Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00163 008410 10460409 na godz. na dobę w sumie
Był bal - ebook/pdf
Był bal - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 500
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-242-1846-2 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W swoich szkicach o XIX wieku starałem się jak najbardziej o rozbudowanie anegdoty i ilustracji. Sugerowałem raczej, niż wypowiadałem swoje poglądy filozoficzne. Nie mogę pisać nierozwodnionej anegdotami książki filozoficznej nie dlatego, że mnie na taką nie stać, lecz dlatego, że jej nikt czytać nie zechce. Owszem, są książki tak napisane, że ich nikt przeczytać nie może, i to zapewne stanowi podstawę ich wielkiego autorytetu, ale autorzy tego rodzaju książek mieli zwykle bardzo dużo wyznawców, a ja wyznawców nie miałem nigdy i teraz ich już nie mam na pewno.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Lata nadziei 17 września 1939 - 5 lipca 1945 Stanisław CAT-MACKIEWICZ universitas W stosunkach międzynarodowych decy- duje nie sprawiedliwość czy prawda, czy układ, lecz siła polityczna. Oto prawda, o której Polacy wciąż zapo- minają. Stanisław Cat-Mackiewicz W swoich szkicach o XIX wieku starałem się jak najbardziej o rozbudowanie anegdoty i ilustracji. Sugerowałem raczej, niż wypowiadałem swoje poglądy filozoficzne. Nie mogę pisać nierozwodnionej anegdotami książki filozoficznej nie dlatego, że mnie na taką nie stać, lecz dlatego, że jej nikt czytać nie zechce. Owszem, są książki tak napisane, że ich nikt przeczytać nie może, i to zapewne stanowi podstawę ich wielkiego auto- rytetu, ale autorzy tego rodzaju książek mieli zwykle bardzo dużo wyznawców, a ja wyznawców nie miałem nigdy i teraz ich już nie mam na pewno. Stanisław Cat-Mackiewicz Stanisław Mackiewicz był w gruncie rzeczy człowiekiem XIX stulecia. (...) W realiach XX wieku, narastających nacjona- lizmów, totalitaryzmów, tworzenia się społeczeństw maso- wych, upadku znaczenia elit, stawał się reliktem przeszłości. Zdawał sobie z tego sprawę, tym bardziej dotkliwą, iż pogłę- bioną utratą miejsc rodzinnych, czyli Kresów, oraz konieczno- ścią zawarcia bolesnego kompromisu z reżimem komu- nistycznym. Ucieczka w XIX wiek była zapewne dla niego wytchnieniem, a dla czytelników możliwością penetrowania tego stulecia oczami nieszablonowego publicysty. prof. Michał Baczkowski ISBN 978-83-242-1720-5 www.universitas.com.pl 9 788324 217205 T A V z ł z 0 0 , 0 4 w ła s i n a t S Z C I W E I K C A M - T A C l a b ł y B Był bal Stanisław CAT-MACKIEWICZ universitas Fot. z zasobu Narodowego Archiwum Cyfrowego Stanisław Mackiewicz (1896–1966), publicysta, pisarz, po- lityk, z wykształcenia prawnik. W okresie I wojny światowej członek Zetu i POW, uczestnik wojny polsko-bolsze- wickiej. Redaktor naczelny wileńskiego dziennika „Słowo” (1922–1939), działacz grupy wileńskich konserwatystów, poseł na sejm z ramienia BBWR (1928–1935). Monarchista, piłsudczyk, czołowy zwolennik porozumienia polsko-nie- mieckiego w latach 30. Więziony w Berezie Kartuskiej (1939). Po 17 września 1939 na emigracji. Członek Rady Narodowej na uchodźstwie (1940–1941), przeciwnik polityczny gen. Władysława Sikorskiego, redaktor pisma „Lwów i Wilno” (1946–1950), premier rządu emigracyjnego (1954–1955). Po powrocie do kraju (1956) zajął się przede wszystkim dzia- łalnością pisarską. Był autorem licznych, pełnych oryginalnych sądów i polemicznej werwy publikacji, głównie o tematyce politycznej, historyczno-politycznej i literackiej. Zmarł w War- szawie. Pseudonim „Cat” zaczerpnął z opowiadania Rudyarda Kiplinga o kocie, który chodził własnymi ścieżkami. Był bal Stanisław CAT-MACKIEWICZ p i s m a w y b r a n e wybór i opracowanie Jan Sadkiewicz Kropki nad i • Dziś i jutro Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów Historia Polski od 11 listopada 1918 do 17 września 1939 O jedenastej – powiada aktor – sztuka jest skończona. Polityka Józefa Becka Lata nadziei: 17 września 1939 – 5 lipca 1945 Był bal Europa in flagranti Herezje i prawdy Dom Radziwiłłów Zielone oczy Stanisław August Był bal Stanisław CAT-MACKIEWICZ Kraków © Copyright by Aleksandra Niemczyk and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012 © Copyright for Stanisław Mackiewicz i „piękny wiek XIX” by Michał Baczkowski and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012 ISBN 978-83-242-1846-2 Opracowano na podstawie wydania: Stanisław Mackiewicz, Był bal, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1961. Wykorzystano rysunki Thomasa Nasta (1840–1902) oraz karykatury z brytyjskiego pisma „Punch” (z lat: 1849 – s. 93 i 181, 1860 – s. 225, 1890 – s. 371). W książce zachowano styl Autora, uwspółcześniając jedynie pisownię i ortografię. Wszystkie przypisy oraz uwagi w nawiasach kwadratowych pochodzą od redakcji niniejszego wydania. Opracowanie redakcyjne Jan Sadkiewicz Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego www.universitas.com.pl byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 5 Pa mię ci przy ja cie la Ja na Tysz kie wi cza z Wa ki byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 6 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 7 Grom po gro mie Ta kie by ły za ba wy, spo ry w one la ta Śród ci chej wsi li tew skiej; kie dy resz ta świa ta We łzach i krwi to nę ła, gdy ów mąż, bóg woj ny, Oto czon chmu rą puł ków, ty sią cem dział zbroj ny, Wprzą gł szy w swój ry dwan or ły zło te obok srebr nych, Od puszcz Li bij skich la tał do Al pów pod nieb nych, Ci ska jąc grom po gro mie, w Pi ra mi dy, w Ta bor, W Ma ren go, w Ulm, w Au ster litz, Zwy cię stwo i za bor Bie gły przed nim i za nim. Tak wła śnie, zgod nie z Mic kie wi czem, od czu wa my epo - pe ję na po le oń ską. Grom po gro mie… Zwy cię stwa i za - bo ry. Ge niusz zwy cięstw. Na po le on był nie wąt pli wie ge niu szem, jed nym z naj - ge nial niej szych lu dzi w hi sto rii. Czy jed nak je go zwy cię - stwa by ły istot nie zwy cię stwa mi? Czy nie moż na o Na - po le onie na pi sać: „Czło wiek, któ ry po no sił sa me klę ski”? Mi li tar ne zwy cię stwa Na po le ona by ły olśnie wa ją ce. Za cny Eisen ho wer wy gry wał wte dy, gdy nad prze ciw ni - 7 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 8 kiem miał ogrom ną prze wa gę w ma te ria le wo jen nym i licz bie żoł nie rza. Na po le on bły ska wi ca mi swych my śli w cią gu dni kil ku roz bi jał naj po tęż niej sze pań stwa. W hi - sto rii tyl ko on umiał tak dru zgo tać. Ale wy raz „zwy cię - stwo”, gdy się go uży wa w hi sto rii na po le oń skiej, jest tylko skró tem. Trze ba go za opa trzyć przy miot ni kiem: „mili tar ne”, po wie dzieć „zwy cię stwo mi li tar ne”, aby wło - żyć Na po le ono wi na skroń wie niec naj więk sze go, naj ge - nial niej sze go z do wód ców woj sko wych, za ja kie go go słusz nie ca ły świat uzna je. Hi sto ria jest nie od łącz - na od oce ny po li tycz nej. Wy raz: zwy cię stwo, zwy cię żam – ozna cza na rzu ce nie ko muś wo li wła snej. Z te go punk - tu wi dze nia mi li tar ne „gro my po gro mie” Na po le ona nie by ły zwy cię stwa mi. Na po le on był nie tyl ko naj ge nial niej szym zwy cięz - cą mi li tar nym, ale tak że ja ko po li tyk we wnętrz ny po tra - fił opa no wać swój na ród. W po li ty ce we wnętrz nej był więc tak że zwy cięz cą. Ale w swej po li ty ce mię dzy na ro - do wej Na po le on dą żył do dwóch ce lów: do zwy cię stwa nad An glią i do po ko ju. Przed każ dą bi twą, któ rą po zor - nie roz strzy gał lo sy świa ta, mó wił ofi cjal nie lub nie ofi - cjal nie o tym, że bi twa ta przy nie sie po kój i że „złość i zło to An glii” zo sta ną zła ma ne. Tym cza sem nie by ło ani te go po ko ju, ani te go zwy cię stwa nad An glią. Woj - na o Bel gię, roz po czę ta jesz cze przed Na po le onem przez re wo lu cję fran cu ską, cią gnę ła i dłu ży ła się da lej. Tyl ko, o ile zwy cię stwa Na po le ona by ły olśnie wa ją ce, o ty le upór An glii był jak by nie wi docz ny, dys kret ny, po wol ny, nudny. O ile na cze le jed nej stro ny wo ju ją cej, to zna czy Fran cji, stał ge niusz rzu ca ją cy grom po gro mie, o ty le upo rem an giel skim, zwłasz cza po śmier ci Pit ta i Fo xa, rzą dzili lu - 8 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 9 dzie bez wy ra zu. Wo jo wał z Na po le onem król -wa riat i re gent, o któ rym po wia da Ber trand Rus sell, iż nie by ło w An glii czło wie ka, któ ry by go sza no wał. Na po le on wy da je się nam, i czę ścio wo cu dzo ziem - com, być wiel kim zwy cięz cą, po nie waż przy wy kli śmy o każ dej je go kam pa nii my śleć osob no. Wie my na przy - kład, że po zwy cię stwie pod Au ster litz za warł zwy cię ski po kój z Au stria ka mi, po Je nie – z Pru sa ka mi, po Frie d - lan dzie – z Alek san drem. Za po mi na my o tym, że woj na z An glią to czy ła się cią gle i że po ko je z Au strią, Prusa mi, Ro sją, że zwy cię stwa nad pa pie żem nie po wo do wa ły zwy cię stwa nad kra jem, któ ry był po wo dem roz po czę cia tych wszyst kich wo jen w Eu ro pie. Krót ko trwa ły po kój z An glią w Amiens był prze cież od ra zu ze rwa ny. Ina czej osą dzi my woj ny Na po le ona, je śli za miast dzie lić je na woj ny z róż ny mi kra ja mi Eu ro py, bę dzie my zgod nie z praw dą wi dzieć w nich jed ną cią głą woj nę z An glią. Woj na ta koń czy się woj ną z Hisz pa nią w 1808 ro ku, któ ra jest po cząt kiem koń ca zwy cięstw Na po le ona al bo mo że jesz cze le piej „koń cem po cząt ku”, tak jak po wie - dział Chur chill o bi twie pod El Ala me in. De cy du ją cym dla tej jed nej wiel kiej woj ny z An gli - ka mi, któ rą pro wa dził Na po le on przez ca ły czas swe go pa no wa nia, jest nie Wa gram czy ja kieś in ne wiel kie zwy - cię stwo na po le oń skie na lą dzie, nie żad na z tych nazw, któ re dziś jesz cze zdo bią wspa nia łe uli ce zbie ga ją ce się do Łu ku Trium fal ne go w Pa ry żu, lecz bi twa mor ska pod Tra fal ga rem, w któ rej uni ce stwio na zo sta ła moż li wość in wa zji do An glii. Bi twa pod Tra fal ga rem jest tym sa - mym, co wrze sień 1940 ro ku dla Hi tle ra. Od bi twy pod Tra fal ga rem Na po le on za nie chał my śli o in wa zji. 9 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 10 I dziw nie zbie ga ją się po do bień stwa lo sów. Hi tler po wie dział: „Po nie waż nie mo że my pod bić An glii, więc pój dzie my na Ro sję”. Ge ne ra ło wie Hi tle ra uzna li te go rodza ju bieg my śli za głup stwo. Tym cza sem, przed Hitlerem, wiel ki, ge nial ny Na po le on my ślał w spo sób po - dob ny. Po nie waż nie mógł oku po wać An glii swo imi woj - ska mi, więc roz po czął pod bój Eu ro py. Je go dru ga woj - na z Ro sją, ta roz po czę ta w 1812 ro ku, któ ra go zła ma ła, mia ła za po wód prze rwa nie blo ka dy eko no micz nej An - glii przez Alek san dra. Wy pra wia jąc się na Ro sję, Na po - le on na dal my ślał tyl ko o znisz cze niu An glii. Dziw nym zbie giem oko licz no ści Na po le on ogło sił swą woj nę z Ro sją w dniu 22 czerw ca i Hi tler tak że w dniu 22 czerw ca za ata ko wał Ro sję. Za nim przej dzie my do bar dziej szcze gó ło we go uza - sad nie nia po wy żej na szki co wa nych my śli, po wiedz my coś o na szej bied nej spra wie pol skiej. Naj in te li gent niej - szy z hi sto rycz nych pu bli cy stów fran cu skich Ja cqu es Bain vil le pi sze: „Po nia tow ski se noya – sym bo le de Po - lo gne va ine ment con fian te et va ine ment fidèle”. Ja kież to trud ne do prze tłu ma cze nia! Je śli na pi sze - my: „Uto nął Po nia tow ski, sym bol Pol ski na próż no uf - nej i na próż no wier nej”, to brzyd ki wy raz „na próż no” nie bę dzie od po wia dał me lan cho lii i ści sło ści, któ ra się mie ści we fran cu skim „va ine ment”. Ale te kil ka słów Bain vil le’a ści śle syn te ty zu je ca łą po li ty kę Po la ków wo - bec Na po le ona, któ ra w na szej tra dy cji za rów no w po - glą dach hi sto ry ków, jak i opi nii ogó łu, za ry so wu je się cał - kiem ina czej. Ze zna nych aneg dot o Na po le onie weź my pierw szą lep szą z brze gu. Oto, kie dy był uczniem szko ły wo jen nej, 10 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 11 za pa no wa nia Lu dwi ka XVI jesz cze, osa dzo ny zo stał w aresz cie na je den dzień za ja kieś drob ne prze wi nie nie. W cza sie te go dnia prze czy tał In sty tu cje Ju sty nia na. Kie - dy już ja ko ce sarz dyk to wał fran cu skie pra wo cy wil ne, praw ni cy, któ rzy z nim współ pra co wa li, zdzi wie ni byli ła two ścią, z ja ką ce sarz cy tu je stro ni ce ca łe z Ju sty nia na. Za cza sów swo jej pierw szej mło do ści Na po le on czy - tał bar dzo wie le, po ły kał li te ra tu rę. Zresz tą nie tyl ko za cza sów mło do ści; w tra gicz nych mi nu tach swej pierw - szej ab dy ka cji, wśród walk z sa mym so bą o de cy zje, co ro bić, prze czy tał wszyst ko, co mógł, o El bie, po nie waż do szła do nie go wia do mość, że sprzy mie rze ni chcą go osa dzić na El bie. Za cza sów mło do ści nie tyl ko czy tał, ale i pi sy wał bar dzo du żo. Styl miał sen ty men tal ny, bar dziej na wet sen ty men tal ny niż wznio sły. Na tym sty lu je go mło do ści kształ cił się styl póź niej szych roz ka zów do żoł - nie rza i biu le ty nów wo jen nych. Na po le on uro dził się 15 sierp nia 1769 ro ku. Oj cem je go był Ka rol Bu ona par te, ubo gi szla chet ka i ad wo ka ci - na kor sy kań ski, któ ry po cho dził z ro dzi ny to skań skiej, osie dlo nej na wy spie. Kor sy kę do Fran cji przy łą czył Lu - dwik XV w ro ku 1768, czyli rok przed przyj ściem na świat przy szłe go ce sa rza. Na po le on przez dłuż szy czas był nie - pod le gło ściow cem kor sy kań skim, nie przy ja cie lem Fran - cu zów. Nie po tra fię do brze wy tłu ma czyć, w ja ki spo sób roz stał się z tą swo ją ide olo gią lat mło do ści. Za ła ma ła się ona w wal kach z ofi cjal nym kie row nic twem nie pod le - gło ścio we go ru chu na wy spie. Z kor sy kań skich przy mio - tów zo sta ła w Na po le onie dziw na ce cha: oto ja kieś po - kracz ne sta no wi sko wo bec wła snej ro dzi ny. Ci, któ rzy ży cie ce sa rza stu diu ją bar dziej szcze gó ło wo, nie mo gą 11 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 12 wprost zro zu mieć, jak mógł Na po le on to le ro wać wszyst - kie te ka pry sy, idio tycz ne pre ten sje, a na wet prze ciw ko so bie wy mie rzo ne in try gi ze stro ny swych bra ci i sióstr. Na po le on zdo był wszyst ko ge niu szem wła snym, nikt z ro dzi ny mu nie po mógł, z je dy nym mo że wy jąt kiem in cy den tu z bra tem Lu cja nem w dniu 19 li sto pa da 1799 ro ku, pod czas za ma chu sta nu1. Tym cza sem bra cia uwa - ża ją wszyst ko to, czym roz po rzą dza Na po le on, jak gdy - by za swo ją współ wła sność. Kie dy on im ofia ro wu je kró - le stwa, od rzu ca ją je, tar gu ją się o lep sze. Sam Na po le on po wia da cza sa mi, iż wi dać uwa ża ją, że pań stwo fran cu - skie odzie dzi czyli „po kró lu swo im oj cu”, i cza sa mi, prze - ciw sta wia jąc się mo ra łom bra ta Jó ze fa, że on – Jó zef – jest od Na po le ona star szy, od po wia da, że to star szeń stwo upraw nia go tyl ko do po dzia łu win nic po zo sta łych po ro - dzi cach na Kor sy ce. Na po le on im po nu je ca łe mu świa tu; tyl ko je go ro dzi na trak tu je go iro nicz nie, nie omal po gar - dli wie. Dziw ne, jak ten czło wiek ujarz mia ją cy świat do - ko ła da wał się ujarz miać na ni czym nieopar tym, głu pim pre ten sjom swej ro dzi ny. Na po le on był po ję cio wo uro bio ny przez wiek XVIII. Ni cze go się w hi sto rii nie na le ży tak wy strze gać, jak wszel kie go ge ne ra li zo wa nia. Dziec ko wie ku XVIII – or - ga ni za cja ma so ne rii, po sia da cha rak ter mi stycz ny, qu asi - -re li gij ny, z któ re go tak się wy śmie wa Ka ta rzy na II. Ten, któ re go mak sy my by ły póź niej re ali zo wa ne ja ko naj cen - niej sze dzie dzic two XVIII wie ku, a mia no wi cie Jan Ja kub Ro us se au, jest sen ty men tal ny i ckli wy. A prze cież ani ¹ Cho dzi za pew ne o wy da rze nie z 10 li sto pa da 1799, kie dy Lu cjan Bo - na par te za chę cił żoł nie rzy do roz pę dze nia Ra dy Pię ciu set, wmó wiw - szy im, że usi ło wa no za mor do wać Na po le ona. 12 byl_bal_druk 10/18/2012 7:48 AM Page 13 sen ty men ta lizm, ani tym bar dziej mi sty cyzm nie mo gą być uwa ża ne za wła ści we go ge niu sza te go wie ku. Naj lep - sza książ ka Fran cu za o Po la kach, a mia no wi cie dzie ło profesora Fa bre’a, no si ty tuł: Sta ni sław Au gust i wiek świa tła2. Głów ni twór cy ide olo gii wie ku XVIII, fran cu - scy pu bli cy ści, któ rych na zy wa my „fi lo zo fa mi”, uwa ża li, że są tym, czym jest dzień wo bec no cy. Gło sili po tę gę ro - zu mu i od rzu ca li to wszyst ko, co by ło z ro zu mem i z je - go ja sno ścią nie zgod ne; wszyst ko to, co się nie da ło spraw dzić. In ny mi sło wy, fi lo zo fo wie od rzu ca li więk - szość te go, co by ło tra dy cją wie ków i co, zwłasz cza w po - prze dza ją cym ich epo kę wie ku XVII, na bra ło cha rak te - ru wiel kie go re li gij ne go dra ma tu. Kontr re for ma cja XVII wie ku opar ta by ła na wie rze niach re li gij nych i do pusz - cza niu do kul tu ry, ży cia i my śli ca łej sta ro żyt no ści. Je zu - ici, któ rzy pa no wa li nad ka to lic ki mi na ro da mi wie - ku XVII, bar dziej by li prze peł nie ni an ty kiem, ła ci ną i gre ką ani że li ich pro te stanc cy prze ciw ni cy. Fi lo zo fo - wie XVIII wie ku bra li z an ty ku tyl ko ty le, ile da ło się spraw dzić przez do świad cze nie – mo men ty re li gij ne an - tycz ne de gra do wa li do ro li baj ki. Sto su nek do re li gii ze stro ny fi lo zo fów był scep tycz - ny. Na tym scep ty cy zmie się za trzy my wał. Fi lo zo fo wie nie stwo rzy li kontrre li gii, tak jak Lu ter lub Kal win, nie wno sili mo men tów emo cjo nal nych do wal ki z oł ta rzem, jed nym wie rze niom nie prze ciw sta wia li in nych wie rzeń, z wy jąt kiem mi sty cy zmu swo jej ma so ne rii, któ rej mi sty - cyzm ja ko mi sty cyzm nie mógł być dla XVIII wie ku cha - ² Cho dzi naj praw do po dob niej o książ kę: Je an Fa bre, Sta ni slas -Au gu ste Po nia tow ski et l’Eu ro pe des Lu mières, étu de de co smo po li ti sme, Pa ris 1952. 13 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 14 rak te ry stycz ny. W tym na świe tla niu ja sno ścią, w tym sta - no wi sku: „Nie uzna je my ni cze go, co po cho dzi z no cy”, co „stra szy w no cy”, co wy pły wa ze źró deł przez na ukę, czyli ro zum, niezba da nych, gi nę ło mnó stwo rze czy. Za - sta na wia łem się na przy kład nad kwe stią ho no ru. De fi - ni cja po ję cia „ho nor” jest trud na do uchwy ce nia. W An - glii po ję cie ho no ru ogra ni cza się tyl ko do otrzy my wa nia za szczy tów, or de rów, ty tu łu lor dow skie go. Na kon ty nen - cie, tak we Fran cji, jak u nas, po ję cie „ho nor” obej mu je za szczyt, wy wyż sze nie, wy róż nie nie, ale ozna cza tak że nor mę, któ ra dzia ła w dzie dzi nie nie ure gu lo wa nej przez pra wo, nie do sta tecz nie ob ję tej przez mo ral ność. W tym dru gim po ję ciu ho nor wcho dzi cza sa mi w kon flikt i z pra wem, i z mo ral no ścią. Pa mię tam mar szał ka Da - szyń skie go, jak grzmiał ze swej try bu ny w sej mie pol - skim: „Wy so ka Izbo, po je dy nek jest po tę pio ny przez Ko - ściół, za ka za ny przez pra wo, od rzu ca ny przez wszyst kich lu dzi roz sąd nych”. A prze cież in sty tu cja po je dyn ku by ła, i w nie któ rych spo łe czeń stwach jest do dzi siaj, głów ną in sty tu cją, w któ rej ujaw nia ją się po ję cia ho no ru. Z na sta wie nia na uk fi lo zo fów wy ni ka ła za sa da bar - dzo prak tycz na, któ ra wa ży ła na ży ciu lu dzi przez wiek XVIII wy cho wa nych. Oto dla wie ku XVII czyn był o ty le do bry, o ile wy pły wał z po czci wych in ten cji, dla wie ku XVIII czyn był o ty le do bry, o ile dał się zre ali zo - wać i był sku tecz ny. Po wie dzia łem to wszyst ko po wy żej, aby wska zać, na ile Na po le on był dziec kiem XVIII wie ku. Je go sto su - nek do re li gii był nie wąt pli wie sto sun kiem czło wie ka scep tycz ne go, nie in te re su ją ce go się teo lo gią ani źró dła - mi wia ry. Ze stro ny dru giej Na po le on nie był, broń Bo - 14 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 15 że, ja kimś wo ju ją cym an ty ka to li kiem. Zda nie: „Jed na z rze czy naj po dlej szych – to jest re li gia”, wy po wie dzia ne w dru giej po ło wie XIX wie ku, nie prze szło by mu ni gdy przez usta. Prze ciw nie, oszczę dzał sen ty men ty re li gij ne, bo wi dział w nich re al ną si łę. Zwłasz cza w po cząt kach swe go pa no wa nia nad Fran cją sta rał się po zy skać dla sie - bie Ko ściół ka to lic ki, co mu się zresz tą uda ło. Je śli cho dzi o po ję cie ho no ru, to znów Na po le on był bli żej fi lo zo fów niż ide ałów ry ce rza śre dnio wiecz ne go, na któ rym moż na by ło po le gać jak na Za wi szy, któ ry wo - lał śmierć od zła ma nia da ne go sło wa. Na po le on był bar - dzo da le ki od ta kich ide ałów. Nie bę dąc ob łud ni kiem i nie ro biąc z ob łu dy pod sta wy swej dy plo ma cji, tak jak to czy nił bli ski je go współ pra cow nik Tal ley rand, nie do - trzy my wał jed nak sło wa za wsze wte dy, kie dy in te res politycz ny mu to na ka zy wał. W sto sun ku do Po la ków i Au stria ków, w sto sun ku do Po la ków i Alek san dra pro - wa dził grę po dwój ną. Na to miast ce nił ho nor ja ko bo - dziec dla żoł nie rzy. „Żoł nie rze – wo łał w swo ich roz ka zach – w cią gu dwóch ty go dni od nie śli ście sześć zwy cięstw, zdo by li ście dwa dzie ścia je den sztan da rów, pięć dzie siąt pięć dział… wzię li ście pięt na ście ty się cy jeń ców, za bi li ście i ra nili z gó rą dzie sięć ty się cy lu dzi.” „Żoł nie rze, ru nę li ście jak po tok gór ski ze szczy tów Ape ni nów… Me dio lan jest wasz, wasz sztan dar po wie - wa nad Lom bar dią.” Fry de ryk II uczył swo ich ofi ce rów, że żoł nie rza tak na le ży bić pał ka mi, aby bał się swo ich zwierzch ni ków wię cej ani że li nie bez pie czeństw, na któ re się go wy sta - wia, ina czej bo wiem bić się nie ze chce. 15 byl_bal_druk 10/18/2012 7:50 AM Page 16 Za sa da wy cho waw cza Na po le ona by ła wręcz in na. Opar ta by ła nie na bi ją cej pał ce, lecz na stwo rze niu żoł - nier skich am bi cji, na zrów na niu żoł nie rza z wo dzem w chę ci zdo by cia zwy cię stwa. Tu taj tak że wi dzi my wpływ XVIII wie ku, tym ra zem bar dzo do bro czyn ny. Wresz cie, po li ty ka Na po le ona opar ta by ła naj zu peł - niej na ro zu mo wa niu osiem na sto wiecz nym; tyl ko ta ki czyn jest do bry, któ re go skut ki są po żą da ne. Czyn roz - po czę ty w jak naj lep szych in ten cjach, ale któ re go skut - kiem jest klę ska, jest czy nem oczy wi ście złym. Tu taj tak że le ży wiel ka prze paść po mię dzy Na po le - onem i ca łą fi lo zo fią XVIII wie ku a pol ską po li ty ką na - ro do wą. My do tych czas oce nia my na szych po li ty ków i na sze czy ny po li tycz ne nie we dług ich skut ków, lecz we - dług ich in ten cji. Nie ma lep sze go do wo du na to, że wiek XVIII nie miał żad ne go wpły wu na cha rak ter na - ro do wy Po la ków. Na po le on a Ro sja Woj nę swe go ży cia i swe go pa no wa nia prze grał Na po le - on z An glią, ale de cy du ją cym orę żem an giel skie go ude - rze nia był rok 1812, by ła Ro sja. Ze sta wie nie pa no wa nia Na po le ona z wła dzą ro syj ską owych cza sów jest bar dzo in te re su ją ce. Pa weł I. Alek san der I. Pa weł roz po czy na woj nę z Fran cu za mi, wy sy ła Su wo ro wa do Włoch prze ciw ko Fran cu zom, dla te go że jest Ka wa le rem Mal tań skim, a Na po le on w cza sie swo jej wy pra wy do Egip tu za jął był Mal tę. Je śli po wie dzie li śmy po wy żej, że w Na po le onie, dziec ku wie ku XVIII, wszyst ko by ło z dnia, z ja sno ści 16 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 17 i świa teł dnia, to w gło wie Paw ła błą ka ła się noc, ciem - no ści, ta jem ni ce i stra chy no cy. Pa weł stał na cze le ol - brzy mie go pań stwa i rzu cał je go po tę gę to na pra wo, to na le wo, za leż nie od swo ich ka pry sów, go rzej niż ka - prysów – od uro jeń. Tyl ko Ro sja nie umie ją wła ści wie spor tre to wać in dy wi du al ność Paw ła, to też czy nią to w spo sób mi strzow ski. „Piec lo dem trą…” Oto jest zda - nie, któ re po wta rza Pa weł w dra ma cie Me reż kow skie go. W chwili gdy do wia du je się on o spi sku na swoje ży cie, po tra fi na to za re ago wać tyl ko ty mi obłęd ny mi wy ra - zami. Ty sią ce lu dzi, za leż nie od zmien ne go swe go hu mo - ru, od te go, czy do stał, czy nie do stał bi le cik od swej ko - chan ki, po tra fi ska zać Pa weł na śmier cio no śne pał ki lub też wy na gro dzić ru blem na gło wę i czar ką wód ki. Pułko - wi ca łe mu da je ko men dę: „W pra wo zwrot, na Sy bir…” In ny pi sarz ro syj ski por tre tu je nam kur no są twarz Pawła z obłęd ny mi oczy ma i opi su je, jak on czy sto i pięk nie mó wi po fran cu sku. Ta pa ry ska fran cusz czy zna w ustach de mo na Ro sji prze ma wia do nas ja ko coś nie sa mo wi tego. Ce sarz Pa weł za mor do wa ny zo stał dnia 12 mar ca 1801 ro ku, w chwili kie dy był bar dzo pro fran cu sko na - stro jo ny i kie dy wy da wał roz ka zy groź ne dla po li ty ki an - giel skiej. Tra dy cja ro syj ska i tra dy cja ogól na przy pi su ją je go mord pod usz cze niom an giel skim, ale tra dy cja ta nie mo że się po wo łać na żad ne do ku men ty. Be stial stwa te - go au to kra ty wy star czy ły, aby po wstał spi sek na je go ży - cie. Wbrew nie któ rym twier dze niom Alek san der nie przy zwo lił na za mor do wa nie swe go oj ca. Je den z pi sa rzy ro syj skich opo wia da, jak Pah len, głów ny pro wo dyr spi - sku, za kli na na stęp cę tro nu – Alek san dra, aby się wy po - wie dział w kwe stii uwol nie nia Ro sji z rąk wa ria ta i sa dy - 17 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 18 sty. Alek san der ukry wa twarz swo ją w dło niach i szep - cze roz pacz li wie: „O mój Bo że, mój Bo że”. „A jed nak to sil ny cha rak ter, ten ma ły” – mó wi wte dy do sie bie Pahlen. Pah len nie mó wił te go iro nicz nie, gdyż w upo rczy - wym usu wa niu się Alek san dra od za ję cia sta no wi ska wo - bec ko niecz ne go prze wro tu pa ła co we go wi dział kon se - kwent ną sil ną wo lę. Alek san der I po dob ny był do swo jej bab ki, Ka ta rzy - ny II, co zresz tą jest do wo dem, że sen sa cje i do my sły na te mat uro dzin nie za wsze są praw dzi we. We dług plo - tek, któ rym da ją wia rę nie któ rzy hi sto ry cy, Ka ta rzy na, wów czas jesz cze żo na wiel kie go księ cia Pio tra, uro dzi ła cór kę, któ rą za mie nio no na „czu choń skie go chłop czy ka”, póź niej sze go Paw ła I. Gdy by tak by ło, toby Alek san der nie mógł być tak po dob ny do bab ki, a Pa weł I do swe go oj ca. Alek san der I otrzy mał wy cho wa nie re pu bli kań skie i – w od róż nie niu od swe go oj ca, przez któ re go gło wę prze cho dzi ły róż ne ide ały śre dnio wie cza – był tak sa mo jak Na po le on cał ko wi cie dzie cię ciem XVIII wie ku. To on na rzu cił Bur bo nom nada nie Fran cji kon sty tu cji, to on nie chęt nie na wet wi dział po wrót Bur bo nów do Fran cji, o któ rych mó wił, że ni cze go się nie na uczyli i ni cze go nie za po mnie li. Po dob ny był więc do swo jej bab ki, tak że zwo len nicz ki fi lo zo fów. Tyl ko jed na uwa ga ci śnie się pod pió ro, uwa ga bar dzo istot na, że o ile Ka ta rzy na II przed - sta wia ide al ny typ mę sko ści w po li ty ce, w kon se kwen cji, na wet w ob łu dzie, o ty le Alek san der I re pre zen tu je ide - al ny typ ko bie co ści. Re pre zen to wał wszyst kie te ce chy, któ re słusz nie czy nie słusz nie przy pi su je my ko bie tom, a mia no wi cie zmie niał zda nie za leż nie od te go, z kim 18 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 19 roz ma wiał, i za wsze się skła niał do wy wo dów swe go roz - mów cy, ni gdy nie lu bił i nie umiał sta wić czo ła in nym prze ko na niom. Swo je wła sne my śli ukry wał, wciąż klu - czył, wciąż jak gdy by cho ro wał na brak de cy zji, pod czas kie dy do pie ro z per spek ty wy lat kil ku moż na by ło stwier - dzić, że po wo do wał się swo ją wła sną po li ty ką, któ rą kon - spi ro wał przed naj bliż szy mi, lecz któ rą prze pro wa dzał jed nak ce lo wo. Nie zno sił sil niej szych in dy wi du al no ści, a jed nak li czył się z ni mi, schle biał im i je zwo dził. Ta kie mu to czło wie ko wi w Er fur cie szep tał Tal ley - rand swo je praw dy. Er furt – był to zjazd ce sa rzy i kró - lów, ów zna ko mi ty „par ter kró lów”, któ rzy się tu zje chali na roz kaz Na po le ona, aby dać świa dec two na po le oń skim zwy cię stwom. Ce sarz Fran cu zów stał wów czas u ze ni tu swo jej po tę gi. „Po có żeś, Wa sza Ce sar ska Mość, tu taj przy je chał? – szep tał Alek san dro wi na po le oń ski mi ni - ster spraw za gra nicz nych i zdraj ca, Tal ley rand – Na po - le on prze gra, już pręd ko prze gra”. Istot nie, by ło to we wrze śniu 1808 ro ku, a w paź - dzier ni ku te goż ro ku Na po le on wy jeż dża do Hisz pa nii na woj nę, któ ra sta ła się po cząt kiem je go klę ski. Chro no lo gia cza sów na po le oń skich W dniu 19 li sto pa da 1799 ro ku ge ne rał Na po le on Bo na - par te po swo im po wro cie z nie uda nej wy pra wy egip skiej do ko nu je za ma chu sta nu we Fran cji na wła sną ko rzy ść3. Ar mia, po zo sta wio na w Egip cie, jest za blo ko wa na przez ³ Za mach 18 bru ma ire’a ro ku VIII miał miej sce 9 li sto pa da 1799. 19 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 20 An gli ków, któ rzy od nie śli tam wiel kie zwy cię stwo w bi - twie mor skiej pod Abu ki rem. W ro ku 1800 woj na z An glią trwa. Na po le on wy gry - wa wspa nia le bi twę pod Ma ren go, w któ rej roz bi ja Au - stria ków 14 czerw ca 1800, i te goż ro ku w dniu 3 grud nia raz jesz cze roz bi ja Au stria ków pod Ho hen lin den. Rok 1801 – na sku tek tych zwy cięstw Au stria zmu - szo na jest pod pi sać w dniu 9 lu te go 1801 ro ku po kój w Lu ne vil le. Na pod sta wie te go po ko ju Fran cja uzy sku - je pa no wa nie nad le wym brze giem Re nu, Bel gią i Luk - sem bur giem. Au stria uzna je stwo rzo ne przez Fran cję re - pu bli ki: Hel wec ką (Szwaj ca ria), Ba taw ską (Ni der lan dy), Li gu ryj ską (okręg Ge nui) i Ci sal piń ską (Lom bar dia). Po - kój w Lu ne vil le jest do tkli wym cio sem dla An glii, któ ra kon se kwent nie sprze ci wia się przy łą cze niu Bel gii do Fran cji, w myśl za sa dy, że Bel gia w ob cym po sia da niu to pi sto let wy mie rzo ny w An glię. W tym że 1801 ro ku, dnia 12 mar ca sta re go sty lu, zamor do wa ny jest ce sarz Pa weł I pro wa dzą cy pro fran - cu ską po li ty kę i opi nia pu blicz na wi dzi w tym mor der - stwie rę kę An glii. Jed nak an giel skie na dzie je na zmia nę po li ty ki ro syj skiej wo bec Fran cji nie spraw dza ją się, bo 8 paź dzier ni ka 1801 ro ku pod pi sa ny jest trak tat ro syj - sko -fran cu ski. Rok 1802 – An glia nie pro wa dzi ni gdy woj ny ina czej jak w ko ali cji z in ny mi pań stwa mi. W ro ku 1801 An glia tra ci swo ich so jusz ni ków w woj nie z Fran cją. Wo bec tego za wie ra z Bo na par tem trak tat w Amiens w mar cu 1802 ro ku. Obie cu je wy co fać się z wy spy Mal ty i neu tral ność tej wy spy gwa ran to wa na jest przez sze reg mo carstw, mię - dzy in ny mi przez Ro sję. An glia zo bo wią zu je się zwró cić 20 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 21 ko lo nie, któ re za ję ła, z wy jąt kiem Cej lo nu i Try ni da du. Obie cu je, że nie bę dzie się mie sza ła do spraw we wnętrz - nych państw znaj du ją cych się pod wpły wem Fran cji. Rok 1803 – Na po le on kon sta tu je, iż An glia nie lo jal - nie wy ko nu je klau zu le trak ta tu w Amiens i zry wa ten trak tat w dniu 16 ma ja. An glia nie opu ści ła Mal ty. Rok 1804 – spi sek na ży cie Bo na par te go pod prze - wod nic twem Ca do uda la ujaw nia sprzy się że nie ro ja li stów w Pa ry żu. Po wo du je to po rwa nie za miesz ka łe go nie da - le ko gra ni cy fran cu skiej księ cia d’En ghien, po tom ka Wiel kie go Kon de usza, któ ry od waż nie sta je przed plu - to nem eg ze ku cyj nym w Vin cen nes w dniu 21 mar ca 1804 ro ku. Mor der stwo to wy wo łu je wiel kie obu rze nie w Eu ro - pie. Tal ley ran do wi przy pi sy wa ne jest wów czas po wiedze - nie: „To go rzej niż zbrod nia, to błąd”. Ze stro ny jed nak in nej po cho dzą wia do mo ści, że to wła śnie Tal ley rand był in spi ra to rem po rwa nia księ cia. W każ dym razie na pro - test ce sa rza Alek san dra I w tej spra wie Tal ley rand od - pisu je zja dli wie, że… cóż by Je go Ce sar ska Mość zro bił, gdy by się oka za ło, że mor der cy je go oj ca Paw ła I prze - bywa ją nie da le ko gra ni cy ro syj skiej. Jak wia do mo, Aleksan der I był po dej rza ny o udział w za mor do wa niu oj ca. Sys tem bo na par ty stow ski we Fran cji stwo rzył zu peł - nie no we i póź niej już niena śla do wa ne wła dze par la - mentar ne we Fran cji. Skła da ły się one nie z dwóch, jak zwy kle, lecz z czte rech izb par la men tu: Se na tu, Kor pu su Le gi sla cyj ne go, Try bu na tu i Ra dy Sta nu. Nie dłu go po za - mor do wa niu księ cia d’En ghien, bo 18 ma ja 1804 ro ku, wy da ny zo sta je „Se na tus Con sul tus” o ko ro nie ce sar skiej dla Na po le ona. Ko ro na cja ma miej sce 2 grud nia 1804 ro - 21 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 22 ku. Ko ro no wać Na po le ona przy jeż dża z Rzy mu pa pież Pius VII, ku obu rze niu pew nej czę ści du cho wień stwa ka - to lic kie go w Eu ro pie. Je den z kar dy na łów wy ra ża się, że Na po le on ka zał ga lo po wać pa pie żo wi na ko ro na cję. Wieczo rem, przed ko ro na cją, żo na Na po le ona, Jó ze fi na, spo wia da się oso bi ście pa pie żo wi i wy zna je mu, że ma z mę żem tyl ko ślub cy wil ny. Skut kiem te go na stę pu je ślub re li gij ny, po bło go sła wio ny przez wu ja Na po le ona ka no ni ka Fe scha. Na po le on jed nak oszu ku je Piu sa VII i, wbrew ust nej umo wie, po na masz cze niu i in nych ob - rzę dach ko ro na cyj nych, sam so bie wkła da ko ro nę ce sar - ską na gło wę, po czym sam ko ro nu je Jó ze fi nę. Rok 1805 – An glii uda je się od no wić so jusz z Au strią, do któ re go do łą cza się Ro sja. Ce sarz Na po le on we wrze - śniu wy da je pro kla ma cję o ko ali cji, któ rą spa ja złość i zło to An glii, i na stęp nie w bły ska wicz nych zwy cię - stwach z nie zrów na ną, nie spo ty ka ną ge nial no ścią bi je Au stria ków na gło wę pod Ulm 20 paź dzier ni ka 1805 roku, po czym Au stria ków i Ro sjan – pod Au ster litz w dniu 3 grud nia, po czym na stę pu je pod pi sa nie po ko ju z Au stria ka mi w Pre szbur gu w dniu 26 grud nia 1805 roku4. We dług po ko ju w Pre szbur gu ce sarz Fran ci szek II prze sta wał być ce sa rzem Świę te go Ce sar stwa Rzym skie go Na ro du Nie miec kie go i za czął się ty tu ło wać po pro stu ce - sa rzem au striac kim. Daw ni elek to rzy nie miec cy: ba war - ski i wir tem ber ski – sta li się kró la mi. Mar gra bia ba deń ski – wiel kim księ ciem. Au stria uzna wa ła Na po le ona za kró - la wło skie go. Tra ci ła We ne cję i Istrię oraz Dal ma cję. ⁴ Bi twę pod Au ster litz sto czo no 2 grud nia 1805. 22 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 23 Cóż z te go, kie dy w tym że 1805 ro ku, w dzień po ge - nial nym zwy cię stwie pod Ulm, dnia 21 paź dzier ni ka od - by ła się bi twa de cy du ją ca, je śli cho dzi o woj nę Na po le - ona z An glią, bi twa pod Tra fal ga rem, w któ rej ad mi rał Nel son nisz czy flo tę fran cu ską. To też Tra fal gar moż - na po rów nać do prze gra nej Hi tle ra we wrze śniu 1940 ro - ku w bi twie po wietrz nej nad An glią. Po rów na nie to nie bę dzie ści słe pod wzglę dem mi li tar nym, gdyż klę ska mor ska Fran cu zów by ła o wie le więk sza ani że li po raż ka flo ty po wietrz nej Görin ga, ale jest cał ko wi cie słusz ne, jeśli cho dzi o po li ty kę i dal szy wpływ na wy pad ki. Na po - le on po Tra fal ga rze, tak sa mo jak Hi tler po nie po wo dze - niu in wa zji, po rzu ca myśl o za ję ciu te ry to rium an giel - skie go si łą zbroj ną i za czy na wy ko ny wać plan pod bi cia ca łej Eu ro py, aby w ten spo sób dro gą okól ną i po śred nią zmu sić An glię do ka pi tu la cji. Rok 1806 – od na wia się za spra wą An gli ków woj - na Niem ców z Fran cu za mi. Wy stę pu ją Pru sa cy. Dnia 10 paź dzier ni ka 1806 – bi twa pod Je ną, jed no z naj więk - 23 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 24 szych zwy cięstw Na po le ona5. Dnia 21 li sto pa da na po le - oń ski de kret da to wa ny w Ber li nie ogła sza Wy spy Bry tyj - skie ja ko bę dą ce w sta nie blo ka dy. To prze cię cie ner wów han dlu bry tyj skie go bę dzie sta no wić głów ną za sa dę dal - szej po li ty ki na po le oń skiej aż do jej klę ski. Rok 1807 – woj na z Pru sa ka mi i wspo ma ga ją cy mi ich Ro sja na mi trwa. Król pru ski uciekł do wschod nich czę ści swe go pań stwa. Dnia 14 czerw ca Na po le on od nosi świet ne zwy cię stwo nad Ro sja na mi pod Frie dlan dem. Dnia 8 lip ca 1807 ro ku pod pi sa ny jest z Alek san drem I po kój w Tyl ży6 i Na po le on dal szą swą po li ty kę chciał by oprzeć na przy jaź ni z Ro sją i na jej udzia le w blo ka dzie An glii. Rok 1808 – aby za po biec wpły wom An glii na Por - tuga lię, Na po le on po sta na wia jej roz biór. Po wo du je to dalsze kom pli ka cje. Po mię dzy kró lem Hisz pa nii – Ka ro - lem IV – a na stęp cą tro nu, póź niej szym Fer dy nan - dem VII, po wsta ją nie po ro zu mie nia. Na po le on wzy wa obu do Fran cji i oby dwu ka że ab dy ko wać. Na kró le stwo hisz pań skie ma chrap kę Mu rat, szwa - gier Na po le ona, żo na ty z je go sio strą Pau li ną7, któ re mu je go Wiel kie Księ stwo Ber gu, da ne mu przez ce sa rza, wy - da je się za ma ło efek tow ne. Ale ce sarz czy ni kró lem Hisz - pa nii swe go naj star sze go bra ta, Jó ze fa, do tych cza so we go kró la Ne apo lu, a daw ne Kró le stwo Oboj ga Sy cy lii, czyli Ne apo li tań skie – od da je na po cie sze nie Mu ra to wi. Zgod nie ze swo im prze dziw nym sto sun kiem do rodzi ny, Na po le on po ob sa dzał tro ny Eu ro py swo imi ⁵ Bi twę pod Je ną sto czo no 14 paź dzier ni ka 1806. ⁶ Trak ta ty tyl życ kie pod pi sa no 7 lip ca (z Ro sją) i 9 lip ca 1807 (z Pru sami). ⁷ Murat był mężem Karoliny Bonaparte. 24 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 25 krew ny mi. W ten spo sób już od ro ku 1805 wi ce kró lem wło skim jest je go pa sierb, syn Jó ze fi ny z pierw sze go mał - żeń stwa, Eu ge niusz Be au har na is, któ ry mu się zresz tą naj le piej udał. Ob da ro wa ni bra cia wciąż zdra dza ją Na - po le ona na swo ich tro nach. W ro ku 1806 je go uko cha ny brat Lu dwik zo sta je kró lem ho len der skim, w ro ku 1807 brat Hie ro nim zo sta je kró lem west fal skim. Spra wę Hisz pa nii wy zy sku je An glia dla woj ny pod - jaz do wej z Na po le onem. Lud hisz pań ski nie go dzi się na no we go kró la i w ca łym kra ju za czy na się woj na par - ty zanc ka prze ciw ko Fran cu zom. W tym cza sie Na po le - on de kla ru je swo je sta no wi sko: „Hisz pa nia sta je się obiek tem naj waż niej szym w woj nie prze ciw ko An glii. An glia ujaw nia swo ją wo lę, od rzu ca ją cą wszel kie po ro zu mie nie. Do pie ro wte dy, kie - dy An glia nie bę dzie mo gła pro wa dzić ni gdzie żad nej woj ny, za wrze ona po kój. To też woj na prze ciw ko An glii po win na być pro wa dzo na ze wszyst kich sił”. Ale nie po wo dzi ło się Na po le ono wi w Hisz pa nii. Pod Ba ilén je go mar sza łek Du pont po niósł nie by wa łą dla orę ża na po le oń skie go klę skę. W paź dzier ni ku 1808 ro ku Na po le on sam mu siał wy je chać na pod bój Hisz pa nii. Rok 1809 – dnia 12 stycz nia Na po le on w Hisz pa nii otrzy mu je li sty z Pa ry ża, za po wia da ją ce mu no wą agre - sję ze stro ny Au strii, pod usz czo nej przez An glię i za chę - co nej nie po wo dze nia mi Na po le ona w Hisz pa nii. Ce sarz wy jeż dża z Hisz pa nii, któ ra go nu dzi i mę czy swo ją wal - ką z par ty zant ką lu do wą, i wra ca do Pa ry ża. Stąd bluf fu - je Au strię swo im rze ko mym alian sem z Ro sją Alek san - dra I, któ ry w rze czy wi sto ści nie ist nie je. Za czy na się woj na z Au strią za koń czo na zno wuż wspa nia łym zwy - 25 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 26 cię stwem Na po le ona pod Wa gram i po ko jem wie deń - skim, zwa nym rów nież „po ko jem w Schönbrunn”. W tym po ko ju Na po le on hoj ny był dla kró la ba war - skie go, któ ry otrzy mał od Au strii Sal zburg i część gór nej Au strii. Go ri ca zo sta ła przy łą czo na wprost do Fran cji, a Triest, Istria, Kra ina i część Ko ryn cji [Karyntii] i Chor - wa cji we szły w skład tzw. Il li ryj skich Pro win cji. Za chod - nia Ga li cja zo sta ła przy łą czo na do Księ stwa War szaw - skie go, ale Wschod nia po zo sta ła przy ce sa rzu austri- ackim. Na le ży za uwa żyć, że po dział na Wschod nią i Zachod nią Ga li cję był wte dy zu peł nie in ny niż za na - szych cza sów. Za chod nią Ga li cją na zy wa ło się te ry - torium, któ re ode szło do Au strii po trze cim roz bio rze Pol ski. Au stria, oczy wi ście, obie ca ła, że się lo jal nie przy - łą czy do an ty an giel skiej blo ka dy mor skiej oraz uzna ła no wy stan rze czy stwo rzo ny przez Na po le ona w Por tu - ga lii i Hisz pa nii. Po mi mo tych no wych zwy cięstw nad Au stria ka mi i po ko ju w Schönbrunn coś psu je się w po tę dze Na po le - ona. Pań stwo ko ściel ne za czy na upra wiać po ta jem ny han del z An glią i na tle za tar gów na ten te mat z Fran cją pa pież Pius VII, ten sam, któ ry kie dyś „ga lo po wał”, aby ko ro no wać ce sa rza, te raz rzu ca na Na po le ona eks ko mu - ni kę. Hi tler nie zo stał wy klę ty przez pa pie ża pod czas dru giej woj ny świa to wej, ale po dob no dla te go tyl ko, że był już uprzed nio eks ko mu ni ko wa ny przez swe go or dy - na riu sza w Ba wa rii, wte dy kie dy ruch hi tle row ski do pie - ro się za czy nał. Pa pież Pius VII wy wie zio ny zo stał do Fran cji. Przed ka re tą z do stoj nym więź niem klę ka ją żoł nie rze Na po le ona – le gio ni ści pol scy. 26 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 27 Rok 1809 koń czy się orę dziem do Kor pu su Le gi sla - cyj ne go, w któ rym po wie dzia ne jest, że ce sarz ni gdy nie my ślał o od bu do wa niu Pol ski. Cho dzi tu taj nie tyl ko o ra to wa nie so ju szu z Alek san drem I, któ re go psy cho lo - gii Na po le on cał kiem nie ro zu miał, ale tak że o sta ra nie się Na po le ona o rę kę sio stry ce sa rza ro syj skie go. Ale oka - za ło się nie ba wem, że ma mu sia Alek san dra I sprze ci wi - ła się ka te go rycz nie za mąż pój ściu swej cór ki. Ma mu sia ta wy ka za ła nad zwy czaj ną, jak na sto sun ki pe ters bur skie, sa mo dziel ność dzia ła nia. Rok 1810 za czy na się mał żeń stwem au striac kim. W kwiet niu te go ro ku przy jeż dża cór ka ce sa rza au striac - kie go, Ma ria Lu dwi ka, do Pa ry ża. W ten spo sób Bu ona - par te, póź niej Bo na par te, a obec nie ce sarz Na po le on nie tyl ko spo krew nia się z do mem lo ta ryń sko -habs bur skim, ale i spo wi no wa ca się z kró lem Lu dwi kiem XVI, ze wzglę du na to, iż Ma ria An to ni na by ła tak że ar cy księż - ną au striac ką. Po przed nio Na po le on roz wiódł się oczy - wi ście z Jó ze fi ną. Habs bur go wie wy da li swo ją cór kę za te go, któ re go od cza su do cza su na zy wa ją „Ty ra nem Eu ro py”, po mi mo te go roz wo du, po mi mo wy klę cia i po - mi mo uwię zie nia pa pie ża. Ho lan dia po zo sta ją ca pod rzą da mi naj uko chań sze - go z bra ci Na po le ona – Lu dwi ka, te go sa me go, na któ re - go utrzy ma nie ło żył Bo na par te wte dy, kie dy był jesz cze bar dzo ubo gim sty pen dy stą kró lew skiej szko ły w Brien - ne – za czy na się bun to wać prze ciw ko blo ka dzie An glii. Ho len drzy za wsze ży li z han dlu z An glią. Brat Na po le - ona – Lu dwik, jest tym wszyst kim znu dzo ny i ran kiem 2 lip ca po rzu ca swe kró le stwo i ucie ka. Ho lan dia zo sta je oku po wa na przez woj ska fran cu skie. 27 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 28 Ten rok koń czy się zno wu zło wro go: edykt ce sa rza Alek san dra I uła twia An gli kom kon tra ban dę. Rok 1811 – Na po le on po wia da: „Czyż ja tak że nie mo gę mieć szczę ścia?” Dnia 20 mar ca sto je den strza łów zwia stu je na ro dzi ny Kró la Rzy mu. Dnia 2 kwiet nia Na po le on pi sze do kró la wir tem ber - skie go: „Mam woj nę hisz pań ską i por tu gal ską na prze - strze ni o wie le więk szej od sa mej Fran cji. Po chła nia mi ona zbyt du żo lu dzi i środ ków, abym chciał mieć ja kąś in ną woj nę. Nie bę dę Don Ki cho tem Pol ski, ale trze ba, aby Ro sja po zo sta ła wier na so ju szo wi”. Otóż Ro sja ani my śla ła być wier na so ju szo wi, na to - miast w ma ju 1811 ro ku An gli cy wraz z Hisz pa na mi od - no szą wiel kie zwy cię stwa w Hisz pa nii. Od po przed nie go ro ku na stęp cą tro nu szwedz kie go jest Ber na dot te, by ły mar sza łek Na po le ona, z nim spo - wi no wa co ny. Ten by ły mar sza łek za czy na go zdra dzać, kon szach tu jąc z Ro sją. „Je go du sza jest cho ra” – pi sze wte dy Ma ria Lu d wi - ka do swe go oj ca. Fran cja by ła zmę czo na „cu da mi zwy - cięstw”. Ce sarz za de kre to wał, aby wszy scy się ba wi li. Muszą być ba le i świę ta wszę dzie. Pa pież wciąż jest uwię - zio ny w Fon ta ine ble au. „O ro ku ów!” 17 kwiet nia 1812 ro ku Na po le on wy stę - pu je z pro po zy cją po ko jo wą w sto sun ku do An glii, na któ rą nie otrzy mu je od po wie dzi. Ma miej sce wspa - nia ły zjazd mo nar chów w Dreź nie, na któ rym wszy scy mo nar cho wie nie miec cy ła szą się do Na po le ona, tak jak czte ry la ta wcze śniej w Er fur cie. Na po le on wy ru sza w stro nę Ro sji, przy czym za jąc wska ku je po mię dzy no - gi je go ko nia tak, że Na po le on wy ska ku je z sio dła. 28 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 29 Dnia 22 czerw ca 1812 ro ku biu le tyn ce sa rza za po wia - da woj nę z Ro sją. Dnia 28 czerw ca Na po le on jest w Wil nie, przy jeż dża tam ro syj ski wy słan nik Ba ła szow. Na po le on py ta: „Któ - rę dy pro wa dzi naj krót sza dro ga do Mo skwy?” – Ba ła szow od po wia da: „Si re, Ka rol XII ob rał dro gę na Poł tawę”. Li piec 1812 ro ku. Alek san der I za wie ra so jusz z An - glią i Szwe cją oraz po kój z Tur cją. Wy słań cy hisz pań skich Kor te zów zja wia ją się u ce sa rza ro syj skie go. We wrze śniu Na po le on wy sy ła do Alek san dra pro - po zy cję po ko ju, w któ rej znów pod kre śla, że nie miał za - mia ru od bu do wy wać Pol ski. Dnia 8 wrze śnia – bi twa pod Mo żaj skiem, we dług ro syj skiej no men kla tu ry – bi twa pod Bo ro di no8. Po tej bi twie no wy głów no do wo dzą cy ar mią ro syj - ską – Go le nisz czew -Ku tu zow, co fa się, od da jąc Na po le - ono wi Mo skwę. Z Gór Wró blich przy glą da się Na po le on mia stu „soro ka so ro kow” cer kwi9. I wi dok ten odu rza go. Po wej ściu je go na Kreml, Mo skwa za czy na być pod pa la - na na roz kaz za wzię te go Ro stop czy na, by łe go naj więk - sze go przy ja cie la Paw ła I. Na po le on po sta na wia wy co fać się z Ro sji. Po znał on mróz Eu ro py Wschod niej w Pol sce w 1807 ro ku i zlek ce - wa żył go. Te raz, w 1812 ro ku, przy szły ja kieś na der wczes - ne mro zy i ar mia Na po le ona jest wprost za mar z nię ta. Jedy nie od dzia ły pol skie da ją so bie z tym mro zem ra dę i osła nia ją od wrót. W pew nej chwili Na po le on ka że pa - ⁸ Bi twę pod Mo żaj skiem (Bo ro di no) sto czo no 7 wrze śnia 1812. ⁹ Archaizm ros. – sorok po sorok, czyli 40 po 40, oznacza wielką, nie - określoną ilość. 29 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 30 lić sztan da ry. Dnia 29 li sto pa da na stę pu je prze pra wa przez rze kę Be re zy nę, w któ rej tyl ko reszt ki wiel kiej ar - mii Na po le ona zdo ła ją się ura to wać. Na po le on sa necz ka mi, in co gni to, w to wa rzy stwie dwóch ofi ce rów, z któ rych je den jest Po la kiem, ucie ka do Pa ry ża, aby tam zor ga ni zo wać no wą ar mię. Już się za - czy na ją bun to wać prze ciw ko nie mu je go mar szał ko wie. Dnia 31 grud nia Pru sa cy pod do wódz twem księ cia Yor ku, któ rzy sta no wili do tych czas część ar mii na po le - oń skiej, prze cho dzą na stro nę ro syj ską10. Rok 1813 – dzień 30 stycz nia: taj ny układ au stro -ro - syj ski, w któ rym Au stria obie cu je swo ją po moc Ro sji i An glii. Pru sy wy po wia da ją woj nę. Na po le on wra ca z Fran cji z no wy mi woj ska mi i od - no si wspa nia łe zwy cię stwo pod Lützen, po któ rym następu je krót ki ro zejm i spo tka nie z Met ter ni chem. „Vous êtes per du, Si re” [Je steś zgu bio ny, Si re] – mó wi mu Met ter nich. Od 16 do 19 paź dzier ni ka od by wa się bi twa pod Lip - skiem, za koń czo na wiel ką prze gra ną wojsk na po le oń - skich. We dług zdra dziec kiej wska zów ki Ber na dot te’a sprzy mie rze ni po sta no wili te raz ude rzać za wsze na mar - szał ków Na po le ona, wy strze ga jąc się ude rze nia na od - dzia ły, któ ry mi do wo dzi bez po śred nio sam ce sarz. Rok 1814 – Na po le on jest we Fran cji. W dniu 25 stycz nia że gna Ma rię Lu dwi kę i sy na, któ rych już wię cej w ży ciu nie zo ba czy. ¹⁰ Cho dzi o generała Yorc ka, do wód cę po moc ni cze go kor pu su pru skie go, któ ry 30 grud nia 1812 za warł z Ro sja na mi kon wen cję o neu tral no ści. 30 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 31 Na stę pu je bunt mar szał ków prze ciw ko Na po le ono - wi. Je go naj wier niej si, mię dzy in ny mi od waż ny z naj od - waż niej szych – Ney, żą da ją, aby wy co fał się z do wo dze - nia woj ska mi. Na po le on ab dy ku je 7 kwiet nia 1814 ro ku 11. Od da je się w nie wo lę an giel ską. Na po le on a Pol ska Aby od po cząć przez chwil kę od dra ma tu wy ni ka ją ce go z po wyż szych chro no lo gicz nych ze sta wień, opo wiem tu aneg do tę, któ rą za wdzię cza my Sa szy Gu itry’emu: – Ci An gli cy, cóż to za ku pa idio tów! My, Fran cu zi, da je my na zwę swo im uli com i mo stom od zwy cięstw: Ave nue Wa gram, Pont d’Ie na, a oni od klęsk: Wa ter loo Brid ge, Tra fal gar Squ are. Woj na An glii z Hi tle rem przy po mi na bar dzo woj nę An glii z Na po le onem. Róż ni ca po le ga na tym, że woj - na z Hi tle rem trwa ła nie ca łych lat sześć, a woj na re wo - lu cji fran cu skiej i jej spad ko bier cy, Na po le ona – o wie le dłu żej. Ale Hi tler tak sa mo z po cząt ku od no sił im po nu - ją ce zwy cię stwa nad Pol ską, Da nią, Nor we gią i Fran cją, i tak sa mo An gli cy w woj nie z Fran cją, jak i w woj nie z Hi tle rem, nie pcha li się pierw si na plac bo ju. Prze ciw ko Na po le ono wi wy su wa li Niem ców, Hisz pa nów i tak sa mo – ja ko na czyn nik osta tecz ny i roz strzy ga ją cy – li czyli na Ro sję. Głów na róż ni ca po le ga na tym, że za cza sów na po le oń skich nie by ło jesz cze Ame ry ki w po ję ciu ta kiej si ły, ja ką ona re pre zen to wa ła w wie ku XX, i na wet prze - ¹¹ Na po le on ab dy ko wał 6 kwiet nia 1814. 31 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 32 ciw nie, wte dy kie dy An glia zma ga ła się z Na po le onem, Sta ny Zjed no czo ne wy po wie dzia ły jej woj nę. Ale wte dy mia ło to zna cze nie dru go rzęd ne. Na to miast po rów na nie Na po le ona do Hi tle ra jest ubli ża ją ce, je śli cho dzi o sto su nek do zwy cię żo nych naro - dów. Woj ska fran cu skie, acz kol wiek nie re pre zen to wa ły już ha seł Wiel kiej Re wo lu cji ani na iw nie sen ty men tal - nych po jęć de mo kra tycz nych Ja na Ja ku ba Ro us se au, niosły jed nak zwy cię ża nym przez sie bie lu dom bar dziej wol no ścio we for my ży cia. Po za tym Hi tler ze swy mi kre - ma to ria mi, obo za mi kon cen tra cyj ny mi i znę ca niem się czło wie ka nad czło wie kiem był nie tyl ko okrut ny i nie - na wist ny, ale był tak że obrzy dli wy, wstręt ny, plu ga wy. Na po le on pod niósł do nie by wa łej po tę gi kult sztan da ru, po świę ce nie na po lu wal ki, od wa gi, ge niu szu ludz kie go. Na po le on był pięk ny! Po la cy ko cha li Na po le ona, tak jak ko bie ta ko cha męż czy znę, któ ry jej im po nu je. Po la cy ko cha ją do tych - czas Na po le ona, cze go świa dec twem są pra ce na szych histo ry ków, go to wych fał szo wać fak ty hi sto rycz ne, aby sto su nek ce sa rza do spra wy pol skiej wy padł jak naj ko - rzyst niej. Obu rza łem się ja ko dziec ko na Że rom skie go, że sto - su nek Le gio nów do pod bi ja nych przez Na po le ona spo - łe czeństw przed sta wił nie tak, jak by się ser cu chcia ło. Że rom ski był po etą roz ter ki i dla te go się zdo był na pod - kre śle nie pew nych prawd hi sto rycz nych, któ re każ de mu z nas mu szą się nie po do bać. Dą brow ski sku pił Le gio ny do ko ła Fran cu zów, bo wie rzył, że re wo lu cja fran cu ska przy no si wol ność na ro - dom. Ale oto już w wie ku XVIII, w ro ku 1797, ge ne rał Bo - 32 byl_bal_druk 10/17/2012 4:23 PM Page 33 na par te za wie ra dwa ukła dy po ko jo we z Au strią: w Le - oben i Cam po For mio, któ re kła dą kres na dzie jom le gio - ni stów, któ rzy ma rzy li o przej ściu przez Wę gry i wzbu - dze niu po wsta nia w Ga li cji. Wła śnie przed pod pi sa niem ukła du w Cam po For mio ge ne rał fran cu ski czy nił prze - gląd Le gio nów i ad iu tant Dą brow skie go, Tre mo, tak był w te go fran cu skie go ge ne ra ła za pa trzo ny, że wraz z ko - niem wpadł do ka na łu. Le gio ny wte dy skła da ją się w du żej czę ści z de zer te - rów spod za bo ru au striac kie go. In ni le gio ni ści tak że ma - ją od cię tą dro gę po wro tu do oj czy zny, zo sta ją więc za gra ni cą na służ bie na wet nie fran cu skiej, ale od Fran - cu zów za leż nych państw wło skich. I z ko kar da mi wło - ski mi, ja ko ozna ką przy na leż no ści pań stwo wej, bio rą udział w tłu mie niu po wsta nia ne apo li tań skie go. A prze - cież Ne apo li tań czy cy gło szą ha sło nie pod le gło ści swe go kra ju, czyli ha sło, któ re zro dzi ło Le gio ny. Pa mię tam, jak mi ni ster Beck po pie rał Mus so li nie go w je go po li ty ce za bor czej w sto sun ku do Abi sy nii. Na pi - sa łem wte dy ar ty kuł pod ty tu łem: Cień Ta de usza Ko - ściusz ki nad Ge ne wą [„Słowo” z 28 maja 1937]. Jesz cze bar dziej draż li wy przy kład to San Do min go. Po trak ta cie w Amiens, w mar cu 1802 ro ku, a więc w chwi lo wej prze rwie dzia łań Na po le ona, nie ma co ro - bić z Po la ka mi, któ rzy już dość licz nie re pre zen to wa ni są w ar mii fran cu skiej. Wy sy ła się ich więc na po skro mie - nie po wsta nia na San Do min go. Po wsta nie to bar dzo przy po mi na na sze po wsta nie ko ściusz kow skie, a wódz po wstań ców bar dzo przy po mi na sa me go Ta de usza Ko - ściusz kę. Jed nak wła śnie Po la cy na roz kaz ubó stwia ne - go Na po le ona wal czą z ty mi po wstań ca mi. Koń czy się to 33 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 34 wszyst ko ka pi tu la cją Po la ków przed An gli ka mi w li sto - pa dzie 1803 ro ku. Wśród na szych hi sto ry ków naj więk szym chy ba napo le oni dą jest Ma rian Ku kiel, by ły mi ni ster obro ny naro do wej z cza sów dru giej woj ny świa to wej. Jest to człowiek za cny, szla chet ny, ry cer ski i tak bar dzo pol ski, arcypol ski, z ta kim swo istym po czu ciem ho no ru na - rodowe go pol skie go, któ ry po le ga na tym, aby za wsze zwal czać kró lów wła snych i być prze czu lo nym na obo - wią zek wier no ści wo bec so jusz ni ków ob cych. I ten na - wet napole oni da, pi sząc o cza sach po wsta nia Księ stwa Warszaw skie go z ła ski Na po le ona, o la tach 1806 – w któ - rym to ro ku Na po le on prze jeż dża przez War sza wę i woju je na bło tach pol skich – i o 1807, kie dy Na po le on za wiera układ w Tyl ży z Alek san drem I, wy ra ża się, jak na stę puje: „Tu taj wła śnie, w tym an ta go ni zmie wie ko wym mię - dzy prze wrot nym Al bio nem a Fran cją był punkt cięż ko - ści ukła dów, prze tar gów, za mie rzeń Na po le ona. Spra wa pol ska by ła czymś wtór nym, póź niej szym, przy pad ko - wym na po ły…” W tym cza sie w War sza wie wy ra sta po nad mia rę i nie spo dzie wa nie po stać księ cia Jó ze fa. Ten pa ni czyk szar manc ki, por tre to wa ny przez Niem ce wi cza w sta ni - sła wow skiej jesz cze epo ce, ten dziel ny żoł nierz kam panii 1792 ro ku, ale póź niej la luś, dan dys, ba wi da mek, uwo - dzi ciel mło dych pa nie nek prze ista cza się w wiel kie go patrio tę i omal że w mę ża sta nu, czło wie ka przo du ją ce go na ro do wi. Dnia 19 lip ca 1807 ro ku Na po le on dyk tu je no wą kon sty tu cję Księ stwa War szaw skie go, zbli żo ną do ów - 34 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 35 czes ne go ustro ju Fran cji 12. Wspo mnia ny w Kon sty tu cji 3 ma ja Fry de ryk Au gust Sa ski, któ re go Na po le on z elek - to ra sa skie go zro bił był już kró lem sa skim, zo sta je te raz księ ciem war szaw skim. Wy pły wa pro jekt od bu do wa nia Pol ski pod ber łem Alek san dra I. Ale pro jekt ten zo sta je przez sa mych Ro sjan od rzu co ny ja ko „plan mor der czy prze ciw ko Pru som”. Część wojsk pol skich, i to naj bar dziej wy bo ro wa, zo - sta ła od ję ta Księ stwu War szaw skie mu i wkrót ce zna la zła się na te re nach Hisz pa nii. Dla nas kam pa nia w Hisz pa nii opro mie nio na jest bo ha ter ską szar żą pod Sa mo sier rą. Istot nie, Na po le on ce - ni bar dzo wy so ko za le ty kon ni cy pol skiej, cią gle się od nas do ma ga daw ne go szla chec kie go po spo li te go ru - sze nia. Po Sa mo sie rze kom ple men tu je bar dzo wy bo ro - wy pułk szwo le że rów. Nie pod le gło ściow cy hisz pań scy wal czą cy o wol ność swe go kra ju, o zrzu ce nie na rzu co ne go im kró la wy dali do Po la ków ode zwę na stę pu ją cą: „Po la cy! Po rzuć cie bar wy wa sze – kar ma zyn z bia - łym, bar wy ho no ru i nie win no ści. Wy, sa mi wol no ści po - zba wie ni, na cho dzi cie ob cy kraj, ka to lic ki jak wasz, że by go wol no ści po zba wić…” Roz po czy na się no wa woj na z Au stria ka mi. Księ stwo War szaw skie obej mu je wy łącz nie by ły za bór pru ski, bez ob wo du bia ło stoc kie go, któ ry Na po le on da ro wał Alek - san dro wi. W kwiet niu 1809 ro ku ar cy ksią żę Fer dy nand d’Es te prze kra cza gra ni ce Księ stwa i wy da je do Po la ków ode zwę na stę pu ją cą: ¹² Kon sty tu cja Księ stwa War szaw skie go zo sta ła nada na 22 lip ca 1807. 35 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 36 „czyliż je ste ście uczest ni ka mi szczę ścia, któ re wam ce sarz Fran cu zów przy obie cał? Wy la na krew bra ci wa - szych pod mu ra mi Ma dry tu je st że dla do bra wa sze go wy la na?… Ce sarz Na po le on uży wa wojsk wa szych dla sie bie, a nie dla was. Wa sze ma jąt ki i wa sze woj ska sta ją się ofia rą nie do syć że dla ob ce go do bra, lecz dla do bra wa sze mu zu peł nie prze ciw ne go, bo w tym mo men cie, lu - bo je go alian ci, zo sta li ście ato li więk szo ści na szej ar mii bez bron ni wy sta wie ni, w tym ra zie, gdy wy bór wojsk wa - szych swą krwią za le wa zie mie Ka sty lii i Ara go nii”. Dnia 18 kwiet nia 1809 ro ku bi twa pod Ra szy ne m13, w któ rej ksią żę Jó zef męż nie sta wia czo ło Au stria kom na cze le swej ar mij ki. Po tem wy co fu je się do War sza wy, któ rą od da je co praw da Au stria kom, lecz roz po czy - na trium fal ny po chód w głąb Ga li cji i tam w sze re gu bi - tew od no si zwy cię stwo nad au striac kim za bor cą. Zda - wa ło by się, że Ga li cja zdo by ta te raz wy sił kiem je dy nie pol skie go żoł nie rza po win na być do Księ stwa War szaw - skie go przy łą czo na. Lecz Na po le on prze są dził ina czej. Ob wód tar no pol - ski od da ny zo stał Alek san dro wi, Sta ra Ga li cja po zo sta - wio na Au stria kom, o wie le bar dziej po szko do wa nym tery to rial nie w in nych stro nach. Tyl ko No wa Ga li cja odcho dzi do Księ stwa War szaw skie go. Na po le oni da Ku kiel tłu ma czy i bro ni tu taj Na po le - ona za wzię cie. Wszyst ko to by ły do wo dy ko niecz no ści ra cji sta nu. Sa mi je ste śmy win ni, że Na po le on za brał część na sze go woj ska do Hisz pa nii, bo nasz kraj był ubo - gi. Wresz cie Na po le on nam ni gdy nic nie obie cy wał. To ¹³ Bi twę pod Ra szy nem sto czo no 19 kwiet nia 1809. 36 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 37 my śmy każ de je go przy chyl ne dla nas sło wo wy ol brzy - mia li do zna cze nia zo bo wią za nia mię dzy na ro do we go. Nie opusz cza nie Na po le ona by ło dla nas kwe stią ho no ru na ro do we go. Czy ta jąc dzie ło tak mi oso bi ście sym pa tycz ne go mi - ni stra Ma ria na Ku kie la Dzie je orę ża pol skie go 14, ro zu - miem bar dzo du żo z na stro ju au to ra w sto sun ku do Fran cu zów i An gli ków pod czas dru giej woj ny świa to wej. Po ogło sze niu ka pi tu la cji przez mar szał ka Péta ina pol - skie dy wi zje Si kor skie go we Fran cji bi ją się na dal z Niem - ca mi i Si kor ski na Ra dzie Na ro do wej w Lon dy nie (patrz mo je Zie lo ne oczy) tłu ma czy, że by ło to obo wiąz kiem nasze go ho no ru na ro do we go, że gdy by śmy tak nie po - stę po wa li, nikt na nas pa trzeć by nie chciał ja ko na nie - ho no ro wych. Ku kiel tak że wy ba czał An gli kom po stę po - wa nie w sto sun ku do nas, acz kol wiek był zwo len ni kiem fron tu i prze ciw ko Niem com, i prze ciw ko Ro sji. Za raz po zwy cię skiej kam pa nii Po nia tow skie go prze ciw ko Au strii ce sarz Na po le on, jak już wspo mnia - łem, w orę dziu do Kor pu su Le gi sla cyj ne go w dniu 13 grud nia 1809 ro ku oświad cza, że ni gdy nie my ślał o od - bu do wa niu Pol ski. Ta sa ma myśl wy po wie dzia na jest w ukła dzie ro syj - sko -fran cu skim pod pi sa nym przez Ca ula in co ur ta w Pe - ters bur gu w dniu 4 stycz nia 1810 ro ku15. Istot nie, Na po le on ma tę wyż szość nad sto sun kiem do nas An gli ków pod czas dru giej woj ny świa to wej, że co ¹⁴ Właśc. M. Kukiel, Dzie je orę ża pol skie go w epo ce na po le oń skiej, Po - znań 1912 (ost. wyd. War sza wa 2007). ¹⁵ Układ ten nie zo stał ra ty fi ko wa ny przez Na po le ona. 37 byl_bal_druk 10/16/2012 11:37 AM Page 38 praw da łu dził nas pa to sem swo ich fra ze sów, lecz nie łudził ukła da mi z na mi pod pi sa ny mi; An gli cy ła mali ukła dy. W tym że 1810 ro ku zjeż dża do War sza wy z Pe ters - bur ga ksią żę Adam Czar to ry ski 16. Ma dłu gą roz mo wę ze swo im bli skim ku zy nem księ ciem Jó ze fem Po nia tow - skim. Czar to ry ski przy wo zi pro po zy cje od Alek san dra I, któ ry go tów jest od bu do wać Pol skę ze wszyst kich trzech za bo rów. Ksią żę Jó zef od rzu ca tę pro po zy cję z miej sca, po wo łu jąc się na to, że je go ho nor i ho nor na ro du ka że mu stać wier nie przy Na po le onie. Nie wiem, czy od rzu ce nie by ło ro zum ne czy nie ro - zum ne, wiem tyl ko, że mo ty wa cja nie wy trzy mu je kry - ty ki. Ho nor mi ni stra po wi nien po le gać na słu że niu swe - mu na ro do wi, a nie wła dzy ob cej. Roz po czy na się woj na z Ro sją. Na po le on na zy wa ją od cza su do cza su „woj ną o Pol skę”. Żą da od Księ stwa War szaw skie go i pro win cji li tew skich wiel kich po świę - ceń. Ale już po po by cie w Wil nie śle list do Alek san dra I, w któ rym go za pew nia, że nie ma za mia ru od bu do wy - wać Pol ski. Po tra gicz nej kam pa nii Na po le ona w Ro sji, w ostat - nim eta pie je go wo jen, 19 paź dzier ni ka 1813 ro ku w bitwie pod Lip skiem gi nie ksią żę Jó zef Po nia tow ski. Ostat nie sły sza ne od nie go sło wa by ły: „Il faut mo urir en bra ve” [Trze ba umrzeć od waż nie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: