tych, którzy w sposób burzliwy protestujž przeciwko handlowi mi¢dzynarodowemu. Zak¦adajž oni, Ře skoro na rozwijajžcym si¢ glo- balnym rynku jest miejsce na bied¢, to ten system gospodarczy musi byò wadliwy i naleŘy skonstruowaò inny. Czy biedy moŚna si¤ pozbyô? Opowiem teraz ciekawž zagadk¢. Trzech m¢Řczyzn je obiad w restauracji, po czym kelner przynosi wspólny rachunek wynoszžcy 2,50 dolara. KaŘdy z m¢Řczyzn wr¢cza kelnerowi po jednym dolarowym banknocie. Kelner wraca z resztž wyno- szžcž 50 centów, jednak uznaje, Ře trudno b¢dzie jego klientom podzieliò mi¢dzy siebie takž sum¢, wi¢c wk¦ada do kieszeni 20 centów i daje kaŘdemu z m¢Řczyzn po jednej dziesi¢ciocentowej monecie. KaŘdy z trzech m¢Řczyzn zap¦aci¦ dolara za obiad i otrzyma¦ 10 centów reszty, wi¢c kaŘdy z nich tak naprawd¢ zap¦aci¦ po 90 centów za posi¦ek, co w sumie daje 2,70 dolara. Kelner ma w swojej kieszeni 20 centów, co z kolei daje wynik 2,90 dolara. Pytanie brzmi: skoro m¢ŘczyŖni wr¢- czyli kelnerowi trzy dolary, a suma po oddaniu reszty wynosi 2,90 dolara, to gdzie podzia¦o si¢ 10 centów? OdpowiedŖ jest taka: wcale nie brakuje dziesi¢ciocentowej monety. Czytelnik zostaje zmylony przez przebiegle postawione pytanie. Nie ma powodu, aby przy- puszczaò, Ře suma, którž rzeczywiĹcie zap¦acili m¢ŘczyŖni, wynoszžca 2,70 dolara, powinna zgadzaò si¢ z sumž, którž dali mu na poczžtku, wynoszžcž trzy dolary, powi¢kszonž o 20 centów, które kelner schowa¦ do kieszeni. 20 centów pochodzi od sumy realnej, wynoszžcej 2,70 dolara. Prawid¦owe obliczenie powinno wyglž- daò nast¢pujžco: rachunek wynoszžcy 2,50 dolara plus 20 centów zabranych przez kelnera daje sum¢ 2,70 dolara (3 × 0,90 dolara), którž m¢ŘczyŖni w rze- czywistoĹci zap¦acili. Niczego nie brakuje. Podobnie mylžce jest pytanie dotyczžce tego, czy biedy moŘna si¢ pozbyò. Biedni ludzie bez wžtpienia sž na tym Ĺwiecie. Sž to ci nieszcz¢Ĺni, którzy nigdy nie wiedzž, czy uda im si¢ zjeĹò chociaŘ jeden posi¦ek dziennie i czy b¢dž mieli gdzie spaò. Bioržc pod uwag¢ dost¢pnoĹò prywatnych i paĦstwowych schronisk dla bezdomnych oraz organizacj¢ opieki spo¦ecznej, wi¢kszoĹò tych biednych ludzi, któ- rzy znajdujž si¢ na ulicy, jest poza systemem. Oko¦o jedna trzecia bezdomnych to osoby chore psychicznie11. Wi¢kszoĹò z nich znalaz¦a si¢ na ulicy z powodu x 138 x BOGAò SI¤! zdumiewajžcej fali masowych wypisów ze szpitala, do której dosz¦o w dziwnych i niestabilnych latach 60.12. Wi¢kszoĹò bezdomnych — trzy czwarte m¢Řczyzn z Baltimore w stanie Maryland, bioržcych udzia¦ w badaniach przeprowadzonych przez klinicystów z John Hopkins University, to osoby uzaleŘnione od substancji odurzajžcych13. Nie opisuj¢ tego wszystkiego po to, aby zmniejszyò wspó¦czucie wobec ludzi Řyjžcych w takich okolicznoĹciach. Robi¢ to, aby stanowczo odrzuciò zarzut, jakoby winnym tej sytuacji by¦ amerykaĦski przedsi¢biorczy system two- rzenia dobrobytu. Terminu „biedny” zwykle uŘywa si¢ w odniesieniu do ludzi, którzy majž mniej od innych. Innymi s¦owy: z wyjžtkiem osób rzeczywiĹcie po- zbawionych Ĺrodków do Řycia, s¦owo „biedny” jest okreĹleniem wzgl¢dnym. ŗydzi zawsze opierali swoje pojmowanie biedy na dwóch pozornie wyklucza- jžcych si¢ cytatach z Biblii: „Nie b¢dzie jednak u ciebie Řadnego ubogiego, po- niewaŘ twój Bóg, Jahwe, b¢dzie ci niezwykle b¦ogos¦awi¦ […] jeĹli tylko szczerze b¢dziesz pos¦uszny g¦osowi Jahwe, twego Boga…”14. W porzždku, wszystko jest zrozumia¦e. Post¢puj zgodnie z zasadami, a nie b¢dzie w Twoim spo¦eczeĦstwie biedy — to brzmi rozsždnie. Niestety, nie wi¢cej niŘ siedem wersów dalej czyta- my: „Ubogich w tym kraju nigdy ca¦kiem nie zabraknie i dlatego daj¢ ci to pole- cenie: roztwórz szeroko d¦onie dla brata twego znajdujžcego si¢ w potrzebie i dla ubogich w twoim kraju”15. W które tu zdanie uwierzyò? Albo dzi¢ki przestrzeganiu zasad nigdy nie b¢dzie biedy, albo bieda nigdy nie zniknie. Jedno wyklucza drugie; ale czy na pewno? Przeanalizujmy dane zgromadzone przez amerykaĦski urzžd statystyczny i przed- stawione w raporcie rocznym o dochodach i biedzie w Stanach Zjednoczonych (z 1998 roku): x Oko¦o 30 milionów Amerykanów Řyje w biedzie. x W odróŘnieniu od ubogich ludzi, którzy nie majž szcz¢Ĺcia mieszkaò w Stanach Zjednoczonych, wi¢cej niŘ po¦owa ubogich Amerykanów ma w¦asne domy. x Blisko 2 miliony ubogich osób w Stanach Zjednoczonych majž dom wart wi¢cej niŘ 250 tysi¢cy dolarów. x Ponad 70 procent ubogich Amerykanów ma w¦asny samochód, a 30 procent dwa samochody. x 98 procent spoĹród ubogich Amerykanów ma kolorowy telewizor, a ponad 50 procent ma dwa odbiorniki telewizyjne. x 75 procent ubogich Amerykanów ma odtwarzacz wideo, a 20 procent ma dwa odtwarzacze. Z pewnoĹciž wi¢kszoĹò ubogich mieszkaĦców Azji lub Afryki podskoczy¦aby do góry z radoĹci, gdyby mog¦a zamieniò si¢ miejscami z biednymi mieszkaĦcami Stanów Zjednoczonych. Czy sugeruj¢, Ře owych 30 milionów Amerykanów nie jest naprawd¢ biednych? OczywiĹcie, Ře nie. NIE GOĦ ZA DOSKONA¨OĹCI  x 139 x Bieda to poj¤cie wzgl¤dne Judaizm uczy, Ře bieda jest poj¢ciem wzgl£dnym. JeĹli ktoĹ straci swoje pieniž- dze, a jego poziom Řycia drastycznie si¢ obniŘy, to zgodnie z definicjž Řydowskž jest on biednym cz¦owiekiem. Co wi¢cej, uwaŘa si¢, Ře taka osoba zas¦uguje na pomoc. JeĹli ktoĹ ma dom na w¦asnoĹò, dwa kolorowe telewizory, dwa odtwarzacze wideo i dwa samochody, ale Řyje w otoczeniu ludzi, którzy majž wi¢cej, to z pew- noĹciž taka osoba czuje si¢ biedna. W ten w¦aĹnie sposób moŘna wyt¦umaczyò logik¢ pozornie sprzecznych cytatów z Biblii, o których wspomina¦em wczeĹniej. Pierwszy cytat mówi o tym, Ře wĹród nas nie b¢dzie biednych ludzi: jeĹli ma- my tyle szcz¢Ĺcia, Ře mieszkamy wĹród duŘej grupy innych ludzi, z którymi utrzy- mujemy kontakty, którzy dbajž o siebie nawzajem i szanujž siebie oraz swoje do- bra, to nie ma powodu, aby ktokolwiek w tej grupie uwaŘa¦ si¢ za biednego. Nie naleŘy nigdy szufladkowaò kogoĹ jako „biednego”. KtoĹ moŘe mieò mniej, niŘ mia¦, i mniej, niŘ majž otaczajžcy go ludzie, jednak powinno si¢ zawsze trakto- waò takž sytuacj¢ jako przejĹciowž. Trzeba sobie uzmys¦owiò, Ře ma si¢ wi¢cej niŘ wielu innych, a co waŘniejsze, jest si¢ na drodze do zdobycia czegoĹ jeszcze. Wystarczy znaleŖò sposoby na obcowanie z ludŖmi i staraò si¢ byò dla nich poŘy- tecznym. MyĹlenie o sobie jak o kimĹ biednym nie dodaje skrzyde¦. Fakt, Ře ktoĹ obok ma wi¢cej od Ciebie, nie oznacza, Ře jesteĹ biedny. Drugi cytat poucza nas, Ře kiedy juŘ uĹwiadomimy sobie, iŘ nie jesteĹmy biedni, powinniĹmy spojrzeò za siebie i dostrzec tych nieszcz¢snych, którzy majž mniej od nas, wycižgnžò d¦onie i podzieliò si¢ tym, co mamy. Dlaczego mielibyĹmy dawaò innym to, co s¦usznie naleŘy do nas? Aby im po- móc? Nie, pomaganie tym, którzy majž mniej, jest efektem ubocznym. G¦ówny powód jest taki, Ře to pomaga nam. Przypomina mi si¢ biblijna przestroga, którž po raz pierwszy przeczyta¦em, kiedy by¦em uczniem: „Nie z¦orzecz g¦uchemu”16. Nie chodzi o to, Ře z¦orzeczenie zrani g¦uchego, przecieŘ i tak nie b¢dzie Ĺwiadomy Twoich przykrych s¦ów. Nie naleŘy tego robiò ze wzgl¢du na skutki, jakie to po- st¢powanie mog¦oby wywo¦aò u nas. Podobnie (o czym przekonamy si¢, czytajžc rozdzia¦ 9.), znalezienie kogoĹ, kto ma mniej niŘ my, i danie mu cz¢Ĺci tego, co mamy, leŘy bardziej w interesie naszym niŘ obdarowywanej osoby. Zasada ta jest tak silnie ugruntowana, Ře nawet ludzie korzystajžcy ca¦e Řycie z dobroczynnoĹci innych, sž
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy. Wydanie II
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: