Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00388 007909 15361856 na godz. na dobę w sumie
Człowieeeku, wyluzuj! - ebook/pdf
Człowieeeku, wyluzuj! - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Złote Myśli Język publikacji: polski
ISBN: 9788377012789 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Codziennie bezpowrotnie tracisz czas. Robisz rzeczy, które okradają Cię z Twojego życia. I jeszcze myślisz, że tak właśnie powinno być.

Pracuj, walcz, biegaj, kupuj, graj, oglądaj, słuchaj… Przeczytaj, co mówi o tym autor Człowieeeku, wyluzuj!, Rafał Jaskulski:

„Spróbuj jedynie trochę wyluzować. Zatrzymaj się na chwilę, przeczytaj bez pośpiechu tę książkę i zastanów się, czy czegoś nie tracisz. A jeśli tak, to czego i w jak dużym stopniu. Masz tylko to jedno życie. Przeżyj je lepiej. Więcej się baw, więcej odpoczywaj i nie lekceważ zdrowia. Organizm upomni się o swoje, jeśli pracujesz bez wytchnienia po dwanaście godzin na dobę, a w weekendy odreagowujesz stres, zalewając się w przysłowiowego trupa”.

Dla kogo jest ta książka?

- Dla osób, które są rozsądne. Na tyle rozsądne, by nie dać się ogłupić frazesami typu „znajdź 15 minut dla siebie”.

- Dla ludzi, którym nie wystarczy „15 minut dla siebie” i chcą się otrząsnąć oraz przeżywać swoje życie dla siebie, a nie według takiego czy innego programu.

Czy ciągle czujesz presję, by dawać z siebie więcej. Komu? Czy faktycznie jest to dobre dla Ciebie? Czytając Człowieeeku, wyluzuj!, będziesz mógł odpowiedzieć sobie na te pytania.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Spis treści Wstęp ......................................................................................................... 5 Część I. Bardzo spięte społeczeństwo Kim jest autor tej książki? ................................................................... 11 Co dziś dałeś sobie wmówić? ............................................................ 14 Papka, którą nas karmią ...................................................................... 20 Jak ryba bez wody ................................................................................ 32 Sztuczne raje ......................................................................................... 37 Model 3 × 8 ............................................................................................ 43 Twój dzień roboczy .............................................................................. 46 Twoje dni wolne.................................................................................... 49 Dążąc do ideału .................................................................................... 53 Część II. Praca nie zając Umilić sobie pracę ................................................................................ 57 Zrzędzenie kreatywne ......................................................................... 59 Praca na miarę ....................................................................................... 62 Telepraca — oszczędność czasu i pieniędzy (własnych i cudzych) ............................................................................................... 70 Studia ...................................................................................................... 77 Prawdziwie ciężka robota................................................................... 83 Droga na skróty..................................................................................... 90 Pracoholizm ........................................................................................... 94 Praca w poszukiwaniu szczęścia ....................................................... 99 Część III. Sztuka wrzucania na luz W szkole tego nie uczą ......................................................................109 Poziomy przyjemności ......................................................................112 Twoja osobista medytacja ................................................................119 Odprężenie wśród zgiełku ...............................................................128 Żyj jak arystokrata ..............................................................................132 Szum informacyjny — relaks czy udręka? ....................................141 Celebrowanie życia ............................................................................146 Wakacje — kilka tygodni w „raju”? .................................................154 Hedonizm .............................................................................................159 Małe radości .........................................................................................163 Obudź w sobie leniucha ...................................................................168 Alkohol ..................................................................................................175 Potrzeba zabawy ................................................................................181 Potrzeba buntu ...................................................................................186 Poziomy energii ..................................................................................192 Kaizen wypoczynku ...........................................................................199 W objęciach Morfeusza .....................................................................206 Cele, motywacja, sukces… ...............................................................210 Jak być wiecznie spiętym i zmęczonym? .....................................215 Zakończenie .........................................................................................219 Wstęp Długo zastanawiałem się, co powinienem napisać we wstępie do książki, której już sam tytuł może wprawić w zakłopota- nie, i to wcale nie tylko pracoholików i sztywniaków. Również tych wszystkich, którzy pozwolili, by nowoczesna filozofia ży- cia w ciągłym biegu zabrała im ich własne „ja”. Którzy dali sobie wmówić, że całodobowe harowanie może z powodze- niem zastąpić życie rodzinne, spotkania z przyjaciółmi, relaks i zabawę. Którzy dostali się w pułapkę zatracania radości ży- cia przez jego nadmierne planowanie, organizowanie i trakto- wanie nazbyt poważnie. Od wielu lat z niepokojem obserwuję, jak bardzo nasze spo- łeczeństwo zmienia się na niekorzyść, a jego obywatele coraz bardziej przypominają nastawione zadaniowo cyborgi. Carpe diem nabrało nowego znaczenia. Choć nadal wiele osób obie- ra je sobie za życiowe motto (cóż, taka moda…), teraz to już nie jest chwytanie dnia. W każdym razie nie takie, o jakim pi- sał Horacy. Dziś carpe diem to trzy fakultety (z tego zwykle dwa bez sensu i na pokaz), pięć języków (większość po łebkach), „satysfakcjonująca” praca od ósmej do dwudziestej (ale za to za jaką kasę!), trzystu znajomych na portalu społecznościo- wym (prawdziwych przyjaciół niestety brak), idealny partner (tzn. mniej więcej pasujący do opisu z kolorowego pisemka), 5 Marcin Jaskulski no i oczywiście własne mieszkanie na strzeżonym osiedlu, ciągle jeszcze z widokiem na las (plus kredyt na trzydzieści lat w prezencie). Jasne — niekoniecznie to wszystko i nieko- niecznie w takiej akurat kolejności, ale wiesz z pewnością, o co mi chodzi. W głównej mierze o zachowanie rozsądku. Nie, nie zamierzam namawiać Cię, żebyś zrezygnował ze stu- diów czy przestał spłacać kredyty. Nie rzucaj też posady ani swojego partnera (chyba że akurat chcesz…). Spróbuj jedy- nie trochę wyluzować. Zatrzymaj się na chwilę, przeczytaj bez pośpiechu tę książkę i zastanów się, czy czegoś nie tracisz. A jeśli tak, to czego i w jak dużym stopniu. Masz tylko to jedno życie. Przeżyj je lepiej. Więcej się baw, więcej odpoczy- waj i nie lekceważ zdrowia. Organizm upomni się o swoje, jeśli pracujesz bez wytchnienia po dwanaście godzin na dobę, a w weekendy odreagowujesz stres, zalewając się w trupa. Widzę już naburmuszone miny co poniektórych, którzy czy- tają ten wstęp. Zanim jednak postanowisz nie kontynuować lektury, pozwól coś sobie wyjaśnić. Nie chcę niepotrzebnie budować zbyt długich zdań, za każdym razem zaznaczając, że dana treść „oczywiście, absolutnie i przenigdy” nie tyczy się wszystkich ludzi, którzy akurat trafili na książkę Jaskulskie- go. Nie jestem w stanie podzielić jej też na rozdziały w stylu: „Dla lekomanów”, „Dla wyzyskiwanych pracowników”, „Dla wiecznych marzycieli” czy „Dla kierowców — idiotów”. Na- wet gdybyś był którąś z tych postaci, i tak znalazłbyś w tekście coś, co do Ciebie nie pasuje („A właśnie że nie noszę w kie- szeni butelki — małpki z wódką. Kupiłem sobie piersiówkę! Poza tym piję z niej koniak!”). Dlatego uprzejmie proszę o na- 6 Wstęp branie dystansu i z góry przepraszam tych, których dotkliwie obrażę, bo nie potrafili tego zrobić. Tak, tak. Zapewne zorientowałeś się już, książka ta nie bę- dzie zbyt stonowana. Wierzę w potęgę cynizmu w procesie otwierania oczu. Pokładam też zaufanie w ironii, bo pozwala spojrzeć na rzeczy pod innym kątem. Co więcej, jestem prze- konany, że uderzenie w czuły punkt tylko na początku po- woduje ból. Później — o dziwo — przynosi niekłamaną ulgę i zrozumienie, żeby nie powiedzieć — oświecenie. Kończąc ten przydługi już wstęp: nie, nie zamierzam krzy- czeć: „Obudź się!”. Nie jestem przewodnikiem duchowym. Chcę zamiast tego wejść na ten krótki moment do Twoje- go życia i zadać Ci trochę niewygodnych pytań. Odpowiedzi przyjdą same, ja jedynie mam dla Ciebie kilka przydatnych i nieprzydatnych podpowiedzi. Dlaczego nieprzydatnych? A nadal jeszcze plujesz szefowi do kawy…? Umilić sobie pracę Jak już doskonale wiesz, kategoria „Praca” w modelu 3 × 8 to nie tylko praca w sensie miejsca zatrudnienia. Dla wielu osób pracą będzie na przykład dojazd do biura i powrót z niego, studia i związana z nimi nauka, sprzątanie, gotowanie, a na- wet wymuszone rozmowy telefoniczne czy nieproszeni go- ście. Słowem, wszystko, co wymaga od nas wysiłku i wszyst- ko, czego nie lubimy robić (nie dotyczy to oczywiście pracy zawodowej, którą przecież wszyscy uwielbiamy). Zła wiadomość: nie ma praktycznie możliwości, by uniknąć pracy (naruszyłoby to zresztą samą ideę modelu 3 × 8 i całą równowagę szlag by trafił). Dobra wiadomość: możemy w du- żym stopniu zminimalizować negatywny wpływ pracy na na- sze życie, zmienić sposób jej wykonywania, a także pozbyć się dużej jej części, wykorzystując zaoszczędzony czas na rzeczy dużo przyjemniejsze (czyli dwie pozostałe kategorie naszego modelu). Jeśli, żeby zarabiać podwójnie, trzeba dwa razy tyle pra- cować, to nie widzę, gdzie tu jest jakiś zysk?* Lucjan Kydryński * L. Kydryński (hasło), „Wikicytaty”: http://pl.wikiquote.org/wiki/Lu- cjan_Kydryński [data dostępu: 23.09.2011]. 57 Marcin Jaskulski Możesz oczywiście pominąć rozdziały, w których jako pracę opisuję aktywności, jakich Ty za pracę wcale nie uważasz. Na- mawiam Cię jednak, byś je przeczytał. Może się wtedy okazać, iż rzeczy, które uważasz za przyjemne, staną się dla Ciebie jesz- cze przyjemniejsze. A taki między innymi jest cel tej książki. Zrzędzenie kreatywne Narzekanie na pracę to nasza cecha narodowa. Czy zarabia- my mało, średnio czy dużo, określamy swoją pracę jako robo- tę, harówę, „zapieprz” itp. Zwykle zresztą całkiem słusznie. Zrzędzimy na szefów, współpracowników i klientów, co też w większości przypadków ma swoje podstawy. Nie ma sensu obwiniać się o tego typu gderliwość, albowiem umiejętność kreatywnego narzekania to bardzo inteligentna cecha. Świad- czy bowiem o tym, że potrafimy właściwie oceniać sytuację i nie dajemy sobie robić wody z mózgu. Nie wiem jak Ty, ale ja nie ufam wiecznie zadowolonym pracownikom. Zwykle knują coś za plecami — takie są moje obserwacje. Narzekanie musi być jednak kreatywne. Być może zastana- wiałeś się, co to u diabła znaczy, bo użyłem tego słowa w po- przednim akapicie. Otóż ma ono pomóc Ci w trafnym osą- dzie i ułatwić dalsze działania, nie zaś powodować frustrację i zniechęcenie. „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” — war- to, byś przypominał sobie to mądre powiedzenie, gdy czujesz, że zaczynasz przesadzać w swoim psioczeniu na firmę. Przychodząc do nowej pracy, za każdym razem spotykałem się z pewnym zjawiskiem. Wśród nowo poznanych pracow- ników zawsze znajdował się podręcznikowy wręcz frustrat — wiecznie niezadowolony, znający wszystkie firmowe plot- 59 Marcin Jaskulski ki, przyjmujący postawę lizusa w obecności szefa i postawę wielkiego buntownika, gdy przełożony znikał za horyzontem. Podjudzał innych do działań na szkodę przedsiębiorstwa, samemu nie biorąc w nich udziału i nierzadko donosząc na tych, którzy poszli za jego „dobrymi radami”. Każdy z tych frustratów miał ponadto dwie cechy wspólne: Po pierwsze: rozpowiadał wszystkim dookoła, zwłaszcza nowo zatrudnionym, że zamierza odejść z firmy. Już powy- syłał CV, już był na spotkaniach, ba — ma nawet kilka intrat- nych propozycji, ale jeszcze się decyduje, którą wybrać… Po drugie: nigdy nie odchodził. Zamiast tego, używając nie- zbyt czystych chwytów, piął się po szczeblach kariery, zawsze jednak w obrębie tej samej firmy. Prawdopodobnie pracuje w niej do dziś… Wniosek: nie słuchaj podpowiedzi frustratów. Pod ich wpły- wem możesz zmienić miejsce zatrudnienia zupełnie niepo- trzebnie, nierzadko wpadając z deszczu pod rynnę, a oni po- zbędą się tylko kolejnego rywala. Zamiast tego, spróbuj narzekać bardziej kreatywnie. Zauwa- żaj wszystko, co jest nie tak, psiocz i krytykuj, ale też szukaj rozwiązań. Przede wszystkim dostrzegaj dobre strony zatrud- nienia, jak choćby stały dopływ gotówki. Mój znajomy z jed- nej z firm, w których pracowałem, powiedział mi kiedyś: „Ludzie narzekają na swoją pensję, ale nawet gdy jest ona ni- ska, to jednak jest. Możesz mieć długi, ale część z nich zawsze jakoś pokryjesz z kolejnej wypłaty. Gorzej, gdy stracisz pracę. Oszczędności szybko się skończą, a długi pogłębią. Ani się 60 Zrzędzenie kreatywne obejrzysz, jak będziesz szukał dziesięciogroszówek pod łóż- kiem, by uzbierać na zupkę chińską”. Znajomy ten miał wątpliwą przyjemność bycia na bezrobociu przez ponad pół roku. Wtedy nie rozumiałem do końca, co właściwie chce mi powiedzieć. Pojąłem to, gdy pewnego razu sam straciłem pracę… Jeśli a oznacza szczęście, to a = x + y + z; x — to praca, y — rozrywki, z — umiejętność trzymania języka za zębami*. Albert Einstein Spróbuj zastanowić się przez chwilę, jakie jeszcze rzeczy po- zytywne przynosi Ci praca, poza wspomnianym wyżej stałym dopływem gotówki. Być może są to ciekawe znajomości, jakie zawierasz, darmowa opieka medyczna bądź interesujące kur- sy i szkolenia. Jeśli właśnie prychnąłeś ironicznie, bo żadnej z tych rzeczy nie jest Ci niestety dane doświadczyć, próbuj szukać dalej. Okazuje się, że nawet małe, na oko nic niezna- czące pozytywy, mogą umilić Ci dni spędzane w pracy. Wiele osób uwielbia na przykład kawę z dobrego ekspresu, któregoś ze współpracowników, widok zza okna, możliwość słucha- nia ulubionej stacji radiowej, kolor biurka albo wygodny, duży ekran służbowego monitora. Z pewnością znajdziesz kilka tego typu rzeczy. Warto o nich pamiętać (może nawet przy- dałoby się je zapisać). Nigdy nie jest tak, by wszystko w pracy było absolutnie do niczego. No chyba że sam jesteś komplet- nym frustratem… * A. Einstein (hasło), „Cytaty.info”: http://cytaty.info/zeszyt/albertein- stein2364/1 [data dostępu: 23.09.2011]. Praca na miarę Zwykło się uważać, że należy dostosować się do miejsca pra- cy i zwyczajów w niej panujących. I tak, i nie. Oczywiście można trafić do firmy o tak sztywnej kulturze, że faktycznie nie ma w niej miejsca ani na odrobinę luzu, ani na odrobi- nę wyobraźni (sam miałem okazję pracować w przedsiębior- stwie, gdzie nie dość, że garnitur był strojem obowiązko- wym, to na dodatek musiał być granatowy, z nieodzownym krawatem bez żadnych wzorków). Zwykle jednak powodem zbyt konwencjonalnego podejścia do służbowych obowiąz- ków, ubioru czy zachowania wcale nie jest szefostwo firmy, a sami pracownicy. To oni boją się nadmiernie wychylać, żeby przypadkiem nie podpaść. Duszą w sobie naturalny skądinąd bunt, by zrobić coś inaczej (co nierzadko przyniosłoby lep- szy efekt), bądź nie robić tego, co nie ma sensu. W efekcie stają się sztywni, gnuśni i nieufni wobec innych, zwłaszcza tych bardziej wyluzowanych. W pracy spędzamy zwykle co najmniej jedną trzecią doby. To naprawdę kawał czasu i dla- tego jego maksymalne uprzyjemnienie powinno być dla nas absolutnym obowiązkiem. Czyniąc naszą pracę mniej stre- sującą, będziemy popełniać mniej błędów i lepiej się czuć. W weekendy nasze odreagowanie nie będzie zaś musiało być aż tak silne, że aż niebezpieczne dla zdrowia (zapewne wiesz, o czym mówię…). 62 Praca na miarę Jeśli będziesz przykładnie pracował osiem godzin dzien- nie, może Ci się kiedyś uda zostać kierownikiem i praco- wać dwanaście*. Robert Lee Frost Zastanów się, co możesz zmienić w swoim miejscu pracy, by uprzyjemnić sobie spędzany tam czas. Oto kilka podpowie- dzi, z których część sam z powodzeniem zastosowałem i sto- suję nadal: Garnitury i krawaty. Jeśli ich nie lubisz, to aby nie szokować otoczenia, stopniowo (przez kilka tygodni) pozbywaj się tego niewygodnego ubioru. Najpierw pozbądź się krawata, później koszuli. Następnie marynarki i spodni w kant. Stop! Nie przy- chodź do biura bez ubrania — nie o to mi chodziło. Po prostu zastępuj te części garderoby tymi, które bardziej Ci odpowia- dają i w których lepiej się czujesz. Możesz na przykład nosić niepowycierane (to ważne) dżinsy lub spodnie materiałowe, ba- wełniane podkoszulki i marynarki z zamszu, lniane lub sztruk- sowe. Jeśli cały proces przeprowadzał będziesz powoli, to naj- prawdopodobniej nikt nie zauważy tej zmiany, Ty zaś w końcu poczujesz się komfortowo. Ważne, by Twój ubiór zawsze był czysty i schludny. Oczywiście wiem, że nie wszyscy mogą po- zwolić sobie na tak daleko idące zmiany i czasem pozostaje im tylko lekkie poluzowanie krawata — cóż, dobre i to… Jeśli nie masz samochodu, z pewnością już dawno zauważy- łeś, że brzydka pogoda nie jest łaskawa dla Twojego obuwia. * R.L. Frost (hasło), „Cytaty.info”: http://cytaty.info/cytat/jeslibedziesz- przykladniepracowal/1 [data dostępu: 23.09.2011]. 63 Marcin Jaskulski Brnąc przez kałuże czy breję, docierasz do biura poirytowany, w pośpiechu próbując doczyścić upaćkane buty. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować patent, który wie- le osób (zwłaszcza kobiet) odkryło już dawno. Pod biurkiem trzymaj zawsze obuwie, w którym chodzić będziesz wyłącz- nie w pracy. Nie tylko zawsze będzie czyste, ale na dodatek praktycznie nie będzie się niszczyło. Czy nie irytuje Cię moment wejścia do biura o 8.00 (lub 9.00 — zależy o której zaczynasz) czy kilka minut po? Już na ko- rytarzu, nim wejdziesz do swego pokoju, ktoś czegoś od Cie- bie chce. Po włączeniu komputera w pośpiechu biegniesz po kawę, gdzie już ustawiła się kolejka podobnych Tobie poran- nych zjaw, spragnionych dawki kofeiny, warunkującej możli- wość rozpoczęcia pracy. Zasiadasz do biurka i Twoim oczom ukazuje się kilka–kilkanaście maili, z których przynajmniej połowa wymaga pilnej odpowiedzi. Poziom stresu wzrasta niemiłosiernie. Spróbuj poprosić szefa o zmianę godzin pra- cy, np. z 8.00–16.00 na 7.00–15.00. Zwykle będziesz w biurze jako pierwszy. W ciszy zaparzysz sobie kawę bądź herbatę, a później będziesz miał co najmniej 45 minut na przejrzenie maili i udzielenie odpowiedzi na najpilniejsze z nich. Ot, takie łagodne wejście w codzienną rzeczywistość. Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwo- wego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę*. Bertrand Russell * B. Russell (hasło), „Cytaty24.eu”: http://cytaty24.eu/Bertrand 20Rus- sell,szukane.html [data dostępu: 23.09.2011]. 64 Praca na miarę Czy masz neurotyczny zwyczaj bezwiednego sprawdzania poczty przychodzącej? Klikasz w ikonkę „Odbierz”, pisząc tekst, wypełniając tabelkę, obrabiając grafikę czy rozmawiając przez telefon? Marnujesz energię na sprawdzanie wiadomo- ści, które możesz przeczytać za kilka minut czy nawet godzin i nic wielkiego by się nie stało? Jeśli tak, najwyższy czas się ocknąć! Takie zachowania zwyczajnie nie mają sensu. Jeśli nie ma jakiejś szczególnej potrzeby, program pocztowy włączaj dwa–trzy razy dziennie. Gdy ktoś będzie potrzebował od Cie- bie pilnej odpowiedzi, to i tak do Ciebie zadzwoni. Póki tak się nie dzieje, nie rozpraszaj się bez potrzeby i zajmij się tym, co naprawdę jest w danej chwili istotne. Jeśli zdarza Ci się wdawać w zupełnie bezproduktywne roz- mowy telefoniczne z ludźmi, którzy nierzadko wcale nie mają ochoty rozwiązać problemu, ale uwielbiają w nieskończoność o nim rozprawiać, pora z tym skończyć! Wiesz zapewne, iż osoby takie potrafią wyprzeć się wcześniej podjętych ustaleń, jeśli takowe zapadły (całkiem popularna metoda działania róż- nej maści szarych eminencji biurowych). By zaoszczędzić czas i nerwy, postaraj się w miarę możliwości wysyłać współpracow- nikom i klientom e-maile nakreślające daną sprawę. Rozwią- zanie przyjdzie zwykle o wiele szybciej, a dodatkowo Ty sam będziesz miał podkładkę (zwaną niekiedy „dupochronem”), że nie zignorowałeś zaistniałego problemu i podjąłeś stosowne działania, by go rozwikłać. Jeśli nadużywasz kawy, która — choć pyszna i podnosząca poziom energii — w nadmiarze powoduje u Ciebie drgawki i nadmierne pobudzenie, pora zastosować sposób z krajów 65 Marcin Jaskulski południowych. Większości osób do normalnego funkcjono- wania wystarczają dwie duże filiżanki kawy. Z drugiej strony — po ich wypiciu ludziom brakuje zarówno odruchu sięgania po ten szczególny napój, jak i jego smaku. Rozwiązanie? Kup sobie maleńką filiżankę (taką, jakiej używają między innymi we Włoszech, i w jakiej de facto powinno się pić espresso). Zapew- ne będziesz kursował po kawę kilka razy częściej, ale w na- turalnym odruchu zaczniesz pić ją wolniej i raczej nie prze- kroczysz bezpiecznej dla siebie dawki kofeiny. A dodatkowo częściej będziesz rozprostowywał kości — taki mały substytut gimnastyki, którą w biurze raczej trudno wykonywać. Jeśli jesteś osobą palącą, z pewnością już dawno zauważyłeś, że papierosy wypalane w pracy, zamiast relaksować, często tylko potęgują stres. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale na przykład zawsze na „fajku” ktoś dzwoni na naszą komórkę… Co więcej, by móc zapalić, trzeba często wsiąść do windy, zjechać kilka pięter w dół, przejść przez kilka długich korytarzy i wyjść na ze- wnątrz (a później oczywiście wrócić tą samą drogą). Dodatko- wo każdy palacz wie doskonale, że papieros wypalany w upale, przy silnym wietrze, na deszczu bądź przy kilkunastostopnio- wym mrozie nie niesie ze sobą aż tyle przyjemności. Mała pod- powiedź: zacznij palić za biurkiem. Wiem, otwierasz teraz oczy ze zdziwienia, dlatego dodam tylko, że ja sam już dawno temu przerzuciłem się na papierosy elektroniczne. Prawie nie dymią, w ogóle nie smrodzą, no i najprawdopodobniej są dużo mniej szkodliwe (zawierają co prawda nikotynę, ale nie zawierają ty- sięcy innych, podejrzanych substancji, w tym na przykład cyja- nowodoru). A do kawy smakują niemal tak samo dobrze, jak zwykłe papierosy. Naprawdę warto spróbować. Tym bardziej 66 Praca na miarę że ceny elektronicznych papierosów są coraz niższe, a i samo ich palenie jest mniej kosztowne, niż papierosów tradycyjnych. Być może posiadasz w pracy tablicę korkową, wiszącą gdzieś przy Twoim biurku. Jeśli nie pracujesz ze śmiertelnie poważ- nymi ludźmi, w szczególności z takowym szefem, obok ka- lendarza, planów rocznych, tabel i listy telefonów, zawieś na niej rysunki i hasła, które wyjątkowo Cię rozbawiły. Zmieniaj je co kilka tygodni, kiedy przestaniesz je już zauważać. Bę- dzie to znak, że ich antystresowa moc nie działa na Ciebie już tak jak wcześniej. Bardzo prawdopodobne jest, że od osób odwiedzających Twój pokój zaczniesz zbierać słowa uzna- nia związane z trafnością wyboru kolejnych wywieszek. Być może też znajdziesz wśród nich naśladowców (ludzie bywają na ogół mało odważni, ale jeden śmiałek może pociągnąć za sobą tłumy). Naucz się minimalizować ilość rozpraszaczy, które sam sobie fundujesz. Poza wyżej wymienionym odbieraniem e-maili, uni- kaj rozpoczynania dnia od czytania wiadomości (jak można nie popaść w zły nastrój, bądź nie nabawić się fobii, widząc na- główki w stylu „siedemdziesiąt osób zginęło, a dwieście czter- dzieści zostało rannych…”, „Zabił, zgwałcił i zakopał…” czy „Rząd zapowiedział kolejne cięcia budżetowe…”). Nie bierz udziału w bezproduktywnych konwersacjach. Nie wychodź na obfite, nie do końca zdrowe obiady. Spróbuj zadowolić się przygotowanymi własnoręcznie kanapkami albo kup so- bie paczkę orzechów. Będziesz miał dzięki temu więcej czasu na pracę, którą i tak musisz wykonać, i o wiele mniej stresu. Przede wszystkim jednak będziesz dużo bardziej skoncentro- wany na bieżących zadaniach. 67 Marcin Jaskulski Pochwała pracy jest jednym z najgorszych bzików współ- czesności*. Hagiwara Sakutaro Nie wyrabiaj nadgodzin, gdy nie ma takiej potrzeby. W więk- szości firm panuje przekonanie, iż nie wypada wychodzić z pracy punktualnie, mimo że daną godzinę jej zakończenia wskazuje zwykle podpisana wcześniej umowa pracodawca — pracownik. W rzeczywistości dobrze planując swój czas, człowiek jest w stanie wykonać zadania przypisane na dany dzień w ciągu wyznaczonych ośmiu godzin. Jeśli nie wszyst- kie, to przynajmniej te najważniejsze. Co więcej, w niektórych krajach (jak choćby w Niemczech) notoryczne zostawanie po godzinach traktowane jest przez przełożonych podejrzliwie i świadczy o braku umiejętności organizacji swojej pracy, co nie jest zresztą bezpodstawne. Jak ognia unikaj osób, które gadają dla samego gadania i nic z tego nie wynika. Ci amatorzy częstych, długich zebrań, spo- tkań i telekonferencji z całych sił starają się uchodzić za pra- cowników wiecznie zawalonych robotą. Po biurze poruszają się z obowiązkową stertą papierów w rękach, z ciekawskim spoj- rzeniem zaglądają do cudzych pokoi i boksów, a rozpoczynając rozmowę, w mgnieniu oka się rozsiadają, dając sygnał, że będzie ona długa (i potwornie męcząca dla drugiej strony, ale z tego nie zdają już sobie sprawy). Oczywiście to te właśnie osoby najdłu- * H. Sakutaro (hasło), „Mojecytaty.pl”: http://mojecytaty.pl/autorzy/h/ hagiwara-sakutaro/2.html [data dostępu: 23.09.2011]. 68 Praca na miarę żej zostają po godzinach. Oto co w kwestii takich osobników ma do powiedzenia Timothy Ferriss: Nie zachęcaj ludzi do pogaduszek, nie pozwalaj im pa- plać bez sensu. Niech natychmiast przechodzą do sedna sprawy. Jeśli kręcą lub próbują odłożyć to do następnej bliżej nieokreślonej rozmowy, sprowadź ich na ziemię — niech powiedzą, o co chodzi. Jeśli zaczynają długo i szczegółowo opisywać problem, przerwij im („John, przepraszam, że ci przerywam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. W czym mogę ci pomóc?”). Możesz też zamiast tego powiedzieć: „John, przepraszam, że przery- wam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. Czy możesz wysłać mi e-mail?”*. Mam nadzieję, że część z powyższych sposobów umilenia sobie biurowego życia zostanie przez Ciebie wykorzystana. Spróbuj przeanalizować własne nawyki i przyzwyczajenia i pomyśl, jakich korzystnych zmian mógłbyś dokonać w tym obszarze. Pamiętaj, że czasami nawet jedna mała zmiana może spowodować ogromną różnicę w Twoim samopoczu- ciu i podnieść Twoją efektywność. * T. Ferriss, op. cit.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Człowieeeku, wyluzuj!
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: