Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00875 011061 7491794 na godz. na dobę w sumie
Calder. Narodziny odwagi - książka R
Calder. Narodziny odwagi - książka
Autor: Liczba stron: 376
Wydawca: Septem Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-283-2027-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Nie bój się walczyć o marzenia!

Kiedy dziesięcioletni Calderpo raz pierwszy zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać nowy sens życiu.
Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światło miłości potrafi rozświetlić największe mroki...
Znajdź podobne książki

Recenzje na blogach:

korcimnieczytanie.blogspot.com Korci mnie czytanie...: Mia Sheridan "Calder. Narodziny odwagi"

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: Becoming Calder: A Sign of Love Novel #1 Tłumaczenie: Petra Carpenter ISBN: 978-83-283-2027-7 Copyright © 2014 by Mia Sheridan. All Rights Reserved. Permission by the author must be granted before any part of this book can be used for advertising purposes. This includes the right to reproduce, distribute, or transmit in any form or by any means. Polish edition copyright © 2016 by Helion SA. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://septem.pl/user/opinie/calder Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: septem@septem.pl WWW: http://septem.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Rozdzia(cid:241) 1. Rozdzia(cid:241) 1. Calder, lat dziesi(cid:218)(cid:202) Pojawi(cid:239)a si(cid:218) u nas we wtorek. Pami(cid:218)tam to, bo podlewali(cid:258)my fasol(cid:218), a fasol(cid:218) podlewa(cid:239)o si(cid:218) tylko w drugi dzie(cid:241) tygodnia. Bia(cid:239)ego d(cid:285)ipa us(cid:239)ysza(cid:239)em, zanim go jeszcze zobaczy(cid:239)em, a gdy unios(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218), w(cid:239)a(cid:258)nie wyje(cid:285)d(cid:285)a(cid:239) zza zakr(cid:218)tu i, wznosz(cid:200)c za sob(cid:200) tuman py(cid:239)u, ob- ra(cid:239) kierunek na pole, na którym pracowali(cid:258)my. Wyt(cid:218)(cid:285)y(cid:239)em wzrok i zobaczy(cid:239)em, (cid:285)e za kierownic(cid:200) siedzi Hector Bias, a obok niego, na miejscu pasa(cid:285)era, jest kto(cid:258) z w(cid:239)osami w s(cid:239)omkowym kolorze. Przy- (cid:239)o(cid:285)y(cid:239)em d(cid:239)o(cid:241) do czo(cid:239)a jak daszek i mru(cid:285)(cid:200)c oczy od jaskrawego, pu- stynnego s(cid:239)o(cid:241)ca, stara(cid:239)em si(cid:218) lepiej dojrze(cid:202) wn(cid:218)trze auta, ale od- blaski (cid:258)wiat(cid:239)a na szybie skutecznie mi to uniemo(cid:285)liwia(cid:239)y; d(cid:285)ip by(cid:239) zreszt(cid:200) jeszcze za daleko. — Hector wróci(cid:239)! — wykrzykn(cid:200)(cid:239)em. — Ciszej, Calder — upomnia(cid:239)a mnie mama. — Hector b(cid:218)dzie zadowolony, widz(cid:200)c, jak ci(cid:218)(cid:285)ko pracujesz. — Zauwa(cid:285)y(cid:239)em jednak, (cid:285)e zanim wróci(cid:239)a do pracy, u(cid:258)miechn(cid:218)(cid:239)a si(cid:218) na widok zbli(cid:285)aj(cid:200)cego si(cid:218) auta. Przewróci(cid:239)em oczami i za plecami pokaza(cid:239)em jej j(cid:218)zyk, ale pos(cid:239)usznie nachyli(cid:239)em si(cid:218) obok niej i wróci(cid:239)em do serwowania fasolom nale(cid:285)nych im kilku centymetrów wody, aby wyros(cid:239)y wysokie, bujne, silne i zdo(cid:239)a(cid:239)y wy(cid:285)ywi(cid:202) ca(cid:239)(cid:200) nasz(cid:200) stodwudziestk(cid:218). Pó(cid:283)niej ju(cid:285) jej nie widzia(cid:239)em. Zamieszka(cid:239)a z Hectorem w g(cid:239)ów- nej siedzibie. By(cid:239)a jego b(cid:239)ogos(cid:239)awion(cid:200) — wybrank(cid:200), która b(cid:218)dzie sta(cid:202) u jego boku, kiedy my, jego ludzie, zostaniemy powitani przez bogów na Polach Elizejskich, w najcudowniejszym raju w niebiosach. 19 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi Wszyscy jednak chcieli(cid:258)my j(cid:200) zobaczy(cid:202). Ka(cid:285)dy by(cid:239) ciekaw, kim jest kobieta, która — jak mówi(cid:239)a przepowiednia — wraz z Hectorem poprowadzi nas w za(cid:258)wiaty, gdy przyjd(cid:200) wielkie powodzie i nast(cid:200)pi koniec (cid:258)wiata. Domy(cid:258)la(cid:239)em si(cid:218), (cid:285)e by(cid:239)a czym(cid:258) w rodzaju naszego biletu wst(cid:218)pu. Wie(cid:258)ci o tym, (cid:285)e Hector znalaz(cid:239) j(cid:200) w trakcie jednej ze swoich pielgrzymek, dotar(cid:239)y do nas za spraw(cid:200) Matki Miriam, jego pierwszej konkubiny. Ale sam Hector przebywa(cid:239) z dala od nas przez d(cid:239)ugi czas, prawie dwa lata, i zagl(cid:200)da(cid:239) tu tylko jakie(cid:258) dwa razy w miesi(cid:200)cu, (cid:285)eby nadzorowa(cid:202) edukacj(cid:218) swej wybranki i zadba(cid:202) o to, by by(cid:239)a gotowa na przej(cid:218)cie swoich obowi(cid:200)zków w ramach naszej rodziny. Mia(cid:239)a do odegrania naprawd(cid:218) wa(cid:285)n(cid:200) rol(cid:218). Nic dziwnego, (cid:285)e dzie(cid:241), w którym — jak nam powiedziano — mieli(cid:258)my wreszcie zosta(cid:202) sobie przedstawieni, by(cid:239) czym(cid:258) szczególnym. Szybko przebrali(cid:258)my si(cid:218) z naszych brudnych, roboczych, lnianych ubra(cid:241) — m(cid:218)(cid:285)czy(cid:283)ni i ch(cid:239)opcy nosili spodnie przepasane sznurkiem, a dziewcz(cid:218)ta i kobiety d(cid:239)ugie sukienki — w lu(cid:283)ne koszule. Oczywi- (cid:258)cie latem w Arizonie by(cid:239)o tak upalnie, (cid:285)e zwykle chodzi(cid:239)em bez koszuli i zawi(cid:200)zywa(cid:239)em na szyi pierwszy lepszy kawa(cid:239)ek tkaniny, jaki wpad(cid:239) mi w r(cid:218)ce, (cid:285)eby podczas pracy móc ociera(cid:202) pot z czo(cid:239)a. R(cid:218)cznie robione tkaniny gryz(cid:239)y, ale i tak wola(cid:239)em to od s(cid:239)onego potu, który (cid:258)cieka(cid:239) mi do oczu. Kilku innych ch(cid:239)opców zacz(cid:218)(cid:239)o robi(cid:202) tak samo jak ja i zachowywa(cid:202) si(cid:218), jakby to oni wpadli na ten po- mys(cid:239), co w sumie mi nie przeszkadza(cid:239)o. W ko(cid:241)cu nie by(cid:239) to prze- cie(cid:285) jaki(cid:258) wiekopomny wynalazek. Po za(cid:239)o(cid:285)eniu czystych spodni i koszuli wybieg(cid:239)em przez drzwi naszej ma(cid:239)ej, drewnianej, dwuizbowej chatki, s(cid:239)ysz(cid:200)c za sob(cid:200) g(cid:239)os mamy: — Tylko b(cid:200)d(cid:283) na czas, Calder! — B(cid:218)d(cid:218)! — odkrzykn(cid:200)(cid:239)em, a potem, pokas(cid:239)uj(cid:200)c, pobieg(cid:239)em slalomem mi(cid:218)dzy innymi chatkami. Wiedzia(cid:239)em, (cid:285)e mój g(cid:239)os mia(cid:239) chropawe, piskliwe brzmienie, a krzyczenie czasami powodowa(cid:239)o ból krtani. Mama opowiada(cid:239)a, (cid:285)e kiedy mia(cid:239)em trzy lata, p(cid:239)aka(cid:239)em i p(cid:239)aka(cid:239)em przez d(cid:239)ugi czas, a to doprowadzi(cid:239)o do jakiego(cid:258) urazu 20 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. gard(cid:239)a czy co(cid:258) takiego. Powiedzia(cid:239)a, (cid:285)e nie pami(cid:218)ta, co wywo(cid:239)a(cid:239)o ten maraton p(cid:239)aczu, ale pewnego dnia sta(cid:239)o si(cid:218) tak, jakbym postanowi(cid:239), (cid:285)e ju(cid:285) nigdy wi(cid:218)cej nie b(cid:218)d(cid:218) smutny — i rzeczywi(cid:258)cie tak by(cid:239)o. Mama twierdzi, (cid:285)e smutek nie le(cid:285)y w mojej naturze. Pewnie to prawda, bo nie pami(cid:218)tam, (cid:285)ebym kiedykolwiek si(cid:218) martwi(cid:239). Zapuka(cid:239)em do tylnych drzwi chatki Xandra i otworzy(cid:239)a mi jego szesnastoletnia siostra, Sasha. Jej d(cid:239)ugie, br(cid:200)zowe w(cid:239)osy sp(cid:239)ywa(cid:239)y mi(cid:218)kk(cid:200) fal(cid:200) na plecy. Omiot(cid:239)em j(cid:200) spojrzeniem, a potem zadar(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218), (cid:285)eby spojrze(cid:202) jej w oczy. — Cze(cid:258)(cid:202), Sash — powiedzia(cid:239)em, unosz(cid:200)c brwi i próbuj(cid:200)c wyprostowa(cid:202) si(cid:218) najbardziej, jak umia(cid:239)em, (cid:285)eby dorówna(cid:202) jej wzrostem. Sasha przewróci(cid:239)a oczami i zerkn(cid:218)(cid:239)a przez rami(cid:218). — Xander! — zawo(cid:239)a(cid:239)a. — Przyszed(cid:239) twój ma(cid:239)y przyjaciel. — Ma(cid:239)y? — zaperzy(cid:239)em si(cid:218) ura(cid:285)ony. — Wiedz, (cid:285)e w tym roku uros(cid:239)em siedem centymetrów. Tata oznaczy(cid:239) to na (cid:258)cianie. Sasha zagryz(cid:239)a warg(cid:218) i wygl(cid:200)da(cid:239)a tak, jakby próbowa(cid:239)a si(cid:218) nie roze(cid:258)mia(cid:202). Wtedy pojawi(cid:239) si(cid:218) Xander, jak b(cid:239)yskawica (cid:258)mign(cid:200)(cid:239) obok niej i w przelocie chwyci(cid:239) mnie za rami(cid:218), zmuszaj(cid:200)c, bym pobieg(cid:239) za nim. — Co si(cid:218) dzieje?! — wysapa(cid:239)em, gdy biegli(cid:258)my gruntowymi drogami, o w(cid:239)os mijaj(cid:200)c star(cid:200) Matk(cid:218) Will(cid:218) z jej zio(cid:239)ami, które usy- pane w poka(cid:283)ny kopczyk ci(cid:200)gn(cid:218)(cid:239)a za sob(cid:200) na wózku. Krzykn(cid:218)(cid:239)a co(cid:258) w nasz(cid:200) stron(cid:218), ale jak zwykle trudno by(cid:239)o j(cid:200) zro- zumie(cid:202); pewnie dlatego, (cid:285)e brakowa(cid:239)o jej strasznie wielu z(cid:218)bów. Domy(cid:258)la(cid:239)em si(cid:218), (cid:285)e na to chyba nie ma zio(cid:239)owego lekarstwa. Xander wreszcie si(cid:218) zatrzyma(cid:239), a gdy go dopad(cid:239)em, (cid:239)upn(cid:200)(cid:239)em go w rami(cid:218). Roze(cid:258)mia(cid:239) si(cid:218), unikaj(cid:200)c kolejnego ciosu. — Ej(cid:285)e, zaraz b(cid:218)dziesz chcia(cid:239) by(cid:202) dla mnie milszy! Rozejrza(cid:239) si(cid:218), potem konspiracyjnie pochyli(cid:239) i szepn(cid:200)(cid:239): — Zobacz, co podw(cid:218)dzi(cid:239)em. — Otworzy(cid:239) d(cid:239)o(cid:241), na której le(cid:285)a(cid:239)y cztery idealne kostki cukru. — Le(cid:258)niczówka? — spyta(cid:239)em, tak(cid:285)e si(cid:218) rozgl(cid:200)daj(cid:200)c, a potem wyci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239)em d(cid:239)o(cid:241), gdy Xander uj(cid:200)(cid:239) dwie kostki, by mi je poda(cid:202). 21 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi Porwa(cid:239)em je, wpakowa(cid:239)em sobie do ust i rozgniot(cid:239)em z(cid:218)bami, za- mykaj(cid:200)c oczy i mrucz(cid:200)c z zadowoleniem, gdy s(cid:239)odycz wype(cid:239)ni(cid:239)a mi usta i rozla(cid:239)a si(cid:218) po j(cid:218)zyku. Xander poci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239) mnie, (cid:285)ebym zszed(cid:239) ze (cid:258)cie(cid:285)ki, zatrzyma(cid:239) si(cid:218), odwróci(cid:239) i zmierzy(cid:239) mnie wzrokiem. Odpowiedzia(cid:239)em niemym py- taniem w oczach, bo nie chcia(cid:239)em gada(cid:202), maj(cid:200)c usta pe(cid:239)ne cukru. — Co?! — wymamrota(cid:239)em wreszcie, wzruszaj(cid:200)c ramionami. — Rany, Calder. Co z tob(cid:200)? Rozumiesz w ogóle, co to znaczy delektowa(cid:202) si(cid:218)? Kto wie, kiedy b(cid:218)dziesz mia(cid:239) nast(cid:218)pn(cid:200) okazj(cid:218), (cid:285)eby skosztowa(cid:202) cukru, a ty poch(cid:239)aniasz obie kostki naraz, szast-prast i nie ma. Frajer. — A potem sprzeda(cid:239) mi tak(cid:200) sójk(cid:218), (cid:285)e zatoczy(cid:239)em si(cid:218) do ty(cid:239)u, próbuj(cid:200)c si(cid:218) nie roze(cid:258)mia(cid:202), by nie wyplu(cid:202) cennego cukru. Xander uj(cid:200)(cid:239) jedn(cid:200) kostk(cid:218) kciukiem i palcem wskazuj(cid:200)cym i deli- katnie j(cid:200) poliza(cid:239), a potem odsun(cid:200)(cid:239) od ust, (cid:285)eby móc mówi(cid:202). — Widzisz, Calder, je(cid:258)li masz co(cid:258) naprawd(cid:218) dobrego, musisz si(cid:218) stara(cid:202), (cid:285)eby star- czy(cid:239)o na d(cid:239)uuugo — poinstruowa(cid:239) mnie, przeci(cid:200)gaj(cid:200)c ostatnie s(cid:239)owo. Zanim jednak zd(cid:200)(cid:285)y(cid:239) znów unie(cid:258)(cid:202) kostk(cid:218) do ust, dwa dzikie psy, które panoszy(cid:239)y si(cid:218) po naszej ziemi, przebieg(cid:239)y za jego plecami tak blisko, (cid:285)e zmusi(cid:239)y go do zej(cid:258)cia im z drogi, wtedy za(cid:258) Xander potkn(cid:200)(cid:239) si(cid:218) i upu(cid:258)ci(cid:239) cukier na ziemi(cid:218). Ganiaj(cid:200)ce si(cid:218) psy przebieg(cid:239)y po obu kost- kach, wdeptuj(cid:200)c je w piach, a potem umkn(cid:218)(cid:239)y, szczekaj(cid:200)c. Przez chwil(cid:218) po prostu wpatrywa(cid:239)em si(cid:218) w cukier u naszych stóp, pokruszony i zmieszany z ziemi(cid:200), a potem przenios(cid:239)em wzrok na zaskoczon(cid:200) twarz Xandra i jego szeroko otwart(cid:200) buzi(cid:218). Roze(cid:258)mia(cid:239)em si(cid:218) tak g(cid:239)o(cid:258)no i gwa(cid:239)townie, (cid:285)e musia(cid:239)em zgi(cid:200)(cid:202) si(cid:218) wpó(cid:239), (cid:285)eby nie upa(cid:258)(cid:202). Gdy znów spojrza(cid:239)em na Xandra, wyraz niedowierzania na jego twarzy ust(cid:200)pi(cid:239) niepewnemu uniesieniu k(cid:200)cika ust, a po chwili on tak(cid:285)e parskn(cid:200)(cid:239) (cid:258)miechem i obaj zawyli(cid:258)my w promieniach jasnego, popo(cid:239)udniowego s(cid:239)o(cid:241)ca. W(cid:239)a(cid:258)nie taki by(cid:239) mój przyjaciel Xander — potrafi(cid:239) si(cid:218) z siebie (cid:258)mia(cid:202), co jak ju(cid:285) zd(cid:200)(cid:285)y(cid:239)em si(cid:218) przekona(cid:202), by(cid:239)o jedn(cid:200) z tych cech, nad któr(cid:200) wi(cid:218)kszo(cid:258)ci doros(cid:239)ych przyda(cid:239)oby si(cid:218) popracowa(cid:202). 22 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. — Chod(cid:283), cukrowa g(cid:218)bo — rzek(cid:239) Xander, kieruj(cid:200)c si(cid:218) w stron(cid:218) g(cid:239)ównej siedziby, zamierzali(cid:258)my bowiem znale(cid:283)(cid:202) sobie w jej pobli(cid:285)u miejsce, sk(cid:200)d b(cid:218)dzie dobry widok na now(cid:200) wybrank(cid:218), któr(cid:200) wszyscy tak bardzo chcieli zobaczy(cid:202). — S(cid:239)ysza(cid:239)em, (cid:285)e ma twarz anio(cid:239)a i cia(cid:239)o bogini — powiedzia(cid:239) Xander z nabo(cid:285)nym szacunkiem. Pokiwa(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200). — Tak mówi przepowiednia. — Za(cid:239)o(cid:285)(cid:218) si(cid:218), (cid:285)e wygl(cid:200)da tak jak jedna z tych kobiet na rozdaniu Nagród Akademii Filmowej — próbowa(cid:239) odgadn(cid:200)(cid:202) Xander, patrz(cid:200)c w niebo, jakby chcia(cid:239) przypomnie(cid:202) sobie magazyn „People”, który podw(cid:218)dzi(cid:239) kilka miesi(cid:218)cy wcze(cid:258)niej; ten sam, który kartkowali(cid:258)my potem razem, ukryci za chatk(cid:200) Xandra; ten, w którym by(cid:239)o mnóstwo zdj(cid:218)(cid:202) umalowanych kobiet ubranych w pow(cid:239)óczyste, kolorowe suk- nie i trzymaj(cid:200)cych z(cid:239)ote statuetki wyobra(cid:285)aj(cid:200)ce jak(cid:200)(cid:258) posta(cid:202). Wzruszy(cid:239)em ramionami. — Nie, Hector nie o(cid:285)eni(cid:239)by si(cid:218) z kim(cid:258) takim — powiedzia(cid:239)em. — S(cid:200) zbyt… — przerwa(cid:239)em na chwil(cid:218), szukaj(cid:200)c w(cid:239)a(cid:258)ciwego okre(cid:258)lenia na to, czego jest w nich za du(cid:285)o jak na nasz(cid:200) rodzin(cid:218) — …kolorowe — zadecydowa(cid:239)em. Cho(cid:202) na pew- no by(cid:239)y bardzo m(cid:200)dre, skoro jaka(cid:258) akademia przyzna(cid:239)a im tak(cid:200) wielk(cid:200) nagrod(cid:218). Xander przewróci(cid:239) oczami. — Jasne, wiem. To znaczy wyobra(cid:283) sobie jedn(cid:200) z nich, z t(cid:200) jej (cid:258)liczn(cid:200) buzi(cid:200), ubran(cid:200) w co(cid:258), co nosi Matka Miriam. Milczeli(cid:258)my obaj przez dobr(cid:200) minut(cid:218). Wyobra(cid:285)a(cid:239)em sobie star(cid:200), zasuszon(cid:200), chmurn(cid:200) Matk(cid:218) Miriam i jej lu(cid:283)n(cid:200), szar(cid:200) sukienk(cid:218). Gdy spojrza(cid:239)em na Xandra, z niet(cid:218)g(cid:200) min(cid:200) wpatrywa(cid:239) si(cid:218) gdzie(cid:258) w przestrze(cid:241), domy(cid:258)li(cid:239)em si(cid:218) wi(cid:218)c, (cid:285)e on tak(cid:285)e sobie j(cid:200) wyobrazi(cid:239) i to porównanie nie wypad(cid:239)o dla Matki Miriam korzystnie. — Tak czy owak — rzek(cid:239), rozpogadzaj(cid:200)c si(cid:218) — za chwil(cid:218) si(cid:218) przekonamy. S(cid:239)o(cid:241)ce pra(cid:285)y(cid:239)o nasze g(cid:239)owy, gdy siedzieli(cid:258)my w kucki na ziemi przed zbudowan(cid:200) z drewnianych bali (cid:258)cian(cid:200) g(cid:239)ównej siedziby, w której mieszka(cid:239)a rada. Pomy(cid:258)leli(cid:258)my sobie, (cid:285)e st(cid:200)d b(cid:218)dziemy mieli najlepszy 23 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi widok, gdy b(cid:218)d(cid:200) wychodzi(cid:202) z budynku w drodze do (cid:165)wi(cid:200)tyni, gdzie mieli(cid:258)my pozna(cid:202) wybrank(cid:218) Hectora. Xander podniós(cid:239) patyk i zacz(cid:200)(cid:239) d(cid:239)uba(cid:202) w ziemi obok naszych obutych w sanda(cid:239)y stóp. Po d(cid:239)u(cid:285)szej chwili podniós(cid:239) wzrok i szep- n(cid:200)(cid:239): — Za(cid:239)o(cid:285)(cid:218) si(cid:218), (cid:285)e uda(cid:239)oby mi si(cid:218) tam w(cid:258)lizgn(cid:200)(cid:202) i podw(cid:218)dzi(cid:202) kilka s(cid:239)odkich irysów. Widzia(cid:239)em przez okno. Stoj(cid:200) ich tam ca(cid:239)e misy, jakby nigdy nic. Obrzuci(cid:239)em Xandra pe(cid:239)nym dezaprobaty spojrzeniem. — Grze- chem by(cid:239)oby okrada(cid:202) rad(cid:218)… i Hectora. To on zapewnia nam byt. Xander utkwi(cid:239) wzrok w ziemi, w miejscu, gdzie wci(cid:200)(cid:285) kre(cid:258)li(cid:239) patykiem jakie(cid:258) wzory. — Po prostu zastanawiam si(cid:218)… dlaczego oni mog(cid:200) je(cid:258)(cid:202) cukier, kiedy tylko zechc(cid:200), a my musimy… po(cid:285)ycza(cid:202) go z le(cid:258)niczówki? Podnios(cid:239)em le(cid:285)(cid:200)cy nieopodal patyk i te(cid:285) zacz(cid:200)(cid:239)em rysowa(cid:202) po piasku. Nie wiedzia(cid:239)em, co mam odpowiedzie(cid:202) na pytanie Xandra, siedzia(cid:239)em wi(cid:218)c cicho. Postanowi(cid:239)em te(cid:285) nie zwraca(cid:202) mu uwagi, (cid:285)e to ju(cid:285) nie jest po(cid:285)yczanie, je(cid:258)li nie ma si(cid:218) zamiaru czego(cid:258) zwróci(cid:202). Xander nale(cid:285)a(cid:239) do grupy pracowników, którzy dbali o bezpiecze(cid:241)- stwo naszej wspólnoty, ale kiedy tylko móg(cid:239), zakrada(cid:239) si(cid:218) do le(cid:258)ni- czówki znajduj(cid:200)cej si(cid:218) przy drodze prowadz(cid:200)cej do parku narodo- wego, kilka kilometrów st(cid:200)d. Znajdowa(cid:239) tam najró(cid:285)niejsze dobra, od kostek cukru po czasopisma; raz uda(cid:239)o mu si(cid:218) podw(cid:218)dzi(cid:202) coca-col(cid:218). Wci(cid:200)(cid:285) my(cid:258)la(cid:239)em i marzy(cid:239)em o kolejnej puszce s(cid:239)odkiego, pienistego napoju, który podawali(cid:258)my sobie z r(cid:200)k do r(cid:200)k skryci za drzewami rosn(cid:200)cymi w pobli(cid:285)u naszych pól uprawnych. Mia(cid:239)em szcz(cid:218)(cid:258)cie, (cid:285)e Xander dzieli(cid:239) si(cid:218) ze mn(cid:200) wszystkim, co znalaz(cid:239). Wiedzia(cid:239)em, (cid:285)e to niew(cid:239)a(cid:258)ciwe. Ale nie uwa(cid:285)a(cid:239)em tego za a(cid:285) taki grzech, by(cid:258)my mu- sieli zosta(cid:202) w tyle, kiedy przyjd(cid:200) bogowie maj(cid:200)cy zaprowadzi(cid:202) ludzi Hectora do Elizjum. Postanowi(cid:239)em pracowa(cid:202) troch(cid:218) ci(cid:218)(cid:285)ej, ni(cid:285) to konieczne, by odkupi(cid:202) drobne kradzie(cid:285)e, których cz(cid:218)sto si(cid:218) z Xan- drem dopuszczali(cid:258)my. 24 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. — Gdy ju(cid:285) zostan(cid:218) wybrany na cz(cid:239)onka rady, zobacz(cid:218) wielk(cid:200) spo(cid:239)eczno(cid:258)(cid:202) i pójd(cid:218) do pracy, b(cid:218)d(cid:218) trzyma(cid:239) ca(cid:239)(cid:200) beczk(cid:218) irysów w swoim biurze — powiedzia(cid:239)em ze (cid:258)miechem. — A wtedy troch(cid:218) ci przynios(cid:218). Xander roze(cid:258)mia(cid:239) si(cid:218). — Niedoczekanie twoje. Je(cid:258)li kto(cid:258) tu jest do(cid:258)(cid:202) sprytny, (cid:285)eby dosta(cid:202) si(cid:218) do rady, to jestem to ja. Parskn(cid:200)(cid:239)em. — Je(cid:258)li to jest twój wielki plan, to lepiej, (cid:285)eby(cid:258)my obaj trafili wkrótce do Elizjum, i mam nadziej(cid:218), (cid:285)e bogowie maj(cid:200) tam irysy. Z rozmarzon(cid:200) min(cid:200) Xander opar(cid:239) si(cid:218) o drewnian(cid:200) (cid:258)cian(cid:218) za na- szymi plecami. — Za(cid:239)o(cid:285)(cid:218) si(cid:218), (cid:285)e Elizjum jest zrobione z irysów. Po krótkim namy(cid:258)le uzna(cid:239)em, (cid:285)e nie brzmi to najlepiej. Na po- cz(cid:200)tku mo(cid:285)e by(cid:239)oby fajnie, ale po jakim(cid:258) czasie pewnie mia(cid:239)by(cid:258) ju(cid:285) do(cid:258)(cid:202) tego czy tamtego zrobionego z irysowej masy… wszystko by si(cid:218) klei(cid:239)o i cz(cid:239)owiek na wieki utkwi(cid:239)by w miejscu zrobionym z irysów, te wszystkie… G(cid:239)os paplaj(cid:200)cego jak katarynka Xandra wreszcie przedar(cid:239) si(cid:218) do mojej (cid:258)wiadomo(cid:258)ci i wróci(cid:239)em do rysowania patykiem po piasku. — …irysowe chmury, irysowe ro(cid:258)liny, irysowe domy, irysowe meble… Nagle dotar(cid:239)o do nas co(cid:258), co zabrzmia(cid:239)o jak cichy, dzieci(cid:218)cy (cid:258)miech — jednocze(cid:258)nie spojrzeli(cid:258)my za siebie i w gór(cid:218). Przez mgnienie oka dostrzegli(cid:258)my czyj(cid:200)(cid:258) wygl(cid:200)daj(cid:200)c(cid:200) przez okno, okolon(cid:200) blond w(cid:239)osami g(cid:239)ow(cid:218), która natychmiast znikn(cid:218)(cid:239)a — zapewne by(cid:239)o to dziecko którego(cid:258) z cz(cid:239)onków rady. Z(cid:239)owi(cid:239)em wzrokiem zdumio- n(cid:200) min(cid:218) Xandra, gdy wtem us(cid:239)yszeli(cid:258)my jaki(cid:258) kobiecy g(cid:239)os wo- (cid:239)aj(cid:200)cy: „Kto tam jest?!”, a po chwili okno nad nami zatrzasn(cid:218)(cid:239)o si(cid:218) z hukiem. Przez chwil(cid:218) patrzyli(cid:258)my na siebie z Xandrem szeroko otwarty- mi ze zdumienia oczami, a potem zerwali(cid:258)my si(cid:218) i pognali(cid:258)my przed siebie. * * * 25 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi Du(cid:285)a, drewniana (cid:165)wi(cid:200)tynia by(cid:239)a ju(cid:285) pe(cid:239)na ludzi — dok(cid:239)adnie tak, jak si(cid:218) tego spodziewali(cid:258)my. Jako pracownicy Xander i ja musieli(cid:258)my zaj(cid:200)(cid:202) miejsca z ty(cid:239)u, z(cid:239)orzecz(cid:200)c na splot okoliczno(cid:258)ci, przez który przy(cid:239)apano nas w pobli(cid:285)u g(cid:239)ównej siedziby. Nici z planowanego zerkni(cid:218)cia z bliska na ksi(cid:218)(cid:285)niczk(cid:218) jeszcze przed przyj(cid:258)ciem do t(cid:239)ocz- nej ponad miar(cid:218) (cid:165)wi(cid:200)tyni. Aby zobaczy(cid:202) podwy(cid:285)szenie z przodu, na którym zasiada(cid:239)a rada i sk(cid:200)d wyg(cid:239)asza(cid:239) kazania Hector, musieli- (cid:258)my mocno wyci(cid:200)ga(cid:202) szyje. W przewa(cid:285)aj(cid:200)cej cz(cid:218)(cid:258)ci poszczególne grupy pracowników trzy- ma(cid:239)y si(cid:218) w (cid:165)wi(cid:200)tyni razem: rolnicy i nosiciele wody, opiekunowie zwierz(cid:200)t oraz stra(cid:285)nicy (którzy troszczyli si(cid:218) o nasze bezpiecze(cid:241)stwo) stali po lewej stronie, za(cid:258) nauczyciele, tkacze, krawcy i budowni- czowie stali po stronie prawej. Wszystkie grupy dba(cid:239)y o to, by nasza czterystuakrowa wspólnota by(cid:239)a najedzona, bezpieczna, ubrana, wykszta(cid:239)cona i mia(cid:239)a dach nad g(cid:239)ow(cid:200). Hector nazwa(cid:239) j(cid:200) Akadi(cid:200), co oznacza „miejsce dostatku”. I by(cid:239)a to prawda, poniewa(cid:285) mieli(cid:258)my wszystko, czego potrzebowali(cid:258)my, mo(cid:285)e z wyj(cid:200)tkiem coca-coli. Jak s(cid:200)dzi(cid:239)em, nie by(cid:239)a to jednak praw- dziwa potrzeba; zreszt(cid:200) i tak nie wolno by(cid:239)o mi o tym mówi(cid:202). Moja mama u(cid:258)miechn(cid:218)(cid:239)a si(cid:218) do mnie, gdy spostrzeg(cid:239)a, (cid:285)e wcho- dz(cid:218) do (cid:165)wi(cid:200)tyni, i pomacha(cid:239)a mi na przywitanie. Skin(cid:200)(cid:239)em g(cid:239)ow(cid:200) na Xandra, który podszed(cid:239) do swojej rodziny — sta(cid:239)a kawa(cid:239)ek dalej na prawo od naszej. Tata ustawi(cid:239) mnie przed sob(cid:200) i obj(cid:200)(cid:239) tak, (cid:285)e je- go d(cid:239)onie by(cid:239)y splecione na wysoko(cid:258)ci mojej klatki piersiowej; w ten sposób zajmowali(cid:258)my najmniej miejsca, jak si(cid:218) tylko da(cid:239)o. Poczu- (cid:239)em zapach myd(cid:239)a bij(cid:200)cy ze skóry ojca i opar(cid:239)em si(cid:218) o niego w po- czuciu bezpiecze(cid:241)stwa. Zerkn(cid:200)(cid:239)em na mam(cid:218), która w takiej samej pozycji jak my sta(cid:239)a wraz z moj(cid:200) siostr(cid:200), May(cid:200). Maya urodzi(cid:239)a si(cid:218) z jakim(cid:258) defektem jednej nogi, wi(cid:218)c cho(cid:202) nale(cid:285)a(cid:239)a do naszej wspólnoty i oczywi(cid:258)cie pomaga(cid:239)a w obowi(cid:200)zkach zwi(cid:200)zanych z nawadnianiem upraw oraz dba(cid:239)a o to, by ludzie zawsze mieli dost(cid:218)p do czystej, pitnej wody, ze wzgl(cid:218)du na wrodzon(cid:200) u(cid:239)omno(cid:258)(cid:202) nie mog(cid:239)a wykony- wa(cid:202) ci(cid:218)(cid:285)szych prac fizycznych. Zamiast tego asystowa(cid:239)a kobietom, 26 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. które szy(cid:239)y ubrania i po(cid:258)ciel, i… no có(cid:285), nie by(cid:239)em pewny, co jeszcze wymaga(cid:239)o szycia. Pewnie gdybym si(cid:218) dobrze rozejrza(cid:239), dostrzeg(cid:239)- bym wiele takich rzeczy, ale nieszczególnie si(cid:218) nad tym zastana- wia(cid:239)em. Maya by(cid:239)a o rok starsza ode mnie, ale o wiele drobniejsza i bardziej dziecinna ze wzgl(cid:218)du na co(cid:258), co nazywa(cid:239)o si(cid:218) zespo(cid:239)em Downa. Rodzice wyja(cid:258)nili mi, (cid:285)e Maya urodzi(cid:239)a si(cid:218) z dodatkowym chromosomem. Gdy na ni(cid:200) spojrza(cid:239)em, rozpromieni(cid:239)a si(cid:218) w u(cid:258)mie- chu, marszcz(cid:200)c nos. Odpar(cid:239)em takim samym u(cid:258)miechem, wzi(cid:200)(cid:239)em j(cid:200) za r(cid:218)k(cid:218) i (cid:258)cisn(cid:200)(cid:239)em trzy razy. Ona za(cid:258) w odpowiedzi tak(cid:285)e (cid:258)ci- sn(cid:218)(cid:239)a moj(cid:200) d(cid:239)o(cid:241) trzy razy i u(cid:258)miechn(cid:218)(cid:239)a si(cid:218) jeszcze szerzej. Kilka miesi(cid:218)cy wcze(cid:258)niej, gdy wychodzi(cid:239)em z domu, krzykn(cid:218)(cid:239)a za mn(cid:200): „Kocham ci(cid:218), Calder!” na oczach wszystkich moich przy- jació(cid:239), którzy mieli z tego niez(cid:239)y ubaw. Wróci(cid:239)em wtedy do niej i wy- t(cid:239)umaczy(cid:239)em, (cid:285)e jestem na to ju(cid:285) troch(cid:218) za doros(cid:239)y, a zreszt(cid:200) ona tak(cid:285)e. Poprosi(cid:239)em, (cid:285)eby tak wi(cid:218)cej nie mówi(cid:239)a. Maya bardzo po- smutnia(cid:239)a i z miejsca poczu(cid:239)em si(cid:218) winny, pó(cid:283)niej powiedzia(cid:239)em jej wi(cid:218)c, (cid:285)e nadal mo(cid:285)emy tak mówi(cid:202), ale w troch(cid:218) bardziej zawo- alowany sposób. Od tamtej pory trzykrotne u(cid:258)ci(cid:258)ni(cid:218)cie d(cid:239)oni ozna- cza(cid:239)o „kocham ci(cid:218)”. To by(cid:239) nasz sekretny sygna(cid:239). Z May(cid:200) by(cid:239)o tak, jakby ten dodatkowy chromosom by(cid:239) przepe(cid:239)- niony mi(cid:239)o(cid:258)ci(cid:200). Tak pe(cid:239)ny, (cid:285)e Maya po prostu nie potrafi(cid:239)a st(cid:239)umi(cid:202) jej w sobie i mi(cid:239)o(cid:258)(cid:202) nieustannie znajdowa(cid:239)a sobie jakie(cid:258) krzykliwe uj(cid:258)cie. Musia(cid:239)a si(cid:218) z niej jako(cid:258) wyrwa(cid:202), w takiej czy innej postaci. Ale jak s(cid:200)dz(cid:218), je(cid:258)li si(cid:218) kogo(cid:258) kocha, to przymyka si(cid:218) oko na wszystkie jego wady, nawet te najg(cid:239)o(cid:258)niejsze. T(cid:239)um ucich(cid:239), gdy drzwi za nami otworzy(cid:239)y si(cid:218) na o(cid:258)cie(cid:285) i Hector Bias zacz(cid:200)(cid:239) z namaszczeniem przemierza(cid:202) (cid:258)rodkow(cid:200) alejk(cid:218), a w (cid:258)lad za nim pod(cid:200)(cid:285)ali cz(cid:239)onkowie rady. Hector by(cid:239) wysokim, pot(cid:218)(cid:285)nie wy- gl(cid:200)daj(cid:200)cym m(cid:218)(cid:285)czyzn(cid:200), który zachowywa(cid:239) si(cid:218), jak na przywódc(cid:218) przy- sta(cid:239)o. Mia(cid:239) d(cid:239)ugie, z(cid:239)ociste w(cid:239)osy, które czasami zwi(cid:200)zywa(cid:239) w kitk(cid:218) z ty(cid:239)u g(cid:239)owy. Jego jasne, krystalicznie b(cid:239)(cid:218)kitne oczy zdawa(cid:239)y si(cid:218) pa- trze(cid:202) przez cz(cid:239)owieka na wskro(cid:258). Te kilka razy, gdy zwraca(cid:239) si(cid:218) bez- po(cid:258)rednio do mnie, musia(cid:239)em si(cid:218) zmusza(cid:202), by nie spu(cid:258)ci(cid:202) wzroku. 27 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi By(cid:239)o w tych oczach co(cid:258), co sprawia(cid:239)o, (cid:285)e cz(cid:239)owiek czu(cid:239) si(cid:218) niegodny — jakby nie zas(cid:239)ugiwa(cid:239) na to, by d(cid:239)ugo patrze(cid:202) na co(cid:258) tak pi(cid:218)knego. Drzwi zamkn(cid:218)(cid:239)y si(cid:218) na g(cid:239)ucho, a ja skrzywi(cid:239)em si(cid:218) z rozczaro- waniem. Czy(cid:285)by(cid:258)my jednak nie mieli dzi(cid:258) pozna(cid:202) jego nowej (cid:285)ony? Patrzy(cid:239)em, jak Hector zajmuje miejsce za kazalnic(cid:200) stoj(cid:200)c(cid:200) z przo- du podium, za(cid:258) cz(cid:239)onkowie rady, wszyscy czterej, siadaj(cid:200) za nim. Hector rozejrza(cid:239) si(cid:218) dooko(cid:239)a z wyrazem twarzy, który sprawi(cid:239), (cid:285)e a(cid:285) napuszy(cid:239)em si(cid:218) z dumy. Poczu(cid:239)em, jak udziela si(cid:218) to tak(cid:285)e stoj(cid:200)ce- mu za mn(cid:200) tacie. Którego(cid:258) dnia b(cid:218)d(cid:218) siedzia(cid:239) na podium za Hecto- rem i zajm(cid:218) miejsce jednego z cz(cid:239)onków rady. Mia(cid:239)em poczucie celu i misji. Jakby w zwolnionym tempie Hector uniós(cid:239) r(cid:218)ce i zagrzmia(cid:239): — Dost(cid:200)pcie widoku b(cid:239)ogos(cid:239)awionej. Mojej wybranki i waszej matki. Eden! Dwóch cz(cid:239)onków rady wsta(cid:239)o, przesz(cid:239)o z powrotem przez d(cid:239)ug(cid:200), (cid:258)rodkow(cid:200) alejk(cid:218), a potem ka(cid:285)dy z nich poci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239) jedno skrzyd(cid:239)o drewnianych wierzei, odst(cid:218)puj(cid:200)c na bok, gdy wej(cid:258)cie stan(cid:218)(cid:239)o otwo- rem. W t(cid:239)umie zapad(cid:239)a cisza jak makiem zasia(cid:239), wszyscy jak jeden m(cid:200)(cid:285) odwrócili g(cid:239)owy, mnie za(cid:258) ogarn(cid:218)(cid:239)o uczucie, którego nie po- trafi(cid:218) wyja(cid:258)ni(cid:202) — jakby mieszanina l(cid:218)ku i rado(cid:258)ci. Wszystko zastyg(cid:239)o w bezruchu. Nagle do wn(cid:218)trza wpad(cid:239) podmuch wiatru nios(cid:200)cy ze sob(cid:200) wiru- j(cid:200)ce suche li(cid:258)cie, które przez chwil(cid:218) ta(cid:241)czy(cid:239)y w przej(cid:258)ciu, a(cid:285) znieru- chomia(cid:239)y na pod(cid:239)odze. W tej samej chwili dzwonki wiatrowe wisz(cid:200)- ce u wej(cid:258)cia do (cid:165)wi(cid:200)tyni zacz(cid:218)(cid:239)y pobrz(cid:218)kiwa(cid:202), jak gdyby ca(cid:239)y (cid:258)wiat a(cid:285) dot(cid:200)d wstrzymywa(cid:239) oddech. Wyci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239)em szyj(cid:218), (cid:285)eby zobaczy(cid:202), czemu wszyscy si(cid:218) tak przygl(cid:200)daj(cid:200), i wtedy j(cid:200) ujrza(cid:239)em — ma(cid:239)(cid:200) dziewczynk(cid:218), nawet drobniejsz(cid:200) od Mai, która z przera(cid:285)on(cid:200) min(cid:200) wolno sz(cid:239)a g(cid:239)ówn(cid:200) alejk(cid:200). Patrzy(cid:239)em na ni(cid:200) szeroko otwartymi oczami. Mia(cid:239)a na sobie bia(cid:239)(cid:200), koronkow(cid:200) sukienk(cid:218) — jak malutka panna m(cid:239)oda — a jej s(cid:239)omkowe w(cid:239)osy opada(cid:239)y na ramiona i plecy. Jej buzia… Serce podskoczy(cid:239)o mi w piersi na widok pi(cid:218)kna tej drobnej twarzy. Mia(cid:239)a pe(cid:239)ne, ró(cid:285)owe usta, które delikatnie dr(cid:285)a(cid:239)y, gdy niespokojnie rozgl(cid:200)da(cid:239)a si(cid:218) dooko(cid:239)a. Nagle jej wzrok pad(cid:239) na mnie, 28 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. a ja wstrzyma(cid:239)em oddech, gdy nasze spojrzenia spotka(cid:239)y si(cid:218) i zastyg(cid:239)y na jedno zmru(cid:285)enie jej oka, na chwil(cid:218) mojego oniemienia. Z miejsca, w którym sta(cid:239)em, nie potrafi(cid:239)em dostrzec koloru jej oczu, ale by(cid:239)o w nich co(cid:258), co mnie oczarowa(cid:239)o. A potem ona odwróci(cid:239)a wzrok i czar prys(cid:239). Odetchn(cid:200)(cid:239)em ci(cid:218)(cid:285)ko, gdy posz(cid:239)a alejk(cid:200) dalej i mog(cid:239)em widzie(cid:202) tylko jej drobne plecy. Jaki(cid:258) dziwny instynkt podpowiada(cid:239) mi, by pobiec za ni(cid:200) i wzi(cid:200)(cid:202) j(cid:200) za r(cid:218)k(cid:218). Nagle u(cid:258)wiadomi(cid:239)em sobie, (cid:285)e wci(cid:200)(cid:285) trzymam d(cid:239)o(cid:241) Mai i teraz zacisn(cid:200)(cid:239)em j(cid:200) tak mocno, (cid:285)e siostra zerka(cid:239)a na mnie spod oka. Rozlu(cid:283)ni(cid:239)em palce i u(cid:258)miechn(cid:200)(cid:239)em si(cid:218) do niej przepraszaj(cid:200)co, a potem znów odszuka(cid:239)em wzrokiem dziewczynk(cid:218), która sta(cid:239)a ju(cid:285) na podium obok Hectora. — Moi umi(cid:239)owani — rzek(cid:239) Hector, patrz(cid:200)c na nas p(cid:239)omiennie i ponownie unosz(cid:200)c r(cid:218)ce — dzi(cid:258) mamy wielki dzie(cid:241). Dzi(cid:258) jest dzie(cid:241) pe(cid:239)en chwa(cid:239)y bogów. — Znów rozejrza(cid:239) si(cid:218) po zgromadzonych. — Dzi(cid:258) jest dzie(cid:241), w którym poznali(cid:258)cie Eden. — Po(cid:239)o(cid:285)y(cid:239) d(cid:239)onie na drobnych ramionach stoj(cid:200)cej obok dziewczynki i stan(cid:200)(cid:239) za ni(cid:200). Zmarszczy(cid:239)em brwi w zamy(cid:258)leniu i zerkn(cid:200)(cid:239)em w gór(cid:218), za siebie, na mojego ojca, a potem na matk(cid:218) — oboje mieli wypisany na twa- rzach wyraz najczystszego zadowolenia. Poszed(cid:239)em wi(cid:218)c w ich (cid:258)lady i przybra(cid:239)em skromny, akceptuj(cid:200)cy u(cid:258)miech, a potem odwróci(cid:239)em si(cid:218) z powrotem w stron(cid:218) Hectora oraz ma(cid:239)ej dziewczynki, b(cid:239)ogo- s(cid:239)awionej… Eden. Najwyra(cid:283)niej z ca(cid:239)ej naszej rodziny by(cid:239)em jedy- nym, który uzna(cid:239) taki obrót zdarze(cid:241) za interesuj(cid:200)cy. Hector mówi(cid:239) dalej. — Domy(cid:258)lam si(cid:218), (cid:285)e mo(cid:285)ecie by(cid:202) zasko- czeni tym, jak drobn(cid:200) i m(cid:239)od(cid:200) istot(cid:200) jest wasza matka. Ja tak(cid:285)e by(cid:239)em, gdy ujrza(cid:239)em j(cid:200) po raz pierwszy i dostrzeg(cid:239)em znak — odwróci(cid:239) Eden, która szeroko otwartymi oczami rozgl(cid:200)da(cid:239)a si(cid:218) po (cid:165)wi(cid:200)tyni, i skierowa(cid:239) j(cid:200) na krzes(cid:239)o usytuowane po(cid:258)rodku rz(cid:218)du sie- dze(cid:241) rady. Usiad(cid:239)a sztywno, d(cid:239)onie mocno zacisn(cid:218)(cid:239)a na udach — domy(cid:258)la(cid:239)em si(cid:218), (cid:285)e lekko dr(cid:285)a(cid:239)y, cho(cid:202) z miejsca, w którym sta(cid:239)em, trudno by(cid:239)o to dostrzec — a koronkowa suknia sp(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)a fal(cid:200) na pod(cid:239)og(cid:218). 29 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi Gdy Hector odwróci(cid:239) si(cid:218) w nasz(cid:200) stron(cid:218) i podj(cid:200)(cid:239) przerwan(cid:200) mow(cid:218), z trudem oderwa(cid:239)em wzrok od Eden. Hector wróci(cid:239) na swoje miej- sce za kazalnic(cid:200). Wygl(cid:200)da(cid:239) na zamy(cid:258)lonego. — Niezbadane s(cid:200) wy- roki bogów, nie zawsze dane jest nam je przewidzie(cid:202) i (cid:239)atwo poj(cid:200)(cid:202). A jednak m(cid:200)dro(cid:258)(cid:202) bogów nie zna granic, prawda to? — Tak, Ojcze — odrzekli(cid:258)my chórem. Hector pokiwa(cid:239) g(cid:239)ow(cid:200) i swobodnie pochyli(cid:239) si(cid:218) nad kazalnic(cid:200), opieraj(cid:200)c o ni(cid:200) przedramiona i splataj(cid:200)c palce. — Tak, m(cid:200)dro(cid:258)(cid:202) bogów jest niezmierzona, tak jak niezmierzona jest ich szczodro(cid:258)(cid:202). W dniu, w którym ujrza(cid:239)em Eden i dostrzeg(cid:239)em na jej ramieniu znak, który wed(cid:239)ug przepowiedni ma nosi(cid:202) b(cid:239)ogos(cid:239)awiona — sym- bol idealnej harmonii i równowagi — powróci(cid:239)em do domu, w któ- rym przebywa(cid:239)em, i zacz(cid:200)(cid:239)em si(cid:218) modli(cid:202). Jak to mo(cid:285)liwe? Jak to si(cid:218) sta(cid:239)o, (cid:285)e b(cid:239)ogos(cid:239)awiona, moja wybranka, moja (cid:285)ona, ta, która poprowadzi nas do Elizjum, jest zaledwie dzieckiem? Moi umi(cid:239)o- wani, stawia(cid:239)em sobie te same pytania, jakie, jestem pewien, sami sobie zadajecie. Hector (cid:239)agodnie wzniós(cid:239) r(cid:218)ce, a potem ku naszemu zaskoczeniu gwa(cid:239)townie uderzy(cid:239) nimi o kazalnic(cid:218). Podniesionym g(cid:239)osem podj(cid:200)(cid:239) przemow(cid:218). — Tej nocy modli(cid:239)em si(cid:218) do bogów. Prosz(cid:218), popro- wad(cid:283)cie mnie! Nie zawied(cid:283)cie moich ludzi! Umi(cid:239)owanych stano- wi(cid:200)cych istot(cid:218) mojego istnienia! — lekko spu(cid:258)ci(cid:239) g(cid:239)ow(cid:218), jakby przyt(cid:239)oczony nadmiarem uczu(cid:202). A gdy ponownie j(cid:200) uniós(cid:239), jego oczy b(cid:239)yszcza(cid:239)y. — P(cid:239)aka(cid:239)em i modli(cid:239)em si(cid:218) ca(cid:239)(cid:200) noc. A(cid:285) wreszcie… wreszcie, wczesnym (cid:258)witem bogowie przemówili do mnie szeptem. — Hector rozejrza(cid:239) si(cid:218) po wn(cid:218)trzu, a ja wstrzyma(cid:239)em oddech w oczekiwaniu na to, có(cid:285) takiego rzekli mu bogowie. To musia(cid:239)o by(cid:202) dobre. — „Ona jest wybrank(cid:200)”, powiedzieli. „Jej imi(cid:218) brzmi Eden — i to ona jest wybrank(cid:200)”. Zawiesi(cid:239) g(cid:239)os i ponownie omiót(cid:239) wzrokiem zgromadzonych, po czym odwróci(cid:239) si(cid:218) i jedn(cid:200) r(cid:218)k(cid:200) wskaza(cid:239) Eden, jakby chcia(cid:239) j(cid:200) nam przedstawi(cid:202) po raz kolejny, nim wróci do przerwanej mowy. 30 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. — I tak oto Eden zamieszka(cid:239)a w(cid:258)ród nas, osierocone dziecko, które nie mia(cid:239)o na (cid:258)wiecie nikogo. A gdy osi(cid:200)gnie wiek lat osiem- nastu, stanie si(cid:218) moj(cid:200) umi(cid:239)owan(cid:200), moj(cid:200) jedyn(cid:200) ma(cid:239)(cid:285)onk(cid:200). I tak jak rzecze przepowiednia, b(cid:218)dziemy (cid:285)y(cid:202) ze sob(cid:200) jako m(cid:200)(cid:285) i (cid:285)ona przez dwa miesi(cid:200)ce i sze(cid:258)(cid:202) dni, potem za(cid:258) przyjdzie wielka powód(cid:283), która zaleje ziemi(cid:218), wszystkich ludzi i zwierz(cid:218)ta, my za(cid:258), wybra(cid:241)cy bogów, zostaniemy poprowadzeni do rajskich pól Elizjum, gdzie nie ma ani bólu, ani cierpie(cid:241), ani (cid:285)adnych, (cid:285)adnych (cid:239)ez. Przeszy(cid:239) mnie dreszcz, jak zawsze, gdy Hector mówi(cid:239) o wielkiej powodzi i naszej podró(cid:285)y do Elizjum. Tylko teraz znali(cid:258)my ju(cid:285) czas i wiedzieli(cid:258)my, (cid:285)e do wielkiej powodzi zosta(cid:239)y jeszcze ca(cid:239)e lata — bo Eden mog(cid:239)a mie(cid:202) ich najwy(cid:285)ej osiem… mo(cid:285)e nawet siedem. By(cid:239)a taka drobniutka. Poczu(cid:239)em, jak ramiona opadaj(cid:200) mi z ulg(cid:200). — Eden b(cid:218)dzie zasiada(cid:202) na swym honorowym miejscu podczas ka(cid:285)dego spotkania w (cid:165)wi(cid:200)tyni i b(cid:218)dzie traktowana z czci(cid:200) i mi(cid:239)o(cid:258)ci(cid:200). Prosz(cid:218), powitajcie j(cid:200) z nale(cid:285)nym oddaniem. Wszyscy padli(cid:258)my na kolana i pochylili(cid:258)my g(cid:239)owy, jedynie Maya, która nie mog(cid:239)a ugi(cid:200)(cid:202) jednej nogi, przycupn(cid:218)(cid:239)a na udzie naszej matki. Kl(cid:218)czeli(cid:258)my tak przez kilka minut, a(cid:285) Hector rzek(cid:239): „Powsta(cid:241)cie”, co te(cid:285) uczynili(cid:258)my. Zerkn(cid:200)(cid:239)em na Eden, która rozgl(cid:200)da(cid:239)a si(cid:218) dooko(cid:239)a i przygl(cid:200)da(cid:239)a nam wszystkim z zaciekawionym wyrazem twarzy. Zastanawia(cid:239)em si(cid:218), jak by(cid:239)o tam, sk(cid:200)d przysz(cid:239)a. Ciekaw by(cid:239)em, czy mia(cid:239)a jaki(cid:258) dom, czy mo(cid:285)e mieszkanie. I czy mog(cid:239)a je(cid:258)(cid:202) kostki cukru i pi(cid:202) coca-col(cid:218). Bardzo chcia(cid:239)em móc z ni(cid:200) porozmawia(cid:202) i zada(cid:202) najró(cid:285)niejsze pytania. Ale to oczywi(cid:258)cie nie wchodzi(cid:239)o w rachub(cid:218). To, (cid:285)e Hector znów zacz(cid:200)(cid:239) przemawia(cid:202), u(cid:258)wiadomi(cid:239)em sobie dopiero po chwili, bo moje my(cid:258)li zdryfowa(cid:239)y w kierunku kostek cu- kru i coca-coli. — Jakby obecno(cid:258)(cid:202) Eden nie by(cid:239)a dostateczn(cid:200) nie- spodziank(cid:200), pozwólcie, (cid:285)e w tym wyj(cid:200)tkowym dniu zaskocz(cid:218) was czym(cid:258) jeszcze — przerwa(cid:239) na chwil(cid:218). — Podczas moich podró(cid:285)y spotka(cid:239)em tak(cid:285)e Teres(cid:218). Tereso, umi(cid:239)owana, czy zechcia(cid:239)aby(cid:258) tutaj podej(cid:258)(cid:202)? 31 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi Szczup(cid:239)a kobieta o br(cid:200)zowych w(cid:239)osach i zapadni(cid:218)tych policz- kach podnios(cid:239)a si(cid:218) ze swojego miejsca i zacz(cid:218)(cid:239)a i(cid:258)(cid:202) w stron(cid:218) Hectora, który wydawa(cid:239) si(cid:218) nawet wi(cid:218)kszy i pot(cid:218)(cid:285)niejszy, ni(cid:285) by(cid:239) w istocie. Teresa do(cid:239)(cid:200)czy(cid:239)a do niego i rozejrza(cid:239)a si(cid:218) wokó(cid:239), jakby zawstydzona, a(cid:285) wreszcie sk(cid:239)oni(cid:239)a g(cid:239)ow(cid:218) i zacz(cid:218)(cid:239)a wpatrywa(cid:202) si(cid:218) w pod(cid:239)og(cid:218). — Zanim si(cid:218) tutaj znalaz(cid:239)a, Teresa wiod(cid:239)a (cid:285)a(cid:239)osny (cid:285)ywot — rzek(cid:239) Hector, potrz(cid:200)saj(cid:200)c g(cid:239)ow(cid:200) z wyrazem dojmuj(cid:200)cego (cid:285)alu. — Znala- z(cid:239)em j(cid:200) w bocznej uliczce, oferuj(cid:200)c(cid:200) grzeszne us(cid:239)ugi seksualne za pieni(cid:200)dze. — Zdawa(cid:239)o si(cid:218), (cid:285)e Teresa skurczy(cid:239)a si(cid:218) jeszcze bardziej, gdy kilkoro ludzi chrz(cid:200)kn(cid:218)(cid:239)o z dezaprobat(cid:200), a inni wzdychali i kr(cid:218)cili g(cid:239)owami. — Od szesnastego roku (cid:285)ycia prostytuowa(cid:239)a si(cid:218), by zdo- by(cid:202) pieni(cid:200)dze na narkotyki. Teraz ma trzydzie(cid:258)ci sze(cid:258)(cid:202) lat. Hector, góruj(cid:200)cy nad kobiet(cid:200) wzrostem, stan(cid:200)(cid:239) za ni(cid:200) i ojcow- skim gestem opar(cid:239) d(cid:239)o(cid:241) na jej ko(cid:258)cistym ramieniu. Po chwili pu(cid:258)ci(cid:239) j(cid:200) i odszed(cid:239) na bok podestu, gdzie na ma(cid:239)ych podwy(cid:285)szeniach sta(cid:239)o kilka wazonów z kwiatami. Uwa(cid:285)nie wybra(cid:239) z jednego z bukietów pi(cid:218)kn(cid:200) bia(cid:239)(cid:200) lili(cid:218) i podszed(cid:239) z ni(cid:200) do Teresy. Pow(cid:218)drowa(cid:239)em wzrokiem do Eden, która (cid:258)ledzi(cid:239)a ka(cid:285)dy ruch Hectora. Nadal sztywno trzyma(cid:239)a d(cid:239)onie na udach, ale zdawa(cid:239)o si(cid:218), (cid:285)e nie dr(cid:285)y ju(cid:285) tak jak przed chwil(cid:200). Hector stan(cid:200)(cid:239) przed nami, ch(cid:239)on(cid:200)c wzrokiem doskona(cid:239)o(cid:258)(cid:202) lilii, zanim ostro(cid:285)nie uniós(cid:239) kwiat do nosa i g(cid:239)(cid:218)boko zaci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239) si(cid:218) zapa- chem. Zamkn(cid:200)(cid:239) oczy i odchyli(cid:239) g(cid:239)ow(cid:218) do ty(cid:239)u. Sta(cid:239) tak przez dobrych kilka chwil, a(cid:285) wreszcie na powrót otworzy(cid:239) oczy i podszed(cid:239) do Jeffreya Parkera, który siedzia(cid:239) w pierwszym rz(cid:218)- dzie, poda(cid:239) mu kwiat i skin(cid:200)(cid:239) g(cid:239)ow(cid:200). Jeffrey odpowiedzia(cid:239) skinieniem, a potem poda(cid:239) lili(cid:218) kolejnemu m(cid:218)(cid:285)czy(cid:283)nie, stoj(cid:200)cemu za nim. Wszyscy w ciszy obserwowali(cid:258)my, jak lilia w(cid:218)druje po ca(cid:239)ej (cid:165)wi(cid:200)tyni, podawana sobie przez m(cid:218)(cid:285)czyzn z r(cid:200)k do r(cid:200)k, a(cid:285) wresz- cie trafi(cid:239)a do Borisa Friedmana w pierwszym rz(cid:218)dzie, sk(cid:200)d ponow- nie odebra(cid:239) j(cid:200) Hector. Hector spojrza(cid:239) na lili(cid:218) ze smutkiem. Kwiat by(cid:239) wygi(cid:218)ty i pod- niszczony, jeden z p(cid:239)atków zwisa(cid:239) bezw(cid:239)adnie, jakby móg(cid:239) odpa(cid:258)(cid:202) 32 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. w ka(cid:285)dej chwili — rzeczywi(cid:258)cie, a(cid:285) przykro by(cid:239)o patrze(cid:202). Hector uniós(cid:239) lili(cid:218) do nosa, pow(cid:200)cha(cid:239), a potem skrzywi(cid:239) si(cid:218) z niesmakiem, jakby ca(cid:239)y jej s(cid:239)odki zapach gdzie(cid:258) ulecia(cid:239). Spojrza(cid:239) znacz(cid:200)co na Teres(cid:218), a potem z powrotem na kwiat. — Kto pragn(cid:200)(cid:239)by teraz tej lilii? — spyta(cid:239), zni(cid:285)aj(cid:200)c g(cid:239)os. — Kto móg(cid:239)by pokocha(cid:202) wykorzystany, podawany z r(cid:200)k do r(cid:200)k kwiat, taki jak ten? — cisn(cid:200)(cid:239) lili(cid:218) na podest przed sob(cid:200) i pytaj(cid:200)co spojrza(cid:239) na zgro- madzonych. Po policzku Teresy sp(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)a samotna (cid:239)za, a kobieta zagryz(cid:239)a usta i znów wbi(cid:239)a wzrok w pod(cid:239)og(cid:218). Cho(cid:202) mia(cid:239)em dziesi(cid:218)(cid:202) lat, rozumia(cid:239)em sens tej metafory. Wie- dzia(cid:239)em, (cid:285)e to Teresa by(cid:239)a t(cid:200) wykorzystan(cid:200) lili(cid:200), i ona tak(cid:285)e o tym wiedzia(cid:239)a. A nikt na ca(cid:239)ej zielonej ziemi tak naprawd(cid:218) nie chce by(cid:202) wykorzystan(cid:200) lili(cid:200), cho(cid:202) zachowanie niektórych mo(cid:285)e temu prze- czy(cid:202) — a przynajmniej tak wyja(cid:258)ni(cid:239)a mi to mama, gdy po raz pierwszy j(cid:200) o to zapyta(cid:239)em. — KTO MÓG(cid:146)BY CHCIE(cid:109) TAKI KWIAT? KTO MÓG(cid:146)BY ODNALE(cid:189)(cid:109) JAKIEKOLWIEK PI(cid:125)KNO W CZYM(cid:165) TAK BRUD- NYM I PLUGAWYM? — zagrzmia(cid:239) Hector, rozsiewaj(cid:200)c z ust dro- binki (cid:258)liny, gdy wpatrywali(cid:258)my si(cid:218) w niego jak skamieniali, oczaro- wani moc(cid:200) jego s(cid:239)ów. Teresa za(cid:239)ka(cid:239)a cicho. Ale ja by(cid:239)em ju(cid:285) wcze(cid:258)niej (cid:258)wiadkiem ta- kich samych wyst(cid:200)pie(cid:241) i cho(cid:202) jak zawsze, tak i teraz wywar(cid:239)o ono na mnie wielkie wra(cid:285)enie, po prostu czeka(cid:239)em, tak jak ca(cid:239)a reszta. — Kto? — spyta(cid:239) Hector znacznie ciszej. — Kto? To by(cid:239)a dla nas wskazówka. — Ty mo(cid:285)esz, Ojcze! I my mo(cid:285)emy, Ojcze! — odparli(cid:258)my z rado(cid:258)ci(cid:200). Teresa unios(cid:239)a g(cid:239)ow(cid:218) i kompletnie zaskoczona zacz(cid:218)(cid:239)a rozgl(cid:200)- da(cid:202) si(cid:218) wokó(cid:239); wreszcie z otwartymi ustami spojrza(cid:239)a na Hectora, który zmierza(cid:239) w jej stron(cid:218). — W(cid:239)a(cid:258)nie tak, moja umi(cid:239)owana. Ja mog(cid:218). My mo(cid:285)emy. Mo(cid:285)e- my ci(cid:218) pokocha(cid:202), nasz kwiecie, nasz(cid:200) mi(cid:239)o(cid:258)ci(cid:200) stworzy(cid:202) na nowo, da(cid:202) rodzin(cid:218), da(cid:202) cel, da(cid:202) poczucie przynale(cid:285)no(cid:258)ci — wtedy zza pleców 33 Poleć książkęKup książkę Calder. Narodziny odwagi wyci(cid:200)gn(cid:200)(cid:239) lili(cid:218), tak doskona(cid:239)(cid:200) jak ta, któr(cid:200) za pierwszym razem wyj(cid:200)(cid:239) z wazonu. Now(cid:200), (cid:258)wie(cid:285)(cid:200) i bardzo pi(cid:218)kn(cid:200). Uwielbia(cid:239)em ten moment i za ka(cid:285)dym razem czu(cid:239)em ciarki prze- biegaj(cid:200)ce mi po plecach. To by(cid:239)o jak nag(cid:239)y zwrot akcji w opowie(cid:258)ci, gdy serce skacze ci z rado(cid:258)ci i od razu chcesz si(cid:218) tym z kim(cid:258) po- dzieli(cid:202). Tylko, (cid:285)e gdy Hector przyprowadza(cid:239) nowych ludzi na po- dium, ten zwrot akcji stawa(cid:239) si(cid:218) cz(cid:218)(cid:258)ci(cid:200) ich (cid:285)ycia — i to by(cid:239) dobry zwrot, a oni zazwyczaj p(cid:239)akali i opowiadali potem o nim bez ko(cid:241)ca. Oczywi(cid:258)cie. Teresa z trudem (cid:239)apa(cid:239)a powietrze i wida(cid:202) by(cid:239)o, (cid:285)e czuje si(cid:218) tak samo, a jej (cid:239)zy po(cid:258)ród t(cid:239)umionych szlochów p(cid:239)yn(cid:218)(cid:239)y coraz g(cid:218)(cid:258)ciej. Hector obj(cid:200)(cid:239) j(cid:200), przycisn(cid:200)(cid:239) do piersi i zacz(cid:200)(cid:239) powtarza(cid:202): — Ja mog(cid:218), my mo(cid:285)emy, ja mog(cid:218), moja umi(cid:239)owana. Hector zwróci(cid:239) si(cid:218) ku zgromadzeniu i wy(cid:239)owi(cid:239) mnie wzrokiem z t(cid:239)umu, co jak wiedzia(cid:239)em, by(cid:239)o sygna(cid:239)em do przyniesienia wody. Tata uwolni(cid:239) mnie z obj(cid:218)(cid:202) i podszed(cid:239)em do marmurowej kro- pielnicy stoj(cid:200)cej na ty(cid:239)ach (cid:165)wi(cid:200)tyni. Nape(cid:239)ni(cid:239)em niewielkie naczy- nie stoj(cid:200)ce obok niej, a potem pomaszerowa(cid:239)em (cid:258)rodkow(cid:200) alejk(cid:200) do Hectora. — Mój pos(cid:239)a(cid:241)cu wody — rzek(cid:239) Hector, u(cid:258)miechaj(cid:200)c si(cid:218) do mnie. Odpowiedzia(cid:239)em dumnym u(cid:258)miechem, poda(cid:239)em mu naczy- nie i stan(cid:200)(cid:239)em z boku ze schylon(cid:200) g(cid:239)ow(cid:200) i z(cid:239)o(cid:285)onymi d(cid:239)o(cid:241)mi. Gdy Hector podawa(cid:239) Teresie (cid:239)yk oczyszczaj(cid:200)cej wody, trzyma- (cid:239)em g(cid:239)ow(cid:218) pochylon(cid:200), ale k(cid:200)tem oka zerka(cid:239)em na siedz(cid:200)c(cid:200) po mo- jej prawej stronie Eden, potajemnie staraj(cid:200)c si(cid:218) jej lepiej przyjrze(cid:202). Kiedy wreszcie nasze spojrzenia si(cid:218) spotka(cid:239)y, patrzy(cid:239)a na mnie bez zmru(cid:285)enia oczu. Odwróci(cid:239)em wzrok, ale nie potrafi(cid:239)em zapanowa(cid:202) nad ustami, które wygi(cid:218)(cid:239)y si(cid:218) w (cid:239)agodnym u(cid:258)miechu, a gdy odwa- (cid:285)y(cid:239)em si(cid:218) ponownie na ni(cid:200) spojrze(cid:202), ona tak(cid:285)e bardzo subtelnie, nie(cid:258)mia(cid:239)o si(cid:218) u(cid:258)miecha(cid:239)a. 34 Poleć książkęKup książkę Rozdzia(cid:241) 1. Zmusi(cid:239)em si(cid:218) do pochylenia g(cid:239)owy, bo Hector u(cid:258)ciska(cid:239) Teres(cid:218), a nast(cid:218)pnie odda(cid:239) mi puste naczynie. Potem za(cid:258) odprawi(cid:239) j(cid:200) prostym gestem d(cid:239)oni, a rozpromieniona kobieta, ocieraj(cid:200)c (cid:239)zy z policzków, wróci(cid:239)a na swoje miejsce w audytorium. W ten sposób Teresa odrodzi(cid:239)a si(cid:218) na nowo i do(cid:239)(cid:200)czy(cid:239)a do naszej wspólnoty, tak jak wiele osób przed ni(cid:200). A cho(cid:202) Maya i ja urodzili(cid:258)my si(cid:218) ju(cid:285) w tej wspólnocie, moja matka mówi(cid:239)a, (cid:285)e jest co(cid:258) szczegól- nego w tych, którzy wybieraj(cid:200) j(cid:200) z w(cid:239)asnej woli. Mówi(cid:239)a, (cid:285)e bogowie zes(cid:239)ali im Hectora, ale to wy(cid:239)(cid:200)cznie od nich zale(cid:285)a(cid:239)o, czy za nim pod(cid:200)(cid:285)(cid:200). Wróci(cid:239)em do swojej rodziny, potem za(cid:258) wszyscy w ciszy opu(cid:258)ci- li(cid:258)my (cid:165)wi(cid:200)tyni(cid:218), by przyst(cid:200)pi(cid:202) do przygotowywania wieczornego posi(cid:239)ku. Id(cid:200)c w (cid:258)lad za rodzicami, co rusz odwraca(cid:239)em si(cid:218), a cho(cid:202) inni ludzie zas(cid:239)aniali mi widok, kilka razy uda(cid:239)o mi si(cid:218) uchwyci(cid:202) spojrzenie Eden. Zastanawia(cid:239)em si(cid:218), czy to mo(cid:285)liwe, by patrzy(cid:239)a na mnie, jak wychodz(cid:218). 35 Poleć książkęKup książkę Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Calder. Narodziny odwagi
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: