Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00386 007412 13615613 na godz. na dobę w sumie
Człowiek niezłomny Władysław Kojder 1902-1945 - ebook/pdf
Człowiek niezłomny Władysław Kojder 1902-1945 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Oficyna Naukowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64363-40-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W książce wykorzystane są materiały archiwalne, pamiętniki, listy i artykuły Władysława Kojdra oraz wspomnienia rodziny, współpracowników i przyjaciół o tym wybitnym przywódcy ruchu ludowego. Załączono fotografie archiwalne. Wielkie wartości ideowe, moralne, przymioty charakteru i prawie wzorcowy kształt osobowości Władysława Kojdra typowały go na przywódcę organizacji najpierw młodzieżowej, potem politycznej. A że miał w sobie i potrzebę służenia sprawie, umiłowanie wsi, i chęć niesienia pomocy pokrzywdzonym, przeto od młodych lat szedł drogą pracy społecznej typową dla działacza chłopskiego: od koła wiciowego przez wszystkie szczeble jego władzy, przez organizacje gospodarcze służące wsi aż do pracy politycznej w Stronnictwie Ludowym. Ocenił jego wartości największy chłop XX wieku Wincenty Witos i jego naznaczył swoim następcą. A chociaż był to jednocześnie wyrok na niego - bo zaraz po tej nominacji został przez komunistycznych przeciwników politycznych skrytobójczo zamordowany - pozostaje w historii Ruchu Ludowego wyznacznikiem kontynuatora linii politycznej Witosa. Aby uratować chociaż cząstkę pamięci i utrwalić w historii małopolskiego Ruchu Ludowego postać Kojdra, zebraliśmy wraz z jego bratem Stanisławem i synem Andrzejem wspomnienia jego najbliższych kolegów, dokumenty, publicystykę, bogatą korespondencję i pamiętniki. Z tego materiału powstała ta książka, przekaz do historii, zapis pamięci ludzi. Pierwsza część zawiera historię życia i działalności, opisaną we wspomnieniach kolegów i w świetle zebranych dokumentów. Część druga to bogaty materiał dokumentacyjny, pozwalający bliżej poznać osobowość nie tylko samego Władysława Kojdra, ale i jego żony Aurelii, również działaczki ludowej. Na tę część składają się publicystyka Kojdra, korespondencja i pamiętniki. Ze Wstępu Barbary Matus

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Człowiek niezłomny Władysław Kojder wladyslaw_kojder_1_272.indd 1 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:37 Nad książką tą Barbara Matus pracowała od września 1982 do marca 1984 roku. Wykorzystała w niej wspomnienia rodziny, kolegów i przyjaciół, materiały archiwalne, pamiętniki, korespondencję i artykuły. Z różnych powodów książka, uzupełniona o materiały faktograficzne, ukazuje się dopiero teraz, w roku 2015, w siedemdziesiątą rocznicę śmierci Władysława Kojdra. wladyslaw_kojder_1_272.indd 2 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:41 Człowiek niezłomny Władysław Kojder 1902–1945 Zebrała, opracowała i słowem wiążącym opatrzyła Barbara Matus Warszawa wladyslaw_kojder_1_272.indd 3 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:43 wladyslaw_kojder_1_272.indd 4 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:43 Spis treści Wstęp ............................................................................................................. 7 Historia życia Władysława Kojdra ...................................................... 13 I Strony rodzinne i rodowód .............................................................. 15 1. Przeworszczyzna − rodzinne ziemie Kojdra ............................. 16 2. Dzieciństwo, dom rodzinny i młodość ....................................... 20 II Działalność ...................................................................................... 29 3. Działalność Kojdra w ruchu młodzieży wiejskiej ...................... 30 4. Kojder − działacz społeczny i polityczny .................................. 48 5. Działalność Kojdra w świetle dokumentów ............................... 61 III „Trzaska” w podziemnym ruchu oporu i po wojnie ....................... 73 6. Małopolska Środkowa w latach 1939-1945 ............................... 74 7. Relacje i wspomnienia kolegów „Trzaski” .................................. 94 8. Tajemnica Lasów Świlczańskich .............................................. 115 IV Nad mogiłą Władysława Kojdra .................................................... 121 9. Relacje, rezolucje, wspomnienia .............................................. 122 Artykuły, listy, dzienniki ..................................................................... 153 Wybrane artykuły Władysława Kojdra; korespondencja Kojdra z Solarzami; listy Władysława i Aurelii Kojdrów oraz ich zapiski i pamiętniki. Wyboru dokonała Barbara Matus wraz z synem Władysława, Andrzejem Kojderem 1. Publicystyka Władysława Kojdra ............................................. 154 2. Listy Władysława Kojdra do Zofii i Ignacego Solarzów .......... 188 3. Zapiski Władysława Kojdra ..................................................... 204 4. Korespondencja Władysława i Aurelii ..................................... 212 5. Dzienniczek Relki Winklówny ................................................. 234 Bibliografia (1945–1985) .............................................................. 247 Wspomnienia, relacje, oświadczenia ............................................. 250 Materiały dokumentacyjne ............................................................ 251 O Autorce książki ..................................................................................... 252 Wspomnienie: Barbara Matus „Kwiatkowska” ............................. 252 Barbara Matus, Niech im Bóg przebaczy. Ja – nie ....................... 255 Indeks osób ................................................................................... 258 Indeks organizacji ......................................................................... 264 Indeks nazw geograficznych ......................................................... 267 Źródła fotografii ............................................................................ 270 Contents ........................................................................................ 271 wladyslaw_kojder_1_272.indd 5 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 wladyslaw_kojder_1_272.indd 6 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 Wstęp Historia Ruchu Ludowego w ciągu niespełna stu lat to przede wszystkim dzieje chłopskich partii politycznych, zwanych stronnictwami (z różnymi dodatkami, takimi jak polskie, ludowe, zjednoczone), będących niezależnymi strukturami klasowymi, oraz ruchów młodzieży wiejskiej, dla których najbardziej repre- zentatywny był Związek Mło dzieży Wiejskiej RP „Wici”. Struktury te powsta- wały z potrzeby zgro madzania się, wypracowywania własnego programu poli- tycznego i społecz nego i dążeń do jego realizacji, albo w ramach istniejącego ustroju politycznego, albo w wyniku jego zmiany i przekształcenia w ustrój odpowiadający założeniom programowym. Rozbudzenie w środowisku chłop- skim świadomości odrębnej kultury, potrzeb własnej struktury agrarnej, prawa do współgospodarowania państwem i samorządności następowało stopnio- wo w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Proces ten przyspieszył w wyniku wydarzeń politycznych, w których chłopi, a zwła szcza ich przywódcy odegrali ważną rolę w skali państwa, poczynając od premierostwa Wincentego Witosa w okresie zagrożenia wojennego poprzez ro lę, jaką odegrał minister i marszałek Sejmu Maciej Rataj, zakładający podwaliny walczącej Polski Pod- ziemnej u progu okupacji, aż do prowa dzenia polityki Rządu Polskiego na emi- gracji przez przywódcę Stronnictwa Ludowego Stanisława Mikołajczyka i de- cydującego udziału ludowców w rządzeniu w konspiracji i w siłach zbrojnych kraju – Batalionach Chłopskich. W Ruchu Ludowym, jak zresztą w każdej partii politycznej, może decydu- jącą rolę odgrywali przywódcy, którzy, związani ideowo z repre zentowanymi przez siebie masami, umieli nimi kierować, z nimi współpra cować i prowadzić je do walki o realizację idei i celów politycznych. W tym to okresie Ruch Lu- dowy, zarówno polityczny, jak i młodzie żowy o charakterze bardziej kultural- nym i społecznym, obfitował w jednostki przywódcze wysokiej klasy moralnej, ideowej i intelektual nej. Wśród takich znanych nazwisk działaczy kierujących ruchem mło dzieżowym, jak Józef Niećko, Ignacy Solarz, Jędrzej Cierniak, Józef Ciota, Stanisław Dąbrowski, Stefan Ignar, Narcyz Wiatr, trójki póź niejszych władz krakowskiego „Rocha”: Stanisława Mierzwy, Józefa Marcinkowskiego i Jana Witaszka, oraz dziesiątki innych na czoło wysuwa się bohater tej książki, Władysław Kojder. Jego wielkie wartości ideowe, moralne, przymioty charakteru i prawie wzorcowy kształt jego osobowości typowały go na przywódcę organizacji naj- pierw młodzieżowej, potem politycznej. A że miał w sobie i po trzebę służenia sprawie, umiłowanie wsi, i chęć niesienia pomocy po krzywdzonym, przeto od młodych lat szedł drogą pracy społecznej ty pową dla działacza chłopskiego: od koła wiciowego przez wszystkie szczeble jego władzy, przez organizacje gospo- darcze służące wsi aż do pracy politycznej w Stronnictwie Ludowym. Ocenił wladyslaw_kojder_1_272.indd 7 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 8 Wstęp jego wartości największy chłop XX wieku Wincenty Witos i jego naznaczył swoim następcą. A chociaż był to jednocześnie wyrok na niego − bo zaraz po tej no minacji został przez przeciwników politycznych skrytobójczo zamor- dowany − pozostaje w historii Ruchu Ludowego wyznacznikiem kontynua tora linii politycznej Witosa. Nie mówiło się publicznie i nie pisało przez ostatnie czterdzieści lat o oso- bie i działalności Kojdra, tak jak przez wiele lat cisza była wokół postaci Witosa, Rataja i wielu działaczy chłopskich zarówno okresu międzywojennego, jak i lat wojny. Cisza ta spowodowała, że osoba Koj dra uległa zatarciu i zapomnieniu, zwłaszcza wśród powojennych po koleń młodzieży chłopskiej. A gdy odejdą na zawsze towarzysze walki, koledzy i przyjaciele Kojdra, zaginie w ogóle pamięć o nim. Aby ura tować chociaż cząstkę pamięci i utrwalić w historii małopolskie- go Ruchu Ludowego postać Kojdra, zebraliśmy wraz z jego bratem Stanisła- wem i synem Andrzejem wspomnienia jego najbliższych kolegów, dokumenty, publicystykę, bogatą korespondencję i pamiętniki. Z tego materiału powstała ta książka, przekaz do historii, zapis pamięci ludzi. Pierwsza część zawiera historię życia i działalności, opisaną we wspom- nieniach kolegów i w świetle zebranych dokumentów. Część druga to bogaty materiał dokumentacyjny, pozwalający bli żej poznać osobowość nie tylko sa- mego Kojdra, ale i jego żony Aurelii, również działaczki ludowej. Na tę część składają się publicystyka, ko respondencja i pamiętniki. Władysław i Aurelia Kojdrowie wladyslaw_kojder_1_272.indd 8 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 Wstęp 9 Publicystyka zawiera wybór ciekawszych artykułów z różnych pism ludo wych oraz wykaz nie cytowanych artykułów, dostępnych w rocznikach różnych pism. O publicystyce Kojdra tak pisze jego przyjaciel Bo lesław Dej- worek: Czytało się jego artykuły z prawdziwą przyjem nością, wyczuwając u au- tora zdecydowaną postawę społeczną. Poru szał zagadnienia dotyczące ruchu ludowego, spraw oświatowo-kulturalnych, spółdzielczych i gospodarczych. Niecierpliwiło go to, że wielu uważało spółdzielczość za skuteczny ruch przeciw Żydom, po siadającym we wsiach małopolskich sklepiki. Wyjaśniał więc, że chodzi tu o zupełnie inne sprawy, o wielką samoobronę gospodarczą przeciw burżuazji, o wychowanie w duchu poszanowania człowieka i mienia wspólnego, o zapobiegliwość i zmysł gospodarczy, nie na użytek jednostek, lecz wspólny. Wykazywał głęboki związek między ruchem spółdzielczym a demokracją. Z wielu jego artykułów przebija postawa typowa dla ówczesnych ludo- wców-agrarystów […] Różnymi drogami przebiegał rozwój pojęć, zdążających do po szukiwań społecznych sił i środków, które by służyły do zmian us trojowych, zmieniały świat, wprowadzały sprawiedliwość. Chodziło już nie tylko o wyraz protestu, lecz o obalenie sanacji, faszyzmu. Do niedawna ruch ludowy w sformułowa- niach programowych określał stanowisko co do niektórych potrzeb chłop- skich, domagając się re form − samego ustroju nie tykał. W latach trzydzie- stych młodzi działacze chłopscy, wychowankowie radykalnych organizacji mło dzieży i uniwersytetu ludowego próbowali iść znacznie dalej. Poszu kiwali koncepcji szerszej, próbowali stwarzać zręby światopoglądu antykapitali- stycznego. Pierwsza i z pewnością nie ostatnia była koncepcja agrarystyczna. Kojder, spółdzielca i ludowiec, trzeźwy realista, przylgnął sercem do tej kon- cepcji. Korespondencja z Chrzestnymi (Ignacym i Zofią Solarzami), wychowaw- cami Uniwersytetu Ludowego w Szycach i Gaci Przeworskiej, obejmuje dzie- sięciolecie od roku 1929 do 1938, a więc okres rozkwitu młodości i energii Kojdra. Nie wszystkie listy z tego okresu się zachowały. Niektóre są cytowane w całości, inne w drobnych fragmentach, zależnie od wagi spraw. W tych li- stach przeplatają się kwestie społeczne z osobistymi, przebija w nich ogrom- nie serdeczny stosunek do Solarzów, do Szyc, bolesne przeży wanie likwidacji Uniwersytetu Ludowego w Szycach. Sprawy społecz ne górują w listach nad osobistymi, co jest charakterystyczne dla osobowości Kojdra, który zawsze na pierwszym planie stawiał problematykę związkową, spółdzielczą, zaangażowa- nie się w tych sprawach, a uczucia i potrzeby serca usuwał na drugi plan. Za- wsze bolała nad tym Aurelia, dla której − jako dla kobiety − mi łość i uczucia odgrywały rolę wiodącą. wladyslaw_kojder_1_272.indd 9 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 10 Wstęp Zapiski swoje zatytułował Władysław Kojder „Moje wspomnienia”. Za- warte są w trzech cienkich, liniowanych zeszytach. Pisał je w domu rodzinnym w Grzęsce, dość niestarannie, z widocznym pośpiechem. Niektóre wcześniej- sze partie tekstu są trudno czytelne, z czasem jednak pismo staje się wyraźniej- sze, a począwszy od 1926 roku jest już dość wyrobione. Zeszyt pierwszy zawiera zapiski opatrzone 26 datami i obej muje okres od 17 kwietnia 1921 roku do 19 lutego 1922. Ponadto poło wę zeszytu wypełniają przepisane z „Naszej Drużyny” (z kwietnia i maja 1921 r.) artykuły i złote my- śli. W zeszycie drugim zapisa ne są 74 strony. Z 1922 roku pochodzi 10 zapisów, z roku następ nego 6 i po jednej notatce z 1926 i 1927. Zeszyt trzeci zawie ra tylko jeden niedokończony zapis z datą styczeń 1925. Po 1927 roku Kojder żadnych osobistych notatek nie prowadził. Na tomiast przez wiele lat skrupulatnie i systematycznie wypełniał domowe i gospodarcze książki kasowe, które zaginęły. Listy Władysława i Aurelii stanowią bardzo ciekawy materiał dokumen- tacyjny, pozwalający poznać osobowości tych dwojga działaczy. Część pierw- sza bio grafii Kojdra pokazuje go jako działacza młodzieżowego i polity ka, natomiast niewiele piszą o nim jego koledzy jako o człowieku mającym ży- cie prywatne. W niewielkim tylko stopniu wspomnienia ukazują Kojdra jako mężczyznę kochającego i przeżywającego różne wzruszenia, jako męża i ojca, a już nic nie mówią o tym, jaka była jego sfera uczuć i przeżyć emocjonalnych. Pominięcie życia pry watnego działacza byłoby zubożeniem jego postaci, mimo że życie to było dość ubogie i skromne. Żadnych przygód, żadnych szczegól- nych wydarzeń i... jedna miłość, ale jakże głęboka, prawdziwa i wypełniająca siłą uczucia życie dwojga ludzi, których jakby dobry los ku so bie skierował. A posłużył się los Chrzestną, która ich ze so bą korespondencyjnie zapoznała. Miłość ta od pierwszych nieśmiałych kroków rozwijała się stopniowo i osią- gnęła pełnię zaangażowania, przy tym była nieśmiała, sentymentalna, skromna w przejawach, subtelna. Wyra zem rozwoju i kształtowania się tych uczuć jest bo- gata zachowana ko respondencja, obejmująca 76 listów Władysława i 120 listów Relki. Listy te nie wymagają ani streszczenia, ani komentarzy. Są zwiercia dłem, w którym widzimy dusze dwojga kochających się ludzi. Spośród tych blisko 200 listów wybrałam fragmenty kilkudziesię ciu, naj- bardziej charakterystyczne i oddające świat przeżyć, myśli, ocenę ich ważnych spraw życiowych, marzenia i tęsknoty, słowem to wszystko, co składa się na życie osobiste człowieka. Obejmują one lata 1929–1937. Dwa dzienniczki Aurelii Winklówny pisane są głównie w Danii, gdzie prze- bywała na szkoleniu w uniwersytetach ludowych, końcowe frag menty już po po- wrocie do Polski. Obejmują one okres od maja 1931 roku do marca 1938. Kilka zapisów jest z okresu okupacji, ostatni, już po śmierci męża, z 23 września 1947. wladyslaw_kojder_1_272.indd 10 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 Wstęp 11 Dzienniczki te zawierają bardzo ciekawy materiał socjologiczny, pozna- jemy w nim środowisko Duńczyków widzianych oczami Polki, me tody pracy w duńskich uniwersytetach i cały tamtejszy świat, jakże inny od środowiska szyckiego czy gackiego. Osobiste zapisy Aurelii dotyczą głównie rozkwitu jej uczuć do Władka, są wyrazem tęsknoty, nadziei i zwątpień. Mało mówią o sa mym Władysławie, jeszcze mniej o pracy społecznej, jakiej Aurelia miała się oddać po powrocie do Polski. Są dosyć nieporadne w treści i formie, ale bardzo prawdziwe i pozwalają nam bliżej wniknąć w psy chikę Kojdrowej i częściowo Władysława. Nie można by ich pominąć w bio grafii Kojdra, bo chociaż książka jest jemu głównie po- ś więcona, Aurelia musi także być pokazana jako jego towarzyszka życia, matka jego dzieci i działaczka ludowa. Przebijające z kart dziennicz ków sentymentalizm i romantyzm Relki są bardzo wzruszające, zważywszy że cechowały dorosłą już kobietę, i są jakimś zjawiskiem − dzisiaj prawie niespotykanym. Chyba inaczej przeżywali miłość chłopcy i dziewczęta wsiowi – jak sie bie obydwoje nazywali, stale podkreślając swoją wsiowość i umiłowanie wsi – a inaczej młodzież ostatniego ćwierćwiecza XX wieku. I dlatego warto przeczytać te listy i pamiętniki, aby poznać psychikę ludzi, którzy pozornie twardzi, mocni i z żelaza, przecież w głębi byli bar dzo ciepli, miękcy w uczuciach i wrażliwi. Jedno jest pewne. To byli ludzie zdecydowani na walkę o realiza cję ideałów, w które głęboko wierzyli, bezkompromisowi, twardzi i zdecydowani, a równo- cześnie piękni urodą ducha i ciała. wladyslaw_kojder_1_272.indd 11 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:44 wladyslaw_kojder_1_272.indd 12 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:45 Historia życia Władysława Kojdra 13 wladyslaw_kojder_1_272.indd 13 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:45 wladyslaw_kojder_1_272.indd 14 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:46 I Strony rodzinne i rodowód wladyslaw_kojder_1_272.indd 15 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:46 16 Historia życia Władysława Kojdra 1. Przeworszczyzna − rodzinne ziemie Kojdra Są ludzie, którzy nienawidzą środowiska, w jakim się urodzili i wychowali, którzy wstydzą się czy to brudnych zaułków wielkomiejskich slumsów, czy kurnych chat biednackich wsi, a nawet snobistycznych książęcych pałaców. Ale ani wstyd, ani odżegnywanie się nic nie po mogą, bo na kształtowanie się osobowości człowieka decydujący wpływ wywiera środowisko, w jakim się wychowywał, rodzina, sąsiedzi, całe otoczenie i zespół kulturowy danej grupy społecznej. Władysław Kojder, podobnie jak wielu autentycznych działaczy chłopskich, dumny był ze swojego chłopskiego pochodzenia i głęboko ukochał wieś jako swoje środowisko, wielokrotnie nazywał się wsiowym człowiekiem. Rodzinna Przeworszczyzna była kolebką jego dziadów i jego samego, na niej wzrastał i tu żył do końca swojego krótkiego życia. A ziemia ta godna była, aby ją podzi- wiać i kochać, wyróżniała się wśród innych re gionów pięknymi tradycjami, i to w dziedzinie zarówno kultury, jak i bojowości. O Kojdrowej Grzęsce i Przeworskiem tak pisze wspomniany już przyjaciel Bolesław Dejworek: Pomiędzy Łańcutem, hrabiowską rezydencją Potockich, pretensjo nalnie nazywaną „polskim Wersalem”, a Przeworskiem, książęcą sie dzibą Lubo- mirskich, leży nieco w bok od głównego gościńca wieś Grzę ska. Ludowa geografia i ludowa pamięć jest inna niż magnacka. Jej nie imponują histo- ryczne rody i obszary idące w dziesiątki tysięcy hektarów. Ludowa pamięć zapisała sporo faktów z czasów, gdy Potocki był namiestnikiem Galicji, a Lubomirski przewodził w Kole Polskim, do którego należeli posłowie ob- szarnicy za czasów austriackich, niemało kapitalnych faktów z praktyk wy- borczych, gdy magnaccy kan dydaci szeroko posługiwali się kiełbasą wyborczą. Taka pamięć kształ tuje w chłopskich umysłach swoistą świadomość. Utrwa- laczem chłopskiej świadomości był widok co roku gęstniejącej sieci miedz na chłopskich polach, zewsząd otoczonych olbrzymimi obszarami pańskich ziem, łąk, lasów, stawów. Coraz większej bezrolności wśród chłopów towa- rzyszył spadek zarobków z pańskich majątków za nadludzką, wyczerpującą pra cę. Budziła chłopską nadzieję legenda o reformie rolnej, ale to była wciąż legenda; nie przysparzała ona chłopom ziemi, gdy tymczasem poszerzały się na wsiach cmentarze. Ludowa geografia wymienia dziesiątki ważnych dla chłopów miejscowo- ści, pośród których leży Grzęska. Sąsiednie Nowosielce są sław ne z chłop- skiej obrony przed Tatarami i z potężnej manifestacji 200 tysięcy chłopów w 1936 roku. Wówczas to gromadzący się manifestanci na grzęzeckich polach uchwalili rezolucję antysanacyjną. Jeszcze nie obeschnął na niej atrament, gdy w pobliskich Krzeczowicach, majątku administrowanym przez Polską wladyslaw_kojder_1_272.indd 16 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:47 Przeworszczyzna – rodzinne ziemie Kojdra 17 Akademię Umiejętności, wybuchł strajk robotników rolnych. Doszło do starć z policją i spośród strajkują cych bezrolnych chłopów kilku poległo. Powięk- szył się chłopski cmen tarz o pięć mogił. Jest tu niedaleko wieś Gać, z chłopską Kuźnicą-Uniwersytetem Solarzo- wym, a obok Markowa, siedziba pierwszej Spółdzielni Zdrowia. Z Markowej i Gaci ruszyli chłopi protestacyjnym marszem na Przeworsk. Marsz chłopów na Przeworsk, uczestniczyło w nim około 10 tys. osób A jeszcze dalej wieś Husów, skąd pochodził chłopski poeta [Jan] Rak, oraz Handzlówka, wzorowo zagospodarowana wieś Franciszka Magrysia – ludowego pisarza. A po drugiej stronie Grzęski leżą Grodzisko, Żołynia, Rakszawa, w okolicy Jarosławia Pawłosiów i Munina, głośne z manifes tacji, walk, ofiar, z organizowanej akcji strajku rolnego w 1937 roku. Każda z tych miejscowości to dowód postawy bojowej chłopów. Są one świadectwami, że wladyslaw_kojder_1_272.indd 17 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:47 18 Historia życia Władysława Kojdra wyzwolenie społeczne, tak samo jak wolność narodu, zdobywa się drogo, pła- cąc pracą i więzieniem, krwią i życiem. Taką cenę płacili chłopi za sanacji, za hitlerowskiej okupacji i tak samo za wolność i lud oddał swe życie Władysław Kojder we wrześniu 1945 roku. W latach międzywojennych powiat Przeworsk należał do wojewódz twa lwowskiego, po wojnie, do reformy administracyjnej w 1976 roku, do wo- jewództwa rzeszowskiego. W skład gminy zbiorowej Przeworsk wchodziły gro mady Grzęska, Swiętoniowa, Gorliczyna, Chałupki, Ujezna, Rozbórz, Mi- rocin, Maćkówka, Żurawiczki, Zalesie, Studzian, Dębów i Nowosielce. Życie społeczno-polityczne na terenie gminy było żywo rozbudo wane już przed pierwszą wojną światową. Działały tam różne organizacje lu dowe, Związek Chłopski − tak zwani stapińczycy – ludowcy spod znaku księ dza Stojałowskiego oraz Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”. Związek Chłopski wydawał tygodnik „Przyjaciel Ludu”, ksiądz Stanisław Stojałowski „Wieniec” i „Pszczółkę”, a PSL [Polskie Stronnictwo Ludowe] – tygodnik „Piast”. Pismo humorystyczne „Cepy” os trej krytyce poddawało przejawy niepolskie, a więc proaustriackie, oraz przejawy antychłopskie. Nie szczędziło i namiestnika Dobrzyń skiego we Lwowie. Rozwój świadomości narodowej wśród chłopów znajdu je wyraz w tworzeniu chłopskich organizacji gospodarczych, a więc kółek rolniczych, Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Przeworsku, or ganizacji kulturalnej Towarzystwa Szkoły Ludowej oraz o charakterze woj skowo- -patriotycznym, takich jak Drużyny Bartoszowe i Ochotnicze Straże Po żarne. Na odcinku gospodarczym ważnym osiągnięciem było zorganizowa nie kas Reifeisena, które udzielały chłopom pożyczek na dogodnych warunkach. Znane były bowiem w tym czasie bankructwa chłopów na sku tek zaciągania pożyczek u Żydów na lichwiarskie procenty, niejed nokrotnie na zabawy i pi- jaństwo. Niekorzystnym źródłem zaciągania po życzek były i banki, ale choć ich udziałowcami byli chłopi, były one administrowane przez Żydów. Chcąc otrzymać kredyt, chłop płacił wpisowe, procent z góry, a jeśli nie wpłacił rat kredytu w terminie, to prolongaty mu nie przyznawano. Wówczas zjawiał się usłużny poś rednik Żyd, który dłużnika prowadził do drugiego banku czy kasy i tam znów chłop płacił wpisowe, udział, procent z góry, a dług naras tał i na skutek lichwiarskich procentów kilkakrotnie przewyższał po życzoną sumę. Kończyło się to niejednokrotnie procesami sądowymi i przymusową licytacją ziemi za długi. Wyrazem rozbudzenia patriotyzmu chłopów były w 1910 roku uroczy- ste obchody rocznicy bitwy pod Grunwaldem, zorganizowane w Prze worsku, gdzie został postawiony pomnik Jagiełły, a w Grzęsce duży krzyż. Udział w uroczystościach wzięło kilka tysięcy ludności, towa rzyszyły Drużyny Bar- toszowe i Sokoła w strojach narodowych i z bande riami na czele. Chłopi, mając swoich przedstawicieli w Sejmie Galicyj skim we Lwowie i w Wiedniu, coraz silniej dążyli do uniezależnienia się od wpływów obszarników i swoim wladyslaw_kojder_1_272.indd 18 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:47 Przeworszczyzna – rodzinne ziemie Kojdra 19 sprytem umieli nawet pokonać w wyborach takich wpływowych kontrkandy- datów, jak książę Lubomirski, który przez swoich agentów umiejętnie podku- pywał chłopskie głosy. W wyniku prowadzonej przez organizacje ludowe patriotycznej propagandy liczne były przypadki dezercji z armii austriackiej, młodzież chłopska bowiem, przymusowo zmobilizowana, zdawała sobie sprawę, że ginąć jej przychodzi nie za polską sprawę. Już na początku 1916 roku we wsiach gminy Przeworsk pojawili się pierwsi dezerterzy z armii austriackiej, a pod koniec 1918 w każ- dej wsi było po kilku nastu do kilkudziesięciu dezerterów, których żandarmeria austriacka nie miała odwagi aresztować, bo każdy z nich miał broń palną i bez walki by się nie obeszło. Nastroje polityczne wśród chłopów po pierwszej wojnie nie były pomyślne, jak relacjonuje kronikarz powiatowy Sta- nisław Kojder. Zauważa on, i słusznie, że od momentu odzyskania niepodległości wieś podzieliła się na szereg wzajemnie zwalczających się partii politycznych. Dlate go nie przedstawiali zwartej siły, która mogłaby decydować o losach kraju i kształtować ustrój społeczno-politycz- ny. Kandydaci na posłów obrzucali się nawzajem kalumniami i ostro zwalczali, na czym korzy stali przeciwnicy politycz- ni. Trzeba było kilkunastu lat, wielu upo- korzeń i przegranych walk, aby chłopi nareszcie się zjednoczyli w Stronnictwie Ludowym, choć i tu zwycięstwo było połowiczne, bo coraz to odpryskiwały różne grupy do organizacji sanacyjnych, ku powane za przyrzeczenia stanowisk, świadczenia i rozmaite korzyści. Władysław Kojder ze Stanisławem Piestrakiem, chrzestnym jego córki, Elżbiety, Grzęska, lata trzydzieste Jak to wyniknie z relacji o przebiegu działalności społecznej i politycz- nej Kojdra, chło pi prawie w 90 procentach pozostawali pod wpływem Stron- nictwa i „Wici”. Inne organizacje w Przeworszczyźnie nie miały znaczenia. Ozon (Obóz Zjednoczenia Narodowego) opierał się na Strzelcu i Zwią zku Rezerwistów, które poza urzędników, mieszczaństwo i wła ścicieli ziemskich w chłopskie opłotki nie wkraczały. Również i Narodowa Demokra cja i póź- niejszy Obóz Narodowo Radykalny (ONR) ograniczały swoje wpływy do wła- ścicieli ziemskich i kół klerykalnych. wladyslaw_kojder_1_272.indd 19 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:48 20 Historia życia Władysława Kojdra 2. Dzieciństwo, dom rodzinny i młodość W tym to powiecie, we wsi Grzęska, leżącej cztery kilometry od Przeworska, ukrytej w sadach i mocno zadrzewionej, jak pisze brat Stanisław, urodził się 4 marca 1902 roku Władysław, syn Tomasza i Anny z Piestraków. Rodzice należeli do średniorolnych jak na stosunki małopolskie chłopów, go- spodarując na 7 morgach pola. Zabudowania gos podarcze były drewniane. Rodzina składała się z 5 synów i 2 córek, a Władek był najmłod szym z rodzeństwa. Z najbliższej rodziny żyję tylko ja, urodzony w 1898, a choć już dziewiąty krzyżyk dźwigam, zdrowie dopisuje, umysł jeszcze sprawny i chciałbym doczekać, aby ta historia życia mego ko chanego brata ujrzała światło dzienne i dotarła do rąk wnuków i tych, którzy z nim walczyli o Polskę Ludową. W naszej rodzinie nigdy nie było sporów, wszyscy sobie wzajemnie pomagali. Ojca cechowało łagodne usposobienie, ale umiał utrzymać au torytet głowy ro- dziny, której myśmy wszyscy się słuchali, poważali go i szanowali. Rodzice mieli ukończoną tylko szkołę po- wszechną w Grzęs ce, ale ojciec czytał i pisał bardzo poprawnie. Przed 1914 rokiem był mężem zaufania „Piasta”, czytywał regularnie prasę ludową, która − co jest ciekawostką − była sprzedawana co niedzielę w obrębie kościoła parafialnego przez jednego z miesz- czan, sympatyka ludowców. Ojciec nasz był wybrany wójtem gminy w 1906 roku, urząd ten spra wował bez przerwy do 1920 roku, co świadczy o zaufaniu, jakim go wieś darzyła. W 1908 roku był współorganizatorem biblioteki TSL [Towarzystwa Szkoły Ludowej] w Grzęsce, a książki polskie były rozchwytywane przez młodzież, niosły jej w najlepszym wydaniu oświatę i kulturę. Ojciec był także organizatorem Drużyn Bartoszowych, a wspo- magał go w tych pracach naczelnik Urzędu Skarbowe- go Mączyński i naczelnik Sokoła Inke z Przeworska. Or ganizowano wówczas na wsi przedstawienia teatralne, odczyty i pogadanki z historii Polski, a na uroczystości pięćsetlecia Grunwaldu przyje chały delega- cje z Krakowa, Lwowa i okolicznych miejscowości, przybyło też około pięciu tysięcy miejscowych. Całą tę uroczystość zorganizował mój ojciec. Stanisław Kojder Drużyna Bartoszowa licząca 35 członków zbierała się na polanie Jana Drozda, ćwicząc wieczorami i zamiast karabinów używając kos, a przy świe- tle księżyca jakże romantycznie i nastrojowo brzmiały słowa patriotycznych pogadanek i roznosiły się pieśni Hej strzelcy wraz czy też O mój rozmarynie i wiele innych, które przeszły do naszej historii. wladyslaw_kojder_1_272.indd 20 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:48 Dzieciństwo, dom rodzinny i młodość 21 W 1908 staraniem naszego ojca została we wsi wzniesiona murowana piętrowa szkoła o 4 salach lekcyjnych, do której przez 6 lat chodził mój brat, rozpoczynając naukę w 1909 roku. Dom rodzinny Władysława Kojdra, widok współczesny Ojca Władysława tak wspomina są- siad z Grzęski Antoni Horo decki, urodzo- ny w 1917 roku: Urodziłem się w odległości około 300 metrów od małego, drewnia nego domku, w którym urodził się i do śmier- ci mieszkał Władek. Ile kroć przecho- dziłem obok tego domku, będąc jesz- cze małym chłopcem, mogłem widzieć kręcącego się po obejściu żwawego sta- ruszka. Jego wy gląd przypominał kogoś ze słowiańskich obrazków. Włosy siwe, obcięte równo przy szyi i nad czołem, spodnie wpuszczone do połowy cho- lew, w lecie biała koszula wypuszczona Tomasz Kojder z wnuczką Elą, koniec lat trzydziestych wladyslaw_kojder_1_272.indd 21 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:50 22 Historia życia Władysława Kojdra na spodnie, a na wierzchu długa ka mizelka ze świecącymi guzikami. Postać wysoka, prosto się trzymająca. Zawsze był zajęty jakąś pracą, czy to przy sprzęcie rolniczym, z sie kierą w ręce i ośnikiem na kobyłce. Tomasz Kojder był wieloletnim wójtem, bardzo poważanym przez mieszkańców Grzęski. Mówio- no mi, że nieraz napominał syna Władysława, aby nie bawił się w politykę, bo z panami nikt nigdy nie wygrał. A oto wspomnienia z dzieciństwa samego Władysława z jego lis tów do Au- relii z 16 września 1932 i 4 kwietnia 1933 roku. Ciekawi Cię zapewne moje osobiste życie, tak bardzo różne od tego, co było dawniej. Mimo woli biegnie myśl do dalekiego dzieciństwa. Pamiętam bardzo żywo, jako mały chłopiec, że w życiu rodzinnym było dużo ciepła i piękna. Wiele razy, gdy było radośnie lub smutnie, zaw sze z ufnością mo- głem się wszystkim podzielić. Byłem zresztą sam prawie i najmłodszy w domu, dlatego z wielu, żeby tak rzec, praw korzy stałem. Może później za- wsze dość ciężka praca matusi spowodowała trochę ostrości i mniej kobiecej serdeczności, chociaż wzajemny sto sunek zawsze był dobry […]. Do lat prawie dwudziestu nie wychodziłem poza dom. Sporo czytałem, po prostu wszystko. Rzeczy wartościowe i bezużyteczne, nie mając wskazówek i sam nie umiejąc odróżnić i zrobić wyraźnej granicy między złem a dobrem. Książki z biblioteczki Władysława Kojdra wladyslaw_kojder_1_272.indd 22 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:51 Dzieciństwo, dom rodzinny i młodość 23 Czytanie też wszystkiego, co wpadło pod rękę − czytanie, które nazwać moż- na zachłannem, stało się oknem, przez które wyglądałem na szeroki świat − przez życie ludzi i to co było poza domem. W domu byłem najmłodszy, o czym wiesz. Gdy jeszcze niewiele lat mia- łem, prócz mnie byli i inni z rodziny. Pamiętam wiele chwil serdecznych i miłych. Nieraz wieczór siadałem na kolanach matki i by ło dobrze. Ja wiem, może mnie nawet lubiano jako najmłodszego i tro chę darzono względami. To jednak nie trwało zbyt długo. Bracia pomagali – jeden z nich poszedł na lat 18 na wojnę, siostry powychodziły za mąż. Zostałem w domu sam, a raczej zostaliśmy sami. Gospodarstwo niezbyt duże. Jednakże domowe go- spodarstwo, które czekało na kobiecą rękę, wymagało sporej jednostajnej, nie- widocznej pracy w domu. Człowiek przy tym się trochę gubi i zatraca. Te co- dzienne porządki, obora, pranie, gotowanie i roboty, których na oko nie widać, jednakże zabie rają ogromnie dużo czasu temu, który je robić musi. Mamusia moja żad nej roboty nie potrafiła zbyć. Wszystko musiało być zrobione porząd- nie, solidnie, a nade wszystko szybko. To było cechą mojej mamusi. Nie znio- słaby, gdyby ktoś w domu robił coś ślamazarnie, nieporządnie. Wszystkie też roboty domowe mamusia wykonywała sama. Oczywiście sporo z tego, gdzie można pomagać, tośmy pomagali, ale tyle jest niewidocznych zajęć, w których trudno kobiecą zastąpić rękę. Wiele też kwestii gos podarskich, ażeby z nich mieć pożytek, wymaga jednej ręki i solidnej opieki. Ostatnio dla mamusi było to uciążliwe. Bo jeżeli młodej kobiecie dom daje sporo roboty, to dla starszej, a mamusia liczyła ponad 70 lat, staje się ciężkim. Szczególnie w zimie, często mróz, zawieja, wyjść nie sposób. Widziałem to, ale nie zawsze przecież mo- głem coś kolwiek zaradzić. Całe lato, z wiosną, w żniwa, sianokosy, kopania, ciągły, prawie nieustanny kołowrót. Nieraz z sianem lub w żniwa dalibyśmy sobie sami radę, mamusia jednak uważała sobie za ujmę zostać w domu, gdy inni pracują. Zostawała wtedy, gdy wyraźnie nie mogła. Nigdy się do żadnych robót u nikogo nie najmowaliśmy. W żniwa poma galiśmy sobie wzajem z sio- strami. Skoro one miały wcześniejszą robo tę, żęcie czy kopanie, szliśmy do nich, a potem one do nas. Bywało też, że roboty wzajem się zbiegały, to było harówki nawet dużo. Wiele też systematyczności, solidności w wykonywaniu pracy przejąłem od mamusi. Takie warunki życia i ciągła praca dla mamusi, a po części także dla mnie miały jedną ujemną stronę − powodowały pewną ostrość i sztywność życia. W codziennym zaharowaniu zatraca się sporo subtelno- ści duszy. Na serdeczniejsze stosunki w codziennym życiu mało zostawało czasu. Ale nie tylko dom i robota wpływały na kształtowanie wewnętrz- ne. By ły też troski ciężkie, dość inne. Trzej bracia, o czym wiesz, pomarli. Każdy długo chorował. Najmłodszy więcej jak dwa lata na nogę. Leczył się u lekarzy w miejscu, w szpitalu w Rzeszowie, Krakowie, ile to zabrało pie- niędzy, a jeszcze więcej czucia i serca, o tym oczywiście najlepiej powie mat- ka, co własne ma dzieci, wiele razy mamusia o tych przeżyciach wspomi- wladyslaw_kojder_1_272.indd 23 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:51 24 Historia życia Władysława Kojdra nała i były one zawsze bardzo przykre dla niej, tak że nie mogła, ile razy o tym wspominała, powstrzymać się od łez. Drugi brat podobnie. Był w woj- sku, chorował długo, przywieziony ze szpitala w tym samym dniu zmarł. A z trzecim najwięcej złączonych było trosk. Ożeniony niezbyt szczęśliwie, choć materialnie dość do brze, na kolei dobrą miał pracę, dobrze widziany, umiejący sobie pozyskać ludzi, miał widoki na dobre ułożenie sobie ży- cia. Stało się jednak inaczej. W życiu domowym niezrozumienie wzajemne z żoną za kłócało spokój i zabierało szczęście. Było to bardzo ciężkie dla bra ta, a także dla matki. Mieszkał tak blisko, kilkanaście kroków od nas, że radość, a także to wszystko, co ból z sobą niesie, trzeba było z nim dzielić. Niedługo też to trwało. Bratowa chciała rozwodu. Spra wa była w sądzie, brat w dru- gim lub trzecim roku po ślubie zachorował, był w Karlsbadzie na leczeniu. Jednak to nie pomogło. Z żoną w tym czasie nie mieszkał. Brat był u nas. Na leczenie sprzedać musiał ka wałek pola. Wcześnie zmarł. Dziś to dalekie − przeszło. Spowodowało tyle zmartwień i dużo kosztowało pieniędzy. Byłem wtedy mały, kilka naście liczyłem lat. Trudno było mi to odczuwać zbyt moc- no i głębo ko, jednak odczuwałem. Przeżycia te inny też wywierały wpływ − moralny. Wpływały na kształtowanie wewnętrzne charakteru i duszy i na to, jaką ona była i być miała. Mamusia skutkiem trosk, potem ciężkiej pracy nie mogła nam poświęcać wiele czasu, a co najważniejsze jeszcze − serca. Wyra- biało też to, a może u mnie w większej mierze, pewną zam kniętość w sobie. Z tą cechą charakteru człowiekowi jest niesłychanie ciężko. Łatwość dziele- nia swoich przeżyć z drugimi czyni je daleko znośniejszymi. Jeżeli jest radość, wtedy się powiększa, a jeśli tros ka, to lżej z ludźmi bliskimi, którzy czują to samo − dzielić ją. Było mi zawsze niesłychanie ciężko o swoich sprawach osobistych, a szczególnie kłopotach czy trudniejszych przeżyciach mówić. Musiałem już mieć do kogoś zbyt dużo zaufania. Taki człowiek z podobną cechą i właściwością charakteru wygląda nieraz dla otoczenia, że nie ma głęb- szych przeżyć i że one wewnętrznie urazów żadnych nie zostawia ją, a bywa właśnie przeciwnie. Brak kogoś, komu można by o swoich najosobistszych przeżyciach radosnych lub mniej radosnych powiedzieć, dawał się wiele razy tak serdecznie odczuwać. Oczywiście warunki Twojego wychowania, wzrastania i życia krańcowo były inne. Chowałaś się i żyłaś przeważnie poza domem − w świecie i sytu- acjach, nie przesadzę, ale dość łatwych. Otoczenie kul turalne, może w większo- ści serdeczne i miłe. Jest to zrozumiałe, że warunki życia wpływają w wielkim stopniu na to, jakim człowiek wew nętrznie się staje. Tego się nie widzi, ale tak jest, że ostrość, twardość, niesubtelność otoczenia taki wywiera wpływ na duszę i od wrotnie. Subtelność i wysoka kultura wzajemnego życia, delikatność form w obcowaniu ludzi z sobą udziela się zawsze, zewnętrznie i wew nętrznie, co daleko ważniejsze − wprost. Nie można też zaprzeczyć, że wrodzone zalety człowieka wiele tu znaczą, ale i życiowe wpływy dużą odgrywają rolę. wladyslaw_kojder_1_272.indd 24 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:51 Dzieciństwo, dom rodzinny i młodość 25 Władysław Kojder w wieku kilkunastu lat O pierwszych latach szkolnych Władka pisze jego rówieśnica Katarzyna Krupa: Władka poznałam w szkole, był wzorowym uczniem. Z końcem roku szkolnego otrzymywał zawsze pierwszą nagrodę za pilność i staranne wy- pracowanie zadań szkolnych. Pomagał słabszym uczniom w rozwiązywa niu trudniejszych zadań, był dobrym i uczynnym kolegą. Gdy pożegnał naszą szkołę na zawsze, zabrał się do pracy w do mu, poma- gał ojcu w gospodarstwie i w pracy na roli. Czas upływał mu w ciężkim znoju i zapobieganiu, aby z pola było wszystko na czas sprzątnięte. Kiedyś przyszedł Władek do mego brata, z którym kolegowali na szkolnej ławie, aby zagrać w karty w cygana i w domino, oczywiś cie nie na pieniądze, bo tych nigdy nie mieli za wiele. Obydwaj chłopcy byli dorodni, przystojni, rośli, zaprzyjaźnili się z sobą i Wła dek często do naszego domu zachodził. Wkrótce brat został powołany do służby wojskowej. Potem Władek przychodził do nas wladyslaw_kojder_1_272.indd 25 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:51 26 Historia życia Władysława Kojdra z kolegą, do mnie przychodziła koleżanka i tak razem spędzaliśmy wieczory w miłym i wesołym nastroju. Nieraz po pracy siadaliśmy o zmierzchu na ławecz- kach pod drzewami i prowadziliśmy długie rozmowy na różne tematy. Czasem zdarzały nam się różne psoty. Pewnego dnia przyszedł kolega Władka, usiadł na ławeczce i czekał na nasze przyjście. A że czas mu się dłużył, więc się położył i zasnął. Kiedy wszyscy nadeszli, ja z pracy, Władek z kolegą − zaczęły się gło- śne śmiechy i rozmowy. Patrzymy na śpiącego, a on ani drgnie. Wtedy Władkowi przyszła do głowy pso ta, aby śpiącego przywiązać do ławy. Przyniosłam sznur do wieszania bielizny, a Władek obwiązał mu nogi i ręce do ławki. Sam schował się za drzewo i czekał, co to będzie. Ja pobiegłam do ojca i mówię mu, że jakiś pijak leży na ławce, spity jak koń turecki. Ojciec zerwał się, idzie, patrzy na leżącego i woła − hej! ty nicponiu, ty gałganie, nie mogłeś to w karczmie położyć się na ławie, tylko tuś przylazł, wynoś się zaraz, bo cię do potoka wrzucę. Zaczął go tarmosić i trząść nim, aby go rozbudzić. Rzekomy pijak chce się zerwać z ławki i woła, że nie może wstać. Ojciec znów krzyczy, że ja ci pokażę, tak się u raczyłeś, że wstać nie możesz! Ale potrząsając nim, wyczuł ojciec sznury i domyślił się, że ktoś wyrządził mu psikusa, ale nikogo nie widzi. A Władek za drzewami aż tarza się ze śmiechu i garściami tra wę ze śmiechu wyrywa. Dłu- go po tym, ile razy tego kolegę spotykaliś my, zawsze wybuchaliśmy śmiechem i dogadywaliśmy mu, jak to się do brze spętany sznurami sypiało na ławce. Opo- wiadam o tym drobnym in cydencie, aby pokazać, że Władek, choć był bardzo serio, poważny i zaangażowany społecznie, umiał także weselić się i żartować, miał poczucie humoru. Innym razem, gdy Władek odwiedził nas z kolegą, zaprosiłam wszyst- kich na nasze pyszne śliwki. Drzewa były fioletowe i uginały się pod cięża- rem owoców. Zajadamy się nim z wielkim apetytem, aż tu wybiega ojciec z domu z pałą w ręce i krzyczy − a wy złodzieje psie pary, jak którego złapię, to go do drzewa przywiążę. Ktoś krzyknął na żart − uciekajmy. Daliśmy dęba do sąsiedniego sadu i tam śmieliśmy się do łez z gniewu ojca, który nie wie- dział, że ci niby złodzieje to my. Te żartobliwe sceny z życia młodocianych, kilkunastoletnich chłopców i dziewcząt ze środowiska grzęszczan, w którym wychowywał się Władysław, świadczą o radości życia i beztrosce młodego wieku i o atmosferze życzliwości, wzajemnej serdeczności, jakie cechowały młodzież wiejską. W miarę jednak dorastania poszerza się świat doznań, już nie wystarczają zabawy w sadach, przy pasionce i w opłotach. Po woli starsi chłopcy idą do wojska, a ich młodsi koledzy zaczynają interesować się szerszymi sprawami, zwłaszcza pod wpływem inteligen cji pochodzenia chłopskiego, głównie stu- dentów, którzy przyjeżdżają na wieś i namawiają młodych do zakładania kół, by prowadzić samokształcenie, rozwijać się i podnosić zainteresowania kul- turalne. wladyslaw_kojder_1_272.indd 26 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 2015-08-27 16:45:51
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Człowiek niezłomny Władysław Kojder 1902-1945
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: