Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00270 004740 14979102 na godz. na dobę w sumie
Dandys. Słowo o Brunonie Jasieńskim - ebook/pdf
Dandys. Słowo o Brunonie Jasieńskim - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 285
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0229-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biografie
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Opowieść o życiu i twórczości Brunona Jasieńskiego (1901–1938), jednego z najsłynniejszych polskich futurystów, głośnego skandalisty i literackiego buntownika dwudziestolecia międzywojennego, autora bulwersującej swego czasu rząd francuski powieści pod tytułem Palę Paryż, wreszcie agitatora politycznego i komunisty, na stałe osiadłego w Związku Radzieckim, który za swój ideowy wybór zapłacił cenę najwyższą – został rozstrzelany w jednej ze stalinowskich czystek pod zarzutami szpiegostwa na rzecz Polski.
Biografia porządkuje fakty i ujawnia nieznane dotąd informacje z obrosłego w legendę życia twórcy Balu manekinów. Oparta została na niepublikowanych wcześniej materiałach pochodzących z archiwów KGB, w których skryta była przez długi czas prawda o tragicznej śmierci poety. Książka uwzględnia również tajne do niedawna dokumenty z archiwów paryskich (raporty policyjne, korespondencję ministerialną). Opowieść ilustrują także unikatowe fotografie Jasieńskiego (zwłaszcza z okresu pobytu w ZSRR).
Dzięki bogatemu materiałowi badawczemu można po raz pierwszy rozstrzygnąć wiele spornych kwestii związanych z artystyczną działalnością Jasieńskiego w Polsce, Francji i Rosji, a także lepiej zrozumieć polityczne wybory, których dokonał ten kontrowersyjny, lecz nadal budzący żywe emocje wśród czytelników pisarz.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 4 Opracowanie graficzne i projekt okładki: Andrzej Barecki Redakcja: Przemysław Kutnyj Korekta: Bogusława Jędrasik Opracowanie indeksu: Krzysztof Jaworski Copyright © by Krzysztof Jaworski, 2009 Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009 Wykorzystane w książce fotografie pochodzą z Muzeum im. Adama Mickiewicza w Warszawie i archiwum prof. Zdzisława Jerzego Adamczyka. Fotografia młodego Brunona Jasieńskiego pochodzi ze spuścizny Anatola Sterna w zbiorach Biblioteki Narodowej, Akc. 14362. Wydawnictwo dołożyło wszelkich starań, by skontaktować się z twórcami zamieszczonych w książce zdjęć. W kilku przypadkach okazało się to niemożliwe, dlatego twórców, z którymi nie zostały podpisane umowy, prosimy o pilny kontakt z sekretariatem wydawnictwa. ISBN 978-83-244-0114-7 Wydawnictwo Iskry ul. Smolna 11 00-375 Warszawa tel./faks (0-22) 827 94 15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 5 „MŁODY, GENIALNY…” – ZAMIAST WSTĘPU idę młody genialny, trzymam rę- ce w kieszeniach / stawiam kroki milowe zamaszyste, jak świat”, pi- sząc te słowa w rok swojego debiutu, dwudziestoletni Bruno Jasieński nie mógł chyba przypuszczać, jak zamaszysty krok przyjdzie mu po- stawić na literackiej i osobistej mapie życia – Klimontów, Kraków, Warszawa, Lwów, Paryż, Berlin, Leningrad, Moskwa, wyjazdy na Da- leki Wschód, szczyty gór Pamiru i głębiny Morza Kaspijskiego (tak, wybrał się tam kiedyś z ekspedycją morską) i wreszcie mała miejsco- wość oddalona 30 kilometrów od Moskwy – Butowo, nazywane „rosyj- ską Golgotą” – gdzie strzałem w tył głowy zakończono jego tragiczną i fascynującą podróż. „Nie ma chyba nic gorszego, niż napisanie nudnej biografii czło- wieka, który wiódł ciekawe życie”. Po uzmysłowieniu sobie tej boles- nej prawdy pióro samo wypada z rąk. Bo jakkolwiek wyda się to banalne, Jasieński wiódł niezwykle ciekawe życie, lecz właśnie ta niezwykłość spowodowała, że była to droga zawiła i pogmatwana. A wyjaśnianie takich zawiłości bywa często nużące. Wiele bowiem w życiorysie autora Buta w butonierce zagadek, nieścisłości, prze- inaczeń wynikających z różnych względów, przede wszystkim poli- tycznych. O Jasieńskim, jako ofierze stalinowskiego terroru, nie można było wspominać latami, dopiero rozpad Związku Radziec- kiego i wgląd w tajne archiwa tego państwa uchylił rąbka długo skry- wanej tajemnicy (często była to tajemnica poliszynela). Zresztą sam Jasieński, który pod koniec życia uważał się nie tylko za tzw. „czło- wieka radzieckiego” i autora piszącego wyłącznie po rosyjsku (co nie do końca pokrywa się z faktami), był również politykiem piastu- Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 6 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 6 – jącym wysokie stanowiska na szczytach komunistycznej władzy, skrzętnie skrywającym te fragmenty swojej biografii, które mogłyby go w oczach owej władzy pogrążyć. Dziś wydaje się to niedorzeczne, ale w czasach, w których żył Jasieński, przyznanie się na przykład do autorstwa futurystycznego wiersza mogło skończyć się tragicz- nie, oczywiście nie chodziło o sam utwór, ale pretekst, do zdyskre- dytowania autora, pozbawienia go partyjnej funkcji, a nierzadko i życia. Toteż Jasieński niewygodne fakty pomijał, inne przeinaczał ze względów propagandowych (na przykład czas spędzony we Fran- cji, gdzie rzekomo z biedy miał mieszkać pod mostami, pracować w fabryce samochodów pod zmienionym nazwiskiem, przebywać długi czas w szpitalu dla obłąkanych i tak dalej). Pisarz stworzył wo- kół siebie szczególną legendę – mieszaninę półprawd i politycznych wyolbrzymień lub przemilczeń, które dziś trudno skorygować. Bo na świadome zacieranie po sobie biograficznych śladów nakłada się jeszcze niełatwa i poplątana historia rodzinna, w której można zna- leźć chociażby powody zmiany nazwiska pisarza (z pierwotnego Zys- man na Jasieński). Jako autor jego biografii nie chciałbym snuć przed Czytelnikami iluzji, że po kilkunastu latach poszukiwań wszystko w niej jest dla mnie jasne i przejrzyste, że potrafię właściwie zrozumieć i zinter- pretować dość kontrowersyjne wybory życiowe, jakich dokonywał jej bohater, że znajdzie się w tej książce rozstrzygająca odpowiedź na każde pytanie. Nie chciałbym również wszystkich ustaleń tłuma- czyć samą biografią bądź przeciwnie – samą twórczością w myśl idei, że ta wytłumaczy wszystko, inabudować portret psychologiczny pi- sarza mijający się z prawdą. Jasieński zbyt mocno związał swoją twór- czość literacką z życiem politycznym, w którym tkwił wyjątkowo silnie, by możliwe były proste odpowiedzi na pytania typu: „Z ja- kich pobudek wybrał komunizm – koniunkturalnych czy ideowych?, „Dlaczego tak fanatycznie (nie on jeden przecież) wierzył w system i umacniał ideę, która pochłonęła miliony ofiar, z nim samym włącz- nie?”. Często nie będzie więc pożądanej w takich wypadkach jedno- Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 7 – 7 – „Młody, genialny” – zamiast wstępu znaczności, a i pytań może być więcej niż odpowiedzi, ale wydawa- ło mi się, że przyszedł czas, aby je wreszcie zadać, może gdzieś znaj- dzie się jeszcze ktoś, kto na nie odpowie, zapoznawszy się dokładnie zarówno z tym, co o Jasieńskim wiadomo, jak i z tym, co wiadome nie jest. Chciałbym także krótko wytłumaczyć się z brzmienia tytu- łu. Otóż słowo „dandys” jest aluzją do inwektyw, jakimi często ob- rzucano Jasieńskiego w prasie literackiej, surowi krytycy jego poezji bowiem postrzegali go właśnie jako „dandysa” lub „figurkę wosko- wą z panoptikum Oscara Wilde’a”, widząc w nim pozera poetyckie- go, intelektualnego, światopoglądowego, przesadnie dbającego o swój wygląd kunktatora, który z zimną krwią dobija się o sławę li- teracką i powodzenie życiowe, które mu się nie należą. W tej książ- ce słowo tytułowe nie jest traktowane jak inwektywa, raczej – metafora. Jak powszechnie wiadomo, Oscar Wilde uchodził za mi- strza literackiego paradoksu, Jasieński zaś do mistrzostwa doprowa- dził paradoks życiowy. I dla jednego, i dla drugiego żonglowanie własnym losem miało wymiar na wskroś tragiczny. W wypadku Ja- sieńskiego bardziej chyba przejmujący – z uwagi na okrutny finał. W pracy nad biografią przez kilkanaście lat pomagało mi tak wie- le osób, że wymienienie ich wszystkich mogłoby przerosnąć zawar- tość tej publikacji, toteż serdecznie chciałem podziękować przede wszystkim tym, którzy wspierali mnie najdłużej, pani profesor Ali- nie Kowalczykowej za wiele cennych rad, których od lat mi udziela- ła i udziela, zwłaszcza w kwestiach stylu mojego pisania i trudnej sztuki relacji autora z czytelnikiem, panu profesorowi Zdzisławowi J. Adamczykowi, który był moim opiekunem naukowym od począt- ku zainteresowań Jasieńskim i przekazał mi materiały biograficz- ne, o jakich nikomu się wówczas nie śniło; dziękuję Henrykowi Citce, bez którego pomocy nie istniałby „epizod francuski” w bio- grafii Jasieńskiego, członkom Stowarzyszenia Miłośników Twórczoś- ci Brunona Jasieńskiego, szczególnie Piotrowi Banasiakowi za pomoc przy dotarciu do materiałów dotyczących ojca Jasieńskie- go – doktora Jakuba Zysmana; cenne uwagi na temat moskiewskich Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 8 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 8 –, dokumentów Jasieńskiego uzyskałem pod koniec pisania tej książ- ki od pana profesora Jerzego W. Borejszy, jak również pani Marcii Shore, która zechciała podzielić się wynikami swoich poszukiwań korespondencji pisarza w Moskwie, nieocenioną pomoc okazał w ko- rzystaniu z archiwaliów polskich pan Paweł Libera; a wreszcie nie mniejsze podziękowania pragnę złożyć osobie, bez której ta książka w ogóle nie ujrzałaby światła dziennego, a która była jej bezpośred- nią inspiracją, autorowi słów o „pisaniu nudnych biografii” i jed- nocześnie jej wydawcy, panu Prezesowi Wiesławowi Uchańskiemu. Pisząc tę książkę, korzystałem z wielu źródeł archiwalnych, doku- mentów, fotografii, które ukazują się tu po raz pierwszy drukiem, jednak, jak wspomniałem, biografią i twórczością Jasieńskiego zaj- muję się kilkanaście lat, toteż przywołuję tu również ustalenia z mo- ich wcześniejszych prac – Bruno Jasieński w Paryżu (2003) i Bruno Jasieński w sowieckim więzieniu (1995), tam również czytelnik może znaleźć szczegółową bibliografię, na którą w tej pracy brakło miejsca; ponieważ z założenia ma ona mieć charakter zbliżony do popularne- go, starałem się również ograniczyć do minimum przypisy w tekście. I uwaga ostatnia: biografię pisarza można z grubsza podzielić na trzy etapy: pierwszy z nich, lata 1918–1925, obejmuje działalność literacką w Polsce, drugi – działalność we Francji (głównie w Paryżu) w latach 1925–1929 i wreszcie ostatni – działalność w ZSRR, którą wyznaczają daty 1929–1938. Starałem się zatem utrzymać ten po- rządek chronologiczny wywodu, dodatkowo zaopatrując całą pracę w krótkie kalendarium życia i twórczości Jasieńskiego, które pozwo- liłoby czytelnikowi na szybsze zorientowanie się nie tylko w samej biografii pisarza, lecz także w kontekście historycznym. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 9 w czasach futurystycznej młodości. Lata dwudzieste XX wieku.• Fotografia Brunona Jasieńskiego Bruno Jasieński wykonana przez Feliksa Zwierzchowskiego w latach trzydziestych XX wieku. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 10 Bruno Jasieński, ZSRR, połowa lat trzydziestych XX wieku. • Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 11 Irena Jasieńska, przedwcześnie zmarła siostra poety, lata dwudzieste XX wieku.• Eufemia Maria Zysman, matka poety. Jasieński miał ze sobą jej zdjęcie, przebywając już na stałe w ZSRR. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 12 Bruno Jasieński, lata trzydzieste XX wieku.• OBOK Bruno Jasieński najprawdopodobniej podczas jednej ze swych licznych podróży po ZSRR, lata trzydzieste XX wieku. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 13 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 14 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 15 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 16 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 17 NA POPRZEDNICH STRONACH Bruno Jasieński (drugi od lewej) wśród członków organizacji literackiej RAPP, której przewodniczył Leopold Awerbach (drugi od prawej), za Jasieńskim siedzi najprawdopodobniej Anna Berziń (obejmująca go ramieniem). ZSRR lata trzydzieste XX wieku. • Bruno Jasieński w ZSRR, lata trzydzieste XX wieku. Wizerunek przykładnego pisarza proletariackiego. • OBOK Bruno Jasieński z psem, którego otrzymał ponoć w prezencie od Włodzimierza Majakowskiego. Jedno z nielicznych niepozowanych zdjęć Jasieńskiego (poeta nałożył psu swój beret…) ZSRR, lata trzydzieste XX wieku. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 18 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 19 Ostatnia strona ostatniego zeznania Świadectwo urodzenia Brunona Jasieńskiego. dla NKWD.• OBOK Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 20 Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 21 Z WIKTORA ZYSMANA – BRUNO JASIEŃSKI. ZAKAMARKI BIOGRAFII wydawać by się mogło, że sprawy tak podstawowe, jak chociażby ustalenie daty urodzin i śmierci czy imienia i nazwiska twórcy żyjącego w pierwszej połowie XX wieku nie powinny nastręczać większych kłopotów. Tymczasem przypadek Jasieńskiego wymaga zabiegów iście detektywistycznych. Oto istnie- ją aż trzy wersje daty urodzenia przyszłego autora Słowa o Jakubie Szeli: 17 lipca, 19 lipca i 21 lipca 1901 roku. Nie wszyscy badacze mają również pewność co do imienia oraz brzmienia nazwiska pisa- rza. Można natknąć się na mozaikę przeróżnych wariantów, wśród których podaje się, że jego prawdziwe imię i nazwisko brzmiało: „Ar- tur Zysman”, „Bruno Zyskind”, „Wiktor Bruno Zysman”, czasem forma nazwiska przybiera postać „Zyssman” (przez dwa „s”), „Süssman”, „Suessman” lub nawet „Suesser”; niektórzy nazwisko „Jasieński” traktują jako pseudonim literacki, niektórzy za pseudo- nim uznają imię „Bruno”. Ten informacyjny, a raczej dezinformacyjny chaos można upo- rządkować, sięgnąwszy po klimontowską Księgę urodzin, ślubów i zgonów z 1901 roku. Jej wiarygodność i zapis tam poczyniony nie powinny budzić wątpliwości co do daty przyjścia na świat przyszłego poety: Nr 55. Klimontów. Wiktor Zysman. Działo się to w osadzie Klimontów 21 lipca tysiąc dziewięćset pierwszego roku. O szóstej wieczorem stawił się Jakub Zysman, czterdziestoletni lekarz żyjący w miejscowości Kli- montów w obecności świadków […] okazał dziecię płci męskiej, oświad- czając, że urodzone zostało 17 lipca bieżącego roku [1901] o trzeciej po Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 22 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 22 – południu przez prawowitą jego małżonkę trzydziestoczteroletnią Eufe- mię Marię z Modzelewskich. Dziecięciu temu przy chrzcie świętym udzie- lonym tego dnia przez tutejszego księdza […] nadano imię Wiktor […]1. Tak więc na początek kilka pewnych ustaleń z wiarygodnego źród- ła: data urodzenia 17 lipca 1901, imię dane na chrzcie – Wiktor, na- zwisko – Zysman, data chrztu – 21 lipca (mylona z datą urodzenia). Lecz na tym temat bynajmniej się nie wyczerpuje, a niemałe zamie- szanie wprowadza, wydawałoby się niewinny dopisek drobnym dru- kiem na marginesie tejże księgi; brzmi on: Wiktor Zysman postanowieniem Kowieńskiej Kaziennoj Pałaty na posie- dzeniu odbytym 25 sierpnia 1908 roku (nr sprawy 27157), od 26 sierp- nia 1908 został usynowiony przez […] Jana Ludwikowa Jasieńskiego i jego żonę Anielę Adamownę. Nadano mu nazwisko Jasieński. Oto okazuje się, że od 26 sierpnia 1908 roku siedmioletni Wiktor Zysman stał się Wiktorem Jasieńskim. Cytowana w dokumencie Ka- zionna Pałata była odpowiednikiem izby skarbowej, urzędem, w któ- rym można było dokonywać tzw. usynowienia – a ściślej „przy- sposobienia”, bo taką formułę nosił ten zabieg w języku urzędowym. Obowiązujące wówczas prawo wyznaczało ściśle reguły „przysposobie- nia” – Kodeks cywilny określał je dokładnie w rozdziale VIII „O przy- sposobieniu i opiece dobrowolnej”, w paragrafie 308 i następnych. Podawano na przykład wiek osoby „przysposabiającej” dziecko i sze- reg skrupulatnych podpunktów, omawiających sposób dziedziczenia i inne następstwa tego kroku. Zgodnie z prawem Jan Jasieński, syn Lu- dwika, i jego żona Aniela, córka Adama, powinni mieć ukończone 50 lat i być w chwili „przysposabiania” bezdzietni. Oprócz siedmio- letniego Wiktora „usynowienie” i zmiana nazwiska miały miejsce w wypadku jego rodzeństwa: Jerzego (lat 11) i dziewięcioletniej sio- 001 Oryginał w języku rosyjskim. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 23 Z Wiktora Zysmana – Bruno Jasieński. Zakamarki biografii – 23 – stry Ireny (Reni) – z tym że w ich wypadku proces ten miał miejsce rok wcześniej (1907). Otwarte pozostaje pytanie o powód „przysposobienia” trójki dzie- ci Zysmanów, przeprowadzony w rocznym odstępie. Biografowie Ja- sieńskiego, powołując się jedynie na przekazy ustne, sugerowali, że rodzice dokonali tego, by ukryć ich żydowskie pochodzenie, w tym celu wybrali rodzinę szlachecką o odpowiednio brzmiącym nazwi- sku. Istnieje też sugestia, znów oparta wyłącznie na ustnych rela- cjach, w której matka Jasieńskiego Eufemia Maria miałaby jako- by pochodzić z rodziny szlacheckiej (Modzelewskich), a ślub z Jaku- bem Zysmanem (lekarzem pochodzenia żydowskiego) był dla niej rodzajem mezaliansu i przez zmianę nazwiska dzieci chciała je „przywrócić do rodowego klejnotu”. Z tym że żadne jak dotąd bada- nia źródłowe nie potwierdzają faktu, że Eufemia z Modzelewskich była szlachcianką, wręcz przeciwnie, najprawdopodobniej również pochodziła z rodziny żydowskiej. Mało tego, jak dotąd nie udało się dotrzeć do żadnej wzmianki o mieszkającej w Kownie szlacheckiej rodzinie Jana i Anieli Jasieńskich. Tropiąc te zawiłości rodzinne, można również natknąć się i na wersję podtrzymywaną przez Ksawerego Jasieńskiego (potomka Jasieńskich z Sandomierszczyzny). W jednym z listów wspomina on, że według tradycji rodzinnej: „Nazwisko [Jasieński] Wiktor-Bruno i jego brat [Jerzy] otrzymali z nadania […] Józefa Jasieńskiego, syna Władysława. Józef Jasieński miał dwa majątki Sadłowice i Studzian- ki w okolicy Opatowa, niedaleko Klimontowa i stąd jego znajomość i przyjaźń z dr. Jakubem Zysmanem – lekarzem klimontowskim, le- czącym liczne potomstwo Józefa”. Dodawał również, że „Jan Jasień- ski i jego żona Aniela […] w ogóle nie figurują w kronikach rodzinnych”2. Stąd wysunięta została ostatnio sugestia o fałszerstwie przytoczonych wyżej dokumentów – i fikcyjności samego procesu „przysposobienia” – Jan i Aniela wedle tej teorii mieli być jedynie 002 Ksawery Jasieński w liście do autora tej pracy z 18 marca 1996 roku. Do dziś dnia podtrzy- muje on wersję rodzinną. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 24 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 24 – figurantami lub osobami w ogóle nieistniejącymi3. Trudno dziś roz- strzygnąć, z braku dodatkowych i wiarygodnych źródeł, czy bardziej wierzyć zapiskowi urzędowemu, czy ustnej legendzie rodzinnej, prze- kazanej przez Ksawerego Jasieńskiego, tym trudniej wreszcie udo- wodnić fałszowanie dokumentów. Istnieje wszak jeszcze jeden aspekt tej skomplikowanej historii – dokument, którym Jasieński posługiwał się w Moskwie, a jest nim wypis z księgi urodzin, sporządzony we Lwowie w 1925 roku. W do- kumencie tym widnieje zapis, dodatkowo gmatwający i tak już za- ciemnioną kwestię nazwiska – w rubryce „imię i nazwisko ojca” figuruje „Jakub Jasieński [!], lekarz w osadzie Klimontów”4. Zgod- nie z wcześniejszymi dokumentem z Kowna zapis powinien brzmieć: „Jan Jasieński” (z uwzględnieniem urzędowego „przysposobienia”) – lub – „Jakub Zysman, lekarz w osadzie Klimontów”, bo doktor Ja- kub Zysman nigdy nazwiska (ani też imienia) nie zmienił i do koń- ca życia pracował jako lekarz w Klimontowie. Jasieński pozostawia zatem po sobie pierwszą niewiadomą w swo- jej biografii – powód zmiany nazwiska z wszelkimi tego znanymi, bądź nie, konsekwencjami. Nie nastręcza natomiast większych trudności wyjaśnienie kwe- stii imienia poety. Jak wiadomo, na chrzcie otrzymał imię Wiktor, i takim też imieniem posługiwał się we wszelkiego rodzaju papie- rach urzędowych: świadectwach szkolnych, zapisach na studia, li- stach meldunkowych (jedynie przebywając w Paryżu, używał fran- cuskiego odpowiednika tego imienia – Victor). Wiktorem właśnie, a nie Brunonem, pozostawał do końca we wspomnieniach rówieśni- ków, jako Wiktora zapamiętali go mieszkańcy Klimontowa; i wresz- cie swój debiut literacki – dwa wiersze umieszczone w krakowskim 003 Zob. B. Jasieński, Poezje zebrane, wstęp, opracowanie i komentarze B. Lentas, współpra- ca M. Ogonowska, Gdańsk 2008, s. 521–522. Chociaż według spisów w odpowiednich księ- gach istniały wówczas na Litwie co najmniej trzy rodziny o nazwisku „Jasieński” pie- czętujące się herbem szlacheckim. 004 Świadectwo urodzenia Wiktora Jasieńskiego (wypis z księgi urodzin) zostało wystawione we Lwowie 14 września 1925 roku. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 25 Z Wiktora Zysmana – Bruno Jasieński. Zakamarki biografii – 25 – czasopiśmie „Formiści” również podpisał jako Wiktor Jasieński5. Dopiero po tej publikacji prasowej, mniej więcej od połowy ro- ku 1920, zaczął podpisywać się przybranym imieniem Bruno – ta- kie też imię i nazwisko – Bruno Jasieński – widnieje na jego pierwszej książce poetyckiej But w butonierce. Dlaczego poeta wy- brał tak a nie inaczej brzmiące imię, trudno dziś stwierdzić, nie po- zostawił po sobie żadnego wytłumaczenia. Ponoć imię Bruno jest pochodzenia germańskiego i wywodzi się od słowa „brunatny”, oznacza kogoś „silnego jak niedźwiedź” (jego łacińskim odpowied- nikiem jest forma Brunon); w końcu Jasieński był postawnym męż- czyzną, liczącym sobie ponad 180 cm wzrostu, a i dla polskiej historii literatury nie było to imię aż tak egzotyczne. Znanymi Bru- nonami pozostali wszak Bruno Schulz czy Bruno Winawer. Te żmudne i zagmatwane rozważania na temat imienia i nazwi- ska pozostaje zakończyć próbą wyjaśnienia ostatniej kwestii rodzin- nej, a mianowicie sygnalizowanej już kwestii wyznania. Bruno Jasieński pochodził z rodziny żydowskiej, jego ojciec Jakub Zysman urodził się w 1861 roku. Kiedy Jakub Zysman miał 28 lat, zmienił wyznanie na ewangelicko-augsburskie. Potwierdza to zapis w spisie neofitów sporządzony przez Teodora Jeske-Choińskiego: Zysman Jakub (Szulim), lat 28, syn Hersza Bera Zysmana i Łai z Przy- sucherów [zmienił wyznanie] w roku 18896. Na marginesie wypada odnotować, że Jakub Zysman był postacią równie niezwykłą co syn, i w Klimontowie Bruno żył zupełnie w je- go cieniu, nawet po śmierci obu do dziś bardziej pamięta się o do- konaniach „doktora Judyma z Klimotowa”, jak nazywano ojca, niż o literackiej karierze syna Brunona. Ze skrupulatnych ustaleń bio- 005 Były to wiersze Panienki w lesie i Café, napisane kolejno w styczniu i lutym 1920 roku, opu- blikowane w czasopiśmie „Formiści” 1920, z. 2, s. 10 z podpisem Wiktor Jasieński. W lek- ko zmienionej formie weszły do debiutanckiego Buta w butonierce (1921). 006 Zob. T. Jeske-Choiński, Neofici polscy. Materiały historyczne, Warszawa 1904, s. 223. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 26 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 26 – graficznych wynika, że Jakub był człowiekiem o skomplikowanym i charyzmatycznym charakterze7. Wcześnie stracił matkę (w wieku dwóch lat), i może tragedia ta sprawiła, że był niezwykle ambitny. Uczęszczał na przykład do renomowanego gimnazjum gubernial- nego w Płocku, w którym na jedno miejsce przypadało dziesięciu kandydatów. Uczył się znakomicie (medale i wyróżnienia), a w gro- nie jego kolegów z lat szkolnych znaleźć można takie nazwiska jak Ludwik Krzywicki czy Ignacy Mościcki. Po ukończeniu Wydziału Medycznego Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego około ro- ku 1890 osiedlił się właśnie w Klimontowie. I przez cały czas poby- tu usilnie starał się odcinać od swoich żydowskich korzeni – założył na przykład w miasteczku „sklep katolicki” (Klimontów zamieszki- wało wówczas 80 ludności pochodzenia żydowskiego) – którego zadaniem było zwalczanie „żydowskiej lichwy”. Potwierdzają to licz- ne relacje mieszkańców Klimontowa. W ich oczach Jakub był raczej zasymilowanym Niemcem niż Żydem, a dla większości ludzi, któ- rym niósł pomoc, po prostu człowiekiem, żegnanym po śmierci szczerymi słowami żalu: „Umarł wielki Obywatel Klimontowa, któ- ry nie uznawał żadnej religii, ani na papierze, ani zapisywanej on- giś w rubryce wyznanie. Jego religią był człowiek, każdy człowiek, który potrzebował pomocy”8. Kiedy przyszedł na świat jego syn Wiktor, jak wynika z przedsta- wianych dokumentów, został ochrzczony w klimontowskiej parafii, tak więc Jakub musiał zdecydować, że syn będzie wyznania rzymsko- -katolickiego i odbierze wychowanie w duchu tej religii. Lecz kiedy Bruno Jasieński miał 24 lata, a więc był mniej więcej w wieku swo- jego ojca, zachował się podobnie jak on w czasach swojej młodości – zmienił wyznanie – z tym, że nie chciał odcinać się od jakichkolwiek 007 Szczegółowych informacji biograficznych na temat Jakuba Zysmana udzielił mi Piotr Bana- siak, który przygotowuje książkę o życiu i działalności społecznika z Klimontowa. Dalsze fragmenty pracy poświęcone Zysmanowi wiele zawdzięczają jego ustaleniom. 008 J. Oleszak, Moje wspomnienia, Sandomierz, maszynopis ze zbiorów prof. Z.J. Adamczyka, s. 11–12. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 27 Z Wiktora Zysmana – Bruno Jasieński. Zakamarki biografii – 27 – (żydowskich czy niemieckich) korzeni, chciał odciąć się od religii w ogóle, w sposób ostateczny – przeszedł na „bezwyznaniowość”. Potwierdza to dopisek ze świadectwa urodzenia wydanego we Lwo- wie 14 września 1925 roku: Uwaga. Wypis z aktu duplikatu aktów stanu cywilnego parafii Klimon- tów. Akt urodzenia nr 55 1901. Zgłosił przejście na bezwyznaniowość w Starostwie dnia 11 IX 1925. Tak zwana „bezwyznaniowość” nie była wcześniej znana miesz- kańcom terenów dawnego zaboru rosyjskiego, a więc na terenach, na których urodził się Jasieński. Umożliwiało ją dopiero uchwalenie polskiej konstytucji z 1921 roku, gwarantującej w art. 111 i 112 „cał- kowitą wolność sumienia i wyznania”, no ale w końcu Jasieński był przez kilka miesięcy studentem prawa, więc zapewne orientował się w procedurach. Poza tym – co ważniejsze – lata 1924–25 są wspo- minaną przez pisarza datą graniczną, latami, w których doświad- czył poważnego kryzysu „twórczego” i „światopoglądowego”. O jaki dokładnie „kryzys” chodziło, nie da się prawdopodobnie ustalić, wkrótce zresztą pisarz na zawsze opuści Polskę, by do niej nigdy nie wrócić, ale rozważania o wyjeździe wypada odłożyć na później. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 28 CUDOWNE DZIECKO – „POPRAWIĆ MICKIEWICZA, POPRAWIĆ WYSPIAŃSKIEGO”… mianem „cudownych dzieci” określa się często osobowości pokroju Leonarda da Vinci, Mozarta czy Chopina. I w tym zestawieniu kilkuletni Wiktor Jasieński nie wy- gląda może nad wyraz „cudownie”, ale z pewnością jawił się najbliż- szym i otoczeniu jako chłopiec niezwykle utalentowany i sprawiał zapewne, że rodziców przepełniała duma z najmłodszej pociechy. Przekazy rodzinne głoszą, że talent do sztuk pięknych odziedziczył po matce – już jako malec świetnie grał ponoć na pianinie, cymbał- kach, nauczył się czytać, mając cztery latka, zgrabnie malował i ry- sował (matka Jasieńskiego zajmowała się malarstwem, ale raczej w rozumieniu amatorskim, pozostawiła po sobie kilkanaście obra- zów, głównie pejzaży okolic Klimontowa, które jednak uległy roz- proszeniu, bo nie przypadły do gustu rodzinie). Ciągły kontakt z matką nie trwał zbyt długo, już w szóstym roku życia Wiktor zo- stał wysłany na naukę do Warszawy, którą, jak wspominał jego brat Jerzy, „rozpoczął od przedszkola”9, zjawiał się więc Klimonto- wie jedynie na wakacje i przerwy świąteczne. W roku 1909 Wiktor Jasieński zaczął uczęszczać do prestiżowej szkoły im. Mikołaja Reja w Warszawie. Tu odkrył w sobie powołanie li- terackie, pisywał nienagannie rymowane wiersze (Nasze hasła, Wios- na), tłumaczył poezję obcą (Rękawiczkę Fryderyka Schillera), zabłysnął również jako „redaktor i wydawca” własnej gazetki szkol- nej, dwutygodnika „Sztubak”, w którym swoje wszystkie dokonania 009 J. Jasieński, Moje wspomnienie o bracie Brunonie Jasieńskim, spisane w Krakowie 11 lute- go 1956 roku, maszynopis (siedem stron) przechowywany w Dziale Rękopisów Biblioteki Narodowej. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 29 Cudowne dziecko – „poprawić Mickiewicza, poprawić Wyspiańskiego”… – 29 – publikował. W zbiorach prywatnych zachował się jedyny numer pi- semka z 9 marca 1914 roku10. Trzynastoletni Wiktor, „wydając” ga- zetkę, musiał się rzeczywiście sporo napracować, wykazać niemałą cierpliwością i talentem plastycznym (okładkę zdobią rysunki, wy- myślne liternictwo), gazetka odbijana była bowiem techniką hekto- graficzną – jest to żmudny proces powielania tekstów i rysunków kreskowych, w którym jako formy do wykonania odbitek używano matrycy, pokrywanej potem specjalną masą, reprodukowany orygi- nał wykonywany był zaś odpowiednim tuszem hektograficznym (od- bitki „Sztubaka” zachowały po dziś dzień kolor fioletowy). Gazetka Wiktora Jasieńskiego liczyła szesnaście stron i, jak głosił napis na okładce: kosztowała „10 groszy”, cały zaś dochód miał wspo- móc szlachetny cel – sfinansowanie „Samopomocy” uczniowskiej przy gimnazjum im. Mikołaja Reja; „Samopomoc” była organizacją powołaną w celu pomocy najuboższym uczniom – prowadzono na przykład sklepik szkolny, który miał za zadanie dostarczać mate- riałów piśmiennych, przyborów szkolnych czy podręczników nieza- możnym kolegom11. Jeśli dziś warto tę młodzieńczą, dziecięcą właściwie, publikację wspomnieć, to z kilku co najmniej powodów. Młody Wiktor zdradził po raz pierwszy zamiłowanie do pełnienia funkcji „redaktora i wy- dawcy” – w niedalekiej przyszłości „dojrzały” już Jasieński będzie re- daktorem i wydawcą najważniejszych jednodniówek futurystycznych, jak na przykład bulwersującego opinię publiczną całej Polski Noża w bżuhu (1921), następnie zajmie stanowisko redaktora naczelnego nieco frywolnego jak na owe czasy, choć niepozbawionego zamysłu literackiego, lwowskiego tygodnika „poświęconego kobiecie w życiu, sztuce i anegdocie” pod tytułem „Winnica” (1924), a wreszcie z po- budek czysto politycznych obejmie redakcję antyklerykalnego i z gruntu antypolskiego, choć ukazującego się w języku polskim w Moskwie czasopisma „Kultura Mas” (1931). 010 Gazetka zachowała się w zbiorach profesora Witolda Kuli. 011 S. Konarski, M. Ornowski, Szkoła im. Mikołaja Reja w Warszawie, Warszawa 1993, s. 64. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 30 Krzysztof Jaworski DANDYS. Słowo o Brunonie Jasieńskim – 30 – W młodzieńczych wierszach Jasieńskiego kryje się również nie- postrzeżenie przyszły futurystyczny bunt, towarzysząca całej jego dojrzałej twórczości – chęć poprawiania mistrzów, porównania się z najlepszymi, a w tym młodzieńczym wypadku – zmierzenia się z samym Adamem Mickiewiczem. Wiktor, publikując w „Sztubaku” swój przekład Rękawiczki Schillera, musiał się liczyć z niechybną konfrontacją przekładów, lub nawet ją prowokował. Translatorska rywalizacja nie wypada najgorzej, dla porównania kilka pierwszych wersów w tłumaczeniu trzynastoletniego Jasieńskiego oraz poddane- go próbie Wieszcza: Jasieński: Przed swym zwierzyńcem, na balkonie, W baronów i dam dworskich gronie I mniszek, Galii król potężny, Na dwór rycerzy patrzył mężny, Czekając igrzysk swych ciekawie. Za królem – tłum w cyrkowej nawie. Mickiewicz: Chcąc być widzem dzikich bojów, Już u zwierzyńca podwojów Król zasiada. Przy nim książęta i panowie Rada, A gdzie wyniosły krążył ganek, Rycerze obok kochanek. Kilka lat później, już jako dziewiętnastoletni student Uniwersyte- tu Jagiellońskiego, Jasieński przyjedzie na letnie wakacje do Kli- montowa i spróbuje sił z innym wielkim Polakiem – Stanisławem Wyspiańskim. Stanowczo stwierdzi, że należałoby Wyspiańskiego po- prawić, i dopisze do dramatu Wesele swój własny monolog – wystą- pi nawet w amatorskim przedstawieniu, które sam wyreżyseruje, i jako Widmo Krzyku zarecytuje go ze sceny owinięty w płachtę z czerwonego sukna12. W dojrzałej twórczości programowej i arty- 012 Ten utwór młodego Jasieńskiego znany jest wyłącznie z wersji zapamiętanej przez brata po- ety Jerzego (grającego w przedstawieniu rolę Pana Młodego). Podawał on również dwie róż- ne daty wystawienia amatorskiego Wesela (wakacje 1919 lub lato 1920). Janina Oleszak (grająca w tym samym przedstawieniu) podaje datę: „wakacje 1919”. Pierwotnie tekst Pro- logu ukazał się drukiem w „Życiu Literackim” 1958, nr 29, s. 7. Jas01-3.qxp:Layout 1 10/13/09 2:14 PM Page 31 Cudowne dziecko – „poprawić Mickiewicza, poprawić Wyspiańskiego”… – 31 – stycznej relacje między Jasieńskim a Wieszczami mocno się jednak ochłodzą i poecie zamarzy się w jednym z manifestów, by „zwoźić taczkami z placuw, skweruw i ulic ńeświeże mumie mickiewiczuw i słowackih” (1921). I wreszcie juwenilia Jasieńskiego zdradzają cechę charakteru, o którą znawcy jego dojrzałej twórczości (choćby słynnego antymili- tarystycznego wiersza Marsz), mogli zupełnie go nie podejrzewać, tą skrywaną w późniejszej twórczości i poglądach życiowych cechą jest – szczery patriotyzm. W młodzieńczym, można powiedzieć „progra- mowym” wierszyku, który otwiera „Sztubaka”, znajdują się płomien- ne, pełne emfazy, jak przystało na trzynastoletniego twórcę, strofy: NASZE HASŁA Dziś, kiedy Polska w łańcuch skuta bratni Wzywa swych synów do dzieła, do pracy To wiedzmy przecież, żeśmy nie ostatni I my, sztubacy! Niech pismo nasze zdobi wspólna praca Niech z hasłem wiary, ojczyzny miłości Myślą i czynem ojczyźnie dziś spłacę Swój dług wdzięczności! Niech się w nim siła rozwija i karność W usłudze orłów i ojczyzny sprawie Niech je popiera moc i solidarność Na szkolnej ławie! Niech je uwieńczy plon oczekiwany Bo ono w przyszłość swej ojczyzny wierzy Może jej w części rozkujem kajdany I my, młodzieży!
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dandys. Słowo o Brunonie Jasieńskim
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: