Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
02247 034120 15589429 na godz. na dobę w sumie
Desiderium - ebook/pdf
Desiderium - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 49
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-3573-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> sztuka >> kino i teatr
Porównaj ceny (książka, ebook (-10%), audiobook).

 

Wieloznaczne rozumienie znaczenia sztuki „desiderium” jest poza moimi zamierzeniami. Nie starałem się tworzyć dzieła, którego przesłanie byłoby tajemnicze, bądź wiekopomne. Miała to być jedynie próba opisania zakresu problemów, na jakie natrafiło pierwsze pokolenie postindustrialne, pokolenie pogranicza ery powszechnej informatyzacji – jakiego jestem przedstawicielem.

 

Pomimo tego, że u podstaw założeń początkowych dla tego utworu chciałem wnieść swój wkład w rozwój nowych kierunków aktywnego filozofowania (nie filozofii). To jednak po analizie systemowej tego problemu, po latach stwierdzam, że nie należy tak odczytywać mojej sztuki, gdyż to co nauczam jest oczywiste, dlatego nie jest produktywne intelektualnie.

 

Zamiast tego chciałbym bardzo, aby chaos mógł wypełnić najszersze granice działalności intelektualnej ludzkości, tak aby stała się ona bardziej produktywna, twórcza i kreatywna. Tak właśnie rozumiem rozwój, na większym zdynamizowaniu postaw i zgęstnieniu pojedynków ideowych pomiędzy ludźmi. W ogniu sporów i wzajemnej krytyki wykuwa się bowiem dobro najwyższe – prawda.

 

W takim właśnie idealistycznym duchu pisałem swoje słowa i takie całkiem altruistyczne intencje im przypisuję sam, mając nadzieję że przypiszą im je także inni zgoła ludzie. To powinno sprawić, że dzieło to dyskutowane będzie na poziomie przesłania, a nie jako krytyka aktualnej pozycji obecnego establishmentu.

 

Niebezpieczne rejony pogranicza zjawisk przebrzmiałej moralności katolickiej nie są w mojej sztuce wprost krytykowane, lecz rozwijane, uwznioślane i całkowicie upoważniane do kreowania rzeczywistości – tak aby móc w pełnej krasie ujrzeć śmieszność ich konsekwencji. Niestety nie jest to podejście artysty, lecz wyrobnika – industrialnego rewolucjonisty, dlatego nadałem temu toporne formy – takie za jakie to w pełni uzasadnione i ważne, uznawaliby je przedstawiciele pokolenia X, które było przede mną.

 

Nie posiadam niestety rozwiązań głębszych ponad afirmację chaosu, dlatego nie siliłem się na ich przedstawianie. Zamiast tego poprzestałem na powierzchownej diagnozie konsekwencji stanu obecnego, licząc na nowe rozdania i eksplozję nowych możliwości, które uporządkują w przyszłości chaos dzisiejszego systemowego niezdecydowania.

 

Jest to więc swego rodzaju dramat pogranicza i mam nadzieję, że również sztuka końca popkultury.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Akt I (I miejmy nadzieję ostatni.) Scena to jedna wielka hala fabryczna, od wielu lat też opuszczona. Wszędzie jest masa kurzu i walających się bezładnie narzędzi oraz części maszyn. Samych maszyn już nie zobaczycie – jak to w kraju demokratycznym, dawno wszystko rozkradzione. Na samym środku stoi Mętny Dziad w stroju pszczelarza i z uwagą obserwuje okna, z których duża część jest wybita. Od tyłu z głębi sceny, zakosami, w szaleńczo nieuporządkowany sposób, w zawiłym tempie – zbliża się do niego Genie. Mętny Dziad Słyszę cię innowierco. Nie skradaj się tak, bo to nie ma sensu. Zresztą nie tylko to. Dobrze trafiłeś, gdyż tu rozegra się końcowa scena tej iluzji zwanej egzystencją. Genie Po pierwsze, to ja tylko pełznę dwunożnie, ponieważ na czworaka wolniej mi idzie. Po drugie, koniec nie nadejdzie, bo gdyby nadchodził – to by to, co ma się skończyć, o tym wiedziało. Mętny Dziad Coś ty taki wstrętnie logiczny, jakby cię dopiero co ze szkoły wypuścili. Porządku ci się zachciało – mendo ty niedoświadczona. Ledwo żeś się od dna swojej bytności na Ziemi odbił, a już byś chciał świat, piękny w swojej brzydocie, zmieniać. Nic z ciebie nie będzie jak i z twoich logicznych zmian. Ja, Mętny Dziad cię oświecę... Genie Protestuję!! Otóż pragnąłbym zauważyć na wstępie, ty nieokrzesany erudycyjnie hipostaruchu, że nie nadaje się ta twoja, doświadomiona pseudo doświadczeniem, gadka – nawet do spuszczenia w klozecie. Dalej, pragnąc kontynuować mój monolog, pragnę zauważyć, iż pańska dziadowska elokwencja... Mętny Dziad Mielisz ozorem gorzej jak moja kobieta, ty nie wyrosła z błota parodio człowieka, ty wypierdku, na którego nawet splunąć nie warto. Genie Dosyć żygowino!!! Mętny Dziad Milknę, bo mam taki chwilowy kaprys. 7 (Nastała cisza, którą zakłócało tylko bardzo powoli narastające, choć również jeszcze bardzo odległe – bzyczenie oraz odgłos zbliżających się kroków kobiety lub mężczyzny o mózgu kobietopodobnym, bo na szpilkach.) Genie Jako, że nie rozpoczęliśmy naszej rozmowy nazbyt składnie, dlatego proponuję zagaić werbalny bruderschafcik na temat, który pewnie nurtuje nas obu – a mianowicie, co to nas w tym naszym nędznym i pięknym zarazem życiu czeka. Mętny Dziad Nie werbalny, szujko, tylko oralny i przestań chłystku tak bezpardonowo i bezlitośnie rozkładać piękne, bo zawiłe problemy na czynniki pierwsze. Uważaj, bo jak za giwery chwycę, to... Genie Inaczej nie potrafię. Mętny Dziad Wreszcie do czegoś dochodzimy. Coś się o twoim nędznym jestestwie dowiedziałem. Jednak, jeśli mamy o tym rozmawiać, a wręcz wprost – o czymkolwiek rozmawiać, to musisz być bezgranicznie szczery. (Nadchodzi Pani Psycholog. Zbliża się do perturbantów nie odrywając rozognionych oczu od Geniego, nie zwracając zupełnie uwagi na stojącego nieopodal, przecież uzbrojonego po zęby, Mętnego Dziada.) Pani Psycholog Całe życie szukałam wariata, który sam postanowił nim zostać i... (Oceniając jednym spojrzeniem sylwetkę Geniego od stóp, do jego pustej głowy.) Pani Psycholog ...w końcu go znalazłam. Błagam, proszę wypowiedzieć w natchnieniu całemu światu coś, tak zniewalającego, żebym się upewniła, że to Pan. Genie Być albo nie być, to hasło ograne, ja znam prawdę głębszą – życie jest obsrane. Pani Psycholog Wspaniale! – nareszcie dowiem się wszystkiego. Mętny Dziad Phi...Sri...Fi! 8 (Ten atak swobodnej formy słowotwórczej zwrócił uwagę Femme Logicus Fatale na obecność jej autora – czyli swobodnej formy egzystencjalnej o samookreślającym się pseudonimie Mętny Dziad.) Pani Psycholog Pan nie wierzy? A Pan tu po co? Niech Pan słucha i wniucha w siebie następujące uzasadnienie: Gdy jest się normalnym i przeczytało się wszystkie mądre książki świata, to dowiedzieć się czegoś nowego można już tylko od wariata. Mętny Dziad Mademoiselle wybaczy, że się wtrącę w Pani wierszyk nachalny... Pani Psycholog Niczego nie będę wybaczać. Niech pan siedzi cicho. Pragnę słuchać jedynie mojego ukochanego, psychicznego geniusza. A tak poza tym, to jak ci na imię przystojniaku? (Zalotnego uśmiechu Pani Psycholog, która zresztą była też niczego sobie, do bagnojada Geniego, nie warto opisywać, bo każda królowa hormonów robi to mimo woli, wypowiadając podobne zdania. Ale jak już tekst płynie to sobie popluje, bo w końcu za narracje ktoś płaci... chyba.) Genie Hę... Jestem Wielki. Acha – tzn. imię me Genie. Mętny Dziad Jedyne co jest w tobie Wielkie, to twoja wariograficzna repulsywność. Pani Psycholog Czemu mu przerywasz łazęgo? Genie Ta rozmowa znowu zbacza na pobocza. Pani Psycholog Nie krępuj się Genie, mów – mów, aż od słów twojej wielkiej prawdy, obrócą się w proch wielcy hipokryci tego świata. (Powyższa enuncjacja wyszła z umalowanych ust, skierowanych niedwuznacznie w stronę Dziada – Mętnego Dziada. Tymczasem Genie, długo się nie zastanawiając, rozpoczął wygłaszanie jednozdaniowej tyrady o poniższej treści – no na pewno jakiejś treści.) 9 Genie Ten świat to jeden wielki egzamin. Egzamin dla każdego z nas. Dlatego możemy życie wygrać lub przegrać. (Wiem, że ktoś mógłby z tego zrobić trzy zdania – ale dla upartych inteligentów, ogarniających świat jednym potężnym haustem, są przecież przecinki.) Mętny Dziad Przeczytałeś to na broszurce dla zakompleksionych przedszkolaków? Takie płytkie prawdy życiowe możesz wciskać tylko dzieciom, bo tylko one są jeszcze tak nieuświadomione, żeby w to uwierzyć. Genie Dobrze zdziadziały dziadu, ale ja przynajmniej nie twierdzę, że ten świat jest bez sensu. Mętny Dziad Bo jesteś wariatem, którego nie powinno się cię nigdy z niczego wypuszczać. Teraz łazisz i rozsiewasz wszędzie te swoje infantylne teorie. A swoją drogą – czemu już nie siedzisz? Genie Ja jestem wariatem? Coś ci powiem o dementii, bo jako wariat jestem w tym zagadnieniu ekspertem. Wariatami są wszyscy tak zwani normalni ludzie, którzy od młodości są wkręcani w system!!! Mętny Dziad System? On nie działa, skoro zakłady bez klamek cię nie poszukują. Genie Nie przerywaj tylko chłoń! W wieku czterech lat dzieci przymusowo idą do przedszkola, gdzie za każdą próbę zachowywania się zgodnie ze swoją naturą, zgodnie ze swoją własną, uczciwą, żywiołową i nastrojową młodością – są karceni zamykaniem w pokojach, klęczeniem na woreczkach z grochem i staniem w kącie. Pani Psycholog Mądrze prawi – jak byłam mała i zła, groszek w woreczku podziurawił mi kolanka. Genie Nic to. Przedszkole to dopiero początek. Potem indoktrynowani idą do szkoły, gdzie uczą się miliardów niepotrzebnych rzeczy tylko po to, żeby kiedyś u cioci na imieninach, pijany wujek docenił ich stwierdzając, że są wykształceni. 10 Mętny Dziad Do czegoś zmierzasz, czy opisujesz swoją nędzną biografię? Genie Po nauce pracują osiem, dziesięć godzin na dobę, żeby wyżywić swoją żonę i rozrastającą się gromadkę takich samych straceńców jak oni. Haruje tak ten niby „normalny człowiek”, aż do emerytury, która pozwala mu na kupno jedynie podstawowych produktów żywnościowych i srajtaśmy. Pani Psycholog To straszne. Genie Jest gorzej. Ponieważ dzieci „normalnego człowieka” potrzebują mieszkania, to w obliczu tego newsa, tak zwany kochający normalny człowiek, zaraz po przejściu na emeryturę idzie dobrowolnie do domu starców, gdzie nie może sobie kupić nawet batonika, ponieważ wszystkie jego pieniądze idą na wynajem pokoju, w którym na starość wegetuje, bo dostaje do żarcia galaretki. A resztę oszczędności, jeśli jakieś ma, przekazuje dzieciom. Męczy się tak dalej ten straceniec, przez pozostały mu odprysk czasu życia w samotności. Mając nadzieję, że umrze – zanim będzie miał kłopoty z dojściem do łazienki. To jest prawdziwe wariactwo. Pani Psycholog Piękne, genialne... Mętny Dziad Mętne jak źródlanka z rtęcią. Pani Psycholog Jak Panu nie wstyd tak mówić? Po prostu nie jest Dziad w stanie, dodać niczego mądrego, więc dlatego używa Pan tylko argumentów ad personam. Mętny Dziad W porządku. Chcecie usłyszeć prawdę o świecie? To żadna gra. To po prostu zagadka. Genie Łe.. Mętny Dziad Nie łe... tylko zagadka. Od razu widać, że nigdy w życiu nie ułożyłeś nawet kostki Rubika, więc słuchaj teraz słów objawionych jak trusia. 11 Dawno temu Bóg wiódł sobie spokojne życie, a ponieważ był nieskończenie nieograniczony w swoich poczynaniach i zamierzeniach, to postanowił się ograniczyć, aby być bardziej niż nieskończenie nieograniczonym, to znaczy przyjął konkretny sposób postępowania. Bóg po tej przemianie, teraz będący w swojej nieskończoności ograniczony zdecydował, że pewnych rzeczy nie będzie czynił, aby upewnić się, że ma władzę nad swoim postępowaniem. Wszystko się udało. Ponieważ Stworzyciel miał silny charakter, to był w stanie powstrzymać się od robienia pewnych, niektórych, wyczesanych rzeczy. Na nasze nieszczęście, Bogu to nie wystarczyło. Genie Ja tam jestem szczęśliwy. Wiesz dlaczego nie poszedłem na studia? Widziałem tuż po maturze mądrego profesora, widziałem naprawdę mądrego człowieka. Ten człowiek był smutny. Stąd wiem, że wiedza szczęścia nie daje. Mętny Dziad Słuchasz dalej o Bogu, czy będziesz mi tu dywagował o karierach naukowych? Pani Psycholog Ja słucham – nawijaj. Mętny Dziad W imię szczytnych celów, to znaczy swoich, Wielki Szef postanowił uczynić bardziej niż nieskończenie nieograniczonymi również swoje sługi – anioły. Anioły były bytami mającymi władzę nad stworzeniem równą Bogu, z wyjątkiem jednej zdolności – nie mogły tworzyć niczego nowego. Genie A czemu te anioły były takie potężne. Ja bym stworzył sobie harem, a nie istoty dorównujące mi mocą. Mętny Dziad Teraz już wiemy, dlaczego nigdy nie będziesz Bogiem. Ale dobijam już ten monolog – kończę, więc nie przeszkadzaj. Dalej Bóg postanowił nazwać to, co czynił – dobrem, a to, co zdecydował nie czynić – złem i chciał zmusić do samoograniczenia się anioły. Jednakże jeden z nich – Lucyfer, wkurzył się na to bezsensowne boskie zarządzenie i zbuntował jeszcze dwanaście anielskich chórów. Łącznie z Lucyferem zbuntowanych aniołów było sześćset sześćdziesiąt sześć. Genie O ćwierć szóstki za dużo. 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Desiderium
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: