Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00354 006356 14490315 na godz. na dobę w sumie
Broda - ebook/pdf
Broda - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 8
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63783-31-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> nowele
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Po przeczytaniu tej dowcipnej miniatury literackiej każdy, kto zna stosunki biurowe dzisiejszej rzeczywistości, uśmiechnie się z pewnością.

Autor zabawił się w PR-owca, dokonując zmiany w wyglądzie zmęczonego stagnacją czterdziestolatka. Zapuszczona broda decyduje niespodziewanie o sukcesie, i to w czasach gdzie długie włosy i zarost nie są popularne w kręgach współczesnego biznesu. Awans, kariera, władza, świat u stóp. Udało się, i to jeszcze jak...

W 2012 roku ukazała się na rynku księgarskim kolejna książka Krzysztofa Kamieńskiego — drukowana powieść „Pleśniak”, wydana nakładem Ludowej Spółdzielni Wydawniczej.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jan z Samulewa obudził się jak zwykle o świcie i poczuł, że czegoś mu brakuje, ale nie bardzo wiedział czego. Rozejrzał się po izbie, bo robiło się jasno. Wszystko stało na swoim miejscu. Nawet klucze wisiały porządnie na haku, a na stole leżał jego portfel. Czegoś mu jednak brakowało. Coś się w nim zmieniło. Serce biło bez radości, żaden głos nie mówił, że pora już wstać i naciągać portki. — O Boże, to dusza, tak, to jego własna duszyczka odeszła od niego. Nie ma duszy! Nie szanował jej. Trzymał na krótkim pasku grzechów. Poniewierał nią i nie słuchał. Nie ma duszy. Nikt rano nie strofuje i nie pogania. Koniec. Usiadł na wyrku w okrutnym strachu i zaczął żałować swojego postępowania. Chciał duszę prosić o przebaczenie, ale brakowało mu słów. Może jeszcze wróci. Gdzie mogła pójść taka słaba szara dusza? No proszę, i zielonych kapci też nie ma. Zabrała ze sobą! Boso nie poszła, a może poleciała? Został bez duszy. Jak to naprawi? A szara dusza leciała przez kosmos. Nareszcie wolna od codziennych trosk. Chciała teraz popracować solidnie i mieć wyniki, a nie gadać i gadać, ostrzegać i prosić bez rezultatu, słuchając obietnic bez pokrycia. Chciała nareszcie zobaczyć świat i inne planety, a nie wegetować w ciemnościach chłopskiego grzechu i lenistwa. Lecąc, spotykała dusze przybywające stadami na ziemię do nowo narodzonych dzieci. To były dusze bez skazy i grzechu. Naiwne i niewinne, cieszące się jeszcze słońcami dalekich galaktyk. — Hej, duszyczki, dokąd lecicie? — Lecimy do nowo narodzonych. — Lepiej wracajcie! — zawołała Janowa dusza. — Czeka was syzyfowa praca bez końca i początku! — Nie możemy wracać. Jesteśmy zesłane na Ziemię i darowane ludziom. jest nasze trudy, które na nas czekają. Przecież Cieszymy się na przeznaczenie. Nie polecisz z nami? takie — Nie mam teraz czasu! — krzyknęła w odpowiedzi dusza. Zmieniła jednak kierunek lotu i postanowiła trochę powędrować po starej planecie Ziemi, wyrwana nareszcie z ciemnej skorupy cielesnej Jana z Samulewa. Lecąc już nisko nad ziemią, dostrzegła swoje, znane jej strony. Nagle poczuła pragnienie. Przydałaby się jakaś gospoda z napitkiem. Dawniej chodziła do gospody z Janem z Samulewa. Był niepoprawny i pomimo przyrzeczeń lał w siebie gorzałkę tak długo, aż się przewracał i żadne ostrzeżenia nie pomagały. Następnego dnia rano przyrzekał duszy poprawę, ale nigdy do tego nie doszło. Wylądowała przy knajpie i weszła do środka. Usiadła przy stoliku. Kelner jednak nie podchodził, bo jej nie widział. Był niewierzący. Dusza coś by sobie łyknęła, a tu nie mogła. Nie czekając dłużej, podeszła do baru. Za szynkwasem stał barman i miksował napoje. Był katolikiem, więc ją zobaczył. — Czego tu chcesz duszo? Co się tak tu pałętasz? Mnie uczono, że dusze są albo w piekle, albo w niebie. Chcesz drinka? — O tak, poproszę — powiedziała dusza — ale nie mam czym zapłacić. Mam tylko zielone kapcie. — O! — krzyknął facet w czerwonym ubraniu, siedzący przy barze i sączący whisky. — Nie masz czym zapłacić? Nie wezmę z pewnością twoich zielonych kapci, ale może się zaprzedasz? Dam ci na sto drinków! — Zostaw ją — powiedział barman. — Ona da mi dobre słowo i będziemy kwita 
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: