Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00136 007877 15046741 na godz. na dobę w sumie
Coaching, czyli restauracja osobowości - ebook/pdf
Coaching, czyli restauracja osobowości - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 472
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7778-013-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka Coaching czyli restauracja osobowości w przystępny sposób udziela odpowiedzi na pytanie, czym jest coaching i w jakich sytuacjach bywa przydatny, a nawet niezastąpiony. Za każdym rozwiązanym na stronach książki problemem stoi jakaś coachingowa technika i ćwiczenie. A wszystko to w historiach z życia wziętych i niezwykłych opowieściach z morałem. To opowieść o przemianie, rozwoju, poszukiwaniach. To opowieść o celach, dylematach i potrzebach. To klucz do każdego celu, który przed sobą postawimy. Maciej Bennewicz - Z wykształcenia socjolog. Menedżer, trener. Twórca Ośrodka Rozwoju Psychologicznego 'Persona'. Współtwórca i prowadzący cykl programów edukacyjnych dla młodzieży w TVP (1997-99 r.). Psychoterapeuta indywidualnych i grupowy. Prowadził zajęcia i warsztaty w SWPS psychologii społecznej i psychoterapii, treningi interpersonalne i motywacyjne na Wydziale Psychologii UW, a także warsztaty z autoprezentacji i efektywności zawodowej na UW. Obecnie dyrektor rozwoju w firmie Norman Benett Group. Posiada dziesięcioletnie doświadczenie w branży szkoleń skierowanych do businessu. Supervisor zespołu trenerskiego. Lider i wykładowca Norman Benett Academy - Polskiej Szkoły Coachów. Master Coach International Coaching Community. Doświadczony coach indywidualny i grupowy. Master NLP.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

(cid:1005)(cid:856) J(cid:258)(cid:271)(cid:371)(cid:364)(cid:381) (cid:410)(cid:396)(cid:258)(cid:296)(cid:349)(cid:258) (cid:449) (cid:336)(cid:371)(cid:381)(cid:449)(cid:295) Po nocnej rozmowie Majka napisała do mnie do(cid:258)ć szybko. Mail był bardzo obszerny. Moja przyjaciółka z dawnych lat potwierdzała chęć odbycia coachingu, a przynajmniej otrzymania większej ilo(cid:258)ci informacji na temat tego, czym jest coaching i co mogłaby zyskać, gdyby jabłko Newtona spadło jej na głowę. Pomy(cid:258)lałem sobie wte- dy, (cid:285)e to ciekawe wyzwanie. Pewnie będzie niewiele okazji, (cid:285)eby spotykać się w przestrzeni pomiędzy Holandią i Polską. Natomiast korzystając z nowoczesnych technologii, mo(cid:285)emy wymieniać infor- macje. Je(cid:258)li coaching to spotkanie dwóch osób w polu relacji, je(cid:258)li coaching to wymiana informacji, je(cid:258)li coaching to zadania domowe, które daje się do rozwiązania, to w zasadzie nic nie stoi na prze- szkodzie, (cid:285)eby tego typu pracę wykonać korespondencyjnie. Kore- spondencja to przecie(cid:285) rozmowa (cid:316) tylko rozło(cid:285)ona na fragmenty. Zacząłem czytać mail: „Jak wiesz, ju¿ od szeœciu lat mieszkam w Holandii. To dziwne, rzad- ko spotykam Polaków, którzy s¹ tutaj a¿ tak d³ugo i tak d³ugo pozostaj¹ w jednej firmie. Awansowa³am i dzisiaj pe³niê zaszczytn¹ funkcjê prezesa HR na Europê Œrodkowo-Wschodni¹. Ci¹gle pracujê w tej samej firmie i czêsto uœwiadamiam sobie, ¿e to ju¿ dziesiêæ lat. Dziesiêæ lat w tej samej firmie… Najpierw cztery lata w Polsce, dynamiczna kariera, potem propozycja pracy tutaj, w Amsterdamie, potem ni¿sze stanowisko, awans, kolejny awans. Dziœ mogê powiedzieæ, ¿e nale¿ê do czo³owych mened¿erów dywizji europejskiej. Rzeczywiœcie (tak jak charakteryzuje siê pracoholików) spêdzam w pracy po 24 dziesiêæ, dwanaœcie godzin. Nie ma w tym nic dziwnego, wszyscy tutaj tak pracuj¹. Jeœli dochodzi siê do takiego stanowiska, do takiej pozycji zawodo- wej, to w zasadzie praca staje siê wszystkim. No có¿, to wielka korporacja, w zwi¹zku z tym potrzebne s¹ procedury, raporty, kontrola procesów. Na to wszystko poœwiêcam bardzo du¿o czasu. Wiesz, nasza firma jest organizacj¹ bardzo nastawion¹ na ludzi, przy- najmniej tak to okreœla w swojej misji. Ale to nastawienie na ludzi w po- rz¹dnym, protestanckim, dobrze zorganizowanym kraju w du¿ej mierze polega na budowaniu procesu zarz¹dzania zasobami ludzkimi. Oczywiœcie jest wiele sensownych rzeczy, jak chocia¿by wy³awianie talentów, bardzo skomplikowane, wielopoziomowe kompetencyjne systemy oceniania pra- cowników na ka¿dym szczeblu. Mened¿erowie (zw³aszcza oni) oceniani s¹ metod¹ 360 stopni, a wiêc oceniaj¹ ich wspó³pracownicy, czyli inni mene- d¿erowie oraz dyrektorzy z tego samego szczebla. Oceniaj¹ ich i podw³adni, i zwierzchnicy, a tak¿e kooperanci, na przyk³ad brokerzy, którzy sprzedaj¹ nasze us³ugi. Ten z³o¿ony system dzia³a tu od lat. Nikt siê nie dziwi, ¿e trze- ba go stosowaæ, jest naturalnym elementem dzia³ania du¿ej organizacji. Ale co to znaczy dla mnie? To oznacza tysi¹ce drobnych szczegó³owych zadañ, wiele spotkañ i konferencji. Przek³adanie pomys³ów, które rodz¹ siê gdzieœ w zarz¹dzie, na to, w jaki sposób jeszcze szybciej, jeszcze efektyw- niej, a przede wszystkim jeszcze taniej realizowaæ swoje cele. Amsterdam i moja firma to tak¿e tygiel kulturowy. Spotykaj¹ siê tu ludzie w z ca³ego œwiata i w zasadzie mo¿na powiedzieæ, ¿e na moim poziomie mened¿erskim jestem jedyn¹ osob¹, która tu pracuje od szeœciu lat. W³aœciwie piszê do ciebie... z tak¹ dziwn¹ intencj¹. Zdziwisz siê... Bo w³aœci- wie nie wiem, dlaczego tu jestem od szeœciu lat. Kiedy ostatnio widzieliœmy siê w Polsce, by³am pe³na entuzjazmu i spodziewa³am siê wielkich wyzwañ. Otwiera³ siê przede mn¹ wielki œwiat. Ju¿ wtedy œwietnie zna³am angielski i francuski. To by³a taka wa¿na platforma, dziêki której mog³am siê porozu- miewaæ z innymi, mówiæ o swoich pomys³ach i zostaæ zauwa¿on¹. Pierwsze dwa lata to by³o budowanie kariery, uczenie siê tego nowego œwiata. Ale dziœ, kiedy minê³o szeœæ lat i w zasadzie albo mogê zdecydowaæ, czy pracowaæ da- lej, czy szukaæ swojego nowego miejsca, czujê, ¿e znalaz³am siê na rozdro¿u. Chcê napisaæ te¿ kilka s³ów o tym, jak tutaj ¿yjê, ¿ebyœ mia³ szer- szy kontekst. Otó¿ przez ca³y czas wynajmujê mieszkanie. W zasadzie 25 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI mog³abym w coœ zainwestowaæ, coœ kupiæ. Jak¹œ ma³¹ dziuplê z kuchni¹ i pokojem albo domek gdzieœ na przedmieœciu i doje¿d¿aæ poci¹giem. Tu maj¹ œwietn¹ komunikacjê. Ale tego nie robiê... Wynajmujê ma³e miesz- kanie w centrum Amsterdamu. Poruszam siê tak jak wszyscy, albo tram- wajami, albo rowerem. Zdziwi³byœ siê, ale od trzech lat u¿ywam roweru, tak jak wiêkszoœæ mieszkañców tego miasta, chocia¿ jak tu przyjecha³am – nie umia³am jeŸdziæ na rowerze. Wiêc ci¹gle wynajmujê mieszkanie, ci¹gle nie zlikwidowa³am mieszkania w Warszawie. W zasadzie wpadam na alejê KEN tylko na wakacje, patrzê na ksi¹¿ki, stare ubrania, jakieœ nieu¿ywane od wielu lat przedmioty i... nic nie zmieniam. To znaczy, na- wet w zesz³ym roku bêd¹c w Warszawie troszkê d³u¿ej, bo prawie trzy tygodnie, na pocz¹tku mia³am myœl, ¿eby to wszystko uporz¹dkowaæ. Stare rzeczy gdzieœ wywieŸæ, powyrzucaæ stare szparga³y, zrobiæ porz¹dek w ubraniach, ale tego nie zrobi³am. Zosta³o tak, jak jest. Nawet miesz- kania nie wynajmujê. Czasem wpada tam moja siostra, ¿eby zobaczyæ, czy wszystko jest w porz¹dku, sprawdziæ stan liczników, ¿eby zrobiæ op³aty, i odebraæ informacje z administracji. Wiêc... Nadal jestem trochê tu, trochê tam. I nie umiem sobie odpowiedzieæ na pytanie, czemu tak jest. To pewnie ma te¿ zwi¹zek z moimi sprawami sercowymi. Trochê siê wstydzê tobie o tym pisaæ, ale to historia mojej przyjaŸni czy te¿ zwi¹zku ze starszym ode mnie mê¿czyzn¹. Pozna³am go na s³u¿bowym wyjeŸdzie, chyba w Genewie. Przypadkiem. Jakaœ miêdzynarodowa konferencja, na której on sprzedawa³ swoje us³ugi informatyczne. Jest Amerykaninem, mieszka pod Los Angeles. Sprzedawa³ tam jakieœ skomplikowane systemy informatyczne. Spêdziliœmy kilka dni w Genewie, a potem w zasadzie spo- tykaliœmy siê tylko na wyjazdach. Ju¿ nastêpnego tygodnia zaprosi³ mnie do Wenecji. Pojecha³am tam i uciek³am po trzech dniach, bo poczu³am, ¿e nie mamy wspólnego jêzyka. I od trzech lat, a znamy siê ju¿ tyle z Jaco (wyma- wia siê D¿ako), tak ma na imiê, Jaco Silverbaum, nie spêdziliœmy ze sob¹ wiêcej ni¿ tydzieñ, i to zawsze w hotelach, w jakiœ egzotycznych miejscach; a to wyjazd do Caracas, a to znów pobyt w Hongkongu. Czasami jest roman- tycznie, mi³o, wspaniale. Jaco jest o dziewiêtnaœcie lat ode mnie starszy. Jest dojrza³ym mê¿czyzn¹, ma doros³e dzieci. Zadziwiaj¹ce jest to, ¿e w pracy jestem uznawana za œwietnie zorgani- zowan¹ tward¹ kobietê, która wie, czego chce, i potrafi ostro i wyraziœcie 26 zarz¹dzaæ sprawami, o których nikt nie ma pojêcia. Bo przecie¿ nikt na dobr¹ sprawê nie potrafi powiedzieæ, co to s¹ te procesy ludzkie, zarz¹dzanie ta- lentami, alokacja zasobów ludzkich. Ja to potrafiê. Natomiast kiedy jestem z Jaco, zamieniam siê, na w³asn¹ proœbê, w ma³¹ dziewczynkê. A Jaco od- grywa rolê zdystansowanego, delikatnego d¿entelmena, który jest bardziej moim ojcem ni¿ partnerem. Do tego dochodzi jeszcze sprawa jego nawrócenia na ortodoksyjny judaizm i moje zagubienie tutaj w Holandii, w ogromnym tyglu ró¿nych kultur. Pamiêtam, jak w pierwszym roku w Amsterdamie dziwi³am siê, ¿e Koœció³ katolicki by³ tutaj nielegalny i katolicy pod os³on¹ nocy cichcem chodzili na mszê. Teraz w centrum Amsterdamu te¿ jest Koœció³ katolic- ki, w którym spotyka siê czasem grupka ludzi. Najdziwniejsze by³o dla mnie to, ¿e tam nie by³o prawie w ogóle Polaków. W pobliskim Harlemie jest wielka bazylika, do której czasami je¿d¿ê. Dlaczego o tym mówiê? Nie wiem, czy pamiêtasz, ale wywodzê siê z bardzo katolickiej rodziny i kiedy przyje¿d¿am do Polski, czujê, ¿e dla moich rodziców to jest ci¹gle wa¿ne. Ten obyczaj, religijnoœæ, sposób spêdzania œwi¹t. I oboje daj¹ mi od- czuæ, zw³aszcza ojciec, ¿e martwi¹ siê o mnie. O to, ¿e jestem ju¿ trzydziesto- siedmioletni¹ kobiet¹ i ¿e ci¹gle jestem samotna, mam jakieœ dziwne ¿ycie, dziwne zwi¹zki (chyba siostra coœ im naopowiada³a), niezrozumia³¹ dla nich pracê i ¿e mieszkam w tym dziwnym kraju. Co do Jaco, to rozwa¿a przeniesienie siê na sta³e do Izraela, nawet chyba ju¿ kupi³ dom w Jerozolimie. Jego religijnoœæ jest dla mnie dziwna. Z jednej strony jest bardzo zasadniczy, sztywny w pogl¹dach. Od pewnego czasu na wyjazdach zatrzymujemy siê tylko w ¿ydowskich hotelach, gdzie jest zacho- wana zasada koszernoœci. A jednak spotyka siê z gojk¹, czyli ze mn¹, i na przyk³ad pije irlandzk¹ brandy, nie stroni te¿ od cygara. W Amsterdamie mieszka siê ciê¿ko. Polubi³am ju¿ w pewien sposób te w¹skie uliczki. Nasz biurowiec mieœci siê w ca³kiem nowoczesnej dzielnicy, na obrze¿ach miasta. Ale wiêksz¹ czêœæ dnia spêdzam w centrum, kiedy je¿d¿ê na spotkania, kiedy zapraszam goœci albo sama jestem zapraszana. A zatem polubi³am to miasto, a zarazem go nie cierpiê. Tej wiecznej wilgoci, niestabilnej pogody... Tego, ¿e w lutym mo¿e byæ taka sama pogoda jak w lipcu. Trudno siê tu ¿yje. Zw³aszcza samotnej kobiecie. I kiedy czytam ten tekst, który teraz piszê, ca³y czas siê zastanawiam, czy powinnam to do ciebie COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI wys³aæ. Czy coaching jest tak cudown¹ metod¹, która pozwoli mi to zmieniæ, odnaleŸæ siebie? 27 Przesy³am buziaki, M.” Byłem przejęty i wzruszony mailem Majki. Nasze pierwsze spotkanie on-line nie zapowiadało takiej otwarto(cid:258)ci, a jednocze- (cid:258)nie smutku, który przebijał z jej listu. W pierwszej rozmowie zajmowali(cid:258)my się niemal wyłącznie tak zwanymi tematami me- ned(cid:285)erskimi. Jak zarządzać, jak motywować ludzi, jak wpływać na proces zmiany w firmie? Mówili(cid:258)my o ró(cid:285)nych sprawach i wydawało się, (cid:285)e tego oczekuje Majka, rozwinięcia tematów me- ned(cid:285)erskich. Spodziewałem się, (cid:285)e potrzebuje jakiej(cid:258) mened(cid:285)erskiej sugestii rozwojowej. Oho! Błąd zało(cid:285)eń wstępnych. My(cid:258)lałem, (cid:285)e ona my(cid:258)lała! Byłem przekonany, (cid:285)e ona my(cid:258)li o tym w ten sposób. Ile(cid:285) razy dokonujemy tego rodzaju nadinterpretacji, gdy (cid:311)z całą pewno(cid:258)cią wiemy(cid:309), co dla innych jest dobre, czego potrzebują, czego się spodziewają. Błąd nadinterpretacji i przedwczesnej inter- pretacji (cid:316) dwa w jednym. Mam zbyt mało danych, by wnioskować o sprawach ludzkich, a jednak to robię. Uwa(cid:285)aj, coachu (cid:316) powie- działem na głos. Jeszcze twój klient nie skończył zdania, a ty ju(cid:285) wiesz? Posłuchaj do końca. Klient zawsze opowie, czego chce albo czego nie chce, co jest jego potrzebą, a co dylematem. Ty słuchaj, zamiast przedwcze(cid:258)nie gadać swoje! Nadinterpretacja. No có(cid:285), to te(cid:285) uwielbiamy robić. Po nikłym przekazie, jednym grymasie albo dwóch słowach ju(cid:285) buduję całą historię. Jak moja mama, która po obejrzeniu pogody w telewizji zawsze dodawała pięć stopni (latem) albo odejmowała pięć (zimą) w stosunku do tego, co powiedział spiker. Była mistrzynią zmy(cid:258)lania. Na podstawie kilku szczegó- łów budowała emocjonujące historie o dramatycznym przebiegu. Odwracała twarz od ekranu i natychmiast podawała swoją wersję wydarzeń. Gdy mowa była o przelotnych deszczach, mama mówi- ła o ulewie, gdy za tydzień miało być ochłodzenie, mama mówiła o gwałtownym załamaniu pogody. Tymczasem w li(cid:258)cie, który dostałem, Majka pisała o samotno- (cid:258)ci, o zagubieniu. O tym, (cid:285)e znalazła się na szczycie rozwoju kariery 28 zawodowej i wcale nie jest szczę(cid:258)liwa. Będąc tak bardzo spełniona zawodowo, jednocze(cid:258)nie czuje się bardzo samotna i nie wie, dokąd pój(cid:258)ć. Pomy(cid:258)lałem, (cid:285)e (cid:285)ycie stawia przede mną kolejne interesujące wyzwanie. Być mo(cid:285)e to nie przypadek, (cid:285)e w takim momencie (cid:285)ycia Majka odezwała się do mnie. Pomy(cid:258)lałem te(cid:285), (cid:285)e jak przystało na profesjonalnego coacha, zanim odpowiem, zabiorę się do rzeczy systematycznie i z namysłem. Dlatego zacząłem od tak zwanych poziomów funkcjonowania człowieka, modelu, który po raz pierwszy okre(cid:258)lił Robert Dilts. Wielki trener, wspaniały człowiek, u którego wielokrotnie miałem przyjemno(cid:258)ć być na szkoleniach. Wiele razy pracowałem ze swoimi klientami, odwołując się do metody Diltsa, poniewa(cid:285) pozwalała na szybkie przyjrzenie się ró(cid:285)nym aspektom funkcjonowania konkret- nego człowieka, a co wa(cid:285)niejsze, sam klient coachingu rozpoznaje swoje wewnętrzne, często ukryte motywacje. Postanowiłem prze- analizować mail od Majki z u(cid:285)yciem tego modelu, (cid:285)eby zobaczyć, co wła(cid:258)ciwie napisała w swoim emocjonalnym, chaotycznym, wzruszającym li(cid:258)cie. Robert Dilts zaproponował swój model i uzupełnił go pytaniami kontrolnymi w taki sposób, (cid:285)eby rozpoczynając od poziomu (cid:258)ro- dowiska, czyli otoczenia, w jakim (cid:285)yjemy, móc ustalić, co jest dla klienta coachingu wa(cid:285)ne, w jaki sposób postrzega rzeczywisto(cid:258)ć, w której (cid:285)yje, która dookre(cid:258)lona jest jego rolą lub sytuacją. Zastanawiając się nad rolami, jakie pełni Majka, na podstawie jej listów mogłem wymienić co najmniej kilka znaczących: dyrektor HR dywizji wschodniej, pracownik korporacji, mieszkanka Amster- damu, partnerka Jaco, siostra, córka. Jednak (cid:285)adna z tak zarysowa- nych ról nie wybijała się na tyle wyra(cid:283)nie na plan pierwszy, (cid:285)eby się na niej skoncentrować. Na tym etapie (cid:285)adna z ról nie pozwalała te(cid:285) jasno okre(cid:258)lić dylematu, który dla Majki był najwa(cid:285)niejszy. Postanowiłem więc na moment zostawić role i zająć się kontek- stem, nazwać cało(cid:258)ciowy obraz sytuacji, który przedstawiła Majka. Osiem poziomów i osiem kroków w rozpoznawaniu mapy sytuacji, czyli tego, jak Majka prze(cid:285)ywa i spostrzega swój (cid:258)wiat i na tym tle COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI swoje sprawy. To droga empatii bez nadinterpretacji. To nało(cid:285)enie na wypowied(cid:283) klienta jasnej struktury, dzięki której szybko mo(cid:285)na zobaczyć, co naprawdę się widzi, usłyszeć słowa, które dla klienta są słowami kluczowymi. 29 Rys. 1. Model Diltsa (cid:316) Obszary funkcjonowania człowieka A zatem krok pierwszy, (cid:258)rodowisko. Majka (cid:285)yje w Amsterdamie, mie(cid:258)cie tysięcy rowerów. Wąskie uliczki nad kanałami, historyczne domy. Tysiące turystów latem przemierzających szlaki turystyczne w jedną i w drugą stronę, (cid:258)rodkiem przeciskający się tramwaj, a bo- kiem samochody. Pamiętam Amsterdam doskonale. Lubię to miasto. Na ulicach grupki pieszych, ludzie w garniturach, ludzie z przewodni- kami w rękach, ludzie na rowerach, samochody jakby tu niepotrzebne 30 i nieco za du(cid:285)e do przestrzeni, którą mają do dyspozycji. Środkiem ka- nałów nieustannie przepływające łodzie, łódki, barki, całkiem spore motorówki. Przy większych kanałach zacumowane barki(cid:316)mieszkania z miniogródkami na pokładzie. Latem zielono, tłoczno, hała(cid:258)liwie, ra- do(cid:258)nie(cid:302) Zimą przemykający zmarznięci ludzie. Klimat tutaj nie sprzy- ja zmarzluchom. Jedna z największych (cid:258)rednich rocznych opadów w całej Europie Zachodniej. Z naszego polskiego punktu widzenia temperatura wyrównana przez cały rok. Nigdy tu nie ma amplitudy od minus dziesięciu do plus trzydziestu. Jak wygląda (cid:285)ycie Majki w tym mie(cid:258)cie? Powiedziała, (cid:285)e od trzech lat je(cid:283)dzi na rowerze. Ale pewnie te(cid:285) u(cid:285)ywa taksówek. Nie mówiła nic o samochodzie. Amster- dam to miasto, w którym rzeczywi(cid:258)cie porusza się na piechotę, na ro- werze, tak(cid:285)e tramwajami. Z całą pewno(cid:258)cią jej korporacja znajduje się na obrze(cid:285)ach miasta. Pewnie budynek jest ekskluzywny. Na piętrze, na którym pracuje Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich na Europę Środkową trzeba mieć specjalną kartę dostępu. Mened(cid:285)erowie ni(cid:285)szego szczebla chyba pracują w open space(cid:307)ach, z wydzielonym przeszklonym gabi- netem i szklanymi drzwiami i mają ten komfort, (cid:285)e przynajmniej te drzwi mogą zamknąć. Na piętrze zarządu gabinety są większe. Spo- kojny, wywa(cid:285)ony, holenderski luksus. Jak mieszka Majka? Mówiła o kawalerce, więc jej (cid:258)rodowisko to małe mieszkanie. Być mo(cid:285)e brak w nim ciepła i czego(cid:258) osobistego. Je(cid:258)li mówi, (cid:285)e jeszcze się tam tak naprawdę nie przeprowadziła, jej mieszkanie to pewnie taki bardziej udomowiony hotel. Mieszkania w Amsterdamie rzeczywi(cid:258)cie są nie- wielkie i kiedy wygląda się przez okno, widać małe podwóreczko albo (cid:258)cianę sąsiedniego domu przed oczami. Je(cid:258)li pracuje po dziesięć, dwa- na(cid:258)cie godzin, jej mieszkanie jest rzeczywi(cid:258)cie miejscem, w którym zrzuca buty i odpoczywa. Są tam podstawowe urządzenia, by móc podgrzać kawę, wyprasować ubranie. Z pewno(cid:258)cią na jej poziomie zawodowym większo(cid:258)ć usług mo(cid:285)e kupować, więc mieszkanie to taka wygodna, wielosezonowa sypialnia. Krok drugi to zachowania Majki. Z tego, co pamiętam, jest rze- telnym, zawsze (cid:258)wietnie przygotowanym fachowcem. Podejmuje szybkie, spontaniczne decyzje, ale nie(cid:283)le ugruntowane. Pamiętam, (cid:285)e zawsze była twardym negocjatorem, ale potrafiła się bardzo 31 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI zapalać do pomysłów, które były dla niej wa(cid:285)ne i atrakcyjne. Zawsze (cid:258)wietnie zorganizowana i przygotowana do spotkań. Zna- komicie przekonywała innych do swoich racji, argumentowała. Ju(cid:285) wtedy mówiła biegle po angielsku, a pewnie dzi(cid:258) mówi jeszcze lepiej. Umie wyra(cid:285)ać te(cid:285) swoje my(cid:258)li i uczucia, potrafi argumen- tować w tym języku. Jako szefowa była miękka w kontaktach, sympatyczna, ludzka, otwarta, chocia(cid:285) potrafiła te(cid:285) skutecznie egzekwować. Mówi szybko. Podejmuje decyzje błyskawicznie. Kiedy ma wątpliwo(cid:258)ci, dopytuje. Szuka danych. Umie te dane sprawnie pogrupować, przeanalizować, wyciągnąć wnioski. Kie- dy natomiast bezpo(cid:258)rednio spotyka się z innymi, staje się ciepła i serdeczna. W li(cid:258)cie pisze te(cid:285), (cid:285)e w relacji z mę(cid:285)czyzną jest trochę jak dziecko. Pamiętam, (cid:285)e była zawsze bardzo delikatna, czasami kapry(cid:258)na. W sytuacjach nieformalnych nie musiała się ju(cid:285) kon- trolować, być sprawna, szybka, zdeterminowana. Dzięki tym za- chowaniom umiejętnie dobieranym do kontekstu odniosła sukces. Została zauwa(cid:285)ona. Krok trzeci to jej umiejętno(cid:258)ci. Potrafi (cid:258)wietnie analizować fak- ty, zna się na procedurach obowiązujących w firmie. Zna działanie centrali w swojej korporacji i oddziały regionalne. Wiele z nich sama tworzyła, więc jak nikt orientuje się w systemach: szkoleń, ocen, zarządzania lud(cid:283)mi, motywowania oraz w tym, jak te procesy mierzyć, powoływać do (cid:285)ycia, jak one mogą słu(cid:285)yć organizacji. Wie na ten temat zapewne wszystko, co mo(cid:285)na i nale(cid:285)y wiedzieć, będąc dyrektorem dywizji w międzynarodowej korporacji. Do jej umie- jętno(cid:258)ci nale(cid:285)y tak(cid:285)e szybkie i sprawne dogadywanie się z lud(cid:283)mi, i to w dwóch językach. Co jeszcze umie Majka? Budować zespół. Zawsze wiedziała, jak prosić o pomoc w korporacji i pewnie dzi(cid:258) tę umiejętno(cid:258)ć jeszcze bardziej rozwinęła. Umie przekonywać do sie- bie. Potrafi się zwrócić o pomoc, na przykład do mnie, kiedy czuje, (cid:285)e znalazła się na rozdro(cid:285)u. A krok kolejny to jej przekonania. O, tych było wiele. Że jest samotna, (cid:285)e trudno (cid:285)yć w Amsterdamie, (cid:285)e jest zagubiona pomiędzy oczekiwaniami własnej rodziny, własnymi marzeniami o związku, między modelem kultury i religijno(cid:258)ci, który jest jej 32 obcy. Że sze(cid:258)ć lat pracy w tej firmie to za długo. Có(cid:285) to są (cid:311)prze- konania(cid:309)? Poprzednie poziomy są oczywiste, łatwo rozpoznawalne i łatwo obserwowalne. Nie trudno opisać (cid:258)rodowisko, w którym się funkcjonuje, lub zachowania, które są charakterystyczne dla danej osoby, gdy wła(cid:258)nie pełni rolę mened(cid:285)era albo u(cid:285)ytkownika tramwaju. Kasuje bilet, siada na miejscu, sprawdza rozkład jazdy. Przesuwa się do przodu, gdy jest tłok, (cid:285)eby zdą(cid:285)yć wysią(cid:258)ć na swoim przystanku. Przekonania to jednak obszar bardzo widocz- ny, niemal natychmiast rozpoznawalny, je(cid:258)li wiemy, na co zwrócić uwagę. Przekonania to nic innego jak software naszej osobowo(cid:258)ci. Oprogramowanie, dzięki, któremu okre(cid:258)lamy swój stosunek do ca- łej do(cid:258)wiadczanej rzeczywisto(cid:258)ci. Wszystko, co robimy, mówimy, my(cid:258)limy, co ma związek z naszymi działaniami lub zaniechaniem działań, oparte jest na przekonaniach, czyli gotowe do oceny rzeczywisto(cid:258)ci. Jeste(cid:258)my przecie(cid:285) pewni, (cid:285)e kiełbasa my(cid:258)liwska jest lepsza od krakowskiej, i to bez (cid:285)adnego weryfikowania tego sądu. Po prostu wiemy, (cid:285)e tak jest. Zaraz, zaraz, przecie(cid:285) kiełbasy wieprzowe w ogóle są niejadalne, powie kto(cid:258) inny, za to będzie zachwalał baraninę, a jeszcze inna osoba uznaje za absolutną za- sadę niejedzenie mięsa, gdy(cid:285) jest przekonana o szkodliwo(cid:258)ci mięsa albo naruszeniu zasad religijnych. Cokolwiek powiem lub pomy- (cid:258)lę na jaki(cid:258) temat, ma oparcie w przekonaniu: sos pomidorowy jest lepszy od chrzanowego, mę(cid:285)czy(cid:283)ni powinni całować kobiety w rękę na powitanie, koty są bardziej fałszywe od psów, samocho- dy z silnikiem diesla są lepsze od tych z benzynowym, najlepsze są niemieckie samochody, Chińczycy są niscy, a Norwegowie wy- socy, do zupy jarzynowej trzeba je(cid:258)ć chleb, ludzi motywują przede wszystkim pieniądze, czasami trzeba krzyknąć na dzieci, po War- szawie trudno się je(cid:283)dzi, najpiękniejsze kwiaty to ró(cid:285)e, Rosjanie to urodzeni (cid:258)piewacy, jestem za gruba, mam zbyt długi nos, nie umiem tak dobrze jak kuzyn grać w bryd(cid:285)a, jem za szybko, (cid:258)pię za długo, mam zdolne dzieci, nie potrafię tego napisać, nie dam rady tego powiedzieć(cid:302) uff. Je(cid:258)li posługujemy się warto(cid:258)ciami wspierającymi (potrafię ugo- tować smaczny obiad z dwóch dań), to znakomicie, gdy(cid:285) wierząc 33 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI we własne mo(cid:285)liwo(cid:258)ci, zaczynamy skutecznie działać, u(cid:285)ywając zasobów (cid:258)rodowiska, w którym przebywamy (kuchnia, garnki, składniki potraw, przyprawy itd.), oraz naszych umiejętno(cid:258)ci (obieranie warzyw, mieszanie składników, pytanie innych osób w sytuacji, kiedy mamy wątpliwo(cid:258)ć, czy rybę solić przed czy po sma(cid:285)eniu, czyli zdolno(cid:258)ci komunikacyjnych itd.). W takiej sytuacji zachowujemy się w sposób, który będzie wspierał proces gotowa- nia obiadu. Na przykład przez zachwalanie przepisu, proszenie o pomoc, uprzejmo(cid:258)ć wobec go(cid:258)ci itd. zmierzamy do sukcesu. Je(cid:258)li jednak u podstaw le(cid:285)y przekonanie: (cid:311)nie umiem gotować obiadów(cid:309), to choćby nasza kuchnia była (cid:258)wietnie wyposa(cid:285)ona, a w lodówce znakomite, (cid:258)wie(cid:285)e składniki ((cid:258)rodowisko), choćby obieranie warzyw, łączenie składników i sma(cid:285)enie na oleju były czynno(cid:258)ciami dosyć prostymi dla dorosłej osoby, a w repertuarze naszych zachowań była zdolno(cid:258)ć współpracy, to i tak sukces pro- jektu pod nazwą obiad będzie wątpliwy. W ka(cid:285)dej czynno(cid:258)ci kuli- narnej, nawet je(cid:258)li zostanie podjęta, odezwie się owo: (cid:311)nie umiem gotować(cid:309). Przekonania ograniczające są jak niewidzialne kłody, które sami sobie rzucamy pod nogi, jeszcze zanim zaczęli(cid:258)my po- dró(cid:285) lub działanie, by zrealizować własny cel. Ile(cid:285) razy powtarzasz sobie: (cid:311)Nie ma sensu się do tego brać, przecie(cid:285) i tak nie dam rady(cid:309). Ile razy słyszysz: (cid:311)Nie, to zbyt trudne(cid:309), (cid:311)Gdyby to było takie łatwe, to ju(cid:285) bym to zrobiła(cid:309) itd. A przecie(cid:285) nawet gdy nad rzeką siedzi siedmiu wędkarzy, ka(cid:285)dy w odległo(cid:258)ci trzech metrów od siebie, i nawet je(cid:258)li sze(cid:258)ciu twierdzi, (cid:285)e ryby nie biorą, to ten siódmy odchodzi ze zdobyczą, ku irytacji pozostałych. Oczywi(cid:258)cie tamtych sze(cid:258)ciu twierdzi, (cid:285)e zwycięski wędkarz miał lepsze sta- nowisko, inną przynętę, dłu(cid:285)szą wędkę. Jednak czy bez wiary we własną skuteczno(cid:258)ć były w stanie złowić ryby? Mo(cid:285)e jednorazowo tak, je(cid:258)li jednak swój sukces zacznie powtarzać, to oznacza, (cid:285)e ma lepszą strategię od pozostałych, strategia za(cid:258), w której wa(cid:285)ną rolę odgrywa wędka, przynęta, miejsce połowu itd., zaczyna się od wspierającego przekonania. Przekonanie to magiczny klucz do sukcesu i często jest tu(cid:285) pod ręką zainteresowanego, lecz on go nie widzi, mówiąc, (cid:285)e (cid:311)tych drzwi nie da się otworzyć(cid:309). 34 Rozwa(cid:285)my jeszcze jedną sytuację. Kto(cid:258) jest przekonany, (cid:285)e umie gotować i (cid:285)e obiad niedzielny z udziałem rodziny jest (cid:311)wa(cid:285)nym, presti(cid:285)owym wydarzeniem(cid:309). Załó(cid:285)my te(cid:285), (cid:285)e kuchnia jest (cid:258)wietnie wyposa(cid:285)ona, w lodówce potrzebne składniki, w głowie lub ksią(cid:285)ce przepisy. Przekonanie o presti(cid:285)owo(cid:258)ci wpłynie jednak na emocje i wreszcie na zachowanie w taki sposób, (cid:285)e nasz niedzielny ku- charz zacznie się denerwować, wykonywać nerwowe gesty, nawet pokrzykiwać, przyspieszy mieszanie sosu, spó(cid:283)ni się przy wyjmo- waniu zapiekanki z pieca, co z kolei mo(cid:285)e skutkować stłuczeniem talerza z przekąską itd. Słowem przekonanie wpłynie na zachowa- nie i na sukces niedzielnego obiadu. Wszystko to pod warunkiem, (cid:285)e (cid:311)presti(cid:285)owo(cid:258)ć(cid:309) wcze(cid:258)niej została skojarzona z (cid:311)trudno(cid:258)cią(cid:309), (cid:311)ryzykiem(cid:309) i w efekcie negatywnymi emocjami. Budząc napięcie i powodując większą ilo(cid:258)ć błędów. Robert Dilts trafnie zauwa(cid:285)a, (cid:285)e je(cid:258)li kto(cid:258) zaczyna wypowied(cid:283) od słowa: (cid:311)jestem..(cid:309) a potem następuję przymiotnik, mamy do czynienia z przekonaniem. Nie ma lepszych lub gorszych przeko- nań, wszystkie one powstały na skutek edukacji i wychowania, przypadku, presji, wpływu (cid:258)rodowiska, rodziców, wychowawców i pierwszych do(cid:258)wiadczeń. O sile lub słabo(cid:258)ci przekonań stanowi skuteczno(cid:258)ć naszych strategii działania w osiąganiu celów, które powstają na podbudowie tych(cid:285)e przekonań i celów, które pragnie- my osiągnąć, pod warunkiem, (cid:285)e w ogóle wiemy, czego chcemy. A jakie są warto(cid:258)ci Majki? Warto(cid:258)ci to z całą pewno(cid:258)cią dobra praca, skoncentrowana na efektach, na tym, (cid:285)eby osiągać sukcesy. Pewnie te(cid:285) na tym, (cid:285)eby być osobą znaczącą. Podkre(cid:258)lała w mailu, (cid:285)e jest członkiem zarządu, (cid:285)e ma pozycję. Na pewno w jej hierarchii warto(cid:258)ci prym wiedzie praca, sukces. Życie osobiste jest cały czas na planie drugim, być mo(cid:285)e dlatego Majka teraz przygotowuje się do zmiany. Znalazła się na rozdro(cid:285)u. Warto(cid:258)ci to w gruncie rzeczy nasze wewnętrzne megateorie do- tyczące nas samych, innych ludzi, (cid:258)wiata, realizowanych celów, najwa(cid:285)niejszych spraw (cid:285)yciowych. Z nich powstaje nasza osobi- sta, specyficzna hierarchia tego, czemu nadajemy pierwszeństwo w (cid:285)yciu. Z tej hierarchii wynikają nierzadko skomplikowane 35 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI systemy tysięcy przekonań, które obserwatorowi mogą się wyda- wać sprzeczne, nielogiczne, szokujące, i nic dziwnego. Obserwator ma swój własny system, często zupełnie odmienny od tego, który obserwuje. Spotykamy osoby, które wyposa(cid:285)one od dzieciństwa w bardzo zwarte i szczegółowe systemy warto(cid:258)ci, mają przekonania na temat najdrobniejszych spraw własnego i cudzego (cid:285)ycia. Jak powinno się gotować makaron i co nale(cid:285)y powiedzieć w czasie powitania z szefem, kiedy nie nale(cid:285)y odkurzać dywanu, o której godzinie nale(cid:285)y je(cid:258)ć (cid:258)niadanie, co trzeba kupować w sklepie, a co na bazarze, jakimi politykami są Anglicy, a jakimi nauczycielami mę(cid:285)czy(cid:283)ni, co się powinno, gdy się jest(cid:302) a kiedy musi się, gdy się nie jest(cid:302) itd.? Co charakterystyczne (cid:316) im sztywniejszy i bar- dziej skomplikowany system warto(cid:258)ci i przekonań takiej osoby, tym czę(cid:258)ciej w jej repertuarze słów się pojawiają się stwierdzenia: trzeba, musi, powinno się, zawsze, tak ju(cid:285) jest, tak nie jest, taka jest prawda, to niemo(cid:285)liwe, tak się tego nie robi, to się nie uda(cid:302) itp. A jaka jest to(cid:285)samo(cid:258)ć Majki? Jakich słów u(cid:285)ywa, (cid:285)eby okre(cid:258)lić, kim jest? Majka pisze o tym, (cid:285)e jest mened(cid:285)erem, (cid:285)e jest pochłonię- ta pracą. Jak odpowiedziałaby na pytanie: Kim jestem? Samotną, cię(cid:285)ko pracującą kobietą, która znalazła się na rozdro(cid:285)u? To(cid:285)samo(cid:258)ć odpowiada na pytanie, w jaki sposób definiujemy siebie samych w danej sytuacji, pełniąc daną rolę. Z pozoru tra- fiają się role oczywiste, jak pasa(cid:285)er miejskiego autobusu, ale ta oczywisto(cid:258)ć opisuje jedynie zewnętrzne obowiązki i przywileje wynikające z danej roli. Na przykład obowiązkiem pasa(cid:285)era jest zakup biletu i wsiadanie do autobusu odpowiednimi drzwiami itd. Przywilejem jest jazda autobusem w okre(cid:258)lonym przedziale cza- sowym. Jednak gdyby spytać ka(cid:285)dego z pasa(cid:285)erów jadących linią 195 po Warszawie o godzinie 17.30 26 sierpnia o ich to(cid:285)samo(cid:258)ć prze(cid:285)ywaną w tej chwili, to odpowied(cid:283) była ró(cid:285)na, głębsza, zaska- kująca, dookre(cid:258)lająca ich (cid:258)wiat, którego czę(cid:258)cią jest podró(cid:285)owanie (cid:258)rodkiem komunikacji wła(cid:258)nie teraz. Młody chłopak z plecakiem odpowiedziałby być mo(cid:285)e, (cid:285)e wła(cid:258)nie jest studentem, który wraca 36 z dorywczej pracy w hipermarkecie. Młoda kobieta z torbami, (cid:285)e jest matką 7-letniego synka, który jest u babci, ona za(cid:258) wiezie wy- prawkę szkolną dla niego. Starszy pan w okularach powiedziałby, (cid:285)e jest emerytem, który jedzie odwiedzić przyjaciela w szpitalu, a człowiek obok, (cid:285)e jest czytelnikiem nowej powie(cid:258)ci SF, którą pochłania w trakcie jazdy. To(cid:285)samo(cid:258)ć zawsze się aktualizuje. Nie jest nam raz na zawsze dana w związku z naszą sytuacją społeczną. W przedstawianej koncepcji okre(cid:258)la nie tylko główne struktury osobowo(cid:258)ci: płeć, orientację seksualną, główne role społeczne i zawodowe, ale rów- nie(cid:285) ka(cid:285)dą prze(cid:285)ywaną sytuację, w której mo(cid:285)emy powiedzieć na przykład: (cid:311)Jestem coachem, który w niedzielne popołudnie pisze ksią(cid:285)kę o coachingu, korzystając z notatek ze spotkań z klientami. Lubię to robić(cid:309). No i wreszcie, jaka jest misja Majki? Po co to wszystko? Po co to robi? I dalej wizja albo duchowo(cid:258)ć. Majka mówi o swojej religijno- (cid:258)ci, mówi o kulturze, w której nie zawsze potrafi się odnale(cid:283)ć. No có(cid:285), zabrzmiało to, jakby poziom duchowy ujawniał się tylko niekiedy albo był wyjątkowo aktywny u niektórych osób, w szczególnych sytuacjach. Tymczasem duchowo(cid:258)ć organizuje wszystkie nasze aktywno(cid:258)ci. Czy to mo(cid:285)liwe? Nawet w przypad- ku jazdy autobusem linii 195? Otó(cid:285) tak. Je(cid:258)li ów młody chłopak z plecakiem okre(cid:258)la swoją to(cid:285)samo(cid:258)ć w autobusie jako: bycie stu- dentem, który wraca z dorywczej pracy w hipermarkecie, to w tak okre(cid:258)lonej to(cid:285)samo(cid:258)ci przejawia się zarówno jego system warto(cid:258)ci z przekonaniami, jak i misja (cid:285)yciowa, i duchowo(cid:258)ć. Pewnie pra- ca jest dla niego warto(cid:258)cią i dlatego sierpniowe wakacje spędza, rozładowując palety w magazynie, zamiast na (cid:285)aglówkach albo w południowej Normandii zwiedzając zamki. To znowu uzale(cid:285)nio- ne jest od tego, w jaki sposób spostrzega swoją edukację (bycie studentem) i po co mu wykształcenie? Mógłby przecie(cid:285) inaczej(cid:302) I w tym inaczej tkwi sedno. To misja (cid:285)yciowa (być mo(cid:285)e nieu(cid:258)wia- damiana) pcha go ku studiowaniu i pracowaniu jednocze(cid:258)nie, a to wszystko jest w osobisty sposób uzasadnione i oparte na jego po- czucu sensu. Gdyby go nie miał (cid:316) studiując, pracując i jadąc teraz 37 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI z nami linią 195 (cid:316) pewnie robiłby co innego, a nie to wła(cid:258)nie, co spełnia jego misję wspartą na duchowo(cid:258)ci. To, w jaki sposób to robi (mógłby przecie(cid:285) w Niemczech (cid:258)cinać na polu kapustę albo w Norwegii opiekować się staruszką, albo okradać pasa(cid:285)erów au- tobusu), zale(cid:285)y od jego zestawu warto(cid:258)ci i przekonań, które mówią mu, co jest dobre, co złe i co jest mo(cid:285)liwe, a co nieosiągalne. Podsumowując moją analizę, doszedłem do wniosku, (cid:285)e dobrym zadaniem na początek dla Majki byłaby pro(cid:258)ba o opisanie siebie na wszystkich poziomach, które proponuje Dilts. Wszystko, co sam odnotowałem po lekturze jej listu, to tylko moje hipotezy, często projekcje własnego sytemu przekonań oraz oczywi(cid:258)cie interpretacje. Czy mo(cid:285)emy być od nich wolni? Do pewnego stopnia tak. Jednym z zadań coacha według mego rozumienia (moich przekonań!) jest takie komunikowanie się z klientem, (cid:285)eby ka(cid:285)dą hipotezę na temat jego spraw weryfikować na wiele sposobów. To klient wie lepiej, gdy(cid:285) to wła(cid:258)nie jego (cid:258)wiat poznajemy. Lepsze rozwiązania to takie, które w (cid:258)wiecie klienta jemu pozwoli na szybsze, albo wolniejsze, skuteczniejsze i lepsze realizowanie swoich zadań i szerzej (cid:316) potrzeb w zgodzie z korzy(cid:258)ciami, które dla niego są korzy(cid:258)ciami. Mnie jako coachowi nic do tego, jaką kto(cid:258) lubi herbatę. Nic mi do tego, (cid:285)e korzy(cid:258)cią dla jednej osoby będzie cierpko(cid:258)ć, która o(cid:285)ywia, a dla dru- giej słodycz dodanego cukru, która usypia. Słowo (cid:311)lepiej(cid:309) tak(cid:285)e od samego początku definiowane jest przez klienta, nie przez coacha. Mówiąc to, mam na my(cid:258)li coaching partnerski, rozwojowy, gdzie rolą coacha jest bycie przewodnikiem klienta, podró(cid:285)nika po nowych terenach. Celem jest odbycie wspólnej podró(cid:285)y i zmiana na lepsze, początkiem podró(cid:285)y za(cid:258) zdefiniowanie przez klienta, co ma być (cid:311)lepiej(cid:309), co ma być (cid:311)inaczej(cid:309) i do czego to ma doprowadzić. Coach kieruje zasadami podró(cid:285)y, takimi jak czas pracy, okre(cid:258)lenie celu i potrzeb kryjących się za jego realizacją, klient za(cid:258) jest (cid:311)wła- (cid:258)cicielem(cid:309) własnych potrzeb i to on najlepiej rozpoznaje korzy(cid:258)ci, które chce uzyskać dokonując zmiany dotychczasowego sposobu funkcjonowania. W innych modelach pracy coachingowej (np. w tzw. mentorin- gu) przyjmuje się, (cid:285)e coach jest osobą wdra(cid:285)ającą nowe procedury 38 i rozwiązania. Tym samym jego zadaniem jest umiejętne przepro- wadzenie procesu uczenia, zmotywowanie klienta, sprawdzenie efektów wspólnej pracy, monitorowanie postępów itd. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z normalną pracą mened(cid:285)erską. Nazywanie jej coachingiem wynika raczej z coraz większej po- pularno(cid:258)ci tego terminu, jak i (co bardzo po(cid:285)yteczne) z coraz wyra(cid:283)niejszego doceniania pracy mened(cid:285)erskiej odbywającej się w sposób zindywidualizowany, motywujący, w zgodzie z zasada- mi skutecznego uczenia. Bliskie jest mi podej(cid:258)cie do mentoringu, w którym rola coacha jest to(cid:285)sama z mentorem, czyli tym, który wie lepiej, zna rozwiązania, opanował umiejętno(cid:258)ci i procedury. Klient za(cid:258) jest uczniem, który poprzez wła(cid:258)ciwe (zuniwersali- zowane) procedury, sposoby, algorytmy nauczy się postępować w sposób prawidłowy. Definicja sukcesu nale(cid:285)y tak(cid:285)e do mentora. To on u(cid:285)ywa aparatu oceny i weryfikuje postępy ucznia zgodnie z oczekiwanymi rezultatami. Rezultaty te często bywają od same- go początku jasno okre(cid:258)lone i zwymiarowane, np. wzrost sprze- da(cid:285)y o 7 w stosunku do ubiegłego półrocza. Coach w modelu partnerskim nigdy nie zna rezultatu, choć zawsze do niego mobi- lizuje klienta. Mając to wszystko na względzie chciałem zweryfikować swoje hipotezy na temat (cid:285)ycia Majki, a co wa(cid:285)niejsze, Majka dostawała propozycję przyjrzenia się temu, co przed nią samą jest ukryte. Rozpoznania własnej mapy, w której fakty, emocje, warto(cid:258)ci i przekonania uło(cid:285)yły się w osobisty, niepowtarzalny wzór. No có(cid:285), mapa, choćby najdokładniejsza, wykonana w najlepszej technolo- gii, to wcią(cid:285) nie jest teren. Mapy, które tworzymy, by zapisać co(cid:258) w naszej pamięci, a potem skodyfikować w systemie przekonań jako (cid:311)najprawdziwsze prawdy(cid:309), są tylko fragmentami opisu prze- (cid:285)ywanych faktów, są jedynie fragmentami opisu terenu, czyli sytuacji, które prze(cid:285)yli(cid:258)my. Ponadto mapy te są niedoskonałe. Za- le(cid:285)ą od naszych zdolno(cid:258)ci percepcyjnych (postrzegania, organizacji i interpretacji zjawisk). Od tego, jak zapamiętujemy, co akurat usłyszeli(cid:258)my, zobaczyli(cid:258)my, a to z kolei zale(cid:285)y od tego, jaki mamy słuch, wzrok, jak spostrzegamy barwy otoczenia, czy zapamiętując, 39 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI byli(cid:258)my zmęczeni, a mo(cid:285)e napięci, chaotyczni, senni. Zapamię- tujemy i przetwarzamy tylko wycinek rzeczywisto(cid:258)ci, dokonując jedynie wybiórczych i niedoskonałych opisów wydarzeń. Liczne ba- dania eksperymentalne, począwszy od lat 50. XX wieku, wykazały naszą niedoskonało(cid:258)ć w tym względzie, wybiórczo(cid:258)ć, a co najwa(cid:285)- niejsze, subiektywno(cid:258)ć opisu zdarzeń. Dwie osoby w tej samej sy- tuacji utworzą dwie całkowicie odmienne mapy percepcyjne tego, czego były uczestnikami i (cid:258)wiadkami. Dokonają te(cid:285) odmiennej in- terpretacji (cid:316) to bowiem, co będzie mechanizmem interpretującym, to ich systemy przekonań i warto(cid:258)ci (cała siatka Diltsa na wszyst- kich poziomach). Je(cid:258)li na przykład dla jednej osoby uczenie się to (cid:311)dopust bo(cid:285)y(cid:309), dla innej to (cid:311)dar losu(cid:309), to wszystkie pochodne tego przekonania zdeterminują sposób zapamiętywania, przetwarzania i przechowywania w archiwum mózgu sytuacji (cid:311)uczenia się(cid:309). Ła- two sobie wyobrazić osobę, która do(cid:258)wiadczenia szkolne umie(cid:258)ciła w swoim archiwum mózgu jako negatywne (cid:311)obok(cid:309) poczucia lęku, nudy i zawstydzenia, w komplecie z wydarzeniami, które były męczące i trudne. Łatwo równie(cid:285) wyobrazić sobie człowieka, dla którego uczenie się jest jednym z najprzyjemniejszych doznań. Tak jest z ka(cid:285)dym do(cid:258)wiadczeniem, faktem, pocałunkiem, wypowie- dzianym słowem. Zatem co ja lubię, tego ty mo(cid:285)esz nie lubić. Co jest dobre dla mnie, nie musi być dobre dla ciebie. Fragmentu, który ja zapa- miętałem, ty w ogóle nie zauwa(cid:285)yła(cid:258). Kolor, który dla mnie jest zielony, dla ciebie mo(cid:285)e być niebieski. Z całego bogactwa doznań zapamiętujemy i przetwarzamy tylko wycinki, szczegóły i na ich podstawie, na podstawie własnych przekonań, budujemy kom- pletne prze(cid:285)ycia. Dodajmy, (cid:285)e wobec niektórych zwierząt jeste(cid:258)my ułomni, gdy(cid:285) nasze zmysły są wysoce niedoskonałe w porównaniu z ich mo(cid:285)liwo(cid:258)ciami. Pies zapamiętuje (cid:258)lady zapachowe na całe (cid:285)ycie po jednokrotnym powąchaniu miejsca. Niektóre gatunki owczarków odnajdują zapach z odległo(cid:258)ci dwóch kilometrów. Kot domowy potrafi wrócić na swoje miejsce, pokonując dziesiątki kilometrów (opisane są przypadki kocich wędrówek na dystan- sie sze(cid:258)ćdziesięciu kilometrów). Sokół wędrowny z wysoko(cid:258)ci 40 kilometra potrafi dostrzec mysz na łące i obliczyć szybko(cid:258)ć i kąt spadania, tak by w nią trafić. Kobra czarnoszyja z afrykańskiej sawanny nie do(cid:258)ć, (cid:285)e trafia jadem w oczy przeciwnika z odległo(cid:258)ci kilku metrów, to jeszcze potrafi rozpoznać (zobaczyć przeciwni- ka) w podczerwieni. Mor(cid:258)winy mają zdolno(cid:258)ć echolokacji, dzięki której rozpoznają ławice ryb i ich gatunek, wielko(cid:258)ć i szybko(cid:258)ć poruszania, z odległo(cid:258)ci wielu mil morskich. Narwale dzięki cio- sowi wyrastającemu ze szczęki wyposa(cid:285)onemu w tysiące włókien nerwowych potrafią analizować temperaturę wody, ci(cid:258)nienie, a na- wet jej skład chemiczny. Tropią te(cid:285) (cid:258)lad zapachowy na przestrzeni kilkunastu mil morskich. Je(cid:258)li chcesz poznać lepiej własną percepcję, masz przed sobą dwa ćwiczenia. Dowiesz się rzeczy niesłychanie szokującej, zoba- czysz i do(cid:258)wiadczysz tego czarno na białym. Przeceniamy swoje zdolno(cid:258)ci spostrzegania rzeczywisto(cid:258)ci, która nas otacza, i to bar- dziej, ni(cid:285) jeste(cid:258)my w stanie przypuszczać w naj(cid:258)mielszych opiniach na własny temat. Nawet z przyjaciółmi i znajomymi ró(cid:285)nimy się nie tylko kolorem oczu, płcią i kolorem skóry, nie tylko upodobaniami. A co dopiero z obcymi? Ró(cid:285)nice tkwią w sposobie percepcji. Świat, który prze(cid:285)ywamy, jest opisem, subiektywnym opisem, jest szcząt- kowym opisem, jest wyborem. Nie wierzysz? Sprawd(cid:283). Przesłałem to ćwiczenie Majce. Odpisała tylko: (cid:311)O Bo(cid:285)e, ju(cid:285) rozumiem moje niekończące się dyskusje z Jaco(cid:309). Ćwiczenie 1. Szuflada 1. Znajd(cid:283) mało u(cid:285)ywaną szufladę w biurze lub w domu, w której znajduje się sporo ró(cid:285)nych przedmiotów (ponad 20). Na razie do niej nie zaglądaj. Mo(cid:285)esz szufladę zastąpić skrzynką z na- rzędziami albo pudłem ze szpargałami. 2. Teraz ustaw zegarek na 15 sekund i kiedy będziesz gotowa, otwórz szufladę i staraj się zapamietać jej zawarto(cid:258)ć. 3. Gdy minie czas, natychmiast zamknij szufladę i zapisz wszyst- kie przedmioty, które zapamiętała(cid:258). 4. Otwórz szufladę i odnotuj pominięte rzeczy. COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI 41 5. Zaproponuj zabawę z szufladą, co najmniej pięciu osobom. Ka(cid:285)da po kolei niech wykonuje ćwiczenie według punktów 1(cid:316)4. 6. Porównajcie rezultaty. Ka(cid:285)dy z uczestników z pewno(cid:258)cią zapa- miętał nieco inny zestaw przedmiotów. Niektóre zostały po- minięte. Jedni zapamiętywali du(cid:285)o, inni tylko kilka. Niektóre osoby zapamiętały przedmioty według pewnego systemu, inne tylko te le(cid:285)ące na wierzchu albo najbli(cid:285)ej. Omówicie wnioski. Mapa w głowie to nie teren. W głowach pojawiają się ró(cid:285)ne mapy terenu. Teren te(cid:285) nie jest stabilny. Ka(cid:285)de trza(cid:258)nięcie szufladą mo(cid:285)e zmienić jego konfigurację. Szukajcie wniosków. Im więcej wniosków sformułujesz, tym więcej dowiesz się na temat zdolno(cid:258)ci percepcyjnych ludzi i swoich własnych. Ćwiczenie 2. Mapa miasta 1. Wybierz jakie(cid:258) znane miejsce w twoim mie(cid:258)cie lub okolicy (ry- nek, główny plac, miejsce spotkań). 2. Zapro(cid:258) jak największą liczbę uczestników (przyjaciele, rodzina, współpracownicy). Wystarczą nawet trzy osoby, (cid:285)eby (cid:258)wietnie się bawić, ale im większa liczba uczestników bierze udział w ćwiczeniu, tym lepiej. Na daną przez ciebie komendę wszyscy jednocze(cid:258)nie rysujecie wybrane miejsce, starając się uwzględnić jak największą liczbę szczegółów (na przykład rynek Starego Miasta). 3. 7. Porównajcie rezultaty. Szukajcie wniosków. Im więcej wnio- sków ci się nasunie, tym więcej dowiesz się na temat zdolno(cid:258)ci percepcyjnych ludzi i swoich własnych. 4. Ka(cid:285)dy element rzeczywisto(cid:258)ci (cid:316) zauwa(cid:285)ony, zapamiętany i włączony do Twojego Systemu Rzeczywisto(cid:258)ci, uznawanej dotąd za obiektywną (cid:316) podlega zniekształceniom i wybiór- czo(cid:258)ci. Mo(cid:285)e pojawić się percepcja tunelowa, w której tylko pewien typ informacji został zapisany, mo(cid:285)esz zauwa(cid:285)yć ge- neralizacje i tylko ogólny obraz sytuacji, pozbawiony szcze- gółów. Pojawi się emocjonalny stosunek do zapamiętanych 42 faktów albo całkowicie techniczny. Im więcej w tej zabawie porównasz map, tym dobitniej przekonasz się, (cid:285)e nie powtórzą się dwie identyczne. Przeprowadzałem ten eksperyment setki razy w ró(cid:285)nych grupach, z tym samym punktem odniesienia. Przez pewien czas nawet archiwizowałem narysowane mapy. Nigdy nie powtórzyły się mapy tego samego terenu, które miałyby choćby dziesięć elementów identycznych. Ka(cid:285)da sy- tuacja, ka(cid:285)dy fakt czy te(cid:285) prze(cid:285)ycie podlega mniej więcej tym samym regułom, co w tym eksperymencie. Dodajmy, (cid:285)e silne emocje wyostrzają wszystkie mechanizmy, które odkryła(cid:258) w czasie ćwiczenia. Mapa w głowie to nie teren. Mapy dwóch ludzi dotyczące tego samego wydarzenia zawsze się ró(cid:285)nią, tak co do zapamiętanej tre(cid:258)ci, jak i funkcji, które pełni zapamię- tana (cid:311)rzecz(cid:309) w całym systemie stworzonym w mapie danego człowieka. Jak rozpoznać mapę Drugiego Człowieka? W jaki sposób mo(cid:285)e dokonać tego sam klient? Moje wnioski to rzecz jasna tylko hipo- teza. Coach w relacji partnerskiej oczywi(cid:258)cie przygląda się sytuacji i za pomocą struktury (na przykład poziomów funkcjonowania człowieka) stara się opisać, zrozumieć sytuację, jednak najwa(cid:285)niej- szą pracę ma do wykonania sam klient. To on wie najlepiej, jak zinterpretować siebie. To jego sposób odpowiedzi jest decydujący i wła(cid:258)ciwy, coach za(cid:258) otrzymuje materiał, dzięki któremu mo(cid:285)e się dowiedzieć, jak bardzo mylił się w swoich przypuszczeniach (hipo- tezach), a w których obszarach jego obserwacja była trafna. Zaproponowałem Majce ćwiczenie, które nazywam Górą Lo- dową, zbudowane na modelu Roberta Diltsa. Otó(cid:285) (cid:258)rodowisko, w którym (cid:285)yjemy, i nasze zachowania to obszar łatwej obserwacji zarówno dla osoby zainteresowanej, która działa w danej sytu- acji i prze(cid:285)ywa swoje sprawy, jak i dla innych ludzi, uczestni- ków i obserwatorów wydarzeń. Bez problemu mo(cid:285)emy okre(cid:258)lić, w jakim biurze i za pomocą jakich urządzeń i narzędzi pracy wykonujemy zadania. Łatwo te(cid:285) powiedzieć, jak zachowujemy się, podejmując decyzje, wybierając zagadnienia, gdy kogo(cid:258) zachęcamy 43 COACHING, CZYLI RESTAURACJA OSOBOWOŚCI do współpracy albo gdy go kontrolujemy. Niemal w ka(cid:285)dym przy- padku mo(cid:285)emy bez problemu okre(cid:258)lić parametry (cid:258)rodowiska, w którym działamy, i zachowania, które są charakterystyczne dla nas w danej sytuacji. To poziom jawny, jak czubek góry lodowej płynącej po morzu rzeczywisto(cid:258)ci. Z do(cid:258)wiadczenia wiem, (cid:285)e kiedy dochodzi do okre(cid:258)lenia umiejętno(cid:258)ci u(cid:285)ywanych w danej aktywno(cid:258)ci, większo(cid:258)ć moich klientów potrafi wymienić tylko ich czę(cid:258)ć. Nierzadko spora grupa u(cid:285)ywanych zasobów, sposobów czy kompetencji jest ukryta (nieu(cid:258)wiadamiana) lub niedoceniana przez samych zainteresowanych. Ludzie potrafią zazwyczaj wymienić kilka umiejętno(cid:258)ci najbardziej oczywistych i wyrazistych jak: zna- jomo(cid:258)ć mechaniki precyzyjnej, znajomo(cid:258)ć (cid:258)rodowiska Windows i posługiwanie się komputerem, umiejętno(cid:258)ć budowania bud(cid:285)etu projektowego itd., jednak z rzadka przychodzi im do głowy, (cid:285)e umie- jętno(cid:258)cią jest tak(cid:285)e budowanie zaufania, postawa szacunku okazy- wana współpracownikom, czy zdolno(cid:258)ć omijania korków w mie(cid:258)cie w godzinach szczytu. Kiedy mówimy o konkretnych sytuacjach, czy dylematach (cid:316) z doprecyzowaniem konkretnych umiejętno(cid:258)ci wcale nie jest lepiej. To ju(cid:285) jest poziom poni(cid:285)ej linii wody. Tutaj zaczyna się wła(cid:258)ciwa bryła góry lodowej. Ni(cid:285)ej idą przekonania i warto(cid:258)ci (cid:316) to one w efekcie decydują o potencjale góry lodowej, o jej kierun- ku dryfowania po morzu i wreszcie o wyglądzie tego niewielkiego fragmentu, który wystaje ponad wodę. Jeszcze głębiej i zazwyczaj zupełnie nieu(cid:258)wiadamiane na początku coachingu tkwią: to(cid:285)sa- mo(cid:258)ć, misja i duchowo(cid:258)ć. W pracy z klientami odkryłem, (cid:285)e ka(cid:285)dą prze(cid:285)ywaną sytuację, nawet najbardziej banalną i typową dla nasze- go funkcjonowania, dookre(cid:258)la rola zdefiniowana przez okoliczno(cid:258)ci społeczne, np. bycie pasa(cid:285)erem komunikacji miejskiej. Jednocze(cid:258)nie rola ta prze(cid:285)ywana jest na wszystkich o(cid:258)miu poziomach Diltsa. Za- wsze uczestniczy w naszym działaniu zarówno jakie(cid:258) (cid:258)rodowisko, jak i duchowo(cid:258)ć, będąca najgłębszym uzasadnieniem sposobu i po- wodu, dla którego robimy to, co robimy, choćby to była codzienna podró(cid:285) autobusem. Model góry lodowej pokazuje, (cid:285)e do głębszych poziomów, które w istocie konstruują i wpływają na płytsze struk- tury, z rzadka mamy (cid:258)wiadomy dostęp. 44 Wbrew pozorom łatwo jest uzyskać pełen obraz góry lodowej, tego, co i w jaki sposób determinuje nasze funkcjonowanie w okre- (cid:258)lonej roli społecznej, w danej sytuacji (cid:285)yciowej. Góra Lodowa jako model dookre(cid:258)la ka(cid:285)dą sytuację na wszystkich poziomach. Zawsze te(cid:285) w naszych my(cid:258)lach i działaniach bierze udział cała sieć zachowań, przekonań i warto(cid:258)ci, a nawet to(cid:285)samo(cid:258)ci. Mo(cid:285)na być przecie(cid:285) dla siebie samego, w tej samej sytuacji, studentem, pra- cownikiem hipermarketu, chłopakiem swojej dziewczyny, do której zmierza autobus 195, synem wysyłającym esemesa do mamy oraz kontrolowanym przez inspektora pasa(cid:285)erem, a tak(cid:285)e warszawia- kiem, który przygląda się swojemu miastu (cid:316) i nie mieć rozszcze- pienia ja(cid:283)ni. Pracę z Górą Lodową zaproponowałem Majce, jako pierwszy krok coachingowy. Rys. 2. Góra Lodowa (poziomy funkcjonowania człowieka)
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Coaching, czyli restauracja osobowości
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: