Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00852 015189 17802878 na godz. na dobę w sumie
Dobry adres - ebook/pdf
Dobry adres - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 73
Wydawca: Literatura Net Pl Język publikacji: polski
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna >> komiks i humor
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Dobry adres” to dramat współczesny przystosowany do realizacji telewizyjnej. Akcja toczy się „w dużym mieście, gdzieś na polskim wybrzeżu” i dotyczy z pozoru pułapek życiowych, jakie są ceną transformacji i wyjścia z izolacji politycznej. Jednak wątki retrospektywne ukazujące uwikłanie losów osobistych w Historię zmieniają radykalnie optykę odbioru. Autor nie podąża śladem autorów, którzy z historycznych zawieruch uczynili łzawy proceder literacki. Nie ma tu ani ostatecznych wyroków ani powszechnego rozgrzeszenia. Akcja wymyka się stereotypom a tragiczne kulminacje często przechodzą w farsę.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Aby rozpocz(cid:261)ć lektur(cid:266), kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dost(cid:266)p do spisu tre(cid:286)ci ksi(cid:261)(cid:298)ki. Je(cid:286)li chcesz poł(cid:261)czyć si(cid:266) z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poni(cid:298)ej. Władysław Zawistowski Dobry adres Sztuka telewizyjna Sopot, czerwiec 2002 2 Osoby: EWA GROSSMAN, około pi(cid:266)ćdziesi(cid:261)tkiś pewna siebie, (cid:286)wiatowa, zdecydowana – te wszystkie okre(cid:286)lenia, niewiele zazwyczaj znacz(cid:261)ce w spisie postaci tym razem powinny zostać potraktowane na serio, gdy(cid:298) to sama źWA jest osob(cid:261) jak najbardziej serio, nawet je(cid:286)li (cid:286)wiadomie teatralizuje swoje zachowaniaś DOROTA DREWICZ, dwudziestopi(cid:266)cioletnia m(cid:266)(cid:298)atkaś „gdzie(cid:286)” pracuje, „co(cid:286) tam” zaocznie studiuje. To „gdzie(cid:286)” i „co(cid:286)” s(cid:261) niedookre(cid:286)lone, gdy(cid:298) jest to aktywno(cid:286)ć na miar(cid:266) mo(cid:298)liwo(cid:286)ci i ambicji DOROTY, pod ka(cid:298)dym wzgl(cid:266)dem przeci(cid:266)tnych. A jednak DOROTA ma w sobie „co(cid:286)” jeszcześ przytłumion(cid:261) lecz nie u(cid:286)pion(cid:261) osobowo(cid:286)ć. WALDEK DREWICZ, jej m(cid:261)(cid:298), troch(cid:266) po trzydziestceś niedoko(cid:276)czone studia, nieokre(cid:286)lone zaj(cid:266)cia, nieokiełznane ambicjeś autorowi nieco przykro to stwierdzić, ale nie pisał on tej sztuki z zamiarem obrony WALDKA DRźWICZA... REMEK, brat DOROTY, trzydziestopi(cid:266)cioletni in(cid:298)ynier, dot(cid:261)d pływaj(cid:261)cy, teraz szuka szcz(cid:266)(cid:286)cia na l(cid:261)dzieś ANIELA KOBIELOWA, S(cid:261)siadka DRźWICZÓW, osiemdziesi(cid:266)cioczteroletnia emerytowana bibliotekarka, wdowa od osiemnastu latś znacznie bardziej skomplikowana, ni(cid:298)by na to wskazywało jej prostolinijne obej(cid:286)cieś MECENAS TRZUSKOLASKI, doradca prawny źWY ROSSMAN, sze(cid:286)ćdziesi(cid:266)cioletni, bardzo reprezentacyjnyś Oraz w scenach retrospektywnych: ANNźLISź WÜRTZHOŻŻźR MAJOR SAWICKI JźżO (cid:297)ONA DZIźWCZYNKA PORUCZNIK DRATWA MILICJANT DOCźNT żOLDŻARB IRźNA żOLDŻARB SźKRźTARZ WALIżÓRA MAŁżOSIA WALIżÓRA ROMźK LźKARZ DWAJ MILICJANCI 3 Miejsce akcji: mieszkanie Doroty i Waldka Drewiczów na najwy(cid:298)szym pi(cid:266)trze kamienicy z przełomu XIX i XX w., w atrakcyjnym punkcie du(cid:298)ego portowego miasta. Jednak to tylko adres jest atrakcyjny, samo mieszkanie znacznie mniej. Mie(cid:286)ci si(cid:266) w oficynie pot(cid:266)(cid:298)nej kamienicy z frontonem wychodz(cid:261)cym na ruchliw(cid:261) ulic(cid:266). W kamienicy mie(cid:286)ci si(cid:266) wiele Bardzo Wa(cid:298)nych Urz(cid:266)dów, ale w oficynie przetrwało troch(cid:266) komunalnych mieszka(cid:276), po cz(cid:266)(cid:286)ci wykupionych, po cz(cid:266)(cid:286)ci nie. Ich okna wychodz(cid:261) na boczn(cid:261), spokojn(cid:261) uliczk(cid:266) i miejski park. Cicho tu i spokojnie. Nasze mieszkanie mie(cid:286)ci si(cid:266) na najwy(cid:298)szym czwartym pi(cid:266)trze, prawie pod dachem, przez co pełno w nim bokówek i ró(cid:298)nych zakamarków, ale mało „powierzchni u(cid:298)ytkowej”. Składa si(cid:266) z trzech pokoi, które dla uproszczenia b(cid:266)dziemy nazywali Du(cid:298)ym, Lewym i Prawym. Wi(cid:266)kszo(cid:286)ć akcji toczy si(cid:266) oczywi(cid:286)cie w Du(cid:298)ym Pokoju, do którego prowadzi z klatki niewielki korytarz. Na lewo z korytarza – drzwi do kuchni, obok – łazienka. Mieszkanie jest bardzo zaniedbane i od niepami(cid:266)tnych czasów nie remontowane. Wszystko zatem – podłogi, drzwi, okna, karnisze, pawlacze, szafy ubraniowe, urz(cid:261)dzenie bokówek, przetrwało w niezmienionym kształcie co najmniej od lat trzydziestych, a mo(cid:298)e i dłu(cid:298)ej. Zapewne stało si(cid:266) tak dlatego, (cid:298)e (cid:298)aden z lokatorów nie mieszkał tu na tyle długo, by zd(cid:261)(cid:298)yć cokolwiek zmienić. Umeblowanie powinno być przeci(cid:266)tne, w miar(cid:266) dostatnie, ale nie nowoczesne. Wr(cid:266)cz przeciwnie – niektóre meble powinny sprawiać wra(cid:298)enie, jakby stały tu od roku 1907, w którym zbudowano te kamienic(cid:266). Niezb(cid:266)dne elementy wyposa(cid:298)enia toŚ kredens, komoda, dwa-trzy fotele, stół, sofa. (cid:285)ciany przynajmniej cz(cid:266)(cid:286)ciowo wyło(cid:298)one star(cid:261) boazeri(cid:261) d(cid:266)bow(cid:261). Na wprost drzwi wej(cid:286)ciowych mieszkania Drewiczów – drzwi do mieszkania starej Kobielowej, jedynej s(cid:261)siadki na najwy(cid:298)szym pi(cid:266)trze. Akcja sztuki toczy si(cid:266) współcze(cid:286)nie, w du(cid:298)ym mie(cid:286)cie gdzie(cid:286) na polskim wybrze(cid:298)u. Czas akcji: 4 Scena 1 (niekonieczna, mo(cid:298)na zacz(cid:261)ć od 2) Nakładaj(cid:261)ce si(cid:266) na siebie obrazy, nieco zamglone, mo(cid:298)e czarno-białe. Chyba powinny si(cid:266) ró(cid:298)nić od scen „współczesnych”. To wa(cid:298)ne, gdy(cid:298) ta sekwencja obrazów z czołówki to równocze(cid:286)nie pierwsze wprowadzenie widza w nurt retrospektywny. Obraz pierwszy: mała dziewczynka w oknie na poddaszu, patrzy w dół, w stron(cid:266) parku. Obraz drugi: spojrzenie z perspektywy dziewczynki – alejk(cid:261) parkow(cid:261) oddala si(cid:266) okutana płaszczami i szalikami staruszka, ci(cid:261)gn(cid:261)c za sob(cid:261) wózek dzieci(cid:266)cy zapełniony tobołkami. To ANNźLISź WÜRTZHOŻŻźR. Jest chmurno, wiatr zacina deszczem. Chwilami nie widać nawet haseł wymalowanych biała olejn(cid:261) farb(cid:261) na murze parku, w perspektywieŚ MIN NIźTĄ i (cid:285)MIźRĆ ŻASZYSTOMĄ Staruszka skr(cid:266)ca w lewo, ginie z oczy dziewczynki. Napisy czołówki. Obraz trzeci: ta sama alejka parkowa dzisiaj, ale nie od razu jest to oczywiste. W miejscu alejki, gdzie wcze(cid:286)niej skr(cid:266)ciła staruszka pojawia si(cid:266) źWA żROSSMAN. Idzie w stron(cid:266) kamienicy. Obraz czwarty: w tym samym oknie na poddaszu stara KOBIźLOWA. Tkwi w tym samym miejscu i pozie, w którym przed pi(cid:266)ćdziesi(cid:266)cioma siedmioma laty siedziała mała dziewczynka. Patrzy w dół, na nadchodz(cid:261)c(cid:261) źW(cid:265) żROSSMAN. 5 Scena 2 Mieszkanie DRźWICZÓW. DOROTA, cz(cid:266)(cid:286)ciowo ubrana do wyj(cid:286)cia (wieczorowe ciuchy, lekki makija(cid:298)) kr(cid:261)(cid:298)y po mieszkaniu. żło(cid:286)ne pukanie do drzwi. DOROTA nie słyszy, bo wła(cid:286)nie wyszła do bocznego pokoju. Ponowne pukanie. DOROTA (krzyczy) Otwarte!!!! Dobrze, (cid:298)e jeste(cid:286) nareszcie. Drzwi otwieraj(cid:261) si(cid:266), wchodzi źWA żROSSMAN. Staje w progu, rozgl(cid:261)da si(cid:266) ciekawie. DOROTA ( z s(cid:261)siedniego pomieszczenia) Przez ciebie si(cid:266) spó(cid:296)nimy, zobaczysz, Waldek... Na dzie(cid:276) dobry b(cid:266)dzie obciach i znowu nie dostaniesz roboty. A w ogóle to zapnij mi sukni(cid:266). Na ko(cid:276)cówce tej kwestii DOROTA wchodzi do Du(cid:298)ego Pokoju w rozpi(cid:266)tej wyj(cid:286)ciowej sukience. Na widok u(cid:286)miechni(cid:266)tej źWY płoszy si(cid:266) i cofa. źWA (z ogromn(cid:261) pewno(cid:286)ci siebie) Je(cid:286)li mog(cid:266) zast(cid:261)pić pana Waldemara, to słu(cid:298)(cid:266) uprzejmie... Podchodzi do DOROTY i zdecydowanym gestem zapina jej sukni(cid:266). źWA Przepraszam, ale krzyczała pani „OtwarteĄ” tak zach(cid:266)caj(cid:261)co, (cid:298)e nie miałam innej mo(cid:298)liwo(cid:286)ci... DOROTA (zmieszana) To ja przepraszam, byłam pewna, (cid:298)e to m(cid:261)(cid:298) nareszcie wraca z miasta. źWA (z trosk(cid:261)) Spieszy si(cid:266) pani? DOROTA No, wła(cid:286)ciwie tak... (mimo woli zaczyna si(cid:266) źWIź tłumaczyć) Mamy jechać na jakie(cid:286) spotkanie... no ale Waldka ci(cid:261)gle nie ma, a na dodatek wzi(cid:261)ł samochód, wi(cid:266)c sama pani rozumie... (nagle si(cid:266) reflektuje) jak to bywa. A czym mog(cid:266) słu(cid:298)yć? źWA Poszukuj(cid:266) pa(cid:276)stwa Sumi(cid:276)skich? DOROTA (nieco zdziwiona) Sumi(cid:276)skich?... Zaraz, co(cid:286) mi si(cid:266) jarzy... (zastanawia si(cid:266)) Byli tu chyba jacy(cid:286) Sumi(cid:276)scy przed nami, jeszcze za czasów komuny... 6 źWA Jak za komuny – to pani nie mo(cid:298)e ich pami(cid:266)tać. DOROTA (nie rozumie) Jasne, byłam za mała... Zreszt(cid:261) ja wtedy tutaj w ogóle nie mieszkałam... To mieszkanie m(cid:261)(cid:298) kupił kilka lat temu, wła(cid:286)ciwie przypadkowo... źWA Rozumiem, (cid:298)e nie od Sumi(cid:276)skich? DOROTA Oczywi(cid:286)cie, (cid:298)e nie... (zastanawia si(cid:266)) Z tego co wiem, to oni wyemigrowali do Australii. Czasem przychodziły jakie(cid:286) listy, wi(cid:266)c je odnosiłam na poczt(cid:266), a tam jedna znajoma mi powiedziała, (cid:298)e prywatnie to ona wie, (cid:298)e oni emigrowali, ale słu(cid:298)bowo poczt(cid:266) i tak musi przekazywać. Wie pani jak to u nas jest. Normalne... źWA (stanowczo, nawet nad potrzeb(cid:266)) Nie wiem, jak to jest (akcentuje) u was. Dla mnie to absurdalne. DOROTA Pani... nie jest z Polski? Mówi pani doskonale... (u(cid:286)miecha si(cid:266)) źWA (ucina) Od dwudziestu lat mieszkam w Nowym Jorku. A po polsku mówi(cid:266) na pewno lepiej ni(cid:298) wi(cid:266)kszo(cid:286)ć tutejszej populacji. DOROTA Waldek... to znaczy mój m(cid:261)(cid:298) wci(cid:261)(cid:298) my(cid:286)li o Ameryce. Normalna obsesja. Mówi, (cid:298)e tylko tam mo(cid:298)na rozwin(cid:261)ć skrzydła. źWA (nieco oschle) Przedtem trzeba je mieć. DOROTA (zmieszana) No tak... na pewno. Zreszt(cid:261) Waldek ju(cid:298) tam był, nawet sporo zwiedził... ale jako(cid:286) nigdzie si(cid:266) nie zaczepił. Mo(cid:298)e skrzydła miał za krótkie... źWA I co? Tutaj lepiej? DOROTA (nie ma ochoty o tym mówić) No wie pani... przecie(cid:298) to tak trudno porównać... Dla pani to jest pewnie regularny skansen, ale my staramy si(cid:266) tu (cid:298)yć jak ludzie. Chocia(cid:298) nie zawsze nam wychodzi... źWA (autorytatywnie) W Ameryce te(cid:298) patentów na szcz(cid:266)(cid:286)cie nie rozdaj(cid:261), ale po miesi(cid:261)cu sp(cid:266)dzonym w kraju widz(cid:266), (cid:298)e beznadzieja i gnu(cid:286)no(cid:286)ć s(cid:261) tu nadal upartymi endemitami. Jak wszy, machorka, kalosze, bimber i kiszona kapusta. Brrr... to dziwaczne, (cid:298)e jeszcze pami(cid:266)tam takie słowa? 7 DOROTA (nie podoba jej si(cid:266) ten tekst, zgrywa si(cid:266)) Jaka szkoda, (cid:298)e nie przyjechała pani zim(cid:261)! źWA (ostro(cid:298)ne zdziwienie) Dlaczego? DOROTA Zobaczyła by pani na ulicach pijane białe nied(cid:296)wiedzie, oczywi(cid:286)cie w kaloszach... Nie przesadzajmy... Tu jest po prostu inaczej. źWA (kr(cid:266)ci głow(cid:261)) Pod tym „inaczej” kryje si(cid:266) na ogół „gorzej”! DOROTA (odcina si(cid:266)) Czyli jednak – inaczej, no nie? Z definicji. Nie chc(cid:266) si(cid:266) z pani(cid:261) kłócić, ale czasami „inaczej” jest wi(cid:266)cej warte ni(cid:298) „lepiej”. źWA Wiem... a „być” jest wa(cid:298)niejsze ni(cid:298) „mieć”. S(cid:261) kraje, gdzie powtarza si(cid:266) to z lubo(cid:286)ci(cid:261). Ale to pomylenie poj(cid:266)ć, dziecko. Przekona si(cid:266) pani sama, to przyjdzie z wiekiem. Jest tylko jeden standard jako(cid:286)ci wszystkiego – od chleba po demokracj(cid:266), i od sexu do biznesu. A powoływanie si(cid:266) na inno(cid:286)ć to ust(cid:266)pstwo na rzecz własnej słabo(cid:286)ci. DOROTA (u(cid:286)miecha si(cid:266) blado) A ja jednak mam swoje zdanie... Bo widzi pani... (waha si(cid:266)) Waldek, mój m(cid:261)(cid:298), tak kr(cid:261)(cid:298)ył po tej Ameryce, kr(cid:261)(cid:298)ył, wydawał fors(cid:266) od dziadków, a jednak si(cid:266) nie zahaczył... I nawet tych ameryka(cid:276)skich standardów ze sob(cid:261) nie przywiózł. Tyle tylko, (cid:298)e zacz(cid:261)ł si(cid:266) k(cid:261)pać codziennie. źWA To ju(cid:298) sukces! A na Ameryk(cid:266) widać okazał si(cid:266) za słaby... DOROTA A sk(cid:261)d miałby brać sił(cid:266) taki sobie mały facecik st(cid:261)d, którego zawsze zmuszano do ust(cid:266)pstw – ju(cid:298) od pieprzonej enerdowskiej spacerówki, i zasyfiałej szkoły, gdzie zawsze były zatkane kible, a(cid:298) do jakiej(cid:286) głupiej pracy i wiecznego czekania na lepsze czasy? źWA (rozgl(cid:261)da si(cid:266) po mieszkaniu, zmienia temat tonem swobodnej towarzyskiej konwersacji) Ale przynajmniej macie pa(cid:276)stwo całkiem wygodny ten k(cid:261)t do czekania. Stare budownictwo, solidne, ale troch(cid:266) przyci(cid:266)(cid:298)kie. 8 DOROTA (niech(cid:266)tnie) No tak, kamienica do(cid:286)ć ponura, ale za to cicho, park obok... To co z tymi Sumi(cid:276)skimi? Mog(cid:266) pani jako(cid:286) pomóc? źWA Chyba nie ma takiej potrzeby... (zastanawia si(cid:266)) Có(cid:298), pa(cid:276)stwo Sumi(cid:276)scy, równie(cid:298) postanowili nie czekać biernie, a samemu (cid:286)cigać swój los... (rozgl(cid:261)da si(cid:266)) A dom stoi, jak stał. I niewiele si(cid:266) w nim pewnie zmieniło od czasów, gdy pan in(cid:298)ynier zacz(cid:261)ł marzyć o kangurach? DOROTA Nic si(cid:266) nie zmieniło... My tylko pomalowali(cid:286)my, bo... bezustanny, by nie powiedzieć (mocno akcentuje) endemiczny brak gotówki uniemo(cid:298)liwił nam realizacj(cid:266) (cid:286)miałych planów remontowych. Jeszcze jedno ust(cid:266)pstwo... A cz(cid:266)(cid:286)ć listów do Sumi(cid:276)skich była z Ameryki... Mo(cid:298)e od pani? źWA Moje ust(cid:266)pstwa nie posun(cid:266)ły si(cid:266) a(cid:298) tak daleko. DOROTA A po Sumi(cid:276)skich mieszkał tu niejaki Walusiak, taki „wesoły biznesmen”, mo(cid:298)e pani o nim słyszała? źWA (oficjalnie) Niestety, nie miałam przyjemno(cid:286)ci. DOROTA Przyjemno(cid:286)ci to z nim nikt nie miał. Ten Walusiak uwielbiał kupować. Jak miał kas(cid:266), to kupował wszystko narazŚ sklepy, mieszkania albo fermy drobiu. To miały być super inwestycje, ale jako(cid:286) nic nie wychodziło, no i potem Walusiak wszystko po kolei wyprzedawał. Za pół ceny, byle szybko. Wpadł w takie tarapaty, (cid:298)e musiał sprzedać nawet to ostatnie mieszkanie, w którym sam mieszkał. No i sprzedał nam je za pół ceny. Podobno, za pół. Okazyjnie. Przynajmniej tak mówi mój m(cid:261)(cid:298). źWA A pani nie zna szczegółów? DOROTA Dlaczego nie, znam... Podobno Walusiak, kiedy ju(cid:298) oddał nam klucze, pojechał prosto st(cid:261)d do psychiatryka. Ju(cid:298) dawno wyrobił sobie (cid:298)ółte papiery, wi(cid:266)c był wła(cid:286)ciwie nietykalny. To była swego czasu gło(cid:286)na historia, mo(cid:298)e pani słyszała? źWA Nie, nie słyszałam, ale mam nadziej(cid:266), (cid:298)e ten jegomo(cid:286)ć przebywa nadal w jakim(cid:286) zakładzie zamkni(cid:266)tym? 9 DOROTA A sk(cid:261)d... Zjawił si(cid:266) tu jako(cid:286) z rok temu i zostawił swoje namiary na wszelki wypadek. Całkiem do rzeczy wygl(cid:261)dał. Nawet si(cid:266) odpasł w tym szpitalu. Zaraz poszukam. DOROTA krz(cid:261)ta si(cid:266), szukaj(cid:261)c kartki z adresem w kredensieś źWA przechadza si(cid:266) po mieszkaniu, uwa(cid:298)nie je ogl(cid:261)daj(cid:261)c. W pewnym momencie kilkakrotnie puka w (cid:286)cian(cid:266). źWA (niespodziewanie) Własno(cid:286)ć hipoteczna, oczywi(cid:286)cie? DOROTA Nie wiem, czy Waldek to załatwił... A wła(cid:286)ciwie dlaczego pani(cid:261) tak kr(cid:266)ci to mieszkanie? Prosz(cid:266) sobie lukn(cid:261)ć, je(cid:286)li ma pani ochot(cid:266). źWA (wstaje, zaczyna si(cid:266) przechadzać) Lukn(cid:261)ć? A rozumiem... Uroczy amerykanizm... (do siebie) Co(cid:286) jak koszerna Mak(cid:285)winia... DOROTA (znajduje kartk(cid:266)) Wła(cid:286)ciwie to powinnam si(cid:266) ju(cid:298) mocno poganiać, je(cid:286)li mamy zd(cid:261)(cid:298)yć. źWA Ju(cid:298) uciekam, racja. Ale... przecie(cid:298) pani i tak nie wyjdzie bez Waldka, prawda? Mo(cid:298)e pani zadzwoni do niego na komórk(cid:266)?... DOROTA Bez sensu... rachunek i tak niezapłacony... źWA (z modulowan(cid:261) nadekspresj(cid:261)) Wi(cid:266)c nie ma z nim kontaktu? Okropne! No i jak tu wychodzić samemu? Ale tutaj te(cid:298) smutno, w tej pustej kamienicy. Jak w grobowcu... DOROTA (oschle) Prosz(cid:266), tu jest adres Walusiaka... Wyci(cid:261)ga w jej stron(cid:266) kartk(cid:266) z adresem, ale źWA nie wykonuje najmniejszego gestu. źWA Prosz(cid:266) si(cid:266) nie trudzić. Nie interesuje mnie ani Walusiak z psychiatryka, ani Sumi(cid:276)scy z Australii. (po pauzie) Prawd(cid:266) powiedziawszy, interesuje mnie to mieszkanie. DOROTA (zdumiona) A(cid:298) tak si(cid:266) pani spodobało? 10 źWA Powiedziałam, (cid:298)e mnie interesuje, a nie, (cid:298)e mi si(cid:266) podoba. Prawd(cid:266) powiedziawszy, to tak sobie, nie za bardzo... (czysto grzeczno(cid:286)ciowo) A pani jak si(cid:266) tu mieszka? DOROTA Wła(cid:286)ciwie fajnie. To dobry adres. (cid:285)ródmie(cid:286)cie, ale cicho, park blisko, sklepy te(cid:298), dworzec. Mo(cid:298)e noc(cid:261) jest troch(cid:266) ponuro, bo pod nami całe pi(cid:266)tra biur s(cid:261) całkiem puste. Waldek (cid:298)artuje, (cid:298)e tam straszy (cid:286)wi(cid:266)ty Biurokracy. źWA (nie słucha) Du(cid:298)o pa(cid:276)stwo zapłacili(cid:286)cie Walusiakowi? DOROTA (spi(cid:266)ta) Nie rozumiem, dlaczego pani pyta? Izba Skarbowa? Komornik? źWA ((cid:286)mieje si(cid:266) rado(cid:286)nie) Za moich czasów była jeszcze Inspekcja Robotniczo-Chłopska... Czy mam ci, dziecko, pokazać swój paszport? DOROTA Prosz(cid:266) pani, je(cid:286)li Waldek... je(cid:286)li mój m(cid:261)(cid:298)... zrobił jakie(cid:286) długi, albo kto(cid:286) ma co(cid:286) na niego, to prosz(cid:266) nie (cid:286)ciemniać, tylko rozmawiać ze mn(cid:261) otwartym tekstem, dobrze? źWA ((cid:286)mieje si(cid:266)) Ale(cid:298) dziecko, niech pani si(cid:266) uspokoi. Po prostu chc(cid:266) kupić to mieszkanie. Ale wcale nie dlatego, (cid:298)e pani m(cid:261)(cid:298) ma długi. DOROTA (niepewnie) Kiedy... ono nie jest na sprzeda(cid:298). źWA Moja droga, wszystko jest na sprzeda(cid:298), to tylko kwestia ceny. I dlatego pytam, ile za nie dali(cid:286)cie? DOROTA Ju(cid:298) mówiłam, (cid:298)e nic nie sprzedajemy... (po pauzie) Ale dobrze, powiem pani... M(cid:261)(cid:298) kupował, jak dostał spadek po dziadkach, a troch(cid:266) mu jeszcze zostało, jak wrócił z tej swojej rajzy po Ameryce... I nawet nie kupował po to, (cid:298)eby tu mieszkać, tylko chciał sprzedać z zyskiem, ale potem tak jako(cid:286) wyszło. Zreszt(cid:261) tej jego kasy nie starczyło, musiałam jeszcze sprzedać swoj(cid:261) kawalerk(cid:266). źWA (niecierpliwie) Niewa(cid:298)ne, ceny si(cid:266) zmieniaj(cid:261). Teraz id(cid:261) w dół... (zdecydowanie) Mam nast(cid:266)puj(cid:261)c(cid:261) propozycj(cid:266)Ś mieszkania w tej cz(cid:266)(cid:286)ci miasta kosztuj(cid:261) 3000 zł za metr, przynajmniej teoretycznie, bo trudno dostać tak(cid:261) cen(cid:266).... Tu jest prawie osiemdziesi(cid:261)t metrów... 11 DOROTA (zaskoczona) Siedemdziesi(cid:261)t siedem... źWA Je(cid:286)li ju(cid:298) chcemy być drobiazgowe, to dokładnie siedemdziesi(cid:261)t osiem i pół. Od tego momentu źWA zaczyna mechanicznie, ale szybko kre(cid:286)lić wszystkie cyfry w małym notesie, który wyjmuje z torebki – robi to biegle, jak do(cid:286)wiadczony po(cid:286)rednik w handlu nieruchomo(cid:286)ciami. DOROTA Sorry, sk(cid:261)d pani wie, jaki tu jest metra(cid:298)? źWA Powiedzmy, (cid:298)e z do(cid:286)wiadczenia. Zakładam, (cid:298)e tu jest osiemdziesi(cid:261)t metrów... razy trzy tysi(cid:261)ce, to dwie(cid:286)cie czterdzie(cid:286)ci tysi(cid:266)cy. Ja daj(cid:266) trzysta na r(cid:266)k(cid:266) w gotówce. Trzy miliardy na stare pieni(cid:261)dze. Za ten stan, jaki tu jest. Prosz(cid:266) si(cid:266) dobrze zastanowić, bo to wyj(cid:261)tkowa okazja, a ja nie mam czasu. Musz(cid:266) wracać do Nowego Jorku. DOROTA (nieco bezradna) Ju(cid:298) powiedziałam, (cid:298)e to mieszkanie nie jest na sprzeda(cid:298). źWA Ale(cid:298) dlaczego, moja droga? Co pani(cid:261) ł(cid:261)czy akurat z tym miejscem? Przecie(cid:298) pani si(cid:266) tu nie urodziła, ani nie wychowała, prawda? To tylko k(cid:261)t... jak pani to powiedziała... „do czekania na lepsze czasy”. A po czekać? Lepsze czasy trzeba prowokować, n(cid:266)cić... A pani nie mo(cid:298)e wyj(cid:286)ć z tego bunkra przeciwlotniczego. Chyba, (cid:298)e do starej Kobielowej... Tu nie ma s(cid:261)siadów, same biura i biurokraci, setki urz(cid:266)dników, setki migaj(cid:261)cych ekranów komputerów, brr... zim(cid:261) to musi być ponure... DOROTA (przybita) Sk(cid:261)d pani to wszystko wie? źWA Patrz(cid:266), widz(cid:266)... zreszt(cid:261) nie trzeba widzieć, (cid:298)eby wiedzieć... źWA podchodzi do okna i nagłym gestem odsłania story, które uwalniaj(cid:261) chmury kurzuś za oknami rzeczywi(cid:286)cie rozbłyska ekranami komputerowych monitorów przeciwległa (cid:286)ciana biurowca. źWA (domy(cid:286)lnie) Nigdy pani nie odsłania tych stor? DOROTA 12 Bardzo rzadko... Wol(cid:266) swoj(cid:261) elektryczno(cid:286)ć ni(cid:298) cudz(cid:261). źWA No i co to za miejsce do mieszkania? O, to nie jest wie(cid:298)a (cid:286)wi(cid:266)tych godów, niech pani mi wierzy! DOROTA (stanowczo) To nie pani sprawa, prosz(cid:266) przestać mnie m(cid:266)czyć! (źWA chce co(cid:286) powiedzieć, ale DOROTA jej nie pozwala) A po polsku to mo(cid:298)e mówi pani bez bł(cid:266)dów, ale nie moim j(cid:266)zykiem. źWA (z emfaz(cid:261)) Prze(cid:298)yła(cid:286) kiedy(cid:286) swoje (cid:286)wi(cid:266)te gody, dziecko? żdyby tak było – nie przeczyłaby(cid:286)! A je(cid:286)li nie, to uciekaj st(cid:261)d i szukaj ich spełnienia... To nie s(cid:261) tylko staro(cid:286)wieckie słowa. DOROTA Ładnie to pani recytuje, ale prosz(cid:266) si(cid:266) nie wtr(cid:261)cać w moje (cid:298)ycie. żody godami... a (cid:298)ycie to strasznie du(cid:298)o zwyczajnych malutkich dni, i godzin jak ten kurz... (macha r(cid:266)kami, kurz rozwiewa si(cid:266)) I one wszystkie s(cid:261) tutaj, siedz(cid:261) w ka(cid:298)dym k(cid:261)cie... A ile si(cid:266) pogubiło... źWA Teraz ja nie rozumiem pani j(cid:266)zyka... Mury nie maj(cid:261) (cid:298)adnej tre(cid:286)ci – ani sentymentalnej, ani duchowej. Za to maj(cid:261) swoj(cid:261) warto(cid:286)ć materialn(cid:261). Co prawda Walusiakowi inwestycja nie wyszła, ale przecie(cid:298) Waldek te(cid:298) chciał szybko obrócić lokalem? Wi(cid:266)c mo(cid:298)e wyjdzie, co? Interes bez ryzyka. DOROTA (oschle) Zaczynam (cid:298)ałować, (cid:298)e tak szczerze z pani(cid:261) rozmawiałam. (cid:297)adne inwestycje mnie nie interesuj(cid:261) i w ogóle sko(cid:276)czmy t(cid:266) rozmow(cid:266). źWA Jasne. (wstaje) Tylko prosz(cid:266) bardzo – niech pani powtórzy moj(cid:261) propozycj(cid:266) m(cid:266)(cid:298)owi. I prosz(cid:266) pami(cid:266)tać, (cid:298)e bardzo si(cid:266) spiesz(cid:266). DOROTA (prawie niegrzecznie) Na pewno wszystko powtórz(cid:266) m(cid:266)(cid:298)owi. źWA (cid:285)wietnie. Jutro si(cid:266) z wami skontaktuj(cid:266). Tu jest moja wizytówka - prosz(cid:266). DOROTA (czyta) źwa żrossman. Jestem Dorota Drewicz. źWA Wiem, dziecko, widziałam tabliczk(cid:266) na drzwiach. No, pójd(cid:266) ju(cid:298)... (zatrzymuje si(cid:266) na chwil(cid:266), stuka w (cid:286)cian(cid:266)) A mury s(cid:261) nadal mocne, zdrowe... (podnosi na moment do góry, jakby mechanicznie, obrazek wisz(cid:261)cy obok drzwi) No i rzeczywi(cid:286)cie dobry adres... Do widzenia. Wróc(cid:266) jutro. Trzask wyj(cid:286)ciowych drzwi. Zamy(cid:286)lona DOROTA wyci(cid:261)ga z szuflady kredensu kalkulator i zaczyna co(cid:286) ze skupieniem obliczać. 13 14 Scena 3 Dono(cid:286)ne pukanie, prawie równocze(cid:286)nie otwieraj(cid:261) si(cid:266) drzwi wej(cid:286)ciowe. Wchodzi WALDźK, dwa kroki za nim RźMźK. WALDźK Ahoj, na pokładzie! DOROTA Waldek! Jeste(cid:286) nareszcie! Cze(cid:286)ć Remek, strasznie dawno ci(cid:266) nie widziałam. Na długo przypłyn(cid:261)łe(cid:286)? RźMźK (całuje j(cid:261) przelotnie w policzek) Cze(cid:286)ć siostrzyczko. Mam nadziej(cid:266), (cid:298)e na zawsze. DOROTA Przepraszam ci(cid:266), Remek, (cid:298)e jestem taka wkurzona. Ten kole(cid:286) miał być w domu dwie godziny temu. Idziemy na imprez(cid:266) do faceta, który mo(cid:298)e mu dać prac(cid:266), ale Waldu(cid:286) oczywi(cid:286)cie si(cid:266) spó(cid:296)ni i b(cid:266)dzie po ptakach. WALDźK Pieprz to, Dorota, nigdzie nie jedziemy. Spotkałem Remka i zagadali(cid:286)my si(cid:266) przy piwie, ale nie (cid:298)ałuj, kochana, bo mamy (cid:286)wietny pomysł na interes. DOROTA Po ostatnim zostali(cid:286)my z tysi(cid:261)cem krasnali ogrodowych. No i rybka kwa(cid:286)na. Teraz te(cid:298) tak b(cid:266)dzie. Remek za miesi(cid:261)c zwieje na morze, a ty zostaniesz z jak(cid:261)(cid:286) kaszan(cid:261). RźMźK Ja ci wszystko spokojnie wytłumacz(cid:266). To czysta sprawa. DOROTA Dobrze, mo(cid:298)emy nigdzie nie i(cid:286)ć. Zreszt(cid:261) musimy pogadać. Siadaj, Remek... A ty, Waldek, powiedz teraz co to była za baba? WALDźK (odrobin(cid:266) niespokojnie) Ale(cid:298) jaka baba, kochanie? DOROTA No ta... (si(cid:266)ga po wizytówk(cid:266)) źwa żrossman z Nowego Jorku... WALDźK (nagle zrozumiał, w(cid:266)szy) Czekaj... min(cid:266)li(cid:286)my jak(cid:261)(cid:286) kobiet(cid:266) na dole. Perfumy doskonałe... To musiała być ta sama. (znów w(cid:266)szy) 15 DOROTA Wi(cid:266)c jej nie znasz? WALDźK Ale(cid:298) daj(cid:266) słowo, (cid:298)e nie. Przysi(cid:266)gam. RźMźK ((cid:286)mieje si(cid:266)) Ja te(cid:298) przysi(cid:266)gam. Min(cid:266)ła nas bez słowa. WALDźK Czego(cid:286) ci babsko nagadało? DOROTA O co w tym chodzi, to ja nie czytam. (stanowczo) I mam nadziej(cid:266), (cid:298)e ty te(cid:298) nie... Ona chce kupić nasze mieszkanie. WALDźK Przecie(cid:298) nie dawali(cid:286)my ogłoszenia. DOROTA (agresywnie) Chyba, (cid:298)e ty dałe(cid:286), a mnie zapomniałe(cid:286) powiedzieć? RźMźK (zdumiony) Chcecie... sprzedać chat(cid:266)? WALDźK Temat jest dla mnie całkowicie nowy, ale ja jestem otwarty na wszystkie tematy. RźMźK To chcecie sprzedać, czy nie? DOROTA Ale(cid:298) nie chcemy! I to jej powiedziałam. WALDźK A co ona na to? DOROTA Ona na to, (cid:298)e wszystko jest na sprzeda(cid:298) i (cid:298)e to tylko kwestia ceny... WALDźK Prosz(cid:266) bardzo – zdeterminowany negocjator! 16 RźMźK No i powiedziała swoj(cid:261) cen(cid:266)? DOROTA Trzysta tysi(cid:266)cy. Ale natychmiast, bo ona musi wracać. RźMźK (zdumiony) Trzysta tysi(cid:266)cy? Za to mieszkanie? Czyli trzy miliardy? Kto(cid:286) tu chyba zwariował? DOROTA (te(cid:298) zdumiona) To naprawd(cid:266) tak du(cid:298)o? RźMźK Ogromne przebicie. Zarobicie na czysto sto tysi(cid:266)cy... WALDźK (kompletnie oszołomiony) Czekaj, czego(cid:286) tu nie rozumiem. Przecie(cid:298) sami wiecie, jak trudno jest sprzedać mieszkanie. (wyci(cid:261)ga z kieszeni pomi(cid:266)t(cid:261) gazet(cid:266)) Popatrzcie (przerzuca pospiesznie płachty) Całe kolumny ogłosze(cid:276)Ś sprzedam, wynajm(cid:266), z powodu wyjazdu sprzedam niezwłocznie... Ceny poleciały, a tu raptem – takie przebicie? DOROTA Ja ci tylko powtarzam jej propozycj(cid:266)... Na któr(cid:261) odpowiedziałam jasno... i to samo, Waldek, powtórz(cid:266) tobie, a(cid:298) ci zajara w łepetynieŚ (dobitnie) to mieszkanie nie jest na sprzeda(cid:298)! WALDźK Spokojnie, Dorota... Kumam na bazie. Jasne, (cid:298)e nie jest na sprzeda(cid:298).... Ale sama pomy(cid:286)lŚ sto tysi(cid:266)cy czystego zysku. W keszu! DOROTA Co wy (cid:286)ciemniacie o jakim(cid:286) tam zysku? Przecie(cid:298) to jest kompletna abstrakcja! B(cid:266)dziemy mieli trzysta tysi(cid:266)cy, ale nie b(cid:266)dziemy mieli gdzie mieszkać! WALDźK To fakt nie podlegaj(cid:261)cy negocjacjom. Ale tak wła(cid:286)ciwie, Dorota... co za ró(cid:298)nica, gdzie b(cid:266)dziemy mieszkali? Wiecie, (cid:298)e w takich Stanach na przykład, to ludzie si(cid:266) przenosz(cid:261) co trzy-cztery lata, po całym kraju. A to źast Coast, a to Kalifornia, potem Żloryda, nast(cid:266)pnie Teksas... RźMźK Potem Starogard żda(cid:276)ski, Wejherowo i Tr(cid:261)bki Wielkie. DOROTA A ty, Waldek, pracy i tak nie znalazłe(cid:286) nigdzie. Ani w Teksasie, ani w Tr(cid:261)bkach... 17 WALDźK W Tr(cid:261)bkach zacz(cid:261)łem dobrze, ale naczelnik gminy okazał si(cid:266) palantem. DOROTA (z naciskiem) A wracaj(cid:261)c do mieszkania... WALDźK (szybko) Jakby tak spojrzeć na to rzeczowo, bez bajeru, to nasze mieszkanie ma same wady. Po pierwszeŚ za du(cid:298)o miejsca, po drugieŚ za wysoko, no i te pieprzone urz(cid:266)dasy wsz(cid:266)dzie dookoła, to po trzecie. Jezu, dobrze, (cid:298)e oni ju(cid:298) przeszli na komputery, bo wyobra(cid:298)am sobie, co tu si(cid:266) działo, jak stukało pi(cid:266)ćset maszyn do pisania naraz... To pi(cid:266)ć. No, a w nocy ponuro.... To sze(cid:286)ć. I (cid:285)wi(cid:266)ty Biurokracy to siedem. Krótko mówi(cid:261)c, same wady. Ch(cid:266)tnie wyprowadziłbym si(cid:266) do jakiego(cid:286) osiedla za obwodnic(cid:261). Sama ziele(cid:276), powietrze, piesek jaki(cid:286), grillować mo(cid:298)na, te rzeczy.... DOROTA Wiem, wiem... błoto zamiast chodników i autobus raz na godzin(cid:266), bo akurat nie ma na benzyn(cid:266), albo tłumik si(cid:266) urwał... Spadaj, Waldek, w podskokach. RźMźK (wzdycha) A z psem trzeba po weterynarzach latać. WALDźK (wzdycha teatralnie) Ale sto tysi(cid:266)cy! Pomy(cid:286)l tylko, Dorota, (cid:298)ywa kasa! DOROTA No, a co ty my(cid:286)lisz, Remek? RźMźK To za ładne, (cid:298)ebym uwierzył. Żakt, (cid:298)e ta kasa akurat w tej chwili, to ratowałaby nam (cid:298)ycie... Mnie i Waldkowi... Musimy tylko troszk(cid:266) wsadzić w wadium, a b(cid:266)dzie robota dla nas obu... DOROTA Słyszałam takie bajki z dziesi(cid:266)ć razy... Tam trzeba dać w łap(cid:266), tam kaucj(cid:266), albo popić z kim(cid:286) ostro albo pojarać... Tylko, (cid:298)e potem jako(cid:286) gubi(cid:261) si(cid:266) wizytówki tych kolesiów, a numery komórek okazuj(cid:261) si(cid:266) nieaktualne... WALDźK Sorry, ale potrzebuj(cid:266) kasy wła(cid:286)nie dlatego, (cid:298)eby nie (cid:298)ebrać o robot(cid:266). RźMźK Ja tam zwyczajnie nie wierz(cid:266) w t(cid:266) kas(cid:266). Zobaczysz, (cid:298)e ta kobieta w ogóle nie wróci. Ani jutro, ani nigdy... Sprawd(cid:296), zobaczysz, (cid:298)e komórk(cid:266) ma wył(cid:261)czon(cid:261). (WALDźK szuka wizytówki, a potem wybiera numer na telefonie stacjonarnym) A je(cid:286)li nawet wróci, to oka(cid:298)e si(cid:266), (cid:298)e to jaka(cid:286) (cid:286)wiruska. Wydaje si(cid:266) jej, (cid:298)e jest biznes lady od real estate. Pełno tego wsz(cid:266)dzie łazi... 18 DOROTA Walusiakowi te(cid:298) si(cid:266) wydawało. WALDźK (z telefonem przy uchu) A adres w Nowym Jorku? RźMźK Adres bardzo dobry. Ale przecie(cid:298) ka(cid:298)dy mo(cid:298)e sobie wydrukować co chce na wizytówce, no nie? WALDźK (odkłada słuchawk(cid:266)) Komórk(cid:261) ma faktycznie wył(cid:261)czon(cid:261), ale nie wygl(cid:261)dała mi na (cid:286)wirusk(cid:266). DOROTA Sami (cid:286)wirujecie... Ale to jest dziwna kobieta. Jakby rzeczywi(cid:286)cie przyjechała z innego (cid:286)wiata. Była zajebi(cid:286)cie domy(cid:286)lna. Czułam si(cid:266) przy niej jak uczennica. WALDźK Mówisz, (cid:298)e ona przyjechała z Nowego Jorku? To na pewno (cid:297)ydówka, mówi(cid:266) wam! DOROTA Dziwne masz problemy. RźMźK źeee... nie wygl(cid:261)dała. WALDźK A sk(cid:261)d wiesz, jak wygl(cid:261)da (cid:297)ydówka? RźMźK No dobrze, a ty sk(cid:261)d wiesz? WALDźK Niewa(cid:298)ne sk(cid:261)d... Ale to by si(cid:266) zgadzało... bogata (cid:297)ydówka powraca po latach, (cid:298)eby odzyskać swoje mienie. Takie rzeczy, stary, si(cid:266) zdarzaj(cid:261). DOROTA żłównie w kinie. WALDźK A w sumie przewał. RźMźK No tak, ale przecie(cid:298) ona chce kupić, a nie sprzedać. WALDźK 19 Ona chce na nas zrobić du(cid:298)(cid:261) kas(cid:266), mówi(cid:266) wam. RźMźK A to w jaki sposób? WALDźK (rozgor(cid:261)czkowany) Znacie t(cid:266) histori(cid:266) o facecie, który przechodził ulic(cid:261), rzecz jasna w Londynie... no i raptem zatrzymał si(cid:266), wszedł do jakiego(cid:286) domu i zaproponował, (cid:298)e go kupi w cało(cid:286)ci za bardzo dobr(cid:261) cen(cid:266). W złocie. Wi(cid:266)c kupi, ale pod warunkiem, (cid:298)e dostanie wszystko – razem z meblami i innymi manelami. A kiedy ju(cid:298) transakcja była zawarta, wzi(cid:261)ł z całego domu tylko jedn(cid:261) mała fili(cid:298)ank(cid:266). Bo zobaczył j(cid:261) na parapecie, kiedy szedł sobie ulic(cid:261). Rozumiecie? No co, nie kumacie... To była brakuj(cid:261)ca do kompletu dwunasta fili(cid:298)anka ze słynnego serwisu cesarza Kung-Żu, czy jak mu tam, z mniej wi(cid:266)cej XXXVII dynastii. Komplet był wart setki tysi(cid:266)cy funtów. RźMźK (ponuro) Po warunkiem, (cid:298)e si(cid:266) miało tych jedena(cid:286)cie pozostałych. DOROTA Bardzo (cid:286)mieszne, tylko, (cid:298)e to jest czwarte pi(cid:266)tro i nic tu z ulicy nie widać. A poza tym nie sadz(cid:266), (cid:298)eby(cid:286)my składowali na parapetach chi(cid:276)skie fili(cid:298)anki jakichkolwiek dynastii. WALDźK (tajemniczo) Co tam my... My w ogóle nic nie mamy. Ale tylu ludzi mieszkało tu przed nami... DOROTA (przypomina sobie) Wła(cid:286)nie! Nie powiedziałam wam o Sumi(cid:276)skich. Tych, co mieszkali tu przed Walusiakiem. żrossmanowa o nich pytała. RźMźK Pracowałem z tym Sumi(cid:276)skim w Technomorze, jeszcze zanim poszedłem pływać. Działał w Solidarno(cid:286)ci. DOROTA A potem wyemigrowali do Australii. RźMźK I to si(cid:266) zgadza. Przynajmniej tak o nich gadano w Technomorze. Podobna ona miała tam brata. To znaczy nie w Technomorze, tylko w Australii. WALDźK Czekajcie, jacy znowu Sumi(cid:276)scy? Przecie(cid:298) mówiła(cid:286), (cid:298)e ona przyszła kupować mieszkanie? DOROTA Najpierw pytała o Sumi(cid:276)skich, pokr(cid:266)ciła si(cid:266) troch(cid:266), i dopiero potem z tym wyskoczyła. 20 WALDźK No to sprawa jasna... żdzie(cid:286) tutaj jest fili(cid:298)anka! DOROTA Waldek, nie (cid:286)wiruj, to nie jest film przygodowy. WALDźK Nie ma innej mo(cid:298)liwo(cid:286)ci... Ona nie potrzebuje naszego mieszkania, ta cała żrossmanowa. To znaczy nie potrzebuje go, (cid:298)eby w nim mieszkać, kumacie? Noga jej tu nie postanie, a tyłka nawet na krze(cid:286)le nie posadzi. Ale widać co(cid:286) tu jest w tej chałupie, na co ona filuje. Serio mówi(cid:266), Remek. Co(cid:286) tu musi być. Schowane. RźMźK (sceptycznie) Niby co? Skarb? WALDźK A mo(cid:298)e i skarb? To stara kamienica, (cid:286)ciany grube. Mo(cid:298)e gdzie(cid:286) jest jaki(cid:286) sejf, albo skrytka... RźMźK (przedrze(cid:296)nia) A mo(cid:298)e od razu cały sezam. Tylko trzeba trzy razy zapukać i znać zakl(cid:266)cie.. DOROTA Ona te(cid:298) pukała przed wyj(cid:286)ciem. I pochwaliła, (cid:298)e mury stare, dobre... RźMźK Jasne, (cid:298)e stare, jeszcze jak. Remontu od Niemca nie było. WALDźK (zamy(cid:286)lony) A widzisz... pukała... Bardzo dziwne... żdzie dokładnie pukała, poka(cid:298)? DOROTA (pokazuje miejsce w pobli(cid:298)u drzwi) Tutaj. WALDźK (puka niecierpliwie) Pewnie sprawdzała, czy co(cid:286) nie jest w (cid:286)cianie zamurowane. O, słyszycie, d(cid:296)wi(cid:266)k tutaj jest zupełnie inny ni(cid:298) tutaj. Puka jeszcze razś nasłuchuje. D(cid:296)wi(cid:266)k w obu przypadkach jest zupełnie taki sam. RźMźK Żakt, Waldek, zupełnie inny d(cid:296)wi(cid:266)k! DOROTA (wci(cid:261)ga si(cid:266)) A potem jeszcze tak błyskawicznie zajrzała pod ten obrazek... (pokazuje) 21 WALDźK (podnosi obrazek, bacznie przygl(cid:261)da si(cid:266) (cid:286)cianie) No tak, jasna sprawa, tu kiedy(cid:286) musiał być sejf! Po co by zagl(cid:261)dała akurat pod obrazek, co? RźMźK (cid:297)eby sprawdzić, czy (cid:286)ciana dawno malowana... Przecie(cid:298) ona chce kupić to mieszkanie, tak? Wi(cid:266)c ma chyba prawo je obejrzeć, nie? WALDźK Chyba sam nie wierzysz w to, co mówisz. Przecie(cid:298) my, cholera, nawet nie wiemy kto tu przed nami mieszkał? No bo Walusiak, Sumi(cid:276)scy, wszystko to ostatnie lata. A ta kamienica jest z 1907 roku. I gwarantuj(cid:266) wam, (cid:298)e przynajmniej od ko(cid:276)ca wojny nikt tu nic nie zmieniał. RźMźK Bo to zawsze było słu(cid:298)bowe mieszkanie, wi(cid:266)c nie miał kto inwestować. WALDźK (gor(cid:261)czkuje si(cid:266), zaczyna chodzić po mieszkaniu i pokazywać) No i sami popatrzcie... takie stare mieszkanie, pod strychem. Wiecie ile tu zakamarków... Bokówki, to raz. Pawlacze, to dwa, jakie(cid:286) schowki, kominy... po prostu idealne miejsca, (cid:298)eby co(cid:286) ukryć. Chłopie... tu mo(cid:298)na by przecie(cid:298) w czasie wojny schować batalion (cid:297)ydów. RźMźK Mo(cid:298)e ta żrossmanowa sama tu si(cid:266) ukrywała? DOROTA No co ty, na to jest za młoda! RźMźK To mo(cid:298)e w stanie wojennym? DOROTA A na to jest za stara. RźMźK Niby czemu za stara? Starzy te(cid:298) działali. DOROTA (waha si(cid:266)) Chodzi mi o to, (cid:298)e ona tak dawno wyemigrowała... WALDźK (gor(cid:261)czkuje si(cid:266)) Ale Remek zasadniczo ma racj(cid:266)! Ona musi mieć co(cid:286) wspólnego z tym mieszkaniem! Mo(cid:298)e sama tu kiedy(cid:286) mieszkała, a mo(cid:298)e kto(cid:286) z jej rodziny. Kto(cid:286), kto ukrył jakie(cid:286) cenne rzeczy, rozumiesz... DOROTA (zamy(cid:286)lona) To prawda, (cid:298)e ona zachowywała si(cid:266) do(cid:286)ć tajemniczo.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Dobry adres
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: