Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00374 007499 11259993 na godz. na dobę w sumie
Dlaczego nie? - ebook/pdf
Dlaczego nie? - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Kurhaus Język publikacji: polski
ISBN: 978-836-530-109-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biografie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Opowieść Henryki Chalupec niczym wehikuł czasu przenosi nas w świat dawnej Warszawy – do czasów międzywojnia, okupacji i wczesnego PRL-u. W tej niezwykłej podróży jak w kalejdoskopie migają obrazki z życia stolicy różnych epok. Poznajemy panujące w niej mody, języki, którymi rozbrzmiewała, zapachy, jakie ją wypełniały i obyczajowość. Odwiedzamy ulice pełnych terkoczących dorożek, gazeciarzy, handlarek i żebraków; sklepy i warsztaty; żydowskie podwórka, ewangelickie parafie i polskie szkoły. Przejmujące są części poświęcone okupacji i wybuchowi Powstania, tułaczce po zniszczonej stolicy, wyzwoleniu i wreszcie próbom odnalezienia się w nowej powojennej rzeczywistości. Autorka „Dlaczego Nie” urodziła się przy ul. Grzybowskiej 51, w domu, którego już nie ma. Zniknął tak jak latarnie gazowe, które do lat 60. codziennie o zmierzchu rozświetlały ulice warszawskiej Woli…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Dlaczego nie? Moje życie w Warszawie, jakiej nie znacie Copyright: © 2015 Henryka Chalupec Redakcja: © Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp. k. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden z fragmentów nie może zostać przedrukowany bez zgody wydawcy. Opieka nad projektem: Martyna Bunda Redaktor prowadzący: Katarzyna Kozłowska Korekta: Bożenna i Janusz Sigismundowie Konsultacja merytoryczna: Ryszard Mączewski, Fundacja „Warszawa1939.pl” Projekt okładki: Katarzyna Gintowt Skład i łamanie: Marek Wójcik Fotografie: Archiwum Autorki: s. 17, 29, 31, 39-41, 45, 46, 72, 75, 86, 89, 111, 117, 121, 136, 137, 141, 142, 143, 146, 147, 150, 151, 160, 173, 177, 180, 184, 186-189, 191-194, 196-198, 203, 204, 207, 210-213 Narodowe Archiwum Cyfrowe: s. 67, 70 Archiwum Zboru ewangelicko-augsburskiego w Warszawie: Zbiory Biblioteki Narodowej: s. 33 Archiwum Parafii św. Trójcy w Warszawie: s. 65, 66 Zbiory R. Chwiszczuka: zdjęcie ul. Żelaznej z pierwszych dni okupacji, okładka Zbiory Roberta Marcinkowskiego: s. 6-7 ISBN: 978-83-65301-09-3 Digitalizacja: Kurhaus Graphics www.kurhauspublishing.com Kurhaus Publishing Kurhaus Media sp. z o.o. sp. k. ul. Klimczaka 7/50, 02-797 Warszawa Dział sprzedaży: kontakt@kurhauspublishing.com tel. +48 531 055 705 Igorowi - Mama. ul. Grzybowska 51 ul. Grzybowska ul. Łucka ul. Żelazna Widok warszawskiej Woli z lotu ptaka. Zdjęcie wykonane przez Niemców w 1939 roku. ul. Prosta ul. Pańska Spis treści Część 1: Życie na Grzybowskiej 11 Moja Grzybowska 16 Mieszkanie na piętrze 24 Słów kilka o przodkach. Babcia Justyna 28 Warszawscy ewangelicy 32 Emilia 35 Historia Dziadka Antoniego 38 Jak się poznali moi Rodzice? 43 „Ta Niemka”, czyli ukochana synowa 47 Życie na co dzień 49 Święta Bożego Narodzenia 61 Przedszkole i szkoła przed wojną 64 Moda 73 Dzień Wszystkich Świętych 76 Sznapman i inni lekarze 76 Nauka w domu 79 Konflikty społeczne 79 Wyjazdy na wieś 80 Przedwojenne wakacje 85 Część 2: Wojna, rozstania i powroty 93 Początek wojny 95 Czas okupacji 97 Podziały wśród warszawiaków 102 Podziały w rodzinie 104 Mieszkanie na Ogrodowej 106 Codzienność pod okupacją 107 Powstanie 109 W piwnicy 111 Obóz przejściowy 114 Lekarcice 118 U Mieńkowskich 120 Kasza i łyżeczki 121 Powrót do domu 124 Część 3: Dojrzewanie w PRL-u 127 Pierwsze miesiące 1945 roku 129 Konfirmacja 140 Panna maturzystka 145 Wróżba 147 Pierwsza porażka 148 Idę do pracy 149 Studia na SGPiS 154 Odwiedziny 161 Część 4: Podróże, czyli jak sprawdziła się wróżba 169 Handel w Bułgarii 172 Peregrynacje jugosłowiańskie 174 Niezwykła Algieria 176 Dramat Czechosłowacji 182 Irak – lata w oddaleniu 183 Kuwejt 200 Jordania i Libia - ślady rzymskiego panowania 202 Nigeria 207 Posłowie: Dlaczego tak? 215 Podziękowania Autorki 219 Indeks 221 Część 1  Ż ycie na Grzybowskiej  Kiedyś pisaniem książek zajmowali się pisarze. Dziś ukazuje się wiele wspomnień, dzienników, pamiętników, pisanych nie tylko przez ludzi pióra. Twórczością parają się także zwykli (a czasem i mniej zwykli) ludzie, którzy chcą opowiedzieć o świecie – tym zwłaszcza, który przeminął. Pozostawić wspomnienie o tym, co wi- dzieli, i o tym, jak to zapamiętali. I ja jestem właśnie jedną z takich osób. Przyszłam na świat w 1928 roku. Często się zastanawiałam, jaki właściwie był ten rok. Przypadała wtedy akurat dziesiąta rocznica odzy- skania przez Polskę niepodległości. Tylko dziesięć lat minęło od końca długotrwałej niewoli pod zaborami trzech wielkich potęg: Rosji, Niemiec i Austro-Węgier. Żyjąc współcześnie, trudno sobie uzmysłowić, jak krótki był to czas na zbudowanie państwa od nowa. Nie jest łatwo zlepić trzy różne organizmy administracyjne, a po części także kulturowe, w jedną całość. Tu refleksja: jeśli się przyjrzeć historii tamtego okresu, nie sposób prze- cenić tego, jak wiele zrobili nasi dziadowie i ojcowie przez ten krótki czas. Warto dla przykładu wspomnieć o tym, co się wydarzyło w ciągu tego jednego jedynego roku – roku mojego urodzenia. Z zapisów historycznych tamtego okresu wiemy, że w marcu 1928 roku odbyły się wybory do trzeciej już kadencji Sejmu Rzeczpospolitej1. W tym samym miesiącu zmieniono barwy flagi narodowej, zastępując 1 Warto tu wspomnieć o frekwencji i porównać ją z dzisiejszą. W 1928 roku w wyborach do Sejmu wzięło udział 11 728 360 osób, czyli 78,3 proc. uprawnionych do głosowania. Tymczasem w wy- borach parlamentarnych w 2011 frekwencja wyniosła jedynie 48,92 proc., a więc stanowiło to nieco mniej niż połowę uprawnionych. 14 karmazyn cynobrem2. W 1928 roku mieszkańcy Warszawy mogli już po- dziwiać pierwsze egzotyczne zwierzęta, które przybyły do nowo otwarte- go ogrodu zoologicznego3. Umacniało się zaplecze gospodarcze państwa: otwarto fabrykę Ursus4, rozpoczęto budowę magistrali kolejowej z Gdyni na Śląsk (tzw. magistrali węglowej)5, powołano także wiele instytucji o do- niosłym znaczeniu: Państwowe Zakłady Inżynierii (PZInż), Polską Pocztę, Telegraf i Telefon (PPTT), Instytut Badania Koniunktur Gospodarczych i Cen (IBKGiC). Rok później powstał Bank Polska Kasa Opieki SA. Budzi mój podziw to, jak sprawnie w tamtym czasie rozwiązywano wiele spraw. Powstały Polskie Linie Lotnicze LOT, ale już wcześniej ustanowiono Prawo lotnicze, powołano także Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej. Kompleksowo więc tworzono instytucje mające służyć określonej dzie- dzinie. Wielu robotników wtedy się zrzeszało, zaczęły powstawać związki zawodowe. W tym także roku został ustanowiony Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości6. Nowa Polska kończyła 10 lat, a moja Mama przygotowywała się tym- czasem do tego, abym przyszła na świat. Z tego, co wiem, do samego końca nie było wcale takie pewne, czy zdążę się urodzić jeszcze w 1928. Grudzień tego roku był mroźny, zima mocno się dawała we znaki. Na szy- bach okiennych mieszkań w domu przy ulicy Grzybowskiej 51 szron rzeźbił fantastyczne wzory. Nadchodziły święta Bożego Narodzenia. Był to radosny czas we wszystkich niemal domach. U nas również trwały przygotowania: porządki, a potem przyrządzanie potraw na wigilijny stół. 2 Po odzyskaniu niepodległości w 1919 roku jedną z kwestii, którymi zajął się Sejm Ustawodawczy, były barwy flagi narodowej. 1 sierpnia 1919 uchwalono ustawę, zgodnie z którą za kolory polskiej flagi uznano biel i czerwień, ale nie sprecyzowano odcienia tej czerwieni. W 1921 roku Ministerstwo Spraw Wojskowych wydało publikację z wzorami zatytułowaną Godła i barwy Rzeczypospolitej Polskiej. Wzorem koloru flagowej czerwieni ustanowiono karmazyn. Barwa ta została zmieniona na cynober rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z 13 grud- nia 1927 roku. Weszło ono w życie 28 marca 1928 roku (art. 1 ust. 3 ustawy z dnia 14 marca 1933 r. w sprawie zmiany rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 grudnia 1927 r. o godłach i barwach państwowych oraz o oznakach, chorągwiach i pieczęciach; Dz. U. z 1933 r. nr 29, poz. 246). 3 W porównaniu z dzisiejszym było niewielkie, bo zajmowało zaledwie 12 hektarów (dziś są to 32 hektary) i początkowo posiadało tylko ok. 500 okazów w większości pochodzących ze zwierzyńca założonego przez Mieczysława Pągowskiego w 1926 roku przy Koszykowej. 4 Zakłady Mechaniczne URSUS SA w Czechowicach pod Warszawą rozpoczęły działalność w 1923 roku. 11 lipca 1928 zademonstrowano pierwsze wyprodukowane tam 52 krajowe cięża- rówki marki Ursus. Rok później z fabryki wyjechało 300 takich samochodów. 5 Budowę tej szalenie istotnej z gospodarczego punktu widzenia trasy łączącej resztę Polski z portem w Gdyni rozpoczęto w 1926, a zakończono w 1933 roku. 6 Honorowano nim obywateli, którzy między 11 listopada 1918 a 11 listopada 1928 wypełniali nienagannie służbę publiczną (w wojsku, organach samorządowych, instytucjach państwowych itp). Prawo przyznania medalu miał zarówno Prezes Rady Ministrów, jak i ministrowie poszcze- gólnych resortów. Dlaczego nie? 15 Przez kolejne przedświąteczne dni w całym domu panowało jednak pełne napięcia oczekiwanie na chwilę, gdy wreszcie pojawi się w rodzinie nowa osoba. Czy jeszcze w okresie świątecznym, czy już w nowym roku 1929? Z opowiadań Mamy o tych dniach wynikało, że ona sama liczyła, iż święta miną jej jeszcze spokojnie. Główny ciężar przygotowywania wszystkiego wzięła na siebie Babcia. Gotowano więc uprzednio zapeklowaną i uwędzo- ną szynkę, pieczono schab i boczek. Pod okiem Mamy Babcia wyrabiała ciasto drożdżowe. Szczególną uwagę poświęciła Mama starannemu przy- prawieniu bigosu, który oczywiście musiał królować na stole. A w rogu pokoju stała już ubrana przez Tatę choinka. Wigilia rozpoczęła się jak zwy- kle. Jednak już pod koniec wieczoru wigilijnego stało się jasne, że nim się skończą święta, przybędzie w domu nowa osoba. Urodziłam się wczesnym rankiem 25 grudnia 1928 roku. Tata spo- dziewał się syna, a tu tymczasem dotarła do niego wieść, że nie ma wcale tego oczekiwanego pierworodnego, tylko córkę. Cóż, nie przyznawał się później do tego, ale podejrzewam, że musiał się czuć mocno zawiedziony. Wszak starszy brat Taty miał już syna, chłopca miała też jego młodsza siostra, Wala, mieszkająca na wsi. Jej synek przyszedł na świat na początku 1928 roku. A tu ja spłatałam figla i przyszłam na świat, nie bacząc na to, kogo chciał Tata. Mama mówiła mi, że była bardzo szczęśliwa, że się uro- dziłam, ale sądzę, że Babcia też pragnęła wnuka płci męskiej, bo wiem, jak głęboko była oddana swemu synowi. Mimo iż byłam dziewczynką, w tych pierwszych latach mego życia – choć tego nie pamiętam – otaczano mnie wielką troską i miłością. Wiem to na pewno, bo taką właśnie miłością i troską otaczali mnie Rodzice przez całe późniejsze życie. Ani Rodzice, ani tym bardziej ja nie przypuszczaliśmy wtedy, jak trudne czasy się zbliżają. Szkoda, że z tych pierwszych lat życia tak mało albo wcale nic się nie pamięta. Żałuję, że w wyniku zawieruchy wojennej nie pozostały mi niemal żadne rodzinne pamiątki. Poza naprawdę nielicznymi wyjątka- mi nie ma śladu po fotografiach. Niemal wszystkie bezpowrotnie wchłonął ogień Powstania Warszawskiego. Nie wiem dziś nawet, jak wyglądał mój wózek. Nie mam w pamięci śladu ciepłej puchowej poduchy, w której ukła- dano wszystkie nowo narodzone niemowlęta. Wiem, że górna jej część ob- ramowana była pięknymi falbankami z koronki i takie same były wiązadła, którymi przywiązywano do poduchy niemowlaka. Taka poducha, do której był przymocowany mój młodszy brat, jest na jedynym z nielicznych, cudem ocalałych zdjęć. My, niemowlaki tamtego okresu, nie mogliśmy jak dzisiejsze dzieci od samego początku machać swobodnie nóżkami. W takiej poduszce każde z nas krzyczało na pewno głośno, bo było nam ciasno i gorąco. Jako Część 1: Życie na Grzybowskiej 16 jedynaczka byłam kołysana i pieszczona przez wszystkich, ale i tak chciałam się szybko z tej poduszki uwolnić i wreszcie zacząć poznawać świat... Moja Grzybowska  Rodzice mojej Mamy, a potem ja z moimi Rodzicami, mieszkali- śmy przy ulicy Grzybowskiej 51. Ten dom dziś nie istnieje, został zniszczony w czasie Powstania Warszawskiego i nigdy go już nie odbudowano. Tak zresztą jak i wielu innych w tej okolicy. Z dzieciństwa doskonale pamiętam ulicę Grzybowską, którą zdążałam najpierw do przedszkola, a potem do szkoły – na odcinku od Towarowej aż do jej początku, przy zbiegu z Graniczną. Przy Grzybowskiej stały głów- nie starsze podniszczone kamienice o przeciętnym wyglądzie, ale zdarzały się też nieliczne okazalsze, nowsze domy. Pośród murowanej w większo- ści zabudowy, można było gdzieniegdzie spotkać jeszcze drewniane domy. Okolicę zamieszkiwali różni, raczej niezamożni mieszkańcy Warszawy, w tym liczna społeczność żydowska. Niedaleko zbiegu z ulicą Ciepłą przechodziłam obok murów z czer- wonej cegły, okalających teren zajmowany przez żołnierzy. Były to wy- budowane w 1882 roku koszary rosyjskiej żandarmerii wojskowej, które po pierwszej wojnie światowej zaczęły być wykorzystywane jako koszary I Dywizjonu Żandarmerii Wojskowej, Policji Państwowej. Zabudowania te zajmowały dużą przestrzeń między Krochmalną, Ciepłą i Grzybowską. Gdy tamtędy przechodziłam, te budynki zawsze rzucały mi się w oczy. W czasie powstania i potem doznały ogromnych zniszczeń, dlatego w 1946 roku zostały rozebrane. Dziś nie ma po nich śladu. Idąc dalej, mijałam stojące pod numerem 26/28 budynki gminy starozakonnych i żydowskiej szkoły religijnej. Wiemy z historii, że frontowy, wybudowany w 1892 budynek, w którym mieścił się zarząd Warszawskiej Gminy Starozakonnych, został zaprojektowany przez słynnego architekta Władysława Marconiego (tego samego, który wzniósł m.in. warszawski hotel Bristol). Podczas okupacji były one siedzibą Judenratu (ustanowio- nej przez hitlerowców Rady Żydowskiej). W jednym z tych domów 23 lipca 1942, w dzień po rozpoczęciu przez Niemców masowej wywózki ludności żydowskiej do obozu w Treblince, samobójstwo popełnił prezes Judenratu Adam Czerniaków. Grzybowska w okresie mojego dzieciństwa była już wybrukowana, w mojej pamięci zapisały się też dość szerokie chodniki. Wzdłuż całej Dlaczego nie? 17 ulicy stały lampy gazowe, za- palane co dzień o zmierzchu przez pana „zapalacza”, który robił to za pomocą specjalne- go przyrządu o długiej rącz- ce. Podobnie odbywało się to rankiem – ów pan szybko przemierzał Grzybowską i inne pobliskie ulice, gasząc jedna po drugiej wszystkie latarnie. Ciekawostką jest, że te gazowe latarnie zachowały się aż do lat 60. XX wieku. Po Powstaniu Warszawskim niemal cała za- budowa ulicy Grzybowskiej została doszczętnie zniszczo- na. Bywałam tam z Mamą także po wojnie, by popatrzeć na „naszą Grzybowską”. Przez niemal 20 lat po wyzwoleniu rozebrano tu kilka zrujnowanych kamienic, ale cała reszta bardzo długo pozostawała w kompletnej ruinie. Zmieniło się to dopiero w drugiej połowie lat 60., kiedy rozpoczęto budowę nowo- czesnego na owe czasy osiedla Za Żelazną Bramą, którego budynki sięgały ulicy Żelaznej. Okolica została wtedy trochę uporządkowana, rozebrano znów kilka zniszczonych domów, wśród nich znalazł się zabytkowy sece- syjny trzypiętrowy budynek przy Grzybowskiej 24. Mam 8 miesięcy Dziś ta część miasta wygląda zupełnie inaczej. W tym kształcie, jaki mia- ła przed wojną, przestała istnieć. Gdzieniegdzie tylko zobaczymy jej ślady, np. starą kamienicę, taką jakich wiele było w tym rejonie przedwojennej Warszawy. Czasem można zajrzeć na jakieś podwórko, np. przy ul. Łuckiej, i niestety, jedynie wyobrazić sobie, jak to wszystko niegdyś wyglądało. Jeden taki dom pozostał jeszcze blisko zbiegu Grzybowskiej z Towarową, inny – z Żelazną. Straszą pustymi oknami i pewnie także wkrótce znikną. Dalej, od ulicy Wroniej przez okolice dzisiejszej alei Jana Pawła II (która przed wojną nie istniała w takim kształcie) po plac Grzybowski, ciągną się dziś apartamenty, banki i urzędy. Ta nowa Grzybowska to całkiem inny – współ- czesny – świat. W domach przy naszej przedwojennej Grzybowskiej nie było tzw. wygód. W mieszkaniach nie było więc wody ani toalet, a do pewnego czasu także światła elektrycznego. W Warszawie na wielu ulicach dopiero Część 1: Życie na Grzybowskiej
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dlaczego nie?
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: