Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00369 005614 13092904 na godz. na dobę w sumie
Dobrana para - ebook/pdf
Dobrana para - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875567 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Holly Williams, zdolna i ambitna lekarka, odbywa staż u boku znakomitego kardiochirurga. Doktor Ryan Murphy od początku jest do niej życzliwie nastawiony, wkrótce jego sympatia przeradza się w głębokie uczucie. Nic dziwnego, że gdy dowiaduje się o poważnych kłopotach zdrowotnych Holly, dla jej ratowania jest gotów na najwyższe poświęcenie...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Alison Roberts Dobrana para Tłumaczył Zbigniew Kasprzyca Droga Czytelniczko! Oto nasze propozycje na maj: Ocalone małz˙eństwo (Medical Duo) – Liv i Adam bardzo kochali swego syna, totez˙ mimo z˙e się rozwiedli, starali się pozostawać ze sobą w przyjaźni... Blisko czy daleko (Medical Duo) – Joe nie wierzył, by jakakolwiek kobieta zdołała unieść cięz˙ar, który on sam uwaz˙ał za przytłaczający; Zagadkowa pielęgniarka (Medical) – Eliza była zaprzeczeniem jego ideału kobiety, a jednak coś go do niej przyciągało... Dobrana para (Medical) – Ryan zakochał się w Holly bez pamięci, ona jednak długo nie chciała przyjąć tego do wiadomości... Zapraszam do lektury Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Alison Roberts Dobrana para Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: The Surgeon’s Perfect Match Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2006 Redaktor serii: Ewa Godycka Opracowanie redakcyjne: Małgorzata Stafiej Korekta: Urszula Gołębiewska, Małgorzata Stafiej ã 2006 by Alison Roberts ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Medical są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ , Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-3815-9 Indeks 325260 MEDICAL – 383 ROZDZIAŁ PIERWSZY To drz˙enie było ledwie wyczuwalne, lecz wystar- czająco silne, by obudzić jej niepokój. Czy da sobie radę? Najmniejszy błąd groził katastrofą. Miała przed so- bą maleńkie serce trzyletniego chłopca. Na ubytek w przegrodzie międzykomorowej wystarczyło tylko połoz˙yć kawałeczek dakronu. Holly Williams, przygo- towująca się do specjalizacji z kardiochirurgii, juz˙ trzymała w szczypcach łatkę w kształcie łezki. Jeśli to drz˙enie to tylko emocje, jakie towarzyszą kaz˙demu, gdy robi coś po raz pierwszy w z˙yciu, to na pewno nad nim zapanuje. Z uporem dąz˙ąc do wy- znaczonego celu, juz˙ nieraz stawała na wysokości zadania. Ale równie dobrze mogło to być zmęczenie fizycz- ne, z którym jeszcze nie nauczyła się skutecznie wal- czyć. Jednak świadomość, z˙e to dziecko moz˙e ponieść konsekwencje poraz˙ki w jej walce z sobą samą, była dla niej wyjątkowo przykra. Zmuszając się do takiego wysiłku, mogła popełnić nieodwracalny błąd. A jeśli...? – Holly, poradzisz sobie. Fala otuchy, którą niosły te słowa, przeniknęła ją do głębi. Ból w łydkach nagle ustąpił, ucisk w z˙ołądku ustał, a palce odzyskały pewność. 6 ALISON ROBERTS Oczywiście, z˙e da sobie radę. Zbyt cięz˙ko praco- wała, by zmarnować taką szansę realizacji swoich marzeń. Chce zostać kimś więcej niz˙ asystentką. Co z tego, z˙e ten zabieg to niemal rutynowa opera- cja ubytku przegrody międzykomorowej? Z˙e do tego etapu przygotował małego pacjenta jeden z najlep- szych specjalistów kardiochirurgii dziecięcej? To ona trzyma teraz igłę oraz łatkę z dakronu. To ona dokoń- czy ten zabieg na otwartym sercu. Niewielu jest w kra- ju specjalistów, którzy powierzyliby staz˙ystce tak po- waz˙ne zadanie. Jej opiekun naukowy obdarzył ją zaufaniem, które- go jak dotąd nie zawiodła. Ryan Murphy zaszczepił w niej poczucie wiary w siebie. – Zacznij od prawego brzegu – podpowiedział jej spokojnym głosem. – Dalej szyj w kierunku przeciw- nym do wskazówek zegara. Drobne szwy. Przez tkankę sercową, potem przez krawędź łatki. Jeszcze raz. I jeszcze raz. – Doskonale. Ostatni szew zawiązany i obcięty. Wzięła głęboki oddech. – Chcesz kontynuować? – zapytał. Przeniosła wzrok na parę brązowych oczu spog- lądających na nią znad maski chirurgicznej. Ton głosu Ryana się nie zmienił, ale Holly wyczuła w nim nutkę dumy. – Tak. Dziękuję. – Nie ma za co. Zauwaz˙, z˙e wolno mi teraz czuć się jak na wakacjach. Nie do końca. Rejestrował wszystko, co się działo DOBRANA PARA 7 na stole operacyjnym. Nadzór i pomaganie Holly wy- magały od niego o wiele więcej wysiłku, niz˙ gdyby operował sam. Kolejnym etapem operacji było odłą- czenie bajpasu. – Sprawdziłaś, czy w aorcie nie ma powietrza? – Tak. – Zaczęła wkłuwać igłę w lewą komorę serca. – Trafiłaś dokładnie tam, gdzie trzeba – pochwa- lił ją. Oczekiwanie, az˙ serce podejmie akcję, wydało się jej trwać tak długo, z˙e az˙ zamarła z przeraz˙enia. Czy coś poszło nie tak? Utkwiła wzrok w nieruchomym sercu małego pac- jenta. Jednocześnie odnotowała za plecami ledwie wy- czuwalny ruch. Nikt nie zauwaz˙ył, z˙e ramię Ryana prawie dotknęło jej ramienia. Dodał jej otuchy dokład- nie w momencie, gdy małe serduszko drgnęło po raz pierwszy. To był pojedynczy skurcz, ale cały zespół odetchnął z ulgą. Po chwili serce podjęło normalną pracę, a na- stępnie poruszyła się klatka piersiowa, płuca nabrały powietrza i zaczęły wypełniać swoją funkcję. Holly kończyła procedury. Wcześniej wielokrotnie wykony- wała poszczególne części operacji, ale dopiero teraz przeszła samodzielnie przez wszystkie etapy. Jej całe ciało było obolałe ze zmęczenia. Nie była w stanie dłuz˙ej ukrywać drz˙enia. Ryan jednak nie spieszył się z propozycją przejęcia operacji. Nawet wówczas gdy Holly dopiero za dru- gim razem udało się zawiązać ostatni szew. Odciął tylko nadmiar nici i zwrócił się do anestezjologa. – Jak wygląda sytuacja? 8 ALISON ROBERTS – W porządku. Ciśnienie w normie. Saturacja dzie- więćdziesiąt osiem procent. – Zdaje się, z˙e lepszej ten maluch nigdy nie miał. Kończysz juz˙, Holly? Jeszcze raz sprawdziła dreny i umocowała opatrunek. – Skończyłam. – Jestem bardzo zadowolony. – W głosie Ryana dało się słyszeć pochwałę. – Dobra robota, Holly. – Gratulacje! – podchwycił cały zespół. Wszyscy mieli świadomość, z˙e ta operacja, przeprowadzona prawie w całości samodzielnie przez Holly, to ogrom- ny krok naprzód w jej staraniach, by zostać kardio- chirurgiem dziecięcym. Mimo to jej nieudolność przy zakładaniu ostatnich szwów nie mogła przejść niezauwaz˙ona. Ilu obecnych przy operacji, łącznie z samą Holly, odetchnęło z ulgą, z˙e nie stało się to wcześniej? Ilu się zastanawiało, czy Ryan nie okazał jej zbyt wiele zaufania, lub pomyś- lało, z˙e Holly nie nadaje się do specjalizacji, którą sobie wymarzyła? Pielęgniarka na oddziale intensywnej opieki rzuciła jej wymowne spojrzenie. – Holly, wyglądasz jak zmora! Jesteś blada jak płótno. Dobrze się czujesz? – Dobrze. Pielęgniarka w skupieniu ustawiała aparaturę wo- kół łóz˙ka małego pacjenta. – Rodzicie Calluma są w pokoju obok. – Jeszcze raz sprawdziła wskaźniki, po czym zwróciła się do Ryana. – Moz˙na by ich poinformować o przebiegu operacji, a potem niech przyjdą tutaj. Mam nadzieję, z˙e operacja się udała. DOBRANA PARA 9 – Proszę zapytać chirurga, który operował – odparł Ryan, spoglądając na Holly. – Poszło całkiem dobrze – powiedziała skromnie Holly. – Podręcznikowo dobrze – uzupełnił jej wypo- wiedź Ryan. – Chodźmy obwieścić dobrą nowinę ro- dzicom Calluma. Moz˙e zdąz˙ymy wypić kawę, zanim przejdziemy do innych zajęć? – Nie liczcie na to – ostrzegła ich pielęgniarka. – Zespół neonatalny juz˙ wiezie do nas noworodka z objawami sinicy. – Ile mamy czasu? – Około trzydziestu minut. – Kardiologia gotowa? – W pełnej gotowości. Holly przysłuchiwała się tej wymianie zdań bez entuzjazmu. Na popołudniowy obchód z pewnością znajdzie siły. Lecz jeśli draz˙nią ją nawet komentarze na temat jej wyglądu, to czy wystarczy jej energii, aby asystować przy tak bardzo cięz˙kim przypadku? – W takim razie – zaczął Ryan głosem nie zdradza- jącym podobnych obaw – kawa jest najwaz˙niejsza. Holly, włącz czajnik, a ja porozmawiam z rodzicami Calluma. – Ale... – Z˙adnych ,,ale’’ – rzucił stanowczo. – Muszę się napić kawy! No cóz˙, z wiadomych względów nie mogą zamienić się rolami. Chwilę później w pokoju dla personelu Holly z re- zygnacją opadła na fotel i przymknęła powieki. 10 ALISON ROBERTS Jego staz˙ystka śpi. Cicho zamknął za sobą drzwi. Nie było go ponad godzinę. Długo rozmawiał z rodzicami małego Cal- luma, zaprowadził ich do jego łóz˙eczka i jeszcze raz go zbadał. Na korytarzu dowiedział się, z˙e karetka z nowym pacjentem właśnie przyjechała. Noworodek był w powaz˙nym stanie, więc operacja powinna się zacząć niezwłocznie. Aby postawić diagnozę, potrzeb- ne są wyniki rentgena i echo serca. Czyli zostało mu jeszcze kilka minut. Akurat chwila na kawę. Moz˙e to dobry moment na rozmowę z Holly? Nie poruszyła się, gdy wszedł do pokoju. Za chwilę zacznie się przerwa na lunch i będzie tu tłum ludzi. Po raz pierwszy widział ją pogrąz˙oną we śnie. Wi- dok bezbronnej, uśpionej kobiety ścisnął go za serce. Taka piękna. Mogłaby być modelką. Westchnął cicho i podszedł do kozetki. Nie powi- nien był zmuszać jej do wykonania az˙ tak duz˙ej partii operacji. Wspomniał moment, gdy poczuł, z˙e Holly traci wiarę w siebie. Ani przez chwilę nie wątpił w jej umiejętności. Jeśli do osiągnięcia celu potrzebna jest odwaga i determina- cja, Holly Williams nie ma sobie równej. Niestety jest u kresu swoich moz˙liwości. Inni jeszcze tego nie za- uwaz˙yli, ale on zbyt dobrze ją wyczuwał, by nie wi- dzieć, co się z nią dzieje. Ostroz˙nie postawił na stole dwa kubki i sięgnął po słoik z kawą. Tak. Najwyz˙szy czas z nią porozmawiać. – Holly... DOBRANA PARA 11 Na dźwięk swojego imienia natychmiast otworzyła oczy. – Odpoczęłaś trochę? – zapytał. Kiwnęła głową i wzięła parujący kubek z jego dłoni. Zawstydzona, z˙e Ryan widział, jak spała, unikała jego wzroku. Z przeraz˙eniem spojrzała na zegar na ścianie za jego plecami. – Boz˙e! Spałam prawie godzinę! – Musiałaś odpocząć. – Myślałam, z˙e wrócisz za pięć minut. Czekałam, az˙ woda się zagotuje. – Z niedowierzaniem potrząs- nęła głową. – Ryan, przepraszam. To okropne. – Nic się nie stało. – Według moich zasad zasypianie w pracy jest niedopuszczalne. Próbowała zagłuszyć niepokój, który towarzyszył jej od wielu dni. Martwiło ją, z˙e wszystko idzie zbyt szybko w złym kierunku i wkrótce przyjdzie jej przy- znać się do poraz˙ki. Podniosła wzrok na Ryana, licząc, z˙e nie dostrzez˙e strachu w jej oczach. – Dlaczego tak się o mnie troszczysz? Rozciągnął wargi w szerokim uśmiechu i usiadł obok niej. – Jak brzmi to hasło reklamowe kremu przeciwko zmarszczkom? ,,Poniewaz˙ jesteś tego warta’’? Jak zawsze i tym razem udało mu się ją rozbawić. Potrafił rozśmieszyć kaz˙dego: swoich małych pacjen- tów oraz ich rodziców. Potrafił tez˙ jak nikt inny roz- mawiać z ludźmi. – Dajesz mi co drugi nocny dyz˙ur, mam więcej wolnych dni niz˙ inni staz˙yści, a teraz na dodatek za- czynam zasypiać w pracy! – prychnęła. 12 ALISON ROBERTS – Masz za sobą trudną operację. – Uniósł kubek w uroczystym geście. – Mogę tylko powtórzyć, z˙e poszło ci bardzo dobrze. Nawet nie chcę wspominać mojej pierwszej łatki na sercu. W połowie szycia mój opiekun mruknął, z˙e trzeba wezwać hydraulika, z˙eby uszczelnić przecieki, i nie pozwolił mi kontynuować. – Nie wierzę. – Patrzyła mu prosto w oczy. – Dla- czego pozwoliłeś mi zrobić wszystko do końca? – Bo uznałem, z˙e potrafisz. – Nie mogłeś tego wiedzieć. Ja sama nie wiedzia- łam. Robiłam to po raz pierwszy. – Posiadasz wystarczająco duz˙o umiejętności. Kie- dyś nalez˙y rozpostrzeć skrzydła. – Mogło mi się nie udać. – Jasne. Ja tez˙ mógłbym coś spaprać. Ale takie ryzyko jest zawsze. – Przybrał powaz˙ny wyraz twarzy. – Odkąd cię znam, zawsze chciałaś zrobić specjaliza- cję z kardiochirurgii. A to będzie juz˙ dwa lata, prawda? – Z przerwami – przytaknęła. – Moim zdaniem jesteś odpowiedzialna i starasz się robić wszystko na miarę swoich umiejętności. A twoje umiejętności są powyz˙ej przeciętnej. – Nie myślę teraz o ryzyku błędu w sztuce lub komplikacji pooperacyjnych. – Wpatrywała się w dno kubka. – Chodzi mi o fizyczny brak sił. A gdybym zasłabła przy stole operacyjnym, albo zaczęła się trząść? – Ale nic takiego się nie wydarzyło. – Wziąłeś na siebie ogromne ryzyko. – Z trudem dobierała słowa. – Z jednej strony jestem ci ogromnie wdzięczna, ale z drugiej myślę, z˙e nie powinieneś tego robić. DOBRANA PARA 13 – To mój obowiązek. – Przestałam być tego pewna. – Potrząsnęła z rezy- gnacją głową. – Co masz na myśli? – Moz˙e nadszedł czas spojrzeć prawdzie w oczy. Na drodze do celu napotykam powaz˙ne trudności. – Odetchnęła głęboko. Niełatwo było się przyznać, z˙e jej tak zaz˙arcie broniona niezalez˙ność to zbyt mało. – To nie fair, z˙e korzystam z tak ogromnego wsparcia innych. Przyglądał się jej z wyrazem powagi na twarzy. – Walczysz ze swoim problemem, odkąd się zna- my, i nie pamiętam, z˙ebyś choć raz pomyślała o kapi- tulacji. Czy coś się zmieniło? Odniosłaś wraz˙enie, z˙e dziś rano nałoz˙yłem na ciebie zbyt wielką odpowie- dzialność? Przykro mi, jeśli tak czujesz. Nie chcia- łem... Nie pozwoliła mu dokończyć. – Nie o to chodzi. Nigdy nie wymagałeś ode mnie zbyt wiele. Zdaje się, z˙e doskonale wiesz, ile pracy trzeba dać ludziom, aby pomóc im odkryć własne moz˙liwości, nie niszcząc ich wiary w siebie. Jesteś znakomitym nauczycielem. – Więc o co chodzi? Jesteś przemęczona? – Zawsze jestem zmęczona. – To znaczy, z˙e nic się nie zmieniło. – Jego oczy pociemniały z niepokoju. – Czy potrzebujesz częściej poddawać się dializie? – Moz˙liwe. Dzisiaj mają mi robić analizę krwi. – Wpatrywała się w resztki kawy w kubku. – Dializuję się juz˙ cztery razy na tydzień. Niedługo zaraz po pracy będę codziennie kłaść się do łóz˙ka z maszyną do 14 ALISON ROBERTS dializy. – Starała się potraktować z humorem tę sytuac- ję. – W ankietach nie powinnam stawiać krzyz˙yka obok pozycji ,,niezamęz˙na’’. Od lat mam stałego partnera. – To przelotny romans. – Ryan nie wyglądał na ubawionego. – Wiesz przeciez˙, z˙e po przeszczepie nerki twoje z˙ycie wróci do normy. – Jasne. – Zauwaz˙yłem, co się zmieniło. Czułem, z˙e w ze- szłym miesiącu podejrzanie spokojnie pogodziłaś się z zawodem, który cię spotkał. – Dotarło to do mnie dopiero teraz. Tak niewiele brakowało... – Rozczarowanie bolesnym cięz˙arem le- z˙ało jej na sercu. – Lepiej byłoby, gdybym od razu się dowiedziała, z˙e ta nerka nie jest dla mnie, zamiast przygotowywać się do operacji. Lez˙ałam juz˙ na stole, ale zamiast przeprowadzić operację odesłano mnie do domu. To było straszne. – O ile pamiętam, tuz˙ przed operacją okazało się, z˙e nerka dawcy nie nadaje się do przeszczepu. – Tak. Wielotorbielowa. Tak jak moja. Czy to nie ironia losu? – Nie. – Ryan delikatnie ścisnął jej dłoń. – Ale rozumiem twoje rozczarowanie. Czekasz juz˙ bardzo długo. Współczucie, które jej okazał, z pewnością wywo- łałoby łzy wzruszenia na niejednej twarzy, ale Holly Williams nigdy nie płakała z powodu choroby. Po prostu starała się realizować swoje z˙yciowe plany. Przynajmniej tak było do niedawna. Wyjęła z kieszeni fartucha drugi pager, który za- wsze nosiła przy sobie. Tylko jeden jedyny raz przy- niósł jej upragnioną wiadomość.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dobrana para
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: