Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00359 005583 13092814 na godz. na dobę w sumie
Czesław Miłosz. Los - ebook/pdf
Czesław Miłosz. Los - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8088-895-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> literaturoznawstwo, językoznawstwo
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

PROJEKT: EGZYSTENCJA I LITERATURA

Seria poświęcona jest wybitnym polskim pisarzom - ich twórczości ujmowanej przez nich samych i interpretowanej przez krytyków jako projekt egzystencjalny, jako próba ustanowienia i zapisania siebie i swojego sposobu odczytywania sensów rzeczywistości, indywidualnego oglądu różnych jej sfer - społecznej, politycznej, etycznej, kulturowej, metafizycznej. Istotnymi kategoriami wyjaśniającymi pisarskie dzieło są w tym przypadku biografia, tożsamość oraz kształtujące je szeroko rozumiane doświadczenie: cielesne i zmysłowe, psychiczne i społeczne, historyczne i polityczne, etniczne i estetyczne, religijne i duchowe...

Miłosz w tej książce to ktoś, kto ma bardzo silne poczucie szczególności własnego losu, ale zarazem doświadcza go jako tajemniczej zagadki, zmuszającej do niekończącej się walki o siebie i sens własnego istnienia. Wprowadzając Czytelnika w świat Miłosza, Tomasz Garbol tropi tę zasadniczą sprzeczność, powraca ona bowiem na różnych poziomach myśli poety i zapisanego w jego twórczości doświadczenia. Miłosz z jednej strony afirmuje życie, a z drugiej – wyczuwa ukrytą pod powierzchnią świata grozę pustki. Jest zafascynowany historią i historycznością ludzkiej egzystencji, ale też przerażony okropnością dwudziestowiecznych doświadczeń. To poeta intensywnych przeżyć erotycznych, a zarazem dojmującego doznania samotności. Ponawia próby poetyckiego uchwycenia rzeczywistości, lecz pozostaje w pełni świadomy, jak daremne są to wysiłki. Odsłaniając te paradoksy, Tomasz Garbol przybliża zasadniczą treść myślenia poety o sobie samym i o świecie, w którym przyszło mu żyć.

Jest to książka pobudzająca do myślenia, można ją wpisać w krąg popularyzacji wysokiej i wartościowej, takiej, która stara się rozjaśnić trudne problemy, a zarazem uświadomić ich złożoność. [...] Zarówno wybór losu jako kluczowej kategorii interpretującej, jak i zestaw problemów unaoczniających Miłoszowe zmagania z własnym losem można potraktować jako przesunięcie akcentów w obrębie lektury poety, a więc jako próbę wydobycia z tej lektury nowego tonu.

W serii ukazały się tomy:

Agnieszka Kałowska, Witkacy. Etyka

Marzena Woźniak-Łabieniec, Rymkiewicz. Metafizyka

Maciej Urbanowski, Brzozowski. Nowoczesność

Anna Legeżyńska, Hartwig. Wdzięczność

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tomasz Garbol – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II Wydział Nauk Humanistycznych, Ośrodek Badań nad Literaturą Religijną 20-950 Lublin, al. Racławickie 14 Redakcja serii „PROJEKT: EGZYSTENCJA I LITERATURA” Marzena Woźniak-Łabieniec, Przemysław Dakowicz, Arkadiusz Morawiec RECENZENT Marian Stala REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Dorota Stępień SKŁAD I ŁAMANIE Munda – Maciej Torz PROJEKT OKŁADKI I LAYOUT Katarzyna Turkowska Zdjęcie wykorzystane na okładce: Wizyta Czesława Miłosza w Polsce Fot. Jerzy Undro z zasobów PAP/CAF © Copyright by Tomasz Garbol, Łódź 2018 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2018 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07734.16.0.M Ark. wyd. 8,0; ark. druk. 12,5 ISBN 978-83-8088-894-4 e-ISBN 978-83-8088-895-1 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63 Spis treścI 7 wykaz skrótów 11 Wybraniec losu? 11 Wybraniec w ciemnościach 21 w obrotach losu 34 Poprzez jałowe pole Zdrajca Zeitgeistu? stracone zachody miłości 43 43 57 Moment wieczny 73 Kochanek nieobjętej 73 wdzięczny za ziemię 85 Eros to był 5 103 myśliwy 103 od dzieciństwa do starości 116 Antymodernistyczny modernista 131 orfeusz 131 142 ORFEUSZ W RUINACH NIE BĘDZIESZ PŁACZKĄ ŻAŁOBNĄ 155 heretyk w panteonie 155 169 NA OBRZEŻACH HEREZJI JESTEM BARDZO MAŁO POLSKI 187 BIBLIOGRAFIA (WYBÓR) 195 INDEKS OSÓB Wykaz skrótów Za edycją Dzieł zebranych Czesława Miłosza Autoportret –  Autoportret przekorny. Rozmowy z Ale- Kontynenty Legendy O podróżach Obowiązki Ogród nauk Piesek Podróżny świata ksandrem Fiutem, Kraków 2003. – Kontynenty, Kraków 1999. – Legendy nowoczesności, Kraków 2009. – O podróżach w czasie, wybór, oprac. i wstęp J. Gromek, Kraków 2010. – Prywatne obowiązki, Kraków 2001. – Ogród nauk, Kraków 2013. – Piesek przydrożny, Kraków 2011. – Podróżny świata. Rozmowy z Renatą Gorczyńską, Kraków 2002. Przekłady poetyckie – Przekłady poetyckie, zebrała i oprac. M. Heydel, Kraków 2005. – Przygody młodego umysłu. Publicysty- ka i proza 1931–1939, zebrała i oprac. A. Stawiarska, Kraków 2003. Przygody 7 Rodzinna Europa – Rodzinna Europa, Kraków 2001. Rok myśliwego Rozmowy polskie 1979–1998 – Rozmowy polskie 1979–1998, – Rok myśliwego, Kraków 2001. Kraków 2006. Rozmowy polskie 1999–2004 – Rozmowy polskie 1999–2004, Świadectwo poezji –  Świadectwo poezji. Sześć wykładów o do- tkliwościach naszego wieku, Kraków 2004. Kraków 2011. t. 1 t. 2 t. 3 t. 4 t. 5 Ulro Widzenia – Wiersze, t. 1, Kraków 2001. – Wiersze, t. 2, Kraków 2002. – Wiersze, t. 3, Kraków 2003. – Wiersze, t. 4, Kraków 2004. – Wiersze, t. 5, Kraków 2009. – Ziemia Ulro, Kraków 2000. – Widzenia nad Zatoką San Francisco, Kra- ków 2000. Wypisy – Wypisy z  ksiąg użytecznych, Kraków 2000. Zaczynając Zaraz po wojnie – Zaczynając od moich ulic, Kraków 2006. – Zaraz po wojnie. Korespondencja z pisa- rzami 1945–1950, Kraków 2007. Zniewolony umysł – Zniewolony umysł, Kraków 1999. Korespondencja Giedroyc–Miłosz 1964–1972 – J. Giedroyc, C. Miłosz, Listy 1964–1972, oprac. i wstępem opatrzył M. Kornat, Warsza- wa 2011. Giedroyc–Miłosz 1973–2000 – J. Giedroyc, C. Miłosz, Listy 1973–2000, oprac. i wstępem opatrzył M. Kornat, Warsza- wa 2012. Wykaz skrótów 8 Herbert–Miłosz Miłosz–Jeleński – Z. Herbert, C. Miłosz, Korespondencja. Z  faksymiliami listów i  wierszy oraz aneksem zawierającym wypowiedzi Herberta o Miłoszu i Miłosza o Herber- cie, a także komentarze Katarzyny Her- bertowej i Marka Skwarnickiego oraz wiersze obu poetów, Warszawa 2006. – C. Miłosz, K. A. Jeleński, Koresponden- cja. Z faksymiliami listów i wierszy oraz fotografiami, Warszawa 2011. Portret podwójny – C. Miłosz, J. Iwaszkiewicz, Portret po- dwójny. Wykonany z  listów, wierszy, zapisków intymnych, wywiadów i pub- likacji, wybór tekstów, ich układ i red. B. Toruńczyk, oprac. i przypisami opa- trzył R. Papieski, Warszawa 2011. Wybraniec losu? Wybraniec w ciemnościach Pod datą 25 listopada 1987 zapisał Czesław Miłosz w Roku my- śliwego, jedynym dzienniku w swojej bogatej twórczości: „Bało- wien’ sud’by. Pamiętałem, jak na wieczorze poetyckim Żagarów w Wilnie Pruszyński pochylił się do Jerzego Wyszomirskiego i powiedział tak po rosyjsku – o mnie. Dotknęło mnie to, choć właściwie znaczy to tyle co »pieszczoch losu«, z odcieniem »igraszki losu«. Dwudziestoletni, utalentowany – nic innego może Pruszyński nie chciał powiedzieć, ale ja wtedy nie oczeki- wałem, że los będzie się ze mną bawić, jak miał się bawić, i naje- żyłem się na trafną przepowiednię” (Rok myśliwego1, s. 166). „Pieszczoch losu”. Po pięćdziesięciu z górą latach – od zorga- nizowanego 28 stycznia 1931 roku wieczoru poetyckiego grupy 1 Wszystkie cytaty z utworów Czesława Miłosza, jeśli nie podano inaczej, cytuję za wydaniem: C. Miłosz, Dzieła zebrane, Kraków 2001–2013. Por. również Wykaz skrótów. 11 „Żagary”, na którym wybrzmiało to określenie – powrócił Mi- łosz do ciągle żywego wspomnienia. Przypominał je w kore- spondencji – na przykład trzy lata później, w kwietniu 1934 roku posłużył się sformułowaniem „bałowien’ sud’by” w liście do Ja- rosława Iwaszkiewicza, swojego ówczesnego mentora, ubole- wając, że potwierdzająca wybranie trafność pojedynczych fraz nie idzie w parze ze zdolnością do objęcia całości opisywanego świata (zob. Portret podwójny, s. 59). 10 lat przed Rokiem my- śliwego tę samą historię opowiedział w  Ziemi Ulro (Ulro, s. 40–41). Z czasem określenie „wybraniec losu” stało się po- ręczną formułą autoidentyfikacji: tak, los obszedł się ze mną łaskawie, zwłaszcza, kiedy się weźmie pod uwagę koleje życia milionów ofiar wojny, w tym i najbliższych; zostałem ocalony, by stać się narzędziem tajemniczej siły. „Wybrańcem losu” uczynił jednak Miłosza na dobre Paryż. Zimę 1934/1935 spędził autor Poematu o czasie zastygłym w „mie- ście świateł” – jako utalentowany pisarz, stypendysta Funduszu Kultury Narodowej. Rodzinne związki z Oskarem Miłoszem – podczas konferencji pokojowej w Wersalu skutecznie zabie- gającym o powstanie państwa litewskiego – tłumaczą, dlaczego najważniejszym adresem paryskim było wówczas dla Miłosza Place Malesherbes, gdzie mieściło się poselstwo litewskie. Paryskie spotkania z krewnym – nie tylko dyplomatą, ale przede wszystkim myślicielem i poetą, człowiekiem doskonale znającym ówczesną kulturę – dla przybysza z prowincji zna- czyły bardzo wiele: „Rozmowy [z Oskarem Miłoszem – przyp. T. G.] wprowadzały w moje myśli zupełnie nowy wymiar czy element, tworząc razem mieszankę wręcz piorunującą. Luki wiedzy i barbarzyński chaos były we mnie olbrzymie, ale jesz- cze większa chłonność i potrzeba uwielbienia” (Rodzinna Eu- ropa, s. 195). Przywołuję tutaj słowa samego Miłosza z jego auto- biograficznego eseju Rodzinna Europa – napisanego pod koniec WYBRANIEC LOSU? 12 roku 1958. W tekstach składających się na to dzieło Miłosz re- konstruował własną tożsamość na zgliszczach wszystkiego, co uległo dezintegracji w wyniku jego doświadczeń wojennych i powojennych. Pamiętając o subiektywnym charakterze tych autobiograficznych esejów, warto zwrócić uwagę, że są świade- ctwem dokonanych wyborów. W Rodzinnej Europie wybrzmiewa głos poety obierającego drogę samotności, podkreślającego swoją osobność z silnym przeświadczeniem, że wielkości sprzyja poczucie wybrania. W dużo późniejszym poemacie Osobny zeszyt. Gwiazda Piołun intuicja ta przybiera już postać ugruntowanej egzystencjalnie wiedzy, że wybraniec losu to wygnaniec: „Utrata rodzinnych okolic i ojczyzny, / Błądzenie całe życie wśród obcych naro- dów, / To nawet / Jest tylko romantyczne, czyli do zniesie- nia.  // Tak zresztą spełniła się moja modlitwa, ucznia gimna- zjum / wychowanego na wieszczach: prośba o wielkość, to znaczy / wygnanie” (t. 3, s. 251–252). Utwór, opublikowany po raz pierwszy w 11 numerze pary- skiej „Kultury” z roku 1980, a więc tuż po decyzji o przyzna- niu Miłoszowi Nagrody Nobla, okazał się profetyczny. Laury z pewnością potwierdzały, że los wybrał poetę. Zarazem były one kolejną przestrogą, iż nie oznacza to bynajmniej wyłącz- nie splendoru i przyjemności. Rok Nobla to bowiem w życiu pisarza również dalszy ciąg pasma cierpień spowodowanych chorobą żony, a także syna, Piotra. Echa niełatwych rozmy- ślań nad losem młodszego syna2 Miłosza wybrzmiewają 2 W post scriptum listu do Jerzego Giedroycia z 18 sierpnia 1993 roku Miłosz wyjaśniał: „Choroba Petera nie jest nowa, datuje się co najmniej od 1977  roku, kiedy przyjechał z  Alaski pomieszany. Na tamtej budowie rurociągu przez dwa i pół roku nic tylko lód i straszliwe picie co dzień. Od tamtego momentu ciężkie miałem życie – choroba Janki i jego. Diagnoza, że to maniac-depressive, tzn. cykle depresji i cykle euforii-agresji na zmianę 13 Wybraniec w ciemnościach w wersach opublikowanego kilka miesięcy później Osobnego zeszytu, zbierającego poetyckie zapisy z lat 1977–1979: W noc, kiedy jest poczęte dziecko, zawarty zostaje pakt nie- zrozumiały. I niewinny dostaje wyrok, ale sensu nie zdoła odgadnąć. Choćby wróżył z popiołu, konstelacji gwiazd i lotu ptaków. […] Pora mnie wyznaczona, jakby za mało było prywatnego losu (t. 3, s. 250, 251). Przejmująco brzmi zaklinanie losu przez poetę piszącego w liście do przyjaciela, ks. Józefa Sadzika: „oby mnie Nobel ominął, byle tylko Piotruś wyzdrowiał”3. Ujawnia się tutaj sposób myślenia pisarza – postrzegającego życie i twórczość jako swego rodzaju naczynia połączone, żywioły wywołują- ce udręczające napięcie. W liście do Konstantego Jeleńskiego Miłosz retorycznie pytał: „Dlaczego tak straszną cenę płacę za tzw. talent (?) jakbym Dantem był czy kimś w tym rejonie? Ta wiosna, gdybym opowiedział ją komuś? Dlaczego istoty ludzkie muszą być tak dręczone?” (Miłosz–Jeleński, s. 162, 9 VII 1976). Słowa te były równoznaczne z pytaniem: czy cierpienie moich najbliższych jest igraszką losu – tego samego, który zsyła suk- cesy literackie? W napisanym po śmierci drugiej żony, Carol, poemacie Orfeusz i  Eurydyka związkowi pomiędzy sztuką i  życiem […]. Tym razem atak szaleństwa ostrzejszy niż kiedykolwiek i pytanie, czy wróci faza depresyjna, czy już tak zostanie. Groził sąsiadom i policja znalazła u niego pięć sztuk broni, w tym automatyczną i dwa rewolwery” (Giedroyc– Miłosz 1973–2000, s. 411–412). Dopiero po szesnastu latach od momentu pojawienia się problemu Miłosz opowiedział o nim Giedroyciowi. Daje to pewne wyobrażenie o tym, jak trudne to było doświadczenie. 3 Zob. A. Franaszek, Miłosz. Biografia, Kraków 2011, s. 679. WYBRANIEC LOSU? 14 został nadany charakter warunkowy: „[…] Liryczni poeci / Mają zwykle, jak wiedział, zimne serca. / To niemal waru- nek. Doskonałość sztuki / Otrzymuje się w zamian za takie kalectwo” (t. 5, s. 271). Oto przykry i zawstydzający aspekt bycia wybrańcem losu: zimne serce poety sztukmistrza. Nie raz doświadczenie przekonało Orfeusza, że za taką poetycką dyspozycję płaci się cierpieniem, rozdartym sercem. Jednak wierność takiemu ideałowi sztuki poetyckiej pozwala zacho- wać jasny, afirmatywny ton poezji – stając w Hadesie przed Persefoną, „Śpiewał o jasności poranków, o rzekach w ziele- ni. / […] / O tym, że swoje słowa układał przeciw śmierci / I żadnym swoim rymem nie sławił nicości” (t. 5, s. 272). Per- sefona, wysłuchawszy występu, nie wydaje się nim poruszo- na. Jej odpowiedź nie odnosi się do talentu czy sprawności rzemiosła, ale do relacji łączącej Orfeusza i Eurydykę: „Nie wiem, rzekła bogini, czy ją kochałeś”. Nieprzypadkowo po- jawia się tutaj kwestia wiedzy. Kora poznała sekrety ludzkiej egzystencji, poddawanej próbie przez doświadczenie śmierci – bogini wie, że poetyckie zaangażowanie rzadko współgra z intensywnością ludzkich uczuć. Miłoszowa wizja Hadesu pozbawia czytelnika złudzeń. Okazuje się bowiem, że „zim- ne” serce pozwala zachować dystans w stosunku do podej- rzanych uroków podziemnej krainy „Nigdzie” i – dzięki temu – nie „sławić nicości”. Od naiwności szczerej, spontanicznej liryki osobistej Mi- łosz wyzwolił się bardzo wcześnie. W Obłokach datowanych na 1935 rok zapisane zostały przejmujące słowa autorefleksji: Obłoki, straszne moje obłoki, jak bije serce, jaki żal i smutek ziemi, chmury, obłoki białe i milczące, patrzę na was o świcie oczami łez pełnemi 15 Wybraniec w ciemnościach i wiem, że we mnie pycha, pożądanie i okrucieństwo, i ziarno pogardy do snu martwego splatają posłanie, a kłamstwa mego najpiękniejsze farby zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy i czuję wicher, co przeze mnie wieje palący, suchy. O jakże wy straszne jesteście, stróże świata, obłoki! […] (t. 1, s. 98). Paląca suchość wichru przesuwającego po niebie obłoki – skontrastowana z żarliwością łez i niedobrych emocji – strze- że świata. Nawet „kłamstwo farb” skrywających ową żarliwość nie powstrzymuje wichru wiejącego poprzez tę samą osobę, która kłamstwem się posługuje. W tym niezwykłym wierszu młodego poety splatają się kwestie artystyczne, estetyczne i etyczne, dając w efekcie poetycki obraz potężnego żywiołu – nieograniczającego się do żadnej z tych dziedzin. Sugestyw- ność tego wiersza jest doświadczeniem tak wielu czytelników, że ważący każde słowo Zdzisław Łapiński – w swoim wyborze poezji Miłosza na potrzeby serii Biblioteka Narodowa – uznał za potrzebne odnotowanie w przypisie do Obłoków świadectwa Marii Janion, która natrafiła na ten utwór jeszcze jako uczenni- ca w Wilnie. Fragment jej żarliwego wyznania znalazł się w ko- mentarzu do wiersza: „I odtąd już nie mam wytchnienia: przez całe życie jakiś głos wewnętrzny mówi we mnie ciągle te Obło- ki”. Jednym z aspektów poetyckiej siły tego utworu jest trafność suplikacyjnego tonu – odpowiedniego w sytuacji bezradności proszącego, dostrzegającego sprzeczność, w którą się uwikłał jako artysta – błagalnej, pełnej skruchy i rezygnującej z pocie- szenia inkantacji. Z kolei artykuł notujący jeszcze na gorąco wrażenia z koń- czącej się eskapady paryskiej pozwala się zorientować, że wta- jemniczenie przeżyte nad Sekwaną skutkowało krytycyzmem WYBRANIEC LOSU? 16 wobec otoczenia nad Wilią i Wisłą: „Dla kogo mam pisać? Dla tej bandy jełopów w moim kraju, dla których jedynym kryte- rium sztuki jest moda? Oni nawet nie rozumieją, jak są pokracz- ni. Gdybym chciał powiedzieć, co o tym wszystkim myślę, nikt by mi tego nie wydrukował” (Przygody, s. 122). Pierwodruk tekstu ukazał się w „Kurierze Wileńskim” z 21 lipca 1935 roku, tuż po powrocie z Paryża. Świadczy on o poczuciu osamotnie- nia autora w polskim środowisku literackim. Znalazłszy się znowu we Francji 20 lat później, pozostał Miłosz wierny intui- cji: jestem sam, wybrany przez los. I przed wojną, i po niej to przeświadczenie wkomponowane było w wewnętrzny pejzaż katastrofisty, w myślenie, że lada moment nastąpi koniec; jeżeli nie definitywnie, to na pewno wyczerpie się formuła dotychcza- sowego porządku. Intuicje katastroficzne znajdowały zbyt wiele potwierdzeń, by je zlekceważyć – przede wszystkim w profetycznych na- tchnieniach Oskara Miłosza, który wieszczył rychłe nadejście 5-letniej wojny, którą jednak sam Czesław miał przeżyć. Łatwo przychodziło przyjmować te proroctwa, gdyż rozwiązywały dwa zasadnicze problemy. Pierwszy – to dostrzegana przez Mi- łosza niesprawiedliwość stosunków społecznych w niepodległej Polsce. Drugi – poczucie uwięzienia w wewnętrznej udręce: przeklęta pycha i ambicja ukazuje jak Chrystusowi na górze wszystkie skarby świata, najpiękniejsze rytmy wiersza, naj- piękniejsze obrazy prozy, a potem mówi, że nic z tego nie jest mi dostępne i  kiedy gryzę sobie palce, powtarza, że jestem biednym opętanym grafomanem, albo otwiera przyszłość i pokazuje mnie jako bourgeois, który nie umie o niczym my- śleć prócz weksli. Jątrzy i napełnia pychą cierpienia, a potem unicestwia tę ostatnią, podłą masochistyczną radość, szepcąc, że wszystko się wyrówna, uspokoi, że moje cierpienia są dzie- cinne i śmieszne (Portret podwójny, s. 37, kwiecień 1931). 17 Wybraniec w ciemnościach Tak zwierzał się Iwaszkiewiczowi niespełna 23-letni student. Otrzymujemy więc wgląd w stan świadomości kogoś bardzo wrażliwego, skłonnego do surowej introspekcji prowokującej poczucie winy i lepiej rozumiemy, dlaczego niewinne i przy- padkowe słowa dosłyszane parę miesięcy wcześniej podczas wieczoru „Żagarów” tak mocno dotknęły Miłosza, dlaczego przypisał im tak wielką wagę. O odbiegającej daleko od umiarkowania temperaturze uczuć poety świadczy wielogłos wybrzmiewający w jednym z wczes- nych wierszy – Powolna rzeka. Datowany: Wilno, 1936 – reje- struje chyba jeszcze w Paryżu wzbudzone przeczucia. Włączony do tomu Trzy zimy daje wyobrażenie o skali talentu poetyckie- go, który eksplodował z retorty sprzecznych emocji. Wstrząsające pytanie: „[…] Więc czemu twoje / oczy za- mknęły w sobie blask nieczysty / jak oczy stworzeń, które nie zaznały / zła i za zbrodnią tylko tęsknią? […]” (t. 1, s. 93) za- daje ta sama osoba, która wygłasza wzniosłą pochwałę wiosny i ludzkiej wielkości („od każdej żywej istoty przebiega / do two- ich dłoni niewidzialna uzda – / targniesz – i wszystko zakręca w półkole / pod baldachimem nazywanym cirrus”). Ta sama wrażliwość poddaje się profetycznej wizji makabrycznej przy- szłości, trwożącej konkretem szczegółów dostrzeżonych w lu- strze przyszłego czasu przez wyobraźnię, która w 1936 roku nie miała ich jeszcze w polu obiegowych skojarzeń: „Ach, ciemna tłuszcza na zielonej runi, / a krematoria niby białe skały / i dym wychodzi z gniazd nieżywych os” (t. 1, s. 94). Wielogłosowość – to dopust losu, któremu się nie stawia oporu, więc jest się przezeń prowadzonym różnymi drogami, odkrywając wielość emocji i postaw. Między innymi dlatego przekonanie o byciu naznaczonym przez los mogło objąć w bio- grafii Miłosza lata najwcześniejsze, unaoczniając nieoczywiste aspekty „wybrania”. Należy do nich dwuznaczność ocalenia WYBRANIEC LOSU? 18 – ujawnia się ona przy okazji refleksji nad opatrznościowym ule- czeniem z ciężkiego dyfterytu w okolicznościach przypomina- jących uzdrowienie Adama Mickiewicza: za sprawą modlitwy matki ofiarowującej sprawę choroby syna w wileńskiej kapli- cy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Całą sytuację interpretowa- no w rodzinie jako cudowną interwencję. Poetyckim wyrazem pamięci o tym zdarzeniu jest fragment jednego z najwybitniej- szych osiągnięć poetyckich Miłosza – poematu Gdzie wscho- dzi słońce i kędy zapada: „Zatrzaśnięta jest moja pamięć, kim byłem nie wiem na jawie. // Czy wypełniłem cokolwiek, czy usłużyłem komu? // I ona, mnie Ostrobramskiej Pannie ofia- rująca, //Jak i dlaczego wysłuchana została? // […] // Odjęte jest. Przekreślone jest. Wszystkie skarby nasze. // Abyśmy tylko siebie w ciemności na sądzie mieli” (t. 3, s. 160). Oto świadectwo ocalenia, a zarazem poczucia winy. Autorefleksja przeprowadzona w myślowej ramie namysłu nad własnym początkiem i kresem, emocjonalnie stymulo- wana przez wspomnienie ukochanej matki, pozwala odkryć ograniczenia swojej wolności i odpowiedzialności. Spojrzenie na życie w perspektywie losu pozbawia złudzeń – pozostają py- tania zasadnicze: czy mierzenie się z losem okazało się źródłem spełnienia; czy było się dzięki temu komuś pomocnym? Mieć tylko siebie na sądzie – oznacza w poemacie: pozostać wiernym zasadzie podziwu jako jedynego ratunku przed rozpaczą wywo- ływaną doświadczeniem przemijania rzeczy, sytuacji i osób. Powracający w poemacie i w całej twórczości Miłosza mo- tyw bilansu życia wielokrotnie obejmuje postać matki. Tak jest w poetyckiej scenie jej modlitwy w kaplicy ostrobramskiej. Myśl i wyobraźnia poety przywołują tę postać w związku z pyta- niem o sens własnego życia. Piąta sekwencja tej części poematu kończy się wersem: „I kroki jej tuż tuż obok, znak, że przebaczy- ła” (t. 3, s. 160). Bardzo podobnie ujmuje Miłosz kwestię winy 19 Wybraniec w ciemnościach i zasługi w perspektywie kończącego się życia w późniejszym o 20 lat autobiografizującym poemacie W Szetejniach: […] chciałem być dobry i nie chodzić między grzesznikami. Ale kiedy staram się teraz przypomnieć sobie co było, tylko studnia, i tam tak ciemno, że nic nie można zrozumieć. Wiadomo tylko, że jest grzech i jest kara, cokolwiek mówią filozofowie. Oby moje dzieło przyniosło ludziom pożytek i więcej ważyło niż moje zło. Ty jedna, mądra i sprawiedliwa, umiałabyś mnie uspokoić, tłumacząc, że zrobiłem tyle, ile mogłem. Że zamyka się furtka Czarnego Ogrodu, pokój, pokój, co skończone, to skończone (t. 5, s. 80). Nietrudno uchwycić powtarzalne motywy: ciemność, sąd, „zatrzaśnięcie pamięci”, refleksja nad pożytkami zakończonego żywota, sceneria wypalonej łąki i „czarnego” ogrodu, a przede wszystkim: kojąca, wzbudzająca nadzieję na usprawiedliwienie bliskość matki, bliskość odczuwalna, nawet jeżeli nie faktycz- na, a tylko upragniona. Żywot rozpatrywany z perspektywy wyznaczonej przez ramę narodzin i śmierci jawi się jako nie- przenikniona zagadka ludzkiego losu, a cudowne uratowanie życia w dzieciństwie – staje się modelową sytuacją ocalenia bez zasługi, pomimo win. Rudymentarność relacji łączącej dzie- cko i matkę tworzy emocjonalną i intelektualną aurę, w której najbardziej zasadne wydaje się pytanie o wyroki losu. Ono zaś musi pozostać bez odpowiedzi. Żadna perspektywa – ani mo- ralistyczna, ani psychoanalityczna, ani biologiczna – nie oka- zuje się odpowiednia dla ujęcia fenomenu ludzkiego losu. Po- zostaje on egzystencjalną tajemnicą. Obydwa poematy – Gdzie WYBRANIEC LOSU? 20
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Czesław Miłosz. Los
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: