Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00344 006054 13099960 na godz. na dobę w sumie
Być rodzicem we współczesnej Polsce. Nowe wzory w konfrontacji z rzeczywistością. - ebook/pdf
Być rodzicem we współczesnej Polsce. Nowe wzory w konfrontacji z rzeczywistością. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-1476-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> pedagogika
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Teksty zebrane w prezentowanej książce poświęcone są przemianom wzorów rodzicielskich we współczesnej Polsce i stanowią wciąż zbyt słabo reprezentowaną na rynku wydawniczym dokumentację zmian kulturowych dokonujących się w naszym kraju. Co istotne, zmiany te analizowane są w publikacji Być rodzicem na dwu ściśle ze sobą powiązanych poziomach. Z jednej strony, poprzez analizę dyskursów toczących się w różnego typu przestrzeniach komunikacyjnych, z drugiej strony, poprzez analizę rzeczywistych zachowań oraz ich społecznych, a często wręcz fizykalnych uwarunkowań. Obie części książki doskonale się uzupełniają i wzmacniają w swej wymowie, ukazując obraz społeczeństwa, w którym przy wyrazistej dominacji problematyki rodziny w dyskursie publicznym, a zwłaszcza politycznym, systematycznemu pomijaniu ulegają kwestie najbardziej ważkie dla zmieniającego się jej kształtu. I właśnie zajęcie się tymi, zazwyczaj pomijanymi kwestiami stanowi największy atut recenzowanej pracy. Powinna ona stanowić lekturę obowiązkową dla wszystkich osób chcących się wypowiadać na temat polskiej rodziny, jej obecnego kształtu i jej przyszłości. prof. Mirosława Marody

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Być rodzicem we współczesnej Polsce Nowe wzory w konfrontacji z rzeczywistością pod redakcją Małgorzaty Sikorskiej B y ć r o d z i c e m w e w s p ó ł c z e s n e j P o l s c e Teksty zebrane w prezentowanej książce poświęcone są przemianom wzorów rodzicielskich we współczesnej Polsce i stanowią wciąż zbyt słabo reprezentowaną na rynku wydawniczym dokumentację zmian kulturowych dokonujących się w naszym kraju. Co istotne, zmiany te analizowane są w publikacji “Być rodzicem...” na dwu ściśle ze sobą powiązanych poziomach. Z jednej strony, poprzez analizę dyskursów toczących się w różnego typu przestrzeniach komunikacyjnych, z drugiej strony, poprzez analizę rzeczywistych zachowań oraz ich społecznych, a często wręcz fizykal- nych uwarunkowań. Obie części książki doskonale się uzupełniają i wzmacniają w swej wymowie, ukazując obraz społeczeństwa, w którym przy wyrazistej dominacji problematyki rodziny w dyskursie publicznym, a zwłaszcza politycznym, systematycznemu pomijaniu ulegają kwestie najbardziej ważkie dla zmieniającego się jej kształtu. I właśnie zajęcie się tymi, zazwyczaj pomijanymi kwestiami stanowi największy atut tej książki. Powinna ona stanowić lekturę obowiązkową dla wszystkich osób chcących się wypowiadać na temat polskiej rodziny, jej obecnego kształtu i jej przyszłości. prof. Mirosława Marody Cena 33,00 zł byc rodzicem ok.indd 1 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 27.7.2009 10:50:05 Być rodzicem we współczesnej Polsce ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Być rodzicem we współczesnej Polsce Nowe wzory w konfrontacji z rzeczywistością pod redakcją Małgorzaty Sikorskiej ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Recenzent prof. Mirosława Marody Projekt okładki Jakub Rakusa-Suszczewski Redaktor prowadzący serii Paulina Martela Redaktor Małgorzata Żakowska-Kasprzewska Redaktor techniczny Maryla Broda Korektor Ewa Łagosz Skład i łamanie Dariusz Dejnarowicz Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Warszawski © Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2009 ISBN 978-83-235-0413-9 Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4 http://www.wuw.pl; e-mail: wuw@uw.edu.pl Dział Handlowy WUW: tel. (0 48 22) 55 31 333 e-mail: dz.handlowy@uw.edu.pl Księgarnia internetowa: http://www.wuw.pl/ksiegarnia Wydanie I ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Wstęp – Małgorzata Sikorska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Część I – Nowe ideologie, wzory, presje społeczne, z którymi borykają się współcześni polscy młodzi rodzice Matka „chora” zamiast „złej” – o nowych wzorach macierzyństwa – Małgorzata Sikorska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Rola internetu w powstawaniu nowego modelu macierzyństwa – Marta Olcoń-Kubicka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34 O naskórkowej (lub kosmetycznej) przemianie męskości – Tomasz Szlendak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62 Przemiany ojcostwa we współczesnej Polsce – Paweł Kubicki . . . . . . . . . 77 Część II – Rzeczywistość rodzicielstwa we współczesnej Polsce Z wózkiem pod górkę, czyli o codziennych uciążliwościach macierzyństwa – Łucja Krzyżanowska, Maria Wiśnicka . . . . . . . . . . 109 Windy i schody – współpraca Fundacji MaMa i urzędów miejskich przeciw barierom architektonicznym – Julia Kubisa . . . . . . . . . . . . 138 Zmiany aktywności zawodowej kobiet a modele rodziny w Europie – Irena E. Kotowska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 146 Czy dzieci są radością ojców i utrapieniem matek? – Joanna Konieczna-Sałamatin . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179 Zakończenie, czyli chcieć i móc – Anna Giza-Poleszczuk . . . . . . . . . . . . . 188 Noty o autorach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 194 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Małgorzata Sikorska Wstęp Ojcowie spędzający czas z dziećmi na placach zabaw; przyszłe matki eksponujące ciążowe brzuchy; ojcowie „rodzący” razem z żonami; kobiety w ciąży i matki małych dzieci konsultujące się w razie problemów raczej ze znajomymi z forów internetowych, niż z lekarzami – to nowe odsłony rodzi- cielstwa we współczesnej Polsce. Czy są one jedynie ekscentrycznymi wybry- kami specyficznej grupy społecznej młodych, dobrze wykształconych i dobrze sytuowanych rodziców z dużych miast, czy też może zapowiadają nadchodzą- ce zmiany, które będą miały szersze społeczne oddziaływanie? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, trudno lekceważyć fakt, że ze współczesną polską rodziną „coś” się dzieje i niekoniecznie to „coś” trzeba opisywać w kategoriach kryzysu rodziny i wartości rodzinnych. Być może bardziej zasadne jest po- sługiwanie się pojęciem zmiany. Powstają nowe wzory macierzyństwa oraz ojcostwa, inaczej patrzy się na sposoby wychowywania dzieci, wreszcie – w in- nym kontekście ekonomicznym i demograficznym funkcjonują współczesne „nowe” rodziny (gdy zestawimy je z rodzinami z poprzedniego pokolenia). Właśnie zmiana jest słowem kluczowym dla tej publikacji. Dostrzegając tempo oraz doceniając społeczną istotność zmian zachodzą- cych w sferze życia rodzinnego, postanowiliśmy – organizując w 2008 roku wiosenną konferencję Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego – sku- pić się właśnie na tych zagadnieniach. Wyszliśmy z założenia, że warto zestawić ze sobą dwa wymiary analiz – pierwszy, przedstawiający nowe wzory, nowe ideologie, nowe presje społeczne, z jakimi zmagają się współcześni rodzice, oraz drugi wymiar – opisujący rzeczywistość życia społecznego, w tym co- dzienne problemy współczesnych rodziców, a także zmianę warunków spo- łeczno-demograficznych oraz przeobrażenia rynku pracy, które mają bardzo konkretne i rzeczywiste przełożenie na funkcjonowanie polskich rodzin. Po- dział na te dwa wymiary analiz zdecydowaliśmy się zachować w książce, gdyż sądzimy, że po pierwsze pozwala on zestawić ze sobą odmienne perspektywy badawcze, a po drugie – owo zestawienie pomaga uzyskać w miarę pełny obraz ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Małgorzata Sikorska sytuacji młodych matek i ojców w dzisiejszej Polsce. Stawiając sobie ambitny cel – szerokiego i wieloaspektowego opisania sytuacji współczesnych polskich rodziców – zdecydowaliśmy się zaprosić do współpracy nie tylko socjologów, ale także ekonomistkę, prof. Irenę E. Kotowską, oraz współzałożycielkę fun- dacji działającej na rzecz matek i ojców, Julię Kubisę. W większości tekstów, opublikowanych w tej książce i opisujących sy- tuację kobiet, widać jak silny jest wciąż stereotyp „matki-Polki” i jak często współczesne młode matki się z nim zmagają. Widać jednak również wyraź- nie, że model „matki-Polki” zaczyna konkurować z powstającym na naszych oczach zupełnie odmiennym wzorem „nowej matki”. Specyficzną walkę mię- dzy tymi dwoma, całkowicie różnymi sposobami postrzegania macierzyństwa, dobrze widać chociażby w tekście pt. Matka „chora” zamiast „złej” – o no- wych wzorach macierzyństwa, w którym mowa jest między innymi o „epide- mii” depresji przed- i poporodowych, co może być znakiem zastępowania figu- ry „matki złej” figurą „matki chorej”. Widać tę walkę także w artykule Marty Olcoń-Kubickiej, pt. Rola internetu w powstawaniu nowego modelu macie- rzyństwa, pokazującym nową płaszczyznę (internetowe fora i blogi), na któ- rej kobiety wymieniają się doświadczeniami związanymi z ciążą i macierzyń- stwem oraz w tekście Łucji Krzyżanowskiej i Marii Wiśnickiej, pt. Z wózkiem pod górkę, czyli o codziennych uciążliwościach macierzyństwa, w którym Autorki pokazują zmagania młodych matek z codziennością i ich główny problem – odseparowanie od świata dorosłych i zawieszenie na czas macie- rzyństwa „normalnego” trybu życia; a także w tekście Julii Kubisy, pt. Windy i schody – współpraca Fundacji MaMa i urzędów miejskich przeciw barie- rom architektonicznym, opowiadającej o działalności Fundacji MaMa, która stara się wiązać nowy wzór macierzyństwa z ideami feministycznymi. Wy- mienione teksty opisują złożoną sytuację, w jakiej znalazły się współczesne polskie młode matki, „zawieszone” między presją ideału „matki-Polki” a rosną- cym przyzwoleniem na bycie „matką niedoskonałą”, między lękiem przed wystawianiem swojego macierzyństwa na społeczną ocenę (kobiety mówiące o tym, że chętnie chodziłyby z dziećmi do restauracji i kawiarni, ale boją się „że to nie wypada”), a świadomą manifestacją bycia w ciąży (kobiety ekspo- nujące rosnące brzuchy, podkreślające za pomocą ubioru, że spodziewają się dziecka). Przełamywanie stereotypu „matki-Polki” a jednocześnie trwałość tego sposobu patrzenia na macierzyństwo widać na każdym kroku, chociażby w oporze, z jakim spotkała się zaproponowana przez Fundację MaMa idea budowy altanek, w których matki mogłyby bez skrępowania karmić piersią swoje dzieci (z jednej strony kobiety, pragnąc być aktywnymi i mobilnymi ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp 9 matkami, nie chcą uzależniać swoich wyjść z domu od pór karmienia, ale z drugiej strony mają poważne opory przed publicznym karmieniem – to zagadnienie opisuje Julia Kubisa). Istnienie konkurencyjnych i konkurujących wzorów macierzyńskich powo- duje u młodych matek dużo niepewności. Doświadczenie niepewności jest dobrze znane także współczesnym młodym ojcom. Paweł Kubicki, pisząc w artykule pt. Przemiany ojcostwa we współczesnej Polsce, o nowych wzo- rach ojcostwa, wskazuje dwie odmienne „filozofie”, które za nimi stoją: model rodziny tradycyjnej, w którym kobieta (niezależnie od tego, czy pracuje za- wodowo, czy nie) zajmuje się domem i wychowywaniem dzieci oraz opieką nad nimi, oraz model bardziej partnerski, w którym rodzice (nawet jeśli mat- ka jest na przykład na urlopie wychowawczym) na zmianę wykonują chociaż część obowiązków domowych i rodzicielskich. Jednakże w obu tych przypad- kach rola ojca ulega redefinicji – w drugim podejściu wyraźniej, i zmiany wy- dają się głębsze. Niezależnie od tego czy młodzi ojcowie są bardziej „trady- cyjni”, czy też bardziej „partnerscy”, znacznie silniej niż poprzednie pokolenie ojców angażują się w wychowywanie swoich dzieci i podchodzą do tego zdecydowanie bardziej emocjonalnie. O tych zmianach pisze także Tomasz Szlendak, w artykule pt. O naskórkowej (lub kosmetycznej) przemianie mę- skości, zaznaczając jednak, że jego zdaniem modyfikacje na bardziej ogólnym poziomie – zmiany wzoru mężczyzny – są w naszym kraju jedynie pozor- ne, „naskórkowe”. Nie tylko nowe wzory macierzyństwa i ojcostwa oraz presje społeczne z nimi związane wpływają na sytuację współczesnych młodych rodziców. To, z czym zmagają się oni na co dzień, to całkiem konkretne i realne problemy, chociażby z poruszaniem się z wózkiem po mieście (patrz tekst Julii Kubisy) lub z organizowaniem opieki dla dziecka (artykuł Krzyżanowskiej i Wiśnickiej). Na sytuację rodziców wpływają także warunki demograficzne i ekonomiczne, o czym pisze Irena E. Kotowska w tekście Zmiany aktywności zawodowej kobiet a modele rodziny w Europie. Pokazuje ona, analizując sytuacje róż- nych krajów Unii Europejskiej, związek między aktywnością zawodową ko- biet a podejmowaniem przez nie (lub niepodejmowaniem) decyzji o posiada- niu dzieci. Autorka wykazuje, że dość powszechne przekonanie, iż w krajach, w których wiele kobiet zajętych jest pracą zawodową, rodzi się mniej dzieci, nie jest prawdziwe. Przeciwnie – w wielu krajach, w których wskaźniki za- trudnienia kobiet są wysokie, wskaźniki dzietności wcale nie są najniższe, natomiast w państwach, w których kobiety pracują stosunkowo rzadziej, wcale nie rodzi się więcej dzieci. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Małgorzata Sikorska Książkę kończy tekst Joanny Koniecznej-Sałamatin, zatytułowany: Czy dzieci są radością ojców i utrapieniem matek? Autorka pokazuje w nim, że w Polsce posiadanie dzieci obniża poczucie szczęścia u kobiet, a podnosi je u mężczyzn. Jest to ciekawy komentarz do tezy o rozgrywającej się obecnie – na poziomie ideologii i presji społecznych – walce między modelem „matki- -Polki” (często umęczonej swoim macierzyństwem), a wzorem „młodej matki” (często niepewnej, jednak mniej skrępowanej presjami społecznymi, niż matki z poprzednich pokoleń). Tezy stawiane w tym artykule opierają się na anali- zach przeprowadzonych na podstawie danych z 2000 roku. Powstaje więc pytanie, czy, a jeśli tak, to w jakim stopniu, sytuacja się zmieniła. Niestety ze względu na termin realizacji kolejnych badań przeprowadzanych w ramach European Values System Study trzeba poczekać na odpowiedź. Zakładamy, że prezentowana Państwu publikacja może stanowić dobry punkt wyjścia do dyskusji nad zmianami we współczesnej polskiej rodzinie, nad modyfikacjami wzoru macierzyństwa i ojcostwa. A biorąc pod uwagę chociażby niskie wskaźniki dzietności w Polsce (które wprawdzie w ostatnich latach nieznacznie rosną, jednak wciąż nie zapewniają tzw. zastępowalności pokoleń) oraz fakt starzenia się polskiego społeczeństwa i jego społeczne, kul- turowe i ekonomiczne konsekwencje, warto taką dyskusje rozpocząć. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Część I Nowe ideologie, wzory, presje społeczne, z którymi borykają się współcześni polscy młodzi rodzice ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Małgorzata Sikorska Matka „chora” zamiast „złej” – o nowych wzorach macierzyństwa1 Jednym z tematów systematycznie poruszanych przez współczesne media – w okresach braku innych, bardziej „gorących” wątków – jest kryzys polskiej rodziny i tzw. wartości rodzinnych. Jego symptomami mają być: spadek liczby zawieranych małżeństw, spadek współczynników dzietności, a także wzrost licz- by rozwodów. Tymczasem, po pierwsze te alarmujące komunikaty już nie opi- sują aktualnej polskiej sytuacji (od 2003 r. małżeństw zawiera się nico więcej niż wcześniej, rodzi się też nieco więcej dzieci). Po drugie – kryzys rodziny ogłaszany jest nie po raz pierwszy – jak zauważa Christopher Lasch: „Pod koniec XIX wieku przez amerykańskie gazety i czasopisma przewaliła się lawina tekstów na temat kryzysu małżeństwa i rodziny. Przyczyną stale nara- stającego alarmującego tonu były cztery wskaźniki: rosnąca liczba rozwo- dów, spadająca dzietność wśród tzw. ‘lepszego towarzystwa’ oraz zmiana po- zycji kobiet i tzw. rewolucja moralna” (1977, s. 8). Jak widać, kryzys rodziny i „wartości rodzinnych” podobny do współczesnego opisywano już ponad sto lat temu. Być może więc zamiast o kryzysie warto po prostu mówić o głębo- kich zmianach w sferze życia rodzinnego. Modyfikacje te związane są z po- wstaniem nowych wzorów macierzyństwa i „tacierzyństwa”, z nowym podejś- ciem do socjalizowania dzieci, a najogólniej mówiąc – z nowym układem sił w rodzinie. Poniższy tekst ma na celu opisanie jednego obszaru zmian – wyłaniającego się wzoru „nowej matki”, tak różnego od figury „matki-Polki”, którą charakte- ryzowało przede wszystkim całkowite oddanie rodzinie oraz gotowość do po- święcania się dla jej „dobra”. Trzeba wyraźnie podkreślić, że w tekście opisuję nowe zjawiska i nowy wzór matki, który zaczyna obowiązywać wśród specy- ficznej grupy kobiet: lepiej wykształconych mieszkanek dużych miast, które 1 Tekst jest oparty na mojej rozprawie doktorskiej pt. Socjalizacja w kontekście zmian społeczno-kulturowych, obronionej w 2007 roku. Promotorką pracy była prof. dr hab. Mirosła- wa Marody. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 14 Małgorzata Sikorska raczej nie muszą się martwić kiepską sytuacją finansową swojej rodziny. For- mułowane tu wnioski opieram na analizach pism przeznaczonych właśnie dla tak definiowanej grupy matek oraz na wywiadach przeprowadzonych z przedstawicielkami tej grupy. Jaka jest szansa na upowszechnienie tego wzoru? Odpowiedzią na to pytanie zajmuję się na końcu artykułu. 1. „Nowa” matka – jej miłość do dziecka nie jest naturalna Jeszcze trzydzieści lat temu, w krajach zachodnich, powszechnie uzna- wano instynkt macierzyński oraz macierzyńską miłość za coś wrodzonego, za „naturalne cechy kobiety zamężnej”2. Żony, które nie chciały mieć dzieci, były często uznawane za dewiantki. Sytuacja bardzo się zmienia; obecnie in- stynkt macierzyński i macierzyńska miłość są bardziej kwestią wyboru ko- biety, niż jej kobiecej natury. I nie dzieje się tak po raz pierwszy w historii macierzyństwa. Elizabeth Badinter, pokazując iż miłość macierzyńska jest konstruktem społecznym, zmiennym i zależnym od historycznego kontekstu, a nie uniwer- salnym fenomenem biologicznym, opisuje powszechną w osiemnastowiecznej Francji praktykę oddawania dzieci pod opiekę mamek, co często – a matki były tego świadome – kończyło się śmiercią dziecka3. Jak zauważa Badinter: „Aby wyjaśnić masowy exodus miejskich dzieci wywożonych do mamek, najczęściej powoływano się na sytuację ekonomiczną rodziców. Jeśli nawet takie wyjaś- nienie jest konieczne, nie wydaje się wystarczające. (...) Przyczyna podana przez E. Sortera wydaje się najbardziej przekonywająca: ‘Jeśli matki te nie odczuwa- ły miłości macierzyńskiej, to dlatego, że okoliczności natury materialnej i po- stawa wspólnoty zmuszała do stawiania dobra dziecka na dalszym miejscu, za innymi sprawami, takimi jak na przykład sprawne kierowanie gospodarstwem rolnym albo konieczność pomagania mężowi przy warsztacie tkackim’. (...) Do- 2 W latach 70. XX w., w Wielkiej Brytanii, posiadanie instynktu macierzyńskiego przypisy- wano wyłącznie mężatkom, a nie pannom z dzieckiem, które w szpitalach namawiano do odda- wania potomków do adopcji. 3 „Wiele dzieci umrze nie zaznawszy spojrzenia matki. Te, które po kilku latach wrócą pod rodzinny dach, ujrzą obcą osobę: tę, która wydała je na świat. Nic nie świadczy o tym, że spotkania takie przeżywane były radośnie ani że matka starała się ze zdwojoną energią zaspokoić potrzebę czułości, która dziś wydaje się nam tak naturalna” (Badinter, 1998, s. 15). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Matka „chora” zamiast „złej” – o nowych wzorach macierzyństwa 15 konywany przez kobiety wybór (bowiem z ekonomicznego punktu widzenia mogły one postępować inaczej) był zdeterminowany wpływem panującej ideo- logii. (...) skoro społeczeństwo waloryzuje mężczyznę, a więc męża, jest rzeczą normalną, że żona przedkłada jego interesy nad potrzeby niemowlęcia” (1998, s. 55, 56). Poza tym, „brak” miłości macierzyńskiej związany był z tym, że ko- biety wówczas: „(...) nie zyskiwały żadnej chwały, istniejąc jako matki (...). [Ko- biety – M.S.] zrozumiały, że aby mieć prawo do jakiegokolwiek szacunku, muszą obrać inną drogę niż karmienie, za które nikt im w rzeczywistości nie jest wdzięczny. Przeciwnie, aby mogły choćby pomyśleć o poprawieniu swego statusu, musiały uwolnić się od obciążeń właściwych kondycji kobiecej...” (tamże, s. 72). Historia rodzicielstwa w XVIII w. w wielu krajach europejskich jest opo- wieścią o pozbywaniu się dziecka z domu. Najpierw było ono oddawane pod opiekę mamki. Osiemnastowieczni moralizatorzy zwracali uwagę, że więcej uwagi poświęcano wyborowi masztalerza, służących, nie mówiąc już o kucha- rzu, niż mamce. Jeśli dziecko przeżyło pobyt u niej (karmienie wodą i prze- żutym chlebem, spanie w ciasnych powijakach, we własnych ekskrementach, wieszanie za pieluszkę na haku, tak aby nie dopadły go zwierzęta domowe itp.) w wieku czterech–pięciu lat wracało do rodziców. Nie oznacza to jednak, że jego kontakt z matką i ojcem stawał się bliższy. Dzieckiem zaczynała zajmo- wać się niańka lub preceptor (w przypadku chłopców)4 i z rodzicami widy- wało się ono sporadycznie, podczas krótkich, konwencjonalnych wizyt składa- nych w pokojach matki i ojca. Gdy dziecko osiągnęło wiek ośmiu–dziesięciu lat, ponownie wyjeżdżało z domu, tym razem do szkoły: kolegium z interna- tem lub klasztoru (po powrocie z niego dziewczynki były przez rodziców naj- częściej wydawane za mąż i w ten sposób definitywnie znikały z domu rodzin- nego). Jak widać, zarówno ojciec, jak i matka spędzali z własnym dzieckiem wyjątkowo mało czasu, poświęcali mu mało uwagi i troski. Opis zachowań rodzicielskich z tamtych czasów pozwala wątpić w uniwersalność instynktu i miłości macierzyńskiej. Sytuacja zaczęła się zmieniać na przełomie XVIII i XIX w., gdy coraz bar- dziej popularny stał się model „dobrej matki”5, która karmi piersią (ewentualnie 4 Wolter pisał o wymaganiach dotyczących preceptora, którego poszukiwał dla dziecka zna- jomej: „Jeżeli zna Pan jakichś biedaków, którzy umieją czytać i pisać i liznęli nieco geografii i historii (...) damy im mieszkanie, ogrzewanie, napitek i gażę, ale będziemy ich opłacać marnie” (cyt. za: Badinter, 1998, s. 93). 5 Skąd to się bierze? Między innymi z uświadomienia sobie przez władze niektórych państw (do tego przyczyniło się powstanie nauki: demografii), że śmiertelność dzieci jest zbyt wielka, że ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 Małgorzata Sikorska sprowadza mamkę do własnego domu, zamiast wysyłać dziecko na wieś), jest zainteresowana higieną niemowlaka i ćwiczeniami fizycznymi, uwalnia no- worodka z powijaków, co pozwala jej na bliższy kontakt fizyczny i zabawy z własnym dzieckiem6. Matka XIX i pierwszej połowy XX w. jest skłonna re- zygnować ze swojej wolności oraz redukować swój egoizm, poświęcając coraz więcej czasu dziecku, a mniej sobie. „Prawdziwa matka nie ma nigdy wolnej chwili” – pisze Balzak w Listach dwóch młodych mężatek – zajmuje się nie tylko opieką, ale i edukacją dzieci7. Jak dać sobie z tym wszystkim radę, pod- powiada kobiecie na nowo „odkryty” instynkt macierzyński. „Nowa matka to kobieta dobrze nam znana, która lokuje wszystkie swoje sny o potędze w dzie- ciach. Troszcząc się o ich przyszłość, będzie świadomie ograniczać własną płodność. Lepiej mieć mniej dzieci, sądzi, lepiej urządzonych w życiu, niż liczne potomstwo, którego los będzie niepewny. Poza tym, nie czyni już róż- nicy między starszym i młodszym dzieckiem, czy dziewczynką i chłopcem. Jej miłość nie jest selektywna...” (tamże, s. 153). Jaki zysk dla kobiet niósł model „dobrej matki”? Pierwsze zdecydowały się przyjąć ten model kobiety z klas średnich, zamieszkałe w miastach, ani szczególnie bogate, ani szczególnie błyskotliwe, dla których przejęcie kontro- li nad dziećmi oznaczało poprawę ich osobistego statusu. Stały się bowiem główną „podporą” domu i rodziny, ich zdanie w sprawie wychowania dzieci zaczęło się liczyć. Dodatkowo, „dobra matka” zyskała wsparcie ze strony religii, która przyrównywała ją do świętej, spełniającej „posłannictwo”, będącej „po- wołaną” do opieki nad dziećmi. Oczywiście, był to pewien ideał „dobrej mat- ki”. Nie oznacza to wcale, że przyjął się on szybko, i że wszystkie kobiety były skłonne tak się zachowywać. Niemniej jednak, brak miłości macierzyńskiej potrzeba więcej obywateli i to najlepiej mających rodziców z klas wyższych i średnich. „Moraliści, urzędnicy i lekarze zabierali się do dzieła i wytaczali najsubtelniejsze argumenty, mające nawrócić kobiety na ‘lepsze uczucia’ i na ‘dawanie piersi’. Część z nich okazała się podatna na nowe wy- magania. Nie dlatego, by stosowały się do męskich motywacji ekonomicznych i społecznych, lecz dlatego, że za tym dyskursem prześwitywał inny, dużo bardziej kuszący. Był to dyskurs szczęścia i równości, który dotyczył ich w pierwszym rzędzie. Przez dwa stulecia wszyscy ideolodzy będą im obiecywać złote góry za wzięcie na siebie zadań macierzyńskich: ‘Bądźcie dobrymi matkami, a będziecie szczęśliwe i szanowane. Stańcie się niezbędnymi w rodzinie, a uzyskacie prawo obywa- telstwa’” (Badinter, 1998, s. 106). 6 Badinter pisze o wyswobodzeniu dziecka z powijaków: „Kiedy zdjęto mu wreszcie tę zbroję, między dzieckiem i matką stają się możliwe czułość i kontakt cielesny” (1998, s. 148). 7 W 1864 roku Hippolyte Carnot orędował za edukacją matczyną: „Powołanie kobiety stresz- cza się w dwóch słowach: matka rodziny i nauczycielka. (...) Matka powinna być pierwszą nauczy- cielką swoich dzieci, zaś nauczycielka nie może żywić szlachetniejszych ambicji, niżby stać się matką dla swoich uczniów” (cyt. za: Badinter, 1998, s. 192). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Matka „chora” zamiast „złej” – o nowych wzorach macierzyństwa 17 z początkiem XIX w. stał się jednym z największych grzechów kobiety, był czymś „nienaturalnym”, wynikał z jej podłości i egoizmu. W dodatku, w końcu XIX w., powstanie psychoanalizy „awansowało” matkę na osobę odpowiedzial- ną – i winną – za szczęście lub nieszczęście swojego dziecka. Macierzyństwo było uznawane za misję, jaką ma do spełnienia kobieta. Była to misja trudna i obarczona prawdopodobieństwem niepowodzenia: nerwicami, nierozwiąza- nym kompleksem Edypa lub Elektry, ogólnie nieszczęśliwym życiem dziecka. Dopiero w latach 70. XX w., psychologowie i pedagodzy rozpoczęli pro- ces rozgrzeszania matek, które coraz mniej miały ochoty na traktowanie ma- cierzyństwa jako głównego celu w swym życiu. Zaczęto przyznawać matkom prawo do „zrzeczenia” się opieki nad małym dzieckiem na rzecz żłobków i opiekunek, w sytuacjach, gdy: „dostają one szału, że muszą same zajmować się swoimi dziećmi” – jak pisała francuska pediatra Françoise Dolto, która publikowała poczytne poradniki dla rodziców, a także na antenie radia France- -Inter odpowiadała na ich pytania. Jednak cały czas, w krajach zachodnich, rezygnacja z opieki nad dzieckiem na rzecz pracy (w sytuacji gdy rodzinę mo- że utrzymać mąż) była często postrzegana jako zachowanie „złej matki”. Prasa kobieca (i to ta najbardziej „postępowa”, jak Elle czy Marie-Claire) w la- tach 70. piętnowała kobiety niebędące matkami. We francuskim wydaniu Elle można było przeczytać, że kobieta powinna pełnić: „(...) rolę żony, strażniczki ogniska domowego, matki dającej poczucie bezpieczeństwa: krynicy słodyczy i miłości”; „Teoretycznie kobieta może robić wszystko. Ale jeśli pragnie zało- żyć rodzinę, musi być gotowa p o ś w i ę c i ć [podkreślenie – M.S.] dziesięć lat i to między dwudziestym a trzydziestym rokiem swego życia. Nie widzę innego sposobu na osiągnięcie sukcesu w wychowywaniu dzieci” (cytaty za: Badinter, 1998, s. 240). Pedagodzy, terapeuci, pediatrzy, a nawet popularne pisma dla kobiet two- rzyły i podtrzymywały mit kobiety-matki8. Tymczasem, praktyka, zachowania 8 Ten model macierzyństwa był też powszechny w Polsce lat 60. Analizując listy czytelniczek z okresu małej stabilizacji, Małgorzata Szpakowska stwierdza: „Najczęściej pojawiają się stan- dardowe argumenty w związku z macierzyństwem jako posłannictwem kobiety. W tej dziedzinie, jak rzadko gdzie indziej, występują stwierdzenia o charakterze norm czy nakazów. Streszcza je w zasadzie sentencja czterdziestoletniej historyczki, która dla dobra dzieci rzuciła pracę: ‘Dobrze (...) wychowane dziecko to największy sukces kobiety’. (...) Pewien rodzaj poświęcenia dla po- tomstwa wydaje się więc jakby wpisany w los kobiety i w zasadzie nie jest kwestionowany. Za- razem jednak – co ciekawe – do głosu zaczyna dochodzić świadomość, że to rzeczywiście jest poświęcenie. Rodzi się pewien dyskomfort, u którego podstaw leży niemiłe odkrycie, że szczęście matki osiągane jest kosztem szczęścia kobiet i vice versa” (2003, s. 41, 42). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 Małgorzata Sikorska kobiet począwszy od lat 60., a przede wszystkim w latach 70., coraz bardziej od tego mitu odbiegały. Druga fala feminizmu oraz rozwój metod antykoncep- cyjnych przyczyniły się do zwiększenia swobody w podejmowaniu przez ko- biety decyzji (także tych dotyczących macierzyństwa), a zmiany na rynku pracy zaoferowały kobiecie możliwość osiągania satysfakcji w innej dziedzinie, niż dom i dzieci. W rezultacie tych zmian, obecnie instynkt macierzyński i miłość macie- rzyńska zostały zakwestionowane ponownie, choć zupełnie na innych zasadach niż w XVIII w. Dobrze widać to w nowym podziale obowiązków między matką i ojcem (od którego oczekuje się jak najwcześniejszego – jeszcze w okresie ciąży – włączania się w proces zajmowania się dzieckiem, co pokazuje, że matki nie mają „wyłączności” na opiekę nad niemowlakiem). Widać to też w daniu kobiecie społecznego przyzwolenia na bycie matką niedoskonałą i na niepo- noszenie wyłącznej winy za przyszłe niepowodzenia swojego potomka oraz w dostrzeżeniu – w popularnych książkach i prasie dla rodziców – że jednym z podstawowych doświadczeń rodzicielstwa jest obecnie niepewność, która, jak można założyć, nie powinna się pojawić w przypadku „macierzyństwa na- turalnego”, wypływającego z instynktu. Jak pokazywała Badinter, miłość macierzyńska nie jest czymś natural- nym, lecz raczej zależy od uznawanej w danym okresie ideologii, określającej miejsce i rolę kobiety. Współcześnie, gdy istotna jest ideologia indywidua- lizmu, wolności i równości partnerów, macierzyństwo staje się wyborem, do którego kobieta ma prawo. Tak samo, jak ma prawo z niego zrezygnować. 2. „Nowa matka” ma do wyboru wiele wzorów macierzyństwa „Nowe matki” – w porównaniu chociażby z pokoleniem swych babć, a w Polsce i matek – mają do wyboru nieporównywalnie więcej akceptowanych społecznie wzorów macierzyństwa. Oczywiście, najczęściej wybór ten jest silnie Sytuacja ekonomiczna rodzin oraz ideologia państwa nakładały na matki dodatkowe obo- wiązki: obok zajmowania się dzieckiem miały także pracować. Postacie zajmującej się „wszyst- kim” „matki-Polki” oraz dziecka z kluczem na szyi, wracającego do pustego domu, były bardzo rozpowszechnione w okresie PRL-u. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Matka „chora” zamiast „złej” – o nowych wzorach macierzyństwa 19 ograniczany przez warunki ekonomiczne rodziny, nie zmienia to jednak fak- tu, że społecznie akceptowane są różne formy macierzyństwa. Tworząc własną biografię, dążąc do samorealizacji i autentyczności, „nowe” matki mogą zde- cydować się na zajmowanie się głównie wychowaniem dziecka i domem, mogą starać się łączyć opiekę nad dzieckiem z rozwojem jakiejś swojej pasji, mo- gą także próbować łączyć karierę zawodową z macierzyństwem. W każdym z tych przypadków znajdą, w szerokiej ofercie akceptowanych wzorów spo- łecznych, doskonałe uzasadnienie dla wybranej przez siebie opcji. W miesięczniku Dziecko można znaleźć wiele artykułów-pochwał dla modelu życia, w którym matka, przynajmniej przez pierwszy rok życia dziecka, zajmuje się głównie nim. To stanowisko dobrze oddaje cytat: „Urok niemowlę- cia oraz hormony matki sprawiają, że między nimi, tymi dwiema osobami wy- twarza się szczególna więź. I choć pogląd ten nie spodoba się feministkom, które macierzyństwo uznają za twór wyłącznie kulturowy – wygląda na to, że ścisły związek dziecka z matką trudno zastąpić jakimkolwiek innym” (Dziecko, sierpień 2005, s. 64). Jednak w tym samym artykule, Justyna Dąbrowska (re- daktor naczelna pisma) podpowiada, że w sytuacji, w której mama nie może zająć się dzieckiem, z powodzeniem mogą to robić – w kolejności – tata, babcia, niania oraz pracownicy żłobka9. W Twoim Stylu można natomiast znaleźć wiele artykułów, w których promowany jest model matki pracującej zawodowo i w dodatku odnoszącej w pracy duże sukcesy, lub też teksty opisu- jące pracę w domu jako alternatywę dla kobiet pragnących łączyć pracę za- wodową z opieką nad dzieckiem. „Nowe” matki mogą wybrać trzyletni urlop wychowawczy lub wcześnie, po urlopie macierzyńskim, wrócić do pracy – oba rozwiązania są akceptowane społecznie. Ich zachowanie jest oczywiście często wymuszone kondycją eko- nomiczną rodziny oraz sytuacją kobiety w pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że za społecznym przyzwoleniem na szybki powrót matki do pracy stoi mo- del macierzyństwa, które nie powinno być kojarzone z „poświęceniem się” i rezygnacją z własnych ambicji zawodowych dla „dobra dziecka”. Co więcej, rozpowszechniana – przez pisma kobiece typu Twój Styl, czy Elle – jest idea, zgodnie z którą lepiej, aby dziecko widziało matkę przez kilka godzin po powrocie z pracy, gdy jest ona usatysfakcjonowana i zadowolona ze swo- 9 I choć autorka artykułu to rozwiązanie traktuje jako „ostateczność”, to po wyliczeniu argu- mentów przeciw żłobkowi, czytamy: „Jeżeli nie mamy innego wyjścia, postarajmy się by malec przebywał w żłobku nie dłużej niż pięć godzin dziennie. Oczywiście, im starsze dziecko, tym łatwiej zaadaptuje się do nowych warunków i tym lepiej będzie znosić rozłąkę” (Dziecko, sier- pień 2005, s. 66). ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Być rodzicem we współczesnej Polsce. Nowe wzory w konfrontacji z rzeczywistością.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: