Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00090 005342 12587160 na godz. na dobę w sumie
Brytowie - ebook/pdf
Brytowie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 344
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3235-2152-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> historia, militaria, wojskowość >> historia powszechna
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).

Publikacja jest przekrojowym spojrzeniem na dzieje Brytów. Na podstawie analizy źródeł pisanych i materialnych autor systematyzuje wiedzę o przeszłości Brytanii w okresie przedrzymskim, rzymskim i w wiekach średnich. Podejmuje liczne wątki istotne dla badaczy antyku i średniowiecza, od organizacji społecznej, poprzez literaturę, historiografię, język, aż po religię i kształtowanie się struktur kościelnych.

Chociaż jest to publikacja – w pełnym znaczeniu tego słowa – naukowa, dostarcza też wielu informacji interesujących dla niespecjalistów. Przewija się przez nią galeria wyjątkowych postaci, poczynając od Karakatusa, walczącego z rzymską okupacją Brytanii i haniebnie zdradzonego, poprzez tajemniczego Gildasa zwanego historykiem Brytów, a kończąc na ostatnim walijskim poecie dworskim Dafyddzie ap Gwilymie, który wzdychał do „dziewczyny […\ o licu białym jak delikatny śnieg na skraju pola”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Kim są Brytowie? Kim są Brytowie? W filmie Monty Python i  Święty Graal król Artur, grany przez Grahama Chapmana, w rozmowie z wieśniaczką nazywa siebie „królem Brytów”. Nie- wzruszona poddana odpowiada: „Królem kogo? Kim są Brytowie?”. Kiedy Artur informuje ją, że w istocie ona sama jest Brytką, że „my wszyscy jesteśmy Brytami”, w  założeniu widzowie – a  szczególnie współcześni Brytyjczycy – mają wybuchnąć śmiechem z powodu tego etnicznego nieporozumienia. Scena jest zabawna, ale stanowi również wyraźne przypomnienie, jak bardzo złożony jest temat etnicznej tożsamości w średniowieczu. Nie chodzi o to, że nie znamy słowa Brytowie. Termin nie jest tak niejasny, jak na przykład określenie Piktowie, wymagające natychmiastowego wytłuma- czenia. Wręcz przeciwnie, od tak dawna przywykliśmy do określeń „Brytowie” i „Brytyjczycy”, że automatycznie akceptujemy ich zasadność i zakładamy, że nasi słuchacze wiedzą, co mamy na myśli. Jednak te słowa w różnych formach oznaczały zupełnie inne rzeczy w różnych epokach. Współczesne użycie tych terminów (po 1707 roku) w odniesieniu do obywateli Zjednoczonego Królestwa jest wypaczonym odbiciem znaczenia starożytnego i  średniowiecznego. Na współczesnych badaczy wczesnych Brytów ma z kolei wpływ obecne polityczne użycie tego terminu, a czasem również w ogóle motywy polityczne. Nawet jeśli uda nam się wyrwać spod tych wpływów, to raczej będziemy, z powodu ograni- czonego materiału źródłowego, zdezorientowani jak wieśniaczka, a nie pewni siebie jak Artur. Brytowie i wielka debata celtycka Mam wielką nadzieję, że możemy opanować to zamieszanie i uzgodnić sen- sowną definicję Brytów do celów naukowych i edukacyjnych. Zanim jednak do tego przystąpimy, należy poczynić pewne uwagi. Oto one, ujęte w formie pytań: – Czy ówcześni ludzie uważali siebie za Brytów? – Czy byli jednolitą grupą charakteryzującą się jedną, dającą się zidentyfi- kować kulturą? – Czym różnili się od sąsiadów? Ostatnia kwestia będzie roztrząsana przez całą tę książkę, ale żeby w ogóle zacząć omawianie tematu, najpierw należy rozważyć dwie pierwsze. Wydaje mi 14 Kim są Brytowie? się, że powyższe zagadnienia wiążą się z toczącą się obecnie debatą o tożsamo- ści celtyckiej. Chociaż już wcześniej istnieli sceptycy, tacy jak Tolkien (Tolkien 1963), ta debata zyskała określony kształt w ostatnich dwudziestu latach i sta- nowi wyraźną odpowiedź specjalistów na rosnącą popularność kwestii artu- riańskich i celtyckich. Ogólnie rzecz biorąc ludzie, ku ubolewaniu krytyków, kupują książki, które utrwalają stare romantyczne mity o Celtach, a nastawieni na zysk autorzy i wydawcy pozwalają, by mity te kształtowały aktualne zapa- trywania rasowe i polityczne, nieprawdziwe i potencjalnie niebezpieczne. Nie chciałbym opowiadać tutaj szczegółowo o debacie celtyckiej, tym bar- dziej wobec pojawiających się sygnałów, że świat nauki jest nią coraz bardziej znudzony (Pittock 1999)1, ale książka o Brytach musi określić, skąd pochodzą te ataki i jaki wpływ, o ile w ogóle, będą one miały na sposób postrzegania ludów celtyckich w przyszłości. Sporne kwestie podnoszą w większości archeo- lodzy zajmujący się epoką żelaza w  Europie. Obecnie podają oni w  wątpli- wość związki kultur halsztackiej i  lateńskiej z  ludami mówiącymi językiem celtyckim (Merriman 1987; J.D. Hill 1993; idem 1996; Graves-Brown, Jones, Gamble 1996; Collis 1996; idem 1997) oraz to, czy charakterystyczny konty- nentalny termin Keltoi (czy też Celtae) powinien być używany w odniesieniu do mieszkańców Brytanii i Irlandii epoki żelaza (James, Rigby 1997; James 1999). Greccy i rzymscy pisarze – zdaniem tych badaczy – używają terminu niekon- sekwentnie, a  słowo „Celt” nigdy przed XVII wiekiem nie określało nikogo pochodzącego z Wysp Brytyjskich. Niektórzy archeolodzy i historycy sztuki specjalizujący się w epoce żelaza odpowiedzieli na te uwagi (Megaw i Megaw 1996; idem 1998; Cunliffe 1997), ale większość uczonych przerzuciła się na „politycznie poprawny” sceptycyzm w kwestiach celtyckich. Mediewiści nie dołączyli do nich tak szybko. Podczas gdy niektórzy atakowali pogląd o jednolitym Kościele celtyckim2, większość nadal używała słowa „Celtowie”, opisując – i  wrzucając do jednego worka – ludy i kultury średniowiecznej Irlandii, Szkocji, Walii oraz Brytanii. Krainy te często nazywa się łącznie średniowiecznymi „celtyckimi peryferiami”. Ci mediewiści i archeolodzy, którzy są krytyczni wobec celtyckiej etykietki, wykorzystują do poparcia swego sceptycyzmu najnowsze badania antropolo- giczne. Opierają się przede wszystkim na pracy Malcolma Chapmana (Chap- man 1992), którego krytycyzm wobec „mitu celtyckiego” jest słabo znany poza tym kręgiem specjalistów. Chapman i jego zwolennicy (Sims-Williams 1986; James 1999; Brown 1996) prześledzili genezę celtyckiej tożsamości do początku XVIII wieku, kiedy to pierwsi filolodzy, jak na przykład Edward Lhuyd, zapo- 1 Zob. jednak godny pochwały Celticity Project http://www.aber.ac.uk/awcwww/s/p5_car- tref.html. [Projekt obecnie jest zakończony – przyp. red.] 2 Zob. dyskusja na temat Kościołów celtyckich w rozdziale Kościół brytoński. Kim są Brytowie? 15 życzyli klasyczny termin Celtae do opisania grupy językowej, która obejmowała starożytny gaelicki i bretoński, podobnie jak goidelski i brytoński z tej samej epoki. Znaczące jest to, podkreślają badacze, że teoria Lhuyda o  związkach między językami celtyckimi została opublikowana w 1707 roku, w tym samym roku, w  którym oficjalnie wprowadzono słowo „Brytyjczyk” jako wspólne określenie ludów angielskich i „celtyckich”. Kluczowe dla krytycznej analizy antropologicznej Celtów są grecko-rzym- ska koncepcja barbarzyńskich „Innych” i przestarzałe teorie rasowe, którymi przesiąknięte są popularne studia na temat Celtów – jedne i  drugie przed- kładają jednorodność ponad zróżnicowanie. Kiedy greccy i rzymscy autorzy używali określeń takich jak Celtowie czy Brytowie, ignorowali plemienną czy lokalną różnorodność, aby ukazać czytelnikom kontrast między egzotycznymi/ niecywilizowanymi barbarzyńcami a dobrze znanymi/cywilizowanymi ludami śródziemnomorskimi. Ten rodzaj stereotypu utrwalili współcześni imperiali- ści, znajduje on też odzwierciedlenie w dziewiętnastowiecznej teorii rasowej. Ponieważ jednak antropologia przestała wierzyć w teorię rasową oraz w jed- nolite i niezmienne „kultury” (które w zasadzie definiowały archeologię epoki żelaza), istnienie taki bytów jak Celtowie jest już nie do obronienia. W tych prowokacyjnych krytykach jest wiele rzeczy rozsądnych. Dlaczego jednak za cel obrano Celtów? Czyż nie ma „mieszanych narodów”, takich jak Rzymianie, Niemcy, Anglicy, Francuzi, nie wspominając o Rosjanach i Amery- kanach, równie podatnych na podobną krytykę? Każdy z tych ludów od dawna charakteryzuje różnorodność językowa, kulturowa i rasowa w obrębie większej grupy. Jeśli potraktujemy dosłownie aktualną antropologiczną teorię tożsamo- ści etnicznej, czyż możemy dokonać jakiegokolwiek uogólnienia? Skoro każda tożsamość jest zdeterminowana lokalnie lub nawet indywidualnie, czy można pisać o jakiejkolwiek historii grupowej? Aby to zrobić, aby tworzyć historie ludów czy przednowożytnych „naro- dów”, wielu historyków i archeologów ucieka się do teorii „etnogenezy”. Krótko mówiąc, jest to przekonanie, że we wczesnych społeczeństwach bardzo nie- liczne elity (polityczne, wojskowe lub intelektualne) mogły narzucić etniczną tożsamość większej grupie. Wracając do naszej analogii z  Monty Pythona, Artur i jego rycerze mogą narzucić swoją etniczną etykietkę „Brytów” popula- cji wiejskiej, która wcześniej identyfikowała się tylko w kategoriach rodziny lub społeczności. Tym sposobem indywidualna lub lokalna historia może zostać przekształcona w historię etniczną czy narodową jedynie wolą przedstawicieli elit, takich jak królowie i kronikarze. Przez około dwadzieścia lat teoria etnogenezy skutecznie pomagała nam zrozumieć proces tworzenia się ludów germańskich, jednak zaczyna być kry- tykowana przez mediewistów. W  każdym razie nie sprawdza się ona równie 16 Kim są Brytowie? dobrze przy wyjaśnianiu etnicznego pochodzenia Brytów, gdyż, w przeciwień- stwie do ludów w rodzaju Gotów czy Anglosasów, Rzymianie zakłócili proces tworzenia tożsamości Brytów w  epoce żelaza, wprowadzając (bądź narzuca- jąc) inne tożsamości: rzymską (romanizacja kultury), civis (obywatelstwa poli- tycznego) i wreszcie (w przypadku niektórych) chrześcijańską. Następnie, po wycofaniu się około 410 roku rzymskiego aparatu politycznego i wojskowego, Brytowie zostali raz jeszcze zmuszeni do ponownego określenia swej tożsamo- ści, tym razem w obliczu germańskich najeźdźców/osadników. Część Brytów uległa „germanizacji” (z wyboru lub konieczności) i wtopiła się w rodzące się państwo angielskie; inni oparli się temu – zbrojnie oraz wykorzystując uprze- dzenia – i przywiązali do nowej brytońskiej tożsamości złożonej z elementów pochodzących z epoki żelaza, rzymskich i chrześcijańskich. Nie pretenduję do miana dobrze zorientowanego ani w  klasycznej etno- grafii, ani we współczesnej antropologii kulturowej. Jednak wydaje mi się rozsądne, żeby każdy historyk, który próbuje omawiać jakikolwiek przednowo- żytny lud, podczas rozważania zagadnienia tożsamości etnicznej stale pamiętał o trzech kwestiach: – Czy wiemy, jak ten lud sam siebie nazywał? – Jakimi terminami określali go piśmienni sąsiedzi? – Jakich terminów na jego określenie używają współcześni uczeni (histo- rycy, archeolodzy, językoznawcy)? Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta, jednoznaczna i spójna przez całe dzieje tego ludu, możemy w tym miejscu po prostu zakończyć dyskusję. Oczywiście w przypadku większości przednowożytnych ludów tak nie jest (zob. tabela 1). Na pierwsze pytanie uzyskamy raczej kilka równie uzasadnionych odpowiedzi dla każdej grupy; np. ludy te mogły się określać na kilka różnych sposobów: poprzez przynależność do rodziny, do rozbudowanego rodu (plemie- nia), do lokalnej społeczności, poprzez miasto, państwo albo poprzez religię czy kulturę o szerszym niż lokalny zasięgu. I na odwrót, na drugie pytanie może paść prostsza odpowiedź, gdyż pisane świadectwa pokazują, że sąsiednie ludy często szufladkują, upraszczając lub pomijając regionalne odmiany i różnice. Współcześni uczeni często są oskarżani o to samo – o nadmierne uprasz- czanie złożonych kwestii tożsamości i pomijanie kulturowego zróżnicowania wewnątrz większej grupy. Archeolodzy są winni tego grzechu tak samo jak historycy, chociaż ci pierwsi mogą używać raczej etykietek wywodzących się z kultury materialnej niż ze źródeł pisanych (np. „ludność kultury pucharów dzwonowatych” zamiast Brytowie). Jednak takie generalizacje i  stereotypy, dopóki pozostają oparte na dobrym materiale lub źródłach pisanych, są abso- lutnie niezbędne, jeśli mamy wyjść z naukową dyskusją poza poziom mikrohi- storii i biografii. Kim są Brytowie? 17 Tabela 1. Terminy używane na określenie niektórych ludów przednowożytnych Jak sami się nazywali? Icenowie, Dumnonowie itd. Tożsamość rodowa/plemienna Bakchiadzi, Lacedemończycy Juliusze, Pompejusze itp. Wulfingowie; Angel, Seaxan, Fryzowie itp. Tożsamość według nazwy państwa-miasta Britanni/ Brittones, Brythoniaid, Cymry Ateńczycy, Spartanie itd. Hellenowie Jak nazywali ich sąsiedzi? Britanni (sąsiedzi rzymscy); Wealh (sąsiedzi germańscy) Graeci (sąsiedzi rzymscy) Brytowie Grecy Jak nazywają ich współcześni uczeni? Rzymianie Romoi (sąsiedzi greccy); Walchen (sąsiedzi germańscy) itp. Rzymianie Anglii, Saxones itd. (sąsiedzi rzymscy) Anglosasi, Anglowie Polibiusz zauważył, że po tym, jak Aleksander podbił imperium perskie, a Rzym pokonał Kartaginę, historia przestała być lokalna. Podobnie jak inne ludy epoki żelaza w  Europie i  Azji, plemiona brytońskie boleśnie się o  tym przekonały w  zetknięciu z  ekspansjonistyczną potęgą Rzymu. Niezdolność Brytów do stworzenia jednej struktury politycznej i wojskowej stała się przy- czyną słabości oporu wobec podbojów Cezara i Klaudiusza (a w pewnych przy- padkach – przyczyną pogodzenia się z nimi). Stanąwszy dużo później w obliczu drugiego zewnętrznego zagrożenia – buntowniczych germańskich najemników i ich ziomków znad Morza Północnego – wielu Brytów postanowiło trwać przy jednej tożsamości religijnej i  kulturowej, przysięgając opierać się temu, co postrzegali jako zagrożenie dla politycznej suwerenności wyspy. I podczas gdy niektórzy na nizinach ponieśli klęskę lub się poddali, ci w północnej Brytanii, Walii, Kornwalii oraz Bretanii walczyli o utrzymanie niezależnej tożsamości etnicznej, którą najwyraźniej można dostrzec w ich języku, poezji i historii. Historiografia i metodologia Niniejsza książka jest próbą opowiedzenia dziejów tych Brytów i zbadania ich kultury na podstawie szczątkowych źródeł pisanych oraz materialnych. 18 Kim są Brytowie? Nie była to kultura ani monolityczna, ani statyczna, w każdym razie nie bar- dziej niż kultura Celtów, Rzymian czy Anglów. Ale okaże się, że te zamieszku- jące rozproszone obszary ludy miały ze sobą wiele wspólnego, nie tylko wizję dawnej jedności i nieustanną nadzieję na przyszłe wyzwolenie. Zebranie tych członków średniowiecznych „peryferiów celtyckich” w  jednym studium to nowatorski pomysł, który zapewne spotka się z krytyką. Na swoje usprawie- dliwienie mam jedynie to, że tą ścieżką prowadziły mnie głosy samych Brytów – Patryka i Gildasa, poetów, buntownika Glyn Dŵra oraz innych nie tak sław- nych postaci, które znamy jedynie z kamiennych nagrobków – i że szedłem śla- dem wędrownych świętych mnichów, ponieważ przemierzali oni rozproszone ziemie Brytów ze stosunkową łatwością, pokazując nam więzy krewniacze i kulturową ciągłość. Chociaż nie istniała istotna nieantykwaryczna tradycja pisania prac histo- rycznych o  starożytnych i  średniowiecznych Brytach, w  istocie współczesna nauka poświęciła wiele uwagi rozmaitym okresom i kwestiom, jakie obejmuje ta książka. Brytania w późnej epoce przedrzymskiej ma wielu znawców wśród europejskich badaczy epoki żelaza. Na tym polu dominują, rzecz jasna, arche- olodzy, chociaż ostatnio numizmatycy poważnie przyczynili się do poznania monet celtyckich z  okresu między najazdami Cezara i  Klaudiusza. Arche- olodzy poświęcają też więcej uwagi osadnictwu wiejskiemu podczas rzym- skiej okupacji Brytanii, a niedawne studia nad cmentarzyskami położonymi wewnątrz osad i poza ich obrębem dostarczyły więcej informacji o brytońskich praktykach pogrzebowych. Późnorzymska Brytania przyczyniła się do powsta- nia niemal odrębnego przemysłu wydawniczego, z masą książek omawiających schyłek władzy rzymskiej i nadejście Anglosasów (chociaż kwestie brytońskie nie zyskały wielkiej popularności poza publikacjami „arturiańskimi”). W ostatnich dwudziestu latach pojawiło się kilkanaście ważnych prac o  wczesnośredniowiecznej Walii oraz kilka o  początkach Bretanii, ale śre- dniowieczna Kornwalia i  należąca do Brytów północna Brytania pozostały obszarami niemal nietkniętymi przez historyków. Na wszystkich tych obsza- rach prowadzono ważne wykopaliska, skupiając się głównie na grodziskach na wzgórzach i innych osadach obronnych oraz kilku głównych miejscach kultu. Badania zarówno ceramiki, jak i inskrypcji znalezionych na tych stanowiskach potwierdzają handel z basenem Morza Śródziemnego i rozległe kontakty mię- dzy Brytami a Galią we wczesnym średniowieczu. Wiedza o ziemiach brytońskich w epoce wikingów (około 800–1100) nie jest imponująca. Mimo to przeprowadzono ważne badania nad przypisywanymi temu okresowi statutami walijskimi i  bretońskimi. Nieco zainteresowania wzbudził udział Bretończyków w  normańskim podboju Anglii oraz kampa- nie walijskie, zarówno królów normańskich, jak i Plantagenetów. Szczególnie Kim są Brytowie? 19 istotne dla naszego studium są liczne eseje, które pojawiły się ostatnio, a doty- czą postaw Anglików i Francuzów wobec ich walijskich i bretońskich sąsiadów w XII i XIII wieku. Poza tym są buntownicy – szczególnie Owain Glyn Dŵr, któremu w ciągu ostatnich pięciu lat poświęcono dwie poważne prace. Ale to postacie literackie i mity Brytów, a nie ich historia, częściej przycią- gały uwagę publiczności. Stonehenge i druidzi, celtycki poganizm, Artur i Mer- lin... Takie tematy inspirowały dzieła sztuki, popularne opowieści i  uczone analizy krytyczne. Dla historyka fascynującym aspektem tego zjawiska jest, że podejmowane tematy mają korzenie w historii, a postacie w rodzaju Artura czy Merlina mogły nawet być prawdziwymi osobami, które przybrały kształty mityczne i literackie. Średniowieczni Brytowie wykorzystywali mity arturiań- skie do celów politycznych; czy w związku z decentralizacją władzy, jaka ma miejsce w Wielkiej Brytanii, mogłyby one znów powrócić? Każdy, kto zna symbolikę czerwonego smoka na fladze walijskiej, wie, że w pewnym sensie te mity nigdy nie odeszły.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Brytowie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: