Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00316 006510 13237887 na godz. na dobę w sumie
Czekając na odkupienie - ebook/pdf
Czekając na odkupienie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 266
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0338-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kryminał, sensacja, thriller >> thriller, horror
Porównaj ceny (książka, ebook (-26%), audiobook).

„Czekając na odkupienie” Katarzyny Łochowskiej to wciągająca opowieść o miłości i zemście, które okazały się silniejsze niż śmierć.

Główna bohaterka to Cassandra, która w wyniku pewnego zdarzenia ucieka do Nowego Orleanu, by rozpocząć nowy etap życia. Po wielu perypetiach dziewczyna trafia do piekła, cofając się z czasów współczesnych do roku 451. Tam okazuje się, że w poprzednim wcieleniu Cassandra zabiła wojownika panujących wtedy Hunów. Dziewczyna została wcześniej przez niego zgwałcona. Dlatego teraz pragnie zemsty za cierpienie, które musi znosić. Demon przeszłości powrócił i dopomina się o jej duszę. Okazuje się, że nic nie dzieje się przypadkowo, a cała gra została zaplanowana przez samą Królową Piekła, w której dziewczyna ma odgrywać główną rolę. Cassandra zaczyna przyzwyczajać się do barbarzyńskiego stylu życia, ale Królowa ma wobec niej inny plan. Musi przebyć długą drogę, by wrócić do swoich czasów i wygrać walkę o własną duszę. Na jej drodze stają również krasnoludy, elfy i krwiożercze pająki. Czy barbarzyńca, którego kiedyś zabiła okaże się jej sojusznikiem czy wrogiem?

Akcja książki w zaskakujący sposób przenosi się z czasów bardzo odległych do współczesności. Okazuje się, że duch historii przez cały czas czuwa nad ludzkością.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

KATARZYNA ŁOCHOWSKA CCCZZZEEEKKKAAAJJJĄĄĄCCC NNNAAA OOODDDKKKUUUPPPIIIEEENNNIIIEEE Wydawnictwo Psychoskok Konin 2015 Katarzyna Łochowska „Czekając na odkupienie” Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok sp. z o. o. 2015 Copyright © by Katarzyna Łochowska 2015 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki ©Krzysztof Krawiec ISBN: 978-83-7900-338-9 Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23 , 62-507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Dla Anny Kuchniak – najlepszej przyjaciółki i pierwszej czytelniczki Spis treści PROLOG ............................................................................................ 5 CZĘŚĆ PIERWSZA Uśpienie ........................................................... 9 ROZDZIAŁ 1 ............................................................................... 10 ROZDZIAŁ 2 ............................................................................... 35 ROZDZIAŁ 3 ............................................................................... 42 ROZDZIAŁ 4 ............................................................................... 66 ROZDZIAŁ 5 ............................................................................... 89 ROZDZIAŁ 6 ............................................................................. 106 ROZDZIAŁ 7 ............................................................................. 116 ROZDZIAŁ 8 ............................................................................. 125 ROZDZIAŁ 9 ............................................................................. 140 ROZDZIAŁ 10 ........................................................................... 152 CZĘŚĆ DRUGA Błądząc w mroku .............................................. 163 ROZDZIAŁ 11 ........................................................................... 164 ROZDZIAŁ 12 ........................................................................... 177 ROZDZIAŁ 13 ........................................................................... 190 ROZDZIAŁ 14 ........................................................................... 201 ROZDZIAŁ 15 ........................................................................... 216 ROZDZIAŁ 16 ........................................................................... 229 ROZDZIAŁ 17 ........................................................................... 243 ROZDZIAŁ 18 ........................................................................... 259 ROZDZIAŁ 19 ........................................................................... 268 ROZDZIAŁ 20 ........................................................................... 282 ROZDZIAŁ 21 ........................................................................... 297 ROZDZIAŁ 22 ........................................................................... 310 ROZDZIAŁ 23 ........................................................................... 321 ROZDZIAŁ 24 ........................................................................... 328 CZĘŚĆ TRZECIA Przebudzenie .................................................. 345 ROZDZIAŁ 25 ........................................................................... 346 ROZDZIAŁ 26 ........................................................................... 356 PROLOG ok. 451 rok Śmierć tańczyła na pogorzelisku. Kilku niedobitków szukało przed nią schronienia. Rzymskie śmiecie. Ciemna noc, dym i kurz utrudniały widoczność. Siedziałem na mym wspaniałym Alaricu i tryumfowałem nad wrogiem. Wokół mnie buchały płomienie, ale nie przejmowałem się tym. Nic mnie nie obchodziło. Liczyła się tylko rzeź. Zdobyliśmy tylko jakąś marną mieścinkę rzymską, ale niech cezar wie, że Hunowie są niebezpieczni. Niech potraktuje to jako ostrzeżenie. I niech się spodziewa swojej klęski. Koń zadreptał nerwowo. Zobaczyłem zbliżającego się do mnie Haszema. Twarz miał brudną i umęczoną, ale szczęśliwą. Brat walczył dzielnie. Po śmierci naszego ojca objął dowodzenie i razem z nim wyruszyłem służyć wodzowi Atylli. 5 – Bracie! – rzekł uśmiechnięty. – Dzisiaj świętujemy. Podobno w niektórych domach ukrywają się jeszcze rzymskie psy. Niektórzy mówią, że są wśród nich dziewki… Tak... Całe nasze życie jest rozrywką. Mordujemy, rozrywamy, katujemy, gwałcimy dziewki na oczach mężów, braci, ojców, a potem pijemy. Uczty nie mają końca. Obrałem kolejny cel na dzisiejszą noc. Znaleźć dziewkę i słuchać, jak krzyczy z cierpienia, a potem… z rozkoszy. – Chodźmy, bracie. Stałem się niepokonany. Drżeli przede mną wszyscy. Czy to nie cudownie słyszeć krzyki cierpienia? Wtedy wiesz, że giną źli i ty jesteś tym, który się do tego przyczynił. Ruszyliśmy między zgliszczami. Szukaliśmy najmniej zniszczonego domu. Stał na uboczu, a płomienie tylko liznęły fasadę. Należał do jakiś zamożnych Rzymian. Jeden z naszych ludzi powiedział, że prawdopodobnie ukrywają się w nim mieszkańcy. Wzięliśmy pochodnie i szturmem wbiegliśmy do domu. Mężczyźni porozdzielali się i wkrótce do moich uszu doleciały przeraźliwe krzyki. Wpadłem z bratem do sali – prawdopodobnie jadalni. W rogu dostrzegłem grupkę kulących się ludzi. Mężczyźni zaraz rzucili się na nas z bronią, ale szybko pokonaliśmy ich. Krzyk kobiet mieszał się z jękami zabijanych. Wkrótce za nami wpadło jeszcze trzech wojowników. 6 Oczy zalała mi czerwień wściekłości i pragnienie mordu. Odwróciłem się w stronę kobiet. Jedna była bardzo stara. Druga w średnim wieku, a dwie ostatnie młode. Szybkim krokiem podszedłem do nich. Próbowały się bronić, ale ja byłem silniejszy. Sama potęga i przewaga nad nimi dodawała mi animuszu. Złapałem młodą za włosy i przyciągnąłem do siebie. Szarpała się i próbowała wyrwać. Jak wszystkie inne… Ruszyłem w poszukiwaniu jakiegoś mniej zatłoczonego miejsca, by móc rozkoszować się obcowaniem z dziewczyną. Wepchnąłem ją do jakiegoś pomieszczenia i zwróciłem twarzą do siebie. Chciałem powiedzieć coś ordynarnego, ale słowa utknęły mi w gardle. Była piękna. Miała długie, czarne włosy, które lśniły w nikłym blasku pochodni. Pełne usta, otwarte i łapiące głośno powietrze, przyzywały mnie do siebie. Oczy rozszerzone strachem patrzyły błagalnie, ale i tak zarejestrowałem w nich błękitny ognik złości. Kształtne ciałko wiło się i próbowało wyswobodzić z uścisku moich dużych rąk. Tak. Teraz należy do mnie. Ogarnęło mnie niesamowite pożądanie. Musiałem ją mieć. Wszystko robiłem jak zawsze. Ostro, szybko… A jednak wyczułem, że coś się zmieniło. Wewnątrz mnie. Chciałem… żeby czuła to 7 samo uniesienie, które targało moją duszą. Chciałem dać jej rozkosz, aby zapamiętała ją na całe życie. Wiedziałem, że już się od niej nie uwolnię. Nic nie poszło po mojej myśli. Krzyczała, szarpała się, płakała. Uczucie, jakie ogarnęło mnie, gdy znalazłem się w niej, było nie do opisania. Czułem pulsującą krew w uszach, a zmysły przyćmiły umysł. Dotarł do mnie krzyk bólu, gdy przebiłem się przez naturalną ochronę jej ciała. Nie potrafiłem się już powstrzymać. Doznania były silniejsze i skończyłem, zanim dałem dziewczynie przyjemność. Z oczu spadły klapki. Trzeźwo spojrzałem na jej zapłakaną twarz, zaciśnięte usta i słone łzy. Nadal trzymałem ją w objęciach i pomyślałem, że muszę coś powiedzieć. Cokolwiek. – Nie płacz – szepnąłem. – Następnym razem… Dziewczyna spojrzała na mnie z odrazą. – Bądź przeklęty! – krzyknęła. Poczułem tylko ostrze przecinające moje gardło. Nie mogłem uwierzyć, że ten anioł mógł być do tego zdolny. Patrzyłem na nią zszokowany, ale wiedziałem, że dobrze wprowadziła ostrze. Umrę ze spuszczonymi spodniami. I to była ostatnia moja myśl. Zaczął się początek egzystencji. Przeklętej, bolesnej egzystencji, która sprawiła, że w miejscu serca powstała czarna dziura. I tylko jedno może ją zapełnić. Zemsta na aniele. 8 CZĘŚĆ PIERWSZA Uśpienie Odchodzę w zaświaty, nie czekaj na mnie więcej. Łez nie roń, uśmiech prześlij prędzej. Na progu czeka na mnie ktoś wyjątkowy, Skrzydlaty oblubieniec w dobroć uzbrojony. Dłoń do mnie wyciąga, uśmiecha się szczerze, Żegnaj, więc, żegnaj! Mów za mnie pacierze. 9 ROZDZIAŁ 1 Jak wygląda piekło? Nie miałam czasu, żeby zastanawiać się nad takimi błahymi sprawami. Zapewne kiedyś się tam znajdę, więc po co sobie zawracać głowę tak wcześnie? Teraz miałam znacznie ważniejszy problem. Z trudem trafiłam kluczem w zamek wiktoriańskich drzwi. Zapaliłam światło w przedpokoju mojego jednorodzinnego małego domku. Zmusiłam swoje stopy do stawiania kolejnych kroków, ale nie było to proste po wypiciu niezliczonej ilości wódki i dwóch piw. Sama się dziwiłam, że mogę chodzić. Impreza się przedłużyła i jak co weekend zabalowałam trochę bardziej. Niebezpiecznie zachwiałam się na moich dziesięciocentymetrowych obcasach i zapewne wyrżnęłabym orła, gdyby nie szafka i odrobina wprawy. Z drobnymi komplikacjami zdjęłam buty i skierowałam się w stronę łazienki, ściągając po drodze bluzkę. Stanęłam przed lustrem i zapatrzyłam w swoje odbicie. Farbowane blond włosy w nieładzie, oczy odrobinę podpuchnięte przez promile, po makijażu jakiś niewielki ślad. Jednym słowem wyglądałam jak… dziwka. Uda lepiły mi się po spędzonych upojnych chwilach z Jamesem, a w podbrzuszu jeszcze pulsował nerw rozkoszy. Nie ma co ukrywać. Nie jestem cnotliwą dziewczynką. 10 Zdjęłam mini spódniczkę, czarne kabaretki i wskoczyłam pod prysznic, o mało co nie przygrzewając głową w szklaną kabinę. Ciepła woda zmyła ze mnie odrętwienie i trochę poprawiła zdolność mojego myślenia. Pomyślmy. Czy chciałam się zmienić? Oczywiście, że nie! Kocham moje rozbiegane życie. Chyba zwariowałabym spędzając czas jak rodzice czy siostra. Dlatego wyrwałam się stamtąd. Oni nie potrafili zrozumieć mojego imprezowego stylu. Co dzień raczyli mnie tekstami w stylu: Marnujesz swoje życie lub Nie zasługujesz na to, by być w tej rodzinie. Dlatego znalazłam jedyne wyjście, które w odpowiedni sposób rozwiązywało mój problem. Zwiałam z domu i przeleciałam cały Atlantyk, aby osiedlić się w Nowym Orleanie. I tak oto jestem. Drżyjcie kluby nocne! Nadchodzi Cass Spencer, wykwalifikowana imprezowiczka, zapalona ateistka i najlepsza kochanka w Nowym Orleanie! Niepewnym krokiem weszłam do sypialni. Zarzuciłam na siebie cieniutką koszulkę nocną i wskoczyłam pod kołdrę. Niestety alkohol nie zatrzymał natłoku myśli. Zrobiłam dużo złych rzeczy, ale chciałam się jedynie uwolnić. Może mam dwadzieścia dwa lata, jestem niegrzeczną dziewczynką i studentką historii, która nie słucha rodziców i ucieka z domu mając osiemnastkę, przy okazji zabierając im większą część 11 funduszy. Cóż… jako sławni lekarze na pewno dadzą sobie radę bez kilku papierowych banknotów. Tego ostatniego wieczoru, gdy z nimi rozmawiałam, a raczej kłóciłam, straciłam rodzinę na zawsze. Była to sobota. Wyszłam z koleżkami niby na przyjęcie urodzinowe, ale wszystkie wylądowałyśmy w klubie nocnym. Cieszyłam się z mojej niedawno otrzymanej pełnoletniości i od razu wypiłam trochę więcej niż zazwyczaj. Wkrótce mój świat zaczął się niebezpiecznie zamazywać. Wtedy poznałam jego. Nieznajomy mężczyzna podszedł do mnie i zapytał, czy wszystko w porządku. Chyba otumanienie alkoholowe kazało mi powiedzieć, że chcę wracać do domu. Z chęcią zaproponował mi podwózkę, a ja poszłam za nim jak owieczka. Wtedy widziałam tylko jego niesamowite ciało i piękne zielone oczy. Wsiadłam do samochodu, a mężczyzna włączył radio i ruszył z piskiem opon. Wkrótce zauważyłam, że jedziemy w przeciwnym kierunku niż mu wskazałam. Tylko uśmiechnął się pod nosem i powiedział, żebym się nie martwiła. Samokontrola jednak zaczęła opadać, a strach ogarnął moje ciało. Zatrzymał auto gdzieś na obrzeżach miasta. Natychmiast złapałam za klamkę i dosłownie wypadłam z samochodu. On także wysiadł. Bez słowa złapał mnie za włosy, podciągnął do góry i oparł o maskę samochodu, wypinając mój tyłek w jego 12 stronę. Krzyczałam. Wyrywałam się. Kopałam. Nikt mnie nie słyszał. Nikt mi nie pomógł. Podciągnął krótką spódniczkę do góry, zdarł majtki i uśmiechnął się demonicznie. Jakimś cudem widziałam jego twarz odbijającą się w przedniej szybie. Może sprawiły to światła samochodu? Moja podświadomość mówiła mi, że on w taki sam sposób widzi mój strach odbijający w szkle. Wtedy zrozumiałam, że nie wygram, bo trafiłam na ten typ bezdusznego barbarzyńcy, który cieszy się strachem. I stało się. Pamiętam, że krzyknęłam z bólu. I usłyszałam jego szorstki głos wypowiadający jedno słowo. Dziewica. A ja nie mogłam oderwać załzawionych oczu od jego zielonych tęczówek. I gdy rżnął mnie na masce swojego samochodu, ja obiecałam sobie jedną rzecz, która ma sens w moim popapranym życiu. Nigdy więcej zielonych oczu. Mężczyzna skończył we mnie, klepnął mocno mój tyłek i podciągnął spodnie. Złapał mnie za włosy, przyciągając do siebie, a ja pisnęłam z nagłego bólu w podbrzuszu. Pocałował moją skroń, wyciągnął z kieszeni pieniądze, wciskając mi je w stanik. Odwrócił w swoją stronę i znów zmusił do spojrzenia w te zielone tęczówki. Uśmiechnął się do mnie i wycisnął brutalny, władczy pocałunek na moich ustach, po czym popchnął mnie na ziemię. Upadłam boleśnie, uderzając ramieniem 13 o kamień. Ostatkiem sił widziałam, jak mężczyzna wsiada do samochodu i odjeżdża z piskiem opon. Do tej pory nie wiem, czy w jasnym świetle tarczy rozdzielczej rzeczywiście zobaczyłam łzy na jego policzkach. Odjechał i zostawił mnie samą. Pamiętam, jak zimno trzęsło mym ciałem a upokorzenie wypalało piętno na mym sercu. Nigdy więcej zielonych oczu. I tej zasady trzymam się aż do teraz. Rano obudził mnie czyjś dotyk. Zerwałam się z obolałym ciałem. Zobaczyłam jakiegoś staruszka, który pochylał się nade mną z wystraszoną miną. Co się stało, dziecko? Wtedy nie wytrzymałam i rozpłakałam się. Zdołałam tylko wyjąkać nazwisko. Najbardziej znane w całej okolicy. Gdy tylko podjechał samochód mojego ojca, wiedziałam, że to nie koniec kłopotów. Jakoś zapakowałam się na tylne siedzenie i zapatrzyłam w szybę. Wiedziałam, że mój ojciec cały czas obserwuje mnie w lusterku. Nic się nie odzywałam. Mój umysł zaprzątały zielone oczy. W domu rozpętało się piekło. Moja własna matka wpadła do przedpokoju i na powitanie wymierzyła mi siarczysty policzek. Krzyczała, wrzeszczała, a ja patrzyłam w jedno miejsce na ścianie. Dopiero gdy ojciec potrząsnął mną, spojrzałam w jego zagniewaną twarz. Jak ty wyglądasz! Jak mogłaś to zrobić! W tym momencie chciałam krzyknąć, że sama sobie 14 tego nie zrobiłam, ale nie byłam w stanie wypowiedzieć słowa. Po prostu zignorowałam ich histeryczne wrzaski i skierowałam się odrętwiała w stronę schodów. Chciałam tylko wziąć prysznic i iść spać. Takie zachowanie jeszcze bardziej rozwścieczyło rodziców. Z ust ojca padło jedno słowo, które złamało moje bariery. Dziwka! Trzasnęłam drzwiami od mojego pokoju i przekręciłam w nich klucz. Oczywiście rodzice dobijali się do nich. Wtedy spojrzałam w lusterko na toaletce. I rzeczywiście wyglądałam jak dziwka. Moje oczy były zapuchnięte i czerwone od płaczu, zza dekoltu wystawały banknoty, a na policzkach miałam czarne ślady rozmazanego tuszu. Jednak najgorsze dopiero miałam zobaczyć. Mini spódniczka została mocno podwinięta, a na udach ślady krwi ostro kontrastowały z białą skórą. I to właśnie ten widok sprawił, że podjęłam decyzję, która wywróciła mój świat do góry nogami. Następnego dnia rodzice wtajemniczyli w całą sprawę moją starszą siostrę, która także kształciła się na wyspecjalizowanego doktora. Oczywiście gorąco ich popierała. Cała rodzina nastawiła się przeciwko mnie. Zaczekałam, aż dom opustoszeje i zabrałam wszystkie karty kredytowe rodziny, gdy wyjechali rano do pracy. Nie tracąc ani chwili wyruszyłam do najbliższego banku. W metrze miałam wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą i mają ochotę obrzucić mnie błotem. 15 Dziękujemy za skorzystanie z oferty naszego wydawnictwa i życzymy miło spędzonych chwil przy kolejnych naszych publikacjach. Wydawnictwo Psychoskok 16
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Czekając na odkupienie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: