Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00349 008421 11206192 na godz. na dobę w sumie
Dixie jest kobietą. Proza Petera Taylora wobec kwestii współczesnej południowej kobiecości - ebook/pdf
Dixie jest kobietą. Proza Petera Taylora wobec kwestii współczesnej południowej kobiecości - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-1143-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> literaturoznawstwo, językoznawstwo
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Analizując twórczość Petera Taylora (1919-1994), autorka podejmuje w książce temat współczesnej kobiecości amerykańskiego Południa jako praktyki performatywnej. Wychodząc z założenia, że kobiecość ta zasadza się na modelu 'Idealnej Opiekunki' kultury Południa, oraz że ten ostatni jest 'regionalnie nacechowanym' rozwinięciem XIX-wiecznego ideału Prawdziwej Kobiecości, ukazuje, jak model ów wpływał i nadal wpływa na trzy analizowane grupy kobiet Południa: białe mężatki z klasy uprzywilejowanej, białe kobiety niezamężne oraz kobiety czarne. Książka jest próbą zademonstrowania, iż koncepcja 'Idealnej Opiekunki', którą krytyka genderowa swojego czasu uznała za opresyjny model kobiecości, może być również postrzegana jako specyficznie twórczy sposób radzenia sobie z ograniczeniami narzucanymi kobietom Południa przez kulturę, którą przychodzi im się 'opiekować'.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

DIXIE_okladka:Layout 3 11/29/11 2:07 PM Page 1 B e a t a Z a w a d k a j e s t k o b i e t à D I X I E Be ata Za wad ka jest ad iunk tem w Ka te drze Fi lo lo gii An giel skiej Uni wer sy te tu Szcze ciƒ skie go. Ab sol went ka Uni wer sy te tu Ada ma Mic kie wi cza w Po zna niu, pra c´ dok tor skà obro ni ła na Wy dzia le Fi lo lo gicz nym Uni wer sy te tu Łódz kie go. Sty pen - dyst ka Pro gra mu Ful bri gh ta, ame ry ka nist ka, spe cja li zu je si´ w li te ra tu rze po pu lar nej i stu diach fil mo wych, zwłasz cza w kon tek Êcie ame ry kaƒ skie - go Po łu dnia. Fran ko fil ka; obec nie w trak cie przy - go to wy wa nia roz pra wy ha bi li ta cyj nej, pt. En ten te Cor dia le? The (Re)cre ation of the Ame ri can So uth via the French Con text, któ ra po łà czy jej za in te re so wa - nia ba daw cze i po za za wo do we. Ana li zu jàc twór czoÊç Pe te ra Tay lo ra (1919–1994), au tor ka po dej mu je w ksià˝ ce te mat współ cze snej ko bie co Êci ame ry kaƒ skie go Po łu dnia ja ko prak ty ki per for - ma tyw nej. Wy cho dzàc z za ło ˝e nia, ˝e ko bie coÊç ta za sa dza si´ na mo de lu „Ide al nej Opie kun ki” kul tu ry Po łu dnia, oraz ˝e ten ostat ni jest „re gio nal nie na ce cho wa nym” roz wi ni´ ciem XIX -wiecz ne go ide ału Praw dzi wej Ko bie co Êci, uka zu je, jak mo del ów wpły wał i na dal wpły wa na trzy ana li zo wa ne gru py ko biet Po łu dnia: bia łe m´ ˝at ki z kla sy uprzy wi le jo wa nej, bia łe ko bie ty nie za - m´˝ ne oraz ko bie ty czar ne. Ksià˝ ka jest pró bà za de mon stro wa nia, i˝ kon cep cja „Ide al nej Opie kun ki”, któ rà kry ty ka gen de ro wa swo je go cza su uzna ła za opre - syj ny mo del ko bie co Êci, mo ˝e byç rów nie˝ po strze ga na ja ko spe cy ficz nie twór - czy spo sób ra dze nia so bie z ogra ni cze nia mi na rzu ca ny mi ko bie tom Po łu dnia przez kul tu r´, któ rà przy cho dzi im si´ „opie ko waç”. Tak ro zu mia na kon cep cja „Ide al nej Opie kun ki” kul tu ry Po łu dnia, a z nià idea Praw dzi wej Ko bie co Êci, z któ rej kon cep cja owa si´ wy wo dzi, sta je si´ spo so bem tak ˝e na prze two rze nie po j´ cia ame ry kaƒ skie go Po łu dnia ja ko kon tek stu „(nie)wol ne go” od tra dy cyj nie ro zu mia nych po dzia łów kul tu ro wych. Beata Zawadka Proza Petera Taylora wobec kwestii współczesnej południowej kobiecoÊci Cena 25 zł ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== DIXIE_str.tyt.:Layout 1 11/30/11 11:29 AM Page 1 DIXIE jest kobietà ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== DIXIE_str.tyt.:Layout 1 11/30/11 11:29 AM Page 2 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== DIXIE_str.tyt.:Layout 1 11/30/11 11:29 AM Page 3 Beata Zawadka jest kobietà Proza Petera Taylora wobec kwestii współczesnej południowej kobiecoÊci ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Recenzenci Grzegorz Kość Zbigniew Maszewski Przekład Andrzej Obstawski Projekt okładki i stron tytułowych Zbigniew Karaszewski Redaktor prowadzący Szymon Morawski Redakcja Anna Kędziorek Redakcja techniczna Zofia Kosińska Korekta Elżbieta Michniewicz Skład i łamanie Barbara Obrębska Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Szczeciński © Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011 ISBN 978-83-235-0954-7 Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4 http:// www.wuw.pl; e-mail: wuw@uw.edu.pl Dział Handlowy WUW: tel. (0 48 22) 55-31-333; e-mail: dz.handlowy@uw.edu.pl Księgarnia internetowa: http://www.wuw.pl/ksiegarnia Wydanie I ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== SPIS TREŚCI Wprowadzenie ........................................................................ 7 Rozdział I. Mężatka: urzeczywistniony ideał południowej kobiecości? Ideał „Prawdziwej Kobiecości” w kulturze amerykańskiego Południa. Lata 1830–1990. Perspektywa społeczno-historyczna ....................................... 17 Stare Południe ......................................................................... 19 Matka .................................................................................... 19 Żona ....................................................................................... 28 Dama ..................................................................................... 33 Od wojny secesyjnej do współczesności: wizja urzeczywistnionego ideału południowej kobiecości według Petera Taylora .......................................................................... 40 Rozdział II. Bez mężczyzny: niepełna kobiecość amerykańskiego Południa? Stan wolny kobiet w kulturze amerykańskiego Południa. Lata 1830–1990. Zarys teoretyczny ........................................ 84 Stare Południe ......................................................................... 86 Panna Na Wydaniu (Belle) .................................................. 86 Stara Panna .......................................................................... 92 Wdowa ................................................................................... 102 Od Nowego Południa do XX wieku: proza Petera Taylora wobec kwestii „niepełnej kobiecości” w regionie ................ 109 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== — 5 — Rozdział III. Cień białej pani: wyparta kobiecość amerykańskiego Południa? Kulturowy status Afroamerykanek na Południu w latach 1830–1865. Rozważania ogólne ............................................. 158 Stare Południe ......................................................................... 159 Jezebel .................................................................................. 159 Niania (Mammy) .................................................................. 168 Szafi ra ................................................................................... 175 Od emancypacji do (post)kapitalistycznego niewolnictwa. Petera Taylora literackie portrety czarnych kobiet amerykańskiego Południa XX wieku .................................... 185 Zakończenie ............................................................................ 209 Bibliografi a .............................................................................. 213 Indeks rzeczowy ..................................................................... 232 Indeks nazwisk ....................................................................... 236 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== WPROWADZENIE Przyjęło się, że współczesne rozprawy naukowe na temat Po- łudnia zazwyczaj prezentują ten region jako opowiadaną – nam i przez nas samych – historię1. W ten sposób przyczyniają się do rozpowszechniania idei Południa przede wszystkim jako narracji, jednego z wielu dyskursów swobodnie „podróżujących” po czasie i przestrzeni, a nie idée fixe. Niechże zatem i ta praca rozpocznie się od wspomnienia o tym, czym dla jej autorki stało się Południe. Opowieść ta rozpoczyna się w momencie, w którym dorastająca piętnastoletnia dziewczynka po raz pierwszy wzięła do ręki po- wieść Margaret Mitchell Przeminęło z wiatrem i, jak łatwo prze- widzieć, od pierwszego wejrzenia zakochała się w wykreowanym w powieści obrazie regionu. Od tej chwili zawsze już utożsamia- ła amerykańskie Południe z trzema głównymi kobiecymi posta- ciami występującymi w powieści: Melanią, Scarlett i jej Nianią. Zastanawiała się też, dlaczego powieściopisarka nakreśliła losy bohaterek w ten sposób, że ostatecznie Melania umiera, Niania wraca do Tary, a Scarlett, płacząc samotnie na schodach swojej wspaniałej miejskiej rezydencji, ma nadzieję na rychły powrót do „domu”. Przez długie lata odpowiedź na to pytanie pozostawała poza autorki – czyli moim – zasięgiem. Pewnego razu jednak, gdy już jako wykładowca literatury amerykańskiej omawiałam ze stu- 1 Zob. np. McPherson, Tara. Reconstructing Dixie. Race, Gender, and Nostalgia in the Imagined South. Durham and London: Duke University Press, 2003: 1. — 7 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== dentami literaturę Południa i po raz kolejny sięgnęłam po Prze- minęło z wiatrem, zdałam sobie sprawę, że powyższa wizja, być może, ma służyć interpretacji „Dixie” jako krainy, w której mi- łość, piękno i troska (utożsamiane, w moim odczuciu, przez trzy główne bohaterki powieści Mitchell) wcale nie są najważniejsze. Tak oto narodziła się myśl, aby zamienić młodzieńczą fascyna- cję Południem w zainteresowanie naukowe. W miarę pogłębiania analizy tematu okazywało się, iż wartości, jakie reprezentują Me- lania, Scarlett i Niania, pełnią jedynie rolę narzędzi, za pomocą których ciągle „rekonstruuje się” region tak, aby jak najpełniej odpowiadał (poza)kulturowym potrzebom globalnym. Innymi słowy, Południe jest kobietą, gdyż to, jak nietrudno zgadnąć, bar- dziej „stymuluje” kapitalistyczny patriarchat – system, na któ- rym zasadza się funkcjonowanie (po)nowoczesnego świata. Dużo trudniej jest natomiast znaleźć jednoznaczną odpowiedź na inne związane z powyższą kwestią pytania. Na przykład: jak taki „do gruntu” męski system wpływa na „ekonomię kulturo- wą” z założenia kobiecego regionu? Czy to, że ten system czy- ni kobiecość Południa „walutą” stabilną (a zatem „wymienial- ną” w świecie), sprawia, iż – tak jak w ekonomii – staje się ona opłacalna dla wszystkich jej użytkowników bez wyjątku, czy też przede wszystkim dla użytkowniczek? Jaka jest cena reprezento- wania przez kobiety amerykańskiego Południa modelu płci, któ- rego wyznacznikami są troska, miłość i piękno, jak to sugerują postacie Melanii, Scarlett i jej czarnej Niani? Czy, jak dowiodła swego czasu krytyczka Południa Anne Goodwin Jones, wszystkie kobiety Południa zawsze były dumne z tego, że postrzegano je jako noszące „Diadem Dixie”? Jak ten fakt wpływał na nie jako jednostki? Czy rola reprezentantki Dixie pogłębiała kobiece ro- zumienie siebie, czy też przeciwnie – sprawiała, że kobiety pod- chodziły do siebie – a więc i do swojej kobiecości, a w efekcie i do Południa – w sposób bezkrytyczny? Wreszcie – czy rachunek, w którym po stronie „ma” zapisano: „kobiecość”, a po stronie „winien”: Południe, należy, tak jak w ekonomii, zawsze rozliczać tylko w jeden sposób? Czy bilans musi zawsze „wyjść na zero”? Zamierzeniem poniższej pracy jest przyjrzenie się tym oraz po- krewnym kwestiom z bliska. Nie oznacza to jednak, że dążyć będę do przedstawienia czy- telnikom jakiejś „czystej prawdy” o kobietach Południa. Biorąc — 8 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== pod uwagę jakże różnorodną (i przenikającą się nawzajem) treść kobiecości reprezentowanej przez trzy wyżej wymienione boha- terki Przeminęło z wiatrem, taka prawda, o ile w ogóle istnieje, jest niezwykle trudna do udowodnienia. Zadaniem, jakie stawia przed sobą niniejsza praca, jest połączenie analizy istniejących w źródłach krytycznych na temat omawianego regionu społecz- no-historycznych danych dotyczących kobiet z analizą „fikcyj- nej”, wywodzącej się z literatury, południowej kobiecości. Ma to na celu ukazanie różnorodnego obrazu kobiecości Południa, przedstawianego już w utworach Margaret Mitchell. Mój wybór pada zatem na pisarstwo Petera Taylora (1917–1994), nieżyjące- go już wybitnego pisarza rodem z Tennessee, powszechnie uwa- żanego za literacki „sensor” kobiecości amerykańskiego Połu- dnia drugiej połowy XX wieku. Być może, w kontekście analizy zjawiska kobiecości, dziwi wybór prozy stworzonej przez mężczyznę. Wybór ów podykto- wany został kilkoma czynnikami. Po pierwsze, Taylor należy do pokolenia pisarzy, którzy weszli na scenę literacką bezpośrednio po pierwszych wielkich modernistach Południa, takich jak Wil- liam Faulkner i Robert Penn Warren. Siłą rzeczy więc „dziedzi- czy” on „wartości literackie”, o których mówiła proza jego po- przedników – agrarian2: Południe w obliczu zmian oraz poczucie straty wobec tego, co przeminęło – czyli, ogólnie rzecz ujmując, historia/mitologia regionalna3. W odróżnieniu od agrarian jed- 2 Agrarianie byli grupą intelektualistów z Południa, pragnących zmie- nić sposób postrzegania tego regionu przez Amerykę jako enklawy zacofania i defetyzmu. W 1930 roku opublikowali jako grupa słynny zbiór dwunastu esejów I’ll Take My Stand. The South and the Agrarian Tradition, propagują- cych „południowy sposób życia” – czyli tradycję agrarną, a co za tym idzie, dążenie do „sielankowości”, z którą, jak się uważa, związane jest życie „blisko natury” – jako alternatywę dla dynamicznie urbanizującej i industrializującej się po I wojnie światowej Ameryki. Choć nadal uważa się I’ll Take My Stand i ruch agrarian za ukłon w stronę Starego Południa, to jednak najnowsze ba- dania dowodzą, iż miał on także dużo wspólnego z krytyką ekologiczną. Szer- sze opracowanie tematyki agrariańskiej w: Maszewska, Jadwiga. „Południo- wi agrarianie i Renesans Południa”. W: Historia literatury amerykańskiej XX wieku. T. 1, red. A. Salska, Kraków: Universitas, 2003: 485–496. 3 Taylor miał do czynienia z agrarianami jako student: studiował na So- uthwestern (obecnie Rhodes College) u Allena Tate’a, na Uniwersytecie Van- derbilta pod opieką Johna Crowe’a Ransoma, na Kenyon College u Ransoma i bardzo krótko na Stanowym Uniwersytecie Luizjańskim u Cleantha Brooksa — 9 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== nak Taylor nie propaguje tych wartości jako politycznej i ekono- micznej siły mającej realny wpływ na nowoczesne zurbanizowa- ne społeczeństwo: Są to wspaniałe wartości. Ale tylko do zastosowania w opowiadaniach, jako sposób dowiedzenia się, jacy są ludzie. Bardzo podoba, czy też raczej podobała mi się idea agrariańska. Sądzę jednak, że jest to naprawdę prze- grana sprawa ze względu na to, co dzieje się obecnie na świecie. Ustawiła nas ona we właściwych proporcjach w relacji do Boga oraz do przyrody i człowieka. Nie uważam jednak, że w obecnych okolicznościach możliwy jest powrót do cywilizacji agrarnej. W roku 1940 było to bardziej wyobra- żalne niż teraz. Te idee zdominowały cały mój wczesny wiek męski, moje przemyślenia, gdy zaczynałem pisać. Jednak nawet w opowiadaniach, które o nich mówią, jestem trochę sceptyczny4. Odżegnując się od wizji agrariańskiej historii/mitologii Po- łudnia, Taylor, rzec by można, odżegnuje się także od Południa jako wyłącznie „męskiej” wizji. Najlepszym tego przejawem jest jego proza. Autor-mężczyzna pisząc, jak jego poprzednicy, o roli historii/mitologii w życiu współczesnych mu południow- ców, w przeciwieństwie do tychże poprzedników nie tylko filtruje rzeczywistość przez świadomość, głownie kobiecą, ale i pozwala owym kobietom przemawiać własnym głosem5. W efekcie, choć zabieg taki w początkach kariery pisarskiej Taylora przypadają- cej na lata czterdzieste XX wieku przydał mu reputacji pisarza i Roberta Penna Warrena. Zob. Graham, Catherine Clark. Southern Accents: The Fiction of Peter Taylor. New York, Washington D.C./Baltimore and San Francisco: Peter Lang, 1994: 3. 4 Fragment wywiadu z J. Williamem Broadwayem w: Conversations with Peter Taylor, ed. Hubert H. McAlexander. Jackson and London: University Press of Mississippi, 1987: 94. Tłumaczenie autorki. 5 Dotyczy to zwłaszcza opowiadań zaliczanych do wczesnego i środko- wego okresu twórczości Taylora. Powyższa klasyfikacja prozy Taylora opar- ta jest na podziale J.C. Robinsona. Dzieli on twórczość pisarza na wczesną (zbiory opowiadań opublikowane do roku 1948: The Long Fourth and Other Stories 1948), środkowy okres (zbiory opowiadań, które ukazały się w latach 1949–1968: The Widows of Thornton 1954; Happy Families Are All Alike: A Collection of Stories 1959; Miss Leonora When Last Seen and Fifteen Other Stories 1963 i The Collected Stories of Peter Taylor 1969), oraz późną (zbiory opowiadań opublikowane od lat siedemdziesiątych XX wieku: In the Miro Dis- trict 1977; The Old Forest and Other Stories 1985; The Oracle at Stoneleigh Court 1993). Patrz Robinson, James Curry. Peter Taylor: A Study of the Short Fiction. Boston: Twayne Publishers, 1988. — 10 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== „zniewieściałego” (Broadway w McAlexander 1987: 78), to jed- nak ze współczesnego punktu widzenia uczynił go również jed- nym z najbardziej wnikliwych interpretatorów historyczno-mi- tologicznej spuścizny Południa, a zarazem w sensie dosłownym i metaforycznym potomkiem tej spuścizny. Po drugie, interpretując ową spuściznę również jako kwestię kobiecą („[t]o próba zrozumienia, jak wygląda świat z innych punktów widzenia [...] dużo pisałem o kobietach i w pewnym sen- sie była to próba zrozumienia ich i próba przyjęcia przeciwnego punktu widzenia, niż normalnie bym przyjął” [Broadway w Mc- Alexander 1987: 79]), Taylor stawia się w pozycji jednego z wielu jej spadkobierców, a nie czyni się jej monopolistą. Można więc uznać jego – bazujące na empatii – podejście do historii/mitologii Południa i roli w nich kobiet za istotny równoważnik opartych na faktach, a więc z założenia „zimnych”, badań naukowych. Tym bardziej że sam Taylor zawsze wolał kierować się w swoim pi- sarstwie uczuciami i wyobraźnią niż „materiałami źródłowymi”. Jego zdaniem, badanie tych ostatnich na potrzeby jego „historii” pozbawia ją statusu siły kreującej: [...] gdy świadomie zamieszczam w opowiadaniu gotowe już idee, zabija je [opowiadanie – przyp. autorki] to […] Mam kilka opowiadań, których nie […] zamieściłem [dotąd] w żadnym zbiorze i nigdy tego nie zrobię, po części dlatego, że […] nigdy nie zyskają własnego życia. Przepchnąłem parę idei, coś freudowskiego czy politycznego, czy coś tam na temat histo- rii [...] Nigdy nie lubiłem żadnej formy dydaktyzmu, szczególnie gdy staje się on w pisarstwie elementem dominującym (Thompson w McAlexander 1987: 151). Gdy zatem „historia” – rozumiana również jako zbiór faktów o przeszłości świata – jest zbyt „wystudiowana”, traci możliwość dysponowania inną mocą niż dydaktyczna, a tym samym „mat- kuje” istniejącemu porządkowi. Kreatywnie przetworzona nato- miast, oferuje, według Taylora, tę samą wiedzę o „prawdziwym” życiu, jaką zdobywa się, usiłując ustalić „zimne” fakty, ale wzbo- gaconą jeszcze o pracę emocjonalną („Napisawszy te historie, za- cząłem rozumieć, że czarni często „biorą” od białych. A kobiety od mężczyzn” [Broadway w McAlexander 1987: 78]). Kreatywne przetwarzanie historii jest więc dla pisarza – a zatem i dla jego czytelników – celem samym w sobie, a nie misją pro publico bono („Nie miałem żadnych ambicji naprawy świata. Chciałem tylko ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== — 11 — napisać te opowiadania” [Broadway w McAlexander 1987: 78]). W odniesieniu do niniejszej pracy, zestawiającej analizę materia- łów źródłowych na temat kobiet Południa ze zorientowanym na kobiety pisarstwem Petera Taylora, oznacza to, że moim zada- niem będzie w pierwszym rzędzie twórcze przekształcenie oby- dwu obszarów. Do realizacji tego celu potrzebne nam będzie „transgra- niczne” narzędzie, tylko bowiem takie najlepiej przysłuży się owocnej wymianie między teorią a praktyką. Moim zdaniem, tym narzędziem jest feminizm akademicki. Feminizm powstał w wyniku zaangażowania się kobiet w walkę o bardziej demo- kratyczną kulturę światową i prezentuje się jako spójny, uwarun- kowany społeczno-politycznie oraz intelektualnie ruch i filozo- fia. Czyniąc przedmiotem swoich analiz kobiety, ruch ten oraz filozofia wprowadzają do badań naukowych ich perspektywę, co prowadzi do poszerzania i dalszego rozwoju kulturowych obsza- rów badawczych6. Te ostatnie zaś stają się z kolei dziedzinami pomagającymi lepiej wyrazić i ukierunkować poszczególne for- my politycznego i intelektualnego zaangażowania kobiet w ich własną „sprawę”, od „liberalnego” feminizmu począwszy, a na „ekologicznym” skończywszy. Choć tak „modalnie” rozumiany feminizm sugeruje ostateczną niemożność przekształcenia kul- tury demokratycznej w „semantycznie” spójną całość, to ta sama modalność pozwala także ostatecznie zakwestionować jednolicie „demokratyczny” charakter tej kultury. Feminizm pozwoli mi odkodować bohaterki Petera Taylora w zupełnie inny sposób, niż czyniono do tej pory w opracowa- niach krytycznych na temat jego twórczości. Jest tych opraco- wań niezbyt wiele. Zaliczają się do nich: zbiory tekstów krytycz- 6 Studia nad kobietami zainicjowała, co ciekawe, kobieta z amerykań- skiego Południa – Florence Howe, nauczycielka z Missisipi. W 1964 roku kry- tycznie zanalizowała ona amerykańskie programy nauczania i podręczniki, po czym zaatakowała istniejący – męski – kanon edukacji. Obecnie studia kobiece są nie tylko samodzielną dyscypliną akademicką, ale również naj- szerszą (ponieważ obejmującą wszystkie odmiany akademickiego feminizmu: historię, teorię oraz krytykę feministyczną) kategorią interpretacyjną, dzię- ki której powstały i rozwijają się również studia genderowe, czy queerowe. Zob. Burzyńska, Anna, Markowski, Michał Paweł. Teorie literatury XX wieku. Kraków: Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak”, 2006: 399–402. — 12 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== nych autorstwa Catherine Clark Graham, Davida M. Robinsona i Jamesa Curry’ego Robinsona; dwa zbiory esejów dotyczących samego pisarza oraz jego dzieł wydane przez Ralpha Stephensa i Lyndę B. Salamon oraz Huberta McAlexandra; zbiór wywia- dów z Peterem Taylorem wydany przez Huberta H. McAlexan- dra oraz biografia pisarza tego samego autora7. Wszystkie one omawiają, co prawda, „kobiece” opowiadania Taylora, jednak żadna z tych publikacji nie postrzega ich bohaterek tak, jak – moim zdaniem – pragnął przedstawić je Peter Taylor: wielowy- miarowo, czyli nie tylko jako kobiet amerykańskiego Południa, ale również jako istot ludzkich, którym przychodzi grać w życiu najróżniejsze role. Odgrywanie ról jest bardzo dobrym, często świadomym (i nie tylko kobiecym) sposobem na testowanie granic własnej tożsa- mości. Tego zdania wydawał się być sam Peter Taylor8, jednak większość jego krytyków, pisząc o bohaterkach prozy pisarza, interpretuje ten sposób adaptacji do życia jako ułomność. Dla przykładu, James Curry Robinson, autor książki Peter Taylor. A Study of the Short Fiction (1988) widzi niektóre, szczególnie „aktorsko” uzdolnione postaci Taylora – takie jak na przykład Elizabeth z A Spinster’s Tale czy Harriet Wilson z A Long Fourth – wyłącznie jako kobiety, które „uciekają od fundamentalnych prawd na temat płci, śmierci czy pozycji społecznej”9. Z kolei David M. Robinson postrzega je jako „nieświadome własnych 7 Graham, Catherine Clark. Southern Accents; McAlexander, Hubert H. Peter Taylor: A Writer’s Life. Baton Rouge: Louisiana State University Press, 2001; Robinson, David M. The World of Relations: The Achievement of Pe- ter Taylor. The University Press of Kentucky, 1998; Robinson, James Curry. Peter Taylor. Conversations With Peter Taylor; Critical Essays on Peter Tay- lor, ed. H.H. McAlexander. New York: G.K. Hall, 1993; The Craft of Peter Taylor, ed. C.R. Stephens, L.B. Salamon. Tuscaloosa and London: The Univer- sity of Alabama Press, 1995. 8 Zapytany o wpływ innych pisarzy na swoją twórczość, Taylor zazwy- czaj odpowiadał, że wielu z tych, których uważał za swoich mistrzów, po pro- stu naśladował, dodając: „Uważam, że naśladownictwo jest dobre […] Czego się nie da przetworzyć [później na swoje], to się to odrzuca” (zob. Thompson, Barbara. „Interview with Peter Taylor”. W: Conversations With Peter Taylor, ed. H.H. McAlexander. Jackson and London: University Press of Mississippi, 1987: 148. 9 Robinson, J.C. Peter Taylor 19. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== — 13 — możliwości”10, a Linda Kandel Kuehl, autorka eseju Emmagene’s Killing Cousins opublikowanego w książce The Craft of Peter Taylor pod redakcją C. Ralpha Stephensa i Lyndy B. Salamon – jako „krótkowzroczne” (o narratorce A Walled Garden)11. Moż- na zatem poniekąd zrozumieć, skąd brał się słynny Taylorowski brak entuzjazmu dla, jak się wydaje, równie krótkowzrocznej (trzymającej się bowiem utartych schematów na temat kobiet Południa) krytyki jego twórczości i dlaczego do szaleństwa do- prowadzały pisarza uwagi recenzentów porównujące efekt jego „kobiecych” opowieści do zapachu cynamonu i gałki muszkatoło- wej, podobno charakterystycznych dla przykuchennych spiżarni na Południu…12 Żadna z wyżej wymienionych publikacji nie koncentruje się zatem na analizie więcej niż jednego aspektu kobiecości Połu- dnia, podczas gdy moim zamiarem jest przeanalizowanie kobie- cych postaci Taylora w odniesieniu do wszystkich czterech ob- szarów, jakie krytyka kobieca ustanawia swoją dziedziną badań. Są nimi: kobiece ciało, język, psychika oraz modele kulturowe, jakie w rzeczywistości patriarchalnej reprezentują kobiety. Tyl- ko jedna spośród wyżej wymienionych krytycznych prac na te- mat Petera Taylora napisana jest przez kobietę, Catherine Clark Graham, ale nawet ona zawiera jedynie krótki ustęp dotyczący południowej kobiecości, zatytułowany Kobieta i moc (Women and Power). Autorka stawia w nim tezę, iż (nie)moc kobiet miesz- kających na amerykańskim Południu jest wyłącznie wynikiem XX-wiecznych przemian społecznych. Także i ta interpretacja współgra więc z dominującymi w „południowej” krytyce „mo- nolitycznymi”, „monopolistycznymi” męskimi interpretacjami historii Południa stworzonymi przez agrarian. Nie poszerza ona zatem perspektywy regionu o różnobrzmiące głosy kobiece. Ni- niejsze studium – praca kobiety czyniącej użytek z pracy innych kobiet oraz naszego wspólnego kobiecego doświadczenia, a jest nim, jak pokazują najnowsze badania genderowe, „maskarada”, 10 Robinson, D.M. The World of Relations 88. 11 Kuehl, Linda. „Emmagene’s Killing Cousins”. W: The Craft of Peter Taylor, ed. C. Ralph Stephens, Lynda B. Salamon. Tuscaloosa and London: The University of Alabama Press, 1995: 95. 12 Zob. Griffith, Albert J. „The Mystery of Art. Peter Taylor’s Poetics”. W: The Craft of Peter Taylor 9.; McAlexander, H.H. Peter Taylor 128–129. — 14 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== lub, innymi słowy, performatywność płci, czyli odgrywanie ról właśnie jako sposób na pokonywanie ograniczeń narzucanych kobietom przez kulturę13 – ma nadzieję stać się jednym z takich właśnie „inaczej brzmiących” głosów. * * * Niniejsza praca była w pierwotnej wersji rozprawą doktorską w języku angielskim, którą obroniłam na Wydziale Filologicz- nym Uniwersytetu Łódzkiego w 2007 roku. W pierwszej kolejno- ści zatem pragnę wyrazić wdzięczność tej instytucji, a zwłaszcza członkom Rady Wydziału Filologicznego UŁ, za umożliwienie mi uruchomienia i sfinalizowania procedury doktorskiej. Dziękuję również ówczesnym i obecnym władzom Uniwersy- tetu Szczecińskiego, którego jestem pracownikiem, za zgodę na sfinansowanie wspomnianej procedury, oraz pomoc w dofinanso- waniu niniejszej książki. Bardzo dziękuję recenzentkom mojego doktoratu – Pani Pro- fesor Agnieszce Salskiej i Pani Profesor Mirosławie Buchholtz – oraz recenzentom wydawniczym Dixie… – Panu Profesorowi Zbigniewowi Maszewskiemu i Panu Doktorowi Grzegorzowi Kościowi – za wnikliwą lekturę i cenne uwagi umożliwiające mi ponowne przemyślenie mojego tekstu i przygotowanie go do wydania książkowego. Mam nadzieję, że udało mi się poprawić wszystkie wskazane przez nich niedociągnięcia. Szczególnie gorąco dziękuję Pani Profesor Jadwidze Ma- szewskiej, promotorce oraz dobremu duchowi mojego doktora- tu (a zatem i tej książki), której nieskończona cierpliwość, wy- rozumiałość dla moich błędów i bezcenne uwagi pomocne były w doprowadzeniu do jej ukończenia. Decydując się przyjąć mnie pod swoje promotorskie „skrzydła”, Pani Profesor Maszewska obdarzyła zaufaniem zupełnie wówczas nieznaną sobie osobę. Co więcej, nie tylko zainspirowała mnie do zajęcia się twórczością Petera Taylora, ale dała mi również przestrzeń i wolność w reali- zacji tego tematu. 13 Zob. np. Schechner, Richard. Performatyka. Wstęp. Wrocław: Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturo- wych 2006: 175–179. — 15 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Na zakończenie chcę także podziękować moim nieocenionym bliskim, a przede wszystkim moim Rodzicom, mojemu Mężowi i naszym Córkom, których nieustające wsparcie pozwoliło mi przetrwać niejeden kryzys twórczy związany z pisaniem niniej- szej monografii. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== R O Z D Z I AŁ I MĘŻATKA: URZECZYWISTNIONY IDEAŁ POŁUDNIOWEJ KOBIECOŚCI? Ideał „Prawdziwej Kobiecości” w kulturze amerykańskiego Południa. Lata 1830–1990. Perspektywa społeczno-historyczna W odpowiedzi na ogromne zmiany ekonomiczno-społeczne, jakie niosła za sobą rewolucja przemysłowa, XIX wiek stworzył ideał Prawdziwej Kobiecości, zinterpretowany na amerykań- skim Południu jako „słabość, zależność, nielogiczność oraz nie- winność”1. Ideał ten miał być realizowany w sferze domowej – naturalnej dla kobiety i wolnej od wpływów „nieczystego” świata zewnętrznego – co zdeterminowało klasowy i rasowy charakter południowej wersji zjawiska Prawdziwej Kobiecości2. Z tego względu na amerykańskim Południu, od czasów niewolnictwa aż po dzień dzisiejszy, model taki identyfikowany jest z rolą białej zamężnej kobiety3, reprezentantki klasy posiadającej. Realizacja 1 Więcej na temat tego modelu w: Leslie, Virginia Kent Anderson. „A Myth of the Southern Lady: Antebellum Proslavery Rhetoric and the Proper Place of Women”. W: Southern Women, ed. Caroline Matheny Dillman. Hemisphere Publishing Corporation 1988: 19–33. 2 Poza klasą plantatorów, kobiety i mężczyźni w mniejszym stopniu zaj- mowali osobne sfery działalności i z tego względu przyjmowane przez nich role były bardziej elastyczne (Stevenson 37–42). 3 Wyłącznie mężatka, wiedząca już, co to intymność płciowa i jej konse- kwencje (ciąża i poród), mogła być uznana za odpowiednią do odgrywania ta- kich ról, ponieważ uważano, że „zahartowało ją cierpienie” (za: Painter, Nell ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== — 17 — ideału Prawdziwej Kobiecości na Południu sprowadza się za- tem do stałego odgrywania przez kobiety trzech ról: Matki, Żony i Damy (Lady). Pociąga to za sobą niejednoznaczne kulturowo skutki dla po- łudniowej kobiecości. Z jednej strony, akceptacja powyższych ról jako „swoich” przez mieszkankę Południa stawia ją w po- zycji twórczyni kultury per se – wszak Matka, Żona i Dama to specyficzne ucieleśnienie pewnego ideału płciowego, klasowego i rasowego, uważanego za reprezentatywny nie tylko dla amery- kańskiego Południa. Dlatego identyfikacja z tym ideałem, choć z założenia realizowana wyłącznie lokalnie, „kreuje” południo- wą kobiecą tożsamość na zjawisko również „globalne”. Z drugiej strony jednak, preskryptywny charakter takiej tożsamości elimi- nuje z pola „globalnego” widzenia kobiecość rozumianą jako akt jednostkowy, a więc przynależny komuś, czyj poziom wykształce- nia, pozycja, miejsce pochodzenia4, wiek5, genealogia „białości” czy zdolności seksualne oraz fizyczne z założenia nie mogą – czy nie chcą – mieć z normą nic wspólnego. Z tego punktu widzenia reprezentowanie przez kobietę południowego ideału Prawdziwej Kobiecości (tzn. potrójnej roli Matki, Żony i Damy) może być tak- że interpretowane jako reprezentatywne dla statusu „niewolni- cy” czy „ofiary” kultury w ogóle. Można też przyjąć, że południowa wersja ideału Prawdziwej Kobiecości, niezależnie od interpretacji, ale również ze wzglę- du na fakt, że istnieje tych interpretacji wiele, jest szczególnie wnikliwą ilustracją działania samego ideału. W takim wypadku cieszące się powszechnym uznaniem role Matki, Żony i Damy odczytywalibyśmy jako efekt umiejętnego przekuwania przez Irvin. Southern History Across the Color Line. Chapel Hill and London: The University of North Carolina Press, 2002: 68. 4 Np. wartości wiejskie związane z plantacją (a potem „podmiejskie”) najczęściej postrzega się na Południu jako lepsze od miejskich (Stevenson 47). Por. jednak Weiner, Marli F. Mistresses and Slave: Plantation Women in South Carolina 1830–80. Urbana and Chicago: University of Illinois Press, 1998: 150–154. 5 Na Południu wiek nieodmiennie stanowi ważną kategorię pomagającą różnicować np. stan cywilny kobiety (por. panna na wydaniu – „Belle” i star- sza pani – „Grande Dame”), podczas gdy niewiele znaczy w wyodrębnianiu różnych stadiów męskości (pan – „Old Gentleman” i panicz – „Young Gentle- man”) (Reed 48). — 18 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== poszczególne reprezentantki Południa stanu ich kulturowego „unieruchomienia” w demokratyczny model kobiecości. Kobieta Południa jawiłaby się wówczas jako swoista Idealna Opiekunka swojej własnej kultury. Biorąc pod uwagę fakt, że kultura ta była i jest tworem patriarchalnym, rola jej Idealnej Opiekunki nie wydaje się być szczytem kobiecego spełnienia. Przy założeniu jednak, że przedmiotem analizy jest nie produkt końcowy, lecz wysiłki kobiet zmierzające do jego osiągnięcia, perspektywa ide- alnego „zaopiekowania się” kulturą Południa nabiera charakte- ru nieomalże feministycznej misji. Zadaniem tego rozdziału jest sprawdzenie, czy, w ogólnym rozrachunku, misja ta jest udana. Stare Południe Matka Przyjęcie roli Matki, która była gloryfikowana na Starym Po- łudniu i traktowana jak „odwieczna i święta misja” (Wyatt-Brown 1982: 236), uważano za najważniejszy krok kobiety ku szczęściu. Przeświadczenie takie opierało się na założeniu, że kobieta ma specyficzną, zorientowaną na związki, strukturę psychiczną6, która czyni ją niezastąpioną w procesie przekazywania warto- ści społecznych i kulturowych. Akceptacja macierzyństwa miała więc być jednocześnie akceptacją przekonania o moralnej i kul- turowej nadrzędności kobiet. Taki sposób postrzegania własnej roli biologicznej dawał kobiecie siłę i szacunek do samej siebie – jako Matka stawała się ona w rodzinie najważniejszą, po mężu, osobą7. Utwierdzał on także tożsamość kobiety jako członka ro- 6 W takim sensie, że jest ona ukierunkowana na rozumienie potrzeb, pra- gnień i interesów innych ludzi. Szersza dyskusja na ten temat w Tong, Rose- marie Putnam. Myśl feministyczna. Wprowadzenie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2002: 204–205. 7 Wymagało to jednak przyjęcia postawy, która przypominała, jak sfor- mułował to Richard H. King, „rolę Maryi Dziewicy” (zob. Clinton, Catherine. The Plantation Mistress: Woman’s World in the Old South. New York: Pantheon Books, 1982: 39–40; Matthews, Donald G. Religion in the Old South. Chicago and London: The University of Chicago Press, 1979: 111–112; Wyatt -Brown, — 19 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== dziny8. Biologia okazywała się zatem ważnym źródłem samooce- ny kobiety, potwierdzającym zarówno jej autonomię, jak i leżącą w jej naturze opiekuńczość. Macierzyństwo miało również bardziej doniosłe znaczenie. Jako Matka kobieta stawała się nie tylko rozpoznawalna, ale i po- ważana w społeczeństwie, urodzenie bowiem i wychowanie dzie- ci było pracą na rzecz społeczeństwa właśnie. Przede wszystkim rodzina, jako instrument społeczeństwa, potrzebowała kobiecej płodności9. Miało to szczególne znaczenie na pokolonialnym Po- łudniu, w czasach Nowej Republiki, kiedy (od)budowa narodu stała się patriotycznym obowiązkiem wszystkich Amerykanów (Clinton 1982: 7–8). Rolę „Republikańskiej Matki” utożsamia- no z rodzeniem i wychowaniem przyszłych mężów stanu, „szla- chetnym poświęceniem” i cennym wkładem kobiety w przyszłe powodzenie kraju (Bardaglio 83, Clinton 1982: 7, Fox-Genovese 287–288, Stevenson 97). Doskonale ilustrują to słowa Catherine Clinton, która stwierdziła, że „głównym obowiązkiem [kobiety] wobec męża było zapewnienie mu następców, a jej głównym obo- wiązkiem wobec kraju było rodzenie obywateli” (The Plantation Mistress… 8). Innymi słowy, jeżeli miał się narodzić nowy, już nie kolonialny, lecz amerykański porządek społeczny, kobieta Połu- dnia musiała zgodzić się na pełnienie w nim roli wybawicielki współpracującej z narodem na rzecz ochrony rodziny (a w szer- szym kontekście, społeczeństwa i kultury) przed genealogiczną zagładą. Głównie z tego powodu bezpłodność kobiety na Starym Połu- dniu uchodziła za stan nieomalże haniebny. Niezależnie jednak od kontekstu politycznego, samoocena kobiety była tak blisko związana z jej przyrodzoną rolą Matki, że niepłodność odcina- ła ją od najcenniejszego źródła osobistej siły i zadowolenia. Ko- Bertram. Southern Honor: Ethics and Behavior in the Old South. New York: Oxford University Press, 1982: 236. 8 Macierzyństwo potwierdzało status kobiety jako córki, żony, babci itd., a więc i matrylinearny charakter samej rodziny (Fox-Genovese 280–281). Doskonale komentują to N. Warren i S. Wolff Southern Mothers: Facts and Fiction in Southern Women’s Writing. Baton Rouge: Louisiana State Univer- sity Press, 1999. 9 Po 1795 roku średnia liczba dzieci urodzonych przez zamężną kobietę Południa wynosiła siedem (Clinton 1982: Appendix B, Table 7: 242). — 20 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== bieta nie mogła również wówczas potwierdzać i wymagać dla siebie roli nadrzędnej w domu, ponieważ zagrażała wartościom rodzinnym (Wyatt-Brown 1982: 236). Bezpłodna kobieta spra- wiała zawód mężowi oraz krewnym i stawała się przedmiotem szczególnej pogardy w oczach społeczności, do której należała jej rodzina. Paradoksalnie, kobiety należące do tej społeczno- ści były nawet bardziej bezlitosne niż mężczyźni w szkalowaniu bezpłodności. Wyatt-Brown cytuje słowa słynnej Mrs. Chesnut, która, dowiedziawszy się, że jedna z jej przyjaciółek jest prawdo- podobnie bezpłodna, postanowiła rozpuścić plotkę, iż kobieta ta rodziła wcześniej, ale straciła wszystkie swoje dzieci. „Kobiety – komentowała później w swoim dzienniku Mrs. Chesnut – tak bardzo gardzą bezdzietną żoną. Teraz będą wcielonym współczu- ciem i życzliwością”10. Wydaje się więc, że bezdzietność jako wy- nik śmierci dziecka była zjawiskiem społecznie akceptowanym, choć bowiem pozbawiała kobietę jej podstawowego zajęcia, nie wywoływała uczucia niespełnienia wynikającego z niemożności poczęcia dziecka. Tymczasem bezdzietność jako wynik bezpłod- ności sugerowała gorszą kategorię kobiety i w efekcie stawała się poniżającym doświadczeniem, które nieuchronnie czyniło ko- bietę pariasem tak zamkniętego społeczeństwa, jakim było Stare Południe. Samotne matki11 – rozwódki również nie mogły liczyć na spo- łeczną tolerancję. Rozwody destabilizowały rodzinę, a w szer- szym sensie także jednolity porządek Starego Południa, którego główną zasadą było to, że – jak ironicznie zauważa Wyatt-Brown – „przynajmniej każdy wiedział, co ma robić” (Southern Honor 284). Reguła ta, sugerując, że niezamężność jako alternatywa dla małżeństwa to kaprys i zachowanie aspołeczne, była jed- 10 Za: Wyatt-Brown, B. Southern Honor 236. Pani Chesnut, która sama była bezpłodna, być może w ten sposób próbowała „oswoić” swoją kobiecą „słabość”. 11 W odniesieniu do arystokracji, termin ten obejmuje albo przypadki uwiedzenia dziewcząt (omówionego w drugim rozdziale poświęconym nie- zamężnym kobietom), albo rozwódki, czyli kobiety, które miały szansę stać się częścią rodziny nuklearnej i doświadczyły macierzyństwa, lecz z różnych powodów zostały zmuszone wszcząć postępowanie rozwodowe – zob. np. Wy- att-Brown 1982: 244–246, 283–292, 300–306. Omawiam tutaj ten drugi przy- padek. — 21 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== nocześnie doskonałym pretekstem do nieudzielania na Starym Południu tak zwanych rozwodów absolutnych12. Co więcej, je- żeli nawet inicjowano taki rozwód w imieniu kobiety13, choćby i z w pełni uzasadnionego powodu14, miał on mniejsze szanse powodzenia. Kobieta rozwodząca się i żądająca prawa do opie- ki nad swoimi dziećmi15 poważnie ograniczała zakres własności mężczyzny, ponieważ dzieci zwyczajowo były własnością ojca (Wyatt-Brown 1982: 243). Dlatego też, nawet gdy doszło już do rozwodu, kobieta mogła otrzymać prawo do opieki nad dziećmi wyłącznie wówczas, gdy mąż zgodził się zostawić je z matką po potwierdzeniu, że ma ona nieskazitelny charakter (Wyatt-Brown 1982: 287, Clinton 1982: 83–84). Jednak udowodnienie doskona- łej reputacji wymagało dostarczenia dowodów przez krewnych i przyjaciół kobiety, a ci niechętnie wspomagali rozwódkę, o ile nie dowiedziono wcześniej w sposób bezsporny, że to nie ona jest powodem niezgodności małżeńskiej (Clinton 1982: 83). Rozpoczynając przewód sądowy, aby uwolnić się od niechcia- nej relacji i uzyskać prawo do opieki nad dziećmi, kobieta wpra- wiała zatem w ruch błędne koło i nawet jeśli w końcu udało się 12 Szersze omówienie prawa obowiązującego na Starym Południu, doty- czącego zarówno rozwodów, jak i opieki nad dzieckiem patrz w: Bardaglio, Peter W. Reconstructing the Household: Families, Sex and the Law in the Nineteenth-Century South. Chapel Hill and London: The University of North Carolina Press, 1995, 3–112. Zob. również: Half Sisters of History: Southern Women and the American Past, ed. C. Clinton. Durham and London: Duke University Press, 1994: 76–87. Jednak elity, ze względu na prestiż, jakim się cieszyły oraz najkorzystniejszą sytuację finansową, miały większe szanse na korzystny wyrok (zob. Stevenson, Brenda E. Life in Black and White: Family and Community in the Slave South. New York and Oxford: Oxford University Press, 1996: 150; Clinton, C. The Plantation Mistress 82). 13 Ciekawy jest fakt, że wśród elit powódek było więcej niż powodów (Ste- venson 154). 14 Na Starym Południu absolutnego rozwodu udzielano wyłącznie w przy- padkach udokumentowanej impotencji, idiotyzmu lub bigamii, a po 1848 roku również w przypadkach cudzołóstwa i porzucenia. W takich wypadkach opie- kę nad dziećmi powierzano matce (zob. Clinton, C. The Plantation Mistress 9; Stevenson, B.E. Life in Black and White 140; Wyatt-Brown, B. Southern Honor 301). 15 Mogło do tego dojść tylko po rozwodzie, separacji lub śmierci ojca. Jednak opieka nad dziećmi wygasała po ponownym małżeństwie kobiety (Bardaglio 100). — 22 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== jej je zatrzymać, jej kolejne wybory były ograniczone. Nieposia- dająca własnych zasobów finansowych16 rozwódka zwykle zmu- szona była powrócić do domu rodziców i zdać się na ich dobrą wolę, z czym bywało bardzo różnie (Clinton 1982: 81). Zazwy- czaj rozwód, a co za tym idzie, utrata przez kobietę korzystnej pozycji ekonomiczno-społecznej, był uważany przez jej rodzinę za skandal, co skutkowało odpowiednim sposobem traktowania samotnej matki, która musiała zmierzyć się z pogardą i szyder- stwem ze strony swoich krewnych (Clinton 1982: 114). Ponieważ takie traktowanie łączyło się również zwyczajowo z wydziedzi- czeniem, spowodowany „skandal” nie dawał Matce również na- dziei na „zrobienie” kolejnej dobrej partii i stworzenie dzieciom pełnej, nuklearnej rodziny (Clinton 1982: 114). Bez względu na to więc, czym uzasadniona była decyzja opuszczenia męża, kobieta jako rozwódka nie miała szans, aby w oczach opinii publicznej ponownie stać się częścią stabilnego systemu, gdyż stawała się „nieprzewidywalna”. Macierzyństwo gloryfikowało zatem kobietę Starego Połu- dnia tylko wtedy, gdy cieszyła się nim ona w ramach sztywnych patriarchalnych granic, tzn. jeżeli kobieta stanowiła część ro- dziny o stabilnej dwupokoleniowej podstawie, w której ojcowie byli głowami rodzin, a matki nie miały innej roli oprócz bycia żoną i rodzicem. Wskazuje na to negatywny społeczny stosunek do bezpłodnych i rozwiedzionych kobiet Starego Południa. Nie oznacza to jednak, że Matka – ozdoba patriarchalnej rodziny – była wolna od rozgoryczenia, bezsilności i rozczarowania, jakie było udziałem wspomnianych „upadłych” kobiet. „Brzydkie” uczucia pojawiały się u kobiet Starego Południa wbrew regional- nej propagandzie Prawdziwej Kobiecości – a być może i za jej sprawą – usiłującej dopasować do idealnego wzoru nawet najbar- dziej osobiste doświadczenia związane z macierzyństwem, takie jak ciąża i wychowanie dzieci. 16 Zgodnie z przepisami dot. femme covert, kobieta nie miała prawa do odzyskania swojej własności (np. posagu). Zob. A.G. Brown. „The Women Left Behind: Transformation of the Southern Belle, 1840–1880”. „The Histo- rian” (Summer 2000): 759. http://findarticles.com, dostęp: 2.04.2002; Wyatt- -Brown, B. Southern Honor 254–271; ale por. również Coryell, Appleton, Jr., Sims, Treadway 89–109. — 23 — ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dixie jest kobietą. Proza Petera Taylora wobec kwestii współczesnej południowej kobiecości
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: