Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00347 007254 15916372 na godz. na dobę w sumie
Bractwo Dusz, Księga 3 - ebook/pdf
Bractwo Dusz, Księga 3 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 146
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-935599-3-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> młodzieżowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

'– Jesteśmy ostatnimi potomkami Plemienia Clypeus – mówił, gdy schodzili po schodach. – Jedynymi żyjącymi Strażnikami, którzy pilnują wejścia do Świata Podziemnego. – Grace popatrzyła z niedowierzaniem, a Alexander tłumaczył dalej: – W piwnicach Zamku znajduje się brama do podziemnego świata zagubionych Dusz, które nie odnalazły swojej drogi do kolejnego wcielenia. – Otworzył drzwi do kuchni. – Clypeus znaczy tarcza – dodał, a Grace weszła przodem. – Pilnujemy, aby nikt nie miał dostępu do tych wrót i aby nic się stamtąd nie wydostało – dokończył ostrzegawczo.

– Zagubionych Dusz? – nie zrozumiała dziewczyna.

– Niekiedy Dusza, która nagle opuściła świat ziemski – tłumaczył szczegółowo – na przykład została zabita, zginęła w wypadku – zaprosił Grace, aby usiadła przy stole kuchennym – jest zagubiona i nie potrafi odnaleźć drogi do kolejnego ciała – mówił z poważną miną. – Wtedy trafia do gęstej, mrocznej, szarej mgły. – Popatrzył na dziewczynę i dodał: – Do Podziemi.

– Czyli do piekła? – chciała wiedzieć Grace. Alexander roześmiał się.

– Nie ma czegoś takiego jak piekło – powiedział. – To wymysł ludzi – wyjaśnił. Czarnowłosa dziewczyna słuchała uważnie – Podziemie to miejsce, w którym Dusze czekają, aż będą gotowe na kolejne życie – dokończył.

(...)

– Na widok Bliźniaczej Duszy twoje serce zacznie szybciej bić, poczujesz, że jest to ktoś wyjątkowy, ktoś kto ciebie onieśmiela, a jednocześnie dodaje pewności siebie – mówił jak natchniony. Lidia słuchała uważnie każdego słowa. India się rozmarzyła, a Diana uśmiechała się. – Poczujesz, że oddychasz pełnią płuc, a jednocześnie nie możesz złapać tchu, będziesz wiedzieć, że to ta jedna jedyna twoja druga połowa – uśmiechnął się do siebie. – Zakochasz się od pierwszego wejrzenia i zrozumiesz, że to jest miłość na zawsze – dokończył.

(...)

– Bardzo dużo możecie się dowiedzieć z totemu Bractwa Dusz – zaczął spokojnie. – Mówi on o jedności całego Wszechświata, o równości pierwiastka żeńskiego i męskiego, o wpływie planet, Księżyca i Słońca na nasze życie – wyjaśniał, a wszyscy słuchali uważnie. – Można z niego wyczytać, jak ważna jest równowaga pomiędzy porami roku na Ziemi i to, że wszystko tworzy zamknięty okrąg, bez końca ani początku. – Rozejrzał się po słuchaczach. – Taka ma być miłość, którą powinniście karmić Ziemię i Kosmos – uśmiechnął się, zerkając na Lidię.

(...)

– To tak naprawdę nie od nas zależy los ludzkości, ale od każdego człowieka na Ziemi, tak? – podsumowała po dłuższej chwili Grace.

– Dokładnie – odpowiedział tym razem Alexander. – To, ile miłości mamy w sobie i ile dajemy jej innym, powoduje, że świat istnieje, a Energia krąży – powiedział wesoło.'

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Grażyna A. Adamska Bractwo Dusz Księga 3 Opracowanie redakcyjne i wydawca: Twoja Redakcja Elżbieta Wirowska Projekt okładki: Edyta Milewska Ilustracje – okładka i wewnątrz książki: Edyta Milewska Copyright © Grażyna A. Adamska 2011 All rights reserved ISBN 978-83-935599-3-0 Twoja Redakcja Elżbieta Wirowska Brwinów 2013 Ludzie zawsze gdzieś na siebie czekają, czy to na środku pustyni, czy w wielkim mieście. Gdy ich drogi się przetną, a spojrzenia spotkają, przeszłość i przyszłość tracą znaczenie. Istnieje tylko ta jedna jedyna chwila i niesamowita pewność, że wszystko, co na niebie i ziemi, zapisane zostało tą samą Ręką. To Ona powołuje do życia Miłość i dla każdego człowieka, który pracuje, odpoczywa i szuka szczęścia na tym świecie, stworzyła bratnią duszę. Bez tego straciłyby sens ludzkie marzenia. Paulo Coelho 4 Piekielna Pustynia Rozdział 1 Grace niecierpliwie kroczyła za Marckiem, zasypując go setką pytań dotyczących uwolnienia dziewczyn z rąk Strażników Pustyni. Jednak chłopak sprawiał wrażenie niedostępnego, a nawet surowego. W końcu Grace krzyknęła: – Jak zamierzasz uwolnić Lidię i Indię?! – Marck przystanął, odwracając się w jej stronę i odpowiedział bardzo poważnie: – Właśnie zamierzam ustalić plan działania. – Po czym wszedł do sali konferencyjnej, gdzie siedziała już większość Strażników, także David, Arthur i Peter. Grace rozejrzała się i nieco zaskoczona zapytała: – A gdzie Maya i Diana? – popatrzyła w stronę Senseja. David zerknął na Marcka, a ten powiedział: – Nie będziecie brały udziału w akcji. – Dziewczyna otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia. po się – Słucham? – zapytała z widoczną wściekłością na twarzy. Marck zignorował jej spojrzenie i usiadł na swoim miejscu. David popatrzył na Arthura, a ten poważnie na dziewczynę. rozejrzała – Grace, zostaw to nam – powiedział wysoki, ciemnowłosy chłopak. Ta szukając jakiegokolwiek wsparcia, ale wszyscy byli tego samego zdania. Wzburzona ruszyła w stronę wyjścia. Marck zerknął w stronę Davida. Ten pokręcił niepewnie głową, po czym obaj spojrzeli na wychodzącą Grace, która wpadła na Chrisa. pozostałych, – Co jest? – zapytał zaskoczony chłopak. – Właśnie wyrzucono mnie z zebrania samców! – krzyknęła ze złością i wybiegła. Chris popatrzył na przyjaciół. Marck wskazał, aby zamknął za sobą drzwi, ściemnił światło i nad stołem pojawił się hologram mapy Pustyni. Lorenzo włączył projektor i wszyscy mogli prześledzić dokładnie plany na ekranie. Tymczasem Grace wbiegła do pokoju Mai, gdzie ta siedziała z Dianą. Nie odzywając się ani słowem, zaciągnęła przyjaciółki do 5 sali tanecznej. Obie patrzyły na nią zaskoczone. Grace, zamykając za sobą drzwi, powiedziała: – Musimy uwolnić Lidię i Indię. – Dziewczyny popatrzyły niepewnie. – Jeżeli polecą tam Strażnicy, to rozpęta się piekło i jeszcze ktoś zginie – dodała szybko, zerkając na Mayę, aby przypomnieć jej czas, gdy umarł Timon. – Jak chcesz to zrobić? – zapytała krótkowłosa dziewczyna. – Marck się na to nie zgodzi – wtrąciła poważnie Diana. – Dlatego się o tym nie dowie – wyjaśniła triumfalnie Grace. – Niby jak? – spytała Maya. – Przecież oni wszystko słyszą – dodała. – Ale nie w tej sali – uśmiechnęła się czarnowłosa dziewczyna. Przyjaciółki popatrzyły zaskoczone, a Grace kontynuowała: – Chris mi powiedział, że jedyna sala, która ma dźwiękoszczelne ściany, tutaj nas nie słyszą. – Uśmiechnęła się pod nosem. jest to – Za to was czują – pohamowała entuzjazm dziewczyny Diana, jednak Grace zaraz wtrąciła: – Jeśli cały czas będą czuli, że jesteśmy wściekłe, to nie zwrócą uwagi na to, co chcemy zrobić. – Maya popatrzyła niepewnie na dziewczynę. – Damy radę – dodała otuchy przyjaciółce. – Wystarczy, że będziesz zła – szepnęła jeszcze i czekała na decyzję. Krótkowłosa dziewczyna westchnęła głęboko i skinęła głową. Diana się uśmiechnęła i dziewczyny przytuliły się do siebie. – Jaki masz plan? – zapytała po chwili Maya. Grace pamiętała, jak dziadek Chang rozrysowywał jej plan krain, orientowała się, gdzie leży Pustynia i jak trafić do Zamku. Wyjaśniła wszystko dziewczynom. – A jak chcesz tam dotrzeć? – spytała Diana. – Helikopterem – odparła Grace, a Maya prawie się zakrztusiła. – Zwariowałaś! – krzyknęła. – Jak chcesz nim sterować? – Dziewczyna uśmiechnęła się zawadiacko, patrząc na przyjaciółkę. Diana pokręciła wesoło głową, domyślając się planu Grace i obie zerknęły na Mayę. Ta po chwili zorientowała się, co ma na myśli czarnowłosa dziewczyna i zaczęła wycofywać się. – Maya – przekonywała ją przyjaciółka. – Przecież masz Energię Powietrza, helikopter sam nas tam dowiezie – popatrzyła błagalnie. – Poza tym Diana ci pomoże. Blondynka spoważniała, ale widząc wołające o wsparcie spojrzenie Grace, przytaknęła. 6 W tym samym czasie w sali konferencyjnej trwała dyskusja o tym, jak nie dopuścić do rozlewu krwi. – Jak niebezpieczny jest Samuel? – pytał zdenerwowany – To nie kwestia tego, jak jest niebezpieczny – wtrącił Timon. Chłopak popatrzył zdezorientowany. – Strażnicy Pustyni to dżentelmeni w pełnym tego słowa znaczeniu – dodał z przekąsem Lorenzo. – Co to znaczy? – zapytał David, zerkając na Marcka, a ten Arthur. odparł: – Zapewne zauważyłeś, w jaki sposób dziewczyny traktują Petera? – Przyjaciele spojrzeli na lekko zdezorientowanego blondyna. – Peter traktuje kobiety z pełnym szacunkiem, którego nam trochę brakuje – wtrącił Timon. Chłopcy przyglądali się Peterowi, który lekko się zarumienił, a Marck kontynuował: – To, w jaki sposób z nimi rozmawia, słucha, traktuje je, stawia go na wysokim szczeblu mężczyzn pożądanych. – Wszyscy się lekko uśmiechnęli, tylko Arthur stał wściekły: – Jaki to ma związek z Pustynią?! – przerwał w końcu bardzo poirytowany, a przyjaciele spoważnieli. – Pomnóż zachowanie Petera przez sto i będziesz mógł sobie wyobrazić, czym imponują Strażnicy Pustyni kobietom – wyjaśnił szybko Timon. Arthur potrząsnął z niedowierzaniem głową. – Co ty pleciesz?! – powiedział podniesionym głosem. – Cały czas powtarzacie, że są niebezpieczni – krzyknął. – Bo są – dodał Marck. – Mają za sobą pięciotysięczną armię Wojowników Pustyni, którzy nie zawahają się przed zabiciem kogokolwiek – powiedział poważnym tonem. – Ale w tym przypadku... – przerwał, zerkając na Davida. – Co: w tym przypadku? – zapytał zdenerwowany Arthur, podążając za wzrokiem przyjaciela. Marck odetchnął głęboko i zapytał: – Jesteś w stu procentach pewien uczuć Lidii do ciebie? – Wszyscy popatrzyli na chłopaka, a ten zmieszany po kolei po kolegach. – Co to za pytanie? – wtrącił zaskoczony David. – Chłopcy na Pustyni będą traktowali Lidię i Indię z pełnym szacunkiem. Dziewczyny będą się tam czuły jak królowe – tłumaczył Wielki Mistrz. – Oni spełnią każdą ich zachciankę i będą idealni – dokończył z przekąsem. 7 – O czym ty pleciesz, Marck? – przerwał mu wściekły Arthur. – Myślisz, że Lidia zakocha się w kimś, kto ją porwał? – Wielki Mistrz zerknął na Timona, a ten na niego. – To niedorzeczne! – krzyknął Arthur i ruszył do wyjścia. W tym samym czasie Marck i Timon zerwali się, pędem wybiegając przed Zamek. Za nim ruszyli pozostali Strażnicy, potem David, Peter i Arthur. – Nie wierzę! – krzyknął wściekły Marck, śledząc odlatujący helikopter. Chłopak ruszył do hangaru, gdzie stały pozostałe maszyny. Strażnicy zjawili się tuż za nim. – Co się dzieje, do cholery?! – wrzasnął Arthur, widząc spalone przewody w silnikach. – Dokąd one poleciały? – zapytał spokojnie Chris. Timon zrezygnowany, a jednocześnie zły, oparł się o mur, David nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło, a Marck kopnął z wściekłością stojące najbliżej krzesło. – Poleciały na Pustynię – wyjaśnił po chwili, po czym kucnął i założył ręce na głowę. – Same? – dodał zaskoczony Chris. – Zawsze musi postawić na swoim! – krzyknął czarnowłosy chłopak. – Nawet jak jej zakazałem wtrącania się, ona i tak wie lepiej! – Jak to: zakazałeś jej? – zapytał poważnie Strażnik. Marck – Chciała lecieć z nami na Pustynię! – próbował bronić się zerknął na przyjaciela. Wielki Mistrz. – Marck! – przerwał mu Chris – Ona jest twoją dziewczyną! – krzyknął. – Nie jest jednym ze Strażników, nie jest twoją podwładną – dodał już trochę spokojniej. – Grace jest twoją dziewczyną – powtórzył. – Nie rozumiesz Chris, ona… – zaczął Marck. Pozostali przysłuchiwali się wymianie zdań. – To ty nie rozumiesz, Marck – nie pozwolił mu dokończyć Strażnik. – Teraz nie jesteś już tylko jej Strażnikiem Duszy, jesteś jej facetem – tłumaczył chłopak. – Teraz nie ma już decydowania, co będzie dla niej najlepsze – mówił z przejęciem. – Teraz tworzycie parę, nie możesz i nie masz prawa jej rozkazywać – dodał dobitniej, jednak dla czarnowłosego młodzieńca nie było to przekonujące. 8 – Mylisz się Chris, dalej jestem jej Strażnikiem. – Chłopak próbował przerwać Wielkiemu Mistrzowi, ale Marck podniósł głos: – Dalej jestem odpowiedzialny za członków Bractwa. – Tak, jesteś – potwierdził szybko Chris. – Jak my wszyscy – wskazał na przyjaciół. – Ale jesteś też jej chłopakiem i naucz się oddzielać te dwie funkcje – wyjaśnił, po czym dodał: – Nie masz prawa jej rozkazywać, już prędzej David może to zrobić niż ty. – Wskazał na Senseja, a ten popatrzył zaskoczony. – Chris! – krzyknął Marck, dalej upierając się przy swoim. – Miałem ją posłać do Samuela? – zapytał, czekając z poważną miną na odpowiedź przyjaciela. – Nie, Marck – odparł spokojnie chłopak – Miałeś dać jej możliwość podjęcia samodzielnej decyzji. – Marck spuścił z tonu i wyjaśnił. – Nie mogłem pozwolić, żeby sama... – To już bez znaczenia – wtrącił David. – I tak tam poleciała – dodał, po czym ruszył w stronę wyjścia. Pozostali popatrzyli na Senseja. – Mam nadzieję, że mają jakiś plan – szepnął Weng. Chłopcy spojrzeli na młodego Chińczyka. – Na Pustyni wyląduje helikopter Strażników Ziemi, to nie wróży zbyt przyjaznego powitania – dodał nieśmiało. Marck zrobił wściekłą minę. – Poradzą sobie – uspokoił wszystkich Chris. – Są kobietami, nikt ich nie skrzywdzi – dodał, zerkając na Wielkiego Mistrza, po czym wyszedł z hangaru. Pozostali Strażnicy ruszyli za nim. – Najgorsze, że się nie boją – szepnął jeszcze Timon. – Nie boją się? – zapytał zaskoczony Lorenzo, cofając się. – Nie – odparł Marck. – Są podekscytowane – dodał z przekąsem. 9 Rozdział 2 Po dwóch godzinach dziewczyny bezpiecznie wylądowały na Pustyni. Zachód słońca pięknie rozświetlał niebo. – No i udało się – powiedziała z szerokim uśmiechem na i Diana popatrzyły poirytowane na twarzy Grace. Maya przyjaciółkę. Obie były zmęczone i spocone. – Bardzo tutaj cicho – szepnęła czarnowłosa dziewczyna, wychodząc z helikoptera. Nagle dwa noże uderzyły w kadłub maszyny. Dziewczyny szybko upadły na ziemię i skuliły się. – Przyleciałyśmy porozmawiać! – krzyknęła przerażona Grace. – Nie chcemy walczyć – dodała ciszej, gdy dziewczyny poczuły ogromny cień nad swoimi głowami. Powoli otworzyły oczy i ujrzały przed czarno i zakapturzonych postaci. – To Wojownicy Pustyni – szepnęła wystraszona Diana. Grace podniosła się bardzo ostrożnie i powiedziała: sobą kilkanaście ubranych na – Prosimy o spotkanie ze Strażnikami Pustyni. – Zamaskowane postacie pozwoliły dziewczynom pozbierać się z piasku i wskazały kierunek. Grace ruszyła pierwsza. Starała się iść pewnym krokiem, ale czuła, jak drżą jej kolana. Gdy znalazły się przy bramie, Wojownicy zniknęli. Dziewczyny rozejrzały się niepewnie. W tej samej chwili uchyliły się drzwi. Cała trójka odskoczyła. – Kogo my tutaj mamy?! – powiedział zaskoczony chłopak, widząc gości. Młody mężczyzna ubrany był w białą koszulę i jasne bermudy. Otworzył szerzej drzwi i zapraszając dziewczyny do środka, rozejrzał się dookoła. – Jesteście same? – zapytał zdziwiony, zerkając na stojącego w głębi holu brata. Dziewczyny weszły powoli do środka i widząc przed sobą uśmiechającego się chłopaka, zmieszały się. – Gdzie Samuel? – spytała po chwili Grace, już pewniejszym głosem. Drugi z chłopaków, ubrany w podkoszulek i krótkie spodenki, wskazał na schody. Cała trójka spojrzała w tamtym kierunku, gdzie na piętrze stał z poważną miną trzeci z braci. 10 – Oddaj nam Lidię i Indię – rozkazała Grace, przełykając głośno ślinę ze zdenerwowania. Diana i Maya obserwowały pozostałą dwójkę chłopaków. Samuel uśmiechnął się pod nosem i schodząc po schodach w stronę holu, odpowiedział: – Marck przysłał was, abyście odbiły Lidię i Indię? – Popatrzył na braci, a ci wzruszyli ramionami. – Niezupełnie – zmieszała się czarnowłosa dziewczyna. – Marck nie wie, że... – Samuel podszedł do dziewczyn, te spuściły wzrok ku ziemi. Grace wzięła głęboki oddech i dokończyła: – Chcemy załatwić to po swojemu. – Diana zerknęła niepewnie na Mayę, a ta na nią. – Po swojemu? – zagadnął jeden z braci, o imieniu Emanuel. – Czyli jak? – dodał, zatrzaskując drzwi i podchodząc do dziewczyn. – Bez rozlewu krwi – wyjaśniła Diana, patrząc na Samuela. Ten popatrzył poważnie na dziewczynę, potem kolejno na braci. – Co macie do zaoferowania w zamian? – zapytał po chwili ubrany w jasną koszulę i długie białe spodnie najstarszy z braci. Dziewczyny popatrzyły zaskoczone po sobie. Chłopak uśmiechnął się pod nosem. – Przyleciałyście po Lidię i Indię, nie chcąc rozlewu krwi i nie macie do zaoferowania nic w zamian? – zapytał złośliwie. Grace nie potrafiła spojrzeć chłopakowi w oczy. Bracia popatrzyli po sobie. – Wracajcie na Wyspę Cieni – dodał na koniec Samuel i ruszył po schodach, za nim bracia. – Nie! – krzyknęła naglę Grace. – Poczekajcie – poprosiła. Chłopcy przystanęli. – Lidia i India to nasze przyjaciółki – odezwała się Maya. – India to nasza siostra – powiedział spokojnie najmłodszy z braci, Alexander. – Tak, wiem – dodała ze skruchą krótkowłosa dziewczyna. – Ale Bractwo nie miało nic wspólnego z porwaniem Indii – wyjaśniła spokojnie. – Poza tym – wtrąciła nagle Grace z ironią w głosie – chyba nie chcecie przetrzymywać swojej siostry wbrew jej woli? – Nikogo tutaj nie przetrzymujemy – odezwał się Samuel. – Możemy się z nimi zobaczyć? – zapytała Diana. Bracia popatrzyli po sobie, po czym Alexander wskazał drzwi do ogrodu. Dziewczyny ruszyły za chłopakiem, a za nimi Emanuel. Grace zerknęła jeszcze w stronę schodów, gdzie w jednym z pokoi zniknął Samuel, po czym wszyscy wyszli do ogrodu. 11 – Lidia! India! – krzyknęła Maya, podbiegając do dziewczyn, które siedziały na kołyszącej się nad wodą ławeczce. Uściskały się. – zapytała Diana. Dziewczyny – Wszystko dobrze? z uśmiechem potwierdziły. – Nic wam nie zrobili? – szepnęła Maya, wskazując na braci. Lidia popatrzyła wesoło na chłopców, a ci na nią. – Nie – odparła. Po czym Emanuel i Alexander wrócili do Zamku. Dziewczyny rozsiadły się dookoła stolika piknikowego suto zastawionego owocami. Wokół świeciły lampiony. Miejsce przypominało bajkową oazę. – Co tutaj robicie? Gdzie chłopcy? – zapytała India. Grace zerknęła na Mayę, potem na Dianę. Lidia popatrzyła niepewnie. – Coś się stało? – Uciekłyśmy im – szepnęła czarnowłosa dziewczyna. – Co zrobiłyście? – zapytała przerażona blondynka. – Nie chciałyśmy doprowadzić do rozlewu krwi, a... – próbowała tłumaczyć się Grace. – Samuel też tego nie chce – wtrąciła spokojnie Lidia. – To dlaczego was porwał? – zapytała poirytowana Maya. – Chłopcy chcieli odzyskać mnie – wyjaśniła uspokajająco India. – Ale po bójce z Marckiem nie wiedzieli jak, no i tak wyszło – tłumaczyła braci. Diana spojrzała zaskoczona na Mayę. – Nie mogłyście chociaż dać znać, że nic wam nie jest? – dopytywała Grace. godzin – dodała. – Kiedy? – odparła szybko Lidia. – Jesteśmy tutaj od kilku – Tyle tylko, że chłopcy zdążyli nas przeprosić i wszystko wyjaśnić – powiedziała India – I ugościć niczym królowe – zauważyła Maya. – Są prawdziwymi dżentelmenami – szepnęła Lidia. Diana i Grace parsknęły śmiechem. – A nie uważasz, że to może być podstęp? – zagadnęła czarnowłosa dziewczyna, rozglądając się dookoła. Przyjaciółki popatrzyły na siebie. – Podstęp? – zdziwiła się India. – Przecież Samuel szuka żony – dodała Diana, po czym przygryzła język, słysząc kroczących za nią chłopców. Najstarszy z braci stanął za nią i szepnął do ucha: – Czyżby to była propozycja? 12 Dziewczyna wzięła głęboki wdech i gdy już miała odpowiedzieć, wtrąciła się Grace. – Dlaczego porwałeś dziewczyny? – spytała całkiem pewnie, bez cienia strachu. – Nie mogłeś po prostu przylecieć i porozmawiać? – dodała, patrząc na chłopaka. Ten spojrzał na nią zaskoczony, potem zerknął w stronę braci, którzy równie zaciekawieni czekali na odpowiedź. – Zamek Pustyni i Zamek Cieni od dawna nie żyją w dobrych kontaktach. – wyjaśnił Samuel, dziewczyny słuchały uważnie. – Do tego teraz – podniósł głos – gdy przyleciałyście tutaj wbrew woli Marcka… – Grace zawstydziła się, podobnie Maya i Diana, na które spojrzeli pozostali – …sytuacja jeszcze się zaogniła – dokończył poważnie. – Wcale nie musi tak być – dodała szybko dziewczyna, jednak dla Samuela nie było to przekonujące. – Przecież możemy działać razem, a nie przeciw sobie – powiedziała już mniej pewnie. Samuel popatrzył na czarnowłosą dziewczynę. – Dlaczego się mnie nie boisz? – zapytał po chwili zadziornie. Grace wyprostowała się i czując wsparcie ze strony przyjaciółek, odparła: – A powinnam? – Chłopak uśmiechnął się, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. – Przecież jestem największym wrogiem twojego ukochanego Marcka – powiedział z przekąsem. – No i porwałem twoje przyjaciółki – wyjaśnił. Grace, nie pesząc się, podeszła bliżej do chłopaka i odpowiedziała: – Nie wiem, co się wydarzyło pomiędzy tobą a Marckiem. – Samuel obserwował dokładnie zachowanie dziewczyny. – I właściwie nie obchodzi mnie to – chłopak zerknął zaskoczony na braci, a ci na niego. – Liczy się to, w jaki sposób i w jakim celu tak szczodrze i wykwintnie ugościłeś Lidię i Indię – dokończyła pytająco. Samuel patrzył z zaciekawieniem na dziewczynę, po czym odparł bardzo poważnie: – Przecież szukam żony, tak? – Wychylił się w stronę Diany, która się zaczerwieniła. – Chcesz się ożenić z Lidią? – zapytała wprost Grace. Lidia się zmieszała, a Samuel, nie patrząc na blondynkę, odpowiedział: – To nie twoja sprawa. – Po czym odwrócił się i ruszył w stronę Zamku. Dziewczyny przez chwilę odprowadzały go wzrokiem, po czym znów zwróciły się do dwóch pozostałych braci. Ci się uśmiechnęli. 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Bractwo Dusz, Księga 3
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: