Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00301 005232 14100135 na godz. na dobę w sumie
Dla wnuków - ebook/pdf
Dla wnuków - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 70
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0205-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> bajki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Tytuł książeczki mówi sam za siebie. Przeznaczona jest dla maluchów, których nie zdążyły jeszcze wciągnąć po czubek głowy gry komputerowe. A zresztą wiem z obserwacji moich wnuków, że jedno nie przeszkadza drugiemu. Zawsze lubiłam czytać dzieciom. Najpierw córkom, potem wnukom. Dla dzieci świat baśni jest na wyciągnięcie rączek. Nie ma wyraźnej granicy z rzeczywistością. To co wydarza się w bajce jest realne, musiało wydarzyć się naprawdę. Tzw. częstochowskie rymy, do których nie przyznałby się żaden poważny poeta, zachwycają małych czytelników. Czy to znaczy, że dla dzieci można pisać na kolanie, byle jak? Wcale tak nie uważam. Mali czytelnicy zasługują na największy szacunek. Bez niego nie wypada wciągać ich w zaczarowany świat książki.

Nasz ogród i okolica od dawna zamieszkałe są przez najdziwniejsze stworzenia. Jednego dnia za każdym krzakiem czyha tyranosaurus rex. Drugiego odwiedza nas smok nie bardzo uprzejmy. A trzeciego z lasu skrada się troll, żeby wyjadać truskawki i podkradać poziomki. Trzeba się ich strzec. Nawet babci nie wolno iść ścieżką prosto do warzywnika. Te ważkie problemy starałam się rozwiązać w historyjkach „Dla wnuków”. Książeczka zawiera również wierszyki, trochę zaprawione pedagogiką i trochę wesołe.

Nikt nie jest w stanie tak zupełnie do końca rozstać się z dzieckiem, którym każdy z nas kiedyś był. Myślę, że w pisarzach pamięć o nim jest szczególnie żywa. Skąd indziej mogliby mieć tyle fantazji, żeby zaludniać stronę po stronie wyimaginowanymi postaciami? Niemało fantazji można też pożyczyć od dzieci. Mój wnuk Daniel narzekał kiedyś na deszcz po drodze z przedszkola. Powiedziałam mu, że po deszczu rosną i dzieci i grzyby. Zapytał czy domy też wtedy rosną. Tak narodziło się jedno z opowiadanek w zbiorku „Dla wnuków”. Wierszyki powstały przy pomocy rymowanek, w które bawiłam się z wnukami. Czy do każdego słowa uda się nam znaleźć rym? Ile było przy tym śmiechu! Dzieci są wrażliwe na słowo.

Czytajmy im.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Małgorzata Chaładus Wydawnictwo Psychoskok Konin 2014 Małgorzata Chaładus Dla wnuków Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok sp. z o. o. 2014 Copyright © by Małgorzata Chaładus, 2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Wydawnictwo Psychoskok Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Zdjęcie okładki © julien tromeur; Matthew Cole; WaD; janista - Fotolia.com ISBN: 978 - 83 - 7900 - 205 - 4 Wydawnictwo Psychoskok ul. Chopina 9, pok. 23, 62 - 507 Konin tel. (63) 242 02 02, kom. 665 - 955 - 131 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e - mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Spis treści Sen .................................................................................................................. 5 Rok ................................................................................................................. 7 Na plaży .......................................................................................................... 8 Jesień .............................................................................................................. 9 Zapasy .......................................................................................................... 10 Wyliczanka ................................................................................................... 12 Na dworze .................................................................................................... 13 Dzielny miś .................................................................................................. 14 Bukiecik ....................................................................................................... 17 Zwierzątka .................................................................................................... 18 Baranek ......................................................................................................... 19 Muzyka ......................................................................................................... 21 Bajeczka ....................................................................................................... 23 Jesienna plucha ............................................................................................. 24 Przeziębienie ................................................................................................ 25 Spacer w deszczu ......................................................................................... 27 Nad rzeczką .................................................................................................. 28 Wietrzyk ....................................................................................................... 30 Zebra ............................................................................................................. 31 Biedronka ..................................................................................................... 32 Lot ................................................................................................................ 34 Zamieszanie .................................................................................................. 37 Tchórz ........................................................................................................... 39 Pierwszy mrozik ........................................................................................... 41 Pan Bóbr ....................................................................................................... 42 Urodziny ....................................................................................................... 44 Opowiadanka .................................................................................................... 46 O bardzo, bardzo niegrzecznym smoku ....................................................... 46 Po deszczu .................................................................................................... 52 Pokrzywy ...................................................................................................... 57 Troll .............................................................................................................. 61 Zuzia ............................................................................................................. 66 SSS eee nnn G d z i e s i ę p i a s e k z ł o c i ł a d n i e M a ł a f l ą d r a d r z e m i e n a d n i e . J a k t o f l ą d r a , ś p i n a b o k u . W k o ł o c i s z a , w k o ł o s p o k ó j . Ś p i i ś n i , ż e t r z y m a k r e l e W y b r a ł y s i ę n a w e s e l e , B o s i ę ż e n i ą : k r a b z k r e w e t k ą O t o c z e n i g o ś c i s e t k ą . I j e s t b a r d z o u r o c z y ś c i e , R y b i e ł u s k i l ś n i ą s r e b r z y ś c i e , G d z i e ł a w i c a c a ł a ś l e d z i P r z y o k r ą g ł y m s t o l e s i e d z i . Ś l e d z ą j e s p o d o k a d o r s z e P y s z n i ą c s i ę , ż e n i e s ą g o r s z e . A b y p r z y b y ć t u , w ę g o r z e , P r z e p ł y n ę ł y c a ł e m o r z e . 6 S ą w i ę c t r o s z k ę z a d y s z a n e , L e c z p r z y b y ł y z g o d n i e z p l a n e m . M a ł ż e w m u s z l a c h k o l o r o w y c h P i j ą k o k t a j l m a l i n o w y . A m e d u z y t a ń c z ą w a l c a N a s w y c h c z u ł k a c h j a k n a p a l c a c h . Ł e z k a o c z k o f l ą d r y r o s i . C z e m u m n i e n i k t n i e z a p r o s i ł ? 7 Opowiadanaka OOO bbb aaa rrr ddd zzz ooo ,,, bbb aaa rrr ddd zzz ooo nnn iii eee ggg rrr zzz eee ccc zzz nnn yyy mmm sss mmm ooo kkk uuu Nie wiadomo skąd, do ogrodu babci wszedł bardzo, bardzo niegrzeczny smok. Właściwie to był jeszcze smoczek, bo nie był wcale taki bardzo, bardzo duży, ale za to bardzo, bardzo niegrzeczny. Rozejrzał się dookoła i postanowił zostać bardzo, bardzo długo, tak bardzo, bardzo spodobał mu się ogród babci. Powiesił na gałęzi starej jabłoni swoją torbę podróżną, w której miał specjalną, smoczą pastę do zębów i ruszył do warzywnika. Zjadł wszystkie truskawki i rzodkiewki i sałatę i szczypiorek. Potem postrząsał wszystkie jabłka z jabłoni i też zjadł. Wszystko mu bardzo, bardzo smakowało. Spróbował też jak smakują pączki róż, bo słyszał, że pączki są bardzo, bardzo smaczne. Próbował czerwonych, żółtych, białych a nawet różowych i żadne mu nie smakowały. - Twoje pączki są okropne! - zawołał smoczek do babci i wystawił język. Był przecież bardzo, bardzo niegrzeczny. Babcia próbowała przegonić smoczka z ogrodu, ale on tak bardzo, bardzo szybko biegał, że nie mogła mu dać rady. Martwiła się, że smoczek nic nie zostawi dla Danielka i Tymusia. - Czym ja ich poczęstuję kiedy przyjadą w odwiedziny? 8 Na szczęście udało jej się zebrać agrest na kompot, usmażyć powidła ze śliwek, ugotować pyszny sok z malin i zamrozić cztery torebki marchewki z groszkiem. Smoczek miał już taki pełny brzuszek, że nic by się w nim więcej nie zmieściło. Bardzo, bardzo żałował, że nie ma jeszcze ogromnego, prawdziwie smoczego brzucha. Zjadłby wtedy calutki ogród, a może nawet babcię. - Ja jeszcze wszystkim pokażę jaki jestem straszny, niech tylko trochę podrosnę! - pogroził smoczą łapą. Potem zaczął gonić wróble. Uciekały tak bardzo, bardzo szybko, że aż gubiły piórka. Smoczek bardzo, bardzo lubił psocić. Prawie tak samo jak jeść. Nadepnął na ogon kotu sąsiadów. Pozrywał groszki pachnące, żeby nie pachniały. Połamał słoneczniki, bo były za wysokie. - Będę chyba w końcu musiała zadzwonić na policję - myślała babcia, ale nie była pewna, czy policja zajmuje się smokami. Tymczasem smoczek tak bardzo, bardzo się zmęczył swoimi psotami, że zasnął pod jabłonią i nareszcie był spokój. Nadeszła jesień. Opadły wszystkie liście, a smoczek ciągle spał pod stertą brązowych liści. Pewnego wieczoru Danielek i Tymuś z rodzicami przyjechali z wizytą do babci. Było bardzo, bardzo zimno. Babcia poczęstowała ich gorącą herbatą z sokiem malinowym i świeżymi pączkami z konfiturą z płatków róży. Potem goście szybko się umyli i poszli spać, bo byli bardzo, bardzo zmęczeni podróżą. 9 Rano Danielek i Tymuś obudzili się pierwsi. Podbiegli szybko do okna. - Ojej! Jak biało! Ile śniegu napadało w nocy! Chodźmy się ubrać! Żebyśmy tylko nie ugrzęźli w śniegu! A kto tam stoi za oknem? Czy to jakiś dinozaur? - Jestem bardzo, bardzo groźnym smokiem! - oburzył się smoczek i próbował zionąć ogniem, ale wypuścił tylko obłoczek pary. Było za zimno na ogień. Smoczek też obudził się raniutko. Wygrzebał się spod liści, patrzy, a tu wszędzie biało. Poklepał się po brzuchu. Był bardzo, bardzo głodny, bo w czasie snu urósł mu olbrzymi, prawdziwie smoczy brzuch. Właściwie to cały smoczek bardzo, bardzo urósł i byłaby już pora nazywać go smokiem a nie jakimś tam smoczkiem. - Jak ślicznie bielutko, to pewnie bita śmietanka! Ale się najem! - ucieszył się. Zdjął z gałęzi podróżną torbę, żeby sobie umyć zęby. Miał specjalną smoczą pastę po której bardzo, bardzo dobrze zionęło się ogniem. Umył więc zęby, nabrał pełną garść białego specjału i władował sobie do paszczy. Co?! To nie jest śmietanka?! Ani nawet lody?! Tylko zimna woda! Smok zrobił się bardzo, bardzo zły. - Pójdę do babci i wyjem jej wszystkie zapasy - postanowił. Podszedł do okna, a tu zza szyby patrzą na niego dwie pary oczu: czarne Danielka i niebieskie Tymusia. - Ja wam pokażę! Mnie nazywać jakimś tam dinozaurem! Jestem bardzo, bardzo groźnym smokiem! - I spróbował zionąć ogniem, ale wypuścił tylko obłoczek pary. A że zbierało mu się na katar, kichnął tak potężnie, że cała poducha śniegu spadła z dachu. 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dla wnuków
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: