Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00245 004776 18972434 na godz. na dobę w sumie
Dhruv - ebook/pdf
Dhruv - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Ebookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8166-127-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).

Dhruv Verma to agent indyjskich tajnych służb specjalnych. Jest pozbawiony uczuć, bezwzględny dla przestępców i nieugięty w dążeniu do celu. Jest nazywany „posłańcem śmierci” lub też 'Czyścicielem'. Zbieg nieoczekiwanych wydarzeń sprawia, że zupełnie w obcym kraju znalazł się w sporych opałach. Gdyby nie Tara, samotna matka dwóch córek, misja, z którą przybył, wisiałaby na włosku.

Pobyt w domu kobiety wraz z nią, jej dziećmi i zwierzętami sprawia, że mężczyzna odnajduje zupełnie obcą mu stronę życia.

Historia mimo małej objętości, pełna jest zawrotnej akcji, humoru, pikantnych scen erotycznych oraz zawiera w sobie przesłanie, że każdy ma prawo do marzeń oraz do życia takiego, jakiego pragnie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 © Copyright by Nina Nirali e-bookowo Skład: Ilona Dobijańska Projekt okładki: designrans ISBN: 978-83-8166-127-0 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości Wszelkie prawa zastrzeżone. bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2020 Mojej córce Weronice oraz jej przyjaciółce Kasi, którą nazy- wam swoją drugą córką. Za wszystkie powody do śmiechu, jakie mi bez ustanku ofiarowujecie oraz za wasz wkład w tę opowieść. Dziękuję Wam! Prolog Żeby zabić człowieka, potrzebuję zaledwie jednej sekundy. Cza- sem nawet mniej. W zależności od tego, w jaki sposób zdecyduję się wykonać zlecenie. Odbieranie życia innym to moja praca. Moje, zapisane w gwiaz- dach, przeznaczenie. Dhruv − posłaniec śmierci. Nie mogę mieć żadnych uczuć ani wyrzutów sumienia. W końcu zabijam dla ojczyzny. Nauczono mnie nie czuć i nie myśleć, więc w moim życiu nie ma żadnych dylematów ani wewnętrznych konfliktów. Wszystko zaczęło się, gdy byłem dzieckiem. Ulice Mumbaju są niczym otwarta puszka Pandory. To miasto jest kompilacją dobra i zła, biedy i bogactwa, piękna i brzydoty. Już jako pięcio- latek musiałem sobie w nim znaleźć miejsce. Prędko nauczyłem się, jak zdobyć jedzenie, picie albo odzienie. Koniecznością była walka o byt i święty spokój. Reguły ulicy były bezwzględne. Kto pierwszy i silniejszy, ten wygrywał i przeżywał następny dzień. W zasadzie nie myślę w ogóle o przeszłości. Ukształtowała mój charakter i pozwoliła zostać tym, kim jestem, Czyścicielem, jak nazwano potocznie członków SDNS. Tylko dokładnie tacy jak ja mogą należeć do elitarnej agencji rządowej Secret De- 5 partment of National Security, Tajnej Jednostki Bezpieczeństwa Narodowego. Naszym zadaniem jest sprzątać ten kraj z każdego gnoju, który zagraża jego wolności i suwerenności. Nie staram się specjalnie z tamtego okresu niczego przecho- wywać w pamięci, jednak nigdy nie zapomnę zapachu świeżo przysmażanych na ogniu roti, przebijającego się przez fetor slum- sów. Ciekawe, że lepiej pamiętam ugryzienia pcheł skaczących swawolnie z psa na psa, aniżeli ciosy swoich ulicznych rywali. Czas sprawił, że na myśl o pchłach mam ochotę się uśmiechnąć. Nie robię tego jednak. Jestem skupiony na misji. Islamscy terroryści planują zamach w Nowym Delhi. Według doniesień wywiadu w przyszłym tygodniu mają wybuchnąć trzy bomby w budynku parlamentu. Moim zadaniem jest temu za- pobiec. Zmierzam właśnie w kierunku jednego z zamachowców, ich przywódcy. Wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciach przeka- zanych jakiś czas temu agencji. Takie grupy przestępcze likwidujemy, odcinając im ich głowę. Efekt zawsze jest taki sam. Zamiast jednego zamachu, w którym mogą zginąć setki lub tysiące ludzi, nie ma ofiar lub ginie zaledwie kilka osób. W akcie desperacji spowodowanej całkowitą dezorga- nizacją, wysadzą jakiś samochód albo w ogóle zrezygnują z prze- prowadzenia jakiejkolwiek akcji do czasu, kiedy nie obiorą nowego lidera, którego potem ja lub też inny Czyściciel zlikwiduje. Patrzę chłodno w twarz przestępcy. W ogóle nie spodziewa się tego, co zamierzam zrobić. Z pewnością myśli, że jestem zwykłym przechodniem albo w ogóle mnie nawet nie dostrzegł. Podchodzę bliżej. W dłoni trzymam patyk z ice gola. Jestem dziesięć metrów od celu. Biorę ostatni kęs loda o owo- cowym smaku. Jeden z lepszych, jakie dotąd jadłem. Przełykam wolno smakołyk, chcąc na dłużej zatrzymać jego słodycz na kubkach smakowych. Pięć metrów. Opuszczam rękę. Przyśpieszam nieznacznie kroku, obracając jednocześnie patyk kilkakrotnie w dłoniach. Trzy metry. Chwytam patyk zdecydowanie. 6 Metr. Zginam lekko rękę w łokciu. Jeszcze jeden krok. Zde- rzenie. Puszczam patyk. To była zaledwie jedna sekunda. Nie odwracam się. Nie mu- szę. Słyszę, jak wróg publiczny pada bezwładnie na chodnik. Odchodzę zwykłym tempem, wtapiając się w tłum, aż w końcu w nim znikam. Przecież i tak oficjalnie nie istnieję.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dhruv
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: